netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

By pójść naprzód...

84 odpowiedzi13 580 wyświetleńzałożony przez czegojasiespodziewalam, 09.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » By pójść naprzód...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 85 z 85 ]

66

Odp: By pójść naprzód...
Alessa napisał/a:

Ona chce utrzymać małżeństwo i dlatego przymknie oko na ten romans ale on się nie zmieni...

Niech zatem utrzymuje i przymyka oczy. I niech dalej sobie wmawia, że jest w udanym związku.


Staram się z tego wyplątać emocjonalnie, ale coraz bardziej zaczyna to wszystko do mnie docierać... Minął trochę ponad tydzień od tej całej szopki i chyba dopiero teraz zaczyna się to urealniać w mojej głowie...

67 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-11 10:10:46)

Odp: By pójść naprzód...

smieszne dla mnie jest najbardziej to ze ty mówisz ze to ze ,,Pani Zona,, (ile tu pogardy jakiejś dziwnej i rywalizacji) jest smieszna i jej uwłacza kontakt smsowy i telefoniczny z toba? a to ze ty bylas kochanka, druga, szmatka, wypełniaczem czasu to nie jest zalosne?

a to nie wiedziałam ze kochanka ma mieć luz, spokoj i komfort psychiczny i zapewniony brak kontaktu od zony jeśli się wyda romansik?:)

a nie zdradziłam i nie jest zdradzana tak na marginesie
po prostu wiem co dobre a co zle

a co do tekstu o udanym związku to twój taki jest?:)

68 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-11 10:17:17)

Odp: By pójść naprzód...

,,On nie utrzymywał, że jest między nimi tragicznie. Ona od pierwszej demaskacji nieustannie go kontrolowała, pytała, etc,. Tyle, że wówczas uwierzyła, że łączyły nas wyłącznie rozmowy i "kawy". Niedorzeczne mi się to wówczas wydawało, ale teraz rozumiem, że mogła uwierzyć, gdyż ja również uwierzyłam w coś absurdalnego, w wielką miłość i to, że jest rozdarty i nie dźwiga... ,,

życze ci zebys majac męża i malutkie dziecko, to bedac z nim w domu tez tak ,,kontrolowala,, mężusia który spedzalby czas z kolezanka na kawkach i ,,głębokich,, rozmowach:)

a tak będzie jeśli uda ci się spelnic swoje ,,marzenie,, i odbic tej ,,wrednej jędzy,, chłopa i ,,ulozyc,, sobie zycie, mieć z nim dzieci

69

Odp: By pójść naprzód...
mariola856 napisał/a:

,,On nie utrzymywał, że jest między nimi tragicznie. Ona od pierwszej demaskacji nieustannie go kontrolowała, pytała, etc,. Tyle, że wówczas uwierzyła, że łączyły nas wyłącznie rozmowy i "kawy". Niedorzeczne mi się to wówczas wydawało, ale teraz rozumiem, że mogła uwierzyć, gdyż ja również uwierzyłam w coś absurdalnego, w wielką miłość i to, że jest rozdarty i nie dźwiga... ,,

życze ci zebys majac męża i malutkie dziecko, to bedac z nim w domu tez tak ,,kontrolowala,, mężusia który spedzalby czas z kolezanka na kawkach i ,,głębokich,, rozmowach:)

a tak będzie jeśli uda ci się spelnic swoje ,,marzenie,, i odbic tej ,,wrednej jędzy,, chłopa i ,,ulozyc,, sobie zycie, mieć z nim dzieci

Jak jestem wstanie zrozumieć emocje Kobiet zdradzonych względem kochanek, tak nijak nie pojmuje Twoich emocji... (?)

70

Odp: By pójść naprzód...
mariola856 napisał/a:

smieszne dla mnie jest najbardziej to ze ty mówisz ze to ze ,,Pani Zona,, (ile tu pogardy jakiejś dziwnej i rywalizacji) jest smieszna i jej uwłacza kontakt smsowy i telefoniczny z toba? a to ze ty bylas kochanka, druga, szmatka, wypełniaczem czasu to nie jest zalosne?

a to nie wiedziałam ze kochanka ma mieć luz, spokoj i komfort psychiczny i zapewniony brak kontaktu od zony jeśli się wyda romansik?:)

a nie zdradziłam i nie jest zdradzana tak na marginesie
po prostu wiem co dobre a co zle

a co do tekstu o udanym związku to twój taki jest?:)

Absolutnie nie uważam by fakt, iż byłam kochanką był moim sukcesem czy też osiągnięciem. I nie o to chodzi, że miała czelność się do mnie odezwać, choć wydaje mi się, że będąc na jej miejscu sprawę załatwiłabym z własnym mężem. Co jej dało to, że się ze mną skontaktowała?

