Możesz się śmiać ,ale ja uważałam ,że oboje zasługiwaliśmy na drugą szansę.
Może szkoda teraz tego czasu ,bo jednak minął rok .
Wiem jednak ,że warto było poświęcić ten czas i zobaczyć prawdziwe oblicze człowieka z którym się było.
To co teraz prezentuje daje gwarancje ,że nie warto nawet nad nim się litować.
Sam robi sobie problemy ,a winny zawsze jest ktoś inny .To obrzydliwe.
A gdy wspomni o szacunku do mnie mam ochotę zwymiotować na niego.
Mamy podzielone rejony, w których przebywamy w domu .Niedługo nas opuści .
Ale to co pokazał wczoraj ,że nie ma szacunku do własnej siostry i jej rodziny to świadczyło o nim ( powiedział,że idzie spać/godz.13.30/ i wyszedł)
Dla mnie on już nie istnieje,jego akcje tak zmalały ,że brzydzę się tego faceta.
A on niech sobie wmawia ,że stał się lepszym człowiekiem ,żałosne blee
Ja jeszcze bardziej niż kiedykolwiek pragnę życia bez niego.
Nawet wskazane jest ,aby usunął się z życia dzieci ,bo nic im pożytecznego nie przekazuje.
Jego entuzjazm do nich gaśnie zanim się w ogóle zacznie,nie rozmawia,raz tylko wziął na jakiś wyjazd i oklapł.
Fajne jest to ,że my/ja i dzieci/ mamy świadomość całej sytuacji.Przyjęcie słów ,że nie będziemy już razem ,przyjęli z takim spokojem,a gdy byliśmy sami maluchy powiedziały ;
wiemy ,że walczyłaś! to dla mnie były słowa wypowiedziane przez małolatów ,ale jakże ważne .
Jestem chyba teraz lepszą matką .Poświęcamy sobie dużo czasu na rozmowy i bycie razem.
To wspaniałe dzieciaczki,może będzie czas ,że zaczną wykorzystywać tą sytuację,ale myślę ,że ziarenko teraz zasiane będzie rosło i plonowało.
Daje im do zrozumienia ,że życie nie kręci się tylko w okół nich ,ja też potrzebuję trochę czasu dla siebie ,myślę ,że to rozumieją.
Od września dojdzie trochę obowiązków,ale damy radę.
Najważniejsze ,że życie będzie bardziej świadome i spokojniejsze.
Rodzina się rozpadła trudno ,ale życie toczy się dalej i ode mnie zależy jakie ono będzie.
Kiedyś czekałam aż problemy same się rozwiążą,teraz nie czekam z założonymi rękami tylko działam, a gdy są efekty to jestem podwójnie dumna z siebie.
I taką chcę być ,nie mazgajem ,który płacze nad rozlanym mlekiem.
Teraz wiem ,że można posprzątać i nalać je kolejny raz do szklanki.
Zaczynam coś ,ale już bez wyrzutów ,że straciłam coś wartościowego,bo ten mój diamencik okazał się kiepską podróbą i dla tego uczucia warto było poświęcić ten czas . Znam swoją wartość ,moje akcje wzrosły. Choć są dni z dołem , ale świadomość własnej wartości (dość już upokorzeń) podnosi mnie z kolan.