netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

1 393 odpowiedzi175 793 wyświetleniazałożony przez dobra23, 23.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 781 do 845 z 1 394 ]

781

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

hmmm...cos mi sie rzuca w oczy

CO WY SIE WSZYSCY TAK TEJ ZDRADY uczepiliscie ?
(poniekad potrafie to nawet zrozumiec, bo wiekszosc tu zostala zdradzona )

Ale ja tu widze INNY powazny /powazniejszy problem Dobrej. Nie wiem dlaczego prawie wszyscy ten fakt "pomijaja". Tylko ta zdrada i zdrada .

Otoz maz Dobrej przestal ja kochac.

Ja wiem , ze to trudny temat dla nas wszystkich. No bo jak to ? przestal kochac. Ano tak.
Musimy przyjac i dopuscic do siebie , ze MOZNA przestac kochac. To trudne jest, ja wiem. Dla mnie tez byloby trudne. Ale nie mamy gwarancji w pakiecie jak wchodzimy z kims w zwaiazek , ze to na zawsze i amen. My sie ZMIENIAMY. I nie wiemy, czy tez kiedys nie przestaniemy kochac naszych partnerow. Ja zawsze mowie : "jak przestaniesz mnie kochac , powiedz mi to".
Na pewno bedzie bolalo. Ale zyc bez milosci w zwiazku niepodobna.


On przestal ja kochac . I tu jest pies pogrzebany.
____________________

Przepraszam Dobra, to pewnie przykre jest to czytac. Ale rzeczywistosc predzej czy pozniej nas dogoni.

Lepiej predzej.

782

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
pomaranczowa 1 napisał/a:

hmmm...cos mi sie rzuca w oczy

CO WY SIE WSZYSCY TAK TEJ ZDRADY uczepiliscie ?
(poniekad potrafie to nawet zrozumiec, bo wiekszosc tu zostala zdradzona )

Ale ja tu widze INNY powazny /powazniejszy problem Dobrej. Nie wiem dlaczego prawie wszyscy ten fakt "pomijaja". Tylko ta zdrada i zdrada .

Otoz maz Dobrej przestal ja kochac.


On przestal ja kochac . I tu jest pies pogrzebany.
____________________

Przepraszam Dobra, to pewnie przykre jest to czytac. Ale rzeczywistosc predzej czy pozniej nas dogoni.

Lepiej predzej.

pomarańczowa, ale od początku o to mi tylko chodzi,
i nie jest mi przykro to czytać bo zdaję sobie z tego sprawę od samego początku
szukam tej prawdy ...kocha czy nie....
czekam na tą prawdę..

a teraz chcę zająć się sobą,
nie czekać...
chcę żyć sobą

783

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

pomarańczowa

pytasz o synka.. no to najbardziej teraz bolesna sprawa sad
on go strasznie kocha, oni nawzajem...i ciężko mi o tym myśleć...

teraz jest spokój,
ja się zdystansowałam całkiem
czuję się bardziej spokojna,
nie czuję teraz potrzeby uzgadniania z nim terminu wyprowadzki...
on wie, że ja chcę by się wyprowadził..
chcę w tym spokoju trochę pobyć i myślę, że za parę dni porozmawiam z nim konkretnie o terminie.
Chyba początek wakacji będzie najbardziej naturalny dla synka...wyjeżdża wtedy do babci.

DOBRZE, ze sie zdystansowalas Dobra. To Ci teraz potrzebne. Tylko wsluchuj sie w siebie, cobys nie pominela wszystkiego co  "sobie sama mowisz ", konfrontuj sie sama z soba.

Ja wiem , ze to teraz na pewno idiotycznie co dla poniektorych zabrzmi. Ale to teraz tez ciezki czas dla Twojego meza. Na pewno rozdzieraja go mysli, bo kocha syna i ma swiadomosc , ze skrewil.Opuscil dziecko i rodzine , a to dla mezczyzn szczegolnie trudne.Wiesz-atawizmy i te sprawy...
Praktycznie :Lose Lose Situation

784

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra sprawdzasz poczte smile ?

785 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-18 12:43:08)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

W jednym masz racje Kachna, teoche bicie piany.
A reszta to idiotyzym, bo stoja na przeciwko siebie dwa fronty i walcza o marchewke.

Znaczy bicie piany smile
Powiedziałeś to samo, ale miałeś ochotę użyć ładniejszego porównania.

TEO50 napisał/a:

Tak te zdradzone i ich stronnicy widza : zabil wulgaryzm gada. A juz nie moga sobie wyobrazic ze zabil bo bronil kogos tam. Ukradl: wulgaryzm gada, a juz sobie nie mozna wyobrazic bo byl glodny albo potrzebowal pieniadze na wyzywienie rodziny. Zdradzil wulgaryzm gada. Bo was ta zdrada tak strasznie boli boli i piers rozrywa.

Wyjątkowo perfidne porównanie. Niestety znam takich ludzi, którzy zrobią wszystko by być po drugiej stronie barykady, którzy muszą mieć swoje, tak bardzo inne, "wyjątkowe" zdanie.
Nijak nie jestem w stanie w jakikolwiek sposób na jednej szali położyć motywów morderstwa (którego pobudki w niektórych okolicznościach jestem w stanie zrozumieć) i zdrady (tu nikogo nie bronisz, nie stajesz w dobrej sprawie, nie wybierasz mniejszego zła próbując nakarmić swoją rodzinę...tu czynisz zło, po całej linii, od początku do końca...tu nie ma miejsca na szczęśliwy happy end....bo tam chcesz dobrze dla osób zainteresowanych, wybierasz ich dobro....tu wybierasz swoje .....bzdura, po prostu bzdura !!)

TEO50 napisał/a:

Takie forum ze wiekszosc zdradzonych, i coz sie spodziewac? TEO idz po rozum do glowy bo wszedles tam gdzie spierdalaj gadzie. Taka ta wasza mentalnosc. za czubek wlasnego nosa nie potraficie spojrzec. Tak was skrecaja jeszcze te zdrady ze juz inaczej nie potraficie patrzec.

Really TEO50?
A może inaczej byś gadał gdyby....
Potrafią spojrzeć za czubek własnego nosa, potrafią.
W moim związku to ja zdradziłam, wiesz?
I nie, NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA DLA ZDRADY, co byś nie mówił i jak nie tłumaczył...owszem, jeśli jesteś głupim, dennym egoistą, taką gnidą małą która dba wyłącznie o samą/-ego siebie, wytłumaczeń są tysiące ( wyimaginowane i tylko w mojej głowie....i głupie nakręcanie się swoimi myślami, utwierdzanie w przekonaniu).

TEO50 napisał/a:

A jak juz slysze ze dobry byl mily byl wspanialy byl i nagle zdradzil to sie zastanawiam dlaczego, jaki powod, co sie wydarzylo ze go popchnelao tam gdzie poszedl, poszedl bo tak chcial, cos go zmusilo?

Zmusiło? Znaczy, skrzecząca żona i okładający mąż są powodami do zdrady?
Gówno prawda...to są powody do rozstania, do odejścia, NIE DO ZDRADY.
Też byłam dobra, byłam miła...a jednak...i mój mąż nigdy mi nic złego nie zrobił, był dobrym mężem  na którym zawsze mogłam polegać, który się nie szlajał, nie chlał...kochał mnie. A jednak. I kiedy się tak zastanawiam i staram znaleźć powód, to jest on tylko i wyłącznie we mnie, w moich wyimaginowanych dążeniach do sama nie wiem czego. Kupa no nie? Kupa, jak człowiek na własne życzenie staje się jakąś taką w krzywym lustrze wyrysowaną śmieszną istotką.


Dobra, reasumując, problem nie leży w Tobie, problem jest w jego głowie.
Jedno dobre, że jest z tobą szczery, wiesz?
Mógłby przecież powiedzieć, że Cię kocha, tak byłoby prościej przecież.
Mógłby zostać, grać w swoje gierki,  może by się udało.
Dobrze, że przynajmniej teraz chce wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i mam nadzieję, że będzie w tym konsekwentny.

Zdaje mi się że Twoja decyzja nie mogłaby być lepsza, bo nie masz w tym momencie nic do stracenia. Żyć pod jednym dachem z niezdeklarowanym uczuciowo mężem i czekać, że może mu się odmieni.....zabijałabyś się po trochę codziennie... hmm

Dobra, Tobie należy się taka chwila spokoju teraz, chwila na oddech, na pozbieranie myśli, bo kiedy on jest w pobliżu, Twoje emocje zawsze zdominują logiczne myślenie.
Jestem pewna, że to też będzie czas dla niego. Do przewartościowania, do wniosków, do konkluzji, zrozumienia.

I jeśli jeszcze po tym wszystkim dojdziecie do wniosku, że chcecie być razem, to pięknie będzie smile

Wytrwałości Dobra...i wiary, że wszystko będzie dobrze smile

786

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

NieZnamSiebie
oj, jak ja ci dziękuję za twoją historię.. smile ( w tym sensie, że ją opisałaś)
chyba w tej dyskusji tutaj to bardzo ważny wpis,
nie tylko, że z tej drugiej strony...
ale z uwagi na możliwe powody zdrady

787

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
NieZnamSiebie napisał/a:

Jedno dobre, że jest z tobą szczery, wiesz?
Mógłby przecież powiedzieć, że Cię kocha, tak byłoby prościej przecież.
Mógłby zostać, grać w swoje gierki,  może by się udało.

ja mu to tez biore na plus Dobra
:-)

788

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

W jednym masz racje Kachna, teoche bicie piany.
A reszta to idiotyzym,

Tteo czasem mysle............nie nie będę dywagowac.
Ale  chyba pomyliłeś adresatów,  ani jednym słowem nie wspomniałam o odpowiedziakności za zdradę. Jak byś miał ochotę i spojrzał namoje wypowiedzi to zauważył byś, że popierałam dobra jak dała szansę M tak na 100% i popieram teraz gdy potrzebuje to przemyśleć. Bo nie chodzi o to czy ustalą winnego zdrady, ale o to co tu i teraz. I bez względu na to kto jest winny i ile komu % przypisać, jak odbudowa to obie strony na 100% , a niestety M Dobrej to na pół gwizdka chciał zagrać, a to nie fer. I NAWET JAK DOBRA, I TO BY PRZEŁNEŁA TERZ BYM JA WSPIERAŁA, bo o nią tu chodzi.  I jej decyzja jest tym co dla mnie jest wykładnią do pisania tutaj.
Znasz moje zdanie na temat zdrady, ale jeszcze raz podejmę próbę wyjaśnienia mojego stanowiska. 
Nie odbieram prawa zdradzającemu do posiadania powodów dla których zdradził, ale to nie znaczy że mogą one go usprawiedliwiać, bo nie był w sytuacji, że mu ktoś rodzinę mordował, nie walczył o życie, więc przykład marny. Raczej pasuje mi to dzuiecko pragnące autka, mama nie kupiła, to ukradł. Miał powody? Miał . Usprawiedliwiają go ? Nie. Bo to jest złe.
To że w związku jest źle to wina obu stron, to że nie zwracają uwagi na potrzeby drugiej strony jest złe i wina jest obu partnerów.  I to nie tak że ?ja robiłem wszystko? , bo robiłeś nieskutecznie, nie dotarło, nie zrozumiała, no tak to ona winna. I to nie tak że ona może powiedzieć on winny bo ?ja robiłam wszystko? dbałam o dom, A i jego to jeszcze mało?No i on winny.
Nie ma, oboje winni, zabrakło porozumienia, rozminęli się w oczekiwaniach, czy jakiś inny powód , ale było ich dwóch w tym związku, w tym niezrozumieniu, w tym życiu, oboje mieli większą lub mniejszą świadomość że są po równo odpowiedzialni za stan swojego związku. A
W momencie jak jedno z nich postanawia wprowadzić trzecią osobę w ten układ, to jaki ma wpływ na to partner? Żadnego, on/ona dalej jest w tym samym miejscu z którego ten odskoczył w bok. Może bez świadomość że nie zaspakaja  potrzeb partnera, a może ma tę świadomość i mówi ja nie jestem winna, to on  dba tylko o siebie w łóżku, chce czegoś na co ja się nie godzę i to on mnie popchnął do odstawienia go od seksu. To jest oczywiście przykład. Zdradzony nadal tkwi w tym piekiełku z którego partner odskoczył.
Zdrada to decyzja jednoosobowa i tak jak na stan związku oboje mają wpływ , tak za zdradę tylko jedna.

789 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-18 12:13:47)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

NieZnamSiebie
no chyba widzisz ze perfidne i ostre porownanie uzylem. Ciekawe czy zauwazylas intencje. A byla, ze sa sytuacje w ktorych cos mozna wytlumaczyc, a tutaj wszystko mozna wytlumaczyc tylko zdrady nie. Wiesz NieZnamSiebie, gdyby zdrada byla az taka wielka zbrodnia to pewno bylaby scigana z urzedu. No coz nie zyjemy w islamie, a moze bys tak chciala? z wszystkimi dobrymi zlymi stronami pozyc w islamnie.

