netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

1 393 odpowiedzi175 798 wyświetleńzałożony przez dobra23, 23.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 651 do 715 z 1 394 ]

651

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

kachna
Viel Feind, viel Ehr
pozdrawiam

652

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Morał. Na pewno jakiś jest.
Historia jest smutna, ale ja już nie jestem.
Chyba morał jest taki, że nie robiąc nic, tylko kopiesz się we własnym cierpieniu.
Jeśli sytuacja Ci nie odpowiada, a mąż nie ma na tyle jaj, żeby coś z nią zrobić, to zrób coś Ty.
Musisz - dla siebie.
Kurcze, ja wiem jakie to jest trudne. Wiem jak się męczyłam, jak się bałam, że go stracę.
Wiem też że sytuacja w której tkwiłam niszczyła mnie od środka. Czułam, że spadam coraz głębiej. Musiałam coś zrobić.
To ciągłe analizowanie, szukanie odpowiedzi, to był koszmar.
Teraz nie szukam. Będzie co będzie.
Tu chyba trzeba zrozumieć, że szczęście każdego człowieka zależy tylko od niego samego. Trzeba to sobie wbić do głowy.
Trzeba przestać się bać!
Ja się bałam strasznie. Że będę walczyć ze sobą żeby się nie odzywać. Że będę cierpieć jak go stracę. Cierpiałam - jeden wieczór. Obudziłam się rano i poczułam satysfakcję. Wreszcie mi się udało. Wreszcie zrobiłam coś. Cokolwiek. Coś - dla siebie.
Odcięłam coś, co mi szkodziło. Byłam z siebie dumna, że znalazłam siłę.
Dopiero to był mój początek.
Tu trzeba odwagi. Trzeba zrzucić tego faceta z cholernego piedestału. Myślisz sobie, on taki biedny. Kurde, za dużo w nas kobietach tej empatii. Chrzanić to! Jaki biedny! Ty jesteś biedna. Nie miał prawa zrobić Ci tego. Tak jak mój misio nie miał cholernego prawa zrobić tego co zrobił.
Potem przyszła refleksja. Czy ja na prawdę chciałam być z tym człowiekiem? Po to to robiłam? Dlaczego mi zależało?
Ja wiedziałam wszystko. Wiedziałam też to, że nie jestem pierwszą kobietą poza małżeństwem. Rozmawialiśmy o tym. No bo skoro oboje byliśmy winni, to przyznać się można. Jakieś przelotne bzykanie na wyjeździe. Na moje pytanie dlaczego? Odpowiedź była: bo była chętna, to było nic. Nic. No tak. Kurde - nie ona jedna. Facet przystojny jak cholera, chętne się znajdą.
Myślę sobie, że tak w głębi duszy to Ty wiesz co powinnaś zrobić. Kiedy wyzbędziesz się strachu, odpowiedź będzie jasna i klarowna. Ty wiesz. My zawsze wiemy.
I tak. Wiem, że ja jestem tą złą, ale czytam Twój wątek od początku. Nie chciałam za bardzo pisać właśnie ze względu na to, że ja jestem tą złą, ale chciałam jakoś pomóc, bo wydajesz mi się fantastyczną kobietą. A Twój mąż to tchórz. Jak oni wszyscy. Wkurza mnie, bo widzę swojego własnego tchórza, który zabrał mi znacznie więcej niż tylko małżeństwo. Jakby naprawdę mentalnie wrócił do Ciebie, czuła byś to. Po prostu byś wiedziała.
Cokolwiek zrobisz. Nie bój się go stracić.

653

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Sluchaj.
ta ochota to tak Cie naszla po tej "domniemanej zdradzie" a raczej po czy ja wiem jak to nazwac, perypetiach malzenskich?
nie miewalas juz wczesnij takich skrajnosci?
wszystko fajnie jak tu piszesz i znajdujesz kogos takiego jak BET, wyslucha ukoi pocieszy. Ale z tego nic nie wynika, taka proznia. Jak nie masz sily na nic, nie masz ochoty zmieniac, boisz sie zmian, obojetnie jakich to zostaw wszystko w spokoju. Tak mi sie zdaje ze cokolwiek zrobisz bedziesz niezadowolona, nie zrobisz nic tez bedziesz niezadowolona. Efficientel (wydajniej; nie znam lepszego slowa sorry) bedzie nic nie robic, sily zaoszczedzisz, nie zmeczysz sie, a efekt koncowy ten sam. tak calkiem prosto: chcem ale siem bojem. Pomyslu zadnego nie masz, stawiasz pod dyskusje uczucia, a o nich sie nie dyskutuje, co najwyzej mozna potlumaczyc. Widze ze moje pisanie tu na nic. Musialbym zaczac gdakac, a przed ta zaraza uchron mnie Boze.
Przeczytalem kiedys tam Twoj watek i pomyslalem: o jest ktos kto czegos chce, tylko nie wie jak sie do tego zabrac. Teo pomoz. I to wcale nie jest tak ze musisz robic to co ja gadam, mi to rybka. Ale jest problem i trzeba go rozwiazac. Tyle juz pisalem o kurach co to sobie pogdakac lubia i powoli okazuje sie ze tez w ten desen. No coz, Ty nie potrzebujesz pomocy, Ty potrzebujesz wyrzucic z siebie wszystko i jakby to powiedziec tu stylowo, jak ten MISIEK biedny. Jaki on biedny i nieszczesliwy prawie tak jak TY. I wodzisz mnie na pokuszenie wysilania mojej szarej masy.

Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja? tak brzmi Twoje pytanie od 647 odpowiedzi i 18 stron.
Jestes jak ten Twoj Misiek co nie wie co wybrac, wcale nielepsza bo tez nie wiesz co wybrac. Jedno jest tylko dla mnie jasne, lubisz sobie pocierpiec, ale wierz mi meczennica nie zostaniesz, zbyt duzo kandydatek. I na nic tu gadanie wez dupe w troki, zrob tak siak czy owak. Stawiasz na wygodnictwo jak ten Misiek jest ok, przeciez to tez nic zlego. Zle jest natomiast to ze ja dalem sie otumanic i moj czas na Ciebie poswiecam. To tak jak ten Misiek ktory zaja sie ta inna nieszczesliwa kobieta!! Jeszcze chwila i przy Tobie dojde do wniosku ze wszyscy Miski...

Opuscic. Gdzies wyczytalem... wynajac mieszkanie isc sobie w cholere. Pojdziesz obys nie wrocila z podkulonym ogonem, to juz jego lepiej wyjepac, oby tylko nie zwiesil glowy i sobie nie poszedl. Wyobrau sobie ze takie scenariusze znam i to dopiero byla kleska, placz i zgrzytanie zebow.

Ale co tam bede pisac i tak jak grochem o sciane, i znow dla mnie rozpoznanie. Uwazalem ze niektore Kobiety musza mi udowodnic ze sa kobietami lub kurami, kuzwa ale dochodze do wniosku ze to kury musza udowadniac ze sa kobietami., ja pierdziele, wiec czegos sie tu ucze..

TEO, chciałam kubeł zimnej wody  no i doczekałam od ciebie,
może nie o taki mi chodziło..
ale cóż...

nie, nie miałam wcześniej żadnych skrajności smile

powiem ci więcej, gdzieś na studiach podyplomowych miałam dużo zajęć z psychologii, robiono nam testy, itp. pierdoły
wyszło, że mam bardzo nazwijmy to "męskie" podejście do rozwiązywania problemów.
Coś się stało, trzeba obejrzeć z każdej strony, zobaczyć jakie są wyjścia, oszacować konsekwencje, wybrać najlepsze, najbardziej ekonomiczne, najmądrzejsze albo po prostu najlepsze z możliwych opcji.

To jest sytuacja, która mnie pierwszy raz "powaliła" naprawdę..
gdzie nie poznaję samej siebie,
gdzie patrzę, czuję, szacuję i dalej nie wiem.. albo wiem przez chwilę a później wątpię w to co myślałam i postanowiłam
i wiem, że to w którym jestem teraz miejscu to stan przejściowy,
wiem, że tylko czas czas może mi teraz pomóc by ruszyć dalej,
muszę to przeczekać..
ale ta chwila w której utknęłam teraz ciągnie mnie jak czarna dziura. Jakbym wiedział że jestem na dnie i chcę odbić ale dno jest grząskie i utknęłam.

To nie moje wygodnictwo, raczej strach przed ryzykiem i porażką

I TEO nie chcę cię wodzić na pokuszenie wysilania twoich szarych komórek, jeśli tak to widzisz.
Gdybym ja i ta sytuacja była tak prosta jak budowa cepa (do którego często się porównujesz wink ) to pewnie
wystarczyłoby mi kilka waszych postów i sama wiedziałabym co robić

654

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
malami0099 napisał/a:

Morał. Na pewno jakiś jest.
Chyba morał jest taki, że nie robiąc nic, tylko kopiesz się we własnym cierpieniu.
(...)
Myślę sobie, że tak w głębi duszy to Ty wiesz co powinnaś zrobić. Kiedy wyzbędziesz się strachu, odpowiedź będzie jasna i klarowna. Ty wiesz. My zawsze wiemy.
(...)
Cokolwiek zrobisz. Nie bój się go stracić.

dzięki malami

655

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

Jak nie masz sily na nic, nie masz ochoty zmieniac, boisz sie zmian, obojetnie jakich to zostaw wszystko w spokoju.




Jestes jak ten Twoj Misiek co nie wie co wybrac, wcale nielepsza bo tez nie wiesz co wybrac.

Dobra? a może to jest punkt wyjścia? będziesz się bujac miotać, szukac, stawiac warunki, okreslać, analizować...
na co masz dzisiaj wpływ dobra?
o czym decydujesz?
o czym stanowisz?
zadbanie o siebie- to oznacza okreslenie swoich własnych granic i sfer wpływu. a nie to, by o siebie dbać, chodzić do fryzjera i czerpać z materialnych przyjemności zycia.


i teo ma rację
nie wiesz co zrobic, to nie rób nic

656

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
malami0099 napisał/a:

Tu trzeba odwagi. Trzeba zrzucić tego faceta z cholernego piedestału. Myślisz sobie, on taki biedny. Kurde, za dużo w nas kobietach tej empatii. Chrzanić to! Jaki biedny! Ty jesteś biedna. Nie miał prawa zrobić Ci tego. Tak jak mój misio nie miał cholernego prawa zrobić tego co zrobił.

wydajesz mi się fantastyczną kobietą. A Twój mąż to tchórz. Jak oni wszyscy. Wkurza mnie, bo widzę swojego własnego tchórza, który zabrał mi znacznie więcej niż tylko małżeństwo. Jakby naprawdę mentalnie wrócił do Ciebie, czuła byś to. Po prostu byś wiedziała.
Cokolwiek zrobisz. Nie bój się go stracić.

657

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Nie no jakieś straszenie, podkulony ogon i co jeszcze. To chyba jakieś facetowskie marzenia.
Mieszkanie wspólne, w każdej chwili można wrócić.

Jeśli dziecko coś źle zrobi i chcemy, żeby więcej tak nie robiło to należy je nagrodzić czy ukarać?
Jeśli dostanie nagrodę to jakie wyciągnie wnioski, jaką naukę na przyszłość?

Patrz: Monia; Endaluzja.

658

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
bet napisał/a:

Nie no jakieś straszenie, podkulony ogon i co jeszcze. To chyba jakieś facetowskie marzenia.
Mieszkanie wspólne, w każdej chwili można wrócić.

Jeśli dziecko coś źle zrobi i chcemy, żeby więcej tak nie robiło to należy je nagrodzić czy ukarać?
Jeśli dostanie nagrodę to jakie wyciągnie wnioski, jaką naukę na przyszłość?

