Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ??? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

66

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Widzę, że emocje zaczynają brać górę.  Mam wrażenie, że autorka tematu jednak nie opisała wszystkich aspektów, a i jej wiedza wydaje się opierać jedynie na tym, co mówi jej "obecny" facet, tak więc sama nie jest pewna i dlatego zapewne zdecydowała się napisać na tym forum, by ktoś jej pomógł rozwikłać tą niewiadoma. Zastanawiające jest, dlaczego ten facet po zdradzie jego żony nie odszedł, nasuwa się refleksja, czyż by ją kochał i jest mu z nią dobrze, a może ta zdrada powstała w jego wyobrazni, aby wzbudzić współczucie naiwnej młodej kobiety w wiadomym celu? Niektórzy zachwycają się tym, jaka to autorka wątku wspaniała, że sama odeszła od męża, a co w przypadku kiedy to jednak jej mąż ją przepędził ? a teraz pojawiła się wielka konsternacja i niepewność,  bo jednak nie idzie tak jak było zaplanowane. I w końcu sam "bohater", on również mógł zostać wydalony przez małżonkę, a teraz  zbiera siły, czyści teren i będzie się starał odbudować to co zepsuł. To, że wynajął dom na dłuższy okres jeszcze o niczym nie świadczy, to może być równie dobrze zagrywka w kierunku poprawy relacji z żoną.  Odbiegając nieco od tematu, czytając niektóre wypowiedzi odnoszę wrażenie, że małżeństwo powinno być terminowe, z możliwością przedłużenia, może to i było by dobre rozwiązanie, ale chyba dla tych mniej odpowiedzialnych, zmiennych, nie bardzo wiedzących co naprawdę chcą od życia i dziecinnych ludzi!, którzy chcą opiewać jedynie w szczęści i luksusie, a nie potrafią sprostać przeciwnością, które gotuje nam życie, czyli pospolita dziecinada, nie podoba mi się to zbieram zabawki i idę gdzieś indziej, ale w dorosłym świecie jest to bardzo delikatnie mówiąc kompromitujące i świadczy o człowieku.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Ja natomiast odnosze wrazenie, ze niektorzy za bardzo idealizuja malzenstwo bo z kilku wyypowiedzi moglabym wysnuc wniosek, ze lepszy rodzic nieszczesliwy, ale wierny - nawet wbrew swoim uczuciom, za to mieszkajacy w domu, niż rodzic mieszkajacy osobno, ale szczesliwy.
Nie wiem ile jest prawdy w tym, co autorka pisze, ale maki nastawiajace dzieci przeciwko niewiernemu ojcu nie sa rzadkoscia. Dla mnie takie matki w niczym się nie roznia od niewiernych ojcow i wcale się nie dziwie, ze facett od takiego babsztyla ucieka.


A już zupelnym idiotyzmem jest trwanie w choym zwiazku "dla dobra dzieci". Chyba, ze się te dzieci chcę nauczyc powielac chorobe.

68

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Iceni napisał/a:

Ja natomiast odnosze wrazenie, ze niektorzy za bardzo idealizuja malzenstwo bo z kilku wyypowiedzi moglabym wysnuc wniosek, ze lepszy rodzic nieszczesliwy, ale wierny - nawet wbrew swoim uczuciom, za to mieszkajacy w domu, niż rodzic mieszkajacy osobno, ale szczesliwy.
Nie wiem ile jest prawdy w tym, co autorka pisze, ale maki nastawiajace dzieci przeciwko niewiernemu ojcu nie sa rzadkoscia. Dla mnie takie matki w niczym się nie roznia od niewiernych ojcow i wcale się nie dziwie, ze facett od takiego babsztyla ucieka.


A już zupelnym idiotyzmem jest trwanie w choym zwiazku "dla dobra dzieci". Chyba, ze się te dzieci chcę nauczyc powielac chorobe.

To nie jest żądna idealizacja małżeństwa, bo tak naprawdę prawdziwe nie tylko małżeństwo, ale i każdy związek dorosłych i odpowiedzialnych ludzi powinien wyglądać zupełnie inaczej jak tu jest przedstawiony. Zanim zacznie się odnosić wrażenie na temat skutków, zachowując logiczną kolejność, należało by się skupić na przyczynach i genezie coraz częściej powstających problemów w małżeństwach, które są powodowane niczym innym, jak ułomnością ludzką, a ta jest zazwyczaj kierowana emocjami, zauroczeniem, bezmyślnością, nie przemyśleniem do końca swych decyzji etc. co w ostateczności prowadzi do małżeństwa, a dogłębniej to ujmując do farsy pojmowanej jako małżeństwo.

Co do dzieci, to można równie dobrze założyć, że zamiast powielać jak to nazwałaś "chorobę" wręcz odwrotnie, może być to przykład czego należy unikać, by ograniczyć nieszczęść rzucanych nam przez los.

69

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Zalozyc mozna wszysko, tylko jak pokazuje zycie i pacjjenci psychologow - dzieci znacznie czesciejj powielaja bledy rodzicow niż wyciagaja z nich wnioski.


Niemniej watek nie o tym.

Skoro mleko się już wylalo, to nie ma się co martwic, ze wykipi.
Teraz trzeba poskladac do kupy to, co zostalo i nie zmarnowac wszystkiego.

70

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Nie można walczyć z naturą.
Tak jak napisała Iceni, nie można wiecznie udawać orgazmów i miłości..
Jeśli związek nie ma silnych fundamentów, jeśli partnerzy nie są dla siebie przyjaciółmi to mała szansa, że  się razem zestarzeją..
Uważam, że nie można na siłę trzymać się kurczowo małżeństwa dlatego ze przysięgało się 20 czy 30 lat temu..
Zmieniamy się, zmieniają się nasze upodobania, oczekiwania i nie mamy na to wpływu..
Ważne jest aby umieć rozstać się z godnością i jak najmniej boleśnie kiedy nie umiemy już ze sobą żyć..

Doonna - nie masz prawa nikogo oceniać i nazywać cichodajkami w imię tego że nie zdradzałaś i nie byłaś zdradzona..
Super, ze tak Ci się życie ułożyło, ale nie wszyscy mają tyle szczęścia..
Autorka pisze swoja historię a Ty interpretujesz ja na swoją czyli wszyscy kłamią i oszukują a ona daje d.. za kasę..
Opanuj emocje, pohamuj język - no chyba że chcesz sprowadzić ta dyskusje do poziomu rynsztoku..
Tylko kto wtedy z Tobą w nim zostanie..

71

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Psychologiczna, mnie to wygląda tak, że ty się jakoś tak z łatwością zakochujesz w starszych facetach.
Czego szukasz, co oni Ci dają?
Chodzi o to, że po niedługim czasie znowu może się okazać, że to nie jest to, że on również zataił pewne fakty. Co jest bardzo prawdopodobne, bo taki dojrzały facet zrobi wiele, żeby przeżyć "drugą młodość".
I kłamstwa pierwszego mogą się okazać niewiele znaczące w porównaniu z kalibrem obecnego.
Czy ty zbyt pochopnie nie podejmujesz decyzji?
Rozumiem, że niewiele tracisz, bo Ci się w małżeństwie nie układało, ale czy tym razem jesteś pewna, że się poukłada?
Nie interesują Cię mężczyźni w wielu bardziej zbliżonym do twojego?
Nie zastanawiałaś się, czy nie masz ze sobą jakiegoś problemu, że wybierasz starszych.

72 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-09 14:37:42)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
bet napisał/a:

Nie zastanawiałaś się, czy nie masz ze sobą jakiegoś problemu, że wybierasz starszych.

coś w tym jest, ponoć kobiety wybierają starszych partnerów jak w dzieciństwie ojca nie miały.

73 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-04-09 15:08:47)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
takata napisał/a:

Doonna - nie masz prawa nikogo oceniać i nazywać cichodajkami w imię tego że nie zdradzałaś i nie byłaś zdradzona..
Super, ze tak Ci się życie ułożyło, ale nie wszyscy mają tyle szczęścia..
Autorka pisze swoja historię a Ty interpretujesz ja na swoją czyli wszyscy kłamią i oszukują a ona daje d.. za kasę..
Opanuj emocje, pohamuj język - no chyba że chcesz sprowadzić ta dyskusje do poziomu rynsztoku..
....

G.wno smierdzi g.wnem, nawet choćbyś nazwała to zapachem fiołków.
Gdyby użyła słowa K..wa to bardziej rozumiałbym Twoje oburzenie, w obecnym przypadku nie rozumiem.
Ponoć żyjemy w XXI wieku, nie w ciemnogrodzie więc jak to możliwe takie słowo Cię bulwersuje.

Pochwalić autorkę za uczciwość, można by gdyby uczciwie odeszła od męża zanim poznała kochanka, w obecnym przypadku nazwaniem tego co zrobiła za uczciwe jest nadużyciem.

takata napisał/a:

Uważam, że nie można na siłę trzymać się kurczowo małżeństwa dlatego ze przysięgało się 20 czy 30 lat temu..

Chyba mówisz o innym wątku, autorka obecnego jest w małżeństwie JUŻ AŻ 3 lata, z czego pół roku ma romans z podstarzałym lovelasem, który w każdej sytuacji jest wygrany, ma na boku młodą, piękną kochankę, a zawsze może wrócić do żony pod pozorem szczęścia dzieci (tak tłumaczy się teraz). On jej uświadomił jaka jest nieszczęśliwa.
Podejrzewam, że problem jej małżeństwa leży gdzieś bardziej na środku, autorka przedstawiła nam swoją wersję swojego nieszczęścia, od swojej strony, patrząc przez pryzmat motylków.