Masz tyle wyrozumienia co ja brudu za paznokciami. Ciekawe czy ten Twoj tok myslenia powstal przed czy po zdradzie...
Zreszta mi nic do tego, jest Ci dobrze kajac sie i opluwac sama siebie to w porzadku. W mysl tu przedstawianych tutaj pogladow powinnas dostac kopa. Nawet nie wiem czy dostalas, ale jedno jest pewne chyba niezle Ci w zyciu idzie no nie? Albo sie myle. Zreszta kto tam wie przy takich kategoriach czyje dobro TY wybralas

Twoje rady tez sa niczego sobie. Teraz jest czas by M DOBREJ sobie wszystko przemyslal.
Jasne juz leci i mysli bo on o wszystkim wie taki doinformowany Misiek. Jednej setnej nie wie co sie tu dzieje, bo sama DOBRA nie wie co i jak sie z nia dzieje.
I kuzwa juz gotow zakochac sie w Dobrej bo ma motywacje.
Gdyby nie bylo tego dzieciaczka, to by sobie sam juz poszedl. A tu (rady) niech idzie w pistu, jak nie kocha DOBREJ. A co bedzie potem? NO jane alimenty, poszedl w dluga niech placi. Oby tylko chcial.
Ja widze jak na dloni wasze dazenie do eskalacji. Ale to wasze rady,  cos mi sie zdaje ze rzucilyscie sie na ratowanie Dobrej. A nie na ratowanie malzenstwa. Ja czytam DOBRA jako: "co mam zrobic, ja chce dalej z nim byc" . A dostaje: "glupias babo z takim gadem, ratuj siebie..". W porzadku niech i tak bedzie.
Widocznie nikt tu nie jest zdania ze czysty i piekny swiat Dobrej sie zawalil, a ona tego swiata chce. Tu argumenty: M zwalil Ci ten swiat, M niech naprawia.
Jasne bo M to debil i nie wiedzial co robi. Taka mala gnida egoista. Zebyscie sie nie zdziwily ze on wlasnie wiedzial i wie co robi, w odwrotnosci do DOBREJ

790

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teo50 przeginasz....a w każdej Twojej wypowiedzi widzę chęć wybielenia się, usprawiedliwienia.
Ale to Twoje życie, Twoje wybory...wolisz żyć w zakłamaniu....Twoja sprawa.
Ale nie wylewaj frustracji na innych.
Nie zauważyłam, żeby ktoś na Dobrą pomyję wylewał.


Dobra...weź się kobieto zdystansuj, weź małego i wyjedź gdzieś.
Pamiętam, że na mnie dobrze działał czas spędzany z moją córką....na zabawie, wygłupach, jedzeniu lodów.
Wtedy wszystko wydawało się proste, świat się kręcił dalej....

791

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Twoje rady tez sa niczego sobie. Teraz jest czas by M DOBREJ sopbie przemyslal.
Jasne juz leci i mysli bo on o wszystkim wie taki doinformowany Misiek. Jednej setnej nie wie co sie tu dzieje, bo sama DOBRA nie wie co i jak sie z nia dzieje.
I kuzwa juz gotow zakochac sie w Dobrej bo ma motywacje.
Gdyby nie bylo tego dzieciaczka to by sobie sam juz poszedl. A tu niech idzie w pistu, jak nie kocha DOBREJ. A co bedzie potem? NO jane alimenty, poszedl w dluga niech placi.
Ja widze jak na dloni wasze dazenie do eskalacji. Ale to wasze rady,  cos mi sie zdaje ze rzucilyscie sie na ratowanie Dobrej. A nie na ratowanie malzenstwa. Ja czytam DOBRA jako co mam zrobic, ja chce dalej z nim byc. A dostaje; glupias babo z takim gadem, ratuj siebie... W porzadku niech i tak bedzie.
Widocznie nikt tu nie jest zdania ze czysty swiat Dobrej sie zawalil, a ona tego swiata chce. Tu argumenty: M zwalil Ci ten swiat, M niech naprawia.
Jasne bo M to debil i nie wiedzial co robi. Taka mala gnida egoista. Zebyscie sie nie zdziwily ze on wlasnie wiedzial i wie co robi, w odwrotnosci do DOBREJ

Ciekawe jakież to rady masz dla Dobrej, jako zdrajca długodystansowiec...poradź cos mądrego!

792 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-18 12:34:08)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
moniaCo napisał/a:

Teo50 przeginasz....a w każdej Twojej wypowiedzi widzę chęć wybielenia się, usprawiedliwienia.
Ale to Twoje życie, Twoje wybory...wolisz żyć w zakłamaniu....Twoja sprawa.
Ale nie wylewaj frustracji na innych.
Nie zauważyłam, żeby ktoś na Dobrą pomyję wylewał.


Dobra...weź się kobieto zdystansuj, weź małego i wyjedź gdzieś.
Pamiętam, że na mnie dobrze działał czas spędzany z moją córką....na zabawie, wygłupach, jedzeniu lodów.
Wtedy wszystko wydawało się proste, świat się kręcił dalej....

Monia sorry
kolo dupy mi wisi wasze zdanie o mnie. juz nieraz pisalem ze mojego watku nie ma o mojej historii. Ja bydle dla was jestem i koniec, na ten temat nie ma co dyskutowac. Zauwazylas chyba ze malo kiedy uzywam: bo ja tak mialem i tak zrobilem. Nie masz zielonego pojecia co jak i kiedy zrobilem, nie masz szansy powiedziec czy wlasnie tak a nie odwrotnie zrobilem

co do drugiego Twojego postu juz poradzilem: wulgaryzm gada.
Milo ze mnie dlugodystansowcem nazywasz. Ja na razie nie musze patrzec w Twoja "metryke", mam dosc podstaw by z Toba o kurach porozmawiac.
Nie potrzebuje poklasku kur by powiedzialy o jaka madra rada, zadowole sie tym ze DOBRA, pomysli: o jest tez druga strona medalu

793

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

NieZnamSiebie
no chyba widzisz ze perfidne i ostre porownanie uzylem. Ciekawe czy zauwazylas intencje. A byla, ze sa sytuacje w ktorych cos mozna wytlumaczyc, a tutaj wszystko mozna wytlumaczyc tylko zdrady nie. Wiesz NieZnamSiebie, gdyby zdrada byla az taka wielka zbrodnia to pewno bylaby scigana z urzedu. No coz nie zyjemy w islamie, a moze bys tak chciala? z wszystkimi dobrymi zlymi stronami pozyc w islamnie.

Masz tyle wyrozumienia co ja brudu za paznokciami. Ciekawe czy ten Twoj tok myslenia powstal przed czy po zdradzie...
Zreszta mi nic do tego, jest Ci dobrze kajac sie i opluwac sama siebie to w porzadku. W mysl tu przedstawianych tutaj pogladow powinnas dostac kopa. Nawet nie wiem czy dostalas, ale jedno jest pewne chyba niezle Ci w zyciu idzie no nie? Albo sie myle. Zreszta kto tam wie przy takich kategoriach czyje dobro TY wybralas

Twoje rady tez sa niczego sobie. Teraz jest czas by M DOBREJ sobie wszystko przemyslal.
Jasne juz leci i mysli bo on o wszystkim wie taki doinformowany Misiek. Jednej setnej nie wie co sie tu dzieje, bo sama DOBRA nie wie co i jak sie z nia dzieje.
I kuzwa juz gotow zakochac sie w Dobrej bo ma motywacje.
Gdyby nie bylo tego dzieciaczka, to by sobie sam juz poszedl. A tu (rady) niech idzie w pistu, jak nie kocha DOBREJ. A co bedzie potem? NO jane alimenty, poszedl w dluga niech placi. Oby tylko chcial.
Ja widze jak na dloni wasze dazenie do eskalacji. Ale to wasze rady,  cos mi sie zdaje ze rzucilyscie sie na ratowanie Dobrej. A nie na ratowanie malzenstwa. Ja czytam DOBRA jako: "co mam zrobic, ja chce dalej z nim byc" . A dostaje: "glupias babo z takim gadem, ratuj siebie..". W porzadku niech i tak bedzie.
Widocznie nikt tu nie jest zdania ze czysty i piekny swiat Dobrej sie zawalil, a ona tego swiata chce. Tu argumenty: M zwalil Ci ten swiat, M niech naprawia.
Jasne bo M to debil i nie wiedzial co robi. Taka mala gnida egoista. Zebyscie sie nie zdziwily ze on wlasnie wiedzial i wie co robi, w odwrotnosci do DOBREJ

Jak zwał tak zwał TEO, tłumaczyć ci się nie będę, tymbardziej łechtac twojego ego i wdawać się w słowne potyczki. Nie warto !
Tu nie o tobie. Ani o mnie.

I widzisz, ci zdradzający nie raz chcą naprawić, nie ze względu na dziecko, ciotkę czy babcię. Smutne że tak myślisz.

Wierzę że Dobra wyciągnie odpowienie dla siebie wnioski, bo przecież jak w zdradach są schematy, tak w zachowaniach po niekoniecznie już.

794 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-06-18 12:21:49)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

TEO wlasnie jakie masz konkretne rady oprocz dyskredytowania wszystkich tutaj? wyrzucic zle, przemylec zle, zostac w domu i zyc obok sie dobrze ? ale co konkretnie robic? widzisz nikt tutaj nie narzuca Dobrej niczego, tylko stara sie wspierac jakos w tych decyzjach..czy moze jakis cud sie stanie jak maz zostanie?strasznie wszystko upraszczasz pod siebie a zdrada to pojscie na latwizne,bo jak sie cos sypie to mozna sie rozstać a potem robic co sie chce. to jest najrozsadniejsze wyjscie.uwazasz, ze zdrada po cichu to dobre rozwiazanie dla wlansych dzieci? nawet jak sie mialo wazne dla siebie powody?

795 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-18 12:40:36)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Teo50 przeginasz....a w każdej Twojej wypowiedzi widzę chęć wybielenia się, usprawiedliwienia.
Ale to Twoje życie, Twoje wybory...wolisz żyć w zakłamaniu....Twoja sprawa.
Ale nie wylewaj frustracji na innych.
Nie zauważyłam, żeby ktoś na Dobrą pomyję wylewał.


Dobra...weź się kobieto zdystansuj, weź małego i wyjedź gdzieś.
Pamiętam, że na mnie dobrze działał czas spędzany z moją córką....na zabawie, wygłupach, jedzeniu lodów.
Wtedy wszystko wydawało się proste, świat się kręcił dalej....

Monia sorry
kolo dupy mi wisi wasze zdanie o mnie. juz nieraz pisalem ze mojego watku nie ma. Ja bydle dla was jestem i koniec, na ten temat nie ma co dyskutowac. Zauwazylas chyba ze malo kiedy utywam bo ja tak mialem i tak zrobilem. Nie masz zielonego pojecia co jak i kiedy zrobilem, nie masz szansy powiedziec czy wlasnie tak a nie odwrotnie zrobilem

co do drugiego Twojego postu juz poradzilem: wulgaryzm gada.
Milo ze mnie dlugodystansowcem nazywasz. Ja na razie nie musze patrzec w Twoja "metryke", mam dosc podstaw by z Toba o kurach porozmawiac

No to musisz być przygotowany na to, że innym również koło dupy będzie wisiało Twoje zdanie o nich.
A wracając do Ciebie...co nieco w swoich postach o sobie opowiedziałeś, chcąc nie chcąc.

Miło Ci, że nazwałam Cię długodystansowym zdrajcą? Mniemam że jest to dla Ciebie powód do dumy.

A rozmowy o drobiu mnie nie kręcą.

796

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
MamaNalijki napisał/a:

TEO wlasnie jakie masz konkretne rady oprocz dyskredytowania wszystkich tutaj? wyrzucic zle, przemylec zle, zostac w domu i zyc obok sie dobrze ? ale co konkretnie robic? widzisz nikt tutaj nie narzuca Dobrej niczego, tylko stara sie wspierac jakos w tych decyzjach..czy moze jakis cud sie stanie jak maz zostanie?strasznie wszystko upraszczasz pod siebie a zdrada to pojscie na latwizne,bo jak sie cos sypie to mozna sie rozstać a potem robic co sie chce. to jest najrozsadniejsze wyjscie.uwazasz, ze zdrada po cichu to dobre rozwiazanie dla wlansych dzieci? nawet jak sie mialo wazne dla siebie powody?

