netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

wieczna singielka, niska samoocena

559 odpowiedzi113 861 wyświetleńzałożony przez kasha151288, 06.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » wieczna singielka, niska samoocena

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 560 ]

131

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
zrozumieckobiety napisał/a:
kasha151288 napisał/a:

A skąd wiesz, że byś spędzał? Ta druga połówka mogłaby Cię w tej kwestii ograniczać. Są zalety i wady bycia singlem. Zaletą jest właśnie wolność. Ale u mnie jest ten problem, że nie chcę sexu. Koleżanki mi mówiły,że zdarzało się tak, że chłopak im się nie podobał,ale się godziły na związek. Ja tak niestety nie potrafię. Jeżeli ktoś mnie nie pociąga fizycznie, to nie chce się nawet całować, a co dopiero sex. Wolę być sama i unikać takich sytuacji.

te kobieyty robia im i sobie niesamowita krzywde ale dopiero po czasie sie to okazuje

Być może. Ale zarzucały mi, że też mogłabym spróbować dać szansę, gdyby była taka okazja, ale niestety... Udawać nie umiem. W sumie jedyne do czego mi brakuje faceta to do podróżowania, bo kobiecie samej niebezpiecznie jeździć (a marzą mi się Indie, albo Meksyk, albo Indonezja, i wiele innych).Oczywiście nie z biurem podróży super hotele 5*, tylko organizowanie sobie wszystkiego, zwiedzanie jak najwięcej, poznawanie ciekawych kultur...

Samotność jest straszna, jeśli wszyscy starzy znajomi pozakładali rodziny, wszyscy zajęci... Nie oszukujmy się- nie wszyscy znajdują drugą połówkę, ale myślę, że można spotkać inne samotne osoby, które szukają przyjaźni... W takiej sytuacji samotność nie byłaby straszna.

132

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Ja po prostu korespondowałem z dziewczyną przez trzy miesiące. Zobaczyłem, że ona potrafi ciekawie dyskutować, zupełnie inaczej niż inne i to mnie pociągnęło. Na wygląd nie patrzyłem. Chodziliśmy ze sobą przez pół roku po koleżeńsku zanim związaliśmy się ze sobą.

133

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Ej, wiesz co!
Mi kiedyś jak byłam smutna że byłam sama jeden kumpel - dużo starszy, z żoną i dziećmi - powiedział: "a chcesz mieć byle kogo z ulicy czy fajnego faceta? bo jak z ulicy to zaraz złapiemy" i pokazał mi szereg chłopaków koleżanek którzy by mi nie odpowiadali (akurat celowo pokazał wiecznie imprezujących gości i wiecznie na kacu, bez matury itd)
powiedziałam że nie, że tak to nie chcę.
a on powiedział: "to wiesz, tak samo jak facet musi na rzeźbę klaty poczekać aż będzie, tak samo jak trzeba więcej czasu żeby skończyć studia a nie zawodówkę, tak samo jak dłużej urządza się piękny ogród niż sieje tylko trawe tak na kogoś odpowiedniego trzeba czekać"
wink

134

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

A skąd wiesz, że byś spędzał? Ta druga połówka mogłaby Cię w tej kwestii ograniczać. Są zalety i wady bycia singlem. Zaletą jest właśnie wolność. Ale u mnie jest ten problem, że nie chcę sexu. Koleżanki mi mówiły,że zdarzało się tak, że chłopak im się nie podobał,ale się godziły na związek. Ja tak niestety nie potrafię. Jeżeli ktoś mnie nie pociąga fizycznie, to nie chce się nawet całować, a co dopiero sex. Wolę być sama i unikać takich sytuacji.

Jeju, i bardzo dobrze!
smile
wiesz co - polubiłam Cię i Twoje podejście do życia.

135

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kammiś napisał/a:
kasha151288 napisał/a:

A skąd wiesz, że byś spędzał? Ta druga połówka mogłaby Cię w tej kwestii ograniczać. Są zalety i wady bycia singlem. Zaletą jest właśnie wolność. Ale u mnie jest ten problem, że nie chcę sexu. Koleżanki mi mówiły,że zdarzało się tak, że chłopak im się nie podobał,ale się godziły na związek. Ja tak niestety nie potrafię. Jeżeli ktoś mnie nie pociąga fizycznie, to nie chce się nawet całować, a co dopiero sex. Wolę być sama i unikać takich sytuacji.

Jeju, i bardzo dobrze!
smile
wiesz co - polubiłam Cię i Twoje podejście do życia.

Dziękuję kammiś. Twój kumpel ma rację i następnym razem jak ktoś się mnie będzie czepiał, że "samotna", to też tak odpowiem smile)

136

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

takaja87
"domena polek w polsce smile
mieszkam 8 lat za granica i tu w szpilakch i sukienkce wychodzi sie tylko w weekendy smile
osobiscie sadze ze to zwyczajnie wieśniackie ze się tak wyrażę wychodzać w szpilkach na zakupy do centrum handlowego big_smile"


ja uważam ze nie masz racji że jest to wieśniackie .. jeżeli kobieta w taki sposób własnie czuje sie elegancka i piękna dla samej siebie ubierając szpilki na każdą okazję to powinna to robić.. może to jej pewności siebie dodaje i wtedy twardo stąpa po ziemi  wink ;D a to że dzięki temu więcej spojrzeń męskich przyciągnie to też jej na pewno nie zaszkodzi a wręcz przeciwnie ;D

137

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Powinnam jeszcze dodać do tego wątku, że moim problemem jest to, że bardzo trudno jest mi się w kimś zakochać. Może dlatego też w dużej mierze cały czas jestem singielką. Jak pisałam: jak nie czuję do kogoś chemii, ktoś mnie nie pociąga, to nie umiem stworzyć związku, całować się, sex nie byłby dla mnie przyjemnością. Mówi się, że wygląd nie jest ważny, byle był dobry charakter. Tak też nie potrafię. Może mi się z kimś fajnie gadać, ale to nie wystarczy. Nie chodzi mi o modela i księcia z bajki, bo jak mogę wymagać, skoro sama pięknością nie jestem, ale jeżeli prędzej czy później mój "chłopak" by chciał się do mnie "zbliżyć", to musi mnie pociągać pod względem charakteru i wyglądu. Tyle, że jakoś jeszcze nigdy nikogo takiego nie spotkałam. Tylu mężczyzn w życiu spotkałam i nigdy nic, byli mi obojętni, tak jak ja im.
Więc właściwie jeśli chodzi o sprawy "sexu" to jest totalne zero. Kiedy słucham jak moje koleżanki opowiadają, to jasne, też sobie myślę, że chciałabym, ale nie mam z kim, więc właściwie w życiu codziennym nawet o tym nie rozmyślam. Ten temat nie istnieje. Kiedyś jeden ginekolog mi powiedział, że "jestem nienormalna i powinnam iść do psychoseksuologa". Chciałabym się zakochać, mieć partnera, ale nie mam trudno, co nie znaczy, że jestem wariatką. Po prostu się szanuję, nie uznaję zabawy... Dziwi mnie to jak dziewczyny zerwą z kimś i zaraz następny się znajdzie i szybko się zakochują. Dla mnie to jest abstrakcja, chociaż wiem, że tak jest łatwiej w życiu.

138

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

26 lat i nigdy nikt ci sie nie spodobał?
Może ty hetero nie jesteś albo aseksualna

Dziwi mnie że piszesz że sie szanujesz i nie uznajesz zabawy. W jaki sposób tak to nazywać gdy ci sie żaden nie podoba? Tym twoim puszczalskim koleżankom oni sie podobają więc nie mają zachamowań

139

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Hmm... myślę, że Cię rozumiem. Nie wyobrażam sobie być z kimś tylko dlatego, że fajnie mi się z nim rozmawia itp. Musi być coś więcej, jakaś chemia, "motyle w brzuchu", coś co sprawia, że chce z nim spędzać coraz więcej czasu, rozmawiać godzinami i nie tylko smile Wygląd oczywiście nie jest najważniejszy, ale nie oszukujmy się- ma znaczenie.
Kurcze, ale musiał Ci się ktoś spodobać, tak po prostu. Nie mówię o zakochiwaniu się od razu ale tak zwyczajnie spojrzałaś i pomyślałaś "fajny jest"! smile ??

140

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
danzelwashin napisał/a:

26 lat i nigdy nikt ci sie nie spodobał?
Może ty hetero nie jesteś albo aseksualna

Dziwi mnie że piszesz że sie szanujesz i nie uznajesz zabawy. W jaki sposób tak to nazywać gdy ci sie żaden nie podoba? Tym twoim puszczalskim koleżankom oni sie podobają więc nie mają zachamowań

Nie wszystkie moje koleżanki są puszczalskie. A co do puszczania, są dziewczyny, którym facet nie musi się podobać. Mają potrzebę, więc to zrobią. Do tanga trzeba dwojga. Sama znam takie. Albo są takie co akurat mają doła, potrzebują się wyszumieć, znalazły jakiegoś do przygody, niekoniecznie w ich typie, ale po co filozofować na 1 raz. Zrobiły i tyle.

Nie no, tak to się zdarza, że jakiś się podoba (ale bardzo rzadko). ale to tylko zerknę, pomyślę na sekundę "fajny facet" i tyle. Nie wlepiam w niego oczu. To jedynie jak co to na ulicy, czy w autobusie, też bardzo rzadko. W pracach, na uczelni, w szkołach, na kursach czyli tam gdzie spotkałam wielu facetów i miałam możliwość ich poznać to nigdy. Raz w życiu się zakochałam, niestety nie było nawet co zaczynać, więc tego nie liczę. Nie jestem aseksualna, homo też nie jestem. Nie rozumiem podejścia tylko ginekologa, że niby mam "złe podejście", jakby mnie namawiał do przygód, bo przecież "inaczej to jest niezdrowo i chyba nie wiem do czego służy". To było chamskie... Mówi się, że dziewczyna nie powinna wybrzydzać, bo jak wybrzydza, to zaraz "księcia z bajki chce". Nieprawda, ale po prostu nie umiem oszukiwać, że ktoś mi się podoba, byle być w związku.

141

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Myślę, że nie trafilas jeszcze na odpowiednią osobę. Osobiście też jestem sama, nie staram się szukać miłości na siłę,  ale  mam nadzieję ,  że kiedyś mnie znajdzie wink Chodzenie do łóżka dla sportu to też raczej nie dla mnie. Jeżeli ktos uważa, że jesteś sama bo wybrzydzasz albo szukasz "nie wiadomo kogo" chyba nigdy nie był  zakochany,  do miłości nie można nikogo zmusic, albo jest albo jej nie ma.  Warto mieć    jakąś    pasję   ,    robić coś co sprawia nam przyjemność, zająć czymś głowę, żeby za dużo nie myśleć.

142

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Problem znany, ale nie wiem kogo mam pytać o radę. W tym roku skończę 26 lat i nigdy nie miałam chłopaka. Zawsze byłam singielką. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, bo cóż, w wieku nastoletnim nie interesowałam się tym, potem studia i praca, to nie miałam czasu, ale teraz pracuję po 8h dziennie, wracam do domu i pustka... Nic. Większość moich koleżanek układa sobie życie z partnerami, więc im się nie narzucam. Po prostu widzę je rzadko, albo w ogóle zapominają o moim istnieniu. A nie narzucam się, bo nie chcę, żeby sobie pomyślały, że nie umiem sobie życia ułożyć. Nigdy żaden facet się mną nie zainteresował, a jeżeli już, no to chcieli szybko zaciągnąć do łóżka (próbowałam szukać przez portale randkowe). Oczywiście nie zgadzałam się, bo nie o to mi chodzi. Nie lubię dyskotek, więc nie pójdę na imprezy, żeby szukać na siłę, ale moje koleżanki znalazły właśnie w pracy, na portalach randkowych, na studiach, albo na ulicy jakiś zagadał. Do mnie nigdy nikt. Nie mam nawet za bardzo znajomych mężczyzn, w szkole, na studiach, zawsze byłam im obojętna i mało który nawet mi "cześć" powiedział. Nigdy nikomu się nie podobałam, chociaż moi rodzice i wujkowie uważają, że jestem ładna i mam oryginalną urodę (trochę południową- duże ciemne oczy, ciemne włosy, wysoka, szczupła). Ale co z tego, ze oni tak mówią, skoro inni już nie. Moje koleżanki też uważają, że nie jestem jakaś ładna, bo nie jestem "blondynką", no i poszłam kiedyś na sesję zdjęciową, to też usłyszałam, że "to mi nie pomoże". Kiedy byłam młodsza, to nie podobałam się, bo cóż- ani nie piękna i raczej spokojna, słyszałam chamskie odzywki typu: "że nie muszę nosić maski na Halloween". Obojętnie jak się ubiorę: ładnie, czy nie, zawsze jestem ta gorsza w porównaniu do innych dziewczyn. Ostatnio się ładnie ubrałam i grupa chłopaków podrywało dziewczynę, która stała obok mnie. Mnie się to nigdy nie zdarzyło. Mam m.in. z tego powodu bardzo niską samoocenę. Ja nie wiem, co sprawia, że inne dziewczyny przyciągają chłopaków. Moje koleżanki też jak zrywały z jednym to zaraz następny się znalazł, a ja nigdy. Nieraz słyszałam, że muszę być nienormalna, skoro nie miałam nikogo, ale co mam robić? Na siłę szukać?

