netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kochanki, którym się udało

319 odpowiedzi76 682 wyświetleniazałożony przez Eileen, 05.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochanki, którym się udało

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 320 ]

196

Odp: Kochanki, którym się udało

cos w tym wibielaniu jest! czy to jest niepodświadome usprawiedliwianie sie?

197

Odp: Kochanki, którym się udało
zbojnicka napisał/a:

cos w tym wibielaniu jest! czy to jest niepodświadome usprawiedliwianie sie?

Och kochanko moja, przyjmij mnie w swe lono bo moja zona jest potworem, zolza, najwieksza klamczucha, bylem jak pies , jak pies. A Rzesz do jesnej ciasnej jakiem cudem zona, zona zostala.

198

Odp: Kochanki, którym się udało
Dominisia21 napisał/a:
tykwer napisał/a:

Mam na myśli kobietę o pewnych negatywnych cechach osobowości. Żona, która jest chora psychicznie, również odpowiada za rozpad związku, ale nie powinno się ją dołować zdradą, bo to okrutne.

Racja, że lepiej najpierw się rozstać niż działać na dwa fronty. Często jest jednak tak, że dopiero poznając nową kobietę, mężczyzna zdaje sobie sprawę w jakim tkwi bagnie. Rozbudza się jako mężczyzna i zyskuje motywację, żeby rozstać się z żoną.
Taka jest rzeczywistość, że małżeństwa rzadko rozchodzą się, bo zachodzą tzw. rozbieżności. Potrzebny jest bodziec w postaci drugiej osoby.

Coś ty się uczepił, że winna zdrady? Winna jest kryzysu (mogę nawet powiedzieć, że w całości), ale nie zdrady. No chyba, że wprost powiedziała (i nie w nerwach): "idź do innej", a potem zdziwienie... wtedy rozumiem, może być winna.

Ogólnie ja tu widzę jakieś wybielanie. Może się mylę, ale pachnie mi tu gadkami: "jaki to był biedny miś", "bo to zła kobieta była". Nawet jeżeli byłaby to prawda (te dwa cytaty), to zwalając winę na kogoś (ten zdradzający), pokazujemy swoją słabość, bo potrzebujemy takich wyjaśnień, takich w których trzeba kogoś "obsmarować". No i tak zwalamy odpowiedzialność za swoje życie na innych. Wygodne to. Ale nie jestem tym zdziwiona.

Winna, bo konsekwencją jej działań, było to, że popchnęła mężczyznę w objęcia innej kobiety. Niewinna, bo przecież nie ona zaprosiła męża do łóżka kochanki.

Zgadzam się, że obwinianie którejkolwiek ze stron nie ma sensu, tym bardziej gdy są dzieci. Lepiej rozstawać się w dobrej atmosferze.

199 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-06-12 22:20:44)

Odp: Kochanki, którym się udało
tykwer napisał/a:

Winna, bo konsekwencją jej działań, było to, że popchnęła mężczyznę w objęcia innej kobiety. Niewinna, bo przecież nie ona zaprosiła męża do łóżka kochanki.

Każde z nas będzie myślało inaczej, zostawiam to. smile

Czyli tak działała, że popchnęła mężczyznę do zdrady... ja tu widzę pole do manipulacji... no bo jakie to działania są? Dla każdego te działania mogą być trochę inne, nie ma określonego i jedynego zbioru działań, więc można to wykorzystać do złych celów, czyli szukania wymówek.

Jeden (zdradzający) uzna, że powodem do zdrady jest fakt, że żona nie chce pięć razy w tygodniu, drugi, że nie chce analnego, trzeci, że za dużo zajmuje się dzieckiem, a nim nie itp. No i co wtedy?

200 Ostatnio edytowany przez nikt72 (2014-06-13 17:27:49)

Odp: Kochanki, którym się udało

Darkness -Nie ten co był zdradzony a ten co zdradzał bo patrzałem na założony przez ciebie temat. Po drugie nie oceniaj ludzi po swoim zachowaniu mało tego że zdradzałeś to traktowałeś partnerkę jak śmietnik miast się kalać.
polecam czytać ze zrozumieniem- to był mój drugi zwiazek- nieformalny.pierwszy zakończony rozwodem i nieunieważnieniem ślubu kościelnego smile
Też czytałem Twoje posty-proszę- nie oceniaj-nie każdy ma umiejętność wywalania z siebie wszystkiego, nawet na anonimowym forum, więc czasami przedstawiane historie są tu opisywane dosyć skrótowo.

201 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-06-13 10:10:14)

Odp: Kochanki, którym się udało
Dominisia21 napisał/a:

Jeden (zdradzający) uzna, że powodem do zdrady jest fakt, że żona nie chce pięć razy w tygodniu, drugi, że nie chce analnego, trzeci, że za dużo zajmuje się dzieckiem, a nim nie itp. No i co wtedy?

To sa wlasnie te "biedne nieszczesliwe misie" popchniete postepowaniem zlej zony w ramiona kochanki.
Taki mis stawia swoje pragnienia ponad wszystko i probuje sie usprawiedliwiac.

202

Odp: Kochanki, którym się udało
Dominisia21 napisał/a:

Jeden (zdradzający) uzna, że powodem do zdrady jest fakt, że żona nie chce pięć razy w tygodniu, drugi, że nie chce analnego, trzeci, że za dużo zajmuje się dzieckiem, a nim nie itp. No i co wtedy?

Miałem na myśli skrajne przypadki: brak pożycia małżeńskiego, agresja, dołowanie partnera, brak jakichkolwiek więzi.

203

Odp: Kochanki, którym się udało

BIEDNE NIESZCZĘŚLIWE MISIE, to prawda, zawsze zwalają na żonkę, odwrotnie również.
A przecież można powiedzieć wprost: mam ochotę na kogoś innego, na romans, albo... zakochałam/łem się (bo też się zdarza).

204

Odp: Kochanki, którym się udało
tykwer napisał/a:

Miałem na myśli skrajne przypadki: brak pożycia małżeńskiego, agresja, dołowanie partnera, brak jakichkolwiek więzi.

Skoro tak sie dzieje to sie rozstajemy, a nie szukamy pocieszycielki/pocieszyciela.

205

Odp: Kochanki, którym się udało
tykwer napisał/a:

Miałem na myśli skrajne przypadki: brak pożycia małżeńskiego, agresja, dołowanie partnera, brak jakichkolwiek więzi.

ale cały czas mówimy o związku? i małżeństwie? a nie on przypadkowo spotykających się ludziach na parkingu przed sklepem?
bo mam jakby problem, czemu ktoś byłby z kimś.. gdyby wystapiły takie własnie skrajne przypadki..

206 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-06-13 15:22:24)

Odp: Kochanki, którym się udało

Bo zwykle nikt inteligentny nie rozwodzi się po jednej awanturze.
Często czeka mając nadzieję że sytuacja się poprawi. Ma nadzieję że to tylko chwilowy kryzys więc robi co może, żeby to naprawic.
Aż  pewnego dnia dochodzi do wniosku że pora odejść.Ale bywa też tak, że zamim podejmie tę ostateczną decyzję spotyka osobę, która sprawia, że zrozumie, że wypruwa sobie flaki na darmo i ma dylemat. I w koncu szala musi się przechylić na czyjąs korzyść.
Czasem mimo wszystko jest to żona, a czasem kochanka.

207

Odp: Kochanki, którym się udało
Iceni napisał/a:

Bo zwykle nikt inteligentny nie rozwodzi się po jednej awanturze.
Często czeka mając nadzieję że sytuacja się poprawi. Ma nadzieję że to tylko chwilowy kryzys więc robi co może, żeby to naprawic.
Aż  pewnego dnia dochodzi do wniosku że pora odejść.Ale bywa też tak, że zamim podejmie tę ostateczną decyzję spotyka osobę, która sprawia, że zrozumie, że wypruwa sobie flaki na darmo i ma dylemat. I w koncu szala musi się przechylić na czyjąs korzyść.
Czasem mimo wszystko jest to żona, a czasem kochanka.

