netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

1 393 odpowiedzi175 799 wyświetleńzałożony przez dobra23, 23.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 1 394 ]

586

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra bo Teo przedstawia punkt myślenia faceta... ja się z nim całkowicie zgadzam i mi osobiście bardzo się jego punkt widzenia podoba...
bo on pisze Ci najprościej jak się da... jak typowy chłop prosto z mostu i czasem słowa te są aż za szczere ale przedstawiają jak jest

ja wiem, że Twój mąż Ciebie zdradził... dałaś mu ultimatum i został ale to nie znaczy, że z dnia na dzień on zapomni o niej... bo się  zakochał, był zaangażowany emocjonalnie, to nie był tylko seks niestety...
głupie to ale postaw się w jego sytuacji... odkochałabyś się z dnia na dzień? bo ja nie

dałaś mu szansę, jest w domu... ok... to nie męcz chłopa, nie wymagaj wielkich słów których nie będzie na razie i niewiadomo jak długo jeszcze nie będzie... nie masz żadnych gwarancji że będzie tak czy tak... życie wszystko pokarze

587

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

dobra23,
jezeli myslisz ze w jakimkolwiek zwiazku od samego poczatku do samego konca jest wielka ognista milosc, to sie mylisz. Ona przemija, ale pozostaje cos innego.
przywiazanie, zrozumienie, przyjazn, wspolne sprawy, dazenia itp. No ale jeszcze ta milosc mozna odgrzewac, pewno to sie jakos da, ale tu ja Ci nie pomoge.
Istnieje wiele faktorow ktore wplywaja na zwiazek, i to nie konecznie wyplywajacych z tego zwiazku.
Wiesz dlaczego on tak powiedzial, ze zapewne wszyscy bedziecie cierpiec?
on, bo jak pozostanie z Toba to zawiedzie tamta, pojdzie z tamta, zawiedzie Ciebie i syna.
ona bo jak sie nie myle, jakas milosc tam istnieje, ona jeszcze go nie zawiodla, on jej tez nie (prawdopodobnie), pewno marzyli sobie i jakies przyszlosci, no i nie zapominaj o tym ze swoim wyborem rzucili swoje malzenstwa na szale
Ty, bo gdy Cie opusci bedziesz cierpiec, bo przekonalas go ze nie jest Ci obojetny, a gdy z Toba zostanie to nie wie czy da rade spelnic oczekiwania.

Sytuacja jest trudna, nie tylko dla Ciebie. Wiedz ze on czegos chcial i prawie to juz osiagnal, prawie ze dwa razy... ale zycie go rozczarowalo.
Czy to Misiek? pewno w oczach kobiet tak, bo gdzies nie bylo mu dobrze i tak ja zdobyl.
Czy to dojrzaly czlowiek? pewno Ty najbardziej potrafisz odpowiedziec na to pytanie, jaki on dla Ciebie byl i jaki byl dla waszego dziecka, co w nim bylo zlego a co dobrego.
Nie wierz w bajki ze sie gdzies zagubil, wiedzial co robil i tak chcial. Tak samo jak cos zdecyduje to bedzie wiedziec co chce. Chyba bys nie chciala ze z Toba zostanie i za 5 lat powie wiesz zagubilem sie z Toba.

Czy TY go na powrot odzyskasz DOBRA? Ja nie wiem, zalezy jak to bedzie wygladac z ta jego przyjaciolka, pewno ta tez nie zdzierzy ze go stracila. Zalezy czy okazesz sie lepsza niz tamta, on bedzie Cie jej miarka mierzyc, zalezy od tego co mu tam w glowce swita, czy powroci do tego co kiedys bylo dla niego najwazniejsze.

pytalas go DOBRA, co bylo w tej kobiecie czego TY nie masz? jestes gotowa takie pytanie zaryzykowac?

588

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

on wybrał naprawdę nas - rodzinę to wiem
może ja chcę zbyt szybko nas - jego i mnie

ale TEO czy na jego poczuciu winy, miłości do syna, chęci ratowania rodziny (bo to wszystko jest i ja to widzę)
można budować związek ?
i mieć nadzieję, że się odkocha

Dobra...dokładnie takie same uczucia mną targały.
Gdy zdeklarowal się swego czasu, że zostaje, oczekiwałam że nagle będzie miodowy miesiąc. Że będą romantyczne gesty, wieczory we dwoje, wspólnie spędzany czas, miłość w jego oczach, gdy patrzył na mnie.
Ale to tak nie działa niestety.
To ja wymyślałam różne romantyczne chwile, wyciągałam do restauracji, na spacery....chciałam wzbudzić w nim tę miłość, która nas kiedyś połączyła..
Ale niestety, przy mnie był z rozsądku, serce i myśli były w tym czasie zupełnie gdzie indziej.
Czułam to, i serce mi pękało z bólu...później był emocjonalny rollercoaster...a potem już...sama wiesz.
Nie wiem jak mam dodać Ci otuchy...gdy widzę identyczny scenariusz.
Może nie powinnam tu pisać więcej...

589 Ostatnio edytowany przez Ankaline (2014-06-14 20:26:24)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

TEO50

Czego szukam jeszcze w tym związku? Już niczego. Nie ma już żadnego związku. Jest jeszcze formalnie małżeństwo na papierku.
Rozwód to tylko kwestia czasu.
Tylko rok trwało zanim do tego dojrzałam. Myślę, że po 18-stu latach małżeństwa, to i tak niezły wynik wink
Idealizowałam go, kochałam wyobrażenia.
Czekałam aż się odkocha, chciałam dać czas jemu, nam.
Chore, bo wszystkie jego chamskie zachowania jakoś tłumaczyłam. Nie masz racji, byłam uzależniona, już nie jestem. Zdaję sobie sprawę ze wszystkich psychofagowskich zachowań wobec mnie. To była moja ciężka praca wspomagana rozmowami z psychologiem.

Monia

Podpisuję się pod tym wszystkim co napisałaś. Ja również tak myślałam, żyłam złudną nadzieją.

TEO50

Potrafisz to zrozumieć?

590 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-14 23:46:32)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

EDIT: po przemyśleniu usuwam ten post

591

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, a czego ty się spodziewałaś...? Chciałaś, żeby się zadeklarował - no zrobił to. Czy deklarował ci w jaki sposób będzie cię kochał i że już o tamtej nie będzie pamiętał.
Wiedziałaś, że się zakochał. Był z tobą szczery. Mimo to podjęłaś decyzję, że nadal chcesz z nim być.
Czy myślisz, że jak się poprzytulacie to on o niej zapomni? Ile potrzebowałabyś czasu zapomnieć o nim? Nie ważne, że tyle lat razem. To jest świeże i jednak go skusiło.
Dobry wybiera pewnie jego zdaniem mniejsze zło.
Czułością i zbliżeniami nie pokazujesz mu raczej, że cierpisz, że jest Ci źle.
Zastanawiam się, ile jesteś w stanie znieść i czy wspólne mieszkanie z mężem w tej chwili jest dla Ciebie dobre.

592

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Bet
patrząc na Twoją czy też moją historię dobra jeszcze wiele może znieść. Jestem od dawna na bieżąco jeśli chodzi o Twoją historię. Moja równie popieprzona wink
Teraz sama sobie się dziwię, że tak długo nie dostrzegałam oczywistego, Ty również długo walczyłaś. Pamiętasz siebie sprzed ok roku?
Wczoraj przeczytałam wszystkie swoje posty na tym forum. Cieszę się, że się tu znalazłam. Czasem w życiu trzeba naprawdę wielkiego kopa dostać, żeby poczuć, że boli.

593 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-15 07:55:15)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

właśnie ile jeszcze mogę znieść sad
czuję, że w tym momencie przegrywam walkę o siebie samą
tylko płaczę i nie mogę przestać...
TEO, MoniCO, Ankaline, bet wy wszyscy macie rację.

bet, tak ja naprawdę zdaję sobie sprawę, że on jest zakochany i to uczucie nagle nie wyparuje bo ja tak chcę,
ale chciałabym mieć jakiś "kapitał startowy", z jego strony a dotyczący uczucia do mnie.
Ja naprawdę nie oczekuję, że on nagle powie - kocham ciebie, tylko ciebie.
Potrzebuję usłyszeć, albo poczuć, że on naprawdę CHCE powalczyć o naszą miłość.

MoniCO zostań, ja boję się znów zajrzeć do twojego starego wątku  ... sad
Nie nastawiam się na miesiąc miodowy,
on widzę, chce żeby było jak najbardziej normalnie, jak przed...
i tego oczekuje ode mnie,
a mi go brak w momentach mojego załamania, unika mnie wtedy

TEO, na początku gdy się dowiedziałam on mi wiele powiedział na ich temat, o niej o jej kłopotach w małżeństwie, itd.
Zapytałam wtedy o to w czym ona jest lepsza, czego brakowało mu we mnie, w związku.
Odpowiedział, że tak naprawdę nie wie czego brakowało.
I, że ona nie jest naprawdę w niczym lepsza ode mnie...uwierzyłam, wierzę nadal...intuicja mi to podpowiada
TEO jeśli tak jest naprawdę to na tym mam budować związek?
Będzie mnie porównywał? Jednego dnia wypadnę lepiej, a drugiego gdy pokłócimy się o jakąś pierdołę to wypadnę gorzej? Wtedy mam się bać? Wiem, że upraszczam teraz.

Może jest tak jak pisała End_aluzja, że teraz ja boję się zaryzykować bo może nie wyjść
chcę gwarancji.

Znając mojego męża myślę, że jak się zadeklarował to po prostu już postanowił i nie zmieni nagle decyzji.
Doszłam do takiego punktu, w którym dostrzegłam mój własny dylemat: "ale czy ja tego naprawdę chcę, czy i ile zniosę"
Gdzieś zgubiłam teraz siebie i naprawdę nie wiem co to znaczy dla mnie teraz by postawić siebie na pierwszym miejscu..

594

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

TEO50, czasami tak sypie z rękawa ,że aż po oczach daje ,ale tu ..... mądre rzeczy  napisał .Oczekujemy od razu cudów.Facet powinien mówić słowo w słowo to co chcemy usłyszeć .Gdy ma na myśli to samo ,ale nie wyraża tego tak jak chcemy ŹLE!!! ,nie mówi ŹLE !!! ,powie szczerze ŹLE!!! I BĄDŹ TU MĄDRY

595

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
lena41 napisał/a:

TEO50, czasami tak sypie z rękawa ,że aż po oczach daje ,ale tu ..... mądre rzeczy  napisał .Oczekujemy od razu cudów.Facet powinien mówić słowo w słowo to co chcemy usłyszeć .Gdy ma na myśli to samo ,ale nie wyraża tego tak jak chcemy ŹLE!!! ,nie mówi ŹLE !!! ,powie szczerze ŹLE!!! I BĄDŹ TU MĄDRY

lena
smile ..prawda

596

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

właśnie ile jeszcze mogę znieść sad
czuję, że w tym momencie przegrywam walkę o siebie samą
tylko płaczę i nie mogę przestać...
...
Znając mojego męża myślę, że jak się zadeklarował to po prostu już postanowił i nie zmieni nagle decyzji.
Doszłam do takiego punktu, w którym dostrzegłam mój własny dylemat: "ale czy ja tego naprawdę chcę, czy i ile zniosę"
Gdzieś zgubiłam teraz siebie i naprawdę nie wiem co to znaczy dla mnie teraz by postawić siebie na pierwszym miejscu..

Czy sytuacja dojrzała już do tego byś sięgnęła po pomoc fachową?
Bo sama, opierając się li tylko o forum, możesz nie podołać... Lepiej z kimś niż "samemu..." Grupa wsparcia, to może być za mało

597

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Anhedonia napisał/a:
dobra23 napisał/a:

właśnie ile jeszcze mogę znieść sad
czuję, że w tym momencie przegrywam walkę o siebie samą
tylko płaczę i nie mogę przestać...
...
Znając mojego męża myślę, że jak się zadeklarował to po prostu już postanowił i nie zmieni nagle decyzji.
Doszłam do takiego punktu, w którym dostrzegłam mój własny dylemat: "ale czy ja tego naprawdę chcę, czy i ile zniosę"
Gdzieś zgubiłam teraz siebie i naprawdę nie wiem co to znaczy dla mnie teraz by postawić siebie na pierwszym miejscu..

Czy sytuacja dojrzała już do tego byś sięgnęła po pomoc fachową?
Bo sama, opierając się li tylko o forum, możesz nie podołać... Lepiej z kimś niż "samemu..." Grupa wsparcia, to może być za mało

chyba tak powinnam zrobić

zadzwoniłam nawet do jakiegoś terapeuty ale nie miał wolnych terminów..
to była moja jedyna próba

598

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

właśnie ile jeszcze mogę znieść sad
czuję, że w tym momencie przegrywam walkę o siebie samą
tylko płaczę i nie mogę przestać...
TEO, MoniCO, Ankaline, bet wy wszyscy macie rację.jest zakochany i to uczucie nagle nie wyparuje

A ja czekam na słowa: "wybacz, chcę walczyć o nas, daj mi szansę".
chociaż powiedziałam też, że jeśli on mnie nie kocha to ja nie chcę z nim żyć, nie chcę skorupy małżeństwa, że zasługuję na miłość
...po prosu chcę postąpić jak najmądrzej dla mnie, dla wszystkich
Nie chcę go bronić ale znam go tyle lat. I dlatego właśnie z tego powodu jakim jest człowiekiem
zastanawiam się co zrobić to czego chcę to być szczęśliwa! nawet jeżeli oznacza to koniec mojej miłości małżeństwa rodziny
chcę podjąć mądrą decyzję
Mam ochotę mu pokazać drzwi, naprawdę ....i boję się że on zwiesi głowę i poprostu wyjdzie...
Shadzara, ale ja jeszcze wierzę w sens mojego małżeństwa
Koniec stania z boku i czekania na rozwój wydarzeń!!!!
Chcę decydować o swoim życiu !!!!!!!!
On zawsze był takim typem, że jeśli czegoś nie czuł, nie chciał to się nie potrafił zmusić.
-------------------------------------------------------------------------------------
Ja już nie chcę rozwodzić się nad tym co myśli i czuje mój mąż, więcej ja się nie chcę nad tym
------------------------------------------------------------------------------------------
nawet zastanawiać.To jego sprawa.
------------------------------------
ja jestem silna, energiczna, mam swoje zdanie i nie lubię jak ktoś próbuje deprecjonować moją osobę.
zrozumiałam jednak też jedno, że żeby zawalczyć o tę miłośc muszę zawalczyć o samą siebie.
I teraz wybieram zaufanie do niego, bo tak chcę.
nie wiem jak poradzić sobie z tym, że on dalej coś czuje do..wiecie kogo
nie chcę się nad tym zastanawiać, chcę się zająć sobą... i próbuję
ale to nie takie proste, bo myśli same przychodzą
boję się powtórzyć scenariusz MoniCo

Dobra to są cytaty wyciągnięte z twoich postów, pewnie że wyrwane  z kontekstu, ale to nie przeszkadza zobaczyć co w tobie siedzi  smile
1. chcesz zawalczyć o swoje małżeństwo,
2. wiesz, że najpierw musisz zawalczyć o siebie,
3. nie masz pojęcia jak się do tego zabrać, albo o tym nie mówisz.
4. Boisz się jak chol.....a jasna, że to się nie uda.

