netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kochanek zawiódł?

300 odpowiedzi80 661 wyświetleńzałożony przez Madowa, 22.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochanek zawiódł?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 301 ]

66

Odp: Kochanek zawiódł?
phaya79 napisał/a:

Ty i twoje życie jest najważniejsze, a teraz pozbieraj się do kupy i decyduj, po decyzji rozkiminiaj czy dobrze czy źle,
Na rozmyślania jest w uj czasu po decyzji, rozmyślanie nad decyzją jest chore, mówię to ja ... który w każdej decyzji życiowej widzi 100 dróg rozwiązania. Moim zdaniem, może to mąż popełnił błąd, może ty, może kochanek, a uj trzeba iść dalej, choćby nie wiem jakie cierpienie życie przyniosło, a nuż to będzie szczęśliwe zakończenie? Żyj tak jak byś miała umrzeć jutro, sama bez tych wszystkich nacisków z lewa i prawa:) Jak ci się uda to daj znać..:_)

Byłam zdania, że to nad decyzją należy długo rozmyślać, a jak się ją podejmie to zacisnąć zęby i się trzymać.
Akurat nad decyzją o odejściu myślałam bardzo długo. Mam chwile zwątpienia ale odpycham je bo nie wyobrażam już siebie u boku męża.
Teraz czuję się samotna i bezsilna ale chyba lepsze to niż życie w obłudzie.
Po prostu nie radzę sobie z atakami z zewnątrz. Gdyby ktoś był ze mną, poklepał po ramieniu, myślę byłoby lżej..
Jeszcze rozwód.. boję się tego.
Phaya masz rację trzeba wstać i iść dalej. Ja to wszystko wiem, pamiętam co w Twoim wątku Ci doradzałam.
I niezmiernie się cieszę, że podjąłeś walkę o samego siebie. Mimo, że każde z nas stoi po drugiej stronie barykady, patrząc na Ciebie jak próbujesz wstać, widzę nadzieję dla samej siebie. Liczę że za chwilę otrzepiesz piach z kolan i pójdziesz dalej. 
Ja już czułam się silna, pewna siebie.. niestety opadłam.. Poddałam się atakom najbliższych, problemom w pracy..
Mam nadzieję, że to przetrzymam i zacznę odpychać się od dna najpierw jedną nogą, a później drugą.

67

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Madowa, unikasz odpowiedzi na pytanie,
- co zrobiłabyś gdybyś była naprawdę w ciąży, a kochanek dalej zachowywałby sie jak przedtem ?

Nie wiem. Wiem, że ta sytuacja to kolejna wielka nauczka na przyszłość.


Secondo1 napisał/a:

Skoro spałaś z mężem w trakacie romansu, a mimo to tłumaczysz się że z kochankiem zacząłaś romans dopiero po "zakończeniu" ( czytaj po wyrzuceniu męża z domu) to coś tu nie tak ...
dalej twierdzisz że nie zdradziłaś ? smile

Nie myślałam, że będę zdolna do zdrady. Stało się jak się stało. Nie żałuję tych chwil.

A więc, rozmawiałam z kochankiem. Powiedziałam mu jak się w tym wszystkim poczułam. On na to, że dla niego to również był szok i faktycznie może źle zareagował. Gdybym była w ciąży musielibyśmy zrobić test, jeśli okazałoby się że to jego, wziąłby na siebie odpowiedzialność. Miał jednak do mnie żal, że nie powiedziałam mu że nie biorę tabletek. Nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat, nigdy nie pytał. Na pewno dalej nie pociągnę tego romansu. Muszę o nim zapomnieć.

Jesteś żałośna.
To moźe powiedz mężowi, że masz kochanka, że może nie chcesz z nim być, źe bzykasz się z nim przy każdej okazji. ????

68

Odp: Kochanek zawiódł?
szczęście111 napisał/a:

jak tam twoja przyjaźń się rozwija?

Oboje postanowiliśmy, że nie brniemy dalej w romans. Przy moich zachwianiach psychicznych mogłaby się ta przyjaźń rozwalić.
Dzwoni, wspiera. Zaprasza mnie i córkę do siebie na weekend. Mam ciężką sytuację w domu, zaproponował nawet przeprowadzkę.
Tylko ani weekend, a tym bardziej przeprowadzka nie wchodzi w rachubę. Nie będę robić córce wody z mózgu.
Taka sytuacja totalnie zdezorientowałaby ją. Na szczęście podstawowe instynkty macierzyńskie mnie nie zawodzą.
Nie widzieliśmy się ponad miesiąc. Pojadę do niego dopiero w drugiej połowie sierpnia.


Lexpar napisał/a:

Jesteś żałośna.

Zabolało.. liczę się jednak z takimi epitetami.

Lexpar napisał/a:

To moźe powiedz mężowi, że masz kochanka, że może nie chcesz z nim być, źe bzykasz się z nim przy każdej okazji. ????

Tylko po co mam mu mówić o kochanku? Żeby dostał kolejną cegłą w głowę?
I zwiększyć jego cierpienie o koleje 100x? Nie. Nigdy mu nie powiem. Tym bardziej, że romans z A zakończyłam,
a on sam nigdy nie był czynnikiem wpływającym na moją decyzję.

69

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa
musisz się ogarnąć w życiu, nie wiem może leczyć zanim zaczniesz zawracać głowę kolejnemu, normalnemu facetowi.

Widzę po Twoich postach, że próbujesz przerzucić winę na swoich rodziców, męża. Wiesz na czym polega dojrzałość i odpowiedzialność, na podejmowaniu samodzielnie decyzji i braniu za nie odpowiedzialności. Skoro podjęłaś dorosłą decyzję o rozstaniu z mężem to weź za to teraz odpowiedzialność, za to że go skrzywdziłaś i zraniłaś i on nie chce i nie będzie Cię wspierał ani się przyjaźnił, za to że czeka Cię walka w sądzie o pieniądze, może o dziecko, odpowiedzialność za to że możliwe że do końca życia już będziesz sama.

Na tym polega dorosłość. Miałaś po prosto za dobrze, inni podejmowali za Ciebie decyzję, a teraz przerzucasz na nich odpowiedzialność. Żyj i zachowuj się jak dorosła. Myślę, że tu wchodzi w grę porządna terapia żebyś wyszła na prostą, udaj się do psychologa.

70

Odp: Kochanek zawiódł?

A kochanek to tak naprawdę wątek poboczny bo problem tkwi w Tobie.

71

Odp: Kochanek zawiódł?
stokrotka1978 napisał/a:

A kochanek to tak naprawdę wątek poboczny bo problem tkwi w Tobie.

A ja takiego typa, który wie że Kobieta ma męża, jakbym spotkał na swojej drodze to napluł bym mu w twarz.Mam nadzieje,że tylko tyle. Jak on może proponować ci przyjedź z córką? Ona ma już ojca, moim zdaniem powinnaś wyprowadzić się choćby na miesiąc, nawet bez córki-powiedz jej że musisz wyjechać w delegacje. ale nie do kochanka i zero kontaktu z nim. Walcz o siebie. Współczuje ci , że musisz kłamać, trochę to rozumiem, - nie akceptuje, ale rozumiem. Boisz się że możesz przegrać wszystko w sądzie-słusznie. Nie zadręczaj się , co się stało to się stało, twoja decyzja co się będzie działo teraz. Jak chcesz, żeby teraz wyglądało twoje życie żebyś była szczęśliwa?

72 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-13 12:02:26)

Odp: Kochanek zawiódł?

mysle ze masz racje ze corke trzymasz z daleka, bo ten twój przyjaciel cos za bardzo nalega na kontakty z twoja córka, az za bardzo, lepiej dmuchac na zimne

73

Odp: Kochanek zawiódł?

Stokrotka mam już jedną terapię u psychologa za sobą. To było w grudniu. Teraz to już tylko psychiatra

Byłam dziś w parku z córką. Ona biegała, bawiła się.
Ja siedziałam na ławce. Próbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie Phayi: jak chcę żeby wyglądało moje życie?
Nie potrafię już myśleć. Zachowuję się jak obłąkaniec. Nie potrafię skupić myśli.
Siedziałam i gapiłam się w jeden punkt. Nie potrafię sprecyzować czego chcę.
Jak mam dojść z sobą do ładu sad chciałabym gdzieś wyjechać. żeby móc odetchnąć.
Może moja dusza wróci do mego ciała. Długi urlop mam dopiero za m-c.

74

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Stokrotka mam już jedną terapię u psychologa za sobą. To było w grudniu. Teraz to już tylko psychiatra

Byłam dziś w parku z córką. Ona biegała, bawiła się.
Ja siedziałam na ławce. Próbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie Phayi: jak chcę żeby wyglądało moje życie?
Nie potrafię już myśleć. Zachowuję się jak obłąkaniec. Nie potrafię skupić myśli.
Siedziałam i gapiłam się w jeden punkt. Nie potrafię sprecyzować czego chcę.
Jak mam dojść z sobą do ładu sad chciałabym gdzieś wyjechać. żeby móc odetchnąć.
Może moja dusza wróci do mego ciała. Długi urlop mam dopiero za m-c.