Lepiej bym tego nie ujął wink

208

Odp: Kochanki, którym się udało
nikt72 napisał/a:

Darkness -Nie ten co był zdradzony a ten co zdradzał bo patrzałem na założony przez ciebie temat. Po drugie nie oceniaj ludzi po swoim zachowaniu mało tego że zdradzałeś to traktowałeś partnerkę jak śmietnik miast się kalać.
polecam czytać ze zrozumieniem- to był mój drugi zwiazek- nieformalny.pierwszy zakończony rozwodem i nieunieważnieniem ślubu kościelnego smile
Też czytałem Twoje posty-proszę- nie oceniaj-nie każdy ma umiejętność wywalania z siebie wszystkiego, nawet na anonimowym forum, więc czasami przedstawiane historie są tu opisywane dosyć skrótowo.

Nie ważne który związek jeśli ktoś tak się zachowuje to znaczy że nigdy nie powinien brać się za małżeństwo ponieważ ludzie się nigdy nie zmieniają tylko co najwyższej udają tych kim nie są.

209

Odp: Kochanki, którym się udało
Iceni napisał/a:

Bo zwykle nikt inteligentny nie rozwodzi się po jednej awanturze.
Często czeka mając nadzieję że sytuacja się poprawi. Ma nadzieję że to tylko chwilowy kryzys więc robi co może, żeby to naprawic.
Aż  pewnego dnia dochodzi do wniosku że pora odejść.Ale bywa też tak, że zamim podejmie tę ostateczną decyzję spotyka osobę, która sprawia, że zrozumie, że wypruwa sobie flaki na darmo i ma dylemat. I w koncu szala musi się przechylić na czyjąs korzyść.
Czasem mimo wszystko jest to żona, a czasem kochanka.

Wiesz Iceni,
znasz pojecie mniejsze zlo?
Czasami wybiera sie to mniejsze...

210

Odp: Kochanki, którym się udało

A które zło jest mniejsze - unieszczęśliwić siebie, czy kogoś?

211

Odp: Kochanki, którym się udało

ciezkie pytanie, ja mysle ze jak najmniej osob unieszczesliwic. W koncu nie zyjemy na bezludnej wyspie

212

Odp: Kochanki, którym się udało

zawsze mniejszym zlem jest unieszczesliwic siebie, wybrac racjonalnie i pokonczyc te trojkaty
zyc sobie potem dalej czekajac w nadziei ze przejdzie

mam w pracy takiego goscia, ktory zawsze w takich sytuacjach wybiera siebie i tak oto juz ma trzecia zone - ponoc juz ostatnia big_smile

213

Odp: Kochanki, którym się udało
olka_kontrolka napisał/a:

zawsze mniejszym zlem jest unieszczesliwic siebie, wybrac racjonalnie i pokonczyc te trojkaty
zyc sobie potem dalej czekajac w nadziei ze przejdzie

mam w pracy takiego goscia, ktory zawsze w takich sytuacjach wybiera siebie i tak oto juz ma trzecia zone - ponoc juz ostatnia big_smile

Olka, to tak jakbys mi powiedziala, ze jestem biedny bom glupi, a glupi bom biedny. Ogolnie tendencja tu wszedzie na forum pokonczyc i final. Tak jakby to nie zycie bylo, a jakies zadanie do zrobienia.

214

Odp: Kochanki, którym się udało

Życie w trójkącie, albo ktoś kończy. Zazwyczaj żona.

215

Odp: Kochanki, którym się udało
Iceni napisał/a:

A które zło jest mniejsze - unieszczęśliwić siebie, czy kogoś?

Iceni, ale dlaczego trzeba unieszczesliwiac? Ja dochodze do wniosku, ze kazdy szuka szczescia dla siebie, tak jak sam to pojmuje, i w jakis sposob rozumiem, i te zony, i kochanki, i tych biednych misiow. Ale czemu ne szukac w puli tych wolnych najpierw?

Wiem, ze to nie takie proste, ale wchodzenie w trojkat z gory jest obciazone wiekszym ryzykiem niepowodzenia chyba..

216 Ostatnio edytowany przez olka_kontrolka (2014-06-14 17:44:00)

Odp: Kochanki, którym się udało
TEO50 napisał/a:

Olka, to tak jakbys mi powiedziala, ze jestem biedny bom glupi, a glupi bom biedny. Ogolnie tendencja tu wszedzie na forum pokonczyc i final. Tak jakby to nie zycie bylo, a jakies zadanie do zrobienia.

Teo ale czy to tak po części nie jest? Teraz jestem biedny bom wcześniej był głupi.... bo mimo tych wszystkich lampek ostrzegawczych i czerwonych świateł że NIE WOLNO ja i tak w to wlazłem ;]
i to już bez podziału na to czy jestem biedny bo się wydało i się gorąco przy dupie zrobiło, bo się zakochałem, bo teraz mam dylemat co dalej, bo bo bo


Ja wiem, że tu na forum jest taka tendencja, że większość to nie uznaje odcieni szarości, jak coś odbiega od normy to najlepiej go zaszczekać
ja jak już gdzieś wcześniej napisałam nie rzucam kamieniem ani w zdradzacza ani w kochankę... bo w życiu codziennym znam osoby po jednej jak i po drugiej stronie barykady, znam motywy postępowania po jednej jak i po drugiej stronie i wiem że dla żadnej ze storn nie jest łatwo....
mam też przyjaciółkę zdradzoną przez męża, widziałam jak cierpiała, jak płakała itp ale nie bałam się jej powiedzieć że to była także i jej wina, że ten niedobry mąż i cham jeden poszedł do innej baby....
bo tak drogie żony nie ważne jakbyście się tego wypierały to czasami jest to nasza wina po prostu  ;]

Nie wierze też w stwierdzenia typu... " a nie mogłaś/mogłeś poszukać sobie kogoś wolnego?"
i teraz pytam a czy do nawet takiego normalnego związku to trzeba szukać osoby? bo ja myślałam, że się po prostu żyje swoim życiem i na odpowiednia osobę się trafia po prostu..
i myślę, ze podobnie z tymi romansami jest... żyją sobie ludzie spokojnie wiele lat, spotykają różnych innych na swojej drodze i nawet nie pomyślą o zdradzie nawet gdy  w ich formalnym związku jest tak sobie... aż przychodzi moment gdy pewnego dnia spotyka ją lub jego i się dzieje coś czego przy innych napotkanych osobach nie było czyli ta tzw chemia... zaćmienie mózgu czy przywoływany gdzieś tam w wątku "jeb"
to co się dzieje później to już kwestia indywidualnych decyzji zarówno ze strony męża/żony i tej spotkanej osoby trzeciej

217 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-06-14 19:50:22)

Odp: Kochanki, którym się udało

olka, ale to troche tak, jakbys mowila, ze w zyciu nie masz na nic wplywu. A mnie sie wydaje, ze wiele spraw pozostaje kwestią zyciowych wyborow. Wobor partnera, tego przyszlego, tez. Aczkolwiek wiem, ze znalezienie drugiego czlowieka, z ktorym nadajesz na tych samych falach, nie jest proste. Ja przynajmniem tak mam, ze dlugo mi schodzi na "dostrajaniu sie".

