netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

1 393 odpowiedzi175 789 wyświetleńzałożony przez dobra23, 23.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 976 do 1 040 z 1 394 ]

976

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

(...)
KACHNA oczywiscie pisze jedno sensowne zdanie a pozniej rozkminia na drobne. Nie ma czegos takiego ze sie zdradza a pozniej sie ideologie do tego przypisuje. Najpierw jak juz kiedys pisalem jest akcja i pozniej nastepuje reakcja. Moze to dla was dziwne, ale jak powiedzmy Misiek czuje sie zaniedbywany to i chetna sobie znajdzie. Caly problem w tym czy sygnalizowal to zaniedbywanie, bo jak sygnalizowal, a co gorsza werbalnie dawal znac: KOBIETO JEST MI ZLE, i jak jedna z druga go olala to o co pretensje? A moze tez bal sie cos powiedziec, bo cokolwiek powiedzial to zawsze bylo nie tak, wiec o co pretensje? (...)

TEO - ja jeszcze dodam od siebie, mojego życia - jak mówił mi że jest mu źle, wymieniając powody - ja kwitowałam to w "najodpowiedniejszy"  sposób - "Jeżeli Ci źle, znajdź sobie inną, z którą będzie Ci lepiej". Dziś łapie się za głowę, że takie pomysły przychodziły mi do głowy smile

977

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
smallangel napisał/a:

"Jeżeli Ci źle, znajdź sobie inną, z którą będzie Ci lepiej". Dziś łapie się za głowę, że takie pomysły przychodziły mi do głowy smile

czytając forum dochodzę do wniosku, że powinno się reklamować w taki sposób ...mężczyzno jeżeli masz problem jak usprawiedliwić swoje skur... to przyjdź do nas i czytaj a dowiesz się jakie do du... są kobiety, to miejsce dla ciebie, uspokoisz tutaj swoje sumienie, rozwiane zostaną twoje wątpliwości, czy dobrze zrobiłeś... wink

978 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-25 19:41:19)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

moniaCo,
zejdz ze mnie bo mi duszno, trzym swojego cyrku swoich malp, swojego kurnika swoich kur.
Zastanawiac sie nie musisz nademna, tym bardziej co do mojej osoby wyciagac wnioskow. Chyba ze koniecznie chcesz, wtedy wezme sobie czas i zastanowie sie nad Toba. tyle wystarczy, reszty jednak nie musze dopisywac.

zemborzyce2222yce,
o Twoj zwiazek wcale sie nie martwie, nic a nic. Natomiast martwie sie troche o Twoja postawe tu. Obawiam sie zeby Cie nie zjadly, bo jakze tak, chwalic faceta za to ze zyje, a on se jeszcze na zdrade pozwolil. UUUUUUUUUU, na tym forum heretyzm pierwsza klasa. Juz nie bede z ciezszego kalibru strzelal, bo niechcacy znow sie wciagne ;.)), (moja abstynencja raptem chyba 2 dni).
zemborzyce2222yce, cieszy mnie to ze mimo jakis zawirowan, wyszliscie na prosta, nie zazdroszcze Ci tego, nie probuje znalezc dziury w calym, nie krytykuje, nie komentuje, po prostu mnie to cieszy i juz.
Jedyne, na co sobie w stosunku do Ciebie pozwalam to drobne zarty, mysle ze mimo mojego calego nietaktu jednak nie budzace obrazy. Fajna zone ma Twoj chlop, ale wiesz co.. taka kurczaki zastepczyni... ;-)))) w pracy to by mi pasowala!!,  nie bierz sobie do serca. Podobnoz jak jakas kobieta zagnie parola na mezczyzne to nie ma zlituj sie. Szkoda ze nie moge napisac z autopsji. ;-)))

smallangel,
i co znalazl? byl placz i rwanie wlosow? niemadre, bardzo niemadre, a jakze mi znane.

in_ka,
szybko dochodzisz do wnioskow In_ka, ale nie boj sie zaden myslacy facet do takich wnioskow nie dojdzie, masz tylko czesc racji. Pozostawiam Ci do oceny ktora czesc.
Zdziwilbym sie bardzo gdyby facet/kobieta, przycisnieta do "muru" nie miala usprawiedliwienia dla swojej zdrady. Moge sie mylic, (bo z autopsji) ale najprostsze wytlumaczenie i nawet poparte tu przez autorytety to : bo chcialem. Tylko objasnienia moga byc wariable. Nie ma czegos takiego jak zdradzic przez niechcacy, a jakze zawsze chcacy ;-)). Uspokoic sumienie? rozwiac watpliwosci? No tak, oczami kobiety moze to wlasnie tak wygladac. Mozesz jednak byc In_ka pewna, ze raczej zaden mezczyzna nie ma watpliwosci  i wyrzutow sumienia. Te powstaja dopiero gdy zdrada wyjdzie na jaw i widzi ta cierpiaca istote obok. Ciekawe czy nad tym sie ktorakolwiek tutaj zastanawiala. Chociaz gdzies wyczytalem- "ty nie mialas sie nigdy o tym dowiedziec"

979 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-06-25 19:47:33)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
in_ka napisał/a:
smallangel napisał/a:

"Jeżeli Ci źle, znajdź sobie inną, z którą będzie Ci lepiej". Dziś łapie się za głowę, że takie pomysły przychodziły mi do głowy smile

czytając forum dochodzę do wniosku, że powinno się reklamować w taki sposób ...mężczyzno jeżeli masz problem jak usprawiedliwić swoje skur... to przyjdź do nas i czytaj a dowiesz się jakie do du... są kobiety, to miejsce dla ciebie, uspokoisz tutaj swoje sumienie, rozwiane zostaną twoje wątpliwości, czy dobrze zrobiłeś... wink

W nosie mam Twoje wnioski smile

TEO - znalazł.
Był płacz, wyrywanie włosów - na początku.
Ale to było ponad 4 lata temu.

TEO50 napisał/a:

Zdziwilbym sie bardzo gdyby facet/kobieta, przycisnieta do "muru" nie miala usprawiedliwienia dla swojej zdrady. Moge sie mylic, (bo z autopsji) ale najprostsze wytlumaczenie i nawet poparte tu przez autorytety to : bo chcialem. Tylko objasnienia moga byc wariable. Nie ma czegos takiego jak zdradzic przez niechcacy, a jakze zawsze chcacy ;-)). Uspokoic sumienie? rozwiac watpliwosci? No tak, oczami kobiety moze to wlasnie tak wygladac. Mozesz jednak byc In_ka pewna, ze raczej zaden mezczyzna nie ma watpliwosci  i wyrzutow sumienia. Te powstaja dopiero gdy zdrada wyjdzie na jaw i widzi ta cierpiaca istote obok. Ciekawe czy nad tym sie ktorakolwiek tutaj zastanawiala. Chociaz gdzies wyczytalem- "ty nie mialas sie nigdy o tym dowiedziec"

Mój Mąż nigdy nie usprawiedliwiał swojej zdrady. Nigdy nie powiedział mi, że jestem winna zdrady.
A wnioski jakie ja wyciągnęłam po zdradzie - są do mojej wiadomości.
Jeżeli chodzi o sumienie, wątpliwości - Mąż powiedział mi dokładnie to co Ty wyżej napisałeś.

980 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-06-25 20:06:49)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Tu się nie ma nad czym zastanawiać, szukać powodów, dywagować co by było gdyby.
Zdrada to zdrada!
Nie ma na nią powodów, nie ma argumentów, nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia.
I niech sobie taki jeden dupek z drugim tłumaczą i próbują usprawiedliwiać zdradzaczy (szczególnie jeden taki na tym forum).
BEZ SENSU !!!

TEO50 napisał/a:

Mozesz jednak byc In_ka pewna, ze raczej zaden mezczyzna nie ma watpliwosci  i wyrzutow sumienia. Te powstaja dopiero gdy zdrada wyjdzie na jaw i widzi ta cierpiaca istote obok. Ciekawe czy nad tym sie ktorakolwiek tutaj zastanawiala. Chociaz gdzies wyczytalem- "ty nie mialas sie nigdy o tym dowiedziec"

Zastanawiam się skąd ty te swoje bzdury bierzesz. Załamka hmm

981 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-25 20:26:34)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

smallangel,
dalobym "grosik" ze te wnioski.

NieZnamSiebie,
czuje ze do mnie pijesz.
komentarz:
zycze Ci z calego serca by Twoj nik byl Twoim programem.
"Ich kenne alles auf Punkt und Strich, ich kenne nur eine nicht und der bin ich."

Poprawilas, tez sobie pozwole. Mysle ze zdradzona bylas, wynika ze jak Cie zdradzil to lazil jak ten zbity pies, leb popiolem posypywal i plakal po katach..., i z tych oznak sie dowiedzialas.
wiesz co kochana NieZnamSiebie, jak Ty tak wszystko jasno widzisz, to uwazaj bo ja mysle ze jeszcze Cie kiedy tramwaj potraci, przy tym sposobie patrzenia nietrudno o wypadek. Po prostu martwie sie o ciebie.

