netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

1 393 odpowiedzi175 784 wyświetleniazałożony przez dobra23, 23.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Strony Poprzednia 1 … 17 18 19 20 21 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 171 do 1 235 z 1 394 ]

1 171

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
chceuciekacstad napisał/a:

(...) on jest mułem na Twojej drodze . . nigdy nie wypłyniesz na szerokie wody ... bo masz z niego balast.

chceuciekacstad to zdanie.... ciągle je trawię. Dzięki

stokrotka1978 napisał/a:

dobra
a ja jednak uważam, że w zgodzie ze sobą nie jesteś, rozsądek krzyczy uciekaj, a serce co innego. Jesteś rozbita, bo wiesz co powinnaś zrobić, a tego tak naprawdę nie chcesz. Też tak miałam...

tak, rozsądek jedno a serce..
tylko że nadal uważam, że jestem z sobą w zgodzie,
decyzje wynikają z tego co przeważa na dany moment, i w tym sensie jestem z sobą w zgodzie.
Co nie oznacza, że to dobra decyzja, że w po czasie może uznam to za błąd.
Ale ja dałam sobie prawo do błędu, wypracowałam to w sobie teraz, może odkryłam.
I jest mi z tym lepiej. Paradoksalnie czuję się silniejsza. Przestałam sama na siebie wywierać presję
To napisała kachna:

kachna66 napisał/a:

Pogodzić się ze swoją omylniścią  to jeden z tych kroków co to powoduje a
wiarę w siebie, podnosi poczucie własnej wartości.

ja czuję się teraz silniejsza, tak dalej drepcę w miejscu w kwestii decyzji, dalej się boję, szacuję ryzyko co będzie i jak sobie poradzę,
ale zaakceptowałam siebie

1 172

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

kachna
wiem, że ty rozumiesz, bo ty pisałaś o tym od początku

1 173 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2014-11-26 14:31:55)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

kachna
wiem, że ty rozumiesz, bo ty pisałaś o tybędę początku

Dobra nie przecenaj mnie   smile                                                                     
Konfucjusz powiedział "powodem do chwały to nie brak upadków, ale umiejętnośc podnoszenia się gdy takie się zdarzają. " nie jest to wierny cytat ( nigdy nie miałam zdolności do uczenia się na pamięć,  jak nie zrozumiałam,  nijak nie chciało mi się to  zmieścić w głowie,  ), ale  chodzi mi o sens tych  słów.
Widzisz to co przeszłam i to jak i ze w ogóle z tego wyszłam,  nauczyło mnie  pokory ry. I mylisz się , ja nie rozumiem dlaczego tak postępujesz,  też mam całą listę tego co powinnaś, ale co się dziwić, ja do dzisiaj nie rozumiem niektórych swoich zachowań i decyzji jakie podjęłam.  Ale dzięki temu że zajęłam się sobą i swoimi uczuciami dziś wiem co jest dla mnie dobre i co ważne,  wiem że to co dla mnie  dobre, dla kogoś innego może być nie do przyjęcia. I wiesz co? Nikt nie musi rozumieć dlaczego ja tak a nie inaczej postąpiłam.  I nie usłyszysz u mnie słów- wiem że powinnam ......
Dlatego nie oceniam, nie doradzam,  bo nie jestem w stanie zrozumieć,  czemu tak czy inaczej ktoś postępuje.
Natomiast wiem że każda osoba sama musi znaleźć swoje "dobre" i w tym będę cię wspierać.

1 174

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

kachna czyli zawsze twoje "wiem, że powinnam" potrafisz przedefiniować na "wiem że chcę" albo "wiem, że nie chcę" ?

domyślam się, że ty nie rozumiesz do końca dlaczego ja tak właśnie postępuję, w końcu nie jesteś mną smile,
raczej myślałam, że rozumiesz, dlaczego samej sobie pozwoliłam na błędy i że to mi bardzo pomaga. I że dałam samej sobie czas.

I też nie odkopałam swój wątek po to by szukać rad, bo chyba jednak jestem z tych co to posłuchają a i tak swoje zrobią. To nie znaczy, że ich nie doceniam, że nie są ważne. Wręcz przeciwnie

I też nie napisałam po to by samą siebie tłumaczyć i przetłumaczyć każdemu dlaczego akurat ja tak postępuję.

Napisałam żeby pokazać moją drogą,
żeby chyba pokazać znów stereotypy zachowań kobiet i mężczyzn, moje przesuwanie granic, których przecież deklarowałam, że nie będę przesuwać.
Ale też chcę pokazać jak w tym wszystkim próbuję odnaleźć siebie, dojść do zgody z sobą, spróbować pogodzić i serce i rozum.

Ja wiem, że MoniCo, stokrotka, KajkaKa, Inka  i inni chcą przestrzec, pokazać drogę na skróty, bo oni bardzo podobne błędy popełnili. Myślę, że gdybym była z boku sama dawałabym "dobrej" te same rady.

1 175 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2014-11-26 21:34:15)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra mamy dwa przymusy w życiu, urodzić się i umrzeć, reszta to już nasze wybory. smile
Zawsze mamy wybór, nigdy nie jest tak że go nie ma, nawet jak się wydaje, że stoimy pod ścianą i mamy tylko jedno wyjście. A jak mam wybór,  to nie ma przymusu,  niestety mało kto sobie to uświadamia. Czemu wcale się nie dziwię, bo sama nie zdawałam sobie z tego sprawy.Bo dla mnie wybór, to był zawsze między dobrym i złym, lub dobrym i lepszym, nigdy nie uważałam że opcje zła i gorsza, czy zła i zła , to też wybór, to właśnie wtedy czułam się postawiona pod murem i przymuszana do czegoś, czego, ani nie lubię, ani mi się nie podoba i czego najzwyczajniej w świecie nie chcę.
Tak więc odpowiedź na twoje pytanie może być tylko jedna "nie muszę niczego  przedefiniować, postępuję tak jak chcę, do niczego nie muszę się przymuszać, bo zawsze mam wybór i wcale nie muszę robić czegoś na co nie ma mojej zgody". Kiedyś myślałam że to bardzo trudne. I znowu odwołam się do poczucia własnej wartości, jeżeli jest na właściwym poziomie to choćby cały świat mi mówił co powinnam, to ja postąpię tak jak będę chciała.

A i owszem, rozumiem dlaczego dałas sobie prawo do ......... tylko nie wiem czy Ty to rozumiesz  smile 

Nie wiem skąd u ciebie taka potrzeba wyjaśniania powodów dla których piszesz? Przyznam, że mnie to zadziwiło.

Wiem, że  MonCO Stokrotka  Inka i Kajkaka mają dobre intencje i dobrze że są, że piszą, dobrze, że pokazują jak było u nich.

Odwołam się jeszcze raz do Konfucjusza ,który powiedział " Po­wiedz mi, a za­pomnę. Po­każ mi, a za­pamiętam. Pozwól mi zro­bić, a zrozumiem. " Dla ciebie nastał czas czynów i zrozumienia, Ja już widzę pierwsze oznaki u ciebie.

1 176 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-11-26 22:07:57)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

kachna, jak ja lubię ciebie czytać
wiesz, ja pamiętam tamte posty o - woli wyboru, bardzo mi pomogły
i niby ja to wszystko wiem, tylko inaczej się czyta "prawdy objawione" przerobione przez kogoś, masz dar prostego przekazu i do mnie to dociera,
tak jak posty Endi
w twoim wątku dobra była super rozmowa wtedy, kiedy ja też odpowiadałam sobie na pytania i ...wybierałam
fajnie, że znowu ten wątek jest aktywny

każdy ma swój czas i wybiera swoja drogę, nic nie uda się przyspieszyć na siłę, do wszystkiego trzeba dojrzeć, to przychodzi w swoim czasie
tak będzie dobra u ciebie,wszystko w TWOIM czasie

1 177

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra dawno mnie tu nie było ( na Twoim wątku), bardzo się powiększył 32 str. to dużo.
Przeczytałem prawie wszystko i tak jak wcześniej powtarzam, że jestem z Tobą całym sercem.
Ty czegoś oczekiwałaś, Ty sobie coś zamierzyłaś i do tego konsekwentnie zmierzałaś.
Dla mnie, faceta, taka kobieta jak Ty wymaga ogromnego szacunku.
Mieć taką "babę" sorrki za określenie to tak jak wygrać milion w totka.
Wiem, że już kiedyś pisałem, że Ty to jesteś taki Skarb, ale prawie zostałem zlinczowali i kazali mi ten skarb zakopać w ziemii.
Ale wracając do tematu, to widzę, że Ty się miotasz ( czemu się nie dziwię).
Walczysz już pół roku i jakie są tego efekty.
To widać.
Ale powiedz mi szczerze, kiedy Ty zaczniesz mysleć wreszcie o sobie, o swoimi i dziecka szczęście.
Bo ja jak widzę to nie szybko.
Wiem, że Ci bardzo zależy aby to ratować.
Tylko czy za wszelką cenę?
Ty teraz ratuj siebie.
Może teraz co napiszę będzie okrutne, ale tak jak się mówi, że " z niewolnika nie będzie dobrego pracownika", to Twój mąż nie wie czy Ciebie kocha po tylu wspólnych latach to jest chore.
Ja też tak miałem.
Żarłem się z żoną o byle co.
O byle bzdety pretensję, ona do mnie a ja do niej.
Owszem, małżeństwem jesteśmy od wielu lat, ale co z tego.
Też myślałem o rozstaniu.
Bo co to za życie z codziennymi kłótniami.
Tylko ja pewnego dnia stwierdziłem, że bez mojej żony to mnie nie ma ( nie chodziło mi o żadne finanse bo jestem uniezależniony), ale chodziło mi o te wspólnie spędzone lata.
Bardzo często jest tak, że jak jeden ze współmałżonków umiera to ( tak się mówi ) zaraz zabiera do siebie drugiego.
To jest prawda.
Moi dziadkowie, dziadkowie mojej żony odeszli w okresie 3 miesięcy.
Może to co piszę jest głupie, ale daje do myślenia.
Każdy nas biorąc ślub marzy aby ten nasz partner był do grobowej deski, tylko nie zawsze to się udaje.
Ty też na to liczyłaś a teraz jest rozczarowanie i ból.
Teraz też oczekiwałaś z jego strony deklaracji, odpowiedniego zachowania - rozczarowanie.
Dlatego zajmij się sobą, a on niech zajmie się sobą.
Ty jesteś najważniejsza i pamiętaj zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy.
Naprawdę podziwiam Ciebie.

