Odwaga...to jest właśnie to magiczne słowo..
Ale niestety nie kazdego na to stać
Podobne tematy
Równie dobrze można założyć wątek: złodzieje, którym się udało.
Chodzi o to, żeby nie propagować pewnych zachowań.
Od mamy usłyszałam: kiedyś jak ktoś zdradzał, to ludzie się od takiej osoby odsuwali. Nikt takiemu nie podał ręki. Teraz to jest społecznie akceptowalne.
Bet- rozumiem, że jak się o pewnych rzeczach nie mówi/pisze to ich nie ma lub zginą po prostu bo są tylko wtedy kiedy się o nich dyskutuje? Nikt tu niczego nie propaguje- weź się nieco ogarnij- przeczytaj dokładnie a potem wysuwaj oskarżenia.
Sugeruję napisać petycję do rządu by nie poruszała tematu aborcji. Nie będzie "propagowana" to zniknie;)
Ludziom się w życiu różnie układa ale tacy jak Ty WIEDZĄ oczywiście LEPIEJ,że wina leży jedynie po stronie zdradzającego. Znam dwa takie małżeństwa gdzie żony potrafią miesiącami nie rozmawiać z mężami bo są wiecznie na coś obrażone.Na prośbę męża o rozmowę trzaskają drzwiami.Wymagają utrzymania siebie i dzieci-same nie uważają by miały jakieś obowiązki.
I nagle- mąż ma kochankę! Skandal! Ona sama z dwójką dzieci zostaje.Pominąwszy fakt,że w czteropokojowym mieszkaniu,z całym jego wyposażeniem,opłatą za nie i niemałymi alimentami.
Nagle okazuje się,że go kochała (choć sama nie raz i nie dwa widziałam,że gorzej od psa go traktowała) a on taki podły- uciekł do kochanki.I taką opinię o gościu- skądinąd całkiem przyzwoitym ma całe malutkie miasteczko.
68 2014-04-07 11:26:32 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-04-07 11:35:00)
gojka, no jasne jasne
tylko nie rizumiem, czemu ludzie w związkach zgadzają się na takie traktowanie
jakby nie pojawiłą się kochanka to biedny zmuszony byłby dalej w tym tkwić?
a niby dlaczego?
jego wybór to był gojka
wybór, który był akcpetowalny dopóki sie kolejna gałaż nie pojawiłą
ja sama uwazam, że takie zony/partnerki trzeba od razxu na drzewo spuszczać, niech się naucza szacunku i partnerstwa w relacjach
ale nie - facet przez 15 lat tolerował obrazoną księżniczkę i fochniarę, a potem taki biedny miś odchodzi.. bo ona zła kobieta była
odchodzi, bo inną dupe znalazł
więc brak uczciwości i odwagi i tkwienie w takim małżeństwie to jego wina
ale zaraz powiesz, że to nie takie proste, bo dzieci, bo kredsyty, bo zobowiązania
ale jak się kochanka pojawi, to nagle wszytsko sie proste robi?
kochanka kredyty spłąci, dzieciaki wychowa jak włąsne i zobowiązania przestają się liczyć?
no bądzmy konsekwentni
to tak jak w wątku obok - dopóki marcin esemsów w ciągu dnia nie wysyłał, że tak tęskni.... to majeczka nie czułą, że maz ją traktuje przedmiotowo - bo on esemsów nie wysłał - zły maż??
dopóki marcin oczków nie owtorzył, że mąz za duzo pracuje a za mało po rączkach gładzi - to maz był ackeptwalny?
o to mi własnie chodzi
i bądzmy realistami - NIE MA takich związków, w których mąż /zona odchodzi do kochamnki - kochanka - w którym PRZYCZYNĄ najwazniejszą i bezpośrednią NIE była:
a) zła zona/zły maż, nie rozumiejący potrzeb pańcia
b) związek, który istniał tylko na papierze
c) brak dowartościowania w dotychczawsowym związku
d( musze wam powiedziec.. nie wiecie o tym, ale moja zona potrafiła tygodniami się nie odzywać (o ja biedny miś)
e) nie liczyłam się dla mojego męża - tylko kasa i kasa, a ja?/
f) krzyczał na mnie, wysywał i lekceważył..
g0 od dawna łączyły nas tylko dzieci
gojka? a słyszałas może o takim związku??
byliśmy wspaniałym małżeństwem, z moją zoną rozumieliśmy sie bez słow, wszyscy mówili, że jesteśmy dla siebie stworzeni i dawali nhas jako przykłąd idealnej pary
niestety.. spotkałem zoskę i zawróciła mi w głowie - ale szanuję moja byłą zonę, ona szanuje mnie i zostalismy przyjaciółmi - zycze jej jak najlepiej i jest moja przyjaciółką
czasami najlepsze nawet związki się wypalają... tak się zdarzyło i u nas
ale byliśmy udanym małżeństwem i idealną parą..
słyszałas gojka kiedykolwiek, żeby nowy - kochański związek NIE USPRAWIEDLIWIAŁ się, że miał pełne prawo do zdrady i rozwalenia rodziny??
znasz takich?
ja nie...
zawsze WINIEN jest ten, kto nie zdradzał.. zona, maż -
boprzeciez gdyby zona była inna, maz był inny, to jasnie pan/pani małzonek by majteczek nie zdjęła...
Jeżeli jest autentyczne uczucie to osoba, która jest z związku/małżeństwie natychmiast go zakończy..
To ja zapytam tak - a co z uczuciem, do osoby z ktora sie aktualnie JEST w zwiazku? Przyszla nowa, stara w odstawke?
A jesli dotad nie bylo uczucia, to po co sie w takim zwiazku bylo? Wygoda czy jeszcze cos innego?
Ellen. A Słyszałas o kochankach którzy zostali Kochankami a sie nie znają?
Zakładasz w swoich wątku ze jeśli kochanka kochankowie kieruje " ale ja go kocham"... To ma prawo włazic z butami w czyjeś życie.
Przecież napisałam, że inna sprawa, jeśli ktoś to sobie robi dla rozrywki, zabawy czy czegokolwiek innego. I nie powiedziałam nigdzie, że jeśli kocha, to ma prawo, tylko że wtedy łatwiej zrozumieć.
Ellen. Jeśli ludzie sie w sobie zakochuja to zanim przez miesiące lata zaczną konsumowac swój związek nowy i oszukiwać wszystkich--- to niech w ten związek wejdą i zaczną go tworzyć. A nie kraść.
Ale czy ja gdzieś napisałam, że powinno być inaczej? Ja tylko PYTAM o związki, które powstały na takiej podstawie. Nie twierdzę, że to idealny pomysł, natomiast też nie wykluczam z góry samego istnienia takich związków. Pytam o sam fakt, nie o opinie.
Twój wątek to problem badawczy sformułowany tak- czy warto jest angażować sie w romans licząc na to ze romans zakończy sie rozbiciem dotychczasowego związku i szczęśliwym happyendem?
Nie, nie jest, mimo że najwyraźniej chciałabyś, żeby tak było. Jest sformułowany bardzo prosto: czy istnieją związki, które powstały na zdradzie. Nie ma nic o tym, czy warto, czy powinno, czy należy, jak oceniacie itd. Nie ma pytania o zdanie, tylko o fakty.
Ellen. Na forum ciagle piszą kobiety zreszta faceci tez którzy siedzą w takich dupo-relacjach wierząc ze z takiej relacji powstanie to coś. Ale Ellen. Jak może powstać to coś jeśli ty wiesz ze dla twojego wybranka fakt posiadania rodziny zony związku nie jest żadna przeszkoda żeby rezerwować hotel na nazwisko kolegi. Jeśli wiesz ze twoja wybranka bez skrupułów zostawia w domu męża z dziećmi bo ma ochotę na kolegę z pracy?