Patrz: Monia; Endaluzja.

bet,m jak dziecko zrobi coś żle, to nie powinniośmy go karać ale pozwolić mu, by poniosło konsekwencje

a jesli zrobi coś dobrze, powinni9smy to wzmacniać i pochwalać
niekoniecznie nagradzać

659

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Endi,
nie wiem co robić to mam nic nie robić?

no właśnie to jest ta dziura w której teraz utkwiłam, gdzie się zawiesiłam
bo ja nie chcę nic nie robić!
miałam wcześniej ułożone w głowie "plany działania" i byłam ich pewna,
trzeba było wyłożyć karty na stół...i okazało się, że to ja "blefowałam"?

dlatego to tak boli teraz... i zwiesiłam sama głowę..
nie chcę nie wiedzieć co wybrać.
może to masło maślane..no ale tak jest

wiem, że mam zawalczyć o siebie, i że jak piszesz Endi, to określenie własnych granic
ale nawet to mi teraz nie wyszło
co mogę napisać więcej..że rozczarowałam samą siebie

moja dzisiejsza "nieporadność" dobija mnie samą i sama jestem na siebie zła.

I proszę nie piszcie, że mój mąż to jakiś Misiek, tak jakbym się ciągle nad nim litowała, usprawiedliwiała.
Ja naprawdę tak na niego nie patrzę. Ja w ogóle nie mam w sobie myśli "o jaki ty jesteś biedny bo..."
On ma problem ze swoimi uczuciami, oceniam to w tych kategoriach, jego problem niestety dotyka mnie i boli mnie
Ale nie jest mi go z tego powodu żal.

660

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

napisała to przyszłość, napisała małami
poczucie bezpieczeństwa, jakie daje mu wiedza, że ty na niego czekasz, że przyjmiesz wszystko, że będziesz walczyć 9ty tya nie on) powoduje, że zyje z toba i pielęgnuje romantyczne, duchowe uniesienie do kochanki.
wolno mu
ma czas
w końcu ty akceptujesz wszustko, co ci daje
w końcu ty uczysz się, że to musi wystarczyć.
w końcu ty wezmiesz wszystko i bedziesz zadowolona
więc on ma czas, energię i siłę, żeby wspominać, tęsknić, myslec o niej
wyobrażac sobie ich cudowne, niezrealizowane wspólone życie

dobra.. twoja historia przypomina historię moni
historię, w której zona daje mezowi czas, przestrzen, bezpieczenstwo, dobre imię (ukrywamy przed światem romans i zdradę) aby był gotów na ten jeden krok

jaki?
odejście od żony
zerwanie z kochanką

twój mąż żadnego kroku nie wykonał...

ja się zgadzam z przyszłością - nie wiesz czy mnie kochasz? wróć, jak będziesz to wiedział...


znam jeszcze jedną historię
mąż wyprowqadził się, zamieszkał u kochanki, opowiadał żonie, że jednak nadal nie podjął decfyzji, teraz wrócił
uwaza, że jest bohaterem bo wybrał rodzinę, uważa, że jest bogiem - bo przeciez zona czekała i jest dla niej samym szczęsciem i spełnieniem...
i uważa, że ona nie ma prawa niczego wymaga
czego ty kobieto chcesz? przecież tu jestem!

Endi czy myślisz że dokopywanie to , częste przypominanie, cokolwiek w nim zmieni? Czy naprawde  uważasz, że jak odpowiednio długo będziesz go karać swoim niezadowoleniem to nigdy więcej nie zdradzi?

A ja myślę że przestrzeń o której piszesz jest równie dobrym powodem do odejścia jak upierdliwa żona.

Droga wszystko co piszę do ciebie, nie ma na celu pokazania tobie czy komukolwiek jak uratować związek. Może jestem nudna, ale nadal będę uciekać od rozwiązywania  moich problemów, przez wpływanie na innych.
To ty masz wyjść z tego silniejsza, a nie on ukształtowany przez ciebie, bo o ile pierwsza opcja  jest do zrobienia to druga bardzo wątpliwa.

Zajęcie się sobą to nie przestrzeń dla M to nie akceptacja dla wszystkich jego zachowań, to nie odpuszczenie mu,ale to również pozbawienie się zgody na dbanie o złe uczucia M,  . 
Zajęcie się sobą to ...... nie wiem jak wytłumaczyć. O może tak:
Jak ja dbam o siebie:
-najpierw myślę potem robię,  nie na odwrót.
-liczę się z opinią M ,ale nie jest ona ważniejsza od jej mojej, ale nie mam oporów zgodzić się z opinią M JAK OKAZUJE SIĘ, ŻE JEGO JEST LEPSZA.
-potrafię zrezygnowac ze swoich potrzeb podyktowanych uczuciami,gdy nie jest to dobre dla mnie.
-pozwalam sobie na błedy
-nie chce byc perfekcyjna,to droga do ulepszania daje mi frajde
-nie tłumię uczuc ale nie pozwalam tym złym za długo hulac
-nie krzywdzę innych, ale nie rezygnuję ze swoich potrzeb bo inni się z tym źle czują.
-opinia innych nie jest prawda to tylko ich opinia,
-nie razi mnie jak ktoś robi mi uwagi, ale przemyślę każdą, czy aby nie ma w tym prawdy.
-nie zmieniam nikogo, zmieniam tylko siebie.
-czasem łamię którąś z zasad, ale nie mam z tym problemu, bo bardzo szybko wracam na swoje tory, bo już mi nie pasuje inaczej
-jak mi coś nie pasuje w zachowaniu M nie ukrywam tego,  a tylko od niego zależy co z tym zrobi na odwrót.

Recydywa to jeden z większych problemów więziennictwa, dla mnie nie jest zrozumiałe jak można tam wrócić ,jak można drugi i trzeci dać powód do zamknięcia .
Dziewczyny czy naprawdę wam sie wydaje ze jak go odpowiednio długo czy mocno ukarzecie to nie zdradzi drugi raz? Że nie pomyśli teraz lepiej się ukryje, teraz się nie dowie, myśjicie, że jak zobaczą jak skrzywdzili to już nigdy? ŻE to co mu zgotujecie zmieni jego, patrzenie na was na takie jak sobie życzycie? Bo że zmieni to pewne.Dziewczyny tu też mleko dawno wylane, dałyście szansę , nie było wykopu i on już  wie, że potraficie. To nic innego jak chęć posiadania kontroli nad nim.Manipulacja emocjami i to bez gwarancji ze zadziała, czyli macie pozorną kontrolę. Czy czujecie się bezpieczne?

Bo ja czuję się bezpiecznie, bo cokolwiek zrobi mój M to nie dotyczy mnie tej w środku. Pewnie że jak by poszedł w tango to będę to przeżywać, wywoła sporo negatywnych emocji nie wiem jakich i nie chcę się tym zajmować bo to teraz nie istnieje. Ale ja już wiem, że on nie jest moim powietrzem, że mogę go kochać nie mieszkając z nim, że mogę być szczęśliwa bez niego. Nie chcę mu kazać robić tak jak ja chcę, nie chcę nim kierować, on ma pełne prawo decydować o sobie, ma prawo stawiać warunki, ma prawo nie być okłamywany i podlegać moim manipulacjom. Gdyby to tylko ode mnie zależało, to wolę z nim, ale też mam pewne wymagania wobec niego i to tylko jego wybór czy ze mną będzie.

Trudno powiedzieć który szybciej zdradzi, czy ten pod dziurawą kontrolą, który dostał szansę na lepsze jutro, ale nie pozwolono mu tego bagażu przeszłości odciąć. Czy ten który wie że cokolwiek robi to tylko on za to odpowiada, że jedyna kontrola to jego własna.
No właśnie który? A skąd ja mam to wiedzieć?
Ba ja nie potrzebuję tego wiedzieć, nie potrzebuję zapowiedzi co ja zrobię jak ty... Bo ja wiem z czym mogę żyć, a z czym nie i nie potrzeba mi więcej, nie mam wpływu na otoczenie, ale zawsze mam wybór, nie zawsze taki jak bym chciała, ale tylko dlatego że nie jest to zależne ode mnie.

661

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

Kachna tak chcę żeby było normalnie, to znaczy żyć zwykłymi sprawami, toczyć zwykłe rozmowy, ale nie udawać, że nic się nie stało.
Nie chcę z nim codziennie przechodzić sesji terapeutycznej, przeżywać katharsis,
ale też potrzebuję, gdy jest mi źle żeby poprostu przyszedł i mnie przytulił, a on wtedy właśnie mnie unika.
Jest mi zwyczajnie przykro.

Dobra czy sama też podchodzisz by się przytulić do Niego gdy jest Ci smutno?
Odpycha Cię wtedy?

662

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Kachna66, napisz proszę, bo to cos co mnie bardzo interesuje:)
Dziś jest późno, ale jutro jak chcesz opowiem ci jak ja zajęłam się tą potrzebą, aby on mnie przytulał jak ja byłam smutna.

Ciekawa jestem skąd jesteś, chętnie bym się z tobą spotkała, masz takie "moje"podejście, przy czym ty wiesz jak to zrobic, a ja muszę do tego dochodzic...

663

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
smallangel napisał/a:
dobra23 napisał/a:

Kachna tak chcę żeby było normalnie, to znaczy żyć zwykłymi sprawami, toczyć zwykłe rozmowy, ale nie udawać, że nic się nie stało.
Nie chcę z nim codziennie przechodzić sesji terapeutycznej, przeżywać katharsis,
ale też potrzebuję, gdy jest mi źle żeby poprostu przyszedł i mnie przytulił, a on wtedy właśnie mnie unika.
Jest mi zwyczajnie przykro.

Dobra czy sama też podchodzisz by się przytulić do Niego gdy jest Ci smutno?
Odpycha Cię wtedy?

Nie, nie odpycha.
ale myślałam, że będzie przychodził sam...tak wiem to ta moja klatka

664

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

napisała to przyszłość, napisała małami
poczucie bezpieczeństwa, jakie daje mu wiedza, że ty na niego czekasz, że przyjmiesz wszystko, że będziesz walczyć 9ty tya nie on) powoduje, że zyje z toba i pielęgnuje romantyczne, duchowe uniesienie do kochanki.
wolno mu
ma czas
w końcu ty akceptujesz wszustko, co ci daje
w końcu ty uczysz się, że to musi wystarczyć.
w końcu ty wezmiesz wszystko i bedziesz zadowolona
więc on ma czas, energię i siłę, żeby wspominać, tęsknić, myslec o niej
wyobrażac sobie ich cudowne, niezrealizowane wspólone życie

dobra.. twoja historia przypomina historię moni
historię, w której zona daje mezowi czas, przestrzen, bezpieczenstwo, dobre imię (ukrywamy przed światem romans i zdradę) aby był gotów na ten jeden krok

jaki?
odejście od żony
zerwanie z kochanką

twój mąż żadnego kroku nie wykonał...

ja się zgadzam z przyszłością - nie wiesz czy mnie kochasz? wróć, jak będziesz to wiedział...


znam jeszcze jedną historię
mąż wyprowqadził się, zamieszkał u kochanki, opowiadał żonie, że jednak nadal nie podjął decfyzji, teraz wrócił
uwaza, że jest bohaterem bo wybrał rodzinę, uważa, że jest bogiem - bo przeciez zona czekała i jest dla niej samym szczęsciem i spełnieniem...
i uważa, że ona nie ma prawa niczego wymaga
czego ty kobieto chcesz? przecież tu jestem!

Endi czy myślisz że dokopywanie to , częste przypominanie, cokolwiek w nim zmieni? Czy naprawde  uważasz, że jak odpowiednio długo będziesz go karać swoim niezadowoleniem to nigdy więcej nie zdradzi?

A ja myślę że przestrzeń o której piszesz jest równie dobrym powodem do odejścia jak upierdliwa żona.

