netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

wieczna singielka, niska samoocena

559 odpowiedzi113 860 wyświetleńzałożony przez kasha151288, 06.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » wieczna singielka, niska samoocena

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 560 ]

66

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Wiesz Kasha - może i tak. Ale jak ktoś jest oszustem to czemu się dziwić? Jak oszukuje już przez Internet to co dopiero w "realu", w życiu? Moim zdaniem nie warto sobie zawracać głowy takimi osobami. Dlatego, jeżeli ktoś tak postępuje, czyli jest kłamcą i oszustem - od razu skreślać i się nie bawić w "drugie szanse". Wiem z doświadczenia, że nie warto.

Jeżeli pisze się przez Internet, miło się rozmawia, to przecież ta osoba nie wyparuje nagle, nie zmieni się o 180 stopni. Chociaż - ja zawsze zastrzegam, że w "realu" jestem mniej rozmowny. Ale to prawda. Poza tym jednym - nie zmieniam się. Dlatego jak osoba okazuje się oszustem - "sayonara frajerze" i wiać. Ważne by być szczerym w stosunku do osoby z którą korespondujemy smile

67

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Ja to szczerze mówiąc nie wierzę w miłość przez internet, ani jakiekolwiek zauroczenie. Podchodzę z dystansem, bo nie raz się zdarzyło, że przez internet ktoś był miły, sympatyczny, itd. a potem w realu się okazało, że to nie to. Internet może pomóc kogoś znaleźć, ale najważniejsze jest spotkanie w realu. Od tego zależy czy coś będzie.

A ja prywatnie wierzę, że miłość, może spotkać nas w każdej sytuacji życiowej, w najmniej spodziewanych okolicznościach. Może, ale nie musi.

68

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie przekreślam szansy znalezienia kogoś przez internet, no bo to jest możliwe, ale nigdy nie rozumiałam nastawienia, gdzie ledwo zaczęliśmy rozmawiać, a już zaczyna słodzić: Kasieńko, słoneczko, kruszynko, chora jesteś? no to przyjdę do Ciebie na herbatkę do domu, itd. itp. Nie lubię takiego słodzenia, tym bardziej, że nie znam tej osoby, kilka razy tylko z nią rozmawiałam i wcale nie przesiadywanie godzinami, tylko pojedyncze wiadomości, a już mi słodzi, jakby mnie zdobył. Nie rozumiem takiego nastawienia, nigdy mi się nie podobało. Jeżeli chcę kogoś poznać, to wolę z nim normalnie porozmawiać, a nie, że mi bez sensu słodzi, a jak powiem, żeby normalnie się do mnie zwracał, a nie słodził bez sensu, to zaraz wielki oburzenie. Też nie rozumiem tego nastawienia, no i tego, że mimo iż proszę, żeby się tak do mnie nie zwracali, to i tak robią swoje. To też mnie zniechęca.

69

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Niestety takich amantów od siedmiu boleści nie brakuje, ale jednocześnie zdarzają się Panowie, z którymi można normalnie porozmawiać smile Co do tańców tudzież innych tego typu aktywności to ja też jestem noga w tych sprawach, ale nie przeszkadza mi to w dobrej zabawie. Tak samo nie umiem śpiewać, ale lubię pójść od czasu do czasu na karaoke smile Zawsze jest tak, że czegoś na początku nie umiemy gdy zaczynamy, umiejętności nabywa się z czasem. Jednym idzie to szybciej innym wolniej, ale u każdego można zauważyć z czasem progres.

70

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Należy zadać sobie pytanie, czy warto zaangażować się w relację z osobą, do której nie czuje się wielkiej chemii, w nadziei że pojawi się miłosne uczucie w późniejszym czasie.

71

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Najlepsza rada. Pobzykaj sie to z jedym to z drugim a jak poczujesz chemie to dawaj w staly zwiazek.

72 Ostatnio edytowany przez iwi23k (2014-03-12 18:58:56)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Ja to szczerze mówiąc nie wierzę w miłość przez internet, ani jakiekolwiek zauroczenie. Podchodzę z dystansem, bo nie raz się zdarzyło, że przez internet ktoś był miły, sympatyczny, itd. a potem w realu się okazało, że to nie to. Internet może pomóc kogoś znaleźć, ale najważniejsze jest spotkanie w realu. Od tego zależy czy coś będzie.

Kasiu, ja właśnie poznałam swojego męża przez internet :-)

73

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Black P napisał/a:

Najlepsza rada. Pobzykaj sie to z jedym to z drugim a jak poczujesz chemie to dawaj w staly zwiazek.

Najgorsze co może być to właśnie bzykanie się z byle kim. Mnie całowanie się z byle kim, bez żadnych uczuć brzydzi, a co dopiero bzykanie się. Takie teksty też słyszałam: "Jak się pobzykamy, to się we mnie zakochasz, bo uszczęśliwię Cię tak jak nikt inny". To jest po prostu żałosne. Jak ktoś daje mi takie propozycje, to tak naprawdę nie ma niczego ciekawego do zaoferowania. Szanuję się.

Wierzę, że można kogoś poznać przez internet, ale nie wierzę, że można się w tej osobie zakochać, bez spotkania jej w realu, porozmawiania, poznania. Dla mnie rozmowy i czat to za mało jednak. A wiele osób właśnie tego oczekuje i sobie wpaja: "skoro miło sobie czatujemy, to znaczy, że związek zaraz". Jednak ważniejsza dla mnie są spotkania w realu.

74

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Mamy ze sobą dużo wspólnego.

Też skończę w tym roku 26 lat, też nigdy nie miałam chłopaka i też jestem z Poznania wink Tzn. mieszkam tutaj od jakiegoś czasu.
Może to też dlatego jestem sama? Jestem z innego miasta, studiowałam w innym i teraz znowu kończę studia w innym. Ale z drugiej strony, bez względu na długość mieszkania w danym mieście nikogo nie znalazłam, ani nikt nie znalazł mnie.

I właściwie nie mówię tylko o braku mężczyzny, ale i o braku jakichś bliższych koleżanek/przyjaciółek. Takie podobne koleżanki do Twoich miałam. Bardzo lubiły podnosić sobie samoocenę nabijając się ze mnie. Zerwałam kontakty, gdy to do mnie dotarło.

Staram się pozytywnie podchodzić do życia, ale czasami po prostu... nie mam siły. Dobrze, że tylko czasami, bo inaczej bym ześwirowała wink

Miss świata nie jestem, ale do brzyduli tez mi daleko. Dzięki studiom stałam się trochę pewniejsza siebie, ale i tak jeszcze mi trochę brakuje do tego mojego ideału pewności siebie. Może to dlatego, że nie noszę sukienek? big_smile Jeśli już założę, to nawet ślepy by zauważył, że nie czuję się w nich komfortowo, a wręcz pokracznie.

Jestem otwarta, a przynajmniej tak myślę. Wredna dla ludzi też nie jestem. Chyba że mi ktoś zajdzie za skórę, ale o to też trzeba się postarać.

Gdzie ci mężczyźni?! Gdzie te chłopy?! - jak to śpiewała Danuta Rinn.


A jeśli chodzi o miłość z internetu... Moja siostra znalazła męża przez internet. Do szukania "męża" w internecie podchodzę z dystansem, bo za dużo psycholi się tu kręci, ale też z drugiej strony... Miejsce jak każde inne.

75

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:
Black P napisał/a:

Najlepsza rada. Pobzykaj sie to z jedym to z drugim a jak poczujesz chemie to dawaj w staly zwiazek.

Najgorsze co może być to właśnie bzykanie się z byle kim. Mnie całowanie się z byle kim, bez żadnych uczuć brzydzi, a co dopiero bzykanie się. Takie teksty też słyszałam: "Jak się pobzykamy, to się we mnie zakochasz, bo uszczęśliwię Cię tak jak nikt inny". To jest po prostu żałosne. Jak ktoś daje mi takie propozycje, to tak naprawdę nie ma niczego ciekawego do zaoferowania. Szanuję się.