Kiedykolwiek przestaniesz sie spodziewać ze kolejna młoda ładna stanie na drodze twojego już obecnego partnera?
Nie wiem, nie byłam w takiej sytuacji, jak wiele innych osób. Zresztą podejście do zdrady u większości na tym forum wybija się jasno z wielu wątków. Tylko że wiem, że moje podejście nie oznacza podejścia wszystkich, tak samo Twoje i innych. Może istnieją kobiety, którym to nie przeszkadza. Może istnieją takie, które są później w związku spokojne. I o ich historie pytam. Historie zdrad, które zakończyły się rozstaniem/powrotem do żony... jest ich mnóstwo tutaj, owszem. Ale to nie znaczy, że nie ma innych. Choćby kilku. Dlaczego tak przeszkadza to, że ktoś o nich napisze? Przecież to nie zmienia rzeczywistości.
A ty pytasz. Warto dawać doopy na boku i traktować to jako całkiem udana furtkę do wspólnej przyszłości??
To znowu Twoje fantazje, może naprawdę, zanim zaczniesz wypowiadać się o mnie, przeczytaj to, co piszę i nie baw się w wyssane z palca z wnioski, bo NIGDZIE tak nie napisałam. Nigdzie nie pytałam o to, czy warto, czy nie.
Myślę, że wątek został głupio sformułowany: trzeba było poddać analizie kwestię tego, jaka część związków z żonatymi kończy się pozytywnie (i co to w ogóle znaczy pozytywnie w takich sytuacjach) dla kochanki i jaki udział mają w tym biedne męskie misie. Bo mają, bezwolne nie są ....
Mniej więcej o to mi chodziło, zakładałam, że pytanie o osoby, którym udało się stworzyć związek zapoczątkowany zdradą, jest dość jasne. No ale później zrobiła się z tego dyskusja o poglądach, bo jak w ogóle kochankom może cokolwiek się udać... ;p
Argument o tym, że na forum jest wiele osób pokiereszowanych życiowo, które np. zostały pokrzywdzone w wyniku zdrad uważam za śmieszny - idąc tym torem w ogóle nie ma sensu zakładania żadnych wątków, bo za kazdym razem może przeczytać go ktoś, kogo jego treść zrani.
Zgadzam się z tym w całej rozciągłości. Nie można dyskutować o aborcji, a jak ktoś założy taki temat, to znaczy, że ma zamiar usunąć ciążę, nie można pytać o homoseksualizm, bo kto spyta, to jest gejem/lesbijką itd.
Mnie zszokowala cenzura, ktora sie tutaj dokonala
oraz zanegowanie przez Moderatorki prawa do wolnosci wypowiedzi,
wypowiedzi, ktore nie naruszaly niczyjego dobra osobistego, nie byly poza tematem jak tu sie sugeruje,
oraz nie cechowaly je wulgaryzmy.
Jestem oburzona przemoca, ktora tu sie odbyla na zasadzie " kto ma pilota ten ma wladze "
A może zostały usunięte, bo nie były na temat? Nie dotyczyły tego, co napisałam w 1. poście, tylko stanowiły radosne podsumowanie mojej osoby oparte na wymysłach osób, którym nie spodobał się wątek? To tak, jakbym poszła do tematu o przepisach i napisała tam elaborat o budowie dróg. Jak myślisz, jak szybko by zniknął?
71 2014-04-07 11:44:29 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-04-07 11:45:15)
marioosh666 napisał/a:Jeżeli jest autentyczne uczucie to osoba, która jest z związku/małżeństwie natychmiast go zakończy..
To ja zapytam tak - a co z uczuciem, do osoby z ktora sie aktualnie JEST w zwiazku? Przyszla nowa, stara w odstawke?
A jesli dotad nie bylo uczucia, to po co sie w takim zwiazku bylo? Wygoda czy jeszcze cos innego?
Wygoda, przywiązanie, uwarunkowania społeczne (nie wypada odejść od żony/męża), stały dostęp do seksu, niechęć do zmian, ustabilizowana sytuacja, lęk przed samotnością itp. Powodów może być wiele. A poza tym uczucie mogło kiedyś być, ale się wypaliło i zamieniło w zwykłe przyzwyczajenie jak do nielubianej pracy, która jednak zapewnia pewien poziom życia z którego nie chce się rezygnować.
Gojka, po pierwsze napiszę Ci podobnie jak ty mnie: weź się trochę ogarnij.
Naucz czytać ze zrozumieniem.
Zdrada nie zniknie kiedy nie będzie się o niej mówić.
Ale istotne jest też jak się o niej mówi.
Jeśli będzie się podawało przykłady jak to super żyje się np przestępcom to raczej w jakiś sposób promuje się taki styl życia.
Stanowi to zachętę dla innych.
Nie wiem czy ludzie w związkach po zdradzie są szczęśliwi.
I jeśli sama na własnej skórze się nie przekonam to tego wiedzieć nie będę.
Wiem tylko, że wielu rozwodzi się jednak dla kochanki i zakłada z nią kolejną rodzinę.
Ich należy spytać najlepiej pod koniec życia czy to było to...
Nie życzę sobie, żeby mi wmawiać poglądy których nie mam.
Bo masz taki stereotyp, obraz osoby zdradzonej.
Mylisz się.
Uważam, że zdrada może mieć różne podłoże.
Małżeństwo może się rozlecieć z różnych powodów.
Gdybym miała jednak usprawiedliwiać zdradę tym, że komuś coś nie grało.
To powinnam była zdradzić minimum rok po ślubie.
Nie zdradziłam, nie dlatego że tak bardzo kochałam.
Ale dlatego, że nie podjęłam takiej decyzji.
Każda sytuacja jest różna.
Nie nam oceniać co kim kierowało.
To wiedzą tylko te osoby.
Ale konsekwencje są zawsze dotkliwe jeśli para posiada dzieci.
Zdrada nie dotyczy niestety tylko rodziców.
Każdy ma prawo do miłości i aby przeżyć życie jak mu odpowiada.
Ale często ze zdradą wiąże się wiele innych zachowań.
Zaniedbanie dzieci, kłamstwa.
Myślę też z góry oceniasz tamtą kobietę.
Skąd wiesz jak było.
Jesteś tą kobietą, tym mężczyzną?
Jak była taka zła to mógł się wyprowadzić, zamieszkać oddzielnie tak jak teraz.
Skończ mydlić ludziom oczy Gojka.
Tak cię boli, że w czteropokojowym mieszkaniu.
Aż taka zazdrosna o nią jesteś?
Benita72 napisał/a:marioosh666 napisał/a:Jeżeli jest autentyczne uczucie to osoba, która jest z związku/małżeństwie natychmiast go zakończy..
To ja zapytam tak - a co z uczuciem, do osoby z ktora sie aktualnie JEST w zwiazku? Przyszla nowa, stara w odstawke?
A jesli dotad nie bylo uczucia, to po co sie w takim zwiazku bylo? Wygoda czy jeszcze cos innego?
Wygoda, przywiązanie, uwarunkowania społeczne (nie wypada odejść od żony/męża), stały dostęp do seksu, niechęć do zmian, ustabilizowana sytuacja, lęk przed samotnością itp.
Czyli ogolna niemoc i poczucie braku wplywu na wlasne zycie ![]()
A poza tym uczucie mogło kiedyś być, ale się wypaliło i zamieniło w zwykłe przyzwyczajenie jak do nielubianej pracy, która jednak zapewnia pewien poziom życia z którego nie chce się rezygnować.
..sie wypalilo. Wiec i nowe pewnie sie wypali.