Nigdy nie powiedzialem ze przemyslec jest zle.
Moja rada:
zastanow sie nad tym jakie bylo wasze zycie, to ze bylas kiedys szczesliwa jest dla mnie jasne, zastanow sie dlaczego on mogl byc nieszczesliwy i jaki Twoim zdaniem byl powod jego zdrady, Jak sobie to wszystko przemyslisz, jak bedziesz wiedziala to swoje to go wtedy skonfronuj z tym. Powiedz mu o faktach powiedz mu o uczuciach, powiedz czego chcesz i powiedz jak chcesz. Nie zapominaj o tym co uwazasz ze bylo dobre nie zapominaj o tym co bylo zle
Daj mu czas na odpowiedz
Usiadz ponownie i dojdz do porozumienia, co dalej.
Na koncowa rozmowe przygotuj sobie argumenty dlaczego z nim chcesz zostac i przygotuj argumenty dlaczego macie sie rozstac.
Badz rzeczowa a nie uczuciowa, jednakze nie zapominaj o tym ze uczucie bylo kiedys podstawa Twojego zwiazku, wypytaj co bylo podstawa wedlug niego, i jak rola byla uczucia ( to wydaje mi sie wazny temat dla Ciebie)

zawrzyj kompromis

i czy bedziesz z nim czy nie bedziesz zrobilas wszystko co w Twojej sytuacji bylo mozliwe

797

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Nigdy nie powiedzialem ze przemyslec jest zle.
Moja rada:
zastanow sie nad tym jakie bylo wasze zycie, to ze bylas kiedys szczesliwa jest dla mnie jasne, zastanow sie dlaczego on mogl byc nieszczesliwy i jaki Twoim zdaniem byl powod jego zdrady, Jak sobie to wszystko przemyslisz, jak bedziesz wiedziala to swoje to go wtedy skonfronuj z tym. Powiedz mu o faktach powiedz mu o uczuciach, powiedz czego chcesz i powiedz jak chcesz. Nie zapominaj o tym co uwazasz ze bylo dobre nie zapominaj o tym co bylo zle
Daj mu czas na odpowiedz
Usiadz ponownie i dojdz do porozumienia, co dalej.
Na koncowa rozmowe przygotuj sobie argumenty dlaczego z nim chcesz zostac i przygotuj argumenty dlaczego macie sie rozstac.
Badz rzeczowa a nie uczuciowa, jednakze nie zapominaj o tym ze uczucie bylo kiedys podstawa Twojego zwiazku, wypytaj co bylo podstawa wedlug niego, i jak rola byla uczucia ( to wydaje mi sie wazny temat dla Ciebie)

zawrzyj kompromis

i czy bedziesz z nim czy nie bedziesz zrobilas wszystko co w Twojej sytuacji bylo mozliwe

TEO, teraz to ci naprawdę dziękuję..
i posłuchaj (może cię to zdziwi - ba samą siebie zadziwiłam wtedy)

ja to wszystko o czym napisałeś wyżej "przerobiłam w ekspresowym tempie" zaraz po tym jak dowiedziałam się o zdradzie.
W szoku (niby I etap) to ja byłam 1 dzień. Może dlatego, że podejrzewałam wcześniej..
To jest może to moje "męskie" podejście do rozwiązywania problemów.
2 dni po ja przeprowadziłam z nim taką rozmowę.
Spokojnie powiedziałam jak ja to widzę, co czuję, zapytałam o powody, zapytałam, czy te które dostrzegam ja są właściwymi. Powiedziałam czego chcę i jak chcę, zapytałam czego chce on. I też powiedziałam dlaczego chcę zostać i walczyć i dlaczego ewentualnie powinniśmy się rozstać.
Co mogę jeszcze dodać, on wtedy odpowiadał, że ja prawie we wszystkim mam rację (wiesz w tej racjonalnej ocenie sytuacji, nawet ich relacji, itd). Tylko, że tu nie chodzi o racjonalne wyważenie plusów i minusów.


I dałam mu czas na przemyślenie...
może za mało

bo on nie może do tego podejść rzeczowo (chociaż na pewno rozważał wszystko) bo dla niego czucie (jego emocje) były i są  w tym momencie najważniejsze. Bo on też wie, że związek nasz i taki w którym on chce być i był  musi być oparty na miłości.
Bo w tym jesteśmy podobni.

798

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Nigdy nie powiedzialem ze przemyslec jest zle.
Moja rada:
zastanow sie nad tym jakie bylo wasze zycie, to ze bylas kiedys szczesliwa jest dla mnie jasne, zastanow sie dlaczego on mogl byc nieszczesliwy i jaki Twoim zdaniem byl powod jego zdrady, Jak sobie to wszystko przemyslisz, jak bedziesz wiedziala to swoje to go wtedy skonfronuj z tym. Powiedz mu o faktach powiedz mu o uczuciach, powiedz czego chcesz i powiedz jak chcesz. Nie zapominaj o tym co uwazasz ze bylo dobre nie zapominaj o tym co bylo zle
Daj mu czas na odpowiedz
Usiadz ponownie i dojdz do porozumienia, co dalej.
Na koncowa rozmowe przygotuj sobie argumenty dlaczego z nim chcesz zostac i przygotuj argumenty dlaczego macie sie rozstac.
Badz rzeczowa a nie uczuciowa, jednakze nie zapominaj o tym ze uczucie bylo kiedys podstawa Twojego zwiazku, wypytaj co bylo podstawa wedlug niego, i jak rola byla uczucia ( to wydaje mi sie wazny temat dla Ciebie)

zawrzyj kompromis

i czy bedziesz z nim czy nie bedziesz zrobilas wszystko co w Twojej sytuacji bylo mozliwe

Dobra nie raz pisała jakie było ich życie już się zastanowiła.
Ma się domyślać jego powodów nie szczśliwości i zdrady, jak on nie wie dlaczego ?
Powiedziała o faktach, powiedziała o uczuciach, powiedziała czego i jak chce.
Nie zapomina właśnie dlatego dała mu szansę.
Dała mu czas.
Ta rozmowa już się odbyła "chcę zostać ale tylko jak mnie kochasz"
Podstawą tego związku była miłość - to też już wie.
Sama ma zawrzeć kompromis ?

Nie rozumiem TEO50 czy radzisz dobrwj zrobić to wszystko jeszcze raz? Od początku? To jak ? tamtego nie było ? spróbuję jeszcze raz?
Ok tylko po co ?

799

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:
TEO50 napisał/a:

Nigdy nie powiedzialem ze przemyslec jest zle.
Moja rada:
zastanow sie nad tym jakie bylo wasze zycie, to ze bylas kiedys szczesliwa jest dla mnie jasne, zastanow sie dlaczego on mogl byc nieszczesliwy i jaki Twoim zdaniem byl powod jego zdrady, Jak sobie to wszystko przemyslisz, jak bedziesz wiedziala to swoje to go wtedy skonfronuj z tym. Powiedz mu o faktach powiedz mu o uczuciach, powiedz czego chcesz i powiedz jak chcesz. Nie zapominaj o tym co uwazasz ze bylo dobre nie zapominaj o tym co bylo zle
Daj mu czas na odpowiedz
Usiadz ponownie i dojdz do porozumienia, co dalej.
Na koncowa rozmowe przygotuj sobie argumenty dlaczego z nim chcesz zostac i przygotuj argumenty dlaczego macie sie rozstac.
Badz rzeczowa a nie uczuciowa, jednakze nie zapominaj o tym ze uczucie bylo kiedys podstawa Twojego zwiazku, wypytaj co bylo podstawa wedlug niego, i jak rola byla uczucia ( to wydaje mi sie wazny temat dla Ciebie)

zawrzyj kompromis

i czy bedziesz z nim czy nie bedziesz zrobilas wszystko co w Twojej sytuacji bylo mozliwe

TEO, teraz to ci naprawdę dziękuję..
i posłuchaj (może cię to zdziwi - ba samą siebie zadziwiłam wtedy)

ja to wszystko o czym napisałeś wyżej "przerobiłam w ekspresowym tempie" zaraz po tym jak dowiedziałam się o zdradzie.
W szoku (niby I etap) to ja byłam 1 dzień. Może dlatego, że podejrzewałam wcześniej..
To jest może to moje "męskie" podejście do rozwiązywania problemów.
2 dni po ja przeprowadziłam z nim taką rozmowę.
Spokojnie powiedziałam jak ja to widzę, co czuję, zapytałam o powody, zapytałam, czy te które dostrzegam ja są właściwymi. Powiedziałam czego chcę i jak chcę, zapytałam czego chce on. I też powiedziałam dlaczego chcę zostać i walczyć i dlaczego ewentualnie powinniśmy się rozstać.
Co mogę jeszcze dodać, on wtedy odpowiadał, że ja prawie we wszystkim mam rację (wiesz w tej racjonalnej ocenie sytuacji, nawet ich relacji, itd). Tylko, że tu nie chodzi o racjonalne wyważenie plusów i minusów.


I dałam mu czas na przemyślenie...
może za mało

bo on nie może do tego podejść rzeczowo (chociaż na pewno rozważał wszystko) bo dla niego czucie (jego emocje) były i są  w tym momencie najważniejsze. Bo on też wie, że związek nasz i taki w którym on chce być i był  musi być oparty na miłości.
Bo w tym jesteśmy podobni.

Telepatia czy cóś?    smile

800 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-06-18 13:21:50)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Moja rada:
zastanow sie nad tym jakie bylo wasze zycie, to ze bylas kiedys szczesliwa jest dla mnie jasne, zastanow sie dlaczego on mogl byc nieszczesliwy i jaki Twoim zdaniem byl powod jego zdrady, Jak sobie to wszystko przemyslisz, jak bedziesz wiedziala to swoje to go wtedy skonfronuj z tym. Powiedz mu o faktach powiedz mu o uczuciach, powiedz czego chcesz i powiedz jak chcesz. Nie zapominaj o tym co uwazasz ze bylo dobre nie zapominaj o tym co bylo zle
Daj mu czas na odpowiedz
Usiadz ponownie i dojdz do porozumienia, co dalej.
Na koncowa rozmowe przygotuj sobie argumenty dlaczego z nim chcesz zostac i przygotuj argumenty dlaczego macie sie rozstac.
Badz rzeczowa a nie uczuciowa, jednakze nie zapominaj o tym ze uczucie bylo kiedys podstawa Twojego zwiazku, wypytaj co bylo podstawa wedlug niego, i jak rola byla uczucia ( to wydaje mi sie wazny temat dla Ciebie)

zawrzyj kompromis
i czy bedziesz z nim czy nie bedziesz zrobilas wszystko co w Twojej sytuacji bylo mozliwe

Racja. I piękna rada.
Tylko widzisz TEO50 ( nie chę kwestionować powiedzianego, żeby nie było), bywają zdrady absolutnie niezależne od tej drugiej osoby, o czym niedawno zresztą pisałam.
I tu niestety twoją radę, choć w wielu wypadkach nad wyraz trafną, o kant dupy:/

Na świecie bywają ludzie, którym wiecznie mało, i choć każda inna osoba byłaby naprawdę szczęśliwa w swoim związku, gonią za czymś, czego sami nie potrafią nazwać, a przy okazji wymyślają argumenty na potwierdzenie prawdziwości swoich działań. Argumenty dla własnego użytku, nie mające zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.
Tacy ludzie zdaje się, są niereformowalini, ba, oni sami nie chcą się zmienić bo jest im całkiem dobrze kisić się w tym swoim małym syfku, przekonywać o nieszczęsliwości  żywotna, itd,itd.

I teraz, ci ludzie albo zechcą, szczerze zadeklarują chęć zmiany, zaczną nad sobą pracować i wyciągną wnioski, albo ty, Dobra czy ktokolwiek inny na świecie nie będzie ich w stanie żadnymi, absolutnie żadnymi działaniami naprowadzić na właściwe tory postępowania, myślenia.

Przy takich ludziach rozmowy, błagania, krzyki i wszelkie inne próby oddziałania sa zbędne, są niemożliwe w zasadzie dopóki, doputy ta osoba sama nie zechce się zmienić (ze względu na siebie przede wszystkim, a jeślki już- cała reszta w taki czy inny sposób zacznie się układać).

801

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:
dobra23 napisał/a:
TEO50 napisał/a:

Moja rada:
(...)

TEO, teraz to ci naprawdę dziękuję..
i posłuchaj (może cię to zdziwi - ba samą siebie zadziwiłam wtedy)

ja to wszystko o czym napisałeś wyżej "przerobiłam w ekspresowym tempie" (...)

Telepatia czy cóś?    smile

smile smile
czy cóś smile

802

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
NieZnamSiebie napisał/a:

Tacy ludzie zdaje się, są niereformowalini, ba, oni sami nie chcą się zmienić bo jest im całkiem dobrze kisić się w tym swoim małym syfku, przekonywać o nieszczęsliwości  żywotna, itd,itd.

I teraz, ci ludzie albo zechcą, szczerze zadeklarują chęć zmiany, zaczną nad sobą pracować i wyciągną wnioski, albo ty, Dobra czy ktokolwiek inny na świecie nie będzie ich w stanie żadnymi, absolutnie żadnymi działaniami naprowadzić na właściwe tory postępowania, myślenia.

Przy takich ludziach rozmowy, błagania, krzyki i wszelkie inne próby oddziałania sa zbędne, są niemożliwe w zasadzie dopóki, doputy ta osoba sama nie zechce się zmienić (ze względu na siebie przede wszystkim, a jeślki już- cała reszta w taki czy inny sposób zacznie się układać).