Mam dokładnie to samo,latka lecą a nic się nie zmienia jak glową o mur

143

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

No tak, nie trafiłam to prawda, ale faktem jest też to, że za rzadko też na kogoś zwracam uwagę. To nie ułatwia i nie będzie ułatwiało niestety, ale się nie umiem przestawić. Nie szukam na siłę, bo to jest bez sensu, żyję dalej, choć nie ukrywam, że chciałabym tak po prostu się zakochać i żeby to uczucie było odwzajemnione...

144 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-02-24 19:56:35)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Czemu piszesz, że Twoje koleżanki są puszczalskie? Czyli facet ma prawo do jednonocnej przygody, a kobieta już nie? I żeby nie było, pisze to dziewica, która nigdy nie miała nawet chłopaka. wink Po prostu nie rozumiem czemu kobiety tak sobie dogryzają. Ich sprawa kiedy i z kim idą do łóżka.

Druga kwestia. Co robisz, by kogoś poznać? Książki są fajne, sama bardzo lubię czytać. Spacery i inne takie dyrdymały też lubię (:)), ale to wszystko nie zwiększa prawdopodobieństwa poznania kogoś. smile

kasha napisał/a:

Co mogę sobie zarzucić, to to, że nie "kokietuję", nie uśmiecham się, nie podrywam. Tak mnie wychowano, że to mężczyzna powinien się starać, podejść do kobiety, a nie odwrotnie. Więc mam to wpojone i sama nigdy nie podchodzę do mężczyzny, żeby się z nim umówić, zagadać, czy coś w tym stylu, bo wtedy pomyśli, że jestem łatwa i że jakaś desperatka... Podobno jest coś w tym (tak znajomy mi powiedział), że widać po mnie, ze nie jestem dziewczyną do zabawy, raczej taką z zasadami, która do łóżka nie pójdzie szybko. Takie odniósł wrażenie, kiedy zobaczył mnie po raz pierwszy. To prawda... Może to właśnie odpycha...

Wiesz, jeśli chodzi o zagadanie i tego typu rzeczy, to też tego nie robię. Jednak nie robię tego ze zwykłej nieśmiałości. Natomiast jak jakaś dziewczyna podchodzi i widać, że to ona ewidentnie inicjuje kontakt, to nie widzę w tym absolutnie nic złego. Myślę, że w Twojej głowie jest spory problem. Nie chodzi o to, że się szanujesz. Ty chcesz, żeby cały świat (a zwłaszcza ci "napaleni" mężczyźni) widzieli, że się szanujesz.
Uśmiechaj się!!! Co w tym złego? Uśmiech to podrywanie? Do psa się uśmiechasz? Do koleżanek? Właśnie, a ich nie podrywasz przecież. wink

Mężczyznom się po prostu wydaje, że z Tobą najpierw się trzeba ożenić, a dopiero potem można ewentualnie powiedzieć "cześć". Wyluzuj troszkę. smile

145

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie wszystkie są. No cóż, jeżeli nie pamiętają ile miały przygodnych kochanków, to same sobie zdają sprawę z tego, ale dla nich ważne, że są z tym szczęśliwe. Mam takie samo mniemanie o facetach, którzy zaliczają panienki dla zabawy. W większości przypadków po prostu unikam takich ludzi, bo z reguły są to ludzie imprezowi, a ja do takich się nie zaliczam, więc raczej byśmy się nie dogadali. Ja dla nich jestem "nudziara, cnotka". Każdy kij ma 2 końce. Nie moja sprawa z kim chodzą do łóżka, chociaż próbowały mnie nawrócić, żebym "też umiała cieszyć się życiem".

Daenerys pisałam wcześniej co robiłam, ale dziwne to, ten wątek miał 4 karty z odpowiedziami Waszymi, moimi, teraz zostały 2, nie wiem dlaczego, w każdym razie żeby kogoś poznać zmieniłam się z takiej szarej myszki, zmieniłam styl ubioru, schudłam. Używałam różnych portali randkowych. Nawet jakiś tam facetów spotkałam, ale nic z tego nie wychodziło.

Jeśli dziewczyna inicjuje kontakt, to ma do tego prawo, nikogo nie przekreślam z tego powodu. Ja tak po prostu nie robię.

Dla mnie uśmiechanie się bez powodu do obcego mężczyzny w autobusie jest po prostu dziwne. Chyba by mnie za wariatkę wziął. Co innego uśmiechnąć się do koleżanki, a co innego do obcego chłopaka.

Żeby tylko chcieli powiedzieć "cześć", a z tym ożenieniem się to trochę przesada. Jest wiele dziewczyn, które po prostu wolą najpierw kogoś poznać, zakochać się, zaufać, a potem z czasem iść do łóżka. Nie widzę w tym niczego złego.

Jak wspomniałam wcześniej, tylko 1 raz byłam zakochana, naprawdę ktoś mi się podobał. Mimo, że nie ja 1 zagadałam, tylko on, to jednak się uśmiechałam, błysk w oczach, zupełnie inna ja... Trudno opisać. Potem więcej mi się nie zdarzyło, bo nikogo nie spotkałam. To po co się uśmiechać do obcych?

A na co mi, żeby cały świat widział, że się szanuję? Wolę, żeby w przyszłości widział to mój facet i to docenił (o ile jakiegokolwiek znajdę, bo nie oszukujmy się- nie wszyscy na tym świecie znajdują drugą połówkę).

146

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

kasha151288 - wypowiem się jako facet. Również jestem singlem i nie powiem - czasem mi to przeszkadza, ale wiem, że jeszcze gorszym rozwiązaniem jest wiązanie się z kimś na siłę kogo się nie kocha. Miałem np w życiu sytuacje, że Dziewczyna była dla mnie niczym Miss Świata ale jest poglądy, styl życia, osobowość szybko sprawiały, że wiedziałem że po prostu mógłbym na nią popatrzeć i nic więcej. Żadnego uczucia. Było też i tak, że z kimś się świetnie dogadywać mogłem, czułem się super w jej towarzystwie ale znów żadnego pociągu. Przyznaję, że zdecydowanie stawiam na osobowość, bo jeśli miałbym naprawdę stworzyć szczęśliwy związek oparty na miłości to z Kobietą której osobowość, charakter itd byłyby takie, że nie wiem jak to nazwać po prostu bym się w tym odnajdywał. I by była to miłość a nie przyjaźń, też ta Kobieta musiałaby mnie pociągać fizycznie. I nie musi to być piękność do której cały świat wzdycha. Zresztą często łapię się na tym, że podobają mi się różne Kobiety, które np wg moich znajomych wtapiają się w tłum są - jak to mówią zwyczajne. No ale taki już mam gust, podobają mi się naturalne dziewczyny a średnio takie odpicowane "laski" (nie chcę nikogo urazić - po prostu nie wiem jak to określić;)) I wierzę w to, że kiedyś spotkam taką Dziewczynę, którą pokocham prawdziwie.

Tu może ktoś mnie wyzwać od jakichś cnotliwych czy innych, generalnie, mam to gdzieś. Ale podoba mi się Twoja postawa, że nie chcesz chodzić do łóżka dla sportu czy z kim popadnie. Nie słuchaj napalonych frajerów, którzy Ci będą mówić byś korzystała z życia bo im tylko o to chodzi, zaliczyć i dziękuję. I widzisz, ja jestem facetem, normalnym facetem, nie jestem aseksualny ani nic takiego, ale cenię pewne wartości i nie są dla mnie oznakią "fajności", "wyzwolenia" i korzystania z życia przygody na jedną noc. Nie pochwalam tego, śmieszy mnie generalnie szczycenie się "zdobyczami" zarówno przez mężczyzn jak i kobiety.

A jeszcze z drugiej strony Ci powiem jeszcze coś o facetach. Są goście, którym wszystko jedno, więc bez bólu podchodzą i podrywają dziewczyny jedna po drugiej, bo jak nie ta to inna. Są też i tacy, którzy mimo że na codzień w życiu nie mają problemu z wyrażaniem swojego zdania, swoją wartością to w stosunku do Kobiet które im się podobają czasem tej odwagi brakuje. Bardzo wielu facetów nie odważy się podejść do dziewczyny, która ich interesuje bo boją się wyśmiania, odrzucenia itd. Boją się, że nie są na tyle atrakcyjni by tę Kobietę sobą zainteresować. Dlatego jakiś subtelny gest, uśmiech czy coś Kobiety jest czasem bardzo pomocny w przełamaniu się. smile
Podsumowując szukanie kogoś na siłę, a już napewno robienie czegoś wbrew swojej woli czy przekonaniom nie jest wg mnie dobrym rozwiazaniem smile Najwazniejsze to zyc w zgodzie ze sobą smile

147

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Ja też lubię jak dziewczyna się zwyczajnie ubiera, nie wiem dlaczego ale ostatnio podobają mi się długie sukienki. Lubie skromne dziewczyny.

148

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Revenn napisał/a:

Ja też lubię jak dziewczyna się zwyczajnie ubiera, nie wiem dlaczego ale ostatnio podobają mi się długie sukienki. Lubie skromne dziewczyny.

Kiedyś słyszałam od takiego jednego, że on nie lubi dziewczyn, które odsłaniają zbyt dużo na ulicy, nie lubi zbyt krótkich spódniczek, wielkich dekoltów. Uważał, że on sam woli być odkrywcą. Dziewczyna, która "prawie wszystko pokazuje" jest dla niego nudna, a tak to woli skromne dziewczyny, które w związku sam by mógł "odkryć". Trochę oryginalne podejście, ale osobiście się z nim zgadzam. Ja sama nie muszę się jakoś super ubierać dla innych, nosić miniówki, dekolty na ulicy i się pokazywać. Chcę, żebym tylko temu "jedynemu" się podobała, więc nie miałabym chęci na wyzywające stroje na ulicy.

Co do ubioru- innym problemem jest to, że jestem zmarzluchem i to strasznym. Bardzo szybko się przeziębiam, choruję, mimo różnych leków uodparniających. Ostatnio założyłam sukienki, niby na chłodniejszą porę roku,wyszłam na miasto i już się rozchorowałam. Wniosek taki, że większość czasu muszę nosić spodnie, ciepłe swetry, szale... Wiem, że wyglądam jak szara mycha, ale nic nie poradzę.

Najchętniej to bym nosiła ubrania w stylu etno: uwielbiam styl indyjski i arabski (te orientalne wzory, biżuteria). Saree, marokańskie kaftany- dla mnie to wszystko to jest "bajka", najlepiej bym się czuła w takim stroju. Jak chodzę po naszych galeriach to nic mi się nie podoba, wchodzę i wychodzę, tak moje zakupy wyglądają. Styl orientalny mega mi się podoba, ale niestety z tego co słyszałam, też dla naszych Panów jest to styl "nie sexy", poza tym- zimno, więc nie ma gdzie nosić hmm

Pamparampam- no, chyba jesteś jednym z nielicznych. Dziękuję, że się ze mną zgadzasz smile Nie szukam jakoś na siłę, chociaż jak spotykam się z koleżankami i one gadają o swoich związkach, itp. mnie pozostaje tylko myślenie: "no, 27 lat, latka lecą, a ja nic". Niestety, nieraz słyszałam określenie, że jeśli nie mam dalej faceta, to albo dlatego, że jestem brzydka, albo walnięta, albo obie opcje... A tak to przed koleżankami udaję, że wszystko ok, chociaż w głębi duszy nie za bardzo... Nie robię niczego wbrew sobie.

149 Ostatnio edytowany przez Revenn (2015-03-09 21:46:44)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Co sądzisz o strojach chińskich, japońskich, tych tradycyjnych typu yukaty? Mi ostatnio bardzo podobają się te chińskie sukienki, takie typowe o tradycyjnym kroju.

150

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie jesteś zapewne ani brzydka, ani walnięta. Ja też jestem sam, lat mam 25 i nie mam zamiaru wiązać się z kimś tylko dlatego, że mam 25 lat i wg kogośtam powinienem. Uważam, że na każdego przychodzi czas, nigdy na dobrą sprawę nie wie się kiedy się pozna odpowiednią osobę, a czasem dzieje się to w najmniej spodziewanym momencie:) wiesz po sąsiedzku mieszkał kiedyś taki facet. Nie wiem dokladnie ile on lat sobie liczył ale był po 30stce z pewnością. Znałem go bo to sąsiad przecież, kawaler, fajny gość. I też był sam, lata leciały aż w końcu poznał swoją wybrankę:) Dziś są małżeństwem, mają dziecko i są szczęśliwą rodziną:) A co do stroju, wcale nie trzeba mieć mini i dekoltu by być kobiecą smile Uwierz mi, że można być bardzo pociągającą Kobietą w swetrze i szaliku smile

151

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Też chińskie sukienki bardzo mi się podobają i chętnie bym nosiła, ale raczej to są kroje dla szczuplutkich i drobniutkich dziewczyn, a to niestety nie jestem ja tongue Moja siostra lubi te klimaty, nosiła takie sukienki chińskie- przepiękne. Ale to były takie obcisłe, we wzory. A styl yukaty- krój podobny do kimona? Jeśli to jest to- też mi się podoba, zwłaszcza te piękne daleko- wschodnie wzory... Ale tak samo jak saree, czy kaftan z Maroka- nie ma jak nosić hmm Kobiety wyglądają w tym pięknie, są pełne gracji, mają klasę. Zawsze mnie zastanawiało, czemu moda w ogóle nie wzoruje się na tak pięknych strojach...