Kobieto , to chyba normalne stany w tej sytuacji,(ja będąc w restauracji, gdzie byłem chrzestnym mego brata córki, ciągle się zawieszałem, patrzyli pewnie na mnie jak na idiotę, a ja analizowałem co złego zrobiłem, gdzie popełniłem błąd).  psychiatra? ty normalnie myślisz tylko masz mega problemy, chcesz żeby cię ktoś otumanił lekami?.twój stan nie jest straszny, sytuacja tak;) Zachowujesz się nadzwyczaj normalnie, ale boisz się decyzji, by wybrać tak żeby było bezpiecznie, uwierz choćbyś wylądowała mocno na dupie, to będzie twoje życie....wreszcie. Czy konformizm jest zły? nie mam pojęcia. Musisz wybrać swoją drogę, nie koniecznie dziś, jutro za miesiąc, ale żeby żyć musisz Ty podjąć decyzje, pamiętaj o 3 zasadzie https://www.youtube.com/watch?v=PZFLieRl6MI

Madowa to czekaj na ten urlop. Może jak się wyciszysz to przyjdą przemyślenia. Jesteś na 100% pewna swoich uczuć? Wiesz ja swojej b.żonie wybaczyłem nie czuje urazy. Wiem, że wyrządziłem jej krzywdę, ona mi też, ale jakie ma to znaczenie. Życie ucieka, mamy prawo czuć i szczęście i cierpienie, życie dzięki temu jest piękne bo pełniejsze, ale szczerze powiedziawszy życzę sobie i tobie również tylko szczęścia big_smile
Dziękuje, że spotkałem cię na tym forum, bo bardzo brakowało mi spojrzenia mojej b.żony (ona ze mną nie rozmawia, jakakolwiek próba kontaktu to próba nękania z mojej strony. Ostatnio usłyszałem, że szykuje pozew zbiorowy, gdy poprosiłem ją o dobrowolne poddanie się testowi włosa na obecność narkotyków) Ze strony matki i Kobiety dowiaduje się od Bet, od strony złożonej natury Kobiety od Ciebie. Pamiętaj jesteś TY później inni. Mi zdarzyło się o tym zapomnieć.

BTW jako, że odmiana tej nieszczęsnej Phayi to również problem dla mnie;) Może Pablo po prostu.

75

Odp: Kochanek zawiódł?
phaya79 napisał/a:

Jesteś na 100% pewna swoich uczuć?

Nie. Dziś nie jestem pewna niczego. Jestem chodzącym paradoksem.
Tysiąc myśli na sekundę, a nie potrafię choćby jednej z nich wyłapać.
Nie wiem czego chcę.
Pablo, Twoje pytanie mnie nurtuje. Jak wyobrażam sobie swoje życie?
Dobija mnie brak odpowiedzi

W żadnej wersji siebie nie czuję się szczęśliwa.

Pokładam nadzieję w czasie..

Skrzywdziłam męża. Jego cierpienie jest dla mnie bagażem, który dźwigam.
Chcę zrobić pstryk i dać mu szczęśliwe życie.

Zabijam.. Jestem mordercą męża, córki.

Czuję, że robię z siebie ofiarę, jakże mi wstyd

76

Odp: Kochanek zawiódł?

daj znać co u ciebie

77

Odp: Kochanek zawiódł?

Funkcjonuje smile co prawda nie jest lekko ale staram się każdego dnia..

"Jeszcze mąż" nie dawno był na urlopie w pl. Przez te dwa tyg mieszkał z nami... Co prawda wolałabym żeby nocował u siebie, ale nie umiem go wyrzucić.. Nie mam siły na kłótnie, awantury.

Co najgorsze 3 razy sprowokował sex. Przychodził w nocy i zaczynał inicjację.. kurcze która by się oparła będąc kilka m-cy bez stosunku. Zresztą nie wiem, może takie są.. ale ja nie dałam rady. Niby mówiliśmy, że traktujemy to wyłącznie jako "czysty sex" ale oboje się oszukujemy. On przez te dwa tyg w pl widzę cofnął się o kilkanaście kroków do tyłu.. praktycznie zaczyna od zera.. na nowo musi się godzić z sytuacją.

Czasem sobie myślę, że może jeszcze warto spróbować.. ale nie.. on się nie zmieni. Najgorsza jest jego chorobliwa zazdrość. Gdy jego urlop dobiegał do końca pokazał w kilku sytuacjach swoją prawdziwą naturę. Zasugerował mi nawet 3 dni temu, że zainstalował na moim tel program szpiegowski i ma dostęp do moich danych w tel.. co z niego wychodzi i przychodzi..

Najciężej mi poradzić sobie z jego cierpieniem.. ze świadomością jaką krzywdę mu wyrządzam, jemu i córce. To jak mi mówi, że nie ma planów na życie.. że nie wyobraża siebie u boku innej, że całe serce oddał mi i dla kogoś innego nic nie zostało.. to takie przykre.. wtedy najchętniej bym go przytuliła i powiedziała: dobrze, więc wrócę do Ciebie.. Ale gdzie byłabym w tym ja?

Również boję się o swoją przyszłość... Boję się, że życie odpłaci mi się za cierpienie najbliższych.. Karma, wszystko do Ciebie wraca hmm
I rozwód.. boję się tej  całej procedury. Wiem, że to oznacza definitywny koniec, zerwanie wszelkich więzi z "jeszcze mężem". Było jak było ale nie mogę powiedzieć że nie czułam się przy nim bezpieczna. Boję się czy dam radę samotnie przejść przez życie...

Phaya.. Ty z "rozsądku" złożyłeś pozew rozwodowy.. Co w tej chwili czujesz do żony?

78

Odp: Kochanek zawiódł?

Pytanie:
czy to, że w dzieciństwie molestował mnie brat może mieć wpływ na to, że mam zachwianą osobowość?
Że nie potrafię sobie teraz poukładać życia?

79

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Pytanie:
czy to, że w dzieciństwie molestował mnie brat może mieć wpływ na to, że mam zachwianą osobowość?
Że nie potrafię sobie teraz poukładać życia?

Jak najbardziej tak. W takim przypadku konieczna jest terapia pod kierunkiem dobrego psychologa.

80

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Funkcjonuje smile co prawda nie jest lekko ale staram się każdego dnia..

"Jeszcze mąż" nie dawno był na urlopie w pl. Przez te dwa tyg mieszkał z nami... Co prawda wolałabym żeby nocował u siebie, ale nie umiem go wyrzucić.. Nie mam siły na kłótnie, awantury.

Co najgorsze 3 razy sprowokował sex. Przychodził w nocy i zaczynał inicjację.. kurcze która by się oparła będąc kilka m-cy bez stosunku. Zresztą nie wiem, może takie są.. ale ja nie dałam rady. Niby mówiliśmy, że traktujemy to wyłącznie jako "czysty sex" ale oboje się oszukujemy. On przez te dwa tyg w pl widzę cofnął się o kilkanaście kroków do tyłu.. praktycznie zaczyna od zera.. na nowo musi się godzić z sytuacją.

Czasem sobie myślę, że może jeszcze warto spróbować.. ale nie.. on się nie zmieni. Najgorsza jest jego chorobliwa zazdrość. Gdy jego urlop dobiegał do końca pokazał w kilku sytuacjach swoją prawdziwą naturę. Zasugerował mi nawet 3 dni temu, że zainstalował na moim tel program szpiegowski i ma dostęp do moich danych w tel.. co z niego wychodzi i przychodzi..

Najciężej mi poradzić sobie z jego cierpieniem.. ze świadomością jaką krzywdę mu wyrządzam, jemu i córce. To jak mi mówi, że nie ma planów na życie.. że nie wyobraża siebie u boku innej, że całe serce oddał mi i dla kogoś innego nic nie zostało.. to takie przykre.. wtedy najchętniej bym go przytuliła i powiedziała: dobrze, więc wrócę do Ciebie.. Ale gdzie byłabym w tym ja?

Również boję się o swoją przyszłość... Boję się, że życie odpłaci mi się za cierpienie najbliższych.. Karma, wszystko do Ciebie wraca hmm
I rozwód.. boję się tej  całej procedury. Wiem, że to oznacza definitywny koniec, zerwanie wszelkich więzi z "jeszcze mężem". Było jak było ale nie mogę powiedzieć że nie czułam się przy nim bezpieczna. Boję się czy dam radę samotnie przejść przez życie...

Phaya.. Ty z "rozsądku" złożyłeś pozew rozwodowy.. Co w tej chwili czujesz do żony?

Po pierwsze myślę, że jesteś bardzo dobrym człowiekiem, trochę chyba pogubionym,ale tak ma większość:)
Nigdy nie czuj się ofiarą. Z bratem nagle wyskoczyłaś, szukasz wyjaśnienia dla zrzucenia głazu z sumienia, czy ktoś wskazał przyczynę twoich niepokojów i "... najchętniej bym go przytuliła i powiedziała: dobrze, więc wrócę do Ciebie"-to dlatego że coś do niego czujesz , czy dla uspokojenia sumienia?
Kobieto, to twoje życie, co ciebie cieszy? nie wiesz - szukasz -a może wiesz tylko się tego boisz?. W takim razie co sprawia, że czujesz się nieszczęśliwa? Dlaczego wyszłaś za mąż?

