netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

1 393 odpowiedzi175 797 wyświetleńzałożony przez dobra23, 23.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 1 394 ]

716 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-06-17 11:53:10)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Ha TEO ja po germanistyce,ucze ludzi niemieckiego-taka moja prywatna milosc
te okreslenia w ogóle są fajne-CIoteczka dobra rada...

717

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Dobra
Ja też śledzę twój wątek i szczerze mówiąc spodziewałam się, że twoja obawa przed podjęciem bardziej stanowczych decyzji spowoduje powrót do miejsca wyjścia. Ale też miałam jasność, że ty nie byłaś gotowa, żeby w pełni skonfrontować się z tą sytuacją. Z resztą po tylu latach w sumie udanego związku, wcale się nie dziwię.
Zależy ci na twoim mężu, ale nie chcesz żyć w fasadowym małżeństwie to nie pozostaje ci nic innego jak postawić na siebie i przeprowadzić ten pomysł z wyprowadzką męża. Twój mąż zakochał się innej kobiecie i żyjąc z nim pod jednym dachem będziesz wiecznie narażona na upokorzenie i odrzucenie. Dopóki on tamtą kobietę darzy uczuciem, nie będzie miał tych uczuć dla ciebie.

Co na tym wartościowego można budować? Tak tylko potrafią żyć kobiety, które do swojego męża dawno już nic nie czują. Dla każdej zaangażowanej kobiety taka sytuacja jest koszmarnie niszcząca. Nawet jak on nie będzie miał kontaktu z tamtą kobietą, ona jest w jego myślach, marzeniach, tęskni do niej. Zasypia fantazjując o niej, kiedy wydarza się coś ważnego, to jej chce opowiedzieć o tym. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla ciebie?

Jeśli mąż się nie będzie chciał wyprowadzić to przekonaj go, że to nie jest "po złości" tylko, że ty tego potrzebujesz, a on jest ci to winien, bo gdyby nie szereg jego decyzji, nie bylibyście w tym miejscu, w którym teraz jesteście.
A co będzie dalej czas pokaże....

to chyba cos bardzo sensownego co przeczytalem w ostatnim czasie.
Nadal jednak jestem zdania ze jak odbudowywac cos to nie na odleglosc. Tak sie nie da, nie na darmo powiedziane co z oczu to z mysli czy jakos tak.
Obawiam sie ze jak dojdzie do jakiegos powrotu, to bedzie to dzialanie w mysl bo tak lepiej po prostu z wygodnictwa. Wroci M bez konsekwencji do M bo jemu teraz tak wygodnie, bedzie chciala DOBRA by wrocil M (z wygodnictwa czy jakis tam innych powodow) to sama poczuje sie jeszcze bardziej zdeptana, Tak wiec ten miecz jest obusieczny.

Nie wiem czy do konca kapuje, bo albo jest opcja, ze DOBRA znow sie laczy z M i zyja dlugo i szczesliwie ( jak ja sobie to wyobrazalem), albo opcja M koncz to wszystko bo nie ma sensu. Jakos tutaj nie potrafimy dojsc do porozumienia ( tzn ja z Dobra i chyba z cala reszta piszacych, chociaz nie umie sobie wyobrazic ze chcecie jej zla..)
PS.
DOBRA, jednak wybralas kijaty NIK, tak glupio mi pisac dobra Dobra, czy zla Dobra ;-)

718

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teraz będziemy na 3 strony roztrząsać, czy Dobra dobrze czy źle zrobiła. I każdy zacznie przedstawiać swoje racje.
A prawda moim zdaniem jest taka, że nie ma jakiejś reguły. To mąż Dobrej ma problem i nie wie co wybrać. Jest rozmemłany, albo zakochany. I nie wiem w jaki sposób Dobra może mu pomóc, żeby wróciła mu miłość do niej a odkochał się w tamtej.
No bo chyba w tym jest problem.

Czytałam kiedyś historię mężczyzny. Żonaty, zakochał się w innej. Pisał o swoich rozterkach. Wybrał rodzinę, żonę. Nie zakończył romansu jednym telefonem, ale był to koniec. Pisał jak mu ciężko, jak docenia miłość żony. Jakim wsparciem, wyrozumiałością, miłością go obdarzyła. Był jej bardzo wdzięczny. Po półtora roku miał to za sobą. Nie żałował swojej decyzji.
Nie wiem dokładnie co ta żona robiła. Wydaje  mi się jednak, że była jedynie zapleczem. To od jego wytrwałości zależało jak to się dalej potoczy.

719

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Nadal jednak jestem zdania ze jak odbudowywac cos to nie na odleglosc. Tak sie nie da, nie na darmo powiedziane co z oczu to z mysli czy jakos tak.

szczerze powiedziawszy, to ja tez nie widze takiego odbudowywania.Bo wlasnie BYCIE ze soba buduje.

I czy to nie jest Dobra, troche taki "manewr " z Twojej strony?? By na nim cos wymoc ?
Bo tak, notuje co nastepuje:
1. NIE CHCESZ sie z nim rozstawac
2. kazesz mu sie wyprowadzac

czy tylko ja tu widze sprzecznosc?

720

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

TEO50,
ale mi o to samo chodzilo co Szarlotcenagorąco.Mąz sie wyprowadza bo zona nie moze juz zniesc jego niezdecydowana,obojetnosci czy czego tam jeszcze a nie, że ma sie wynosic i nic jej nie obchodzi, tu chodzi o milosc a raczej jej brak i cierpienie tej zony.To jest ratowanie siebie,swojej godnosci,swojej milosci
przeciez gdy czlowiek zyje obok kogos kogo kocha szczerze a nie moze go miec wcale to sie meczy,to juz lepiej niech w takim wypadku dana osoba zastanowi sie bedąc sama, moze to jej da przestrzen do myslenia.Czasem inaczej sie nie da a przede wszystkim nalezy walczyc o siebie i swoj spokoj i swoje zdrowie,co nam po zszarganych nerwach.teraz rozumiesz? ja nigdy bym meza nie wyrzucila na zbity pysk,ostatnia rzecz jaką bym zrobila to to ale do tanga trzeba dwojga.

721

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

a co to właściwie znaczy to  "kocham cię"?

dobra, a czy przed tym "zakochaniem" w innej twój mąż cię przytulał, ot tak po prostu, powiedz, ale tak szczerze?

722

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
pomaranczowa 1 napisał/a:
TEO50 napisał/a:

Nadal jednak jestem zdania ze jak odbudowywac cos to nie na odleglosc. Tak sie nie da, nie na darmo powiedziane co z oczu to z mysli czy jakos tak.

szczerze powiedziawszy, to ja tez nie widze takiego odbudowywania.Bo wlasnie BYCIE ze soba buduje.

I czy to nie jest Dobra, troche taki "manewr " z Twojej strony?? By na nim cos wymoc ?
Bo tak, notuje co nastepuje:
1. NIE CHCESZ sie z nim rozstawac
2. kazesz mu sie wyprowadzac

czy tylko ja tu widze sprzecznosc?

To nie do końca sprzeczność, Pomarańczowa. Czasami trzeba odejść, bo osoba którą kochasz nie jest wstanie ci dać tego czego potrzebujesz. I wtedy czujesz, że chcesz z tą osobą być, ale na innych zasadach, takich, które nie będą krzywdzące dla ciebie. Jeśli nie jest to możliwe to zostając będziesz nieszczęśliwa. A co to niby za miłość, która unieszczęśliwia i odbiera wiarę w samą siebie?

723

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Nie ma jednoznacznej definicji milosci, jak dla mnie to niesienie dobra drugiej osobie ( nie bez powodu nick naszej Dobrej jest taki:) czesto przedkladanie jej dobra nad nasze ( nie mylic z calkowitym zniewoleniem czy podporzadkowaniem) to po prostu altrusityczna chec by drugiej osobie bylo z nami i ogolnie dobrze,co sie laczy ze wsparciem,szacunkiem,cierpliwoscią,uczciwościa,lojalnoscią itd
to nie jest jakies magiczne slowo, to jest po prostu cała nasza postawa, czyny,milosc to wybór, wybieramy kogoś i umacniamy sie w tym wyborze
jak dla mnie  by pokochac kogoś trzeba miec czystą kartę,odkochac sie  jesli bylo sie z kims wczesniej,mam nadzieje, ze w tym wypadku to po prostu zauroczenie, milosc to wielkie slowa,do tego potrzeba czasu
problem jedynie co zrobic jesli mąz odkocha sie w zonie?? przeciez tu juz nawet nie chodzi o te nowe ,,milosci" tylko o to czy da sie ponownie zakochac albo przypomniec co bylo kiedys.wierze, ze da.
Ok nie bede sie juz madrzyc, poczekam na nasza Dobrą.
Pozdrawiam wszystkich

724 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2014-06-17 13:24:46)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Szarlotkanagorąco napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
TEO50 napisał/a:

Nadal jednak jestem zdania ze jak odbudowywac cos to nie na odleglosc. Tak sie nie da, nie na darmo powiedziane co z oczu to z mysli czy jakos tak.

szczerze powiedziawszy, to ja tez nie widze takiego odbudowywania.Bo wlasnie BYCIE ze soba buduje.

I czy to nie jest Dobra, troche taki "manewr " z Twojej strony?? By na nim cos wymoc ?
Bo tak, notuje co nastepuje:
1. NIE CHCESZ sie z nim rozstawac
2. kazesz mu sie wyprowadzac

czy tylko ja tu widze sprzecznosc?

To nie do końca sprzeczność, Pomarańczowa. Czasami trzeba odejść, bo osoba którą kochasz nie jest wstanie ci dać tego czego potrzebujesz. I wtedy czujesz, że chcesz z tą osobą być, ale na innych zasadach, takich, które nie będą krzywdzące dla ciebie. Jeśli nie jest to możliwe to zostając będziesz nieszczęśliwa. A co to niby za miłość, która unieszczęśliwia i odbiera wiarę w samą siebie?

to, ze mozna kogos kochac i zdecydowac zyc BEZ niego, to ja doskonale wiem i to jest oczywista oczywistoscia.
Mnie chodzilo o cos innego...
Nie do konca widac tu, ze nasza Dobra ma wlasnie taki zamiar.
Dlatego pytam: na ile jest to Twoja wola Dobra, a na ile proba "ugrania " czegos.

pamietam , jak Monia Co (pozdrawiam Cie Moniu) tez miala taki  ( podobny ) moment i pamietam jak tez mi sie to od razu w oczy rzucilo...
"Zagrozila " jeszcze mezowi, ze wynajmie kawalerke czy cos takiego.
I pamietam , ze wtedy pisalam jej , ze gra Teatrzyk Kasperle.Bo mowila cos , czego nie czula.