152 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-10 06:04:32)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kochana autorko.
Ja powiem tak, mozesz sie ze mna nie zgadzac...ale....

Jaka to jest atrakcyjna kobieta? - taka, ktora sama siebie uwaza za atrakcyjna....
Tobie kolezanki+ doswiadczenia wkrecily, ze taka nie jestes, i dlatego nie jestes tak odbierana.

Po wtore: zacznij zwracac uwage, na to kto sie tobie podoba, kto sie tobie przyglada. Zacznij akceptowac fakt, ze sie przyglada, zacznij pozytywnie odbierac komplementy...

I tyle, zobaczysz, ze szybko sie twoja atrakcyjnosc zmieni.Wiem, ze to banalne, glupie, i trudne w praktyce, ale to dziala. Sama zwroc uwage, ktore z twoich kolezanek sa podrywane? Ktore to te atrakcyjne? Jaka maja ceche wspolna? - tylko to, ze same siebie uwazaja za super babki....i nie boja sie odoracji....
Moze sie myle, ale mysle, ze jakby do Ciebie podszedl facet z komplementem, z powloczystym spojrzeniem, i bylby to atrakcyjny facet w miejscu publicznym, to bys go zgasila ze zwyklaj tremy. Myle sie?
Ten facet tez to wie/czuje, i nie podejdzie...i kolo sie zamyka. Tylko ty je mozesz przerwac...
Jestem od Ciebie duzo starsza, i mialam to samo....teraz zdarza mi sie na ulicy, ze podchodzi mezczyzna i pyta, czy zechce go poznac, czy dam sie namowic na kawe.  Teraz, jak ze mnie stara dupa. Teraz, kiedy wiem, jak byc atrakcyjna- i dla jasnosci, nie ubieram sie wyzywajaco, ba, czesto wtedy jestem w " byleczym" w dodatku zabiegana....

Pozdrawiam, zycze zmiany podejscia- bo zycia szkoda

PS nie mysl o tym, ze " kazda potwora znajdzie amatora"
Pomysl, ze zaslugujesz na wiecej, niz amator potworow, ze masz wybor, i Ty wybierasz, a wybrany, bedzie szczesliwy, ze to on....

153 Ostatnio edytowany przez Revenn (2015-03-10 23:51:48)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Może z wiekiem zyskałaś bo czasem niektóre kobiety wyglądają lepiej jak są starsze niż młodsze. Ale wydaje mi się że ciebie młodsi mężczyźni nie zaczepiają tylko równieśnicy.

154

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Revenn napisał/a:

Może z wiekiem zyskałaś bo czasem niektóre kobiety wyglądają lepiej jak są starsze niż młodsze. Ale wydaje mi się że ciebie młodsi mężczyźni nie zaczepiają tylko równieśnicy.

Czesciej mlodsi- niestety....:-(

155

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Przecież moga mlodsi i starsi

156

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Cześć. Pomyślałam, że tutaj napiszę, może ktoś będzie potrafił mi doradzić co powinnam zrobić, aby było lepiej w moim życiu.
Mam 22 lata i czuję się bardzo samotna. Jestem osobą zamkniętą w sobie, cichą, nieśmiałą i mało rozmowną, przez co też nie mam znajomych. Gdy mam wolną chwilę to zamiast w jakiś sposób korzystać z życia, to ja siedzę w domu. Nie mam jakiś szczególnych zainteresowań, nie chodzę na imprezy, nie spotykam się z nikim. Jest mi przykro, że nie korzystam z młodości tak jak niektórzy, ale po prostu samej mi się nie chce, jestem chyba zbyt nieśmiała, żeby poznawać kogoś nowego... Mam też może lekko zaniżoną samoocenę...
Ogólnie ludzi uważają mnie za osobę spokojną, sympatyczną i grzeczną.
Natomiast co do kontaktów z chłopakami to nigdy nie miałam nawet przyjaciela, kolegi z którym zwyczajnie mogłabym porozmawiać, a już nie mówiąc o miłości. Zawsze jak zaczynam jakąkolwiek rozmowę z przypadkowym chłopakiem, nawet tą normalną, to wzrasta jeszcze bardziej moja nieśmiałość i strach przed tym, że się upokorzę, język zaczyna mi się plątać itp...

Czy ktoś widzi w tym wszystkim jakieś rozwiązanie? Co powinnam zrobić?

157

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Pewnie ze jest rozwiazanie,alkohol czyni cuda big_smile

158

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Alkohol nie rozwiąże moich problemów. Czy ktoś ma może inny mądrzejszy pomysł?

159

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kwiatuszek1212 Twoja nieśmiałość wiąże się moim zdaniem z bardzo niską samooceną. Zamiast korzystać z rozmowy, to rozmyślasz, czy przypadkiem znowu nie powiesz czegoś głupiego i nie zostaniesz przez to źle odebrana. Jeżeli jesteś bardzo nieśmiała, to trudno w takiej sytuacji znaleźć chłopaka. Z tego co zauważyłam, to wolą zdecydowanie bardziej przebojowe, pewne siebie. Tu nie chodzi o wygląd, bo przecież wiele z tych dziewczyn wcale nie są jakimiś pięknościami, a mimo to nie mogą się opędzić od facetów. Ciężko mi doradzić co mogłabyś zrobić, bo ja sama nie jestem dobrym przykładem. Mam prawie 27 lat i nigdy chłopaka nie miałam, co mnie czasem wkurza i zastanawia dlaczego tak jest.

Ja sama kiedyś byłam bardzo nieśmiała, właściwie prawie nic nie mówiłam, ale potem zmieniłam środowisko, poznałam ludzi, którzy mieli podobne zainteresowania jak ja. Wcześniej w gimnazjum np. nie byłam lubiana, bo właściwie zupełnie się od nich różniłam: nie miałam z nimi wspólnych tematów, nie w głowie mi byli chłopacy i kosmetyki. Wmawiano mi jaka to jestem brzydka, koledzy się wyśmiewali, często płakałam... Byłam i jestem plastyczką. Chodziłam do psychologa, na kółka plastyczne i pani od plastyki rozumiała mój problem. Poradzono mi, czy bym spróbowała zdawać do Liceum Plastycznego, bo tam są ludzie podobni do mnie. Zdałam, poznałam tam ludzi podobnych do mnie, chociaż na początku z powodu mojej nieśmiałości było ciężko. Ale z czasem jak poznawałam tych ludzi, od rozmowy do rozmowy, przekonałam się, że nie są źli, że właściwie mamy wiele wspólnego. Otworzyłam się. Ale oczywiście musiałam ja się starać i oni musieli chcieć. Uznałam, że nie mogę siedzieć ciągle cicho. Starałam się trzymać grupy, nie siedzieć z boku. Zmieniło się, już tak niesmiała nie jestem. Chociaż nadal jest tak, że jak jestem w grupie ludzi zbyt innych ode mnie, to nie mamy wspólnych tematów, więc bywało, że niekoniecznie z nimi rozmawiałam, przez co myśleli, że jestem cicha i nieśmiała. Tak więc myślę, że powinnas próbować otworzyć się na ludzi. Piszesz, że nie masz zainteresowań. Dzisiaj jest pełno grup, gdzie można rozmawiać o czymkolwiek: o naszych zwierzakach domowych np. Na pewno jest coś co lubisz i są takie grupy. Może tam właśnie poznasz ludzi podobnych do siebie i będzie Ci łatwiej? smile

160

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
oldorando napisał/a:

Kochana autorko.
Ja powiem tak, mozesz sie ze mna nie zgadzac...ale....

Jaka to jest atrakcyjna kobieta? - taka, ktora sama siebie uwaza za atrakcyjna....
Tobie kolezanki+ doswiadczenia wkrecily, ze taka nie jestes, i dlatego nie jestes tak odbierana.

Po wtore: zacznij zwracac uwage, na to kto sie tobie podoba, kto sie tobie przyglada. Zacznij akceptowac fakt, ze sie przyglada, zacznij pozytywnie odbierac komplementy...

I tyle, zobaczysz, ze szybko sie twoja atrakcyjnosc zmieni.Wiem, ze to banalne, glupie, i trudne w praktyce, ale to dziala. Sama zwroc uwage, ktore z twoich kolezanek sa podrywane? Ktore to te atrakcyjne? Jaka maja ceche wspolna? - tylko to, ze same siebie uwazaja za super babki....i nie boja sie odoracji....
Moze sie myle, ale mysle, ze jakby do Ciebie podszedl facet z komplementem, z powloczystym spojrzeniem, i bylby to atrakcyjny facet w miejscu publicznym, to bys go zgasila ze zwyklaj tremy. Myle sie?
Ten facet tez to wie/czuje, i nie podejdzie...i kolo sie zamyka. Tylko ty je mozesz przerwac...
Jestem od Ciebie duzo starsza, i mialam to samo....teraz zdarza mi sie na ulicy, ze podchodzi mezczyzna i pyta, czy zechce go poznac, czy dam sie namowic na kawe.  Teraz, jak ze mnie stara dupa. Teraz, kiedy wiem, jak byc atrakcyjna- i dla jasnosci, nie ubieram sie wyzywajaco, ba, czesto wtedy jestem w " byleczym" w dodatku zabiegana....

Pozdrawiam, zycze zmiany podejscia- bo zycia szkoda

PS nie mysl o tym, ze " kazda potwora znajdzie amatora"
Pomysl, ze zaslugujesz na wiecej, niz amator potworow, ze masz wybor, i Ty wybierasz, a wybrany, bedzie szczesliwy, ze to on....

Dziękuję za porady. Zgadzam się z Tobą Oldorando, że zdecydowanie łatwiej jest kobietom, które mają wysoką samoocenę. Tak jak Kwiatuszek1212 nie mam znajomych wśród mężczyzn, ale Polaków. Pracowałam z obcokrajowcami i tu wygląda inaczej: zdecydowanie lepsze relacje. Dlaczego: nie wiem. Nie byłam z nimi w związku, bo są zajęci, ale nieraz mi mówili, że taka dziewczyna jak ja cały czas sama, to chyba faceci muszą być tutaj nienormalni. Mam z nimi kontakt, są okazje, to wysyłamy sobie życzenia. A koledzy chociażby ze studiów, sąsiedzi, nic nigdy. Ze studiów jak chcieli, bo notatki robiłam. A teraz to jak mnie widzą, to się odwrócą. Czasem mnie wkurza to, że właściwie jako kobieta, to się po prostu marnuję, bo lata lecą i naprawdę nic. Nie jestem zdesperowana, nie szukam na siłę. Nie jestem też nieśmiała, że jak widzę faceta to uciekam, albo boję się odezwać. Moi wujkowie również uważają, że jestem ładna. Jak przyjeżdżają, to zawsze lubią ze mną rozmawiać... Też słyszałam od nich, ze to że taka dziewczyna jest sama, to jest nienormalne. Ale cóż- ja nie szukam na siłę i nastawiam się co będzie, to będzie. Nie ma co rozpaczać. Lepiej być samej, niż szukać byle kogo i się zmuszać do związku. Oldorando- z tym potworem i amatorami- pięknie powiedziane. Jak ktoś będzie się mnie czepiał, że jestem sama, to tak właśnie powiem.
A co do Twojego zmartwienia, że młodsi na Ciebie zwracają uwagę- z 1 strony to jest bardzo miłe, bo wiadomo- każda kobieta potrzebuje komplementów, ale z drugiej strony związek z młodszym mężczyzną najczęściej kończy się źle. Sama znam takie przypadki- na początku pięknie, ale potem wychodzi, że właściwie partner jest zbyt niedojrzały. Chociaż nie chcę generalizować, to zależy też od doświadczenia życiowego.

I jeszcze do Kwiatuszek1212- moim zdaniem pomocne są też prace, gdzie masz kontakt z ludźmi, np. sprzedawca, bo siłą rzeczy musisz się wtedy w takiej pracy przełamać i rozmawiać z ludźmi smile Po niekrótkim czasie jest coraz lepiej. Tak jak mówiłam: sama byłam nieśmiała, mimo to poszłam do takiej pracy. Z natury jestem pracusiem, zależało mi na pieniądzach też, więc musiałam zapomnieć o nieśmiałości i po prostu starałam się działać. Albo brałam udział w różnych wydarzeniach kulturalnych np. Noc Muzeów, albo praca w fabryce, gdzie co zmiana poznajesz kolejnych nowych ludzi:) Możesz się na jkieś kursy zapisać, gdzie też możesz znajomych poznać:) Może warto też tak spróbować? smile Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za porady i pomoc smile)

161

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

No to chyba latwiej poznac ludzi na uczelniach lub w pracy

162

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kasha151288 bardzo Ci dziękuję za poradę i za wsparcie smile Inaczej się od razu czuję jak wiem, że taki podobny problem mają też inni ludzie, a nie tylko ja. To co napisałaś to wezmę sobie do serca. Jeszcze raz dziękuję.
Postaram się inaczej patrzeć na rzeczywistość i bardziej się otworzyć. Choć wiem, że na pewno nie będzie łatwo, bo raz już tak próbowałam i nic z tego nie wyszło.
Czasami ta nieśmiałość do chłopaków jest bardzo męcząca? I czuję, że coraz bardziej brakuje mi męskiego towarzystwa. Zwłaszcza jak koleżanki opowiadają o swoich chłopakach, o tym jak spędzają każde dnie itp. Albo nawet na ulicy jak widzę przytulające się pary to od razu smutno się robi?

