netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

wieczna singielka, niska samoocena

559 odpowiedzi113 863 wyświetleniazałożony przez kasha151288, 06.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » wieczna singielka, niska samoocena

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 560 ]

196

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
alpengold napisał/a:

Lepiej byc samej niz z byle jakim facetem.

Zgadzam się w 100%. Chociaż zawsze jakaś maleńka nadzieja jest, że się znajdzie... Jak nie w Polsce, to gdzieś na świecie, a jak nie, to nie jest to powód do samobójstwa.

Seymour dlaczego nie rozumiesz fenomenu? Ja nie mam wyglądu modelki, nie ubieram się wyzywająco, nie jestem przebojowa, imprezowa, no to trudniej kogoś znaleźć, ale na siłę nie będę się zmieniała. Zwyczajna dziewczyna. Gdybyś mnie widziała na ulicy, to wyszłabym na "szarą mychę".

No shame- jeżeli lubisz oglądać komedie romantyczne, to nie jest to nic złego. Ja tu dałam tylko przykład, jest taki stereotyp, że singielki tylko oglądają filmy romantyczne, obżerają się słodyczami i płaczą... tongue

197

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Na siłę to bez sensu. Bardziej wydaje mi się, że to właśnie brak pewności siebie jest największym problemem.

198

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Seymour dlaczego nie rozumiesz fenomenu? Ja nie mam wyglądu modelki, nie ubieram się wyzywająco, nie jestem przebojowa, imprezowa, no to trudniej kogoś znaleźć, ale na siłę nie będę się zmieniała. Zwyczajna dziewczyna. Gdybyś mnie widziała na ulicy, to wyszłabym na "szarą mychę".

Nie trzeba się ubierać wyzywająco by wyglądać atrakcyjnie, ba- dekolt do pępka i mikro mini to absolutne zaprzeczenie elegancji. Ubiorem można natomiast podkreślać własne atuty albo je kompletnie zasłonić. Jeżeli na codzień ubierasz się w bezkształtne swetry i jeansy, to równie dobrze mogłabyś założyć na siebie worek po kartoflach, bo efekt jest dokładnie taki sam. To nie tyle, że nie wyglądasz jak modelka, ale poprzez takie podejście do garderoby wysyłasz sygnał otoczeniu "nie lubię siebie,nic w sobie ładnego nie widzę" i to powoduje, że oka męskiego nie przyciągasz, bo jakby nie było przez te ciuchy epatujesz własnymi kompleksami, a to odstręcza.

Proponowałabym pooglądać siebie, tak z boku, i znaleźć jakiś atut w swoim wyglądzie, czy to będą ładne nogi, czy szczupła talia, czy też fajny biust, i zacząć tak dobierać łaszki, żeby tenże atut podkreślać.

Acha, na pewno pozbyłabym się w mgnienia oka tych "pomocnych" koleżanek, co tak dobrze Ci "radzą". To są zwykłe harpie, nie przyjaciółki.

199

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Beyondblackie napisał/a:

Acha, na pewno pozbyłabym się w mgnienia oka tych "pomocnych" koleżanek, co tak dobrze Ci "radzą". To są zwykłe harpie, nie przyjaciółki.

Dokładnie, masz pecha jeśli trafiasz na takie osoby hmm Widocznie czują, że masz niską samoocenę, wykorzystują to i dlatego jesteś dla nich idealną "windą" dla podniesienia własnych samoocen. W moim otoczeniu jest sporo szarych "mych" jak to napisałaś, ja sie może wyróżniam na ich tle, chociaż idealna nie jestem. Natomiast u mnie na roku jest jeszcze pare takich lasek, które to urodą nie grzeszą ani odrobinę, a pacykują sie i ubierają jak klauny, szydząc przy tym z każdej osoby, która jest poza kółkiem ich wzajemnej adoracji. Chłopaków oczywiście też mają. Niby studia, a ludzie zachowują się jak w gimbazjonie jakmś tongue I z tego co widze niektórym nie przechodzi ten kołtunizm przez całe życie

200

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Beyondblackie napisał/a:
kasha151288 napisał/a:

Seymour dlaczego nie rozumiesz fenomenu? Ja nie mam wyglądu modelki, nie ubieram się wyzywająco, nie jestem przebojowa, imprezowa, no to trudniej kogoś znaleźć, ale na siłę nie będę się zmieniała. Zwyczajna dziewczyna. Gdybyś mnie widziała na ulicy, to wyszłabym na "szarą mychę".

Nie trzeba się ubierać wyzywająco by wyglądać atrakcyjnie, ba- dekolt do pępka i mikro mini to absolutne zaprzeczenie elegancji. Ubiorem można natomiast podkreślać własne atuty albo je kompletnie zasłonić. Jeżeli na codzień ubierasz się w bezkształtne swetry i jeansy, to równie dobrze mogłabyś założyć na siebie worek po kartoflach, bo efekt jest dokładnie taki sam. To nie tyle, że nie wyglądasz jak modelka, ale poprzez takie podejście do garderoby wysyłasz sygnał otoczeniu "nie lubię siebie,nic w sobie ładnego nie widzę" i to powoduje, że oka męskiego nie przyciągasz, bo jakby nie było przez te ciuchy epatujesz własnymi kompleksami, a to odstręcza.

Proponowałabym pooglądać siebie, tak z boku, i znaleźć jakiś atut w swoim wyglądzie, czy to będą ładne nogi, czy szczupła talia, czy też fajny biust, i zacząć tak dobierać łaszki, żeby tenże atut podkreślać.

Acha, na pewno pozbyłabym się w mgnienia oka tych "pomocnych" koleżanek, co tak dobrze Ci "radzą". To są zwykłe harpie, nie przyjaciółki.

Tyle, że jak jest cieplej, to nieraz założę jakieś ładne sukienki, ubiorę się elegancko i jak wcześniej pisałam, też słyszałam przykre rzeczy o sobie. Jeżeli jest zimno, a ja zmarzluch jestem straszny, no to wyjścia nie mam- muszę się ubierać w te bezkształtne grube swetry, jeansy, grube kurtki. Bardzo źle znoszę zimno, deszcze (za to przy totalnych upałach i słońcu odżywam), nie mam jak założyć wtedy sukienkę. Ostatnio założyłam sukienkę, taką cieplejszą, grube rajstopy, buty zimowe, wyszłam tak odprowadzić koleżankę na przystanek. Następnego dnia się rozchorowałam. Ale latem i późną wiosną to co innego. Lubię się ładnie ubrać, lubię sukienki. Tyle, że nawet jak się ładnie ubiorę,to jestem "niezauważalna", albo "nie mam lustra w domu". Ile razy ja szłam sama ładnie ubrana do kawiarni, do kina... Więc etap singielki trwa i trwa.

Moi rodzice się często martwią dlaczego tak jest. Słyszą jak mówię o sobie, że "chyba paszczura zrobili", no i że "mnie się z domu nie pozbędą, bo skoro jestem sama, to będę z nimi mieszkać". Mówią, że powinnam iść do psychologa, bo mam bardzo niską samoocenę, nie wierzę w siebie. Ale jak jestem z koleżankami, to nie użalam się wielce nad sobą. Może dlatego właśnie tu piszę o sprawach uczuciowych. Jakoś jak się z nimi spotykam, to nikt nie myśli, czy jest mi przykro jak mi opowiadają o swoich związkach. Po prostu opowiadają, ja to nie mam nic do powiedzenia. Przyzwyczaiłam się do tego stanu, ale naprawdę nie jest mi łatwo. Jestem plastyczką, czasem rysuję portrety (chociaż nie lubię tego robić), więc jak znajomi wysyłają mi swoje zdjęcia, żebym rysowała ich portrety z ukochanym, czy ukochaną, to już w ogóle... Mega ciężko, a przecież żeby oddać rysy twarzy, itp. to trzeba być naprawdę skupionym, mieć nastrój do tego. Dodam, że ja za te portrety nic nie dostaję. Też nie pomyślą, czy to jest ok. Jak mówię, że nie mam nastroju, to za jakiś czas i tak wrócą do tematu, że chcą portret, bo przecież to kosztuje u innych rysowników, a u nich w mieszkaniu by ładnie wyglądało.
Mam królika, z którym jak jest ładnie, to często wychodzę na ogród. Jest bardzo towarzyski, biega za mną krok w krok jak pies, często do niego mówię, głaszczę, przytulam, więc tak sobie myślę, że sąsiedzi myślą, że ja jakaś "walnięta" jestem, bo nigdy nie widzieli, żebym kiedykolwiek z jakimkolwiek facetem rozmawiała, ale ciągle chodzę z tym królikiem. Ale cieszę się, że jest.

201 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-03-24 05:28:46)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
seymour napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Acha, na pewno pozbyłabym się w mgnienia oka tych "pomocnych" koleżanek, co tak dobrze Ci "radzą". To są zwykłe harpie, nie przyjaciółki.

Dokładnie, masz pecha jeśli trafiasz na takie osoby hmm Widocznie czują, że masz niską samoocenę, wykorzystują to i dlatego jesteś dla nich idealną "windą" dla podniesienia własnych samoocen.


W moim otoczeniu jest sporo szarych "mych" jak to napisałaś, ja sie może wyróżniam na ich tle, chociaż idealna nie jestem.

Natomiast u mnie na roku jest jeszcze pare takich lasek, które to urodą nie grzeszą ani odrobinę, a pacykują sie i ubierają jak klauny, szydząc przy tym z każdej osoby, która jest poza kółkiem ich wzajemnej adoracji. Chłopaków oczywiście też mają. Niby studia, a ludzie zachowują się jak w gimbazjonie jakmś tongue I z tego co widze niektórym nie przechodzi ten kołtunizm przez całe życie

Rowniez mialam  ,mam takiego "typu" znajome i jak takie"znajome" mowia ci cos niemilego,badz "chocby pomiedzy wierszami" wink o twoich niedoskonalosciach, a raczej o tym co  nas boli -bo czuja nasz  kompleks  na jakims punkcie ,to  jak z  nimi postapic,tez im cos niemilego odpowiedziec  czy milczec ?

202

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kasha, tu jest właśnie pies pogrzebany, bo Ty oceniasz siebie bardzo krytycznie, negatywnie, więc nawet jak sukienkę założysz to Twoja postura, mowa ciała, chowanie się po kontach i generalnie fakt, że wyglądasz niezręcznie wysyła taki sygnał "jestem ofiarą". Już nie wspominając o tym, że dajesz po sobie jeździć byle lepszej pannicy, którą jeszcze uważasz za koleżankę.

Twoi rodzice w jednym mają rację, że przydałby Ci się terapeuta do walki z niskim poczuciem wartości i brakiem asertywności.

203

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

A skąd jesteś jeśli się mogę spytać kasha?

204

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha napisał/a:

Tyle, że jak jest cieplej, to nieraz założę jakieś ładne sukienki, ubiorę się elegancko i jak wcześniej pisałam, też słyszałam przykre rzeczy o sobie.

