Oto ja łamiąca się opłatkiem z teściową i m.
Dająca prezenty,dbająca o to aby niczego nie zabrakło.
...
JESTEM DUMNA Z TEGO CO DZIŚ MU UŚWIADOMIŁAM,JESZCZE MI KIEDYŚ PODZIĘKUJE
Tylko po co to wszystko?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy warto walczyć ?
Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Oto ja łamiąca się opłatkiem z teściową i m.
Dająca prezenty,dbająca o to aby niczego nie zabrakło.
...
JESTEM DUMNA Z TEGO CO DZIŚ MU UŚWIADOMIŁAM,JESZCZE MI KIEDYŚ PODZIĘKUJE
Tylko po co to wszystko?
Podobne tematy
Po co? Dobre pytanie!
Bo taka jestem !
Tyle świń chodzi po tym świecie,nie chcę być jedną z nich.
Bo Wigilia !
I dzięki mojej postawie miałam z dzieciakami udane Święta.
Choć koniec był jaki był,ale to problem innych nie mój!!
Nie jestem kimś ,kogo można przestawiać z kąta w kąt.
Nie znoszę jak mi się coś rozkazuje,zamieniam się w bestię,hi,hi.
Zrobiłam wszystko po swojemu,a efekt ...teściowa nawet nie sapnęła-sukces!
Stokrotko! Czy według Ciebie ,bycie wredną suką daje coś więcej,poprawia się nasze ego
Nie sądzę!!!!
Pani mąż ma ogromne szczęscie, że ma taką żonę jak Pani. Podziwiam, ze po czyms takim potrafila Pani zyc z nim, ratowac zwiazek, w takiej sytuacji.. Jest Pani ogromnie silna osobą, wytrwałą i mądrą! Życzę jak najlepiej dla waszego małżenstwa! Pozdawiam
lena
a czy bycie asertywną, szanującą siebie osobą oznacza bycie wredną suką? Ja tak nie uważam. Według mnie próbujesz wszystkich na siłę uszczęśliwić i pokazać, ze jesteś taka fajna, taka poświęcająca się, możliwe że nawet przed sobą. Brakuje mi w tym wszystkim Ciebie, bo to co robisz dla kogoś-męża, dzieci, teściowej, nie dla siebie.
Tak na temat to polecam książkę "Stanowczo, łagodnie, bez lęku", właśnie jestem po lekturze.
I tu się mylisz moja droga !!!
To ,że potrafiłam przełamać się opłatkiem z "wrogiem" nie znaczy,że się nie szanuję!
Wigilia to Wigilia nikomu nie musiałam włazić w dupę!
A to,że nie ułożyło się między nami nie oznacza,że mam się wypinać na całą jego rodzinę.
Selekcja już się dokonała.
Wiem na kogo mogę liczyć.
To właśnie za to ,że Wigilia była taka cała moja- teściowa została uziemiona,usłyszałam od dzieci najpiękniejsze słowa jakie matka może usłyszeć,gdy nie ma już pełnej rodziny.
Warto dlatego być sobą,a ja jestem jaka jestem.
To dla mnie wielkie szczęście ,gdy dzieci pokazują swoim zachowaniem ile dla nich znaczę.
To bardzo ważne ,gdy dziecko szanuje swoją matkę i ojca.
Z tym ojcem to problem,bo w jego kierunku płyną inne słowa.
Ja jednak w tym wszystkim tłumaczę im ,że to zawsze będzie wasz ojciec i słowa tego ni zmienią
lena
to bardzo fajnie, ze wychowujesz dobrze dzieci, że to doceniają, to bardzo ważne.
Widzę jak przeżywasz tą całą sytuację, jak się miotasz. Niby dobrze, niby torpedą do przodu, ale wcale nie jest dobrze. Czytałam twoje posty w innym wątku i jest to wołanie o pomoc. Niby wszystko dobrze, masz ich gdzieś (męża, teściową), ale w Tobie wszystko krzyczy. Nie wiem na ile jesteś szczera ze sobą, na ile tu jesteś szczera, ciężko mi to określić i ocenić. Może i się mylę, może...mnie chodzi tylko o Ciebie, że tak się dłużej nie da.
Moja kochana ja naprawdę już się nie miotam.
Jest może strach,że jak to będzie,ale wiem ,tego jestem pewna jakiego życia chcę .
Są to dla kogoś małe kroczki lecz dla mnie milowe.
Rewolucja w domu sprawiła,że mam całkowitą izolację od m.
Jeśli chcę napotykam go w kuchni,jeśli nie nie wchodzę tam.
Nie takiego życia chcę,na wszystko potrzebuję czasu.
Możliwości są jakie są i muszę się z tym zmierzyć,bo widzę,że m byłoby tak wygodnie.
Wszelkie drastyczne cięcia należeć będą do mnie,bo mi z nim już nie po drodze.
Nigdy go nie okłamywałam i robienie czegoś za jego plecami (wizyty u adwokata,psychologa) nie napawają mnie dumą,ale wiem ,że tak trzeba,bo myślę teraz o sobie i dzieciach.
A ,że przykro mi czasem to chyba normalne.
Mam już takie wypróbowane koło ratunkowe ,gdy mam doła.
Nie oszukujmy się,nic nie jest łatwe,ale trzeba od czegoś zacząć i to właśnie się dokonało.
Dałam sobie czas i dzieje się...
Nie ma sposobu,aby zaraz wszystko odciąć ,jest to po prostu nie możliwe.
Jestem świadoma tego czego chcę,marzę,pragnę.
Dziwne,nigdy nie czytałam horoskopów.
Dziś dziwnym trafem spojrzałam.
Gwiazdy mi sprzyjają,hi,hi
Czeka mnie super rok.
Jednak zamiast wierzyć w horoskopy wolę wierzyć w siebie-pewniejsza inwestycja.
Widzisz,że we mnie coś krzyczy.
To prawda!
Bo nie o takim życiu marzyłam.
Bo jestem zła na to co mnie spotkało.
Jednak mam odpowiedź na każde pytanie
Mogę jeszcze to życie zmienić.
Może tak musiało być,żeby zaznać czgoś lepszego.
Nie biadolę nad sobą,trzymam się jak się trzymam.
Znajomi mnie podziwiają,a ja im żartobliwie odpowiadam
Chyba za głupotę,że tak to długo trwało.
Będzie dobrze!!!!
lenka, każdy dochodzi do swojej drogi, swoim sposobem
najważniejsze nie stracić kierunku w którym się zmierza
i ciągle przeć przed siebie ![]()
Do Siego Roku
Inka
p.s.
nigdy nie trać, wiary w siebie ...
Dzięki!!!!
Dziś Sylwester ,chcę jednak w Nowy Rok wejść bbez sensacji.
Po długich rozmowach z mamą(cokolwiek zroisz zawsze będę za tobą,ale moim zdaniem ludzie odbiorą t iaczej niż ty) rezynuję z imprezy.
Jak spędzę ten dzień NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA,ALE NIE POZWOĘ SOBIE NA SMUTKI!!
BIORĘ POD UWAGĘ KINDER BAL!!!
Niezdrowe przekąski już kupione
2 szampany PICOLO już się chłodzą.
Rok kończę nietypowo POGRZEBEM
Zmarła osoba,która w wegetacji musiała poczekać,aż jej czas nadejdzie.
Lecz ci ,którzy ją otaczli pokazali jak należy dbać o rodzinę.