Kochana jest tyle mądrych osób na forum, które chętnie opowiedzą jak sobie poradziły, jak motywowały siebie samą do zawalczenia o siebie. Powiem tak, jak udał mi się pkt. 2 to nagle zniknęły inne punkty, przestałam się bać.
Dobra daj sobie prawo do myślenia tylko o sobie, nie mówię stań się samolubem, ale naucz się dbać o siebie.
Dobrym początkiem jest zlokalizowanie ?przeszkadzaczy?  , a bardzo szybko je usuniesz.
Moim przeszkadzaczem było przekonanie, że mój M domyśli się czego od niego oczekuję, jakie zachowania złagodzą mój ból, złość i co pomoże mi ponownie zaufać i wybaczyć. No i najczęściej nie domyślał się, a ja kompletnie nie doceniałam tego co było od niego, bo nie było moim wymysłem. Dziś wiem że wszystko co robił spowodowało tylko to że od niego nie odeszłam.
A z bólem i złością sama musiałam sobie poradzić.
Przeskadzaczem były również wpisy niektórych osób, na forum, tych co kompletnie sobie nie radziły ze swoim życiem, albo radziły , ale to jak żyły nijak się miało do tego czego ja chcę.
Jak przeczytałam jeden z ostatnich postów Teo50 byłam w szoku, no bo co ciebie obchodzi co czuje kochanka M ? I w czym to uświadomienie ma ci pomóc? I w imię czego ona ma być na tyle ważna, żeby zajmować twoje myśli?    Po chwili uświadomiłam sobie kto to napisał, facet który chciał ,starał się,aby jego małżeństwo było ok, tak przynajmniej czytałam, głównie w jego postach, ale tak czytałam.Tylko że ten facet nie pomyślał, że można zamiast powiedzieć rzuć to prasowanie,zrób  tak jak ja chcę, zamiast się wściekać że potem jeszcze łazienka i inne prace domowe, można powiedzieć ?to ja poprasuję, czy posprzątam, a jak się wyrobimy to chciałbym z tobą ?..No ale to by nie miało końca, bo przecież tą łazienkę to często trzeba sprzątać.
Natomiast niech ktoś spróbuje mieć inne zdanie, lub myśleć niezrozumiale dla umysłu TEO50, to uruchamia się agresor i sypie się ironia, obrażanie, dokopywanie wyśmiewanie i sarkazm. Nawet mnie to na chwile bawiło,że dorosły człowiek tak sobie nie radzi z odmiennym zdaniem innych.
Nie znam człowieka, tyle wiem co sam napisał, a jest tego niewiele. Nie wiem jak go ocenić i nie chcę tego robić. Czasem robi wrażenie inteligentnego,a czasem mało rozgarniętego cha....a. Natomiast wiem że ja uznaję go za przeszkadzacza, dziś jego słowa, opinia na mój temat nie uderzają we mnie, nie jest w stanie mi zaszkodzić, ale wiem, że jak byłam  w momencie w którym ty jesteś to bardzo potrafiły mnie takie posty dołować, no i zajmowało mi sporo czasu przekonanie że ta osoba się myli, co najczęściej mi się nie udawało.
Często  dzieje się tak jak ktoś ma niskie poczucie własnej wartości, to uruchamia się chęć poniżenia innych, deprecjonowania ich odmiennego zdania. Działa to na zasadzie  ja wiem lepiej,  to jestem wielki. Oczywiście to  jest tylko luźna dygresja i nie dotyczy konkretnych osób.
Przeszkadzaczami były osoby które mówiły mi co ja mam robić, co myśleć, które wiedziały co ja myślę co myśli mój M. i te osoby, które kompletnie nie brały pod uwagę tego co ja chcę. Oczywiście każdy może pisać do ciebie co chce, a tylko od ciebie zależy komu poświęcisz uwagę. Zdaj się na siebie, to że ja miałam swoje przeszkadzacze , nie znaczy że ty je masz, tobie mogą pomagać inne rzeczy.
Poza tym Dobra Monia to mądra kobieta, poproś niech ci opowie jakie błędy popełniła, które dziś widzi, jej przejścia są podobne, ale ty jesteś inną osobą, twój M jest innym człowiekiem. Wiesz ile ja znam osób z podobnymi do moich doświadczeniami? Wielu się nie udało , a mnie tak.

599

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Anhedonia napisał/a:
dobra23 napisał/a:

właśnie ile jeszcze mogę znieść sad
czuję, że w tym momencie przegrywam walkę o siebie samą
tylko płaczę i nie mogę przestać...
...
Znając mojego męża myślę, że jak się zadeklarował to po prostu już postanowił i nie zmieni nagle decyzji.
Doszłam do takiego punktu, w którym dostrzegłam mój własny dylemat: "ale czy ja tego naprawdę chcę, czy i ile zniosę"
Gdzieś zgubiłam teraz siebie i naprawdę nie wiem co to znaczy dla mnie teraz by postawić siebie na pierwszym miejscu..

Czy sytuacja dojrzała już do tego byś sięgnęła po pomoc fachową?
Bo sama, opierając się li tylko o forum, możesz nie podołać... Lepiej z kimś niż "samemu..." Grupa wsparcia, to może być za mało

AMEN

600

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Do psychologa chodziłam sama. Pomógł mi zrozumieć pewne mechanizmy, uzmysłowił uzależnienie męża, agresję.
Pomógł wyzbyć się złudzeń. Ale moja sytuacja była i jest inna. Mój mąż nie jest "dobry".   Wierzę Dobra, że jak dasz mu swobodę, przestrzeń i czas to upora się z uczuciem i wróci do ciebie z czystym sercem.
Słowa kocham Cię i czułość nie przesądzają o wspólnej przyszłości.
Dobra, nie myślałaś o jakimś wyjeździe dla siebie. Bez męża.

601

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

właśnie ile jeszcze mogę znieść sad
czuję, że w tym momencie przegrywam walkę o siebie samą
tylko płaczę i nie mogę przestać...
TEO, MoniCO, Ankaline, bet wy wszyscy macie rację.

Boże widzisz i nie grzmisz. Monia opowiedział ci swoją historie i tu maja we wszystkim rację, bo to jej życie. Ale nie twoje, nawet w tych krótkich opowieściach widać różnice. Mądra z niej kobieta, widzi co to z tobą robi i chce się wycofać. A myślę że dobrze aby została i opisała jak to z nią było. Jedno już wiesz, ona te kwiatki i przyjęcia i dziś wie że to nie dobre dla niej było.
Wczym TEO ma rację, powiedz mi? Proszę napisz na forum lub na priva . Nie co wnioskuje z własnych doświadczeń, tylko co wie na pewno. Znasz swojego M,  dopasuj to co o nim wiesz do słowTeo i

bet, tak ja naprawdę zdaję sobie sprawę, że on jest zakochany i to uczucie nagle nie wyparuje bo ja tak chcę,

A powiedział ci to jak decydował sie na powrót? Czy tylko odpowiednio często powtarzane na forum zyskało moc.

ale chciałabym mieć jakiś "kapitał startowy", z jego strony a dotyczący uczucia do mnie.
Ja naprawdę nie oczekuję, że on nagle powie - kocham ciebie, tylko ciebie.
Potrzebuję usłyszeć, albo poczuć, że on naprawdę CHCE powalczyć o naszą miłość.

A nie usłyszałaś?
Twoje słowa :On zawsze był takim typem, że jeśli czegoś nie czuł, nie chciał to się nie potrafił zmusić.
Co się z nimi stało? Ktoś ci powiedzial coś innego?


Nie nastawiam się na miesiąc miodowy,

No i dobrze, bo to nie możliwe dzisiaj.


on widzę, chce żeby było jak najbardziej normalnie, jak przed...
i tego oczekuje ode mnie,
a mi go brak w momentach mojego załamania, unika mnie wtedy

Pytanie, czy ty chcesz i co to normalnie?       
Dziwisz mu się ze cie unika, a ty chciałabyś patrzeć na ból który spowodowałaś?


TEO, na początku gdy się dowiedziałam on mi wiele powiedział na ich temat, o niej o jej kłopotach w małżeństwie, itd.
Zapytałam wtedy o to w czym ona jest lepsza, czego brakowało mu we mnie, w związku.
Odpowiedział, że tak naprawdę nie wie czego brakowało.
I, że ona nie jest naprawdę w niczym lepsza ode mnie...uwierzyłam, wierzę nadal...intuicja mi to podpowiada
TEO jeśli tak jest naprawdę to na tym mam budować związek?
Będzie mnie porównywał? Jednego dnia wypadnę lepiej, a drugiego gdy pokłócimy się o jakąś pierdołę to wypadnę gorzej? Wtedy mam się bać? Wiem, że upraszczam teraz.

To zaufaj swojej intuicji, bo ona jest twoja, nie jest natomiast twoim podejrzenie porównań.

Może jest tak jak pisała End_aluzja, że teraz ja boję się zaryzykować bo może nie wyjść
chcę gwarancji.

Znając mojego męża myślę, że jak się zadeklarował to po prostu już postanowił i nie zmieni nagle decyzji.
Doszłam do takiego punktu, w którym dostrzegłam mój własny dylemat: "ale czy ja tego naprawdę chcę, czy i ile zniosę"

No tak możesz za dużo takich "pewniaków" od Teo nie znieść.


Gdzieś zgubiłam teraz siebie i naprawdę nie wiem co to znaczy dla mnie teraz by postawić siebie na pierwszym miejscu..

No właśnie gdzie?
Myślę że jak szczerze sobie odpowiesz na pytania które ci zadałam to znajdziesz siebie.  smile

602

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra,
moim zdaniem masz kapital startowy. Jestes zona i matka jego dziecka. CZy to malo? Zalezy, czasami tak a czasami nie. Nie osmielam sie prognozowac ile malzenstw siedzi ze soba razem bez milosci tylko ze wzgledu na to ze sa malzenstwami i maja dzieci, ile rozchodzi sie bo nie ma milosic, a ile jest takich ze po czasie mowia oboje albo jedno to byla najwieksza pomylka mojego zycia. Wychodze z zalozenia ze sie kochaliscie, wiem ze Ty go kochasz bardzo jeszcze, podejrzewam (mysle) ze on Ciebie tez. Dowodu na to nie mam, ale jakby trzasnal dzwiami za soba, to by byl dowod: idz do jasnej cholery kobieto!!, bez wzgledu czy mamy dzieci czy nie.
Wiec kapital zakladowy masz. Nie zapominaj ze masz jego obecnosc wiecej niz ktokolwiek, a co Ty z ta obecnoscia zrobisz to juz Twoja sprawa.
Masz prawo byc smutna zla i rozczarowana. Takie prawo ma kazdy. Jednak nie pracuj na nalepke beksa. Bo widze ze jestes na dobrej drodze. Ja nie wnikam jak to bylo przedtem u was, czy go ranilas czy nie. Podejrzewam ze poczul sie u Ciebie jak piate kolo u wozu w swoim czasie, ale to tylko podejrzewam. CHyba nie oczekujesz jak cos bylo w historii ze teraz rzuci Ci sie na szyje i powie. KOCHANA WRESZCIE ZROZUMIALAS; PRZEPRASZAM JA TEZ ZROZUMIALEM!
Takie myslenie to myslenie malych dziewczynek. Ale to tylko dywagacje, nic nie wiem tu pewnego wiec pozostawmy na boku. Aczkolwiek wierz mi Historia ma bardzo wielkie znaczenie i jakies idiotyzmy o odcieciu, o jakies grubej linii i zaczynamy od nowa, i historie pozostawmy bo juz sie nic nie zmieni; to debilizm.
Pomysl sobie  DOBRA, ze tam gdzie jestes, tym kim jestes to wypadkowa przezytych dni.

Oczywiscie Dobra nie bierz moich slow jako non plus ultra, ani Ty nie jestes jak moja, ani ja nie jestem jak Twoj, Tak sobie bajam, jacy my samce jestesmy, a ze uwazam sie za takiego przecietnego, to pewno duzo cech wspolnych z innymi mam. Wiesz jeszcze jedno tak w gruncie rzeczy, dobrze Ci zycze, i dlatego radze ze masz zrobic tak, jak Tobie bedzie dobrze, ani ja nie dam Ci recepty, ani ktokolwiek inny, o jedno Cie jednak prosze, nie czuj tylko sercem, ale troche mysl.

603

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Acha zapomnialem dodac, psycholog to jest bdb pomysl. Nie smialem predzej podawac takiego pomyslu, gdyz znam reakcje z jaka moglem sie spotkac.
Obojetnie czy to psycholog czy psychiatra, rakcja moze byc: "nie rob ze mnie wariatki".. DOszlas sama do tego, moge tylko przyklasnac. Pamietaj ze spejalisci sa od tego by pomagac.

604

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teo50
Szacun
Ja bym bardzo chciała poznać twoją historię.
To nie tylko zwykła ciekawość.
Zyskałbyś na wiarygodności.

605

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

kachna66
moja mila, gdybym ominal Twoje wypowiedzi, okazalbym Ci brak szacunku, w mysl: kura gdacze, jajko zniosla. Ale nie potrafie przejsc nad Toba do porzadku dziennego, wiec wybacz pare slow do Ciebie.
Juz kiedys Twoja osoba bardzo mnie zaciekawila, a to z tego powodu ze dzielnie stawiasz mi paroli. Przeczytalem Twoj watek, tzn pare pierwszych postow i pomyslalem sobie no dobrze, tak jak przedstawia, to nie mozna nic zrobic. Szkoda kobiety, mezczyzna chory, z choroba sie nie dyskutuje i tyle. Jak piszesz masz doswiadczenia z uzaleznieniami, a ja takich nie mam, o ile sam gdzies nie podpadam pod § sexoholika. Moje oceny osob uzaleznionych beda na pewno dyletanckie. Znam paru alkoholikow i jedynie co moge powiedziec ze to nad wyraz inteligentne osoby. Powiedzialbym ze alkohol pobudza do myslenia ale to przeciez nieprawda. Moze pobudza do kombinowania, moze w stanie trzezwym synapsy pozostaja wycwiczone w kojarzeniu rownileglym pewnych spraw. Ale nie znam akloholikow w stanie gdy maja ciag, gdy sa w stanie ciagu alkoholowego, gdy sa w stanie upuscic sobie pol litra krwi za setke wodki. Lecz to nie do tematu.

Wiem ze Cie denerwuje, gdyz posty przez Ciebie pisane nie sa dla mnie przejrzyste, wiem ze probujesz rozprawic sie z moimi tezami, ale niestety nie wiem gdzie sa Twoje slowa, gdzie uzywasz cytatow, w gruncie rzeczy nie wiem na co odpowiedziec, ale wiem ze jestem zaatakowany. Trudno mi bronic sie przed ciosami ktore nie wiadomo skad i jak nadchodza, troche to wojna partyzancka ale niech bedzie, czyli wojna totalitarna.