Do mojej byłej żony czuje żal, że uciekając nie powiedziała prawdy dlaczego to robi, dlaczego ucieka, nie przegadała ze mną naszego życia co tak głęboko w niej siedziało że to zrobiła-wycofała się, dlaczego tak się stało , dlaczego skazuje dzieci na brak rodziny(żebyś tego źle nie odebrała, moja uważa że je uwolniła), kocham ją nadal,  to nie jest możliwe żebym od tak przestał.Dla mojego zdrowia psychicznego to nie jest dobre,ale to właśnie czuje i nie uciekne od tego. Jednak z perspektywy czasu który płynie nie ubłagalnie ,widzę jej zmianę lub prawdziwą twarz. Takiej jej nie potrafiłbym kochać. Te imprezy, nie odpowiedzialność względem dzieci, jaranie, sponsoring. Ok rozumiem ma swoje życie i choćby popełniała błędy ma do tego prawo, mi uj do tego jak pisze w swoich sms. Gratuluje jej wytrwałości, choćby wg mnie się myliła, w dążeniu do swojego szczęścia. To boli gdy mówi , szukam kogoś kto mnie pokocha(ona rozumie to trochę opacznie przez właśnie brak 100%miłości ojca alko) lub straciłam x-lat mogłam to i owo. nieważne.
Ważne jest to, że przez brak zrozumienia drugiej strony(brak komunikacji) rodzą się konflikty uderzające w dzieci. My mówimy ciągle o sobie. A one jak to zniosą? trzeba sobie z tym radzić i żyć. Można olać, można walczyć, można żyć na pół gwizdka (jak nazywam moje obecne życie), nikogo nie mam, nie szukam, chociaż próbowałem, ale jeszcze nie umiem , żyję jak dzieci do mnie wracają w 2 weekend, żyję jak ich nie ma(przynajmniej się staram i wychodzi mi coraz lepiej, choć zdarzają się momenty mega doła) Wraca do mnie optymizm i siła, ale ciągle tą paskudę kocham:) Może za jakiś czas uda mi się ją wyrzucić z pamięci i zacząć żyć. Z jednej strony to proste, a z drugiej .Trzym się cieplutko madowa i dawaj znać o postępach smile

81

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa, przeczytałam Twoją historię. Bardzo Ci współczuję. Sama mam 25 lat, męża i nie czujemy się specjalnie "dorośli".Owszem, pracujemy, wynajmujemy maleńkie mieszkanko, sami za wszystko płacimy, w nasze problemy nie mieszamy osób trzecich. Ale prócz tego czujemy się na pograniczu dorosłości. Sami się śmiejemy, gdy mówimy do siebie per żono, per mężu. Wiem troszkę co masz na myśli...

Ja również miałam syndrom "gonienia króliczka". Dopiero psychoterapia uświadamia mi przyczyny mojego zachowania. Nie są to spotkania łatwe, terapeuta nie głaszcze po głowie i nie użala się nad nikim. Czasem prawda boli, są łzy, przekleństwa. Ale to pomaga! Jedna sesja nic nie rozwiąże! Tu są potrzebne miesiące, czasem lata.

Radziła bym Ci najpierw pochodzić do psychologa, niech on Cię pokieruje, czy jest potrzeba wspomagania farmakologicznego.

Co do zdrady, nie jestem zwolenniczką, jeszcze 2 lata temu ostro bym Cię potępiła ale już nie... Życie ma różne odmiany szarości. Ty szczęśliwa nie byłaś, zdobyłaś się na krok do przodu, zachowanie męża niedopuszczalne było. ALE!

Nie powinnaś iść z nim do łóżka! To jest wielki błąd z Twojej strony! Dajesz mu niepotrzebnie nadzieję i "prawo własności" <nie zrozum mnie źle>. Ja wszystko rozumiem, człowiek ma swoje potrzeby ale po to mamy głowę, żeby jej używać. Mąż może przedłużyć procedurę rozwodową, mówiąc w sądzie o tych zbliżeniach. Działasz na swoją niekorzyść. Robisz mu wodę z mózgu, dajesz sprzeczne sygnały. Z jednej strony chcesz rozwodu, z drugiej pozwalasz na bliskość najwyższego wymiaru...

Nie kochasz go jak rozumiem? Mówiłaś mu o tym, że nie odpowiada Ci jego zaborczość, kontrole? Była komunikacja w tym małżeństwie?

Jak w ogóle sobie radzisz?

Pozdrawiam

82

Odp: Kochanek zawiódł?

Cześć Wam.

Dlaczego wyskoczyłam z bratem? Szukam przyczyny mojego stanu, tego że nie widzę celu w swoim życiu,
sensu.. na czym ono powinno polegać. Szczerze to przez całe swoje życie nie myślałam tak o tym,
tzn wiedziałam że brat mnie molestował
ale umiejętnie wypierałam to ze swojej głowy. Może tu jest przyczyna.. Sama nie wiem.

Od wczoraj jestem w trakcie pisania pozwu rozwodowego. Tym razem mąż mnie pośpieszył. Chce
jak najszybciej już zakończyć to "coś" w czym obecnie tkwimy.
Od piątku był w pl na weekend, nawet o tym nie wiedziałam. W niedziele rano przyjechał, wziął
małą na miasto, odwiózł po kilku godzinach i pojechał z powrotem.

Poznał pewną dziewczynę przez internet, pewnie był u niej od piątku. Coś mnie ukuło..
Życzę mu jak najlepiej. Chcę żeby był szczęśliwy.
Boję się tylko, że ja zostanę sama jak patyk.

Ciągle się waham. Stoję jedną nogą w małżeństwie, drugą piszę pozew rozwodowy.
Nie wiem którą stronę wybrać.
Aczkolwiek widząc że mąż zaczyna ocierać piach z kolan po tym co przeszedł, nie odważyłabym
się mu powiedzieć: wiesz, spróbujmy jeszcze raz. Ja nadal kompletnie nie jestem pewna czy cokolwiek
do Ciebie czuje, ale może uda nam się zbudować dobry układ, bądźmy dla siebie partnerami.

Co jeśli się nie uda? Będzie drugi raz przechodził gehennę? Nie odważę się na to.

Najlepiej byłoby poczekać z pozwem do momentu aż odnajdę swoje JA.
Aż zapiszę się na terapię i będą jej skutki.
Tylko na to potrzeba czasu. A on nie chce już dłużej czekać. Chce rozwodu.

Dlatego stawiam wszystko na jedną szalę: piszę od wczoraj pozew. Jestem przerażona,
płaczę do poduszki, bo jestem jak dziecko we mgle. Nie wiem czy dobrze robię.


Agnieshka napisał/a:

Nie kochasz go jak rozumiem? Mówiłaś mu o tym, że nie odpowiada Ci jego zaborczość, kontrole? Była komunikacja w tym małżeństwie?

Czy go kocham? Wydaję mi się, że nie.. Właśnie.. nie mam zdolności rozpoznawania podstawowych uczuć.
Nawet nie wiem czy tęsknię za nim.
Komunikacji zabrakło na pewno z mojej strony od samego początku, gdy to już
przed ślubem miałam wątpliwości co czuję. Nie powiedziałam, że się waham.
Co do kontroli oczywiście komunikowałam, że nie podoba mi się jego zachowanie. Ale najczęściej
kończyło to się kłótnią i w gruncie rzeczy z czasem zaczęłam ulegać. Coraz mniej znajomych.
Skamlenie o jakikolwiek wyjście do koleżanek. Teraz widzę że to również był błąd.
Trzeba było oznajmiać: wychodzę, dziś Ty zajmujesz się małą. Ale wolałam obejść to
w inny sposób. Zaczęły się kłamstwa, mówiłam że jestem na uczelni, a siedziałam z kumpelą na kawie.
W tajemnicy siłownia, i wiele innych..

83

Odp: Kochanek zawiódł?
mariola856 napisał/a:

mysle ze masz racje ze corke trzymasz z daleka, bo ten twój przyjaciel cos za bardzo nalega na kontakty z twoja córka, az za bardzo, lepiej dmuchac na zimne

może  ten gość to pedofil?O.o

84

Odp: Kochanek zawiódł?
alpengold napisał/a:
mariola856 napisał/a:

mysle ze masz racje ze corke trzymasz z daleka, bo ten twój przyjaciel cos za bardzo nalega na kontakty z twoja córka, az za bardzo, lepiej dmuchac na zimne

może  ten gość to pedofil?O.o

tego nie powiedziałam, choć pomyslalam, ja bym uwazala,

85

Odp: Kochanek zawiódł?

Piszę bo złość mnie rozpiera.. mój JM spędza weekend w Pl. W I wersji sobotę chciał mieć wolną.
Całą niedziele natomiast miał poświęcić córce.
I co z tego wyszło?
Oczywiście pozmieniał plany w ostatniej chwili. Ale z tym jeszcze mogłabym się pogodzić,
że nie ma szacunku do mojego rozplanowanego czasu. Co prawda nic nie zaplanowałam, ale mogłam.
Ale! Nie mogę się pogodzić że nie respektuje własnej córki.
Wczoraj wziął małą do miasta na 5 godzin. Odwiózł o 15 i ślad po nim zaginął.
Jeszcze w sobotę rano mówił, że dziś przyjedzie skoro świt i spędza cały dzień z małą.
Natomiast dziś o 9 obudził mnie telefon: jednak będę o 17.
Ok.
No cóż. Widocznie ma ważniejsze sprawy.
O 15 sms: powiedz małej że będę o 18:30.
Nic jej nie mówiłam, bo nie chciałam jej robić wody z mózgu na wypadek gdyby JM 5 razy zmienił zdanie.
Bingo! Miałam rację!
Mała się niecierpliwiła i przed chwilką poprosiła o telefon do taty.
Wybrałam numer dałam jej słuchawkę. Usłyszała od JM: będę za dwie godziny.
Czyli o 19:30.
W sumie to nie wiem po co chce przyjechać. Chyba tylko dać jej całusa na do widzenia,
bo dziś wraca do pracy i zawsze przed 20 wyjeżdża.
Boli mnie widok córki. Po jaką chol...e obiecuje jej, że spędzi z nią cały dzień, gdzie to oni nie pojadą,
a poźniej się tego nie trzyma.
Przecież to tylko dziecko.
Mogłabym to również przeboleć gdyby to był jednorazowy incydent.
Niestety.
Sytuacja się powtarza co weekend kiedy jest w Pl.
Córka schodzi na boczny plan... sad

Sorki, musiałam się wypisać. Dać upust emocjom.