Co Wam, zdradzone żony dał kontakt z kochanką męża? Pytam, niezłośliwie zupełnie, bo nim jeszcze weszłam w ten chory układ również tego nie rozumiałam...

Mój związek? Nie jestem w tej chwili w żadnym, więc trudno żeby nic było udane. Ale jaki sens ma opowiadanie o "udanym związku" osobie, która od roku "jest" z naszym mężem?

71

Odp: By pójść naprzód...

emocjonuje mnie zawsze jak ktoś komu wyrzadza krzywdę i tyle w tym temacie, ze nie rozumiesz moich emocji,
czy to jest mąz zdradzający zone z kochanka, czy gdy ktoś kogos oszukuje, czy ktoś krzywdzi dzieci, ktoś kogos okradł

72

Odp: By pójść naprzód...
czegojasiespodziewalam napisał/a:
Alessa napisał/a:

Ona chce utrzymać małżeństwo i dlatego przymknie oko na ten romans ale on się nie zmieni...

Niech zatem utrzymuje i przymyka oczy. I niech dalej sobie wmawia, że jest w udanym związku.


Staram się z tego wyplątać emocjonalnie, ale coraz bardziej zaczyna to wszystko do mnie docierać... Minął trochę ponad tydzień od tej całej szopki i chyba dopiero teraz zaczyna się to urealniać w mojej głowie...

Widzisz, choć to bardzo przewrotne jest, zdrada potrafi cementować związek.

73

Odp: By pójść naprzód...

Bynajmniej ja nie szukałam kontaktu  z kochanką męża, raz jeden jedyny zadzwoniłam do niej jak się wydało i grzecznie powiedziałam, że rozbija rodzinę zadając się z żonatym facetem.... oczywiście jak grochem o ścianę....
Potem to ona przysyłała mi "pozdrowienia" i  "życzenia" sms-em, potem wydzwaniała do mnie "z informacjami" , w końcu chciała się spotkać.... dla mnie nie była stroną do rozmowy, ale to była jej inicjatywa.... Co chciała ugrać - Ty czegojasiespodziewałam wiesz najlepiej....
Tak jak wcześniej napisałam - kochanka i ja  - to dwa różne światy..... nigdy nie zrozumiem ich bzdurnego toku myślenia..... a mój zrozumieją dopiero gdy same będą zdradzoną żoną...
czegojasiespodziewałam - zapytałaś wcześniej jak mogę być z moim mężem dalej ..... mogę.... mogę.... nosi mnie na rękach, uwielbia mnie, mówi mi codziennie komplementy i że mnie kocha.... wiem i widzę to , że żałuje, nawet bardzo....wiem, że gdyby mógł cofnąć czas zrobiłby to....
czegojasiespodziewałam - uważam, że dyskusja z tobą jest bez sensu, jak z każdą kobietą tego typu.....brak podstawowej empatii to niestety pewnego rodzaju upośledzenie, każdy psycholog Ci to powie....

74

Odp: By pójść naprzód...
fantasy napisał/a:

Bynajmniej ja nie szukałam kontaktu  z kochanką męża, raz jeden jedyny zadzwoniłam do niej jak się wydało i grzecznie powiedziałam, że rozbija rodzinę zadając się z żonatym facetem.... oczywiście jak grochem o ścianę....
Potem to ona przysyłała mi "pozdrowienia" i  "życzenia" sms-em, potem wydzwaniała do mnie "z informacjami" , w końcu chciała się spotkać.... dla mnie nie była stroną do rozmowy, ale to była jej inicjatywa.... Co chciała ugrać - Ty czegojasiespodziewałam wiesz najlepiej....
Tak jak wcześniej napisałam - kochanka i ja  - to dwa różne światy..... nigdy nie zrozumiem ich bzdurnego toku myślenia..... a mój zrozumieją dopiero gdy same będą zdradzoną żoną...
czegojasiespodziewałam - zapytałaś wcześniej jak mogę być z moim mężem dalej ..... mogę.... mogę.... nosi mnie na rękach, uwielbia mnie, mówi mi codziennie komplementy i że mnie kocha.... wiem i widzę to , że żałuje, nawet bardzo....wiem, że gdyby mógł cofnąć czas zrobiłby to....
czegojasiespodziewałam - uważam, że dyskusja z tobą jest bez sensu, jak z każdą kobietą tego typu.....brak podstawowej empatii to niestety pewnego rodzaju upośledzenie, każdy psycholog Ci to powie....