To sie nazywa GRA.

°°°°°°°
Albo szczerze sie rozstaje, albo zyjemy razem i kopiemy do tej samej bramki

725

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Znamy się tyle na ile się sprawdzimy.
Co ja bym zrobiła na miejscu dobrej? Nie wiem, bo nie jestem na jej miejscu. Mogę tylko powiedzieć, że jak mi na początku przychodziły do głowy takie myśli , żeby wystawić walizki mojemu M to  powodem nie była  moja potrzeba odseparowania się na chwilę, przemyślenia co dalej, bo przecież do tego wystarczyłby mój wyjazd na tydzień czy dwa. Miałam jeden powód-dokopać, niech poczuje się odrzucony, niech go boli, niech zrozumie.......... No i oczywiście potem na kolanach s powrotem.
Ale na szczęście potrafiłam stanąć ponad swoją chęcią zemsty i podjęłam decyzje zgodną z tym czego chciałam. Ale to moja historia i nie u każdego tak by się skończyła. Wyżej opisuje zemborzyce swoją historię, ona wykopała M i to im pomogło, dlatego nie ma jednej dobrej rady. Ważne aby wybory których dokonuję były w zgodzie z tym co ja chcę i co ja mogę. Liczenie na to że moje decyzje zmienią decyzje czy uczucia mojego M, że wywierając presję uda mi się doprowadzić do tego że on zrobi tak jak ja chcę jest mrzonką. Bo nie mam wpływu na to czy się wyprowadzi i nie mam żadnego wpływu na to czy wróci.   
Ale nie jest łatwo zdecydować w tym mętliku uczuć, rozpoznać te właściwe ja chcę i oddzielić je od "ja chcę żebyś ty zrobiłczy  poczuł......." Bo on albo zrobi , albo nie, poczuje albo nie.
-chciałam ratować związek
-nie chciałam tego robić bo nie  ja go rozwaliłam i naprawa to jego zadanie
-chciałam go wykopać,
-nie chciałam na niego patrzeć
-bałam się że jak go wykopię to nie wróci o tych kolanach nie wspomnę
-jak go nie było to chciałam aby był
-jak był to chciałam zeby go nie było

Jak na to teraz popatrzę to myślę, że cud się stał, że ja z tego wyszłam.
Moja rada jest taka "rób tak jak chcesz, licz tylko na to w czym ty sama podejmujesz decyzję".

726

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:

Ważne aby wybory których dokonuję były w zgodzie z tym co ja chcę i co ja mogę. Liczenie na to że moje decyzje zmienią decyzje czy uczucia mojego M, że wywierając presję uda mi się doprowadzić do tego że on zrobi tak jak ja chcę jest mrzonką.

OTOZ  TO !
:-))))

727

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Przy podejmowaniu decyzji ,bardzo mi pomagają słowa Jana Pawła II:
"Kłopot z życiem polega na tym, że nie ma okazji go przećwiczyć i od razu robi się to na poważnie."

728

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:

Przy podejmowaniu decyzji ,bardzo mi pomagają słowa Jana Pawła II:
"Kłopot z życiem polega na tym, że nie ma okazji go przećwiczyć i od razu robi się to na poważnie."

no niestety nie mamy proby generalnej

729 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-06-17 13:44:47)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:

Znamy się tyle na ile się sprawdzimy.
Co ja bym zrobiła na miejscu dobrej? Nie wiem, bo nie jestem na jej miejscu. Mogę tylko powiedzieć, że jak mi na początku przychodziły do głowy takie myśli , żeby wystawić walizki mojemu M to  powodem nie była  moja potrzeba odseparowania się na chwilę, przemyślenia co dalej, bo przecież do tego wystarczyłby mój wyjazd na tydzień czy dwa. Miałam jeden powód-dokopać, niech poczuje się odrzucony, niech go boli, niech zrozumie.......... No i oczywiście potem na kolanach s powrotem.
Ale na szczęście potrafiłam stanąć ponad swoją chęcią zemsty i podjęłam decyzje zgodną z tym czego chciałam. Ale to moja historia i nie u każdego tak by się skończyła. (...)

Moje działania na początku drogi były bardzo podobne.
Przy każdej okazji chciałam Go dobić. Pokazać, że jak ja cierpię, cierp Ty.
Kazałam się wyprowadzić, w gruncie rzeczy nie chcąc tego.
Chciałam by błagał o zostanie.
Chciałam Go upokarzać.
Itd, itd...
To było straszne.
Na szczęście w porę się otrząsnęłam.
Jego widok mnie bolał, Jego widok powodował miliony myśli.
Złość, nienawiść.
Ale miłość zwyciężyła.
Dziś cieszę się, że się nie wyprowadził, nie żałuje, że dałam szansę.
Cieszę się że jesteśmy Razem szczęśliwi pomimo zdrady w naszym życiu.
Dzięki temu, że jest ze mną - mam szansę na to by naprawić własne błędy.

Również uważam, że naprawa na odległość - nie ma szans.

730

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

MamaNalijki
ja sobie mysle ze DOBRA to jej kiedys serce podpowiadalo jak w ten zwiazek wchodzila, jakie efekty to chyba widac, bo inaczej tego sobie wytlumaczyc nie moge.
moze czas by podpowiedzial jej rozum?

tak tak, to jest sztuka ktora wynika chyba wlasnie z doswiadczenia, zeby pogodzic te 2 rzeczy. Nie omieszkam tu wskazac na historie ---------------->>>>>>>>>>>
zemborzyce2222yce.
Fajnie babka napisala. przepieknie, i szkoda by bylo gdyby przeszlo bez echa (sorry za ta babka, zeby nie bylo przykrych skojarzen z powodu wieku, ale po prostu taki sposob mojego wyrtosciowania kobiet, nota bene bardzo wysoki)

Teo50,
dzieki za pozytywne odebranie mojej historii. Akurat mialam stracha przed Twoja reakcja, bo Ty tak potrafisz przylozyc, ze az pojdzie w piety. Co do babki, to wszystko w porzadku, nie mam zamiaru sie obrazic.

731

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

End_aluzja,
z tego co napisalas wyzej jednym slowem postawilas go pod sciana. Twoja wola. Mam nadzieje ze przemyslane. Ja nie wiem jak Twoj M. Ja bym sie jednak skontaktowal z X, przynajmniej po to by zalatwic do konca. Odejsc bez slowa, to powiedzmy takie bardzo zdradzieckie. Moze nie mialem na tyle oleju w glowie kiedys, ze gdzies klamalem i oszukiwalem, ale teraz juz "nie musze" i to jest obojetnie czy jedna czy druga, czy nawet trzecia. Sytuacja jest przejrzysta, przynajmniej w moim zyciu. A takie forum i tak sie o ta przejrzystosc tu walczy.

nie teo
dałam mu czas. na decyzje. czy idzie w jedną stronę, czy w drugą. obie były mozliwe. jesliby wy wybrał drogę ze mną, to pod warunkiem, że tamto kończy i do tamtego nie wraca.
jesli wybiera tamta drogę, to beze mnie. Wiedziałam i on tez wiedział, że nigdy nie pogrywałabym naszym dzieckiem i naszym dotychczasowym wspólnym życiem. Wiedzieliśmy oboje, że to, do czego mamy prawo do godnośc i szacunek dla drugiej strony.

Wiedziałam i on wiedział, że jeśli zostanie - będzie bół i cierpienie do przepracowania i może nam się nie uda
ja wiedziałam, że jesli on odejdzie, będzie we mnie ból i cierpienie do przepracowania i nie wiem, jak to się dla mnie skończy

Wiedziałam, że jesli się w tamtej zakochał (a tak zakładałam, bo przewidywałam, że zdrada oznacza, że ktoś stał się ważniejszy niż my i nasze wspólne życie) to ja nie mam innego wyjścia jak zaakceptować tę sytuację
poniewaz mój mąż uznał, że to był błąd, że chce zyć ze mną i że mnie kocha ( a przecież mogłam wierzyć tylko w to, co mówi) musiałam nauczyć się zyc z akceptacją tego, że ludzie czasami popełniają błędy, że czasami się gubią, że czasami rózne rzeczy się dzieją. i nauczyć się wybaczania

więc widzisz teo - dla mnie scenariusze były dwa
teraz? byłby tylko jeden.

ale to nie oznacza, że odbieram mojemu męzwoi prawa do wyboru
tak samo, jak nie odbieram go sobie
ale wybór - oznacza określone konsekwencje dla nas, co dla mnie jest oczywiste

732 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-17 14:51:30)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

nie wyrzycam go z domu, to nie jak pisze TEO "nie wiesz do idź w p..du"
Ona ma prawo nie wiedzieć ale ja teraz sobie daje prawo by od niego odpocząć
jak jest teraz między nami jest dla mnie nie do zniesienia
a niestety nie odnalazłam jeszcze sposobu na siebie samą, o którym pisze Kachna
może jak pójdę do psychologa..
teraz fizycznie i psychicznie czuję ,że chcę odpocząć.
Ja nie mówię "wynoś się i nie wracaj"
mówię - proszę odejdź bo teraz mi z tobą źle
i nie chcę mu tłumaczyć tego bardziej albo pokazywać otwartą furtkę "wiesz jak się zastanowisz to ja będę czekała i możesz wrócić"

potrzebuję dystansu...potrzebuję fizycznej przestrzeni bez niego obok.

Powód - to będzie dla niego kubeł zimnej wody, niech zobaczy co traci..
on też gdzieś się szamocze z tyłu głowy..ale nie jest najważniejszy
Ja chcę się przestać bać, że go utracę i może już się nie boję.
Dzisiaj czuję ulgę... to chyba dobry znak?
Nie strach tylko ulgę

Bo jak nie ma tej miłości to i tak go nie mam, prawda?

Ja nie chcę go dobić,
on wczoraj powiedział, że mówię tak jakbym chciała w nim zwiększyć poczucie winy...
a ja mam gdzieś jego poczucie winy!!
on je ma i tak beze mnie, nie muszę mu dokopywać..

733

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

i wiecie jeszcze jedno, co przewija się tutaj:
niech on otworzy oczy, zrozumie co traci - nie!!!!

to ja potrzebuję teraz otworzyć szeroko oczy.

I jedno o czym marzę to znaleźć sposób na siebie, jak zająć się sobą, jak wygrać siebie, jak odnaleźć siebie.