Ci sami ludzie każdej jesieni ( chodzi mi o ostatnie dwa lata najbardziej,choć związana jestem z nimi znacznie
dłużej) ratowali mnie przed wpadnięciem w czarną dziurę.
Warto otaczać się takimi ludźmi.
Choć robili to nieświadomie,dawali mi siłę.
Ich podejście do życia może każdemu uświadomić,że posiafa w życiu wiele.Żyją jak wiele rofzin w naszym kraju od miesiąca do miesiąca.Nie mogą spełnić swoich planów i marzeń,bo ciągle wiatr im w oczy wieje.
Jednak są razem i potrafią się cieszyć z tego co mają.
Choć oboje są jak ogień i woda potrafią znaleść kompromis.
Cieszę się,że pojawili się w moim życiu i uświadomili mi,że jeśli się czegoś CHCE to można.
Zrobiła się piękna śnieżna zima.
Chciałabym złożyć wszystkim życzenia noworoczne.
Jakie?
A takie ,o jakich każdy z osobna marzy!
Niech nadchodzący 2015 rok będzie lepszy!
Niech przyniesie każdemu to co potrzebuje!
Wiarę,nadzieję,miłość,pieniądze i zdrowie ,aby to wszystko udźwignąć.
Lena już jakiś czas temu przestałam śledzić twój wątek, bo nie dzierżyłam tego co piszesz. Wiadomo, lepiej zamilknąć niż wdawać się w pyskówki. Ale z tego co teraz czytam, to mąż nadal jest z tobą, na tęściowę pokrzyczałaś, a twoją rewolucją było zrobienie dla siebie osobnego pokoju. Czy mąż nadal kontaktuje się z kochanką i chodzi zamyślony?
M jest w domu ,nie wyjeżdża ,ale to człowiek ,który ma swój świat.
Ja nie chcę żyć z człowiekiem ,który ma jakieś tajemnice.
Więc muszę Cię uspokoić ,nie dla mnie takie życie.
Choć mieszkamy razem(inna opcja narazie nie wchodzi w grę) żyje się jak się żyje.
On tu ja tam`...
Sylwester był dla mnie wyjątkowy choć spędziłam go sama to weszłam w Nowy Rok z uśmiechem.
Wiem czego chce w życiu i wiem co ono funduje mi w 2015 r.
Wiem ,że mam spokój taki w sobie,bo nie rozczaruje mnie bliska osoba,bo po prostu jej już nie ma ,choć jest gdześ za ścianą.
Nie ma złudzeń.
A co dalej ?
Postaram się rozwiązać krok po kroku sprawy ,aby było dobrze mi i dzieciom.
A mieć swój pokój (azyl) gdzie możesz się zrelaksować bez nachodzenia przez dzieciaki to naprawdę fajna rzecz.
Możesz w spokoju myśleć co dalej.
Nie pozwolę się ponownie skrzywdzić!
Więc prezent gwiazdkowy od m jest bardzo cenny.
SPOKÓJ
ROK 2015 BĘDZIE ŚWIADOMYM TEGO CO MOGĘ OTRZYMAĆ OD NIEGO.
CZYLI NIC.
A JA JESTEM KONKRETNA.
Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu.
Chcę się pochwalić ,że nadal idę obraną drogą i dążę do celu.
Mało tego przez ten okres wyszło szydło z worka.
Okazało się ,że m. miał nie tylko jedną kochankę lecz było ich więcej.
I gzi się po dzień dzisiejszy.
Żeby nie robić już z siebie ofiary musiałam być sprytniejsza od niego.
GDYBY MOŻNA DAWAĆ OSKARY W ŻYCIU TO DOSTAJE GO MÓJ M.
AKTORSTWO OPANOWANE DO PERFEKCJI
MANIPULACJA LUDŹMI
ROBIENIE Z SIEBIE MĘCZENNIKA ,KTÓREMU ŻONA POPSUŁA ŻYCIE
OJ JEST TEGO TROCHĘ
NIE RÓBMY IDEAŁU Z KOGOŚ KTO NIM NIE JEST !
Zrobiłam się sprytniejsza od niego ,albo on zrobił się taki pewny siebie.
Mam twarde dowody ,nie wywinął się ,że winę za rozpad małżeństwa ponosi on.
Kiedyś spytałam się czy uważa mnie za idiotkę.
Odpowiedział,że nie.
Ja wtedy odpowiedziałam
To pamiętaj o tym!
Więc idę do przodu krokami małymi ,ale idę.
Doszło trochę problemów zdrowotnych-wiem ,że gdy moje życie będzie już ustabilizowane i one zaczną znikać.
Niestety moje zadłużenie nie zmniejszyło się.
Jednak to już mnie nie przeraża tak jak kiedyś.
Trzeba mi jeszcze trochę czasu,aby to poukładać.
Jednak cel jest warty tego!
Motto mojego m brzmi
Chcesz pokonać wroga ,przyłącz się do niego!
Biedaczek nie zdawał sobie sprawy ,że obróci się to przeciwko niemu.
POZDRAWIAM WSZYSTKICH I ŻYCZĘ MIŁEJ NIEDZIELI !
całuski lenka wysyłam ![]()
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Czas mija tak szybko,zmieniają się sytuacje,a ja wciąż żyję.
Tak jak wcześniej potrzebowałam częstej obecności w tym miejscu teraz im mniej czytam ile zła w koło tym lepiej.
Chciałoby się powiedzieć ;Jak mogą po tym świecie chodzić ludzie ,którzy potrafią tak zniszczyć życie drugiej osobie ?
Jest we mnie tyle pytań ,na które nie otrzymałam odpowiedzi.
Jednak jestem choć wszystko kręci się i toczy razem ze mną .Decyzje ,które dopiero czas pokarze czy były właściwe.
Kłopoty,a któż ich nie ma.
Brak tego co w życiu najważniejsze.
Jest coś ,jest ktoś którego nie znam do końca ,a mówi ,że zależy mu na mnie.
Nie ma we mnie jednak wiary ,zaufania,chęci ,aby nie zostać znowu skrzywdzoną.
Idę moją drogą myśląc tylko o sobie.
Teraz zdrowie,naprawiam nóżki.Więc może niedługo spódniczka nowa się trafi.
Zamęczam się ,aby spełnić SWOJE marzenia ,do maja 5 kg. mniej!!!!
Staram się żyć normalnie,ale czasami przytłacza mnie to ,że życie obdarło mnie z tylu wartości ,w które wierzyłam.
Czasem wyję do księżyca,a czasem czuję ,że jestem szczęśliwa.Jednak myśl ,że mogę za chwilę to utracić jest silniejsza w tym momencie.
JEST WE MNIE TYLE DYSTANSU DO WSZYSTKIEGO !!!
Wiem ,że trzeba przebrnąć przez etapy po tym co mnie spotkało.
Tylko czy będę kiedyś jeszcze tą dziewczyną ,która potrafiła bezgranicznie ufać.
Mówią ,że na głupie myśli najlepsza jest praca.
Zajmuję więc głowę i ręce ,ale jednak przychodzi co jakiś czas chwila ,w której czuję się bezsilna,zamęczona i wtedy chciałabym zasnąć i więcej się nie obudzić.
Całe szczęście szybko to mija ,bo wmawiam sobie ,że nie będę żadną ofiarą losu.
Wiem ,że potrzebuję czasu.