163

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kiwatuszek- cieszę się, że mogłam coś doradzić, bo sama przez to przechodziłam i doskonale Cię rozumiem. Kiedyś mieliśmy zadanie domowe w gimnazjum, gdzie miałam napisać autocharakterystykę. Tak się opisałam, że zaraz pani od polskiego mamę do szkoły wzywała na rozmowę. Pisałam tam w sumie podobnie jak Ty napisałaś o swoim problemie.

W jaki sposób próbowałaś?

Tylko właśnie wejście w to odpowiednie dla mnie środowisko mnie zmieniło, bo nauczyłam się rozmawiać normalnie, bez rozmyślania czy powiem dobrze czy źle. Z czasem nawet mnie bardzo polubili, ciągle żartowaliśmy, ale trzeba się starać, pokazać siebie. Pisałaś, że ludzie myślą, że jesteś miła i grzeczna, takie osoby się lubi, więc naprawdę wierzę, że dasz radę. Nie rób niczego wbrew sobie, bądź sobą, a nie na siłę, żeby być fajną. Lepiej szukać ludzi podobnych. Piszesz, że nie chodzisz na imprezy, itd. Nie chodzenie na imprezy czyni kogoś "fajnym". Jest wielu spokojnych ludzi tak jak Ty.

Też patrzę czasem smutna, że nie mam chłopaka i jestem smutna jak słucham opowieści moich koleżanek, które są w związku. Ale mam tez takie, które miały wiele związków i nigdy nic nie wychodziło. One same już wolą być singielkami, żeby odpocząć od wariatów i mieć spokój. Wniosek taki, że możemy się cieszyć, że nie musiałyśmy się zamartwiać, że ktoś nas zdradzał np. Mnie to np. trochę pociesza- spokój, mniej zmartwień.

Pozdrawiam serdecznie smile

164 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-13 02:39:06)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie chodzi o to, zeby miec jakikolwiek seks...
Nie chodzi o to, zeby miec jakiegokolwiek chlopaka....
Nie chodzi o to, zeby miec wreszcie " tego jedynego"....
Nie chodzi o ksiecia, na widok ktorego kolezanki zzielenieja....
Nie chodzo o to, ze same nie umiemy zajac sie soba...

Chodzi o to, zeby jak kazde zwierze stadne, poczuc sie atrakcyjne dla otoczenia...miec te pewnosc, ze inni do nas lgna, lubia nas, chca naszego towarzystwa, podobamy sie, jestesmy cenne nie zato, co robimy dla innych, ale za to jakie jestesmy...ze jestesmy akceptowane z takim wygladem/gustem/wyborami, jakie sa nasze...
To podnosi jakosc zycia- nie da sie ukryc( ani zastapic)

Banaly w rodzaju pewnosc siebie, powtarzanie sobie, ze sie jest super, dbanie o siebie, ....wszystkie te rady, to komunaly- nic nikomu nie daly.

Tak na prawde chodzi o zalozenie podstawowe, wewnetrzna pewnosc, ze juz jestes ekstra, nie jak cos zrobisz/zmienisz, tylko juz teraz, razem z wadami....tak, wady tez sa super, pomagaja nie utrudniaja( wyobrazcie sobie rozmowe z kims, kto twierdzi ze ich nie ma) rozmowa o swoich slabosciach, dystans do swoich niedoskonalosci, serio zbliza...nikt nie lubi idealow. Nie mylic z uzalaniem sie nad soba.
Chodzi o to, zeby uwazac sie atrakcyjna nie pomimo wad, ale razem z wadami, miec te pewnosc niezlomna, ze jest dobrze, tak, jak jest.

Kasiu- a skad wiesz, czy wielu facetow, ktorych spotykasz nie marzy o Tobie?
A skad wiesz, czy wielu z nich, nie mysli ze za wysokie progi dla nich taka dziewczyna jak ty?
Skad wiesz, czy ktos nie chcial zaproponowac ci czegos- ale sie bal, ze wysmiejesz, ze nie sprosta Twoim wymaganiom? Moze jestes postrzegana, jak ktos kto tak wiele wymaga od siebie, ze nikt mu nie sprosta. I biora sie za twoje kolezanki, ktore uciesza sie na byle spacer po parku?
Wreszcie - skad wiesz, czy ktos nie podrywal twojej kolezanki, tylko po to, zeby wzbudzic w tobie zazdrosc, zebys ty z czyms wyszla/ulatwila-....a ty sie usuwasz, bo juz czujesz sie pominieta?

Skad ta pewnosc, ze nie jestes atrakcyjna?


Zadam Ci pytanie, ktore mnie zadawali faceci:

Chcesz byc z kims( ale tak serio, serio...)?
Co zrobilas, zeby z kims byc?
Ile jestes w stanie zaryzykowac, zeby z kims byc?


Tylko tak szczerze...:-)

165 Ostatnio edytowany przez aronia85 (2015-03-13 13:27:41)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
oldorando napisał/a:

Nie chodzi o to, zeby miec jakikolwiek seks...
Nie chodzi o to, zeby miec jakiegokolwiek chlopaka....
Nie chodzi o to, zeby miec wreszcie " tego jedynego"....
Nie chodzi o ksiecia, na widok ktorego kolezanki zzielenieja....
Nie chodzo o to, ze same nie umiemy zajac sie soba...

Chodzi o to, zeby jak kazde zwierze stadne, poczuc sie atrakcyjne dla otoczenia...miec te pewnosc, ze inni do nas lgna, lubia nas, chca naszego towarzystwa, podobamy sie, jestesmy cenne nie zato, co robimy dla innych, ale za to jakie jestesmy...ze jestesmy akceptowane z takim wygladem/gustem/wyborami, jakie sa nasze...
To podnosi jakosc zycia- nie da sie ukryc( ani zastapic)

Banaly w rodzaju pewnosc siebie, powtarzanie sobie, ze sie jest super, dbanie o siebie, ....wszystkie te rady, to komunaly- nic nikomu nie daly.

Tak na prawde chodzi o zalozenie podstawowe, wewnetrzna pewnosc, ze juz jestes ekstra, nie jak cos zrobisz/zmienisz, tylko juz teraz, razem z wadami....tak, wady tez sa super, pomagaja nie utrudniaja( wyobrazcie sobie rozmowe z kims, kto twierdzi ze ich nie ma) rozmowa o swoich slabosciach, dystans do swoich niedoskonalosci, serio zbliza...nikt nie lubi idealow. Nie mylic z uzalaniem sie nad soba.
Chodzi o to, zeby uwazac sie atrakcyjna nie pomimo wad, ale razem z wadami, miec te pewnosc niezlomna, ze jest dobrze, tak, jak jest.

Kasiu- a skad wiesz, czy wielu facetow, ktorych spotykasz nie marzy o Tobie?
A skad wiesz, czy wielu z nich, nie mysli ze za wysokie progi dla nich taka dziewczyna jak ty?
Skad wiesz, czy ktos nie chcial zaproponowac ci czegos- ale sie bal, ze wysmiejesz, ze nie sprosta Twoim wymaganiom? Moze jestes postrzegana, jak ktos kto tak wiele wymaga od siebie, ze nikt mu nie sprosta. I biora sie za twoje kolezanki, ktore uciesza sie na byle spacer po parku?
Wreszcie - skad wiesz, czy ktos nie podrywal twojej kolezanki, tylko po to, zeby wzbudzic w tobie zazdrosc, zebys ty z czyms wyszla/ulatwila-....a ty sie usuwasz, bo juz czujesz sie pominieta?

Skad ta pewnosc, ze nie jestes atrakcyjna?


Zadam Ci pytanie, ktore mnie zadawali faceci:

Chcesz byc z kims( ale tak serio, serio...)?
Co zrobilas, zeby z kims byc?
Ile jestes w stanie zaryzykowac, zeby z kims byc?


Tylko tak szczerze...:-)

Oldorando tak trochę podczytuje sobie te Wasze posty i w sumie zgadzam się z tym co napisalas, ale nie do końca. Jakos coraz bardziej wydaje mi się, ze szczęście jest kluczem do wszystkiego. Trzeba mieć szczęście w pracy, albo i nie, szczęście w milosci ( musisz jakos poznawać na swojej drodze tych odpowiednich ludzi). Powiem Wam, ze zawsze wydawalo mi się, ze można swoim życiem pokierować tak aby nam było i innym dobrze, jakos to wszystko zaprogramować, ze to wszystko zależy od naszego myslenia i postrzegania swiata, ale teraz już nie jestem do tego taka przekonana. Teraz stawiam na to, ze wszystko to co się dzieje i kogo spotykamy zależy od tego losu, od tego szczęścia które albo się ma albo się nie ma. I nie mowie tu tylko o związkach. Albo ma się szczęście do przyjaciol, znajomych, albo się nie ma i jest się skazanym na samotność. Nie zawsze ludzie samotni to wariaci od których się wszyscy odwracają. Zlepek rzeczy jakie nas otacza, w jakim kręgu się obracamy sklada się na ta wyjsciowa... i wlasnie!- albo się uda albo średnio się udaje. Co z tego ze mam znajomych, jak większość to znajomi sparowani gdzie na urodzinach czy imieninach jestem sama singielka wśród par. Ile razy mowie- "masz kogos fajnego wolnego w pracy, sensownego? To może nas zapoznaj.. miej mnie nie uwadze i niestety nic. Licz na siebie;)
Mnie generalnie wszyscy mowia, ze jestem atrakcyjna, dziwia się ze z nikim na dluzej się nie spotykałam i ze jak to może być mi ciężko poznac kogos. Mowie- gdybym na tydzień poznawala chociaż 2 mężczyzn to może mogloby się cos z tego urodzić. Ale mężczyzn poznaje b.malo- a chciałabym zaznaczyć,ze  pracuje w takim miejscu gdzie styczność z ludzmi mam roznego pokroju.. również z mężczyznami. Jestem pogodna, kontaktowa osoba, która latwo nawiazuje relacje. I co? i nic. A nie siedze w zlotej klatce i czekam na ksiecia.
Wydaje mi się, ze nie mam w sobie tego czegos co przyciąga tych mężczyzn. Niektóre kobiety sa do kochania, inne tylko do lozka a może inne tylko do podziwiania.. sama nie wiem, ale może cos w tym być wink
Niektóre kobiety maja to szczęście i to cos maja, a niektóre nie. Dlaczego niektóre moje koleżanki od czasów licealnych co 2 miesiące miały nowego chłopaka? Z jednym skonczyla znajomość, to już drugi się pojawial. Tez trzeba mieć jakies swojego rodzaju szczęście, cos co ich przyciąga. I tak jak mowie, mysle sobie , ze z tym trzeba się już urodzić, nie da się tego wypracować. Seksapil, który podobno mam widocznie u mnie nie działa tak jak powinien. Nie mowie, ze jestem dla nich mało atrakcyjna, bo patrzeć się patrza, obserwują, usmiechaja się, ale na palcach jednej reki mogę wyliczyć ilu z nich zaincjowalo kontakt. B.malo. A to co piszesz, ze ktoś może o nas marzyc... no calkiem możliwe, ze marzy, tylko to tak na serio niczego nie zmienia. Można się pocieszać, ze ktoś marzy, ktoś wzbudzil zazdrość, ze ktoś chciał gdzies zaprosić, ale się bal. To niczego i tak nie zmienia. Ok- może jedynie spowodować, ze trochę lepiej poczujemy się na sercu i duszy, ale i tak final finalem, nic nam to nie dalo, jakby nie było;)
Czuje się sama dobrze z sobą, mam co robic, mam swoje pasje, ale chciałabym kogos poznac. No ale nie można mieć wszystkiego i chyba nie jest mi to zwyczajnie dane.
Te Twoje końcowe pytania hmm... jakos mnie nie przekonują.
Chce być z kims, ale nie na żadne skarby musowo.

166 Ostatnio edytowany przez Enii (2015-03-13 13:45:44)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Ajajaj moja droga najpiękniejsza kobieta to taka, która jest po prostu pewna siebie!

Co mi pozostaje powiedzieć hm..  staraj się robić swoje, żyć tak jak żyjesz i nie szukać na siłę miłości ;D Ona sama kiedyś się pojawi i nie ważne czy za rok czy za dwa a może za miesiąc, ważne żeby była szczera i prawdziwa!!! ;D Jedynie postaraj się otworzyć na ludzi i chociaż trochę zmniejsz swoją nieśmiałość, pamiętaj, że nikt nie jest idealny!
Pozdrawiam Anka!