Wierzę, że można kogoś poznać przez internet, ale nie wierzę, że można się w tej osobie zakochać, bez spotkania jej w realu, porozmawiania, poznania. Dla mnie rozmowy i czat to za mało jednak. A wiele osób właśnie tego oczekuje i sobie wpaja: "skoro miło sobie czatujemy, to znaczy, że związek zaraz". Jednak ważniejsza dla mnie są spotkania w realu.

Bardzo dobre podejście. Real to real. Wprowadź zasadę: któryś tydzień pisania, jeśli nie wpadnie na pomysł spotkania to niech spada. Jeśli pojawi się jakaś ściema (np przyzna, że nie traktuje tego co wpisuje na profilu poważnie) to niech spada od razu. Na takie typy szkoda czasu.

Pozdrawiam.

76

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Wierzę, że można kogoś poznać przez internet, ale nie wierzę, że można się w tej osobie zakochać, bez spotkania jej w realu, porozmawiania, poznania. Dla mnie rozmowy i czat to za mało jednak. A wiele osób właśnie tego oczekuje i sobie wpaja: "skoro miło sobie czatujemy, to znaczy, że związek zaraz". Jednak ważniejsza dla mnie są spotkania w realu.

Popieram i podpisuję się smile

77

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Myślę, że poza faktycznie brzydkimi ludźmi wygląd ma mniejsze znaczenie. Mi wszyscy mówią, że jestem ładna a jestem sama, wnioskuję że to nie wygląd jest problemem.

Co ciekawe największym zainteresowaniem (i to pozytywnym) cieszyłam się albo w dziwnych sytuacjach, albo gdy je wymusiłam. Np. gdy prosiłam przed wejściem do pociągu obcych mężczyzn by pomogli mi z bagażami, to często dosiadali się do mnie i starali się podtrzymywać kontakt przez całą podróż. Z dziwnych sytuacji - chłopak zaczepił mnie jak grzebałam w ziemi żeby wydostać roślinkę do zielnika.

W każdym razie jeśli nie zabijasz wzrokiem, to nie twój wygląd jest wg mnie problemem.

78

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

heejj kasha, i jak probowalas juz nawiazac znajomosc z jakims mezczyzna? ja mam dokladnie taki sam problem, teraz niby powinno byc coraz latwiej znalezc chlopaka, ale pytanie jakiego?? bo na raz to nie watpie ze szybko, wartosciowi moze tez sa, nawet znam, ale ja jestem za bardzo nieśmiała i mam ogromne kompleksy, ale ja sie nie zalamuje, dalam sobie czas na zmiane, bo wiem ze wszystko zalezy ode mnie, tylko czasami tak ciezko w chwilach slabosci, ze jest sie samotnym w tych problemach, poniewaz nikomu o tym nie mowie, bo jak cos tam kiedys natracilam to i tak nikt mnie nie rozumial, wiec nie wiem po co, moje wszystkie kolezanki maja chlopakow, a ja wciaz sama. a Twoja nieśmiałość z czego się wzięła, bylas krytykowana, wmawiano Ci ze jestes nieatrakcyjna?

79

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Wbrew pozorom też jestem nieśmiałą dziewczynom. Ale staram się przełamywać. Kompleksy ma chyba każda kobieta ale to kwestia również przełamania się. Każde ciało i buzia jest piękne. Trzeba w to tylko uwierzyć.

80

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Moim zdaniem często jest tak, że jak dziewczyna jest brzydka, ale chętna na łóżko, to znajdzie pełno facetów wokół siebie. Jeżeli dziewczyna jest ładna, ale szanująca się, no to wykazują brak zainteresowania. Ja nie jestem ani ładna, ani chętna na łóżko, więc wokół mnie pustynia.

Inna sprawa, dzięki Waszym "budującym odpowiedziom" to trochę czułam się lepiej, jakoś nie przejmowałam się niczym. Ale ostatnio znowu usłyszałam o sobie, że jestem brzydka, więc jak tu człowiek ma w siebie uwierzyć? Wiem tylko, że: "Nie potrzebuję maski na Halloween". Po prostu jak jakaś dziewczyna jest nieatrakcyjna, to przecież nie będzie se operacji plastycznych robić twarzy i ciała. Trzeba się z tym pogodzić, ja się mam zamiar z tym pogodzić. Obecnie ciężko, ale z czasem to minie, nie będę się przejmować. Nie ma po co rozmyślać. Życie jest zbyt piękne, żeby rozmyślać o tym co myślą o nas mężczyźni.

81

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nie martw się nie każdy facet jest takim sam pewnego razu ktoś cię zaakceptuje i bardzo pokocha

82

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Ja wiem, że nie każdy facet jest taki sam, ale faktem jest, że jednak "nie każda potwora znajdzie swojego amatora". Jest dużo osób samotnych i nie ma co nad tym rozmyślać że: "inni mają, ja też muszę mieć". Życie toczy się dalej.

Jak wcześniej wspomniałam, to starałam się zmienić, żeby lepiej wyglądać; zaczęłam nosić sukienki, schudłam, bardziej dbam o siebie. Efektu nie dało żadnego, równie dobrze mogę nosić wyciągnięte dresy i potargane włosy i efekt by był taki sam. Nie ma brzydkich kobiet, tylko są zaniedbane? Ile kobiet dba o siebie i tak są samotne. Ja już wrzucam wszystko do działu fantasy, bo starałam się i ciągle to samo. Nie warto. Róbmy swoje.

83

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Dziękuję, no podobno jest tak, że "każda potwora znajdzie swego amatora", ale z tym jest różnie: jedne zostają na zawsze samotne, inne znajdują. Nie wiem tylko co decyduje o tym, że ta większość jednak znajduje, inne nie. Jestem młoda, to fakt, ale martwi mnie to, że w tym wieku to chociaż jakieś doświadczenia w tej kwestii wypadałoby mieć. Nie jestem jakaś zdesperowana, zakładam, że co będzie, to będzie, ale każdy się boi samotności. Co tym decyduje, że jedne się opędzić nie mogą, a inne są zawsze same?

wszystko przyjdzie z czasem, nie napinaj się za bardzo smile

84

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

Ja wiem, że nie każdy facet jest taki sam, ale faktem jest, że jednak "nie każda potwora znajdzie swojego amatora". Jest dużo osób samotnych i nie ma co nad tym rozmyślać że: "inni mają, ja też muszę mieć". Życie toczy się dalej.

Jak wcześniej wspomniałam, to starałam się zmienić, żeby lepiej wyglądać; zaczęłam nosić sukienki, schudłam, bardziej dbam o siebie. Efektu nie dało żadnego, równie dobrze mogę nosić wyciągnięte dresy i potargane włosy i efekt by był taki sam. Nie ma brzydkich kobiet, tylko są zaniedbane? Ile kobiet dba o siebie i tak są samotne. Ja już wrzucam wszystko do działu fantasy, bo starałam się i ciągle to samo. Nie warto. Róbmy swoje.

Ludzie czasem latami szukają kogoś. Jeden znajduje szybko kogoś, a inny bardzo długo. Ty myślisz negatywnie. To złe.

85

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Remi napisał/a:

Ludzie czasem latami szukają kogoś. Jeden znajduje szybko kogoś, a inny bardzo długo. Ty myślisz negatywnie. To złe.

Myślę negatywnie, bo nie mam jak myśleć pozytywnie. Od gimnazjum dostaję do zrozumienia, że jestem "gorsza" od innych dziewczyn. Każdej by było smutno na moim miejscu. Inni bardzo długo, jeszcze inni nigdy. Ale cóż, nie mam zamiaru siedzieć tak i czekać na cud. Jeżeli nie odpowiadam polskim mężczyznom, już dość przykrych tekstów i sytuacji się od nich nasłuchałam, ale na szczęście na Polakach świat się przecież nie kończy. Trzeba szczęściu pomóc i się nie poddam.

86

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:
Remi napisał/a:

Ludzie czasem latami szukają kogoś. Jeden znajduje szybko kogoś, a inny bardzo długo. Ty myślisz negatywnie. To złe.