74

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
takata napisał/a:

Nie można walczyć z naturą.
Tak jak napisała Iceni, nie można wiecznie udawać orgazmów i miłości..
Jeśli związek nie ma silnych fundamentów, jeśli partnerzy nie są dla siebie przyjaciółmi to mała szansa, że  się razem zestarzeją..
Uważam, że nie można na siłę trzymać się kurczowo małżeństwa dlatego ze przysięgało się 20 czy 30 lat temu..
Zmieniamy się, zmieniają się nasze upodobania, oczekiwania i nie mamy na to wpływu..
Ważne jest aby umieć rozstać się z godnością i jak najmniej boleśnie kiedy nie umiemy już ze sobą żyć..

Doonna - nie masz prawa nikogo oceniać i nazywać cichodajkami w imię tego że nie zdradzałaś i nie byłaś zdradzona..
Super, ze tak Ci się życie ułożyło, ale nie wszyscy mają tyle szczęścia..
Autorka pisze swoja historię a Ty interpretujesz ja na swoją czyli wszyscy kłamią i oszukują a ona daje d.. za kasę..
Opanuj emocje, pohamuj język - no chyba że chcesz sprowadzić ta dyskusje do poziomu rynsztoku..
Tylko kto wtedy z Tobą w nim zostanie..

dzięki za ta wypowiedz.

Nie jestem cichodajka i nie wiem skad az tak negatywne emocje.
Co do zaufania- tak ufam ze mnie on nie oklamuje, w tym wszystkim co razem przezylismy/przezywamy nasza szczerość wobec siebie jest PODSTAWA do czekogolwiek co miało by nastapic we wspólnej przyszłości.
Czemu nie mieszkamy razem- rozumiem, bo nawet nie chciała bym się narazac na "naloty" jego zony poza tym rozumiem to ze dzieci sa dla Niego na pierwszym miejscu i teraz ten okres po wyprowadzce Jego jest ważny jeśli chodzi o jego relacje z dziecmi- zona już nastawia je przeciwko niemu- starsze dziecko wie o mnie, poznałam je, jak się można domyslac- nastawienie do mnie jest jakie jest "zabrałam jej ojca, zabrałam meza jej matce"... nie polemizuje z tym bo rozumiem takie emocje, a to ze rodzice już dawno nie byli razem tylko ze sobą mieszkali? teraz tego nie zrozumie, na wszystko potrzeba czasu.
Co do spraw finansowych- tak ten facet ma pieniądze, kwota która wspominacie to kaucja- 3 czynsze, jednak nie wiem czemu się co poniektórzy tego czepiają. Zona go nie wywalala- wręcz przeciwnie, zapowiedziała mi ze będzie walczyc wszelkimi sposobami o niego (jednak wybrala najgorszy z mozliwych- granie dziecmi).
Co do sytuacji z przed paru lat kiedy mieli kryzys malzenski bo ona go zdradzila- on został bo chciał walczyc o malzenstwo, również dla dobra dzieci, jednak mysle ze miarka się przebrała, nie mogl po tej zdradzie już być z nia szczęśliwy a poznając mnie zobaczyl ze można jeszcze kochac i czuc szczęście i radość z bliskości.

Los mnie doświadczyl nieudanym malżenstwem (dokonałam zlego wyboru na prawde..ale bylam niedoswiadczona można za mloda i za krotko go znalam) a teraz nawarzylam niezłego piwa i tak będę je pic.
Napisalam na forum żeby poznac Wasze opinie ale jeśli chcecie nazywać mnie cichodajka to nie zamierzam tego czytac.

75

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Co do starszych partnerów- maz 10lat starszy, nowy partner 15lat starszy.
Wiek męża to przypadek (zaraz odezwa się glosy ze nie ma przypadkow?), nowego partnera również. Rowniesnicy czy to na studiach czy gdzie indziej- jakos mnie nie interesowali, poza relacjami kolezenskimi. Może po prostu wole starszych, tatusia nie szukam, bo mam ojca z którym mam dobra i otwarta relacje.

76

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Iceni napisał/a:

Zalozyc mozna wszysko, tylko jak pokazuje zycie i pacjjenci psychologow - dzieci znacznie czesciejj powielaja bledy rodzicow niż wyciagaja z nich wnioski.

Dzieci biorą przykład z rodziców, a w przypadku różnicy między nimi czerpią naukę życia od tego, na którym się będą wzorować, a ten zaszczyt trzeba sobie wypracować, bo nie przyjdzie sam.


takata napisał/a:

Nie można walczyć z naturą.
Tak jak napisała Iceni, nie można wiecznie udawać orgazmów i miłości..
Jeśli związek nie ma silnych fundamentów, jeśli partnerzy nie są dla siebie przyjaciółmi to mała szansa, że  się razem zestarzeją..
Uważam, że nie można na siłę trzymać się kurczowo małżeństwa dlatego ze przysięgało się 20 czy 30 lat temu..
Zmieniamy się, zmieniają się nasze upodobania, oczekiwania i nie mamy na to wpływu..
Ważne jest aby umieć rozstać się z godnością i jak najmniej boleśnie kiedy nie umiemy już ze sobą żyć..
.

Wszystko można, tylko należy myśleć logicznie nad tym co się robi, aby nie krzywdzić innych!

A co powiesz w przypadku, kiedy Twoje dziecko da Ci tak popalić, nie spełni Twych oczekiwań etc. a obce będzie niemal Twoim ideałem, też powiesz córko/synu zostawiam cię bo już cię nie kocham, będziesz z obcym spędzać czas, sponsorować je, a swoje odsuniesz, lub oddasz do domu dziecka? Przecież pojecie miłości jest jedno i jednakowo się je okazuje, ale faktycznie z naturą nie można walczyć, jakież to tragiczne i żałosne! W dzisiejszych czasach tak łatwo przychodzi ludziom wyznawanie miłości, ale jednak nie wszyscy jak widać znają znaczenie tego słowa i jakże często na początku znajomości udają kogoś kim nie są w rzeczywistości. Owszem z biegiem czasu człowiek się zmienia, może równie dobrze dojść do tego, że jednak faktycznie nie ma sensu być razem, ale trzeba to do końca doprowadzić tak, jak to być powinno, a nie zgnoić się na koniec, a przy okazji partnera, ot taka niewielka różnica, ale jakże istotna.

77

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Dzenaro

Właśnie o tym pisze, że można wszystko tylko mądrze..
Co do Twojego porównania z dziećmi, to wybacz ale nie zgadam się. Miłość rodzicielska, to zupełnie inna relacja niż miłość małżeńska ( choć bywają przypadki że panowie czasem ja mylą ;-) )
Osobiście od swojego partnera oczekuje partnerstwa a to znaczy odpowiedzialność, dojrzałość i troska o dzieci..
Oczywiście jeśli zdarzył się wypadek czy choroba to wspieramy się i nie zamieniamy na bardziej sprawny model, ale jeśli naprawdę nie mielibyśmy już o czym ze sobą rozmawiać, zabrakło by tego wszystkiego o czym pisałam na górze, to wolałabym nie męczyć siebie i jego..

78 Ostatnio edytowany przez Liwia (2014-04-09 21:48:10)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Dzenaro napisał/a:

Widzę, że emocje zaczynają brać górę.  Mam wrażenie, że autorka tematu jednak nie opisała wszystkich aspektów, a i jej wiedza wydaje się opierać jedynie na tym, co mówi jej "obecny" facet, tak więc sama nie jest pewna i dlatego zapewne zdecydowała się napisać na tym forum, by ktoś jej pomógł rozwikłać tą niewiadoma. Zastanawiające jest, dlaczego ten facet po zdradzie jego żony nie odszedł, nasuwa się refleksja, czyż by ją kochał i jest mu z nią dobrze, a może ta zdrada powstała w jego wyobrazni, aby wzbudzić współczucie naiwnej młodej kobiety w wiadomym celu? Niektórzy zachwycają się tym, jaka to autorka wątku wspaniała, że sama odeszła od męża, a co w przypadku kiedy to jednak jej mąż ją przepędził ? a teraz pojawiła się wielka konsternacja i niepewność,  bo jednak nie idzie tak jak było zaplanowane. I w końcu sam "bohater", on również mógł zostać wydalony przez małżonkę, a teraz  zbiera siły, czyści teren i będzie się starał odbudować to co zepsuł. To, że wynajął dom na dłuższy okres jeszcze o niczym nie świadczy, to może być równie dobrze zagrywka w kierunku poprawy relacji z żoną.  Odbiegając nieco od tematu, czytając niektóre wypowiedzi odnoszę wrażenie, że małżeństwo powinno być terminowe, z możliwością przedłużenia, może to i było by dobre rozwiązanie, ale chyba dla tych mniej odpowiedzialnych, zmiennych, nie bardzo wiedzących co naprawdę chcą od życia i dziecinnych ludzi!, którzy chcą opiewać jedynie w szczęści i luksusie, a nie potrafią sprostać przeciwnością, które gotuje nam życie, czyli pospolita dziecinada, nie podoba mi się to zbieram zabawki i idę gdzieś indziej, ale w dorosłym świecie jest to bardzo delikatnie mówiąc kompromitujące i świadczy o człowieku.

Dzenaro-pięknie! Zgadzam się w 100%. Małżeństwo to nie zabawa. To życie, które czasem usłane jest różami, a czasem kamieniami. Każdy powinien mieć tego świadomość. Najłatwiej jest zabrać zabawki i zniknąć. Nie na tym rzecz polega. Romans to impuls, a nie odwaga by odejść. Tyle w temacie!

79

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Mam wrazenie, ze jak w kazdym watku o zdradzie czesc ocenia postepowanie autorki na podstawie wlasnych przezyc - w domu powieszonego nie rozmawia się o sznurze - tak tutaj o zdradzie tongue bo ci zdradzeni zawsze maja kieszenie pelne kamieni tongue

80 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-09 16:34:08)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Ja nie przezylem czegos takiego, więc oceniam względem mojego światopoglądu i wyznawanych wartości.
Dlatego tylko masz wrażenie Iceńko. Prawdopodobnie z reszta jak autorka tematu i romansidła po tak krótkim małżenstwie. Bo seks, bo kasa, bo miała tego deficyt i teraz sobie to wypełniła.