.

nie nie kachna, ja jestem przeciwna karom w ogóle
jestem przeciwna dokopywaniu  i pokazywaniu, jakie to dziecko było niegrzeczne, dziecko be, nie dostanie deserku

chodzi mi o cos innego
chodzi mi o to, że zarówno dobra, jak i mąż dobrej mają prawo do swoich uczuć i "odnalezienia" się w tej sytuacji
czy mąz dobrej jest zadowolony z tego, co ma?
nie wiem
czy dobra jest zadowolona? nie
dlaczego? bo dobra NIE CHCE takich relacji jak ma, chce słow, chce deklaracji, wyzwan, chce zobaczyć zmianę, chce, aby od dzisiaj mąz dobrej widział, dostrzegał tylko nią
czy to jest mozliwe? nie
maz dobrej wybrał- rodzinę i powiedział jej, że z nimi zostaje

dobra uważa, że wcale z nimi nie został.. a jedynie przeczekuje w oczekiwaniu na to, jaką decyzje podejmie tak naprawdę

dobra [rzegląda się w oczach meża. jesli maz coś jej da, "pogłaszcze" przytuli, powie dobre słowo - dobra się uspokaja, nabiera pewności, że cos z tego będzie
gdy mezowi dobrej odpłynie wzrok i sie zamysli - zycie dobrej wali sie w gruzy....

to miałam na mysli
to, na ile dobra ma prawo powiedzieć - nie chce tego, nie czuję się pewnie, nie czuje się bezpiecznie,
a na ile ma prawo przyjać to wszystko, zaakceptować to, co jest i to, co ma...

bo jesli czuje się tak, jak się czuje, to coś jest nie w porzadku, prawda kachna?
i jak długo będzie się czułą spełniona lub nie poprzez relacje z meżem - i równowage między swoimi oczekiwaniami a tym, co on daje - to będzie jak jest
pisałaś o tym - że mozna oczekiwac, że mąz się domyslić, że da to, co chcesz
ale tak naprawde wolnośc jest wtedy, gdy nauczysz się przyjmowac i akceptować to, co on daje i chce dac i nie warunkowac swojego poczucia spełnienia od tego
na ile deklaracja męża dobrej- zostahje z wami - jest deklaracją "swięta", prawdziwą, którą trzeba POZBAWIĆ  interpretacji
a na ile dobra będzie szukać podwójnego dnia i spełnienia swojego ro9zwalonego poczucia bezpieczenstwa

a nie wiem, chyba sama się zamotałam własnie
nie umiem tego wytłumaczyć
\

665

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

dobra NIE CHCE takich relacji jak ma, chce słow, chce deklaracji, wyzwan, chce zobaczyć zmianę, chce, aby od dzisiaj mąz dobrej widział, dostrzegał tylko nią
czy to jest mozliwe? nie

A dlaczego nie jest możliwe?
Jest możliwe, tylko dobra nie ma wpływu na to czy będzie.

End_aluzja napisał/a:

maz dobrej wybrał- rodzinę i powiedział jej, że z nimi zostaje

dobra uważa, że wcale z nimi nie został.. a jedynie przeczekuje w oczekiwaniu na to, jaką decyzje podejmie tak naprawdę

Ale dobra jeszcze kilka dni temu mówiła  cos innego.

End_aluzja napisał/a:

dobra [rzegląda się w oczach meża. jesli maz coś jej da, "pogłaszcze" przytuli, powie dobre słowo - dobra się uspokaja, nabiera pewności, że cos z tego będzie
gdy mezowi dobrej odpłynie wzrok i sie zamysli - zycie dobrej wali sie w gruzy....

Wydaje mi się to naturalną reakcją, bo bardzo jej zależy to i są gruzy i nie widzę tu nic złego, ani dziwnego.

End_aluzja napisał/a:

to miałam na mysli
to, na ile dobra ma prawo powiedzieć - nie chce tego, nie czuję się pewnie, nie czuje się bezpiecznie,
a na ile ma prawo przyjać to wszystko, zaakceptować to, co jest i to, co ma...

Och ma 100% prawo, zarówno w jednym i drugim przypadku, ma prawo również coś z tym zrobić.Ale ona nie on.
Ba ona ma prawo nawet kazać mu to zmienić.
A on ma prawo to zmienić lub nie.

End_aluzja napisał/a:

bo jesli czuje się tak, jak się czuje, to coś jest nie w porzadku, prawda kachna?

Ależ oczywiście że jest nie tak.

End_aluzja napisał/a:

i jak długo będzie się czułą spełniona lub nie poprzez relacje z meżem - i równowage między swoimi oczekiwaniami a tym, co on daje - to będzie jak jest

Otóż tu się nie zgadzam.

End_aluzja napisał/a:

]
pisałaś o tym - że mozna oczekiwac, że mąz się domyslić, że da to, co chcesz
ale tak naprawde wolnośc jest wtedy, gdy nauczysz się przyjmowac i akceptować to, co on daje i chce dac i nie warunkowac swojego poczucia spełnienia od tego
na ile deklaracja męża dobrej- zostahje z wami - jest deklaracją "swięta", prawdziwą, którą trzeba POZBAWIĆ  interpretacji
a na ile dobra będzie szukać podwójnego dnia i spełnienia swojego ro9zwalonego poczucia bezpieczenstwa

a nie wiem, chyba sama się zamotałam własnie
nie umiem tego wytłumaczyć
\

Już chyba cię rozumiem.Kochana dobra nie jest taka jak ty. Jakoś czuję, że miałabyś ochotę wskoczyć na forum i tak po przyjacielsku potrząsnąć dobrą smile
I jeszcze słowa : kobieto rusz się zobacz to wszystko co ja widzę, dbaj ,zadbaj weź się za siebie zrób z tym porządek.   smile
PRAWDA?

muszę przerwać, ale wrócę dziś.

666 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-16 15:56:58)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

A ja Tobie Endi przyklaskuję.
Bo to co na pewno jeszcze Dobrej pozostało to godność.
Ja czułabym się odarta z godności, gdyby on niby wybrał mnie, ale czułabym, że w skrytości myśli i wzdychał do innej.

Zakładam, że Dobra w liście napisała, że chce mu dać szansę, ale pod warunkiem, że on ją kocha, ją wybiera i z nią tylko chce być.
A teraz on mówi, że nie wie czy kocha, nie chce rozmawiać o jej potrzebach i wątpliwościach.

Ja nie chcę używać ostrych słów, ale to jest upokarzające.

Jeśli mąż Dobrej chce być z Dobrą, to ona powinna to czuć.
Już tu była o tym mowa, że przecież Dobra nie da mu instrukcji, jak to zrobić.
On powinien się nieco bardziej postarać.

Dobra,
Dalej uważam, że jakbyście trochę pomieszkali oddzielnie to i Ty i Twój mąż zyskalibyście na ostrości widzenia.
Ale - też się powtórzę - to Twoje życie i Twoja decyzja.

667

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

więc,
niezależnie od tego co on mówi albo nie mówi , jakie są jego gesty teraz w moją stronę i czy spełniają one moje oczekiwania...
naprawdę odrywając się od tych moich założeń, oczekiwań itd.

ja nie czuję, że wybrał mnie

668

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

ja nie czuję, że wybrał mnie

dobra, jak nie czujesz , to tak  jest.
Zawsze WIEMY co JEST. To sie czuje i wie.

To pomysl teraz co z tym zrobisz.
Nie naciskaj na niego , bo jak naciskasz, to zamykasz.

669

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Przyszłość napisał/a:

Zakładam, że Dobra w liście napisała, że chce mu dać szansę, ale pod warunkiem, że on ją kocha, ją wybiera i z nią tylko chce być.
A teraz on mówi, że nie wie czy kocha, nie chce rozmawiać o jej potrzebach i wątpliwościach.

Ja nie chcę używać ostrych słów, ale to jest upokarzające.

Jeśli mąż Dobrej chce być z Dobrą, to ona powinna to czuć.

tak, Przyszłość ja mu w liście napisałam, że jeśli chce zostać to ma dać nam uczciwą szansę, pokazać, że dba o mnie,
że potrzebuję by mnie przytulał i pomógł przejść ten ciężki czas.

On to może daje ale na swoich zasadach a rozmowy unika i mam wrażenie, że jest zły gdy naciskam.
Wiem, że akurat w tym robię źle..

I ja wcale nie oczekuję wielkiej rozmowy o tym co on do mnie czuje, nie oczekuję wielkich deklaracji, zapewnień, przyrzeczeń, nie!
Ja tylko chcę wiedzieć na czym stoję, czego on teraz oczekuje ode mnie a czego oczekuję ja.
Chcę, żeby mi powiedział czy zakończył całkowicie relację, chyba mam do tego prawo?
ja wiem, że tam już nie ma romansu ale przed"ultimatum" pisali do siebie smsy.

670 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-06-16 16:12:50)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra a gdybys powiedziała mezowi tak jak nam tutaj co czujesz, ze jest Ci przykro etc, czy probowalas?moim zdaniem czesto wystarczy byc po prostu sobą w takich chwilach, te wszystkie 34 kroki,dywagacje, rady zdystansowania są dla skrajnych przypadkow, dla ludzi,ktorzy sie bardzo pogubili a ja sadze, ze Ty powinnas po prostu byc sobą, robic to na co masz ochotę, masz ochote sie przytulic to to zrob, nie masz na nic ochoty zamknij sie w pokoju, Ty nie musisz sie teraz jakos wybitnie starac i brac na barki wszystkiego, mysle tez, ze takie analizowanie problemu ze wszech stron moze  Cie przygnebiac ale sama wiesz jak sie z tym czujesz.Moze po prostu kolokwialnie mowiac wyluzuj,odpusc, zyj i ciesz sie z kazdego dnia, z pozytywow,badz sobą,nie rob niczego na sile,wtedy moze maz sie otworzy.To na pewno trudne ale sprobuj.Ja jak mialam jakis problem i nijak nie widzialam rozwiazania to po prostu odpuszczałam i czekałam az zadziała czas.Powodzenia i pozdrawiam

671

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
MamaNalijki napisał/a:

Dobra a gdybys powiedziała mezowi tak jak nam tutaj co czujesz, ze jest Ci przykro etc, czy probowalas?moim zdaniem czesto wystarczy byc po prostu sobą w takich chwilach, te wszystkie 34 kroki,dywagacje, rady zdystansowania są dla skrajnych przypadkow, dla ludzi,ktorzy sie bardzo pogubili a ja sadze, ze Ty powinnas po prostu byc sobą, robic to na co masz ochotę, masz ochote sie przytulic to to zrob, nie masz na nic ochoty zamknij sie w pokoju, Ty nie musisz sie teraz jakos wybitnie starac i brac na barki wszystkiego, mysle tez, ze takie analizowanie problemu ze wszech stron moze  Cie przygnebiac ale sama wiesz jak sie z tym czujesz.Moze po prostu kolokwialnie mowiac wyluzuj,odpusc, zyj i ciesz sie z kazdego dnia, z pozytywow,badz sobą,nie rob niczego na sile,wtedy moze maz sie otworzy.To na pewno trudne ale sprobuj.Ja jak mialam jakis problem i nijak nie widzialam rozwiazania to po prostu odpuszczałam i czekałam az zadziała czas.Powodzenia i pozdrawiam

MamaNalijki,
ale właśnie mu to powiedziałam wczoraj, całkiem spokojnie
że jest mi zwyczajnie przykro, że unika rozmowy, ba nawet mu powiedziałam, że ja nie oczekuję żadnych wielkich deklaracji, że chcę porozmawiać o tym co naprawdę jest miedzy nami i o tym czego on oczekuje ode mnie a ja od niego.
Chyba prościej już nie mogłam, bez krzyków i płaczów.