86

Odp: Kochanek zawiódł?

Jeszcze go nie ma... wrrrrrrrr

Nie dość, że przekłada z godziny na godzinę to w dodatku się spóźnia

87

Odp: Kochanek zawiódł?

Olewa Cię tak jak Ty jego swego czasu..Szkoda, że w efekcie cierpi najbardziej córka -niczemu nie winna.
Ale facet to tez tylko człowiek, odreagowywuje pośrednio na córce, pewnie sam nie wie co robi.

Smutna historia ogólnie.

88 Ostatnio edytowany przez phaya79 (2014-09-07 22:04:23)

Odp: Kochanek zawiódł?

tez chciałem podobnie zareagować i dzieci jakoś tu nie miały nic do znaczenia bo rozgrywałem bitwę z żoną o uwagę o siebie. Może rzeczywiście tylko ma jakieś ważne sprawy, a może tak ja zastanawia się co zrobić: kocha dzieci(córkę w twoim przypadku) ale zastanawia się, może odsunąć się od tego wszystkiego? byście mieli wolny wybór w życiu i może doznali szczęścia, a i on może bez obciążenia będzie mógł założyć nową rodzinę.
Może gra w jakąś grę, ty mi, a ja tobie pokarze?
Mówisz, że zastanawiasz się nad córką jakie przeżywa katusze związane z tym że ojciec nie przyjedzie(z jakich powodów , nie mam pojęcia jakich)
Myślałaś o niej będąc z innym , nie jej ojcem?
Moja ostatnio stwierdziła że jestem chu.ojcem nawet weekendowym bo nie dałem więcej niż alimenty, bo biedna nie ma;) kupiła niezły samochód, wynajmuje lub ktoś jej płaci za mieszkanie w niezłej dzielnicy w wawie. A ja powiedziałem dość, bo do tej pory wszystko oddałem w imię bezinteresownej miłości , bo to tylko rzeczy, ale mam dość!.
Może i on w jakimś sensie ma dość. A może w dziwny sposób gra o miłość.
Wiedz że podziwiam cię  za to, że mimo tylu złych rzeczy, które się teraz dzieją walczysz o swoje szczęście.  Ważne by się nie obwiniać,  tylko znaleźć  co sprawia iż w pełni żyje, a nie trwam? Ja już wiem, ale na swej drodze widzę tyle przeszkód że mnie to zniechęca:) Gdy pokonuje jedną z nich -tak tego nie porównasz do wygranej w lotto, to jednak brnę w to dalej, szczególnie, że nie ma już wejścia do tej samej rzeki.Ostatni nurt mnie za daleko porwał wink przepraszam że cię zapytam, było coś co sprawiało ci radość? mogą być pierdoły, ale proszę napisz czy były?

89

Odp: Kochanek zawiódł?

Czytałam Twoją historię. Trochę się poryczałam bo wygląda zupełnie jak moja.

90

Odp: Kochanek zawiódł?

Co ze mną nie tak? Nie mogę przypomnieć sobie co tak naprawdę
sprawiało mi radość. Jakie rzeczy?

Uczucie ciepła, bardzo miłe uczucie, powraca gdy przypomnę sobie
wspólne wypady w trójkę - ja, mąż i córka.
Czuje poczucie stabilizacji, bliskość, bezpieczeństwo.
Tęsknię za tym.

I dopuszczam w głowie myśl, że wracam do niego.
Nagle ogarnia mnie poczucie, jakby mi ktoś zakładał obrożę na szyję.
Mam obraz siebie samej wchodzącej i zamykającej się
w złotej klatce.

Nie chcę już być jego własnością, nie chce żeby znów mnie zagłaskał na śmierć.

Pewnej nocy natłok myśli nie pozwalał mi zasnąć.
Usiadłam przy stoliku i na kartce spisałam męża takiego jakiego chciałabym mieć.
Mojego męża. Jakie cechy chciałabym wyeliminować, a jakie nadać.
Lista była długa.
Może kiedyś mu ją pokażę.

Czasem chciałabym żeby poznał mnie na nowo. Już bez tajemnic. Żeby dał również poznać siebie.
Tak jakbyśmy dopiero się spotkali. Zbudować coś od początku.
Ryzyko niepowodzenia mieszka z tyłu głowy.

91

Odp: Kochanek zawiódł?
phaya79 napisał/a:

tez chciałem podobnie zareagować i dzieci jakoś tu nie miały nic do znaczenia bo rozgrywałem bitwę z żoną o uwagę o siebie.

Dwa dni temu wyjaśniliśmy sobie tą sytuację. Powiedział, że jeszcze nie pogodził się z tym co
mu zafundowałam i to była nieświadoma demonstracja jego żalu, czyli chyba coś co masz na myśli Pablo.
W niedzielę w końcu się zjawił. Przyjechał dosłownie na 10 min do małej.
Pożegnać się przed wyjazdem.
Po jego odjeździe zaczęła się wojna na smsy.
Nazwałam go chamem za to jak zakpił sobie z uczuć córki.
Serce mi pękało widząc jak 1,5 h czeka w oknie aż zjawi się tata.
Nie mogłam mu tego wybaczyć.
On w odwecie zaczął używać wulgaryzmów, odnośnie mojej osoby.
W efekcie dwa dni temu (również przez smsy) doszliśmy do porozumienia.
Obiecał, że już nie zawali jako ojciec.

phaya79 napisał/a:

Myślałaś o niej będąc z innym , nie jej ojcem?

Myślałam kategoriami: koniec małżeństwa, nie kocham męża.
Kochanek, moim zdaniem, nie jest istotnym elementem tej układanki.
Teraz myślę kategoriami: zostać z mężem? Być sama?
Na pewno nie: stworzyć nowy związek.
Boję się wprowadzać nową osobę w życie mojej córki, jak i również swoje.


alpengold napisał/a:

może  ten gość to pedofil?O.o

Drogie Panie jestem ostrożna. Córka ma w moim sercu i głowie honorowe miejsce.
Co prawda nie wyobrażam sobie takiego scenariusza, że kochanek jest pedofilem.
Myślę, że chciałby poznać małą ponieważ tli się w nim nadzieja że kiedyś coś z nas będzie.
Miał pecha, że trafił na mnie. Gdyby to była normalna kobieta pewnie
mógłby spróbować ułożyć sobie z nią życie. Jednak na mnie nie warto czekać.
Nic mu nigdy nie obiecywałam.
Prawdopodobnie w nowym roku wylatuje na dobre. Znajomość się zakończy.
Mnie nie stać żeby do niego latać 10 tys km, a on również nie będzie skłonny tutaj wracać.

begin napisał/a:

Czytałam Twoją historię. Trochę się poryczałam bo wygląda zupełnie jak moja.

Begin chętnie poznam Twoją historię.
Mam nadzieję, że wkrótce będziesz gotowa ją opisać.

92

Odp: Kochanek zawiódł?

Moi drodzy.
W końcu upragniony urlop.
Życzcie mi nabrania mega wielkiego oddechu w płuca na ciężką końcówkę roku (rozwód).
Przyjechałyśmy z córką na łono matki natury, tu jest prawdziwa dzicz.
Mamy już za sobą zdobyty pierwszy szczyt big_smile
Jest po prostu przepięknie, brak słów.
Mam nadzieję że mała będzie co dzień tak dzielna na wyprawach jak dzisiaj.
Pozdrawiamy was ciepło!

93

Odp: Kochanek zawiódł?