Może to romantyczne (i może według TEO świadczy o tym, że nie dojrzałam emocjonalnie):
jeśli miłość jest i jest prawdziwa to zwycięży,
a jak jej nie ma to resuscytacja, reanimacja nie wystarczy.

734

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Pozwolę sobie przypomnieć posty z pierwszej strony Twego wątku:

Wielokropek napisał/a:

(...)To Ty podejmij decyzję o wystawieniu go za drzwi.(...)

Wystawienie go za drzwi, jak rozumiem, nie musi oznaczać braku możliwości jego powrotu. Wystawienie za drzwi to pokazanie (nie mówienie, tłumaczenie, proszenie, it.p.) tego, na czym Tobie zależy i co dla Ciebie jest ważne. Zapragnie dalej wieść z Tobą życie a Ty będziesz chciała tego samego, to zejdziecie się. Ale katować się jego obecnością, gdy dalej ciągnie romans?(...)

Poczucie winy, o którym wspomina Twój mąż, nie jest dobrym tworzywem reaktywacji związku.

735

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Wielokropek napisał/a:

Pozwolę sobie przypomnieć posty z pierwszej strony Twego wątku:

Wielokropek napisał/a:

(...)To Ty podejmij decyzję o wystawieniu go za drzwi.(...)

Wystawienie go za drzwi, jak rozumiem, nie musi oznaczać braku możliwości jego powrotu. Wystawienie za drzwi to pokazanie (nie mówienie, tłumaczenie, proszenie, it.p.) tego, na czym Tobie zależy i co dla Ciebie jest ważne. Zapragnie dalej wieść z Tobą życie a Ty będziesz chciała tego samego, to zejdziecie się. Ale katować się jego obecnością, gdy dalej ciągnie romans?(...)

Poczucie winy, o którym wspomina Twój mąż, nie jest dobrym tworzywem reaktywacji związku.

zgadzam się, dlatego piszę , że mam gdzieś jego poczucie winy,
mi wcale nie zależy żeby je miał.. nie chcę,  nie czuję potrzeby by miał je większe.

Poczuciu winy, miłości do syna, wspólny kredyt - ma być bazą do budowy naszego związku ?

Nie, podstawą ma być chęć, prawdziwa chęć odbudowy związku i odnalezienia miłości (jeśli teraz on nie wie czy ją ma)

736 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-17 15:47:37)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

chwilke mnie nie bylo a tu tyle pisania...
zemborzyce2222yce,
czego mialabys sie obawiac z mojej strony? czy az taki diabel ze mnie jest :-) Znalazlas kobieto swoja droge, zaplacilas za nia tez slono. Ale mam nadzieje ze teraz masz to co chcialas chyba z tego przyslowiowego serca. Ja sie ciesze ze jakies historie koncza sie Hapy endem, przynajmniej Twoja na taka wyglada. Najbardziej mi sie podobalo to ze jak sie z nia przespi to niech idzie. Juz juz myslalem ze bedzie klamac, a tu patrz.. facet i prawde mowi, drugie ciekawe ze ta granica troche plynna jest, no bo przeciez przekroczyl a jednak w koncowym efekcie z Toba jest. Na szczescie nie podejrzewam Cie o manipulacje ze mial isc zeby doswiadczyc tech wszystkich przyjemnych stron zycia bez Ciebie. Mysle ze bylas w tamtym momencie bardzo przekonana ze to juz koniec. Tw Twoje kroki to bardzo desperacja byla, ale kto takich krokow nie podejmuje jak mu sie swiat wali.. Dobrze ze wtedy nie trafilas tu na forum ;-), no a dalej jeszcze tego tak nie przelknelas, bo przeciez na forum jestes. No i mile potwierdzasz moja teze ze: w zdradzie nie samo zlo siedzi. Ale to taka uszczypliwa uwaga z mojej strony, zebym za mily dla Ciebie nie byl.


wreszcie cos konstruktywnego:
"Nie, podstawą ma być chęć, prawdziwa chęć odbudowy związku i odnalezienia miłości (jeśli teraz on nie wie czy ją ma)"

737

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

ja chyba czegos nie -dopatrzylam, albo nie-doczytalam...
Dobra, czy  on dalej z nia sypia ?

jesli tak, to nie moze byc mowy ( z jego strony ) o zadnej - cytuje Cie Dobra :"checi odbudowy zwiazku i odnalezienia milosci"

738

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Kolejny cytat, też z pierwszej strony:

dobra23 napisał/a:

Wielokropek, on nie ciągnie tego romansu on po prostu powiedział że ją kocha. Ona go rozczula bo jest typem ofiary, podobno ma niedobrego męża. Boję się że ona trochę nim manipuluje, chociaż to przecież nie zmienia niczego między nami. Jeżeli on się zdeklaruje że zakończy ten romans to przecież i tak nie o to mi chodzi....Nie chcę mieć w domu cierpiącego z miłości do innej faceta, którego kocham ja.

Romansu nie ma, ale nie ma też niczego poza słowną deklaracją. Czytając posty autorki nie zauważyłam czegokolwiek, co mogłoby świadczyć o chęci jej męża do odbudowy związku.

739

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
zemborzyce2222yce napisał/a:

Witaj Dobra23!
Czytam Twoją historię i myślami ciągle wracam do moich przeżyc, które miały wiele wspólnego z Twoimi. Piszę, bo chcę dodać Ci siły i rozbudzić nadzieję na ratowanie Twojego małżeństwa, jeśli Ty tego pragniesz.  Oto moja historia w skrócie:
Jeszcze 4 lata temy byliśmy dobrym i kochającym się (dla niektórych wzorcowym) małżenstwem o stażu ponad 32 letnim, z dorosłym synem. Mąż  mój (57 lat) zakochał się w swojej podwładnej młodszej o 26 lat, matce 2 małych dzieci, żyjącej w separacji z męże.  Później opowiadał mi, że zaimponowało mu, że młoda i ładna kobieta podziwiała go jako szefa i mężczyznę. Tego uznania nie dostał w owym czasie ode mnie. Chciał abyśmy rozstali się na próbę, jak mu nic nie wyjdzie z nią, to on do mnie wróci. Cóż propozycja nie do odrzucenia. Powiedzialam, że owszem możemy się rozstać, ale bez możliwości powrotu. Na taki krok nie było go stać. Prowadziliśmy dalej  względnie normale życie, chodziliśmy do kina, teatru, tańce, mieliśmy seks. On usiłował walczyc z tym uczuciem, a ja byłam na pograniczu zalamania nerwowego. Przez ok. pół roku walczyłam o nas, o niego, o moje uczucie do niego,  o nasze wspólne dotychczasowe życie. Robilam wszystko, czego wg. 34 krokow Bagsa absolutnie nie powinnam: spotkałam się z tą kobietę,z jej mężm, jej matką, śledziłam ich, przeglądałam kieszenie męża i jego telefon, groziłam mu samobójstwem. Ot, caly wachlarz możliwości, jakie trafiają się żonie męża na manowcach. Była jednak dla mnie granica, której nie wolno mu było przekroczyć: seks z nią.  Większość z autorów tego forum uważa, że zakochanie się jest gorsze niż seks. Ja natomiast jestem zdania, że zakochanie się w kimś może się zdarzyć i nie jest ?grzechem?, jeżeli walczy się z uczuciami i nie dochodzi do seksu.  On znał to moje zdanie. Kiedyś, tak po pół roku stanu zawieszenia,  przyznał mi, że  się z nią przespał. Zrobiłam piekielną awanturę i kazałam mu wtedy wyprowadzić się. Po jakimś czasie odwołał to przyznanie się, rzekomo skłamał, bo sam nie mógł zdecydować się na opuszczenie mnie. Ale mi to już było w tym momencie obojętne. Zmusił mnie do podjęcia decyzji za siebie.  Ze złośliwą satysfakcją wysłałam sms-a do tej kobiety, zawiadamiając ją, że go wyrzuciłam z domu i że go teraz może mieć. Wyprowadził się do wynajętego apartamentu, pełen nadziei na cudowną przyszłość  ale przestraszony też trochę nagłą wolnością. Ja po raz pierwszy od 32 lat żyłam sama. Odetchnęłam nawet, bo nie czułam się już za nic odpowiedzialna, nie czekałam na jego powrót do domu, nie byłam świadkiem jego strojenia się do pracy, wystawania przed prysznicem, perfumowania się itd.  Sama przeszłam na pełny etat w pracy, aby nie być zależna finansowo od niego. Mój mąż mieszkając sam niespodziewanie odczuł pustkę. Jakoś inaczej wyobrażał sobie to życie beze mnie jako przeszkody na drodze do swojego szczęścia. Ta kobieta z jakiegoś powodu już nim nie interesowała, może dlatego, że zmieniła pracę i mój mąż stracił urok jako jej szef. Mieszkał sam 2 miesiące, potem ja byłam 6 tygodni w sanatorium. W tym czasie on już wrócił do naszego domu. W sanatorium mając czas i spokój do przemyślen i na wskutek korespondecji z mężem pojęłam, że mamy tylko wtedy szansę na wspólne życie, gdy ja mu wybaczę. Co też zrobiłam, choć nie przyszło mi to łatwo. Ale nie chciałam mieć partnera żyjącego stale w poczuciu winy i kajającego się przede mną. Chciałam mieć partnera, który może mi patrzeć w oczy. Teraz po tych 3-4 latach kochamy się bardzo, nasze małżeństwo bardziej dojrzało poprzez tą szok-terapię. Ja nauczyłam się też bardziej cenić męża, jego zdanie, jego potrzeby. Przed tą aferą bywało rożnie, rutyna robiła swoje. Zdarza mi się  teraz czasem nawet myśleć, że ta ?nauczka? dobrze nam zrobiła. Nie chcę wybielać mego męża, być może nasze losy potoczyłyby się inaczej, gdyby ta kobieta zdecydowała się żyć z nim. Ale tak nie stało się. Ja wybaczyłam mu dlatego też, bo jest bardzo porządnym, prawym,człowiekiem. Cierpi nadal bardzo z powodu wyrządzonej mi/nam/naszej rodzinie krzywdy. Mówi, że chce mu się płakać ze szczęscia, że teraz tak  nam jest tak dobrze razem. 
Tak Dobra 23, to nasza historia. Jak masz siłę, to daj mężowi szansę. Ty jedynie znasz swojego męża i wiesz, czy chcesz i możesz mu wybaczyć.  Może zasłużył, abyś mu wybaczyła. Jeżeli ta afera była ? tak jak w naszym małżeństwie pierwszą  i ma zostać ostatnią ? i  tak jak mój mąż w okresie, gdy rządziły nim wyłącznie hormony,  był zupełnie innym człowiekiem, dla którego  świat stanął na  na głowie. Może mu to przejdzie, jak przechodzi choroba.  Wydaje mi się  - że tak jak Ci inni sugerują ? dobrze robi przejście na dystans na jakiś czas. Aby nie widzieć się, nie płakać, nie żebrać o miłość. Niech Twój mąż zobaczy, że dajesz sobie radę bez niego. Wtedy zadecydujesz Ty o Waszej przyszłości. Zyczę Ci wiele siły i wsparcia od bliskich Ci ludzi.

dzięki bardzo,

ja mam siłę i chcę dać szansę mężowi nadal... to się nie zmieniło.
To jakim był człowiekiem i ile mi dał przez te lata sprawia, że ja wiem, że on zasługuje na wybaczenie.