218

Odp: Kochanki, którym się udało

olka_kontrolka,
anim biedny anim glupi, to takie powiedzonko, a juz zastosowanie go do zdrady to mnie ubawilo.
Moze bywaja tacy co zaluja z calego serca ze zdradzili, moze.., ale to dla mnie glupcy wiesz, ja robie co sobie przemyslalem, i doskonale wiedzialem jaka bedzie tego cena. Gdybym nie byl swiadomy to wtedy bylbym jak to male nieporadne dziecie. A ze jestem swiadomy tego co robie i co robilem i co zamierzam zrobic, to wymagam tez od innych takiej swiadomosci.
Wiesz Okla, nie mam zadnego usprawiedliwienia dla pijanych kierowcow, wiedzieli co robia, ja siadam za kolko to wiem czym to sie moze skonczyc. To tylko tez przyklad, zebys nie wyciagnela wniosku ze jezdze po pijaku.
Ogolnie to Twoje posty pokrywaja sie z tym co ja mysle. Moze dlatego sprobuje odpowiedziec na to:
cyt.;
"olka, ale to troche tak, jakbys mowila, ze w zyciu nie masz na nic wplywu. A mnie sie wydaje, ze wiele spraw pozostaje kwestią zyciowych wyborow. Wobor partnera, tego przyszlego, tez. Aczkolwiek wiem, ze znalezienie drugiego czlowieka, z ktorym nadajesz na tych samych falach, nie jest proste. Ja przynajmniem tak mam."
odp.
troche sobie sama przeczysz, bo z jednej strony mowisz ze "wolna" wola, czyli masz wplyw na Twoj wybor, a z drugiej musi nadawac na tych samych falach. Czyli dla mnie zmuszona jestes wybrac takiego z tych samych fal, a jezeli nie zmuszona to juz na pewno ograniczona w wyborze.
ciekawe co Ty na to Olka

219 Ostatnio edytowany przez olka_kontrolka (2014-06-14 20:36:50)

Odp: Kochanki, którym się udało

A jaki masz wplyw bezposredni na to kogo i kiedy spotykasz w zyciu?
Dobrze to sie dostroilas, powiedzmy ze ma byc juz slub lub nawet po slubie i nagle los rzuca Ci kogos z kim nie musisz sie dostrajac?
I tu masz juz swoj wplyw indywidualny, twoj wybor co dalej, twoje decyzje zyciowe
czyli dalej decydujesz Ty co z tym zrobisz smile
Pamietaj ze wybierasz z puli jaka masz pod reka
ja nigdy nie dostrajalam sie, albo byla fala albo nie, a jak nie to sie zmywalam i juz


Teo w moich stronach nie ma takiego powiedzenia a ze ja wyobraznie mam to jak zwykle pojechalam w tym kierunku co nie trzeba smile
no dobrze Ty wybrales bo chciales, w sumie kazdy zdradza bo chce ale ja mialam bardziej na mysli tych co to mysleli ze sie pobawia i tyle a potem sie okazalo ze ta kochanka to nie dosc ze jest piekna to ma jeszcze wiele innych fajnych cech itp i sie zakochali np
bo ok chcialem zdradzic ale czy pomyslalem ze sie zakocham. ze bede tesknil?

220

Odp: Kochanki, którym się udało

witam,
czesto tu do WAS zaglądam ,tak z ciekawosci i dla zabicia czasu...
dzisiaj ,po znalezieniu tego tematu,MUSIAŁAM sie zarejestrowac,zeby moc sie wypowiedziec...nie wytrzymałam!
temat ok,moze zle sformułowany...ale zawsze na czasie.Z jakiego powodu dziewczyna szuka odpowiedzi ,powinno byc jasne,
wazne ,ze pyta ..kto pyta nie błądzi wink
Kazdy przypadek jest innt i globalizowac nie wolno!

Jak czytam w postach,"ze na cudzej krzywdzie...bierze nie swoje..ojca dzieciom..." schlag mnie trafia!

1.Kochanka nie zawsze zdradza(chyba,ze jest mężatką) W wiekszości przypadkow ,jedna ze stron jest wolna...to ta druga "zajęta" musi       myslec o odpowiedzialnosci!
2.Drogie Panie ,przewaznie to nasza wina! Tak dlugo ,jak dlugo myslimy (a zauwazcie,ze to najczestsze nasze bolączki),ze wyprasowana     koszula,dom wypucowany na maxa,dzieci zadbane itp...to mistrzostwo świata,tak długo faceci bedą szukać..
    Nie tylko mężczyzna,my tez potrzebujemy "motyli w brzuchu" ,oprocz zony,matki Polki,chcą miec czulą kochanke,my kochanka..
    Przypomnijcie sobie ,ile czasu przed randką spotkaniem potrzebowałyscie wczesniej! a teraz????!!!!!! walki na glowie,brak       makijazu,wyciagnieta i z wypchantmi kolanami pizama!
3. owszem sa "szwedacze" ktorym obojetnie kto,np moj maz,ale to wyjatki a i okazje jednorazowe wtedy.
    jezeli ktos spotyka sie z kims poza zwiazkiem (pisze ktos,bo nie jestesmy lepsze w tym przypadku) przez dluzszy czas ,to cos w tej         osobie mu pasuje.lepiej mu daje,maja wspolne tematy albo inne hobby!
    Jezeli spimy ze soba w "czerwone" (czyt swiateczne)dni w kalendazu,bądzmy pewni, druga połowa zacznie szukac!
4.  18 lat małzenstwa tolerowałam rozne rzeczy,wazniejszy byl dla mnie syn,dam,praca....zamykałam oczy..
     Dodam,ze ja nie czekałam na czerwone kartki w kalendarzu,do dzisiaj moj juz prawie ex mowi,ze tak jak ze mna...;)
     I nie robiłam tego dla niego ,rowniez dla siebie ....mamy podobne potrzeby!
     Ale w koszuli do ziemi i absolutnych ciemnosciach nie da sie wam goscia utrzymac!Znajdzie lepszą tongue
     Moja mama! mowi,ze "kobita powinna tak facetowi,dac ,zeby mu bańki nosen poszły,wtedy zrobi z nim co chce" wink
     cos w tym jest wink
5.rok temu poznałam wyjątkowego faceta,ja jeszcze jestem mezatką,on ma partnerke od 7 lat.
    Rozumiemy sie bez słow,nadajemy na tych samych falach,w łóżku tez! nie bedziemy razem z kilku powodow,
    chociaz nie jest to nieralne.
    ja i tak nie zostane z moim obecnym,bo poznałam ,bo zobaczyłam na co zmarnowałam czas.Najlepsze lata zycia!!
     wiekszosc zwiazkow jest ,bo musiało....dzieci były w drodze itp...
     i na co tu liczyc?? młodzi ludzie musza sie wyszalec!! nie moze byc tak ,ze pierwszy zwiazek i slub! z tego nic nie bedzie!
    w moim przypadku akurat tak nie było,ale bylam zaslepiona.:(
6. dojrzali ludzie jesli odchodza to wiedza po co i dlaczego i z jakiego powodu!
    Ale jesli facet odchodzi do partnerki 20 lat młodszej......hmmm...za kolejne 20 ona go moze zostawic i pewnie tak zrobi.

7. DO AUTORKI POSTU.....ZOSTAW GO !!!
a) jezeli facet jest w twoim wieku ,sam nie wie czego chce
b) koło 30,to ma małe dzieci i zona chwilowo nie ma dla niego czasu,potem do niej wroci
c) +40,to jest tylko fascynacja młodym ciałem...oprocz sexu nic nie bedzie was łaczyc a rok ,moze dwa sama go zostawisz
     dodatkowo gosc ma "krysys wieku sredniego" chce sie odmłodzic wink
d)bedzie cie ciegle do niej porownywał,a w tym wieku z zona nie wygrasz!

221

Odp: Kochanki, którym się udało

40 jest ok wink
lubię Twój wpis

i pozdrawiam:)

222

Odp: Kochanki, którym się udało

O matko!
40 jest OK, twój post to pochwała cynizmu.
Forum publiczne to jednak pełen przegląd osobowości

223

Odp: Kochanki, którym się udało

Troche nieuporzadkowany ten wpis, ciezko sie polapac bo raz piszesz tak raz tak
skoro uwazasz ze "trzeba facetowi tak dawac az mu oczami bedzie wychodzic i twoj maz tak miał" to czemu wlaczyl mu sie szwendak?
mysle ze splycilas  zagadnienie

224

Odp: Kochanki, którym się udało

Ja rowniez nie do konca sie z tym zgadzam.
Nie mam zamiaru robic czegos wbrew sobie tylko po to, aby "utrzymac przy sobie faceta za wszelka cene".