Myślę negatywnie, bo nie mam jak myśleć pozytywnie. Od gimnazjum dostaję do zrozumienia, że jestem "gorsza" od innych dziewczyn. Każdej by było smutno na moim miejscu. Inni bardzo długo, jeszcze inni nigdy. Ale cóż, nie mam zamiaru siedzieć tak i czekać na cud. Jeżeli nie odpowiadam polskim mężczyznom, już dość przykrych tekstów i sytuacji się od nich nasłuchałam, ale na szczęście na Polakach świat się przecież nie kończy. Trzeba szczęściu pomóc i się nie poddam.

Myślisz negatywnie, bo swoje myślenie uzależniasz od czyichś opinii.
Od gimnazjum dostawałaś do zrozumienia, że jesteś gorsza, potem wniosek, że polskim facetom nie pasujesz...
Jesteś dorosła myślę. Dorośli zdają sobie sprawę, że żyją i myślą tak jak chcą, a nie kierują się tym co ktoś tam coś powie lub pomyśli. Meryl Streep jedna z najlepszych aktorek. Brzydka jak noc w sumie a osiągnęła sukces, dzięki temu, że chciała, że patrzyła na siebie jako kogoś wartościowego...
A co w tobie takiego strasznego, co Polaków odrzuca?

87

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:
Remi napisał/a:

Ludzie czasem latami szukają kogoś. Jeden znajduje szybko kogoś, a inny bardzo długo. Ty myślisz negatywnie. To złe.

Myślę negatywnie, bo nie mam jak myśleć pozytywnie. Od gimnazjum dostaję do zrozumienia, że jestem "gorsza" od innych dziewczyn. Każdej by było smutno na moim miejscu. Inni bardzo długo, jeszcze inni nigdy. Ale cóż, nie mam zamiaru siedzieć tak i czekać na cud. Jeżeli nie odpowiadam polskim mężczyznom, już dość przykrych tekstów i sytuacji się od nich nasłuchałam, ale na szczęście na Polakach świat się przecież nie kończy. Trzeba szczęściu pomóc i się nie poddam.

Chrzanisz jak potłuczona, przeczytałem cały wątek i jedyne co stwierdzam, że masz wszelkie pretensje do wszystkiego i wszystkich za taki stan rzeczy, w którym się znajdujesz ale nie widzisz największego problemu w sobie. Dlatego tak bardzo liczysz się ze zdaniem innych.
Odrzucasz wszelkie możliwości budowy relacji, na których dzisiaj opierają się związki. Masz problem bo obrażasz się na cały Świat i wszelką krytykę zacznij od siebie.
Po pierwsze - coś jest na rzeczy, że jednak nigdy nikogo nie miałaś. Tutaj pierwszy ból, nie miałaś nigdy nikogo ponieważ jesteś właśnie taka jaką siebie pokazujesz w tym wątku. Niedostępna dla nikogo, zamknięta na wszystko. Ciągle tylko piszesz, że ,,nie" ,,to mnie nie interesuje" ,,tamto odrzucam" i tak dalej. Bije od Ciebie zazdrość niestety.
Po drugie - właśnie twoim zamiarem jest siedzenie i czekanie na cud zamiast najzwyklejsze wychodzenie z inicjatywą. Ja w swoim otoczeniu również jestem ,,wieczny singiel" ale nie jest tak, że znajomi mnie unikają, zapominają. Spotykamy się jednak bardzo często i dbamy o to aby siebie mieć. Skoro nawet znajomi ograniczają kontakt z tobą, to kolejny powód abyś się poważnie nad sobą zastanowiła.
Po trzecie - jesteś roszczeniowa. Nie masz nic do zaoferowania, tylko ciągle stawiasz innym warunki. Do tego pretensje, którymi przykrywasz swoje kompleksy.
Osobiście uważam, że swojej postawy nie zmienisz, tak samo jak nie zmienisz myśli. Jeśli masz być sama, to tym lepiej dla facetów, którym możesz potencjalnie zmarnować trochę życia a jednemu z pewnością całe życie. Oszczędź tego sobie oraz facetom.
Pozdrawiam

88

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasztan napisał/a:
kasha151288 napisał/a:
Remi napisał/a:

Ludzie czasem latami szukają kogoś. Jeden znajduje szybko kogoś, a inny bardzo długo. Ty myślisz negatywnie. To złe.

Myślę negatywnie, bo nie mam jak myśleć pozytywnie. Od gimnazjum dostaję do zrozumienia, że jestem "gorsza" od innych dziewczyn. Każdej by było smutno na moim miejscu. Inni bardzo długo, jeszcze inni nigdy. Ale cóż, nie mam zamiaru siedzieć tak i czekać na cud. Jeżeli nie odpowiadam polskim mężczyznom, już dość przykrych tekstów i sytuacji się od nich nasłuchałam, ale na szczęście na Polakach świat się przecież nie kończy. Trzeba szczęściu pomóc i się nie poddam.

Chrzanisz jak potłuczona, przeczytałem cały wątek i jedyne co stwierdzam, że masz wszelkie pretensje do wszystkiego i wszystkich za taki stan rzeczy, w którym się znajdujesz ale nie widzisz największego problemu w sobie. Dlatego tak bardzo liczysz się ze zdaniem innych.
Odrzucasz wszelkie możliwości budowy relacji, na których dzisiaj opierają się związki. Masz problem bo obrażasz się na cały Świat i wszelką krytykę zacznij od siebie.
Po pierwsze - coś jest na rzeczy, że jednak nigdy nikogo nie miałaś. Tutaj pierwszy ból, nie miałaś nigdy nikogo ponieważ jesteś właśnie taka jaką siebie pokazujesz w tym wątku. Niedostępna dla nikogo, zamknięta na wszystko. Ciągle tylko piszesz, że ,,nie" ,,to mnie nie interesuje" ,,tamto odrzucam" i tak dalej. Bije od Ciebie zazdrość niestety.
Po drugie - właśnie twoim zamiarem jest siedzenie i czekanie na cud zamiast najzwyklejsze wychodzenie z inicjatywą. Ja w swoim otoczeniu również jestem ,,wieczny singiel" ale nie jest tak, że znajomi mnie unikają, zapominają. Spotykamy się jednak bardzo często i dbamy o to aby siebie mieć. Skoro nawet znajomi ograniczają kontakt z tobą, to kolejny powód abyś się poważnie nad sobą zastanowiła.
Po trzecie - jesteś roszczeniowa. Nie masz nic do zaoferowania, tylko ciągle stawiasz innym warunki. Do tego pretensje, którymi przykrywasz swoje kompleksy.
Osobiście uważam, że swojej postawy nie zmienisz, tak samo jak nie zmienisz myśli. Jeśli masz być sama, to tym lepiej dla facetów, którym możesz potencjalnie zmarnować trochę życia a jednemu z pewnością całe życie. Oszczędź tego sobie oraz facetom.
Pozdrawiam

Nie mam do nikogo pretensji, mówię tylko, że było mi zawsze przykro, że byłam obrażana, właściwie bez powodu. Moja siostra zresztą też miała taką samą sytuację, a właściwie jeszcze gorszą, też nikogo nigdy nie miała. Powodem tego stanu rzeczy jest to, że widać że "ktoś jest wrażliwy, słabszy", więc łatwiej jest się z takiej osoby wyśmiewać. Niedostępna, czy w Twoim mniemaniu mam się rzucić pierwszemu lepszemu do łóżka, flirtować z obcymi? Nie siedzę i nie czekam na cud. Ludzie poznają innych w pracy, na uczelni, gdziekolwiek, ja nikogo nigdzie nie poznałam, no i trudno, ale nie będę specjalnie się "dowalać do kogoś, machać tyłkiem, żeby zwrócił uwagę, czy cokolwiek". Jeżeli pracuję z mężczynzami i z kobietami, to traktuję wszystkich równo, czyli normalnie rozmawiam, nikogo nie odpycham, nie jestem jakaś "cnotka", której to nie wypada w ogóle rozmawiać z mężczyznami. A to że mam swoje zasady, to naprawdę nie ma w tym niczego złego. Szanuję się, nikomu się nie narzucam, nie czekam na żadne cuda. Właściwie zmarnowałam czas czytając Twoją odpowiedź, bo jest po prostu bez sensu. Nie stawiam nikomu żadnych warunków, ale jeżeli ktoś zaczyna do mnie szybko pisać, albo mówić o seksie nie znając mnie właściwie, no to "o jejku! Powinnam się mu rzucić do łóżka?" No to jest bardzo dziwny warunek, że chciałabym kogoś kto by mnie szanował, a nie dzisiaj przeleciał, a jutro zrobił to z następną. Dużo jest takich dziewczyn jak ja, które szukają "normalnych i szanujących się facetów" i które mają kompleksy. Gratuluję postawy- od razu uważasz, że zmarnowałabym komuś życie. Ciekawe skąd takie stwierdzenie. Jeżeli Ty też jesteś singlem, to znaczy, że W TOBIE COŚ JEST NIE TAK! Przede wszystkim mężczyznom jest łatwiej znaleźć dziewczynę, więc na Twoim miejscu bardziej bym się martwiła. Jeżeli żadna Cię nie chciała to nie moja wina, więc nie wyżywaj się na mnie teraz. A co do znajomych- to chyba JEST NORMALNE, że jak się zakłada rodzinę, to nie ma się czasu dla znajomych. Schowaj sobie swoje "chore porady" gdzieś i przede wszystkim zajmij się sobą. Mam nadzieję, że żadnej jednak czasu i życia nie zmarnujesz.
NIE POZDRAWIAM