Ale teraz, w tym momencie on musi chcieć tego wybaczenia, i nawet nie musi bardzo tego werbalizować,
jego czyny mogą być tego dowodem.
Ale czuję, że on nie chce do końca, mota się...
a ja nie mam siły stać obok... nie stać mnie na to,
nie chcę czekać w pozycji psa trzymajacego smycz w pysku i merdającego ogonem po pragnie wyjść na spacer.
Może gdybym umiała znaleźć tą trzecią drogę (trochę z Garrrego, trochę z Kachny)
żeby być obok ale zająć się sobą..
no ale nie potrafię, na to jeszcze nie znalazłam recepty.

cieszę się z takich historii jak twoja

Dlatego wybieram teraz dystans może na jakiś czas a może na zawsze

740

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

[ Najbardziej mi sie podobalo to ze jak sie z nia przespi to niech idzie.
Juz juz myslalem ze bedzie klamac, a tu patrz.. facet i prawde mowi, drugie ciekawe ze ta granica troche plynna jest, no bo przeciez przekroczyl a jednak w koncowym efekcie z Toba jest. Na szczescie nie podejrzewam Cie o manipulacje ze mial isc zeby doswiadczyc tech wszystkich przyjemnych stron zycia bez Ciebie. Mysle ze bylas w tamtym momencie bardzo przekonana ze to juz koniec."
Masz racje, to nie byla manipulacja, chociaz potrafie mezem manipulowac, bylam absolutnie zdesperowana i wykonczona.

"Dobrze ze wtedy nie trafilas tu na forum ;-), no a dalej jeszcze tego tak nie przelknelas, bo przeciez na forum jestes."
Bylam na forum zaraz na poczatku tej farsy. Jeszcze wtedy nie bylo mowy o zdradzie, o wyprowadzce. Odpowiedziala mi jedynie "Zazdrosc" piszac, ze jej zdaniem maz moj na 99 % do mnie wroci. Ot madra kobieta. Jak widzisz, forum mnie nie zdeprawowalo.

"No i mile potwierdzasz moja teze ze: w zdradzie nie samo zlo siedzi. Ale to taka uszczypliwa uwaga z mojej strony, zebym za mily dla Ciebie nie byl."

Nie musisz byc mily dla mnie. Zycie jest dla mnie mile i to mi wystarcza. A ta zdrada otworzyla mi oczy i wykazala moje bledy. Bije sie w piersi pelna winy. Ze nie do konca to strawilam to jedna sprawa, z drugiej strony chetnie czytam te nieszczesne historie i dziwie sie, jak bardzo powtarzane sa wzorce zachowan, zarowno tych zdradzajacych jak i zdradzanych. Jeszcze jedna uwaga na koniec:
Wybaczenie mezowi przyszlo mi o tyle latwiej, bo jestem pewna, ze w odwrotnej sytuacji, maz bylby w stanie mi wybaczyc.
Teo50, dzieki za wymiane zdan. Fajnie sie Ciebie czyta.

741 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-06-17 16:37:46)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

a ja przypominam, że mąz dobrej zamierzał odejśc do kochanki, niestety tamta postanowiła spróbowac z mężem i własnie chodzą na terapie
więc kochanka zawaliła ich wspólne plany i sprawiła, że mąż dobrej, z braku laku - został w obecnej sytuacji.

tym bardziej dobra robisz dobrze... schemat monii jest podstawowy i powielany. Bo przecież mąż moni sie starał, bo miał poczucie winy....
jak czegos nie ma, to tego juz nie będzie...

742

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
pomaranczowa 1 napisał/a:

ja chyba czegos nie -dopatrzylam, albo nie-doczytalam...
Dobra, czy  on dalej z nia sypia ?

jesli tak, to nie moze byc mowy ( z jego strony ) o zadnej - cytuje Cie Dobra :"checi odbudowy zwiazku i odnalezienia milosci"

nie, nie sypia, ale przed ultimatum pisali smsy, ona opowiadała o terapii (dalej pocieszali się)

743

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

ja chyba czegos nie -dopatrzylam, albo nie-doczytalam...
Dobra, czy  on dalej z nia sypia ?

jesli tak, to nie moze byc mowy ( z jego strony ) o zadnej - cytuje Cie Dobra :"checi odbudowy zwiazku i odnalezienia milosci"

nie, nie sypia, ale przed ultimatum pisali smsy, ona opowiadała o terapii (dalej pocieszali się)

kochanka podjeła próbe ratowania związku
to się może udać lub nie udać
z tego powodu bwygodnie jest jej mieć w zanadrzu wyjście awaryjne, czyli twojego męża  dobra
a twój mąż wie, że dopóki terapia i naprawa związku kochanki nie zakończy sie pełnym sukcesem.. to on może dalej pielęgnowac to wielkie uczucie i ją kochać namiętnie - bo jakby co, to zawsze szansa jest....

744

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

a ja przypominam, że mąz dobrej zamierzał odejśc do kochanki, niestety tamta postanowiła spróbowac z mężem i własnie chodzą na terapie
więc kochanka zawaliła ich wspólne plany i sprawiła, że mąż dobrej, z braku laku - został w obecnej sytuacji.

tym bardziej dobra robisz dobrze... schemat monii jest podstawowy i powielany. Bo przecież mąż moni sie starał, bo miał poczucie winy....
jak czegos nie ma, to tego juz nie będzie...

tak Endi,
on miał plany życia z nią, ale też powiedział, że ilekroć myślał o tym by nas zostawić to, jak to powiedział sam czuł się  "sparaliżowany",

więc kwestia terapii  małżeństwa kochanki może być ale nie musi kluczowa dla jego "nieodejścia".

745

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

nie dobra
ja nawet nie sądzę, że jest kluczowa
ale chodzi o to, że fajnie by było, gdyby skupił się na tobie, na was a nie na rozpamiętywaniu tamtej relacji, pięlęgnowaniu uczuć i zabawy w cierpienia młodego wertera..

746

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra wyslalam meila

747

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dopiero teraz, przepraszam, zauważyłam te zdania:

dobra23 napisał/a:

(...)
Ja chcę się przestać bać, że go utracę i może już się nie boję.
Dzisiaj czuję ulgę... to chyba dobry znak?
Nie strach tylko ulgę(...)

Wiesz, skąd ta ulga? Przestałaś się szamotać. Podjęłaś decyzję. smile

748

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

ja chyba czegos nie -dopatrzylam, albo nie-doczytalam...
Dobra, czy  on dalej z nia sypia ?

jesli tak, to nie moze byc mowy ( z jego strony ) o zadnej - cytuje Cie Dobra :"checi odbudowy zwiazku i odnalezienia milosci"

nie, nie sypia, ale przed ultimatum pisali smsy, ona opowiadała o terapii (dalej pocieszali się)

skoro sie pocieszali w "niedoli" to wyglada na to, ze on jest calym soba z nia mentalnie -i tu bede moze  brutalna - kocha, czeka, cierpi.Bo jej chce i pragnie.

Z Toba jest jego cialo. A raczej nie z Toba, tylko KOLO Ciebie Dobra.

I dlatego nie inicjuje zblizen , bo nie chce JEJ z Toba ZDRADZAC.
Uswiadom to sobie.

W takiej sytuacji niedorzecznoscia byloby ( jak wyzej piszesz) oczekiwac , ze bedzie mial "checi odbudowy zwiazku i odnalezienia milosci" z TOBA.

749

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

nie dobra
ja nawet nie sądzę, że jest kluczowa
ale chodzi o to, że fajnie by było, gdyby skupił się na tobie, na was a nie na rozpamiętywaniu tamtej relacji, pięlęgnowaniu uczuć i zabawy w cierpienia młodego wertera..

tak,  Endi
AMEN
smile te cierpienia młodegeo wertera to wypomniałam mu już na samym początku..dosłownie smile

mam wrażenie, że oni oboje zachowują się jak nastolatkowie, którzy się zakochali i nie wiedzą co dalej zrobić , bo niestety mają o 20 lat więcej i rodziny, itd.

zresztą Endi w tym momencie nie chcę by to mnie obchodziło

750

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
ryba81 napisał/a:

Dobra wyslalam meila

już patrzę rybko,

751

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

dobra, mądra z ciebie kobitka

752

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Wywal go z domu i niech się zastanowi, czego chce.

753

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
pomaranczowa 1 napisał/a:

(...)
skoro sie pocieszali w "niedoli" to wyglada na to, ze on jest calym soba z nia mentalnie -i tu bede moze  brutalna - kocha, czeka, cierpi.Bo jej chce i pragnie.

Z Toba jest jego cialo. A raczej nie z Toba, tylko KOLO Ciebie Dobra.

I dlatego nie inicjuje zblizen , bo nie chce JEJ z Toba ZDRADZAC.
Uswiadom to sobie.

W takiej sytuacji niedorzecznoscia byloby ( jak wyzej piszesz) oczekiwac , ze bedzie mial "checi odbudowy zwiazku i odnalezienia milosci" z TOBA.

Widzę, pomarańczowa, że chcesz mnie obedrzeć z resztek złudzeń  smile

no ale pozwolę sobie jednak zostawić  (nie nadzieję, nie złudzenie) ale...... przywilej oczekiwania na rozwój sytuacji
nie chcę się bać jego utracić (bo to może już się stało),
ale nie chcę odwrócić się na pięcie i zatrzasnąć drzwi.
Są historie jak Kachny, zemborzyce, itp.