Mysle, ze w takich sytuacjach wejscie w nowy zwiazek to dokladnie ucieczka przed dotychczasowym zyciem, jego realiami i rzeczywistoscia.
(...) Jest sformułowany bardzo prosto: czy istnieją związki, które powstały na zdradzie. Nie ma nic o tym, czy warto, czy powinno, czy należy, jak oceniacie itd. Nie ma pytania o zdanie, tylko o fakty.
[
Tak, istnieja. Znam takie.
Bo , o EUREKAA ! - ludzie sa rozni.Jedna /jeden nie wyobraza sobie nawet zycia z kims , kto zdradzil, a drugiej/drugiemu to po prostu nie przeszkadza .Jedna taka para ktora znam zyje ze soba od czternastu lat. Wychowuja trojke dzieci, dobrze im sie wiedzie, a zaczelo sie wszystko od zdrady, oszustwa partnera...
I fakt, czy mnie sie to podoba, czy nie , nie ma tu nic do rzeczy.
Takie zwiazki istnieja.I istnialy zawsze.
75 2014-04-07 12:12:09 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-04-07 12:54:51)
Gojka, po pierwsze napiszę Ci podobnie jak ty mnie: weź się trochę ogarnij.
Naucz czytać ze zrozumieniem.
Zdrada nie zniknie kiedy nie będzie się o niej mówić.
Ale istotne jest też jak się o niej mówi.
Jeśli będzie się podawało przykłady jak to super żyje się np przestępcom to raczej w jakiś sposób promuje się taki styl życia.
Stanowi to zachętę dla innych.Nie wiem czy ludzie w związkach po zdradzie są szczęśliwi.
I jeśli sama na własnej skórze się nie przekonam to tego wiedzieć nie będę.
Wiem tylko, że wielu rozwodzi się jednak dla kochanki i zakłada z nią kolejną rodzinę.Ich należy spytać najlepiej pod koniec życia czy to było to...
Nie życzę sobie, żeby mi wmawiać poglądy których nie mam.
Bo masz taki stereotyp, obraz osoby zdradzonej.Mylisz się.
Uważam, że zdrada może mieć różne podłoże.
Małżeństwo może się rozlecieć z różnych powodów.Gdybym miała jednak usprawiedliwiać zdradę tym, że komuś coś nie grało.
To powinnam była zdradzić minimum rok po ślubie.
Nie zdradziłam, nie dlatego że tak bardzo kochałam.
Ale dlatego, że nie podjęłam takiej decyzji.Każda sytuacja jest różna.
Nie nam oceniać co kim kierowało.
To wiedzą tylko te osoby.Ale konsekwencje są zawsze dotkliwe jeśli para posiada dzieci.
Zdrada nie dotyczy niestety tylko rodziców.Każdy ma prawo do miłości i aby przeżyć życie jak mu odpowiada.
Ale często ze zdradą wiąże się wiele innych zachowań.
Zaniedbanie dzieci, kłamstwa.Myślę też z góry oceniasz tamtą kobietę.
Skąd wiesz jak było.
Jesteś tą kobietą, tym mężczyzną?Jak była taka zła to mógł się wyprowadzić, zamieszkać oddzielnie tak jak teraz.
Skończ mydlić ludziom oczy Gojka.Tak cię boli, że w czteropokojowym mieszkaniu.
Aż taka zazdrosna o nią jesteś?
Strasznie trudno czyta się to co piszesz? Malutka prośba: możesz pisać prozę po prostu prozą zamiast organizować ją w sposób zarezerwowany dla wiersza? Do tego te znaki interpunkcyjne umieszczone intuicyjnie.Piszę o tym dlatego,że być może Twej wypowiedzi nie zrozumiałam.Z wymienionych powodów.
Chyba z tą zachęta nieco przesadzasz.Dwie wymienione przeze mnie osoby forum nie czytały.I ten kto zechce zdradzić- uwierz - nie siądzie najpierw do czytania ![]()
Skąd wiem jak było? Ano z opowieści jej i jego- bo oboje są moją rodziną.Z obserwacji bo widuję się nimi bardzo często.Z tego co mówią ich dzieci- bo jestem ich ciocią.
Nie jestem o nic zazdrosna- ja po prostu piszę jak jest.I znając wiele rozwiedzionych małżeństw widzę,że po rozwodzie ona dostała bardzo wiele choć przez lata małżeństwa na nic nie zapracowała.
Nie jest jej na pewno lekko ale jak rozmawiam z nią to sama mówi,że trochę rzeczy zrozumiała...A dowodem na to może być na przykład fakt,że nie zdecydowała się na rozwód z orzeczeniem o winie męża.
Gość był niesamowicie zakompleksiony,jego żona nigdy go nie kochała- wyszła za mąż za namową rodziców,którzy wmawiali jej,że jest w wieku kiedy już nie znajdzie sobie męża- do tego tak fantastycznie ustawionego.On sądził,że może kasą i prezentami spowoduje,że nieco uczucia mu okaże.
Sama mówiła mi kiedyś,że chętnie by go zostawiła ale obawia się,że sobie finansowo nie poradzi.
Te jej wynurzenia zachowałam wyłącznie dla siebie bo nie zamierzam szkodzić ani jej ani jemu.Bo i jej i jemu życzę by się ułożyło w nowej rzeczywistości.I spotykam się i z nim i jego nową panną i z jego byłą także.
Mysle, ze w takich sytuacjach wejscie w nowy zwiazek to dokladnie ucieczka przed dotychczasowym zyciem, jego realiami i rzeczywistoscia.
Nie zawsze... Znam historię gdzie facet się ożenił, bo skończył 35 lat i tak wypadało. W niedługim czasie poznał dziewczynę w której naprawdę się zakochał, więc tamtą zostawił, a z tą jest i przy niej odżył. Niektórzy nie dopuszczają do siebie, że to z tym pierwszym związkiem/małżeństwem coś mogło być nie tak i zakładają ta ta zła kochanka czy ten zły kochanek rozbili rodzinną sielankę. A tak nie było...
Benita72 napisał/a:Mysle, ze w takich sytuacjach wejscie w nowy zwiazek to dokladnie ucieczka przed dotychczasowym zyciem, jego realiami i rzeczywistoscia.
Nie zawsze... Znam historię gdzie facet się ożenił, bo skończył 35 lat i tak wypadało. W niedługim czasie poznał dziewczynę w której naprawdę się zakochał, więc tamtą zostawił, a z tą jest i przy niej odżył. Niektórzy nie dopuszczają do siebie, że to z tym pierwszym związkiem/małżeństwem coś mogło być nie tak i zakładają ta ta zła kochanka czy ten zły kochanek rozbili rodzinną sielankę. A tak nie było...
tez zauwazam taka tendencje.
I zawsze przeklinaja te druga /drugiego ze zly , niedobry, ze wlasnego szczescia na cudzym nieszczesciu... itd., ze drugie malzenstwo to nie to samo...
A to, ze "komus cos", to wcale nie znaczy , ze innemu tak samo :-))
W tak katolickim kraju jak Polska nie ma się co dziwic, ze ludzie trwaja w nieudanych zwiazkach zamiast się rozstac i zbudowac inny zwiazek.
Dopiero wlasnie spotkanie tej druiej osoby staje się katalizatorem do dzialania.
Poza tym nie rozumiem tego nacisku na koniecznosc rozstania się z pierwszym partnerem by zwiazac się z innym.
Czy pierwsza zona bedzie szczesliwsza jeżeli maz zostawi ja "dla nikogo"?
79 2014-04-07 13:11:14 Ostatnio edytowany przez batszeba (2014-04-07 13:15:30)
W tak katolickim kraju jak Polska nie ma się co dziwic, ze ludzie trwaja w nieudanych zwiazkach zamiast się rozstac i zbudowac inny zwiazek.