Musieli by zobaczyć że to co robią jest złe, co jest niemożliwe, bo zawsze znajdą winnego swoich czynów.

AMEN

803

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:
NieZnamSiebie napisał/a:

Tacy ludzie zdaje się, są niereformowalini, ba, oni sami nie chcą się zmienić bo jest im całkiem dobrze kisić się w tym swoim małym syfku, przekonywać o nieszczęsliwości  żywotna, itd,itd.

I teraz, ci ludzie albo zechcą, szczerze zadeklarują chęć zmiany, zaczną nad sobą pracować i wyciągną wnioski, albo ty, Dobra czy ktokolwiek inny na świecie nie będzie ich w stanie żadnymi, absolutnie żadnymi działaniami naprowadzić na właściwe tory postępowania, myślenia.

Przy takich ludziach rozmowy, błagania, krzyki i wszelkie inne próby oddziałania sa zbędne, są niemożliwe w zasadzie dopóki, doputy ta osoba sama nie zechce się zmienić (ze względu na siebie przede wszystkim, a jeślki już- cała reszta w taki czy inny sposób zacznie się układać).

Musieli by zobaczyć że to co robią jest złe, co jest niemożliwe, bo zawsze znajdą winnego swoich czynów.

AMEN

Kachna, jest możliwe, na szczęście jest.
Wystarczy wyjść ze skorupy. Tak dużo a tak niewiele.
Jest jeśli uświadomią sobie, że ich wybujałe ego niewiele warte i że lepiej jest im samym być lepszym człowiekiem.

804

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
NieZnamSiebie napisał/a:

Kachna, jest możliwe, na szczęście jest.
Wystarczy wyjść ze skorupy. Tak dużo a tak niewiele.
Jest jeśli uświadomią sobie, że ich wybujałe ego niewiele warte i że lepiej jest im samym być lepszym człowiekiem.

Oj moja droga, ja o tym wiem, może nawet lepiej od ciebie?  smile
Wystarczy wyjść ze skorupy .....hm Tak, wyjść i zobaczyć jaki fajny/a jestem bez niej.  smile

805

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

ja tam wolę wierzyć, że człowiek zawsze może się zmienić i spróbować naprawić siebie samego  i to co zepsuł
ot, taka "dobra" jestem smile

806

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

ja tam wolę wierzyć, że człowiek zawsze może się zmienić i spróbować naprawić siebie samego  i to co zepsuł
ot, taka "dobra" jestem smile

:-))Dobra, a The Body Shop znasz?

jego zalozycielka powiedziala: "Byc dobrym. To dobry interes"

:-))ale nie wiem czy to samo miala na mysli :-)

807

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

ja tam wolę wierzyć, że człowiek zawsze może się zmienić i spróbować naprawić siebie samego  i to co zepsuł
ot, taka "dobra" jestem smile

Aja myślę że człowiek, rodzi się ze swoimi cechami i z nimi też umiera i myślę, że nie może tego zmienić. I tak choleryk zostanie cholerykiem, spokojny, spokojnym, a raptus raptusem itd.
Ale można zmienić poglądy, punkt patrzenia.można zmienić poglądy i nabrać  dystansu do siebie.
To czasem jest tak radykalna zmiana,ze wydaje sie ze człowiek  sie zmienił..

808

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
pomaranczowa 1 napisał/a:
dobra23 napisał/a:

ja tam wolę wierzyć, że człowiek zawsze może się zmienić i spróbować naprawić siebie samego  i to co zepsuł
ot, taka "dobra" jestem smile

:-))Dobra, a The Body Shop znasz?

jego zalozycielka powiedziala: "Byc dobrym. To dobry interes"

:-))ale nie wiem czy to samo miala na mysli :-)

coś kiedyś tam kupiłam,
dopiero teraz poczytałam...ale chyba jej chodziło o etykę w biznesie, szanowanie praw zwierząt i "współodpowiedzialność" społeczną.

Hasło super.
Ja je zinterpretuję na własny użytek smile
dzięki pomarańczowa

809 Ostatnio edytowany przez obwarzanek (2014-06-18 15:16:19)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:
dobra23 napisał/a:

ja tam wolę wierzyć, że człowiek zawsze może się zmienić i spróbować naprawić siebie samego  i to co zepsuł
ot, taka "dobra" jestem smile

Aja myślę że człowiek, rodzi się ze swoimi cechami i z nimi też umiera i myślę, że nie może tego zmienić. I tak choleryk zostanie cholerykiem, spokojny, spokojnym, a raptus raptusem itd.
Ale można zmienić poglądy, punkt patrzenia.można zmienić poglądy i nabrać  dystansu do siebie.
To czasem jest tak radykalna zmiana,ze wydaje sie ze człowiek  sie zmienił..

I to jest mi najblizsze .Nie zmienialam sie wewnetrznie .Nadal tkwi we mnie dziecko ,ktore "depnie w najwieksza kaluze .Ale ewaluowaly moje poglady .Nawet na tym forum .Nie naprawiam juz  innych .Staram sie dac im przestrzen do popelniania wlasnych bledow .Nie przeciagam na "swoja racje ".Robilam to ,chociaz malo postow napisalam  smile.Forum to zlepek ,roznych przezyc ,roznych ludzi .I chocby wydawalo sie ,ze historie  sie powielaja ,to tak nie jest .Kazdy ma swoja historie i kazdy ma swoj czas na uporanie sie z ta historia .Dobrze ,ze to forum istnieje .Mozna wybrac z roznorodnosci przezyc cos co nam pomoze .

I jeszcze ,nie mam wplywu na zachowanie, na odczucia  innych .Moge pracowac nad soba .I za to Endaluzja  i Tobie podobne " czlowieki " moge Wam podziekowac .Dziekuje .

810

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

ktos mnie tu zapytal, czy idzie samemu z soba pojsc na kompromis,

alez oczywiscie bo to akurat znam z autopsji, ten zwiazek opiera sie na dwoch osobach, a jak jedna nie chce nawet sie ustosunkowac, to na moj rozum daje mi odpowiedz: nie interesuje mnie.
I wtedy DOBRA albo pozostawiasz jak bylo czyli z dnia na dzien..
albo robisz wymyk i tez mowisz: nie interesuje mnie.
Ja zrobilem wymyk a jakie skutki .... dosc dobre.
TEO
PS.
czyli mowilem wyjepac gada

811

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
dobra23 napisał/a:

ja tam wolę wierzyć, że człowiek zawsze może się zmienić i spróbować naprawić siebie samego  i to co zepsuł
ot, taka "dobra" jestem smile

:-))Dobra, a The Body Shop znasz?

jego zalozycielka powiedziala: "Byc dobrym. To dobry interes"

:-))ale nie wiem czy to samo miala na mysli :-)

coś kiedyś tam kupiłam,
dopiero teraz poczytałam...ale chyba jej chodziło o etykę w biznesie, szanowanie praw zwierząt i "współodpowiedzialność" społeczną.

Hasło super.
Ja je zinterpretuję na własny użytek smile
dzięki pomarańczowa

ja juz tam wiem, ze Ty je dobrze zinterpretujesz !
smile
po to toto napisalam

812

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

super obwarzanku., taka wiedza daje wolnośc
i poczucie poszanowania dla drugiego człowieka
i asertywnośc w stosunku do niego
wiem, co ja robię
ty decydujesz o tym, co robisz
moge to akceptowac, ignorować albo odrzucić, moje prawo

813 Ostatnio edytowany przez obwarzanek (2014-06-18 19:10:17)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Ta wiedze ja zastosowalam w relacjach z mama .Zmienicj jej  nie moge ,ale nie musze zgadzac sie na traktowanie mnie w zly sposob.Tylko dlatego ,ze jest juz stara .
Zwykle pytania ,dlaczego krzyczysz na mnie skoro nic ci zlego nie zrobilam ?Dlaczego to mnie obarczasz wina za to ,ze ktos inny nastapil ci na odcisk ?I te pytania wypowiedziane spokojnym glosem skutkuja .
Mama ,przynanajmniej przez chwile przestala sie nakrecac .Nie, ze zaraz bedzie cud ,miod i orzeszki smile.Ale chwila zastanowienia to juz duzo .
Ale to zmiana mojego nastawienia tak podzialala .Przestalam zmieniac innych .Zmienilam, nie siebie ,tylko sposob postepowania z innymi .

I ja Mamy nie zmienie ,wiem .Stawiam tylko granice ,ktorych ona nie moze przekroczyc ,wiedzac ze jezeli to zrobi to zrani mnie .

814

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Tak tu sobie czytam co piszecie i  mam jedną refleksję.
To, że mężowie zdradzają to przecież nie jest wina żony. To nie ulega wątpliwości. Jednak w związku dobrej23 musiało być coś nie halo skoro on ten związek położył na szali z napisem NA STRATĘ. Nawet więcej, cały czas tam trzyma ich związek.
Przecież to jasne jak słońce że mąż dobrej nie kocha i nie szanuje.
Kolejna inteligentna zdradzona kobieta wybacza zdradę bez mrugnięcia okiem bez zastanowienia się nad przyczynami.

Przepraszam ciebie dobra, dla mnie jesteś nudna a twoje wypowiedzi nie zawierają żadnych żywych emocji. Jak taka jesteś w życiu to twój mąż może piszukiwał wrażeń i emocji.
Trudno komuś z kim się żyło prawie 20 lat powiedzieć, że brakuje ekscytacji.
To tak tylko moje wtrącenie. Ale warto pomyśleć.
Życzę tobie wszystkiego dobrego, nomen omen.

815

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

NieZnamSiebie
napisalas:
"Racja. I piękna rada.
Tylko widzisz TEO50 ( nie chę kwestionować powiedzianego, żeby nie było), bywają zdrady absolutnie niezależne od tej drugiej osoby, o czym niedawno zresztą pisałam.
I tu niestety twoją radę, choć w wielu wypadkach nad wyraz trafną, o kant dupy:/"
z kolei
Aleksandra81
napisala:
"To, że mężowie zdradzają to przecież nie jest wina żony. To nie ulega wątpliwości. Jednak w związku dobrej23 musiało być coś nie halo skoro on ten związek położył na szali z napisem NA STRATĘ. Nawet więcej, cały czas tam trzyma ich związek."
a ja powiem tak:
to nie wina M ze DOBRA teraz cierpi, bo cierpi absolutnie niezaleznie od drugiej osoby. I co Wy na to paniusie?
Pewno podskakujecie na krzeselkach jak pileczki.
Tak samo nie jest wina jakiegos meza jak przychodzi z pracy jebnie sie na fotel, wersalke czy inny sprzet domowy i lezy jak to ciele malowane i ani be ani me do zony. Przeciez on nie zaniedbuje.. on tylko ma bezpieczna przystan w domku, gdzie moze odpoczac i to robi.
Wszystko takie Miski i Miskowe nieprzewidujace bo leniwe im sie nie chce, Bo wszystko gra w domu zwiazku w swiecie.
Jak ja nienawidze tego wajania po zdradzie; bo ja sie domowi poswiecilam, bo robilam wszystko by "rodzince" ( a co za tym idzie i mezowi/zonie) dobrze bylo.
A odnalazlam sie dopiero po zdradzie!! Mam wiecej czasu dla siebie, dbam o siebie, wiem co dla mnie dobre, tylko zeby jeszcze chcial mnie kochac!
No to jak? bylyscie niewolnicami? partner was zmienial? kazal wymagal, zmuszal? Ja widze ze glupota na wlasne zyczenie.

DOBRA, pieknie ze przerobilas wszystko w jeden dzien, super. Tylko ze Twoj Misiek nie przerobil wszystko w jeden dzien. Cala geneza skoku w bok trwala co najmniej pol roku, a Ty w jednen dzien. Wyobraz sobie teraz sytuacje ze Misiek mowi: wiesz przerobilem wszystko w jeden dzien, kocham Cie. I co? Zwiazek naprawiony, operacja sie udala, pacjent zmarl. Oj ajk bardzo chcialbym widziec taki zwiazek gdzie sa problemy, chec naprawienia i rozmowa, kazdy swoje postulaty i hops na drugi dzien wszystko sie zmienia... posklejane jak kropelka, poszyte jak maszyna. Patent normalnie patent.

CO to za wypowiedz: zdrady absolutnie niezalezne od drugiej osoby (w domysle partnera). Zawsze sa zalezne. Bezposrednio albo posrednio. Ale zaleznosc istnieje, nawet chociazby taka, ze zdradzajacy sobie wykombinowal ze konsekwencji nie bedzie.
To tyle krotko na temat zdrady, ktora nie jest tu nota bene tematem wiodacym, bo jednak watek brzmi:
"Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?"
moim zdaniem warto jest do korzeni siegnac, skad co sie wzielo, i chyba poradniczek i poradnikow takze, bo dyskusja o zdradzie jednak byla.
nie da sie cokolwiek radzic Dobrej bez poznania co sie z czego wzielo, i dlatego ze tak zapalczywie bronicie swoich racji, widze ze jestescie podobnego zdania.
w czym problem?
dlugo sie zastanawialem nad tym i doszedlem do wniosku ze roznica miedzy moimi radami, a radami np: kachny. End_iluzji, i innych polega na tym ze: (krotko):
-DOBRA nie jestes winna zaistnialej sytuacji, a co za tym idzie M jest winny (pomijajac juz stara polprawde ze oboje sa winni)
-DOBRA jestes wspolwinna  (to juz moje).