Teraz chcę być bez niego, odpocząć,
jak on to zinterpretuje  i co z tym zrobi... zobaczymy

To tak jak było z tym listem,
wielu uważało, że chcę tym coś ugrać, wpłynąć na niego,
a ten list mi pomógł wtedy
teraz jest podobnie, chociaż jak przyznałam w tym przypadku jest mała myśl z tyłu - niech zobaczy co traci,
ale bardziej chcę to zrobić dla siebie samej

Bo może być też tak, że gdy będę sama bez niego, gdy może odnajdę i postawię na siebie,
to może ja już nie będę chciała być z nim pomimo tego, że on będzie chciał wrócić.

754 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-17 18:00:38)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

dobra, mądra z ciebie kobitka

z twoich ust, przepraszam "z klawiatury komputera" to usłyszeć  - to zaszczyt Endi smile

755

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

ja pindole, co to za zdrada sobie wcale nie "wsadzic"? a z drugiej strony kto wie czy mu pasuje, moze sie okazac za maly albo za duzy, co za dywagacje. Kocha ja bo cos tam z nia ma do pogadania.. co za debilizm. Mam 2 przyjaciolki ale nie takie od lozka, takie na telefon, u jednej maz wie ze znia rozmawiam po godzine dwie, u drugej nie wie. Ten co wie to czasami tez cos powie niech ten TEO do ciebie zadzwoni bo z toba juz wytrzymac nie mozna. Jak zaczelismy telefonowac to z byka patrzyl, ale ze konkretne, KONKRETNE zyski z tego mial to i na mnie spojrzal innym okiem. I co wy na to... (niech bedzie) drogie panie. A ktora to by chciala takiego przyjaciela od serca ale najlepiej zeby byl jak to mowi Korwin-Mikke homos. I co wy na to? A ktora swojej przyjaciolce tak od serca papla o pozyciu malzenskim? he? pewno zadna.
Facet znalazl sobie cos swojego gdzie moze sobie pogadac i pewno o swoich problemach tez. Huzia na Jozia, jak on tak moze!!! Zdrajca jeden miskiek ochdny. Zabrac mu zabawke, i jeszcze raczki upie.. upierniczyc, niech nie siega tam gdzie zakazane.
A co dobra DOBRA, moze tak cos opowiesz takiego pikantnego z waszego pozycia... jak to bylo? Sloneczko swiecilo i milusio bylo? Mial jakies potrzeby. Pewno spelnialas od a do z, jednym slowem: NIE MIAL PRAWA NARZEKAC. Cos tam bylo jednak ztym 2 miesiace niegadania...., pewno taki kuzwa mruk z niego.

Wybacz DOBRA, teraz juz i Ciebie musze zaatakowac, bo niestety inaczej sie nie da. Zacma tu jakas szczegolnie zapanowala. Jak na razie tylko 2 (slownie dwie) cokolwiek tu mysla, ale tez boja sie napisac bo by zahukane byly hahahah

756 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-17 18:43:56)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

A ktora swojej przyjaciolce tak od serca papla o pozyciu malzenskim? he? pewno zadna.

paplam i to tak im paplam, że już słuchać mnie nie chcą i one mnie też paplają
a i mojemu przyjacielowi - facetowi też paplam i on mnie wink

kobiałki sobie paplaja o pożyciu małżeńskim - to panowie ze sobą o tym raczej nie mówią, no bo jak...przecież każdy macho jest...;)

757

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Słowa o tym, że mąż autorki wątku jest zakochany w innej kobiecie padły z jego ust. Żadna osoba z forum tego sobie nie wymyśliła. Żadna też z osób nie nałożyła autorce aureoli na głowę.
Mąż autorki na jej pytanie o to, czy ją kocha, odpowiedział 'nie wiem'. Dla autorki wątku życie pod jednym dachem w takiej sytuacji jest coraz trudniejsze. Stąd, jak rozumiem, jej decyzja o rozmieszkaniu się, nie o rozwodzie.

758

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Wielokropek napisał/a:

o rozmieszkaniu się,

super określenie, bardzo mi się podoba
to ja teraz rozmieszkuje się z mężem wink

Dobra ja ciebie rozumiem - tzn czego ty oczekujesz, co chcesz poczuć ...
ciężko, nie wiem co zrobiłabym na twoim miejscu ale tyle tutaj dziewczyny mądrych rzeczy piszą
a Ednaluzje uwielbiam czytać...ale to już jej pisałam wink

759 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-17 19:11:01)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

ja pindole, co to za zdrada sobie wcale nie "wsadzic"? a z drugiej strony kto wie czy mu pasuje, moze sie okazac za maly albo za duzy, co za dywagacje. Kocha ja bo cos tam z nia ma do pogadania.. co za debilizm.

(..)
TEO oni mieli seks, ale od długiego czasu już nie,
a odkąd sie dowiedziałam o zdradzie to na pewno nie

pytanie było czy on nadal z nią sypia, więc odpowiedziałam - nie


TEO50 napisał/a:

A co dobra DOBRA, moze tak cos opowiesz takiego pikantnego z waszego pozycia... jak to bylo? Sloneczko swiecilo i milusio bylo? Mial jakies potrzeby. Pewno spelnialas od a do z, jednym slowem: NIE MIAL PRAWA NARZEKAC. Cos tam bylo jednak ztym 2 miesiace niegadania...., pewno taki kuzwa mruk z niego.

TEO, wiem, że to forum i każdy może pisać co chce, ba! ja  cenię sobie twoje wpisy.
No, ale jak ci ładnie i elegancko odpowiedzieć - nie zniżam się do tego poziomu dyskusji.
I to wcale nie wynika z mojej fałszywej, prawdziwej pruderii.

Cielesność, seks w tej sytuacji to naprawdę drugorzędna sprawa, chyba nawet ostatnia.

Wiem to bo wiem!
Chciałabym żebyś przyjął to jako pewnik..jeśli potrafisz tak zawierzyć w ciemno...

760

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

alez mi o cielesnosc w waszym zwiazku nie chodzilo, raczej o ten jego deficyt z powodu ktorego zdecydowal sie na zdrade.
Z drugiej strony cielesnosc to bardzo wazna sprawa, ale sexuologiem nie jestem analizowac Cie nie zamierzam, boje sie nawet ze przez pryzmat tylko cielesnosci co poniektore mnie widza.
A te 2 mce niegadania to co? jakis zaklad byl? kto dluzej wytrzyma?, To sa te takie malutkie kroczki w amleznstwie, te wiesz te w stecz.

761 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-06-17 20:29:52)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

alez mi o cielesnosc w waszym zwiazku nie chodzilo, raczej o ten jego deficyt z powodu ktorego zdecydowal sie na zdrade.
Z drugiej strony cielesnosc to bardzo wazna sprawa, ale sexuologiem nie jestem analizowac Cie nie zamierzam, boje sie nawet ze przez pryzmat tylko cielesnosci co poniektore mnie widza.
A te 2 mce niegadania to co? jakis zaklad byl? kto dluzej wytrzyma?, To sa te takie malutkie kroczki w amleznstwie, te wiesz te w stecz.

Np widzisz dobra.
Deficyt w związku był. Dlatego się zakochał w koleżance i umoczyl.
I Ja bardzo rozumiem rozumowanie teo. Przecież zdradza tylko dlatego bo są deficyty i jego Zona jest deficytowa. Inaczej by nie zdradzał.

Przykro mi teo ze w takim związku żyjesz. W związku w którym nie masz prawa narzekać twoje potrzeby są niezaspokojone.... Od twojej partnerki zależy poczucie twojej szczęśliwości i spełnienia. A Zona nie daje. Bo kurna. Nie daje. No to masz pełne prawo deficyty rekompensowac na boku.
Teo. Szczęścia nie miałeś chłopie. Ale z tego jak dobra opisuje swojego męża i relacje. To ja wnioskuje ze dobra nie jest matka dla swojego męża. Nie wychowuje go. Nie ustawia. Nie kontroluje i nie jest jego dzienniczkiem ucznia. Jak zasluzy. Dostanie.. Piątkę. Jak nie. Niedostanie.

Deficyty były. A jakże. Dobra silna partnerka. Samodzielna. Niezalezna. Mądra.
A niunius? Niunius miał deficyt. Chciał być pogotowiem ratunkowym. Chciał być taki potrzebny. Ona była taka krucha ptaszyna. A on się tak zaangażował. Talk postanowił się opiekować. Biedna ptaszynka ze złamanym skrzydłem.
Widzisz dobra. Masz deficyty. Nie robisz tempych oczek pełnych lezek.... Nie mówisz mężowi. Nie potrafię. Nie umiem. Jesteś taki potrzebny niezbędny. Nie wiedziałam ze tak można....

Pewnie maź dobrej i dobra wiodą spokojne bezpieczne życie. Pewnie maź dobrej jest w wieku w którym uzyskał stabilizację zawodowa poczucie spełnienia i sobie lekko wpadł w rutynę. Pewnie na dodatek zbliża się do czterdziestki. Pewnie wyzwań brakowało.
I się fascynująca koleżanka pojawiła. Nagle mógł być rycerzem. Nagle mógł pokazać jaki z niego męski i wrażliwy macho sraczo.
Tak. Miał potrzeby których w związku nie zaspokajał. Miał deficyty w relacjach z dobra.
To było takie fajne. Niewinne i dobre.
A potem stało się brzydkie. Jak ze wspierania zdobiły się deklaracje i fiut wkroczył do akcji.
To przestało być ładnie. Zaczęło być zaradniczo...
I ty dobra to wszystko rozumiesz. Co nie? Bo go znasz jak zły szeląg...

I ja czuje ze ty wiesz w jakich relacjach chcesz żyć.
Nie takich o jakich pisze teo. Bo teo nie zna związku bez deficytów. A ty znasz. Bo w takim zylas. I dlatego wiesz ze taki związek jest możliwy. I tylko takiego chcesz.
I ja to rozumiem bo ja tez to wiedziałam. Ze nie interesuje mnie para spodni w domu która wspiera mnie organizacyjne w codziennych zadaniach.
Bo ja silna i zaradna jestem.
Ja chce partnera. Towarzysza. Miłości. Jego uwagi i troski. Przekonania ze mnie wybrał i mnie kocha.
Pewności ze kieruje nim miłość do mnie a nie kredyt i syn.
Prawda dobra?
Ty nie stawiasz warunków niemożliwych.
Tu mówisz. Wiem jak wyglada miłość. I jej chce.