"A ja naprawdę za każdym razem mam nadzieję, że dotrzymasz słowa, i jak widzę TEO50, to już tu nawet nie wchodzę hmm
Eh.." nie znam siebie

982 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-25 21:02:39)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
smallangel napisał/a:

W nosie mam Twoje wnioski smile

uuuuuuuuuu muszę z tym żyć
rozczarowałaś mnie smallangel myślałam, że zrozumiesz dowcip ale cóż wiem, wiem ... w nosie masz co myślę wink
w końcu księżniczki tak mają a ty przecież, żyjesz jak księżniczka ... zapracowałaś na to swoją wiedzą i sprytem smile

983

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Mozesz jednak byc In_ka pewna, ze raczej zaden mezczyzna nie ma watpliwosci  i wyrzutow sumienia.

zgadzam się TEO - raczej żaden choć pociesza mnie, to raczej wink

984

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Mozesz jednak byc In_ka pewna, ze raczej zaden mezczyzna nie ma watpliwosci  i wyrzutow sumienia. Te powstaja dopiero gdy zdrada wyjdzie na jaw i widzi ta cierpiaca istote obok. Ciekawe czy nad tym sie ktorakolwiek tutaj zastanawiala. Chociaz gdzies wyczytalem- "ty nie mialas sie nigdy o tym dowiedziec"

TEO50 napisał/a:

Mysle ze zdradzona bylas, wynika ze jak Cie zdradzil to lazil jak ten zbity pies, leb popiolem posypywal i plakal po katach..., i z tych oznak sie dowiedzialas.

To jak to w końcu jest, bo się gubię?

Wooow, TEO, pamięć genialna, szkoda tylko że tak krótka.
Nie, nigdy nie zostałam zdradzona.
Zgaduj dalej.

985

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Mysle ze zdradzona bylas, wynika ze jak Cie zdradzil to lazil jak ten zbity pies, leb popiolem posypywal i plakal po katach..., i z tych oznak sie dowiedzialas.
wiesz co kochana NieZnamSiebie, jak Ty tak wszystko jasno widzisz, to uwazaj bo ja mysle ze jeszcze Cie kiedy tramwaj potraci, przy tym sposobie patrzenia nietrudno o wypadek. Po prostu martwie sie o ciebie.

TEO no kulą w plot, oj nie czytasz ty forum uważnie a żal

to NieZnamSiebie ...zdradziła i tak to widzisz pozory ... mylą wink

986

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

tak kula w plot, teraz juz wiem, ze zdradzila i wyobrazam sobie jak zdradzala i sciskala swojego kochanka i jak myslala o mezu. I jak wrocila do domu jak ten zbity pies, i w worku jutowym chodzila, i glowe popiolem posypywala, i jak jej przykro bylo ze zdradzila takiego wspanialego Misia. I jaki kregoslup moralny miala bo tak ta swoja zdrade przezywala.
Ale?
Ale moze ona do tej rzadkiej grupy nalezy co nie chciala? Nie chciala majteczek sciagac, po prostu ze wstydu sie zapadala, ale jakas isla ja do tego ciagnela ktorej slabowita kobieta nie mogla sie przeciwstawic, a lzy jej jak grochy lecialy, a usta wykrzywial grymas niesmacznosci. Tak, tak, tak! Tego wszystkiego bidactwo doznawalo w chwili zdrady. I na pewno swiadoma byla ze maz sie dowie i po powrocie od kochanka cala szczera prawde wyznala na kolana padla i prosila zabij mnie niegodna jedna twojej milosci.
Albo,
Zgwalcona zostala i nikt jej nie wytlumaczyl ze to nie jej wina!! A moze sie przy tym usmiechala? to juz jej wina!

Kobieto. Stracilas cos bo tak chcialas, piszesz skladnie wiec nie podejrzewam ze wszystkich klepek nie masz. Teraz wlosy z glowy rwiesz? Nie wiedzialas co robisz?
Gdzies tam doczytalem ze gdzies padlo od Ciebie; "nie zawsze jest powod do zdrady" wiec co? ciekawosc cie zjadala? nijak sobie tego nie umie uzmyslowic, a moze szukalas adrenaliny, a moze jak to sie czesto gada: " w dupie ci sie przewrocilo?!"
I jak? teraz po zdradzie jestes madrzejsza i na wszystkich zdradzaczy nalatujesz? Gdybym byl w takim stanie to nic tylko skonczyc z soba. A moze Ty lubisz jak Tobie dokopac? Nie mialas tego? chetnie zrobie dla Ciebie, tylko wiesz to sie nazywa dewiacja, to sie da leczyc...

Aktualnie.
widze ze masz tendencje do gubienia siebie, pracuj nad tym. Wlasciwie nie wiem co mam wytlumaczyc, ale nic dziwnego bo nie nadazam za toba.

987

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

no i znowu wyszło, że forum nie czytasz ... uważnie
ale już nie będę tłumaczyła tobie dlaczego...może doczytasz i sam się dowiesz

988 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-06-25 21:24:31)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

tak kula w plot, teraz juz wiem, ze zdradzila i wyobrazam sobie jak zdradzala i sciskala swojego kochanka i jak myslala o mezu. I jak wrocila do domu jak ten zbity pies, i w worku jutowym chodzila, i glowe popiolem posypywala, i jak jej przykro bylo ze zdradzila takiego wspanialego Misia. I jaki kregoslup moralny miala bo tak ta swoja zdrade przezywala.
Ale?
Ale moze ona do tej rzadkiej grupy nalezy co nie chciala? Nie chciala majteczek sciagac, po prostu ze wstydu sie zapadala, ale jakas isla ja do tego ciagnela ktorej slabowita kobieta nie mogla sie przeciwstawic, a lzy jej jak grochy lecialy, a usta wykrzywial grymas niesmacznosci. Tak, tak, tak! Tego wszystkiego bidactwo doznawalo w chwili zdrady. I na pewno swiadoma byla ze maz sie dowie i po powrocie od kochanka cala szczera prawde wyznala na kolana padla i prosila zabij mnie niegodna jedna twojej milosci.
Albo,
Zgwalcona zostala i nikt jej nie wytlumaczyl ze to nie jej wina!! A moze sie przy tym usmiechala? to juz jej wina!

Kobieto. Stracilas cos bo tak chcialas, piszesz skladnie wiec nie podejrzewam ze wszystkich klepek nie masz. Teraz wlosy z glowy rwiesz? Nie wiedzialas co robisz?
Gdzies tam doczytalem ze gdzies padlo od Ciebie; "nie zawsze jest powod do zdrady" wiec co? ciekawosc cie zjadala? nijak sobie tego nie umie uzmyslowic, a moze szukalas adrenaliny, a moze jak to sie czesto gada: " w dupie ci sie przewrocilo?!"
I jak? teraz po zdradzie jestes madrzejsza i na wszystkich zdradzaczy nalatujesz? Gdybym byl w takim stanie to nic tylko skonczyc z soba. A moze Ty lubisz jak Tobie dokopac? Nie mialas tego? chetnie zrobie dla Ciebie, tylko wiesz to sie nazywa dewiacja, to sie da leczyc...

Aktualnie.
widze ze masz tendencje do gubienia siebie, pracuj nad tym. Wlasciwie nie wiem co mam wytlumaczyc, ale nic dziwnego bo nie nadazam za toba.

Tiaaa, zmartwię cię, ale nadal kulą w płot...
Niestety mi nie dokopałeś i nie dokopiesz, choć się bardzo widzę postarałeś tym razem tongue

Wiesz jaka jest między nami różnica TEO?
Ja potrafię stwierdzić, że źle zrobiłam, potrafię "posypać głowę popiołem".
POTRAFIĘ PRZEWARTOŚCIOWAĆ TO, CO PRZEWARTOŚCIOWANIA WYMAGA.
A ty umiesz TEO, czy będziesz, wśród kilku trafnych postów, przemycał swoje bzdurne tezy o niczym, byle do przodu?

Tak TEO, nie miałam kręgosłupa moralnego, dokładnie tak było.
Tak, wiedziałam co robię (przynajmniej w tym masz rację TEO).

Zatem, twoim zdaniem, powinnam sobie z tego nic nie robić, nie cierpieć, nie żałować decyzji?
Bzdury człowieku. Bzdury piszesz...a piszesz nie po to, by coś komuś doradzić, nie po to by poradzić....piszsesz bo chcesz dokopać, bo sprawia ci to przyjemność, bo próbujesz zaspokajać jakieś swoje dziwne pragnienia mam wrażenie.
Absolutny przerost formy nad treścią.

Wiem z autopsji, rozumiem z autopsji, tymbardziej mogę się w  kwestii zdrady wypowiadać TEO, rozumiesz to?
I nie, nie ma wytłumaczenia, usprawiedliwienia, czy ci się to podoba czy nie.

Dlaczego naskakuję? Bo nie życzę nikomu tego, co przechodzą ludzie w związkach, w których jest zdrada.
Bo wiem jak to niszczy, wiem w co uderza i jak bardzo.
Bo nie wiem, jak można nie wyciągać wniosków.

I...i już TEO.
Koniec.

989

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

moniaCo,
zejdz ze mnie bo mi duszno, trzym swojego cyrku swoich malp, swojego kurnika swoich kur.
Zastanawiac sie nie musisz nademna, tym bardziej co do mojej osoby wyciagac wnioskow. Chyba ze koniecznie chcesz, wtedy wezme sobie czas i zastanowie sie nad Toba. tyle wystarczy, reszty jednak nie musze dopisywac.