Ale od kogo słyszysz takie rzeczy? Od ludzi, których mijasz na ulicy czy od znajomych?

kasha napisał/a:

Mam królika, z którym jak jest ładnie, to często wychodzę na ogród. Jest bardzo towarzyski, biega za mną krok w krok jak pies, często do niego mówię, głaszczę, przytulam, więc tak sobie myślę, że sąsiedzi myślą, że ja jakaś "walnięta" jestem, bo nigdy nie widzieli, żebym kiedykolwiek z jakimkolwiek facetem rozmawiała, ale ciągle chodzę z tym królikiem. Ale cieszę się, że jest.

No widzisz, to ja gadam z moimi kotami. wink A na szafce mam kaktusy. Jeszcze gorzej. big_smile

Co lubisz w swoim wyglądzie? Jak np przeglądasz się w lustrze, co najbardziej się Tobie podoba? Może za bardzo koncentrujesz się na wadach? Niby piszesz, że podobasz się sobie, że Twoim zdaniem wyglądasz ok. Jednak czuję w tym mało przekonania. smile

Myślę, że Beyond ma dużo racji.

205

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Tyle, że mnie tylko raz zaczepił facet. Siedziałam na ławce w centrum miasta i czekałam na koleżanki, no i podszedł do mnie niski, grubawy. Był dużo starszy, chyba ponad 40 lat i mówił mi, że ma mieszkanie w Koninie i że mogłabym do niego przyjść. No to chyba nie miałam się zgodzić na coś takiego. Taki typ, co od razu podchodzi, starszy, zaprasza do mieszkania, to już jest desperat. Nikt nigdy do mnie nie podszedł inny. Ile razy sama szłam do kawiarni, czy do kina i nigdy nic. Nie miałam żadnego adoratora.

Dziękuję za porady:) Może spróbuję z tym e-darling, z tego nie korzystałam. Zdarzało się tak, że wychodziłam bardziej elegancko ubrana, z makijażem i wydawało mi się, że ładnie wyglądam i tak wychodziłam do miasta, do kina, właśnie czasem sama. No własnie, ale było tak jak zwykle... Więc wtedy wracałam znowu smutna z myślami typu: "nieważne, czy dres, czy ładna sukienka i makijaż- zawsze efekt jest ten sam". Teraz już jak się ładnie ubiorę, to nie z myślą, że ktoś zwróci na mnie uwagę, zagada, czy coś, po prostu dla siebie, no i żeby inne dziewczyny nie myślał , że chodzę zaniedbana po ulicy. Nie widziałam nigdy, żeby ktoś na mnie się jakoś patrzał, uśmiechał, czy cokolwiek. Jeżeli mężczyznom jestem obojętna, no to mnie oni też stali się obojętni. Może jestem skazana na to, że mam być singielką? Nie wiem. Co będzie, to będzie. Będę robić swoje, ale ciężko jest zostać samej na zawsze tym bardziej, że znajome już planują rodziny. Moje koleżanki też mówiły, że będzie mi ciężko w życiu samej, bo będę musiała się sama utrzymywać, ze wszystkim sobie radzić, więc powinnam szukać lepszej pracy, itd. a one mają facetów, więc im będzie łatwiej. Trudno...

Bo to nie kwestia tak naprawdę wyglądu... Może, gdzieś tam, ale nie o to idzie w atrakcyjnosci. Chodzi głównie o zachowanie..., o środek, o wnętrze.. Jak czujesz się przy mezczyznach, jak się zachowujesz, czy jesteś dama z podniesionym nosem, czy dama taka jak np Kate z Anglii wink jest różnica, no nie?? Ale to zależy od wnetrza- tego, jak się czujesz przy mezczyznasz, czy się 'spinasz' czy luzno i sobie jesteś jak z koleżankami ... Temat rzekaaaaa....tutaj siebie zapytaj. Pozdrowka cieple... smile

206

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Revenn napisał/a:

A skąd jesteś jeśli się mogę spytać kasha?

Jestem z Poznania.

No dzisiaj jedna koleżanka, która niedawno zerwała z 1 facetem napisała mi, że poznała kolejnego. Zawsze tak miała, że z jednym zerwała, zaraz następny się znalazł. Zapytałam się jak to się dzieje, że ona właściwie prawie ciągle kogoś ma, a wokół mnie pustynia. Powiedziała, że nie wie dlaczego tak jest. Po prostu jakoś tak wychodzi, chociaż też ma kompleksy i nieraz płakała nad sobą, że brzydka... Wysokiej samooceny nie ma, skromna, normalna dziewczyna. Więc chyba mit, że tylko pewne siebie dziewczyny kogoś mają. Zresztą ile jest zakompleksionych dziewczyn, które zrobią wszystko, żeby znaleźć byle jakiego faceta, byle się dowartościować. No i mają. To taki przykład, sama taka nie jestem.

Daenerys7- przykre teksty słyszałam od obcych, jak i od koleżanek.
Przy mężczyznach zachowuję się normalnie, chyba, że oni są wobec mnie negatywnie nastawieni. Pracowałam kiedyś w sklepie, było tam 2 innych kolesi- niecierpieli mnie (nie wiem dlaczego, bo nie kłóciłam się z nimi, ani nic). Ale ponieważ byłam nowa, to robili wszystko, żebym wyleciała (najczęściej źle coś odstawiali, pomieszali towar w magazynie i zwalali winę na mnie). Wtedy kierowniczka się skapnęła, że to nie ja, tylko oni. Wygrałam z nimi pracowitością.
Ale ogólnie normalnie rozmawiałam. Przykład: fabryka, tam co zmiana nowi ludzie, faceci też, więc nie miałam problemów, fajnie się pracowało. Nie panikuję przy mężczyznach. Pracując z klientami często z nimi rozmawiałam, jeżeli chcieli pogadać. Chodziłam też na kursy językowe, wykłady- też normalnie rozmawiałam. Praca call center- to samo.

A faktem jest, że jak mi ktoś coś powie, to się nie bronię, bo nie chcę się kłócić. Tylko wtedy wychodzę na mięczaka.

207 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-03-25 00:14:45)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
je veux napisał/a:

Chodzi głównie o zachowanie..., o środek, o wnętrze.. Jak czujesz się przy mezczyznach, jak się zachowujesz, czy jesteś dama z podniesionym nosem, czy dama taka jak np Kate z Anglii wink jest różnica, no nie??)

Pewnie ze jest roznica i to jaka !

Rowniez znam takie ktore mysla ze jak skonczyla studia to jest taka madra,inteligentna wink a tak naprawde to Cwaniara ,arogancka ktora nauczyla sie manipulowac  i uwaza sie za lepsza;) Zabawne
Czasami lubi ta mniej cwana specjalnie  skompromitowac ,  czesto nie szanuje drugiego czlowieka. Od takich "kobiet" to jak najdalej,choc czasami niestety   jestesmy zmuszeni na ich  towarzystwo ..

Kasha151288 napisał/a:

Zresztą ile jest zakompleksionych dziewczyn, które zrobią wszystko, żeby znaleźć byle jakiego faceta, byle się dowartościować. No i mają. To taki przykład, sama taka nie jestem.

Niestety  niektorzy boja sie samotnoci panicznie i musza kogos  miec,

byc  z  kims tak naprawde z byle kim -osoba ktora ich rani,dokucza,akceptowac  wiele,egoistyczna ..ale nie tedy droga do szczecia smile" byc ,zeby tylko byc"

208

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Zaczynam być tym wszystkim wkurzona tą całą sytuacją. Nie chcę nikogo na siłę ale się zastanawiam czemu miłość mnie omija szerokim łukiem. Jakbym nie była kobietą tylko naprawdę jakimś okropnym paszczurem. A żaden psychoterapeuta psycholog nic mi nie pomogą bo jak np.bym chodziła zmieniła się pod tym względem że zaczęłabym patrzeć na wszystko pozytywniej a sprawy uczuciowe nadal by zostały takie same czyli zero to bym się bardziej zdołowała. Już tak miałam kiedy schudłam albo kiedy zmieniłam styl ubierania się żeby wyglądać bardziej kobieco. Nic to nie dało. Wtedy miałam nadzieję byłam pozytywniej nastawiona... No cóż. Chyba bym musiała wyjechać stąd żeby może coś było. Ale nie ma jak.

209 Ostatnio edytowany przez seymour (2015-03-26 02:17:50)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Hm, może jesteś po prostu bardzo dobrym człowiekiem? Znam wiele takich osób i nie jest im łatwo, z tego względu, że istnieją również przeciwieństwa, czyli ludzie cyniczni, pozbawieni potrzeby przyjacielskiej relacji między sobą. Są wredni, bo sądzą, że to niezbędne, by przetrwać. A ludzie dobrzy to dla nich słabe jednostki, które trzeba tępić. Mówię tu np. o tej sytuacji, jaką miałaś w sklepie z tymi dwoma kolesiami, którzy byli dla Ciebie utrapieniem. Stwierdzili pewnie, że nie podoba im się Twoje np. miłe usposobienie, pracowitość, dobroć, zaradność. To zdecydowali ci dołożyć. Ale wiem coś o tym..

Pracuję w pubie - mały lokal ze stałą klientelą. Gniazdo szerszeni. Ja nie umiem być wredna, dlatego wiele z tych osób uważa mnie za nieudany egzemplarz. Gdyby pogarda miała zapach, mogłabym ją poczuć od nich w moim kierunku. Też jestem dobra, dlatego wiele kolesi, którzy tam przychodzą uważa, że mogą sobie ze mnie stroić obleśne żarty, bo nie będę się odgryzać. Trudno to znoszę, nie jestem mistrzynią ciętej riposty, ale pracuję nadal, bo jestem twarda. Ale też nie mam poczucia własnej wartości, podobnie jak Ty, a inni ludzie to wyczuwają. W sumie sama już nie wiem, po której stronie wolałabym być - pozostać sobą, czy być takim bez emocjonalnym dupkiem, który mówi to co myśli bez oporów by komuś dogryźć. Chyba tym drugim, bo widać, że tacy zyskują większy szacunek niż osoby dobre i ciepłe. Jeszcze trochę i przestanę być miłą dziewczyną

210 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-03-26 03:09:40)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
seymour napisał/a:

Hm, może jesteś po prostu bardzo dobrym człowiekiem?



Znam wiele takich osób i nie jest im łatwo, z tego względu, że istnieją również przeciwieństwa, czyli ludzie cyniczni, pozbawieni potrzeby przyjacielskiej relacji między sobą. Są wredni, bo sądzą, że to niezbędne, by przetrwać.



A ludzie dobrzy to dla nich słabe jednostki, które trzeba tępić. Mówię tu np. o tej sytuacji, jaką miałaś w sklepie z tymi dwoma kolesiami, którzy byli dla Ciebie utrapieniem. Stwierdzili pewnie, że nie podoba im się Twoje np. miłe usposobienie, pracowitość, dobroć, zaradność. To zdecydowali ci dołożyć. Ale wiem coś o tym..

Pracuję w pubie - mały lokal ze stałą klientelą. Gniazdo szerszeni. Ja nie umiem być wredna, dlatego wiele z tych osób uważa mnie za nieudany egzemplarz.



