Witam,
nie daje rady, proszę o wsparcie.
Po 9 latach w zeszłym tygodniu wynajęłam dom i się wyprowadziłam. Powodem było nagminne przyłapywanie mojego męża na układaniu sobie życia przez internet z paniami z różnych for internetowych - jakkolwiek śmiesznie to brzmi, to taką formę rozrywki sobie znalazł. Bynajmniej nie chodzi o Panie lekkich obyczajów, tylko o kobiety liczące na znalezienie partnera na resztę życia. Przyłapany nie raz i nie dwa. Żyć z kimś do kogo nie ma się grama zaufania się nie da. Zresztą może się i da, ale nie chce tracić życia na ciągłym szarpaniu. Brak jakiegokolwiek oparcia, stabilizacji, wiedzy, że jutro będzie spokojnie.
Wiem, że dobrze zrobiłam, ale... Miota mną złość, żal, gorycz, cała gama negatywnych emocji. Szlak mnie trafia, że przez 9 lat to tolerowałam, że te bidne kobitki łapały się na samotnego miłośnika zwierząt i wierzyły, że znalazły potencjalnego męża, a potem ja go przyłapywałam i ten osioł znikał z ich życia. Mam prawie 40 i tak się wytresowałam przez niego, że w każdym widzę oszusta i wszędzie wietrze podstęp.
Długo zbierałam siły żeby to zrobić i nie było i nie jest mi łatwo.
Zachowałam się (puki co) z klasą. Odeszłam jak stałam, wzięłam tylko jeden samochód i rzeczy osobiste, zostawiłam mu to do czego razem doszliśmy, mimo, że działalność jaką prowadzi mogę jednym telefonem mu zrobić zupełnie nie rentowną. Ale szlak mnie trafia jak pomyślę, że przez te 9 lat, zasuwałam jak dziki osioł, a on zabawiał się przed komputerem.
Jak mam się wyciszyć ?
Jak sobie poradzić z emocjami ?
Jak przestać o tym myśleć ?