Nie mam gotowego przepisu ,scenariusza,bo życie samo pisze ,raz coś fajnego,a innym razem ustawia mnie do pionu.
Słucham wtedy siebie,czego ja chcę ,a nie tego czego oczekują ode mnie inni.
Więc jeśli komuś wydaje się ,że to będzie wszystko proste to się myli.
Nikt nam nie poda niczego na tacy.
Możemy jednak decydować.
Witaj Lena:)
Dobrze, że dajesz sobie radę. Ambitne plany: 5 kg do maja. Pamiętaj jednak, żeby się nie forsować. Powolutku, aby uniknąć efektu jo-jo. Aktywność taka, która sprawia przyjemność, radość. Też powinnam się za siebie zabrać, bo mam duży apetyt i sprawiam sobie również kulinarne przyjemności.
Nie ważę się od lat. Waga moim zdaniem nie jest aż tak ważna. Istotne jak się czujemy we własnym ciele.
Myślę, że byłabym w stanie zaufać. Nie potrafię chyba inaczej.
Lena życzę Ci tego co w życiu jest dla nas ważne no i spełnienia tego twojego marzenia: - 5 kg.
Pobiegałabym z Tobą gdybyś mieszkała bliżej mnie:)
Czas i dystans, cudowna recepta :-)
Pozdrowienia :*
Wczoraj spotkałam kumpelę,z którą chodziłam do podstawówki.Wiem ,że wiw o moich problemach.
Reakcja jej była niesamowita.
Wyściskałyśmy się i nagle ona powiedziała:
Co ty robisz,że tak świetnie wyglądasz?
Mamy tyle samo lat( 40+),a ja czuję się przy tobie jak babcia!
Ty zwyczajnie kwitniesz!
Takie słowa potrfią podbudować człowieka.
Mimo wszystko ktoś dostrzega coś więcej ,niż sami widzimy.
Wiem jednak,że daję coś od siebie,bo nic samo nie przyjdzie.
A dla poprawy nastroju znowu zmiana na głowie i to wyraźna.
Ciemna czekolada z zarąbiście rudą grzywą.
To ja! Wiem czego chcę i co do mnie pasuje.
I mój fryzjer jest jak psycholog.
Ten wygląd sprawi ,że zaczniesz kwitnąć na wiosnę,i może coś w tym jest
Lena, to niesamowite, jak bardzo nasze historie są podobne
I jak podobnie my reagowałyśmy na zdrady naszych mężów. No cóż, przykro to stwierdzić, ale dziś już wiem na czym polega charakter takich panów.Oni kompletnie nic sobie nie robią z tego, że zranili tak oddaną im osobę, nasze szlachetne pobudki tylko wpędzają ich w poczucie, jacy to z nich super samce, mogą sobie pozwolić na trzymanie wiernej i niestety naiwnej żony w obwodzie, w razie gdyby coś im nie wyszło w życiu, a poza tym bawią się, bawią i bawią. Nie licz na wyrzuty sumienia u takiego kogoś. Nie istnieją. Ja przez pewien czas usiłowałam zrozumieć, co takim kimś kieruje.Oprócz egoizmu - nic. Szkoda tylko nas. No ale życie jest jakie jest, a ludzie bywają tacy, jak widać.Myślę, że byłaś uzależniona od niego i od swoich ideałów uważając, że cały sens życia polega na miłości,a okazało się, że wcale tak nie musi być. To cholernie przykre, ale prawdziwe.Ja przeszłam chyba wszystkie etapy depresji, jeszcze do pełnego zdrowia mi daleko.Nie chcę już żadnego faceta, lepiej mi samej,nie muszę się już bać i cierpieć z powodu kogoś, kto nie zasługuje nawet na splunięcie.Do niedawna byłam wrakiem człowieka, teraz pomału staję na nogi i zaczynam spokojnie żyć.Mam nadzieję, że spotkasz na swojej drodze kogoś naprawdę wartościowego i równie szlachetnego jak ty.Podobno bywają tacy ludzie. Życzę ci tego z całego serca
.A co do postępowania wobec niewiernego - obojętność i lekceważenie, to chyba jedyne, co jest w stanie do kogoś takiego dotrzeć i go poruszyć.Odkąd zaczęłam tak traktować swoją gnidę, wyobraź sobie, że dąży do naprawy relacji między nami.Ale jedno jest pewne - nie ma takiej możliwości z mojej strony, musi zadowolić się swoimi miłostkami i powiem ci, że to największa kara dla nich. Pozdrawiam cię serdecznie.
Lena, to niesamowite, jak bardzo nasze historie są podobne
I jak podobnie my reagowałyśmy na zdrady naszych mężów. No cóż, przykro to stwierdzić, ale dziś już wiem na czym polega charakter takich panów.Oni kompletnie nic sobie nie robią z tego, że zranili tak oddaną im osobę, nasze szlachetne pobudki tylko wpędzają ich w poczucie, jacy to z nich super samce, mogą sobie pozwolić na trzymanie wiernej i niestety naiwnej żony w obwodzie, w razie gdyby coś im nie wyszło w życiu, a poza tym bawią się, bawią i bawią. Nie licz na wyrzuty sumienia u takiego kogoś. Nie istnieją. Ja przez pewien czas usiłowałam zrozumieć, co takim kimś kieruje.Oprócz egoizmu - nic. Szkoda tylko nas. No ale życie jest jakie jest, a ludzie bywają tacy, jak widać.Myślę, że byłaś uzależniona od niego i od swoich ideałów uważając, że cały sens życia polega na miłości,a okazało się, że wcale tak nie musi być. To cholernie przykre, ale prawdziwe.Ja przeszłam chyba wszystkie etapy depresji, jeszcze do pełnego zdrowia mi daleko.Nie chcę już żadnego faceta, lepiej mi samej,nie muszę się już bać i cierpieć z powodu kogoś, kto nie zasługuje nawet na splunięcie.Do niedawna byłam wrakiem człowieka, teraz pomału staję na nogi i zaczynam spokojnie żyć.Mam nadzieję, że spotkasz na swojej drodze kogoś naprawdę wartościowego i równie szlachetnego jak ty.Podobno bywają tacy ludzie. Życzę ci tego z całego serca
.A co do postępowania wobec niewiernego - obojętność i lekceważenie, to chyba jedyne, co jest w stanie do kogoś takiego dotrzeć i go poruszyć.Odkąd zaczęłam tak traktować swoją gnidę, wyobraź sobie, że dąży do naprawy relacji między nami.Ale jedno jest pewne - nie ma takiej możliwości z mojej strony, musi zadowolić się swoimi miłostkami i powiem ci, że to największa kara dla nich. Pozdrawiam cię serdecznie.
Ignorancja boli najbardziej ;-)
Lena nie pamiętam w jakim wieku są Twoje dzieci, ale można wiele rzeczy robić wspólnie. U mnie dzisiaj ładna pogoda.
Chociaż syn kończy brać antybiotyk nie mogę się już doczekać, żeby zabrać dzieci na jakiś fajny spacer.
Kiedyś bardzo lubiłam chodzić po górach. Niemal każdy weekend spędzałyśmy z siostrą na wędrówkach. Mój mąż nie znosił chodzenia. Starsze dzieci nie są przyzwyczajone i trudno im chyba będzie zmienić ich nawyki. Młodsze jednak mam ochotę jak dopisze pogoda zabrać na pierwszą wędrówkę z noclegiem w schronisku. Nie wiem czy dadzą radę, ale raczej spróbujemy. Myślę, że będzie super.