Coś sie tak nainyczył? smile Prawda w oczy kole?
Zastanawia mnie po co siejesz ferment. Zero merytorycznej dyskusji tylko ataki. Kto nie ze mną, ten przeciwko mnie prawda?

990 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-26 01:14:58)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

moniaCo,
o czym z Toba dyskutowac?
zjawiam sie na forum pisze swoja wypowiedz i Ciebie denerwuje ze kury.
Ze tak jak ktos o gadach pisze, nikogo nie bierzesz w obrone? Cos z Twoja empatia nie tak, dziala tylko w preferowanych przypadkach
Jak masz osobowosc belferki,  pouczajacej to sobie miej, ale chyba od razu byla wiadoma moja odpowiedz, (na Twoje pierwsze pytanie) ze nie dobrze... Bo mi wolno,sie zwracac do kur jak do kur,  a cenie sobie nad wyraz moja wolnosc. Czujesz ze do Ciebie sie bezposrednio zwracalem?
Nie pouczaj mnie co by bylo uczciwiej, bo pewno chcialas powiedziec "moim zdaniem". Tak samo jak moim zdaniem byloby madrzej co bys czasami cicho siedziala. Nie dalo Ci spokoju ze znow cos napisalem i od razu musialas dac upust swojej presji pisania?

Czy ja porownuje Twoja rodzine do cyrku i malp? Nie zycze sobie rozumiesz. I tu nie ma zadnego prosze, koniec basta. O mnie jako o kogucicku mozesz sobie pisac, ani mnie to ziebi ani parzy. Nie tykaj jednak spraw o ktorych nie masz zielonego pojecia.
No coz mam nadzieje ze nie zawsze i wszedzie jestes pouczajaco nakazujaca, bo to bardzo utrudnia zycie, tym bardziej ze mna.
Jezeli chodzi o merytorycznosc tej dyskusji, to chcialbym uslyszec gdzie sieje ferment? Nie bede sie bawil w przypuszczenia, chociaz mojej wybujalej fantazji nasowaja sie od razu scenariusze, nie mam tez ochoty przegladac Twoich wypowiedzi od poczatku swiata... bo nie jestem tu dla moniaCo.

In_ka, wyrwalas zdanie z kontekstu, w domysle bylo w chwili zdrady, ale jak Tobie tak pasuje, to sie ciesz ze facet sie do tego przyznal. Mozesz nawet uzyc na wlasna potrzebe, bezkrytycznie ;-))). Oczywiscie ze czytam forum nieuwaznie, nie sledze tu zadnej, nie domyslam sie co chciala powiedziec. Zajmuje sie forum wtedy gdy jak juz pisalem cos mnie ruszy, a rusza mnie coraz mniej... A co sie tyczy Nieznamsiebie to moja odnosnia ponizej.

NieZnamSiebie,
ot samo przyszlo, jakiegos specjalnego starania nie bylo, wierz mi nie chce mi sie starac.
Dziwie sie tylko ze uzurpujesz sobie prawo ze tylko Ty mozesz gadac o zdradzie z pozycji zdradzajacego. Moze odmawiasz mi tego prawa? Chcesz byc ekspertem prosze bardzo, badz sobie. Ale nie mieszaj czasow, bo gdy zdradzalas to tak po prostu mialas wszystko i wszystkich w przyslowiowej dupie, oswiecenie przyszlo dopiero po zdradzie, czyli na moj rozum jak ta idiotka postapilas. Ale to Twoja sprawa, Twoja miarka, Twoje zycie. Tylko prosze nie mierz wszystkich Twoja miarka, bo nie jestesmy tacy sami.
Nie wiem o jakich wartosciach piszesz ze mozna je przewartosciowywac. Stosunkowo normalne dla mnie jest ze czasami cos traci na wartosci. Dajmy na to zwiazek partnerski jaki on by nie byl. Widze natomiast ze u Ciebie odwrotnie, zwiazek zyskal na wartosci po zdradzie? Dopiero sob9ie wtedy zdalas z tego sprawe?
Nie wiem czy dobrym tokiem Twojego myslenia ide, jezeli nie to mnie popraw. Albo mam myslec ze kochanek mial ogromna wartosc (wedlug mojego toku mylsnie --traci) i doszlas do wniosku ze ta wartosc stracil. Nie chce mi sie przegladac Twoich postow jak to z Toba bylo. Ale jak tylko chcesz to oswiec mnie w tej materii.

Tak NieZnamSiebie, wiem jaka jest miedzy nami roznica. Ty patrzysz na wszysto przez pryzmat swojej zdrady i wybaczyc sobie tego chyba nie potrafisz. Po prostu swego czasu juz nie kura a glupia gesia bylas, spodziewam sie nawet ze sama nie wiedzialas dlaczego zdradzilas, a to juz zakrawa na czystej wody idiotyzm. Bo wiesz ludzie ktorzy cos robia a nie wiedza co robia, to tak przynajmniej troche uposledzeni sa. Tak jakos szczegolnie rzucilo mi sie w oczy pare Twoich wypowiedzi ze dla zdrady nie ma przyczyny, nie ma usprawiedliwienia, nie ma wytlumaczenia. Moze nie doslownie Cie zacytowalem, ale sens mniej wiecej taki. No trudno, kazdy ma jakies swoje ograniczniki a Twoim jest pojecie. Na moje oko nie potrafisz pojac ze w zyciu moze byc inaczej. Ja Tobie na przyklad wierze ze zdradzilas bez przyczyny, powodu i usprawiedliwienia. Dlaczego mialo by tak nie byc skoro tak mowisz? Biore to za dobra monete.
Tak samo biore za dobra monete ze zalujesz, cierpisz itd. Ale na Boga wez i zrozum ze sa tacy/takie co nie cierpia i nie zaluja, a jezeli mozesz sobie to wyobrazic, sa nawet tacy ktorych sie sytuacja poprawila. Na szczescie nie zyjemy w swiecie gdzie NieZnamSiebie jest wyroczna na wszystko i wszystkich.
Dlatego tez ze kazdy z nas to osobne indywiduum pozwol kazdemu wyciagnac swoje wnioski, a nie upieraj sie ze Twoje sa najwspanialsze i najlepsze, bo mnie nie przekonasz tym, ze jakas kobieta zdradzila bez powodu i pozniej otwarly jej sie oczy jak wiele stracila.... (a tak nie znajac szczegolow moglbym opisac Twoja historie)

991

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

wez i zrozum ze sa tacy/takie co nie cierpia i nie zaluja, a jezeli mozesz sobie to wyobrazic, sa nawet tacy ktorych sie sytuacja poprawila





hej, nie znam twojej historii, ale rozumiem, że zdradzałeś żonę i chyba jesteście razem...
Nie wiem czy zdrada wyszła na jaw...
O jakiej poprawie mówisz?
Chcę zrozumieć , jak zdaniem faceta poprawia się w małżeństwie po zdradzie...

Mąż twierdzi, że nie zdradził/ Wg mnie to była zdrada - emocjonalna na 100 % o fizyczną tez się otarło...
To nami wstrząsnęło.
Paradoksalnie - jesteśmy bliżej, choć tak bardzo boli.

992

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

liza1974
sama sobie odpowiadasz, paradoksalnie jestescie blizej

993

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Czy u Ciebie się poprawiło?

994

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

TEO50 ja tam cierpliwa jestem i głupotę toleruję jak i każdą wadę ludzką, puki o mnie nie haczy i mnie nie ruszy. A ruszyło.
I wprawdzie nijak chamstwo wyleźć ze mnie nie chce, ale coś musi, tak oto co wylazło.
TEO50  ty kurą nazywać , a proszę uprzejmie,każdą możesz  bo zasłuży, ale jak kto o małpach powiedzonkiem rzuci to ty sobie nie życzysz, bo to obraza jest wielka. Pomijam niezrozumienie bo jako zamieszkały poza granicami możesz nie znać powiedzenia zamiast "nie moja sprawa,nie mój problem" , mówi się "nie mój cyrk, nie moje małpy"
TEO50 możesz sobie snuć przypuszczenia, na każdy temat i każdego one mogą dotyczyć, a jak kogoś urazisz, oooo to nie twoja wina ty tylko prawdę mówisz, takie masz zdanie i już, a taki drobny szczegół, jak "przypuszczenie" to umyka. lub uznajesz za prawdę. Ale jak w stosunku do ciebie ktoś się ośmieli coś przypuszczać to  "Nie tykaj jednak spraw o ktorych nie masz zielonego pojecia",
Zdanie twoje jest twoje i wprawdzie nie piszesz moje jedyne najlepsze, ale każde inne jest głupie, a na pewno głupi jest posiadacz owego zdania. Do mnie piszesz "może masz monopol na obiektywizm? Ale sam piszesz

TEO50 napisał/a:

"KACHNA oczywiscie pisze jedno sensowne zdanie a pozniej rozkminia na drobne. Nie ma czegos takiego ze sie zdradza a pozniej sie ideologie do tego przypisuje. Najpierw jak juz kiedys pisalem jest akcja i pozniej nastepuje reakcja. Moze to dla was dziwne, ale jak powiedzmy Misiek czuje sie zaniedbywany to i chetna sobie znajdzie. Caly problem w tym czy sygnalizowal to zaniedbywanie, bo jak sygnalizowal, a co gorsza werbalnie dawal znac: KOBIETO JEST MI ZLE, i jak jedna z druga go olala to o co pretensje? A moze tez bal sie cos powiedziec, bo cokolwiek powiedzial to zawsze bylo nie tak, wiec o co pretensje?