I mi tutaj nie chodzi ze ktos ma sie kajac i prosic o przebaczenie. Nie Ty nie M. Bo nawet nie wiem jak mialoby byc to rozlozone ( a poradniczki wrecz walcza ze M ma zrozumiec jak Cie zranil i ma sie deklarowac) Mnie chodzi o sama swiadomosc, ze kazdy postepowal w ten sposob ze PARTNERA/PARTNERKE ranil. To chyba nawet jest dosc uniwersalne.

gdzies po drodze wyczytalem na forum:
" w szczesliwych zwiazkach nie ma miejsca na zdrade", oczywiscie zostalo to rozebrane na czesci pierwsze, jakie to szczesliwe zwiazki i tak dalej. No chyba takie ze i jedna i druga strona partnerstwa mowi: jestem w tym zwiazku szczesliwy. I wtedy za taka wypowiedzia sie stoi. Niestety nie mam teraz recepyt na to jak od tej drugiej polowki wyciagnac to czy jest sie szczesliwym czy nie. Zreszta sama wypowiedz: jestem szczesliwy/szczesliwa nie zawsze musi odpowiadac prawdzie.

Po co to wszystko pisze? Ano po to by bylo jasne ze jest zaleznosc przyczynowo-skutkowa, zawsze. A jak sie tego nie wie to nawet stawanie na glowie, niczego nie naprawi.

816

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

(...)
DOBRA, pieknie ze przerobilas wszystko w jeden dzien, super. Tylko ze Twoj Misiek nie przerobil wszystko w jeden dzien. Cala geneza skoku w bok trwala co najmniej pol roku, a Ty w jednen dzien. Wyobraz sobie teraz sytuacje ze Misiek mowi: wiesz przerobilem wszystko w jeden dzien, kocham Cie. I co? Zwiazek naprawiony, operacja sie udala, pacjent zmarl. Oj ajk bardzo chcialbym widziec taki zwiazek gdzie sa problemy, chec naprawienia i rozmowa, kazdy swoje postulaty i hops na drugi dzien wszystko sie zmienia... posklejane jak kropelka, poszyte jak maszyna. Patent normalnie patent.

Tak, TEO masz dużo racji.
Ja bym chciała już działać, naprawiać..dla niego zbyt szybko..ok...nawet to rozumiem.
Czekałam i dałam mu tyle czasu na ile było mnie stać..to już 2 miesiące.
Wiem, że przez ten czas popełniałam błędy, bo naciskałam na rozmowę, itp.
To są moje błędy o których wiedziałam już wtedy gdy je popełniałam.
Mam się bić w pierś? Mogę co najwyżej przed samą sobą usprawiedliwiać się ...targały mną emocje...a i tak wydaje mi się, że z boku byłam bardzo spokojna i opanowana.
I nie czekałam na cud: o popatrz opamietałem się i teraz będzie cacy, idziemy razem trzymając się za ręce i podskakując radośnie.

Zabrakło jednej istotnej rzeczy..
to oczywiście przenośnia: stajemy naprzeciwko...mówimy sobie..."spróbujmy"...może uda nam się to posklejać.

Jak inaczej to opisać?
On teraz płynie z prądem (własnych emocji, poczucia winy, etc) i nie wie dokąd chce dopłynąć
ja wiem, siedzę w łódce i chcę wiosłować, ale on musi chociaż do niej wsiąść..
mogę czekać dalej, bo chcę dać nam szansę..ale ile?...miesiąc, dwa, pół roku, rok (jak mąż MoniCO)

nie mam siły być obok..gdy on dalej nie wie.

TEO50 napisał/a:

CO to za wypowiedz: zdrady absolutnie niezalezne od drugiej osoby (w domysle partnera). Zawsze sa zalezne. Bezposrednio albo posrednio. Ale zaleznosc istnieje, nawet chociazby taka, ze zdradzajacy sobie wykombinowal ze konsekwencji nie bedzie.
To tyle krotko na temat zdrady, ktora nie jest tu nota bene tematem wiodacym, bo jednak watek brzmi:
"Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?"
moim zdaniem warto jest do korzeni siegnac, skad co sie wzielo, i chyba poradniczek i poradnikow takze, bo dyskusja o zdradzie jednak byla.
nie da sie cokolwiek radzic Dobrej bez poznania co sie z czego wzielo, i dlatego ze tak zapalczywie bronicie swoich racji, widze ze jestescie podobnego zdania.
w czym problem?
dlugo sie zastanawialem nad tym i doszedlem do wniosku ze roznica miedzy moimi radami, a radami np: kachny. End_iluzji, i innych polega na tym ze: (krotko):
-DOBRA nie jestes winna zaistnialej sytuacji, a co za tym idzie M jest winny (pomijajac juz stara polprawde ze oboje sa winni)
-DOBRA jestes wspolwinna  (to juz moje).

I mi tutaj nie chodzi ze ktos ma sie kajac i prosic o przebaczenie. Nie Ty nie M. Bo nawet nie wiem jak mialoby byc to rozlozone ( a poradniczki wrecz walcza ze M ma zrozumiec jak Cie zranil i ma sie deklarowac) Mnie chodzi o sama swiadomosc, ze kazdy postepowal w ten sposob ze PARTNERA/PARTNERKE ranil. To chyba nawet jest dosc uniwersalne.


Po co to wszystko pisze? Ano po to by bylo jasne ze jest zaleznosc przyczynowo-skutkowa, zawsze. A jak sie tego nie wie to nawet stawanie na glowie, niczego nie naprawi.

TEO,
ja chcę poznać przyczyny, ja chciałabym wiedzieć dlaczego?
czy to było zależne też ode mnie, czy jestem "winna, współwinna, bez winy"?
Jakie ja popełniłam błędy?
może mam te "deficyty" smile

tylko, że teraz mi to nic nie da.
To dla mnie bezcelowe w tym momencie.
Bo jeśli nie ma nas i nie ma szans to najwyżej wiedza na ten temat może mi posłużyć jako "bagaż doświadczeń" w przyszłym związku.

A jeśli jednak jest szansa i spróbujemy ocalić ten związek,
to zgadzam się, ta wiedza wtedy będzie mi niezbędna do naprawy, do ustrzeżenia się przed tymi błędami w przyszłości.

Pozdrawiam smile

817 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-19 09:01:26)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

gdzies po drodze wyczytalem na forum:
" w szczesliwych zwiazkach nie ma miejsca na zdrade", oczywiscie zostalo to rozebrane na czesci pierwsze, jakie to szczesliwe zwiazki i tak dalej. No chyba takie ze i jedna i druga strona partnerstwa mowi: jestem w tym zwiazku szczesliwy. I wtedy za taka wypowiedzia sie stoi. Niestety nie mam teraz recepyt na to jak od tej drugiej polowki wyciagnac to czy jest sie szczesliwym czy nie. Zreszta sama wypowiedz: jestem szczesliwy/szczesliwa nie zawsze musi odpowiadac prawdzie.

Po co to wszystko pisze? Ano po to by bylo jasne ze jest zaleznosc przyczynowo-skutkowa, zawsze. A jak sie tego nie wie to nawet stawanie na glowie, niczego nie naprawi.

TEO50,
Zgadzam się z Tobą.
Zawsze istnieje zależność przyczynowo-skutkowa. W przypadku zdrady, coś się zadziało w głowie zdrajcy, coś wpłynęło na jego przyzwolenie na zdradę, coś sprawiło, że zakiełkowała taka myśl w jego/jej głowie, dopuszczająca możliwość zdrady. Potem ta myśl przerodziła się w czyn(y)
I Nawet w bardzo szczęśliwym związku, który dwie osoby uważają za szczęśliwy może dojść do zdrady.
I teraz wracając do wątku Dobrej, w jaki sposób spowodować żeby mąż Dobrej zrobił bilans zysków i strat, ALE szanując to, że Dobra przechodzi teraz przez być może najtrudniejszy etap w swoim życiu? Bo wahania i brak jego jednoznacznej deklaracji "dobija" jej  już zmaltretowaną psychikę.
Każdy kolejny dzień, gdy ona patrzy na jego brak zdecydowania jest dla niej wykańczający.
Możesz pomóc? Jak to zrobić, żeby JEJ cierpienia, tego wynikającego z braku jego jednoznacznej decyzji,  już nie przeciągać?

Dobra, Ty nie masz żadnych deficytów!
To Twój mąż czuł jakiś deficyt!

Dodam tylko z własnego doświadczenia, że mój mąż nie widział żadnych moich deficytów, wiedział, że jego zdrada jest wynikiem jego słabości, ale nie wierzył, że tę jego słabość można pokonać, można z nią walczyć w inny sposób niż zdrada.

818 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-19 09:49:00)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

dobra23
wiesz caly Twoj problem teraz w tym, bo jestes niespokojna i zadnej klarownosci nie widzisz. Watpie bys to uzyskala, bardzo watpie.
To tak latwo powiedziec, uspokoj sie, nie da sie bo sam wiem jak jakis problem mnie gryzie. Wiesz jak wtedy latwo wpasc w jakas pulapke, Cala ta bezsilnosc.
Slyszalem gdzies ze podobno uprawianie sportu daje efekty, zajecie sie czyms, jakims hobby. Przeciez nigdzie nie jest powiedziane ze nie wolno wziasc Tobie czasu na cos, chyba na to jest gotow ze wybywasz z domu i on sie zajmuje synem, czy gospodarstwem domowym w tym czasie.
Czy ja wiem, na pewno w takiej sytuacji jak jestes robic cokolwiek,zawsze  jest lepsze niz nic nie robic. Ale sprzatac jak wariatka to chyba najgorsze wyjscie.
Moze masz tam cos co chcialas zawsze dokonac, jakies takie marzenie co odkladalas na swietego njigdy. Lepsze to niz nic i sie zadreczac.
Ja nie wiem ile czasu ja nie wiem czy wogole cos to da pozytywnego dla zwiazku, moze rownie dobrze byc odczytane ze Ty olewasz. ALe jak zrobisz cos dla siebie to przynajmiej bedzie dla Ciebie, byleby Tobie sprawialo przyjemnosc.
Znam kogos kto jak juz mial wszystkiego dosc i byl wypalony zaczal fotografowac jak szalony i calkiem fajne zdjecia wyszyl, znam kogos kto zaczal biegac i teraz bierze udzial w maratonach. Taka odskocznia wiesz. I co wazniejsza stali sie dla otoczenia ciekawsi, mieli jakies cele. cos robili. Nuda zabija. Chyba nie watpisz ze zostanie to nawet przez Twojego M odczytane jako cos zlego.
Czasami wydaje mi sie ze energia Cie rozpiera, a czasami widze rezygnacje.
Daj sobie o ile to mozliwe spokoj z Twoim problemem, nie ze on zniknie, ale nie dasz rady. Trafiasz na granit i zeby predzej polamiesz niz cos zdzialasz. Wiec dzialaj tam gdzie poczujesz sie dobrze. A problem? no jest nie zniknie, albo sie przyzwyczaisz, albo przyjdzie na to czas ze bedzie rozwiazany.
Mysle ze juz i tak tyle zrobilas na co bylo Cie stac, mysle ze efektow nie widzisz, moze to jeszcze nie ten czas.

Rozni sa ludzie i dziwny jest ten swiat. Jednego bedzie przytlaczac nadmiar milosci, drugiego jej brak. W gruncie rzeczy, ten tzw zdrowy egoizm, wcale nie jest taki zly. Kazdy radzi sobie jak moze.
Trzymaj sie Dobra.
I pamietaj nic tak nie zabija respektu jak ciagle rozrzucanie brudnych skarpetek i wieczne prasowaniei stekanie.

819

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

hej....
jestem tu nowa.byc moze nie spodoba ci sie co pisze,ale gon go kobieto!!zapytaj go,jakby sie czuł gdyby tobie zachciało sie nowego faceta?byłby szczesliwy?i pogon go z domu.niech przemysli dokładnie czy chce byc z wami,wracac.wiesz dlaczego nie chce odejsc definitywnie?powiem ci:bo ma chate,opierunek i zone ....a odejscie wiaze sie z alimentami,trzeba cos wynajac,a jesli dojdzie do rozwodu to i dochodzi podział majatku.to nim kieruje.

zyc
ze ci siły,i madeych decyzji.