Jak tam zrzucanie kilogramów? Trzymam kciuki żeby się udało.
Z twoich wcześniejszych postów kojarzę, że masz w okolicy jezioro i piękne tereny na rower. Pozazdroszczę.
Lena jesteśmy jeszcze młode kobiety. Cieszmy się zdrowiem, siłą.
Dziewczyny ja też przekonałam się ,że traktowanie kogoś jak powietrze daje lepsze rezultaty niż ciągła walka.
Nie wiem ile noszę na swej twarzy masek,bo chyba my zranieni zakładamy takie ,aby się chronić przed krzywdą jak nas może spotkać.
Ta teatralność sprawia ,że pomalutku ściągamy je ,bo zaczynamy być pewniejsze siebie .
Ja bardzo się zmieniłam i bardzo się z tego cieszę.Potrafię walczyć o to co dla mnie ważne.
Myślę o dzieciach ,ale cokolwiek się dzieje pytam siebie czy to MI odpowiada.
Bet!
Moje dzieci to taki mix wiekowy i charakterów.
Studentka ma chłopaka,średni ma swój świat i twierdzi,że siara jechać rowerem z mamuśką.Młodszy leniwy i woli wirtualnie się spełniać,choć uwielbia grać w piłkę nożną.
Najmłodsza to skóra zdarta ze mnie.Wiatr we włosach i kombinowanie jak urozmaicić sobie dzień to my.
Niestety chcesz być piękna to cierp.Ostatnio moja aktywność znacząco spadła ze względu na zabiegi-mam unikać wysiłku ,tylko spacer.
Więc obawiam się trochę czy te moje kilogramy nie zaczną wracać -jest 2 kg mniej zostały 3,a teraz Święta no to mam pewne obawy.
Ale jak wszystko wróci do normy to odkuję sobie.
Teraz ani na basen-żeby nie przywlec jakiegoś świństwa w ranach,sine nogi jak bym była pobita ,a najgorsze to te pończochy uciskowe,bo ja gorąca kobita jestem i nie uznaje żadnych podkoszulek i rajstop -dusze się!
Ale jeszcze z dwa miesiące i będzie dobrze -mam taka nadzieję.
W góry to trochę mi za daleko,ale cały czas mile wspominam mój samotny wypad w Bieszczady.
Ale jest jeziorko 29 km trasy rowerowej ,to już dla nas pesteczka zrobienie sobie takiego kółeczka.
A kondycje trzeba trzymać -wiek zobowiązuje.
Niedługo przyjdzie mi babcią zostać to muszę być sprawna.Tak ,tak ten czas szybko mija .
Człowiekowi wydaje się ,że dopiero z własnych pieluch wyszedł
Oj życie,życie!!!
Smuci mnie fakt ,że przybywa ciągle przykrych sytuacji,moje miejsce przesówa się na kolejną stronę .
Zranionych wciąż przybywa!
Dodam jednak trochę optymizmu.
Nie myślcie ,że życie jest piękne i czeka na was.
Trzeba się trochę wysilić,a to przyniesie efekty.
Moje życie jak wygląda po takim czasie?
Ktoś może powiedzieć łatwiej było zacząć od nowa,na nowo.
Zgadza się! Ja jednak wybrałam wersję od nowa z parciem na to co mi odpowiada.
Rodzina - ruina ,widzisz kto Cię rozumie ,a kto odwraca się,ale jest wciąż przy Tobie.
Rada słuchać co do Ciebie mówią ,ale odpowiadać to co się myśli i czuje ,a nie to co chcą usłysześ.Nigdy nie zrobimy tak ,że wszyscy będą zadowoleni.
Słuchajcie co podpowiadają inni ,choć do pewnych decyzji trzeba dorosnąć.
Mnie też zajęło to trochę czasu.
Teraz ,teraz widzę ,że chowanie głowy w piasek nic nie daje,trzeba walczyć o siebie. Choć życie nafal będzie rzucać kłody pod nogi.
Przykład
Zadbałam o zdrowie.Niestety zabieg ,który miał sprawić ,że miałam być szczęśliwsza zamienił się w koszmar.
Dwa miesiące wyłączone z życia (zero jazdy rowerem ałuuu) niegojące się rany .
Jednak zapaliło się światełko.
Zabieg sprawił po czasie ulgę bolącym nogą.Z ranami udałam się do innego lekarza i po 1,5 tyg.jest znaczna poprawa zrobiły się strupki i ten tydzień należy do mnie .
Zacznę znowu moje wucieczki ,które mnie fajnie relaksują.
A życie ,widzę jaki wpływ ma moje zachowanie na innych.
Jak można piękny dzień zamienić w koszmar ,a potem stwierdzić oj głupia ty ,głupia ty.
Mam wpływ na swoje życie i to jest teraz dla mnie najważniejsze.
A jeszcze jedno moje marzenie.5 kg mniej !
Brak ruchu sprawił ,że się trochę efekt ślimaczył.
Ale nie poddałam się .Córka wybrała się do dietetyczki ,a ja poszłam z nią ,aby ją wspierać.
I mile się zaskoczyłam ,że mój zdrowy rozsądek pokrywa się z nadwagą jak została stwietdzona 5kg .
Nie niszczmy sami swojego życia.
Łapmy piękne chwile i sprawiajmy ,aby trwały.
JESTEŚMY TYM CZYM SIĘ KARMIMY !!!
Lena jak miło cię słyszeć:)
Waga nie jest najważniejsza moim zdaniem. Nie ważę się w ogóle. Sprawność, to jak się czujemy jest istotne. Lubię być w formie. Kiedy nie uprawiam sportu źle się ze sobą czuję. Piszę sportu... a co to dla mnie jest. Czasem basen. Dla przyjemności. Ciepła solanka, pływanie na dworze, sauna. Rolki, narty, trochę się porozciągać. Zabawa z dzieckiem. Podnoszenia, samoloty itp. Ciągnięcie wózka, spacery, pobieganie za rowerkiem, porządki, wchodzenie po schodach. Nawet to jak niesiesz zakupy ma znaczenie. Można sobie nieźle wyrzeźbić ręce. Moja koleżanka, która prowadzi szkołę tańca spytała się mnie ostatnio jak ja to robię, bo mam nogi jakbym tańczyła całe życie. Utrwalają się pewne nawyki. Wykorzystujesz każdą okazję do ruchu. Czasem nie robię nic, ale wyobrażam sobie siebie tańczącą lub wykonującą szpagat, mostek czy wywijająca piruety na łyżwach i odnoszę wrażenie, że nawet po samych myślach ciało jest jakby bardziej sprężyste a ruchy płynne i lekkie.
Miło mi też jak faceci prawią mi komplementy, że jestem filigranowa, że nie sposób się za mną nie obejrzeć jak przechodzę itp.
Lenka nie poddawaj się. Małymi krokami osiągniesz wymarzony efekt. Wykorzystuj po prostu każdą okazję. Dmuchana piłka jest świetna. Samemu można osiągnąć wiele.
