lilly25 napisał/a:Ty wszystko rozmywasz, skupiając się na tym że nielicznej garstce może podobać się ktoś, kogo większość uzna za 'brzydactwo', a przecież wiadomo że ktoś mówiąc o obiektywnej brzydocie/pięknie danej osoby będzie miał na myśli że większości się nie spodoba/spodoba, a nie że wszystkim (nie spodoba się/spodoba).
Nie ma obiektywnego, bez uniwersalnego. Tym zdaniem sama podważasz istnienie piękna obiektywnego.
Jeżeli założymy, że istnieje piękno obiektywne, to co do tego piękna muszą się zgadzać wszyscy, bo piękno to istnieje poza świadomością i poznaniem tych wszystkich. Ponadto musielibyśmy zapomnieć, że piękno i brzydota ewoluowały w czasie.
Ty z kolei pisząc "obiektywne" odwołujesz się do widzi mi się większości, a nie do ontologicznego i aksjologicznego sensu pojęcia "obiektywne".
Ok, dobrze że zwróciłaś uwagę na nieprawidłowe użycie przeze mnie tego słowa, ale wiesz o co mi chodziło - o jak to określiłaś -'widzimisię większości'. Po prostu istnieją osoby które większość uzna za atrakcyjne seksualnie (nie będę do tego mieszać pojęcia piękna PONADseksualnego, bo to bardziej temat nadający się jak już wspominałam do działu 'Kultura' ), istnieją takie które większość uzna za nieatrakcyjne seksualnie, i mnóstwo takich które mniej więcej połowa oceni na plus, a połowa na minus.
PS Swoją drogą mi się wydaje, że fakt istnienia piękna obiektywnego (uniwersalnego, poza człowiekiem) nie oznacza że każdy na każdym etapie rozwoju może umiejętnie je rozpoznawać, a co za tym idzie zgadzać się co do tego czym jest (tak samo np. z dobrem, i złem). Była na tym forum zresztą ciekawa dyskusja o tym czy idee istnieją 'poza', czy tylko człowiek, albo inna istota odbierają pewne rzeczy jako np. dobre/złe, piękne/brzydkie. Ja myślę, że możliwym jest że one istnieją niezależnie od człowieka/innej istoty który/a je odbiera, no, ale to już inny temat, i lepiej powrócić do tego czego tyczy się dyskusja.
*******
Teraz do tematu:
Mam wrażenie, że niektórzy mają tutaj dobre intencje, ale wychodzą z tego złe rzeczy. Nie chcą (ci z dobrymi według mnie intencjami) żeby ludzie (tutaj akurat - mężczyźni-prawiczki) czuli się skazani na porażkę przez swój brak urody, więc piszą, że to tylko od pracy nad swoją osobowością zależy ich sukces, ale to jak zauważyłam prowadzi do niesprawiedliwych ocen ('nie udało Ci się - pewnie jesteś nieudacznikiem'), a przecież to nie wygląda zawsze w ten sposób. I o to mi chodzi, o zwrócenie uwagi na fakt że nie każdy któremu się nie udaje jest 'winny' (w sensie - swojej sytuacji), bo niektórzy jednak mają przez np. trudno usuwalne defekty urody 'pod górkę'.
