Cześć.
Sandra,Tak, mieszkam w Niemczech, dokładnie w Troisdorfie, to są przedmieścia Bonn, właśnie się przygotowuję do przeprowadzki, bo od 1.10 zmieniamy mieszkanie na większe.A Wy z mężem gdzie mieszkacie ? Widzę też, że odległość do domu w Polsce mamy podobną, mnie od Gdyni dzieli 1100km.
No i się pochwalę, że wczoraj byłam podpisać papiery-umowę najmu- i obejrzałam to mieszkano, ucieszyłam się bardzo, większej niespodzianki się nie mogłam spodziewać... to jest mieszkanko na poddaszu, z dwom ślicznymi balkonikami i oknami dachowymi...zawsze o takim marzyłam gdzieś tam z tyłu głowy 
Skarbku, no ja Cię naprawdę podziwiam, po takiej akcji siedziałam bym na kanapie się nigdzie nie ruszała, mowy nie ma. A Ty widzę 5 minut nie usiedzisz.
Ja przestałam pracować jakoś ok 12 tc, bo były Święta Wielkanocne i wyjeżdżałam do domku, więc pożegnałam się z Paniami u których pracowałam bo nie byłam pewna kiedy wrócę i czy dam rade jeszcze pracować. I tak siedzę całymi dniami w domu i zabijam czas czytaniem książek, gotowaniem (też trochę zapakowałam do zamrażalki, mam pierogi, naleśniki, gołąbki, trochę mięska już gotowego), aktualnie już nie sprzątam...znaczy tyle żeby nie było brudno, ale nie robię z mieszkania muzeum
No i zaczynam się pomału pakować.
My jesteśmy tutaj sami, nie licząc kilkorga znajomych, więc na żadną pomoc liczyć nie mogę, ale moi rodzice szczęśliwi dziadkowi pierwszego wnuka przyjeżdżają do nas na 2 tyg, dlatego mam nadzieję, że Aleksander nie będzie zbytnim uparciuchem i nie każe na siebie czekać po terminie, bo mama tak sobie urlop zaplanowała, że przyjeżdżają 18.10 i będzie mi pomagać.
Dziś nareszcie się wyspałam....hurra!!!! w nocy zasypiam około 3-4, wstaje o 6.30 jak dobra żona robię R kawę i kanapki
a jak on pójdzie to zasypiam jak bomba i podobnie jak Sandra nie wstaję szybciej niż 10.
Wiecie... muszę Wam powiedzieć, że wkurza mnie mama koleżanki, mieszkamy tutaj blisko siebie, kobieta ma 48 lat, i 5 dzieci, i cholera jasna ... każdego dnia narzeka, naprawdę narzeka, i pokrzykuję, że jeszcze nie urodziłam " przecież to już 9 miesiąc, ile Ty będziesz chodziła w ciąży, już powinnaś urodzić" itp itd.... szlag mnie trafia, nie da tej kobiecie wytłumaczyć, że im dłużej w brzuszku, im bliżej terminu tym lepiej dla Maluszka, że przecież mam jeszcze ponad 3 tygodnie czasu... Nie bo ONA " wszystkie dzieci rodziła przed terminem i było dobrze, wszystkie,zdrowe i całe i tak powinno być"... No drażni mnie niesamowicie.
U mnie dziś na obiad miała być papryka faszerowana, nawet wczoraj wszystko już kupiłam, ale tak mnie w nocy naszła ochota na racuchy z jabłkiem, że papryka będzie jutro 