Moje jest takie same prawo pisania tu jak Twoje kachna66, nie musisz sie wogole z niczym zgadzac. Nie pisze w Twoim watku i nie widze powodu by Twoje rady byly najlepsze. Moze masz racje ze Twoje rady z kobiecego punktu widzenia sa wlasnie te z najwyzszej polki. Moze uwazasz sie jako Alfe i omege stosunkow malzenskich z punktu widzenia kobiecego, mam nadzieje ze nie uzurpujesz sobie prawa obiektywizmu.

Jest jasne, czego wogole nie ukrywalem ze jestem samcem z tego najgorszego gatunku, co zdradzal, zdradza i nie zamierza tego przestac. Jest jasne ze na niektore wypowiedzi mam tylko szydercza odpowiedz, ale nie szczedze tez pochwal, i to nie tylko tam gdzie znajde przyklask. Jest chyba wiadome ze nie wypowiadam sie w kazdym watku, a mam ich moze 4 czy 5 ulubionych gdze wiem ze moimi wypowiedziami cos moge pomoc.
Wybacz to nie moja wina ze gdzies ktos Ciebie do dolka wpedzal i byl podobny do mnie. Nie zamierzam brac za kogos winy na moje barki, wystarczy mi tego co sam nawywijalem. A nawywijalem tak bo tak chcialem, zadna choroba, zadne zapomnienie, zadne pogubienie z mojej strony. Przemyslane i dokonane i skonsumowanie. koniec kropka.

Wiec kachna66, jak nie podobaja Ci sie moje wypowiedzi, powiedz dokladnie co, no chyba ze uwazasz mnie za tzw "drob" to wtedy nie ma o czym dyskutowac, ja z kurami nie dyskutuje wiec Ty nie musisz z "kogutem"

Na koniec dodam jeszcze ze strasznie podziwiam Twoja wiedze i jej zastosowanie, ale ze z natury niedowiarkiem jestem, bede ja wystawiac na probe, w miare moich zainteresowan.
pozdrawiam TEO50

606

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, przeczytałam sobie twoje wypowiedzi w wątku.
Od początku było wiadome, że mąż zostaje z tobą. Twoim sprzymierzeńcem jest to, że ona jest mężatką. Mężczyźni moim zdaniem są w miarę wygodni. Dużo przeszkód, również sytuacja finansowa działa na twoja korzyść. Powiedział ci wprost, że wie, że z nią nie będzie. Bardzo go sobie tłumaczysz, że on się zakochał, bo taki dobry.
Nie przyjmujesz do siebie, że po prostu się zakochał. Nie dlatego, że ona ma problemy, ale dlatego, że coś do niej poczuł.
Masz chyba strach w oczach. Jesteś na tyle inteligentna, że wiedziałaś, że jak dasz mu czas i każesz wybrać to zostanie. Nie denerwowałaś się zbytnio. Przecież on ci to już wcześniej powiedział!!! To co to w ogóle było za ultimatum. Tak jak ktoś pisał. Gdyby nie odpowiedzialność finansowa, twój smutek i mąż tamtej, wygodnictwo...
Strach powraca. Wiesz, że jest z tobą. Ale twój strach dotyczy miłości. Może jesteś dobra,  może lekko zarozumiała, może energiczna, ale dla męża możesz być po prostu zwyczajnie przewidywalna, a wasze małżeństwo nudne. Co to za małżeństwo gdzie nie ma kłótni, ale jest za to romans. Dobroć, rutyna. Niestety chyba należy chodzić do psychologa profilaktycznie po wielu wspólnych latach, żeby wiedzieć co zrobić, aby znowu były fajerwerki.wiedziała co ktoś myśli.
Dobra, z czasem się wam pewnie poukłada, jęśli popracujesz nad wyzbyciem się leku. Ale takim prawdziwym. Zmierzysz się z jego uczuciem do innej. Przepracujesz to w sobie. Myślę nawet, że z czasem ta sytuacja może wasze małżeństwo ożywić. Jemu chyba brakuje romantycznej miłości. Wiesz to uczucie zakochania. Pamiętasz jak było na początku. Miłość jest piękna, ale ta ekscytacja. Zobacz znowu coś ekscytującego. On, ona i ich romantyczna niespełniona miłość.
Psycholog może być bardzo pomocny. Nie tylko może pomóc w przetrawieniu zakochania męża, ale też dać wskazówki jak sprawić, aby ten romantyzm wrócił do waszego małżeństwa. No i moim zdaniem zdecydowanie ten lęk, który jakoś próbujesz zakląć pozytywnym myśleniem, a jest w tobie może wiele utrudnić. A nawet zniweczyć. Nie musisz mężowi mówić, że chodzisz do psychologa. Dużo historii słyszałam. Terapie par często kończą się rozstaniem. Psycholog dba o to, żeby jego pacjent był szczęśliwy, nie miał wyrzutów sumienia itp.
Dobra, powodzenia:)

607 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-06-15 15:59:45)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

TEO50 wejdź w kimś w związek otwarty i przestań wkurzać ludzi swoim pisaniem. Zrozum że tu piszą osoby które wiedzą co to zdrada na własnej skórze i wkurza ich takie podejście do tematu jakie masz ty. Co jest normalne osoba zdradzona nigdy nie zaakceptuje zdradzaczy. Przyznaj że wlazłeś tu po to by śledzić swoje ofiary. Bo z ostatniego postu wyszło iż zdradzasz nadal czyli twoim celem nie jest leczenie się z tej przypadłości a doskonalenie jej i samo utwierdzanie się w tym że postępujesz słusznie. Poza tym pewnie jesteś jej mężem....

608

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

bet,
po twoim poście zajrzałam "w głąb siebie"...

tak, chyba zawsze wiedziałam (podskórnie), że zostanie
i mój strach, wielki strach teraz dotyczy braku miłości sad

Moje małżeństwo było oparte na miłości, wiem, że miłośc ewoluowała, nie było ciągłych fajerwerków, ale byla zawsze podstawą naszego związku.

tak strach, że kocha ją.....nie mnie
i nie powinnam tego warunkować - zakochał się bo...
on po prostu zakochał się, inne czynniki mogły tylko być "pomocne"

i chyba dlatego teraz utknęłam
i muszę temu stawić czoła, chociaż bardzo bardzo boli

został bo...., bo...., bo.....

ale może jest tak jak powiedział kiedyś -  "coś się wypaliło"
i nic tego już nie zmieni

a gdy się złoszczę to myślę, że to najchętniej wysłałabym ich razem do pomieszkania razem, sprawdzenia tej ich miłości

609

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

PROSZĘ NIE KRĘPUJ SIĘ I NIE ZWLEKAJ !!! IDŹ DO PSYCHOLOGA! Ja też długo twierdziłam ,że nie potrzebuję pomocy,że  uzyskam ja tu na forum. To coś całkiem innego przeczytać jakieś porady ,czyjeś myśli.Rozmowa w cztery oczy z osobą doświadczoną w tych sprawach sprawia ,że potrafisz wyrzucić  z siebie wszystko i nawet nie wiesz jak szybko upływa czas.Choć pewne rzeczy przeczytałam na forum ,to gdy były powiedziane przez drugą osobę prosto w oczy miały większe znaczenie.Żałuję,że nie zrobiłam tego wcześniej.Podobnie jak Ty wyłam jak bóbr po kątach ,gdy nadarzyła się okazja .Pomoc jaką uzyskałam dała mi siłę w siebie.Nie zapomniałam o zdradzie i nie zapomnę ,ale nie płaczę już i nie wołam ,dlaczego ja! Jestem spokojna choć tak jak to ktoś stwierdził nie da się z mózgu wydrapać,ale mam spokój wewnętrzny.Nie wiem czemu ,ale czytając Twoją historię od razu miałam wrażenie ,ze wszystko będzie dobrze! trochę się zawiodłam,ale widzę ,że masz siłę tylko trochę skrzydełka Ci opadają .Dlatego wybierz się do psychologa ,a odnajdziesz  ta moc przede wszystkim dla siebie. Ty masz męża przy sobie i  powinnaś mieć więcej wiary .Czy mimo tego całego bałaganu naprawdę nie czujesz się przez  niego kochana?Czy musisz do tego mieć słowa ? a gesty ,które kieruje w Twoją stronę pokazują Ci niechęć,odrzucenie? Mój mąż  często wyjeżdża - taka praca ,  ułożyłam sobie wersję ,którą miał mi powiedzieć  NIE POWIEDZIAŁ!!! ale mówił innymi słowami,a do mnie to nie docierało ,bo to nie było to co ja ustaliłam .Nadal nie wiem ,czy będziemy razem ,ale nauczyłam się słuchać.Ktoś dołączył mi skecz do postu .Pokazałam to mężowi ubaw był niesamowity.Coś jest w tym ,że my tylko zrzędzimy.

610

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:

(...)
Boże widzisz i nie grzmisz. Monia opowiedziała ci swoją historie i tu maja we wszystkim rację, bo to jej życie. Ale nie twoje, nawet w tych krótkich opowieściach widać różnice. Mądra z niej kobieta, widzi co to z tobą robi i chce się wycofać. A myślę że dobrze aby została i opisała jak to z nią było. Jedno już wiesz, ona te kwiatki i przyjęcia i dziś wie że to nie dobre dla niej było.

Kachna, ale mam teraz taki momentami mętlik, że sama nie wiem co o wszystkim myśleć.
Wcześniej byłam bardziej zdeterminowana, miałam ułożone rzeczy w głowie, "filtrowałam" intuicyjnei wypowiedzi.

kachna66 napisał/a:

W czym TEO ma rację, powiedz mi? Proszę napisz na forum lub na priva . Nie co wnioskuje z własnych doświadczeń, tylko co wie na pewno. Znasz swojego M,  dopasuj to co o nim wiesz do słowTeo i

To co napisał o uczuciu mojego męża do kochanki:

cyt:

TEO50 napisał/a:

(...)
Pomysl logicznie jest facet ktory do czegos doprowadzil i ma dylemat, z zona czy kochanka? co on sobie mysli? Pomijajac ze jedna kobieta na pewno bedzie tu skrzywdzona, to dlaczego ma byc nia wlasnie kochanka?. On z zona nie zyl 3 miesiace ale iles tam lat!! i jak ma skulic ogon i wrocic do tego co mial? A dlaczego nie do tego co sobie sam znalazl?
(...)
Wiesz dlaczego on tak powiedzial, ze zapewne wszyscy bedziecie cierpiec?
on, bo jak pozostanie z Toba to zawiedzie tamta, pojdzie z tamta, zawiedzie Ciebie i syna.
ona bo jak sie nie myle, jakas milosc tam istnieje, ona jeszcze go nie zawiodla, on jej tez nie (prawdopodobnie), pewno marzyli sobie i jakies przyszlosci, no i nie zapominaj o tym ze swoim wyborem rzucili swoje malzenstwa na szale
(...)
Nie wierz w bajki ze sie gdzies zagubil, wiedzial co robil i tak chcial. Tak samo jak cos zdecyduje to bedzie wiedziec co chce.

to tyle co do racji, którą przyznaję TEO.
No ale czy ja w ogóle się powinnam na tym zastanawiać?
Przecież nie zmienię tego..


kachna66 napisał/a:

bet, tak ja naprawdę zdaję sobie sprawę, że on jest zakochany i to uczucie nagle nie wyparuje bo ja tak chcę,

A powiedział ci to jak decydował sie na powrót? Czy tylko odpowiednio często powtarzane na forum zyskało moc

Kachna nie wiem czy dobrze zrozumiałam, on powiedział mi w którymś momencie - "kocham ją",
to było przed deklaracją powrotu.

Gdy zdecydował się zostać padło zbyt mało słów,
powiedział, że zostaje, że mogę mu zaufać..i tyle
a teraz unika rozmowy..


kachna66 napisał/a:

ale chciałabym mieć jakiś "kapitał startowy", z jego strony a dotyczący uczucia do mnie.
Ja naprawdę nie oczekuję, że on nagle powie - kocham ciebie, tylko ciebie.
Potrzebuję usłyszeć, albo poczuć, że on naprawdę CHCE powalczyć o naszą miłość.

A nie usłyszałaś?
Twoje słowa :On zawsze był takim typem, że jeśli czegoś nie czuł, nie chciał to się nie potrafił zmusić.
Co się z nimi stało? Ktoś ci powiedzial coś innego?

uważasz, że sam fakt pozostania jest deklaracją "walki" o nas ?
Kachna może tak..a ja się teraz czepiam i jestem niecierpliwa...może....może chcę za szybko wszystko...


kachna66 napisał/a:

on widzę, chce żeby było jak najbardziej normalnie, jak przed...
i tego oczekuje ode mnie,
a mi go brak w momentach mojego załamania, unika mnie wtedy

Pytanie, czy ty chcesz i co to normalnie?       
Dziwisz mu się ze cie unika, a ty chciałabyś patrzeć na ból który spowodowałaś?

Kachna tak chcę żeby było normalnie, to znaczy żyć zwykłymi sprawami, toczyć zwykłe rozmowy, ale nie udawać, że nic się nie stało.
Nie chcę z nim codziennie przechodzić sesji terapeutycznej, przeżywać katharsis,
ale też potrzebuję, gdy jest mi źle żeby poprostu przyszedł i mnie przytulił, a on wtedy właśnie mnie unika.
Jest mi zwyczajnie przykro.

611

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Darkens, milo ze zajmujesz sie moim profilem psychologicznym, chociaz o to nie prosilem, gdy zajdzie u mnie taka potrzeba zaloze swoj watek i prosze bardzo. Jak sie nie myle robisz to tutaj polprofesjonalnie, czyli w taki sposob zeby klientce/klientowi ulatwic. Zacytuje bardzo trafnie chyba co napisal  bet: "Psycholog dba o to, żeby jego pacjent był szczęśliwy, nie miał wyrzutów sumienia itp." Wiec jak sie spodziewam albo sprawdzasz swoje umiejetnosci na kurach albo po prostu  jestes tak pelen zrozumienia ze chcesz co niektorym wejsc tam gdzie slonce nie dochodzi. Co do Twoich porad o zwiazek otwarty, wstrzymam sie bo na razie uwazm Cie za osobe niekompetentna.
Oczywiscie ze rozumie ze moje podejcie do tematu: "zdrada" co niektorych wkurza, mnie tez wkurzaja niektore rzeczy i musze z nimi zyc. Wkurzaja mnie na przyklad dupoliztwo, ale wiem ze chociazbym na glowie stanal i tak tego nie wyplenie. Wiec pozostalo mi sie tylko z tym zgodzic.
Nic nie musze przyznawc, z jakiego powodu tu jestem,  nie stoje przed sadem.
Jednak by uspokoic Twoja ciekawosc zdradze Ci ze nie jestem tu by sledzic jakiekolwiek ofiary. Miales zapewne na mysli sledzic "ofiary zdrady" a nie doslownie moje. A z jakiego powodu tu jestem Tobie na pewno nie powiem, znajda sie moze 2-3 osoby ktorym bym powiedzial. Ale akurat te osoby jeszcze mnie o to nie zapytaly.
Nie wiem skad Ty wziales to ze z Zdrady trzeba sie leczec. Zdrada to nie choroba, chociaz czasami skutki zdrady trzeba leczyc u osoby zdradzonej.
O tym czy moja zdrada wymaga doskonalenia, pozostaw mi, czy postepuje slusznie pozostaw mojemu sumieniu.

bet,
czy to cos zlego ze dobra23 czegos sie boi? czy to cos zlego ze ona go kocha? czy to cos zlego ze szuka odpowiedzi na swoje pytania?
Nawet slusznie napisalas, to wszystko co wyczytalas w postach DOBREJ, bo to sa wlasnie te podwaliny, to cos co ona ma w reku. Podsumowalas w zasadzie wszystko trafnie, poza tym ze terapie koncza sie czasami rozstaniem. To chyba jasne, jednak negatywnie przedstawione. Ja bym powiedzial : terapie par koncza sie czasami pomyslnie, i wiem DObra ze Twoja postawa taka pomyslnosc rokuje.