Chętnie będę cię wspierać. Uważam, że każda kobieta może wyglądać rewelacyjnie. Odpowiednio dobranym dla siebie ruchem można niesamowicie skorygować sylwetkę. Przyzwyczajamy się do ruchu, nasz organizm zaczyna się tego domagać. Poza tym jak skupisz się na takim prostym celu jak poprawa kondycji i co za tym idzie wyglądu to mniej będziesz się skupiać na innych sprawach. Efekty w tej dziedzinie dadzą ci przekonanie, że jeśli poradziłaś sobie z tym to poradzisz sobie też z innymi sprawami. Poczujesz się silniejsza. A już na pewno będziesz zdrowsza. Poza tym to jest świetne uczucie podobać się sobie.
Twoja córka złapie zdrowe nawyki od ciebie. Powiem ci jeszcze, że po mega wysiłku fizycznym nie jestem w stanie nic przełknąć oprócz kilku szklanek wody.
Wizyta u dietetyka to chyba dobry pomysł, ale podchodziłabym do tego z dystansem. Od lat jem to na co mam ochotę, nie stosuję żadnych diet. Sądzę, że rozregulowują organizm. Żadnych produktów "light". Mleko 3,8 ok 2 , 3 litry dziennie. Ser żółty, ryba, czasem mięso, wędlina. Nie potrafię żyć bez warzyw i owoców. Pomidory, do podjadania marchewki, papryka. Całe miski. Truskawki z bitą śmietaną - czemu nie. Wychodzę z założenia, że widocznie mój organizm tego potrzebuje, sam daje znać czego mu brakuje.
Odkąd urodziłam pierwsze dziecko ( 20 lat temu) utrzymuję rozmiar XS. Jestem bardzo zadowolona ze swojej figury. Koleżanka się śmieje, że gdyby miała taką figurę to chodziłaby po bułki w bikini. No może bez przesady, ale dlatego też pozwoliłam sobie Lena na podzielenie się swoimi doświadczeniami. Pamiętaj, że jesteśmy też tym co pijemy nie tylko tym co jemy. Powodzenia:)
JESTEŚMY TYM CZYM SIĘ KARMIMY!!!
Chodziło mi o psychikę i rozwiązywanie problemów.Jeśli będziemy ciągle rozkminiać sprawy i to co było za nami nie będziemy mogli ruszyć do przodu.Trzeba patrzeć przed siebie i słuchać intuicji i serducha.
Bet gdybyś mnie widziała przy niektórych zajęciach ,gdy przy włączonym radiu wyginam śmiało ciało to dzieciaki nie mają takich ruchów jak ja.
Słyszę niekiedy
O mamuśka wyluzuj,
A ja umiem poprostu pośmiać się z samej siebie,a przy tym śmiechem zarażam innych domowników.
Wizyta u dietetyka dlatego ,że mam kłopoty z jelitami. Ciągle słyszę dieta ,dieta no to mam teraz i chyba warto było poprosić o pomoc.
Minęło sporo czasu ,a życie pokazało mi całą prawdę o sobie i o m.
Wiara w ratowanie była wielka ,tylko nie można ratować kogoś kto nie chce naszej pomocy i sam jej nie udziela.
Nadal jednak żyję i mam się dobrze.
Zaczynam moje nowe życie.Nie tak jakbym chciała ,ale powoli ,nie od razu Rzym zbudowano.Ale jest jasność w relacjach
M. spieprzył sprawę na maxa ,czy mi przykro-trochę,bo zobaczyłam człowieka jakiego nie znałam.
Lena szkoda, że czasem w życiu tak jest, że nie trzeba być wróżbitą aby wiedzieć co się wydarzy...
Pozdrawiam cię serdecznie, nie martw się:)
Nie martw się ,łatwo powiedzieć
JESTEM PRZERAŻONA ALE DUMNA Z SIEBIE,BO POSTAWIŁAM NA SIEBIE.
NIKT MI NIE ODBIERZE MOJEJ GODNOŚCI I SZACUNKU DO MOJEJ OSOBY.
Czas chwycić byka za rogi ,nie cofnę się już.Jestem zmęczona całą tą sytuacją.Chcę spokoju i bezpieczeństwa dla siebie i dzieci.
Najgorsze przede mną.
Ale myśl ,że nie będzie życia obok to wynagrodzi.Mogłabym udawać,że wszystko gra,m. robiłby swoje za moimi plecami ,a ja żyłabym wygodnie.Ale to już nie ja,trzy lata zajęło mi aby zebrać się w sobie.Jedno jest pewne ,żadnej drugiej ,trzeciej szansy,bo nie było warto.Straciłam tylko zdrowie i czas.Niech się dzieje,jestem pewna czego chcę-żadnego bawidamka u boku!!!! Będzie ciężko ,boję się,ale też wiem ,że strach ma wielkie oczy.Kolejny problem - teściowa,ale to też trzeba będzie rozwiązać.Bo lepiej mieć syna z nową panią niż synową ,którą się całe życie krytykowało.A ja nigdy nie czułam się tu dobrze ,więc swoje gniazdko i brak teściowej ,która się wpieprza we wszystko wynagrodzi mi zdradę m.Choć wiem ,że wyboista droga.
Mam pytanko!
Czy orzeczenie rozpadu z winy m. ma wpływ na to kto ma spłacić współmałżonka.
Mam jakieś dziwne wrażenie ,że m. wytnie mi jeszcze jakiś numer i z podziałem majątku będzie problem.
Witaj lena
Jestem chyba na podobnym etapie
Ostatni raz byłam tutaj ciut ponad rok temu, właśnie dzisiaj trafiłam na Twój wpis, wróciłam wspomnieniami do własnych wpisów i innych..., które chłonęłam i miałam nadzieję, że zarówno mi jak i innym się uda; obrywałam od stokrotki, której tu chyba od dawna nie zagląda i mimo wszystko parłam w drugą stronę, nie warto było
Żałuję, że jestem w tym miejscu, żałuję straconego czasu.
Trzymaj się, pozdrawiam
Wspólny majątek, którego dorobiliście się w trakcie małżeństwa jest dzielony po połowie, beż względu na orzeczenie winy przy rozwodzie.
Jednak, gdyby udało Ci się udowodnić jego winę i otrzymać rozwód z orzeczeniem, masz szansę na uzyskanie alimentów także dla siebie, no i nie płacisz kosztów procesu.
Spłacić byłego małżonka musi ten, kto pozostaje we wspólnym dotychczas domu, lub przy nim zostaje jakiś majątek ruchomy.
Nie jest dzielony po połowie. Max po połowie, ale to zależy ile która ze stron włożyła wkładu w jego zgromadzenie. Sąd nie bierze również pod uwagę z kim zostaną dzieci. Nie ma to żadnego wpływu na podział majątku wspólnego. Także w najlepszym wypadku możesz liczyć na 1/2 majątku.
Radzę pomyśleć o alimentach na siebie. Ja również podjęłam decyzję. Kwestia tylko kiedy i jak to rozegrać. Boję się,a jak...
Wiem z kim mam do czynienia. Mogę się spodziewać tylko tego co najgorsze. Nie mam żadnych złudzeń.
Dzieci pełnoletnie starają się chyba o alimenty oddzielnie. Nie jestem pewna czy w każdym przypadku czy tylko jeśli mieszkają poza domem. Moim marzeniem jest nie widzieć tych ludzi. M i jego rodzinki. Strasznie fałszywi...
Zasięgnij opinii i idź do dobrego prawnika, żeby pomógł ci wszystko ogarnąć.