167

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Czasem jest tak jak tu ktoś wcześniej napisał, że my mężczyźni nie mamy odwagi zainicjować kontaktu z Kobietą, która nas pociąga. Wiem po sobie, że tak bywa. Nie mam problemów z odnajdywaniem się w nowych miejscach, poznawaniem ludzi czy nieśmiałością. Nie mam problemów w rozmowie z Dziewczynami, koleżankami, przyjaciółkami. Natomiast przeważnie kiedy jakaś Dziewczyna mnie interesuje jako Dziewczyna to nie mam śmiałości.. Zawsze mam wrażenie, że pewnie nie jestem w jej typie, za wysokie progi dla mnie i etc etc.

168

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
pamparampam napisał/a:

Czasem jest tak jak tu ktoś wcześniej napisał, że my mężczyźni nie mamy odwagi zainicjować kontaktu z Kobietą, która nas pociąga. Wiem po sobie, że tak bywa. Nie mam problemów z odnajdywaniem się w nowych miejscach, poznawaniem ludzi czy nieśmiałością. Nie mam problemów w rozmowie z Dziewczynami, koleżankami, przyjaciółkami. Natomiast przeważnie kiedy jakaś Dziewczyna mnie interesuje jako Dziewczyna to nie mam śmiałości.. Zawsze mam wrażenie, że pewnie nie jestem w jej typie, za wysokie progi dla mnie i etc etc.

Rozumiem, aczkolwiek nie przemawia to do mnie. Ludzie którzy nas otaczają, jakos sa sparowani. Możesz jeszcze pol zycia być niesmialym i nic z tym nie zrobić, wiec cos zrob wink  Wiem, ze to co powiem, może zle zabrzmieć, chociaż wcale tak ma nie być, ale facet nie powinien być taki niesmialy i dup....  Teraz ktoś mi zarzuci, ze przecież kobieta tez może zrobić pierwszy krok. Ok- zgadzam się, może. Może dac mu do zrozumienia uśmiechem ze się jej podoba, ale nic więcej, nie za bardzo. Może jestem bardzxo staroswiecka, ale to facet powinien jakos zainicjować kontakt, a kobieta dac mu do zrozumienia, ze jest nim/albo nie jest zainteresowana. Zazwyczaj tak to powinno być na mojo oko..
Facet musi być facetem, a nie takim dzieckiem o którego trzeba się troszczyć i glaskac po glowce wink tzn nie mam nic do troszczenia się bo lubie, ale bez przesady. To on powinien dominować i stać nade mna, bo ja już jestem wystarczająco dominujaca osoba i chyba wlasnie w tym lezy mój problem.

169

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Też jestem staroświecki raczej i też paradoksalnie by dziwne troszkę było dla mnie by Kobieta "skakała" wokół mężczyzny by go zainteresować. Tylko wydaje mi się, że trochę źle zrozumiałaś wink Kto tu mówi o byciu dzieckiem, którym się trzeba opiekować. Akurat zaradności w życiu codziennym mi nie brakuje, nie potrzebuję by ktoś mną kierował, albo troszczył jak o dziecko. Nie mam też problemów z nieśmiałością czy brakiem pewności siebie, odwagi w mówieniu to co się myśli czy uważa w innych sytuacjach. Więc proszę nie generalizuj. Nie zabrzmiało to co napisałaś dla mnie jakoś źle czy obrażająco, ale po prostu rozbroiło mnie takie uogólnienie.

170

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Każdy z Was ma trochę racji. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Prawdą jest, że trzeba mieć też szczęście. Ja nie mam niestety ani do miłości, ani do pracy. Ostatnio odeszłam z pracy, właściwie jakoś nigdy nie miałam szczęścia do prac, zawsze było coś, ale to już mniejsza z tym. Szukam i liczę na szczęście, że uda mi się w końcu zdobyć "normalną" pracę i chociaż stabilizację. Bo właśnie jeśli nikogo nie znajdę, to po prostu zostanę z rodzicami (tak, zaraz powiecie, że to wstyd z rodzicami, że lepiej się wyprowadzić, że ludzie mieszkający z rodzicami są mało samodzielni, itd. itp.),ale zależy mi na pracy, stabilizacji finansowej, żeby te pieniądze były, żeby do życia rachunków się dołożyć i żebym miała na swoje przyjemności np. jakieś kursy, wyjścia, itd. To jest mój plan, jak pozostanę singielką.

Miłość droga Oldorando pytałaś mnie co zrobiłam. Jak pisałam wcześniej przede wszystkim zmieniłam wygląd, styl. Kiedyś to w ogóle chodziłam zaniedbana: ulizane cienkie włosy, 0 makijażu, rozciągnięte swetry, stare jeansy, plecak. Poszłam do koleżanki, która jest też stylistką, poradziła co i jak, schudłam. Wydawało mi się, że naprawdę ładnie wyglądam, że mam szansę. Miałam nadzieję, że skoro mężczyźni zwracają uwagę na wygląd, to właśnie dzięki temu kogoś znajdę- gdzie tam. Wybaczcie, ale jeżeli idę ulicą ładnie ubrana i słyszę: "że nie mam w domu lustra" i głupie śmichy, albo, że "nie potrzebuje maski na Halloween". To po prostu mi się odechciewa.

Nie mówmy, że wszyscy mężczyźni się boją podejść do kobiety. Przecież widziałam nieraz jak dziewczyny stojące np. koło mnie, czy moje koleżanki były podrywane. Dla mnie związek to nie jest film romantyczny:całuski, kwiatki, itd. Tylko samo bycie z tą osobą, wspieranie jej, wierność, zaufanie, czasem nawet mała sprzeczka, po której zawsze jest potem szybka zgoda- to jest prawdziwy związek. Starałabym się, żeby ten facet był ze mną szczęśliwy. Nie chcę wierszyków, kwiatków, super prezentów. Po prostu chcę prawdziwego związku, czegoś na serio, gdzie obydwoje byśmy się szanowali, kochali, wspierali... Czy to tak wiele? Szukałam też na portalach randkowych, ale też nic z tego. Normalnie radzę sobie z samotnością, no bo muszę, ale czasem mam tego dość. Nie szukam na siłę, nie będę szukała. Jestem staroświecka- nie podrywam facetów. Uważam, że on powinien zrobić pierwszy krok.

Po prostu wkurzam się, że nie mam tego "szczęścia" jak na razie, chociaż się starałam (i z pracami, no i skoro zmieniłam wygląd to też ze związkami). Marnuję się jako kobieta, w ogóle nie czuję się kobietą, jeżeli jestem obojętna. Widocznie nie jestem ani atrakcyjna, ani pewna siebie, ani seksapilu, ani niczego, co by tych mężczyzn przyciągało, bo przecież gdybym miała coś z tych cech, to bym nie była całe życie samotna.

Ciągle słyszę: nie martw się, kiedyś kogoś znajdziesz, będziesz szczęśliwa... I co? Nic. Taka wegetacja...

171

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie śledzę całego wątku, wiec nie jestem na bieżąco ale i tak się wypowiem tongue

Autorko, może twój makijaż nie jest zbyt dobrze zrobiony? Skoro przez dłuższy czas go nie robiłaś to nie masz w tym doświadczenia, to moja jedna z hipotez.
Drugą jest to że być może styl ubioru jaki sobie obrałaś, być może nie pasuje do twojej urody?
Przez neta ciężko to tak stwierdzić więc nie zakładam z góry że jest coś nie tak, po prostu gdybam. Musiałbym cię zobaczyć i co nie co doradzić.
Co do reszty to pocieszę cię ze znam i dużo starsze osoby od ciebie co nadal czekają aż szczęście się do nich uśmiechnie.
No nie ma lekko, pozostaje mieć tylko nadzieje na lepsze jutro.

172

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Ja raz stwierdziłam że będę niezależną singielką (stare dzieje, bo już nie jestem) i pójdę sama na imprezę - nie wesele, ale typowy bal.
I to była jedna z moich najgorszych decyzji w życiu big_smile

Mam być szczera? Olej gadanie swoich koleżanek? Jak one szukają faceta po to, żeby im "było łatwiej", to ja dziękuję. Utemperuj im nosa i powiedz że Ty nie potrzebujesz ułatwień i dasz sobie radę sama wink

Brzydka, bo brunetka? Zabiłabym big_smile

173

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Tom94 napisał/a:

Nie śledzę całego wątku, wiec nie jestem na bieżąco ale i tak się wypowiem tongue

Autorko, może twój makijaż nie jest zbyt dobrze zrobiony? Skoro przez dłuższy czas go nie robiłaś to nie masz w tym doświadczenia, to moja jedna z hipotez.
Drugą jest to że być może styl ubioru jaki sobie obrałaś, być może nie pasuje do twojej urody?
Przez neta ciężko to tak stwierdzić więc nie zakładam z góry że jest coś nie tak, po prostu gdybam. Musiałbym cię zobaczyć i co nie co doradzić.
Co do reszty to pocieszę cię ze znam i dużo starsze osoby od ciebie co nadal czekają aż szczęście się do nich uśmiechnie.
No nie ma lekko, pozostaje mieć tylko nadzieje na lepsze jutro.

Hehe, nooo odpowiedzi sporo. Nie spodziewałabym się. Dziękuję Wam za porady smile

Nie robię mocnego makijażu, bo z natury mam ciemną oprawę oczu, ani nie nakładam na twarz tony pudru, szpachli i nie wiadomo czego smile
Styl ubierania poradziła mi koleżanka (stylistka i fotografka). Ale jak wcześniej wspomniałam: zimą i jesienią to praktycznie tylko grube swetry, cała zapatulone w grube i ciepłe ubrania, bo jestem zmarzluch. Odżywam jak jest powyżej +30C do +40 i słońce. Uwielbiam taki żar. Zaraz radość, pozytywna energia, uśmiechnięta, lepiej ubrana wink

Fakt- nie ma lekko.

No tak kammiś, brunetka, no to "pospolita". Akurat nie uważam, że jestem gorsza z powodu koloru włosów czy oczu. Nie rozumiem takiego toku myślenia. Za każdym razem im mówię, że daję sobie radę. Nie histeryzuję, ani nic z tych rzeczy.

174 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-14 01:27:36)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kasiu- nie napisalam, ze wszyscy mezczyzni boja sie podejsc do kobiety- boja sie podejsc do CIEBIE
Wyglad- o ile nie jestes strasznie zapuszczona- znaczenie ma drugorzedne.
Moge sie z Toba zalozyc, o co chcesz, ze ubiore sie dowolnie, wyjde gdzies miedzy ludzi, i beda do mnie ci ludzie lgnac- usmiechac sie, zagajac......( jesli bede tego chciala)

Jesli slyszysz impertynenckie komentarze, to nie znaczy, ze wygladasz koszmarnie- to znaczy, ze wygladasz na kogos, komu mozna cos takiego bezkarnie powiedziec.pozwalasz sobie na to, zeby ktos sobie pozwolil...
Lapiesz?

Chodzi o to, ze to Ty, i tylko ty twoje nastawienie, twoja wola pozwala sie komus do ciebie zblizyc.
To ty wybierasz. Ty dopuszczasz do sytuacji . ty kreujesz swoja rzeczywistosc. Ty musisz zalozyc, ze on chce cie poznac- ty decydujesz jakiemu pozwolisz.

Nie daj sie dziewczyno- bo skonczysz z jakims amatorem potworow, ktory upotworni cie na dobre...
A wyjsc z tego, jest znacznie trudniej. Nie sluchaj o zanizaniu wymagan...o zwiazku z braku laku, o tym, ze jestes ksiezniczka.

Po prostu badz pewna swojej atrakcyjnosci. Badz tak pewna, jak tego, ze nie masz skrzydelek, i nie wyfruniesz przez okno...badz tak pewna, ze kazdy twoj gest, kazdy ruch, jest twoj, jest kobiecy i jest piekny. Badz pewna, ze kazdy chcialby z toba pogadac, pozartowac,..i cie poznac blizej... Badz pewna, ze jestes jedyna taka, ciekawa, mila, i otwarta na innych...

Zbieraj sobie dowody na potwierdzenie tego, zapamietuj spojrzenia, usmiechy, pogawedki na przystanku, przypominaj je sobie, kiedy masz watpliwosci. Pamietaj o nich, kiedy kogos nowego poznajesz. Odkresl gruba krecha to wszystko, co cie poniza. Nie mysl o tym- bylo minelo- jak bol zeba. Nie trzeba sie dalej krzywic- bo juz nie boli.

Pokaz kazdemu( kolezankom, znajomym, ) ze jestes kobieca na swoj wlasny sposob. Ze rozumiesz swoja kobiecosc, cenisz ja, i wymagasz dla niej szacunku. Nie jestes kumplem, tylko kobieta.

Najtrudniej zaczac- potem jest z gorki, bo nowe doswiadczenia zastepuja stare, wypieraja zle nawyki.
Nie boj sie usmiechnac do nieznajomego, nie boj sie ogladac za kims, spogladac na kogos, wyprostuj ramiona, nie chodz szybko- tylko pieknie.

175

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Kiwatuszek- cieszę się, że mogłam coś doradzić, bo sama przez to przechodziłam i doskonale Cię rozumiem. Kiedyś mieliśmy zadanie domowe w gimnazjum, gdzie miałam napisać autocharakterystykę. Tak się opisałam, że zaraz pani od polskiego mamę do szkoły wzywała na rozmowę. Pisałam tam w sumie podobnie jak Ty napisałaś o swoim problemie.

W jaki sposób próbowałaś?