No i jeszcze jedna sprawa do DOBRA (DOBREJ), rzeknij slowko, a przestane pisac w Twoim watku.

612

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

TEO50
Pisałeś ,że jesteś zdradzaczem i będziesz  zdradzał.Co powoduje ,że masz takie podejście do kobiet?
Zostałeś tak zraniony ,ze teraz się wyżywasz?
Czujesz ,że potrzebujesz ciągle nowych emocji?
SEKSOHOLIZM NA MAKSA?
Metkę jakiego faceta można Ci przypiąć?

613

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
lena41 napisał/a:

PROSZĘ NIE KRĘPUJ SIĘ I NIE ZWLEKAJ !!! IDŹ DO PSYCHOLOGA! Ja też długo twierdziłam ,że nie potrzebuję pomocy,że  uzyskam ja tu na forum. To coś całkiem innego przeczytać jakieś porady ,czyjeś myśli.Rozmowa w cztery oczy z osobą doświadczoną w tych sprawach sprawia ,że potrafisz wyrzucić  z siebie wszystko i nawet nie wiesz jak szybko upływa czas.Choć pewne rzeczy przeczytałam na forum ,to gdy były powiedziane przez drugą osobę prosto w oczy miały większe znaczenie.Żałuję,że nie zrobiłam tego wcześniej.Podobnie jak Ty wyłam jak bóbr po kątach ,gdy nadarzyła się okazja .Pomoc jaką uzyskałam dała mi siłę w siebie.Nie zapomniałam o zdradzie i nie zapomnę ,ale nie płaczę już i nie wołam ,dlaczego ja! Jestem spokojna choć tak jak to ktoś stwierdził nie da się z mózgu wydrapać,ale mam spokój wewnętrzny.Nie wiem czemu ,ale czytając Twoją historię od razu miałam wrażenie ,ze wszystko będzie dobrze! trochę się zawiodłam,ale widzę ,że masz siłę tylko trochę skrzydełka Ci opadają .Dlatego wybierz się do psychologa ,a odnajdziesz  ta moc przede wszystkim dla siebie. Ty masz męża przy sobie i  powinnaś mieć więcej wiary .Czy mimo tego całego bałaganu naprawdę nie czujesz się przez  niego kochana?Czy musisz do tego mieć słowa ? a gesty ,które kieruje w Twoją stronę pokazują Ci niechęć,odrzucenie? Mój mąż  często wyjeżdża - taka praca ,  ułożyłam sobie wersję ,którą miał mi powiedzieć  NIE POWIEDZIAŁ!!! ale mówił innymi słowami,a do mnie to nie docierało ,bo to nie było to co ja ustaliłam .Nadal nie wiem ,czy będziemy razem ,ale nauczyłam się słuchać.Ktoś dołączył mi skecz do postu .Pokazałam to mężowi ubaw był niesamowity.Coś jest w tym ,że my tylko zrzędzimy.

lena dzięki wielkie
może czas najwyższy..:
wiesz byłam u innego lekarza z całkiem innym problemem i jakoś tak wyszło, że schudłam ostatnio..i miła lekarka tak popatrzyła na mnie i  bez słowa dała mi namiar na jakąś dobrą poradnię blisko, chyba poszukam karteczkę.

lena41 napisał/a:

Czy mimo tego całego bałaganu naprawdę nie czujesz się przez  niego kochana?Czy musisz do tego mieć słowa ? a gesty ,które kieruje w Twoją stronę pokazują Ci niechęć,odrzucenie?

czuję, że on coś czuje  smile
ale ja usilnie próbuję dociec, nazwać to coś, czy to tylko współczucie, poczucie winy, trochę miłości..
kiedyś przed "ultimatum" smile gdy się rozkleiłam i zapytałam czy  naszej miłości po prostu już nie ma (o Boże jak to tu sentymentalnie brzmi), no ale trudno tak było...
podszedł i powiedział, skąd wiem, że tego już nie ma...,
lena na tym mam budować nadzieję, że jeszcze mnie kocha ? 
a gdy ostatnio na pytanie czy mnie kocha odpowiedział "nie wiem" to co ja mam w końcu myśleć?


Wiem!
powiecie nie mam myśleć i zająć się sobą i powinnam dać mu spokój.
AMEN

jakoś tak poczułam się teraz lepiej smile

614

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Oj,ja też swojego czasu zleciałam 10 kg.organizm łapał wszystkie choroby .
Wiedziałam,że powiązane jest to tylko z jednym.
Gdy poraz kolejny wybrałam się do lekarza,bo miałam kłopot z nerkami rozpłakałam się,co mnie jeszcze spotka.
Przez pół roku ciągle coś.
Jeszcze nikt nie miał tyle taktu i wyczucia jak tego dnia moja pani doktor. Powiedziała wtedy/znam pani męża i wiem,że będzie dobrze,ale potrzeba czasu,a on nie należy do facetów co robią coś od tak sobie,winę ponosicie oboje ,bo z czegoś wyszła ta sytuacja/
Przypomniałam sobie niedawno tą rozmowę i pomyślałam..
Dlaczego ja mam go wiecznie posądzać o jakieś kombinatorstwo,znając go i wierząc jakim jest człowiekiem,skoro osoba obca mówi o nim w ten sposób to chyba potwierdza,że się nie mylę.

615 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-15 18:01:08)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

przeczytałam tyle postów, że w głowie powstał mi jeden bełkot

matko jak ja się cieszę, że nie musiałam przerabiać tematu ...zdrada, właściwie to już jest plus jak myślę sobie o moim mężu wink

Dobra to co przeżywasz, emocje które tobą miotają są zupełnie naturalne i pozwól sobie na nie...
emocje się zmieniają, wyciszają, stabilizują z czasem...
wydaje mi się, że jedyne co możesz teraz zrobić, to ODPUŚCIĆ
czy dasz radę?

i jeszcze jedno, czytaj forum słuchaj nas ale pamiętaj...tam jest twoje życie prawdziwe,
ty i twój mąż może podobne historie do tych na forum, może podobni ludzie ale jednak inni, sami piszecie swoją historię i może ona być odmienna od tych, opowiadanych tutaj...

przeżyj swoje życie po swojemu, to co sprawdza się u jednych kompletnie zawodzi u innych

liczę na to, że twoja historia zakończy się happy endem

616 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-15 19:10:32)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
lena41 napisał/a:

TEO50
Pisałeś ,że jesteś zdradzaczem i będziesz  zdradzał.Co powoduje ,że masz takie podejście do kobiet?
Zostałeś tak zraniony ,ze teraz się wyżywasz?
Czujesz ,że potrzebujesz ciągle nowych emocji?
SEKSOHOLIZM NA MAKSA?
Metkę jakiego faceta można Ci przypiąć?

nie rozumie, o ile wiem zdradzam jedna kobiete, z jedna kobieta. Nie jezdze na jakies 2,3,4 fronty. I jedna i druga o calej sytuacji sa poinformowane, tzn jedna wie o drugiej. Wiec nijako nie mozna z tematu zdrada TEO wywnioskowac jakie mam podejscie do kobiet wogole. W zwiazku ze zdrada nie potrzebuje ciagle nowych i nowszych emocji, czasami mam ich zanadto, moge odstapic czesc jak ktos chetny ;-)
Co znaczy seksoholizm na maxa? Poczuwasz sie wydawac takie opinie? Mysle ze za malo masz danych, dobry psycholog lub psychiatra pewno by sobie na podstawie tych danych nie pozwolili na tak wglebna diagnoze.
Metke? co ja ciuch jestem? ok XL moze byc, czasami XXL

o tym jak zostalem zraniony nie mam ochoty dyskutowac, w kazdym badz razie gdyby tak bylo, nie szukam odpowiedzialnosci za to u osob ktore z tym nic wspolnego nie maja.

Kwestia ze jestem zdradzaczem i bede to chwilowe, jeszcze sam nie wiem ile ta chwila potrwa, to gwoli wyjasnienia

617

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

tak Lena,
może nie raz ludzie z boku, którzy znają naszych mężów bardziej w nich wierzą niż my same i może nie raz mają racj smile

inka dzięki
chcę przeżyć życie po swojemu,
próbuję z postów i historii innych brać tylko to co mnie naprawdę przekonuje i pasuje do mnie, do mojej sytuacji
ostatnio się trochę pogubiłam.

czy historia zakończy się happy endem?
no właśnie...chyba będę mogła to ocenić za długi czas.

I teraz sobie uświadomiłam, że nigdy nie mamy gwarancji, że nasze historie będą toczyć się szczęśliwie i zakończą happy endem.
A ja do tej pory żyłam w błogim przeświadczeniu, że mam szczęście, wspaniałego mężą, wspaniałą rodzinę i nic nam nie zagraża...
ależ ja byłam szczęsliwa, naiwna i beztroska...ach

618

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Może znowu ktoś mi powie wybielchcę
go,cofasz się.
Nie!!!! On wie czego chcę i potrzebuję, żeby być szczęśliwą.
Może nie to nie tak ma wyglądać według niektórych naprawianie życia.
Rozmawiając z nim powiedziałam mu ,że brakuje mi  rozmów przez telefon i jeszcze parę innych spraw.
Teraz dzwoni,ale nie trzeba poszukać jakieś dziury to pada pytanie..
Czy dzwonisz z obowiązku?tak się tego uczepiłam,że rozdrapywałam wszystko.
Bez chwili zastanowienia odpowiedział,że gdyby nie chciał to by nie dzwonił.
Psycholog rozłożył mi tą sytuację na czynniki pierwsze i dopiero wtedy dostrzegłam to co chce mi przekazać.
Radził mi,żebym przestała pytać ciągle i ciągle, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. On sam zacznie odpowiadać na pytania,które ja nawet mu nie zadam..Pani wie czego chce i to jest najważniejsze.
Gdybym nie odbierała teraz jego telefonów to co bym czuła gdybym była na jego miejscu...
Nie warto się wysilać.
Tak samo próbowałam odsunąć się, ale to sprawiło,że się cofam.
Zamiast  być ze sobą zaczęliśmy się oddalać,a on cały czas jest przy mnie.
Teraz myślę tak jestem,bo chcę
Odbieram telefon,rozmawiam ,bo chcę
Ty też musisz zrozumieć, że robiąc coś nie robisz tego ,bo musisz tylko chcesz.
A  my po prostu chcemy być szczęśliwe.

619 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-15 18:44:30)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

to zastępowanie słowa "muszę" słowem "chcę" to taki myk wink

zwykłe "pranie mózgu" - nie, nie jest super, nawet przynosi efekty...bo w końcu jak świata nie możesz zmienić - to zmień siebie...

lepiej brzmi - chcę przetrwać, to całe gówno w które wpakował mnie mąż...
niż - muszę przetrwać, to gówno w które wpakował mnie mąż...;)

tylko z czasem to chce przestaje działać...
może dlatego od razu poszukać MOTYWACJI swojego działania
bo ta MOTYWACJA nas poprowadzi i będzie dawała siłę na drogę...trudna drogę

620

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Teo50
Są faceci co szukają wrażeń i są tacy co robią to ,bo nie mają czegoś w związku.Trochę pogalpowałam i przeceniłam  ,przepraszam.Ale zastanawiam się co czujesz ,czy też należysz do wątku / nie wiem ,którą wybrać/
Metka z tym mi się skojnarzyła.
Jak to mówi mój syn ,który nabrał teraz trochę ciała
Mamuś najpierw masa,później rzeźba.
A ja twierdzę ukochanego ciała nigdy nie jest za dużo.

621

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Inka
Nie mamy żadnych nieodwracalnych ułomności,nie chorujemy na nieuleczalnie choroby.
My możemy zmienić nasze życia w stronę, która nam będzie odpowiadać.
Oni nie mają wyjścia ,nie mają nawet nadzieję!
Może  trzeba to docenić!

622 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-06-15 19:26:06)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
in_ka napisał/a:

zwykłe "pranie mózgu" - nie, nie jest super, nawet przynosi efekty...bo w końcu jak świata nie możesz zmienić - to zmień siebie...

Zmianę świata należy zacząć od zmiany siebie. A na efekty nie trzeba będzie długo czekać.

TEO50 napisał/a:

Dobra,
moim zdaniem masz kapital startowy. Jestes zona i matka jego dziecka. CZy to malo? Zalezy, czasami tak a czasami nie. Nie osmielam sie prognozowac ile malzenstw siedzi ze soba razem bez milosci tylko ze wzgledu na to ze sa malzenstwami i maja dzieci, ile rozchodzi sie bo nie ma milosic, a ile jest takich ze po czasie mowia oboje albo jedno to byla najwieksza pomylka mojego zycia. Wychodze z zalozenia ze sie kochaliscie, wiem ze Ty go kochasz bardzo jeszcze, podejrzewam (mysle) ze on Ciebie tez. Dowodu na to nie mam, ale jakby trzasnal dzwiami za soba, to by byl dowod: idz do jasnej cholery kobieto!!, bez wzgledu czy mamy dzieci czy nie.
Wiec kapital zakladowy masz. Nie zapominaj ze masz jego obecnosc wiecej niz ktokolwiek, a co Ty z ta obecnoscia zrobisz to juz Twoja sprawa.
Masz prawo byc smutna zla i rozczarowana. Takie prawo ma kazdy. Jednak nie pracuj na nalepke beksa. Bo widze ze jestes na dobrej drodze.Ja nie wnikam jak to bylo przedtem u was, czy go ranilas czy nie. Podejrzewam ze poczul sie u Ciebie jak piate kolo u wozu w swoim czasie, ale to tylko podejrzewam. CHyba nie oczekujesz jak cos bylo w historii ze teraz rzuci Ci sie na szyje i powie. KOCHANA WRESZCIE ZROZUMIALAS; PRZEPRASZAM JA TEZ ZROZUMIALEM!
Takie myslenie to myslenie malych dziewczynek. Ale to tylko dywagacje, nic nie wiem tu pewnego wiec pozostawmy na boku. Aczkolwiek wierz mi Historia ma bardzo wielkie znaczenie i jakies idiotyzmy o odcieciu, o jakies grubej linii i zaczynamy od nowa, i historie pozostawmy bo juz sie nic nie zmieni; to debilizm.
Pomysl sobie  DOBRA, ze tam gdzie jestes, tym kim jestes to wypadkowa przezytych dni.