89

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

mezczyznom łatwiej kogos poznac, he he he... gdybysmy my wrzucili byle fotkę i mieli 10 dziennie wiadomosci, to na pewno byłoby łatwiej.

90

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Moim zdaniem wygląd zewnętrzny jest przeceniany, ja mam prawie 27 lat, wiem, że z wyglądu jestem atrakcyjna, ale coż z tego, że brak mi pewności siebie. Trochę tam randkowałam, spotykałam się z chłopakiem przez 9 miesięcy tylko po to, żeby usłyszeć, że nie jest gotowy na związek, ale możemy ze sobą sypiać i być przyjaciólmi (dobre sobie). Po miesiącu jednak miał już dziewczynę, 10lat młodszą słodką blondi, z która jednak może być w związku \( z resztą do dziś jest). I tak od grudnia 2012 jestem całkiem sama( choć żanaty adorator mi się trafił, ale nie cce mi się o tym już pisać), wszystkie koleżanki w stałych związkach, a ja tylko słyszę, że wybrzydzam, jakbym chciała to bym miała, że właśnie mam taką postawę, która peszy facetów itd. itp. Ale ja serio nie wybrzydzam, też nie chcę mieć kogoś na siłę,choć często czuję się samotna. Autorko, myślę, że masz troszkę lepiej mieszkając w dużym mieście, zawsze to więcej atrakcji i ludzi dookoła  niż w mojej mieścinie:)
Właśnie trochę brakuje mi znajomych, bo jednak mają swoje sprawy, a jak sie widujemy to najczęściej w weekend, przez resztę tygodnia tylko praca i praca, a pójść też za bardzo nie ma gdzie. Jednak pogoda coraz ładniejsza, planuje kupić rower, dużo jeździć, może i na ten fitness się zapiszę, nie ma co na siłę szukać. Będzie co ma być smile Najważniejsze to być szczęsliwym i tego wam wszystkim życzę smile Pamiętajmy, jesteśmy młode, inteligentne i przede wszystkim zdrowe! A to, że nie ma się z kim iść np.na wesele, czy sylwestra, no cóż bywa, ale jeszcze wszystko przed nami!!!

91

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Innych przyciąga do nas szczęście, które wokół siebie roztaczamy i pozytywna energia, jaką wysyłamy. Musisz nabrać trochę pewności siebie. Wyjdź gdzieś, uśmiechaj się, pracuj nad swoim szczęściem, znajdź przyjaciółkę, rozwijaj pasje, zainteresowania. Nastaw pozytywnie, otwórz na ludzi to od razu ktoś się znajdzie! I najgorsze co możesz zrobić to pogrążanie się w twierdzeniu,że nigdy nie miałaś chłopaka. I co z tego? Teraz będziesz chciała, to znajdziesz jakiegoś, tylko bardziej siebie pokochaj i otwórz na ludzi. Nie bój się odezwać, zagadać, uśmiechnąć, to od razu zostaniesz zauważona.

92

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Poznan mowisz? smile to poszukaj sobie Niemca smile
mowie bez zajadliwosci, moj ex był stamtąd i widze duuuużą róznice w zachowaniu. U nas kobiety muszą się odstawiać i nie maja prawa być chore/zmęczone. Jogging w makijażu i zakupy na szpilkach to moje faworyty w Polsce smile No i musisz być naprawde ładna żeby cie podrywali, facet zaprosił cie na randke w ciemno ale sie nie spodobałas? to płać za siebie hah xD

W Niemczech jest wiecej luzu, oni chyba zdaja sobie sprawe ze takie ''szpachlowanie'' twarzy czy odstawianie sie jest bezsensowne - raczej uprawiaja sport, moze z spocona twarza nie sa jakos szczegolnie piekni ale mysle ze zdrowsze na dłuzsza mete. Mowie o moim pokoleniu 20+ bo ci starsi to wiadomo, inna bajka..

93

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Witam...poczytalam, chociaz, przyznaje, niefokladnie....
Wiekszosc narzekajacych tu- to osoby mlode/mlodsze....
No to zaczne od wieku- powiedzmy 20 lat.

Bylo tak oczywiste, ze jestem brzydka- ze nie podlegalo to dyskusji....ze mna na impreze- chyba zart...., za mna mialby sie chlopak ogladac- no chyba kpina.... Kolezanki podrywaly, z kims tam chodzily...a ja jak autorka- sama....

Wreszcie postanowilam przygarnac jakiegos pajaca, zeby nie byc sama, i wreszcie zaczac jakies zycie seksualne.....( odradzam)

Ze zwiazku wyszly nici, znow zostalam sama...mysle sobie- a co mam do stracenia?
Zaczelam sie umawiac z facetami z portali.....czasem trafialam na kogos madrego, rozumnego. I oni mi to wytlumaczyli-

1 nikomu nie pozwole mowic , ze jestem nieatrakcyjna.
  Ktokolwiek ma taka opinie, nie osmieli sie mi tego powiedziec.
2 jesli tylu facetow probuje zaciagnac do lozka- to chyba nie jestem odrazajaca???( obiektywnie)
3 nie radze sie kolezanek!!!!( to one maja sie radzic mnie)
4 mam to wszystko w ...tyle...umawiam sie- bo lubie, gadam, o czym chce, robie co chce, i nie czuje sie do niczego zobligowana, nie musze z nikim sypiac, jesli nie chce. Kropka.
5 ucze sie od madrych ludzi, madrych postaw zyciowych...( bez przywiazywania sie do tych osob)

Efekt??? Przerosl moje oczekiwania.
Kolezanki radza sie u mnie, co do urody, i poderwania faceta( u mnie! Wyobrazacie sobie?)
Faceci oceniaja mnie pozytywnie, jakos " krytyka " sie skonczyla, nawet na portalu...
Czuje sie atrakcyjam, wartosciowa, i pewna siebie, owszem, ogladaja sie za mna na ulicy,  pewnie za usmiechem, za otwartoscia...

A przeciez jestem przeszlo 20 lat starsza, nadal nikczemnej postury, i taka szaromyszowata- nie, noe zmienilam nic znaczaco w wygladzie, po prostu teraz sie podobam, a kiedys nie.

PS. Do autorki- jak pan z portalu proponuje seks- to mu powiedz, ze masz kochankow lepszego kalibru, a poznajesz material na meza...;-)
I olej czy to prawda, czy nie, pusc oczko, zasmiej sie...on sie poczuje zazenowany- nie Ty.
Nie musisz sie z niczego tlumaczyc, nie musisz nic wyjasniac- baw sie...jak w przykladzie powyzej...

Zycze samych sukcesow- serio, jak czujesz sie dobrze w swojej skorze, nosisz glowe wysoko, a usmiech na twarzy, to swiat jest lepszym miejscem...nie daj sie..!!!