762

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

TEO kochanieńki a napisz ty jako przedstawiciel gatunku męskiego, jakie kroki czy kroczki wstecz panowie robią ... o których ty oczywiście wiesz, czy jakie ty znasz.
Albo inaczej, które z zachowań męskich świadczą o kroczkach wstecz ...

763

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Endi cóż mogę napisać

wszystko, wszystko, wszystko wyżej co napisałaś to.... ja, moje, we mnie
mogę tylko jeszcze "podpisać krwią" smile

764

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

alez mi o cielesnosc w waszym zwiazku nie chodzilo, raczej o ten jego deficyt z powodu ktorego zdecydowal sie na zdrade.
Z drugiej strony cielesnosc to bardzo wazna sprawa, ale sexuologiem nie jestem analizowac Cie nie zamierzam, boje sie nawet ze przez pryzmat tylko cielesnosci co poniektore mnie widza.
A te 2 mce niegadania to co? jakis zaklad byl? kto dluzej wytrzyma?, To sa te takie malutkie kroczki w amleznstwie, te wiesz te w stecz.

Teo nie pamietam ale chyba w moim wątku nie było nic o 2 miesiącach niegadania..

Może skrót wydarzeń z pewnymi czynnikami, które widzę ja (ale niekoniecznie są obiektywne i ważne):

Zakochanie.....miłość...piękne młodzieńcze lata - 10 lat...motyle bardzo długo...miłość dojrzalsza...wspólny wyjazd za pracą za granicę-2lata....powrót do Polski...wyjazd do dużego miasta...ciąża...miłość...trudne lata w nowym mieście...złe warunki mieszkaniowe...słaba płaca....ciężko...obowiązki wynikające z rodzicielsywa....ale miłość jest....motyli brak...ale miłość jest i wiemy to oboje...lepsza praca mężą...kredyt na mieszkanie....
praca męża coraz bardziej stresująca...niedocenienie...odpowiedzialność, dużo obowiązków...kredyt...strach przed pochopną zmianą pracy...

i tu się zaczyna psuć (mam w tym  współudział)

rok poprzedni:
narzekanie męża na pracę codzienne, późne powroty..narzekanie na pracę...próbuję pomóc...nie tylko praca jest ważna..jak chcesz to rzuć damy radę...zobacz masz nas, zdrowie....dalej narzekanie męża...on ma deja vu, każdy dzień to dzień świstaka...zbliża się 40-ka (a moje życie nie miało tak wyglądać-jego myśli)
....ja mam dość....odsuwam się...wysłuchuję narzekania ale bez angażowania się...myślę naiwnie - odsunę się to zatęskni do mnie..dostrzeże

październik tamtego roku teraz już czuję, że coś nie tak, praca? ale on unika seksu, nie zagaduje jak kiedyś, przychodzi z pracy i idzie spać...wspólne późne wakacje razem...nawet tu jest przygnębiony...czekam...próbuję pomóc....myśl pozytywnie, rzuć pracę.....i czuję, że coś nie tak, oddala się coraz bardziej...zaczynam naciskać na rozmowę o nas..że oddalamy się..on unika...widzi że cierpię......tydzień jeden, drugi mija...znowu pytam..on unika rozmowy... i tak przez długi czas.... w końcu przyparty do muru, zmuszony moimi łzami wydusza z siebie "może między nami coś się wypaliło?"..dalszej rozmowy nie ma bo milczy.....mija czas...rozmowy zwykłe są o codzienności o synku..pytam dalej....dawkuje słowa jak infuzję w kroplówce...nie wiem co robić, nie wiem czy będziesz ze mną szczęśliwa...jeśli zostanę to poświęcam samego siebie...gdy to słyszę mówię: "nie, nie poświęcaj samego siebie"...

kwiecień tego roku...czytam sms i już wiem, że moje przeczucia były słuszne.

już wiecie kiedy zaczął się romans? - koniec lata ubiegłego roku.


Ona (z tego jak on ją widzi):
pokrzywdzona przez życie, z niskim poczuciem wartości, ma męża, który ją krzywdzi ale nie ma siły odejść, boi się życia...
ma takie samo imię jak ja ......

i paradoksalnie dużo jej we mnie (trudne przeżycia, niskie poczucie wartości z którym walczę, boję się życia bez miłości, która dawała mi poczucie bezpieczeństwa)
Ona jest dobra, ja jestem dobra. Tylko, że ja idę do przodu, chcę walczyć, podejmować decyzje..ona użala się nad sobą...mówi, żema poczucie winy względem mnie....(jakoś w to ostatnie nie wierzę)
Fizyczność - jest trochę młodsza, nie jest ładniejsza..nawet on to powiedział (chciaż to ma najmniejsze znaczenie)
Przy niej łatwo być rycerzem.

I on to wie.
On jakby cofnął  się emocjonalnie, ktoś napisał, że może potrzebował romantycznego uczucia...
I dla tych motyli w brzuchu gotów jest poświęcić nas

To oczywiście moja wersja,
chętnie poznałabym jego,
myślę, że niewiele będzie różnic

765 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-06-17 21:57:40)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

Pewnie maź dobrej i dobra wiodą spokojne bezpieczne życie. Pewnie maź dobrej jest w wieku w którym uzyskał stabilizację zawodowa poczucie spełnienia i sobie lekko wpadł w rutynę. Pewnie na dodatek zbliża się do czterdziestki. Pewnie wyzwań brakowało.
I się fascynująca koleżanka pojawiła. Nagle mógł być rycerzem. Nagle mógł pokazać jaki z niego męski i wrażliwy macho sraczo.

No cóż...a do tego można jeszcze dołożyć fakt, że taki mój eks ożenił się z pierwszą kobitą, z którą mu było dane seks uprawiać. Bo wcześniej z żadną nic, nigdy...
I nagle koło czterdziestki, gdy przeszedł dietkę, która go pięknie odchudziła, zrobił się piękny i poczuł wiatr w żagle...
I zachciało mu się posmakować innej kobiety.... Bo nagle się wystraszył, że życie mu ucieka a on bzyka wciąż jedną i tę samą.
Chociaż nie mógł narzekać tak jak Teo50 na braki w łóżku, bo akurat miał żonę z tych co lubią te klocki...
No i popłynął...a ja pytałam, czego mu brakowało, co było nie tak...
Nie umiał mi nigdy dopowiedzieć nic więcej oprócz tego, że chciał spróbować z inną....ale to powiedział po jakimś czasie, na spokojnie, gdy opadły emocje.
Faceci mają coś takiego jak kryzys wieku średniego...jest to znany problem w psychologii. I niestety różnie to czasem się odbywa...często kończy przewróceniem życia do góry nogami.

766

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

czekałam na ciebie MoniaCO

767

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teo50 cwicze w sobie duzo pokory, dlatego napisze wylacznie kilka slow do Ciebie:
Umniejszacz, umniejszacz, umniejszacz.
Jakie deficyty w dobrej, ze co?
Ach ku..wa zapomnialem bo to kobieta jest. Bo ma okresy, fochy i 1001 innych niemeskich thinks.
Strasznie starasz sie jej dowalic, zrzucic czesc winy na jej barki.
Powiem krotko - ja bym zyczyl sobie TAKA zone z deficytami.
Ba, moja jeszcze zona miala/ma WIEKSZE problemy z soba i wiesz co?
Jestem wierny przez 13 lat. Jak dotad jedyna kobieta ktorej posmakowalem i mialem wyjeba... na to. Moglbym znalezc 101 powodow aby to zrobic z inna. Jest tylko jedno ale - CHCE BYC WIERNY.
Jej maz to slaby czlowiek. Dal sie wciagnac w "amok". To co sie teraz dzieje sa tego konsekwencjami.
A wystarczy byc troszke wdziecznym za to co sie ma. Doceniac to, zauwazac.
Coz, jestesmy ludzmi i potrafimy skomplikowac sobie life na maxa.
Bo slabosci, bo to, ta sramto.
Proznosc, jest niej w Nas mnostwo - PROZNOSC

768 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-17 23:04:37)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra,
Tyle tu masz już najróżniejszych rad, podpowiedzi i opini, że ja już dawno zagubiłabym się.
Postaw na swoją intuicję.
Zwięźle przeanalizowałaś kilkanaście lat swojego związku, nawet namiemrzyłaś swój wkład w rozluźnienie więzi między Tobą i Twoim mężem ( może to jest ten deficyt w związku? W związku, nie w Tobie).
Czy jesteś tego świadoma czy nie, TEO50 zmusił Ciebie to tego bilansu swoją nietuzinkową i obrazoburczą formą wypowiedzi.
Pytanie co Ty z tym podsumowaniem zrobisz?

769

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Krych:) miło ze zaglądasz.

770 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-17 23:33:22)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

no swietnie, widze ze zaczynamy mowic jednym jezykiem End_iluzja
Moj zwiazek nie ma tu nic do rzeczy, jednakze dziekuje za szczere wspolczucie. Jestes bardzo przenikliwa osoba ze moglas moje deficyty tak trafnie okreslic, okazuje sie ze dobry materiaz z Ciebie na zone. W tri miga pojmujesz wszystko. Dlatego tez na pewno wiesz ze po przejsciach z ktorymi nie moze sie zgodzic, bo przeciez wziela sobie kogos pod dach na stale i przykula lancuchem przysiegi malzenskiej moja zona gotowa jest naprawiac wszystko. Oczywiscie pod jednym warunkiem.
Nie miesci mi sie w glowie ze ktos kto ma tyle miodu w domu szuka sobie kogos na boku. Z tego co widze nie jest poszukiwanie powodow zdrady tutaj mile widziane.
Byle by kochal i nie zdradzal. (moment) musialem poszukac odpowiedniego porownania, takiego prostego, takiego kobiecego. MAM
To tak jakby buciki mnie uwieraly, jedne drugie i trzecie. To wina bucikow, a nie tego ze mam na stopach odciski az do kosci. Przeciez kupilam buciki by byly wygodne, a te dranskie buciki uwieraja.
Mam nadzieje ze co do poniektorych przyklad przemowil bo prosty i plaski jak biust Tereski.
"Pewnie maź dobrej i dobra wiodą spokojne bezpieczne życie. Pewnie maź dobrej jest w wieku w którym uzyskał stabilizację zawodowa poczucie spełnienia i sobie lekko wpadł w rutynę. Pewnie na dodatek zbliża się do czterdziestki. Pewnie wyzwań brakowało." A pewno, jakze by inyczej przenikliwosc wspaniala. cenzurki jednak nie wystawie. Mam nadzieje ze nie tylko autorka tych slow to rozumie, ale tez wszystkie inne Panie ktore tu biora udzial w pisaniu.
teraz JA
Pewnie maz dobrej i dobra wioda spokojne bezpieczne zycie. Pewno DOBRA osiagnela stabilizacje zyciowa, uwite jest gniazdko i w nim ratolosl, ktorej trzeba cala energie poswiecac. Pewno na dodatek powoli konczy sie wiek w ktorym najlepiej o prokreacje. Pewno nowych wezwan w zyciu nie trzeba.