225

Odp: Kochanki, którym się udało

To jest tak, kobiety tu jak i wszędzie indziej krzyczą, że one nie będą paradować w szpilkach i pełnym makijażu codziennie, żeby utrzymać faceta, nie będą robić nić "wbrew sobie". I inne im przytakują, chwalą, mówią, że kocha się pomimo wszystko, wnętrze się liczy itp. ALE jak facet zachowuje się jak zdobywca, jest pewien swojej partnerki i przestaje się starać, uznaje ją za fakt oczywisty i zaczyna żyć w swoim świecie, to jest wielkie poruszenie, skandal i zgroza, "zostaw go!", "nie obchodzisz go!" itp.
A sytuacja jest identyczna jak ta z chodzeniem codziennym w szpilkach.
Oczywistym jest, że żadna normalna kobieta nie będzie się codziennie stroić żeby faceta utrzymać, ale niech się stara żeby było dobrze! Niech nie chodzi z tymi wałkami na głowie przez cały tydzień, jak lubi po domu chodzić w dresie, to niech to nie będzie stary, wyciągnięty worek jeszcze po kuzynie od strony stryjecznej babci, dres też można kupić wygodny i fajnie wyglądający. Niech nie chodzi ze smalcem na głowie, jeśli nie jest chora. Nie trzeba się codziennie stroić i malować, żeby dobrze wyglądać. Mój facet też mi mówi, że dal niego pięknie wyglądam i w worku po kartoflach, ale to nie oznacza, że ja mam w tym worku paradować codziennie!
Jeśli jesteśmy z odpowiednią osobą, to nasze starania zostają doceniane i druga strona je odwzajemnia. To koło napędzają obie strony. A jeśli my się staramy, a druga strona nic, to z tej mąki chleba nie będzie i trzeba sobie to jak najszybciej uświadomić.

226

Odp: Kochanki, którym się udało

ja pierdziu ...jak to TEO pisze

to wszystko wina żon - odpychających, bez szpilek, bez makijażu, z wałkami na głowie, z powypychanymi kolanami i co tam jeszcze
a najlepsze jest to, że same kobiety o sobie, tak piszą ...
i jeszcze ...tak mu dać, żeby te bańki nosem wychodziły, matko co za bzdury

czy aby na pewno jest XXI wiek?

227

Odp: Kochanki, którym się udało
in_ka napisał/a:

ja pierdziu ...jak to TEO pisze

to wszystko wina żon - odpychających, bez szpilek, bez makijażu, z wałkami na głowie, z powypychanymi kolanami i co tam jeszcze
a najlepsze jest to, że same kobiety o sobie, tak piszą ...
i jeszcze ...tak mu dać, żeby te bańki nosem wychodziły, matko co za bzdury

czy aby na pewno jest XXI wiek?

Tak, in_ka, na pewno XXI wiek smile Romantyzm był w wieku XVIII i XIX jak dobrze pamiętam smile

Jak już pisałam, to nie jest tak, że trzeba non stop wystrojoną chodzić. Ale jak nasz facet siedzi w podkoszulku na kanapie z piwem, nie golony i nie myty, to tez nam się wszystkiego odechciewa i marzymy o jakimś czystym przystojniaku, nie? A przecież można powiedzieć, że się babom we łbach po przewracało, przecież nie będzie facet pod krawatem codziennie paradował!

To wszystko jest oczywiście przerysowane, ale ile jest takich kobiet, co to w dresie przełażą cały tydzień, bo ona czasu nie ma, bo dzieci, bo sprzątanie, bo to, bo tamto, bo sramto, a potem zdziwienie, że sobie mężuś do tej ładniejszej poszedł? Każdy kij ma dwa końce.

228 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-15 19:10:38)

Odp: Kochanki, którym się udało

wiesz Teo często bywa tak, że wcale nie idzie ... do ładniejszej
i takiej "bardziej dbającej"
to nie jest takie proste przełożenie

poza tym wystarczy rozejrzeć się dookoła, co często czynię
eleganckie zadbane kobiety a mężczyźni - no matko kochana, nie ma na czym oka zaczepić wink

no dobra zdarzają się ... ciasteczka ale za rzadko
ostatnio byłam na spotkaniu ...po latach, dziewczyny super - faceci no żal, tylko żal...

229

Odp: Kochanki, którym się udało
in_ka napisał/a:

wiesz Teo często bywa tak, że wcale nie idzie ... do ładniejszej
i takiej "bardziej dbającej"
to nie jest takie proste przełożenie

poza tym wystarczy rozejrzeć się dookoła, co często czynię
eleganckie zadbane kobiety a mężczyźni - no matko kochana, nie ma na czym oka zaczepić wink

no dobra zdarzają się ... ciasteczka ale za rzadko

Ale to był jeden z wielu przykładów smile Nie mówię, że tylko dlatego faceci zdradzają. ALE biorą pod lupę sytuację, gdzie facet nie jest babiarzem i nie przechodzi galopującego kryzysu wieku średniego, a zdradza, to coś musi być nie tak z tą drugą połówką.

230

Odp: Kochanki, którym się udało
Teo napisał/a:

a zdradza, to coś musi być nie tak z tą drugą połówką.

nic nie musi być...zdradza bo chce, takiego dokonuje wyboru...

231

Odp: Kochanki, którym się udało
in_ka napisał/a:
Teo napisał/a:

a zdradza, to coś musi być nie tak z tą drugą połówką.

nic nie musi być...zdradza bo chce, takiego dokonuje wyboru...

Ale czemu "chce"? I Czemu takiego wyboru dokonuje? Raczej mało osób budzi się rano i mysli "o! dzisiaj sobie zdradzę". To jest proces, to są akcje na reakcje i reakcje na akcje, to się tworzy i są jakieś większe powody poza chceniem.

232

Odp: Kochanki, którym się udało

Ona ma chyba na mysli ze po mimo tej akcji reakcji on chce przekroczyc granice a nie utrzymac to w fazie flirtu czy bliskiego kolezenstwa

233 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-15 20:02:20)

Odp: Kochanki, którym się udało
Teo napisał/a:

I Czemu takiego wyboru dokonuje?

tutaj powodów jest wiele ... nie ma jednej odpowiedzi ale nie znaczy, że coś jest nie tak w drugiej połówce,
coś nie tak jest w nim w jego życiu...
chcenie dotyczy wyboru dokonania zdrady zdradza, bo chce - przecież ... nie musi

234

Odp: Kochanki, którym się udało
in_ka napisał/a:
Teo napisał/a:

I Czemu takiego wyboru dokonuje?

tutaj powodów jest wiele ... nie ma jednej odpowiedzi ale nie znaczy, że coś jest nie tak w drugiej połówce,
coś nie tak jest w nim w jego życiu...
chcenie dotyczy wyboru dokonania zdrady zdradza, bo chce - przecież ... nie musi

98% zdrad nie patologicznych jest właśnie z powodu tego, że coś jest nie tak w drugiej połówce. Tak wynika z moich obserwacji. Nikt, kto jest w pełni szczęśliwy w swoim związku nie zdradza, bo nie ma po co.

235 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-06-15 20:22:27)

Odp: Kochanki, którym się udało
Teo napisał/a:

98% zdrad nie patologicznych jest właśnie z powodu tego, że coś jest nie tak w drugiej połówce.

jeżeli "coś nie jest tak w drugiej połówce" to się rozwiązuje związek z tą połówką na przykład i już ...
98% zdrad jest z powodu braku uczciwości, mogę napisać ...

to ja podejmuję decyzję zdradzam czy nie...
to ja podejmuję decyzje oszukuję czy nie...
kradnę czy nie...
itd.