Nie jest dzielony po połowie. Max po połowie, ale to zależy ile która ze stron włożyła wkładu w jego zgromadzenie.
Nie jestem tego taka pewna. Czytałam kiedyś Twój wątek bet i wiem, że masz trudną sytuację, ale generalnie za wspólny uważany jest majątek, który został zgromadzony w trakcie małżeństwa, bez względu na wkład każdej ze stron. Jeśli np. żona nie pracuje, a w trakcie małżeństwa dorobili się domu (nawet jeśli tylko z pracy męża), to jest to ich wspólna własność.
W czasie trwania wspólnoty majątkowej, odrębnym majątkiem jest spadek, lub dochody z tytułu pracy twórczej (chyba).
Pytałam się prawnika, ponieważ dla mnie także są to istotne kwestie. Jasne, że nie chodzi o to, że jeśli jedna osoba pracowała zawodowo a druga wychowywała dzieci to nie ma swojego wkładu w zgromadzeniu tego majątku. Tylko tak ogólnie w najlepszym wypadku jest 50/50.
W innych krajach bierze się np pod uwagę z kim będą mieszkać dzieci. Nasze sądy mają to gdzieś:(
Które z nas poniesie koszty sprawy nie jest ważne ,bo mamy wspólny dochód i to i tak dotknie nas obu .Chciałabym to załatwić wszystko jak można najtaniej.Wspólne decyzje w podziale powinny zmniejszyć koszty.Jest jeden problem .Prowadzimy usługi i prowadzimy gosp.rolne.Wiadomo cała praca to m i pracownicy ,mój wkład to prowadzenie księgowości i sprawy związane z domem ,dziećmi .Przed ślubem pracowałam zawodowo,później przeszłam na KRUS.I tu też jest haczyk,bo nie mam jeszcze 25 lat ciągłości,aby otrzymać w przyszłości świadczenia.Podejmując pracę teraz automatycznie przechodzę na ZUS.Kolejny krok to znalezienie pracy ,która będzie np.umową o dzieło ,abym nie straciła KRUSU.Dokładnie będę wiedzieć w poniedziałek na co mogę sobie pozwolić.Z pracą jednak muszę się wstrzymać ,gdyż wszędzie gdzie bym chciała się ruszyć potrzebne jest auto,a nie chcę uprzykrzać życia córce ,bo w tej chwili ona dojeżdża do pracy i uczy się zaocznie.Jednak komitywa kobiet znalazła wyjście.Po zakończeniu szkoły ,a nastąpi to w przyszłym roku córcia wyprowadzi się do chłopaka i będzie problem z głowy.A dodatkowo mogę nadal zajmować tym co robiłam dotychczas.Wszystko da się zrobić przy odpowiednim dostosowaniu wszystkiego.
Do podziału są maszyny,lasy ,urzytki rolne dom z którego bym chciała zrezygnować na rzecz trzypokojowego mieszkania to mi starczy ,bo będę jednak musiała się sama utrzymać.Liczę ,że zdobędę alimenty na siebie i dzieci.Jest jeszcze jeden kłopot. SPORY KREDYT!
Czas pokarze co wyniknie z tego.
Jeśli liczysz na alimenty dla siebie, to musisz zawalczyć o rozwód z orzeczeniem winy męża, a to już są znacznie większe koszty, niż bez orzekania o winie.
Lena nie jest to wszystko proste. Najbardziej martwię się o utrzymanie. Pracę. Nie chcę pisać szczegółów na forum. Prawnik nic nie ryzykuje. Ja tak. Natomiast bardzo chciałabym to zakończyć. Właściwie to już zakończyłam, pozostaje tylko rozwiązanie prawne. Nie żałuję tego.
lenka, ja Tobie buziaki wysyłam ![]()
Lena jezeli kogos naprawde darzy sie uczuciem ciezko jest zdradzic lub odejsc od tej osoby.Dobrze napisalas TRZEBA PATRZEC PRZED SIEBIEI BYC PONAD TA SYTUACJA ! Wiem ze czasami jest ciezko to osiagnac ale mozna sie zmusic poprzez odwracanie uwagi od tej sprawy do momentu kiedy stanie sie odruchem bezwarunkowym.Jezeli sad orzeknie o jego winie to dostaniesz alimenty .Dobry prawnik napewno wywalczy wszystko co najlepsze dla Ciebie !
Przypominam sobie dzień ,w którym bez wiedzy m poszłam do adwokata .
Było to 1,5 roku temu.Czułam się jak przestępca.Nigdy nie ukrywałam niczego przed nim.Teraz musiałam nauczyć się tego co ciężko mi tak postępować,ale sytuacja tego wymagała.Osobiście stawiam na szczerość i zaufanie.Moja mama nawet twierdzi ,że za bardzo ufam ludziom ,ale w życiu potężnie się pomyliłam i to nauczyło mnie żeby jednak mieć jakiś dystans.Wrócę jednak do adwokata.Określił wtedy ,że moja sytuacja jest lepsza w tym momencie,bo mam kontrolę nad tym co się dzieje.Dostęp do konta,inwestycje bez podpisu mojego m nie może dokonać.Rozwód to papier m może stwierdzić ,że nie jest w stanie mnie spłacić ,bo jeśli sprzeda maszyny i ziemię sam nie będzie mógł mieć dochodu na alimenty,a dom jest tak duży ,że sąd może dokonać podziału na dwie części i on będzie sprowadzał sobie panienki ,a ja będę się temu przyglądać ,ale będzie papier! Gdyby nie łożył na utrzymanie można domagać się sądownie.Martwiło mnie również to ,że będę zmuszona do opieki nad teściową ,bo to była darowizna.I tu ,ani ruszyć to nowe życie,bo coraz starsza.Wyjaśnił ,że po rozwodzie nie mam takiego obowiązku.
Bet
Napisz do mnie jak będziesz chciała podzielić się wiadomościami jakie uzyskałaś.
In_ka witam ponownie
Lena przeczytałam, że masz dzisiaj rocznicę ślubu. Nie wiem czy gratulować? Życzę, abyś ten wieczór spędziła w dobrym nastroju.
Wysłałam kiedyś przez forum maila do ciebie. Pisałaś, że myślisz o rozwodzie. Nie wiem czy dotarł.
Z tego co piszesz to u was wciąż działa podobny schemat. Ty chcesz kończyć małżeństwo, on jakoś cię udobrucha i potem znowu się na nim zawodzisz. Lena musisz sama zdecydować jak chcesz żyć. Pogodzić się z tym, że jego prawdopodobnie nie zmienisz. Może przyzwyczai cię do tolerowania jego zdrad. Ty w zamian nie będziesz miała rewolucji życiowych. Unikniesz rozwodu przynajmniej do czasu kiedy jakaś nie wymusi na nim aby się dla niej rozwiódł.
Pozdrawiam cię serdecznie:)
Moja droga Bet to już nie ten schemat ,nas już nie ma.ŻYJEMY OSOBNO I WIEM ,ŻE TO BYŁA WŁAŚCIWA DECYZJA.
WCZORAJ MINĘŁY DWA MIESIĄCE .NIE DZWONIMY DO SIEBIE,A KONTAKT JEST TYLKO W SPRAWACH SŁUŻBOWYCH.