1 178

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

kachna, gdy okazało się że mój mąż odnowił relację z kochanką (podobno tylko smsy i rozmowy, no ale to w sumie nie ma znaczenia) poczułam, że jestem w punkcie wyjścia, że zatoczyłam koło, prawie do tego samego punktu w którym rozpoczęłam wątek, a może nawet gorszym, bo poczułam się bardziej oszukana, dużo bardziej.
Musiałam się skonfrontować z własnymi błędnymi w perspektywie czasowej wyborami, decyzjami.
Ktoś kto mnie zna i zna również wątek zapytał się wtedy czy chcę pisać tutaj, bo zapewne narażę się wtedy na wysyp różnych komentarzy w stylu "a nie mówiłam/em" (w najłagodniejeszej wersji) i że to zapewne zaboli, bo przecież ktoś nie bez częściowej racji napisał - autorko ty ciągle jesteś w tym samym miejscu. A ja upieram się, że przecież idę naprzód smile
Poszłam za twoją radą zaczęłam czytać swój wątek od początku,
i wystarczyła mi już pierwsza strona, by zatrzymać się
dzisiaj inaczej czytam pierwsze posty End_aluzji, Mamynalijki, itd.
Wtedy wiedziałam, że mają dużo racji, że tak trzeba... ale dopiero dzisiaj zaczynam nie tylko wiedzieć, zaczynam tak czuć.
Jak to napisała teraz inka, wszystko w swoim czasie, w moim czasie.
Może szkoda że tak długo, ale ja mam bardzo silny imperatyw by niczego nie żałować w życiu.
Nie szukam rad bo one wszystkie już tutaj są, chyba bardziej szukam zrozumienia bo to dodatkowo pozwala samą siebie "rozgrzeszyć" z błędów.
Widzisz kachna, byłam pełna nadziei, że postępuję słusznie, że postepuję mądrze..a tu bach trzeba sobie powiedzieć - oj, dobra jakaś ty mądra skoro tak głupia i naiwna...oni tutaj mieli rację a ty uparcie szłaś swoją drogą, więcej przekonywałaś samą siebie, racjonalizowałaś, że tak jest mądrze.
Ale ja zaakceptowałam siebie (a może dopiero się uczę), chyba miałam w tym obszarze jakiś deficyt, bo tak bardzo to teraz intesywnie odczuwam i to mi daje jakąś radość i spokój wewnętrzny.
Ja się boję tego co będzie, boli gdy myślę, że mój mąż mnie nie kocha i te emocje mogą się wydawać w dysonansie do tego co napisałam w poprzednim zdaniu.  Ale tak jakoś jest po prostu.
Nie wiem w sumie dlaczego tłumaczę swoją obecność na forum.

Myślę, że gdybym była w innej sytuacji finansowej, gdybym miała zapewnione bezpieczeństwo, moje dycyzje też byłyby inne. Związek, miłość, brak tej miłości to się dzieje na poziomie uczuć.
Ale jest bardzo ważne w tle, że to co się dzieje na poziomie uczuć w konsekwencji wpłynie na wszystko. I, że może tym samym zaprzepaścić ostatnie lata moich wyborów, starań i trudu na poziomie zawodowym, budowania stabilizacji.
Mam o to ogromny żal do mojego męża. Że jego wybory mają ogromną siłę rażenia, nie tylko w aspekcie rozpadu rodziny, braku uczuć ale też zmusi mnie zapewne tym samym do poświęcenia innych ważnych dla mnie rzeczy.
Mam wybór, mogę zaakceptować sytuację taka jaka jest, tylko to nie jest widzisz kachna opcja wyboru miedzy dobrym i złym czy między dobrym i lepszym. Niestety tutaj jeszcze to widzę w kategoriach wyboru między opcją złą i gorszą. Może tu czuję się właśnie przymuszona do wyboru czegoś czego nie chcę.

1 179

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Lexpar napisał/a:

Dobradawno mnie tu nie było(...)

miło, że jesteś Lexpar i dziękuję smile

1 180 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-11-27 10:53:08)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Ja miałam nadzieję, że ta kilkumiesięczna przerwa w pisaniu a może nawet zamkniecie tematu oznacza pozytywny koniec....
myslalam-pozytywna historia,dobrze dziewczyna zrobila, warto dawać szansę.W zasadzie dalej tak myslę bo cięzko zamknąć tak ważny rozdział w swoim zyciu w miesiąc czy dwa.Myslę, ze poł roku na pewne wnioski to wcale nie tak wiele.Owszem,może nie poszłaś do przodu w kwestii małżenstwa ale na pewno w kwestii samej siebie i swojego podejscia.Jak to napisała Inka-dojrzewasz do decyzji.A sklada sie na nią wiadomo-i dziecko i utrzymanie, praca,miejsce zamieszkania...etc.Uwazam, ze wyzbycie sie strachu przed samotnoscią i faktem, ze juz tego czlowieka nie bedzie w naszym zyciu jest równie wazne jak te kwestie powyzej,moze nawet ważniejsze.To ludzi blokuje a Ty sie tego powoli wyzbywasz.
Choc wierzyłam, ze bedzie dobrze wiem, ze tak bedzie  w przyszłosci...dalej trzymam kciuki i dalej czytam....
Pozdrawiam!

1 181

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

dobra, wczoraj dwa razy odpisywałam na twoje posty
i dwa razy aplikacja w telefonie mi się zawiesiła
pierwszy był bardzo długi
drugi krótszy
chyba teraz pójdę już na skróty..
zaczynałam post od tego, że jestem bardzo silna. bardzo silna nie poczuciem, że nic mnie złego  w życiu nie spotka, ale że dam sob ie radę, silna poczuciem, że w sytuacjach trudnych umiem być sobą i wybierać dla siebie

i w tym wszystkim myslę o tobie dobra
o twojej sile, która wynika z tego... że jestes dobra, uczciwa i w całej tej sytuacji nie mozna tobie nic zarzucić...

rozumiem to.

myslałam co by było, gdyby kilka miesięcy po wyjawieniu zdrady mój mąz znowu się by spotkał z kochanką
wtedy pewnie bym szukała usprawiedlikwień, podciągneła to pod tamta traume, jakoś bym dała radę..
myslę zatem, co bym zrobiła, gdyn=by teraz okazało się, że mój mąż, np.. w imię dawnej przyjaxni i sympatii, przypadkiem spotkał się na kawce z suczą. tak z czystego koleżeństwa bez podstekstów erotycznych

dobra - wypierdoliłabym z mojego zycia natychmiast\wiesz dlaczego?\
bo nie ma znaczenia, jakie on miał intencje, czy to dla niego wazne, czy dla niego miało to znaczenie..
wazne, że on wie, jakie znaczenie miałoby to dla mnie i jesli nie umiałby WYBRAĆ, czy zrezygnowac z niewinnego spotkania, nic nie znaczącego, nieistiotnego.. dla mnie, dla mojej miłości, spokoju ducha, zaufania.. to niech spada

przed tobą jeszcze dobra wiele. przed tobą jeszcze SYTUACJE:
jedziecie samochodem, zestaw glosnomowiacy. na jego komorke ktos dzwoni, wyswietla sie numer, kierunkowy...... (to miasto).. maz nie odbiera. mowi, nie wiem kto to, zawraca mi  ktos glowe od rana.. w twojej glowie: a może to ona|? dlatego nie chce przy mnie odebrać? może dalej się z nią spotyka?

łozko, bara bara, nagle, że tak powiem "napięcie" mężowi opada.. twoje myśli. nie działam na niego? nie podniecam go? nie jest fajnie? wyprztykał się wcześniej gdzieś? jakoś?