Tylko właśnie wejście w to odpowiednie dla mnie środowisko mnie zmieniło, bo nauczyłam się rozmawiać normalnie, bez rozmyślania czy powiem dobrze czy źle. Z czasem nawet mnie bardzo polubili, ciągle żartowaliśmy, ale trzeba się starać, pokazać siebie. Pisałaś, że ludzie myślą, że jesteś miła i grzeczna, takie osoby się lubi, więc naprawdę wierzę, że dasz radę. Nie rób niczego wbrew sobie, bądź sobą, a nie na siłę, żeby być fajną. Lepiej szukać ludzi podobnych. Piszesz, że nie chodzisz na imprezy, itd. Nie chodzenie na imprezy czyni kogoś "fajnym". Jest wielu spokojnych ludzi tak jak Ty.

Też patrzę czasem smutna, że nie mam chłopaka i jestem smutna jak słucham opowieści moich koleżanek, które są w związku. Ale mam tez takie, które miały wiele związków i nigdy nic nie wychodziło. One same już wolą być singielkami, żeby odpocząć od wariatów i mieć spokój. Wniosek taki, że możemy się cieszyć, że nie musiałyśmy się zamartwiać, że ktoś nas zdradzał np. Mnie to np. trochę pociesza- spokój, mniej zmartwień.

Pozdrawiam serdecznie smile

Starałam się podejść do życia w sposób pozytywny, nawet zaczęłam wychodzić z domu. Chodziłam na fitness-gdzie myślałam, że poznam tam fajnych ludzi, że chociaż uda mi się otworzyć, że będę bardziej odważniejsza itp. Niestety to się nie udało, choć z początku nabrałam większej pewności siebie, to i tak to wszystko gdzieś "uciekło". Niestety, mam problem z poznawaniem nowych ludzi, bo w swoim życiu nie raz się "sparzyłam", ludzie wielokrotnie mnie ranili...i przez to nie mam zaufania do nich, i zamknęłam się w sobie...Kiedyś byłam inna, bardziej odważniejsza i rozmowna...a teraz już taka nie jestem.

Natomiast co do miłości to tak jak ktoś tu wcześniej napisał trzeba mieć trochę szczęścia. Bo co z tego, że jeśli będzie się miało na oku jakąś osobę i będzie się z nią w związku, jak później może się okazać, że z tą osobą nie da się wytrzymać, albo ona nas zrani. 
Ale wiadomo, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie, że wszystko będzie dobrze, że się uda.

Ja niestety mam zaniżoną samoocenę i np. każde spojrzenie chłopaka na mnie, powoduje, że zastanawiam się czy wszystko z moim wyglądem jest ok i dlaczego on się na mnie patrzy, czy aż tak źle wyglądam. Może to głupie ale tak jest.

176

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

kasha151288, jestem w podobnej sytuacji - niedługo stukną 24 lata, a na koncie nawet jednej randki. Nie robię z tego tragedii, bo biorąc pod uwagę ilość moich zainteresowań, potencjalnego kandydata nawet nie miałabym gdzie upchnąć w swoim planie, ale sam fakt, że przez całe lata praktycznie zero zainteresowania ze strony płci przeciwnej, jest już trochę niepokojący. Jeszcze nie tak dawno miałam kilka znajomych w podobnym stanie, ale ostatecznie wszystkie sobie kogoś znalazły (pocieszający fakt: nawet w tym wieku da się).

Muszę się z Tobą zgodzić w kwestii obcokrajowców. Niedawno spędziłam dłuższy czas za granicą i tam nastawienie do mnie było zupełnie inne, a faceci przynajmniej jakkolwiek zainteresowani (cóż, nie zmieniło to ostatecznie mojej sytuacji, ale przynajmniej dodało trochę pewności siebie). A nawet ci, którzy nie byli zainteresowani w sensie randkowania, odnosili się do mnie zwyczajnie po kumpelsku i po raz pierwszy w życiu dorobiłam się znajomych płci męskiej na wyjście na piwo czy filmowy wieczór. Co był dla mnie niezłym szokiem, bo przez całe lata tutaj faceci traktowali mnie jak powietrze - co było irytujące w kontaktach twarzyskich, ale już zupełnie problematyczne i upokarzające w kwestiach zawodowych. I tu niezłe odkrycie - wróciłam do Polski i już nie traktują mnie jak pchłę, chociaż do normalnych kontaktów towarzyskich wciąż daleko, co wróży, że jeśli będę dalej czynić postępy w takim tempie, to może za 10 lat dorobię się zaproszenia na kawę.

Czy ktoś ma blade pojęcie, z czego wynika ten brak zainteresowania ze strony Polaków, kiedy za granicą (i nie mówię tu o odległych egzotycznych krajach, tylko o Europie) jakiekolwiek zainteresowanie jest? Chyba że to po prostu błąd statystyczny.

177 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-03-14 10:34:27)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Patataj napisał/a:

Czy ktoś ma blade pojęcie, z czego wynika ten brak zainteresowania ze strony Polaków, kiedy za granicą (i nie mówię tu o odległych egzotycznych krajach, tylko o Europie) jakiekolwiek zainteresowanie jest? Chyba że to po prostu błąd statystyczny.

Zależy gdzie jest to "za granicą". wink Jeżeli np w Hiszpanii (nie nazwałabym jej egzotycznym krajem tongue), to może im się podobać Twoja jasna karnacja. smile Pomijając fakt, że mam podobne obserwacje. Południowcy są chyba śmielszy. Jednak nie gloryfikowałabym ich aż tak bardzo - każdy medal ma dwie strony. Jeżeli chodzi o inne zakątki świata, to pojęcia nie mam. A może ty zachowujesz się inaczej? Jesteś bardziej podekscytowana nowościami, zainteresowana, rozglądasz się... Wtedy mężczyźnie jest łatwiej zainicjować kontakt.

kasha napisał/a:

No tak kammiś, brunetka, no to "pospolita". Akurat nie uważam, że jestem gorsza z powodu koloru włosów czy oczu. Nie rozumiem takiego toku myślenia.

Wydaje mi się że bardziej pospolite są szatynki. Brunetek wcale nie ma tak wiele. Jednak odnoszę wrażenie, że panowie chętniej zagadują do blondynek. big_smile Może wydają im się łagodniejsze, mniej się ich boją? wink

178

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
daenerys7 napisał/a:

Zależy gdzie jest to "za granicą". wink Jeżeli np w Hiszpanii (nie nazwałabym jej egzotycznym krajem tongue), to może im się podobać Twoja jasna karnacja. smile Pomijając fakt, że mam podobne obserwacje. Południowcy są chyba śmielszy. Jednak nie gloryfikowałabym ich aż tak bardzo - każdy medal ma dwie strony. Jeżeli chodzi o inne zakątki świata, to pojęcia nie mam. A może ty zachowujesz się inaczej? Jesteś bardziej podekscytowana nowościami, zainteresowana, rozglądasz się... Wtedy mężczyźnie jest łatwiej zainicjować kontakt.

Za granicą to Finlandia (tu nie spodziewałabym się zbyt gorącego temperamentu tongue). Staram się nie gloryfikować, bo po pierwsze - wolałabym jednak związać się z Polakiem, a po drugie wiem, że na te różnice wpływ ma wiele różnych czynników, niekoniecznie narodowość - i właśnie te czynniki chciałabym znaleźć, bo może tak naprawdę w moim zachowaniu potrzebne są nieznaczne zmiany. Myślę, że to podekscytowanie i zainteresowanie może mieć właśnie wpływ - czasami jest podobnie, kiedy zajmuję się moim hobby, które mnie dobrze napędza. Znaczenie może mieć też to, że kiedy mówię po angielsku, mam wrażenie, że jestem trochę innym człowiekiem - mniej spiętym i bardziej pewnym siebie.

Mam też wrażenie, że w Finlandii był to świeży start, a w Polsce mam jakąś zapisaną w podświadomości ludzi łatkę, że nikt się mną nie interesuje i nie jestem "w obiegu" ludzi, którzy z mniejszymi lub większymi przerwami, ale są w związkach - i do tego obiegu trudno jest wejść tak po czasie.

179 Ostatnio edytowany przez ThinkingofYou (2015-03-14 15:59:27)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Skąd różnice między mentalnością naszą, a zagraniczną? Skąd zachwyt nad ludźmi z oddali?
Polki i Polacy mają niskie poczucie własnej wartości, a jednocześnie wysokie przywłaszczania sobie innych. To komplikuje więzi, ludzie sie do siebie nie uśmiechają, a cała gama dobrych zachowań jest udawana.

Z kolei arabowie, afrykanerzy zostali wychowani w modelu gdzie to kobieta jest zawsze uległa (jej biologiczna rola) przez co sami prezentują bardzo męskie cechy. To kobiety przyciąga, także nasze, które są nazbyt dominujące oczekując równie dominującego partnera i się jednak z nim nie pozabijać.

Dominująca kobieta łamie swoją naturę przez co musi sie związać z mężczyzną niemęskim (łamiącym swoją naturę), by stworzyć dobry związek. Niestety niemęscy kobiet nie pociągają i w ten sposób takie kobiety blokują sobie drogę.

Oczywiście osobnym aspektem jest wygląd...

180 Ostatnio edytowany przez aronia85 (2015-03-14 17:36:35)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
ThinkingofYou napisał/a:

Skąd różnice między mentalnością naszą, a zagraniczną? Skąd zachwyt nad ludźmi z oddali?
Polki i Polacy mają niskie poczucie własnej wartości, a jednocześnie wysokie przywłaszczania sobie innych. To komplikuje więzi, ludzie sie do siebie nie uśmiechają, a cała gama dobrych zachowań jest udawana.

Z kolei arabowie, afrykanerzy zostali wychowani w modelu gdzie to kobieta jest zawsze uległa (jej biologiczna rola) przez co sami prezentują bardzo męskie cechy. To kobiety przyciąga, także nasze, które są nazbyt dominujące oczekując równie dominującego partnera i się jednak z nim nie pozabijać.

Dominująca kobieta łamie swoją naturę przez co musi sie związać z mężczyzną niemęskim (łamiącym swoją naturę), by stworzyć dobry związek. Niestety niemęscy kobiet nie pociągają i w ten sposób takie kobiety blokują sobie drogę.

Oczywiście osobnym aspektem jest wygląd...

Kochani, wszystko to zależy od człowieka indywidualnie, ale pracując na codzien z roznymi ludzmi roznych narodowości moge stwierdzić, ze mezczyzni faktycznie w Polsce wypadają o wiele słabiej niż np. w Hiszpanii jak już ktoś wcześniej powiedział, we Wloszech czy np. w Niemczech bądź w Holandii. Slabiej pod względem podejścia do kobiet, jakiejś takiej męskiej odwagi w zwykłym obyciu z kobietami, spotkaniach towarzyskich. Ci wszyscy w odróżnieniu od Polakow maja większe poczucie swojej wartości, nie tylko narodowej ale ogolno pojętej. Generalnie spowodowane jest to w glownej mierze w miare dobra sytuacja materialna (ktoś może mi zarzucić, ze w Hiszpanii kryzysy we Wloszech tez) Ok. Zgadzam się z tym, ale mimo wszystko to sa narody które nie "bunkruja się" w domach,kobiety w domach mało kiedy gotuja, tylko wychodzą kilka razy dziennie na 'glupi" obiad, na którym dyskutują, spotykają się, poznają nowych ludzi.Biesiaduja i suma summarum prowadza przez to trochę inne zycie niż my tutaj. Stac ich na takie wychodzenie ( i bynajmniej nie mowie tutaj o wychodzeniu na piwo), a zycie materialne pozwala im na liczne rozrywki, które powodują to ze się bardziej socjalizują. To wszystko sa to takie swoiste rytualy, które na bank wplywaja na to jak smiali i pewni siebie sa mezczyzni, a  potem kolo się zamyka. Panowie sa śmielsi, kultura "bycia" w knajpach/restauracjach/innych lokalach jest tam rozwinieta na odpowiednim poziomie, maja kase, maja czas na fryzjera, kosmetyczke, mezczyzni bardziej dbaja o siebie a takie zycie do którego sa przyzwyczajani od malenkosci powoduje to, ze nie maja kompleksow i nie sa upośledzeni w kontaktach z kobietami, z nieznajomymi. Nawet ostatnio czytałam o tym jakiś dobry artykuł.To wszystko wlansie wpływa na to, ze nie boje się podejść do kobiety na ulicy, zagadać, zaprosić od razu na kawe. Nie boja się takiego odrzucenia. Jeśli dobrze się przeanalizuje to mało mężczyzn z naszym kraju ma taka swoista swobode..
Żeby było jasne- nie oceniam Polakow, nie gloryfikuje ani jednych ani drugich, tylko stwierdzam fakty.