Dopiero wlasnie spotkanie tej druiej osoby staje się katalizatorem do dzialania.Poza tym nie rozumiem tego nacisku na koniecznosc rozstania się z pierwszym partnerem by zwiazac się z innym.
Czy pierwsza zona bedzie szczesliwsza jeżeli maz zostawi ja "dla nikogo"?
Muszę Cię rozczarować Iceni, katolicyzm nie ma z tym nic wspólnego, zdrady są równie częste za granicą. Nawet w dalekiej i LAICKIEJ Australii zdarzają się przypadki, że mąż nie powie żonie, ze jest niezadowolony ze wspólnego życia i dupczy radośnie współpracowniczki...
Do kompletu dodam Ci jeszcze zlaicyzowane Niemcy, wyyyższa klasa średnia, obydwoje zdeklarowani ateiści . Mąż posuwa na boku, żona chwilowo siedzi z dzieckiem. Mężulek robi w gacie ze strachu, że żona się dowie...
W tak katolickim kraju jak Polska nie ma się co dziwic, ze ludzie trwaja w nieudanych zwiazkach zamiast się rozstac i zbudowac inny zwiazek.
Dopiero wlasnie spotkanie tej druiej osoby staje się katalizatorem do dzialania.
a co ma do tego katolicyzm ??
może muslim byłby bardziej odpowiednim przykładem.
Katolicyzm zakłada wolną wolę, której każdy musi nauczyć się używać.
Takie myślenie to droga na skróty. Niechlujstwo umysłowe.
Kwestia trwania w toksycznym związku jest analizowana od dziesięcioleci.
Przykładem choćby syndrom sztokholmski.
Co do tylko "nieudanych", ale nie toksycznych związków... przyznasz, ze kazdy ma co najmniej trzy decyzje do wyboru :
- naprawiać
- odejść
- zdradzić
Dlaczego akurat uważasz że tylko ten trzeci sposób, ktory wiąże się z oszustwem, wyrzadzeniem krzywdy, jest jedynym efektywnym ??
Chyba, że dla psychofagów, lub osób borderline. ![]()
Poza tym nie rozumiem tego nacisku na koniecznosc rozstania się z pierwszym partnerem by zwiazac się z innym.
Jeżeli umiawiali sie na związek otwarty, umawiali się ze będa ze soba dopóki któres z nich nie pozna kogoś "lepszego" to oczywiscie, ta kolejnośc zdarzeń nie jest potrzebna.
Zwykła uczciwość wobec drugiej strony tego wymaga.
Jeżeli, tak sie nie umawiali, wyznali sobie miłośc, mówili "jedyna", "jedyny", brali wspólne zobowiązania - dzieci, kredyty.
To, juz prawie że "biznesow" uczciwość.
BTW.
Wzięłabyś na wspólnika osobę, która oszukała poprzedniego wspólnika ? ![]()
Czy pierwsza zona bedzie szczesliwsza jeżeli maz zostawi ja "dla nikogo"?
trochę empatii wystarczy, żeby to zrozumieć.
Czy nie lepiej zaoszczędzić jej świadomości, ze zaufała człowiekowi który ją oszukiwał, prowadził podwójne życie ?
- zaoszczędzić jej poczucia wartości zniwelowanego do poziomu "zero" ?
rozstanie, jest poprzedzone rozmowami, dyskusjami o naprawie, lub sama naprawą związku.
Mozan sie do rozstania przygotować, choc to zawsze bolesne.
Zdrada, to strzał znienacka, bez uprzedzenia.
Jednostronna decyzja, bez konsultacji.
Ktoś kto, raz zgodził się na takie zachowanie wobec osoby która mu ufa, jest w "grupie podwyższonego ryzyka".
Dla niego zdrada, to nie jest świństwo, ale zwykły sposób na rozwiązywania swoich problemów.
81 2014-04-07 14:09:26 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-07 14:20:20)
Ja wsrod swoich znajomych zauwazam, ze ludzie religijni bardziej gotowi sa trwac w zwiazkach, ktore się wypalily.
Nigdzie nie stwierdzilam, ze robia to t y l k o katolicy.
Mnie bardziej zastanawia co się dzieje w glowie takiej kobiety, ktora do zdrady meza dopuszcza.
Nie wiem jak to ujac jednym zdaniem - biorac pod uwage byla zone mojego ex - wcale się nie dziwie, ze w koncu mial dosc - i wcale nie mialam i nie mam nadal oporow, żeby mu zaufac bo wiem ile wysilku wlozyl, żeby tamto malzenstwo uratowac.
W sumie mialam też niezly ubaw kiedy mi oppowiadal co robila jego zona kiedy się dowiedziala o moim istnieniu. Nagle z dnia na dzien stala się z powrotem kochajaca zona
Olsnienia doznala:D
Do tego stopnia, ze nawet do tesciowej z kwiatkami na imieniny pojechala - pierwszy raz od 3 lat, chociaż mieszkaja w tym samym miescie
Nie mam zadnych wyrzutow, bo niczego nie zburzylam. Ja raczej wykorzystalam kamienie z tych ruin by wybudowac cos nowego.
Wiem, ze jedynym powodem, dla ktorego rozwodu nie brali byl fakt, ze mieli slub koscielny.
Moglabym miec watpliwosci gdyby nie fakt, ze potem potwierdzila jego slowa rodzina a czasem nawet sasiedzi
Facet wpakowal się w glupie malzenstwo, a jedyne, co ich razem trzymalo to slub.
Nie zawsze... Znam historię gdzie facet się ożenił, bo skończył 35 lat i tak wypadało. W niedługim czasie poznał dziewczynę w której naprawdę się zakochał, więc tamtą zostawił, a z tą jest i przy niej odżył. Niektórzy nie dopuszczają do siebie, że to z tym pierwszym związkiem/małżeństwem coś mogło być nie tak i zakładają ta ta zła kochanka czy ten zły kochanek rozbili rodzinną sielankę. A tak nie było...
To, co zrobił Twój znajomy, to już jest szczyt szczytów egoizmu. Z pierwszym związkiem tego człowieka, owszem, było coś nie tak - był zbudowany na niewłaściwych fundamentach właśnie przez tego znajomego. A to, jak postąpił w dalszej kolejności, tylko umacnia mnie w przekonaniu, że - Boże, strzeż mnie przed takimi ludźmi.
Poza tym nie rozumiem tego nacisku na koniecznosc rozstania się z pierwszym partnerem by zwiazac się z innym.
?
Zwiazek tworzycie oboje. Najpierw sygnalizujesz, ze związek Ci nie odpowiada - wiec dajesz partnerowi SZANSE na to, by cos również w Waszym niesatysfakcjonujacym związku cos poprawil. Nie stawiasz go od razu przed faktem dokonanym, i przy pożegnaniu informujesz, co Ci się nie podobalo.
Tak jest bardziej fair i mniej egoistycznie, moim zdaniem, ale ktoś oczywiście może mieć inne.
84 2014-04-07 14:43:10 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-07 14:46:27)
Iceni napisał/a:Poza tym nie rozumiem tego nacisku na koniecznosc rozstania się z pierwszym partnerem by zwiazac się z innym.
?Zwiazek tworzycie oboje. Najpierw sygnalizujesz, ze związek Ci nie odpowiada - wiec dajesz partnerowi SZANSE na to, by cos również w Waszym niesatysfakcjonujacym związku cos poprawil. Nie stawiasz go od razu przed faktem dokonanym, i przy pożegnaniu informujesz, co Ci się nie podobalo.