Sytuacji jest tysiące\sytuacje, ktore dotykają ciebie, nie jego...

te sytuacje pozwoliły mi na okreslenie jednego
w zyciu spotykaja mnie rózne rzeczy, te dobre i te złe
\na wiele nie mam wpływu, na niektóre mam\
wiem, do jakiego domu chce wracać i w jakich uczuciach zyć
wiem, że nie potrafię życ z kimś, dla kogo nie jestem wazna
\nie potrafię życ z kimś, co do kogo mam poczucie, że jest na teraz, na tymczasem, że za moment może się pojawić inna, mlodsza, ciekawsza\
nie potrafię zyc z kims dla kogo jestem dobrym wyjściem na ten czas, i bezpieczeństwem z obawy przed zmianą
nie mogłabym zyc z kimś, dla kogo nie czułabym się ważna
kto nie byłby gotowy troszczyc się o moje uczucia i dobrostan?
\nie chce życ z kimś, dla kogo będę opcją na tu i teraz\dla kogo bede przeczekaniem do kolejnej okazji, kolejnej pokusy

gdyby moj maz dzisiaj zrobilby cos, co pokazaloby, ze jest wobec mnie nielojalny
powiedzialabym koniec

nie dlatego, żeby go ukarać, żeby mu zrobić na złość, żeby się zemścić
ale dlatego, poniewaz chce spokój ducha i komfort zycia bez obaw, że za chwilę moj zyciowy partner zacznie przebierać nogamim, bo nie bedzie sie umial powstrzymac
pieprze takiego partnera
niech sobie uklada zycie z kim innym, ja go w swoim nie potrzebuje
to jest dla mnie oczywiste

po tym, co przeszlam wiem, że wole samotność, od niepewności i braku zaufania

\i sądze, że moj mąz to wie i rozumie\

1 182

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
MamaNalijki napisał/a:

Ja miałam nadzieję, że ta kilkumiesięczna przerwa w pisaniu a może nawet zamkniecie tematu oznacza pozytywny koniec....
myslalam-pozytywna historia,dobrze dziewczyna zrobila, warto dawać szansę.W zasadzie dalej tak myslę bo cięzko zamknąć tak ważny rozdział w swoim zyciu w miesiąc czy dwa.Myslę, ze poł roku na pewne wnioski to wcale nie tak wiele.Owszem,może nie poszłaś do przodu w kwestii małżenstwa ale na pewno w kwestii samej siebie i swojego podejscia.Jak to napisała Inka-dojrzewasz do decyzji.A sklada sie na nią wiadomo-i dziecko i utrzymanie, praca,miejsce zamieszkania...etc.Uwazam, ze wyzbycie sie strachu przed samotnoscią i faktem, ze juz tego czlowieka nie bedzie w naszym zyciu jest równie wazne jak te kwestie powyzej,moze nawet ważniejsze.To ludzi blokuje a Ty sie tego powoli wyzbywasz.
Choc wierzyłam, ze bedzie dobrze wiem, ze tak bedzie  w przyszłosci...dalej trzymam kciuki i dalej czytam....
Pozdrawiam!

dziękuję ci bardzo, no właśnie chyba takiego zrozumienia podświadomie szukałam.

1 183

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

Myślę, że gdybym była w innej sytuacji finansowej, gdybym miała zapewnione bezpieczeństwo, moje dycyzje też byłyby inne. Związek, miłość, brak tej miłości to się dzieje na poziomie uczuć.
Ale jest bardzo ważne w tle, że to co się dzieje na poziomie uczuć w konsekwencji wpłynie na wszystko. I, że może tym samym zaprzepaścić ostatnie lata moich wyborów, starań i trudu na poziomie zawodowym, budowania stabilizacji.
Mam o to ogromny żal do mojego męża. Że jego wybory mają ogromną siłę rażenia, nie tylko w aspekcie rozpadu rodziny, braku uczuć ale też zmusi mnie zapewne tym samym do poświęcenia innych ważnych dla mnie rzeczy.
Mam wybór, mogę zaakceptować sytuację taka jaka jest, tylko to nie jest widzisz kachna opcja wyboru miedzy dobrym i złym czy między dobrym i lepszym. Niestety tutaj jeszcze to widzę w kategoriach wyboru między opcją złą i gorszą. Może tu czuję się właśnie przymuszona do wyboru czegoś czego nie chcę.

dobra, moja wiadomoc tego, że odeszłabym od męża, gdyby okazał się nielojalny, wynika z tego, żemam ogromne poczucie, ty twz będziesz je miała - że każda trudnośc w zycium, każde przeciwieństwo, każda przeszkoda, nie są tak trudne jak to, przez co przeszłam po zdradzie.\\kiedy mówię, gdy sie okaże, że mój mąż - to odejdę...\nie oznacza dla mnie, że jutro spakuję jego lub siebie i się wyniosę
\oznacza podjęcie decyzji, p;oinformoanie go o niej i wdrożenie
zaprojektowanie zmiany
ona może potrwac do czasu aż
ona może byc rozłozona na raty
ona może wymagać spełnienia jakiś warunków - np. skończę studia podyplomowe...
mówię, odchodze od ciebie, to koniec naszego związku.
ale potem musze zamknąc dużo spraw, duzo ecyzji kolejnych podjąć
i to jst ok. i tak ma być, zmiana wymaga działania...\

1 184 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-11-27 12:39:46)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Endi,
ja wiem od samego początku, że mój mąż nie chce odejść, że gdybym się tylko postarała i przystała na jego warunki kreowania "normalności" (dzięki czemu on uciekłby od poczucia winy, etc.) to nasz związek przetrwałby. Tylko jaki?
No właśnie taki o którym ty piszesz. Ciągle bym się bała, żyła w strachu (zreszta tak było teraz).

On niestety nie zdał egzaminu z ucziwości, emapati, współczucia dla mojego cierpienia,
i to bardziej teraz niż wtedy gdy zaczął wogóle romans.
Dlatego napisałam, że terapia mi pomaga.
Nie podeszłam do niej jak do wybawienia naszych kłopotów, bo wiem, że jeżeli tylko ja będę zaangażowana emocjonalnie a on nie to i tak nic nie da.
Gdybyśmy poszli na terapię w czerwcu, lipcu miałabym inne nastawienie, cieszyłabym się. Teraz jest inaczej.
Bardzo bliska mi osoba powiedziała bym potraktowała to jako inwestycję w siebie samą i że dzięki niej mój mąż zacznie mówić, w końcu dowiem się co mam po drugiej stronie. No i tak sie dzieje. Bo rozmawiamy, w końcu.
Dzięki terapii patrzę coraz bardziej z boku, zastanawiam się jakim jest człowiekiem.
Czy z takim człowiekiem chcę dalej żyć ja.

On nawet robi pewne małe kroki w uświadamianiu sobie czegoś,
w tamtym tygodniu powiedział, że dopiero teraz zrozumiał jak bardzo musiało mnie boleć jego milczenie.
Chyba dopiero teraz dociera do niego powoli co uczynił, bo do tej pory był przede wszystkim skupiony na własnych rozterkach i poczuciu winy.

End_aluzja napisał/a:

(...)
wiem, do jakiego domu chce wracać i w jakich uczuciach zyć
wiem, że nie potrafię życ z kimś, dla kogo nie jestem wazna
\nie potrafię życ z kimś, co do kogo mam poczucie, że jest na teraz, na tymczasem, że za moment może się pojawić inna, mlodsza, ciekawsza\
nie potrafię zyc z kims dla kogo jestem dobrym wyjściem na ten czas, i bezpieczeństwem z obawy przed zmianą
nie mogłabym zyc z kimś, dla kogo nie czułabym się ważna
kto nie byłby gotowy troszczyc się o moje uczucia i dobrostan?
\nie chce życ z kimś, dla kogo będę opcją na tu i teraz\dla kogo bede przeczekaniem do kolejnej okazji, kolejnej pokusy

no właśnie ja też tak nie chcę, ja wiem jak chcę żyć, w jakim związku chcę być
ja wszędzie tam gdzie ty napisałaś "nie potrafię, nie mogłabym, nie chcę" ja te słowa muszę z mojego racjonalnego myślenia odnaleźć w swoim "czuciu" i wybrać je (o takim wyborze chyba pisała Kachna) by stały się prawdą we mnie, nie ze strachu, nie z logiki, tylko były moim prawdziwym wyborem gdzie spotka sie i rozum i serce.

I dziękuję Endi za to odniesienie do stopniowego zaprojektowania zmian,
bo wcześniej napisałam, że teraz po prostu kombinuję jak spróbować ponieść najmniejsze z możliwych kosztów w tych innych obszarach: bezpieczeństwa, pracy, studiów. Przygotowuję sobie alternatywy, wyjścia awaryjne.

1 185

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

(...)

po tym, co przeszlam wiem, że wole samotność, od niepewności i braku zaufania

no właśnie...bez komentarza...

Endi miło że się odezwałaś

1 186

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

trzymaj się dobra
pamiętaj, że twoj dobrostan zalezy tylko od ciebie
mozna dac sobie czas na zmianę
ale nie czas na podjęcie decyzji\na wysłuchanie własnego serca
na powiedzenie - będzie dobrze. wiem,
wiem czego chcę

1 187

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

no właśnie ja też tak nie chcę, ja wiem jak chcę żyć, w jakim związku chcę być

i co dalej?
doszłam jakiś czas temu do takiego miejsca
wiem, jak chcę żyć...
w jakim chcę być związku
tylko takiego związku ... nie mam
i teraz wybór - szukam, takiego związku ... może do końca życia, nie znajdę
czy wybieram samotność, jak takiego związku nie mam

a może trwam w takim związku, jaki mam ? niedoskonałym ...
hmm - trzeba dokonać wyboru i ponieść konsekwencje, tego wyboru

1 188 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2014-11-28 05:25:19)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

ale nie czas na podjęcie decyzji\na wysłuchanie własnego serca
na powiedzenie - będzie dobrze. wiem,
wiem czego chcę

Nie wiem, czy dobrze rozumiem? Znaczy się nie dawać sobie czasu (mniemam, że chodzi ci o zbyt dużą ilość czasu) na decyzję? Być może coś źle zrozumiałam.
Abstrahując od tego ,źle czy dobrze to rozumiem wtrącę tu swoje..... coś tam. smile
Czas. Hm. Einstein, Albert zresztą powiedział "Zna­ne są ty­siące spo­sobów za­bija­nia cza­su, ale nikt nie wie jak go wskrzesić".
Czyż nie mądre? Wydaje mi się że o to tu chodzi, żeby nie zabijać, a wykorzystywać czas najlepiej jak potrafimy.
Bardzo ładnie to napisała Endi -obierz cel i realizuj. Tylko jaki jest twój cel Dobra?
Z tego co o tobie wiem to udany związek. Czy taki cel jest do osiągnięcia w pojedynkę ? Ano nie.
To może by tak bliższy ciału ten cel se znaleźć? Co to byłby zależny tylko od osoby wyznaczającej cel .
Np Dojść do momentu w którym nie postanie w twojej głowie myśl " Ja gorsza jestem" . Nawet ci powieka nie drgnie, aby spojrzeć w swoim kierunku, co by znaleźć wytłumaczenie skór......a innej osoby .
Nie można podejmować decyzji w sprawie do której masz tak ambiwalentny stosunek. Daj sobie tyle czasu ile trzeba, bo to nie wybór pomiędzy kanapką z serem czy wędliną, a chyba jedna z tych najważniejszych w życiu. Ale nie marnuj czasu , zajmij się tym czego jesteś pewna.