81 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-09 16:46:44)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Tak, tak, masz racje. Sa też tacy, ktorych szlag trafia, ze sobie jednego partnera znalezc nie moga, a inni bez trudu maja po dwoch tongue

82

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

To miał być atak personalny na mnie? big_smile to dziekuje, bo i tak sie usmiechnałem big_smile

83

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Bron Boze! Wierz mi, ze jeżeli mam ochote atakowac, to stac mníe na wiecej ;D

84

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Iceni napisał/a:

Mam wrazenie, ze jak w kazdym watku o zdradzie czesc ocenia postepowanie autorki na podstawie wlasnych przezyc - w domu powieszonego nie rozmawia się o sznurze - tak tutaj o zdradzie tongue bo ci zdradzeni zawsze maja kieszenie pelne kamieni tongue

Iceni, jak widać poszukujesz usprawiedliwienia sama dla siebie, wmawiając nam wszystkim że biale jest szare bo mamy przybrudzone okulary smile
Relatywizm moralny, który tak usilnie promujesz, jest Ci potrzebny, żeby móc sobie codziennie spojrzeć w lustro.
To jest jak najbardziej zrozumiałe.
Tylko dlaczego ciągle poszukujesz potwierdzenia u innych ?

85

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

A w czym niby twoja moralnosc jest lepsza od mojej? big_smile

86

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
takata napisał/a:

Dzenaro

Właśnie o tym pisze, że można wszystko tylko mądrze..
Co do Twojego porównania z dziećmi, to wybacz ale nie zgadam się. Miłość rodzicielska, to zupełnie inna relacja niż miłość małżeńska ( choć bywają przypadki że panowie czasem ja mylą ;-) )

Niestety ja to odebrałem nieco inaczej, ale być może należę do tych rozumiejących inaczej, a ponadto było by szalenie miło, abyś mnie oświeciła i powiedziała na czym polega różnica miedzy miłością, a tą inną miłością, jestem bardzo ciekaw tej interpretacji, którą to niby tylko kobiety rozumieją, a mężczyzni czasami mylą.



Iceni napisał/a:

Mam wrazenie, ze jak w kazdym watku o zdradzie czesc ocenia postepowanie autorki na podstawie wlasnych przezyc - w domu powieszonego nie rozmawia się o sznurze - tak tutaj o zdradzie tongue bo ci zdradzeni zawsze maja kieszenie pelne kamieni tongue

Nie prawda, ci zdradzeni pomimo przelanej goryczy nie noszą żadnych kamieni po kieszeniach, a jedynie są bogatsi o ciężkie życiowe doświadczenie, którego istotę znaczenia by pojąć i zrozumieć niestety należy przeżyć na własnej skórze, ale i również należy umieć wyciągnąć z tej niewątpliwie bardzo przykrej lekcji życia właściwe wnioski, które pomogą żyć dalej. Bezsensownym jest również w temacie o gwiazdach rozmawiać o życiu płciowym patyczaków, oceniając to na podstawie wikipedi, mając za sobą doświadczenie w danej dziedzinie, które jest kluczowym w meritum danego tematu.

87

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Nie ty pierwsza układająca sobie życie z żonatym. Twoją moralność mam gdzieś.
Ale wydaje mi się, że ewidentnie lecisz na kasę.
Co Ci taki kumpel student może dać?
A ten, drugi dom na działce, potem wynajęty dom z czynszem ok 8 tyś na miesiąc.
Stary mąż oszukał. Pewnie udawał bogatszego niż jest.
A ten wreszcie jest forsiasty.
Chcesz mieć luksus i łatwo się ustawić.
To jakiś standard w środowisku modelek czy byłych modelek?
Taka " szalona" miłość tylko tym razem jeszcze bardziej szalona, bo facet w końcu może nie ściemnia z tą kasą.

No więc z boku wygląda to tak, że pieniądz to jest jednak najlepszy afrodyzjak:):)

88

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Doonna napisał/a:

(...)A ze kochas wziol mieszkanie?
Moze zona go wyrzucila, przeciez troche to trwalo, poczytajcie sobie co autorka pisala o reakcji zony na zdrade i co sie pozniej dzialo...

facet nie mogl wytrzymac z zona :d    akurat!!!... 20 lat wytrzymal, a teraz nagle biedak musial uciec jak sie pojawila cichodajka i sprawa sie wydala...    BZDURA!!! (...)

Jeżeli nigdy nie miałaś do czynienia ze zdradą - to nie masz zielonego pojęcia jakie przynosi konsekwencje, emocje w życiu codziennym tegoż małżeństwa, którego zdrada dotyczyła. Uwielbiam jak ktoś "nie zna smaku" zdrady na sobie, a tak pewny jest tego co myśli i pisze. Należy ten temat omijać szerokim łukiem.

Gdyby zdecydowała się na rozwód bez romansu, również by było milion pytań dlaczego, po co, czy nie próbowałaś ratować. Nie dałaś nic od siebie itp itd. Nigdy nie będzie odpowiedniej przyczyny, który powoduje rozpad małżeństwa. To w wielu przypadkach jest katastrofą i dla jednych ze stron świat się wali. Należy trwać, bo się przysięgało- istna paranoja.

Podzielam opinię osób wypowiadających się w wątku (nieliczni). Większość osób tu (i w innych historiach) nie umie spojrzeć na problem inaczej niż przez pryzmat własnego życia, swoich przeżyć.

89 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-04-09 21:49:02)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Iceni napisał/a:

A w czym niby twoja moralnosc jest lepsza od mojej? big_smile

W tym, że istnieje
Ty masz namiastkę  moralności raczej dwoistość pomroczna która zmienia się w zależności od tego jak Ci wygodniej, zawsze znajdując wygodne dla Ciebie wytłumaczenie. Trudno to nazwać moralnością.
Bliższe moralności pani Dulskiej, oglądanej "wspak".

90

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Dzenaro napisał/a:
takata napisał/a:

Dzenaro

Właśnie o tym pisze, że można wszystko tylko mądrze..
Co do Twojego porównania z dziećmi, to wybacz ale nie zgadam się. Miłość rodzicielska, to zupełnie inna relacja niż miłość małżeńska ( choć bywają przypadki że panowie czasem ja mylą ;-) )

Niestety ja to odebrałem nieco inaczej, ale być może należę do tych rozumiejących inaczej, a ponadto było by szalenie miło, abyś mnie oświeciła i powiedziała na czym polega różnica miedzy miłością, a tą inną miłością, jestem bardzo ciekaw tej interpretacji, którą to niby tylko kobiety rozumieją, a mężczyzni czasami mylą.

Piszac o innej milosci myslalm o pedofilach, ktorzy "myla" corki z zonami, dlatego uwazam ze milosc rodzicielska to co innego niz milosc partnerska.. :-)

91 Ostatnio edytowany przez Dzenaro (2014-04-09 21:40:03)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
takata napisał/a:
Dzenaro napisał/a:
takata napisał/a:

Dzenaro

Właśnie o tym pisze, że można wszystko tylko mądrze..
Co do Twojego porównania z dziećmi, to wybacz ale nie zgadam się. Miłość rodzicielska, to zupełnie inna relacja niż miłość małżeńska ( choć bywają przypadki że panowie czasem ja mylą ;-) )

Niestety ja to odebrałem nieco inaczej, ale być może należę do tych rozumiejących inaczej, a ponadto było by szalenie miło, abyś mnie oświeciła i powiedziała na czym polega różnica miedzy miłością, a tą inną miłością, jestem bardzo ciekaw tej interpretacji, którą to niby tylko kobiety rozumieją, a mężczyzni czasami mylą.

Piszac o innej milosci myslalm o pedofilach, ktorzy "myla" corki z zonami, dlatego uwazam ze milosc rodzicielska to co innego niz milosc partnerska.. :-)

Sama na własne życzenie zapędziłaś się w kozi róg w swych rozważaniach. Pedofilia nie ma nic wspólnego z miłością , zarówno w stosunku do nieletnich jak i dorosłych. Jeżeli pojmujesz, że miłość bazuje na doznaniach cielesnych, zboczeniu, chorobie umysłowej, to przepraszam bardzo, ale aż ciśnie mi się na usta, że to jednak kobiety nie tyle co mylą, ale nie wiedzą czym jest miłość.

92

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
takata napisał/a:
Dzenaro napisał/a:
takata napisał/a:

Dzenaro

Właśnie o tym pisze, że można wszystko tylko mądrze..
Co do Twojego porównania z dziećmi, to wybacz ale nie zgadam się. Miłość rodzicielska, to zupełnie inna relacja niż miłość małżeńska ( choć bywają przypadki że panowie czasem ja mylą ;-) )

Niestety ja to odebrałem nieco inaczej, ale być może należę do tych rozumiejących inaczej, a ponadto było by szalenie miło, abyś mnie oświeciła i powiedziała na czym polega różnica miedzy miłością, a tą inną miłością, jestem bardzo ciekaw tej interpretacji, którą to niby tylko kobiety rozumieją, a mężczyzni czasami mylą.

Piszac o innej milosci myslalm o pedofilach, ktorzy "myla" corki z zonami, dlatego uwazam ze milosc rodzicielska to co innego niz milosc partnerska.. :-)

takata, mylisz miłośc z potrzebą zaspokojenia popedu seksualnego.
Seksualne wyżywanie się na dzieciach bynajmniej nie wyplywa z uczucia...