94

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Oldorando,popieram! Zmiany trzeba zacząć od siebie, a nie oczekiwać, że świat się zmieni. Niska samoocena, jak w temacie wątku, to problem wielu osób. Nie oznacza to, że mają się one nad sobą użalać. Mam koleżankę, która dokładnie to robiła, a nie ma 20 lat, tylko kilkanaście więcej. Po długich namowach, żeby coś zrobiła, a nie tylko czekała na uśmiech losu, dała się zapisać na spotkanie dla singli (nazywa się to speed dates i akurat w naszym mieście jest organizowane). Poszła,pogadała z facetami, bez zobowiązań. Wróciła zachwycona, mimo że faceta na stałe nie znalazła, to okazało się, że kilku chciało do niej numer. Jej samoocena wzrosła z 0 do 100%. Teraz chodzi na takie "szybkie randki" i założyła konto na portalu randkowym (chyba na sympatii, ale pewna nie jestem). Pokonuje swoją nieśmiałość, rozmawiając z ludźmi. Jestem pewna, że wkrótce znajdzie tego jedynego, bo już ma za sobą kilka udanych randek. Wszystkim nieśmiałym i niezadowolonym z życia polecam wyjść do ludzi! To działa!

95

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Hilaria napisał/a:

Oldorando,popieram! Zmiany trzeba zacząć od siebie, a nie oczekiwać, że świat się zmieni. Niska samoocena, jak w temacie wątku, to problem wielu osób. Nie oznacza to, że mają się one nad sobą użalać. Mam koleżankę, która dokładnie to robiła, a nie ma 20 lat, tylko kilkanaście więcej. Po długich namowach, żeby coś zrobiła, a nie tylko czekała na uśmiech losu, dała się zapisać na spotkanie dla singli (nazywa się to speed dates i akurat w naszym mieście jest organizowane). Poszła,pogadała z facetami, bez zobowiązań. Wróciła zachwycona, mimo że faceta na stałe nie znalazła, to okazało się, że kilku chciało do niej numer. Jej samoocena wzrosła z 0 do 100%. Teraz chodzi na takie "szybkie randki" i założyła konto na portalu randkowym (chyba na sympatii, ale pewna nie jestem). Pokonuje swoją nieśmiałość, rozmawiając z ludźmi. Jestem pewna, że wkrótce znajdzie tego jedynego, bo już ma za sobą kilka udanych randek. Wszystkim nieśmiałym i niezadowolonym z życia polecam wyjść do ludzi! To działa!

Dokladnie tak!!!

A do autorki( i innych zakompleksionych)
Ile razy ktos obcy, w autobusie, na ulicy zwrocil uwage na wasza brzydote???
Robia to, tak na prawde " kolezanki", te, ktore sa bardziej przebojowe, znaja was i wiedza, ze moga sobie pozwolic.

Za tekst o masce na hallowin, to powinno sie dac w twarz....a nie tolerowac.
NIKT nie ma prawa sie naigrywac!
Nawet jak jestes lysa, garbata, pokrecona, nikt nie ma prawa tego komentowac- to bardzo zle swiadczy o komentujacym, a z burakami niema sensu sie zadawac.

To Ty SOBIE POZWALASZ na takie traktowanie...

Wiem cos o tym, bo sama taka bylam, myslalam, ze mam do siebie dystans, ze jestem moze brzydka, ale zabawna- G prawda- po prostu sie ponizalam....
Nie twierdze, ze jestem super, ladna i musze sie podobac, jestem zwyczajna, i szanuje siebie, i jakos inni tez odbieraja mnie pozytywnie.

96

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Cóż, singielką nadal pozostałam, ale dziękuję wszystkim za porady. Ogólnie ostatnio spotkałam się z chłopakiem, ładnie się ubrałam, starałam się wyglądać elegancko i wiecie co- usłyszałam, że "nie mam w domu lustra". Ja rozumiem, gdybym ubrała się wulgarnie, jakiś paskudny makijaż, czy coś, ale po prostu miałam elegancką sukienkę do kolan i takie teksty słyszę... Kiedy indziej (jeszcze wcześniej) jak się umówiłam z innym, to podrywał przy mnie kelnerkę i mówił, że "piękna jest, ma piękny uśmiech itd.", więc raczej też podziękowałam. Powiem tak: na razie odpuszczę sobie szukanie kogokolwiek, zniechęciłam się już. Powiedziałam sobie, że nie będę szukać- jak mam zostać sama, to zostanę, jak się nie podobam Polakom (no bo na to wygląda), no to też oleję wszystko, nie będę się nimi przejmować. Teraz szukam właściwie jakiejś fajnej koleżanki, z którą mogłabym spędzić czas smile Ale zrobiłam coś szalonego, może dla wielu głupiego, co mi poprawiło humor. Po prostu wyjechałam zupełnie sama na wakacje (cóż, koleżanki w związkach, to nie mam co liczyć na nie). Wiem jak to brzmi, że jak sama kobieta jedzie, to pewnie do łóżka, zabawiać się... Ale ja się szanuję. Nadarzyła się okazja- znajomy z Egiptu, którego znam już prawie 7 lat (na żywo, nie przez internet tylko) zapytał, czy nie wpadłabym się spotkać. No to wpadłam na 2 tygodnie. Zaznaczam od razu, że nie lądowałam z nikim do łóżka, po prostu spędzaliśmy czas a to na spacerach, a to kino, kawiarnie... Jak wcześniej się z nim widziałam, to nigdy mnie nie skrzywdził, znalazł mi hotel (co z tego, że mieszkali w nim sami Egipcjanie, przynajmniej nie było dyskotek i krzyków pijanych Rosjan, więc zdecydowanie bardziej mi się podobało), wszystko zorganizował, ja jedynie załatwiłam sobie samolot. Jak dla mnie było naprawdę super, w końcu byłam SZCZĘŚLIWA. Niestety, związku z tym znajomym mieć nie będę, bo inna religia, kultura. To był tylko wypad na wakacje, spędzić czas, ale nie będę ukrywała- jak wróciłam do Polski, to znowu to samo: praca, dom, praca... Tak w kółko... Po powrocie dopadła mnie melancholia, że dlaczego tutaj tak nie mogę mieć? Może powiecie, że to głupie, ale po prostu chciałam się wyrwać chociaż na chwilę z Polski, to było lekarstwo, ale takie chwilowe... Może powinnam szukać obcokrajowca? Tylko gdzie szukać?
Dziękuję wszystkim jeszcze raz za porady i że chcieliście odpowiedzieć na mojego posta.
Pozdrawiam smile

97

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Jestem w takiej samej sytuacji jak ty, jeśli masz ochotę o tym pogadać to zapraszam wink

98

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

K.T. co do tego, że zdaniem moich koleżanek nie jestem zbyt ładna, no to przez jakiś czas myślałam, że skoro nie wzbudzam zbytnio zainteresowania wśród Polaków, to się zastanawiałam, że może jakiegoś obcokrajowca znajdę. Chciałam skorzystać z jakiś portali, ale jak powiedziałam o tym, no to właśnie usłyszałam, że: "nie jestem blondynką, nie mam szans, nie mam słowiańskiej urody", więc wybiły mi to z głowy, poddałam się. Może powinnam próbować?

Zgadzam się z Tobą, że świat dzisiaj kręci się wokół łóżka, dlatego ciężko znaleźć dzisiaj prawdziwą miłość. Jak się spotykałam z tymi facetami z portali, to ciągle tylko o tym gadali, żeby się przespać, że niby będę szczęśliwa, że życie jest tylko jedno, że zakocham się w nich jak się z nimi prześpię. To jeżeli spotykałam w życiu albo takich co zupełnie mnie nie widzieli, albo właśnie napaleńców, to z tymi napaleńcami miałam flirtować? Po co? Żeby mnie jeden z drugim przeleciał, a potem nagle zostawił "no bo właściwie ja chciałem tylko sexu". To ja dziękuję bardzo, wolę być singielką. Tyle że ich poznawałam na portalach randkowych i po prostu się spotykałam, ale kończyło się właśnie szybko z tego powodu, że za szybko poruszali te tematy (właściwie mnie dobrze nie znali). Na co dzień nie chodzę najeżona, nie jestem taka w pracy, na uczelni taka nie byłam, ale nigdy u nikogo nie wzbudzałam zainteresowania, po prostu zawsze jest taka pustka. Staram się być miła dla wszystkich.