Gdyby pogarda miała zapach, mogłabym ją poczuć od nich w moim kierunku. Też jestem dobra, dlatego wiele kolesi, którzy tam przychodzą uważa, że mogą sobie ze mnie stroić obleśne żarty, bo nie będę się odgryzać.



Trudno to znoszę, nie jestem mistrzynią ciętej riposty, ale pracuję nadal, bo jestem twarda.


Ale też nie mam poczucia własnej wartości, podobnie jak Ty, a inni ludzie to wyczuwają. W sumie sama już nie wiem, po której stronie wolałabym być - pozostać sobą, czy być takim bez emocjonalnym dupkiem, który mówi to co myśli bez oporów by komuś dogryźć. Chyba tym drugim, bo widać, że tacy zyskują większy szacunek niż osoby dobre i ciepłe. Jeszcze trochę i przestanę być miłą dziewczyną

Dokladnie rowniez mam caly czas ten sam problem,ludzie  wyczuwaja  ze "niedowale niedokucze , nie sprawie przykrosci komus" za to mi chetnie dowalaja(kobiety,mezczyzni) czesto z   premedytacja,nie szanuja  naprawde dobrych milych naturalnych w sposobie bycia osob, uwazani sa za DUPKOW,glupkow"slodkie idiotki, za to poklask ma cwaniactwo aktorstwo,zlosliwosc,arogancja,wywyzszanie siebie,pokazywanie komus ze jest gorszy.

PROSZE DORADZCIE jaka byc do takich osob,jak sobie z nimi radzic ?? zeby nie dac im ponownie tej chorej  satysfakcji   ? bycia lepszymi ?

211 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-03-26 09:30:16)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie trzeba być wrednym by być asertywnym, bo właśnie tego, asertywności Wam brakuje. Jeżeli dajecie po sobie jeździć jakimś chamom i podkładacie się jak wycieraczka, to nie jest kwestia bycia "dobrym człowiekiem" , ile poczucia, jakby to nie nazwać, niższości, wobec nich. Boicie się postawić. Oczywiście ten lęk jest irracjonalny bo oni nie stanowią dla Was ZADNEGO zagrożenia- nikt Was przecież nie zleje.

Rada jest prosta: jak Was ktoś obraża, wyszydza, śmieje się Waszym kosztem, to jasno mu zakomunikujcie, że sobie nie życzycie. I tyle. Zobaczycie jak kopary opadną.

212

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Beyondblackie napisał/a:

Rada jest prosta: jak Was ktoś obraża, wyszydza, śmieje się Waszym kosztem, to jasno mu zakomunikujcie, że sobie nie życzycie. I tyle. Zobaczycie jak kopary opadną.

Wiele razy tak robiłam i zawsze było odwracanie kota ogonem w stylu"o, Jezu, tylko sobie jaja robię - ale Ty jesteś sztywna, obrażasz się od razu, nie da się z Tobą pożartować.." i robi mi się głupio -.-

Czasami słucham jak niektóre dziewczyny rozmawiają między sobą, lub z chłopakami i widzę wtedy, że nie umiałabym tak rozmawiać, w sensie tak na luzie, żartując, przekomarzając się. A chciałabym tak umieć. Są ludzie, którzy, jak się tylko pojawią, robi się fajna atmosfera, jest śmiesznie. Ostatnio jak siedziałam w pubie z tylko jednym gościem i rozmawialiśmy(miałam wrażenie, że jest fajnie) to on powiedział "mogłaby Magda przyjść, byłoby śmiesznie". Bo ze mnie taki sztywniak pewnie. A tacy nie mają znajomych na pęczki, trzeba siedziec samemu. Ciekawe skąd mam wytrzasnąć poczucie własnej wartości

213

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
seymour napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Rada jest prosta: jak Was ktoś obraża, wyszydza, śmieje się Waszym kosztem, to jasno mu zakomunikujcie, że sobie nie życzycie. I tyle. Zobaczycie jak kopary opadną.

Wiele razy tak robiłam i zawsze było odwracanie kota ogonem w stylu"o, Jezu, tylko sobie jaja robię - ale Ty jesteś sztywna, obrażasz się od razu, nie da się z Tobą pożartować.." i robi mi się głupio -.-

Czasami słucham jak niektóre dziewczyny rozmawiają między sobą, lub z chłopakami i widzę wtedy, że nie umiałabym tak rozmawiać, w sensie tak na luzie, żartując, przekomarzając się. A chciałabym tak umieć. Są ludzie, którzy, jak się tylko pojawią, robi się fajna atmosfera, jest śmiesznie. Ostatnio jak siedziałam w pubie z tylko jednym gościem i rozmawialiśmy(miałam wrażenie, że jest fajnie) to on powiedział "mogłaby Magda przyjść, byłoby śmiesznie". Bo ze mnie taki sztywniak pewnie. A tacy nie mają znajomych na pęczki, trzeba siedziec samemu.

Ciekawe skąd mam wytrzasnąć poczucie własnej wartości

Zrób rozrachunek sumienia. Zobacz kim jesteś ze względu na własną osobę (może sprawdź jakim jesteś typem charakteru i z tego wyczytaj Twoje słabe oraz mocne strony; polecam MBTI) smile. Zarówno dobre jak i złe cechy. Osiągnięcia oraz klapy życiowe. To, że ktoś jest spokojny i cichy to WCALE NIE MUSI OZNACZAĆ, ŻE MA NISKIE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI! Ma po prostu taki charakter wink. Muszę Ci powiedzieć, że osobiście nie lubię klaunów imprezowych - przecież z takim podejściem do życia nie do końca można im powierzać ważne czynności/sprawy. Oczywiście dobry humor oraz dystans do samego Siebie pokazują, że dana osoba zapewne(!) lepiej sobie poradzi przeciwnościami losu i niepowodzeniami oraz rozładuje napięcie.
Niestety są również osoby, którym wydaje się, że to co mówią jest zarówno na miejscu, jak i śmieszne. Co jest najśmieszniejsze mają jakoś zaskakująco niskie poczucie humoru na temat własnej osoby (bardzo rzadko poruszają tematy o sobie) - od takich ludzi się odgradzam/unikam kontaktu, bo oni przez takie zachowanie chcą ubiegać się na śmiesznych, czyli zwracać na Siebie uwagę.

Może zastanawiałaś się dlaczego pomimo, iż chciałabyś prowadzić luźną rozmowę to Ci w ogóle nie wychodzi? Nie pomyślałaś, że nie tylko niska samoocena warunkuje takie rzeczy? Przecież są osoby, które mając właśnie niską samoocenę próbują sobie ją podwyższyć np. wyśmiewając się z innych...
Może ktoś kiedyś Ciebie wyśmiał za powiedzenie czegoś w towarzystwie lub po prostu masz taki charakter (moja jedna z przyjaciółek jest bardzo cichą, ale wierną i kochaną osobą smile, wiesz jak wspaniale z moim charakterem (INFJ) było wyjechać razem z Nią nad morze i ODPOCZYWAĆ).

214

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Seymour, jeżeli temu kolesiowi nie podobała się rozmowa z Tobą, to po co Ci zawracał głowę? Pociesz się tym, że ja bym się z takimi w ogóle nie dogadała, by mnie drażnili. Może dlatego, że nie lubię pubów i nie cierpię alkoholu.
Jeżeli jesteś spokojna, to nie oznacza, że jesteś gorsza. Spokojniejsze osoby są często bardzo wartościowymi ludźmi, szkoda tylko że większość tego nie zauważa, bo oczekuje się, że wszyscy będą łazić na imprezy, pić i nie wiadomo jak śmieszne rzeczy robić. Dlatego wiele spokojnych osób jest niedowartościowanych, czują się gorsi. A szkoda. Trafiłaś na innych od siebie ludzi w pracy, ale nie oznacza to, że jesteś gorsza. Po prostu inna.

A jeżeli ktoś Cię obraża, a Ty zwracasz mu uwagę, po czym jeszcze na Ciebie zwala, że nie masz poczucia humoru, to sorry, ale to jest chamstwo i naprawdę nie ma co z takimi ludźmi rozmawiać, żeby sobie nie psuć bardziej humoru. Tym bardziej, że nie widzą, że ich zachowanie jest niewłaściwe. Głupszym się ustępuje.

Niedawno chodziłam do takiej pracy, gdzie naprawdę przyłazili mega chamscy, wkurzeni ludzie. Nie polecam, trzeba mieć silne nerwy. Ale jeżeli ktoś mnie wyzywał, z mordą, ja uspokajałam np. tak: "proszę na mnie nie krzyczeć, bo nie jestem workiem treningowym, żeby się wyżywać", a mimo to nadal mnie taka osoba obrażała, to po prostu mówiłam, że "przepraszam, mam dużo pracy", odwracałam się plecami i odchodziłam, a takie głupki nadal wyzywały...
Seymour, jeżeli ktoś będzie Cię obrażał, głupie teksty w Twoim kierunku rzucał, to zawsze możesz powiedzieć, że masz dużo pracy i odejść. Może sobie pomyśli ten ktoś, że nie zachował się właściwie.

215 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-03-27 00:58:27)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Nektarynka53 napisał/a:

Niestety są również osoby, którym wydaje się, że to co mówią jest zarówno na miejscu, jak i śmieszne.

Co jest najśmieszniejsze mają jakoś zaskakująco niskie poczucie humoru na temat własnej osoby (bardzo rzadko poruszają tematy o sobie) - od takich ludzi się odgradzam/unikam kontaktu, bo oni przez takie zachowanie chcą ubiegać się na śmiesznych, czyli zwracać na Siebie uwagę.



Może zastanawiałaś się dlaczego pomimo, iż chciałabyś prowadzić luźną rozmowę to Ci w ogóle nie wychodzi? Nie pomyślałaś, że nie tylko niska samoocena warunkuje takie rzeczy? Przecież są osoby, które mając właśnie niską samoocenę próbują sobie ją podwyższyć np. wyśmiewając się z innych...

Zabawne ze obrywa sie wiecznie tej osobie ..

216 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-03-27 01:09:12)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

A jeżeli ktoś Cię obraża, a Ty zwracasz mu uwagę, po czym jeszcze na Ciebie zwala, że nie masz poczucia humoru, to sorry, ale to jest chamstwo i naprawdę nie ma co z takimi ludźmi rozmawiać, żeby sobie nie psuć bardziej humoru. Tym bardziej, że nie widzą, że ich zachowanie jest niewłaściwe. Głupszym się ustępuje.

I za kazdym razem ustepowac tym glupszym?i znow dawac  im satysfakcje,do osmieszenia,skompromitowania,wysmiania ,pokazania w gorszym swietle  naszej osoby  ? czesto ci ludzie robia to z premedytacja nie oszukujmy sie ..




Przepraszam nie moge edytowac postu wyzej.

217

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

To może lepiej od takich osób się odsunąć i poszukać bardziej empatycznych? Bo jeżeli towarzystwo ma jeszcze bardziej nas pogrążać to według mnie lepiej być samemu z tymi przysłowiowymi kotami.