Dzieci też były zmęczone tą sytuacją,teraz nawet nie zapytają kiedy tata wróci.Jest to czego pragnęłam spokój i świadomość ,że już mnie nie skrzywdzi.A wczorajszy dzień spokooooooooooooo Córka zrobiła mi niespodziankę ,zapakowała mnie do samochodu i zawiozła do kosmetyczki.Wie co lubią tygryski.A wieczór minął bez łezki.Żeby mnie ponownie nie nawróciło karmię się całym złem jakie mi ofiarował m.
Ogólnie chyba już byłam tak zmęczona tym wszystkim ,że trzeba było powiedzieć DOŚĆ.
Oboje stwierdziliśmy ,że nie chcemy być już razem .Teściowa to dopiero trawi ,ale takie są fakty ,z tej mąki już chleba nie będzie.
Jestem już na swój sposób szczęśliwa,koniec tego całego życiowego bałaganu ,braku zaufania ,sprawdzania,słuchania przykrych słów,ufff nareszcie!!!! Do tego jednak trzeba było dojrzeć!
Łatwiej jest również gdy nie ma się styczności ze stworem ,o którego się walczyło,to też duży plus .Człowiek układa sobie wszystko w głowie i widzi to jaśniej.
bet nic do mnie nie dotarło!
Pozdrawiam wszystkich ,ja już przy kawce jazda na ścierce zakończona,w piecu napalone ,cichutko milutko i tego wszystkim życzę!!!!!
bet już wiem co jest powodem wpisz przed @ liczbę 50 dojdzie na pewno!
Lena napisałam do ciebie maila przez forum. Daj proszę znać jeśli go otrzymałaś.
Twój mail nie wyświetla się, więc nic nie mogę wpisywać ( jest ukryty).
Lena ja też pozdrawiam i tego spokoju życzę.
Zycie z myślami w tyle głowy może wykończyć dlatego cieszę się że to już za Tobą.
Witam i pozdrawiam wszystkich,którzy mnie wspierali.
Jest ciąg dalszy mojej historii.
Rozwód z orzeczeniem o winie....
Czekam na termin rozprawy.
Odpowiedź męża na pozew- chce walczyć o małżeństwo i chce mediacji ,bo sam nie potrafi do mnie dotrzeć- taki oto żarcik...
Moja odpowiedź NIE ,NIE WIDZĘ JUŻ WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI
I ZACZĘŁO SIĘ MOJE PIEKŁO NA ZIEMI!!!!
Czas oczekiwania jest koszmarem,a to dopiero początek.
Mąż nie zgadza się na alimenty na mnie i dzieci.
Chce odebrać mi dzieci,nie zgadza się,aby rozwód był z jego winy i nie będzie tym samym płacił mi alimentów ,bo jestem zdrowa.
Jak łatwo jest przekreślić życie rodzinne,a jak ciężko ponieść tego konsekwencje.
Czy każdy zdrajca tak zachowuje się ,gdy otrzyma pozew rozwodowy?
Dlaczego tacy ludzie są odważni zdradzając,a tacy okropni i bez skrupułów, gdy przyjdzie zapłacić rachunek za ich czyny !?
Dostałam dziś powiadomienie. To już tyle lat... . Powiedz mi, czy warto było czekać? Pytam, bo mam koleżanki w podobnej co Ty sytuacji i się łudzą...że jednak kocha, że się zagubił. Nic nie dociera.
Ja tymczasem wyszłam chyba na prostą
. Mam udany związek i jakoś idzie do przodu.
Może odezwij się na priw jak masz ochotę.
Pozdrawiam gorąco
Witam i pozdrawiam wszystkich,którzy mnie wspierali.
Jest ciąg dalszy mojej historii.
Rozwód z orzeczeniem o winie....
Czekam na termin rozprawy.
Odpowiedź męża na pozew- chce walczyć o małżeństwo i chce mediacji ,bo sam nie potrafi do mnie dotrzeć- taki oto żarcik...
Moja odpowiedź NIE ,NIE WIDZĘ JUŻ WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI
I ZACZĘŁO SIĘ MOJE PIEKŁO NA ZIEMI!!!!
Czas oczekiwania jest koszmarem,a to dopiero początek.
Mąż nie zgadza się na alimenty na mnie i dzieci.
Chce odebrać mi dzieci,nie zgadza się,aby rozwód był z jego winy i nie będzie tym samym płacił mi alimentów ,bo jestem zdrowa.
Jak łatwo jest przekreślić życie rodzinne,a jak ciężko ponieść tego konsekwencje.
Czy każdy zdrajca tak zachowuje się ,gdy otrzyma pozew rozwodowy?
Dlaczego tacy ludzie są odważni zdradzając,a tacy okropni i bez skrupułów, gdy przyjdzie zapłacić rachunek za ich czyny !?
lena41, postaraj się, w miarę możliwości, odizolować od jego agresji. On się miota, bo ma nóż na gardle i żadnych konkretnych argumentów na swoja obronę.
Mam nadzieję, że posiadasz wystarczające dowody jego zdrad i że on nie zdaje sobie sprawy z tego, co wiesz i trzymasz w zanadrzu.
On miota się i próbuje Cię zastraszyć. Nie daj się. Żaden sąd nie odbierze Ci dzieci, chyba, że one same zdecydują przy kim chcą zostać. Są już w takim wieku, że decyzja prawdopodobnie należeć będzie do nich.
Z pewnością korzystasz z porady prawnika więc wiesz jakie masz szanse na uzyskanie alimentów na siebie.
Dbaj o siebie i bądź ostrożna.
Zastanawiam się w jakim celu mężowie tacy jak Twój "walczą" o małżeństwo?
Stokrotko! Mimo całego bałaganu nadal twierdzę,że warto dać sobie drugą szansę!
Z perspektywy czasu jaki upłynął dodaję poprawkę ,tylko wtedy gdy:
-Widzisz ,że druga osoba jest zaangażowana.
-Żadna prośba nie jest problemem.
-Czujesz,że następują zmiany nie tylko w tobie,ale i w nim.
- Jeśli robi to drugi raz to nie ma już odwrotu.
-Nie będzie dobrze choćbyś stanęła na rzęsach,on po prostu Cię nie szanuje.
Jeśli moja hiatoria jest podobna do Twoich koleżanek to MARNEEE SZANSEEEE !!!!!
Ja też wierzyłam ,ale na pewne sprawy nie mamy wpływu.
Może warto bliżej przyjżeć się partnerom i jeśli dowody przemówią do rozumu to serce też z czasem zrozumie,że nie warto czekać na tego człowieka,bo już nie ma na co.Odpowiem na ostatnie pytanie.
WYGODA I ZOBOWIĄZANIA !!!
Josz mąż wie ,że posiadam nagranie i jego drugi telefon jednak znając go to zapewne nie pamięta zawartości,ale...
Masz rację muszę być ostrożna ,bo mam godnego przeciwnika.Już zabezpieczyłam się w tabletki ,a i na rozprawę się przydadzą,żeby się nie rozlecieć.
Zaczynają się mowy ze strony jego rodziny.Czy będę szvczęśliwa ,gdy otrzymam rozwód,może wtedy będę żałować ,że nie dałam szans rodzinie ,moje życie się pogorszy,itp.
Nic jednak nie przesłoni tego co się
wydarzyło,starczy upokorzeń.
Lena pozdrawiam serdecznie.
Coż ci napisać. Może tyle, że czego można się spodziewać po człowieku pozbawionym kręgosłupa moralnego. Ignoruj to. Nie warto twoich nerwów.