93

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Pamiętacie jeszcze temat wątku? A zasady regulaminu? Proszę o zakończenie off topu i przeniesienie prywatnych sporów poza forum.
Pozdrawiam

94

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Wielokropek napisał/a:

Pamiętacie jeszcze temat wątku? A zasady regulaminu? Proszę o zakończenie off topu i przeniesienie prywatnych sporów poza forum.
Pozdrawiam

Bardzo przepraszamy jeżeli zostało to w ten sposób odebrane. Nasze dywagacje w żadnym wypadku nie są żadnymi prywatnymi sporami, są jedynie rozwinięciem głębszego rozważania na czynniki pierwsze przedmiotowej sytuacji w iście koleżeńskim tonie z zachowaniem wszelkich konwenansów uznawanych powszechnie za właściwe. Obiecujemy jednak sztywno trzymać się tematu i jeszcze raz przepraszamy.

95 Ostatnio edytowany przez Leeahlee (2014-04-10 00:10:53)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Ja rozumiem że off top nie jest mile widziany, a to co zamierzam powiedzieć poniekąd nim jest, ale zauważyłam jedną rzecz w tym wątku; ludzie, którzy popierają autorkę są tacy cudowni, dobrzy, wyzwoleni i tolerancyjni. A jeżeli ktoś śmie spojrzeć na nią krytycznie to już jest be, ponieważ a) Sam nie miał doświadczenia ze zdradą, nie przeżył tego na własnej skórze, więc nie wie jak to jest i nie powinien się pod żadnym pozorem wypowiadać. Bądź też b) Jest sfrustrowaną ofiarą zdrady, która jedynie rzucała by kamieniami w innych biednych, niczemu nie winnych ludzi, którym było tak ciężko w życiu że po prostu musieli zdradzić.
W takim razie kto może się tutaj wypowiadać? Jedynie Ci co zdradzali lub byli/są w związkach z tymi co zdradzają? Ludzie których opinia jest właściwa to Ci wyrozumiali, i tak dobrze rozumiejący autorkę, przyklaskujący jej - jak to ona dobrze nie postąpiła. i jak autorka przestali postrzegać tylko biel i czerń, ale widzą również znaczniej więcej, odcieni greya, niż tylko pięćdziesiąt.

Ja rozumiem że każdy ma własną opinię, ale nie popadajmy w skrajności. Niestety ale autorka postąpiła niewłaściwie i nie da się jej wybielić, święta nie będzie, jej moralność również w dużym stopniu ucierpiała. A to co miałam do powiedzenia na temat samego wątku, opisałam wcześniej.

96

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
takata napisał/a:

Ważne jest aby umieć rozstać się z godnością i jak najmniej boleśnie kiedy nie umiemy już ze sobą żyć..


Doonna - nie masz prawa nikogo oceniać i nazywać cichodajkami w imię tego że nie zdradzałaś i nie byłaś zdradzona..
Super, ze tak Ci się życie ułożyło, ale nie wszyscy mają tyle szczęścia..
Autorka pisze swoja historię a Ty interpretujesz ja na swoją czyli wszyscy kłamią i oszukują a ona daje d.. za kasę..
Opanuj emocje, pohamuj język - no chyba że chcesz sprowadzić ta dyskusje do poziomu rynsztoku..
Tylko kto wtedy z Tobą w nim zostanie..

Rozstac sie z godnoscia, to przedstawic sprawe mezowi w momencie niezadowolenia ze zwiazku, a
nie dopiero po trzech miesiacach dupcenia na boku.

Nie oceniam nikogo a wyrazam moje zdanie na temat ,,dziewczat" uprawiajacych sex po cichu i w ukryciu = cichodajki.
O dawaniu dupy za kase nic nie wspomnialam, co nie wyklucza, ze kochanek jest lepsza partia rowniez w tym kierunku...
moze byc tez krowa co duzo ryczy, ale tego nie wiemy, a psychologiczna mysli ze wie smile

Takata, wlasciwie dlaczego bronisz z takim zapalem zdrady i oszustwa, kiedy w nastepnym zdaniu piszesz mi ze mam szczescie, ze mnie takie cos nie spotkalo?
To w koncu to szczescie czy nieszczescie?

Dla psychologicznej ma byc szczescie ale dla jej meza nieszczescie,  bo go TO spotkalo...
no i moze szczescie dla kochanka, ale jego zone tez to nieszczescie spotkalo...
dzieci tez nieszczesliwe...

a propo dzieci, to normalne ze jej nienawidza, nie trzeba zadnego buntowania w tym kierunku...
i to wie kazdy, no moze Takata nie wie, ale Takata nie wie jeszcze duzo rzeczy big_smile
( w temacie pedofili -  Takata normalnie wstyd dziewczyno ze glos zabralas )

97

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
smallangel napisał/a:

Jeżeli nigdy nie miałaś do czynienia ze zdradą - to nie masz zielonego pojęcia jakie przynosi konsekwencje, emocje w życiu codziennym tegoż małżeństwa, którego zdrada dotyczyła. Uwielbiam jak ktoś "nie zna smaku" zdrady na sobie, a tak pewny jest tego co myśli i pisze. Należy ten temat omijać szerokim łukiem.

Gdyby zdecydowała się na rozwód bez romansu, również by było milion pytań dlaczego, po co, czy nie próbowałaś ratować. Nie dałaś nic od siebie itp itd. Nigdy nie będzie odpowiedniej przyczyny, który powoduje rozpad małżeństwa. To w wielu przypadkach jest katastrofą i dla jednych ze stron świat się wali. Należy trwać, bo się przysięgało- istna paranoja.

Podzielam opinię osób wypowiadających się w wątku (nieliczni). Większość osób tu (i w innych historiach) nie umie spojrzeć na problem inaczej niż przez pryzmat własnego życia, swoich przeżyć.

Co chcesz przez to powiedziec???... 
  ze jak mnie maz nie zdradzil to nie potrafie sobie wyobrazic jakie emocje budzi,
jakim jest strasznym bolem i nieszczesciem?

Nie wiem jakie przynosi konsekwencje???...    WIEM!!! - wlasnie mniej wiecej takie jak w tym watku!!!

A szerokim lukiem to omijam zonatych facetow tongue

Jest wiele odpowiednich przyczyn do rozwodu np. jesli jedno z malzonkow pije, bije, cpa, zneca sie itd...   dziwne, ze tego nie wiesz.

98 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-10 15:55:11)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

To takie same gadanie jak to, że ten kto nie potrafi śpiewać profesjonalnie - nie może oceniać czy ktoś czasem nie fałszuje.
Prawda jest taka, że zrobiła być może dobrze (na pewno sobie!), ale nie zrobiła tego w odpowiedniej kolejności.
A czy zrobiła dobrze na przyszłość? Śmiem wątpić, bo pryzmat romansu w 3 letnim małżeństwie powinien być uwłaczający.
Ale pocieszenie jest też takie, że nie stało się to po nocy poślubnej lub w trakcie wesela (czy tam samego slubu)! smile

99 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-10 16:34:22)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
psychologiczna napisał/a:

Nie chodzi mi ani o poklask ani o wybielenie się w tej sytuacji, wiem wszystko- tak się nie robi, najpierw się cos konczy potem zaczyna, może to zabrzmi kuriozalnie w tej sytuacji ale nie jestem złą kobietą.

Pytam tylko ludzi którzy mają swoje doświadczenia i obserwacje o zdanie- po prostu chciała bym z nim już zamieszkać, żyć , zacząć budować i nie mogę opanować swojej niecierpliwości. Kocham go i tęsknie, ot co.

Psychologiczna ja nie mam takiego doświadczenia więc Ci nie pomogę.
Powiem tylko co myślę o Twojej sytuacji.
Jadą tutaj po Tobie jak po łysej kobyle.
Wielokrotnie pisałem na tym forum jakie mam zdanie na temat zdrady. Mówiąc krótko - zdrada NIE!
Pomimo tego absolutnie Ciebie nie potępiam.
Owszem dopuściłaś się zdrady, ale powiedziałaś mężowi prawdę, bo nie chciałaś żyć w kłamstwie.
Tak to w życiu jest, że wiele małżeństw się rozpada i to nie tylko z powodu zdrady.
Znam z forum takie osoby które rozstały się z powodu wypalenia uczuć. Owszem nie zdradziły tylko zakończyły swoje związki i następnie ułożyły sobie życie od nowa i teraz są szczęśliwe.
Myślę, że Ty z Twoim jeszcze mężem w pewnym momencie pogubiliście się. Może zbyt mało ze sobą rozmawialiście  http://emotikona.pl/emotikony/pic/niewiem.gif To już jednak historia.
Osobiście uważam, że dla dzieci lepsze jest rozstanie rodziców niż życie w toksycznym związku.
Wbrew pozorom dzieci są bardzo dobrymi psychologami i na ogół świetnie wyczuwają, że coś między rodzicami jest nie tak.
Natomiast każdy ma prawo do szczęścia, czego Tobie mocno życzę i trzymam kciuki.
Na miłość nie ma lekarstwa, niestety http://emotikona.pl/emotikony/pic/2placz.gif

100

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Doonna napisał/a:

A szerokim lukiem to omijam zonatych

To znaczy, że wolnych facetów nie omijasz "szerokim łukiem" http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif

101

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
bet napisał/a:

Nie ty pierwsza układająca sobie życie z żonatym. Twoją moralność mam gdzieś.
Ale wydaje mi się, że ewidentnie lecisz na kasę.
Co Ci taki kumpel student może dać?
A ten, drugi dom na działce, potem wynajęty dom z czynszem ok 8 tyś na miesiąc.
Stary mąż oszukał. Pewnie udawał bogatszego niż jest.
A ten wreszcie jest forsiasty.
Chcesz mieć luksus i łatwo się ustawić.
To jakiś standard w środowisku modelek czy byłych modelek?
Taka " szalona" miłość tylko tym razem jeszcze bardziej szalona, bo facet w końcu może nie ściemnia z tą kasą.