A pasje dają radość i sama miałam koleżankę, która właściwie nic nie robiła, tylko rozpamiętywała, ze nikogo nie ma. Zawsze jej mówiłam, żeby się czymś zajęła, nie myślała ciągle o tym, no bo bez sensu jest takie ciągłe katowanie się, ale pasje, zainteresowania to nie wszystko.

Kochana Kasiu (podejrzewam, że tak masz na imię:)). Mam sporo koleżanek, ale gdyby jakaś mi powiedziała (no, poza jakąś bliską przyjaciółką) że nie jestem zbyt ładna, to bym zaraz zastanowiła się, czy taka koleżanka rzeczywiście jest w stosunku do mnie w porządku. Z ludźmi różnie bywa - niektórzy są ładniejsi, niektórzy brzydsi. Gdybyś miała fajne, szczere, pozytywne koleżanki wyciągnęłyby Cię na głupie zakupy, do fryzjera, pokazały jakiś makijaż (piszę teraz trochę w sposób pusty, ale zacznijmy od "podstaw" podstaw).

Hm, z kolei gdybym usłyszała na spotkaniu od faceta że jak się z którymś prześpię, to się zakocham, wybuchnęłabym śmiechem i wstała od stolika. Z tym seksem bywa różnie. Bo widzisz, to nie jest tylko tak że spotkasz się przez portal randkowy raz, drugi - i facet mówi prosto z mostu. Może też być tak (ja tak miałam), że po półtora roku narzeczeństwa/znajomości usłyszysz taki tekst. To wtedy jest torpeda, usłyszeć to od przypadkowego faceta to raczej powinna być dla Ciebie gratka, bo taki Pan sam sobie tworzy wizytówkę.

Grunt to psychika. Znam jedną dziewczynę, nie jest ładna. Jest przeciętnej urody, bardziej w stronę "brzydka", niż ładna. Ma świetnego faceta, przystojny, po uszy w niej zakochany. Bo chodzi tutaj o psychikę. O podejście. Trzeba czymś przyciągać. I charakter robi wiele, widać żę jesteś porządną, fajną dziewczyną, tylko trochę niepewną siebie z racji tego że zawsze byłaś sama i żaden facet Cię nie docenił. Ale i na to przyjdzie czas. Musisz się bardziej otworzyć, potraktować to trochę na luzie. Wiem, że ciężko bo to nie czasy liceum, czy początki studiów że można sobie ot tak kogoś znaleźć, potem rzucić... W tym wieku raczej się szuka kogoś na stałe (no ja zawsze miałam takie podejście, ale mówię o tym jak większość osób żyje i patrzy) i to zrozumiałe, że też na to tak spoglądasz.

Zastanów się nad swoim wnętrzem. Nie patrz teraz na wygląd, pomyśl o tym co masz w środku. Jak możesz wydobyć to, co z Ciebie najcenniejsze, pokazać to światu.

99

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

a tak odnośnie narodowości - też zastanawiam się nad szukaniem obcokrajowca, po swoich doświadczeniach......

napisz na prv. to pogadamy smile

100

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Cóż, przyznam, że wcześniej było tak, że nie za bardzo dbałam o siebie. Wieczna artystka w chmurach, nie interesowałam się związkami, więc nie dziwię się, że nie mogłam nikogo znaleźć. Wyciągnięte sweterki, jeansy, kucyk. Koleżanki już były w związku, ale mnie jakoś to nie interesowało. Potem zaczęłam bardziej dbać o siebie, zmieniłam styl ubierania się na bardziej kobiecy, schudłam, itd. Myślałam, że dzięki temu kogoś znajdę, ale nie udało się. Co do mojego charakteru, to na pewno nie jestem jakaś odpychająca. Wielokrotnie słyszałam od innych, że mam dobre serce. Właściwie jestem osobą wrażliwą i spokojną i nigdy nie należałam do egoistek. Nie obrażałam też nikogo. Jak ktoś potrzebował pomocy, żeby się wyżalić, to zawsze byłam, chociażby te wspomniane koleżanki... Zawsze uważałam, że jak będę dobra i miła dla innych, to będzie dobrze. Nawet w pracy słyszę, że jestem najbardziej pracowita i uczynna, jak ktoś ma problem, to pomagam. Tylko, że niestety sprawdza się: "jak masz miękkie serce, to musisz mieć twardy tyłek". Myślałam, że faceci też docenią to, że nie jestem jakąś lafiryndą, mam dobre serce, jestem spokojna... Ale no cóż- żaden się nigdy nie zainteresował. Jak już, to przeszkadzało im, że jestem niepijąca i nie lubię chodzić na imprezy...
Co do koleżanek, to zerwałam kontakt z wszystkimi "toksycznymi znajomościami", które tylko ode mnie "żerowały jak pasożyty", a ja nie miałam nic w zamian, choć wydawało mi się, że jak będę dla nich miła, pomocna, to będzie to przyjaźń- to był błąd.

No i zgadzam się z tym, że często naprawdę nieciekawe dziewczyny mają pełno adoratorów. Nieraz się zastanawiałam, dlaczego tak jest, a ja zdaniem moich rodziców, czy wujków śliczna dziewczyna- wiecznie sama. Naprawdę nie wiem z czego to wynika. Choć jak znam te dziewczyny "niezbyt urodziwe", to przede wszystkim są one przebojowe, chodzą na imprezy, są wesołe, "skaczą z kwiatka na kwiatek". I tu się nasuwa 1 pytanie: podobno mężczyźni nie szanują "łatwych kobiet" i tak piszą: "szukam dziewczyny z zasadami", ale jak już dojdzie do spotkania, to zaraz o sex pytają. Jak się nie zgodzi dziewczyna, no to szkoda na nią czasu i idą do innej.

Coraz częściej zastanawiam się nad obcokrajowcem... Bo tu po prostu- nie czuję się szczęśliwa, nie czuję się kobietą... Nie tak jak tam na wakacjach, gdzie po prostu miło było sobie wyjść, spędzić czas... Nie mówię, żeby zaraz się pakować jak desperatka i wyjechać za byle kim... Po prostu za tym właśnie tęsknię: żeby mieć dla kogo chociaż się ładnie ubrać, żeby w ciągu dnia czekało coś miłego, a nie wiecznie praca, dom, i znowu...

101 Ostatnio edytowany przez Minzy (2014-10-30 20:08:59)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

I tu się nasuwa 1 pytanie: podobno mężczyźni nie szanują "łatwych kobiet" i tak piszą: "szukam dziewczyny z zasadami", ale jak już dojdzie do spotkania, to zaraz o sex pytają. Jak się nie zgodzi dziewczyna, no to szkoda na nią czasu i idą do innej.

Zależy co definiujesz jako "łatwą dziewczynę", a co jako "dziewczynę z zasadami".
Wydaje mi się, że jakichś bardzo rozwiązłych dziewczyn na partnerki faceci raczej nie chcą, ale tych które przeginają w drugą stronę - często niestety też nie (choć mogę mylić, w razie niech mnie jakiś pan poprawi).

102

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

No dla mnie łatwa dziewczyna to taka, która szybko decyduje się na "łóżko, seksualne przygody". Owszem nie chcą ich jako partnerek, ale znam takie dziewczyny i nawet jeżeli nie są piękne, to faceci do nich lgną. A dziewczyna z zasadami nie pójdzie szybko, od razu. Woli trochę poznać faceta, zaufać mu. Nie mówię mu o iluś miesiącach i latach spotykania się bez niczego. Nie chodzi mi o cnotki, po prostu dziewczyny, które chcą to zrobić jak  zakochają się, zaufają, będzie między nimi chemia... Sama należę do tej 2 grupy. No i własnie, z tego powodu słyszałam teksty typu: "wypie*dalaj do Średniowiecza". JA bym się chciała zakochać, chciałabym , żeby mnie szanował, a nie zaraz do łóżka pchał, bo jak nie, to sobie pójdzie... No i idą... A ja nadal singielka... Więc już odechciało mi się teraz szukać...