Ja niestety nie wiem w jakim zwiazku zylas DOBRA, ja znam tylko Twoja relacje, wybacz niezwyklym opierac sie tylko na jednym zdaniu. Moze inne umysly sa tak przenikliwe ze wiedza od razu co i jak, ja niestety nie. Zazdroszcze tego ogromnego doswiadczenia i zapewne zastosowania w zyciu prywatnym, w ktorym uklada sie chyba jak po masle, bez zgrzytow i piskow.
Wspaniale Dobra ze zyjesz w zwiazku bez deficytow. Pytam jednak czego tu szukasz. A nastepne pytanie to czy tylko liczy sie zwiazek gdy jedna strona nie ma deficytow? Bo zostalo powiedziane ze zylas w takim, a zostalo tez powiedziane ze Twoj M te deficyty mial. Trzeba TEO powiedziec jakie to sa zyczenia tych KOBIET? zycie w zwiazku gdzie kobieta nie ma deficytow? jezeli tak to nie mamy o czym mowic.

dobra23
zbyt duzo watkow przeczytalem, moze gdzies sie pomylilem, i wcisnalem Tobie czyjes przewinienia. Jezeli tak jest to przepraszam.
napisalas:
"i tu się zaczyna psuć (mam w tym  współudział)"
A podobno jest o Tobie zdanie wsrod korespondentek tu takie:
"A jakże. Dobra silna partnerka. Samodzielna. Niezalezna. Mądra."
nie pytam juz o nic, nie radze nic poza tym co napisalem przed poludniem
Slowo sie rzeklo: niech idzie precz.
Niepotrzebnie dalem sie wciagnac w dalsza dyskusje

in_ka, luba ma,
zbyt czesto unosza sie tzw HONOREM, ale to tylko jeden z malych kroczkow. Inne znajdziesz u innych madrych Kobiet.

moniaCo
"Faceci mają coś takiego jak kryzys wieku średniego...jest to znany problem w psychologii. I niestety różnie to czasem się odbywa...często kończy przewróceniem życia do góry nogami."
A i owszem, Kobiety natomiast mja cos takiego jak menopauze i okres napiecia przedmiesiaczkowego i i i. Wszystko jednak jak sie te okresy przezywa zalezy takze od partnera. (moje zdanie)

krych23,
a mowia ze pokorne ciele dwie matki ssie.
Wierz mi Panie ze wlasnie bardzo sie staram jej nie dowalic, ale czasami musze, bo to jej watek i o DOBRA mi chodzi.
Innym dowalam dla sportu by nie wyjsc z wprawy.
Zyczylbys sobie taka zone? wyobraz sobie ze wedlug wszystkich znakow na niebie i ziemi bedzie taka niedlugo do wziecia...
Jeszcze zona? czyli jak sprawa w toku bo nie rozumie. Za wiernosc pewno medal dostaniesz, kiedys bywaly takie za 30 chyba lat pozycia malzenskiego.
Cieszy mnie to ze chcesz byc wierny, jednak nie wiem skad sie tu w takim razie wziales. Przykro by mi bylo gdyby sie okazalo ze to Twoja zona byla niewierna, chyba ze przyszedles tu po wskazowki jak sie do tego zabrac. rzeknij slowko w moim watku a dam takie ze w piety pojdzie.
Pewno nalezysz do rzadkiego gatunku Frauenversteher, wiec mi z Toba nie ma sie co mierzyc, bo nijak niekiedy ich zrozumiec nie potrafie

771

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Zbyt upraszczasz Teo, niestety..
Zdrada to największe świństwo jakie można zafundować najbliższej osobie.
Wielki szacun dla Krycha, za jego postawę.
I wyszukiwanie, lub rozumiana na drobne, czy to była andro czy menopauza czy inne napięcia, nie ma większego sensu. Bo to swiadoma decyzja zdradzacza.
Nie pasuje coś?...siadamy i rozmawiamy, szukamy przyczyn.
Ale pójść na lewizne jest najprościej i tkwienie w tym bajorku bo dzieci, bo to, bo tamto, życie jak obcy ludzie pod jednym dachem, dla zachowanie status quo??
To jest nie w porządku!
To udawanie, gra pozorów...a dzieci, ktore patrzą na takie zycie swoich rodziców na pewno smutne wnioski na przyszłość wyciagną.

772 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-18 07:38:07)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

(...)
Nie miesci mi sie w glowie ze ktos kto ma tyle miodu w domu szuka sobie kogos na boku. Z tego co widze nie jest poszukiwanie powodow zdrady tutaj mile widziane.
(...)
Ja niestety nie wiem w jakim zwiazku zylas DOBRA, ja znam tylko Twoja relacje, wybacz niezwyklym opierac sie tylko na jednym zdaniu. Moze inne umysly sa tak przenikliwe ze wiedza od razu co i jak, ja niestety nie. Zazdroszcze tego ogromnego doswiadczenia i zapewne zastosowania w zyciu prywatnym, w ktorym uklada sie chyba jak po masle, bez zgrzytow i piskow.
(...)
Wspaniale Dobra ze zyjesz w zwiazku bez deficytow. Pytam jednak czego tu szukasz. A nastepne pytanie to czy tylko liczy sie zwiazek gdy jedna strona nie ma deficytow? Bo zostalo powiedziane ze zylas w takim, a zostalo tez powiedziane ze Twoj M te deficyty mial. Trzeba TEO powiedziec jakie to sa zyczenia tych KOBIET? zycie w zwiazku gdzie kobieta nie ma deficytow? jezeli tak to nie mamy o czym mowic.

TEO, nigdzie nie twierdzę, że nasze życie to było nieustanne "spijanie sobie z dziubków",
tak było dużo miodu, może dokładniej - było dużo momentów z miodem...a między nimi zwyczajne życie, życie niekiedy trudne , z problemami, z różnicą poglądów na niektóre rzeczy, np. na temat wychowania syna
Ale mój związek był DOBRY, on to wiedział i ja.

Deficyty? Szukanie powodów zdrady ? a czy musimy ich szukać ?...
to on musiałby się wypowiedzieć..może on widzi jakieś we mnie...nie wiem....słusznie zauważyłeś, że to moja wersja wydarzeń (co podkreśliłam na samym początku).
a czy bierzesz pod uwagę, że może być tak jak w piosence Mysloviz: "upadamy..kiedy życie przestaje być codziennym spełnieniem..."
I może w tamtym momencie jego życie właśnie przestało być codziennym spełnieniem.
czy tu musi być wprost moja wina, mój duży współudział? może tak, może nie...
to pytanie do mojego męża...

Gdy się dowiedziałam zapytałam wprost "czego ci brakowało we mnie, w związku?"
Z rozbrajającą nieporadnością odpowiedział - "niczego"  i dodał - "ona nie jest lepsza od ciebie... w niczym"

773 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2014-06-18 08:44:51)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

witaj Dobra. Dzis nowy dzien.Jak sie dzis czujesz? Kiedy sie wyprowadza?

Przygotuj sie , ze to bedzie bardzo trudne dla Ciebie...
moze zrob tak, by nie byc przy tym

co z Waszym synem ? nic nie piszesz o nim
czy taka wyprowadzka ( z niewaidomym koncem ) nie pomiesza mu w glowie i sercu ?

ED:
Widze, ze tez lubisz Myslovitz
to dla Ciebie

774

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra
a nie uważasz, że mówi, że nie ona nie jest lepsza od Ciebie, bo to właśnie chciałabyś usłyszeć...? Mój też mi to mówił, że jestem sto razy ładniejsza, a z inteligencją mi do pięt nie dorasta, ale po prostu czuł się samotny. Tylko jak dla mnie, to takie głodne kawałki...

775

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Nie wiem czy są związki gdzie jest tylko miodzio.
Kiedyś na samym początku między mną i mężem było miodzio. Nie było sprzeczki chyba przez kilka lat. Gonił za mną jak wariat. Ja też byłam zakochana, w chmurach. I wiecie co. Nic mi nie brakowało. A jednak strasznie podobał mi się taki jeden.
Myślałam o nim, ciągnęło mnie do niego. Pracowałam u niego. Była okazja, żeby do czegoś doszło. Ale nie pozwoliłam sobie, chociaż miałam ochotę. Nie dlatego, że miałam takiego wspaniałego chłopaka, który nie miał deficytów, który mnie kochał i wyrządziłabym mu krzywdę. W ogóle nie myślałam o nim. O tym, że jest fajny czy że go kocham. Myślałam o tym, że tamten mnie interesuje, pociąga. Strasznie mnie ciągnęło, żeby spróbować. Ale nie mogłam. Nie umiałam dać sobie pozwolenia. Ź

776

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
stokrotka1978 napisał/a:

Dobra
a nie uważasz, że mówi, że nie ona nie jest lepsza od Ciebie, bo to właśnie chciałabyś usłyszeć...? Mój też mi to mówił, że jestem sto razy ładniejsza, a z inteligencją mi do pięt nie dorasta, ale po prostu czuł się samotny. Tylko jak dla mnie, to takie głodne kawałki...

No a co ma powiedzieć taki mąż? Przecież nie powie: jesteś brzydsza, głupsza, ale wygodniej mi zostać z Tobą.
Zdradzone żony dziwią się, że kochanki wierzą we wszystkie teksty, a one robią to samo... Wbrew pozorom i temu jak próbują się wykreować zdradzone żony niewiele się od kochanek różnią...
Każdemu jest trudno, gdy wszystko co myślał i czuł okazuje się pobożnym życzeniem, dlatego tak bardzo się przed tym bronimy...