Właśnie z tym mam teraz problem bo nie potrafię wyluzować, bo trudno mi teraz przeczekać,
dlatego tak się zapętliłam..nie wiem w którą stronę iść.

672 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2014-06-16 16:29:46)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

wiesz dlaczego on unika rozmowy , dobra ?

bo czasami...
trudno powiedziec prawde... - bo to rani druga osobe
trudno sklamac ...- bo to rani nas samych
ale trudno tez milczec ... - bo wtedy cierpimy oboje...

673

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

A męza reakcja na to? Mysle, ze zrobilas na ten moment to co bylo mozliwe i to co bylo dla Ciebie wazne, szanse dałas a mąz wie, ze potrzebujesz rozmowy.Nie zamartwiaj sie tym, ze sie zapetlilas, ze nie jestes silna jak zawsze, nie zawsze jest tak jak bysmy sobie zalozyli czy chcieli,ileż to razy ja sie tak zapetlilam, moze nie w takich waznych kwestiach ale najgorzej jest sie w tym utwierdzac.to co sie stalo to sie juz nie odstanie,po prostu poczekaj na swojego meza, mam nadzieje, ze dojdzie on do pozytywnych dla Ciebie wnioskow.bede trzymac kciuki!:)

674

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

Ja tylko chcę wiedzieć na czym stoję, czego on teraz oczekuje ode mnie a czego oczekuję ja.
.

ale on tego nie wie dobra...
czemu chcesz, żeby on udzielił ci odpowiedzi na pytania, na które odpowiedzi nie zna?
dobra tylko ty wiesz i czujesz NA CZYM STOISZ?


przyszłośc - to, o czym piszesz, nie nazywa się godnośc, nazywa się duma
wiem, znam, bo czuję
jak cięzko było mi iśc do przodu po zdradzie, bo zdradził MNIE, bo jak on mógł zrobić to MNIE, jak mógł mnie zdradą UPOKORZYĆ..
to duma jest
godnośc - jest wtedy, gdy postepuję godnie, zgodnie ze swoimi wartościami, zasadami i potrzebami - czyli tak, jak ty robisz przyszłość
i jak robiła dobra..
do momentu, gdy mąż powiedział jej to, co chciała usłyszeć, ale ona nie UFA w to, co powiedział i zadeklarował, prawda dobra?
gdzieś tam podsurnie czujesz, że dostałaś to co chciałaś - dostałaś męża spowrotem - udomowionego, niezdradzającego, dbającego o rodzinę
ale okazało się, że to nie jest to, czego oczekiwałaś i czego potrzebowałaś - bo potrzebujesz męża zakochanego, dla którego jesteś najwaznieszja, męża sprzed zdrady, męża, którego już nie ma i nie będzie

dobra, postaw na komunikację
nie ustalaj terminu rozmowy
uzywaj komunikatu ja i dziel się
mów
czuję się bezpiecznie, gdy mnie przytulasz
mów,.\ kiedy tak nagle milkniesz i wyłączasz się, czuję się opuszczona i boję się, że myslami jesteś nie tam, gdzie jesteśmy my - ja i nasz syn

675

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra on nie robi tego, co oczekujesz,bo on nie wie, co ma zrobić...
jest też w jakimś zawieszeniu
nie daje tobie czego pragniesz, bo dać nie potrafi...
został, wybrał rodzinę ale w głowie może i w sercu miota się

ty się szamoczesz jak wiele tutaj z nas w trudnych sytuacjach naszego życia, tak jest to normalne, daj sobie czas, daj wam czas, spróbuj odpuścić, choć to niezwykle trudne jest...

676 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-06-16 16:48:11)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Jesteś na dobrej drodze to zrozumienia iż najlepsza karą dla niego jest puszczenie go. I ostre odcięcie się od niego. Innego wyjścia dobra23 nie masz.
On tylko udaje daje ci złudne nadzieję na zmianę po to by zachować tylko status quo.

677

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
pomaranczowa 1 napisał/a:

wiesz dlaczego on unika rozmowy , dobra ?

bo czasami...
trudno powiedziec prawde... - bo to rani druga osobe
trudno sklamac ...- bo to rani nas samych
ale trudno tez milczec ... - bo wtedy cierpimy oboje...

pomarańczowa, mogłabym powiedzieć "bingo"

dlaczego milczy?:
1. bo trudno mu powiedzieć prawdę -a on nie potrafi kłamać i ja to umiem poznać - bo to rani drugą osobę..
2. trudno skłamać - ja i tak nawet gdyby próbował skłamać zorientuję się - i masz rację kłamstwo rani jego samego

ale pomarańczowa czy my na pewno mamy rację?

i nie dlatego, że chcę się łudzić,i nie chcę dostrzec prawdy,
może on ma inne powody po prostu

678

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

wiesz dlaczego on unika rozmowy , dobra ?

bo czasami...
trudno powiedziec prawde... - bo to rani druga osobe
trudno sklamac ...- bo to rani nas samych
ale trudno tez milczec ... - bo wtedy cierpimy oboje...

pomarańczowa, mogłabym powiedzieć "bingo"

dlaczego milczy?:
1. bo trudno mu powiedzieć prawdę -a on nie potrafi kłamać i ja to umiem poznać - bo to rani drugą osobę..
2. trudno skłamać - ja i tak nawet gdyby próbował skłamać zorientuję się - i masz rację kłamstwo rani jego samego

ale pomarańczowa czy my na pewno mamy rację?

i nie dlatego, że chcę się łudzić,i nie chcę dostrzec prawdy,
może on ma inne powody po prostu

czy my na pewno mamy racje, tego nie wiem.
Ale wiem, ze Ty wiesz wiecej. O wiele wiecej. Dopusc to tylko do siebie.

Dlaczego wiesz wiecej ?
Bo Ty WAS ZNASZ. Znasz te wszystkie Wasze sprawy, niuanse, Wasze spojrzenia i "rozumienie "siebie nawzajem.

679

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:
dobra23 napisał/a:

Ja tylko chcę wiedzieć na czym stoję, czego on teraz oczekuje ode mnie a czego oczekuję ja.
.

ale on tego nie wie dobra...
czemu chcesz, żeby on udzielił ci odpowiedzi na pytania, na które odpowiedzi nie zna?
dobra tylko ty wiesz i czujesz NA CZYM STOISZ?

Endi,
ja w takim przypadku oczekuję, że on szczerze powie - "słuchaj nie znam jeszcze odpowiedzi, nie wiem"
i dam, daje mu do tego prawo (już też do tego dojrzałam)
ale potrzebuję szczerych prostych słów,
potrzebuję rozmowy nawet jeśli ona niczego "merytorycznego" nie wniesie i nie wyjaśni,
potrzebuję zacząć się komunikować z nim.

680

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

no aletego się nie dowiemy, prawda?
czyli musimy przyjąć fakty
są one takie
twój mąż powiedział, że zostaje z wami i że wybiera rodzinę - fakt
ty przyjełaś jego deklaracje i tez wybierasz RODZINĘ - fakt

co nim kieruje? brak wyjścia? fakt, że kochanka go nie chce? miłośc do vciebie? przywiązanie do syna?  - tego nie wiesz, nie dowiesz się,

wiesz, że on jest, został wybrał- CIEBIE

myslałam, co bym zrobiła - zakładając, że wybrałam jak ty i mimo to, że on mówi, nie wiem, czy kocham, kocham tamtą.. chcę z nim być

sądzę, że nie ułatwiałabym mu tego.. w tym sensie, że nie dałabym mu furtki, szansy, nie obdarzyłabym luksusem "przecież i tak we mnie wątpiłaś, więc co chcesz? :nie dałaś mi zaufania, więc nie byłem w stanie jednak sotatecznie wybrac ciebie"

wybrałeś mnie? wybrałeś naszą rodzinę?
więc jesteś z nami..
jesteś ze mną
więc przyjmuję ciebie i akceptuję
chcę, żebyśmy spędzali razem czas i pokazuje ci, w każdej życiowej sytuacji - ŻE JESTEM CIEBIE PEWNA
usmiecham się do ciebie, gdy wracasz z pracy
mówię - ciesze się, że już jesteś
proponuję wspólny spacer (nie cierpie spacerów.. zły przykłąd) ale oglądanie naszego ulubionego serialu - jak czysta krew np..
wracam do życia "sprzed zdrady" były rzeczy, które nas łączyły, które nas cieszyły - więc do nich dąże, nimi zyje, je tworzę
tworze przestrzeń dla spotkan zx przyjaciółmi, rodziną
jesteśmy razem, żyjemy razem, spędzamy czas razem
naturalnie i bez zastanawiania się - czego on by chciał, czy aby na pewno on czuje jak ja, co nim kieruje, jakie w nim emocje, co nim motywuje
ZOSTAJESZ?
ZOSTAJESZ
to fajnie - jestem zatem z tobą

dobra - zachowałabym się jak kawał wredneju wyrachowanej suki - byłabym sobą, cieszyłąbym się każdym dniem, żyłabym pełnią zycia i z nim....

nie dałabym mu przestrzeni na :wiem, że tak naprawdę nie czujesz się pewnie i ja też nie czuję się pewnie.. chcę, żebyś ciągle mnie zapewniał o miłości i twojej chęci zostania, bo jednak boje się, że chociaż powiedziałeś A to wcale nie oznacza B
o nie mój drogi
powiedziałeś A???
to masz b, c,d e i cały alfabet -ze mną swoją żoną i z małymdobrym - naszym synem.
ciesze się, że jesteś
witaj kochanie, fajnie, że już jestes z pracy
na co masz dzisiaj ochotę wieczorem?> na nic> zgoda, będziemy razem robić nic...
jak minał dzień?
a jak tam ten twój upierdliwy szef?
a jak sprzedaz w tym tygodniu?
a jak praca papierkowa ci poszła?
a pamiętasz, jak mówiłeś, że? a jak teraz to wygląda

naturalna, prawdziwa dobra, dobra w codziennym, aktywnym zyciu Z NIM

nie daj mu wyboru
wybrał? to pokaż mu, co ten wybór oznacza...

tak sądzę
że ja bym tak zrobiła
uznałabym, że dosyć babrania w jego emocjach, motywacjach i potrzebach
nie zakładam, że jestes nieuczciwy - bo cię kocham
nie zakłądam, że traktujesz ten dom tylko jak bezpieczny hotel - bo cię kocham
nie zakłądam, że jestem ci obojętna - bo cię kocham
kocham cię, a więc ci ufam
ufam także w to, że szanujesz mnie i ansze życie na tyle, że nie traktujesz mnie teraz jako sposobu na [rzeczeniakie na wielką miłość
ofam w to, że to co powiedziałeś jest prawdą i zalezy ci na mnie
ufam w to, że tak jak i ja - robisz wszystko i starasz się -abyśmy tylko mogli być razem
bo przecież tak zdecydowaliśmy...

681

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
dobra23 napisał/a:

Ja tylko chcę wiedzieć na czym stoję, czego on teraz oczekuje ode mnie a czego oczekuję ja.
.

ale on tego nie wie dobra...
czemu chcesz, żeby on udzielił ci odpowiedzi na pytania, na które odpowiedzi nie zna?
dobra tylko ty wiesz i czujesz NA CZYM STOISZ?

Endi,
ja w takim przypadku oczekuję, że on szczerze powie - "słuchaj nie znam jeszcze odpowiedzi, nie wiem"
i dam, daje mu do tego prawo (już też do tego dojrzałam)
ale potrzebuję szczerych prostych słów,
potrzebuję rozmowy nawet jeśli ona niczego "merytorycznego" nie wniesie i nie wyjaśni,
potrzebuję zacząć się komunikować z nim.

więc się komunikuj, ale nie oczekiwaniami, ale informacjami o sobie, od siebie, włąsnymi uczuciami... czytelnie i bez komplikacji

682

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra wysłałem email.
Trzymaj się.