In-ka cieszy mnie ,że moje słowa ci pomogły. Zrobiło mi się miło jak przeczytałam twój post. smile

1 189

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

UT

dobra23 napisał/a:

Endi,
ja wiem od samego początku, że mój mąż nie chce odejść, że gdybym się tylko postarała i przystała na jego warunki kreowania "normalności" (dzięki czemu on uciekłby od poczucia winy, etc.) to nasz związek przetrwałby. Tylko jaki?
No właśnie taki o którym ty piszesz. Ciągle bym się bała, żyła w strachu (zreszta tak było teraz).

On niestety nie zdał egzaminu z ucziwości, emapati, współczucia dla mojego cierpienia,
i to bardziej teraz niż wtedy gdy zaczął wogóle romans.
Dlatego napisałam, że terapia mi pomaga.
Nie podeszłam do niej jak do wybawienia naszych kłopotów, bo wiem, że jeżeli tylko ja będę zaangażowana emocjonalnie a on nie to i tak nic nie da.
Gdybyśmy poszli na terapię w czerwcu, lipcu miałabym inne nastawienie, cieszyłabym się. Teraz jest inaczej.
Bardzo bliska mi osoba powiedziała bym potraktowała to jako inwestycję w siebie samą i że dzięki niej mój mąż zacznie mówić, w końcu dowiem się co mam po drugiej stronie. No i tak sie dzieje. Bo rozmawiamy, w końcu.
Dzięki terapii patrzę coraz bardziej z boku, zastanawiam się jakim jest człowiekiem.
Czy z takim człowiekiem chcę dalej żyć ja.

On nawet robi pewne małe kroki w uświadamianiu sobie czegoś,
w tamtym tygodniu powiedział, że dopiero teraz zrozumiał jak bardzo musiało mnie boleć jego milczenie.
Chyba dopiero teraz dociera do niego powoli co uczynił, bo do tej pory był przede wszystkim skupiony na własnych rozterkach i poczuciu winy.

End_aluzja napisał/a:

(...)
wiem, do jakiego domu chce wracać i w jakich uczuciach zyć
wiem, że nie potrafię życ z kimś, dla kogo nie jestem wazna
\nie potrafię życ z kimś, co do kogo mam poczucie, że jest na teraz, na tymczasem, że za moment może się pojawić inna, mlodsza, ciekawsza\
nie potrafię zyc z kims dla kogo jestem dobrym wyjściem na ten czas, i bezpieczeństwem z obawy przed zmianą
nie mogłabym zyc z kimś, dla kogo nie czułabym się ważna
kto nie byłby gotowy troszczyc się o moje uczucia i dobrostan?
\nie chce życ z kimś, dla kogo będę opcją na tu i teraz\dla kogo bede przeczekaniem do kolejnej okazji, kolejnej pokusy

no właśnie ja też tak nie chcę, ja wiem jak chcę żyć, w jakim związku chcę być
ja wszędzie tam gdzie ty napisałaś "nie potrafię, nie mogłabym, nie chcę" ja te słowa muszę z mojego racjonalnego myślenia odnaleźć w swoim "czuciu" i wybrać je (o takim wyborze chyba pisała Kachna) by stały się prawdą we mnie, nie ze strachu, nie z logiki, tylko były moim prawdziwym wyborem gdzie spotka sie i rozum i serce.

I dziękuję Endi za to odniesienie do stopniowego zaprojektowania zmian,
bo wcześniej napisałam, że teraz po prostu kombinuję jak spróbować ponieść najmniejsze z możliwych kosztów w tych innych obszarach: bezpieczeństwa, pracy, studiów. Przygotowuję sobie alternatywy, wyjścia awaryjne.

Dobra z całym szacunkiem dla Ciebie tylko jako facet powiem Ci że my mężczyźni czasem potrzebujemy kopa, czasem potrzebujemy podpowiedzi co zrobić, jak się zachować.
Facet niestety to gruboskórne stworzenie i myśli innymi kategoriami.
No przynajmniej ja taki jestem.
Nie chcę się powtarzać i mówić o moim życiu.
Ale wiem, że moje myślenie, oczekiwania, duma ( tak, głupia męska duma ) różniła się od myślenia mojej żony i jej oczekiwań.
Ja przez bardzo długi okres ( ładnych parę lat ) byłem dla niej ( mojej żony ) złym mężem.
Jednak ona pomimo tego wytrwała.
Teraz to ja wiem i staram się jej wszystkie krzywdy jakie jej zrobiłem wynagrodzić.
U mnie nie było zdrady, ale żyliśmy obok siebie jak obcy ludzie.
Teraz dopiero wiem jak ona cierpiała.
Dlatego może Twój małżonek potrzebuje jakiegoś kopa, jakiegoś rozrusznika, bo on może nie wie czego Ty chcesz, czego oczekujesz.
Czasem z facetem należy mówić krótko i na temat.
A tak na marginesie to powiedz mi dziewczyno ile przybyło Ci siwych włosów?
Domyślam się, że sporo.
Nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie jesteś mądrą kobietą.
Może nadszedł czas kiedy powinnaś walnąć pięścią w stół, pokazać panu kto w Waszym związku ma jaja i powiedzeć o co tu chodzi, o co Tobie chodzi, czego Ty chcesz i niech on się określi, kocha czy nie.
Ja jestem przekonany, że on Ciebie kocha.
Tylko on niestety się pogubił.
Absolutnie go nie bronię, nie mam takiego zamiaru.
Owszem trafiła go " strzała Amora", ale to nie upoważnia do niszczenia rodziny.
Trzeba myśleć a tego myślenia i rozumku chyba mu zabrakło.

1 190 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-11-28 10:55:36)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Lexpar napisał/a:

Ja jestem przekonany, że on Ciebie kocha.
Tylko on niestety się pogubił.

Powiem tak...gówno prawda! sad
Sorry Lex, ale jak czytam teksty że się ktoś pogubił, to mi się nóż w kieszeni otwiera.
Zgubić to się można w obcym mieście, albo ewentualnie klucze od mieszkania można zgubić.
Ma chłop rozum? Ma!
I dobrze kombinuje, bo przecież nie zostawi ciepłego domku, kochającej go żonki, upranych gaci i ugotowanego obiadku.
Wzdycha sobie do innej, która ma męża i rodzinę, więc nic tu zdziałać nie może, jeśli tamta nie chce męża zostawić.
Nie widzisz, że się facet asekuruje?
Gdyby tamta była wolna, już by go przy dobrej nie było, nie czarujmy się.

p.s
Domyślam się, jakie lęki ma dobra, jeśli chodzi o kwestie przyziemne, materialne.
Kredyty, praca itp.
Znam to i wiem, że to potrafi być ogromnym hamulcem w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji.
Nie czarujmy się. Mnie się standard życia bardzo obniżył. Na szczęście (odpukać) mam pracę, i znośne jak na polskie warunki alimenty na córkę.
Ale nieraz muszę z pewnych rzeczy zrezygnować, lub dziecku odmówić. Niestety takie jest życie.

Ale jest coś pozytywnego. Nie mam lęków...czy dziś się z tamtą spotkał, czy faktycznie był dłużej w pracy, czy mnie może okłamał. Czy jak ze mną idzie do łóżka, to czy faktycznie ze mną jest w tym łóżku, a może z tamtą?
Nie! Nigdy więcej takich rozterek, tego bólu serca!