Mądrze prawisz fantasy.
Nie próbuj rozumieć toku rozumowania kochanki (choć pewna jestem, że wcale Ci to głowy nie zaprząta), bo nie zrozumiesz.
To równie irracjonalne dla Ciebie, jak i dla nich. Zastanawiałam się kiedyś dlaczego i doszłam do jednego, jedynego wniosku: że czubek własnego nosa był  ważniejszy niż cokolwiek innego.
Kochanka nie myśli o konsekwencjach, nie myśli o krzywdzie,o żonie, dzieciach...
Mądra kochanka wyciągnie wnoski, bo wcześniej czy później coś ją zacznie uwierać...głupia do końca pozostanie betonem, do końca ograniczy się do czubka własnego nosa, no chyba że ktoś go jej w końcu wsadzi w dupę, to się opamięta (niestety bez wyciągania wniosków na przyszłość).

75 Ostatnio edytowany przez Alessa (2014-06-11 17:04:47)

Odp: By pójść naprzód...

Strasznie żałosne no i upokarzające dla kobiety musi być zostanie kochanką, nie wyobrażam sobie, jak można tak funkcjonować, liczyć na ochłapy jego uwagi i jego czas...przecież to uwłacza godności, a gdzie szacunek do samego siebie nie mówiąc o rodzinie, którą się krzywdzi. Nie wiem jak można w ogóle o tym myśleć, kontaktować się z kimś takim. A ci faceci są tak samo żałośni, jak ich kochanki, szkoda słów.

76 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-06-11 17:35:23)

Odp: By pójść naprzód...
czegojasiespodziewalam napisał/a:

Co Wam, zdradzone żony dał kontakt z kochanką męża? Pytam, niezłośliwie zupełnie, bo nim jeszcze weszłam w ten chory układ również tego nie rozumiałam...

Łatwiej mi było przenieść negatywne emocje na kochankę niż na własnego Męża, którego kochałam i którego uważałam za ideał.
Nic mi to nie dało, prócz wyparcia z siebie myśli, że Mój Mąż do skur ... ot co.

To były mechaniczne działania. Po wpływem emocji. Bo, o racjonalnym myśleniu tu nie ma mowy.

mariola856 napisał/a:

emocjonuje mnie zawsze jak ktoś komu wyrzadza krzywdę i tyle w tym temacie, ze nie rozumiesz moich emocji,
czy to jest mąz zdradzający zone z kochanka, czy gdy ktoś kogos oszukuje, czy ktoś krzywdzi dzieci, ktoś kogos okradł

Nikogo moralności nie nauczysz. A złe emocje mają na Ciebie wpływ, a nie na kogoś innego.

77 Ostatnio edytowany przez czegojasiespodziewalam (2014-06-11 22:12:48)

Odp: By pójść naprzód...

W przypadku wplątania się w romans jest podobnie jak w przypadku wybaczenia zdrady...

Nim mnie to spotkało to zarzekałam się, że z żonatym nigdy, że jak można być takim głupim, swojej znajomej dawałam "dobre rady", że przecież ochłapy, że to się źle skończy, a potem nagle życie zweryfikowało moje poglądy... Każdy jest cwany dopóki dana sytuacja go nie spotka.
Nigdy nie mów nigdy...

Większość z Was, zdradzone żony, pewnie kiedyś myślała o zdradzie tak jak ja w tej chwili: NIGDY nie wybaczyłabym, choćby nie wiem co, od razu bym wywaliła z domu i nagle gdy Was to dotknęło postępujecie zupełnie inaczej. Mało tego, część z Was zaczyna się bardziej starać. Przeczytałam dziś jakieś 34 kroki i o zgrozo...