Dobra - TEO50 napisałaś coś bardzo ważnego. Warto na to zwrócić uwagę.
Nie tylko to co pogrubiłam, ale cały fragment Jego wypowiedzi - dużo "mówi".

623

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra
Jak będziemy obie szczęśliwe ,to zrobimy  to tak,że całe forum zachuczy.
Dobro w końcu zwycięża !!!!!
Tylko bez pomocy to my sobie jeszcze teraz nie poradzimy.
Układajmy sobie w naszych główkach.
Idź do psychologa.Ostatnio usłyszałam  kawał
Ile domów posiada kobieta? Odpowiedź
Dom rodzinny
Dom dziecka /brzuch/
Dom publiczny /miednica/
Pustostan /głowa/
My nie jesteśmy pustostanami,mamy dużo do zaoferowania .

624

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra przestałam subskrybować twój wątek, ale z tego co czytam list za bardzo nie pomógł?

Mąż nie chce z tobą rozmawiać, bo nie chce mówić o sprawach, które dotyczą jego kochanki, bo ją kocha, szanuje jej prywatność i chce zachować chociaż te chwile intymności, z których ty go chcesz obedrzeć w rozmowie? To jego tajemnica, jego szczęśliwe chwile na czas życia z tobą? Ale skoro stwierdził, że wybrał ciebie, no to skąd ta blokada?
Pytam bez złośliwości.

625

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
smallangel napisał/a:

Zmianę świata należy zacząć od zmiany siebie. A na efekty nie trzeba będzie długo czekać.

chyba nie zrozumiałaś mojego postu...

626 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-15 20:30:11)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
lena41 napisał/a:

Inka
Nie mamy żadnych nieodwracalnych ułomności,nie chorujemy na nieuleczalnie choroby.
My możemy zmienić nasze życia w stronę, która nam będzie odpowiadać.
Oni nie mają wyjścia ,nie mają nawet nadzieję!
Może  trzeba to docenić!

lena sorki a nie rozumiem, doprecyzuj ... jacy oni

627

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Jak już miałam wszystkiego dość i rozczulałam się nad sobą doszło do mojej świadomości,że przesadzam Pomyślałam o  nieodwracalnych nieszczęściach jakie ludzie przeżywają i nic z tym zrobić nie mogą.
A ja ,ty ,każda inna zdrowa osoba możemy nasze życie zmienić.
To jest wielkie szczęście. I nasze cierpienie ,które będzie trwało nie wiadomo jak długo kiedyś się skończy,ich nie!

628

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

kumam,
tym bardziej, że jestem chora na nieuleczalna chorobę, chociaż można żyć pomimo zupełnie normalnie ...i też zmieniać swoje życie wink

629

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Każdy może być szczęśliwy dłużej czy krócej, zdrowy,czy chory !!!.
Chodzi mi o to,że na niektóre sprawy nie ma się wpływu ,nie ma takich mocy żeby były recepty na wszystko i dla wszystkich. Ale my możemy
Możemy walczyć ze swoimi  niedoskonałościami.
Jesteś przy kości /schudnij/ realne
Rozczulasz się nad sobą/poszukaj w sobie to co wartościowe/realne
Chcesz ratować małżeństwo/jeśli widzisz,że warto naprawiajcie wspólnie/realne

Jeśli nic z tego nie wyjdzie ,nie będziesz miała do siebie żalu i będziesz wiedziała ,że jesteś wartościowym człowiekiem .
Powiedz trudno nie wyszło,ale można było to zmienić.

630

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
lena41 napisał/a:

Chcesz ratować małżeństwo/jeśli widzisz,że warto naprawiajcie wspólnie/realne

jestem za...

631

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Przyszłość o ile się nie myślę pisała,że cztery lata to zjęło .
Więc jak do tego się mają nasze niewinne miesiące............

632

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
in_ka napisał/a:
lena41 napisał/a:

Chcesz ratować małżeństwo/jeśli widzisz,że warto naprawiajcie wspólnie/realne

jestem za...

Gdyby ktoś mógł za nas podejmować decyzje tak jak kiedyś bywało jak byliśmy mali, pamiętacie...?

A później ten żal do rodziców jak narzucali nam własne zdanie.
A potem? te pierwsze sukcesy i rozczarowania ... - "smak życia" a teraz te ostatnie ... konsekwencje wcześniej podjętych decyzji.

Czy to były tylko wróżby z fusów czy marzenia z palca wyssane? Ta nasza wizja przyszłości= czysty hazard czy źle wykonana praca?
My- Ci którzy szukali i jeszcze nie znaleźli albo nie szukali a zostało im dane? Jaki ten świat duży, jaki nieprzewidywalny, niby to wszystko takie proste a dlaczego nie wychodzi?

Tyle ile pytań tyle odpowiedzi a tylko jedna jest właściwa dla nas. Trafić na tę właściwą to tak jak wygrać w totolotka czyż nie?

633

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, weź się kobieto za siebie, weź, bo nie dość że swja postawą nie uratujesz małżeństwa, to przy okazji nabawisz się ostrej depresji.
Słuchaj, ja Ci powiem jak to działa, opowiem w oparciu o doświadczenie.
Spakuj go, wystaw walizki, pożegnaj.
Wiem że będzie trudno, wiem że za wszelką cenę wolałabyś go zatrzymać, ale TO JEDYNY SPOSÓB, choć przewrotny.
Twój mąż (w sytuacji w jakiej jest teraz nie wybierze), bo to nie wybór....on wie, że i tak mu wybaczysz teraz, jutro, za rok...
Jeśli będziesz stanowcza, jeśli będziesz konsekwentna, sprawy wyjaśnią się dużo szybciej niż Ci się wydaje (bo to teraz......szkoda mi Cię dziewczyno bo wiem że cierpisz i wydaje Ci się, że nie potrafisz postąpić inaczej).

Co do TEO50....nie wiem, smutne musisz miec życie....w ciągu krótkiego czasu tyle postów, żółć toczy się we wszystkie strony....smutny jesteś.

634

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

Kachna, ale mam teraz taki momentami mętlik, że sama nie wiem co o wszystkim myśleć.
Wcześniej byłam bardziej zdeterminowana, miałam ułożone rzeczy w głowie, "filtrowałam" intuicyjnei wypowiedzi.

To co z tobą się dzieje jest całkowicie naturalne. Uczucia i emocje jakie wywołuje zdrada w związku , są porównywane od śmierci bliskiej osoby. Jesteśmy w stanie zorganizować pogrzeb, załatwić  i dopracować w  najdrobniejszych szczegółach.  Ból, tęsknota i co ważniejsze świadomość,że już nigdy jej nie zobaczysz przychodzą znacznie później. To samo dzieje się z tobą, puki nie byłaś pewna jego decyzji, byłaś pewna swojego stanowiska puki miałaś jakiś cel nie zajmowałaś się tym jakie konsekwencje przyjdzie ci ponieść. A teraz przechodzisz okres żałoby, a to jak wiesz jest sprawa bardzo indywidualna i różnie trwa. Dlatego taki nacisk nakłada się na zajęcie się sobą, bo zajmowanie się sprawcą żałoby nie pomaga.

dobra23 napisał/a:

to co napisał o uczuciu mojego męża do kochanki:

Gdybyśmy rozmawiały to zapytałabym "czy ty się słyszysz?" A skąd u licha on może o tym wiedzieć?

TEO50 napisał/a:

(...)
Pomysl logicznie jest facet ktory do czegos doprowadzil i ma dylemat, z zona czy kochanka? co on sobie mysli? Pomijajac ze jedna kobieta na pewno bedzie tu skrzywdzona, to dlaczego ma byc nia wlasnie kochanka?. On z zona nie zyl 3 miesiace ale iles tam lat!! i jak ma skulic ogon i wrocic do tego co mial? A dlaczego nie do tego co sobie sam znalazl?
(...)

Przepraszam Dobra, a ciebie to mu podrzucono, czy sam sobie znalazł? Kurcze nie chcę porównań, ale pytam ciebie,czy naprawdę uważasz, że twój M wybrałby dla siebie gorszą opcję?  Myślisz, że ktokolwiek mając dwa warianty wybiera ten gorszy? Dlaczego ty chcesz z nim zostać mimo wszystko? Bo z jakiś powodów, ta opcja teraz jest dla ciebie najlepsza. Nie wiesz czy za rok powiecie ty i twój mąż "to była dobra decyzja" czy też "to był błąd" ale to zależy tylko od was, razem i każdego z osobna.  A to znaczy, że macie trzy pola do zaopiekowania się, jedno wspólne i każdy jedno własne. Ty masz inne rejony ,on inne do przepracowania. Uszanuj swojego M nie wchodź mu "w szkodę". Nie jest to łatwe, ale dla swojego dobra, nie zastanawiaj się, nie pytaj  i nie myśl o tym jak on poradził sobie z uczuciami. To jego sprawa i na pewno nie jest dla niego prosta. Wiesz moja psycholog kiedyś mi powiedziała -bo pani M jest bardzo honorowy-w pierwszym momencie się obruszyłam -ciekawe gdzie go  ukrywał?  Ale byłam już na etapie,ze potrafiłam  odciąć się od myślenia o nim  i skupić  na sobie. Zadałam sobie pytanie  -kim jestem,, aby oceniać czyjeś uczucia, tym bardziej ze swoich nie potrafię do końca ogarnąć.  Dobra twój  M to dorosły facet, któremu dałaś szansę, czemu nie dasz mu czasu aby z niej skorzystał? A co za tym idzie nie  dasz jej sobie? Czy będziesz zadowolona jak  porozmawiacie, powiesz czego oczekujesz i on to spełni? Co będziesz sobie  myślała jak będziesz smutna, a on podejdzie i cię utuli? Cudownie spełnia moją potrzebę, czy może no tak robi to bo mu kazałam, sam by się nie domyślił. Jak będziesz  żyć z człowiekiem, nie wiedząc jaki jest i co jest w stanie dla ciebie zrobić sam? Jak chcesz go oceniać jak twoja ocena będzie oparta o to czego ty od niego oczekujesz?Czy zadowoli cię jak spełni twoje oczekiwania bo ty tak chcesz? Co będziesz czuć Jak nie spełni ? Jak obłożysz go wymaganiami, oczekiwaniami to nigdy nie zauważysz dobrych rzeczy które sam dla ciebie wymyśla, bo masz pewne że nie będzie nigdy taki jak ty sobie wyobrażasz. Jak pozwolisz mu być sobą  i nie wciśniesz się do klatki swoich oczekiwań wobec niego, to każdy dzień może być niespodzianką
Dobra, przysłowiowe mleko już dawno poszło w diabły. Pokaż mi które z was ,dodałabym jeszcze męża tej kobiety, które nie jest skrzywdzone? Jedno jeast pewne ty jesteś najbardziej i nie chodzi tu o pomiar skrzywdzenia. Jesteś najbardziej skrzywdzona, bo to twoje uczucia, twoja krzywda i miej świadomość, że każdy ma takie samo prawo myśleć. I nikt się nad twoim bólem nie pochyli, bo ma swój. Twój M może mieć wyrzuty sumienia, może ci współczuć, ale i tak gdzieś na końcu zostajesz sama z tym bólem i nie licz na to że poczujesz, że on cię zrozumie. Tylko ty to rozumiesz, tylko ty wiesz co czujesz i jak bardzo boli, dlatego tylko ty możesz sobie pomóc.

dobra23 napisał/a:
TEO50 napisał/a:

Nie wierz w bajki ze sie gdzies zagubil, wiedzial co robil i tak chcial. Tak samo jak cos zdecyduje to bedzie wiedziec co chce.

to tyle co do racji, którą przyznaję TEO.
No ale czy ja w ogóle się powinnam na tym zastanawiać?
Przecież nie zmienię tego..

No właśnie, czy powinnaś?
To tak jak chciałabyś zjeść pstrąga, wchodzisz do restauracji i zaczynasz śledztwo, skąd jest ten pstrąg, kto go złowił, czy cierpiał jak go zabijali. Pewnie że możesz , tylko po co?

dobra23 napisał/a:

Kachna nie wiem czy dobrze zrozumiałam, on powiedział mi w którymś momencie - "kocham ją",
to było przed deklaracją powrotu.

Gdy zdecydował się zostać padło zbyt mało słów,
powiedział, że zostaje, że mogę mu zaufać..i tyle
a teraz unika rozmowy..

Padło tyle słów ile on chciał wypowiedzieć, o ile ty zapytałaś.
Wiesz ja weszłam na to forum z jednym pytaniem ? czy komuś się udało? i nikt mi nie odpowiedział, nikt nie znał takiego małżeństwa które wyszło z tego gó.....na i ocalało. A jednak zaryzykowałam, popełniałam błąd za błędem, gadałam ,pisałam głupoty budowałam klatki w które to siebie to jego pakowałam, ale zawsze wiedziałam czego chcę. Na początku pomóc mojemu M, potem uratować związek, ale dopiero jak moim celem stało się uratowanie mnie samej i w tym kierunku poszłam, poczułam ulgę. Tego nie da się przepracować szybko, to długi proces, pełen pomyłek i paradoksów i trzeba sobie na to pozwolić, bo tylko tak się dowiesz ,że tego nie chcesz.

dobra23 napisał/a:

Kachna tak chcę żeby było normalnie, to znaczy żyć zwykłymi sprawami, toczyć zwykłe rozmowy, ale nie udawać, że nic się nie stało.
Nie chcę z nim codziennie przechodzić sesji terapeutycznej, przeżywać katharsis,
ale też potrzebuję, gdy jest mi źle żeby poprostu przyszedł i mnie przytulił, a on wtedy właśnie mnie unika.
Jest mi zwyczajnie przykro.

Witaj w świecie klatek !
O ile sobie dobrze  przypominam to całkiem niedawno pisałaś, że widzisz, że się stara, uśmiecha, jest czuły.
Wiem, że jest ci przykro, ale jak mówisz nie było na ten temat rozmowy, to i on nie wie jaką rolę mu napisałaś i przydzieliłaś, o to co robi jest niewystarczające i nigdy nie będzie, jak będziesz w swoich myślach ograniczać go do swoich wyobrażeń.
Dziś jest późno, ale jutro jak chcesz opowiem ci jak ja zajęłam się tą potrzebą, aby on mnie przytulał jak ja byłam smutna.

635

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
lena41 napisał/a:

Dobra
Jak będziemy obie szczęśliwe ,to zrobimy  to tak,że całe forum zachuczy.
(...)

Lena proponuję zrobić imprezę smile
później spisać protokoły i streszczenie na forum
oj, rozmarzyłam się ... smile

636 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-16 07:25:57)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
Aniaa34 napisał/a:

Dobra przestałam subskrybować twój wątek, ale z tego co czytam list za bardzo nie pomógł?

Mąż nie chce z tobą rozmawiać, bo nie chce mówić o sprawach, które dotyczą jego kochanki, bo ją kocha, szanuje jej prywatność i chce zachować chociaż te chwile intymności, z których ty go chcesz obedrzeć w rozmowie? To jego tajemnica, jego szczęśliwe chwile na czas życia z tobą? Ale skoro stwierdził, że wybrał ciebie, no to skąd ta blokada?
Pytam bez złośliwości.

