wiem takata. postawa mojego męża pozwoliła mi skupić sie na sobie, a nie na nim. nie mam pojęcia, czy, gdyby on się zastanawiał, kręcił, kombinował, to ja byłabym gotowa 'walczył", skupiać się na nim, zastanawiac sie jak zmienić jego uczucia, myslenie, starania o mnie.
jeśli czytasz moje posty wiesz pewnie takata, że w pewnym momencie jedyne cp mnie trzymało w tym związku to takie poczucie przyzwoitości. Pozwoliłam facetowi zostać, staje na rzęsach od dwóch lat, głupio byloby powiedzieć w tej sytuacji, - no jednak nie...
tak było.
co bym zrobiła, gdyby było inaczej\dzisiaj, po tych wszystkich przezyciach, wydaje mi się, że wiem.
ale pewnie wtedy, potrzebowałabym czasu, by do tego dojść, pewnie, tak jak dobra, próbowałabym nabrać PEWNOŚCI - że to co robię, robie dla siebie...
myślę sobie też, że niezależnie od tego, że dobra może być skupiona na sobie, to jej uczucia i emocje zmieniają się jak w kalejdoskopie w zalezności od tego, jaką energię i ile jej poświęca jej mąż. Nie jest tak, że funkcjonuje niezaleznie od niego.
to co cenie u dobrej, to silne poczucie, gdzie Ja świadczy o mnie, jak moje zachowania świadczą o mnie. to daje właśnie siłę
mimo całego pogubienia, niepewności - nasze własne lustro daje nam siłę
bo niezaleznie od tego, jak sie ostatecznie to wszystko skończy - tylko siła pozwoli dobrej przez to przejść.
we mnie było dużo 'teoretycznych" przekonań, jak się zachowam co zrobię, "wypróbowałam" tylko jedno z nich - bo taka była moja sytuacja.
wciąż jestem jednak przekonana, że nie byłabym z meżem mimo wszystko, gdyby złamał przyjęte zasady i np. skontaktował się z kochanką, spotkał z nią, pomógł jej w czymś i tak dalej.
czy ja nie musiałam niczego innego przeżywac, bo mój mąż walczył??
a może walczył.... ponieważ tak właśnie "ustawiłam" tę relację?
może wiedział, że jest taka opcja.. albo tysiąc innych ale już beze mnie?
co było pierwsze? jajko czy kura?
na pewno przekonanie, że świat potoczy się do przodu niezaleznie od tego, czy będę z nim, czy też nie. przekonanie, że zycie przyniesie mi nowe mozliwości, zmiany, nadzieje i porażki - niezaleznie od tego, czy będe z nim czy nie, wiara w to, że "sie uda" że uda mi się przezyć to zycie jak najlepiej. zaufanie do tego, że i tak, ostatecznie. będzie lepiej...