Wy uważacie, że kochanki nie maja wobec siebie szacunku, bo sypiają z żonatym facetem. A jaki Wy macie szacunek do siebie, że wpuszczacie do swoich łóżek mężów, którzy woleli sypiać z kimś innym. Żaden. Tak naprawdę, wszyscy są tacy sami. Gdy w grę wchodzą uczucia i emocje trudno o bycie mądrym i kierowanie się rozumem.

Mężowie, którzy chcieli zostać w domu, pewnie często bardziej z wygody niż z miłości jednym głosem mówili, że pomyłka, że żałują. Ale co mieli powiedzieć? Ale... pomylić to się można w wybieraniu numeru a nie przy prowadzeniu drugiego życia...

78

Odp: By pójść naprzód...

przeczytałam twój wątek i powiem tak ...trochę mi ciebie żal, bo wykorzystał ciebie ten facet ale ty tego tak właściwie ... chciałaś
może jak kiedyś będziesz żoną z dziećmi i zdradzi ciebie mąż, to zrozumiesz dlaczego tutaj na forum te zdradzone, tak piszą
ja bardzo się cieszę, że nie doświadczyłam zdrady, bo dopiero lektura forum uświadomiła mi ogrom problemu - bólu, rozpaczy ale i siły żon ...

wyciągnij wnioski ... jak potrafisz i żyj dalej nie korzystając z towarzystwa ...żonatych

79

Odp: By pójść naprzód...
in_ka napisał/a:

przeczytałam twój wątek i powiem tak ...trochę mi ciebie żal, bo wykorzystał ciebie ten facet ale ty tego tak właściwie ... chciałaś
może jak kiedyś będziesz żoną z dziećmi i zdradzi ciebie mąż, to zrozumiesz dlaczego tutaj na forum te zdradzone, tak piszą
ja bardzo się cieszę, że nie doświadczyłam zdrady, bo dopiero lektura forum uświadomiła mi ogrom problemu - bólu, rozpaczy ale i siły żon ...

wyciągnij wnioski ... jak potrafisz i żyj dalej nie korzystając z towarzystwa ...żonatych

Mam nadzieję, ba, jestem przekonana, że wyciągnę... wink
Nie użyłabym słowa wykorzystał. Z tego "związku" korzystaliśmy oboje. Mam żal, jest mi smutno, ale mam też świadomość, że to było do przewidzenia od początku, tylko zatraciłam się w tej miłości i przestałam o tym myśleć. Ale choć na koniec okazał się dupkiem i tchórzem to jednak nie jestem w stanie powiedzieć, że żałuję i że był pomyłką. Nie był.

Wiem jedno, gdyby to się nie wydało i on nie pokazałby swojego prawdziwego ja to pewnie jeszcze długo tkwiłabym w tym kłamstwie, gotowa rzucić wszystko, gdyby tylko się zdecydował. Ale nie był gotów, więc życie zadecydowało i za niego i za mnie...

80

Odp: By pójść naprzód...

wykorzystał ... bo on od początku nie myślał o tobie ... na stałe

81

Odp: By pójść naprzód...
in_ka napisał/a:

wykorzystał ... bo on od początku nie myślał o tobie ... na stałe

pewnie masz rację... dla mnie jest za wcześnie by patrzeć na to chłodnym okiem...
jeszcze wmawiam sobie i wierzę, że też mnie kocha(ł), ale za dużo miał do stracenia by zaryzykować i zaczynać wszystko od nowa, z całym światem przeciwko nam...
zresztą co ja bredzę, przecież mnie okłamywał...

82

Odp: By pójść naprzód...

Minęło trochę czasu od tamtej chorej akcji i co?
Wyobraźcie sobie, że od dwóch tygodni Pan regularnie sobie o mnie przypomina i wylewa swoje żale, jaki to on biedny, że nie może sobie darować związku ze mną, że jestem wyrachowana, taka i owaka i że tak szybko zapomniałam (bo przecież powinnam latami rozpaczać, że ch.j mnie tak potraktował). Zasugerował nawet, że powinniśmy się spotkać i porozmawiać, hahaha.

Chyba sobie nie radzi... WTF?

83

Odp: By pójść naprzód...