Tak jest bardziej fair i mniej egoistycznie, moim zdaniem, ale ktoś oczywiście może mieć inne.
A jeżeli ktos probuje, stara się, czeka, ma nadzieje - aa z drugiej strony zero rekakcji i w pewnym momencie spotyka druga osobe, w ktorej się zakochuje, to w imię zasad ma zostac z zona/mezem ?
Moze wlasnie gorsze jest takie robienie sztucznej nadziei - ze moze się cos zmieni, ze bedzie lepiej..
Pewnie, ze lepiej jest grac wedlug zasad, ale nawet grajac wbrew regulom nie zawsze się to robi z zimnym wyrachowaniem.
P. S. Jeżeli kiedykolwiek jakkis facet mnie zdradzi w podobny sposob, to slowa skargi nie pisne - bo bedzie to spowodowane tyylko tym, ze po miodowym miesiacu, kiedy już faceta zaobraczkowwalam i nie grozi mi widmo staropanienstwa mogę okazac się zimna i wyrachowana suka
Na dodatek poszukam sobie bogobojnego katolika, żeby miec pewnosc, ze rozwodu chcial nie bedzie ![]()
To, co zrobił Twój znajomy, to już jest szczyt szczytów egoizmu.
Gwałtem i przemocą jej nie wziął
Miała w tym małżeństwie swój udział i nie była bez winy. Myślę, że jej pasował facet z własnym mieszkaniem w dużym mieście, który już skończył studia i ma stabilną pracę.
Z pierwszym związkiem tego człowieka, owszem, było coś nie tak - był zbudowany na niewłaściwych fundamentach właśnie przez tego znajomego.
Zapewniam, że nie tylko przez niego. Ludzie popełniają błędy od czasu do czasu. Ważne, żeby wyciągać z nich wnioski.
A to, jak postąpił w dalszej kolejności, tylko umacnia mnie w przekonaniu, że - Boże, strzeż mnie przed takimi ludźmi.
Postąpił bardzo uczciwie. Zresztą ona też sobie kogoś znalazła i żyje szczęśliwie, a mieszkanie już ma swoje. Lepsze to niż tkwienie w takim zgniłym układzie szczególnie, że dzieci jeszcze nie było, więc nikt postronny na tym nie ucierpiał.
A może zostały usunięte, bo nie były na temat? Nie dotyczyły tego, co napisałam w 1. poście, tylko stanowiły radosne podsumowanie mojej osoby oparte na wymysłach osób, którym nie spodobał się wątek? To tak, jakbym poszła do tematu o przepisach i napisała tam elaborat o budowie dróg. Jak myślisz, jak szybko by zniknął?
A moze Eileen...
Tylko wiesz nie zabieralabym glosu w sprawie, gdybym nie czytala watku zanim zostal zmodyfikowany.
Ale ok, opowiadaj swoje wersje dla innych, ktorzy przyszli po...
Nie zamierzam zabierac wiecej glosu w tym temacie, mecza mnie tego typu przepychanki i wciskanie dziecka w brzuch, aby za wszelka cene udowodnic swoje racje.
Pozdrawiam
.
Mnie bardziej zastanawia co się dzieje w glowie takiej kobiety, ktora do zdrady meza dopuszcza. (...)
W sumie mialam też niezly ubaw kiedy mi oppowiadal co robila jego zona kiedy się dowiedziala o moim istnieniu. Nagle z dnia na dzien stala się z powrotem kochajaca zona
Olsnienia doznala:D
Nie mam zadnych wyrzutow, bo niczego nie zburzylam. Ja raczej wykorzystalam kamienie z tych ruin by wybudowac cos nowego.
Facet wpakowal się w glupie malzenstwo, a jedyne, co ich razem trzymalo to slub.
przepraszam ale glupia jesteś i tyle nawet nie chce mi się tłumaczyć dlaczego
88 2014-06-11 09:21:10 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-06-11 09:23:05)
Iceni napisał/a:.
Mnie bardziej zastanawia co się dzieje w glowie takiej kobiety, ktora do zdrady meza dopuszcza. (...)
W sumie mialam też niezly ubaw kiedy mi oppowiadal co robila jego zona kiedy się dowiedziala o moim istnieniu. Nagle z dnia na dzien stala się z powrotem kochajaca zona
Olsnienia doznala:D
Nie mam zadnych wyrzutow, bo niczego nie zburzylam. Ja raczej wykorzystalam kamienie z tych ruin by wybudowac cos nowego.
Facet wpakowal się w glupie malzenstwo, a jedyne, co ich razem trzymalo to slub.
przepraszam ale glupia jesteś i tyle nawet nie chce mi się tłumaczyć dlaczego
Pewna jestem że karma wróci...na 100% wróci
Zawsze wraca zresztą.
Do tej, co ubaw miała.
Rozumiem, że czyjeś małżeństwo być może nie było udane, że teraz wreszcie ktoś tam odżył. Znając życie patrzę na to nieco sceptycznie. Zatrważa mnie jednak ignorancja, kompletny brak jakiegokolwiek szacunku do innej kobiety z ust tych drugich.
Iceni to przecież dorosła kobieta, 38 lat. Straszne...
Obserwując otoczenie jest takich kobiet dużo więcej. Mój syn nazywa je głupimi typiarami. Mogą mieć wykształcenie, świetnie sobie radzić. Ale obojętne ile mają lat pozostają głupimi typiarami. Trafne spostrzeżenie.
A kim ty jesteś żeby mnie oceniać?
Ty dajesz sobie prawo do nazwania mnie głupią typiarą na podstawie kilku wpisów ja nie mam prawa pisać źle o tamtej kobiecie?
Dać ci namiary do jego rodzony żebyś z pierwszej ręki usłyszała jaka była?
Dlaczego jego rodzina zaakceptowała mnie z ulgą i bez jednego złego słowa?
Dlaczego jego matka nie miała nic przeciwko żebym zamieszkała w jej domu POMIMO że wciąż był mężem tamtej?
Ale TY oczywiście wiesz lepiej....
A ja nawet pomimo takich komentarzy jak twój nie żałuję ![]()
Dlaczego jego matka nie miała nic przeciwko żebym zamieszkała w jej domu POMIMO że wciąż był mężem tamtej?
no wiesz, to akurat żaden wyznacznik
znam takie matki, które zamykają oczy i zrobią wszystko, byleby synus mamunie kochał
Iceni, a kim ty jesteś , aby oceniać żonę i małżeństwo kochanka ?
Kim jestem? Uczestnikiem tych wydarzeń.
Ewentualnie celem dla zdradzonych żon, które soboe mogą zajrzeć do wątku i wylać na mnie swoją żółć z braku innych kandydatek
Bo tak szczerze mowiąc to przecież mam w nosie co ktoś o mnie myśli i co tu napisze
Kim jestem? Uczestnikiem tych wydarzeń.
Ewentualnie celem dla zdradzonych żon, które soboe mogą zajrzeć do wątku i wylać na mnie swoją żółć z braku innych kandydatek
Bo tak szczerze mowiąc to przecież mam w nosie co ktoś o mnie myśli i co tu napisze
DRAMAT!
Gratuluję świetnego samopoczucia!
Przestaje mnie dziwić, że w kochankach widzi się tylko zło.