, Ale ty generalizować możesz bo ty wiesz, i to twój obiektywizm jest właściwy. Piszesz już mówiłem jest akcja a potem reakcja, i to prawda mówiłeś, i chyba nie raz i nie ma czegoś takiego ....... A może to ty tego nie rozumiesz, może zdrada ton właśnie akcja, a wymyślenie usprawiedliwienia jest reakcją. Co przepraszam, za ciasna główka, żeby się zmieściła inna wersja? A to że są tacy którzy mają nie tylko wygórowane ego, ale również odwagę żeby powiedzieć "byłem skó....em, zdradziłem bo chciałem się zabawić, bo nie zasłużyłaś,bo to że nie czułem się zaopiekowany,ważny czy zadbany to gównia...e wytłumaczenie. Bo jak bym miał trochę honoru to bym walczył, albo odszedł , a nie z podkulonym  ogonem uciekał z NASZEGO związku, to co też nic? nie zmieści się?
I to nie chodzi o to czy ci się jakaś informacja zmieści, czy nie zmieści w głowie, czy zrozumiesz czy nie zrozumiesz, ale o to jak reagujesz na inne zdanie niż twoje, deprecjonowanie ,ironia,  twoje  wnioski które wyciągasz  z wypowiedzi innych traktujesz jak ich pogląd, po czym wyśmiewasz.
I powiem ci tak uwielbiam rozmowy zacięte, uwielbiam jak iskrzy, ale z głupotą, a za taką uważam brak tolerancji to już nie lubię. A jak dyskutować z kimś kto w połowie może cię wyzwać?

Widzę również że można z tobą porozmawiać, cholewka , ale tylko wtedy ja się z tobą zgadzać, no i chętnie pomagasz , odpowiadasz na pytania, ale no właśnie ale...
Mimo że mniemam, że to co wyżej napisałam, cię ruszy,to może zrozumiesz czemu to piszę? A jeszcze dodam, ż to moje pisanie to już jest reakcja  smile  Tak że w twoich rękach następna akcja lub jej brak.

995 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-26 05:19:11)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

widzisz Kachna,
czasami warto kogos ruszyc, to i cos ciekawego napisze.
Chyba przyjmujemy inaczej wage do roznych powiedzen, napisalem przeciez ze za kogucika sie nie obraze, za inne adjetktywy tez nie, chyba ze dotkna tych czulych miejsc, ale bardzo watpie, bardzo bardzo. Nie moje malpy nie moj cyrk, widocznie zajadlo mi do zywego skoro o tym napisalem.
Czasami swiadomie chce kogos dotknac, czasami opisuje bardzo obszernie ze takie sa moje przypuszczenia, albo ze snuje domysly.
Nieprawda jest ze nie spotykam tu madrych kobiet i mezczyzn, chyba nieraz na ten temat sie wyrazilem, a co za tym idzie nieprawda jest ze kazdy tu jest glupi. Czasami mam tylko wrazenie ze odsetek jest troche wiekszy niz wsrod przecietnej populacji. Nie chce nadinterpretowac, ze tylko glupcy zdradzaja i glupcy sa zdradzani. Ale cos w tym z prawdy tez jest, mozna by rozwinac temat.
O ile sie nie myle to pare osob bezposrednio, a pare osob posrednio poparlo moja teze akcja-reakcja. Co w gruncie rzeczy nie jest moja teza ale gdzies wyuczona na jakim kursie czy szkoleniu, czy nawet wypracowana przy pomocy jakiegos madrzejszego docenta.  Oczywiscie masz racje ze patrzac pod katem zdrada- akcja, usprawiedliwienie- reakcja w pelni sie to sprawdza. Taka jest zasada tak sie toczy zycie. I jak najbardziej prawidlowe oczekiwanie ze Twoj post to akcja, moja odpowiedz, lub nawet gdyby byl jej brak to reakcja. Co za tym idzie brak akcji to tez akcja. Ale to trzeba przemyslec, sobie siasc i popracowac nad tym. Nie moja rola udawac tu jakiegos nauczyciela, a tym bardziej filozofowac na ten temat. Mysle ze Ty pojelas o co chodzi w moim przekazie, bo nawet jakies przyklady podalas.

Nadal siedzimy w watku dobrej DOBREJ, z innych juz zrezygnowalm prawie calkowicie. Ja na uwadze mam ciagle jej pierwszy post. A dlaczego? Bo opisala jak bylo i co czula i co chciala. bez pozniejszego wplywu roznych wrozek bajuszek, czy net babeczek czy net facetow. To jej watek, troche rozmyty, ale ciesze sie mimo wszystko ze DOBRA swoimi postami przywoluje do porzadku, przynajmniej mnie.

Wyobraz sobie Kachna66, ze bardzo pracuje nad moja tolerancja. Jedynie co mi z bardzo wielka trudnoscia przychodzi to tolerancja wobec glupoty.
Przyklad? Jak ktos na sile chce mi wylozyc swoje racje ze zdradzil bez powodu, lub inaczej bez przyczyny. A pozniej posypywanie popiolem glowy i bicie w piers, jakie to wstretne i niegodne. Oglednie mowiac, to wcale tego nie rozumie. A wedlug moich pojec to robienie nie tylko z siebie idioty ale tez z czytajacych.

Wyjatkowo posluze sie tu autopsja. Zdradzilem mialem powod, jak mam kogos przepraszac to na pewno nie tu kogos na forum, jak mam miec wyrzuty sumienia to ja je bede mial, a nie nikt na forum, jak sa jakies konsekwencje to dotycza one w glownej mierze mnie a nikogo na forum. Rozumiesz? Nie mam ochoty pisac o moich przezyciach a tym bardziej obowiazku. Moge moje rady podawac bo ja wlasnie tak zrobilem, albo wlasnie tego nie zrobilem. To sa wszystko moje osobiste i bardzo intymne przemyslenia, przemyslenia i doswiadczenie nie pod dyskusje, nic mnie nie obchodzi wasze zdanie jako ogolu, jak bedzie mi na czyims zdaniu zalezec, to znajdzie sie sposob by tego zdania sie dowiedziec.
#
wiesz kachna, twoj post z wczoraj godz 12.30 bardzo mi sie w polowie spodobal, ale juz wyjasnienia dla mnie poszly w bok, zreszta masz wiecej takich postow ze w pierwszym zdaniu oczy mi iskrza, mordka sie smieje, a pozniej kaciki ust uda w dol i robi sie grymas. Swietne zalozenia masz, ale podparcie tezy oj pozal sie Boze, ale wole jak Ty piszesz niz kto inny, jestes moze bardzo zapatrzona w jedna strone, ale jakos to autentycznie piszesz. No i dopuki ja tu jestem doputy nie odpuszsze, szczegolonie kurom...
kogucik


liza1974,
precyzyjniejsze pytanie. Tak u mnie sie poprawilo dla mnie, ale ze egoista jestem.......

996

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

oj, dzieje się, dzieje...

zapraszam wszystkich na kawę smile ... ale czy pomoże?

997

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

oj, dzieje się, dzieje...

zapraszam wszystkich na kawę smile ... ale czy pomoże?

Oj tak, dzieje się smile

Gdzie i kiedy kawę podajesz, Dobra?
Czuję, że czas najwyższy podnieść poziom kofeiny w organizmie.

998

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, właśnie piję pyszną kawę smile wirtualnie się przyłączam.

Teo50 odpuszczam sobie dyskurs z Tobą, bo kompletnie nie rozumiesz, co chciałam powiedzieć. Mam tylko taką uwagę. Skoro Ty dajesz sobie prawo do komentowania, nawet oceny, to musisz się liczyć z tym, że inni mogą coś tam skomentować odnośnie Twojego życia, postępowania.
Nie chcę sie kłócić, ani nikogo obrażać. Bądź uprzejmy również tego nie robić.

999

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

TEO, nie lubię gdy ze skrawków wiedzy tworzysz opinie.
I to takie coś dziwne powstaje, tu blisko, tam bardzo daleko.
Bicie na oślep bo może trafię, może mi wyjdzie.
Ostatnie gwoli wyjaśnień : NIE MA PRZYCZYNY W OSOBIE ZDRADZONEJ, ok TEO?
Co do epitetów, używaj ich raczej w stosunku do bardziej znanych sobie osób.
I TEO, pokory życzę, bo przydaje się w życiu trochę.
W twoim temacie chętnie bym się z tobą wymieniła argumentami.
Tu nie będę spamować, a Ty masz gdzieś co, jak i gdzie, byle twoje na wierzchu.
ok, TEO, niech będzie.

Kochane kurki... Widać indyka na wieś przywieźli. Jak się zacietrzewi, to wiać trzeba:p

1 000 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-26 10:33:23)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

bardzo pracuje nad moja tolerancja. Jedynie co mi z bardzo wielka trudnoscia przychodzi to tolerancja wobec glupoty.