218 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-03-27 02:14:13)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Beyondblackie napisał/a:

Rada jest prosta: jak Was ktoś obraża, wyszydza, śmieje się Waszym kosztem, to jasno mu zakomunikujcie, że sobie nie życzycie. I tyle. Zobaczycie jak kopary opadną.

seymour napisał/a:

Wiele razy tak robiłam i zawsze było odwracanie kota ogonem w stylu"o, Jezu, tylko sobie jaja robię - ale Ty jesteś sztywna, obrażasz się od razu, nie da się z Tobą pożartować.." i robi mi się głupio -.-

No tak..



Trzeba nauczyc sie jak postepowac  z takimi typami "ulomnych ludzi" bo zawsze moze sie taki typ spotkac i nie zawsze da sie uniknac ich towarzystwa..

I nalezalo by ustalic,po czym te VAMPIRY rozpoznaja ze kogos mozna: osmieszyc,wysmiac sprawic zeby poczul/poczula sie ta gorsza osoba,wpadla w wieksze kompleksy.

219

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
ZrezygnowanaSky napisał/a:

Trzeba nauczyc sie jak postepowac  z takimi typami "ulomnych ludzi" bo zawsze moze sie taki typ spotkac i nie zawsze da sie uniknac ich towarzystwa..

I nalezalo by ustalic,po czym te VAMPIRY rozpoznaja ze kogos mozna: osmieszyc,wysmiac sprawic zeby poczul/poczula sie ta gorsza osoba,wpadla w wieksze kompleksy.

Wydaje mi sie, ze chamy uderzaja w takie osoby jak Kasha czy Seymour, bo WIEDZA, ze one sie nie beda bronic, poloza po sobie uszy i daje im to niesamowita satysfakcje. Nie mozna tyranizowac kogos spolecznie, na kim nie robi sie wrazenia. Najlepsza obrona przed takimi podworkowymi brutalami jest obojetnosc, usmiech politowania albo cieta riposta.

220

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

A właśnie, kiedyś pisałam sobie w Wordzie różne rzeczy, żeby sobie ulżyć. Nie miałam komu wygadać i pisałam takie smęty. No znalazłam tekst, który mi kiedyś "koleżanka" powiedziała: "taka głupiutka, dziwne, że nie masz blond odrostów". Nie wiem o co wtedy chodziło, ale tekst chamski. Oczywiście nic nie powiedziałam. Wróciłam do domu i rozmyślałam.

No cóż, asertywności brak, niska samoocena, za bardzo się wszystkim przejmuję i pesymizm- to są moje największe bolączki. Chciałabym umieć podchodzić do życia bardziej z luzem, być większą optymistką, nie zamartwiać się na zapas. Bo zawsze znajdę powód, żeby się zamartwiać. Myślę, że właśnie dlatego uciekam w te moje różne pasje- rysowanie, malowanie, czytanie, itp. żeby nie rozmyślać o smutkach.

A co do związku- no to widzę siebie jako szkielet czekający na miłość.

ZrezygnowanaSky- miałam takie przypadki, że ktoś mnie obrażał, i mimo tego że się broniłam, to dalej takie osoby po mnie jeździły. Dlatego w takiej sytuacji uważam, że wtedy rozmowa nie ma sensu i lepiej po prostu "się odwrócić", "odejść" i pokazać, że ma sie ich w "głębokim poważaniu".

221

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie ma innej rady jak poszukac pomocy terapeuty i poprawic wlasna samoocene.

222 Ostatnio edytowany przez ZrezygnowanaSky (2015-03-28 02:31:10)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Beyondblackie napisał/a:
ZrezygnowanaSky napisał/a:

Trzeba nauczyc sie jak postepowac  z takimi typami "ulomnych ludzi" bo zawsze moze sie taki typ spotkac i nie zawsze da sie uniknac ich towarzystwa..

I nalezalo by ustalic,po czym te VAMPIRY rozpoznaja ze kogos mozna: osmieszyc,wysmiac sprawic zeby poczul/poczula sie ta gorsza osoba,wpadla w wieksze kompleksy.

Wydaje mi sie, ze chamy uderzaja w takie osoby jak Kasha czy Seymour, bo WIEDZA, ze one sie nie beda bronic, poloza po sobie uszy i daje im to niesamowita satysfakcje.

Nie mozna tyranizowac kogos spolecznie, na kim nie robi sie wrazenia. Najlepsza obrona przed takimi podworkowymi brutalami jest obojetnosc, usmiech politowania albo cieta riposta.

Kasha napisał/a:

"koleżanka" powiedziała: "taka głupiutka, dziwne, że nie masz blond odrostów". Nie wiem o co wtedy chodziło, ale tekst chamski. Oczywiście nic nie powiedziałam. Wróciłam do domu i rozmyślałam.

No cóż, asertywności brak, niska samoocena, za bardzo się wszystkim przejmuję i pesymizm- to są moje największe bolączki. Chciałabym umieć podchodzić do życia bardziej z luzem, być większą optymistką, nie zamartwiać się na zapas. Bo zawsze znajdę powód, żeby się zamartwiać. Myślę, że właśnie dlatego uciekam w te moje różne pasje- rysowanie, malowanie, czytanie, itp. żeby nie rozmyślać o smutkach.

A co do związku- no to widzę siebie jako szkielet czekający na miłość.

ZrezygnowanaSky- miałam takie przypadki, że ktoś mnie obrażał, i mimo tego że się broniłam, to dalej takie osoby po mnie jeździły.

Dlatego w takiej sytuacji uważam, że wtedy rozmowa nie ma sensu i lepiej po prostu "się odwrócić", "odejść" i pokazać, że ma sie ich w "głębokim poważaniu".

Innego wyjscia na takie VAMPIRY nie ma .. nie dawac im satysfakcji i trzeba byc  chamskimi,innego sposobu nie ma na takich BRZYDKICH LUDZI,niestety..Oni sami sie o to prosza ,wiec albo Ona/On  albo  Ty i znow chcesz cierpiec przezywac,zle sie  czuc,gorszym  przez kogos takiego ? ONI nie maja dla was skrupulow WY tez  dla nich -tych typow ludzi  tez nie miejcie.Bo nadal beda was upodlali.


Po co to robia ?

JAKIM Prawem  ?

KIM Oni  sa       ? ...       Sa Tylko ISTOTAMI MARNYMI..tak naprawde.


Ja rowniez musze sie tego nauczyc inaczej nadal beda mi dowalac,a ja bede cierpiec i tym samym dawac im satysfakcje,przykre to gdy ty nikomu nigdy nie "dowalasz" ,a zawsze znajdzie sie ktos kto probuje ci dowalic..nie szanuje twojej osoby,wysmiewa..

223

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kasha, Ty uciekasz od problemów, które niszczą ci życie sad Niska samoocena, brak miłości, to nie są twoi sprzymierzeńcy. Tyle czasu już się z tym męczysz, piszesz na forum, a życie ucieka.. Nie musisz wszystkiego brać na klatę jak jedna ofiara losu. Dobrze ci radzę, jak i kilka tu obecnych forumowiczek - idź do psychologa. Zrzucisz z siebie ten ciężar emocjonalny, dowiesz się jak pływać wśród rekinów. Poza tym, współczuję ci tych docinek ze strony znajomych. Ale po części wiem jak się czujesz, bo w barze słyszę same docinki. Nawet jak przestałam się mylić i nauczyłam się tej pracy na 100% to nigdy nie będę "fajna" dla tych ludzi, tylko przynieś-podaj-pozamiataj.

224

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Wiecie co? Ja się strasznie bałam o tym pisać, bo bałam się, że powiecie, że jestem jakaś głupia, naiwna, itp. 

Ja się raz zakochałam, to było na wakacjach za granicą. Nie chciałam tego związku, uważałam, że to nie ma szans, że jesteśmy zbyt różni. Więc na początku byłam niemiła, żeby się odczepił. Myślę, że on też się zakochał, skoro mimo tej odległości utrzymywał ze mną kontakt ciągle od lipca 2008 r. do teraz. Właściwie naprawdę tego nie chciałam, mimo że mi się podobał uważałam, że nie ma sensu, no ale był uparty. Mówiłam mu: "weź mnie zostaw, znajdź sobie jakąś fajną blondynkę", albo "tyle fajnych dziewczyn, więc lepiej o mnie zapomnij". No ale nie odpuszczał. Wiele razy się żegnaliśmy już niby na zawsze, ale zawsze jakoś dalej chciał ze mną utrzymywać kontakt. Mnie też dorwało. Jak tylko mogłam, to jeździłam tam. Po co? Nie wiem, to było irracjonalne.Ale jeździłam, bo tam miałam to czego nie miałam w Polsce: spotykaliśmy się, chodziliśmy do kina, kawiarni. Nikt mnie nie zgwałcił, nikomu się nie pchałam do łóżka. Byłam szczęśliwa, że ktoś wreszcie widzi we mnie "ładną i dobrą dziewczynę". Wiedział, że mam kompleksy, smutki, ale mnie pocieszał, czasem wręcz próbował mną wstrząsnąć, kiedy mu mówiłam, żeby se odpuścił i poszedł do innej, lepszej i ładniejszej, bo przecież skoro w Polsce mnie nikt nie chce, to znaczy, że jestem paskudna. Ale nie słuchał. Mówił, że zobaczył piękną i sympatyczną dziewczynę, że widział, że nie jestem z tych co to wskakują facetom do łóżka, więc mu się spodobałam. No więc jeździłam tam, żeby się "pozytywniej nastawić". Ale jak wracałam stamtąd do Polski, to miałam doła, że znowu: praca, dom nic więcej. Mimo że się zakochałam, to nadal mówiłam, że to żaden związek, że jesteśmy znajomymi, nie możemy być razem.Nie zawsze było kolorowo, czasem się kłóciliśmy, krzyczeliśmy na siebie, ale potem przechodziło. Odpowiadał mi jego charakter- był spokojny, nie lubił imprez, chlania,jego wygląd też.

A dlaczego to trwało tyle? Szukał dziewczyny do małżeństwa, chciał, żebym była jego narzeczoną, póki nie skończy budować mieszkania. Dopiero wtedy może być ślub. Tak więc poruszał tę kwestię wiele razy, ale ja zawsze mówiłam: "NIE, jesteśmy zbyt różni, to się nie uda". No i to tak trwało od lipca 2008- do lutego 2015 r. Miałam jechać znowu go odwiedzić, bo chciał, ale to co się stało, to mnie wręcz zabiło- jego aranżowane małżeństwo. Poinformował mnie o tym, powiedział też, że skoro nie chciałam z nim być, to po co przyjeżdżałam? Ale po co on pytał, żebym przyjechała? Że on miał nadzieję, a ja się nim przez cały ten czas bawiłam. Nie mógł już dłużej czekać, skoro wiedział, że już nic z tego nie będzie. Zabiło mnie to, mam teraz dołki, że właściwie to koniec. Że to pustka, że znowu będzie jak wcześniej- nic, będę jak zwykle sama, w Polsce.
Oczywiście w tym czasie szukałam w Polsce, ale tak jak mówiłam, jakoś nikt nie był zainteresowany.Myślałam, że mogę spróbować tutaj być szczęśliwa... Gdzie tam. Jak zwykle. 