Ania ten list pomógł mi i wiem, że dobrze zrobiłam.

Można domniemywać, że rozpatrując list w kategoriach czy pomógł w tym by on podjął decyzję, to jednak tak pomógł.
ja w tym liście napisałam, że jeśli chce zostać to musi zawalczyć o nas,
może mówiąc "zostaje" on deklaruje - tak chcę zawalczyć o nas... tylko zabrakło innych słów, których mi brakuje
Ania, oczywiście to tylko "może", to taka moja dywagacja teraz w odpowiedzi dla ciebie.
Bo oczywiście może jest inaczej.

Wiesz, on unika rozmowy ze mną nie na temat kochanki i ich relacji,
ja nie mam zamiaru o tym z nim rozmawiać i on też o tym wie.
On unika rozmowy o nas i to mnie boli.

Ania a złośliwości między nami na pewno nie ma, bo nie ma powodu
ucieszyło mnie nawet, że napisałaś

637

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
kachna66 napisał/a:
TEO50 napisał/a:

(...)
Pomysl logicznie jest facet ktory do czegos doprowadzil i ma dylemat, z zona czy kochanka? co on sobie mysli? Pomijajac ze jedna kobieta na pewno bedzie tu skrzywdzona, to dlaczego ma byc nia wlasnie kochanka?. On z zona nie zyl 3 miesiace ale iles tam lat!! i jak ma skulic ogon i wrocic do tego co mial? A dlaczego nie do tego co sobie sam znalazl?
(...)

Przepraszam Dobra, a ciebie to mu podrzucono, czy sam sobie znalazł? Kurcze nie chcę porównań, ale pytam ciebie,czy naprawdę uważasz, że twój M wybrałby dla siebie gorszą opcję?  Myślisz, że ktokolwiek mając dwa warianty wybiera ten gorszy? Dlaczego ty chcesz z nim zostać mimo wszystko? Bo z jakiś powodów, ta opcja teraz jest dla ciebie najlepsza. Nie wiesz czy za rok powiecie ty i twój mąż "to była dobra decyzja" czy też "to był błąd" ale to zależy tylko od was, razem i każdego z osobna.  A to znaczy, że macie trzy pola do zaopiekowania się, jedno wspólne i każdy jedno własne. Ty masz inne rejony ,on inne do przepracowania. Uszanuj swojego M nie wchodź mu "w szkodę". Nie jest to łatwe, ale dla swojego dobra, nie zastanawiaj się, nie pytaj  i nie myśl o tym jak on poradził sobie z uczuciami. To jego sprawa i na pewno nie jest dla niego prosta. Wiesz moja psycholog kiedyś mi powiedziała -bo pani M jest bardzo honorowy-w pierwszym momencie się obruszyłam -ciekawe gdzie go  ukrywał?  Ale byłam już na etapie,ze potrafiłam  odciąć się od myślenia o nim  i skupić  na sobie. Zadałam sobie pytanie  -kim jestem,, aby oceniać czyjeś uczucia, tym bardziej ze swoich nie potrafię do końca ogarnąć.  Dobra twój  M to dorosły facet, któremu dałaś szansę, czemu nie dasz mu czasu aby z niej skorzystał? A co za tym idzie nie  dasz jej sobie? Czy będziesz zadowolona jak  porozmawiacie, powiesz czego oczekujesz i on to spełni? Co będziesz sobie  myślała jak będziesz smutna, a on podejdzie i cię utuli? Cudownie spełnia moją potrzebę, czy może no tak robi to bo mu kazałam, sam by się nie domyślił. Jak będziesz  żyć z człowiekiem, nie wiedząc jaki jest i co jest w stanie dla ciebie zrobić sam? Jak chcesz go oceniać jak twoja ocena będzie oparta o to czego ty od niego oczekujesz?Czy zadowoli cię jak spełni twoje oczekiwania bo ty tak chcesz? Co będziesz czuć Jak nie spełni ? Jak obłożysz go wymaganiami, oczekiwaniami to nigdy nie zauważysz dobrych rzeczy które sam dla ciebie wymyśla, bo masz pewne że nie będzie nigdy taki jak ty sobie wyobrażasz. Jak pozwolisz mu być sobą  i nie wciśniesz się do klatki swoich oczekiwań wobec niego, to każdy dzień może być niespodzianką
Dobra, przysłowiowe mleko już dawno poszło w diabły. Pokaż mi które z was ,dodałabym jeszcze męża tej kobiety, które nie jest skrzywdzone? Jedno jeast pewne ty jesteś najbardziej i nie chodzi tu o pomiar skrzywdzenia. Jesteś najbardziej skrzywdzona, bo to twoje uczucia, twoja krzywda i miej świadomość, że każdy ma takie samo prawo myśleć. I nikt się nad twoim bólem nie pochyli, bo ma swój. Twój M może mieć wyrzuty sumienia, może ci współczuć, ale i tak gdzieś na końcu zostajesz sama z tym bólem i nie licz na to że poczujesz, że on cię zrozumie. Tylko ty to rozumiesz, tylko ty wiesz co czujesz i jak bardzo boli, dlatego tylko ty możesz sobie pomóc.

oj Kachna jak ja ci dziękuję za ten wpis

kachna66 napisał/a:

Padło tyle słów ile on chciał wypowiedzieć, o ile ty zapytałaś.

Padło tyle słów ile on chciał powiedzieć,
gdy chciałam zapytać o więcej on mi odpowiedział "dobrze porozmawiamy ale jeszcze nie teraz, proszę daj mi zebrać myśli"

Kachna, no i tak znowu zawisłam bo widzę, że sama się uczepiłam tej rozmowy z nim..
naciskałam każdego dnia.. chociaż doskonale wiem, że tak nie powinnam, bo on się czuje przyparty do muru..

wiem, wiem nie powinnam..ale tak czułam, takie były we mnie emocje i potrzeby...
nie potrafiłam teraz przez te dni jakoś się "zdystansować" i tylko skupić na sobie.
Czuję, że muszę coś zrobić sama ze sobą w oderwaniu od niego, coś co zaprzątnie mi ciało umysł


kachna66 napisał/a:
dobra23 napisał/a:

Kachna tak chcę żeby było normalnie, to znaczy żyć zwykłymi sprawami, toczyć zwykłe rozmowy, ale nie udawać, że nic się nie stało.
Nie chcę z nim codziennie przechodzić sesji terapeutycznej, przeżywać katharsis,
ale też potrzebuję, gdy jest mi źle żeby poprostu przyszedł i mnie przytulił, a on wtedy właśnie mnie unika.
Jest mi zwyczajnie przykro.

Witaj w świecie klatek !
O ile sobie dobrze  przypominam to całkiem niedawno pisałaś, że widzisz, że się stara, uśmiecha, jest czuły.
Wiem, że jest ci przykro, ale jak mówisz nie było na ten temat rozmowy, to i on nie wie jaką rolę mu napisałaś i przydzieliłaś, o to co robi jest niewystarczające i nigdy nie będzie, jak będziesz w swoich myślach ograniczać go do swoich wyobrażeń.
Dziś jest późno, ale jutro jak chcesz opowiem ci jak ja zajęłam się tą potrzebą, aby on mnie przytulał jak ja byłam smutna.

Kachna napisałam, że się stara, uśmiecha się,  jest czuły,
no tego ostatniego to jakoś mniej z jego strony ostatnio
zrobiliśmy jakiś krok w tył,
ja napierałam na rozmowę  on prosił - "poczekaj jeszcze nie teraz"
na koniec nie wytrzymał i powiedział - "dlaczego chcesz tak wszystko od razu"

Kachna, mam się teraz bić w  pierś?
wiem, że nie, to są te błędy o których pisałaś ty, że popełniałaś (tylko zapewne inne),
to są błędy, które popełniała MoniCo

Kachna, ja czuję, że teraz jest czas żeby złapać dystans,
bo też to jest czas o którym napisał TEO a podkreśliła smallangel, że mam jego obecność i co z tym zrobię zależy też ode mnie.

Kachna proszę a ty pisz, pisz smile

638

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, ja napiszę Ci z perspektywy kochanki.
On nie wybierze. Tak mi się wydaje.
Miałam taką samą sytuację. Powiedział żonie, że mnie kocha. Przekonała go, że dzieci, że poświecenie, że tyle lat itp. Nie wiem, nie było mnie tam.
On nie potrafił wybrać.
Trzy miesiące w męczarni typu "kocham Cię, ale nie potrafię, bo dzieci" ciągły kontakt. Ciągła męczarnia.
Pierwsze sygnały dotyczące "tego" ... wiesz, żeby było tak jak wcześniej. Czyli ja - kochanka pojawiły się po jakiś 6-8 tygodniach.
Jego zaangażowanie w utrzymywanie ze mną relacji było ogromne, ale ja już nie chciałam tak (rozstałam się z mężem)
To była męczarnia emocjonalna której nie wytrzymałam.
Żona chciała, żeby zerwał ze mną kontakt. Oszukiwał ją, nie zrobił tego nawet na dwa dni.
To ja zdecydowałam. Zrywanie tego kontaktu zajęło mi dwa tygodnie wszelkimi sposobami. Od tych brutalnych typu (spier... do żony), po prośby, dziękowanie za to co było, tłumaczenie, że nie potrafię. W końcu błagałam, żeby dał mi spokój. Rany... jak ja się męczyłam.
Udało się. Mam spokój od tygodnia. Na razie.
To był najlepszy tydzień od trzech miesięcy.
Czuję się cudownie, jakby słoń zlazł mi z głowy.
Wielka ulga. Uśmiech. Szczęście, a przynajmniej jego początki.
Nie wiem jak u nich. Nie obchodzi mnie to.
Wiem, że narażam się na ostracyzm. On mi mówił, że ona nie wygląda tak jak ja i nigdy nikogo sobie nie znajdzie.
Boże, jakie to smutne.
Stanowczość. Jeśli Cię kocha, to potrzebuje wiadra zimnej wody na łeb. Jeśli nie - i tak nic nie zmienisz, tylko przeciągniesz swoje własne cierpienie.

639

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

napisała to przyszłość, napisała małami
poczucie bezpieczeństwa, jakie daje mu wiedza, że ty na niego czekasz, że przyjmiesz wszystko, że będziesz walczyć 9ty tya nie on) powoduje, że zyje z toba i pielęgnuje romantyczne, duchowe uniesienie do kochanki.
wolno mu
ma czas
w końcu ty akceptujesz wszustko, co ci daje
w końcu ty uczysz się, że to musi wystarczyć.
w końcu ty wezmiesz wszystko i bedziesz zadowolona
więc on ma czas, energię i siłę, żeby wspominać, tęsknić, myslec o niej
wyobrażac sobie ich cudowne, niezrealizowane wspólone życie

dobra.. twoja historia przypomina historię moni
historię, w której zona daje mezowi czas, przestrzen, bezpieczenstwo, dobre imię (ukrywamy przed światem romans i zdradę) aby był gotów na ten jeden krok

jaki?
odejście od żony
zerwanie z kochanką

twój mąż żadnego kroku nie wykonał...

ja się zgadzam z przyszłością - nie wiesz czy mnie kochasz? wróć, jak będziesz to wiedział...


znam jeszcze jedną historię
mąż wyprowqadził się, zamieszkał u kochanki, opowiadał żonie, że jednak nadal nie podjął decfyzji, teraz wrócił
uwaza, że jest bohaterem bo wybrał rodzinę, uważa, że jest bogiem - bo przeciez zona czekała i jest dla niej samym szczęsciem i spełnieniem...
i uważa, że ona nie ma prawa niczego wymaga
czego ty kobieto chcesz? przecież tu jestem!

640

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

cóż mogę ci napisać malami...

współczuję żonie, im jako rodzinie,
ty napisałaś, że masz spokój od tygodnia,
że czujesz się cudownie, jakby słoń zlazł ci z głowy
jak napisałaś wielka ulga i początek szczęścia..
ty....
a z czym została żona ? oni jako rodzina ?
Piszesz nie obchodzi cię to....
smutne...

wiem, że piszesz by tylko wydać swoją opinię, może nawet mi pomóc..

no, ale ja jestem jak sama zauważyłaś po tej drugiej stronie barykady...
i ja zostaję z tym czymś...co akurat w twojej, waszej  sytuacji ciebie nie obchodzi

No,a kubeł zimnej wody?
Szczerze, też mam chwile, w których myślę, że to najlepsze rozwiązanie
Kubeł zimnej wody dla mojego męża... żeby się wyprowadził, zamieszkał z kochanką zobaczył jak szybko motyle i romantyzm odleci...

641 Ostatnio edytowany przez dobra23 (2014-06-16 09:04:37)

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
End_aluzja napisał/a:

napisała to przyszłość, napisała małami
poczucie bezpieczeństwa, jakie daje mu wiedza, że ty na niego czekasz, że przyjmiesz wszystko, że będziesz walczyć 9ty tya nie on) powoduje, że zyje z toba i pielęgnuje romantyczne, duchowe uniesienie do kochanki.
wolno mu
ma czas
w końcu ty akceptujesz wszustko, co ci daje
w końcu ty uczysz się, że to musi wystarczyć.
w końcu ty wezmiesz wszystko i bedziesz zadowolona
więc on ma czas, energię i siłę, żeby wspominać, tęsknić, myslec o niej
wyobrażac sobie ich cudowne, niezrealizowane wspólone życie

dobra.. twoja historia przypomina historię moni
historię, w której zona daje mezowi czas, przestrzen, bezpieczenstwo, dobre imię (ukrywamy przed światem romans i zdradę) aby był gotów na ten jeden krok

jaki?
odejście od żony
zerwanie z kochanką

twój mąż żadnego kroku nie wykonał...

ja się zgadzam z przyszłością - nie wiesz czy mnie kochasz? wróć, jak będziesz to wiedział...


znam jeszcze jedną historię
mąż wyprowqadził się, zamieszkał u kochanki, opowiadał żonie, że jednak nadal nie podjął decfyzji, teraz wrócił
uwaza, że jest bohaterem bo wybrał rodzinę, uważa, że jest bogiem - bo przeciez zona czekała i jest dla niej samym szczęsciem i spełnieniem...
i uważa, że ona nie ma prawa niczego wymaga
czego ty kobieto chcesz? przecież tu jestem!