236

Odp: Kochanki, którym się udało

starsznie mieszacie w glowie tyle tu sugestii smile Nie jestem pewna niczego

237

Odp: Kochanki, którym się udało

moja polowka nagminnie przesala zupe. postanowilem zdradzic jej kuchnie na rzcez restauracji. Nawet w mlecznym barze na rogu lepiej daja (w domysle jesc). Zdrade dlugo i starannie planowalem, wykradlem sie z domu ok godz 12.28 gdyz na 13.07 byla zapowiedziana zupa. Juz nie moglem, od rana widzailem jak drepcze w zdreptanych pantoflach i szlafroku po kuchni, slyszalem jak wyciaga garnki i wszystko co jest jej potrzebne do gotowania, a wiec zeimnieki marchewka i takie tam, Dokladnie slyszalem delikatny szmerek obieranych kartofelkow, a pozniej skrobanie marchewki. Nagle uslyszalem strasznie znajome skrzypienie!! WIedzialem otwarla szafke gdzie trzym sol!!! Mrowienie przebieglo mi po plecach usta wygiely sie w slonym grymasie... dostalem slinotoku. Jak zaczela solic slyszalem kazde ziarenko spadajace do wrzatku z charakterystycznym pluskiem. Przesolila, jak boga kocham przesolila. byla godz 12.13. Powolutku i po cichutku zaczalem sie ubierac by zniknac z domu. Cichutko sciagnalem lancuch z drzwi, otwarlem jeden zamek nastepnie przekrecilem klucz. Dopiero na klatce schodowej zalozylem buty ( by w mieszkaniu nie bylo slychac) wciagnalem kapote i szybko schodami w dol. Na 3 pietrze spotkalem sasiadke. Dzien dobry sasiedzie uslyszalem glos Kowalskiej. burknalem cos jakby dzien dobry, ale z ust wydobylo sie ZUPY ZUPY. Idz ty swinio jedna krotko rzucila sasiadka i zdzielila mnie parasolka w leb. Jeszcze szybciej zbieglem z schodow, wypadlem z klatki schodowej spogladnalem w gore gdzie w oknie zobaczylem twarz zony. TY lajdaku zdajsie krzyczala.. ja sobie rece spracowuje a ty spitalasz, zebys nogi polamal. Glowa automatycznie wcisnela sie miedzy moje ramiona. zaczalem biec zygzakiem nawet nie wiem dlaczego. Krzyk mojej zony smagal mnie jak serie karabinu maszynowego. Zwolnilem dopiero przy trzeciej przecznicy. Zupy zupy... Jest lokal o dumnej nazwie "jak u mamy" wpadam do srodka widze pieknie nakryte stoliczki siadam i czekam. Podchodzi mila kelnerka i pyta grzecznie: "Czego?" troche zaskakuje mnie uprzejmoscia ale wyrzucam z siebie pomidorowa z makaronem byle nie przesolona!! Kelnerka zapisuje cos w swoim bloczku ktory opiera na stole, widze widze pom i kreska. acha!!
mija kwadrans, i chyba do tego jeszcze 3 min. Kelnerka przychodzi z talerzem zupy juz siegam po lyzke gdy slysze: "platne z gory!!", a tak tak oczywiscie siegam do portfela wyciagam banknot 10 zl podale, "nie mam wydac" slysze w odpowiedzi, nie no niech pani zatrzyma usmiecham sie, i dorzucam dziekuje. Ta z kolei szczerzy do mnie zeby. Siegam po lyzke biore do ust. Kwasna no kuzwa kwasna, ale przynajmniej ciepla...

cip cip cip :-)))

238

Odp: Kochanki, którym się udało

wybacz Eileen,

239

Odp: Kochanki, którym się udało

nie no TEO myślałam,że opowiadanie inaczej zakończysz, no trochę czuje się ...rozczarowana wink

240

Odp: Kochanki, którym się udało
TEO50 napisał/a:

moja polowka nagminnie przesala zupe. postanowilem zdradzic jej kuchnie na rzcez restauracji. Nawet w mlecznym barze na rogu lepiej daja (w domysle jesc). Zdrade dlugo i starannie planowalem, wykradlem sie z domu ok godz 12.28 gdyz na 13.07 byla zapowiedziana zupa. Juz nie moglem, od rana widzailem jak drepcze w zdreptanych pantoflach i szlafroku po kuchni, slyszalem jak wyciaga garnki i wszystko co jest jej potrzebne do gotowania, a wiec zeimnieki marchewka i takie tam, Dokladnie slyszalem delikatny szmerek obieranych kartofelkow, a pozniej skrobanie marchewki. Nagle uslyszalem strasznie znajome skrzypienie!! WIedzialem otwarla szafke gdzie trzym sol!!! Mrowienie przebieglo mi po plecach usta wygiely sie w slonym grymasie... dostalem slinotoku. Jak zaczela solic slyszalem kazde ziarenko spadajace do wrzatku z charakterystycznym pluskiem. Przesolila, jak boga kocham przesolila. byla godz 12.13. Powolutku i po cichutku zaczalem sie ubierac by zniknac z domu. Cichutko sciagnalem lancuch z drzwi, otwarlem jeden zamek nastepnie przekrecilem klucz. Dopiero na klatce schodowej zalozylem buty ( by w mieszkaniu nie bylo slychac) wciagnalem kapote i szybko schodami w dol. Na 3 pietrze spotkalem sasiadke. Dzien dobry sasiedzie uslyszalem glos Kowalskiej. burknalem cos jakby dzien dobry, ale z ust wydobylo sie ZUPY ZUPY. Idz ty swinio jedna krotko rzucila sasiadka i zdzielila mnie parasolka w leb. Jeszcze szybciej zbieglem z schodow, wypadlem z klatki schodowej spogladnalem w gore gdzie w oknie zobaczylem twarz zony. TY lajdaku zdajsie krzyczala.. ja sobie rece spracowuje a ty spitalasz, zebys nogi polamal. Glowa automatycznie wcisnela sie miedzy moje ramiona. zaczalem biec zygzakiem nawet nie wiem dlaczego. Krzyk mojej zony smagal mnie jak serie karabinu maszynowego. Zwolnilem dopiero przy trzeciej przecznicy. Zupy zupy... Jest lokal o dumnej nazwie "jak u mamy" wpadam do srodka widze pieknie nakryte stoliczki siadam i czekam. Podchodzi mila kelnerka i pyta grzecznie: "Czego?" troche zaskakuje mnie uprzejmoscia ale wyrzucam z siebie pomidorowa z makaronem byle nie przesolona!! Kelnerka zapisuje cos w swoim bloczku ktory opiera na stole, widze widze pom i kreska. acha!!
mija kwadrans, i chyba do tego jeszcze 3 min. Kelnerka przychodzi z talerzem zupy juz siegam po lyzke gdy slysze: "platne z gory!!", a tak tak oczywiscie siegam do portfela wyciagam banknot 10 zl podale, "nie mam wydac" slysze w odpowiedzi, nie no niech pani zatrzyma usmiecham sie, i dorzucam dziekuje. Ta z kolei szczerzy do mnie zeby. Siegam po lyzke biore do ust. Kwasna no kuzwa kwasna, ale przynajmniej ciepla...

cip cip cip :-)))

Noale o co chodzi właściwie?

241

Odp: Kochanki, którym się udało

Teo o zupe

242 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2014-06-15 21:27:06)

Odp: Kochanki, którym się udało

He he he... Dobre smile
Koleś peciałeś na byle jaki bar, pierwszy lepszy w okolicy to i kwasidło dostałeś.
Jak już chciałeś zupki prima sort to poszukać trzeba, popytać, poobserwować

243

Odp: Kochanki, którym się udało
TEO50 napisał/a:

moja polowka nagminnie przesala zupe. postanowilem zdradzic jej kuchnie na rzcez restauracji. Nawet w mlecznym barze na rogu lepiej daja (w domysle jesc). Zdrade dlugo i starannie planowalem, wykradlem sie z domu ok godz 12.28 gdyz na 13.07 byla zapowiedziana zupa. Juz nie moglem, od rana widzailem jak drepcze w zdreptanych pantoflach i szlafroku po kuchni, slyszalem jak wyciaga garnki i wszystko co jest jej potrzebne do gotowania, a wiec zeimnieki marchewka i takie tam, Dokladnie slyszalem delikatny szmerek obieranych kartofelkow, a pozniej skrobanie marchewki. Nagle uslyszalem strasznie znajome skrzypienie!! WIedzialem otwarla szafke gdzie trzym sol!!! Mrowienie przebieglo mi po plecach usta wygiely sie w slonym grymasie... dostalem slinotoku. Jak zaczela solic slyszalem kazde ziarenko spadajace do wrzatku z charakterystycznym pluskiem. Przesolila, jak boga kocham przesolila. byla godz 12.13. Powolutku i po cichutku zaczalem sie ubierac by zniknac z domu. Cichutko sciagnalem lancuch z drzwi, otwarlem jeden zamek nastepnie przekrecilem klucz. Dopiero na klatce schodowej zalozylem buty ( by w mieszkaniu nie bylo slychac) wciagnalem kapote i szybko schodami w dol. Na 3 pietrze spotkalem sasiadke. Dzien dobry sasiedzie uslyszalem glos Kowalskiej. burknalem cos jakby dzien dobry, ale z ust wydobylo sie ZUPY ZUPY. Idz ty swinio jedna krotko rzucila sasiadka i zdzielila mnie parasolka w leb. Jeszcze szybciej zbieglem z schodow, wypadlem z klatki schodowej spogladnalem w gore gdzie w oknie zobaczylem twarz zony. TY lajdaku zdajsie krzyczala.. ja sobie rece spracowuje a ty spitalasz, zebys nogi polamal. Glowa automatycznie wcisnela sie miedzy moje ramiona. zaczalem biec zygzakiem nawet nie wiem dlaczego. Krzyk mojej zony smagal mnie jak serie karabinu maszynowego. Zwolnilem dopiero przy trzeciej przecznicy. Zupy zupy... Jest lokal o dumnej nazwie "jak u mamy" wpadam do srodka widze pieknie nakryte stoliczki siadam i czekam. Podchodzi mila kelnerka i pyta grzecznie: "Czego?" troche zaskakuje mnie uprzejmoscia ale wyrzucam z siebie pomidorowa z makaronem byle nie przesolona!! Kelnerka zapisuje cos w swoim bloczku ktory opiera na stole, widze widze pom i kreska. acha!!
mija kwadrans, i chyba do tego jeszcze 3 min. Kelnerka przychodzi z talerzem zupy juz siegam po lyzke gdy slysze: "platne z gory!!", a tak tak oczywiscie siegam do portfela wyciagam banknot 10 zl podale, "nie mam wydac" slysze w odpowiedzi, nie no niech pani zatrzyma usmiecham sie, i dorzucam dziekuje. Ta z kolei szczerzy do mnie zeby. Siegam po lyzke biore do ust. Kwasna no kuzwa kwasna, ale przynajmniej ciepla...

cip cip cip :-)))

Rozumiem że żona tylko zup nie umie gotować ale pieczeń wychodzi jej przednia stąd wymykasz się z domu tylko wtedy gdy na obiad jest zupa?
A nie myślisz jakie to przykre dla niej?Ja chciałabym i pieczeń i zupę i deser pyszny przygotować jednak alfą i omegą nie jestem. A Ty sam umiesz ugotować taką pyszną zupę która zadowoli nie tylko Twoje podniebienie?A może  ona specjalnie przesala tą zupę? Ma jakieś powody?

244

Odp: Kochanki, którym się udało
TEO50 napisał/a:

moja polowka nagminnie przesala zupe. postanowilem zdradzic jej kuchnie na rzcez restauracji. Nawet w mlecznym barze na rogu lepiej daja (w domysle jesc). Zdrade dlugo i starannie planowalem, wykradlem sie z domu ok godz 12.28 gdyz na 13.07 byla zapowiedziana zupa. Juz nie moglem, od rana widzailem jak drepcze w zdreptanych pantoflach i szlafroku po kuchni, slyszalem jak wyciaga garnki i wszystko co jest jej potrzebne do gotowania, a wiec zeimnieki marchewka i takie tam, Dokladnie slyszalem delikatny szmerek obieranych kartofelkow, a pozniej skrobanie marchewki. Nagle uslyszalem strasznie znajome skrzypienie!! WIedzialem otwarla szafke gdzie trzym sol!!! Mrowienie przebieglo mi po plecach usta wygiely sie w slonym grymasie... dostalem slinotoku. Jak zaczela solic slyszalem kazde ziarenko spadajace do wrzatku z charakterystycznym pluskiem. Przesolila, jak boga kocham przesolila. byla godz 12.13. Powolutku i po cichutku zaczalem sie ubierac by zniknac z domu. Cichutko sciagnalem lancuch z drzwi, otwarlem jeden zamek nastepnie przekrecilem klucz. Dopiero na klatce schodowej zalozylem buty ( by w mieszkaniu nie bylo slychac) wciagnalem kapote i szybko schodami w dol. Na 3 pietrze spotkalem sasiadke. Dzien dobry sasiedzie uslyszalem glos Kowalskiej. burknalem cos jakby dzien dobry, ale z ust wydobylo sie ZUPY ZUPY. Idz ty swinio jedna krotko rzucila sasiadka i zdzielila mnie parasolka w leb. Jeszcze szybciej zbieglem z schodow, wypadlem z klatki schodowej spogladnalem w gore gdzie w oknie zobaczylem twarz zony. TY lajdaku zdajsie krzyczala.. ja sobie rece spracowuje a ty spitalasz, zebys nogi polamal. Glowa automatycznie wcisnela sie miedzy moje ramiona. zaczalem biec zygzakiem nawet nie wiem dlaczego. Krzyk mojej zony smagal mnie jak serie karabinu maszynowego. Zwolnilem dopiero przy trzeciej przecznicy. Zupy zupy... Jest lokal o dumnej nazwie "jak u mamy" wpadam do srodka widze pieknie nakryte stoliczki siadam i czekam. Podchodzi mila kelnerka i pyta grzecznie: "Czego?" troche zaskakuje mnie uprzejmoscia ale wyrzucam z siebie pomidorowa z makaronem byle nie przesolona!! Kelnerka zapisuje cos w swoim bloczku ktory opiera na stole, widze widze pom i kreska. acha!!
mija kwadrans, i chyba do tego jeszcze 3 min. Kelnerka przychodzi z talerzem zupy juz siegam po lyzke gdy slysze: "platne z gory!!", a tak tak oczywiscie siegam do portfela wyciagam banknot 10 zl podale, "nie mam wydac" slysze w odpowiedzi, nie no niech pani zatrzyma usmiecham sie, i dorzucam dziekuje. Ta z kolei szczerzy do mnie zeby. Siegam po lyzke biore do ust. Kwasna no kuzwa kwasna, ale przynajmniej ciepla...

cip cip cip :-)))

big_smile
Ładna historyjka z morałem

245

Odp: Kochanki, którym się udało
czy jestem? napisał/a:
TEO50 napisał/a:

moja polowka nagminnie przesala zupe. postanowilem zdradzic jej kuchnie na rzcez restauracji. Nawet w mlecznym barze na rogu lepiej daja (w domysle jesc). Zdrade dlugo i starannie planowalem, wykradlem sie z domu ok godz 12.28 gdyz na 13.07 byla zapowiedziana zupa. Juz nie moglem, od rana widzailem jak drepcze w zdreptanych pantoflach i szlafroku po kuchni, slyszalem jak wyciaga garnki i wszystko co jest jej potrzebne do gotowania, a wiec zeimnieki marchewka i takie tam, Dokladnie slyszalem delikatny szmerek obieranych kartofelkow, a pozniej skrobanie marchewki. Nagle uslyszalem strasznie znajome skrzypienie!! WIedzialem otwarla szafke gdzie trzym sol!!! Mrowienie przebieglo mi po plecach usta wygiely sie w slonym grymasie... dostalem slinotoku. Jak zaczela solic slyszalem kazde ziarenko spadajace do wrzatku z charakterystycznym pluskiem. Przesolila, jak boga kocham przesolila. byla godz 12.13. Powolutku i po cichutku zaczalem sie ubierac by zniknac z domu. Cichutko sciagnalem lancuch z drzwi, otwarlem jeden zamek nastepnie przekrecilem klucz. Dopiero na klatce schodowej zalozylem buty ( by w mieszkaniu nie bylo slychac) wciagnalem kapote i szybko schodami w dol. Na 3 pietrze spotkalem sasiadke. Dzien dobry sasiedzie uslyszalem glos Kowalskiej. burknalem cos jakby dzien dobry, ale z ust wydobylo sie ZUPY ZUPY. Idz ty swinio jedna krotko rzucila sasiadka i zdzielila mnie parasolka w leb. Jeszcze szybciej zbieglem z schodow, wypadlem z klatki schodowej spogladnalem w gore gdzie w oknie zobaczylem twarz zony. TY lajdaku zdajsie krzyczala.. ja sobie rece spracowuje a ty spitalasz, zebys nogi polamal. Glowa automatycznie wcisnela sie miedzy moje ramiona. zaczalem biec zygzakiem nawet nie wiem dlaczego. Krzyk mojej zony smagal mnie jak serie karabinu maszynowego. Zwolnilem dopiero przy trzeciej przecznicy. Zupy zupy... Jest lokal o dumnej nazwie "jak u mamy" wpadam do srodka widze pieknie nakryte stoliczki siadam i czekam. Podchodzi mila kelnerka i pyta grzecznie: "Czego?" troche zaskakuje mnie uprzejmoscia ale wyrzucam z siebie pomidorowa z makaronem byle nie przesolona!! Kelnerka zapisuje cos w swoim bloczku ktory opiera na stole, widze widze pom i kreska. acha!!
mija kwadrans, i chyba do tego jeszcze 3 min. Kelnerka przychodzi z talerzem zupy juz siegam po lyzke gdy slysze: "platne z gory!!", a tak tak oczywiscie siegam do portfela wyciagam banknot 10 zl podale, "nie mam wydac" slysze w odpowiedzi, nie no niech pani zatrzyma usmiecham sie, i dorzucam dziekuje. Ta z kolei szczerzy do mnie zeby. Siegam po lyzke biore do ust. Kwasna no kuzwa kwasna, ale przynajmniej ciepla...