No więc z boku wygląda to tak, że pieniądz to jest jednak najlepszy afrodyzjak:):)

A mnie się wydaje, że chyba Tobie tak się wydaje i przy tym chciałbym pozostać.

102

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
psychologiczna napisał/a:

Cholera, assassin jesteś bardzo trafny. I Twoja odpowiedź jest bardzo obiektywna.
Ale co zrobić jeśli się kocha i wierzy ze teraz to jest TO?

No ale ty już to przeżyłaś.. ze swoim meżem też kochałaś i wierzyłaś,ze to jest To, bo wyszłaś za mąż za niego. Jedynym pocieszeniem w tej durnej sytuacji jest to,że oboje przyznaliście się do zdrad swoim partnerom. Aczkolwiek uważam,że pakowanie się w związek z żonatym, dzieciatym facetem to szczyt głupoty!

103 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-10 16:52:49)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Basia38 napisał/a:
psychologiczna napisał/a:

Cholera, assassin jesteś bardzo trafny. I Twoja odpowiedź jest bardzo obiektywna.
Ale co zrobić jeśli się kocha i wierzy ze teraz to jest TO?

No ale ty już to przeżyłaś.. ze swoim meżem też kochałaś i wierzyłaś,ze to jest To, bo wyszłaś za mąż za niego. Jedynym pocieszeniem w tej durnej sytuacji jest to,że oboje przyznaliście się do zdrad swoim partnerom. Aczkolwiek uważam,że pakowanie się w związek z żonatym, dzieciatym facetem to szczyt głupoty!

Zgadzam się, że to szczyt głupoty.
Ile jest takich sytuacji, gdzie kochanek, czy kochanka wracają do swoich prawnych partnerów i wtedy co?
Ano to http://emotikona.pl/emotikony/pic/2dziura.gif czyli czarna dziura, czego nikomu nie życzę.

104

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Lexpar - oczywiście.  No ale nasza bohaterka sama wie najlepiej co robi. Zastanawiam się tylko nad jednym.. czy będzie potrafiła zbudować swoje szczęście na nieszczęściu innych. Bo nie wierzę w to,że ten jej wybranek miał zgotowane  piekło na ziemi przez swoją żonę i jako masochista znosił to  ileś tam lat.. A dopiero poznanie autorki wątku otworzyło mu oczy i przerwał kierat domowy;) haha  no takie bajki nie robią na mnie wrażenia. Coś mi się zdaje,ze facet sobie  odskoczni szukał, znalazł, zabawi się i z podkulonym ogonem wróci do swojej małżonki i będzie błagał o wybaczenie;)

105

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Doonna napisał/a:

Co chcesz przez to powiedziec???... 
  ze jak mnie maz nie zdradzil to nie potrafie sobie wyobrazic jakie emocje budzi,
jakim jest strasznym bolem i nieszczesciem?

Nie wiem jakie przynosi konsekwencje???...    WIEM!!! - wlasnie mniej wiecej takie jak w tym watku!!!

A szerokim lukiem to omijam zonatych facetow tongue

Jest wiele odpowiednich przyczyn do rozwodu np. jesli jedno z malzonkow pije, bije, cpa, zneca sie itd...   dziwne, ze tego nie wiesz.

Jasne, że nie wiesz. Bo przeczytać, a przeżywać to kolosalna różnica smile

106

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Lexpar napisał/a:
Doonna napisał/a:

A szerokim lukiem to omijam zonatych

To znaczy, że wolnych facetów nie omijasz "szerokim łukiem" http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif

Oczywiscie ze nie smile
Jestem rozwodka, nie lesbijka  big_smile big_smile big_smile

107

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
smallangel napisał/a:
Doonna napisał/a:

Co chcesz przez to powiedziec???... 
  ze jak mnie maz nie zdradzil to nie potrafie sobie wyobrazic jakie emocje budzi zdrada,
jakim jest strasznym bolem i nieszczesciem?

Nie wiem jakie przynosi konsekwencje???...    WIEM!!! - wlasnie mniej wiecej takie jak w tym watku!!!

A szerokim lukiem to omijam zonatych facetow tongue

Jest wiele odpowiednich przyczyn do rozwodu np. jesli jedno z malzonkow pije, bije, cpa, zneca sie itd...   dziwne, ze tego nie wiesz.

Jasne, że nie wiesz. Bo przeczytać, a przeżywać to kolosalna różnica smile

A TY wiesz smile

No to opowiadaj...   jakie szczescie i dla kogo jest w zdradzie?

Pomijajac zdradzonych , zdradzacze sa szczesliwi?...  z tego co pisze psychologiczna to na szczesliwa nie wyglada...
a jej kochanek ma kupe klopotow i nieprzyjemnosci...
gdzie to szczescie?


PS: Rozumiem, ze ty zdradzalas, bo jako kobieta zdradzona to raczej nie zyczyla bys innej co Tobie nie mile ( no chyba ze masz Taki zlosliwy charakter,
to zwracam honor smile ).

108

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Jestem.

Ocen się nie uniknie, no ale nie będę się nikomu tłumaczyć że nie lece na kase itd. Jeśli ktoś przez ten pryzmat patrzy na moja sytuacje (bardzo to powierzchowne), to znaczy że sam ma z tym jakiś problem (czyżby kompleksy?).

"Wchodzenie" w związek z żonatym i dzieciatym facetem to straszna głupota? nie, to straszna trauma dla wszystkich dookoła a najwieksza dla tych najbardziej zaangażowanych- przecież gdybym była wygodna czy marzyl by mi się skok w bok bez zobowiazan to wlasnie z kumplem-studentem poszla bym w tango nie bacząc na konsekwencje. Tak trudno zrozumieć że zakochaliśmy się w sobie? Mamy teraz swoje ogromne plecaki i ciężary uwierzcie mi nie ma chwili bez tego poczucia strasznego ciężaru. Nie użalam się nad sobą wiem ze strony zdradzone przezywaja większe pieklo ale to nie jest tak ze my sobie wpadliśmy w ramiona i mamy wszystko w D... a oni cierpia. Hipokryzja? nie. Cierpimy razem z nimi, miotają nami sprzeczne emocje i to jest najwieksza próba- czy przetrwamy ja razem? nie wiem! Ja ze swojej strony wiem ze dużo uniose ale mam latwiej- zawiodłam meza, ale on zawiodl nie tylko zone ale również dzieci które nie radza sobie w tej sytuacji mimo ze poswieca im dużo czasu i uwagi teraz.

Tak, wskoczcie na mnie, może jestem "kobieta bluszczem" bo zakochałam się bo bólu, cierpie teraz meki niepewności kiedy nie ma go blisko. Chce żeby to wszystko było "po coś" bo świadomie zrobiliśmy mega demolke w naszych zyciach- rozstania, wyprowadzki, afery które tak czy tak będą się ciagnac.

109

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Szczescie???


Tak, obydwoje wyszliśmy z domow żeby moc zacząć nowe zycie, w którym chcieli byśmy żeby zagoscilo szczęście przezywane z osoba/dzięki osobie która jest bliska i pasuje do nas.

Jednak nie ma opcji budowac szczęścia jak dookoła szaleje huragan strasznych emocji, nie wiem ile zajmie odgruzowanie tego wszystkiego ale raczej nieprędko.

110

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
psychologiczna napisał/a:

Szczescie???


Tak, obydwoje wyszliśmy z domow żeby moc zacząć nowe zycie, w którym chcieli byśmy żeby zagoscilo szczęście przezywane z osoba/dzięki osobie która jest bliska i pasuje do nas.

Jednak nie ma opcji budowac szczęścia jak dookoła szaleje huragan strasznych emocji, nie wiem ile zajmie odgruzowanie tego wszystkiego ale raczej nieprędko.

Mnie tylko ciekawi jeszcze jedna rzecz, tak jak już ktoś uprzednio wspomniał, czy masz absolutną pewność, że "historia życia" tego faceta to nie bujdy na resorach. Bo w sumie to wszystko trąci schematem, a jeśli rzeczywiście tak jest to przysłowiowo oberwiesz po uszach i zmarnujesz kolejne parę lat życia. Ot taka myśl się po prostu sama nasuwa.

111

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
assassin napisał/a:
psychologiczna napisał/a:

Szczescie???


Tak, obydwoje wyszliśmy z domow żeby moc zacząć nowe zycie, w którym chcieli byśmy żeby zagoscilo szczęście przezywane z osoba/dzięki osobie która jest bliska i pasuje do nas.

Jednak nie ma opcji budowac szczęścia jak dookoła szaleje huragan strasznych emocji, nie wiem ile zajmie odgruzowanie tego wszystkiego ale raczej nieprędko.

Mnie tylko ciekawi jeszcze jedna rzecz, tak jak już ktoś uprzednio wspomniał, czy masz absolutną pewność, że "historia życia" tego faceta to nie bujdy na resorach. Bo w sumie to wszystko trąci schematem, a jeśli rzeczywiście tak jest to przysłowiowo oberwiesz po uszach i zmarnujesz kolejne parę lat życia. Ot taka myśl się po prostu sama nasuwa.

