Olivko, co do tego, że jesteś dla Adasia najważniejsza, nie ma wątpliwości. Maluszki potrzebują mamy w tych pierwszych miesiącach. Też jestem do Zojki uwiązana, i wcale się jej nie dziwię, bo tylko ja mam cycki i jej cenne mleczko. Nie wyobrażam sobie, tak jak radzą dziewczyny, zostawić ją płaczącą z mężem i pójść się relaksować. U nas też tak jest, że oprócz zabawy i zmieniania pieluch, zbyt dużo mąż mi przy niej nie pomaga, bo usypianie związane jest z karmieniem, a karmię tylko ja.
U nas dzień jest spoko, noce natomiast bardzo słabe niestety.
Myślę natomiast, że jeśli chodzi o Karolę, to tutaj tata mógłby przejąć pałeczkę. Ona jest już duża, musi to zrozumieć. U nas początki były trudne, bo Olcio bardzo chciał, żebym to ja przy nim wieczorami była, ale teraz jeśli tylko mąż jest w domu, to on ogarnia Olka (kąpiel, usypianie).
Czy Adaś nie ma jakiegoś bujaczka, huśtawki? My zanim przeszłyśmy z Zojką na podłogę, właśnie tym się ratowaliśmy, gdy trzeba było coś zrobić.
Do tej pory np. jak nie jesteśmy w aucie, to fotelik Zojki stoi w łazience i ja jak robię pranie albo jak się kąpie, wrzócam ją do niego z zabawkami, gadam do niej, śpiewam 
Jak jeszcze nie była taka mobilna, to w łazience/kuchni rozkładałam po porstu koc i ona sobie na podłodze leżała.