1 191 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-11-28 11:40:36)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

ale nie czas na podjęcie decyzji\na wysłuchanie własnego serca
na powiedzenie - będzie dobrze. wiem,
wiem czego chcę

Nie wiem, czy dobrze rozumiem? Znaczy się nie dawać sobie czasu (mniemam, że chodzi ci o zbyt dużą ilość czasu) na decyzję? Być może coś źle zrozumiałam.
smile

źle się wyraziłam kachna
chodziło mi o to, by, niezależnie od miejsca, czasu, przeszkód i obaw sluchać siebie i nie działać wbrew sobie.
decydowanie - to dla mnie powiedzienie tak, nie.. gdy czuję, że w środku coś mi mowi - na to nie idź, do tego nie jestes gotowa, to mi nie pasuje
to zatrzymanie się, odwrocenie, pójście gdzie indziej, to działanie w taki sposób, by nauczyc się słuchać siebie
w tym znaczeniu nie ma czasu na decyzje...
w tym znaczeniu mozna coś zatracić...


dobra, i zgadzam się z monią. wygląda to tak, że gdyby twój maż, tak jak maż moni, trafił na wolną kobietę, bez zobowiązań, nie skończyłoby się na kolejnej dawce maili i emocjonalnego pieprzenia.. skończyłoby sie już dawno..
mozna się raz pogubil, tkwić w rozterkach.. nie wiedzieć, czego się chce
ale w sytuacji, gdy on widzi, co się dzieje, co czujesz, jak cierpisz, gdy deklaruje co innego a robi co innego.. pora na plan b

ja wiem, o co chodzi kachnie, rozumiem jej podejście. Może tobie kachna bylo łatwiej, bo uzależnienie to jednak CHOROBA?\
a nie świadomy wybór, decyzja, działanie - wbrew tobie, wbrew twoim uczuciom, wbrew twoim potrzebom, wbrew zaufaniu i lojalności?\
nasi mężowie nie byli chorzy, byli w pełni wladz fizycznych i umyslowych
i w takim stanie nie pomysleli, że bzykanie się z koleżanką z pracy, gdy wlasna zona spodziewa się dziecka.. albo wlasna zona stracila dziecko... może być traumą dla tej wlasnie zony

maz dobrej zakochal się w koeżance - wziął i sobie dobrą pokopał do krwi.. leżala i zwijala się na jego oczach jak ofiary przemocy w filmikach amnesty international...
i co zrobil? poczekal, aż plasterki zakleją największe rany, i wyslając esemesy i zapewnienia o milości, butem podkutym metalem skopal ją po raz kolejny..
dlaczego? wiedzial, że się podniesie? że ma pelno plasterków w torebkce? mial w dupie ile straci krwi?
kachna, ja rozumiem twoje podejście

ale fakt jest tak - że tego się nie zapomina...
mój maz jest najlepszym teraz mężem na świecie, zakochanym, skipionym na mnie, opiekuńczym, wspierającym, rozumiejącym
TERAZ kachna
czy kiedykolwiek zapomnę jak leżalam skopana na ziemi?? NIE
wiesz dlaczego kachna... bo nie jestem OFIARĄ przemocy
bo ofiary przemocy dlatego są ofiarami, że sobie usprawiedliwiają, mowią, zasluzylam na to, nie chcial..
a wtedy przemocowiec BIJE kolejny raz
mnie mój mąż już nie uderzy
nie ma szans
bo wie, że drugiej szansy nie będzie
może byc tylko czlowiekiem dobrym
albo zlym\
nie będe go usprawiedliwiać\mówić.. przecież to dobry związek, co z tego, że się rżnal z koleżanką..\no własnie cos z tego...

cos bardzo dla nas waznego

WYBÓR
\decydowanie
świadomość

jesli mąż mądrej się biedny zakochal - co bylo silniejsze od niego.. biedaka
jesli zostal z dobrą.. jesli postanowili naprawiać swoje relacje

a on PONOWNIE się mentalnie masturbowal z kochanką - to jest kawalem skurwysyna
i gdyby moj maż tak zrobil\
ocebniłabym go w taki sam sposob

Moge patrzeć na mojego meża tu i teraz. podziwiać to, jak wiadomy był tego, co się ze mną dzialo i jak bardzo moglam na niego liczyć
szanowac jego wielka milośc do mnie, ktora dawała mi co dla odpowiedź na zadawane przeze mnie pytanie - JESTEŚ najwazniejsza, kocham cię, nikt inny się nie liczym, JESTEM Z TOBĄ...

ale jesli ten mój maż, zafundowalby mi powtorkę z rozrywki - to z calym szacunkiem do niego - rozumiem, szanuje, mkal wybor\ale niech mnie w te wybory nie miesza
bo to żalosne jest

dobra, nie zapomnisz tego co przezywasz
nie zapomnisz tych uzuć, bolu, cierpienia\nie zapomnisz, jak niesprawiedliwie cię potraktowal, jak nie dal wam szansy zatrzymując się w pewnym momencie z refleksją - co się dzieje i jak nie dal wam szansy ponownie wchodząc w relacje z kochanką.
to nie od ciebie zalezy czy wam się uda\
tylko od niego ddobra
bo chociaz będziesz gotowa gory przenosić, to TYLKO on wybiera, czy będziecie razem?
rozumiesz to?
więc nie wybieraj za niego, nie dawaj mu kolejnej szansy, okresl jasno, czego oczekujesz.. i się tego trzymać
jeśli nie jest facetem, ktory dorasta do twoich oczekiwn.. to po co ci taki facet? przygotuj sobie plan b, plan c

\wazne rzeczy napisała monia.. gdyby moj maż odszedl, odczuje to finansowo bardzo... ale nie będe cierpieć z obaw, ze strachu, z niepokoju, z poczucia niskiej wartości, tego, jak niewazna się stalam - nie tylko dla niego, ale tez dla siebie

czy jestem warta tyle, ile kasy do wspolnej kasy wkłada co miesiąc moj maż?
nie, jestem warta o wiele więcej.
i stać mnie na to.

moni zycie się zmienilo, ale jasno pisze - ta hustawka byla gorsza  -  zycie z meżem zakochanym w innej, rozdartym, myslacym fiutem..bylo gorsze niz uboższe zycie bez niego

dobra, planuj, spokojnie, zabezpieczaj swoje zycie
\ja chce ci uświadomić TYLKO jedno

niewazne, jak to się skończy, czy będziesz z nim, czy nie będziesz
od tej chwili będziesz zyc i mysleć tak, aby byc w każdej chwili pzygotowana na opcję B, plan B - taka jest konsekwencja zdrady

chociaż moj mąż jest cudownym czlowiekiem - ja zawsze wiem i będę wiedziec, że JUTRO moge zostać sama.. i będzie to moja decyzja.
rizumiesz dobra?
.

1 192

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
moniaCo napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Ja jestem przekonany, że on Ciebie kocha.
Tylko on niestety się pogubił.

Powiem tak...gówno prawda! sad
Sorry Lex, ale jak czytam teksty że się ktoś pogubił, to mi się nóż w kieszeni otwiera.
Zgubić to się można w obcym mieście, albo ewentualnie klucze od mieszkania można zgubić.
Ma chłop rozum? Ma!
!

AMEN!!!!!!
Lex czy Ty wiesz coś ww od nas?  Powiedz tak po cichutku,  M dobrej jest upośledzony,  czy tak ci niechcący taka analiza wyszła?  smile 
Oczywiście to tylko żart.  Wybacz ale nie mogłam się powstrzymać. No ale cóż popatrz sam co ci wyszło .
On cie kocha,  tylko strzała amora od innej cię trafiła . Albo to - może on nie wie czego od niego oczekujesz?  No proszę CIĘ.

1 193

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

w końcu jest szczerość i uczciwość albo początek tej drogi,
w końcu wiem co mam po drugiej stronie a przynajmniej zaczynam wiedzieć
w końcu zachował się uczciwie, chociaż słowa bolą,
w końcu jest prawda
w końcu rozmawiamy uczciwie
nareszcie zachował się tak jak powinien dawno temu

dzięki temu łapię oddech, chociaż nie wiem co będzie
co zdecyduję ja, co postanowi on

cieszę się, że właśnie teraz jestem znowu tutaj,
że napisaliście to wszystko,
wiem że zbliżam się do końca i jednocześnie początku pewnej drogi

1 194

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Uf, ale pojechałaś Endi smile
Od czego tu zacząć?
Endi, nie jestem w staie ocenić czy było mi łatwiej,  ale ponieważ tu o moje uczucia chodzi,  to szczerze w to wątpię i nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek potrafił to ocenić i chyba nie o to chodzi smile
Ale po przeczytaniuj twojego posta, pomyślałam, nie chcę tak żyć i dzięki Bogu , że już tak nie żyję.
Endi ja wiem co się stało i  co się moze stać i mam nadzieje że pamięć jeszcze mi posłuży,  ale w kwestii zachowań i czynów innych ludzi , zarówno przeszłość jak i przyszłość nie są  moje i nie mam na nie wpływu.  Kurcze,  przecież nawet jak byś odeszła i związała się z kimś innym to też nie masz pewności , że nic się nie stanie. To co całe życie z planem b czy c ? Ja mówię NIE. Tu jest moje życie, tu teraz , nie wracam do przeszłości , nie kontroluje przyszłości,  bo wtedy tu mnie nie będzie.

1 195

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

ja też nie kontroluje
ale jestem OTWARTA na to, co zycie mi przyniesie
po proostu w mojej glowie NIE BOJE sie planu b, planu c, planu d
to jest roznica mnie wtedy i mnie teraz
wtedy widzialam tylko jeden scenariusz
teraz widzę wiele mozliwości i dobrze mi z tym
bo moje zycie tu i teraz jest ok, ale jutro tez bedzie ok, niewazne jak sie ulozy

1 196

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

wiem, że wy o czymś innym
i wrócę do waszych rozmów, bo są ... nie wiem ...cudownie "ponad", bo dotykają tego jak w ogóle żyć

ale teraz ja czuję przede wszystkim ulgę bo łatwiej mi będzie dojść ze sobą do ładu, łatwiej zrozumieć czego chcę i obrać sobie cel gdy już nie muszę się domyślać
może już teraz to nie było aż tak ważne ale pojawiło właśnie teraz

1 197 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-11-28 14:22:34)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
moniaCo napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Ja jestem przekonany, że on Ciebie kocha.
Tylko on niestety się pogubił.

