Ty i twoje życie jest najważniejsze, a teraz pozbieraj się do kupy i decyduj, po decyzji rozkiminiaj czy dobrze czy źle,
Na rozmyślania jest w uj czasu po decyzji, rozmyślanie nad decyzją jest chore, mówię to ja ... który w każdej decyzji życiowej widzi 100 dróg rozwiązania. Moim zdaniem, może to mąż popełnił błąd, może ty, może kochanek, a uj trzeba iść dalej, choćby nie wiem jakie cierpienie życie przyniosło, a nuż to będzie szczęśliwe zakończenie? Żyj tak jak byś miała umrzeć jutro, sama bez tych wszystkich nacisków z lewa i prawa:) Jak ci się uda to daj znać..:_)
Byłam zdania, że to nad decyzją należy długo rozmyślać, a jak się ją podejmie to zacisnąć zęby i się trzymać.
Akurat nad decyzją o odejściu myślałam bardzo długo. Mam chwile zwątpienia ale odpycham je bo nie wyobrażam już siebie u boku męża.
Teraz czuję się samotna i bezsilna ale chyba lepsze to niż życie w obłudzie.
Po prostu nie radzę sobie z atakami z zewnątrz. Gdyby ktoś był ze mną, poklepał po ramieniu, myślę byłoby lżej..
Jeszcze rozwód.. boję się tego.
Phaya masz rację trzeba wstać i iść dalej. Ja to wszystko wiem, pamiętam co w Twoim wątku Ci doradzałam.
I niezmiernie się cieszę, że podjąłeś walkę o samego siebie. Mimo, że każde z nas stoi po drugiej stronie barykady, patrząc na Ciebie jak próbujesz wstać, widzę nadzieję dla samej siebie. Liczę że za chwilę otrzepiesz piach z kolan i pójdziesz dalej.
Ja już czułam się silna, pewna siebie.. niestety opadłam.. Poddałam się atakom najbliższych, problemom w pracy..
Mam nadzieję, że to przetrzymam i zacznę odpychać się od dna najpierw jedną nogą, a później drugą.