Większość faktycznie ma pustkę w głowie i gąbkę zamiast serca.
no oczywiście, że kochanki to samo zło! Przecież każda żona dostaje +100 do doskonałości w pakiecie ślubnym ![]()
iceni
ja bym Ci nawet wierzyła, że jesteś taka szczęsliwa i tak bardzo wszystko było i jest po twojej mysli.
wierzyłabym w to, że wiesz, że jesteś ta jedyna i nie ma w Tobie obaw, że historie się powtórzy - a z tego, co czytam, to charakterek masz zasadniczo zdecydowany... pewnie partnerka z ciebie trudna, bezkompromisowa...
uwierzyłabym, gdyby nie:
"Jeżeli coś dotyka cię, znaczy: dotyczy cię. Jeżeliby nie dotyczyło cię - nie dotykałoby cię, nie zrażało, nie obrażało, nie drażniło, nie kuło, nie raniło. Jeżeli bronisz się, znaczy: czujesz się atakowany. Jeżeli czujesz się atakowany, znaczy: jesteś celnie trafiony. Miej to na uwadze. "
Edward Stachura
zawsze o tym pamiętam i gdy czuję się "dotknięta" - szukam przyczyny...
A kim jest zdrajca może ofiarą ? ![]()
To chore, śmiać mi się chce z takiego podejścia i przestaję współczuć takim zdradzonym żonom.
no oczywiście, że kochanki to samo zło! Przecież każda żona dostaje +100 do doskonałości w pakiecie ślubnym
Iceni, ja jestem kochanką jak ty.
Zdzwiłam się jak mnie z buta potraktowano gdy przyszłam na forum po wsparcie.
Ty utrwalasz stereotyp kochanki - pustej lalki do dymania
no oczywiście, że kochanki to samo zło! Przecież każda żona dostaje +100 do doskonałości w pakiecie ślubnym
iceni - abstrahując od sytuacji, czy jesteś żoną, kochanką, skąd się wzięłaś w życiu faceta i tak dalej...
jesteś partnerką - towarzysz mu w życiu, w codziennych sprawach, jesteś z nim i przy nim, razem działacie, gdy trzeba prać i razem, gdy ktoś potrzebuje wsparcia... czego oczekujesz od swojego partnera? bo ja np. oczekuję, że będe dla niego w życiu numerem jeden? a jesli nie będe-to nie chcę takiej relacji. Po co mi ona...
jak moge żyć z kimś, być szczęśliwa, nie tkwiąc w przeświadczeniu, że jesteśmy doskonale dla siebie stworzeni - a zatem dostajemy - każde z nas - na wejściu - to +100 doskonałości
bo ja wybrałam jego
a on mnie
pakięt ślubny - czy przedslubny - to obietnica- będe najlepsza zoną/najlepszym mężem - bo tym wybranym przez ciebie
naprawde sądzisz, że ktoś jest w stanie tworzyć związek z kimś, tkwiąz w przekonaniu, że jest do niczego, że jest beznadziejny, że jest gorszy od swojego partnera?
Iceni napisał/a:no oczywiście, że kochanki to samo zło! Przecież każda żona dostaje +100 do doskonałości w pakiecie ślubnym :D
iceni - abstrahując od sytuacji, czy jesteś żoną, kochanką, skąd się wzięłaś w życiu faceta i tak dalej...
jesteś partnerką - towarzysz mu w życiu, w codziennych sprawach, jesteś z nim i przy nim, razem działacie, gdy trzeba prać i razem, gdy ktoś potrzebuje wsparcia... czego oczekujesz od swojego partnera? bo ja np. oczekuję, że będe dla niego w życiu numerem jeden? a jesli nie będe-to nie chcę takiej relacji. Po co mi ona...
jak moge żyć z kimś, być szczęśliwa, nie tkwiąc w przeświadczeniu, że jesteśmy doskonale dla siebie stworzeni - a zatem dostajemy - każde z nas - na wejściu - to +100 doskonałości
bo ja wybrałam jego
a on mniepakięt ślubny - czy przedslubny - to obietnica- będe najlepsza zoną/najlepszym mężem - bo tym wybranym przez ciebie
naprawde sądzisz, że ktoś jest w stanie tworzyć związek z kimś, tkwiąz w przekonaniu, że jest do niczego, że jest beznadziejny, że jest gorszy od swojego partnera?
End_aluzjo, akurat jego partnerką już nie jestem, związek się rozpadł, ale nie z powodu tego, ze któreż z nas znowu zdradziło.
Tego, czego oczekiwałam od niego dostałam (dostaję zresztą do dziś) to co się popsuło było bez związku z tym jak się nasz związek zaczął. Z funkcji ojca się wywiązuje, zarzucić mu mogę niewiele i nie sadzę, że gdyby nasz związek zaczął się tradycyjnym małżeństwem cokolwiek potoczyłoby się inaczej.
Nie rozumiem co masz na myśli pisząc, że ktoś jest gorszy.
Ja nie mogę żyć z kimś, tkwiąc w przeświadczeniu, ze jesteśmy dla siebie stworzeni, bo nie umiem się karmić romantycznymi mrzonkami. Człowiek to istota zmienna, dojrzewa, uczy się, rozczarowuje, rozwija, starzeje, choruje - wszystko co nam się w życiu zdarza nas zmienia - to, co dziś jest dl ciebie czy mnie najważniejsze - jutro może nie mieć znaczenia...
Więc takie historyjki o idealnym dopasowaniu dwóch połówek pomarańczy do mnie nie trafia.
Jakkolwiek by nie było mój związek nie ucierpiał z powodu tego, jak się zaczął, Skończył się, jak się skończył, ale jak wspomniałam, to już inna historia - karma jakoś mnie nie dosięgła - do dziś żyjemy w przyjacielskich stosunkach.
W sumie to piszę tu tylko dlatego, że co rusz ktoś mnie z nicka wywołuje - więc odpowiadam.
Dla jednych jestem pustą lalą do dymania, dla innych idiotką, dla jeszcze innych moja osoba nie ma zupełnie zadnego znaczenia.
A mnie tylko śmieszy przekonanie, że "los sprawiedliwy" na pewno kiedyś odwróci karty i taka kochanka dostanie za swoje. Otóż nie. Los rzadko bywa sprawiedliwy i tych okropnych kochanek wbrew nadziejom i życzeniom - nie karze ;)
Bo tak szczerze mowiąc to przecież mam w nosie co ktoś o mnie myśli i co tu napisze
nieprzemakalna...;)
Iceni oj zdziwisz się
nie dziś , nie ,jutro ,może nie za rok , ale w tedy , gdy się najmniej będziesz spodziewać całe zło wróci do ciebie z podwojoną siłą
103 2014-06-11 17:32:31 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-06-11 17:36:01)
Ojoj. Znaczy jak jutro mnie potrąci samochód to dlatego, że sięgnęłam po żonatego faceta?
W smoki też wierzysz?
.
.
.
A może zapytam inaczej... Skoro wyrządzone zło zawsze wraca to jakich złych czynów dopuściły się wcześniej zdradzone żony, że los się od nich odwrócił i ze szczęśliwych małżeństw pozostały tylko strzępy?....
W sumie mialam też niezly ubaw kiedy mi oppowiadal co robila jego zona kiedy się dowiedziala o moim istnieniu. Nagle z dnia na dzien stala się z powrotem kochajaca zona
Olsnienia doznala:D.
W przyszlosci z Ciebie tez ktos bedzie mial niezly ubaw...
Iceni napisał/a:W sumie mialam też niezly ubaw kiedy mi oppowiadal co robila jego zona kiedy się dowiedziala o moim istnieniu. Nagle z dnia na dzien stala się z powrotem kochajaca zona
Olsnienia doznala:D.
W przyszlosci z Ciebie tez ktos bedzie mial niezly ubaw...
Jak będę na tyle głupia by zrobić z siebie idiotke to niech ma. Jego prawo.
Masz jeszcze jakieś dobre życzenia dla mnie?
skąd w tobie taka potrzeba upokarzania żon ?
naprawdę myślisz że wszystkie są sukami ,idiotkami ,zołzami?