Nie dopuszczałam do myśli związku z tym kolesiem, wiem, że nie powinnam w ogóle się w to angażować, skoro wiedziałam, że to nie ma szans, bo krzywdziłam i jego i siebie.

Mimo tego, że stało się co się stało, to jestem mu wdzięczna za to, że ktoś zobaczył we mnie miłą i piękną dziewczynę, tylko że teraz on jest szczęśliwy, a ja tu "kisnę w Polsce". Miałam wtedy lepsze samopoczucie i tak, więc nie psycholog jest potrzebny, tylko ktoś kto doceni. Każdy tego potrzebuje, a psycholog mi tego nie da.

No to teraz możecie pisać, jaka głupia jestem, walnięta, że się zadawałam z jakimś, a nie z Polakiem. Trudno- czasu nie cofnę.

225

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

A co to ma do rzeczy z kim się zadajesz? Nie ma znaczenia czy to jest polak, niemiec czy rusek. Jeżeli jest dobrym i prawym człowiekiem to jego pochodzenie nie powinno go przekreślać. A ta wasza znajomość opierała się na czymś więcej czy była raczej na stopie koleżeńskiej?

226

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Chyba coś więcej, bo się zaangażowaliśmy. Nie stać mnie było na częste wyjazdy, więc mi pomagał też finansowo, żeby częściej się widzieć. Mówiłam, że nic z tego nie będzie, ale serducho naprawdę chciało tej miłości. Zakochałam się nie dlatego, że przystojny np. albo bo fajnie bajerował. Nie bajerował mnie, nie wyzywał od nudnych i głupich, bo nie chodzę na imprezy i nie wskakuje do łóżka. Wręcz doceniał mnie za moje zasady. Za to jaka jestem.

Teraz się skończyło, już nigdy nie wróci, chociaż wciąż chciałabym, żeby ktoś mnie uszczypnął i okazało się to koszmarem.
Prosił mnie dalej, mimo że odmawiałam mu związku. Miałam już kupiony bilet, miałam lecieć koniec lutego. Cieszyliśmy się, że znowu się spotkamy. Ale jak mi powiedział o tym zaraz anulowałam wylot. Mówił, że nie mam tego robić, że mi pomoże, że przecież możemy być przyjaciółmi, ale mnie by zabijała rozmowa z nim. Nie wytrzymałabym. Byłam wściekła, że tak się stało, nawyzywałam go też. Mówił, że nie on szukał, tylko jego rodzina,że gdyby wiedział wcześniej, to by mnie nie pytał o przyjazd, że skąd mógł wiedzieć, że tak będzie. Ale się zgodził na ślub, bo nie chce być sam, a ja przecież nie chciałam z nim być.

Nadal się pozbierać nie mogę. Pustka totalna, smutek, tęsknota, żal, że tak się skończyło i właściwie wszystko przeze mnie. Kiepski okres, bo zaczynam nową pracę i takie dołki. Teraz to ja nie wiem jak długo będę sama. Ale po nim to ja wiem, że nie psycholog mi pomoże, bo psycholog by gadał, bo ma taki zawód, bo mu płacę. Tylko właśnie kogoś, kto by mnie docenił taką jaką jestem. Po tylu latach nawet jeżeli była odległość, to człowiek się przyzwyczaił, że jest. Całe studia, potem okres pracy... Powiecie, że znajdę kogoś następnego. Przez bardzo długi czas nikt się mną nie interesował tutaj, więc już wątpię. Nie mam tak jak moje koleżanki, które co chwila są zaczepiane przez następnych nowych facetów. Bardzo żałuję.

227

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Chyba coś więcej, bo się zaangażowaliśmy. Nie stać mnie było na częste wyjazdy, więc mi pomagał też finansowo, żeby częściej się widzieć. Mówiłam, że nic z tego nie będzie, ale serducho naprawdę chciało tej miłości. Zakochałam się nie dlatego, że przystojny np. albo bo fajnie bajerował. Nie bajerował mnie, nie wyzywał od nudnych i głupich, bo nie chodzę na imprezy i nie wskakuje do łóżka. Wręcz doceniał mnie za moje zasady. Za to jaka jestem.

Teraz się skończyło, już nigdy nie wróci, chociaż wciąż chciałabym, żeby ktoś mnie uszczypnął i okazało się to koszmarem.
Prosił mnie dalej, mimo że odmawiałam mu związku. Miałam już kupiony bilet, miałam lecieć koniec lutego. Cieszyliśmy się, że znowu się spotkamy. Ale jak mi powiedział o tym zaraz anulowałam wylot. Mówił, że nie mam tego robić, że mi pomoże, że przecież możemy być przyjaciółmi, ale mnie by zabijała rozmowa z nim. Nie wytrzymałabym. Byłam wściekła, że tak się stało, nawyzywałam go też. Mówił, że nie on szukał, tylko jego rodzina,że gdyby wiedział wcześniej, to by mnie nie pytał o przyjazd, że skąd mógł wiedzieć, że tak będzie. Ale się zgodził na ślub, bo nie chce być sam, a ja przecież nie chciałam z nim być.

Nadal się pozbierać nie mogę. Pustka totalna, smutek, tęsknota, żal, że tak się skończyło i właściwie wszystko przeze mnie. Kiepski okres, bo zaczynam nową pracę i takie dołki. Teraz to ja nie wiem jak długo będę sama. Ale po nim to ja wiem, że nie psycholog mi pomoże, bo psycholog by gadał, bo ma taki zawód, bo mu płacę. Tylko właśnie kogoś, kto by mnie docenił taką jaką jestem. Po tylu latach nawet jeżeli była odległość, to człowiek się przyzwyczaił, że jest. Całe studia, potem okres pracy... Powiecie, że znajdę kogoś następnego. Przez bardzo długi czas nikt się mną nie interesował tutaj, więc już wątpię. Nie mam tak jak moje koleżanki, które co chwila są zaczepiane przez następnych nowych facetów. Bardzo żałuję.

Powinnas zalowac. Mialas szanse na szczescie, a ja tyle lat odrzucalas. Wiesz, normalne jest to, ze sie chlopak poddal. Oferowal Ci to co piszesz od zeszlwgo roku. Zastanawia mnie to, po co bylo tyle postow od 2014r z Twojej strony, skoro byl on, ktory chcial Cie taka jaka jestes. docenil poprostu Twoja obecnosc. Co Toba kierowalo ze mu tyle razy odmawialas? Czemu na sile chcesz miec faceta Polaka?

Wiesz, mimo, ze o ten rok jestem od Ciebie mlodsza jeszcze 1.5roku temu myslalam dokladnie tak jak Ty. Jak czytalam Twoje posty to tak jakbym czytala o sobie. Tyle ze u mnie bywal przygodny seks, byly jakies spotkania, jednak coagly niewypal... w grudniu zeszlego roku poznalam chlopaka mlodszego ode mnie, myslalam ah moze chociaz mlodszy mnie zechce. Jednak nie chcial. Przeszkadzalo mi tez to, ze jego sensem zycia byl alkohol i trawa. Nie chcialam zwiazku z kims takim. Ale spotykalam sie z nim dalej, pomyslalam, dam mu miesiac. W miedzy czasie na pewnym niemieckim portalu dostalam wiadomosc. Bylam wtedy w pracy. 5bite godzin zastanawialam sie czy mu odpisac czy nie. Chcialqm byc fair wobec mlodego. Ale cos mnie tknelo, i odpisalam. Zaraz minie rok, od mojej, tak naprawde najlepszej decyzji zycia, bo sie okazalo, ze dzieki tej krotkiej odpowiedzi i dalszych konwersacji spotkalam milosc zycia. Nasz zwiazek poki co nie nalezy do latwych, ale przyjdzie czas, ze sie wszystko ustabilizuje.
Podkresle jeszcze ze jak moj M. Do mnie pisal mialam 90kg wagi, a mimo wszystko akceptowal mnie taka jala bylam wtedy. Dzis jestem o20kg lzejsza, a on dalej patrzy na mnie tak samo jak wtedy kiedy bylam gruba. To jest osoba ktora mnie wziela taka jala bylam, pokochal mnie taka i akceptuje moj ciezki charakter. Caly czas mowi, ze jakbym sie zmienila to nie bylabym juz ta osoba ktora pokochal. Wiec moze i Tobie warto jeszcze troche poczekac? Nabrac dystansu do wszystkiego?

228

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie ma co roztrząsać przeszłości. Spróbuj wyciągnąc wnioski z tamtej znajomości i nie popełnic tych samych błed?w gdy ktos przerwie stan twojej samotności smile mimo wszystko nadal uważam, ze powinnas sie udac do psychologa. Pomogłoby ci to zidentyfikowac i pokonac problemy w psychice, które cie blokują w nawiązywaniu relacji z facetami. Powiem ci, że mi też nie jest łatwo rozmawiac z chłopakami. Oni lubią szalone, pewne siebie i inteligentne laski, do których sie nie zaliczam. Też jestem wiecznie sama i ten stan rzeczy trwa bo gubie sie w relacjach z innymi ludźmi. U ciebie to moze byc ten sam problem

229

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

seymour wrzuciłaś własną fotkę? Jeśli tak to aż taka niepewna siebie nie jesteś. Przynajmniej jeśli chodzi o powierzchowność. Takie kobiety bierze się jako żony i nie są atrakcyjne dla młodych "bad boyów" którzy chcą szaleństw. Po prostu przeciwienstwa sie nie przyciągają w tym momencie.

230 Ostatnio edytowany przez kasha151288 (2015-03-29 19:58:17)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Vidivindi- to, że Seymour umieściła swoje zdjęcie (o ile to jest ona), nie świadczy o tym, że nie ma kompleksów. Mam koleżankę, która robiła mi sesję fotograficzną w stroju do tańca brzucha, po czym zapytała mnie, czy będzie mogła umieścić zdjęcie na swoim fb jako reklamę. Wyraziłam zgodę, a przecież kompleksy mam i to spore.

Seymour- tamten właśnie mnie docenił nie za to, że jestem szalona, gadatliwa imprezowiczka, tylko spokojna, normalna dziewczyna. Podobało mu się, że mam swoje zasady, że nie flirtuję z chłopakami. No cóż, racja nie ma co rozpaczać, ale tak szybko mi nie minie, zwłaszcza po tak długim czasie. Jasne, jak założyłam ten wątek, to byłam z nim w bardzo dobrym kontakcie, ale rozum mówił: "znajomość, nie miłość". Moi rodzice też gadali: "byś sobie Polaka znalazła". Koleżanki jak coś o nim wspominałam to też mówiły, że co to za znajomość, że skąd wiem, że mnie kocha, że przecież może zaliczać laski. No w sumie też tak myślałam: byłam daleko, nie widziałam go, no to mógł zaliczać laski. Z drugiej strony gdyby chodziło mu o zabawę, to by do mnie tyle nie wypisywał i nie starał się usilnie utrzymywać kontaktu, nawet jeżeli ja już nie chciałam.