103 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-31 20:34:23)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Nad czym płakać? Jeśli facet Ci cos takiego mowi, to nie trawisz, że jesteś inna (przecież lepsza w swoim mniemaniu) czy czego? Przeciez zachował się jak palant, więc za palantem tęsknić i go pragnąć, czy znowu swoje wyobrażenie i kogoś kogo nie ma?
I druga sprawa. Chemia często pojawia się od pierwszego wejrzenia/rozmowy. To te kobiety "łatwe" jak nazywasz właśnie z tego korzystają. Inne czekają - bo sie boją. Łatki łatwej i tego że właśnie chodzi tylko o łóżko. A i tak zawsze o to chodzi. Bo nie idzie sie do łóżka dlatego, że odpłaca się za nazwanie relacji związkiem, tylko dlatego że się chce.

104

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

przepraszaam ale zaczne ze chyba sama nie jestes pewna skoro tyle piszesz o tym co inni sadza o Tobie czy jestes ladna czy nie zapominajac o tym ze przeciez nie sama uroda jest tu najwazniejsza. W koncu zazwyczej konczy sie malzenstwiem teoretycznie nie na 2 czy 5 lat ale na cale zycie a tu zaczyna sie bardziej liczyc nie uroda ktora przemija ale charakter.

Czy na starosc zamierzasz swojemy wybrankowi przypominac jak piekna bylas na zewnatrz czy tez kazdego dnia prezentowac to co jest tak naprawde kwintesencja prawdziwej Ciebie , twoje mysli, marzenia, problemy. Cala Ty to nie cialo ale twoj umysl , problemy.

Patrzysz na wszystko przez pryzmat znajomych zakladajacych rodziny. To nie spęd "bydla" tu liczy sie takze indywidualnosc. Postaw na siebie i swoje ptrzeby. Spoleczenstwo ma sie dobrze, poradzi sobie bez urlopowiczki od rodziny.

105

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

co do samooceny. Pamietaj to nie tylko wyglad sie liczy ale wlasna ocena samego siebie. A dodatkowo podobno kolor czerwony pomaga, ale zanim to zastosujesz , przeczytaj w internecie dlaczego ;-).
Pamietaj uroda przmija .

106

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

mówię Ci - napisz do mnie, to pogadamy.

107

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
bink napisał/a:

mówię Ci - napisz do mnie, to pogadamy.

Bink, napisałam do Ciebie smile

Nigdzie nie napisałam, że jestem "lepsza w swoim mniemaniu", gdyby tak było, to nie pisałabym, że mam niską samoocenę. Tyle, że jakoś próbowałam z tym walczyć, tak jak pisałam- zmieniłam się, ale nic to nie dało. Wtedy jak schudłam, zaczęłam ładniej wyglądać, to wydawało mi się, że mam szansę i jestem ładna... Ale się tylko wydawało. Nigdy o sobie nie słyszę, że jestem ładna, raczej w drugą stronę... W ogóle mi się odechciewa wszystkiego. Wiem, że ważniejszy jest charakter, ale wpierw się zwraca uwagę na wygląd dziewczyny, kiedy idzie ulicą. Nieraz byłam świadkiem, jak chłopak jakaś dziewczynę zaczepił na ulicy, bo ładna. Charakter jest ważniejszy, ale odkrywa się go później. Wpierw wygląd "zachęca".
Co do mojego charakteru, no to widzę, że nie odpowiada, że nie jestem jakaś rozrywkowa, ale nie zmienię się, nie potrafię być taka jak moje koleżanki, które mi doradzały, żebym właśnie stała się imprezowa, bo takim dziewczynom łatwiej... Nawet jeżeli poczułabym do kogoś chemię, to bym nie poszła od razu do łóżka- prawdopodobnie facet, który szybko o to pyta chce się tylko zabawić, a ja nie szukam zabawy. Nie interesuje mnie sex bez zobowiązań, nie dałby mi ani radości, ani satysfakcji.
Zastanawia mnie, że moje koleżanki jak zerwą z jednym, to zaraz następny się trafi... Miałam nawet sytuacje, kiedy rodzice jednego chłopaka próbowali zapoznać go ze mną, ale całkowicie nie był zainteresowany. To było na wakacjach, ja byłam sama z rodzicami i on też. Nie chciało mu się nawet powiedzieć "cześć". Mówili do niego wprost, że może by ze mną wyszedł, ale coś tam odburkiwał i koniec...
No i tak to wygląda dalej: praca, dom i tyle... Prawie 26 lat, niby młody wiek, a z tej młodości nic radości, bo to nie ma z kim wyjść, z kim się spotkać jak wszyscy w związkach, nawet porozmawiać. Koleżanki też szkoda gadać- ostatnio omal przez jedną nie straciłam pracy, po czym zamiast mnie przeprosić, to napisała, że "jesteśmy zbyt inne". Ja rozumiem, żebym jej przykrości robiła, ale zawsze jak miała doła, to do mnie się zwracała i pocieszałam ją jak umiałam. Reszta zajęta związkami. Jak pisałam wcześniej: z natury jestem wrażliwa, mam dobre serce, ale niestety, żeby to coś dało... Chyba tylko trzeba mieć twardy tyłek. Przez to wszystko zaczęłam pesymistycznie patrzeć na wszystko.
Po prostu miałam dość Polski, wsiadłam w samolot wkurzona totalnie, zupełnie sama... W sumie jak pisałam o tych wakacjach, na które ostatnio pojechałam sama, to cóż- brakuje mi tego w Polsce. Nawet jeśli to był znajomy, to fajnie było po prostu gdzieś wyjść, spędzić czas, kawiarnia, kino, spacery...Ktoś powie, że "a tam na wakacjach wszędzie fajnie", a to nieprawda. Różnica była taka: miałam z kim wyjść, spędzić czas, co robić, a nie tylko praca, potem dom z rodzicami. A w Polsce... Nic. Czasem wychodzę gdzieś sama na spacer, pochodzić po sklepach, do kina, do kawiarni. Kiedyś myślałam, że w ten sposób też można kogoś znaleźć, jak się idzie samej do kina... Ale ile można... Też się odechciewa, więc nic nie robię już na siłę.

108 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-11-03 10:28:43)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Napiszę ci jako facet...jakie jest postrzeganie kobiet przez nas.
Otóż od razu powiem że twój charakter nie ma żadnego znaczenia na tym etapie.
Liczy się tylko to czy jestes..uwaga słowo klucz - pociągająca . Zarówno w sensie fizycznym jak i osobowościowym (nie charakter)...czyli jak sie po prostu zachowujesz na ulicy.

Mam koleżankę...ma 37 lat ..i nigdy nie miała faceta..obiektywnie jest ładna,ma figurę itd...a jednak jest tzw. aseksualna,nie pociągająca. Wszystko co ma seksualnego,fajnego w sensie osobowosciowym i fizycznym ukrywa zawsze i wszedzie...a eksponuje to co najgorsze. To jest na tym etapie jedyna przyczyna że faceci do niej nie lgną...wprost unikają.
Być może u ciebie jest podobnie.
O portalach randkowych radziłbym zapomniec,bo okupują je w większosci osoby zakompleksione na maxa,toksyczne,nie wiedzące czego chcą naprawdę,aseksualne,aspołeczne - wbrew pozorom.Ta koleżanka o której wspomniałem wyżej jest zarejestrowana na wszystkich mozliwych portalach od wielu lat - i nic.To strata czasu i energii.
Radziłbym Tobie...spojrzeć na siebie,na styl ubierania,zachowania ,pewność siebie.
Z jednej strony piszesz że koleżanki ci doradzały byś stała się bardziej ,,imprezowa,, ,a 3 linijka dalej już ppiszesz ze nie masz z kim wyjsć,pobawić sie,pogadać..sama blokujesz te realcje.
Może napisz tutaj jaka jesteś i czego chcesz. Jeśli jesteś nastawiona na wyważonego,spokojnego faceta,który się w tobie zakocha,oswiadczy założy z tobą rodzinę....i ze to sie po prostu tak wydarzy to niestety ale tak nie będzie. Nie przeskoczysz pewnych etapów..skoro nigdy nie miałaś tak naprawde faceta...to nei masz zadnego doswiadczenia...a tym bardziej tworzyć stały rodzinny związek.
pozdrawiam

109 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-11-03 10:44:14)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

No dla mnie łatwa dziewczyna to taka, która szybko decyduje się na "łóżko, seksualne przygody". Owszem nie chcą ich jako partnerek, ale znam takie dziewczyny i nawet jeżeli nie są piękne, to faceci do nich lgną. A dziewczyna z zasadami nie pójdzie szybko, od razu. Woli trochę poznać faceta, zaufać mu. Nie mówię mu o iluś miesiącach i latach spotykania się bez niczego. Nie chodzi mi o cnotki, po prostu dziewczyny, które chcą to zrobić jak  zakochają się, zaufają, będzie między nimi chemia... Sama należę do tej 2 grupy. No i własnie, z tego powodu słyszałam teksty typu: "wypie*dalaj do Średniowiecza". JA bym się chciała zakochać, chciałabym , żeby mnie szanował, a nie zaraz do łóżka pchał, bo jak nie, to sobie pójdzie... No i idą... A ja nadal singielka... Więc już odechciało mi się teraz szukać...