Czy istnieje cos takiego jak pewność absolutna???
Schemat... Assassin mysle ze schematy to jawny dowod na to ze ludzie maja często bardzo podobne problemy i sytuacje. Pare lat zycia? Nie Assassin, ta sytuacja wyklaruje sie w ciągu najbliższych paru miesięcy, bo nikt ani on ani ja, nie zniesiemy takich ruchomych piaskow. Powiedzielismy sobie nawet dzisiaj, ze nie będziemy lawirować, ze ma być prawda prosto w oczy... to nie jest facet który będzie sie bawil w sciemy- bo niby po co? nie był i nie jest ze mna dla seksu tego jestem pewna.
Jeśli on wroci do zony, oberwe po uszach, jednak jestem 100% pewna ze jego zycie będzie wtedy pieklem nie wierze w magiczne przełomy i "wstrząs motywacyjny" jakim może być zdrada. Nie dla nich, którzy już to w związku mieli i on nie potrafi jej do dziś tego wybaczyć. Jeśli on wroci do zony, zwatpie we wszystko i we wszystkich. Bo wiem ile go kosztowala wyprowadzka i powiedzenie o tym dzieciom, to dojrzaly facet a nie gowniarz 20letni (bez obrazy dla 20latkow którzy bywaja dojrzali), który podjal dojrzala decyzje. To była JEGO decyzja, ja nie naciskałam, nie poganialam, nie manipulowałam.

112

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

A historia zycia jest taka - ozenil sie wcześnie bo ona zaciazyla, ale kochal ja. miewali kryzysy ale jakos dla dobra rodziny z tego wychodzili, on ja pare lat temu zdradzil ale to był "wyskok" którego zalowal a ona mu niby wybaczyla (mysle ze ze względu na dzieci i sprawy finansowe). Ona zdradzala go jakiś czas (była w tamtym zakochana), tez pare lat temu- ale jakos to sklecili mimo ze od tego czasu on już (jak twierdzi) nie czul sie z nia szczęśliwy, klocili sie, zdrada zawsze wylazila w emocjach itd. Ucierpial tez na tym seks. On mowi, ze te pare lat to tylko praca praca praca, a uczucia przelewal na dzieci.
Tak, wierze mu.
Kiedy go poznałam był innym człowiekiem, człowiekiem zamrozonym, z maska...
Na mnie sie otworzyl, z zona nie rozmawial, w naszym związku rozmawiamy ciagle, jest bliskość/intymność.

Przyjaciel powiedzial mu ze gdyby zrobil to wtedy, kiedy ona go zdradzila, wszyscy by mu przyklasneli i przyznali racje. Podziwiam go za to ze wtedy był na tyle silny żeby dla dobra związku jeszcze powalczyć, ale skonczylo sie.

Mysle ze w tym swietle jego decyzja i wyprowadzka jest swiadoma i przemyslana, co nie znaczy ze nie jest trudno i nie myśli jeszcze o zonie w kategoriach przywiązania/wyrzutow sumienia, mysle ze przekreslic kilkunastoletnie malzenstwo nie jest latwo.

113 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-10 19:48:22)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
psychologiczna napisał/a:
assassin napisał/a:
psychologiczna napisał/a:

Szczescie???


Tak, obydwoje wyszliśmy z domow żeby moc zacząć nowe zycie, w którym chcieli byśmy żeby zagoscilo szczęście przezywane z osoba/dzięki osobie która jest bliska i pasuje do nas.

Jednak nie ma opcji budowac szczęścia jak dookoła szaleje huragan strasznych emocji, nie wiem ile zajmie odgruzowanie tego wszystkiego ale raczej nieprędko.

Mnie tylko ciekawi jeszcze jedna rzecz, tak jak już ktoś uprzednio wspomniał, czy masz absolutną pewność, że "historia życia" tego faceta to nie bujdy na resorach. Bo w sumie to wszystko trąci schematem, a jeśli rzeczywiście tak jest to przysłowiowo oberwiesz po uszach i zmarnujesz kolejne parę lat życia. Ot taka myśl się po prostu sama nasuwa.

Czy istnieje cos takiego jak pewność absolutna???
Schemat... Assassin mysle ze schematy to jawny dowod na to ze ludzie maja często bardzo podobne problemy i sytuacje. Pare lat zycia? Nie Assassin, ta sytuacja wyklaruje sie w ciągu najbliższych paru miesięcy, bo nikt ani on ani ja, nie zniesiemy takich ruchomych piaskow. Powiedzielismy sobie nawet dzisiaj, ze nie będziemy lawirować, ze ma być prawda prosto w oczy... to nie jest facet który będzie sie bawil w sciemy- bo niby po co? nie był i nie jest ze mna dla seksu tego jestem pewna.
Jeśli on wroci do zony, oberwe po uszach, jednak jestem 100% pewna ze jego zycie będzie wtedy pieklem nie wierze w magiczne przełomy i "wstrząs motywacyjny" jakim może być zdrada. Nie dla nich, którzy już to w związku mieli i on nie potrafi jej do dziś tego wybaczyć. Jeśli on wroci do zony, zwatpie we wszystko i we wszystkich. Bo wiem ile go kosztowala wyprowadzka i powiedzenie o tym dzieciom, to dojrzaly facet a nie gowniarz 20letni (bez obrazy dla 20latkow którzy bywaja dojrzali), który podjal dojrzala decyzje. To była JEGO decyzja, ja nie naciskałam, nie poganialam, nie manipulowałam.

Akurat tego jaki tak naprawdę jest dopiero się dowiesz i nie za miesiąc, pól roku tylko dopiero po dłuższym czasie.
Takie deklaracje z ust dojrzałej kobiety są nie na miejscu, bo prawdopodobieństwo czarnego scenariusza dla Ciebie mimo wszystko jest wysokie, a tym samym nie uzależniałbym swojego stosunku do innych ludzi powiedzmy od "wybrakowanego egzemplarza", zresztą jeden taki już Ci się trafił. A jeszcze nawet nie masz 30-tki.

114

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Nie wiem, to chyba nie jestem dojrzala. Jestem na dzień dzisiejszy zagubiona i czuje sie samotna, potrzebuje bliskości mężczyzny którego kocham i sytuacja mnie przerasta, dlatego jestem tutaj.
W dodatku nie umiem nawet przezywac zaloby po moim malzenstwie, w które tez wlozylam mnóstwo pracy, emocji i zaangażowania,i wiele wycierpiałam, bo skupiam sie na problemach i niepewnościach mezczyzny w którym sie zakochałam- i to mysle, jest najgorsze.

115

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Basia38 napisał/a:

Lexpar - oczywiście.  No ale nasza bohaterka sama wie najlepiej co robi. Zastanawiam się tylko nad jednym.. czy będzie potrafiła zbudować swoje szczęście na nieszczęściu innych. Bo nie wierzę w to,że ten jej wybranek miał zgotowane  piekło na ziemi przez swoją żonę i jako masochista znosił to  ileś tam lat.. A dopiero poznanie autorki wątku otworzyło mu oczy i przerwał kierat domowy;) haha  no takie bajki nie robią na mnie wrażenia. Coś mi się zdaje,ze facet sobie  odskoczni szukał, znalazł, zabawi się i z podkulonym ogonem wróci do swojej małżonki i będzie błagał o wybaczenie;)

No to mogę z Tobą polemizować w tej kwestii.
Wiele osób jest w swoich związkach i w nich zostają.
Pytanie dlaczego?
Ano dlatego, że przyzwyczajenie, że strach przed nowym, że brak odwagi etc.
Wtedy wystarczy mała iskierka i mamy duże ognisko.
Tak więc autorka tkwiła w chorym związku i jej kolega również.
Owszem obydwoje będąc nieszczęśliwymi ( tak zakładam) byli bardziej podatni na tą małą iskierkę.
Takie życie i takie historię będą mieć miejsce nie mamy na to wpływu.

116

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
psychologiczna napisał/a:

Nie wiem, to chyba nie jestem dojrzala. Jestem na dzień dzisiejszy zagubiona i czuje sie samotna, potrzebuje bliskości mężczyzny którego kocham i sytuacja mnie przerasta, dlatego jestem tutaj.
W dodatku nie umiem nawet przezywac zaloby po moim malzenstwie, w które tez wlozylam mnóstwo pracy, emocji i zaangażowania,i wiele wycierpiałam, bo skupiam sie na problemach i niepewnościach mezczyzny w którym sie zakochałam - i to mysle, jest najgorsze.

I jeszcze jedno. Uzależnianie swojego szczęścia od obecności faceta w życiu prowadzi donikąd.

Na ten moment to raczej jest zauroczenie tzw. "motyle", a nie zakochania, miłości i takie tam...

117

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Doonna napisał/a:
Lexpar napisał/a:
Doonna napisał/a:

A szerokim lukiem to omijam zonatych

To znaczy, że wolnych facetów nie omijasz "szerokim łukiem" http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif

Oczywiscie ze nie smile
Jestem rozwodka, nie lesbijka  big_smile big_smile big_smile

Bo z Twoich postów wynikało, że jesteś mężatką http://emotikona.pl/emotikony/pic/01icon_lol2.gif
Ale ja też żonatych facetów omijam szerokim łukiem http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif

118

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
assassin napisał/a:
psychologiczna napisał/a:

Nie wiem, to chyba nie jestem dojrzala. Jestem na dzień dzisiejszy zagubiona i czuje sie samotna, potrzebuje bliskości mężczyzny którego kocham i sytuacja mnie przerasta, dlatego jestem tutaj.
W dodatku nie umiem nawet przezywac zaloby po moim malzenstwie, w które tez wlozylam mnóstwo pracy, emocji i zaangażowania,i wiele wycierpiałam, bo skupiam sie na problemach i niepewnościach mezczyzny w którym sie zakochałam - i to mysle, jest najgorsze.

I jeszcze jedno. Uzależnianie swojego szczęścia od obecności faceta w życiu prowadzi donikąd.

Na ten moment to raczej jest zauroczenie tzw. "motyle", a nie zakochania, miłości i takie tam...

Napisalam ze "na dzień dzisiejszy" bo nigdy wcześniej nie bylam w takiej sytuacji!!!! Generalnie od zawsze staram sie być niezalezna pod wieloma względami, ale chyba jak sie człowiek zakocha to ma te potrzeby wywindowane, a szczególnie kiedy mierzy sie z życiowymi problemami!!!