Endi, tak, tak to wszystko co piszesz to jakaś prawda
ale to co pisze teraz Kachna i Lena to też jakaś prawda o nas.
Jesteście dla mnie teraz na przeciwległych biegunach.
I Endi to nawet nie chodzi o to, której z was, ja, w sobie samej przyznam więcej racji
Ja czuję, że wy obie macie rację jednocześnie,
i stanęłam w punkcie w którym muszę znowu podjąć decyzję, którą drogą pójść
i że powinnam być konsekwentna
i teraz z jednej strony ten strach, który jest we mnie
a z drugiej strony po prostu nie wiem co lepsze, co mądrzejsze co chcę tak naprawdę

642

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Dobra, ja też jej współczuje. Bo w przeciwieństwie do niej, wiem jak cały czas było.
Wiem, że była okłamywana.
Ja nie nalegałam, odpuściłam od początku. Dzwonił do niej przy mnie i nadal kłamał. Chwilę wcześniej trzymał mnie za rękę, już po tym, jak niby zdecydował.
Ja nie byłam zła i wyrachowana. Byłam po prostu słaba. Przez chwilę, bo z natury jestem bardzo silną osobą.
Czasami dostajesz od życia tak po dupie, że ciężko się zebrać ze sobą, a co dopiero myśleć o innych.
Ja miałam Misia, który obiecywał wszystko. Był zdecydowany bardzo długi czas. Nalegał, żebyśmy się ujawnili i zaczęli własne życie. Był pewien - ja nie.
W końcu wszystko przeciął mój mąż. I zaczęło się piekło na ziemi. Mój misio mojemu mężowi przez telefon obiecywał, że ze mną będzie. Mówił mu, że mnie kocha. Potem powiedział to swojej żonie.
Mój misio wszystkich skrzywdził maksymalnie. Zrobił wszystkie kroki poza tym ostatnim niszcząc maksymalnie mnie, mojego męża, nasze małżeństwo, swoją żonę. Czy siebie - nie wiem. Taki chciał być uczciwy.
W takiej sytuacji, zapewniam Cię, bardzo trudno o racjonalne myślenie. Trudno się pozbierać.
To nie jest kwestia tego, że mnie to nie obchodzi, bo nie.
Dobra, mnie to obchodziło przez długi czas. On ciągle mi sugerował jaka jest między nimi sytuacja (że jest źle). Robił to specjalnie żeby mnie zatrzymać.
Wiem, że po dwóch rozmowach na początku, ona nie pytała o nic. On twierdzi, że nigdy nie zapyta (będzie się bała?). A jak zapyta, to ją okłamie. Proste. Przecież robi to ciągle.
Mnie to po prostu obchodzić nie może. Nie może, bo po co? Stało się i ja w tej sytuacji do której i tak już doszło zachowałam się jak mogłam najbardziej fair.
Wiem, że ona cierpi, ale nic z tym nie zrobię. Nie jestem w stanie. Mam lecieć do niej i ją przepraszać? Co to zmieni. Mój widok tylko pogorszył by sprawę.
Kwestia stron barykady nie jest dla mnie taka oczywista. Ja nie jestem po żadnej, bo już o niego nie walczę, teraz już tylko o siebie.

643

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

w gruncie reczy nawet dosc madre, jakos sie wciagnalem w Wasze watki zdrady i cierpienia itd. Zarywam przez to inne sprawy, ale czy ja wiem chyba we mnie zbyd duza chec, by przynajmniej tam gdzie pisze dobrze poszlo. U mnie nie poszlo dobrze, juz nieraz o tym pisalem bylem, jestem i bede. Dlaczego nie poszlo dobrze? Bo zaszlo za daleko, zbyt daleko i zeby odkrecic ja juz nie mialem ochoty bo "nagroda" bylaby dla mnie zbyt mala. I tu znowu posypia sie gromy.
Dobra, tam gdzie kachna opisuje sytuacje i wnioski z tego plynace, w wiekszosci ma racje, ale jak przelacza nauczuciowosc, to jest to dla mnie jak brzeczenie muchy.
Moze wlasnie tutaj chodzi o takie wyplakanie i znalezienie zrozumienia i pouzalanie sie. A nawet pewnego rodzaju potlumaczenie sobie tej uczuciowosci i przyklasniecie.
Ja niestety ptraktykiem jestem, jak ucho dzbanka sie urwalo to miloscia go nie naprawie, trzeba przykleic przylutowac czy cokolwiek z tym zrobic. Moze to i blad byl w moim zyciu ze nie gadalem ani do ucha ani do dzbanka ze bylo im ze soba bardzo dobrze i dlaczego tak paskudnie zrobili ze sie oderwali.., ale to juz moja historia.
Co wyczytalem w Ciebie i w innych watkach, chyba nawet kachna jest tego oredowniczka, ze gdy juz juz moim zdaniem jest na dobrej drodze, to typowo kobiec jest jakies zastanawianie sie analizowanie czy aby to na dobrej drodze jest. Ja analizuje to co sie wydarzylo, to co bylo, wtedy powiem tak to zrobiles dobrze wtedy, a to zrobiles zle, dobrze ze o to zadbales, a zle ze jeszcze tego nie wyprobowales. I wierz mi nawet w tym przyslowiowym moim prasowaniu, posunalem sie do tego ze ja prasowalem, ja gotowalem, ja sprzatalem, ja czycilem lazienke i okna. Efekt: bylo posprzatane, zadnej trudnosci mi to nie sprawialo, a robilem nie dlatego ze musialem, ale chcialem. Glupie meskie myslenie: zrobie ja, zona nie bedzie musiala zrobic, bedzie zadowolona. Jasne ze spodziewalem sie nagrody, i niech zadna nie smie mi tego wytykac, bo tak samo jasne jest ze kazda za prowadzenie domu tez sobie jakas nagrode obiecuje, nawet Ty Dobra (podejrzewam) za to ze bylas dobra "zona" matka spodziewalas sie dozgonnej milosci. A jaki efekt moich staran? mozna sobie dopowiedziec.
Dobra moze ja zle pisze, ale na moje oko proces odkochiwania w zonie jest o wiele dluzszy niz zakochania sie, wogole nie tylko w zonie. Dobrze ktos tu napisal (kachna) ze wszystkie oznaki jakiegos zrozumienia przytulania itp ze strony Twojego meza moga byc przez Ciebie zle odczytane. I nie ma sie co tu zapierac, gdzies tam w glowce pojawi sie mysl; a co to teraz? robi tak bo mu kazalam? robi tak bo ma cos do stracenia i sobie wykalkulowal? jasne ze g.. wdepnal i teraz tu chce nadskakiwac. Skadinand nie tylko na wpisach w Twoim watku sie opieram, ale nawet na wpisach bardzo madrej PRZYSZLOSC, to co u niej wyczytalem to tez krew mi w zylach zmrozilo. Chcesz sobue tak nagle wychowac w domu malpke co bedzie skakala tak jak TY bys chciala, ale gdzies kreci sie mysl ze to tylko tresura bedzie. Ja wiem ze Twoja godnosc zostala zdeptana, wiem tez kto ja zdeptal i domyslam sie dlaczego. Ale terapia ktora sobie obierasz za pomoca co "uprzejmiej" nastawionych czytelniczek jest bledna. Ktos kiedys pisal ze zdrada jak choroba, dobrze, na moj rozum chcesz zwalczac symptomy a nie powody.
Oczywiste jest ze jestes zraniona do szpiku kosci, a zranil Cie nie kto inny jak Twoj maz. Dlatego tez oczywiste jest ze on odpokutuje. Idiotyzm to zarzekanie sie ze nie bedzie zadnego odwetu. Nawet gdybys tak w glebi serca tego odwetu nie chciala to i tak rozum podpowie Ci dopiecz mu niech poczuje, albo odwrotnie, rozum powie niech bedzie dobrze nie mscij sie, a serce: wet za wet niech poczuje jak ja cierpialem.

Dobra, ja biore Twoje checi za cos co Ty naprawde chcesz. Juz nawet nie mysle czym sie kierujesz, bo to w gruncie obojetne. Kierujesz sie miloscia jet ok, kierujesz sie mysla bo tak wypada, bo mielismy byc malzenstwem do konca tez jest ok. Duzo jest malzenstw ktore sie nie kochaja, ale maja wspolne cele, zaufanie wspolne kierunki cos chca razem budowac sie wspomagac, przeciez to nic zlego.

DObra mowilasz ze nie wiesz jaki masz pakiet startowy teraz, nie wiesz co masz w reku. Masz wszystko to co potrzeba by ratowac to malzenstwo. Nie masz tylko recepty. Mysle ze zawsze zlotym srodkiem bedzie wlasnie srodek. Ani zbyt nachalnie ani obojetnie, ani sie narzucac, ani olewac. Masz potrzebe na rozmowe, rozmawiaj, nie masz nie zmuszaj sie. Masz potrzebe przytulenia idz sie przytul a nie czekaj na jego reakcje. Masz potrzebe odpoczynku odpocznij itd.
Moze jedna rada z mojej strony. Moze ja jestem tak prosty jak budowa cepa, a inni wokolo sa tylko skomplikowani, ale ja bym w sytuacji Twojego meza zyczylbym sobie bys mi powiedziala czego chcesz, czego moge sie spodziewac.
Nie masz pojecia jak sie jest bezradnym w momencie jak kobieta placze, to sygnal.. jest jej zle, ale malo kto nas nauczyl co nalezy zrobic. Kobieta nie automat gdzie sie guzik nacisnie i przestaje, a nieporadne dzialania mezczyzn i tak sa zle odczytywane, ach masakra.

Pamietaj dobra ze malzenstwo to pewien rodzaj umowy, pisanej i niepisanej. Cos jest na papierze (przyrzekam Ci milosc, wiernosc i ze Cie nie opuszcze az do smierci) ale jest tez cos w glowach, a bardzo czesto to cos nie zostalo nazwane..

Pozdrawiam Cie, przepraszam ze tak mieszam w Twoim watku, zycze Ci wszystkiego dobrego 8 to n ie floska
TEO

644

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

malami, smutna ta twoja historia
nie wiem jaki z niej morał..
nie wiem co mogę z niej wziąć dla siebie... jaką naukę..
na pewno coś
dzięki

645

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

(...)
Dobra, ja biore Twoje checi za cos co Ty naprawde chcesz. Juz nawet nie mysle czym sie kierujesz, bo to w gruncie
DObra mowilasz ze nie wiesz jaki masz pakiet startowy teraz, nie wiesz co masz w reku. Masz wszystko to co potrzeba by ratowac to malzenstwo. Nie masz tylko recepty. Mysle ze zawsze zlotym srodkiem bedzie wlasnie srodek. Ani zbyt nachalnie ani obojetnie, ani sie narzucac, ani olewac. Masz potrzebe na rozmowe, rozmawiaj, nie masz nie zmuszaj sie. Masz potrzebe przytulenia idz sie przytul a nie czekaj na jego reakcje. Masz potrzebe odpoczynku odpocznij itd.
Moze jedna rada z mojej strony. Moze ja jestem tak prosty jak budowa cepa, a inni wokolo sa tylko skomplikowani, ale ja bym w sytuacji Twojego meza zyczylbym sobie bys mi powiedziala czego chcesz, czego moge sie spodziewac.
Nie masz pojecia jak sie jest bezradnym w momencie jak kobieta placze, to sygnal.. jest jej zle, ale malo kto nas nauczyl co nalezy zrobic. Kobieta nie automat gdzie sie guzik nacisnie i przestaje, a nieporadne dzialania mezczyzn i tak sa zle odczytywane, ach masakra.

TEO może mam pakiet startowy, może mam wszystko już w ręku by to uratować a brak mi recepty.

Bo to co teraz czuję, to przeciwstawne emocje:
mam ochotę, żeby wyprowadził się z domu,
żebym odpoczęła od niego, żeby w końcu stracił poczucie bezpieczeństwa,
żeby wylać na niego ten kubeł zimnej wody,

ale mam ochotę i chcę dać mu teraz spokój i nie naciskać, nie przypierać do muru pytaniami,
mam ochotę dostrzec jego starania bez wkładania ich do mojej "foremki" dowodów jakie powinien mi dać
mam ochotę się przytulić do niego,
i zaraz potem mam ochotę zdystansować się do niego,
mam ochotę, potrzebuję żeby on przytulał mnie..a nie chcę prosić
i mam ochotę poprosić o to

mam ochotę zając się sobą..tylko to mi akurat teraz nie wychodzi.

Może z tego dałoby się wyczarować twój "złoty środek"
cyt.: "Ani zbyt nachalnie ani obojetnie, ani sie narzucac, ani olewac. Masz potrzebe na rozmowe, rozmawiaj, nie masz nie zmuszaj sie.."

ale jak widzisz to są skrajności w które teraz popadam

chyba teraz ja potrzebuję kubeł zimnej wody..naprawdę

646

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Malami napisała o tym strachu: ona nie zapyta, będzie się bała.
Ma rację. Twój mąż też zna ciebie. Wie, że nie chcesz go stracić. Wie, że nie idziesz: ok będzie co ma być. Ten list był taką trochę asekuracją. Okazaniem słabości, lęku. Nie ma co oceniać czy dobrze, czy źle że napisałaś co czujesz. Tylko wyzbyłaś się już czegoś. Drugi już nie zrobi wrażenia... 
Czemu uważasz, że kubeł zimnej wody to zamieszkanie z kochanką i że motyle szybko odlecą. Ludzie, którzy są razem, zasypiają koło siebie, budzą się rano, cieszą się swoją bliskością zżywają się ze sobą. Tak jak on zżył się z tobą. Kiedy są po przejściach, kiedy dla bycia razem wiele poświęcili nie chcą tego stracić. Bardzo zależy im, żeby się udało. Zwłaszcza jeśli nie ma już do czego wracać.
Kochanek Malami oszukiwał wszystkich. Twój mąż być może jest inny. Tak się zdaje z twojego opisu. Wydaje się być rozsądniejszy. Chociaż jednak romans ciągnął. Od początku ma świadomość, że z tego nic nie będzie. Co nie znaczy, że bardzo mu szkoda. Nie musi mówić ci wszystkiego co myśli.
Nie wiem dokładnie co ustaliliście, ale jednak doszło do jakiegoś porozumienia między wami. Dla mnie teraz wyrzucenie go to tak trochę jak nie dotrzymanie jakiejś umowy. Minął dopiero tydzień.
Zresztą uważam to za głupie rozwiązanie. Właściwie to wówczas podejmujesz za niego decyzję i wyrzucasz go do kochanki.
Nie było mnie stać na wyprowadzkę z trójką dzieci i będąc w ciąży. Teraz postąpiłabym inaczej. Można zastawić sprzęt z domu, cokolwiek i wygrzebać pieniądze na wynajem mieszkania. Nie mówiłabym gdzie mieszkam. Podwoziłabym mu dziecko do domu jak chciałby się spotkać. Albo w jakieś ustalone miejsce. Odkocha się, poukłada swoje sprawy to może się starać nakłonić cię do powrotu. Wtedy jak będzie dobrze to może spróbujecie. Mieszkania bez twojej zgody nie sprzeda. Jakieś pieniądze na syna przecież ci da. Pracujesz. Powinnaś sobie dać radę. A wyobraź sobie jego w takim pustym mieszkaniu. Wszystko przypomina ciebie, syna. Puste miejsce w łóżku, wspomnienia. Proza życia. Czynsz, rata kredytu, brak obiadu...



To jest mój punkt widzenia. To co uważam, że można zrobić. Ale absolutnie nie chodzi o to, żebyś tak postąpiła.
Cokolwiek postanowisz, zrobisz to musi być w 100% twoje. Musisz być o tym przekonana, czuć to. No i mieć odwagę.