Co mną kierowało, kiedy odmawiałam? Strach, że musiałabym wszystko rzucić w Polsce i wyjechać, strach przed nieszczęśliwym małżeństwem... No i że ludzie będą się śmiać i głupio gadać.

Na siłę? Już nie chcę. Następnym razem jak jakiś obcokrajowiec mnie pokocha, to z nim będę i nie będę zwracała uwagi co mówią inni.

231

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Cześć. Piszę tylko dlatego, że chciałbym się skontaktować z użytkowniczką Seymour. Seymour - jeśli to przeczytasz, to odblokuj proszę, możliwość wysyłania mejli lub odezwij się do mnie. Wiem, że mój post nic nie wnosi do rozmowy (mimo tego, że temat częściowo czytam), bo nie taki był mój zamiar, więc postaram się, żeby moderatorki go usunęły w odpowiednim czasie. Marcin.

232

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

hehe smile

233

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

No tak, na zdjęciu jestem ja, ale to nie o moją fotkę się tutaj rozchodzi, a o problemy autorki ;P

Droga vidivindi, kompleksy można mieć na różnym punkcie - wyglądu, oraz charakteru.

234

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Seymour- tamten właśnie mnie docenił nie za to, że jestem szalona, gadatliwa imprezowiczka, tylko spokojna, normalna dziewczyna. Podobało mu się, że mam swoje zasady, że nie flirtuję z chłopakami. No cóż, racja nie ma co rozpaczać, ale tak szybko mi nie minie, zwłaszcza po tak długim czasie. Jasne, jak założyłam ten wątek, to byłam z nim w bardzo dobrym kontakcie, ale rozum mówił: "znajomość, nie miłość". Moi rodzice też gadali: "byś sobie Polaka znalazła". Koleżanki jak coś o nim wspominałam to też mówiły, że co to za znajomość, że skąd wiem, że mnie kocha, że przecież może zaliczać laski. No w sumie też tak myślałam: byłam daleko, nie widziałam go, no to mógł zaliczać laski. Z drugiej strony gdyby chodziło mu o zabawę, to by do mnie tyle nie wypisywał i nie starał się usilnie utrzymywać kontaktu, nawet jeżeli ja już nie chciałam.

Co mną kierowało, kiedy odmawiałam? Strach, że musiałabym wszystko rzucić w Polsce i wyjechać, strach przed nieszczęśliwym małżeństwem... No i że ludzie będą się śmiać i głupio gadać.

Na siłę? Już nie chcę. Następnym razem jak jakiś obcokrajowiec mnie pokocha, to z nim będę i nie będę zwracała uwagi co mówią inni.

Jak mówię, nie ma sobie co pluć w brodę. Skoro czułaś, że to tylko znajomość oparta na koleżeństwie to w porządku, miałaś takie prawo. Ale pamiętaj, że to doświadczenie powinno być dla Ciebie jak lampka, która świeci i przypomina, że jednak umiesz obcować z mężczyznami na płaszczyźnie namiętności, ktoś też może dostrzec w Tobie pozytywy. I to się może powtórzyć(ba, jestem pewna, że się powtórzy wink ) I bardzo dobrze myślisz, następnym razem opinia innych o Twoim związku powinna być ważna jak zeszłoroczny śnieg!

235 Ostatnio edytowany przez Marcin6891 (2015-03-30 20:19:10)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie mogę edytować swojego wpisu, więc piszę tutaj. Seymour - szkoda, chciałem tylko porozmawiać. smile

Eh! Widzę, że chyba nic z tego. Nie namawiam więcej. smile

Gdybyś jednak się zdecydowała, to mój e-mail powinien być widoczny. smile

236

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Ale skoro wiedziałam, że nic z tego nie będzie, a on ciągle chciał więcej, to nie powinnam w ogóle się w to angażować. Jasne, marzyłam sobie o nim, ale i tak wkładałam to w zakładkę "nie do spełnienia". Teraz sobie pluję w brodę i to bardzo. Mówi się, że najlepiej zrobić tzw. "klin klinem", czyli znaleźć kogoś, też być szczęśliwą, zapomnieć... Ale jak? No właśnie... Skoro potrafię dla kogoś być ładna, kobieca, jak to napisałaś "umiem obcować z mężczyznami", no to dlaczego tutaj w Polsce nic? Dlaczego wysłuchiwałam, że jestem brzydka, dlaczego jest pustka? Czy tamten chłopak był tak zdesperowany, że po prostu wybrał samotną, spokojną dziewczynę, byle kogoś mieć, byle nie być samemu, a wygląd się już nie liczył? Może myślał, że skoro samotna, to zrobię wszystko co zechcę byle kogoś mieć? Że można mną manipulować? Nie sądzę...

Jednego nie mogę przeżyć- on kogoś ma, zaraz ślub... A ja? Jak zwykle "kisnę w Polsce". Sama tego chciałam. Nie mam pomysłu już po prostu. Może znowu znajdę kogoś za granicą, jak gdzieś wyjadę? Nie wierzę w miłości tylko przez internet, zawsze muszę się z kimś spotkać, zobaczyć jaki jest, dopiero potem utrzymywać kontakt. Jeżeli chce oczywiście, bo nigdy nikogo do niczego nie zmuszam.

237

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Ale skoro wiedziałam, że nic z tego nie będzie, a on ciągle chciał więcej, to nie powinnam w ogóle się w to angażować. Jasne, marzyłam sobie o nim, ale i tak wkładałam to w zakładkę "nie do spełnienia". Teraz sobie pluję w brodę i to bardzo. Mówi się, że najlepiej zrobić tzw. "klin klinem", czyli znaleźć kogoś, też być szczęśliwą, zapomnieć... Ale jak? No właśnie... Skoro potrafię dla kogoś być ładna, kobieca, jak to napisałaś "umiem obcować z mężczyznami", no to dlaczego tutaj w Polsce nic? Dlaczego wysłuchiwałam, że jestem brzydka, dlaczego jest pustka? Czy tamten chłopak był tak zdesperowany, że po prostu wybrał samotną, spokojną dziewczynę, byle kogoś mieć, byle nie być samemu, a wygląd się już nie liczył? Może myślał, że skoro samotna, to zrobię wszystko co zechcę byle kogoś mieć? Że można mną manipulować? Nie sądzę...

Jednego nie mogę przeżyć- on kogoś ma, zaraz ślub... A ja? Jak zwykle "kisnę w Polsce". Sama tego chciałam. Nie mam pomysłu już po prostu. Może znowu znajdę kogoś za granicą, jak gdzieś wyjadę? Nie wierzę w miłości tylko przez internet, zawsze muszę się z kimś spotkać, zobaczyć jaki jest, dopiero potem utrzymywać kontakt. Jeżeli chce oczywiście, bo nigdy nikogo do niczego nie zmuszam.

Widocznie po prostu masz taki typ urody który podoba się osobom z zagranicy.
Rozumiem co czujesz, bo mam to samo, nawet o tym pisałem.
Tutaj jedne wielkie nic a zza granicą jeden wielki szok.
Jeśli w naszym kraju nie masz perspektyw np. zawodowych to bym wyleciał na twoim miejscu.
Z kolei jeśli nie licząc sfery uczuciowej jest ci tutaj dobrze to już odradzam.

238

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Tom94 napisał/a:

Widocznie po prostu masz taki typ urody który podoba się osobom z zagranicy.
Rozumiem co czujesz, bo mam to samo, nawet o tym pisałem.
Tutaj jedne wielkie nic a zza granicą jeden wielki szok.
Jeśli w naszym kraju nie masz perspektyw np. zawodowych to bym wyleciał na twoim miejscu.
Z kolei jeśli nie licząc sfery uczuciowej jest ci tutaj dobrze to już odradzam.

No chyba tak- słowiańską pięknością nie jestem. Koleżanki mówiły, że mam rysy twarzy jak Iranki albo inne dziewczyny z tego rejonu. Coś w tym jest- kiedyś założyłam sobie szal na głowę, bo zaczęło padać a ja chciałam czymś zasłonić włosy, żeby aż tak nie zmokły. Nie miałam niestety parasolki, ani kaptura. Weszłam tak do autobusu i jakiś koleś za mną krzyknął "Al-Kaida!"

Perspektywy zawodowe- zawsze jakoś udawało mi się znaleźć pracę. Prawie cały okres studiów przepracowałam. Po studiach zaraz znalazłam pracę, potem odeszłam, teraz znalazłam następną pracę. No i tak właściwie życie wokół prac. Chociaż zawsze marzyłam o tym, żeby wyjechać z Polski. Kiedyś miałam marzenie, żeby zrobić sobie kurs, wyjechać, pracować w turystyce w jakimś ciepłym kraju, ale wiadomo- jak praca, studia to czasu nie było za bardzo. Tak więc dalej o tym marzę.

Nie jest moim zamiarem mówienie, że mężczyźni w Polsce są źli, bo wiadomo że tak nie jest, przecież wiele dziewczyn jest w bardzo szczęśliwych związkach, ale nie rozumiem tego braku zainteresowania mną, kiedy moje koleżanki łapią jednego za drugim.

239

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:
Tom94 napisał/a:

Widocznie po prostu masz taki typ urody który podoba się osobom z zagranicy.
Rozumiem co czujesz, bo mam to samo, nawet o tym pisałem.
Tutaj jedne wielkie nic a zza granicą jeden wielki szok.
Jeśli w naszym kraju nie masz perspektyw np. zawodowych to bym wyleciał na twoim miejscu.
Z kolei jeśli nie licząc sfery uczuciowej jest ci tutaj dobrze to już odradzam.

No chyba tak- słowiańską pięknością nie jestem. Koleżanki mówiły, że mam rysy twarzy jak Iranki albo inne dziewczyny z tego rejonu. Coś w tym jest- kiedyś założyłam sobie szal na głowę, bo zaczęło padać a ja chciałam czymś zasłonić włosy, żeby aż tak nie zmokły. Nie miałam niestety parasolki, ani kaptura. Weszłam tak do autobusu i jakiś koleś za mną krzyknął "Al-Kaida!"

Perspektywy zawodowe- zawsze jakoś udawało mi się znaleźć pracę. Prawie cały okres studiów przepracowałam. Po studiach zaraz znalazłam pracę, potem odeszłam, teraz znalazłam następną pracę. No i tak właściwie życie wokół prac. Chociaż zawsze marzyłam o tym, żeby wyjechać z Polski. Kiedyś miałam marzenie, żeby zrobić sobie kurs, wyjechać, pracować w turystyce w jakimś ciepłym kraju, ale wiadomo- jak praca, studia to czasu nie było za bardzo. Tak więc dalej o tym marzę.

Nie jest moim zamiarem mówienie, że mężczyźni w Polsce są źli, bo wiadomo że tak nie jest, przecież wiele dziewczyn jest w bardzo szczęśliwych związkach, ale nie rozumiem tego braku zainteresowania mną, kiedy moje koleżanki łapią jednego za drugim.

Skoro o tym marzyłaś to może czas zrealizować to marzenie?
Najwyżej byś wróciła do kraju, trzeba czasem zaryzykować.