777

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Sory, kilknęło mi się wysłanie w trakcie pisania.
Źle bym się z tym czuła. Zdrada to nie zawsze jest moim zdaniem szukanie czegoś czego się nie ma. Ja miałam wszystko.
Każdy jest inny. Może pociągać. Interesują nas tacy, którzy mają pewne cechy wspólne. To znaczy moim zdaniem mają coś wspólnego z partnerem. Nie dlatego, że ten partner taki super, ale dlatego że właśnie takie osobowości nam odpowiadają.
A kto z nas nie ma deficytów?
Ja takiej osoby nie znam. Więc jak pojawi się zdrada to bez problemu można znaleźć mnóstwo ewentualnych powodów.
Ja nawet nie wiem czy nadawałam się na żonę. Możliwe, że byłam beznadziejna. A deficytów to mam tyle, że może w ogóle nie powinnam była z domu wychodzić.
Szuka się dziury w całym, człowiek się zamęcza. A po co nam ta wiedza?
Na kolejny związek nie za bardzo się przyda, bo partner będzie inny i może mieć zupełnie inne upodobania.
A jeśli mamy dalej być z obecnym to i tak warto ustalić czego się oczekuje, bo nasze oczekiwania i potrzeby też się zmieniają.
Na cóż teraz Dobrej samobiczowanie się.

778

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Mam takie wrażenie, ze zaczęło się przysłowiowe bicie piany na tym wątku. Dobra jak ty to
wytrzymujesz ? To tłumaczenie, wyjaśnianie  właściwie jednego i tego samego na okrągło.
A może   złóż oświadczenie pt: JA DOBRA MAM ŚWIADOMOŚĆ
-że mój mąż może mnie już nie kochać,           
-że mimo wszystkich starań i tak nie uratuję naszego małżeństwa sama
-do odbudowy potrzeba zaangażowania obu  stron na 100%
-chcieć to za mało
-teraz potrzebuje nabrać dystansu, przemyśleć
-itd.
Będziesz mogła odsyłać do tego oświadczenia   ,można wprawdzie za każdym razem na nowo opowiadać i powtarzać, można również napisać ?już o tym pisałam? i niech każdy szuka sam. Ale nie o to chodzi, aby innym ułatwiać, ale takie złożenie wszystkich faktów do kupy bardzo tobie pomoże. To takie obiektywne spojrzenie na to czego możesz się spodziewać i  autoterapia i czasem daje więcej niż inne terapie

dobra23 napisał/a:

Może gdybym umiała znaleźć tą trzecią drogę (trochę z Garrrego, trochę z Kachny)

Moja droga o czym ty mówisz? Przecież właśnie jesteś na tej drodze. Doszłaś do miejsca do którego ja dochodziłam jakieś 2 lata! Twoje  doświadczenia nie będą takie jak moje i nie o to chodzi abyś  powielała jakiś scenariusz., zasługujesz na własny. Przecież właśnie realizujesz to co uważasz za słuszne, ?potrzebuję przestrzeni dla siebie, muszę to przemyśleć?to jest twoja, nowa trzecia droga, mimo tego że nikt ci tego nie doradza.Napisz taką liste  Tylko wtedy jak na koniec będziesz szczęśliwa i powiesz ?jam ci to uczyniła? , będziesz wiedziała ze dobrze zrobiłaś, do tego czasu możesz mieć wątpliwości.

779 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-18 12:30:11)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

W jednym masz racje Kachna, teoche bicie piany.
A reszta to idiotyzym, bo stoja na przeciwko siebie dwa fronty i walcza o marchewke. Mozecie sobie gadac co chcecie i stac twardo na stanowisku ze nie ma usprawiedliwienia dla zdrady, a ja mowie ze jest. Zreszta moje zdanie nie jest takie twarde jak wasze. Ja mowie ze czasami jest, a czasami moze i nie ma.
Tak samo jak ktos zabil, czasami jest powod a czasami nie ma, Czasami jest powod swiatly a czasami jak to sie mowi z niskich pobudek. Tak te zdradzone i ich stronnicy widza : zabil wulgaryzm gada. A juz nie moga sobie wyobrazic ze zabil bo bronil kogos tam. Ukradl: wulgaryzm gada, a juz sobie nie mozna wyobrazic bo byl glodny albo potrzebowal pieniadze na wyzywienie rodziny. Zdradzil wulgaryzm gada. Bo was ta zdrada tak strasznie boli boli i piers rozrywa.
Ja splaszczam? to moi przeciwnicy splaszczaja. Nie trafia do jakichs pustych glow, ze sa sprawy ktore moralnie nie sa fajne ale sa, a czasami maja wytlumaczenie.
Stalbys jeden z druga i przypatrywal sie jak ktos morduje Twoja rodzine? Tekst usunięty przez moderatora. I wiem ze znow naraze sie na krytyke ze porownuje gruszki do jablek, ale ja potrafie to zrobic, a moi oponenci jak betonowe lby, nawet sobie prostych rzeczy nie umia wyobrazic. Splaszczam bo juz nie wiem jak co do niektorych przemowic i pisze tak prosto jak ten spod baru z piwem. A moze wam to nie odpowiada, moze powinienem piasac wyszukanym jezykiem. Jedno jest dla mnie pewne to nie ja potrzebuje pokory, Bo wiem, albo sobie potrafie wyobrazic ze istnieje jeden dran co zdradza bo ma takie widzi mi sie, a istnieje tez ten co juz nie widzial wyjscia z syzuacji i mial powod. Ja nie czesze wszystko i wszystkich jednym grzebieniem. Na takim forum gdzie jedna strona opisuje swoj przypadek szukam odpowiedzi na pytanie co druga strona? A z czym sie tu spotykam? Z zatwardzialym skrzeczeniem tych co zawsze maja racje bo zdradzil wulgaryzm gada.
Takie forum ze wiekszosc zdradzonych, i coz sie spodziewac? TEO idz po rozum do glowy bo wszedles tam gdzie wulgaryzm gadzie. Taka ta wasza mentalnosc. za czubek wlasnego nosa nie potraficie spojrzec. Tak was skrecaja jeszcze te zdrady ze juz inaczej nie potraficie patrzec.
Ja przynajminiej potrafie troche wspolczuc zdradzonej/ zdradzonemu i od razu nie wskakuje na konika sam sobie winnys/ winnas. Chce poznac dlaczego. A dla was takie proste... zdrajca wulgaryzmgada.
A jak juz slysze ze dobry byl mily byl wspanialy byl i nagle zdradzil to sie zastanawiam dlaczego, jaki powod, co sie wydarzylo ze go popchnelao tam gdzie poszedl, poszedl bo tak chcial, cos go zmusilo? W przeciwienstwie do moich adwersarzy: wulgaryzm gada!
A sa tez co niektorzy co sie brzydza zdrada. I poklask juz zaprogramowany. Bo taki trend na tym forum. A nikogo nie obchodzi co to za czlowiek dlaczego tak mysli. Grunt ze mowi tak jak wszystkie cioteczki dobre rady. Nie gra roli ze moze, pisze tylko moze bo zadnych faktow nie znam, a moze taki wlasnie po pijaku co niedziela jezdzi i ma w dupie wszystko i wszystkich. Wazne ze tutaj przedstawil swoj poglad i trendowi do dupy wlazl.
W gruncie rzeczy na tym watku interesuje mnie tylko DOBRA i w miare moich mozliwosci chce jej przekazac kobieto, wez porzadne sito i przesiej to wszystko. Mozesz i nawet mnie na sicie zostawic, moje rady nie sa uniwersalne, ale na Boga przesiej tez te plujace jadem! ONE NIE SA W TWOJEJ SYTUACJI. DOBRA TY POMYSL O SOBIE. amen.

780

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:

Mam takie wrażenie, ze zaczęło się przysłowiowe bicie piany na tym wątku. Dobra jak ty to
wytrzymujesz ? To tłumaczenie, wyjaśnianie  właściwie jednego i tego samego na okrągło.
(...)

dobra23 napisał/a:

Może gdybym umiała znaleźć tą trzecią drogę (trochę z Garrrego, trochę z Kachny)

Moja droga o czym ty mówisz? Przecież właśnie jesteś na tej drodze. Doszłaś do miejsca do którego ja dochodziłam jakieś 2 lata! Twoje  doświadczenia nie będą takie jak moje i nie o to chodzi abyś  powielała jakiś scenariusz., zasługujesz na własny. Przecież właśnie realizujesz to co uważasz za słuszne, ?potrzebuję przestrzeni dla siebie, muszę to przemyśleć?to jest twoja, nowa trzecia droga, mimo tego że nikt ci tego nie doradza.Napisz taką liste  Tylko wtedy jak na koniec będziesz szczęśliwa i powiesz ?jam ci to uczyniła? , będziesz wiedziała ze dobrze zrobiłaś, do tego czasu możesz mieć wątpliwości.

Kachna, znowu mi pomagasz i wiem, że, jak to powiedzieć "stoisz przy mnie"
DZIĘKUJĘ

no a teraz trochę tego "bicia piany" (bo też mi pomaga smile ):

stokrotka1978 napisał/a:

Dobra
a nie uważasz, że mówi, że nie ona nie jest lepsza od Ciebie, bo to właśnie chciałabyś usłyszeć...? Mój też mi to mówił, że jestem sto razy ładniejsza, a z inteligencją mi do pięt nie dorasta, ale po prostu czuł się samotny. Tylko jak dla mnie, to takie głodne kawałki...

czegojasiespodziewalam napisał/a:

No a co ma powiedzieć taki mąż? Przecież nie powie: jesteś brzydsza, głupsza, ale wygodniej mi zostać z Tobą.
Zdradzone żony dziwią się, że kochanki wierzą we wszystkie teksty, a one robią to samo... Wbrew pozorom i temu jak próbują się wykreować zdradzone żony niewiele się od kochanek różnią...
Każdemu jest trudno, gdy wszystko co myślał i czuł okazuje się pobożnym życzeniem, dlatego tak bardzo się przed tym bronimy...

nie macie racji,
mój mąż właśnie nie mówi tego co chciałabym usłyszeć, jeśli nie chce skłamać po prostu nie mówi,
mój mąż mówi to co czuje.. i ja go znam...i on nie sprzedaje mi głodnych kawałków.


pomarańczowa
dzięki za Mysloviz, bardzo bardzo lubię smile

pytasz o synka.. no to najbardziej teraz bolesna sprawa sad
on go strasznie kocha, oni nawzajem...i ciężko mi o tym myśleć...

teraz jest spokój,
ja się zdystansowałam całkiem
czuję się bardziej spokojna,
nie czuję teraz potrzeby uzgadniania z nim terminu wyprowadzki...
on wie, że ja chcę by się wyprowadził..
chcę w tym spokoju trochę pobyć i myślę, że za parę dni porozmawiam z nim konkretnie o terminie.
Chyba początek wakacji będzie najbardziej naturalny dla synka...wyjeżdża wtedy do babci.

Posty [ 716 do 780 z 1 394 ]

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026