181

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Zgadzam się z Aronią85 coś w tym jest, że mężczyźni za granicą są bardziej pewni siebie, zagadują do kobiety. A jeżeli tak jest, że kobieta słyszy komplementy, widzi, że mężczyźni się nią interesują, to ona również jest pewna siebie, więcej się uśmiecha, jest bardziej atrakcyjna. Ja taka jestem i chyba nie jestem wyjątkiem. Kobiety muszą być przekonywane o swojej atrakcyjności, potrzebujemy tego. Jeżeli kobieta się stara, chce wyglądać atrakcyjnie dla mężczyzn, a mimo to nadal jest im obojętna, no to niestety tutaj samoocena spada.
Jak zawsze koleżanki wypytują mnie o uczuciowe kwestie. Ostatnio powiedziałam koleżankom: skoro jakoś Polakom się nie podobam, to może obcokrajowiec jakiś się znajdzie? Usłyszałam, że jak Polacy na mnie nie zwracają uwagi, to obcokrajowcy tym bardziej smile Pozytywnie.

Jest bardzo wiele dziewczyn, które decydują się na związek z obcokrajowcami. Osobiście nie widzę w tym niczego złego, jeszcze się cieszyć bardziej, że mimo różnic językowych, kulturowych mogą stworzyć szczęśliwą parę. Ale przy okazji przykro czytać komentarze takich zawistnych hejterów, typu: " kolejna Polka się puszcza z "ciapatymi", albo że "zdradza Polaków", że "Polki to k***y, bo lecą na obcokrajowców" i jeszcze inne przykre rzeczy. Są grupy kobiet na fb, będących w związkach z obcokrajowcami. Warunki takie (niestety), że w grupie mogą być tylko Polki, bo mężczyźni pisali do nich chamskie teksty. Nie rozumiem tego zjawiska, nieważne czy Polak, czy Niemiec, czy Hiszpan, czy nawet Arab- jak są szczęśliwi, to niech będą. Po co tyle jadu.

No i myślenie, że ktoś jest gorszy bo jest szatynką, blondynką, rudą, brunetką? Jasne, każdemu się co innego podoba, inny typ urody, co nie znaczy, że o innych można mówić, że są gorsi i nie mają szans. Przez to, że mam ciemne oczy, włosy, rysy twarzy nie zbyt słowiańskie, to też nieraz słyszałam, że: "na mnie to by nawet żaden Arab nie spojrzał". To też pozytywne.

182 Ostatnio edytowany przez Revenn (2015-03-15 01:38:54)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Kwiatuszek1212 Twoja nieśmiałość wiąże się moim zdaniem z bardzo niską samooceną. Zamiast korzystać z rozmowy, to rozmyślasz, czy przypadkiem znowu nie powiesz czegoś głupiego i nie zostaniesz przez to źle odebrana. Jeżeli jesteś bardzo nieśmiała, to trudno w takiej sytuacji znaleźć chłopaka. Z tego co zauważyłam, to wolą zdecydowanie bardziej przebojowe, pewne siebie. Tu nie chodzi o wygląd, bo przecież wiele z tych dziewczyn wcale nie są jakimiś pięknościami, a mimo to nie mogą się opędzić od facetów. Ciężko mi doradzić co mogłabyś zrobić, bo ja sama nie jestem dobrym przykładem. Mam prawie 27 lat i nigdy chłopaka nie miałam, co mnie czasem wkurza i zastanawia dlaczego tak jest.

Ja sama kiedyś byłam bardzo nieśmiała, właściwie prawie nic nie mówiłam, ale potem zmieniłam środowisko, poznałam ludzi, którzy mieli podobne zainteresowania jak ja. Wcześniej w gimnazjum np. nie byłam lubiana, bo właściwie zupełnie się od nich różniłam: nie miałam z nimi wspólnych tematów, nie w głowie mi byli chłopacy i kosmetyki. Wmawiano mi jaka to jestem brzydka, koledzy się wyśmiewali, często płakałam... Byłam i jestem plastyczką. Chodziłam do psychologa, na kółka plastyczne i pani od plastyki rozumiała mój problem. Poradzono mi, czy bym spróbowała zdawać do Liceum Plastycznego, bo tam są ludzie podobni do mnie. Zdałam, poznałam tam ludzi podobnych do mnie, chociaż na początku z powodu mojej nieśmiałości było ciężko. Ale z czasem jak poznawałam tych ludzi, od rozmowy do rozmowy, przekonałam się, że nie są źli, że właściwie mamy wiele wspólnego. Otworzyłam się. Ale oczywiście musiałam ja się starać i oni musieli chcieć. Uznałam, że nie mogę siedzieć ciągle cicho. Starałam się trzymać grupy, nie siedzieć z boku. Zmieniło się, już tak niesmiała nie jestem. Chociaż nadal jest tak, że jak jestem w grupie ludzi zbyt innych ode mnie, to nie mamy wspólnych tematów, więc bywało, że niekoniecznie z nimi rozmawiałam, przez co myśleli, że jestem cicha i nieśmiała. Tak więc myślę, że powinnas próbować otworzyć się na ludzi. Piszesz, że nie masz zainteresowań. Dzisiaj jest pełno grup, gdzie można rozmawiać o czymkolwiek: o naszych zwierzakach domowych np. Na pewno jest coś co lubisz i są takie grupy. Może tam właśnie poznasz ludzi podobnych do siebie i będzie Ci łatwiej? smile

Ja mam odwrotnie, zwracam uwagę częściej na te ciche, spokojne i nierzucające się w oczy. Ale z tego co piszesz to może w takim razie coś ze mną jest nie tak smile

183

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

W sumie to ja doszedłem do podobnych wniosków ale względem kobiet.
Musisz wiedzieć autorko że mamy właściwie ten sam problem.
Byłem już w prawie każdym kraju w Europie i muszę wam powiedzieć że tam czułem się jak atrakcyjny facet.
Kobiety nie są oburzone jak chce je zaprosić do tańca na dyskotece, z miłą chęcią rozmawiają a nawet same z siebie zagadują, nie to co u nas.
Ale też fakt faktem w innych krajach żyje się lepiej. Można pozwolić sobie na więcej i ludzie przez to luzują.
Gdyby u nas sytuacja finansowa była na poziomie Niemiec to i Polacy i Polki stali by się pewni siebie a tak mamy to co mamy.
Więc pomysł na związek z osobą z innego kraju uważam za jak najbardziej ok.

184 Ostatnio edytowany przez seymour (2015-03-16 18:09:49)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Czytam ten temat od dawien dawna i zastanawiam się coraz bardziej nad Twoim fenomenem. Z opisu musisz być b. atrakcyjną kobietą, masz pasję, nie jesteś cichą zakompleksioną myszką i znasz swoją wartość mimo doświadczonych wcześniej zgryźliwości ze strony rówieśników. Kompletnie nie rozumiem facetów w Twoim otoczeniu, wybacz, to muszą być jakieś oślepione, tępe krety, że żaden się Tobą nie zainteresuje big_smile W ogóle to masz na dodatek chamskie koleżanki.. "Jak Polak się Tobą nie zainteresował to za granicą tym bardziej" - waliłabym je młotem w pusty łeb..

Wiem, że nie potrzebujesz pocieszeń, ale powiem ci, że w moim życiu uczuciowym od zawsze było jak na pustyni - hula jedynie wiatr. Ostatnio jest coraz gorzej, mimo że schudłam, zaczełam sie lepiej ubierać i poszłam do pracy to spodobałam się jedynie jakiemuś pijanemu staruszkowi za barem(tam pracuję), który zdecydowal mi się oświadczyć ;P Jak mnie spodoba się jakiś chłopak to automatycznie jestem u niego bez szans, mną natomiast nie interesuje się nikt. Błędne koło, ale wydaje mi się, że spotkasz w koncu odpowiedniego mężczyznę. Ja widocznie muszę pozostać sama.

185

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Dziękuję Seymour za miłe słowa, ale nie uważam, że jestem ładna. Przeciętna. Ale nie oznacza to, że "nie muszę nosić maski na Halloween". Mam bardzo niską samoocenę to fakt. Widzę się jako gorszą od innych, myślę, że gdyby się znalazł ktoś z kim byłabym szczęśliwa, to cóż, może zmieniłabym swoje nastawienie. Ja się nie muszę wszystkim podobać, wolę się podobać temu jedynemu. Koleżanki też dołują to fakt. Nie uważam, że jestem gorsza tylko dlatego, bo nie mam za bardzo słowiańskiej urody. Były gorsze teksty koleżanek: 1 powiedziała, że jej koledzy z pracy stwierdzili, że jestem "nieatrakcyjna" i nie chcieliby ze mną pracować. Po prostu koleżanki widzą, że mam kompleksy, pozwalam sobie na to, żeby tak o mnie mówić, więc jest jak jest. Może dlatego mam nastawienie jakie mam :pesymistyczne i negatywne. Oj dołków było pełno. Seymour mówisz, że faceci wokół mnie to kretyni. Cóż mam kilku sąsiadów, którzy są singlami, w moim wieku, czy tam troszkę starsi ode mnie, nigdy nawet nie powiedzieli do mnie "cześć". Kiedyś będąc sama na wakacjach z rodzicami poznaliśmy rodzinkę Polaków, ich syn też samotny. Podobałam się jego ojcu i zaproponował, żebyśmy może się chociaż spotkali z tym synem na kawę, skoro tez jestem sama. Ten synek kompletnie nie był zainteresowany, nawet "cześć" nie mówił. Na tych samych wakacjach podeszło do mnie 2 młodych Niemców, porozmawialiśmy, powiedziałam im, że singielka to jakoś nie mogli na początku uwierzyć, że taka dziewczyna może być singielką, ale byli mili, fajnie się rozmawiało... Inny przykład: szłam z siostrą ulicą, to było na wakacjach na Mazurach. Jacyś kolesie zaczęli za nami krzyczeć, że "idą 2 maszkarony". Zresztą moja siostra to jeszcze gorszą sytuację miała niż ja, bo ciągle poniżana,. No to jakie tu ja mam mieć nastawienie? 

Co do chamskich tekstów koleżanek- nie ma czego zazdrościć, ich faceci nie w moim typie. Mimo tego że mam kompleksy, to nie jestem desperatką, mam swoje zasady i po prostu nie będę łapała byle kogo. A pasje warto mieć. Ostatnio zajęłam się akwarystyką- czytanie o rybkach, roślinkach, osprzętowaniu uspokaja jak ma się dołki. Zajmuje się głowę czymś innym. Dlatego Seymour warto znaleźć coś co lubisz, a na pewno jest coś co lubisz robić, o czym lubisz rozmawiać.

Seymour masz pracę, gdzie spotykasz wielu ludzi, może właśnie tam kogoś spotkasz w kim się zakochasz? Każda z nas ma szansę na spotkanie kogoś prędzej czy później, ale kłamstwem jest jak się mówi, że każdy znajdzie kogoś. Jest wiele samotnych osób, którym się nigdy w życiu nie udało nikogo znaleźć. To nie był ich wybór, tak się zdarza. Myślę, że nie można się z tego powodu załamywać. Te samotne osoby w końcu też się nie powiesiły z powodu samotności, tylko działają, pracują. Pracowałam kiedyś z taką starszą Panią, całe życie była singielką, ale miała pozytywne nastawienie do życia. Powinnam się od niej nauczyć tego optymizmu. Bardz sympatyczna, dużo żartowała. Sama jeździła na wakacje. Radziła sobie bardzo dobrze. Więc mimo wszystko nie powinnyśmy się poddawać, bo życie nie toczy się wokół facetów. A jeżeli nas nie doceniają, to szkoda tego życia. Dlatego warto robić coś co lubisz robić smile Pasje. Ja polecam smile

186

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kiedy czytam o takich rzeczach jak "idą 2 maszkarony"  to tracę wiarę w ludzkość yikes Mam ochotę na kilka minut wstąpić w postać Terminatora i powystrzelać wszystkich, którzy ci tak mówili. Musiałabym zobaczyć Twoje zdjęcie, ale to chyba zbyt duże wymagania, wiem o tym. Mimo to bardzo ciekawi mnie jak wyglądasz. Skoro piszesz, że jesteś przeciętna, to powiem ci, że to akurat jest żaden argument za Twoim byciem singielką. Mam mnóstwo koleżanek również przeciętnych, ba, nawet brzydkich. Jedna sięga mi do poziomu piersi(mam 178 cm), jest pryszczata i niezgrabna, a zawsze ma wokół siebie wianuszek facetów. Zagadują do niej nawet w autobusie, nieznajomi. Od ponad roku jest w szczęśliwym związku. Nie ona jedna, wiele koleżanek nie grzeszących urodą też opędza się od adoratorów. I Ty chyba domyślasz się, skąd się to bierze - brak kompleksów. Laski mają, tak kolokwialnie mówiąc, wywalone na własny wygląd i idą do przodu nie bacząc na swoje mankamenty(których mogą nawet nie być świadome, albo olewać je). Wspomniana przez Ciebie przeciętność nie pogarsza sytuacji w najmniejszym nawet stopniu. Można być przeciętną i mieć powodzenie, wystarczy ładne ubranie, makijaż, uśmiech i dobry gest. Ale tego ci pewnie nie brakuje smile Wydaje mi się, że żyjesz w jakimś okropnym środowisku, trafiasz na zadufanych w sobie, nadąsanych ludzi. Czytając Twoje "wypociny" mam wrażenie, że taka osoba nie powinna mieć zaniżonej samooceny wink Nie wiem co ja mam powiedzieć.. U mnie kłania się brak zainteresowań, ubytki na umyśle. Brak mi pasji do czegokolwiek, nawet w pracy to zauważam, gdy nie mam pojęcia o czym rozmawiają klienci. Ostatnio jak grałam w szachy z takim chłopakiem, a patrzył na to mój szef(oczywiście przegrałam w przeciągu pięciu minut wink ) to oboje mnie wyśmiali. Szef nic nie powiedział, ale koleś z pełną pogardą w głosie spytał "co Ty tu robisz w ogóle?". Próbowałam się z tego śmiać, ale nie było mi miło słysząc te słowa. Co dziwne, ten sam chłopak ostatnio jest dla mnie podejrzanie miły, gdy przychodzi do mnie do pubu. Cały czas się na mnie patrzy, wypytuje mnie o różne rzeczy, prawi komplementy. Dziwna sprawa, po tym jak troche chamsko mnie potraktował. Szkoda właśnie, że nie mam zainteresowań, niby lubię sport, siłownię, rower, ale zawsze muszę to robić sama i ma prawo mi się to znudzić.. A ile można siedzieć w domu i czytać książki? Przepraszam, że może "miażdżę" Twój punkt widzenia na te nieszczęsne sprawy sercowe, ale uważam, że kobieta, zwłaszcza młoda, powinna mieć przy sobie mężczyznę. Jeśli nie chce - w porządku, może nie chcieć. Ale jeśli chcesz być w związku, a nie ma go z kim stworzyć to ciężko się oszukiwać, że wszystko jest w porządku. I przeraża mnie trochę myśl, że będę(całkowicie prawdopodobnie) taką starszą panią z kotami neutral

187

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Autorko- poczytaj seymur.
Bo dobrze gada- nie tylko zadbane pieknosci maja powodzenie.