119

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
psychologiczna napisał/a:

A historia zycia jest taka - ozenil sie wcześnie bo ona zaciazyla, ale kochal ja. miewali kryzysy ale jakos dla dobra rodziny z tego wychodzili, on ja pare lat temu zdradzil ale to był "wyskok" którego zalowal a ona mu niby wybaczyla (mysle ze ze względu na dzieci i sprawy finansowe). Ona zdradzala go jakiś czas (była w tamtym zakochana), tez pare lat temu- ale jakos to sklecili mimo ze od tego czasu on już (jak twierdzi) nie czul sie z nia szczęśliwy, klocili sie, zdrada zawsze wylazila w emocjach itd. Ucierpial tez na tym seks. On mowi, ze te pare lat to tylko praca praca praca, a uczucia przelewal na dzieci.
Tak, wierze mu.
Kiedy go poznałam był innym człowiekiem, człowiekiem zamrozonym, z maska...
Na mnie sie otworzyl, z zona nie rozmawial, w naszym związku rozmawiamy ciagle, jest bliskość/intymność.

Przyjaciel powiedzial mu ze gdyby zrobil to wtedy, kiedy ona go zdradzila, wszyscy by mu przyklasneli i przyznali racje. Podziwiam go za to ze wtedy był na tyle silny żeby dla dobra związku jeszcze powalczyć, ale skonczylo sie.

Mysle ze w tym swietle jego decyzja i wyprowadzka jest swiadoma i przemyslana, co nie znaczy ze nie jest trudno i nie myśli jeszcze o zonie w kategoriach przywiązania/wyrzutow sumienia, mysle ze przekreslic kilkunastoletnie malzenstwo nie jest latwo.

No cóż coraz bardziej ten Twój misio traci na wartości. Sądziłem, że on taki święty, a tu jednak nie jest "męczennikiem" swojej żony. Wyskok czy romans jak dla mnie ten sam kaliber - raczej powód do zakończenia "współpracy", bynajmniej do chluby. To Twoje życie ale patrząc z boku zbyt dużo jest tu tych ALE...

120

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
assassin napisał/a:
psychologiczna napisał/a:

A historia zycia jest taka - ozenil sie wcześnie bo ona zaciazyla, ale kochal ja. miewali kryzysy ale jakos dla dobra rodziny z tego wychodzili, on ja pare lat temu zdradzil ale to był "wyskok" którego zalowal a ona mu niby wybaczyla (mysle ze ze względu na dzieci i sprawy finansowe). Ona zdradzala go jakiś czas (była w tamtym zakochana), tez pare lat temu- ale jakos to sklecili mimo ze od tego czasu on już (jak twierdzi) nie czul sie z nia szczęśliwy, klocili sie, zdrada zawsze wylazila w emocjach itd. Ucierpial tez na tym seks. On mowi, ze te pare lat to tylko praca praca praca, a uczucia przelewal na dzieci.
Tak, wierze mu.
Kiedy go poznałam był innym człowiekiem, człowiekiem zamrozonym, z maska...
Na mnie sie otworzyl, z zona nie rozmawial, w naszym związku rozmawiamy ciagle, jest bliskość/intymność.

Przyjaciel powiedzial mu ze gdyby zrobil to wtedy, kiedy ona go zdradzila, wszyscy by mu przyklasneli i przyznali racje. Podziwiam go za to ze wtedy był na tyle silny żeby dla dobra związku jeszcze powalczyć, ale skonczylo sie.

Mysle ze w tym swietle jego decyzja i wyprowadzka jest swiadoma i przemyslana, co nie znaczy ze nie jest trudno i nie myśli jeszcze o zonie w kategoriach przywiązania/wyrzutow sumienia, mysle ze przekreslic kilkunastoletnie malzenstwo nie jest latwo.

No cóż coraz bardziej ten Twój misio traci na wartości. Sądziłem, że on taki święty, a tu jednak nie jest "męczennikiem" swojej żony. Wyskok czy romans jak dla mnie ten sam kaliber - raczej powód do zakończenia "współpracy", bynajmniej do chluby. To Twoje życie ale patrząc z boku zbyt dużo jest tu tych ALE...

za dużo ALE do czego?
żeby można zacząć cos od nowa?

Nie on nie jest swiety i nie pozuje na skrzywdzonego misia, to ze obydwoje mieli wyskoki swiadczy tylko o tym w jakiej kondycji był ten związek i jak mijali sie w swoich potrzebach...przynajmniej ja to tak interpretuje. Meczennika bym nie chciała.
Romans a wyskok? Mysle ze romans-dluzsza wielomiesieczna relacja emocjonalna a seks dla rozładowania napięcia to spora roznica. I jedno i drugie to zdrada ale dlugi rownolegly związek to powazniejsza sprawa.

121

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
psychologiczna napisał/a:
assassin napisał/a:
psychologiczna napisał/a:

A historia zycia jest taka - ozenil sie wcześnie bo ona zaciazyla, ale kochal ja. miewali kryzysy ale jakos dla dobra rodziny z tego wychodzili, on ja pare lat temu zdradzil ale to był "wyskok" którego zalowal a ona mu niby wybaczyla (mysle ze ze względu na dzieci i sprawy finansowe). Ona zdradzala go jakiś czas (była w tamtym zakochana), tez pare lat temu- ale jakos to sklecili mimo ze od tego czasu on już (jak twierdzi) nie czul sie z nia szczęśliwy, klocili sie, zdrada zawsze wylazila w emocjach itd. Ucierpial tez na tym seks. On mowi, ze te pare lat to tylko praca praca praca, a uczucia przelewal na dzieci.
Tak, wierze mu.
Kiedy go poznałam był innym człowiekiem, człowiekiem zamrozonym, z maska...
Na mnie sie otworzyl, z zona nie rozmawial, w naszym związku rozmawiamy ciagle, jest bliskość/intymność.

Przyjaciel powiedzial mu ze gdyby zrobil to wtedy, kiedy ona go zdradzila, wszyscy by mu przyklasneli i przyznali racje. Podziwiam go za to ze wtedy był na tyle silny żeby dla dobra związku jeszcze powalczyć, ale skonczylo sie.

Mysle ze w tym swietle jego decyzja i wyprowadzka jest swiadoma i przemyslana, co nie znaczy ze nie jest trudno i nie myśli jeszcze o zonie w kategoriach przywiązania/wyrzutow sumienia, mysle ze przekreslic kilkunastoletnie malzenstwo nie jest latwo.

No cóż coraz bardziej ten Twój misio traci na wartości. Sądziłem, że on taki święty, a tu jednak nie jest "męczennikiem" swojej żony. Wyskok czy romans jak dla mnie ten sam kaliber - raczej powód do zakończenia "współpracy", bynajmniej do chluby. To Twoje życie ale patrząc z boku zbyt dużo jest tu tych ALE...

za dużo ALE do czego?
żeby można zacząć cos od nowa?

Nie on nie jest swiety i nie pozuje na skrzywdzonego misia, to ze obydwoje mieli wyskoki swiadczy tylko o tym w jakiej kondycji był ten związek i jak mijali sie w swoich potrzebach...przynajmniej ja to tak interpretuje. Meczennika bym nie chciała.
Romans a wyskok? Mysle ze romans-dluzsza wielomiesieczna relacja emocjonalna a seks dla rozładowania napięcia to spora roznica. I jedno i drugie to zdrada ale dlugi rownolegly związek to powazniejsza sprawa.

Wyskok można wybaczyć - pierwszy i ostatni raz, ale tylko gdy są czynniki wspomagające np. dzieci. Romans = koniec.
Tyle, że przy wyskoku i przy romansie niekorzystne skutki są mniej więcej te same.
ALE odnośnie charakteru tego gościa, że to nie jego pierwsza lewizna.

Twoje życie, Twoje wybory i Twoje późniejsze konsekwencje tych wyborów złe lub dobre. Powodzenia w układaniu sobie życia od nowa.

122

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
assassin napisał/a:
psychologiczna napisał/a:

A historia zycia jest taka - ozenil sie wcześnie bo ona zaciazyla, ale kochal ja. miewali kryzysy ale jakos dla dobra rodziny z tego wychodzili, on ja pare lat temu zdradzil ale to był "wyskok" którego zalowal a ona mu niby wybaczyla (mysle ze ze względu na dzieci i sprawy finansowe). Ona zdradzala go jakiś czas (była w tamtym zakochana), tez pare lat temu- ale jakos to sklecili mimo ze od tego czasu on już (jak twierdzi) nie czul sie z nia szczęśliwy, klocili sie, zdrada zawsze wylazila w emocjach itd. Ucierpial tez na tym seks. On mowi, ze te pare lat to tylko praca praca praca, a uczucia przelewal na dzieci.
Tak, wierze mu.
Kiedy go poznałam był innym człowiekiem, człowiekiem zamrozonym, z maska...
Na mnie sie otworzyl, z zona nie rozmawial, w naszym związku rozmawiamy ciagle, jest bliskość/intymność.

Przyjaciel powiedzial mu ze gdyby zrobil to wtedy, kiedy ona go zdradzila, wszyscy by mu przyklasneli i przyznali racje. Podziwiam go za to ze wtedy był na tyle silny żeby dla dobra związku jeszcze powalczyć, ale skonczylo sie.

Mysle ze w tym swietle jego decyzja i wyprowadzka jest swiadoma i przemyslana, co nie znaczy ze nie jest trudno i nie myśli jeszcze o zonie w kategoriach przywiązania/wyrzutow sumienia, mysle ze przekreslic kilkunastoletnie malzenstwo nie jest latwo.

No cóż coraz bardziej ten Twój misio traci na wartości. Sądziłem, że on taki święty, a tu jednak nie jest "męczennikiem" swojej żony. Wyskok czy romans jak dla mnie ten sam kaliber - raczej powód do zakończenia "współpracy", bynajmniej do chluby. To Twoje życie ale patrząc z boku zbyt dużo jest tu tych ALE...