Powiem tak...gówno prawda! sad
Sorry Lex, ale jak czytam teksty że się ktoś pogubił, to mi się nóż w kieszeni otwiera.
Zgubić to się można w obcym mieście, albo ewentualnie klucze od mieszkania można zgubić.
Ma chłop rozum? Ma!
I dobrze kombinuje, bo przecież nie zostawi ciepłego domku, kochającej go żonki, upranych gaci i ugotowanego obiadku.
Wzdycha sobie do innej, która ma męża i rodzinę, więc nic tu zdziałać nie może, jeśli tamta nie chce męża zostawić.
Nie widzisz, że się facet asekuruje?
Gdyby tamta była wolna, już by go przy dobrej nie było, nie czarujmy się.

p.s
Domyślam się, jakie lęki ma dobra, jeśli chodzi o kwestie przyziemne, materialne.
Kredyty, praca itp.
Znam to i wiem, że to potrafi być ogromnym hamulcem w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji.
Nie czarujmy się. Mnie się standard życia bardzo obniżył. Na szczęście (odpukać) mam pracę, i znośne jak na polskie warunki alimenty na córkę.
Ale nieraz muszę z pewnych rzeczy zrezygnować, lub dziecku odmówić. Niestety takie jest życie.

Ale jest coś pozytywnego. Nie mam lęków...czy dziś się z tamtą spotkał, czy faktycznie był dłużej w pracy, czy mnie może okłamał. Czy jak ze mną idzie do łóżka, to czy faktycznie ze mną jest w tym łóżku, a może z tamtą?
Nie! Nigdy więcej takich rozterek, tego bólu serca!

Monia może masz rację.
Ja patrzę na to jak facet i z doświadczenia wiem, że nie zawsze odczytywałem sygnały swojej żony.
Następnie były pretensje, żale i ewentualnie ciche dni, tygodnie czy miesiące.
Mnie podobją się inne kobiety i nawet za nim potrafię się oglądać, ale nigdy nie zakochałem się czy zauroczyłem w innej.

1 198

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Ja jestem przekonany, że on Ciebie kocha.
Tylko on niestety się pogubił.

Powiem tak...gówno prawda! sad
Sorry Lex, ale jak czytam teksty że się ktoś pogubił, to mi się nóż w kieszeni otwiera.
Zgubić to się można w obcym mieście, albo ewentualnie klucze od mieszkania można zgubić.
Ma chłop rozum? Ma!
!

AMEN!!!!!!
Lex czy Ty wiesz coś ww od nas?  Powiedz tak po cichutku,  M dobrej jest upośledzony,  czy tak ci niechcący taka analiza wyszła?  smile 
Oczywiście to tylko żart.  Wybacz ale nie mogłam się powstrzymać. No ale cóż popatrz sam co ci wyszło .
On cie kocha,  tylko strzała amora od innej cię trafiła . Albo to - może on nie wie czego od niego oczekujesz?  No proszę CIĘ.

Kachna ja M Dobrej wcale nie usprawiedliwiam.
Ale psycha faceta jest inna od psychiki kobiety.
Wy chcecie aby facet czytał w Waszych myślach.
Niestety nie zawsze się tak da.
Wiem to po sobie, wiem to po swojej żonie.
Już to nie raz przerabiałem.
Ale czy to znaczy, że jestem złym mężem?
Owszem jak do tej pory nie zakochałem się w innej i już nie zakocham.
Bo coraz bardziej kocham swoją żonę.
Tylko wybacz, ale ja nie zawsze rozumiem o co chodzi mojej żonie.
Może jestem jakiś głupek któremu czasem trzeba wszystko wytłumaczyć łopatologicznie?
Jeszcze raz powtarzam, że nie usprawiedliwiam postępowania M Dobrej.
Powinien się zdeklarować konkretnie.
No niby to zrobił oświadczając, że chce z nią być, ale to jej nie wystarcza.
Ona chce czegoś więcej ( czemu się nie dziwię ).
Ale tak jak pisałem wcześniej, faceci to gruboskórne stworzenia.

1 199 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-11-28 21:18:56)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Lexpar napisał/a:

Ale tak jak pisałem wcześniej, faceci to gruboskórne stworzenia.

A nie jest to takie trochę usprawiedliwianie głupoty niektórych?? I podsycanie stereotypów?

Mnie też matka mówiła, jak byłam smarkulą, że facet to jest facet, jemu trzeba wiele wybaczyć i więcej mu wolno, ale kobieta???  O!!!  ona to musi być krystaliczna, cacy i ach ą ech!!
Zawsze mnie to wkurzało!

1 200 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-11-28 15:15:10)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

no właśnie
on taki gruboskórny, niedomyślny...bo takim go natura stworzyła
a ja taka delikatna, wrażliwa, cierpliwa, etc... bo taką mnie też natura stworzyła hmm


tylko widzisz Lexpar mój mąż nie musiał się domyślać,
ja wprost mówiłam co czuję, jak się czuję i czego potrzebuję (aż się zrymowało smile)
mój mąż nie musiał czytać w moich myślach, raczej było odwrotnie

ja to bardziej widzę jako przykrywkę megaegoizmu i tchórzostwa:
ja, ja, ja.... moje rozterki, moje uczucia, moje szczęście lub  jego brak,
nie potrafię i nie chcę się skonfrontować z prawdą, z konsekwencjami.....

Tak, dobrze być egoistą, nawet trzeba, ale jak to powiedziała Przyszłość egoizm powinien się kończyć tam gdzie zaczyna się krzywda drugiego

1 201

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

w końcu jest szczerość i uczciwość albo początek tej drogi,
w końcu wiem co mam po drugiej stronie a przynajmniej zaczynam wiedzieć
w końcu zachował się uczciwie, chociaż słowa bolą,
w końcu jest prawda
w końcu rozmawiamy uczciwie
nareszcie zachował się tak jak powinien dawno temu

dzięki temu łapię oddech, chociaż nie wiem co będzie
co zdecyduję ja, co postanowi on

cieszę się, że właśnie teraz jestem znowu tutaj,
że napisaliście to wszystko,
wiem że zbliżam się do końca i jednocześnie początku pewnej drogi

czyli była szczera i uczciwa rozmowa?

1 202

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:
dobra23 napisał/a:

w końcu jest szczerość i uczciwość albo początek tej drogi,
w końcu wiem co mam po drugiej stronie a przynajmniej zaczynam wiedzieć
w końcu zachował się uczciwie, chociaż słowa bolą,
w końcu jest prawda
w końcu rozmawiamy uczciwie
nareszcie zachował się tak jak powinien dawno temu

dzięki temu łapię oddech, chociaż nie wiem co będzie
co zdecyduję ja, co postanowi on

cieszę się, że właśnie teraz jestem znowu tutaj,
że napisaliście to wszystko,
wiem że zbliżam się do końca i jednocześnie początku pewnej drogi

czyli była szczera i uczciwa rozmowa?

TAK

1 203

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Witam, czytam was od kilku miesięcy, w sumie od czasu kiedy mój mąż wybrał "miłość swojego życia", jestem teraz na rozstaju dróg. Muszę w końcu podjąć decyzję o rozstaniu ale nie potrafie.....

1 204

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
malenka80 napisał/a:

Witam, czytam was od kilku miesięcy, w sumie od czasu kiedy mój mąż wybrał "miłość swojego życia", jestem teraz na rozstaju dróg. Muszę w końcu podjąć decyzję o rozstaniu ale nie potrafie.....

malenka80
współczuję, załóż swój wątek i napisz więcej. Tutaj są takie dziewczyny i netfaceci, że na pewno pomogą a przynajmniej spróbują, bo od ciebie zależy co z tego weźmiesz. Ale warto.

1 205

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
dobra23 napisał/a:

w końcu jest szczerość i uczciwość albo początek tej drogi,
w końcu wiem co mam po drugiej stronie a przynajmniej zaczynam wiedzieć
w końcu zachował się uczciwie, chociaż słowa bolą,
w końcu jest prawda
w końcu rozmawiamy uczciwie
nareszcie zachował się tak jak powinien dawno temu

dzięki temu łapię oddech, chociaż nie wiem co będzie
co zdecyduję ja, co postanowi on

cieszę się, że właśnie teraz jestem znowu tutaj,
że napisaliście to wszystko,
wiem że zbliżam się do końca i jednocześnie początku pewnej drogi

czyli była szczera i uczciwa rozmowa?

TAK

bez obietnic, wahań, nastrojów, wybielania i rysowania enigmatycznie niewiadomej przyszłości?
a powiesz nam, co z tego wynikneło?
zastanawiam sie bowiem, czym się różni ta szczera i uczciwa rozmowa od tysiąca poprzednich, które przeprowadzilicie?

1 206

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

bez obietnic, wahań, nastrojów, wybielania i rysowania enigmatycznie niewiadomej przyszłości?
a powiesz nam, co z tego wynikneło?
zastanawiam sie bowiem, czym się różni ta szczera i uczciwa rozmowa od tysiąca poprzednich, które przeprowadzilicie?

Endi, no nie było niestety tysiąca poprzednich rozmów...bo on zwyczajnie unikał, były próby rozmowy a ja i tak czułam, że czegoś nie wiem.

A teraz jest inaczej, bo w końcu on postanowił coś szczerze nazwać i powiedział ...
i ja go znam, bo tak jak wcześniej wiedziałam, że coś dalej jest nie tak, tak teraz wiem że w końcu postanowił być uczciwy.
Niczego nie obiecujemy sobie... nazywamy rzeczy takimi jakimi są i on w końcu nazwał to co jest po jego stronie.
A długo czekałam aby to własnie nazwał, czekałam na prawdę i dał mi ją...w końcu

Wiem, że to może zagmatwanie brzmi bo nie piszę konkretów. Coś mu obiecałam i chcę być uczciwa.