107 2014-06-11 17:46:53 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-06-11 17:52:07)
Wiesz, nie mam.
Nie zycze nikomu zle, ale gardze takimi ludzmi, ktorzy zeruja na nieszczesciu innych.
skąd w tobie taka potrzeba upokarzania żon ?
naprawdę myślisz że wszystkie są sukami ,idiotkami ,zołzami?
No jak to skad? Czuje sie od nich lepsza. Smieje sie z ich "glupoty" razem z kochasiem. O czym to swiadczy, ze oboje sa siebie warci. Zero szacunku do kobiety, ktora kochala takiego bydlaka.
108 2014-06-11 17:49:09 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-06-11 17:50:12)
To takie pobożne życzenia
.
To tak jak "nie zbudujesz szczęścia na nieszczęściu innych"
W niektórych przypadkach być może ma odzwierciedlenie, ale są przypadki, że wygląda to całkiem inaczej.
Jak kiedyś myślałam podobnie, że do Mojego Męża karma powróci - tak dziś bym nie chciała tego
.
Żyje, a nie martwię się co będzie ![]()
skąd w tobie taka potrzeba upokarzania żon ?
naprawdę myślisz że wszystkie są sukami ,idiotkami ,zołzami?
Wy same się upokorzacie.
Ja napisałam tylko o m o i m przypadku i że akurat w m o i m przypadku nie żałuję i nie mam wyrzutów sumienia.
Poczym następuje pielgrzymka i co rusz to jakaś dobra duszyczka tu przylatuje żeby wrzucić kolejny kamyczek do mojego ogródka.
NIGDZIE nie napisałam że żony to jakiś ułomny gatunek - jeżeli gdzieś zadrwiłam z instytucji żony to była to tylko riposta na wpis pojawiający się pod moim adresem.
Skoro żony dają sobie prawo żeby mnie obrażac ja daję sobie prawo żeby z was kpic.
Bo ja jak mnie facet zdradzi ( co w zasadzie się od długich lat ie zdarzyło) to nie latam i nie wylewam żali na przypadkowe kpbiety tylko zaciskam zęby, otrzepuję sukienkę i idę dalej.
Iceni napisał/a:Poza tym nie rozumiem tego nacisku na koniecznosc rozstania się z pierwszym partnerem by zwiazac się z innym.
?Zwiazek tworzycie oboje. Najpierw sygnalizujesz, ze związek Ci nie odpowiada - wiec dajesz partnerowi SZANSE na to, by cos również w Waszym niesatysfakcjonujacym związku cos poprawil. Nie stawiasz go od razu przed faktem dokonanym, i przy pożegnaniu informujesz, co Ci się nie podobalo.
Tak jest bardziej fair i mniej egoistycznie, moim zdaniem, ale ktoś oczywiście może mieć inne.
Zgadzam się jak najbardziej, ale co kiedy związek jest w Twoim mniemaniu dobry? Bez fajerwerków, ale możesz powiedzieć że jesteś szczęśliwa, że naprawdę nie poznałaś nikogo lepszego, i nie czujesz potrzeby, by cokolwiek sygnalizować. I nagle jebs, spotykasz kogoś lepszego- kogoś, o kim marzyłaś, kto sprawia, że zaczynasz dostrzegać wszystko, co powodowało, że Twój obecny związek był tylko "okej". Wtedy jest już za późno, żeby sygnalizować, dawać szanse, bo myślami jesteś już przy tym drugim. Oczywiście, nadal nie twierdzę, że to usprawiedliwia zdradę (choć w takim przypadku emocjonalna miała już miejsce?), i przed władowaniem się w kolejny związek należy zakończyć poprzedni.
Dla jednych jestem pustą lalą do dymania
Ja nie ciebie oceniałam, ale twoje zachowanie.
Uderz w stół...
Iceni napisał/a:Dla jednych jestem pustą lalą do dymania
Ja nie ciebie oceniałam, ale twoje zachowanie.
Uderz w stół...
Przyganiał kocoił garnkowi... ![]()
Ojoj. Znaczy jak jutro mnie potrąci samochód to dlatego, że sięgnęłam po żonatego faceta?
W smoki też wierzysz?
.
.
.
A może zapytam inaczej... Skoro wyrządzone zło zawsze wraca to jakich złych czynów dopuściły się wcześniej zdradzone żony, że los się od nich odwrócił i ze szczęśliwych małżeństw pozostały tylko strzępy?....
Przypadek. Trafila na sukinsyna przed ktorym inna baba rozlozyla nozki, zeby sie dowartosciowac ![]()
Iceni napisał/a:Ojoj. Znaczy jak jutro mnie potrąci samochód to dlatego, że sięgnęłam po żonatego faceta?
W smoki też wierzysz?
.
.
.
A może zapytam inaczej... Skoro wyrządzone zło zawsze wraca to jakich złych czynów dopuściły się wcześniej zdradzone żony, że los się od nich odwrócił i ze szczęśliwych małżeństw pozostały tylko strzępy?....Przypadek. Trafila na sukinsyna przed ktorym inna baba rozlozyla nozki, zeby sie dowartosciowac
A! No tak! Przecież tak działa sprawiedliwość - Jak żona zostanie zdradzona to przypadek, jak kochanka to karma. Na widok żony nawet karma się wyłącza ![]()
Aleksandra81 napisał/a:Iceni napisał/a:Dla jednych jestem pustą lalą do dymania
Ja nie ciebie oceniałam, ale twoje zachowanie.
Uderz w stół...Przyganiał kocoił garnkowi...
Robi sie co raz ciekawiej
Dyskusja dwóch kochanek ![]()
Takie to dla ciebie ciekawe?
Moda na sukces się skonczyła i ci brakuje podniety?
Iceni sama jednak chyba wywołałaś ta burze...przeczytaj co napisałaś i w jaki sposób, nie dziw się teraz,że tak zostałaś potraktowana ale ... kto wiatr sieje, ten burze zbiera
masz prawo do wyrażania swoich poglądów ale w jaki sposób to robisz, dla mnie z pogardą ...
acha nie jestem zdradzoną żoną ale czytając twoje posty czuję ... zniesmaczenie
Trudno. W worku pokutnym jest mi nie do twarzy.
Iceni oj zdziwisz się
nie dziś , nie ,jutro ,może nie za rok , ale w tedy , gdy się najmniej będziesz spodziewać całe zło wróci do ciebie z podwojoną siłą
A piszesz to dlatego, że wierzysz w to uniwersalne prawo rządzące Wszechświatem czy po prostu z czystej złośliwości, by poczuć się przez chwilę lepiej i by samej sobie dać nadzieję na "sprawiedliwość", która spotka za jakiś czas wszystkie kochanki byłe i obecne, ale to totalnie wszystkie (bo one są takie same, a ich sytuacje niczym się przecież wg ciebie nie różniły)?
Benita72 napisał/a:Iceni napisał/a:Poza tym nie rozumiem tego nacisku na koniecznosc rozstania się z pierwszym partnerem by zwiazac się z innym.
?Zwiazek tworzycie oboje. Najpierw sygnalizujesz, ze związek Ci nie odpowiada - wiec dajesz partnerowi SZANSE na to, by cos również w Waszym niesatysfakcjonujacym związku cos poprawil. Nie stawiasz go od razu przed faktem dokonanym, i przy pożegnaniu informujesz, co Ci się nie podobalo.
Tak jest bardziej fair i mniej egoistycznie, moim zdaniem, ale ktoś oczywiście może mieć inne.