Psychologiczna normalnie jak czytam to wychodzi z tego takie pomieszanie z poplątaniem.
Dużo o nim wiesz  ,z tego co piszesz. Ale  wynika również i  to że on pierwszy zdradził żonę.
A potem ona w odwecie zdradziła jego..a teraz chyba powtórka....

No cóż zle nie życzę.... ale warto zastanowić się  czy gra jest warta świeczki.
No cóż czas pokaże jak będzie.

Pozdrawiam

123

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Zostanie z Zona. Zobaczysz..

124

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
End_aluzja napisał/a:

Zostanie z Zona. Zobaczysz..

Oczywiscie...      gdyby miala to byc milosc z jego strony, to zaprosil by psychologiczna na swoje komnaty, a nie odstawil do poczekalni.

125

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Psychologiczna wierzę, że nie lecisz na kasę. Ty wiesz najlepiej jak jest. Może być tak, że to faceci sądzą, że ładnej trzeba coś więcej zaoferować i startują do takiej tylko ustawieni ( albo takich udają - twój mąż). Zwłaszcza starsi.
Kompleksy... Jednego czego mogę Ci pozazdrościć to tych 28 lat:)

Nie rozumiem ciebie. Też byłam kiedyś młoda, atrakcyjna, bardzo podobałam się starszym i nie tylko.
Ale nigdy mnie starsi nie interesowali. A już jak wiedziałam, że ktoś ma rodzinę to w ogóle nie istniał.
Czemu komplikujesz sobie życie. Nic Ci chyba nie brakuje. Jesteś ładna, młoda, skończyłaś studia, jesteś niezależna?
Czemu nie chcesz poukładać sobie życia bez komplikacji, bez rozwalania czyjegoś małżeństwa.
Czemu chcesz ciągnąć za sobą taki bagaż?
I nie tłumacz się, że nie rozwalasz im małżeństwa, bo ono kulało. Nie wiesz jakby się im poukładało gdyby nie ty.  Wchodzisz w to. Co ten facet robi to jego sprawa, jaką jędzą jest jego żona to ich sprawa.
Ale spotykasz się z żonatym i dzieciatym. Nie chodzi tylko o to czy robisz z moralnego punktu widzenia dobrze czy źle. Ale czy życie z nim jest dla ciebie dobre. Czy nie szkodzisz sobie.
Wiem, że teraz jesteś szaleńczo zakochana i wierzysz, że to najlepsze co mogło Cię w życiu spotkać.
Ale może być różnie.
Powiedz czego tobie brakuje, że w ten sposób układasz sobie życie. I nie pisz mi o miłości. Imponują nam określone typy mężczyzn.
A ty z jakiś powodów wybierasz starszych. W dodatku wchodzisz w coraz trudniejsze sytuacje.

Dlaczego wolni rówieśnicy nie są dla Ciebie atrakcyjni?
Ja widzę tylu fajnych. Jakbym nie miała swoich lat i dzieci wolałabym takiego w okolicach trzydziestki niż kręcącą czterdziestkę.
Piszę Ci to jako kobieta. Osoba, trochę zna tych żonatych 40+ facetów.  To zazwyczaj wcale nie są takie "kwiatki" jakich zgrywają.
Psychologiczna, zapytam jeszcze raz. Co jest z Tobą nie tak, jakie masz braki, że pakujesz się w taki związek?
Ja tego nie potrafię kobieto zrozumieć.
Zawsze będzie się to za tobą ciągnęło. Jego była żona będzie obecna w waszym życiu, jego dzieci.
Rodziny być może niechętne.
Po prostu zastanów się nad sobą, może wybierz do psychologa. Zakochujesz się bez pamięci w starszych.
Nie byłoby w tym może nic dziwnego, ale jest to po raz drugi. Tym razem jednak jest to sytuacja bardziej skomplikowana.
Skupiamy się tutaj na dywagacjach czy zostawi żonę, będzie z Tobą itd.
Uważam, że prawdopodobnie chrzanisz sobie życie.
Za niedługo możesz być po 3 rozwodach i z 30 lat starszym. Znowu "szaleńczo" się zakochasz.
Za każdym razem będziesz wierzyć, że to jest to.
Obym się myliła. Nie życzę Ci tego. Pomyśl o sobie, daj sobie czas na lepsze poznanie partnera.
Przede wszystkim jednak poznaj siebie.

126

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Psychologiczna, co napisała bet to 100% prawdy o tobie!

127

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Doonna napisał/a:
smallangel napisał/a:
Doonna napisał/a:

Co chcesz przez to powiedziec???... 
  ze jak mnie maz nie zdradzil to nie potrafie sobie wyobrazic jakie emocje budzi zdrada,
jakim jest strasznym bolem i nieszczesciem?

Nie wiem jakie przynosi konsekwencje???...    WIEM!!! - wlasnie mniej wiecej takie jak w tym watku!!!

A szerokim lukiem to omijam zonatych facetow tongue

Jest wiele odpowiednich przyczyn do rozwodu np. jesli jedno z malzonkow pije, bije, cpa, zneca sie itd...   dziwne, ze tego nie wiesz.

Jasne, że nie wiesz. Bo przeczytać, a przeżywać to kolosalna różnica smile

A TY wiesz smile

No to opowiadaj...   jakie szczescie i dla kogo jest w zdradzie?

Pomijajac zdradzonych , zdradzacze sa szczesliwi?...  z tego co pisze psychologiczna to na szczesliwa nie wyglada...
a jej kochanek ma kupe klopotow i nieprzyjemnosci...
gdzie to szczescie?


PS: Rozumiem, ze ty zdradzalas, bo jako kobieta zdradzona to raczej nie zyczyla bys innej co Tobie nie mile ( no chyba ze masz Taki zlosliwy charakter,
to zwracam honor smile ).

Tak samo się mylisz we wcześniejszym wpisie jak i teraz smile.
Akurat się składa tak, że jestem zdradzoną Żoną. Wystarczyło poświęcić chwilę na przeczytanie, by to wiedzieć. Ale po co, lepiej strzelać na oślep smile

Jeden w zdradzie może być szczęśliwi, inny nie. Nie jest to jednoznaczne, że wszyscy są szczęśliwi, czy wszyscy są nieszczęśliwi. Życie to nie schematy i pomimo iż łączy ich to samo, różnice mogą być wielkie.

Daleko mi do złośliwości. Bardziej w życiu kieruje się racjonalizmem smile

128 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-04-11 17:48:39)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Doonna napisał/a:

A TY wiesz smile

No to opowiadaj...   jakie szczescie i dla kogo jest w zdradzie?

Pomijajac zdradzonych , zdradzacze sa szczesliwi?...  z tego co pisze psychologiczna to na szczesliwa nie wyglada...
a jej kochanek ma kupe klopotow i nieprzyjemnosci...
gdzie to szczescie?


PS: Rozumiem, ze ty zdradzalas, bo jako kobieta zdradzona to raczej nie zyczyla bys innej co Tobie nie mile ( no chyba ze masz Taki zlosliwy charakter,
to zwracam honor smile ).

Tak samo się mylisz we wcześniejszym wpisie jak i teraz smile.
Akurat tak się składa, że jestem zdradzoną Żoną. Wystarczyło poświęcić chwilę na przeczytanie, by to wiedzieć. Ale po co, lepiej strzelać na oślep smile

Jeden w zdradzie może być szczęśliwi, inny nie. Nie jest to jednoznaczne, że wszyscy są szczęśliwi, czy wszyscy są nieszczęśliwi. Życie to nie schematy i pomimo iż łączy ich to samo, różnice mogą być wielkie.

Daleko mi do złośliwości. Bardziej w życiu kieruje się racjonalizmem smile

129

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
smallangel napisał/a:
Doonna napisał/a:

[

PS: Rozumiem, ze ty zdradzalas, bo jako kobieta zdradzona to raczej nie zyczyla bys innej co Tobie nie mile ( no chyba ze masz Taki zlosliwy charakter,
to zwracam honor smile ).

Tak samo się mylisz we wcześniejszym wpisie jak i teraz smile.
Akurat się składa tak, że jestem zdradzoną Żoną. Wystarczyło poświęcić chwilę na przeczytanie, by to wiedzieć. Ale po co, lepiej strzelać na oślep smile

Jeden w zdradzie może być szczęśliwi, inny nie. Nie jest to jednoznaczne, że wszyscy są szczęśliwi, czy wszyscy są nieszczęśliwi. Życie to nie schematy i pomimo iż łączy ich to samo, różnice mogą być wielkie.

Daleko mi do złośliwości. Bardziej w życiu kieruje się racjonalizmem smile

Wiec rozumiem, ze bylas szczesliwa w zdradzie...
a ze nie jestes zlosliwa, wiec z calego serca wspierasz psychologiczna z jej kochankiem, ktorzy to takim szczesciem obdarzaja swoich slubnych  big_smile

130 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-04-12 10:17:40)

Odp: Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???
Doonna napisał/a:

Wiec rozumiem, ze bylas szczesliwa w zdradzie...
a ze nie jestes zlosliwa, wiec z calego serca wspierasz psychologiczna z jej kochankiem, ktorzy to takim szczesciem obdarzaja swoich slubnych  big_smile

A gdzie ja tak napisałam? Znowu strzelasz na oślep? Tak jak Ci wygodniej?
Nie masz pojęcia jakie było, jest moje życie - więc oszczędź sobie pisania o nim.

Jeżeli nie potrafisz napisać nic konstruktywnego - to lepiej zamilcz.
Bo nic mądrego do dyskusji nie wnosisz.

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja mężatka on żonaty kochamy sie :( ???

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024