TEO no tutaj 100% zgody i wielu z nas ta tolerancja z trudem przychodzi
tylko, kto TEO uważa się za głupiego?
przecież każdy myśli o sobie ... jestem mądry wink

No i dopuki ja tu jestem doputy nie odpuszsze, szczegolonie kurom...kogucik

a to TEO jest twoja forma ... terapii, tak z ciekawości zapytam

1 001 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2014-06-26 10:59:14)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Co jakiś czas powtarzasz że ty egoista jesteś. Nie wiem nie znam, nie mnie oceniać, ale jednego jestem pewna, egocentryzm to z ciebie wyłazi. A że lubię być zrozumiana, a może to moja potrzeba kontroli zaś łeb podnosi? No cóż jeszcze chwilę jej na to pozwolę

TEO50 napisał/a:

widzisz Kachna,
napisalem przeciez ze za kogucika sie nie obrażę.

A może mnie tam bliżej do tej małpy niż do kury, a nie obrażę się człowiekiem tylko będąc.
Akcja- reakcja. Ja kurą.  ty małpą możesz zostać.

TEO50 napisał/a:

czasami opisuje bardzo obszernie ze takie sa moje przypuszczenia, albo ze snuje domysly.

Wyobraź sobie że ja też. Tylko u mnie nazywasz to "rozkminia na drobne"

TEO50 napisał/a:

O ile sie nie myle to pare osob bezposrednio, a pare osob posrednio poparlo moja teze akcja-reakcja.

Myślę, że ta teoria jest tak mocno osadzona w rzeczywistości i jest tak oczywista, że poparcia nie potrzebuje/ Problem polega tylko na tym, że to co dla jednego akcją jest dla drugiego może być reakcją.

TEO50 napisał/a:

Wyobraz sobie Kachna66, ze bardzo pracuje nad moja tolerancja. Jedynie co mi z bardzo wielka trudnoscia przychodzi to tolerancja wobec glupoty.
Przyklad? Jak ktos na sile chce mi wylozyc swoje racje ze zdradzil bez powodu, lub inaczej bez przyczyny. A pozniej posypywanie popiolem glowy i bicie w piers, jakie to wstretne i niegodne. Oglednie mowiac, to wcale tego nie rozumie. A wedlug moich pojec to robienie nie tylko z siebie idioty ale tez z czytajacych.

To niezrozumienie zachowania, odczuwania i myślenia innych ludzi. A co za tym idzie? Ano akcja-reakcja.
Nie rozumiem- uznaję za idiotyzm.  A za tym następny cykl;
Nie rozumiesz-zostajesz uznany za idiotę. I to wynika wprost z twojej akcji -niezrozumienia.
I  wystarczy to zaakceptować, nie trzeba tu tolerancji, to tak po prostu działa "ja mam  tak, a  Ziuta Malinowska ma inaczej.
Problem z prawdą jest taki, że nie zawsze jest logiczna, bo nie musi. Prawda jest jaka jest, logiczne to musi być kłamstwo.

TEO50 napisał/a:

jak mam kogos przepraszac to na pewno nie tu kogos na forum,
jak mam miec wyrzuty sumienia to ja je bede mial, a nie nikt na forum, jak sa jakies konsekwencje to dotycza one w glownej mierze mnie a nikogo na forum. Rozumiesz?

A co mam nie rozumieć?  Inteligentna jestem to rozumiem !

TEO50 napisał/a:

Gdzies tam doczytalem ze gdzies padlo od Ciebie; "nie zawsze jest powod do zdrady" wiec co? ciekawosc cie zjadala? nijak sobie tego nie umie uzmyslowic, a moze szukalas adrenaliny, a moze jak to sie czesto gada: " w dupie ci sie przewrocilo?!"
I jak? teraz po zdradzie jestes madrzejsza i na wszystkich zdradzaczy nalatujesz? Gdybym byl w takim stanie to nic tylko skonczyc z soba. A moze Ty lubisz jak Tobie dokopac? Nie mialas tego? chetnie zrobie dla Ciebie, tylko wiesz to sie nazywa dewiacja, to sie da leczyc...

Ale ja to tak szerzej to rozciągam ,a  ty chyba tylko sobie te prawo dajesz.

TEO50 napisał/a:

pierwszym zdaniu oczy mi iskrza, mordka sie smieje, a pozniej kaciki ust uda w dol i robi sie grymas. Swietne zalozenia masz, ale podparcie tezy oj pozal sie Boze, ale wole jak Ty piszesz niz kto inny, jestes moze bardzo zapatrzona w jedna strone, ale jakos to autentycznie piszesz. No i dopuki ja tu jestem doputy nie odpuszsze, szczegolonie kurom...
kogucik

A proszę cię bardzo nie odpuszczaj, patrz tylko, co byś miał z kim rozmawiać, bo tak sobie i muzom to nie ciekawie pisać.
I myślę ,że  Dobra mimo tego, że jakby zeszła na drugi plan, coś tam wyciągnie dla siebie.

Siadam do kawy. smile

1 002

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Czytam Was i czytam.... chciałam wyczytać jak sie mają sprawy autorki wątku ...ale mnie nerwy biorą!!!
Czy ludzie nie potrafią skupić się na temacie?? Tylko każdy swoje "mondrości " musi prawić ???

Tekstu na tony..a wartości ....może kilo ....

1 003

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
chceuciekacstad napisał/a:

Czytam Was i czytam.... chciałam wyczytać jak sie mają sprawy autorki wątku ...ale mnie nerwy biorą!!!
Czy ludzie nie potrafią skupić się na temacie?? Tylko każdy swoje "mondrości " musi prawić ???

Tekstu na tony..a wartości ....może kilo ....

Bije się w piersi i obiecuję poprawę....Już tylko na temat.
Dobra jak samopoczucie?

1 004 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-26 12:36:39)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

dien dobry,
chceuciekacstad,
od zaraz  prosze nie czytaj moich postow, bedzie Ci latwiej. Pomysl sobie tylko ile trzeba ton materialu z kopalni zlota by wlasnie tego elementu zdobyc 1 gramm.
NieZnamSiebie,
"Ostatnie gwoli wyjaśnień : NIE MA PRZYCZYNY W OSOBIE ZDRADZONEJ, ok TEO?"
z tym sie absolutnie nie zgadzam.
in_ka,
"przecież każdy myśli o sobie ... jestem mądry"
moze i tak ludzie maja, ja czasami mysle sam o sobie: jaki bylem glupi (czas przeszly dokonany), czasami pozwalam sam sobie na jakas glupote (czas przyszly tryb rozkazujacy)
kachna66,
teoria akcja . reakcja, oczywiscie masz racje i to zaden problem z przemieszczeniem akcjii reakcji na poszczegolne osoby. Subiektywizm slowo kluczowe.

dotykasz innego bardzo istotnego , problemu akceptacja. Gdyby to bylo takie latwe istota tego watku padla by natychmiast, gdyz wystarczloby by DOBRA zaakceptowala ze maz ja zdradzil i po krzyku.
Nie cche filozofowac dalej na temat, ze ja jestem inny i nie zyskuje tu akceptacji, ani odwrotnie ze ja nie akceptuje innosci u wspolpiszacych.
Co do logicznosci prawdy i klamstwa, mylisz sie. Bywaja i takie i takie, dlatego tez na calym swiecie mamy takie instytucje jak sady.
Na razie nie obawiam sie ze: "sobie pisze a muzom".  DOBRA na pewno wyciagnie dla siebie pewne rzeczy (ten poruszony wyzej gram zlota), mysle ze nie tylko DOBRA.

od teraz bede sie streszczal

1 005

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Idealne rozwiązanie...zaakceptować zdradę i po krzyku...pytanie tylko dla kogo idealne.
Na pewno nie dla osoby zdradzonej. Bo nie taki układ się godziła, nie na to się umawiali.
Zaakceptować takiego świństwa się nie da...najwyżej można nauczyć się z tym zyć

1 006

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teo a jak ty to sobie wyobrażasz , że co ? że Dobra nie zaakceptuje faktu zdrady? A co z nim zrobi, z tym faktem niby?
Wyrzuci, wyprze, zapomni? Niech mi ktoś szybko powie jak to zrobić, ja też chcę?  smile

Myślę, że tak jest u niej jak jest, właśnie dlatego że nie potrafi tego jeszcze zaakceptować, ale zaprzeczanie nic nie da, bo to było i nie zniknie, aby być szczęśliwą musi to zaakceptować. Może nie chcieć żyć z nim, może nierozumieć, ale nie może zaprzeczać, że to było.

1 007

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:

Teo a jak ty to sobie wyobrażasz , że co ? że Dobra nie zaakceptuje faktu zdrady? A co z nim zrobi, z tym faktem niby?
Wyrzuci, wyprze, zapomni? Niech mi ktoś szybko powie jak to zrobić, ja też chcę?  smile

Myślę, że tak jest u niej jak jest, właśnie dlatego że nie potrafi tego jeszcze zaakceptować, ale zaprzeczanie nic nie da, bo to było i nie zniknie, aby być szczęśliwą musi to zaakceptować. Może nie chcieć żyć z nim, może nierozumieć, ale nie może zaprzeczać, że to było.

Zależy co kto ma na myśli mówiąc akceptacja

1 008

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
moniaCo napisał/a:
kachna66 napisał/a:

Teo a jak ty to sobie wyobrażasz , że co ? że Dobra nie zaakceptuje faktu zdrady? A co z nim zrobi, z tym faktem niby?
Wyrzuci, wyprze, zapomni? Niech mi ktoś szybko powie jak to zrobić, ja też chcę?  smile

Myślę, że tak jest u niej jak jest, właśnie dlatego że nie potrafi tego jeszcze zaakceptować, ale zaprzeczanie nic nie da, bo to było i nie zniknie, aby być szczęśliwą musi to zaakceptować. Może nie chcieć żyć z nim, może nierozumieć, ale nie może zaprzeczać, że to było.

