zagubionyfajny napisał/a:tak pracuje nad pewnosci siebie , robie brzuski pompki itp
wlasnie juz ci mowie dlaczego niektore z tych co je poznalem spotykalem nazwalem bezwartosciowymi poniewaz okazaly brak szacunku dla mojej osoby.
po drugie nie jestem ciepla klucha dzialam spontanicznie wczoraj o 23 mialem ochote na ciasto i sobie je upieklem:)
pozatym jestem bardzo cierpliwą osoba jedna pasją jestem juz od jakis 5lat i najprawdopodobniej w tym roku te 5lat moze odplacic sie malym sukcesem, bo takie sa oznaki z róznych stron swiata , od ludzi ktorzy zajmuja sie tym profesjonalnie i daja pozytywne oceny i czekaja na kolejne moje projekty i wyczny
Hej, w głównym wątku przy edycji postu część mi go usunęło, a w cytacie jest całośc, ale spoko, wiadomo o co chodzi..
A kto powiedział, że Ty jesteś ciepła klucha
Ja nie
Nie znam Cię, więc w ogóle nie odważyłabym się mówić jaki jesteś a jaki nie jesteś
Mogę tylko podzielić sie ogólnymi przemyśleniami, bo takie konkretne rady co Ty możesz u siebie wzmocnić/zmienic, to może Ci dać albo przyjaciele, albo rodzina albo najlepiej Ty sam.
Z tego co piszesz mogę wywnioskować, że sam nie postrzegasz siebie jako "sierotki". To plus. Więc ja generalnie się powtórzę, że moim zdaniem trzeba dać sobie trochę czasu i tę swoją wartościową dziewczynę poznasz.
W zasadzie to bardziej pomocne chyba byłoby się zastanowić nad tymi poprzednmi i dlaczego je wybrałeś i w jaki sposób one sie potem zachowywały. Żeby może w przyszłości zadziałać inaczej albo zwrócić wczesniej uwagę na jakieś szczegóły. i tak nie wykluczy to pomyłki, czyli że trafisz na kolejną "bezwartościową" ale ważne, żeby z pomyłek się uczyć.
i hm... "okazanie braku szacunku dla osoby" to bardzo ogólne stwierdzenie, ale wydaje mi się, że niezależnie od konkretnych sytuacji chodziło po prostu o to, że spotkałeś osoby, które rozumiały szacunek do partnera inaczej niż Ty.
I tutaj - jak już w drugim poście ktoś napisał - bardzo ważna jest szczera rozmowa już na początku, bo powinna pomóc ustalić, czy druga strona ma te same wartości co Ty.
P.S Mam nadzieję, że ciasto się udało
I że nie zjadłeś go sam, bo cała praca nad formą by poszła na marne. 