820

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Przyszłość,
no teraz DObra ma deficyt, ten sie zjawil, o tym cala dyskusja. Teraz nastapil drugi proces przyczynowo skutkowy, lancuszek sie nie zrywa.
czy jej maz takiego bilansu juz nie zrobil nie wiem. To istota myslaca i na pewno sobie przemyslal. Nie jestem prorokiem by powiedziec co i jak przemyslal. rownie dobrze mogl sobie powiedziec ze Dobra jest na straconej pozycji i moze boi sie to jej zakumunikwac, jak tez mogl wymyslec niech sie troche potrzepie jak ta zlapana ptaszyna zobaczymy co z tego wyniknie, a rownie dobrze mogl dojsc do przekonania ze chce z nia byc, ale jak komus to powiedziec kogo sie ranilo. To nie takie chop by mimo wszystko do czegos sie przyznac. A jeszcze jak naciski sa to w facet moze sobie myslec: no przeciez jestem, ta to by chiyla teraz ksiezniczka byc.
Nie wiem po prostu nie wiem, Przed chwila napisalem co ewentalnie mozna zrobic, ale czy to tez bedzie dobre? na pewno lepsze niz radykalne kroki go wywalic, albo prosic o decyzje.
No ja mysle Przyszlosc ze Twoj maz to w swoim czasie lepiej by zrobil jakby worki z kartoflami nosil, to by sie z jakas korzyscia wyeksploatowal. Ale czy koncowy efekt zdrady u Ciebie jest az tak niezadawalajacy? tego tez nie wiem, ale madrzy ludzie to z swoich porazkach i pozytywne strony widza.

821

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

taki tam cytat samego siebie z maja...
niedaleki od prawdy....

pitagoras napisał/a:

Zajrzę tu za miesiąc, pewnie nic się nie zmieni.

822

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
soraga70 napisał/a:

hej....
jestem tu nowa.byc moze nie spodoba ci sie co pisze,ale gon go kobieto!!zapytaj go,jakby sie czuł gdyby tobie zachciało sie nowego faceta?byłby szczesliwy?i pogon go z domu.niech przemysli dokładnie czy chce byc z wami,wracac.wiesz dlaczego nie chce odejsc definitywnie?powiem ci:bo ma chate,opierunek i zone ....a odejscie wiaze sie z alimentami,trzeba cos wynajac,a jesli dojdzie do rozwodu to i dochodzi podział majatku.to nim kieruje.

zyc
ze ci siły,i madeych decyzji.

musiala bys na mnie trafic, dalbym sie pogonic jak jasny gwint.
O tym ze nowa tu jestes nie musialas wspominac to widac, zadomow sie a pozniej pogadamy..
Ja pierdziu, i znow burzysz moj wizerunek madrych kobiet, chata opierunek na wiecej was nie stac? klapki na oczych, no ale dobrze, nowa to i nie wiedziala jak czerwona plachte na byka wyciaga

823

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

dobra23 teo ma rację spróbuj zająć się sobą , małe kroczki małe przyjemności rzeczy które z różnych powodów odkładałaś na póżniej .

ja zaczęłam biegać , no może nie biegnę a idę i sapię smile ale staram się bo zawsze chciałam ale jakoś tak nie wychodziło
wiele rzeczy chciałam i uprawiałam to chciejstwo bardzo skutecznie ale teraz moje chcę staram się zamieniać na robię
może to się wydać głupie i infantylne ale zrobienie czegoś dla siebie , tylko dla siebie pomaga

i teo sprzątanie czasem też pomaga , pozwala się zmęczyć nie myśleć odreagować a do tego jest konstruktywne bo widać efekty  smile

824

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teo, a co to ma do rzeczy, ile tu jest? Doświadczenia spoza szacownego forum się nie liczą?
Masz dziwny sposób obrażania każdego, kto ma inne zdanie. I coś, czego nie trawię: generalizowania.

Ja też uważam, że często dominującym powodem, że taki chłop (czasem i baba) żyją nadal jest dom, kredyt i inne przyziemne sprawy. Takie polskie realia. Ciężko wynająć i jeszcze płacić na dziecko. Trzeba się więc pięć razy zastanowić nim się sobie pójdzie. No jeśli tam nie czeka kochanka, która z nami podzieli los i koszty wynajmu (wiemy, że w przypadku męża Dobrej nikt na niego nie czeka, bo kochanka naprawia swój związek, jaka więc perspektywa czeka tego męża? Tania wynajęta kawalerka?)
Rozwiedzeni mężczyźni często więc wracają pod dach swoich rodziców, co jednak szczytem marzeń nie jest.

Dobra, zauważyłam, że ignorujesz każdy wpis, który nie jest po Twojej myśli. Tylko wąskie grono, które poklepuje Cię po ramieniu, przekonując, że powinnaś czekać cierpliwie aż Twój mąż się odkocha + ekspert w sprawie zdrady małżeńskiej, który usprawiedliwiając Twojego męża sam przed sobą się tłumaczy obwiniając zdradzanych o współudział.

Nie twierdzę, że nie można się przyczynić do zdrady. Można. Znam jednak wiele ludzi, którzy przy wszelkich niedoskonałościach swojego związku, przy wszelkich wadach, niedociągnięciach swojego partnera, jednak tego nie robią. Co mnie prowadzi do wniosku, że to jednak kwestia charakteru zdradzacza, jego hamulców, systemu wartości, kręgosłupa moralnego najwięcej zależy.
Nie sądzę, czy gdyby zadać po wielu wspólnych latach pytanie ludziom, którzy nigdy nie dopuścili się zdrady, czy bywali nieszczęśliwi w z związku, czy ich związki nie przechodziły kryzysy, czy ich partner posiada wady... to ich odpowiedź byłaby "ależ skąd, zawsze było cudownie, partner nigdy mnie nie zdenerwował, a mój związek to idylla".

Więc powody znalazły każdy. Naprawdę. Zawsze można się do czegoś przyczepić.

Uważam, że wmawianie Dobrej, że jest to jej wina, jest wyrządzaniem jej krzywdy.
Jeszcze trochę a zacznie go przepraszać.  Już próbuje walczyć, choć on ma to gdzieś.
To poniżające. To on powinien o nią walczyć! Amen. Szkoda że mu na to nie pozwoli.

Ciekawa jestem czy Endaluzja, gdyby jej mąż powiedział po zdradzie, że nadal kocha kochankę, że wróci, ale musi mu dać czas na odkochanie, czekałaby na to cierpliwie. Otóż mam wrażenie, że nie. Ona naprawdę pozwoliła mu walczyć o nią, o jej zaufanie. Tylko tak facet może zrozumieć, że straciłby najcudowniejszą, najbardziej wartościową na świecie kobietę.

A tak? Jaki info dostał mąż Dobrej? Że może ją zdradzać fizycznie i emocjonalnie, że może robić cokolwiek, a ona będzie o niego walczyć. Bo taki jest cudowny. Trudno się dziwić, że chce teraz kogoś równego swojej wartości. Że jest warty więcej niż ona, sama go przekonuje. To wszystko nieuświadomione być może, ale tak jest.

Po prostu szkoda mi jej. I tego co sobie robi nie stawiając jasno granic.

825

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

KajkaKa, bardzo sensowny wpis.
Odnoszę wrażenie, że Dobra żyje w forumowym matrixie.Jak dla mnie, z jej postów wynika dość jasno, że mąż ma ją gdzieś.
Żyje sobie nijak, trochę rozgoryczny tym, że mu kochanica odpadła; trochę poddenerwowany, że żonka może bruździć; a nade wszystko spragniony spokoju.
Więc od okazji do okazji, w ramach konwencji sprzeda żonie dokładnie to co ona chce usłyszeć.
Coś tam o odbudowie związku powie.BO NIBY CO MA POWIEDZIEĆ w tej sytuacji..?
A Dobra się podnieca jakimiś urojonymi procesami myślowymi, które CHCIAŁABY, żeby zachodziły w głowie męża.
**
Osobna sprawa, zmora tego działu: rozkminy typu ''dlaczego zdradził''.
KIedy Wy dziewczęta zrozumiecie, że facet to nie jest kobieta z penisem, tylko osobny twór natury, którego umysł funkcjonuje INACZEJ.W praktyce oznacza to, że zdrada często gęsto nie ma żadnej podbudowy ideologicznej, leczenia deficytów sratata pierdu pierdu.Zdradził bo jest facetem, miał okazję i ochotę.Koniec.

826

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

czytam od początku wątek.....powiem tak: ile ludzi tyle charakterów, tyle różnych zdań. Nie ma recepty gotowej na życie i już. Nigdy nie wiemy która decyzja będzie dla nas dobra, jakie konsekwencje nas czekają. Czasami zdarza mi się gdybać co by było gdybym....podjęła wtedy taką a nie inną decyzję. Niestety w życiu ciągle musimy podejmować różne decyzje i czasami długo musimy czekać na efekty. Mój już eks mąż nie zdradzał, on po prostu oświadczył, że odchodzi i poszedł. I wrócił po kilku miesiącach.....kochanka go już nie chciała i wiecie....wtedy podjęłam złą decyzję dla mnie bo postanowiłam mimo wszystko przyjąć go i spróbować, nie wiem co wtedy mną kierowało....być może dziecko. Ciężko jest żyć ze świadomością, że jest się niekochanym i jeszcze te sny....... Niestety moje małżeństwo zakończyło się i jedyne czego dzisiaj żałuje to tego, że tak długo to trwało. A wrócił do mnie bo......u mnie było bezpiecznie, zawsze byłam osobą twardo stąpającą po ziemi, nigdy nie brakowało pieniędzy bo dobrze sobie z tym radziłam no i w końcu spełnił swoje marzenie o domu. tylko co z tego.....nic....ja obudziłam się w tym życiu z ręką w nocniku, z poczuciem, że przegrałam swoje życie. Tak jak tutaj ktoś napisał: wrócił bo: po co zmagać się z problemem mieszkania, utrzymania się, płacenie alimentów i wiele jeszcze innych takich codziennych spraw, którymi np u mnie ja zajmowałam się. Nie doradzę "dobrej" co ma zrobić....musi sama podjąć tę trudną decyzję ale musi kierować się tym czego chce na przyszłość i czy będzie potrafiła żyć ze świadomością i niepewnością czy naprawdę mąż wrócił bo ją kocha. Wybaczyć można wiele, śmiem twierdzić, że prawie wszystko ale niestety ZAPOMNIEĆ NIE DA SIĘ. A mąż czy żona (bo to dotyczy obu płci)powie wszystko co chcemy w takiej sytuacji usłyszeć. A co do powodów zdrady.....każdy kieruje się innymi pobudkami. Tylko gdzie ta szczerość?

827 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-19 13:49:19)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

KajkaKa,
jezeli czujesz sie obrazona, lub myslisz za innych ze powinni czuc sie obrazeni to ja niestety na to nic nie poradze. Obrazanie to przezycie bardzo indywidualne i kazdy przezywa je dla siebie. Moze dziwny ze mnie typ, ale jak czuje czyja sintencje ze chce mi dowalic to zawsze pytam czy chce mnie obrazic. Na razie na tym forum nie mialem takiego wrazenia ze ktos mnie chce obrazic, co najwyzej ze ktos polemizuje z tym co napisalem.
Oczywiscie ze genralizuje bo taki tu styl, pokaz mi kogos co nie genarilzuje, sama posowasz sie do tego.
Wspaniale ze znasz ludzi ktorzy w zwiazku sa i jakies tam klopoty przezywaja i mimo tego nie zdradzaja. Byloby bardzo plytkie gdyby jakies duperele prowadzily do zdrady. Dlatego tez wychodze z zalozenia ze ani M DOBREJ ani DOBRa plytcy nie sa a co za tym idzie godni partnerzy do rozmowy. dalej Twojego czwartego akapitu nie bede rozwijac, bo i tak zbyt duzo pisze.