Zależy co kto ma na myśli mówiąc akceptacja

No właśnie smile
Akceptacja to nie stwierdzenie "ok dobrze zrobiłeś" lub "było minęło zapomnijmy", "albo jak fajnie że się zabawiłeś".  Akceptacja to pogodzenie się z tym że to było . uznanie faktu który zaistniał. Akceptuję bo nie mam na to wpływu, nie mogę tego zmienić. Brak akceptacji w tym przypadku to jak  kopanie się z koniem, będzie bolało i na pewno przegram, dlatego zaakceptuję ,że koń jest silniejszy, i sobie pójdę dalej. Akceptuję wszystko na co nie mam wpływu, nie znaczy stoję jak ciele i czekam na ciosy. To znaczy akceptuję bo nie mam wpływu, ale ja decyduję jak się do tego ustawię i co z tym faktem zrobię i jak ten fakt zaważy na moim życiu.

1 009 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-06-26 13:05:38)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Ale akceptacja to również uznanie czyjegoś postępowania za zgodne z oczekiwaniami, zgoda na coś.
A tu już raczej zgody nie ma.
Ale masz rację Kachna, bez tego rodzaju akceptacji,  o której piszesz, nie ma szans ruszyć do przodu.

1 010 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2014-06-26 13:57:35)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Mylicie akceptację z usprawiedliwieniem.
Co innego zaakceptować np. śmierć a co innego ją usprawiedliwić, bo już się ktoś "nażył"

1 011 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-26 13:17:07)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

;-)))  wiedzialem .
To nie ja poruszylem temat akceptacja.
cytuje:
"I  wystarczy to zaakceptować, nie trzeba tu tolerancji, to tak po prostu działa "ja mam  tak, a  Ziuta Malinowska ma inaczej."
pozwolilem sobie rozszerzyc, bo skoro Malinowska ma inaczej to jak maz DObrej zdradzil to mial inne pojecia zycia w malzenstwie, nie widze powodu by wlasnie jego wylaczyc z ogolnej akceptacji. Chyba ze, pewne rzeczy akceptujemy, a pewne nie. Ale wtedy tez traci filozofia, akceptujemy to co nam bliskie, nieakceptujemy tego z czym sie zgodzic nie mozemy. W porzadku wlasnie tak jest. Ale jezeli ja akceptuje zdrade M DOBREJ, nie musze wymagac by korespondentki akceptowaly, bo im to bliskie nie jest. Z kolei runal domek z kart, teza kachny ze czasami wystarczy akceptacja bo Malinowska tak ma.
Moja teza: to co jest konformistyczne ze mna, jest przezemnie akceptowane
W przelozeniu na DOBRA:
prawem DOBREJ jest akceptacja jej M i to tylko jej sprawa. I nie znaczy to ze to co zaakceptowala M musi byc popierane przez korespondentki/korespondentow.
Oczywiscie ja nie wiem co akceptuje DOBRA a czego nie akceptuje. Jednakze wzselkiego rodzaju rady typu: zrob tak bo u mnie tak bylo, traca tu na wartosci. CO jedynie moga przedstawiac punkt widzenia korespondenta, oraz sytuacje w jakiej sie znalazl/znalazla.

1 012

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, jak sie dorwiesz do komputera, to daj znac jak nastroje :-))

nie musisz nam oczywiscie opisywac co akceptujesz, a co nie ...:-)))
pozdrawiam Cie i duzo spokoju zycze

1 013

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

;-)))  wiedzialem .
To nie ja poruszylem temat akceptacja.
cytuje:
"I  wystarczy to zaakceptować, nie trzeba tu tolerancji, to tak po prostu działa "ja mam  tak, a  Ziuta Malinowska ma inaczej."
pozwolilem sobie rozszerzyc, bo skoro Malinowska ma inaczej to jak maz DObrej zdradzil to mial inne pojecia zycia w malzenstwie, nie widze powodu by wlasnie jego wylaczyc z ogolnej akceptacji. Chyba ze, pewne rzeczy akceptujemy, a pewne nie. Ale wtedy tez traci filozofia, akceptujemy to co nam bliskie, nieakceptujemy tego z czym sie zgodzic nie mozemy. W porzadku wlasnie tak jest. Ale jezeli ja akceptuje zdrade M DOBREJ, nie musze wymagac by korespondentki akceptowaly, bo im to bliskie nie jest. Z kolei runal domek z kart, teza kachny ze czasami wystarczy akceptacja bo Malinowska tak ma.
Moja teza: to co jest konformistyczne ze mna, jest przezemnie akceptowane
W przelozeniu na DOBRA:
prawem DOBREJ jest akceptacja jej M i to tylko jej sprawa. I nie znaczy to ze to co zaakceptowala M musi byc popierane przez korespondentki/korespondentow.
Oczywiscie ja nie wiem co akceptuje DOBRA a czego nie akceptuje. Jednakze wzselkiego rodzaju rady typu: zrob tak bo u mnie tak bylo, traca tu na wartosci. CO jedynie moga przedstawiac punkt widzenia korespondenta, oraz sytuacje w jakiej sie znalazl/znalazla.

Akceptuję to jak postępuje każdy i nie mam z tym problemu i to jak mój M, jak M Dobrej, jak Ziuta Malinowska, nawet to jak TEO50.Akceptuję bo nie mam na to wpływu. Nie zawsze robię to od razu, tak to u mnie nie działa, że  obligatoryjnie rozdzielam akceptację. Czasem usiłuję coś u kogoś zmienić, np zdanie Teo na jakiś temat.   smile  Ale koniec końców akceptuję wszystko na co nie mam wpływu, tak samo jak to na co mam wpływ, tylko tu przed akceptacją zmieniam to co nijak nie chce mi się zaakceptować.
Tak, akceptacja to aprobata tego co tu i teraz , godzę się na to co się dzieje wokół mnie akceptuję czyjeś zachowanie.  Ale jak mleko się wyleje, to możesz tego nie zaakceptować ,stać i czekać aż spowrotem wskoczy ci do kubka, ale możesz również iść i nalać sobie nowe. To wszystko zależy od ciebie, co ty zrobisz. Dlatego akceptuje wszystko u innych ,brak akceptacji zostawiam sobie. Akceptuje to że Ziuta głośno śpiewa fałszujac, ale nie akceptuję mojego przebywania w pobliżu Ziuty w tym czasie. Akceptuje nawet to że ktoś kogoś zabije, ale jak będę przy tym to nie zaakceptuję swojej bierności.

1 014

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

byłam w delegacji dzisiaj,
tylko rano tu zajrzałam, nie zdążę przeczytać co wyżej, może później.

Mam lekkiego doła i zaczęłam się denerwować.
Wiem, bo zbliża się weekend.
Jedno wiedzieć, postanowić, nawet czuć, a drugie wprowadzić w czyn...

1 015

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

Mam lekkiego doła i zaczęłam się denerwować.
Wiem, bo zbliża się weekend.
Jedno wiedzieć, postanowić, nawet czuć, a drugie wprowadzić w czyn...

Pamietaj: nic nie powinnas. Niczego nie musisz.
badz w zgodzie z soba.

1 016

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

dzisiaj mam taki dzień, że widzę coraz mniej sensu w tym by razem być..
i to smutna myśl

gdy z drugiej strony widzisz, że to co było przed tym to były te "nogi Pana Boga"
podejrzewam, że on też z tego zdaje sobie sprawę

1 017

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

dzisiaj mam taki dzień, że widzę coraz mniej sensu w tym by razem być..
i to smutna myśl

gdy z drugiej strony widzisz, że to co było przed tym to były te "nogi Pana Boga"
podejrzewam, że on też z tego zdaje sobie sprawę

dopusc ten smutek
nie blokuj go.

1 018

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

dzisiaj mam taki dzień, że widzę coraz mniej sensu w tym by razem być..
i to smutna myśl

gdy z drugiej strony widzisz, że to co było przed tym to były te "nogi Pana Boga"
podejrzewam, że on też z tego zdaje sobie sprawę

Dobra,

Napiszę tylko tyle, że to takie normalne, co teraz przeżywasz.
Jak Cię tak systematycznie czytam to dokładnie widzę, że przez te same stany przechodziłam.
Jesteś naprawdę świetną dziewczyną i jestem przekonana, że Twój mąż o tym doskonale wie.
Zaczyna nawet mi być go szkoda, bo Tobie/Wam/sobie tak w życiu nabruździł i żyć z taką świadomością będzie musiał.
Pozdrawiam smile

1 019

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Kachna, wytlumacz mi jeszcze kochana, czy najpierw probujesz cos zmieniac, a w wypadku niemozliwosci, wtedy akceptujesz? Co ja, przynajmniej tak robie, a nie chce, byc w bledzie, co do Ciebie. Po prostu nadal jest tak ze pierwsze Twoje zdanie sie usmiecham czytam a juz po nastepnym mi mina rzednie. Mowimy ogolnikami i moze dlatego ciezko mi z Toba znalezc jakis mianownik.  bo przeciez jak cos staram sie zmieniac to juz jest to w zakresie moich wplywow, czyli nie taka ot sobie akceptacja. Dzialam czyli robie zeby wyjsc na swoje. Dzialam a nie wychodze na swoje czyli pozostaje uznanie tego czegos ze jest poza zasiegiem moich wplywow, te rzeczy tak sie maja ze tylko aprobata, czyli rodzaj akceptacji. Jasne jest dla mnie ze przed jakakolwiek akceptacja, gdy cos nie jest konformistyczne z moja osoba, po prostu staram sie zadzialac. Na poczatku wiec segreguje. NP. Kachan pasuje Teo, jest ok, nie pasuje staram sie zmienic jej myslenie, daje sie dokonac, pelna akceptacja, nie daje sie tego dokonac, akceptacja czesciowa w uwzglednieniem odmiennosci. Tobie jest to znane ze podobne sie przyciaga, tylko w fizyce minus z plusem, co w zyciu oplakane skutki ma. Ty mnie kachan przyciagasz bo dyskutujesz i argumentujesz, wieksza u mnie dla Ciebie akceptacja niz dla kogos kto jednym slowem kwituje: bzdury. Wyobraz sobie ze troche zawila ta nasza droga do zrozumienia, jak w starym zatartym malzenstwie, kazdy ma jakies spojrzenie i argumentuje na swoje. Nie chcesz mi chyba powiedziec ze w jakis sposob nie pragniesz mi czegos wytlumaczyc..