1 207

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

Wiem, że to może zagmatwanie brzmi bo nie piszę konkretów. Coś mu obiecałam i chcę być uczciwa.

dobra uczciwa wobec siebie - tak, to rozumiem

1 208

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Lex, a chroń mnie Panie Boże przed facetem, który myśl że jest w stanie domyśleć się czego ja oczekuję. Czy ja jakaś niedorozqinieta , czy nie mowa i to bez znajomości języka migowego,  czy coś ? Potrafię mówić i wystarczy zapytać,  a jak by tak niespodziankę chciał mi zrobić,  to też nie musi sobie wyobrażać, czy domysłów czynić.  Nie na darmo Boża dała jedne usta i dwoje uszu i to wam facetom znacznie większe, co daje do myślenia. smile
Dobra trzymam za ciebie kciuki, bo jak mniemam, nie jest ci teraz lekko.

1 209

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

23.maj 2014

dobra23 napisał/a:

[
bo sama chociaż próbowałam robić jakieś kroki naprzód tak naprawdę dreptam w miejscu

1 210

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
pitagoras napisał/a:

23.maj 2014

dobra23 napisał/a:

[
bo sama chociaż próbowałam robić jakieś kroki naprzód tak naprawdę dreptam w miejscu

pitagoras
czy wypominasz? przypominasz? czy dajesz do zrozumienia, że dalej tak jest? smile chyba wszystko naraz, co?

tak, przyznaję miałeś rację, trzeba było zrobić tak jak radziłeś,
ale zrobiłabym tak bo pitagoras tak radził...i może dobrze i mądrze...ale ja tak nie czułam
może stchórzyłam, może butnie uważałam, że wiem i zrobię lepiej

w każdym razie dziękuję za przypomnienie, naprawdę

1 211

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
in_ka napisał/a:
dobra23 napisał/a:

Wiem, że to może zagmatwanie brzmi bo nie piszę konkretów. Coś mu obiecałam i chcę być uczciwa.

dobra uczciwa wobec siebie - tak, to rozumiem

inka uczciwa wobec niego a tym samym wobec siebie.

1 212

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:

Dobra trzymam za ciebie kciuki, bo jak mniemam, nie jest ci teraz lekko.

dzięki kachna, czytasz między wierszami, właśnie teraz nie jest mi lekko

1 213

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:
pitagoras napisał/a:

23.maj 2014

dobra23 napisał/a:

[
bo sama chociaż próbowałam robić jakieś kroki naprzód tak naprawdę dreptam w miejscu

pitagoras
czy wypominasz? przypominasz? czy dajesz do zrozumienia, że dalej tak jest? smile chyba wszystko naraz, co?

tak, przyznaję miałeś rację, trzeba było zrobić tak jak radziłeś,
ale zrobiłabym tak bo pitagoras tak radził...i może dobrze i mądrze...ale ja tak nie czułam
może stchórzyłam, może butnie uważałam, że wiem i zrobię lepiej

w każdym razie dziękuję za przypomnienie, naprawdę

Dobra, czytam Twój wątek od początku i Ci kibicuję.A to co piszę, to tylko dlatego, że łudzę, że może w końcu się ockniesz.
   Od pół roku pitolisz jakieś mantry o poznawaniu samej siebie.Absolutnie nic z tego nie wynika.Nic.Null.Zero.
Pewnego pięknego poranka obudzisz się jako siedemdziesięciolatka i dalej będziesz w takim gównianym zawieszeniu jak teraz.Ja rozumiem tydzień, miesiąc, ale dla Ciebie to już jest stan permanentny.
Znam faceta, który ma takie coś od 35 lat.Dokładnie to co Ty.
Nie jest szczęśliwy raczej.

1 214

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra
kazdy ma swoj czas.  Chodzi tylko o to zeby nie stac w miejscu.

1 215

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
pitagoras napisał/a:

Dobra, czytam Twój wątek od początku i Ci kibicuję.A to co piszę, to tylko dlatego, że łudzę, że może w końcu się ockniesz.
   Od pół roku pitolisz jakieś mantry o poznawaniu samej siebie.Absolutnie nic z tego nie wynika.Nic.Null.Zero.
Pewnego pięknego poranka obudzisz się jako siedemdziesięciolatka i dalej będziesz w takim gównianym zawieszeniu jak teraz.Ja rozumiem tydzień, miesiąc, ale dla Ciebie to już jest stan permanentny.
Znam faceta, który ma takie coś od 35 lat.Dokładnie to co Ty.
Nie jest szczęśliwy raczej.

czy ktoś mnie obroni przed pitagorasem? yikes

kurcze takie posty "splashe' naprawdę  smile smile
śmieję się, no bo może coś tam racji masz, śmieję się ..chyba mam już dystans do samej siebie
pozdrawiam

1 216

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, wbrew temu, co zapewne myślisz, ja nie jestem przeciwna dawania szansy. Absolutnie. Wiem, że czasem warto. Jednak uważam, że muszą być ku temu spełnione pewne warunki.

Owszem, ja dałam szansę, ale:
Najpierw wywaliłam z domu. Tak, żądałam jego wyprowadzki. Nie chciał, ale się uparłam. A byłam wtedy w ciąży, zagrożonej, wylądowałam w szpitalu. Wiedziałam, że umowę o pracę mam tylko do porodu. Mimo to wywaliłam go.

To on mnie błagał, zabiegał, zaklinał, obiecywał, przysięgał. On. To on o mnie walczył. Tak jak w przypadku End_aluzji.

Myślę, że o to właśnie chodzi z powrotami, z dawaniem szansy. To osoba, która zawiodła ma się starać. Ma odpokutować. To daje może nie równowagę, ale jakieś poczucie zdradzonemu, że ktoś naprawdę wie, że popełnił błąd. Łatwiej tak wybaczyć.

Co jest niemożliwe gdy osoba zdradzona jeszcze walczy o związek, czeka na decyzje na odnalezienie się tej drugiej osoby.
Taka osoba zawsze będzie miała poczucie krzywdy, zawsze będzie niepewna uczuć tego drugiego.

Kop jest też potrzebny osobie, która zdradziła. Dlaczego? Bo tylko tak może sobie zdać sprawę, co straciła, co może stracić.
To jak z ręką. Mamy ją i już. Nie zachwycamy się, nie celebrujemy, nie myślimy o niej... ale niech no zdarzy się wypadek, kiedy ją stracimy/możemy stracić (np. jest ryzyko, że będzie niesprawna). Nagle dostrzegamy jak jest nam niezbędna. Nagle się okazuje, że wszystkie inne sprawy w naszym życiu to nic nieznaczące pierdoły... a ta ręka była wszystkim.
Miałaś okazję pokazać swojemu mężowi, że jesteś ręką, miałaś okazję sprawić, że zdałby sobie sprawę, że panienka go aż tak nie obchodzi, że wcale jej nie zna... ale z tego nie skorzystałaś. Jesteś. Walczysz. A on rozmyśla i marzy o niej. Tak to wygląda dla mnie. smile

Kachna, jest ok. Może rzeczywiście tak odebrałam, jak pisałaś. Dzięki za wpis. smile

1 217

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

KajkaKatak absolutnie masz we wszystkim rację. Ja też tak to widzę. Ale miałam dłuższą drogę. Musiałam odkryć inne warstwy i znaleźć odpowiedź dlaczego właśnie tak nie postąpiłam, chociaż wiedziałam a nawet czułam, że tak trzeba.
Strach mną determinował, strach któremu zaprzeczałam. Strach przed porzuceniem, przed tym że już nikt mnie nie kocha i nie pokocha. Wyniosłam go trochę z domu rodzinnego. Samotna, sfrustrowana matka, która nie potrafiłą sobie ułożyć życia, która gdzieś tam w chwilach złych miała pretensje do dzieci, że są wogóle, że lepiej odejść... Przypomniałam sobie, że bałam się jako dziecko że mama nas zostawi. Wiem, nie można wszystkiego próbować wytłumaczyć dzieciństwem, to tylko przykład że chociaż wiedziałam i wiem co jest najmądrzejsze to musiałam dotrzeć gdzieś do źródeł własnych ograniczeń, które były silniejsze

1 218

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

DOBRA  smile ja tam uwielbiam takie osoby jak Pitagoras i te posty uh ..... bajka!!!
Kochana ciesz się że zechciał tu napisać smile
Poczytaj pare zdań;
1.Jak ktoś chce pić to będzie pił; jak nie chce pić, to może mieć dziesięć melin wkoło a pił nie będzie...
Dziecinna jesteś Autoreczko, oj dziecinna....
A płacząca kobieta z malutkim dzieckiem na ręku mogła myśleć z kim się hajta.

2--.olenka258952 napisał:

moze podpowiedz mi jak do tego skolonic
1.zacznij zarabiać więcej od niego
2.bujnij się raz, drugi na piwo z dzianym kolegą

3--Dziewczyna w tym wieku płacze średnio 18 razy na godzinę.To o niczym nie świadczy.
Jeśli jej zależy, to nie są potrzebne szczere rozmowy, bo sama by się o takowe dopominała z żelazną natrętnością.
Nie wiem jak i o czym chcesz z nią gadać, wiem natomiast że dostaniesz w zamian fajniebrzmiący bełkot z którego wyczytasz sobie to co będziesz chciał.