Tak czy siak, co do twojej "nie słowiańskiej" urody to musiałbym zobaczyć twoją fotkę.
Może da się co nie co poprawić, coś bym doradził i myślę że byłoby dobrze.
Co o tym myślisz? smile

240

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Tom94, ja już zmieniałam wygląd 2X- za pierwszym razem bardzo schudłam, bo nasi Panowie lubią bardzo szczupłe dziewczyny (ale nie mówię tu o bardzo bardzo chudych), a za drugim razem moja koleżanka stylistka i fotograf poradziła mi jaki powinnam mieć makijaż, jakie ubrania powinnam nosić. Nie wiem czy tutaj coś jeszcze można zrobić. Włosów na blond ani operacji powiększenia biustu sobie nie zrobię. Miniówek i wysokich szpilek też nie będę nosić, bo nie lubię, chociaż wiem, że to się bardzo podoba. Pomysłów nie mam...

Ogólnie teraz skupię się na pracy, żeby jak najlepiej mi szło. Będę się pilnie uczyć nowych obowiązków. Mam nadzieję, że pójdzie dobrze wszystko. W tym roku na pewno już nie pojadę nigdzie, ale w przyszłym jeżeli się ułoży w pracy, to może gdzieś pojadę na wakacje, może ktoś "normalny, dobry, a nie napalony zbok" mnie zauważy. Oczywiście nie będę chodziła po dyskotekach, robiła nie wiadomo co, żeby znaleźć faceta. Wtedy w 2008r. poszłam po prostu do sklepu i tam on mnie zauważył. Mam nadzieję, że kiedyś znowu taka miła sytuacja mi się zdarzy... Bardzo bym chciała, bo wtedy po prostu jest łatwiej, jest lepiej, kiedy nawet jeżeli ta osoba jest daleko, to Cię wspiera, a ja mogłam wspierać jego. I jestem mu wdzięczna, że mogłam uwierzyć chociaż na chwilę, że też mogę być ładną kobietą, a nie "paszczurem, niepotrzebującym maski na Halloween".

241

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kasha - też jestem z Poznania (tzn. z okolic). Seymour się nie odzywa... Szkoda, bo zobaczyłem wartościową kobietę. No ale... podobno pół świata tego kwiata. Drugą dobę czekam, żeby moderatorki usunęły moje konto. smile

242

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Witaj Kasha,
Jak tak ciebie czytam, to jakbym czytała o sobie. No może tyle, że akurat nie mam kompleksów na tle mojego wyglądu, bo ten akurat jest powyżej przeciętnej, gorzej z charakterem, zaniżoną oceną własnej siebie, niepewnością i nieśmiałością  ( choć jest o wiele wiele lepiej z tym niż np. 4 lata temu). Dlatego ja nigdy nie potrafię zrozumieć, jak można mówić, że uroda jest najważniejsza. Jestem też starsza od ciebie ( już 27 wiosen mi stuknęło, ale metryczka na net kobietkach stoi w miejscu). Już przestałam wierzyć, że coś w moim życiu uczuciowym się zmieni. Ale podobnie jak ty też nie płaczę z tego powodu, po prostu chyba nie każdy może być szcześliwy akurat w tej sferze. Nie szukam nikogo na siłe, będzie co będzie moim zdaniem. Ale mieszkam na wsi, więc już rózne plotki słyszałam na swój temat typu:
- jak taka ładna dziewczyna nie ma chłopaka, pewnie jest lesbijką,
- pewnie jest jakaś nienormalna, ma ukryte defekty itp, itd.

Nie pomaga też fakt, że nawet nie mam żadnej dobrej koleżanki, która jest singielką i choć trochę mnie rozumie w tej kwestii. Natomiast przyjaciółki już na siłę chcą mnie swatać, w ogóle nie mogą zrozumieć, że może nie jest mi jakoś super fajnie, ale da się żyć samemu. W ogóle jedna stwierdziła ostatnio, czemu ja się tym tak mało przejmuje. No ale przecież nie będę sobie rwała włosów z głowy z tego powodu. Singielka/samotna/stara panna ( nazewnictwo do wyboru) też człowiek.

243

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Goldenna napisał/a:

po prostu chyba nie każdy może być szcześliwy akurat w tej sferze

No i od czego to zależy, że jedne puste panny wyrywają facetów na goły tyłek, a mniejszość, która coś tam sobą reprezentuje siedzi sama i to na zawsze?

244

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Może z nieuzasadnionego poczucia wyższości nad tymi pannami? Nic nie stoi na przeszkodzie byś zaoferowała tyłek dodając to co ciebie reprezentuje smile
Albo inni nie uważają, że coś reprezentujesz.

Nie ma najmniejszej racji w tym, że jeśli ktoś coś reprezentuje godnego uwagi to zostaje sam na zawsze. Za tym musza sie kryc powazne wady społeczne.

seymour nie chcesz być sama? To sie z kimś umów. Jak nie masz z kim realnie to masz do dyspozycji internet.

245

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Tom94, ja już zmieniałam wygląd 2X- za pierwszym razem bardzo schudłam, bo nasi Panowie lubią bardzo szczupłe dziewczyny (ale nie mówię tu o bardzo bardzo chudych), a za drugim razem moja koleżanka stylistka i fotograf poradziła mi jaki powinnam mieć makijaż, jakie ubrania powinnam nosić. Nie wiem czy tutaj coś jeszcze można zrobić. Włosów na blond ani operacji powiększenia biustu sobie nie zrobię. Miniówek i wysokich szpilek też nie będę nosić, bo nie lubię, chociaż wiem, że to się bardzo podoba. Pomysłów nie mam...

Ogólnie teraz skupię się na pracy, żeby jak najlepiej mi szło. Będę się pilnie uczyć nowych obowiązków. Mam nadzieję, że pójdzie dobrze wszystko. W tym roku na pewno już nie pojadę nigdzie, ale w przyszłym jeżeli się ułoży w pracy, to może gdzieś pojadę na wakacje, może ktoś "normalny, dobry, a nie napalony zbok" mnie zauważy. Oczywiście nie będę chodziła po dyskotekach, robiła nie wiadomo co, żeby znaleźć faceta. Wtedy w 2008r. poszłam po prostu do sklepu i tam on mnie zauważył. Mam nadzieję, że kiedyś znowu taka miła sytuacja mi się zdarzy... Bardzo bym chciała, bo wtedy po prostu jest łatwiej, jest lepiej, kiedy nawet jeżeli ta osoba jest daleko, to Cię wspiera, a ja mogłam wspierać jego. I jestem mu wdzięczna, że mogłam uwierzyć chociaż na chwilę, że też mogę być ładną kobietą, a nie "paszczurem, niepotrzebującym maski na Halloween".

A może ta twoja koleżanka stylistka umyślnie spaprała ci ten makijaż?
Po tym co pisałaś o swoich kumpelach dochodzę do wniosku że to możliwe.
Tak czy siak jedna osoba może się mylić, jakbyś pokazała te zdjęcia to równie dobrze mogłoby się okazać że ten styl kompletnie do ciebie nie pasuje, poza tym ja jestem facetem i wiem czym mogłabyś zapunktować u nas i wcale to nie są jakieś krótkie spódniczki itp.

seymour napisał/a:

No i od czego to zależy, że jedne puste panny wyrywają facetów na goły tyłek, a mniejszość, która coś tam sobą reprezentuje siedzi sama i to na zawsze?

Równie dobrze mogę powiedzieć że porządni faceci zostają starymi kawalerami a typowi dranie zmieniają dziewczyny jak rękawiczki.
Cóż, takie jest życie po prostu, osobom o dobrym sercu jest generalnie ciężej i to w każdej płaszczyźnie życiowej.

246

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kasha - wybacz, że tak zaśmiecam Twój wątek (swoją drogą, nie wierzę, że jest aż tak źle z płcią przeciwną w Twoim przypadku), ale jakoś to moje konto nie znika. Nie mogę nawet wysłać wiadomości do moderatorek, bo też mają zablokowaną taką możliwość. Wysłałem jedną wiadomość na "redakcja(małpa)netkobiety.pl" i drugą, klikając w "Kontakt" u dołu tej strony. Czyżby moderatorki miały urlop? smile

Seymour nie odezwała się, nie odblokowała też możliwości wysłania wiadomości. Czy aż tak jest wstydliwa? smile Spodobało mi się to, w jaki sposób pisze (treść wpisów) oraz interpunkcja i ortografia. Na tej podstawie stwierdziłem, że jest wartościowa. No, ale osoba, która studiuje to, co studiuje, nie mogłaby chyba pisać inaczej. smile

Pozostaje mi czekać na jakiś odzew moderatorek.

247

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Tom94 nic nie spaprała. Wydrukowała zdjęcia z tej sesji, miałam je tez zapisane na komputerze. Jak moi rodzice to zobaczyli, to potem pokazywali zdjęcia wszystkim swoim znajomym i chwalili się,że "mają tak śliczną córkę". Wujowie aż osłupieli,że na tych zdjęciach jestem ja. Koleżankom też się podobały. Ona wykonała dobrą pracę.          Wychodzę teraz z założenia: " nie podobam się,  nie będę się nikomu narzucać. Znajdę gdzie indziej".        To co napisała Seymour jest prawdą: nie trzeba być piękną, wystarczy,że jest się chętną na s.x. Wtedy sznur Panów się za nimi ciągnie. Niesprawiedliwe to jest, że inne, mniej przebojowe, skromne, sympatyczne dziewczyny często są samotne. No i jeszcze im się przyczepia łatkę, że są samotne, bo są głupie. Gdzie tu jest wina Seymour? A Goldenny? A moja? Co zrobiłam, żeby mnie tutaj tak obrażano pod względem wyglądu?  Nie jesteśmy gorsze. Jak było widać po tym chłopaku z zagranicy, to chyba aż tak źle nie jest. Więc dziewczyny: nie poddawajcie się. Róbcie swoje, tutaj nas nie doceniają, to zawsze są te gdzie indziej.

248 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-04-04 11:58:09)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
seymour napisał/a:

No i od czego to zależy, że jedne puste panny wyrywają facetów na goły tyłek, a mniejszość, która coś tam sobą reprezentuje siedzi sama i to na zawsze?