647

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
bet napisał/a:

Czemu uważasz, że kubeł zimnej wody to zamieszkanie z kochanką i że motyle szybko odlecą. Ludzie, którzy są razem, zasypiają koło siebie, budzą się rano, cieszą się swoją bliskością zżywają się ze sobą. Tak jak on zżył się z tobą. Kiedy są po przejściach, kiedy dla bycia razem wiele poświęcili nie chcą tego stracić. Bardzo zależy im, żeby się udało. Zwłaszcza jeśli nie ma już do czego wracać.

wiem, bet
to może być kubeł zimnej wody a nie musi,
takie patrzenie na ich relację, tę miłość po prostu mniej mnie boli.
myślenie życzeniowe z mojej strony.


bet napisał/a:

Nie wiem dokładnie co ustaliliście, ale jednak doszło do jakiegoś porozumienia między wami. Dla mnie teraz wyrzucenie go to tak trochę jak nie dotrzymanie jakiejś umowy. Minął dopiero tydzień.
Zresztą uważam to za głupie rozwiązanie. Właściwie to wówczas podejmujesz za niego decyzję i wyrzucasz go do kochanki.
Nie było mnie stać na wyprowadzkę z trójką dzieci i będąc w ciąży. Teraz postąpiłabym inaczej. Można zastawić sprzęt z domu, cokolwiek i wygrzebać pieniądze na wynajem mieszkania. Nie mówiłabym gdzie mieszkam. Podwoziłabym mu dziecko do domu jak chciałby się spotkać. Albo w jakieś ustalone miejsce. Odkocha się, poukłada swoje sprawy to może się starać nakłonić cię do powrotu. Wtedy jak będzie dobrze to może spróbujecie. Mieszkania bez twojej zgody nie sprzeda. Jakieś pieniądze na syna przecież ci da. Pracujesz. Powinnaś sobie dać radę. A wyobraź sobie jego w takim pustym mieszkaniu. Wszystko przypomina ciebie, syna. Puste miejsce w łóżku, wspomnienia. Proza życia. Czynsz, rata kredytu, brak obiadu..

bet gdy się dowiedziałam o wszystkim to uwierz mi pierwszą rzeczą jaką pomyślałam to było właśnie to, żeby go zostawić, żeby wyjechać,  i powiedziałam mu to..
że gdybym miała możliwości to już by mnie nie było tutaj z dzieckiem,
no ale musiałam realnie ocenić moje możliwości finansowe, mieszkam w dużym mieście i wynajem to nie jest łatwa sprawa, rodziny tutaj nie mam. Poza tym szkoła synka, ryzyko utraty pracy (gdybym wyjechała do rodziny)..
może źle, że te czynniki zadecydowały wtedy...

648

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
TEO50 napisał/a:

kachna66
 

Wiem ze Cie denerwuje, gdyz posty przez Ciebie pisane nie sa dla mnie przejrzyste, wiem ze probujesz rozprawic sie z moimi tezami, Trudno mi bronic sie przed ciosami ktore nie wiadomo skad i jak nadchodza, troche to wojna partyzancka ale niech bedzie, czyli wojna totalitarna.

Moje jest takie same prawo pisania tu jak Twoje kachna66, nie musisz sie wogole z niczym zgadzac. Nie pisze w Twoim watku i nie widze powodu by Twoje rady byly najlepsze. Moze masz racje ze Twoje rady z kobiecego punktu widzenia sa wlasnie te z najwyzszej polki. Moze uwazasz sie jako Alfe i omege stosunkow malzenskich z punktu widzenia kobiecego, mam nadzieje ze nie uzurpujesz sobie prawa obiektywizmu.

Jest jasne, czego wogole nie ukrywalem ze jestem samcem z tego najgorszego gatunku, co zdradzal, zdradza i nie zamierza tego przestac. Jest jasne ze na niektore wypowiedzi mam tylko szydercza odpowiedz, ale nie szczedze tez pochwal, i to nie tylko tam gdzie znajde przyklask. Jest chyba wiadome ze nie wypowiadam sie w kazdym watku, a mam ich moze 4 czy 5 ulubionych gdze wiem ze moimi wypowiedziami cos moge pomoc.
Wybacz to nie moja wina ze gdzies ktos Ciebie do dolka wpedzal i byl podobny do mnie. Nie zamierzam brac za kogos winy na moje barki, wystarczy mi tego co sam nawywijalem. A nawywijalem tak bo tak chcialem, zadna choroba, zadne zapomnienie, zadne pogubienie z mojej strony. Przemyslane i dokonane i skonsumowanie. koniec kropka.

Wiec kachna66, jak nie podobaja Ci sie moje wypowiedzi, powiedz dokladnie co, no chyba ze uwazasz mnie za tzw "drob" to wtedy nie ma o czym dyskutowac, ja z kurami nie dyskutuje wiec Ty nie musisz z "kogutem"

Na koniec dodam jeszcze ze strasznie podziwiam Twoja wiedze i jej zastosowanie, ale ze z natury niedowiarkiem jestem, bede ja wystawiac na probe, w miare moich zainteresowan.
pozdrawiam TEO50

Teo ja nie stawiam ci paroli, pisząc ,nie obarczam winą ani nie dokopuje za M. Po co jak będę chciała dokopać  to właściwą osobę. Ja nie odnoszę się do ciebie, tylko do twojego zdania.  Nie walczę z tobą, prezentując swoje zdanie. A tak z ciekawości, zawsze jak ktoś ma inne zdanie od ciebie, uważasz że się tobie sprzeciwia, czy tylko mnie to dotyczy?
Naprawde uważasz, że ja prowadzę jakąś krucjatę pt " kachna kontra tezy Teo50?"  smile  smile  smile to mnie ubawiłeś a najbardziej to
"wiem", a skąd jeśli można zapytać? Bo rozwalić tezy Teo nie przemknęło mi nawt przez moją głowę, dlatego ciekawi mnie z czyjej to wyciągnąłeś?
A kto ci każe się bronić przed moim zdaniem ? kurczę naprawdę masz bujną wyobraźnię. 
Pokaż mi jedno miejsce, wyłączając przedostatni post do dobrej w którym ja oceniałam negatywnie ciebie, gdzie użyłam choć jednego epitetu, gdzie odnosiłam się do ciebie a nie do twojego zdania.
No i to muszę rozłożyć na czynniki pierwsze.
TEO-Moje jest takie same prawo pisania tu jak Twoje kachna66,
KACHA- a kto ci tego prawa zabrania i dla czego uznałeś za konieczne  to tak dobitnie zaznaczyć właśnie mi?
T-nie musisz sie wogole z niczym zgadzac.
K- Co cię skłoniło do poinformowania mnie o tym? Bo nie podejrzewam że byłeś przekonany że ja o tym nie wiem.
T-Nie pisze w Twoim watku i nie widze powodu by Twoje rady byly najlepsze.
K- smile  smile  smile Rozwaliłeś mnie smile Ja nie uzurpuję sobie praw do najlepszych rad i nie mnie oceniać jakie one są, jednemu pomogą i będą najlepsze, a drugi nawet na nie nie spojrzy. Ale i z jedną i z drugą sytuacją ja nie mam problemu
T- Moze masz racje ze Twoje rady z kobiecego punktu widzenia sa wlasnie te z najwyzszej polki.
K-Nigdy w życiu nie wygłaszałam takich racji, raz napisałam, że  kobietę zrozumie tylko kobieta, to jest ta rada z najwyższej  półki? Ale chyba nie, bo to nie rada, to moje zdanie. To oświeć mnie kiedy ja wygłaszałam te racje?
T-Moze uwazasz sie jako Alfe i omege stosunkow malzenskich z punktu widzenia kobiecego,
K- Wiesz , może nie uważam się za alfę ,ani omegę, ale jakieś doświadczenie mam i na nim opieram swoje  wypowiedzi.
T-mam nadzieję, ze nie uzurpujesz sobie prawa obiektywizmu.
K. a ja mam nadzieję, że mi tego prawa nie odmawiasz, bo widzisz, 4 lata uczę  sję widzieć rzeczy takimi jakie są, mimo że  uczucia mówią coś innego, to coś tam umiem.
'
Nie musisz odpowiadać, niech to zostanie takie jak jest.Kurcze tyle zawoalowanych komplementów na raz w życiu nie dostałam. Ale oczywiście to moje subiektywne uczucie.

   
Teo muszę cie poinformować ze mój pobyt na forum nie ma z tobą związku, i nie nie mszczę sie na tobie za mojego M, i  nie przyszło by mi na mysl w  jakikolwiek sposób łączyć ciebie z moim M. bez obrazy, ale w moich oczach nie możesz sobie kolo niego stanąć. i to nie dla tego ze ty jesteś bardzo zły, ale dlatego że on przy tobie za daleko odstaje, w tym pozytywnym sensie.
Widzisz ja nigdy nie mam potrzeby dokopywania zdradzającej rasie męskiej, wystarczył mi mój M Ale dzięki Bogu już jest to za mna.
A w twoich wypowiedziach mi sie nie podoba jak wychoddzi z ciebie cha...wo, jak usiłujesz obrażać i jak interpretujesz moje słowa a potem poddajesz to co wymyśliłeś negatywnej ocenie jako moje.
Nie mam wpływu na to co piszesz, ale mam wpływ na to co ja. Została przekroczona moja granica i tylko ja mogę z tym coś zrobić.

649

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Co innego powiedzieć, a co innego to zrobić. Często nasza pierwsza myśl, kiedy jeszcze nie włącza się główkowanie jest dla nas najwłaściwszym rozwiązaniem. Niestety miałam tak samo. Siostra mi mówiła, powinnaś się wyprowadzić. A mnie się nie chciało. Też miałam takie jak ty powody. A po prostu nie byłam wystarczająco zdeterminowana. Pewnie myślisz, może obejdzie się bez tego. Ale gdybyś teraz wiedziała, że to jedyny sposób na odzyskanie jego miłości. Że tym sposobem możesz uratować małżeństwo i rodzinę. Byłabyś w stanie to zorganizować?
Nie wiem do końca czy źle wtedy zrobiłam. Chyba lepiej dla mnie że on odszedł. Po prostu zdaję się trochę na los. Wierzę, że obojętne co się dzieje, jeśli staram się być w porządku, to co przynosi życie jest dla mnie dobre i nie mam się przed tym bronić, zabezpieczać.
Potrafiłaś przeprowadzić się do dużego miasta. Potrafiłaś znaleźć sobie pracę. Czemu od razu myślisz o rzuceniu pracy, powrocie do rodzinnego miasta, zmianie tego co się sprawdza.
Chciałabyś powrotu do normalności jak najmniejszym kosztem, bez wyrzeczeń. To zrozumiałe. Ale może tak się nie da. Kto nie ryzykuje ten nie ma.

650

Odp: Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?
dobra23 napisał/a:

Bo to co teraz czuję, to przeciwstawne emocje:
mam ochotę, żeby wyprowadził się z domu,
żebym odpoczęła od niego, żeby w końcu stracił poczucie bezpieczeństwa,
żeby wylać na niego ten kubeł zimnej wody,

ale mam ochotę i chcę dać mu teraz spokój i nie naciskać, nie przypierać do muru pytaniami,
mam ochotę dostrzec jego starania bez wkładania ich do mojej "foremki" dowodów jakie powinien mi dać
mam ochotę się przytulić do niego,
i zaraz potem mam ochotę zdystansować się do niego,
mam ochotę, potrzebuję żeby on przytulał mnie..a nie chcę prosić
i mam ochotę poprosić o to

mam ochotę zając się sobą..tylko to mi akurat teraz nie wychodzi.

Może z tego dałoby się wyczarować twój "złoty środek"
cyt.: "Ani zbyt nachalnie ani obojetnie, ani sie narzucac, ani olewac. Masz potrzebe na rozmowe, rozmawiaj, nie masz nie zmuszaj sie.."

ale jak widzisz to są skrajności w które teraz popadam

chyba teraz ja potrzebuję kubeł zimnej wody..naprawdę

Sluchaj.
ta ochota to tak Cie naszla po tej "domniemanej zdradzie" a raczej po czy ja wiem jak to nazwac, perypetiach malzenskich?
nie miewalas juz wczesnij takich skrajnosci?
wszystko fajnie jak tu piszesz i znajdujesz kogos takiego jak BET, wyslucha ukoi pocieszy. Ale z tego nic nie wynika, taka proznia. Jak nie masz sily na nic, nie masz ochoty zmieniac, boisz sie zmian, obojetnie jakich to zostaw wszystko w spokoju. Tak mi sie zdaje ze cokolwiek zrobisz bedziesz niezadowolona, nie zrobisz nic tez bedziesz niezadowolona. Efficientel (wydajniej; nie znam lepszego slowa sorry) bedzie nic nie robic, sily zaoszczedzisz, nie zmeczysz sie, a efekt koncowy ten sam. tak calkiem prosto: chcem ale siem bojem. Pomyslu zadnego nie masz, stawiasz pod dyskusje uczucia, a o nich sie nie dyskutuje, co najwyzej mozna potlumaczyc. Widze ze moje pisanie tu na nic. Musialbym zaczac gdakac, a przed ta zaraza uchron mnie Boze.
Przeczytalem kiedys tam Twoj watek i pomyslalem: o jest ktos kto czegos chce, tylko nie wie jak sie do tego zabrac. Teo pomoz. I to wcale nie jest tak ze musisz robic to co ja gadam, mi to rybka. Ale jest problem i trzeba go rozwiazac. Tyle juz pisalem o kurach co to sobie pogdakac lubia i powoli okazuje sie ze tez w ten desen. No coz, Ty nie potrzebujesz pomocy, Ty potrzebujesz wyrzucic z siebie wszystko i jakby to powiedziec tu stylowo, jak ten MISIEK biedny. Jaki on biedny i nieszczesliwy prawie tak jak TY. I wodzisz mnie na pokuszenie wysilania mojej szarej masy.

Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja? tak brzmi Twoje pytanie od 647 odpowiedzi i 18 stron.
Jestes jak ten Twoj Misiek co nie wie co wybrac, wcale nielepsza bo tez nie wiesz co wybrac. Jedno jest tylko dla mnie jasne, lubisz sobie pocierpiec, ale wierz mi meczennica nie zostaniesz, zbyt duzo kandydatek. I na nic tu gadanie wez dupe w troki, zrob tak siak czy owak. Stawiasz na wygodnictwo jak ten Misiek jest ok, przeciez to tez nic zlego. Zle jest natomiast to ze ja dalem sie otumanic i moj czas na Ciebie poswiecam. To tak jak ten Misiek ktory zaja sie ta inna nieszczesliwa kobieta!! Jeszcze chwila i przy Tobie dojde do wniosku ze wszyscy Miski...

Opuscic. Gdzies wyczytalem... wynajac mieszkanie isc sobie w cholere. Pojdziesz obys nie wrocila z podkulonym ogonem, to juz jego lepiej wyjepac, oby tylko nie zwiesil glowy i sobie nie poszedl. Wyobrau sobie ze takie scenariusze znam i to dopiero byla kleska, placz i zgrzytanie zebow.

Ale co tam bede pisac i tak jak grochem o sciane, i znow dla mnie rozpoznanie. Uwazalem ze niektore Kobiety musza mi udowodnic ze sa kobietami lub kurami, kuzwa ale dochodze do wniosku ze to kury musza udowadniac ze sa kobietami., ja pierdziele, wiec czegos sie tu ucze..

Posty [ 586 do 650 z 1 394 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż który nie wie co wybrać, a co powinnam zrobić ja?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026