Witam
Sama nie wiem co tu robię  ale chyba chęć poszukania odpowiedzi.
Może zacznę od początku chodź to nie będzie łatwe ale w paru słowach opowiedzieć co spotkało mnie .
Od 3 miesięcy jestem rozwódką sama złożyłam pozew  już na pierwszej sprawie dostaliśmy rozwód ale może dla tego że dogadałam się z mężem i z wieloma sprawami poszłam mu na rękę nawet z wychowaniem syna zgodziłam się by to On sprawował  opiekę ale może dla tego bo wiedziałam że syn bardzo chce zostać tam gdzie dom a nie przeprowadzać się w nowe nieznane mu miejsce .Uszanowałam syna decyzje bo nie chciałam by przeżywał i tak trudny dla niego okres. Nasze kontakty są w miarę  częste a dzieli nas około 160km. Nie  ukrywam że bardzo to przeżywam i nie radzę sobie z tym ale dobro dziecka przede wszystkim.Dzwonimy do siebie dziennie i zawsze zapewniam go   że go bardzo kocham i może na mnie liczyć .Jeśli chodzi o rozwód to powodem było brak komunikacji i uczucia, byłam traktowana jak przedmiot  nie doceniana , nie  kochana . Zawsze powtarzam że kiedy rozwala się małżeństwo winni są oboje jeden więcej drugi mnie i nie zamierzam się tu wybielać bo wiem że idealna też nie byłam . Po prostu nie układało nam się brak uczucia i dialogu doprowadziły do rozpadu .
Po przeprowadzeniu się i podjęciu pracy zaczęłam nowe życie nie było one łatwe ale jednak udało mi się jakoś dać rade , nawet dorosła córka była ze mnie dumna .
W tym czasie poznałam kogoś bardzo mi się spodobał a w szczególności jego opanowanie i ciepło oraz cudowny uśmiech .
Jedynym jak by problemem było to że jest jeszcze w związku małżeńskim chodź jak twierdzi od 1 roku już nic go z żoną nie łączy prócz domu i dzieci że jest w separacji i będzie chciał to w odpowiednim czasie zakończyć .Zaczęłam się z nim spotykać wierzyłam mu i ufałam i nawet tego nie chcę oceniać , rozmawialiśmy o nas i naszym wspólnym życiu o jego rozwodzie chodź nigdy nie mógł określić się kiedy bo jak twierdził potrzebuje czasu . Uważałam że znamy się krótko by oczekiwać takich potwierdzeń.
Mówił że kocha i jestem jego idealną kobietą z którą chce być. Pozwalał na to abym mogła mojej dorosłej córce o nim powiedzieć i najbliższej rodzinie . Chciał poznać moje dzieci i nawet interesował się ich losem a kiedy miałam kłopoty z byłym interweniował i pocieszał . Pierwszy sygnał który mnie zaniepokoił to to że nie za wiele mogliśmy się spotykać góra 3 razy w tyg bo jak twierdził ma swoje obowiązki wobec dzieci,  domu , praca i takie tam .Zaczęłam się wtedy zastanawiać czy na pewno mówi mi prawdę . Więc padały pytania i naciski , pierwsza kłótnia . Ale najgorsze to to kiedy zadzwonił mi informując że jego żona dowiedziała się o wszystkim .nie chcę pisać szczegółów bo nie ma to znaczenia . tydzień minął nie widzieliśmy się , dzwoni tylko raz bo jak mówi nie może bo ciągle jest pod ostrzałem . Kiedy pytam co z nami mówi że potrzebuje czasu i że nie chce zrezygnować z niczego ale musi pozałatwiać swoje sprawy . Boli mnie to strasznie że zostałam z tym sama a kiedy domagam się uwagi by wyjaśnił mi co będzie , dostaje tylko odpowiedź daj mi czas. Boje się i nie wiem co zrobić kocham go ale też nie chcę być oszukiwana , wolę brutalną prawdę ale prawdę a nie tylko słyszeć słowa daj mi czas muszę to poukładać . W tym czasie co ja przechodzę i czuje nie ma znaczenia bo nawet o nie nie zapyta ale tylko powtarza że on ma teraz piekło w domu i same kłopoty . Jest tyle rzeczy detali ważnych o których nie pisałam bo były by poematy.
Pytanie co mam zrobić w tej sytuacji czekać , naciskać , pytać , wymagać ?????

94

Odp: Kochanek zawiódł?

niktitamoja, skoro masz dorosłą córkę, a syn jest w wieku w którym sam decyduje z którym z rodziców zostać po rozwodzie, to powinnaś mieć pewien bagaż doświadczeń.....
żonaty facet z uroczym uśmiechem, z żoną w separacji ale pod jednym dachem smile
dopiero 3 miesiące po rozwodzie a już Ci brak faceta, po co takie tempo ?

95

Odp: Kochanek zawiódł?

Przykro mi... Twoje ponaglanie, pytania, nic tu nie zdziałają.
Czyny najlepiej świadczą o jego woli.
Najlepiej utnij ten kontakt.
Lepiej pocierpieć pare tygodni niż żyć w matrixie.
Przykro mi.

96

Odp: Kochanek zawiódł?

Chyba macie rację dziewczyny żaden facet nie jest wart naszych łez ale to wszystko takie bolesne , jestem tak zakręcona że nawet swój loging musiałam nowy założyć bo zapomniałam o tym Nikitamoja a właściwie hasło .
Wczoraj napisałam sms chodź nie powinnam ale chciałam wiedzieć na czym stoję zadałam pytanie , Czy ta cisza oznacza koniec ???
I wiecie co nawet nie było go stać na słowo wyjaśnienie , jakim trzeba być potworem by tak traktować drugiego człowieka ?????
Jestem tak zraniona ze nie jestem w stanie zaufać już nikomu >>>>>>i nie pozwolę już sobie na to by zakochać się nigdy.
Dziękuję że jest ktoś kto czyta moje żale i w jakimś stopniu dodaje słowa otuchy a może i kubeł zimnej wody >>>>>>>

pozdrawiam

97

Odp: Kochanek zawiódł?
samotna55 napisał/a:

Chyba macie rację dziewczyny żaden facet nie jest wart naszych łez ale to wszystko takie bolesne , jestem tak zakręcona że nawet swój loging musiałam nowy założyć bo zapomniałam o tym Nikitamoja a właściwie hasło .
Wczoraj napisałam sms chodź nie powinnam ale chciałam wiedzieć na czym stoję zadałam pytanie , Czy ta cisza oznacza koniec ???
I wiecie co nawet nie było go stać na słowo wyjaśnienie , jakim trzeba być potworem by tak traktować drugiego człowieka ?????
Jestem tak zraniona ze nie jestem w stanie zaufać już nikomu >>>>>>i nie pozwolę już sobie na to by zakochać się nigdy.
Dziękuję że jest ktoś kto czyta moje żale i w jakimś stopniu dodaje słowa otuchy a może i kubeł zimnej wody >>>>>>>

pozdrawiam

Cześć smile  Przeczytałam uwaznie Twoja historię opisalaś ją  40 a ja jestem tam dosc czesto, nie bardzo chcę tutaj pisać
napisz do mnie maila jak chcesz pogadać bo widzę ze mamy duzo wspolnego.
Pozdrawiam  A

98

Odp: Kochanek zawiódł?

Samotna55 być może to zabrzmi brutalnie, ale troszkę popuściłaś wodze naiwności,
a zapomniałaś o rozsądku. Ja wiem, że jeśli kogoś kiedyś poznam, kogoś kto okaże się żonatym gościem w "separacji",
odpuszczę od razu. Znajomość można zawsze kontynuować po rozwodzie.
Na Twoim miejscu odcięłabym się kompletnie, usuń jego nr tel, usuń z FB, z gg.
Najlepiej jakbyś Ty zmieniła swój numer. Ewidentnie koleś Cię wykorzystał i pewnie będzie
traktował jako pocieszycielkę w trudnych chwilach. Nie warto marnować własnego życia!

99

Odp: Kochanek zawiódł?

Cześć Dziewczyny!!!!

Parę  dni temu odezwał się ale może dla tego że mu napisałam sms że chcę uczciwej odpowiedzi co dalej ???
Odpisał że sam nie wie że ma taki mętlik w głowie i boi się o swoją córkę oraz ojca .
Nie mogłam już więcej i napisałam że kocham go i życzę mu wszystkiego dobrego że nie mam żalu ani pretensji ale my nie jesteśmy sobie pisani. Powodzenia >
Nie trwało to 2 min i zadzwonił tym razem czule tłumacząc że źle interpretuje jego sms że on ma trudną teraz sytuacje w domu że musi sobie wszystko poukładać w głowie i z rodziną a do tego trzeba czasu .Ze kocha mnie i chce być ze mną ale na tą chwilkę nie może dać mi odpowiedzi kiedy będzie wolny . Powiedział wiele miłych i czułych słów a na koniec że ma nadzieję że kiedy będzie ON wolny ja jeszcze też będę wolna.
Boże jak ja bardzo go kocham i nie potrafię o nim zapomnieć chodź bardzo bym chciała , staram się nawet zajmować wszystkim innym pracą , remontem mieszkania , dziś nawet jadę do przyjaciółki na noc by poplotkować i wylać swoje żale .

100

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Samotna55 być może to zabrzmi brutalnie, ale troszkę popuściłaś wodze naiwności,
a zapomniałaś o rozsądku. Ja wiem, że jeśli kogoś kiedyś poznam, kogoś kto okaże się żonatym gościem w "separacji",
odpuszczę od razu. Znajomość można zawsze kontynuować po rozwodzie.
Na Twoim miejscu odcięłabym się kompletnie, usuń jego nr tel, usuń z FB, z gg.
Najlepiej jakbyś Ty zmieniła swój numer. Ewidentnie koleś Cię wykorzystał i pewnie będzie
traktował jako pocieszycielkę w trudnych chwilach. Nie warto marnować własnego życia!

hm teraz też tak myślę ale wtedy myślałam inaczej a właściwie ufałam w jego słowa że chce ułożyć sobie życie tym bardziej że od samego początku mówił że już od 1 roku nic go nie łączy z żoną że chce rozwodu .Ja zawsze wierzę w ludzi i w ich dobroć ale jak teraz czas pokazuje nie warto . Teraz jestem tak zraniona że nie zaufam już żadnemu .

101

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Jego reakcja była co najmniej dziwna, bo napisał: hmm? ja tez? Tak jakby nie brał pod uwagę, że może być ojcem.