cip cip cip :-)))

Rozumiem że żona tylko zup nie umie gotować ale pieczeń wychodzi jej przednia stąd wymykasz się z domu tylko wtedy gdy na obiad jest zupa?
A nie myślisz jakie to przykre dla niej?Ja chciałabym i pieczeń i zupę i deser pyszny przygotować jednak alfą i omegą nie jestem. A Ty sam umiesz ugotować taką pyszną zupę która zadowoli nie tylko Twoje podniebienie?A może  ona specjalnie przesala tą zupę? Ma jakieś powody?

No patrz, ja alfą i omegą tez nie jestem a i zupę i pieczeń i deser pyszny umiem zrobić, więc facet nie wymyka mój po kryjomu. Jak to się dzieje?! Bo włożyłam trochę wysiłku w naukę gotowania, a nie usiadłam i jęknęłam: "jestem jaka jestem masz mnie kochać i koniec!"

246

Odp: Kochanki, którym się udało
Teo napisał/a:

więc facet nie wymyka mój po kryjomu

a jesteś tego pewna..., że nie odwiedza lokalu "jak u mamy" wink

247

Odp: Kochanki, którym się udało
Teo napisał/a:
czy jestem? napisał/a:
TEO50 napisał/a:

moja polowka nagminnie przesala zupe. postanowilem zdradzic jej kuchnie na rzcez restauracji. Nawet w mlecznym barze na rogu lepiej daja (w domysle jesc). Zdrade dlugo i starannie planowalem, wykradlem sie z domu ok godz 12.28 gdyz na 13.07 byla zapowiedziana zupa. Juz nie moglem, od rana widzailem jak drepcze w zdreptanych pantoflach i szlafroku po kuchni, slyszalem jak wyciaga garnki i wszystko co jest jej potrzebne do gotowania, a wiec zeimnieki marchewka i takie tam, Dokladnie slyszalem delikatny szmerek obieranych kartofelkow, a pozniej skrobanie marchewki. Nagle uslyszalem strasznie znajome skrzypienie!! WIedzialem otwarla szafke gdzie trzym sol!!! Mrowienie przebieglo mi po plecach usta wygiely sie w slonym grymasie... dostalem slinotoku. Jak zaczela solic slyszalem kazde ziarenko spadajace do wrzatku z charakterystycznym pluskiem. Przesolila, jak boga kocham przesolila. byla godz 12.13. Powolutku i po cichutku zaczalem sie ubierac by zniknac z domu. Cichutko sciagnalem lancuch z drzwi, otwarlem jeden zamek nastepnie przekrecilem klucz. Dopiero na klatce schodowej zalozylem buty ( by w mieszkaniu nie bylo slychac) wciagnalem kapote i szybko schodami w dol. Na 3 pietrze spotkalem sasiadke. Dzien dobry sasiedzie uslyszalem glos Kowalskiej. burknalem cos jakby dzien dobry, ale z ust wydobylo sie ZUPY ZUPY. Idz ty swinio jedna krotko rzucila sasiadka i zdzielila mnie parasolka w leb. Jeszcze szybciej zbieglem z schodow, wypadlem z klatki schodowej spogladnalem w gore gdzie w oknie zobaczylem twarz zony. TY lajdaku zdajsie krzyczala.. ja sobie rece spracowuje a ty spitalasz, zebys nogi polamal. Glowa automatycznie wcisnela sie miedzy moje ramiona. zaczalem biec zygzakiem nawet nie wiem dlaczego. Krzyk mojej zony smagal mnie jak serie karabinu maszynowego. Zwolnilem dopiero przy trzeciej przecznicy. Zupy zupy... Jest lokal o dumnej nazwie "jak u mamy" wpadam do srodka widze pieknie nakryte stoliczki siadam i czekam. Podchodzi mila kelnerka i pyta grzecznie: "Czego?" troche zaskakuje mnie uprzejmoscia ale wyrzucam z siebie pomidorowa z makaronem byle nie przesolona!! Kelnerka zapisuje cos w swoim bloczku ktory opiera na stole, widze widze pom i kreska. acha!!
mija kwadrans, i chyba do tego jeszcze 3 min. Kelnerka przychodzi z talerzem zupy juz siegam po lyzke gdy slysze: "platne z gory!!", a tak tak oczywiscie siegam do portfela wyciagam banknot 10 zl podale, "nie mam wydac" slysze w odpowiedzi, nie no niech pani zatrzyma usmiecham sie, i dorzucam dziekuje. Ta z kolei szczerzy do mnie zeby. Siegam po lyzke biore do ust. Kwasna no kuzwa kwasna, ale przynajmniej ciepla...

cip cip cip :-)))

Rozumiem że żona tylko zup nie umie gotować ale pieczeń wychodzi jej przednia stąd wymykasz się z domu tylko wtedy gdy na obiad jest zupa?
A nie myślisz jakie to przykre dla niej?Ja chciałabym i pieczeń i zupę i deser pyszny przygotować jednak alfą i omegą nie jestem. A Ty sam umiesz ugotować taką pyszną zupę która zadowoli nie tylko Twoje podniebienie?A może  ona specjalnie przesala tą zupę? Ma jakieś powody?

No patrz, ja alfą i omegą tez nie jestem a i zupę i pieczeń i deser pyszny umiem zrobić, więc facet nie wymyka mój po kryjomu. Jak to się dzieje?! Bo włożyłam trochę wysiłku w naukę gotowania, a nie usiadłam i jęknęłam: "jestem jaka jestem masz mnie kochać i koniec!"

Teo cieszę się, że dobrze gotujesz i potrafisz zadowolić wybranka swojego. Ja zawarłam inne pytanie w swym poście... 
Skoro zrobisz wszystko, to pewnie i wszystko będzie dobrze smile Pisałam o zupełnie innej sytuacji.

248

Odp: Kochanki, którym się udało
in_ka napisał/a:
Teo napisał/a:

więc facet nie wymyka mój po kryjomu

a jesteś tego pewna..., że nie odwiedza lokalu "jak u mamy" wink

mur- beton XD

249

Odp: Kochanki, którym się udało

Niezłe zarozumialstwo, duma, że jeszcze jest i nie zdradził. A można zapytać o staż małżeński?
Nasuwa mi się też takie powiedzenie: nie chwal dnia przed zachodem słońca. Zdrada może pojawić się i po 30 latach małżeństwa. Wystarczy, że kochanką będzie 20 lat młodsza. Gotować to każda może się nauczyć.