683 Ostatnio edytowany przez gaga_ (2014-06-16 19:07:33)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Z mojego własnego doświadczenia: dopóki Twój mąż się nie wyprowadzi, będziesz się dalej miotać... W rozważaniach, rozterkach, analizowaniu jego słowa, spojrzenia, miny itp. Odpowiada Ci to? Jedyny plus- schudniesz wink.  Jak się wyprowadzi, uwierz mi, dasz radę oddychać... Po jakimś czasie zobaczysz, że jest Ci lepiej... Spokój... Jeśli nie dasz radę sama, poproś przyjaciółkę, kogoś z rodziny, żeby choć chwilę Ci potowarzyszył. W tej chwili uważam,że to jedyne wyjście. Jeśli, będzie chciał być z Tobą, wróci, czy Ty go przyjmiesz - Twoja sprawa. Jeśli nie wróci, to znaczy, że i tak prędzej, czy później to by się rozsypało... Co do kasy dogadajcie się, niech Ci pomaga. To on jest winny tej sytuacji. Jeśli nie będzie chciał, o alimenty możesz wystąpić bez separacji czy rozwodu. Pozdrawiam.

684

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Wszystkie te rady na pewno są cenne i wynikają  z chęci pomocy.
To co widzę to wszystkie posty można skrócić do jednego   no może dwóch zdań.
I nie ma tu rady jak z tego wyjść, bo wszystkie oparte są  o męża dobrej. 
Dobra wychodzi na to że nie możesz nic zrobić puki on ?.
A wiadomo, że on nie bardzo może, chce, potrafi.
Powiem tak, moim zdaniem jakiekolwiek dywagacje na temat co M, jak M czemu M to ślepa uliczka. Takie zgadywanki pt. co autor M ma na myśli. I w  tym temacie uważam dobra już zrobiłaś wszystko co mogłaś, a jesteś w tym samym punkcie   co na początku.
Myślę, że to co radzi Endi nie jest możliwe do realizacji dla ciebie. Bo to takie godzenie się nacoś czego nie chcesz. To może spróbuj dać sobie spokój na dzień dzisiejszy daj sobie czas np.  1 msc., a w tym czasie zajmij się tym na co masz wpływ.
Obiecałam , że napiszę jak ja sobie z  poradziłam z potrzebą zajmowania się mną i moim , żalem , i smutkiem . Abrikade też wyraziła chęć dowiedzenia się tego.

Przede wszystkim zdałam sobie sprawę , że ta potrzeba nie jest umiejscowiona tylko tu i teraz.
Że jest to potrzeba która ciągnie się za mną od lat. A o ile dobrze sobie przypominam pisałaś , że miałaś trudne dzieciństwo. Zaczęłam od czytania książek :-Toksyczne Dzieciństwo i Toksyczni Rodzice, ( chyba mam jeszcze na dysku to jak ktoś chce...) i tu oczy zaczęły mi się otwierać.
Z dzieciństwa wyniosłam poczucie, że byłam mniej kochana niż moje  rodzeństwo, bo to nimi nie mną rodzice bardziej się zajmowali. Dziś wiem, że rodzice musieli poświęcać mojemu rodzeństwu więcej czasu, bo nauka im szła bardzo ciężko, a mi wręcz odwrotnie.
No i tępa nie jestem  to wiem o tym od zawsze, mało tego dawno to zrozumiałam i nie mam z tym problemu. No tak, ale poczucie bycia mniej godnym, wartościowym pozostało. Potrzeba bycia zauważonym, docenionym wysłuchanym była tak silna, że wydawało się, że bez tego nie potrafię żyć. No to powiedziałam mojemu M ,że potrzebuję tulenia, głaskania, przepraszania, zapewniania,  i takich tam ?     I naprawdę to pomagało, ale tylko przez chwilę.
No bo tak, jak przyjąć pocieszenie jak pocieszycielem jest ten który krzywdził ? Czy mi to dało poczucie bezpieczeństwa, no bo jak on tak żałuje i mnie pociesza? Ale przecież sam by tego nie robił, najchętniej w ogóle by o tym nie mówił, to jak ma mi to pomóc?Jak wywalić z głowy te wszystkie informacje,  jak słyszę  np. moja najukochańsza. Kurde, 
a gdzie byłam ta najukochańsza, jak ?....mnie nie było. Teraz to jestem ?.. 
Albo to co mówił, jak żałuje i jak cierpi widząc moje cierpienie, no to miałam używanie trzeba było o tym wcześniej pomyśleć, no  i jak on mnie dalej tulił to zadawałam pytania, potem następne i wcześniej czy później była awantura no i miałam to co chciałam :nie bylam smutna za to byłam wściekła. No to potem wymyśliłam, że jak już mnie tuli i ja zacznę coś pytać to niech nie odpowiada. To po co mi to tulenie, co mi miało dać? Odpowiedź jest prostsza niż można sobie wyobrazić. Było mi źle , nie zasłużyłam na to, to proszę się tym zająć , tulić żebym poczuła się ważna, tulić bo to ty jesteś winny , tulić i nie marudzić na moje pytania i wreszcie tulić jak ja wylewam na ciebie kubeł gó....na. No co ? Twoje czy moje gó......?Nie wiem gdzie bym była jak ten mój M by mi pozwolił na to co ja chciałam.
To nie jest proste, powiedzieć sobie samej prawdę, a jeszcze trudniej ją zauważyć . Bo  wszystko to o czym piszę działo się na poziomie uczuć i potrzeb, to nie były słowa, nazwanie tych uczuć jest trudne, a przyznanie się do nich jeszcze trudniejsze. No i teraz jak przestać? Przecież mam prawo przeżywać smutek, ból i mam prawo dostać od niego wsparcie. No tak, a co z prawem mojego M do nieprzeżywania tego ze mną? Tylko ode mnie zależało kiedy NIE DAM SOBIE PRAWA, BO MAM TAKIE PRAWO, zabronić sobie. No tak ale na uczucia nie mam wpływu, przychodzi ból i jest to co z tym zrobić? Jedno jest pewne nie to co właśnie opisałam. Uczucia są ważne i nie można ich ignorować, ale gdzieś na końcu trzeba oddać władzę rozumowi. Inie chodzi o to żeby ukrywać uczucia. Jestem smutna , M mnie tuli a ja dziób zamknięty trzymam, M pyta co się dzieje, to nie mówię "nic"bo to kłamstwo. Mówię nie chcę o tym rozmawiać, albo nie pytaj, albo  znowu twoja przeszłość mnie męczy. Rozum wybiera, -nie chcę- choćby uczucia miały mnie rozerwać. A im częściej  zapanowałam nad swoimi uczuciami, tym krócej  męczyły mnie kolejne.

Dobra, nie sugeruj się treścią, twoja będzie inna, ale spróbuj tak przeanalizować swoje uczucie.
Dobrze to robić pisemnie, bo po kilku dniach można do tego wrócić i już bez emocji.
I jeszcze jedna rada, ważniejsze są pytania, niż odpowiedzi.

685

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, myślę, że słowa Darkness to kwintesencja całości. Krótko, zwięźle.
Mój mąż "wrócił", a ja teraz staram się go pozbyć wink
Mój też nie miał i nie ma ochoty rozmawiać. Usłyszałam kiedyś "ciesz się, że jestem i nie oczekuj niczego więcej".
Dzisiaj usłyszałam, że ja chcę tworzyć nasz związek (choć kiedyś stwierdził, że związku pomiędzy nami już dawno nie ma) na moich warunkach. A ja nie chcę tworzyć niczego na żadnych warunkach. Albo chce się z kimś być albo nie. A on o życiu ze mną jak o transakcji handlowej wink
Ja tylko próbowałam na początek odzyskać dla siebie i dzieci małymi krokami choć część dawnego życia. Było mnóstwo drobiazgów, które składały się na całość; np. kiedyś ja i córki dostawałyśmy od niego ot tak bez okazji po jednej róży. Dziewczyny to uwielbiały, zwłaszcza młodsza. Od pół roku się na to nie zdobył...

End_aluzja
Tyle się mówi o tym, że jak nam czegoś w związku brakuje należy o tym rozmawiać itd...
... a tymczasem teraz mam brać to co on daje, nawet jeśli jest tego cholernie niewiele w porównaniu z tym ile dostawałam kiedyś?
Nie chcę.
Zdradził nie uprzedziwszy wcześniej, że mu czegoś brak, a teraz mam godzić się na ochłapy z pańskiego stołu?
Usłyszałam ostatnio również, że to ja mam się starać, a on (w domyśle;) ) łaskawie oceni czy na niego zasłużyłam sobie. Żenujące.

686

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Ankaline, Twój mąż nie wrócił psychicznie tylko fizycznie, częściowo, itp. Do czego (wygodnego życia, dzieci )?, bo kogo, raczej nie... Boi się starać, bo się przyzna, że źle zrobił z własnej głupoty, a nie Twojej (w jego głowie) winy (?).
Może powinien odejść, by wrócić naprawdę (czy to możliwe?), albo wcale...

Dobra, jak Twój mąż odejdzie i dasz sobie radę sama, będziesz miała luz. Przekonasz się, że nie musisz go już o nic prosić, że nie jest Twoim tlenem, bo jak coś, dasz sobie radę sama... To cudowne uczucie smile.

Wymądrzam się, przepraszam, ale znam to, sama o tym dużo myślałam.

687

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Nie wymądrzasz się;)
Dzięki, wiem o tym.

Bywają jeszcze momenty, gdy żałuję, że decyzji o rozwodzie nie podjęłam dwa lata temu, gdy dowiedziałam się o zdradzie.
Ale, jak już pisałam, wówczas być może żałowałabym, że nie dałam szansy..., bo mogłoby być pięknie (już o tym pisałam).

Ja rozterek już nie mam.

688

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Ankaline napisał/a:

Bywają małżeństwa, związki, w których partnerzy ciut oddalili się od siebie, mam na myśli długoletnie staże, ale mimo wszystko liczy się dla nich wspólny bagaż doświadczeń, szacunek, przywiązanie; i jest to silniejsze niż chęć zdrady. W takich związkach bywa, że każdy ma swoje życie i gdy jest zaufanie to nie przychodzą myśli, gdzie i z kim on jest. Świadomość zdrady nie pojawia się w ogóle w umyśle. Po prostu jest fajnie, spokojnie, czasem może nudno ale bezpiecznie.

Ankaline jak to czytałem to tak jakbym widział swoje małżeństwo. U mnie było tak jak piszesz, z tym, że było, bo teraz to myślę, że to już historia.
Czasem potrzeba dobrego kopa w Obrazek dodany przez użytkowniczkę aby się ocknąć.
Facet nie jest zbyt skomplikowaną istotą.
Walczy o kobietę, adoruję ją, zdobywa i co dalej.
Dalej to jest to, że skoro ją zdobył  myśli, że jest jego na zawsze.
Niestety to jest gófno prawda.
Kobieta potrzebuje czuć się kobietą, cały czas taką samą czy ma 20 lat, 30, 40, 50 etc.
Nie chce być gosposią, sprzątaczką czy kucharką.
Chce być doceniana, chwalona, kochana i potrzebna.
To nie jest dużo, to jest tylko minimum i ja to zrozumiałem, bo odczułem na własnej skórze.
U mnie też było monotonnie, nudnie i bez żadnych jakiś tam aj.
Teraz jest tak, że jak nie możemy być ze sobą dwa dni to telefony i sms-y są non stop.
To jest piękne i wierz mi, że gdybym mógł cofnąć czas to byłbym zupełnie inny, oczywiście posiadając ten rozumek co teraz.