A nie pomyślałaś, że mógł chciał przekazać raczej coś trochę innego? Tzn, że nie czuł ulgi, bo nawet jakbyś była w ciąży to nie przeszkadzałoby mu to?

Poza tym coś mi się wydaje, że foch nieadekwatny do ciężkości przewinienia. Jedna linijka tekstu, a ty już tyle założeń robisz.

102

Odp: Kochanek zawiódł?
samotna55 napisał/a:

Powiedział wiele miłych i czułych słów a na koniec że ma nadzieję że kiedy będzie ON wolny ja jeszcze też będę wolna.

Samotna potraktuj te słowa jako pożegnanie. Z tym, że nie pozostawiaj w sobie nadziei na jakikolwiek związek z nim,
bo ewidentnie z jego strony wygląda to tak jakby chciał sobie zostawić otwartą furtkę.

Skoro od roku nic go nie łączy z żoną to niby dlaczego wciąż z nią mieszka? Dlaczego nie wziął rozwodu?
Po co przeciąga tą sytuację?
Jak widzisz umie znaleźć wiele wymówek, ale fakt jest taki że gościu sam nie wie na co ma się zdecydować.
Daj sobie na luz, zamiast tracić na takiego dupka cenny czas zainwestuj go w siebie.
I przede wszystkim zaciśnij zęby i zakończ kontakt.

saciu napisał/a:

A nie pomyślałaś, że mógł chciał przekazać raczej coś trochę innego? Tzn, że nie czuł ulgi, bo nawet jakbyś była w ciąży to nie przeszkadzałoby mu to?

Poza tym coś mi się wydaje, że foch nieadekwatny do ciężkości przewinienia. Jedna linijka tekstu, a ty już tyle założeń robisz.

Z perspektywy czasu wiem, że nie chciał przekazać nic innego. Wystraszył się bardzo zaistniałej sytuacji. Nie dziwię się.
Dziś czasem powracamy do tego, ale już w bardziej wyluzowanej formie. Na pewno wyciągnęliśmy oboje nauczkę z tej życiowej lekcji.

103

Odp: Kochanek zawiódł?

Cześć Koleżanki!!!!!

Dziś mamy się spotkać sam zaproponował to spotkanie, myślę że w końcu wyjaśnimy sobie wszystko, padnie wiele pytań i wiele odpowiedzi a czy będą szczere i prawdziwe zobaczymy.
To były 2 tyg najdłuższe jakie kiedykolwiek w życiu były .

Wiem jedno że jestem zdecydowana na rozstanie, nie chcę czekać na coś co i tak z góry jest na straconej pozycji , myślę że swojego cudownego życia nie zostawi dla mnie bo nie czekał by z tym tak długo.
Pewnie dziwicie się dla czego chce z nim jeszcze porozmawiać może dla tego że są sprawy które chcę wyjaśnić znać odpowiedz bo od tego zależy jak będę postrzegać przyjaźń bo i ONA w to jest zamieszana .

Najgorsze w tym wszystkim jest to że ja wiem i czuje że macie rację a gdzieś ciągle staram się go usprawiedliwić i widzieć w nim dobrego człowieka i przyjaciela .

do zobaczenia dziś wieczorem

104

Odp: Kochanek zawiódł?

Samotna
Czarowac mozesz siebie ale wiesz po co Ci to spotkanie zebys usłyszała to co chcesz usłyszeć ze jestes jedyna ale biedny miś sie pogubil?  Jaka przyjazn? Naprawdę,  lubisz sie tak katować...

105

Odp: Kochanek zawiódł?
stokrotka1978 napisał/a:

Samotna
Czarowac mozesz siebie ale wiesz po co Ci to spotkanie zebys usłyszała to co chcesz usłyszeć ze jestes jedyna ale biedny miś sie pogubil?  Jaka przyjazn? Naprawdę,  lubisz sie tak katować...

nie było spotkania

106

Odp: Kochanek zawiódł?

Witam

Samotna tak myslalam  takie typy juz tak maja, obiecuja i nie dotrzymuja slowa.
Powtarzam Ci jeszcze  raz daj sobie spokoj , szkoda czasu i nerwow, wiem to z autopsji, zawsze  bedzie cos wazniejszego niż Ty.
Przez tel. mozna duzo mowić, ale cos zrobić i cos dać od siebie to juz jest problem.
Przeczytalas to co do Ciebie napisalam  ???

Pozdawiam i zacznij zyć  dla siebie  smile

107

Odp: Kochanek zawiódł?

Samotna
a dlaczego nie bylo?

108

Odp: Kochanek zawiódł?

Pytanie do facetów - jak Wy możecie tak żyć tzn. raz żona, raz kochanka, romanse paroletnie, powroty do żon, powroty do kochanek, huśtawka bo Pan niezdecydowany. Nie zrozumiem nigdy facetów - kryzys podejmowania decyzji??? Dlaczego jest tak że jak kobieta zdradza to zazwyczaj kończy swój związek, a facet nie i potrafi normalnie dalej żyć jakby nic się nie stało. Skąd bierze się ta różnica? Na pewno nie z miłości do żony bo paroletni romans ją wyklucza w 100%, zwłaszcza że te romanse też kończą kobiety bo mają dosyć niezdecydowania. I dlaczego kobiety nie potrafią wrócić do normalności po romansie, w taki sposób jak robią to panowie?

109

Odp: Kochanek zawiódł?
Kornelia777 napisał/a:

Pytanie do facetów - jak Wy możecie tak żyć tzn. raz żona, raz kochanka, romanse paroletnie, powroty do żon, powroty do kochanek, huśtawka bo Pan niezdecydowany. Nie zrozumiem nigdy facetów - kryzys podejmowania decyzji???

Nie dostaniesz odpowiedzi na tym forum, bo tu takich facetów nie ma. Tu są zdradzeni, porzuceni, próbujący się podnieść przynajmniej moralnie i tacy co już się podnieśli i przekazują swoje doświadczenie.

Kornelia777 napisał/a:

Dlaczego jest tak że jak kobieta zdradza to zazwyczaj kończy swój związek, a facet nie i potrafi normalnie dalej żyć jakby nic się nie stało.

Poczytaj inne watki, znajdziesz tu całą gamę zachowań...

Kornelia777 napisał/a:

Skąd bierze się ta różnica? Na pewno nie z miłości do żony bo paroletni romans ją wyklucza w 100%, zwłaszcza że te romanse też kończą kobiety bo mają dosyć niezdecydowania. I dlaczego kobiety nie potrafią wrócić do normalności po romansie, w taki sposób jak robią to panowie?

To chyba już raczej pytanie do terapeutów. Moim była kobieta...

110

Odp: Kochanek zawiódł?
stokrotka1978 napisał/a:

Samotna
a dlaczego nie bylo?

Dla czego nie było spotkania ?????? bo wymyślił kolejne kłamstwa a ja nie wytrzymałam i wygarnęłam mu co myślę o nim .
Powiedziałam że poddaje się że mam dość jego kłamstw i ma zapomnieć o mnie, więcej nie pisać  nie dzwonić że jest wolny i nie musi już się z niczego mi tłumaczyć .Jego reakcja była dziewczyny chyba dla mnie oczywista oburzył się, podziękował że tak go podsumowałam .
Odpisałam mu że ktoś kto kocha nigdy tak nie traktuje drugiej osoby i że Ty nie źle zabawiłeś się moimi uczuciami i moją naiwnością .
Odrzucona piłka że nie będzie wypisywał swoich przemyśleń bo musiał by mnie obrazić a tego nie chce .
Nie było dalej sensu więc odpuściłam ale to co czuje jest straszne wczoraj przepłakałam całą noc dziś wyglądam okropnie, zaraz zbieram się do pracy .
muszę zapomnieć o nim ale chyba nie to jest aż takie istotne jak to czy potrafię jeszcze komukolwiek zaufać .

Znajomi , przyjaciele zawsze mówili  mi oj oj B>>>>>>> jesteś za dobra dla tego tak łatwo Cię zranić .
Myślę że ta sprawa czegoś mnie nauczyła a mianowicie nie warto mieć serce na dłoni tylko trzeba głęboko je schować i być zimną wyrachowaną suką , bo tylko takie kobiety mają dobrych i oddanych facetów.

111

Odp: Kochanek zawiódł?
alika40+ napisał/a:

Witam

Samotna tak myslalam  takie typy juz tak maja, obiecuja i nie dotrzymuja slowa.
Powtarzam Ci jeszcze  raz daj sobie spokoj , szkoda czasu i nerwow, wiem to z autopsji, zawsze  bedzie cos wazniejszego niż Ty.
Przez tel. mozna duzo mowić, ale cos zrobić i cos dać od siebie to juz jest problem.
Przeczytalas to co do Ciebie napisalam  ???

Pozdawiam i zacznij zyć  dla siebie  smile

Tak przeczytałam dokładnie i masz rację ale ja chyba ciągle szukałam odpowiedzi dla tego tak bardzo chciałam się z nim spotkać by dostać prostą odpowiedź.
Ale zamiast tego otrzymałam kolejne sterty kłamstw a na domiar tego wpędził mnie w poczucie winy .
może będzie kiedyś możliwość pogadania tak sam na sam bo wyczuwam że rozumiesz mnie .
Wiem jedno ON już nie istniej .

112

Odp: Kochanek zawiódł?