1 020 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-26 15:52:56)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

"

chceuciekacstad napisał:

Czytam Was i czytam.... chciałam wyczytać jak sie mają sprawy autorki wątku ...ale mnie nerwy biorą!!!
Czy ludzie nie potrafią skupić się na temacie?? Tylko każdy swoje "mondrości " musi prawić ???

Tekstu na tony..a wartości ....może kilo ....

Bije się w piersi i obiecuję poprawę....Już tylko na temat.
Dobra jak samopoczucie?
"xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxcccccccccfhh/lk;
napisałabym brzydkie słowo ....ale "kulturalna" jestem.

Tak apropo akceptacji...
szarpię się w związku... było juz chyba wszystko... to złe i to dobre....
Nie mam  natury "poddać się ".. choć uważam że czasami to jest jedyne rozwiązanie .
poddaniem  jest teraz dla mnie ... zamknięcie związku, posprzątanie tematów z partnerem...
Jak ktos ciekaw ...forum "drugie i macochy..

Krótko ujmując - ja mam problem , to mnie przeszkasza jak parter traktuje mnie i mojego syna, nas , swojego syna.
Widzę w nim egoistę , wygodnego, do tego czasami chama ....
Jesteśmy przy ścianie - sprzedajemy dom , zamykamy sprawy i się rozstajemy ..czy cos próbujemy walczyc ...
W banku byliśmy wczoraj... czyli jak dla mnie decyzja podjęta.....
Ale że ja blondynka jestem naturanla i oczywista oczywistość do mnie nie trafia....na papierze muszę mieć ...pytam...
Czy to jest ostateczna i definitywna decyzja .....
A on że żadnej nie podjął... że raczej ja ....odpowiadam że w banku byliśmy oboje....
M odpowiada " co ma piernik do wiatraka "...................
po czym pisze ..
"Musimy zadać sobie pytanie  :

Czy chcemy być razem i czy jesteśmy w stanie siebie, nasze życia i charaktery zaakceptować ?  Jak wiemy i widzimy zmienić się nie zmienimy , więc albo się zaakceptujemy  - albo sie rozstajemy .
"

ja to czytam...że mnie przeszkadza ..i że ja mam zakceptować "....


najbardziej to mi brakuje umysłu blondynki...byłabym spójna z wyglądem .

1 021

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

DOBRA, klamka zapadla, podjelas decyzje, musisz przez nia przejsc. To tak jak z pojsicem do dentysty, wiesz ze bedze bolalo ale pomoze.
Mam nadzieje dostatecznie przemyslalas to czego chcesz, wiec dziwie sie troche ze w tej chwili masz obawy, aczkolwiek sa jasne, bo przeciez Ty chcesz najlepsze wyjscie znalezc. Pamietaj jednak ze brak zdecydowania kosztuje Cie chyba wiecej energii, niz jakiekolwiek rozwiazanie. Znalazlas to rozwiazanie dla siebie wiec idz wedlug planu. Po czasie bedziesz wiedziec czy mialas racje czy nie. Ale w bezruchu bedzie Cie z dnia na dzien wiecej sil i nerwow kosztowac niz najradykalniejsze posuniecia. Pozwol sobie na Twoja akcje, zycze pomyslnosci

1 022

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Przyszłość napisał/a:
dobra23 napisał/a:

dzisiaj mam taki dzień, że widzę coraz mniej sensu w tym by razem być..
i to smutna myśl

gdy z drugiej strony widzisz, że to co było przed tym to były te "nogi Pana Boga"
podejrzewam, że on też z tego zdaje sobie sprawę

Dobra,

Napiszę tylko tyle, że to takie normalne, co teraz przeżywasz.
Jak Cię tak systematycznie czytam to dokładnie widzę, że przez te same stany przechodziłam.
Jesteś naprawdę świetną dziewczyną i jestem przekonana, że Twój mąż o tym doskonale wie.
Zaczyna nawet mi być go szkoda, bo Tobie/Wam/sobie tak w życiu nabruździł i żyć z taką świadomością będzie musiał.
Pozdrawiam smile

Potwierdzam...dokładnie te same emocje, huśtawki nastroju.

1 023

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

a ja rozumiem tą wolę ... akceptacji
i wiem, że samemu do tego trzeba dojść wink
tutaj na forum dziewczyny świetnie o tym piszą i to tłumaczą - nie będę więc powielać, myślę sobie, że kto chce, jest uważny, to zrozumie ...
a jak się już do tego miejsca dojdzie, to bardzo pomaga w podejmowaniu własnych decyzji

1 024

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Kachna, wytlumacz mi jeszcze kochana, czy najpierw probujesz cos zmieniac, a w wypadku niemozliwosci, wtedy akceptujesz?

O to to właśnie tak.

TEO50 napisał/a:

bo przeciez jak cos staram sie zmieniac to juz jest to w zakresie moich wplywow, czyli nie taka ot sobie akceptacja. Dzialam czyli robie zeby wyjsc na swoje. Dzialam a nie wychodze na swoje czyli pozostaje uznanie tego czegos ze jest poza zasiegiem moich wplywow, te rzeczy tak sie maja ze tylko aprobata, czyli rodzaj akceptacji. Jasne jest dla mnie ze przed jakakolwiek akceptacja, gdy cos nie jest konformistyczne z moja osoba, po prostu staram sie zadzialac. Na poczatku wiec segreguje. NP. Kachan pasuje Teo, jest ok, nie pasuje staram sie zmienic jej myslenie, daje sie dokonac, pelna akceptacja, nie daje sie tego dokonac, akceptacja czesciowa w uwzglednieniem odmiennosci.

Widzisz mimo ,że się z tobą zgadzam to również wiem ,że nie jest to takie proste. Ale nie chcę tu tego rozkmniniać. Bo obiecałam. smile

TEO50 napisał/a:

Nie chcesz mi chyba powiedziec ze w jakis sposob nie pragniesz mi czegos wytlumaczyc..

Och jak bardzo chcę , tak bardzo że ech......
Ale na szczęście  ty się nie dasz tak szybko przekabacić  i silny opór stawiasz, to i iskrzy. A jak wiesz ja to uwielbiam.  smile
Mam taki pomysł na założenie takiego wątku na takie pogaduchy o wszystkim, co by Dobrej przestać tu zaśmiecać.
NIE MAM POMYSŁU JAKI TEMAT MIAŁBY BYĆ, MOŻE KTOŚ MA POMYSŁ?

Dobra nie zazdroszczę ci emocji, jakie teraz tobą szarpią.
Chciałam ci powiedzieć, coś co kiedyś mi powiedziała aga33 i do dziś to często powtarzam :
WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE, BO NIE MA INNEJ OPCJI.
Nie zamykaj się tylko, na żadną opcję , to twoje życie zdecyduj tak jak teraz chcesz, nie myśl o tym jak jutro, bo nie wiadomo co będzie.  Czasem stać w miejscu jest lepszym wyjściem niż iść w złym kierunku, a czasem lepiej zrobić krok w tył żeby przypomnieć sobie żen tu to nie  chcę być.

1 025 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-06-26 19:35:36)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:

NIE MAM POMYSŁU JAKI TEMAT MIAŁBY BYĆ, MOŻE KTOŚ MA POMYSŁ?

Kachna66 Vs Teo55 smile
Kurki Vs Kogucik smile

1 026

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

ryba81
czyli u nas w kurniku tak?

1 027

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
ryba81 napisał/a:
kachna66 napisał/a:

NIE MAM POMYSŁU JAKI TEMAT MIAŁBY BYĆ, MOŻE KTOŚ MA POMYSŁ?

Kachna66 Vs Teo55 smile
Kurki Vs Kogucik smile

Rybka  ciekawy pomysł  smile zastanawiam się kto pierwszy byłby zbanowany?

1 028

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
ryba81 napisał/a:
kachna66 napisał/a:

NIE MAM POMYSŁU JAKI TEMAT MIAŁBY BYĆ, MOŻE KTOŚ MA POMYSŁ?