250

Odp: Kochanki, którym się udało

A ja mysle, ze sprawa ubioru i ogolnie dbania o siebie, w rownym stopniu dotyczy mezczyzn i kobiet. To po prostu kwestia tego, czy zalezy nam, by sie starac dla tej drugiej strony, partnera, czy nie. I rowniez jest wyrazem szacunku. Czy chcemy byc dla partnera atrakcyjne/ni czy tez mamy to w dupie. I niestety tak jest, ze druga strona dokladnie to odczuwa.

olka, TEO50, - pare razy na tym forum spotkalam sie z zarzutem, ze moje posty pozostaja ze soba w sprzecznosci. Pochylilam sie nad tym tematem wink - i doszlam do wniosku, ze chyba to wynika z moich checi rozpracowania paradoksow - paradoskow, czyli POZORNYCH sprzecznosci. Po prostu lubie sie przygladac paradoksom i lubie o nich rozmawiac. I tak samo tutaj - nie mam wplywu na to, kogo bezposrednio spotykam w zyciu, natomiast mam calkowity wplyw na to, kogo zauwaze i rozpoznam jako czlowieka, ktory nadaje na w miare podobnych falach. I znow, nie musza to byc fale identyczne, bobym musiala szukac do zgonu, ale podobne - tak jak w starcji radiowej, kiedy tylko troche jest szumow wink - wtedy dostrojenie sie jest nie takie upierdliwe wink.

251

Odp: Kochanki, którym się udało

dziewczyny ja przeciez tylko o zupie napisalem, historyjka dal rozrywki, ale milo popatrzecj jak gleboki sens nadajecie.
To tak jak w szkole co autor wiersza mial na mysli.. i dopatrywanie sie wielkich intencji, porownan i przenoscni.
Ani wielkien inwencji w to nie wlozylem, ani uwazalem na skladnie interpunkcje i gramatyke, ani na oryginalnosc.
a caly sens zawarlem w ostatniej linijce, a teraz mozecie sie obrazac.

Potrolowalem sobie troche, zadrwilem, zazartowalem.

Ja mam ubaw, ale tez i nauke, za co szczegolnie dziekuje. A swoja droga ktora nauke dla siebie wyciagla.

252

Odp: Kochanki, którym się udało

Żona przesoliła, w barze podali kwaśną zupkę. Tu i tam musiałeś zapłacic pewnie z góry. Jedyną różnicą jest miejsce chlipania zupki.

253

Odp: Kochanki, którym się udało

no tak, zdrada bo w zonie cos nie tak: to ja powiem co u mnie jest nie tak wg mojego meza, a co jest WIELKIM powodem do zdrady:
mam 158 cm on teraz lubi 170. Ma byc wysoka i chuda - ja jestem jak juz wspomnialam 158 i szczupla a nie chuda.
Maja byc malutkie cycki - moje sa duze. Oczywiscie, mozna napisac, ze to wymowki, a na prawde mam wredny charakter. Ale nie mam. Taka prawda.
Zgadzam sie In_ka. Zdradza bo chce. Albo juz mu nie po drodze i nie ma odwagi, zeby to wykrztusic.
Takze Teo Twoje swietne gotowanie i wszystko inne nie zabezpiecza Cie w zadnym stopniu. Bo kazdy moze zmienic zdanie. Takie prawo. Ale mozna zmienic zdanie w sposob cywilizowany.
Chodzace idealy tez sa zdradzane.A gdzie powod: no tu. Za idealne.

254

Odp: Kochanki, którym się udało

TEO, ja się zgłaszam. Od początku ustalić, że on gotuje:) Doprawi jak uważa, a ja tam wybredna nie jestem i zjem z przyjemnością.

255 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-06-16 10:50:27)

Odp: Kochanki, którym się udało

To nie tak kobietki. Po prostu Teo trafiła na "porządną firmę". Taki człowiek ma mocny kręgosłup moralny, zasady i rozwiedzie się, ale nie zdradzi. Tym zdradzającym równie często towarzyszy syndrom orangutana - nie puści gałęzi, której się trzyma, dopóki nie złapie następnej.

Same zobaczcie jak jest na takim Allegro. Kilka tysięcy transakcji i 100% pozytywów. Zdarzają się takie perełki? Zdarzają! Tylko trzeba chciec, a jak się nie chce, musowo dorabiamy ideologię i szukamy winnego.

Biedne misie, a to wymiary nie te, a to miejscówkę spożywania zupki trzeba zmienic.

256

Odp: Kochanki, którym się udało

Znam osobiście kochankę, której się udało ale znam dużo więcej żon którym się nie udało..
Dobrzy znajomi z czasów studenckich, ona nauczycielka on znacznie lepiej sytuowany, znudziła mu się upierdliwa żona, jej wiecznie pouczająco- roszczeniowy ton i znalazł sobie kochankę. Romans trwał, ale dla kochanki było to już zbyt długo i chciała zalegalizować swój nowy związek.
Problem jeden - żona
Kochanka dzwoni do żony i elegancko ją o wszystkim informuję..
Mężunio dostaje szoku, ze kochanka taka nielojalna, żona dostaje szoku, ze mąż ją zdradza
i mimo, że są ze sobą do dziś to żadne z nich nie jest szczęśliwe.
Pierwsze 3 lata maż robi wszystko aby zadowolić żonę, żona przez te 3 lata rżnie hrabiankę aż tak, że nie da się na to patrzeć..
Po trzech latach mąż ma dość nadskakiwania a żona tego dalej rżnie hrabiankę i udaje że nie słyszy jak mąż nią gardzi i publicznie masakruje.
Dla niej ważne jest ze jest żoną i bez względu na to, że jest kiepsko. Ona tą żoną zostanie, bo on jej przysięgał na dobre i na złe..
Niestety moje drogie Panie, ale często my żony, jesteśmy przyczyną tego, ze mąż znajduje sobie kochankę, bo byle jak.. byle był..

257 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-06-16 11:22:45)

Odp: Kochanki, którym się udało

Zawsze jest tak, ze zdradza, bo chce.

Ale partner/partnerka to toleruje, bo tez tego chce (chce tolerowac)

258

Odp: Kochanki, którym się udało
Benita72 napisał/a:

Zawsze jest tak, ze zdradza, bo chce.

Ale partner/partnerka to toleruje, bo tez tego chce.

Ewentualnie partner/partnerka jest zależny/a np majątkowo/finansowo  i nie wie jak ten węzeł gordyjski rozsupłac.

Różnie bywa. Nawet ta dajaca mężczyźnie wszystko czego on potrzebuje, może zostac wykopana. Ot urwie kucharce ręce ( mieszanie ustami grozi poparzeniem), a na to, aż ona wygimnastykuje odpowiednio nogi, on czekał nie będzie. Jakiś rzeźnik spartoli coś tam na dole i tylko plastyka pomoże, ale tutaj też nie wiadomo czy wizja wyłożenia pieniędzy, nie spowoduje zwrotu w tył.

259

Odp: Kochanki, którym się udało
bet napisał/a:

Niezłe zarozumialstwo, duma, że jeszcze jest i nie zdradził. A można zapytać o staż małżeński?
Nasuwa mi się też takie powiedzenie: nie chwal dnia przed zachodem słońca. Zdrada może pojawić się i po 30 latach małżeństwa. Wystarczy, że kochanką będzie 20 lat młodsza. Gotować to każda może się nauczyć.

Jestem dumna i zarozumiała, bo jestem pewna swojego faceta?! o.O lol... świat schodzi na psy...

260

Odp: Kochanki, którym się udało
Teo napisał/a:
bet napisał/a:

Niezłe zarozumialstwo, duma, że jeszcze jest i nie zdradził. A można zapytać o staż małżeński?
Nasuwa mi się też takie powiedzenie: nie chwal dnia przed zachodem słońca. Zdrada może pojawić się i po 30 latach małżeństwa. Wystarczy, że kochanką będzie 20 lat młodsza. Gotować to każda może się nauczyć.

Jestem dumna i zarozumiała, bo jestem pewna swojego faceta?! o.O lol... świat schodzi na psy...

Swiat nie schodzi na psy .Moze tylko zmieniaja sie wartosci moralne .Ludzie za wszelka cene chca byc tu i teraz szczesliwi .Wydaje im sie ,ze zmiany to szczescie .Nie praca nad zwiazkiem a wymiana na nowy .
Inna sprawa to pewnosc .
Niezdawanie sobie sprawy ,ze nigdy nikogo nie mozna byc pewnym .
To jest w mlodym wieku naiwnosc ,w starszym zarozumialosc .
Niejedna/en stacili by reke dajac ja sobie uciac ,za druga osobe .
I tak zawsze bylo .

Posty [ 196 do 260 z 320 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochanki, którym się udało

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026