Nie chciał napisać Ci swoich przemyśleń bo musiałby Cię obrazić?? Palant!
Mam nadzieję, że wytrwasz w swoim postanowieniu, tzn zero kontaktu.
Podejrzewam, że on za jakiś czas zapewne sam się odezwie, jak znów
będzie chciał podnieść przy Tobie swoją wartość. Życzę Ci na ten moment
duuuuuuzo siły abyś olała gościa i dała sobie szansę na szczęśliwe życie.

113

Odp: Kochanek zawiódł?
samotna55 napisał/a:
alika40+ napisał/a:

Witam

Samotna tak myslalam  takie typy juz tak maja, obiecuja i nie dotrzymuja slowa.
Powtarzam Ci jeszcze  raz daj sobie spokoj , szkoda czasu i nerwow, wiem to z autopsji, zawsze  bedzie cos wazniejszego niż Ty.
Przez tel. mozna duzo mowić, ale cos zrobić i cos dać od siebie to juz jest problem.
Przeczytalas to co do Ciebie napisalam  ???

Pozdawiam i zacznij zyć  dla siebie  smile

Tak przeczytałam dokładnie i masz rację ale ja chyba ciągle szukałam odpowiedzi dla tego tak bardzo chciałam się z nim spotkać by dostać prostą odpowiedź.
Ale zamiast tego otrzymałam kolejne sterty kłamstw a na domiar tego wpędził mnie w poczucie winy .
może będzie kiedyś możliwość pogadania tak sam na sam bo wyczuwam że rozumiesz mnie .
Wiem jedno ON już nie istniej .

Bardzo Cię rozumiem,napisalam maila , poczatek swojej historii,
a wiesz co w tym wszystkim bylo najsmieszniejsze ???koniec !!!!
bo nawet nie stać go bylo, zeby mi to powiedzieć.
Pozdrawiam sedecznie  i milego dnia wszystkim zagubionym:)
Dla nas tez kiedyś zaswieci slońce smile))

114

Odp: Kochanek zawiódł?
alika40+ napisał/a:
samotna55 napisał/a:
alika40+ napisał/a:

Witam

Samotna tak myslalam  takie typy juz tak maja, obiecuja i nie dotrzymuja slowa.
Powtarzam Ci jeszcze  raz daj sobie spokoj , szkoda czasu i nerwow, wiem to z autopsji, zawsze  bedzie cos wazniejszego niż Ty.
Przez tel. mozna duzo mowić, ale cos zrobić i cos dać od siebie to juz jest problem.
Przeczytalas to co do Ciebie napisalam  ???

Pozdawiam i zacznij zyć  dla siebie  smile

Tak przeczytałam dokładnie i masz rację ale ja chyba ciągle szukałam odpowiedzi dla tego tak bardzo chciałam się z nim spotkać by dostać prostą odpowiedź.
Ale zamiast tego otrzymałam kolejne sterty kłamstw a na domiar tego wpędził mnie w poczucie winy .
może będzie kiedyś możliwość pogadania tak sam na sam bo wyczuwam że rozumiesz mnie .
Wiem jedno ON już nie istniej .

Bardzo Cię rozumiem,napisalam maila , poczatek swojej historii,
a wiesz co w tym wszystkim bylo najsmieszniejsze ???koniec !!!!
bo nawet nie stać go bylo, zeby mi to powiedzieć.
Pozdrawiam sedecznie  i milego dnia wszystkim zagubionym:)
Dla nas tez kiedyś zaswieci slońce smile))

napisałaś maila ??????ale gdzie ja nic nie dostałam

115

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Nie chciał napisać Ci swoich przemyśleń bo musiałby Cię obrazić?? Palant!
Mam nadzieję, że wytrwasz w swoim postanowieniu, tzn zero kontaktu.
Podejrzewam, że on za jakiś czas zapewne sam się odezwie, jak znów
będzie chciał podnieść przy Tobie swoją wartość. Życzę Ci na ten moment
duuuuuuzo siły abyś olała gościa i dała sobie szansę na szczęśliwe życie.

Dziś wyżywam się na ścianach bo robię mały remont nawet chyba mi to pomaga ale ból okropny gdzieś co jakiś czas się przypomina.
Ja pokasowałam jego numer tel aby mnie nie korciło a ON myślę nie odezwie się bo za bardzo go chyba słowami tchórz, egoista,
drań itp uraziłam a on na punkcie swojego EGO był bardzo wrażliwy .
Dziękuję WAM dziewczyny że czytacie moje wypociny ale jakoś łatwiej mi jest znosić ten trudny okres.
Mam przyjaciół i znajomych z którymi mogę na ten temat pisać ale jakoś tu wiem że wszystko co opowiem będzie szczere ocenione nawet mogą paść złe słowa które też czasem mogą   pomóc.

116

Odp: Kochanek zawiódł?

napisałaś maila ??????ale gdzie ja nic nie dostałam

Tak odpowiedzialam Ci na maila
na drugi dzien jak do mnie napisalaś smile
sprobuje go zaleźc i jeszcze raz wyslac
wink

117

Odp: Kochanek zawiódł?

Ja też odpisałam Ci na maila, w ten sam dzień albo następny smile

118

Odp: Kochanek zawiódł?

Samotna55  doszłam juz dlaczego nie dostalaś mojej odpowiedzi na maila wink,

wieczorem  postaram  się napisać jeszcze raz do Ciebie, bo teraz w garach siedzę leczo gotuję  tongue

Milego dnia  wszystkim  zyczę  smile)

119

Odp: Kochanek zawiódł?

Byliśmy z mężem na wspólnej wizycie u psychologa.

Oto mój problem:
Rodzice byli wymagający, a ja zawsze starałam się być dobrym dzieckiem. Miałam problem z przeciwstawieniem się im.
Zwłaszcza jeśli chodzi o ojca. Wolałam kłamać niż wyrazić swoje zdanie i po swojemu zrobić. W końcu poczułam wewnętrzny bunt. W wieku 16 lat poznałam męża (poczułam że to szansa wyrwania się od rodziców) i spod skrzydeł ojca weszłam pod skrzydła męża. On doskonale przejął jego role. Również opiekuńczy ale i zaborczy. Technikę z kłamstwem przeniosłam z rodziców na męża. Teraz po kilku latach znów czuję bunt i próbuję zwiać. Problem w tym, że wchodząc w kolejny związek kolejny raz będę szukać ojca a nie partnera i historia będzie się powtarzać w nieskończoność.
Nie zaistniał u mnie proces młodzieńczego indywidualizmu. To jest ten czas gdy nastolatkowie są sami.. realizują swoje pomysły, skupiają się na sobie, określają siebie. Ciągle miałam kogoś kto prowadził mnie za rękę, rozstawiał nade mną płaszcz ochronny. Teraz odczuwam taką potrzebę aby coś zrobić SAMA, być samodzielna. Ale z drugiej strony boję się tej samodzielności bo to dla mnie nie znane, nigdy tego nie doświadczyłam.
Niby nie kocham męża ale dlaczego od lutego nie złożyłam jeszcze pozwu rozwodowego? Ano dlatego bo trzymam go na zapleczu, w razie gdyby mi się noga podwinęła, gdybym zwątpiła w tą swoją samodzielność (co zresztą się stało), wiem że zrobię pstryk a on zjawi się mogąc się do niego przytulić zaznając błogie uczucie bezpieczeństwa, jego troski o mnie i miłości.
Rozłożyłam siebie na cząstki pierwsze i wszystko mi się skleja do kupy.

Chciałabym Was zapytać.. co robić aby nie bać się samodzielności?
Chciałabym się wyprowadzić z córką z domu. Wynająć mieszkanie. Ale z drugiej strony baaaardzo się boję.
Boję sie że nie poradzę sobie z obowiązkami, że nie będzie nikogo do kogo mogłabym się przytulić, kto będzie mi pomagał, opiekował.
Iść w to w ciemno, mimo strachu? No bo jak inaczej się tego nauczyć?

Mąż oczywiście też ma problem: samoocena, poczucie wartości na poziomie niższym niż zero.

120

Odp: Kochanek zawiódł?

Czy mogłabyś napisać, jaki był cel wizyty u psychologa? Z tego, co pamiętam, chciałaś próbować ratować małżeństwo. Czy ta chęć przeżycia okresu indywidualizacji jest tak silna? Bierzesz pod uwagę to, że jesteś odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale i za dziecko?

121

Odp: Kochanek zawiódł?

Udaliśmy się do psychologa ponieważ wiedziałam że problem jest złożony, siedzi w podświadomości, że sami nie damy rady połatać dziur.
Psycholog uświadomił nam, ze na chwilę obecną każde z nas musi podjąć terapię indywidualną, bo mamy nieźle namieszane w głowach.
Zarówno ja jak i mąż. Choć mój problem wydaje mi się większy. Dopiero po terapii oboje zadecydujemy co dalej z małżeństwem. Być może spojrzymy na nie z zupełnie innej strony i każde z nas stwierdzi że obok prawdziwej miłości to nawet nie leżało.

Wiem, że jestem odpowiedzialna za córkę. I chcę temu wszystkiemu sprostać. Moim marzeniem jest czuć się dobrze z samą sobą, być silną, pewną kobietą. Dziecko jest dodatkowym "utrudnieniem", czuję to, ale jeśli się uda, to będzie niesamowite i warte tej harówki.
A potrzeba jest silna, ponieważ nie chcę całe życie być zależna od kogoś.