Nikt a na pewno żadna z nas zdradzonych nie mówi, że On jest biedny. Niestety mam świadomość tego, że nikt Go nie zmuszał do tego żeby iść do łóżka z Nią. Natomiast nie zrozumiem i już tego, że skoro baba wie, że facet ma żonę i dzieci i tak z Nim lezie...ludzie Oni mówią i Nam i Wam to chcemy wtedy usłyszeć i tyle i jeśli powiedziałaby taka jedna z druga spadaj to by sobie poszedł bo co miałby zrobić, kto wie może do innej a może nie. Często myślę, ze gdyby "Moja czyli ta trzecia w związku" powiedziała NIE może do niczego by nie doszło. On zrobił to tylko raz z Nią właśnie ale to nie ma znaczenia bo nie o moim życiu tutaj mowa. Kolejna sprawa całe życie powtarzałam, że nie mam pojęcia jakbym się zachowała w takiej sytuacji bo w niej nigdy nie byłam, nie zarzekałam się, że wywaliłabym. I najważniejsze jeśli są dzieci podejmowanie jakichkolwiek decyzji się komplikuje, jeśli chodzi o matki a co do tego dlaczego uważam, że baba powinna powiedzieć nie ano dlatego, że jako matka i żona takie mam zasady i zdarzyło się w moim życiu, ze żonaty facet (nie jeden niestety) opowiadał mi jak to mu źle z żoną i w ogóle a ja jestem taka i taka ale zawsze mówiłam idź wyjaśnij to z NIĄ. A i mój też powiedział, że chyba mnie nie kocha (mnie nigdy w życiu), że jest nieszczęśliwy (mnie nigdy) w dodatku seks też był cały czas w dodatku jestem w ciąży. Trochę chaotycznie ale może da się coś zrozumieć.

84

Odp: By pójść naprzód...
Samotna79 napisał/a:

Nikt a na pewno żadna z nas zdradzonych nie mówi, że On jest biedny. Niestety mam świadomość tego, że nikt Go nie zmuszał do tego żeby iść do łóżka z Nią. Natomiast nie zrozumiem i już tego, że skoro baba wie, że facet ma żonę i dzieci i tak z Nim lezie...ludzie Oni mówią i Nam i Wam to chcemy wtedy usłyszeć i tyle i jeśli powiedziałaby taka jedna z druga spadaj to by sobie poszedł bo co miałby zrobić, kto wie może do innej a może nie. Często myślę, ze gdyby "Moja czyli ta trzecia w związku" powiedziała NIE może do niczego by nie doszło. On zrobił to tylko raz z Nią właśnie ale to nie ma znaczenia bo nie o moim życiu tutaj mowa. Kolejna sprawa całe życie powtarzałam, że nie mam pojęcia jakbym się zachowała w takiej sytuacji bo w niej nigdy nie byłam, nie zarzekałam się, że wywaliłabym. I najważniejsze jeśli są dzieci podejmowanie jakichkolwiek decyzji się komplikuje, jeśli chodzi o matki a co do tego dlaczego uważam, że baba powinna powiedzieć nie ano dlatego, że jako matka i żona takie mam zasady i zdarzyło się w moim życiu, ze żonaty facet (nie jeden niestety) opowiadał mi jak to mu źle z żoną i w ogóle a ja jestem taka i taka ale zawsze mówiłam idź wyjaśnij to z NIĄ. A i mój też powiedział, że chyba mnie nie kocha (mnie nigdy w życiu), że jest nieszczęśliwy (mnie nigdy) w dodatku seks też był cały czas w dodatku jestem w ciąży. Trochę chaotycznie ale może da się coś zrozumieć.

Sądzę, że żona tego mojego ma go za biedną ofiarę. I uznała, że musi zwalczyć mnie. Ale to nieważne. W jej mniemaniu zwalczyła i chyba nieźle na tym wyszłam. Co z tego, że z nią został. Co z tego, że podobno ją błagał i przepraszał. Co z tego...

I tak się do mnie odzywa. Pomijam już brednie które wypisuje. Pewnie gdybym zechciała to byśmy się spotkali. Pewnie gdybym zechciała to by ją zdradził ponownie.  "Wygrała" - może być dumna.

I zaraz pewnie się wyleje na mnie wiadro pomyj, że czerpię z tego satysfakcję, że uważam ją za głupią, a nie mam do tego prawa. Otóż, owszem, czerpię z tego satysfakcję. Ale największą z tego, że mam ten chory układ za sobą. smile

Posty [ 66 do 85 z 85 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » By pójść naprzód...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026