To jest akurat ciekawe zagadnienie. Pewni ludzie łatwiej nawiązują kontakty towarzyskie i cały czas coś się dzieje w ich życiu uczuciowym. Jednak nie rozpatrywałabym tego pod kątem "goły tyłek" vs "seksowny umysł". Też mam taką jedną koleżankę (bardzo fajną swoją drogą smile), jest ładna, ale nie wyróżnia się jakoś z urodą, tak samo z charakterem. Fajna, ale bez jakichś super-ciekawych zainteresowań. Fajna dziewczyna, jakich wiele. To co ją jednak wyróżnia to ogromna (czasem wkurzająca tongue) ekstrawertyczność. Do tego gdzie nie idzie, cały czas się rozgląda, na coś patrzy. Z kimś takim chyba łatwiej nawiązać kontakt. wink I jest bardzo pewna siebie. A na koniec dodam jeszcze, że nie świeci gołym tyłkiem, więc nie to jest przyczyną jej "sukcesów". Obserwuję, wyciągam wnioski i czekam (bynajmniej nie z założonymi rękami!) na efekty. smile
seymour, ale jesteś ładna! smile Daj szansę Marcinowi. tongue

Tyle powtórzeń, wybaczcie za nagromadzenie słowa: "fajna", ale żadne inne mi nie pasuje. Mój nauczyciel od polskiego by się popłakał, gdyby to zobaczył. big_smile

249

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Wychodzę teraz z założenia: " nie podobam się,  nie będę się nikomu narzucać. Znajdę gdzie indziej".        To co napisała Seymour jest prawdą: nie trzeba być piękną, wystarczy,że jest się chętną na s.x. Wtedy sznur Panów się za nimi ciągnie. Niesprawiedliwe to jest, że inne, mniej przebojowe, skromne, sympatyczne dziewczyny często są samotne. No i jeszcze im się przyczepia łatkę, że są samotne, bo są głupie. Gdzie tu jest wina Seymour? A Goldenny? A moja? Co zrobiłam, żeby mnie tutaj tak obrażano pod względem wyglądu?  Nie jesteśmy gorsze. Jak było widać po tym chłopaku z zagranicy, to chyba aż tak źle nie jest. Więc dziewczyny: nie poddawajcie się. Róbcie swoje, tutaj nas nie doceniają, to zawsze są te gdzie indziej.

Dokładnie, zgadzam się z tobą! Niejedne takie znam, chętne i napalone, a za nimi sznur facetów. Choć z drugiej strony nie wiem czy dzięki temu są szczęśliwe, czy w ogóle powodzenie u facetów może dawać jakieś ogromne szczęście. Znam też dużo sympatycznych, wygadanych i raczej przeciętnych z wyglądu dziewczyn i też mają powodzenie. Myślę, że to też wypływa z naszego wnętrza, jak się jest pewnym siebie to w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie.


Przy okazji życzę wam wszystkim Wesołych Świąt !!! Szkoda tylko, że są takie śnieżno-deszczowe ):

250 Ostatnio edytowany przez seymour (2015-04-04 18:59:04)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Czytając powyższe wpisy nabieram wrażenia, że scenariusze naszego życia pisze jakiś ekscentryczny facet z brodą i nic nie jest dziełem przypadku o__O
Tak samo jak to, że mam siostrę(2 lata starszą) i, mimo że jesteśmy sobie bliskie i ona traktuje mnie w bardzo opiekuńczy sposób to nie mogę powiedzieć, ze nie irytuje mnie jej osoba. Zaczęła "randki" w wieku 11 lat bodajże, odkąd tylko pamiętam na osiedlu chłopaki biegali za nią z językami na brodzie. Nie raz, nie dwa, nie piętnaście, kiedy pisał do mnie jakiś chłopak to zawsze z zapytaniem "co u Twojej sis? Moge dostać jej numer?". Jest ode mnie 50x ładniejsza, ja to akurat nie mam się czym pochwalić, zdjęcie na awatarze jest po prostu bardzo korzystne,w rzeczywistości wyglądam gorzej. Od zawsze cała rodzina zachodziła w głowę skąd się wzięła między nami taka różnica, że ona piękna, rozchwytywana, pozytywnie zakręcona i popularna, a ja taka leniwa kluska -.- Komentarze, że "chyba mnie kukułka podrzuciła" znam już na pamięć, powinnam mieć to wypisane na czole. Kilka razy matka z siostrą poruszyły temat dlaczego nie mam faceta to czułam się wtedy jak na sali sądowej. Miliony "rad" typu "powinnaś być bardziej otwarta", "nie przejmuj się wyglądem, każda potwora znajdzie swego amatora HAHAHAHAA(tutaj dumny babski rechot)" powodowały, że normalnie fantazjowałam o tym, że zaraz je zamorduję big_smile To nie hiperbola, moja siostra miala już ze 200 chłopaków(poważnie). Potrafi rozkochać w sobie każdego, a jest typową lampucerą z czarnymi włosami i brązową facjatą tongue Takich lasek są miliony. Ostatnio się zaręczyła, ale coś nie wyszło i teraz ma nowego. Przygruchała sobie wysokiego koszykarza. A jeszcze przed chwilą rezerwowała salę weselną. Na prawdę, nie mam pojecia jak ona to robi big_smile

Kasha, byłoby ekstra jakbyś pokazała chociaż jedną fotkę z tej sesji, którą zrobiła ci koleżanka. To nie zaszkodzi, a jeśli ktoś napisze ci chamski komentarz(w co szczerze wątpię), od razu zgłosimy gnoja big_smile

Marcinie, przykro mi, ale internetowe znajomości ani trochę mnie nie interesują. Poza tym, pisanie takich rzeczy w wątku gdzie dziewczyna porusza temat swojej wiecznej samotności jest trochę nie na miejscu.

251

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Uważasz ze takie życie jakie prowadzi twoja siostra jest właściwe i warto ją naśladować?

252

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Seymour- jeżeli Twoja siostra jest dziewczyną z tych bardziej śmiałych i bardzo lubiących solarium, dużo makijażu (bo tak zrozumiałam z Twojej wypowiedzi), no to faktem jest, że takie dziewczyny są rozchwytywane. To akurat przypadek mojej siostry: ona miała w klasie pełno takich "lalek". Uwielbiane były przez chłopaków, zawsze uchodziły za "piękności". Moja siostra inna, naturalna, ale na pewno nie brzydal, a i tak jej dokuczali przezywając "bestia". Tak mówią, że nie lubi się dziewczyn po solarium, kilo tapety, nikt się nie przyzna, a jakoś chłopy za nimi ciągną. Seymour nie jesteś jedynym przypadkiem, gdzie uważana jesteś za gorszą, mniej atrakcyjną, bo jesteś "naturalna" w porównaniu do siostry. Może dlatego dużo dziewczyn (zwłaszcza młodszych) przyjmuje taki styl, bo wiedzą, że takie dziewczyny są właśnie rozchwytywane przez facetów. Ale moim zdaniem lepiej być sobą, nie rób z siebie lalki, żeby przyciągnąć chłopaków. Bądź sobą, nie naśladuj siostry. Takie naśladowanie innych jest sztuczne, właściwie tylko pogarsza sytuację.

Mogę wrzucić zdjęcie, ale nie wiem jak się tutaj umieszcza zdjęcia tongue

253 Ostatnio edytowany przez kasha151288 (2015-04-05 09:08:27)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Goldenna myślę,że te pewne siebie dziewczyny są właśnie pewne siebie, bo zawsze miały powodzenie u mężczyzn. Nie słyszałam nigdy o dziewczynie, która całe życie jest sama (choć tego nie chciała) i ma wysoką samoocenę.

254

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Hej
Mysle ze po pierwsze powinnas sie przestac uzalac nad soba. drugie zmienic cos w ubiorze wygladzie swoim. Nie mowic na okraglo o tym jaka jestes samotna tylko wyjsc do ludzi. jest duzo mozliwosci spedzania wolnego czasu, taniec, nauka jezykow itp.
Tam napewno spotkasz kogos, na usmiech trzeba odpowiadac usmiechem.
Uwierz w siebie ze jestes wartosciowa dziewczyna, mysl tylko pozytywnie

255

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Ok, już znalazłam, chociaż miałam z tym problemy. Prosiliście, to wstawiłam. Tak więc wygląda moja facjata.

256

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Pięknie!!! Mówie ci zostaje tylko popracować nad swoją samooceną, bo nie wiem, jak można cię krytykować za wygląd! Ja znam dużo dziewczyn, niezbyt atrakcyjnych fizycznie ( ba nawet nie jakieś solary, czy ubierające się wyzywajaco), które są w stałym związku od wielu lat, więc moim zdaniem, wygląd nie jest wcale wyznacznikiem sukcesu.

257

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

kasha151288: faceci, którzy krytykowali Cię za wygląd, albo byli niedojrzali, albo w nietaktowny sposób wyrazili zdanie na temat kręcącej ich urody.
Intrygujące rysy twarzy, piękne duże oczy i ta fryzura smile Opinia faceta, nie bierz jej na serio wink

258

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Yyyyy... zamurowało mnie.. ładna z Ciebie dziewczyna! Masz w sobie coś magicznego, duże oczy, subtelna twarz, delikatna, widac że bardzo szczupła. Widzisz jak niewiele potrzeba, żeby podkreślić urodę? wink kolczyki mega. Na Twoim miejscu bym rzuciła kompleksy w ciemny kąt wink

259

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

kasha151288, przecież z Ciebie jest piękna kobieta; ) Powinnaś mieć bardzo wysoką samoocenę bo jak dla mnie wyróżniasz się z tłumu, oczywiście w sensie bardzo pozytywnym wink No ja tam obejrzałbym się na ulicy ; )
Co do uganiania się za "solarami" to chyba nie do końca prawda.
Mam sporo kumpli, którym właśnie takie dziewczyny nie przypadają do gustu. Są oni w związkach z dziewczynami jak najbardziej naturalnymi, którym nie w głowach imprezy tylko życie.
Nie przejmuj się samotnością bo w końcu przyjdzie taki czas, że trafisz na tego kogoś wink
Sam jeszcze jakiś czas temu twierdziłem, że niektórzy ludzie chyba skazani są na samotność. Łeh, nie.
To byłoby za proste ; )
Sam wciąż "szukam/czekam" na tą odpowiednią. I mam nadzieję właśnie, że w końcu trafię na taką kobietę, której nie w głowie imprezy, która jest spokojna i co najważniejsze naturalna, taka która jest  sobą.
Że tak tylko spytam, czy jesteś wysoka?

260

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Tak czytam o tych "solarach" i dochodzę do wniosku że muszę żyć w jakimś innym świecie, ponieważ wszystkie "solary", "tapeciary" są uważane w moim otoczeniu za niezbyt atrakcyjne (bardzo delikatnie mówiąc) i nawet znajomi którzy myślą "tylko o jednym" nie byliby w stanie taką kobietą się zainteresować.

Co do tematu to problem nie leży w Twoim wyglądzie tylko w Twojej głowie tongue i nieważne jak byś wyglądała zawsze będziesz dla siebie nieatrakcyjna. Spodobać się sobie - pierwsza podstawowa sprawa. Ktoś o psychologu wspomniał, uważam że to dobry pomysł żeby się do niego wybrać. Wiem że trudno Ci będzie uwierzyć w to że jesteś bardzo ładna po komentarzach z pewnością perfekcyjnych, bogatych, dobrze zbudowanych, wysokich brunetów o błękitnych oczach wytrawnych arystokratów, ale (tutaj druga sprawa) naucz się ignorować wypowiedzi pewnej kategorii ludzi.

Wiem że wiele razy to słyszałaś ale więcej pewności siebie, nie przejmuj się niczym, a zmienisz postrzeganie samej siebie bo to jest Twój główny problem smile

Pozdrawiam.

Posty [ 196 do 260 z 560 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » wieczna singielka, niska samoocena

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026