689

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
NieZnamSiebie napisał/a:

Dobra, weź się kobieto za siebie, weź, bo nie dość że swja postawą nie uratujesz małżeństwa, to przy okazji nabawisz się ostrej depresji.
Słuchaj, ja Ci powiem jak to działa, opowiem w oparciu o doświadczenie.
Spakuj go, wystaw walizki, pożegnaj.
Wiem że będzie trudno, wiem że za wszelką cenę wolałabyś go zatrzymać, ale TO JEDYNY SPOSÓB, choć przewrotny.
Twój mąż (w sytuacji w jakiej jest teraz nie wybierze), bo to nie wybór....on wie, że i tak mu wybaczysz teraz, jutro, za rok...
Jeśli będziesz stanowcza, jeśli będziesz konsekwentna, sprawy wyjaśnią się dużo szybciej niż Ci się wydaje (bo to teraz......szkoda mi Cię dziewczyno bo wiem że cierpisz i wydaje Ci się, że nie potrafisz postąpić inaczej).

Co do TEO50....nie wiem, smutne musisz miec życie....w ciągu krótkiego czasu tyle postów, żółć toczy się we wszystkie strony....smutny jesteś.

NieZnamSiebie chylę czoła przed Tobą Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Podziwiam Dobrą za to, że jest konsekwenta. Ja zdradą się brzydzę, ale to ja i to moje życie.
Dobra podjęła taką decyzję jaką podjęła ( według niej jest słuszna), ale to jej życie i jej decyzja.
To ona wybacza zdradę, bo to jej tylko dotyczy. Ja nic jej nie mogę poradzić.
Mogę tylko powiedzieć co bym zrobił będąc w jej sytuacji.
Natomiast co ona zrobi to jest tylko jej sprawa.
Bardzo chciałbym aby jej udało się osiągnąć zamierzony cel i trzymam za to kciuki.

690

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Gdy mężczyzna ma dwie panie - to co najmniej jednej kłamie.
Są dwa znacze­nia zdrady.
Gdy partner up­ra­wia seks z in­na ko­bietą - wybaczamy ale boli
-Gdy­ up­ra­wia seks z ko­bietą i czuje coś do niej - to trudno zniesc..

691

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Ankaline napisał/a:

Ankaline Może odezwij się do mnie na priva.

692

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

podnoszę się z kolan i próbuję iść naprzód..
czy upadnę znowu? a może nabiorę jednak rozpędu...zobaczymy

była rozmowa..nie,  to ja mu powiedziałam pewne rzeczy, on znów zamknął się w swojej skorupie,
był zły, dał nawet temu jakiś słaby wyraz.... potem chyba przetrawił i teraz coś próbuje...
ale...to już teraz nawet nie chodzi jak bardzo będzie próbował i czy będzie dalej próbował..

powiedziałam, że jeśli nie ma tej miłości a on nie chce walczyć to ja nie mam zamiaru "reanimować trupa".
Ja wiem, jestem pewna, że gdybym zastosowała pewne wskazówki, pewne punkty metody 34, może ostatnie z niektórych rad Endi, gdybym była taka jak on teraz oczekuje, czyli dała mu czas, próbowała żyć normalnie, była uśmiechnięta, demonstrująca jaka to jestem wspaniała i dobra żona, była po prostu cierpliwa...to uratowałabym nasz związek.

On by został, starał się na swoich zasadach, z czasem może odchorował miłość do niej, z czasem może uświadomił sobie, że przecież nadal mnie kocha...
Może...

Ale przegrałabym siebie.
To byłby związek na początku trochę taki jak pisze TEO (przyjaźń, wspólne lata, wspólne cele - synek, może miłość, z naciskiem na może?). Tak wygrałabym to, że on zostaje.

Ale podstawą mojego związku, moich przekonań co trwałości i sensu związku w którym ja chcę być jest MIŁOŚĆ.

Jeśli jej nie ma a jest tylko z mojej strony to będę cierpieć, będę czekać z nadzieją, poświęcę siebie samą po to by z nim być "za wszelką cenę", za cenę własnych pragnień

I może to głupie, romantyczne podejście do życia..może

Ale ja w życiu jestem bardzo pragmatyczna, daję radę, prę do przodu, nie zrażam się trudnościami, no może na chwilę, zawsze szukam drugiej drogi, wyjścia awaryjnego, najmądrzejszej opcji. To w tym zwykłym życiu, codzienności.
Wiecie teraz to samą siebie klepię po ramieniu i mrugam - dasz radę dziewczyno  smile

W związku to ja niestety ale chcę prawdziwej miłości.

Pozostaje mi teraz ustalić tylko kiedy ma odejść, bo powiedziałam mu, że chcę żeby odszedł,
że on ma prawo nie wiedzieć i mieć wątpliwości,
ja naprawdę zdaję sobie z tego sprawę, że nie wleję w niego cudownie uczuć do mnie.
Jeśli dalej nie wie, to ja nie chcę być z boku przy nim

693

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

witaj,
popieram niech idzie w pi...stu!
Tylko po co to cale szarpanie?
1 i 1/2 miesiaca?
szkoda gadac. niepotrzebnie sie angazowalem w Twoj watek.
Widac ze madrosc ludu jest madroscia uniwersalna, juz od samego poczatku bylo do przewidzenia.
W gruncie rzeczy wsyzstko spraszcza sie maksymalnie, Zawiodles/zawiodlas... spier da laj. Dla mnie biore te nauke gleboko do serca. Troche juz stary jestem ale mysle ze jeszcze pare razy uda mi sie jako piewrwszy wypowiedziec te slowa. Komunikatywny jestem.

Wspaniale, ciekawy przewod sadowy, lawa przysieglych nieomylna, swiadkowie przekonywujacy, teraz pozostaly tylko obowiazki kata. Wyrok znany SPIERDALAJ.
Szkoda tylko ze proces przy nieobecnosci oskarzonego.

Dobra, bede ostatni raz szczery, zycze Ci tego na co zasluzylas. Wcale to nie jest zlosliwe czy zle zyczenie. Po prostu to co bedzie bedzie Twoja nagroda.
Zal mi Ciebie tylko z tego powodu ze tyle jadu musialas sie nasluchac, moze nawet i z mojej strony. Przepraszam
bywaj zdrowa
TEO
P.S.
gdybys prowadzila bloga, bardzo by mnie interesowala Twoja historia od teraz, ale watpie bym mogl ja dalej sledzic

694

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

To,że kogoś wyrzucamy z domu nie oznacza, ze to definitywny koniec.Przeciez jesli bedzie mu zalezalo, jesli dojdzie do tego, że kocha zonę to bedzie chciał walczyc i wrocic.Ja mimo wszystko tego zyczę.

695

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

To jest forum kobiece..
Ale ja osobiscie bardzo cenie tutaj wypowiedzi panów..Bo to jest taki "inny" punkt widzenia na tą sama sprawe..
Fajne przemyślenia,ciekawe spojrzenie..
Ale tutaj nie rozumiem tego co napisałeś TEO50..
Zawiodłes/zawiodłaś to.... Spierd... ?

Wiesz,wydaje mi się,ze gdyby maż Dobrej powiedział...Popełniłem bład,wdałem sie w romans, wydawało mi sie ze to zauroczenie itd...ale Kocham ciebie i chce ratowac nasze małzenstwo..

Było by co ratowac...Bo to magiczne "kocham Ciebie" jest tutaj najwazniejsze i jest podstawą do wszystkiego..

Ale takie słowa nie padły...
Kochasz mnie ?.... cyt"nie wiem "
Więc?
Moze Dobra zbyt duzo oczekuje,moze by chciała zbyt szybko
Ale to wszystko jest...moze

696

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Oczywiście. Dobra, brawo za odwagę. Jeśli Cię kocha, to poruszy niebo i ziemie, zrobi wszystko, żeby Cie odzyskać, a jeśli nie, to przecież Ty i tak  tego nie chcesz.
Życzę Ci wszystkiego dobrego i gratuluje postanowienia, aby samej decydować o swoim szczęściu.

697

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

dobra, moja analiza osttania dotyczyła sytuacji, w której jesteś tam gdzie jesteś, taką decyzję podejmujesz i tak naprawde taką sytuację akceptujesz..

kiedyś pomarańczowa napisała:
decydujemy o sobie wtedy, gdy działamy
ale gdy nie działamy.. tez decydujemy o sobie

jesli w czyms tkwimy, w czymś jesteśmy, jesli się na coś zgadzamy, to znaczy, że to akceptujemy... że gdzieś, pewnie podświadomie, JEST POWÓD, dla którego zgadzamy się na to, podejmujemy decyzję, ze tak będzie.

TEo - myślę, że odpowiedź dobrej potraktowałes po proostu jak osobiste zagrożenie, bo co by się stało, gdyby twoja żona powiedziała ci tak jak dobra swojemu mężowi? albo jestes ze mną, bo mnie kochasz, albo odchodzisz... przecież TEO - twoja zona zburzyłaby twój misternie ułozony, uzasadniony plan, w którym prawo do zdrady dałes sobie także dlatego, bo uważasz, że twoja żona się na to zgadza i to akceptuje - io że wystarczy jej ten układ, który z nią tworzysz

dobra pokazała, jak wygląda to, i ile emocji wzbudza, gdy kobieta mówi - nie kochany.. albo wszystko.. albo weź te ochłapy i jak to obrazowo napisałeś.... odejdż..

698 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-17 09:25:30)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra,
Czasami trzeba coś stracić lub prawie stracić żeby to docenić.
Liczę na to, że tak będzie w przypadku Twojego męża.
Mam nadzieję, że on nie odbiera Twojej propozycji rozejścia jak TEO50 czyli idź w p...stu!
Lepiej się upewnić.

Wiem, że to dla Ciebie jedna z najtrudniejszych chwil w życiu.
Ale teraz dopiero ja czuję, że będzie u Was dobrze, bo Ty postawiłaś na siebie, jednocześnie wcale nie rezygnując z WAS.
Tylko jeszcze niech on się ocknie!
A jeśli nie ocknie się, to znaczy, że to i tak nie miało...sensu.
Przytulam smile

699

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

cały czas, w trakcie tego "po zdradzie" miałam w głowie jedną prostą pewną odpowiedź/ tezę
jeślibyś skontaktował się z tamtą, jeslibyś mnie w czymnś okłamał, jeslibyś zrobił coś, co, jak wiesz, mnie rani -oznacza to, że wybierasz nie mnie. I wtedy oczywiste było dla mnie, że to koniec, koniec, o którym zadecydowałby przecież mój mąż. a nie ja. ja moge tylko przyjąć fakty...
i to przekonanie mam w sobie do dzisija -zarówno ja jak i ty decydujemy o naszym związku, naszych relacjach
jestesmyb wolnymi ludźmi i każdego dnia podejmujemy gte same decyzje - czy ten dzień zaczniemy razem i czy skończymy razem...
i każdego dnia ta decyzja może być inna
ta decyzja to nie są słowa - jestem/nie ma mnie/odchodzę/ zostaję
ta decyzja, to przede wszystkim czyny
i w ramach tych czynów pozostaje lojalność, wiernośc i zaufanie
i jesli mój maz byłby np. nielojalny wobec mnie - a nielojalnoścvią byłby np. kontakt z byłą kochanką, to znaczy, że mój maż zdecydował, podjał decyzję i miał do tego pełne prawo
a decyzja oznacza okreslone konsekwencje, które dla mnie również są pewne

to proste, czyste i czytelne

możesz być tylko ze mną, albo nie ze mną
nie da się inaczej być w związku

700

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

jasne MamaNalijki,
jasne idz w pis.. to nie jest definitywny koniec, to tylko takie bla bla bla. Tak samo jak zdrada to nie jest powod do konca, to tylko takie bla bla bla.

