kachna66 napisał/a:End_aluzja napisał/a:ale nie czas na podjęcie decyzji\na wysłuchanie własnego serca
na powiedzenie - będzie dobrze. wiem,
wiem czego chcę
Nie wiem, czy dobrze rozumiem? Znaczy się nie dawać sobie czasu (mniemam, że chodzi ci o zbyt dużą ilość czasu) na decyzję? Być może coś źle zrozumiałam.

źle się wyraziłam kachna
chodziło mi o to, by, niezależnie od miejsca, czasu, przeszkód i obaw sluchać siebie i nie działać wbrew sobie.
decydowanie - to dla mnie powiedzienie tak, nie.. gdy czuję, że w środku coś mi mowi - na to nie idź, do tego nie jestes gotowa, to mi nie pasuje
to zatrzymanie się, odwrocenie, pójście gdzie indziej, to działanie w taki sposób, by nauczyc się słuchać siebie
w tym znaczeniu nie ma czasu na decyzje...
w tym znaczeniu mozna coś zatracić...
dobra, i zgadzam się z monią. wygląda to tak, że gdyby twój maż, tak jak maż moni, trafił na wolną kobietę, bez zobowiązań, nie skończyłoby się na kolejnej dawce maili i emocjonalnego pieprzenia.. skończyłoby sie już dawno..
mozna się raz pogubil, tkwić w rozterkach.. nie wiedzieć, czego się chce
ale w sytuacji, gdy on widzi, co się dzieje, co czujesz, jak cierpisz, gdy deklaruje co innego a robi co innego.. pora na plan b
ja wiem, o co chodzi kachnie, rozumiem jej podejście. Może tobie kachna bylo łatwiej, bo uzależnienie to jednak CHOROBA?\
a nie świadomy wybór, decyzja, działanie - wbrew tobie, wbrew twoim uczuciom, wbrew twoim potrzebom, wbrew zaufaniu i lojalności?\
nasi mężowie nie byli chorzy, byli w pełni wladz fizycznych i umyslowych
i w takim stanie nie pomysleli, że bzykanie się z koleżanką z pracy, gdy wlasna zona spodziewa się dziecka.. albo wlasna zona stracila dziecko... może być traumą dla tej wlasnie zony
maz dobrej zakochal się w koeżance - wziął i sobie dobrą pokopał do krwi.. leżala i zwijala się na jego oczach jak ofiary przemocy w filmikach amnesty international...
i co zrobil? poczekal, aż plasterki zakleją największe rany, i wyslając esemesy i zapewnienia o milości, butem podkutym metalem skopal ją po raz kolejny..
dlaczego? wiedzial, że się podniesie? że ma pelno plasterków w torebkce? mial w dupie ile straci krwi?
kachna, ja rozumiem twoje podejście
ale fakt jest tak - że tego się nie zapomina...
mój maz jest najlepszym teraz mężem na świecie, zakochanym, skipionym na mnie, opiekuńczym, wspierającym, rozumiejącym
TERAZ kachna
czy kiedykolwiek zapomnę jak leżalam skopana na ziemi?? NIE
wiesz dlaczego kachna... bo nie jestem OFIARĄ przemocy
bo ofiary przemocy dlatego są ofiarami, że sobie usprawiedliwiają, mowią, zasluzylam na to, nie chcial..
a wtedy przemocowiec BIJE kolejny raz
mnie mój mąż już nie uderzy
nie ma szans
bo wie, że drugiej szansy nie będzie
może byc tylko czlowiekiem dobrym
albo zlym\
nie będe go usprawiedliwiać\mówić.. przecież to dobry związek, co z tego, że się rżnal z koleżanką..\no własnie cos z tego...
cos bardzo dla nas waznego
WYBÓR
\decydowanie
świadomość
jesli mąż mądrej się biedny zakochal - co bylo silniejsze od niego.. biedaka
jesli zostal z dobrą.. jesli postanowili naprawiać swoje relacje
a on PONOWNIE się mentalnie masturbowal z kochanką - to jest kawalem skurwysyna
i gdyby moj maż tak zrobil\
ocebniłabym go w taki sam sposob
Moge patrzeć na mojego meża tu i teraz. podziwiać to, jak wiadomy był tego, co się ze mną dzialo i jak bardzo moglam na niego liczyć
szanowac jego wielka milośc do mnie, ktora dawała mi co dla odpowiedź na zadawane przeze mnie pytanie - JESTEŚ najwazniejsza, kocham cię, nikt inny się nie liczym, JESTEM Z TOBĄ...
ale jesli ten mój maż, zafundowalby mi powtorkę z rozrywki - to z calym szacunkiem do niego - rozumiem, szanuje, mkal wybor\ale niech mnie w te wybory nie miesza
bo to żalosne jest
dobra, nie zapomnisz tego co przezywasz
nie zapomnisz tych uzuć, bolu, cierpienia\nie zapomnisz, jak niesprawiedliwie cię potraktowal, jak nie dal wam szansy zatrzymując się w pewnym momencie z refleksją - co się dzieje i jak nie dal wam szansy ponownie wchodząc w relacje z kochanką.
to nie od ciebie zalezy czy wam się uda\
tylko od niego ddobra
bo chociaz będziesz gotowa gory przenosić, to TYLKO on wybiera, czy będziecie razem?
rozumiesz to?
więc nie wybieraj za niego, nie dawaj mu kolejnej szansy, okresl jasno, czego oczekujesz.. i się tego trzymać
jeśli nie jest facetem, ktory dorasta do twoich oczekiwn.. to po co ci taki facet? przygotuj sobie plan b, plan c
\wazne rzeczy napisała monia.. gdyby moj maż odszedl, odczuje to finansowo bardzo... ale nie będe cierpieć z obaw, ze strachu, z niepokoju, z poczucia niskiej wartości, tego, jak niewazna się stalam - nie tylko dla niego, ale tez dla siebie
czy jestem warta tyle, ile kasy do wspolnej kasy wkłada co miesiąc moj maż?
nie, jestem warta o wiele więcej.
i stać mnie na to.
moni zycie się zmienilo, ale jasno pisze - ta hustawka byla gorsza - zycie z meżem zakochanym w innej, rozdartym, myslacym fiutem..bylo gorsze niz uboższe zycie bez niego
dobra, planuj, spokojnie, zabezpieczaj swoje zycie
\ja chce ci uświadomić TYLKO jedno
niewazne, jak to się skończy, czy będziesz z nim, czy nie będziesz
od tej chwili będziesz zyc i mysleć tak, aby byc w każdej chwili pzygotowana na opcję B, plan B - taka jest konsekwencja zdrady
chociaż moj mąż jest cudownym czlowiekiem - ja zawsze wiem i będę wiedziec, że JUTRO moge zostać sama.. i będzie to moja decyzja.
rizumiesz dobra?
.