Prawda jest po twojej stronie i uda ci się ją udowodnić w sądzie.
My chcemy żyć fair, uczciwie. Nie mieszczą się nam w głowie pewne rzeczy. Nie chcemy walczyć tylko oczekujemy sprawiedliwości. Trudna do zaakceptowanie jest zuchwałość osób, które próbują krzywdzić a uważają siebie za "pokrzywdzone'.
Lena dasz radę. Jeszcze trochę.
Chciałabym w trakcie rozprawy mieć w sobie tyle siły,aby nie pęknąć ,nie uronić łez,nie obrzucać błotem.Gdyby powiedzenie - Nic nas już nie łączy,nikt nie naprawi tego co zniszczł m .
Cała prawda jest przedstawiona w dowodach,a po przeczytaniu i wysłuchaniu nikt już nie będzie miał wątpliwości,że człowiek ten nie myślał o rodzinie przez tyle czasu .
Ale to nie takie proste .
POMOCY!!!
Nadal czekam na termin rozprawy,a tu zaczyna się horror.
Okazuje się ,że mam w domu damskiego boksera.
Boję się do czego będzie jeszcze zdolny.
Pierwszy raz oberwałam miesiąc temu w twarz,teraz szarpał za włosy i wykrzykiwał co ja jeszcze robię w tym domu skoro nie chcę z nim być ?!
Gdy uderzył mnie poraz pierwszy powiedział :
Następnym razem będzie łatwiej!
To przerażające do czego zdolni są ludzie ,którzy potrafili nas niszczyć ,a teraz muszą ponieść konsekwencje.
Dzieci słyszały i przybiegły do mnie ,taki to był strzał ,że było słychać na piętrze.
Tarmoszenie i wyzwiska słyszała teściowa.Może to będzie moim wsparciem do dowodów ,że oprócz zdrad teraz są rękoczyny jeszcze.
Bolesne i smutne to.
Nigdy nie spodziewałam się ,że m ma w sobie tyle agresji i pogardy dla mnie.
Zawolalas policję?
Po czymś takim od razu dzwonisz na policję. Chociażby, żeby zgłosić i się poradzić co masz zrobić. Oni wtedy prawdopodobnie sami zaproponują, że przyjadą z interwencją. Wtedy masz zgłoszenie. Potem robisz obdukcję ( jeśli jest czego) u lekarza sądowego. Jeśli on z tobą mieszka to mogą mu założyć niebieską kartę. Facet nie może się pogodzić z tym co się dzieje. Znam to z autopsji niestety.
Współczuję Lena. Trzymaj się.
wejdz na strone FB Centrum Praw Kobiet - tam masz różne porady.
i za kazdy razem.policja - chocby to mialo byc piec razy dziennie.
js bym jeszcze nagrywala dyktafonem - czasem takie nagrania sa dopuszczane do sprawy jako dowod, wiec warto sie zabezpieczyc
Lenka rób obdukcję i zgłaszaj sprawę na policję, bo następnym razem może dojść do tragedii.... To bardzo przykre i straszne co ciebie spotyka ![]()
Jeśli masz gdzie zamieszkać z dziećmi to nie zwlekaj i wyprowadź się z domu ze względu na swoje bezpieczeństwo, bo nie wiadomo ile jeszcze czasu upłynie zanim dojdzie do ostatecznej rozprawy rozwodowej oraz tego, co w tym czasie może tobie i dzieciom zrobić ten człowiek który jest nieobliczalny, a przy tym czuje się bezkarny. Zdrowie i życie są ważniejsze niż mieszkanie, to tylko lokum i łatwiej, lepiej, bezpieczniej jest mieszkać wynajmując coś. Zamieszkując z dziećmi w nowym mieszkaniu oszczędzisz sobie i dzieciom niepotrzebny stres i nerwy a tym samym nie narażasz siebie na przemoc fizyczną .... Spokój i bezpieczeństwo są bezcenne... Szukaj wsparcia w MOPsie, Ośrodku Interwencji Kryzysowej, nie wstydź sie prosić o pomoc znajomych /krewnych. W sądzie o znęcanie się możesz powołać dzieci, sąsiadów wszystkich, którzy byli lub słyszeli awantury.
Przemyśl to Lena i działaj.
Miałam to ,,szczęście,, że uderzenie było bolesne,ale nie zostawiło bardzo widocznych uszkodzeń oprócz zarysu paluszków m.( ale zrobiłam sobie zdjęcia)Byłam wtedy dwa dni po u lekarza rodzinnego i pytałam się gdzie udać się na obdukcję,gdyby pobił .Teraz to szarpanie ,pomyślałam,że policja mnie wyśmieje,a może warto byłoby udać się na policję i nakreślić sprawę .Co o tym sądzicie?
Dziwny jest jeszcze dla mnie fakt,że światkowie moi mają wezwanie za dwa miesiące,a ja nic nie dostałam.Czy to jakaś zagrywka adwokata m.
Myślałam ,że najpierw rozprawa i nasze zeznania ,a tu takie zaskoczenie.
Mam pytaniie !
Jak przebiegały Wasze rozwody z orzeczeniem o winie i ile czasu minęło do zakończenia postępowania ?
Miałam to ,,szczęście,, że uderzenie było bolesne,ale nie zostawiło bardzo widocznych uszkodzeń oprócz zarysu paluszków m.( ale zrobiłam sobie zdjęcia)Byłam wtedy dwa dni po u lekarza rodzinnego i pytałam się gdzie udać się na obdukcję,gdyby pobił .Teraz to szarpanie ,pomyślałam,że policja mnie wyśmieje,a może warto byłoby udać się na policję i nakreślić sprawę .Co o tym sądzicie?
Dziwny jest jeszcze dla mnie fakt,że światkowie moi mają wezwanie za dwa miesiące,a ja nic nie dostałam.Czy to jakaś zagrywka adwokata m.
Myślałam ,że najpierw rozprawa i nasze zeznania ,a tu takie zaskoczenie.
Lena, opis obrażeń po pobiciu powinien Ci zrobić lekarz rodzinny. Robią to jednak niechętnie. Taki opis jest brany pod uwagę przez sąd. Zgłoś sprawę pobicia u swojego dzielnicowego. Będziesz mogła później wykorzystać notatkę policyjną w sprawie rozwodowej. I koniecznie załóż niebieską kartę, kiedy jeszcze mieszkacie razem.
Mój rozwód z orzekaniem o winie trwał prawie trzy lata.
Obdukcja wykonana przez lekarza sądowego stwierdza czy powstałe obrażenia mogą być wynikiem opisanego zajścia.
Lena ty z mężem mieszkasz. Policja za każdym razem powinna przyjąć zgłoszenie i przyjechać na interwencję. Wylegitymują was, zbadają męża alkomatem, pouczą, spiszą notatkę. Poczujesz się bezpieczniej.
Jeśli kiedyś cokolwiek by ci się stało to nie jest tak, że nie mieli sygnałów. A tak to jest to niezauważone. Tak jakby to w ogóle nie miało miejsca.
Teściowa może odmówić zeznań. Dla dzieci zeznawanie na ojca może być niezwykle trudne. Musisz zadbać o swoje bezpieczeństwo.
Myślę Lena, że jakbyś miała gdzie się wyprowadzić to dawno byś to zrobiła. Nie miałabyś ochoty go oglądać.
Lena jak tam u ciebie z pracą?
Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy warto walczyć ?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026