Zgadzam się jak najbardziej, ale co kiedy związek jest w Twoim mniemaniu dobry? Bez fajerwerków, ale możesz powiedzieć że jesteś szczęśliwa, że naprawdę nie poznałaś nikogo lepszego, i nie czujesz potrzeby, by cokolwiek sygnalizować. I nagle jebs, spotykasz kogoś lepszego- kogoś, o kim marzyłaś, kto sprawia, że zaczynasz dostrzegać wszystko, co powodowało, że Twój obecny związek był tylko "okej". Wtedy jest już za późno, żeby sygnalizować, dawać szanse, bo myślami jesteś już przy tym drugim. Oczywiście, nadal nie twierdzę, że to usprawiedliwia zdradę (choć w takim przypadku emocjonalna miała już miejsce?), i przed władowaniem się w kolejny związek należy zakończyć poprzedni.
busiu, mnie sie wydaje, ze to dwie rozne sytuacje - w przypadku "jebs" - stajesz przed wyborem. Albo decydujesz sie mimo wszytsko zostac z męzem, bo takimi kierujesz sie wartosciami, albo dajesz sie poniesc nowemu i odchodzisz. Oba rozwiazania wydaja mi sie uczciwe. Oczywiscie, wtedy nie ma czasu na sygnalizowanie czegokolwiek, tylko partner musi to zaakceptowac. Ale wazne tez, by dobrze rozpoznac sytuacje - ze to faktycznie jest jebs, a nie np - sytuacja druga - troche sie od siebie oddalilismy z mezem, nie wiadomo o co chodzi, i klocimy sie o jego brudne skarpetki rozwalone w lazience (zeby potem sie nie okazalo, ze ten nowy po czasie dokladnie tak samo rozwala skarpetki i za chwile znajdziesz sie w punkcie wyjscia z nowym partnerem. Wazne, zeby rozpoznac, czy owo "jebs' (nawet mi sie spodobalo
) nie jest faktycznie oporem przed naprawą (czyli pewna praca czy wysilkiem - a to malo kto lubi
) jaki tzreba wlozyc w utrzymanie zwiazku (kazdego).
mala82 napisał/a:Iceni oj zdziwisz się
nie dziś , nie ,jutro ,może nie za rok , ale w tedy , gdy się najmniej będziesz spodziewać całe zło wróci do ciebie z podwojoną siłąA piszesz to dlatego, że wierzysz w to uniwersalne prawo rządzące Wszechświatem czy po prostu z czystej złośliwości, by poczuć się przez chwilę lepiej i by samej sobie dać nadzieję na "sprawiedliwość", która spotka za jakiś czas wszystkie kochanki byłe i obecne, ale to totalnie wszystkie (bo one są takie same, a ich sytuacje niczym się przecież wg ciebie nie różniły)?
tak wierzę że to uniwersalne prawo rządzące Wszechświatem można zastosować w każdej dziedzinie życia
zrobisz coś dobrego - los odpłaci ci dobrem
zrobisz coś złego - zło wróci
No to ponawiam pytanie: co takiego złego robią zdradzane żony, że zło do nich wraca i małżeństwo w perz idzie?
I dlaczego to wina kochanek? W końcu niewiele z nich ma Karma na imię ;P
Bo napisałaś to w tak emocjonalny sposób, że odniosłam wrażenie, że raczej to drugie - złość i chęć zemsty...
Staram się nikogo nie oceniać. Mnie też zdradzono, ale idę do przodu, żyję, rozwijam się. Nie rozumiem długiego przeżywania takich rzeczy jak zdrada, życia na to szkoda. A tu niektóre dawno rozwiedzione byłe zdradzone żony po latach plują jadem, jakby zdrada była wczoraj. Nic mi do tego, co robi Iceni, czy żałuje, czy nie i co ją skłoniło, nie moja broszka. Nie jest dla mnie odbiciem lustrzanym kochanki mojego eks, żebym jej musiała złorzeczyć. Zresztą tamtej babie nie życzę źle. Sama sobie krzywdę zrobiła, mi nic do tego.
A w to prawo też wierzę, choć nie zależy mi na tym, by każdego jego winy dopadły jak bumerang.
wina kochanek dla mnie polega na tym, ze wiążą się z żonatym mężczyzną ... proste jak budowa młotka ![]()
odpowiadam- nie wiem
i ja nie pisałam że to wina kochanek .ja tylko pytałam skąd w tobie tyle pogardy do żon
ok nie czujesz się winna , masz prawo ale dlaczego twoje wpisy są pełne pretensji ,do żon
czytając je mam wrażenie że starasz się upokorzyć i poniżyć te żony
tego nie mogę zrozumieć
126 2014-06-11 19:11:51 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-06-11 19:14:31)
A ja nie mogę zrozumieć dlaczego co rusz to jakaś osoba dokonuje mojej psychoanalizy na podstawie kilku wpisów.
I gdzie ja okazuję pogardę dla wszystkich żon?
In_ka - tamto pytanie odnosiło się do karmy.
Iceni, jesteś najlepszym dowodem na to, że karma powraca. Twój mąż musi cię znosić na co dzień. Czyż to nie jest wystarczająca kara?
128 2014-06-11 20:01:01 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-06-11 20:04:22)
A wiec co kieruje kochanka, ktora wiaze sie z zajetym mezczyzna?
Chec jakiejs zemsty? Podbudowania swojej samooceny? Udowodnienia przed soba i innymi ze jednak nie jestem "do niczego"? A moze jest Matka Teresa z Kalkuty i jej misja jest uratowanie biednego skrzywdzonego misia od zlej zony?
Ja nie zostalam zdradzona, sama nie zdradzilam i mam nadzieje ze tego nie doswiadcze.
Ale chcialabym zrozumiec, co kieruje tymi kobietami.
Iceni, jesteś najlepszym dowodem na to, że karma powraca. Twój mąż musi cię znosić na co dzień. Czyż to nie jest wystarczająca kara?
Heh, dobre.
Ale w odpowiedzi mozesz przeczytac ze Twoj maz juz nie mogl Ciebie zniesc, dlatego szukal ukojenia miedzy nogami kochanki.
129 2014-06-11 20:09:43 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-06-11 20:20:04)
Iceni, jesteś najlepszym dowodem na to, że karma powraca. Twój mąż musi cię znosić na co dzień. Czyż to nie jest wystarczająca kara?
Jestem tak wspaniałomyślna, że od niego odeszłam ![]()
A wiec co kieruje kochanka, ktora wiaze sie z zajetym mezczyzna?
Chec jakiejs zemsty? Podbudowania swojej samooceny? Udowodnienia przed soba i innymi ze jednak nie jestem "do niczego"? A moze jest Matka Teresa z Kalkuty i jej misja jest uratowanie biednego skrzywdzonego misia od zlej zony?
Ja nie zostalam zdradzona, sama nie zdradzilam i mam nadzieje ze tego nie doswiadcze.
Ale chcialabym zrozumiec, co kieruje tymi kobietami.
A ty uważasz, że "kochanka" to jakiś inny gatunek kobiety i kierują nimi inne zasady? Tak hurtem wszystkimi? J a nie wiem co kieruje jakąś kochanką, wiem co kierowało mną, ale nie wiem czy mam ochotę o tym pisać i dostawać kolejne nalepki i inwektywy. Gdybyś naprawdę chciała zrozumieć co kieruje taką kobietą to byś ją o to spytała. Najpierw, a nie po pęczku pretensji, krytyki i dobrych życzeń
Przecież ja nie żyłam na bezludnej wyspie, miałam i mam przyjaciół którzy znają tę historię. Nikt na mój widok nie pluł, nikt mnie palcami nie wytykał, mimo że tego nigdy nie ukrywałam. Więc dlaczego, skoro jestem taka zła, pozostali po mojej stronie?
A moze jestes cwansza i zwyczajnie chlopa ubieglas? ![]()