Monika7676,
wiesz co jak masz takiego Miska, co zdradzil bo kuzwa akurat mu sie okazja nawinela i jak nie mogl skorzystac, no to przyjdzie i powie: oj kochanie popelnilem blad, zapomnialem sie, wiesz wlasciwie to nie chcialem ale byl twardy i nie wiedzialem co z nim zrobic... bla bla bla.
Jak masz takiego ciolka to badz szczesliwa, az nastepnym razem sie zapomni bo skurat byla okazja. Albo tylko czekasz byc oklamana na te magiczne slowa!
End_aluzja
moj misterny plan, zrealizuje z nia czy bez niej. A raczej bez niej bo taki jest stan faktyczny. Nie mam zielonego pojecia co jej wystarczy a co nie. To tylko ja wiem w jaka strone ide i co mam jeszcze do zrobienia w moim osobistym wlasnym jedynym niepowtarzalnym zyciu.
malami0099,
w tym sek, ze on nie wie czy ja kocha czy nie. Zadnej deklaracji nie bylo. Myslisz ze nie ulatwi mu podjac decyzje?
moze mu bardzo milo powiedziec, Wiesz mimo ze Cie kocham, wyprowadz sie kochanie i przemyslij sobie, moze tez sama powiedziec; wiesz kochany potrzebuje czasu dla siebie i zeby przemyslec. Jedno znaczy tyle co idz pis..du, drugie zostan sobie w tym zasranym mieszkanku w pis..du

Tobie Przyszłość, nawet dowalic nie mozna, chyba za bardzo Ciebie polubilem. Ale kij nich kury wiedza ze sa tez KOBIETY z duzych liter pisane.

End_aluzja
Twoj zwiazek, Twoja sprawa, Twoje oczy go widza, Ty w tym zwiazku zyjesz. Masz jakis plan to dobrze, mysle jednak ze nie wszystko dopowiedzialas, bo nie znam zdania Twojego M. Ale wychodze z zalozenia ze jest takie samo jak Twoje bo inaczej by to nie funkcjonowalo.

Cikeawe kiedy na zyczenie jakiegos stronnictwa dostane knebel.

701

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

podnoszę się z kolan i próbuję iść naprzód..
czy upadnę znowu? a może nabiorę jednak rozpędu...zobaczymy

była rozmowa..nie,  to ja mu powiedziałam pewne rzeczy, on znów zamknął się w swojej skorupie,
był zły, dał nawet temu jakiś słaby wyraz.... potem chyba przetrawił i teraz coś próbuje...
ale...to już teraz nawet nie chodzi jak bardzo będzie próbował i czy będzie dalej próbował..

powiedziałam, że jeśli nie ma tej miłości a on nie chce walczyć to ja nie mam zamiaru "reanimować trupa".
Ja wiem, jestem pewna, że gdybym zastosowała pewne wskazówki, pewne punkty metody 34, może ostatnie z niektórych rad Endi, gdybym była taka jak on teraz oczekuje, czyli dała mu czas, próbowała żyć normalnie, była uśmiechnięta, demonstrująca jaka to jestem wspaniała i dobra żona, była po prostu cierpliwa...to uratowałabym nasz związek.

On by został, starał się na swoich zasadach, z czasem może odchorował miłość do niej, z czasem może uświadomił sobie, że przecież nadal mnie kocha...
Może...

Ale przegrałabym siebie.
To byłby związek na początku trochę taki jak pisze TEO (przyjaźń, wspólne lata, wspólne cele - synek, może miłość, z naciskiem na może?). Tak wygrałabym to, że on zostaje.

Ale podstawą mojego związku, moich przekonań co trwałości i sensu związku w którym ja chcę być jest MIŁOŚĆ.

Jeśli jej nie ma a jest tylko z mojej strony to będę cierpieć, będę czekać z nadzieją, poświęcę siebie samą po to by z nim być "za wszelką cenę", za cenę własnych pragnień

I może to głupie, romantyczne podejście do życia..może

Ale ja w życiu jestem bardzo pragmatyczna, daję radę, prę do przodu, nie zrażam się trudnościami, no może na chwilę, zawsze szukam drugiej drogi, wyjścia awaryjnego, najmądrzejszej opcji. To w tym zwykłym życiu, codzienności.
Wiecie teraz to samą siebie klepię po ramieniu i mrugam - dasz radę dziewczyno  smile

W związku to ja niestety ale chcę prawdziwej miłości.

Pozostaje mi teraz ustalić tylko kiedy ma odejść, bo powiedziałam mu, że chcę żeby odszedł,
że on ma prawo nie wiedzieć i mieć wątpliwości,
ja naprawdę zdaję sobie z tego sprawę, że nie wleję w niego cudownie uczuć do mnie.
Jeśli dalej nie wie, to ja nie chcę być z boku przy nim

Witaj Dobra23!
Czytam Twoją historię i myślami ciągle wracam do moich przeżyc, które miały wiele wspólnego z Twoimi. Piszę, bo chcę dodać Ci siły i rozbudzić nadzieję na ratowanie Twojego małżeństwa, jeśli Ty tego pragniesz.  Oto moja historia w skrócie:
Jeszcze 4 lata temy byliśmy dobrym i kochającym się (dla niektórych wzorcowym) małżenstwem o stażu ponad 32 letnim, z dorosłym synem. Mąż  mój (57 lat) zakochał się w swojej podwładnej młodszej o 26 lat, matce 2 małych dzieci, żyjącej w separacji z męże.  Później opowiadał mi, że zaimponowało mu, że młoda i ładna kobieta podziwiała go jako szefa i mężczyznę. Tego uznania nie dostał w owym czasie ode mnie. Chciał abyśmy rozstali się na próbę, jak mu nic nie wyjdzie z nią, to on do mnie wróci. Cóż propozycja nie do odrzucenia. Powiedzialam, że owszem możemy się rozstać, ale bez możliwości powrotu. Na taki krok nie było go stać. Prowadziliśmy dalej  względnie normale życie, chodziliśmy do kina, teatru, tańce, mieliśmy seks. On usiłował walczyc z tym uczuciem, a ja byłam na pograniczu zalamania nerwowego. Przez ok. pół roku walczyłam o nas, o niego, o moje uczucie do niego,  o nasze wspólne dotychczasowe życie. Robilam wszystko, czego wg. 34 krokow Bagsa absolutnie nie powinnam: spotkałam się z tą kobietę,z jej mężm, jej matką, śledziłam ich, przeglądałam kieszenie męża i jego telefon, groziłam mu samobójstwem. Ot, caly wachlarz możliwości, jakie trafiają się żonie męża na manowcach. Była jednak dla mnie granica, której nie wolno mu było przekroczyć: seks z nią.  Większość z autorów tego forum uważa, że zakochanie się jest gorsze niż seks. Ja natomiast jestem zdania, że zakochanie się w kimś może się zdarzyć i nie jest ?grzechem?, jeżeli walczy się z uczuciami i nie dochodzi do seksu.  On znał to moje zdanie. Kiedyś, tak po pół roku stanu zawieszenia,  przyznał mi, że  się z nią przespał. Zrobiłam piekielną awanturę i kazałam mu wtedy wyprowadzić się. Po jakimś czasie odwołał to przyznanie się, rzekomo skłamał, bo sam nie mógł zdecydować się na opuszczenie mnie. Ale mi to już było w tym momencie obojętne. Zmusił mnie do podjęcia decyzji za siebie.  Ze złośliwą satysfakcją wysłałam sms-a do tej kobiety, zawiadamiając ją, że go wyrzuciłam z domu i że go teraz może mieć. Wyprowadził się do wynajętego apartamentu, pełen nadziei na cudowną przyszłość  ale przestraszony też trochę nagłą wolnością. Ja po raz pierwszy od 32 lat żyłam sama. Odetchnęłam nawet, bo nie czułam się już za nic odpowiedzialna, nie czekałam na jego powrót do domu, nie byłam świadkiem jego strojenia się do pracy, wystawania przed prysznicem, perfumowania się itd.  Sama przeszłam na pełny etat w pracy, aby nie być zależna finansowo od niego. Mój mąż mieszkając sam niespodziewanie odczuł pustkę. Jakoś inaczej wyobrażał sobie to życie beze mnie jako przeszkody na drodze do swojego szczęścia. Ta kobieta z jakiegoś powodu już nim nie interesowała, może dlatego, że zmieniła pracę i mój mąż stracił urok jako jej szef. Mieszkał sam 2 miesiące, potem ja byłam 6 tygodni w sanatorium. W tym czasie on już wrócił do naszego domu. W sanatorium mając czas i spokój do przemyślen i na wskutek korespondecji z mężem pojęłam, że mamy tylko wtedy szansę na wspólne życie, gdy ja mu wybaczę. Co też zrobiłam, choć nie przyszło mi to łatwo. Ale nie chciałam mieć partnera żyjącego stale w poczuciu winy i kajającego się przede mną. Chciałam mieć partnera, który może mi patrzeć w oczy. Teraz po tych 3-4 latach kochamy się bardzo, nasze małżeństwo bardziej dojrzało poprzez tą szok-terapię. Ja nauczyłam się też bardziej cenić męża, jego zdanie, jego potrzeby. Przed tą aferą bywało rożnie, rutyna robiła swoje. Zdarza mi się  teraz czasem nawet myśleć, że ta ?nauczka? dobrze nam zrobiła. Nie chcę wybielać mego męża, być może nasze losy potoczyłyby się inaczej, gdyby ta kobieta zdecydowała się żyć z nim. Ale tak nie stało się. Ja wybaczyłam mu dlatego też, bo jest bardzo porządnym, prawym,człowiekiem. Cierpi nadal bardzo z powodu wyrządzonej mi/nam/naszej rodzinie krzywdy. Mówi, że chce mu się płakać ze szczęscia, że teraz tak  nam jest tak dobrze razem. 
Tak Dobra 23, to nasza historia. Jak masz siłę, to daj mężowi szansę. Ty jedynie znasz swojego męża i wiesz, czy chcesz i możesz mu wybaczyć.  Może zasłużył, abyś mu wybaczyła. Jeżeli ta afera była ? tak jak w naszym małżeństwie pierwszą  i ma zostać ostatnią ? i  tak jak mój mąż w okresie, gdy rządziły nim wyłącznie hormony,  był zupełnie innym człowiekiem, dla którego  świat stanął na  na głowie. Może mu to przejdzie, jak przechodzi choroba.  Wydaje mi się  - że tak jak Ci inni sugerują ? dobrze robi przejście na dystans na jakiś czas. Aby nie widzieć się, nie płakać, nie żebrać o miłość. Niech Twój mąż zobaczy, że dajesz sobie radę bez niego. Wtedy zadecydujesz Ty o Waszej przyszłości. Zyczę Ci wiele siły i wsparcia od bliskich Ci ludzi.

702

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Znacie taką scenę "Szreka" jak on szuka kogoś, kto zaprowadzi go do zamku? Osioł bardzo chce być jego przewodnikiem i skacze naokoło tak żeby być przed oczami Szreka, wołając "ja ,ja ,ja wiem"a ten rozgląda się, bo nie bardzo chce go zauważyć. Dla mnie bardzo zabawna scena i bardzo często widzę analogie w życiu codziennym.
I teraz ja czuję się jak ten osioł i bardzo mnie to ubawiło. Tylko ja wołam/pytam  zajmij się sobą, kiedy to zrobisz. A ubawiłam się bo jeszcze wczoraj pisałam do Endi , o tym co sama robię, chciałabym przyspieszyć życie Dobrej, co by już zdecydowała i zajęła się sobą.
Dobra twoja dzisiejsza decyzja to mnie obudziła,bo jak w grę wchodzą uczucia to niczego nie przyspieszysz . To musi przejść swoim torem, musi przejść po swojemu , z prędkością  tylko sobie znaną.
Dobra cokolwiek zdecydujesz jest twoją decyzją, a ta jest najlepsza z możliwych. Masz moje wsparcie zawsze, nie pomgę ci w podjęciu decyzji , zresztą sama świetnie sobie radzisz. Ale jak będziesz chciała zająć się sobą mogę ci opowiedzieć jak ja to zrobiłam . Trzymam kciuki i napisz jak się dziś czujesz? Czy on jakoś się określił i co zrobisz jak nic się nie zmieni, czyli nie będzie deklaracji ani zmiany.?