Musialbym bardzo nie znac ludzi by dojsc do takiego samego przekonania jak TY ze za chwile DOBRA zacznie przepraszac. Jak Twoim zdaniem zaczyna walczyc, to ma dla mnie wydzwiek militarny, bo jak? prowadzi wojne z tym swoim M? czy prowadzi wojne przeciw calemu swiatu by z M byc. Nie bardzo rozumie tu dobor slow. Bardzo mnie to razi. bo jakos tam gdzie walka tam zwyciezca i przegrany. Tutaj na nieszczescie przegranych jest juz dwoch, chyba ze Tobie chodzi o jakies pokonanie M DObrej. Tak samo mrzonka jest ze M powinien walczyc o M. Cos za bardzo mi to zalatuje krwia, bitwa i laska lub nielaska zwyciezcy. Ale moze akurat u Ciebie czepiam sie slowek.
Ja nie wiem jakie info dostal M DObrej. werbalnie na pewno sobie Dobra na to nie pozwolila, a niewerbalnie to tylko interpretacja... Tym razem Twoja, bo moja jest calkiem inna.

pitagoras
Jk wyzej powiedzialem nie mamy pewnosci co mysli M DOBREJ. moze masz i racje a moze nie. Ja mam nadzieje ze on jej nie ma gdzies. Zreszta chyba DOBRA podzielila by sie tym z nami. To tylko wszystko nasze odczucia i wnioski plynace z opisu DOBREJ. Zadnej pewnosci jednak co do tego nie mamy.
Reszta Twojego postu w gruncie rzeczy odpowiada meskiemu mysleniu i ciesze sie ze juz nie jestem sam ktory jakos to "zawile" meskie myslenie moze przedstawic.

zuzia1967
przykro mi ze zalujesz tylko tego ze tak dlugo Twoje malzenstwo trwalo. Co do Twojej historii mam tylko nadzieje ze z podniesionym czolem mozesz powiedziec ja chcialam, ale ze ja z tych co dziury w calym szukaja, mozesz to powiedziec tylko sobie i powinnas sie cieszyc.
Cos tu bylo o kegoslupie moralnym itd.
Ja bym sie cieszyl z takiego rozpoznania ze zrobilem wszystko co uwazalem za mozliwe, inna sprawa ze sie nie udalo. (prosilbym jednak by nie wyciagac wnioskow co do mojego zycia czy mam powody czy nie mam powodow do radosci i czy u mnie zrobilem wszystko co sie dalo. To zdanie napisalem gdybym mial sie wczuc w role zuzi1967

DOBRA
troche kijato ze watek ucieka spod kontroli, ale jak widzisz duzo osob chcialo by pomoc, a kazda ma jakas inna idee. Mysle ze zebralas dobre zniwo sympatii i zrozumienia Twojej uczuciowosci, bo uwazam ze wiele kobietek sie z Toba tutaj solidaryzuje bo sa w stanie wczc sie w Twoje sytuacje. To na pewno Ci pomoglo.
Ja niestety nie potrafie, bo jakby nie bylo jestem facetem a do tego mam latke zdradzacza. Probowalem sie koncentowac na dzialaniach jakie masz przedsiewziac i kierowalem sie mysla ze rozstania nie chcesz i robilem wszystko i dalej bede robil wszystko by ta mysl nie pozwolic wybic Tobie do glowy. Oczywiscie gdy dojdziesz sama do takiego wniosku, to Cie popre, pomysle tylko ze sie mimo wszystko nie udalo.

828 Ostatnio edytowany przez Antyfacet (2014-06-19 14:30:31)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:
soraga70 napisał/a:

hej....
jestem tu nowa.byc moze nie spodoba ci sie co pisze,ale gon go kobieto!!zapytaj go,jakby sie czuł gdyby tobie zachciało sie nowego faceta?byłby szczesliwy?i pogon go z domu.niech przemysli dokładnie czy chce byc z wami,wracac.wiesz dlaczego nie chce odejsc definitywnie?powiem ci:bo ma chate,opierunek i zone ....a odejscie wiaze sie z alimentami,trzeba cos wynajac,a jesli dojdzie do rozwodu to i dochodzi podział majatku.to nim kieruje.

zyc
ze ci siły,i madeych decyzji.

musiala bys na mnie trafic, dalbym sie pogonic jak jasny gwint.
O tym ze nowa tu jestes nie musialas wspominac to widac, zadomow sie a pozniej pogadamy..
Ja pierdziu, i znow burzysz moj wizerunek madrych kobiet, chata opierunek na wiecej was nie stac? klapki na oczych, no ale dobrze, nowa to i nie wiedziala jak czerwona plachte na byka wyciaga

jestec toksykiem i hipokryta bo widac iz nie zaakceptowalbys jej zdrady. Kali zdradza dobrze i nadal zdradza jeszcze lepiej Kalego zdradzaja koszmar wredne glupie kobiety. Wez co strzel sie w leb egoisto to ze szczesliwie (a moze nawet celowo) trafiles na kobiete ktora ma niskie poczucie swojej wartosci tak jak ty (ale kazdy facet dziala w tym przypadku egoistycznie bo z gruntu rzeczy zaklafda ze kobieta bo jest z nim a on nie zasluguje na kogos lepszego wiec musi byc jeszcze gorszy , a kobieta o niskim poczuciu wartosci zaklada ze robi zbyt malo dla niego i msui bardziej sie starac mysli o jego potrzebach miast o swoich)
Dobra pytaalas meza jakby zareagiowal na twojego fagasa ?
Moj po swoim dlugim romansie + spotkaniach z prostytutkami i mojej pomocy w wyjsciu z alkoholizmu dowiedzial sie o moim romansiku (ktory byl wynikiem tego ze znow oklamal mnie w porozumieniu z kolega lekarzem bym zaszla w ciaze bo wiadomo w jego rozumieniu nic nie spaja rodziny jak dziecko, ktorego jednak nei chcialam miec)gdy wydal sie moj krotki romasnik od razu zarzadal rozwodu z mojej winy smile
A wczesniej tak sie plaszczyl wiec widac iz "twoj" bylby zdolny do najgorszego gdybys to ty go zdradzila widac takie osobniki sa zazwyczaj(nie zawsze) urodzonymi hipokrytami.

829

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teraz nie dam mu rozwodu i przeprowadzilam sie tam gdzie on sie przeprowadzil wiec szybko o mnie nie zapomni wink

830

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Podsumowując wypowiedzi samców alfa... Fiut rządzi moim życiem, moje myślenie i działania podporzadkowane są fiutowi...
Zdradził bo chciał, bo miał okazję, bez zbędnych ideologii...
Czyli tacy panowie, nigdy nie powinni zakładać rodzin, przysięgać wierności jednej kobiecie, bo to dla nich niemożliwe. Dlaczego? Czytaj powyżej.

831

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

WIERNOŚĆ - SILNE SWĘDZENIE Z ZAKAZEM PODRAPANIA SIĘ    Julian Tuwim

i może tylko najwytrwalsi dają radę nie drapać się  smile

832

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
mala82 napisał/a:

WIERNOŚĆ - SILNE SWĘDZENIE Z ZAKAZEM PODRAPANIA SIĘ    Julian Tuwim

i może tylko najwytrwalsi dają radę nie drapać się  smile

I można to rak czuć kiedy swędzi hehe

833

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

dobra23
wiesz caly Twoj problem teraz w tym, bo jestes niespokojna i zadnej klarownosci nie widzisz. Watpie bys to uzyskala, bardzo watpie.
To tak latwo powiedziec, uspokoj sie, nie da sie bo sam wiem jak jakis problem mnie gryzie. Wiesz jak wtedy latwo wpasc w jakas pulapke, Cala ta bezsilnosc.
Slyszalem gdzies ze podobno uprawianie sportu daje efekty, zajecie sie czyms, jakims hobby. Przeciez nigdzie nie jest powiedziane ze nie wolno wziasc Tobie czasu na cos, chyba na to jest gotow ze wybywasz z domu i on sie zajmuje synem, czy gospodarstwem domowym w tym czasie.
Czy ja wiem, na pewno w takiej sytuacji jak jestes robic cokolwiek,zawsze  jest lepsze niz nic nie robic. Ale sprzatac jak wariatka to chyba najgorsze wyjscie.
Moze masz tam cos co chcialas zawsze dokonac, jakies takie marzenie co odkladalas na swietego njigdy. Lepsze to niz nic i sie zadreczac.
Ja nie wiem ile czasu ja nie wiem czy wogole cos to da pozytywnego dla zwiazku, moze rownie dobrze byc odczytane ze Ty olewasz. ALe jak zrobisz cos dla siebie to przynajmiej bedzie dla Ciebie, byleby Tobie sprawialo przyjemnosc.
Znam kogos kto jak juz mial wszystkiego dosc i byl wypalony zaczal fotografowac jak szalony i calkiem fajne zdjecia wyszyl, znam kogos kto zaczal biegac i teraz bierze udzial w maratonach. Taka odskocznia wiesz. I co wazniejsza stali sie dla otoczenia ciekawsi, mieli jakies cele. cos robili. Nuda zabija. Chyba nie watpisz ze zostanie to nawet przez Twojego M odczytane jako cos zlego.
Czasami wydaje mi sie ze energia Cie rozpiera, a czasami widze rezygnacje.
Daj sobie o ile to mozliwe spokoj z Twoim problemem, nie ze on zniknie, ale nie dasz rady. Trafiasz na granit i zeby predzej polamiesz niz cos zdzialasz. Wiec dzialaj tam gdzie poczujesz sie dobrze. A problem? no jest nie zniknie, albo sie przyzwyczaisz, albo przyjdzie na to czas ze bedzie rozwiazany.
Mysle ze juz i tak tyle zrobilas na co bylo Cie stac, mysle ze efektow nie widzisz, moze to jeszcze nie ten czas.

Rozni sa ludzie i dziwny jest ten swiat. Jednego bedzie przytlaczac nadmiar milosci, drugiego jej brak. W gruncie rzeczy, ten tzw zdrowy egoizm, wcale nie jest taki zly. Kazdy radzi sobie jak moze.
Trzymaj sie Dobra.
I pamietaj nic tak nie zabija respektu jak ciagle rozrzucanie brudnych skarpetek i wieczne prasowaniei stekanie.

popieram, spróbować odciążyć myśli i zająć się czymś "swoim", tak jak pisze TEO50, zrobić coś co się zawsze odkładało w życiu, pójść z koleżankami do teatru, na wystawę, wyjechać w plener, polecam jazdę konną, daje tak we wszystkie mięśnie, że człowiek nie ma głowy do rozkładania swoich emocji na czynniki pierwsze, bo koncentruje się na bolących mięśniach o których nawet nie wiedział, że są..., ze swojego doświadczenia powiem, zrób coś dziewczyno dla siebie, zajmij czymś myśli, a poczujesz się o niebo lepiej, mnie to plus dobry psycholog  pomogło pozbierać się, spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, zmienić postawę.

834 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2014-06-19 16:34:49)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

moniaCo
dokładnie, a to że osoby zdradzone cierpią i wewnętrznie umierają po zdradzie to są same sobie winne, za dużo myślą, za bardzo się na sobie skupiają...

na szczęście są jeszcze samce Beta wink.

835

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Aleksandra81 napisał/a:

Tak tu sobie czytam co piszecie i  mam jedną refleksję.
To, że mężowie zdradzają to przecież nie jest wina żony. To nie ulega wątpliwości. Jednak w związku dobrej23 musiało być coś nie halo skoro on ten związek położył na szali z napisem NA STRATĘ. Nawet więcej, cały czas tam trzyma ich związek.
Przecież to jasne jak słońce że mąż dobrej nie kocha i nie szanuje.
Kolejna inteligentna zdradzona kobieta wybacza zdradę bez mrugnięcia okiem bez zastanowienia się nad przyczynami.

Przepraszam ciebie dobra, dla mnie jesteś nudna a twoje wypowiedzi nie zawierają żadnych żywych emocji. Jak taka jesteś w życiu to twój mąż może piszukiwał wrażeń i emocji.
Trudno komuś z kim się żyło prawie 20 lat powiedzieć, że brakuje ekscytacji.
To tak tylko moje wtrącenie. Ale warto pomyśleć.
Życzę tobie wszystkiego dobrego, nomen omen.

smile smile
ciekawy punkt widzenia
a uśmiecham się bo jednak polemizowałabym smile
Nudna? smile
...z pewnością po tylu latach trochę tak, ale czy nudna?  musiałabym sie go zapytać
..może przewidywalna dla niego..to bardziej, czy to tożsame?

z tego co widzę to związek mojego męża z kochanką to raczej nie pasmo wrażeń, ekscytacji, przygód ...no, ale nie wiem...na pewno jakieś tego typu "elementy" były, ale wydaje mi się, że nie są dominujące i tak ważne.
Dla mnie to raczej roamntyczne uczucie, związek dwóch pocieszycieli, którzy użalają się nad sobą, wspierają, chcą pomóc wzajemnie, łączy ich poczucie winy, etc
jakoś nie widzę w tym wrażeń  i ekscytacji...no chyba, że lubią przeżywać "emocjonalne rozterki"

co do braku chęci z mojej strony zastanawiania się nad przyczynami już się wypowiedziałam wyżej,
nie ma sensu powtarzać....

836

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:

Tak tu sobie czytam co piszecie i  mam jedną refleksję.
To, że mężowie zdradzają to przecież nie jest wina żony. To nie ulega wątpliwości. Jednak w związku dobrej23 musiało być coś nie halo skoro on ten związek położył na szali z napisem NA STRATĘ. Nawet więcej, cały czas tam trzyma ich związek.
Przecież to jasne jak słońce że mąż dobrej nie kocha i nie szanuje.
Kolejna inteligentna zdradzona kobieta wybacza zdradę bez mrugnięcia okiem bez zastanowienia się nad przyczynami.