Kachna66 Vs Teo55 smile
Kurki Vs Kogucik smile

Kontynuując kurze klimaty (Dobra wybacz) proponuję
       Co u drobiu słychać
       Kury całego świata łączmy się
       Piejo kury, piejo
Albo po prostu
       Ko, ko, ko,...

1 029

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Przyszłość piejo wink

1 030

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

bo nie ma koguta??? ^^

1 031

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Pewnego razu do miasta przyjechał kogut. Staje przed sklepem w którym smażą się kury na rożnie, i myśli sobie:
- No ładnie! Karuzela. Solarium. A we wsi nie ma do kogo nawijać!!!

sorry ale nie mogłam się ...powstrzymać;)

1 032

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra,
Jak u Ciebie?
Daj znać, proszę czy wszystko jest OK

1 033

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, ja również trzymam za Ciebie kciuki.
Może nie wszystko bym zrobiła tak jak Ty, ale mam nadzieję, że Twoja droga okaże się dla Ciebie najlepsza. Jak u Ciebie?  smile

1 034

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

postaram się w skrócie napisać:
mój mąż nie chce się wyprowadzać, chce być z nami, z synem.
Nie spotyka się z nią, nie piszą smsów. Widują się w pracy.
ON chce poszukać innej pracy.
Nie potrafi się "przełączyć jak pstryknięcie guzika" na program "udowadniam, że cię kocham". (to moja przenośnia).
Chce żebyśmy spróbowali, dali sobie czas, jemu pomaga (nazwijmy to) "normalność".

....on - "ale skąd wiesz, że ja ciebie nie kocham?"

Padło dużo słów z mojej strony, niektóre gorzkie ...on- "jeśli tobie to pomaga to mów, ja to będę wysłuchiwał"
"masz prawo decydować, zdecydujesz co zechcesz..."

na koniec.."może pomalujemy razem mieszkanie?" ...
pat.

mam swoje wyjście teraz na tą okoliczność - mogę się wyprowadzić na jakiś czas.......
a potem
mogę napisać pozew rozwodowy....lub... mogę czekać, dawać, cieszyć się z tego co dostaję i czekać...

Piszę "mogę" ale na teraz postanowiłam co robić... zostawiam go samego w mieszkaniu i szukam siebie, żeby to "mogę " przerobić na "chcę"

telenowela..
o tyle dobrze, że dzisiaj jestem spokojna

1 035

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

mój mąż nie chce się wyprowadzać, chce być z nami, z synem.

ON chce poszukać innej pracy.
Nie potrafi się "przełączyć jak pstryknięcie guzika" na program "udowadniam, że cię kocham". (to moja przenośnia).
Chce żebyśmy spróbowali, dali sobie czas, jemu pomaga (nazwijmy to) "normalność".

Jak mnie to wkurzało "chcę żyć normalnie" !!!! Ja żyłam normalnie to on spowodował, że przestałam, a teraz on chciał normalnie!!! On nie potrafił ....., ale ja mam potrafić....
To pokazywało jaki chory był układ między nami. On zachowywał się tak, jak ja bym była po to aby spełniać jego chcę i nie brał pod uwagę, że ja mogę chcieć inaczej, że ja  mogę chcieć po swojemu. Przecież on już chce "normalnie", ba już żyje normalnie, to o co mi chodzi? Przecież chciałam tak? Teraz jest taki jak ja chciałam, to o co chodzi? Czemu ja nie jestem "normalna? Czemu nie  jestem taka jak byłam? Czemu przestałam dbać tak jak dbałam, czemu w lot nie zgaduję jego potrzeb? Przecież robiłam tak bo myślałam że jest taki jak właśnie się stał? To teraz kiedy już on taki jest, to ja robię idiotyzmy , jak szukanie siebie, które nas niszczą ?

dobra23 napisał/a:

....on - "ale skąd wiesz, że ja ciebie nie kocham?"

No właśnie, skąd wiesz?

dobra napisał/a:

"jeśli tobie to pomaga to mów, ja to będę wysłuchiwał"

To miło z jego strony, że jest to gotowy znieść,  szkoda tylko że nie rozumie iż słuchaniem w tym wypadku niewiele zdziała, że teraz przydało by się jego mówienie.

dobra napisał/a:

zostawiam go samego w mieszkaniu i szukam siebie, żeby to "mogę " przerobić na "chcę"

Wiesz, że chcesz się dowiedzieć czego chcesz. A to o tyle więcej od tego co ja wiedziałam na początku tej drogi  smile
Wszystko co ja chciałam, nie było zależne ode mnie, a więc byłam totalnie bezsilna, a dobiło mnie to że chciałam,aby on ......robił, on zmienił, on chciał i dał  mi tyle dowodów, abym ja uwierzyła w ......
Nie tędy niestety droga, przynajmniej u mnie.
Trzymam za ciebie  smile

1 036

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Na poczatku liczy się jego decyzja. Chce zostać, wybiera rodzinę. Czy to wystarczy... To ty dobra żyjesz ze świadomością, że twój mąż zakochał się z innej. Miał z nią romans. W pewien sposób zazdroszczę tym, którzy są pewni czego chcą. Być może potrzeba na to czasu. Myślę, że dobrze robisz odsuwając się do tego wszystkiego na moment. Dając sobie czas na przemyślenia. Z dala od męża. Jemu ten czas być może też się przyda. Taki powrót do wspólnego życia wymaga moim zdaniem siły, wytrwałości. Z jednej i z drugiej strony. Wspólny cel, ale też szczere chęci i jednoznaczna decyzja każdego z was.

1 037

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra czyli tak: twój mąż zakochuje się w innej, nawiązuje się romans. A teraz chce żeby było normalnie, żebyś ty zachowywała się tak jakby tego romansu nie było? To znaczy chce wrócić do przeszłości. Jak zaczniesz zachowywać się jak żona z przeszłości, to on ma szansę na odkochanie się. W nagrodę za to pomaluje ci mieszkanie?
Tyle tylko, że nie masz gwarancji, że za parę miesięcy nie stwierdzi: starałem się o niej zapomnieć, nie udało się.
A ty zaczniesz znów to wszystko od nowa. Znów będziemy klepać 28 stron o jego zagubieniu.
Naprawdę łaskę robi, że będzie słuchał jaka to jesteś pełna żalu i goryczy.
Zrób to, wyprowadź się. Wtedy zobaczysz jak bardzo zależy mu na odbudowaniu związku. Może jak on pobędzie sam ze sobą dowie się kogo tak naprawdę kocha.

1 038

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

nie chodzi to, czy on się dowie, czy nie
dobra już do tego doszła aniu
wazne jest to, co czuje dobra i jak ona siebie poukłada po traumie - jaką jest zdrada..
ona nie chce normalnie - bo nie jest normalnie
nie jest normalnie, gdy pierwsza mysl po przebudzeniu - to: zdradził..
nie jest normalnie, gdy myslisz cały czas, pamiętasz, dręczy cię to męczy
myslisz dlaczego jak kiedy czemu ile razy po co, jak jak jak....
mój maz powiedział mi kiedys - czy wolisz, żebym się wybiósł, bo widze, że sam mój widok cię męczy, boli, a ja chce żebyś była szczęsliwa, cokolwiek to dla ciebie znaczy, i ja zrobię to wszystko, co jest potrzebne

ale mój mąz nie udawał, że jest normalnie, nie sugerował powrót do przeszłości
rozumiał co się dzieje,, i mi towarzyszł
gotów na wszystko - otwarty na to
we mnie była wola
ale w nim tez była - i to o wiele większa niż we mnie tak naprawdę
gotowość do towarzyszenia mi i bycia ze mną

1 039

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

telenowela..
o tyle dobrze, że dzisiaj jestem spokojna

I to jest najlepsza informacja z Twojego postu.
Reszta?
Przybijająca i smutna.
Doskonale pamiętam tę rezygnację u siebie - a niech się dzieje co musi...byle widzieć kierunek, w którym powinnam podążać.

Odradzam Tobie wyprowadzkę jako radykalne rozwiązanie, ale trochę czasu oddzielnie na pozbieranie myśli to wg mnie dobry pomysł.
Trzymam kciuki za Ciebie i pozdrawiam smile

1 040 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-30 11:29:08)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:
dobra23 napisał/a:

....on - "ale skąd wiesz, że ja ciebie nie kocham?"

No właśnie, skąd wiesz?

Kachna to pytanie retoryczne, czy do niego?

kachna66 napisał/a:

(...)
Wiesz, że chcesz się dowiedzieć czego chcesz. A to o tyle więcej od tego co ja wiedziałam na początku tej drogi  smile
Wszystko co ja chciałam, nie było zależne ode mnie, a więc byłam totalnie bezsilna, a dobiło mnie to że chciałam,aby on ......robił, on zmienił, on chciał i dał  mi tyle dowodów, abym ja uwierzyła w ......

Niestety, ale ja też tak mam, co chcę (tam w środku) niestety nie jest zależne ode mnie, zależy od niego.. , chcę by robił to, by mówił tamto, by udowodnił....... założenia, oczekiwania, których nie powinnam mieć a wracają.

To rozum, trzeźwa ocena sytuacji i własne zmęczenie sytuacją zmusza mnie żeby poszukać tego mojego "co chcę ja i na co mam wpływ".

Posty [ 976 do 1 040 z 1 394 ]

Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026