Powodzenie maja kobiety otwarte na powodzenie, a ty jestes w blednym kole.otoczenie utwierdza cie w przekonaniu, zes paszczxur- a ty utwierdzasz w tym otoczenie...
Tylko ty mozesz to przerwac.

Napisalam ci jaka kobieta jest atrakcyjna- taka, ktora sie za atrakcyjna uwaza.

Inni mysla o tobie to, co ty pozwalasz im myslec.
Zamiast smecic- sprobuj- wyjdz na spacer, ( wiosna idzie) przejdz sie ulica, usmiechaj sie do wszystkich przechodniow, ( zrob to celowo!) poczuj sie jak milion$ poczuj sie gwiazda- wyobraz sobie, ze swiat lezy u twoich stop...a jak juz to poczujesz, to zagadaj do kogos- zapytaj o droge, albo cos- i usmiechnij sie do niego, skomplementuj cos, popatrz mu odwaznie w twarz...oczaruj.....i idz dalej...

A jutro znow idz na taki spacer- gwarantuje, ze najdalej za tydzien doczekasz sie komplementow- to nic trudnego- tylko musisz zaczac.......od siebie.

188 Ostatnio edytowany przez seymour (2015-03-17 02:11:05)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
oldorando napisał/a:

Zamiast smecic- sprobuj- wyjdz na spacer, ( wiosna idzie) przejdz sie ulica, usmiechaj sie do wszystkich przechodniow, ( zrob to celowo!) poczuj sie jak milion$ poczuj sie gwiazda- wyobraz sobie, ze swiat lezy u twoich stop...a jak juz to poczujesz, to zagadaj do kogos- zapytaj o droge, albo cos- i usmiechnij sie do niego, skomplementuj cos, popatrz mu odwaznie w twarz...oczaruj.....i idz dalej...

A jutro znow idz na taki spacer- gwarantuje, ze najdalej za tydzien doczekasz sie komplementow- to nic trudnego- tylko musisz zaczac.......od siebie.

Musiałaby sobie przed takim spacerem odpalić porządny majeran, albo goolnąć kilka setek whiskacza, bo takiego samopoczucia nie załatwisz OD TAK u dziewczyny, która latami boryka się z niską samooceną. To są uczucia zakorzenione tak głęboko, do których przyzwyczajamy się tak bardzo, że praca nad wyrzuceniem ich z umysłu trwa cholernie długo i nigdy nie jest w 100% kompletna, bo zawsze zostaje jakiś ślad. Poza tym, sama pisze co chwila, że ma pasje i robi coś, co jej sprawia przyjemność, desperatką nie jest i nie kiwa się w tył i przód przed komedią romantyczną w TV tongue
Wiem coś o tym, bo moja samoocena też leży na podłodze kilka pięter niżej. Jeżeli tylko pewne siebie babki mają facetow to 70% byłoby samotne. Znam wiele przypadków zakompleksionych grubasek, za którymi lata nie jeden przydupas. I nie w celach seksualnych wyłącznie, jako przyjaciel i kochanek. Mnie to wkurza, bardzo bardzo, że z jednej strony istnieje teoria, że mężczyźni to zdobywcy i podrywanie kobiety sprawia im satysfakcję. My mamy tylko siedzieć, uśmiechać się, ładnie pachnieć i wyglądać. Ale mnie wszyscy mają głęboko, teraz w pracy zbieram tylko oświadczyny i maślane uśmiechy starych, śmierdzących pijaków. Trochę przykre.

189 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-17 02:26:09)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
seymour napisał/a:
oldorando napisał/a:

Zamiast smecic- sprobuj- wyjdz na spacer, ( wiosna idzie) przejdz sie ulica, usmiechaj sie do wszystkich przechodniow, ( zrob to celowo!) poczuj sie jak milion$ poczuj sie gwiazda- wyobraz sobie, ze swiat lezy u twoich stop...a jak juz to poczujesz, to zagadaj do kogos- zapytaj o droge, albo cos- i usmiechnij sie do niego, skomplementuj cos, popatrz mu odwaznie w twarz...oczaruj.....i idz dalej...

A jutro znow idz na taki spacer- gwarantuje, ze najdalej za tydzien doczekasz sie komplementow- to nic trudnego- tylko musisz zaczac.......od siebie.

Musiałaby sobie przed takim spacerem odpalić porządny majeran, albo goolnąć kilka setek whiskacza, bo takiego samopoczucia nie załatwisz OD TAK u dziewczyny, która latami boryka się z niską samooceną. To są uczucia zakorzenione tak głęboko, do których przyzwyczajamy się tak bardzo, że praca nad wyrzuceniem ich z umysłu trwa cholernie długo i nigdy nie jest w 100% kompletna, bo zawsze zostaje jakiś ślad. Poza tym, sama pisze co chwila, że ma pasje i robi coś, co jej sprawia przyjemność, desperatką nie jest i nie kiwa się w tył i przód przed komedią romantyczną w TV tongue
Wiem coś o tym, bo moja samoocena też leży na podłodze kilka pięter niżej. Jeżeli tylko pewne siebie babki mają facetow to 70% byłoby samotne. Znam wiele przypadków zakompleksionych grubasek, za którymi lata nie jeden przydupas. I nie w celach seksualnych wyłącznie, jako przyjaciel i kochanek. Mnie to wkurza, bardzo bardzo, że z jednej strony istnieje teoria, że mężczyźni to zdobywcy i podrywanie kobiety sprawia im satysfakcję. My mamy tylko siedzieć, uśmiechać się, ładnie pachnieć i wyglądać. Ale mnie wszyscy mają głęboko, teraz w pracy zbieram tylko oświadczyny i maślane uśmiechy starych, śmierdzących pijaków. Trochę przykre.

1 seymur- ja tez znam takie grubaski...duzo mowia o swoich kompleksach, a na prawde uwazaja, ze sa super ze swoja figura- to kokieteria czesto....i owszem maja powodzenie. Grube, pryszczate, niskie, kazda, ktora uwaza, ze jest 8 cudem swiata....

2 aaa, wiem, wiem, ze przestawienie sobie w glowie jest strasznie ciezkie.
Z postawy" przepraszam, ze zyje" na zaszczyce cie swoja uwaga...
Tylko od czegos trzeba zaczac- a kazdy usmiech, komplement odwraca w glowie to myslenie.
Mnie tego faceci nauczyli- i to dziala- o dziwo, na stare lata, wciaz sie zdumiewam- bo, tak, tez bylam na dnie. Czasem cos ze mnie wylazi- ale walcze. Nie pozwalam sobie sama na to- szkoda zycia.
Jak jest bardzo zle spotykam sie z kims, kto mnie dowartosciuje, i laduje akumulator.
Wiem, wiem, ze jest ciezko- ale jesli ty tego nie zmienisz- to nikt.
Ani ten jedyny, ani przyjaciolka, ani terapeuta- nikt.

Kazdy malutki sukces to krok na drodze do zmiany. Masz nieograniczona ilosc prob. Trzeba wypierac z glowy stare wzorce nowymi.


A ten jedyny bedzie dopiero potem- bo on tez chce miec super kobiete- czyli taka, ktora jest pewna, ze jest super- i dopiero na tym buduje jakies " MY"


PS - mylisz sie- znakomita wiekszosc kobiet uwaza, ze jest 8 cudem- tylko kokieteria nie pozwala im sie do tego przyznac.....oj, oj,....jaka ja gruba...buuuu...ale zawsze lepsza od ciebie- mowi przyjacoleczka...( cos ci to mowi?)

190

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Wszystko mozna--moja s.p mama zachwycala sie tina turner( stare dzieje) miala dno, dna, katowana przez meza, upodlona, czarna, kedziezawa....no dno...i wyszla na estrade, a nogi- przyslowiowe- gdyby sie poddala zdechlaby nie zauwazona razem z nogami i glosem.

Glos- to byl bodziec- kazda ma takie cos- moze bys setka do golniecia, albo nowe szpilki, albo ooo, to jest super pomysl- kurs tanca erotycznego. Serio, jak sie polansisz na takim kursie, to pewnosc swojej atrakcyjnosci rosnie. Kazda cos takiego ma- tylko trzeba nad tym pracowac. Szukac- naginac swoj mozg. Warto.....

Trzeba zaczac. Kazda metoda dobra- lepsza od uzalania sie i wspominania wszystkich upokorzen- nie wolno wspominac upokorzen!
Nie lepiej dzielic sie na anonimowym forum swoimi malymi kroczkami, sukcesami. Wspierac wzajemnie, zamiast ciagnac w dol?

191

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Oldorando, nikt się tu nie ciągnie w dół, przynajmniej nie ja, ani też nie autorka wink Niemiłe doświadczenia zawsze zostają z nami, wrażliwym osobom nie jest łatwo zapomnieć o nich, ale im wiecej ich tym jestesmy silniejsze i możemy brać życie na dystans wink Poza tym, różni są ludzie(jak ja to mówię "ludzie" i "ludziska"). Ostatnio w pubie jeden koleś mi powiedzial, że mam ukraiński nos i twarz jak Obcy. Z kolei inny odpowiedział na to, że gówno prawda, bo mam oryginalną, charakterystyczną i urzekającą urodę tongue I weź tu bądź mądry człowieku, trzeba puszczać takie bzdety mimo uszu.

192

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Co to znaczy "twarz jak obcy"? Pytanie: czy ci co właśnie rzucają tak chamskimi odzywkami, to są same Antonie Banderasy (czyli jak dla mnie przystojniaki)? Nie sądzę.
Zresztą ci faceci, którzy mi dożerali, to sami urodą nie grzeszyli. Mnie też mało kto się tutaj podoba, ale nikogo nie obrażam przez to. Każdy ma swój gust.
Jak słyszałam od obcokrajowców: podobno ładna i sympatyczna dziewczyna. Może się Wam wydaje, że na co dzień jakiś taki "malkonetent jestem, który wiecznie marudzi, że jest singlem". W ogóle. Właściwie nie poruszam kwestii uczuciowych, jeżeli nikt o to nie pyta. Nikt nie widzi mnie ryczącej i załamanej, że jestem sama. Nie oglądam romansideł i nie pożeram wiader lodów.
Życie jak życie. Myślę, że skoro wielu nigdy nie znajduje nikogo, to taki jest już los pisany i trzeba to zaakceptować. Nie oznacza to, że osoby samotne są gorsze, brzydsze, głupsze... Jesteśmy normalnymi ludźmi, którym się mniej poszczęściło w kwestiach uczuciowych.

193

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Kasha, masz absolutną rację. Ale bardzo niewiele osób rozumie to, że bycie singlem to nie od razu bycie gorszym, głupszym, czy brzydszym. Ale to im należy się współczucie, nie singlom. Mimo wszystko nadal nie rozumiem twojego fenomenu big_smile

Ja się skrycie przyznam, że lubię od czasu do czasu zjeść lody takie waniliowe i obejrzeć Dziennik Bridget Jones, albo inną Szkołę Uczuć :3 ... Shame on me...

194 Ostatnio edytowany przez Maccolain (2015-03-21 21:43:11)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

czy ci co właśnie rzucają tak chamskimi odzywkami, to są same Antonie Banderasy (czyli jak dla mnie przystojniaki)? Nie sądzę.


Zresztą ci faceci, którzy mi dożerali, to sami urodą nie grzeszyli. Mnie też mało kto się tutaj podoba, ale nikogo nie obrażam przez to. Każdy ma swój gust.

No wlasnie heh.. Najczesciej maja do powiedzenia ,dowalaja  komus ,krytykuja Ci  malo idealni ,niech da ci to do  myslenia smile

195

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Lepiej byc samej niz z byle jakim facetem.

Posty [ 131 do 195 z 560 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » wieczna singielka, niska samoocena

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026