4--Max901 napisał:

Już jej napisałem że musimy pogadać "na żywo)
No to kolejna wtopa:p
Ostrzegłeś wroga co się święci i dałeś czas na przygotowania.Już ona tak obróci sprawę, żeby Ci szyki złamać...
Takie rozmowy można przeprowadzić tylko znienacka.

Dobra to są posty-porady Pitagorasa tylko z jednej ostatniej strony, a jest ich 68, oczywiscie wybrałam perełki w moim odczuciu. Ale jest i taki
Myślę bardziej obrazowo- chodzi o przymus zewnętrzny.
Mam tak, ilekroć odstawiam fajki; a odstawiam na kilka lat niekiedy.Zawsze poprzedzam to deklaracją wobec wszystkich, że jeśli zobaczą mnie palącego to jestem ostatni śmieciem itp. i proszę by mi to przypomnieli.Zwracam się również do najbliższej pani, aby w podobnym przypadku sprzedała mi zamaszystego liścia w ryj.Biorąc pod uwagę, że wszystkie znane mi panie szczerze nie znoszą palenie, mogę być pewny, że liść byłby nieunikniony.
Pokusa zapalenia jest największa w gronie palących kolegów, natomiast strzał od kobiety w tymże gronie byłby najdotkliwszy z ambicjonalnego punktu widzenia, dzięki czemu drastycznie wzmacnia moywację.To naprawdę pomaga.

To sposób Pitagorasa na radzenie sobie z sobą.

Dobra nie mnie oceniac, a myślę że autor sie nie obrazi za to kopiowanie, w końcu to jego pomysł, a słowa ? no cóz , są jego.
Dobra nie do każdych drzwi trzeba pukać.

1 219

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra przepraszam ze sie wtracam ale czytam twoj watek od poczatku i tak sie zastanawiam. Co postanowiliscie podczas tej waszej rozmowy? Czy ktos podjal jakas decyzje? Jakakolwiek?

1 220

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

kachna, dzięki za posty Pitagorasa smile
faktycznie perełki smile
ja też takie lubię, robią przeciąg

1 221

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

a z ratowaniem od Pitagorasa oczywiście żartowałam, mam nadzieję że to było czytelne

1 222

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

kachna, dzięki za posty Pitagorasa smile
faktycznie perełki smile
ja też takie lubię, robią przeciąg

O to to, właśnie tak smile

1 223 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-11-28 20:50:21)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Lexpar facet zdradzi OK żona zdradzi be. To jest życzeniowe myślenie Kalego. Więc jakby ciebie zdradziła to też by miała usprawiedliwienie ale nie bo przecież kobieta ma być dobra dla męża. Twoje zachowanie jasno pokazuje że zasługiwałeś na zdradę. A twoja żona ma być dla ciebie partnerką a nie matką co tupie na chłopczyka. Tak chłopczyka a nie mężczyznę. Brzydzę się twoim seksistowskim zachowaniem. Obrażasz nasz mężczyzn a co najważniejsze szkodzisz autorce wątku. Twoje wszystkie posty jajajaja i twoje potrzeby.

1 224 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-11-28 22:47:04)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

czy ktoś mnie obroni przed pitagorasem? yikes

sama się obronisz wink
a taki pitagoras potrzebny jest, przypomina o tym ... o czym może nie chcesz pamiętać

dobra, takie właśnie jest forum, przecież wiesz
ja wiem, że znajdziesz swoje odpowiedzi w swoim czasie smile

p.s.
po czasie doczytałam posty o pitatagorasie wink
ale wróciłam po basenie sorry pływalni i zrelaksowana całkiem jestem i jeszcze wino popijam smile

1 225

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra- krecisz się w kółko,ale cos tam chyba bardzo pomału sobie ukladasz w głowie.Może jesteś z tych, które potrzebują więcej czasu?Z boku łatwiej  widać pewne rzeczy,łatwo mówić:zakończ to.A to może być ponad siły danej osoby ( na ten czas).
Podtrzymuje swoje zdanie,że powinnaś zakończyć ,ale rozumiem, że mimo upływu miesięcy, jeszcze nie dojrzałaś.
I tak mogą ci tu różni ludzie pisać,przytakujesz im ,ale jeszcze nic konkretnego nie zadecydujesz.
A co musiałoby się stać,abyś zdecydowała się odejść?

1 226

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
rossanka napisał/a:

Dobra- krecisz się w kółko,ale cos tam chyba bardzo pomału sobie ukladasz w głowie.

Proszę nie profanować słowa ''pomału''.
Jedyny plus historii ''dobrej'' jest taki, że trzeba wymyśleć nowe słowo określające skrajnie ślamazarno-niemrawe pomału.
   W czasie gdy dobra ''dojrzewa'' i zagląda wgłąb siebie, ja już rozwaliłem dwa związki.I mam pretensje do siebie, że tak długo się ciaćkałem z własnymi uczuciami...
No
Pozderki

1 227

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

pitagoras ty zwolnij,
bo się pogubisz -z tą spałem, z tą spałem ... zaraz zaraz z tą też ... spałem ????

1 228 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-11-28 23:17:04)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

chyba powinnam zmienić login na "ślamazara" ew. "dobra ślamazara" big_smile

oj Inka też bym się napiła winka (kurczę znowu mi się zrymowało),
idę sprawdzić czy coś mam smile

1 229

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
in_ka napisał/a:

pitagoras ty zwolnij,
bo się pogubisz -z tą spałem, z tą spałem ... zaraz zaraz z tą też ... spałem ????

Taaaak, zwolnij.Jak widzę, że nic z tego nie będzie, to zwolnię, i zacznę dochodzić do porozumienia z samym sobą...Miesiąc, rok....
Ehe, jasne.
Kurde, Ludzie.Ostre cięcie i po sprawie.Poboli- owszem, ale chwilę a potem wracamy do życia.
To trzeba być jakimś masochistą, żeby się tak przewlekle katować jak Autorka.
Nie wiem jak Wy, ale ja mam tylko jedno życie.

1 230

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

pitek a ile ty masz lat?
sorry, że pytam ale wiesz w pewnym wieku, to można tak raz ciach,
ale gdy stukają kolejne siątki, to już inna bajka jest wink

1 231

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Ale Autorka nie jest jak widać w stanie zrobić ostrego cięcia.Jeden zrywa po tygodniu,inny po paru miesiacach.Każdy ma swoje tempo.Dobra- dojrzewaj,tylko nie przeciągnij tego w lata,bo to juz niezbyt madreby było i ze szkodą dla Ciebie.
A co Cie powstrzymuje przed odejściem?Wspomnienia?Ze było dobrze i może kiedyś tez będzie?Że to niemożliwe co się dzieje teraz?
Może ci to pomoże: czasem jak serce się miota,trwasz w związku bez sensu,ale masz nadzieje ,że jeszcze...Może wtedy posłuchaj rozumu?W ostatecznym rachunku wychodzi na plus.Nawet nie wiesz,jaką ulgę poczujesz.Tylko się nie bój.Świat nie kończy się ,wbrew pozorom,na jednej osobie.

1 232

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
in_ka napisał/a:

pitek a ile ty masz lat?
sorry, że pytam ale wiesz w pewnym wieku, to można tak raz ciach,
ale gdy stukają kolejne siątki, to już inna bajka jest wink

no właśnie smile

pitagoras piszesz
"Kurde, Ludzie.Ostre cięcie i po sprawie.Poboli- owszem, ale chwilę a potem wracamy do życia.
To trzeba być jakimś masochistą, żeby się tak przewlekle katować jak Autorka.
Nie wiem jak Wy, ale ja mam tylko jedno życie."

ja mam też jedno życie i to życie do tamtego roku było fajnym życiem
nie potrafiłam tego tak ciachnąć...

1 233

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
in_ka napisał/a:

pitek a ile ty masz lat?
sorry, że pytam ale wiesz w pewnym wieku, to można tak raz ciach,
ale gdy stukają kolejne siątki, to już inna bajka jest wink

...dzieści.....mam....

siątki i bajki tudzież kredyty pięknie ograniczają pole manewru, ale bez przesady- wiele osób chowa za nimi własne tchórzostwo.
Ja wiem i rozumiem, że obawa ''jak to będzie'' paraliżuje, ale warto się zastanowić ''jak to będzie jeśli nie ruszę dupy''- to też może dać do myślenia.

1 234

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

ja mam też jedno życie i to życie do tamtego roku było fajnym życiem
nie potrafiłam tego tak ciachnąć...

Ale to co było się skończyło i SE NE WRATI.
Etap pt.''szczęśliwe małżeństwo'' masz za sobą.Ja wiem, że Ty byś chciała, żeby ostatni rok wykasować i żyć sobie dalej fajnie po staremu.
Też bym chciał, żeby Kasia figura ciągle miała 20 lat; ale nie ma i nie będzie miała.Coś się skończyło i tyle.
Jedziemy dalej.
A ciachnąć masz aktualną stagnację, a nie to co było.

1 235 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-11-28 23:44:48)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
pitagoras napisał/a:

Ale to co było się skończyło i SE NE WRATI.

o tutaj bym polemizowała
może ne wrati takie samo
ale może powstanie inne w tym samym składzie a kto wie?

ja ze swoim mężem jestem ... 27 lat
i nie jest łatwo
owszem - nie było zdrady ale kryzysy są i to dużo a jednak ?
właśnie masuje mi bosko stopy i nie żałuję, że nadal próbuję wink

Posty [ 1 171 do 1 235 z 1 394 ]

Strony Poprzednia 1 … 17 18 19 20 21 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026