122

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Dziecko jest dodatkowym "utrudnieniem", czuję to, ale jeśli się uda, to będzie niesamowite i warte tej harówki.
A potrzeba jest silna, ponieważ nie chcę całe życie być zależna od kogoś.

A jak widzisz szanse na odzyskanie / zyskanie samodzielności i niezależności bez wychodzenia ze związku?

Czyli na terapię wspólną nie będziecie już chodzić? Czy na spotkaniu z psychologiem mieliście możliwość dotknąć tych głębokich, podświadomych korzeni problemów? Pytam, bo sama stoję przed podobną trudnością.

123

Odp: Kochanek zawiódł?
Enona napisał/a:

A jak widzisz szanse na odzyskanie / zyskanie samodzielności i niezależności bez wychodzenia ze związku?

Psycholog twierdzi, że terapia indywidualna nie musi być przeszkodą w ratowaniu małżeństwa. Aczkolwiek musimy być świadomi, że z biegiem czasu może się faktycznie okazać, że jedno z nas lub oboje zauważymy iż to małżeństwo nie ma najmniejszych szans.
Szczerze to na chwilę obecną fakty, które przedstawiłam wyżej raczej świetlanej przyszłości nam nie wróżą. Ja jednak mam cichą nadzieję, że relację: córka - ojciec, da się przekształcić na partner - partner, że pokocham męża jak faceta, a nie ojca.

Enona napisał/a:

Czyli na terapię wspólną nie będziecie już chodzić? Czy na spotkaniu z psychologiem mieliście możliwość dotknąć tych głębokich, podświadomych korzeni problemów?

Terapie małżeńską możemy podjąć po zakończeniu terapii indywidualnej, o ile obie strony nadal będą chętne. Trafiliśmy na bardzo mądrą Panią psycholog, dotknęła tych problemów o których piszę. Jednak 1,5 h wystarczyło nam wyłącznie na w miarę skrótowe opowiedzenie naszej historii i odniesienie się do niej. Ona na tej postawie wysnuła tak trafne wnioski.

Muszę zajrzeć na Twój wątek.

124

Odp: Kochanek zawiódł?

cokolwiek się u ciebie stanie, tak mądrej kobiety już się nie dostanie.

125

Odp: Kochanek zawiódł?

Spanowany Twój rym dla mnie jest jak oblanie serca miodem, chciałam podziękować tak mimochodem smile Nie wiem jednak czy przeczytałeś karty wszystkie tego wątku, dużo złego wyrządziłam, zacznij od początku...

126

Odp: Kochanek zawiódł?

Nie dorzuciłam tu jednego faktu. Nie wiem czy jest on ważny, mnie osobiście jako żony nie rozwalił na części pierwsze.. Co jest chyba dziwne.

Do sedna: mąż zdradził mnie ponad miesiąc temu. Kobieta po rozwodzie, z dzieckiem, poznana na gg. Wciąż utrzymują kontakt. Mówi, że będąc ze mną tego nie powtórzy.

Sama go przycisnęłam do ściany, przyznał się. Nie powiem, ukuło mnie.. Ale nie dałam po sobie poznać, wręcz zapytałam jak było.
Myślę, że ukuła mnie nie sama zdrada, a raczej to że jest w stanie posklejać sobie życie beze mnie, że da sobie rade, podczas gdy ja stoję w miejscu bo boję się tej cholernej samodzielności. Mój opiekun zaczął wymykać się z rąk, a ja zostałabym sama jak palec.

127 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-10-27 22:01:30)

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Nie dorzuciłam tu jednego faktu. Nie wiem czy jest on ważny, mnie osobiście jako żony nie rozwalił na części pierwsze.. Co jest chyba dziwne.

Do sedna: mąż zdradził mnie ponad miesiąc temu. Kobieta po rozwodzie, z dzieckiem, poznana na gg. Wciąż utrzymują kontakt. Mówi, że będąc ze mną tego nie powtórzy.

Sama go przycisnęłam do ściany, przyznał się. Nie powiem, ukuło mnie.. Ale nie dałam po sobie poznać, wręcz zapytałam jak było.
Myślę, że ukuła mnie nie sama zdrada, a raczej to że jest w stanie posklejać sobie życie beze mnie, że da sobie rade, podczas gdy ja stoję w miejscu bo boję się tej cholernej samodzielności. Mój opiekun zaczął wymykać się z rąk, a ja zostałabym sama jak palec.

Myślę, że to bardzo ważne, co odkryłaś, w kontekście Waszych ewentualnych wspólnych kolejnych lat.
Zdałaś sobie sprawę, że to on może odejść do innej, a nie Ty od niego.
Że jemu może się udać to, co nie udało się Tobie.
To może zaboleć.
Myślę Madowa, że masz kolejny bodziec, by o Was zawalczyć.
Jak by tego nie oceniać w kategoriach moralnych, jesteście "na remis".
Twój mąż, jak piszesz, również chce, byś nadal była jego żoną.
Macie więc możliwość resetu, by zacząć od początku.

Pozdrawiam.

128 Ostatnio edytowany przez Madowa (2014-11-03 22:56:14)

Odp: Kochanek zawiódł?
Excop napisał/a:

Myślę, że to bardzo ważne, co odkryłaś, w kontekście Waszych ewentualnych wspólnych kolejnych lat.

A więc... kontekst ewentualnych wspólnych kolejnych lat rozmywa się co raz bardziej.

Podczas gdy ja poddaję się autoterapii, mąż wciągnął się w wir nowych znajomości... będąc weekendami w Polsce zwiedza poł kraju odwiedzając swoje nowe znajomości.
W niedzielę powiedział mi w szczerej rozmowie, że ma już dosyć.. że nasza sytuacja trwa już za długo.
Ciągnie go do nowych kontaktów damsko-męskich.
Stracił energię na walkę o małżeństwo, nie ma ochoty na terapię.. W ogóle wszystko na nie.

Do tej pory informowałam go o postępach, do czego dochodziłam analizując siebie.. Dla niego to bardzo skomplikowane, co rozumiem,
bo dla mnie również. Myślałam, że również podejmie próbę, przeanalizuje siebie.. jednak stracił mobilizację, a w niedziele opowiadając mu o moich przemyśleniach nad sobą skwitował, że mam coś z głową i on już nie nadąża za mną.

Zostałam sama..

Muszę dać radę

129 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-11-07 08:49:16)

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:
Excop napisał/a:

Myślę, że to bardzo ważne, co odkryłaś, w kontekście Waszych ewentualnych wspólnych kolejnych lat.

A więc... kontekst ewentualnych wspólnych kolejnych lat rozmywa się co raz bardziej.

Podczas gdy ja poddaję się autoterapii, mąż wciągnął się w wir nowych znajomości... będąc weekendami w Polsce zwiedza poł kraju odwiedzając swoje nowe znajomości.
W niedzielę powiedział mi w szczerej rozmowie, że ma już dosyć.. że nasza sytuacja trwa już za długo.
Ciągnie go do nowych kontaktów damsko-męskich.
Stracił energię na walkę o małżeństwo, nie ma ochoty na terapię.. W ogóle wszystko na nie.

Do tej pory informowałam go o postępach, do czego dochodziłam analizując siebie.. Dla niego to bardzo skomplikowane, co rozumiem,
bo dla mnie również. Myślałam, że również podejmie próbę, przeanalizuje siebie.. jednak stracił mobilizację, a w niedziele opowiadając mu o moich przemyśleniach nad sobą skwitował, że mam coś z głową i on już nie nadąża za mną.

Zostałam sama..

Muszę dać radę

Popatrz, jak to się wszystko potoczyło.
Paradoksalnie, masz to, czego chciałaś.
Co prawda, nie "zrobiłaś pstryk palcem", ale skutek już jest.
Mąż już nie cierpi, jak powinien, a pogodził się z tym, że Was już nie ma, a wręcz (mam takie wrażenie), jest z tego zadowolony.
To powinno być dla Ciebie najważniejsze teraz, bo zmniejsza Twoje poczucie winy wobec niego.
Ukłuła Cię jego zdrada, bo tak się to odczuwa, nawet mimo braku miłości w związku.
Nie chciałaś przecież, by Cię dotykał, już od przynajmniej roku (zauważyłaś, że dziś mija pełny rok od Twojego pierwszego wątku?). To także powinno zadziałać oczyszczająco na Ciebie.
Teraz tylko się boisz, że nie jesteś zdolna do samodzielnego życia.
Dasz sobie radę, spokojnie.
Przecież od dawna chciałaś się uwolnić od tyrana i "nie widzisz możliwości powrotu do męża".
Właściwie, to z góry było wiadomo, że niczego nie da się naprawić, bo nie ma ku temu woli żadnej ze stron
Wszyscy przyjęli do wiadomości Twoje odejście.
Teraz, w tych nowych warunkach, bardziej spokojniej przejdziecie czas postępowania rozwodowego.
Obawiasz się zerwania wszelkich więzi z jeszcze mężem. Skoro nigdy go nie kochałaś jako mężczyznę, po cóż Ci jakieś więzi?
Przecież tych "ojcowskich" tak naprawdę, nie utracisz, jeśli zachowacie do siebie szacunek.
Macie przecież dziecko, które i tak będzie Was łączyć, bo oboje je kochacie.


Pozdrawiam.

130

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa
Ale watek byl glownie o kochanku i Tobie,  męża skreslilas już dawno, to czego oczekujesz teraz?

Posty [ 66 do 130 z 301 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochanek zawiódł?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026