703

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra
Masz tu dużo wsparcia i pomocy od dziewczyn i chłopaków, ale moim zdaniem nie jesteś jeszcze gotowa aby go wyrzucić a i on nie będzie chciał się wyprowadzić. Moim zdaniem będzie próbował załagodzić sytuację, pewnie też usłyszysz słowo "kocham Cię ... " i wszystkie inne rzeczy których potrzebujesz i chcesz usłyszeć, bo on nie wie co zrobić..
Nie jest gotowy odejść, bo nie jest pewny tego, co się dzieje w jego życiu..
Jeśli ulegniesz i pozwolisz mu zostać to nie będzie naganne. On nie odkocha się w miesiąc..
Mimo jego postawy, ja dalej ufam, że Wam się uda..
Rób to co czujesz i nie obawiaj się krytyki na tym forum, bo tak naprawdę to decyzja o Waszym związku nie jest przesadzona..

704 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-06-17 10:23:57)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teo to ile Twoim zdaniem mozna zyc z takim przeswiadczeniem, ze druga osoba nie wie czy nas kocha, nie umie sie okreslic, nie wiadomo nawet czy cos czuje jeszcze do tamtej kobiety, nie wiadomo czy zerwał, w zasadzie to naprawde niewiele wiadomo poza tym, ze został fizycznie w domu...Ty patrzysz przez swoj pryzmat, Ty zostales w domu,Twoje zycie ale są ludzie,ktorym to moze nie odpowiadac i trzeba to uszanowac, kazdy swoje zycie po swojemu uklada i nie uwazam, ze chwilowa wyprowadzka to powiedzenie komus idz spier*** etc,mozna calkiem inaczej to ,,rozegrac",po ludzku etc
Moze jestem tez idealistką jak Dobra ale dla mnei bez milosci nie ma co zyc razem i tez sie tego trzymam
Dobra-trzymaj sie!:)

705 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-17 10:54:37)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

MamaNalijki
moze mamy inne poglady i inne definicje, tego "kocham Cie".
moze cos z mojej. to nie tylko ze mi serduszko szybciej bije i pyszczek sie smieje, to tez ze sluze Ci rada i ide z Toba, to tez ze nie tylko ze wiem co Ty chcesz ale tez przynajmniej probuje sie domyslac, to wtedy gdy sie martwie o Ciebie i nawet jak mi nie pasuje to chce Cie tlumaczyc, a jak tego nie potrafie to pytam dlaczego tak...
Nie ma czegos takiego jak chwilowe wyprowadzki. Albo niech zbiera manele i idzie a to juz mnie nie obchodzi dokad, albo niech jedzie na urlop.
CO to wogole ma byc taka wyprowadzka? Idz przekonaj sie jak to sie zyje samemu? Wyobraz sobie ze takie scenariusze znam, nawet nie wiesz jak dobrze.

Kiedys tam kiedys, istnialo cos takiego jak malzenstwo z rozsadku. Teraz to koniecznie musi byc wielka milosc bo jakze inaczej!!! Jak zyc bez tej milosci jak funkcjonowac. A wystarczy tylko troche pomyslec. Ile jest takich wlasnie malzenstw z rozsadku, a nie nazywanych po imieniu. Bo ona wpadla a on nie chcial sie okazac nieodpowiedzialny. No tak jak wpadla to przeciez byla wieka wielka milosc!!
Zadal sobie ktos pytanie skad wogole instytucja malzenska? o co tu chodzi? Co kochali sie i musieli brac slub? a bez tego nie szlo? Ucierpiala by ta milosc, zabraklo by kropki nad i? Dzieci z takiego zwiazku bylyby jakies uposledzone czy jak?

End_aluzja,
z tego co napisalas wyzej jednym slowem postawilas go pod sciana. Twoja wola. Mam nadzieje ze przemyslane. Ja nie wiem jak Twoj M. Ja bym sie jednak skontaktowal z X, przynajmniej po to by zalatwic do konca. Odejsc bez slowa, to powiedzmy takie bardzo zdradzieckie. Moze nie mialem na tyle oleju w glowie kiedys, ze gdzies klamalem i oszukiwalem, ale teraz juz "nie musze" i to jest obojetnie czy jedna czy druga, czy nawet trzecia. Sytuacja jest przejrzysta, przynajmniej w moim zyciu. A takie forum i tak sie o ta przejrzystosc tu walczy.

706

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teo, małżeństwo z rozsądku to najstarsza instytucja i do dziś 70% par małżeńskich tak żyje..
Dlaczego ? Bo miłość się wypaliła, bo zjadła ich rutyna, bo zmienili się przez okres trwania ich małżeństwa, bo zmieniły się ich potrzeby..
Wszystko ok, ale te pary znalazły jakiś wspólny kompromis, godzą się na życie trochę razem, trochę osobno i szanują się..
Dobra nie chce życia bez miłości i ma do tego prawo..
Jeśli jej mąż nie będzie umiał jej tego dać to, albo Dobra od niego odejdzie, albo się z tym oswoi i będzie żyła jak 70 % naszego społeczeństwa..

707

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

takata,
a mi sie wydawalo ze wlasnie jej malzenstwo w takim kierunku ewaluowalo. A mi sie wydawalo ze Ona i wszyscy to rozumieja, a mi sie wydawalo ze to takie proste bo dla mnie lezy jak na dloni. A mi sie wydawalo, ze najpierw M to zauwazyl i zrobil cos z tym ( czy slusznie czy nie slusznie to nie mnie oceniac) a pozniej DOBRA to zauwazyla. ALE TO CHYBA TYLKO MI SIE WYDAWALO BO TAKI misie(k) jestem

708 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-06-17 11:05:59)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Ja doskonale wiem czym sie rozni milosc od zauroczenia i tych motylków i ze potem są inne fazy-stablizacja,przyzywczajenie, taka dojrzala milosc ale chyba sam przyznasz TEO ze bez tej dojrzalej milosci,przywiazania,szacunku to nie ma na czym budować? wiem dzieci,zobowiazania,milion spraw ludzi laczy ale bez uczuc ich relacja jest pusta i smutna
a kto bierze slub z rozsadku, wpadki czy jakichs tam innych powodow procz milosci to jego sprawa i jego pobudki, ja mam swoje, Dobra ma swoje a Ty masz swoje
nie wiem jakie widzisz teraz najlepsze rozwiazanie w tym przypadku, napisz skoro wyprowadzka to taka najgorsza opcja.

709

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teo
Może Maż Dobrej do tego dorósł - nie wiem, jako facet pewnie łatwiej Ci to zdiagnozować, natomiast Dobra jeszcze nie..
Ona chce miłości mocnej i intensywnej..
Wiesz z tym małżeństwem z rozsądku to kojarzy mi się pewna historia, kiedy to byliśmy grupą znajomych na wakacjach i z nami była dużo młodsza atrakcyjna dziewczyna. Nasi panowie zachwycali się nią - że taka piękna i seksowna, na co my, ich żony. pytamy z pewnym "oburzeniem"  - a my to co? Na co panowie stwierdzili, " A Wy jesteście po prostu sympatyczne :-)"
Myślę, chyba niestety, że nasze związki też ewaluowały, bo każda z nas zareagowała śmiechem..

710 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-17 11:21:06)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

MamaNalijki,
juz sie wypowiedzialem w pis..tu i koniec. Popieram wszystkich i wszystko procz chyba PiSu.
Ekspertow tu bez liku, wiec sie dolaczam, czemu ja mam zostac tym bez racji..
zreszta forum kobiece, obce cialo tu jestem, a do tego taka menda co twardy kark ma (sorry ze to tylko skolioza)

takata
dorosl? co to znaczy? tak czesto o tym slysze, dorosl, niedojrzaly, misiek, CO to wogole jest? epitet?
moze Ty masz na mysli ze on sie nie zdecydowal, bo prawdopodobnie bije sie z myslami co ja mam zrobic? jak to w tytule watku jest.
nie kumam

co do Twojej historyjki braklo mi pytania co lepsze sympatyczna czy sexowna ;-)

711

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Ja nie ekspert, tylko czytelnik dochodzący i pisze jak czuje czy tez co bym sama zrobila, kazdy ma prawo do swoich racji jak sam zauwazylas.Troche jestesmy na dwoch biegunach, nie wiem czy idzie sie dogadac,pewnie  jestem w wieku Twoich dzieci ale mniejsza o to.Najwazniejsza tu jest Dobra i jej sytuacja,niech robi jak jej serce dyktuje no i rozum ( o ile to sie da pogodzic jakos).
Pozdrawiam

712 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-17 11:30:44)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

MamaNalijki
ja sobie mysle ze DOBRA to jej kiedys serce podpowiadalo jak w ten zwiazek wchodzila, jakie efekty to chyba widac, bo inaczej tego sobie wytlumaczyc nie moge.
moze czas by podpowiedzial jej rozum?

tak tak, to jest sztuka ktora wynika chyba wlasnie z doswiadczenia, zeby pogodzic te 2 rzeczy. Nie omieszkam tu wskazac na historie ---------------->>>>>>>>>>>
zemborzyce2222yce.
Fajnie babka napisala. przepieknie, i szkoda by bylo gdyby przeszlo bez echa (sorry za ta babka, zeby nie bylo przykrych skojarzen z powodu wieku, ale po prostu taki sposob mojego wyrtosciowania kobiet, nota bene bardzo wysoki)

713 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-17 11:50:08)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

kto zna niemiecki wie ze nett znaczy mily uprzejmy ladny, tylko ze przez 2 tt no dobra niech bedzie ze nie do konca taki mily i uprzejmy i ladny

714

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

E tam, super:) Przynajmniej się pośmiałam. Tak tu poważnie się zrobiło.
To za te kury:)

715 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-06-17 11:46:38)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra
Ja też śledzę twój wątek i szczerze mówiąc spodziewałam się, że twoja obawa przed podjęciem bardziej stanowczych decyzji spowoduje powrót do miejsca wyjścia. Ale też miałam jasność, że ty nie byłaś gotowa, żeby w pełni skonfrontować się z tą sytuacją. Zresztą po tylu latach w sumie udanego związku, wcale się nie dziwię.
Zależy ci na twoim mężu, ale nie chcesz żyć w fasadowym małżeństwie to nie pozostaje ci nic innego jak postawić na siebie i przeprowadzić ten pomysł z wyprowadzką męża. Twój mąż zakochał się innej kobiecie i żyjąc z nim pod jednym dachem będziesz wiecznie narażona na upokorzenie i odrzucenie. Dopóki on tamtą kobietę darzy uczuciem, nie będzie miał tych uczuć dla ciebie.

Co na tym wartościowego można budować? Tak tylko potrafią żyć kobiety, które do swojego męża dawno już nic nie czują. Dla każdej zaangażowanej kobiety taka sytuacja jest koszmarnie niszcząca. Nawet jak on nie będzie miał kontaktu z tamtą kobietą, ona jest w jego myślach, marzeniach, tęskni do niej. Zasypia fantazjując o niej, kiedy wydarza się coś ważnego, to jej chce opowiedzieć o tym. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla ciebie?

Jeśli mąż się nie będzie chciał wyprowadzić to przekonaj go, że to nie jest "po złości" tylko, że ty tego potrzebujesz, a on jest ci to winien, bo gdyby nie szereg jego decyzji, nie bylibyście w tym miejscu, w którym teraz jesteście.
A co będzie dalej czas pokaże....

Posty [ 651 do 715 z 1 394 ]

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026