Witam.
Swietnie rozumiem autorke, mam ten sam problem z mezem. Ja mam 22 lata, maz 33, synek 9 miesiecy i ostatni raz z mezem kochalam w dniu poczecia syna.I od tego czasu do dzis sex byl 2 razy. Powod-niewiadomy. Jest wieczor a ja zamiast przytulac meza siedze na komputerze i zadreczam sie pytaniami co jest ze mna nie tak.
Zaczne od poczatku meza poznalam kilka lat temu, zakochalismy sie byl sex i to jaki sex jak z filmow
on umiesniony, wysportowany, w sile wieku zawsze usmiechniety, ja mloda, spragniona zycia i piekna; znam swoja wartos a raczej znalam. Po roku rozstalismy sie powody byly rowne w tym mozmencie nie istotne, ja wyjechalam za granice, po 2 latach wrocilam i bum odrazu na siebie wpadlismy, odżyły uczucia itd no i tu zaczol sie nasz koszmar bo to co sie dzieje to jakis koszmar na jawie. Teraz to wiedze ale wczensiej nie zauwazylam ze nasz sex jest bardzzooo sporadyczny tak naprawde to mial on miejsce kilka razy. Podczas ktoregos z tych kilku razy zaszlam w ciaze, zamieszaklismy razem-mielismy powazne problemy z jego matka poprostu mnie nienawidzi zaborcza kobieta uwaza ze ukradlam jej syna(stracilam meza 4 lata wczesniej, moj maz zajmowal sie nia mieszkali razem byl na jej kazde zawolanie itd) no i zaczely sie ciagle klutnie z jego matka, ona przeciw nam. Doszlo do tego ze zaatakowala mnie bo byla tak zazdrosna o mnie i dziecko ten koszmar z nia trwal 4miesiace wkoncu. Gdy wszystko usatalo my zosalismy sami, moj maz wciaz nie intersowal sie mna pod wsgledem fizycznym. Mowil wciaz ze jestem sliczna itd dobrze widzial ze podobam sie faceta nawet mimo ciazy, widzialm jego zazdrosc itd. Mowi ze pociagam go itd tylko nie czuje potrzeby zeby sie ze mna kochac wogole zero!!! cala ciaze poprostu mialam apetyt na sex, to bylo nie do zniesienia tlumaczylam sobie ze po ciazy to sie zmieni ze znow bedzie taki jak te 2 lata wczesniej, wciaz zyje tamtymi chwilami z nim.Prosilam, blagalam,kazalam zeby sie leczyl a on nic jak grochem o sciane, on nie pojdzie bo sie WSTYDZI! Probowalam wszytskiego by go podniecic, w lozku ze soba robilismy juz chyba wszytsko kochal sex tak samo jak ja, ale nic na niego nie dziala. Wiem, ze jestem atrakcyjna po ciazy odrazu wrocilam do siebie. Po woli tego nie wytrzymuje poprostu mam dosc zastanawiania sie proszenia. Byl raz u lekarza, pani doktor poprosila bysmy przysli razem chciala zebysmy mieli terapie malzenska ale niestety moj luby nie ma czasu. Ciagle pracuje, ucieka do pracy wychodzi o 9 rano wraca o 20, zamieszkalismy za maiste z jego inicjatywy, zostawia mnie tu sama na cale dnie, i dziwi mi sie ze gdy wraca z pracy jestem steskniona jego uwagi itd. On probuje zastapic mi sex-pieniedzmi. Ale mi na tym nie zalezy mam 22 lata chce czuc ze zyje. Jest tez jeden powazny problem (kurcze tez se wzielam faceta z problemami i teraz mam) maz pali marihuane. Jest bardzo nerwowy i to do uspokaja, moim zdaniem to jest naszym problemem. Wczesniej nie palil tego i wszytsko bylo z nim ok a teraz nic sie nie dzieje. Ja juz mam dosyc, brakuje mi czulosci poczucia ze ktos mnie potrzebuje jako kobiety nie jako sprzataczki czy kucharki. Dbam o niego najlepiej jak potrafie ale to nic nie daje on i tak mnie odtraca. To jest upokozenie nie do opisania. kobieta czuje sie nic nie warta...
Te kobiety czy tez mezczyzni ktorzy co noc zostaja odtracani przez swoich ukochanych wiedza o czym mowie.
Ja mysle o rozwodzie, na dzien dzisiejszy poprostu nie potrafie na niego patrzec. Probowalam bylam obok wspieralam, znosilam ale teraz jestem tym sfrustrowana, zla i zmeczona. Ile mozna żebrać o milosc. Nie przytula nie dotyka nic nie robi. lezy jak kloda obok!!! Musialam sie wygadac nikt tak naprawde nie wie o naszych problemach z wyjatkiem mojej przyjaciolki ktora mnie w tym wspiera jak moze. przepraszam za literowki ale nerwy mna kieruja. Nie wiem co mam zrobic, mamy cudownego synka nie chce by zyl w rozbite rodzinie, nie chce by wychowywal go ktos inny nie wyobrazam sobie ze ma innego "tatusia" ale z nim tez juz nie potrafie zyc. to jest bardzo ciezkiem albo poswiece sie rodzinie i poprostu swoje potrzeby schowal gdzies gleboko albo postaram sie o swoje szczescie tylko boje sie ze wtedy skrzywdze za duzo osób. Takie zalamanie mialam juz raz pare miesiecy temu, nic sie nie zmienilo od tamtego czasu oprocz mnie.