Przepraszam ciebie dobra, dla mnie jesteś nudna a twoje wypowiedzi nie zawierają żadnych żywych emocji. Jak taka jesteś w życiu to twój mąż może piszukiwał wrażeń i emocji.
Trudno komuś z kim się żyło prawie 20 lat powiedzieć, że brakuje ekscytacji.
To tak tylko moje wtrącenie. Ale warto pomyśleć.
Życzę tobie wszystkiego dobrego, nomen omen.

smile smile
ciekawy punkt widzenia
a uśmiecham się bo jednak polemizowałabym smile
Nudna? smile
...z pewnością po tylu latach trochę tak, ale czy nudna?  musiałabym sie go zapytać
..może przewidywalna dla niego..to bardziej, czy to tożsame?

z tego co widzę to związek mojego męża z kochanką to raczej nie pasmo wrażeń, ekscytacji, przygód ...no, ale nie wiem...na pewno jakieś tego typu "elementy" były, ale wydaje mi się, że nie są dominujące i tak ważne.
Dla mnie to raczej roamntyczne uczucie, związek dwóch pocieszycieli, którzy użalają się nad sobą, wspierają, chcą pomóc wzajemnie, łączy ich poczucie winy, etc
jakoś nie widzę w tym wrażeń  i ekscytacji...no chyba, że lubią przeżywać "emocjonalne rozterki"

co do braku chęci z mojej strony zastanawiania się nad przyczynami już się wypowiedziałam wyżej,
nie ma sensu powtarzać....

Dla mnie to raczej roamntyczne uczucie, związek dwóch pocieszycieli, którzy użalają się nad sobą, wspierają, chcą pomóc wzajemnie, łączy ich poczucie winy, etc


skoro się pocieszali, użalali, wspierali i pomogali sobie na wzajem, to jednak mieli jakieś problemy...

837 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-19 17:00:03)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
KajkaKa napisał/a:

Ja też uważam, że często dominującym powodem, że taki chłop (czasem i baba) żyją nadal jest dom, kredyt i inne przyziemne sprawy. Takie polskie realia. Ciężko wynająć i jeszcze płacić na dziecko. Trzeba się więc pięć razy zastanowić nim się sobie pójdzie. No jeśli tam nie czeka kochanka, która z nami podzieli los i koszty wynajmu (wiemy, że w przypadku męża Dobrej nikt na niego nie czeka, bo kochanka naprawia swój związek, jaka więc perspektywa czeka tego męża? Tania wynajęta kawalerka?)
Rozwiedzeni mężczyźni często więc wracają pod dach swoich rodziców, co jednak szczytem marzeń nie jest.

Dobra, zauważyłam, że ignorujesz każdy wpis, który nie jest po Twojej myśli. Tylko wąskie grono, które poklepuje Cię po ramieniu, przekonując, że powinnaś czekać cierpliwie aż Twój mąż się odkocha + ekspert w sprawie zdrady małżeńskiej, który usprawiedliwiając Twojego męża sam przed sobą się tłumaczy obwiniając zdradzanych o współudział.

KajkaKa,
nie zorientowałam się, że tak robię..
raczej wydaje mi się, że filtruję posty pod innym kątem.
Potrzebuję różnych spojrzeń.. ale te z którymi się nie zgadzam, bo po prostu "nie są moje" zostawiam na boku.

Przykład: napisz pozew rozwodowy - nie, bo i może to super pomysł, ale ja tego po prostu teraz nie czuję, napisałam gdzieś, że na to teraz mnie nie stać...więc to  zostawiam,

następny: wyrzuć go z domu - i co mam w tej chwili spakować mu walizki, zrobić karczemną awanturę przy dziecku i trzasnąć drzwiami przed nosem? - nie, bo to też może i super pomysł, ale ja tego nie czuję, bo to nie ja!
chcę żeby się wyprowadził więc mu to powiedziałam,
chcę to zrobić jak najbardziej bezboleśnie dla synka, bez awanur i trzaskania drzwiami.
I nie chcę powiedzieć - "nie masz powrotu" ale też i nie chcę powiedzieć "wróć jeśli się zastanowisz".
Chcę żeby się wyprowadził bo ja teraz potrzebuję być sama.

Bo jak większość z was tutaj często pisze, to moje życie, moja historia, moje decyzje i to ja będę ponosiła ich konsekwencje.
Więc muszę dobrze wyważyć sama w sobie czego naprawdę chcę i co będzie mądre.
Wiesz i wtedy gdy już jestem przekonana co do swojej decyzji ..no to wtedy takie poklepanie niektórych z was po ramieniu... po prostu pomaga smile


KajkaKa napisał/a:

Uważam, że wmawianie Dobrej, że jest to jej wina, jest wyrządzaniem jej krzywdy.
Jeszcze trochę a zacznie go przepraszać.  Już próbuje walczyć, choć on ma to gdzieś.
To poniżające. To on powinien o nią walczyć! Amen. Szkoda że mu na to nie pozwoli.

Tak to on powinien walczyć.
Jak mu na to pozwolić?

KajkaKa napisał/a:

A tak? Jaki info dostał mąż Dobrej? Że może ją zdradzać fizycznie i emocjonalnie, że może robić cokolwiek, a ona będzie o niego walczyć. Bo taki jest cudowny. Trudno się dziwić, że chce teraz kogoś równego swojej wartości. Że jest warty więcej niż ona, sama go przekonuje. To wszystko nieuświadomione być może, ale tak jest.

Po prostu szkoda mi jej. I tego co sobie robi nie stawiając jasno granic.

KajkaKa,jak twoim zdaniem powinnam określic te granice?

838

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Antyfacet
nik to program i tyle. dzieki za pouczenia.
moniaCo
ciekawie piszesz swoje podsumowanie. dziewne troche ze fiut rzadzi Twoim zyciem, bardzo dziwne... ;-)))
pozatym robi sie tu nudnawo.. ide was zdradzic na inny watek fju fju fjut

839

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

SJP PWN
walczyć
1. ?brać udział w walce?
2. ?starać się kogoś pokonać w rywalizacji lub sporze?
3. ?brać udział w zawodach sportowych?
4. ?przeciwdziałać czemuś?
5. ?opierać się swoim potrzebom?
6. ?dążyć do osiągnięcia lub zachowania czegoś?
7. ?robić wszystko, aby pozyskać czyjeś względy lub zatrzymać kogoś przy sobie?
8. ?występować w obronie kogoś lub czegoś?

Tak, Teo. Czepiasz się. "Walka" to pojemne słowo. smile

Z tym przepraszaniem to trochę ironizowałam, ale tylko trochę. Skoro Dobra pójdzie tym tropem, że ona musiała mieć jakiś deficyt, skoro ją zdradził... to jak go znajdzie, nazwie, to całkiem możliwe,że dojdzie do wniosku, że ów deficyt pchnął męża do zdrady. I tu już tylko o krok od bicia się w piersi.

Dla mnie niesłychanie ważny byłby powód powrotu męża. Ja wiem, że ludzie błądzą. Tylko że powrót nie może być kwestią kalkulacji. Moim zdaniem. Wiem, że łatwo jest udawać wszystko, więc nigdy nie ma pewności, czy mąż nie wrócił tylko dlatego, że mu z kochanką nie wyszło, ale jednak jego podejście do tematu jest zasadnicze. To oczywiście tylko moje zdanie. Jeśli ktoś potrafiłby żyć z mężem mając świadomość, że tak naprawdę jest się substytutem, to ok. Ja bym nie umiała.

I też wiem niestety że od deklaracji "wybaczam" do rzeczywistego wybaczenie długa, kręta droga i to nawet przy opcji ogromnego zaangażowania zdrajcy.

Rzeczywiście Teo, choć może niesłusznie, patrzę na Ciebie przez pryzmat Twojej zdrady. Trudno mi zaufać słowom kogoś, kto w pewnym sensie ma interes, by zdradą obarczyć wszystkich zainteresowanych, no jakoś musiałeś rozwiązać to w swojej głowie, by zagłuszyć sumienie. smile


Zgadzam się w pełni z MoniaCo. smile

840 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-19 17:26:03)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
abrikade napisał/a:

(..)
skoro się pocieszali, użalali, wspierali i pomogali sobie na wzajem, to jednak mieli jakieś problemy...

dlaczego, dlaczego to zrobił...ciągle wraca w tym wątku

gdybym miała spróbować bardziej to "rozkminić" niż to co napisałam wcześniej,
gdybym chciała tak dokopywać się swojego udzialu, może winy..
to oprócz tego opisu z tamtego roku dotyczącego okoliczności, jego i mojego zachowania..to...

to myślę:
że, może się trochę dusił w małżeństwie, może chciał nie raz coś inaczej a nie mówił bo obawiał się mnie "urazić"?
bo zna mnie, bo pomimo tego, że nie poddaję się, walczę w życiu, staram się być twarda, to w uczuciach jestem delikatna i wrażliwa...
może za mało byliśmy oboje "egoistyczni" dla dobra drugiej strony
i to zarówno ja i on.
Może powinniśmy się kłócić, a nie kłóciliśmy często..i każdy "trochę rezygnowwał z siebie samego"...
Byliśmy ze sobą szczerzy w życiu, ale może jednak za mało.
Może "zagłaskaliśmy" nasz związek?
On by musiał powiedzieć jak to widzi...

bo może to co napisałam wyżej to rozdzielanie włosa na czworo

841

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

ryba napisałam email

842

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

ryba napisałam email

Ok - juz sprawdzam smile

843

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Antyfacet
nik to program i tyle. dzieki za pouczenia.
moniaCo
ciekawie piszesz swoje podsumowanie. dziewne troche ze fiut rzadzi Twoim zyciem, bardzo dziwne... ;-)))
pozatym robi sie tu nudnawo.. ide was zdradzic na inny watek fju fju fjut

Naucz się czytać ze zrozumieniem...pisałam nie o sobie, a o samcach alfa.
O ile dobrze pamiętam - płci nie zmieniłam jeszcze smile
A co do fiuta...moim życiem nie rządzi, a jedynie je całkiem fajnie umila smile

844

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
KajkaKa napisał/a:

Dla mnie niesłychanie ważny byłby powód powrotu męża. Ja wiem, że ludzie błądzą. Tylko że powrót nie może być kwestią kalkulacji. Moim zdaniem. Wiem, że łatwo jest udawać wszystko, więc nigdy nie ma pewności, czy mąż nie wrócił tylko dlatego, że mu z kochanką nie wyszło, ale jednak jego podejście do tematu jest zasadnicze.

I tu jest pies pogrzebany niestety.

KajkaKa napisał/a:

..... Teo, choć może niesłusznie, patrzę na Ciebie przez pryzmat Twojej zdrady. Trudno mi zaufać słowom kogoś, kto w pewnym sensie ma interes, by zdradą obarczyć wszystkich zainteresowanych, no jakoś musiałeś rozwiązać to w swojej głowie, by zagłuszyć sumienie. smile

Podzielam zdanie Kajki.

845

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

KajkaKa,
sorry za moje niedouczenie, barziej kierowalem sie sarkzmem niz checia zrozumienia co chcesz mi powiedziec.
Nie uwazam ze od razu jak sie swoje bledy rozpozna to trzeba bic sie w piers, jakies deficyty mial M Dobrej, a ze ciapa nie umial tego nazwac to juz inna sprawa.
Ja wcale nie umniejszam jego winy, juz mysle ze Dobra dala mu odczuc jak cierpi, a slepy chyba nie jest i widzi co narozrabial.
Caly problem jest w tym, ze jak czlowiek troche myslacy, to pewno i sobie conieco wyobraza. Jak ma teraz wszystko odkrecic. Przeciez to nie  lada problem. Ja nie dalbym rady. Co powie ze kocha DObra? a ta mu tak uwierzy na slowo? Powie ze chce z nia byc? i co tez uwierzy? Rzuci sie na kolana i bedzie prosc? A jak Dobra go odtraci co on wtedy zrobi? podkuli ogon i sobie pojdzie?

Jak sie jedno wyprowadzi to myslisz ze latwiej wrocic? Ja mysle ze jeszcze trudniej niz odkrecic cala sprawe na miejscu.
Ciezko to tak. Moze nie tylko Dobra nie wie co ma robic ale moze on tez? Jakby nic go nie trzymalo w domu to by sobie tez i poszedl. Nie wiesz jak czasami rzeczy materialne w jednym momencie traca na wartosci. Cale to misternie budowane zycie sie wali, to wtedy nie ma znaczenia ani dom, ani samochod ani nawet praca.

Jak sie raz wyjdzie z domu, to trzeba sie liczyc z tym ze obojetne jaki naprawde jest powod powrotu, to druga strona pomysli ze dla wygodnictwa.
Zreszta ja w glowie tego faceta nie siedze, a tylko snuje moje przypuszczenia na podstawie moich wiadomosci i mojego zycia, bo inaczej sie nie da. Nie znam setki malzenst sie rozchodzacych i schodzacych, wiem tylko ze tak naprawde tutaj niewielu sie udalo. A to czytam po roku sie naprawde rozeszli to po innym czasie.
napisalas:
"I też wiem niestety że od deklaracji "wybaczam" do rzeczywistego wybaczenie długa, kręta droga i to nawet przy opcji ogromnego zaangażowania zdrajcy."

Posty [ 781 do 845 z 1 394 ]

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026