Ale zrozum że łóżko to podstawa....
Skoro nie masz pociągu seksualnego do powiedzmy co piątego faceta mijanego na ulicy,to zaden inny nei bedzie chciał na ciebie spojrzeć,kontekst seksualny jest na tym etapie dominujący,nie chodzi tu o to zebys sie puszczała z każdym,tylko przestała blokowac swoje pragnienia.Czyli jak ci się spodoba jakiś facet,poczujesz chemie do niego...to zrób tak zeby on widział ciebie jako osobę ktróra go pożąda...to generalnei dzieje sie naturalnie ale moze nie w twoim przypadku wiec pozostaje samej postarac sie o przyciągneicie faceta uwagi. Wbrew pozorom wiekszosc facetów jest niesmiała..i byc moze chcieliby byc z tobą...ale twoja niska samoocena i neismiałość plus ich niesmiałosć to ...nigdy sie nie uda smile

Ok dam ci najprostszy 100% skuteczny sposób na to zeby faceci sie za tobą oglądali...moze nawet zaczepiali..ale to ty musisz oddzielić ziarno od plew,zacznij się ubierać wyzywająco,nie wiem pokaż nogi,pończochy to podstaw 99% facetów na fioła na tym punkcie...zmień fryzure na bardziej dziewczącą..gimnazjalną:)...bądz tak dziewczyna ..nieśmiała ale z seksem:) faceci to uwielbiają.
I tyle.
Ja ci pwoiem ze nawet jak jestem ze swoją dziewczyną...i mijam tak ubraną dziewczynę aż ociekającą seksem to sie musze odwróić to jest silneijesze ode mnie, i widzę jak faceci sie oglądaj..wychodzą najbardziej pierwotne instynkty:)\
pozdrawiam

110

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

nie otrzymałam wiadomości niestety...

chciałam Ci doradzić, gdzie mogłabyś szukać takiej osoby.

spróbuj jeszcze raz wysłać wiadomość - a jeśli się nie uda, to napiszę tutaj maila.

111

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
bink napisał/a:

nie otrzymałam wiadomości niestety...

chciałam Ci doradzić, gdzie mogłabyś szukać takiej osoby.

spróbuj jeszcze raz wysłać wiadomość - a jeśli się nie uda, to napiszę tutaj maila.

Sprawdź w folderze SPAM.

112

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

nima.

113

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Ja mam teraz tak, ze chociaz mam jakis adoratorow to nie zwracam na nich uwagi. Wole by to ktos mi wpadl w oko. Dlatego tez jestem sama, ale jakos mi to teraz nie przeszkadza. Nie wiem czemu, ale jakos nie lubie spotykac sie z chlopakami, nie lubie randek. Takie spotkanie z kumplami, znajomymi -ok, ale sam na sam z chlopakiem to tylko w filmach wyglada uroczo :-P. Jak jestem na dyskotece to lubie jak jakis chlopak zaproponuje mi taniec, bo to znaczy, ze jednak cos w sobie mam. Ale to tylko taniec, nic wiecej.

114

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
robert247 napisał/a:

Ale zrozum że łóżko to podstawa....
Skoro nie masz pociągu seksualnego do powiedzmy co piątego faceta mijanego na ulicy,to zaden inny nei bedzie chciał na ciebie spojrzeć,kontekst seksualny jest na tym etapie dominujący,nie chodzi tu o to zebys sie puszczała z każdym,tylko przestała blokowac swoje pragnienia.Czyli jak ci się spodoba jakiś facet,poczujesz chemie do niego...to zrób tak zeby on widział ciebie jako osobę ktróra go pożąda...to generalnei dzieje sie naturalnie ale moze nie w twoim przypadku wiec pozostaje samej postarac sie o przyciągneicie faceta uwagi. Wbrew pozorom wiekszosc facetów jest niesmiała..i byc moze chcieliby byc z tobą...ale twoja niska samoocena i neismiałość plus ich niesmiałosć to ...nigdy sie nie uda smile

Ok dam ci najprostszy 100% skuteczny sposób na to zeby faceci sie za tobą oglądali...moze nawet zaczepiali..ale to ty musisz oddzielić ziarno od plew,zacznij się ubierać wyzywająco,nie wiem pokaż nogi,pończochy to podstaw 99% facetów na fioła na tym punkcie...zmień fryzure na bardziej dziewczącą..gimnazjalną:)...bądz tak dziewczyna ..nieśmiała ale z seksem:) faceci to uwielbiają.
I tyle.
Ja ci pwoiem ze nawet jak jestem ze swoją dziewczyną...i mijam tak ubraną dziewczynę aż ociekającą seksem to sie musze odwróić to jest silneijesze ode mnie, i widzę jak faceci sie oglądaj..wychodzą najbardziej pierwotne instynkty:)\
pozdrawiam

Co mogę sobie zarzucić, to to, że nie "kokietuję", nie uśmiecham się, nie podrywam. Tak mnie wychowano, że to mężczyzna powinien się starać, podejść do kobiety, a nie odwrotnie. Więc mam to wpojone i sama nigdy nie podchodzę do mężczyzny, żeby się z nim umówić, zagadać, czy coś w tym stylu, bo wtedy pomyśli, że jestem łatwa i że jakaś desperatka... Podobno jest coś w tym (tak znajomy mi powiedział), że widać po mnie, ze nie jestem dziewczyną do zabawy, raczej taką z zasadami, która do łóżka nie pójdzie szybko. Takie odniósł wrażenie, kiedy zobaczył mnie po raz pierwszy. To prawda... Może to właśnie odpycha...

Pociągu seksualnego nie mam żadnego, bo do tego muszę się zakochać, zaufać tej osobie. Jeżeli nie jestem w żadnym związku, to po prostu moje życie erotyczne leży i kwiczy... Chociaż próbowałam raz pójść z facetem, żeby się "zabawić" jak poradziły koleżanki, to tak naprawdę kiedy zobaczyłam go nagiego, to tak go zostawiłam. Powiedziałam, że nie chcę seksu bez zobowiązań, bez miłości, bez związku, bez zaufania... To wbrew mojej naturze, wcale nie byłabym szczęśliwa, nie dałoby mi to żadnej satysfakcji, dlatego wyszłam z jego mieszkania. Przykro mi, że tak się stało, nie ma niczego gorszego dla faceta, więc już żadnego w ten sposób nie krzywdzę... Chciałabym sie zakochać, poznać kogoś,poczuć do niego pociąg i wtedy zrobić to po prostu z miłości, być szczęśliwa... O to mi chodzi.

Co do wyzywającego stroju- chyba aż tak zgrabna nie jestem, żeby nosić miniówki, szpilki... Noszę raczej rzeczy, które pasują do mojej figury. Jeżeli dziewczyna nie jest zgrabna, to jej wyzywający strój jest śmieszny. Inna sprawa: styl niewinnej dziewczyneczki z koronkami, pończochami też niekoniecznie do mnie pasuje... Raczej nie mam delikatnych rysów twarzy... Za to latem uwielbiam zakładać ładne sukienki, wysokie obcasy, makijaż i tak po prostu wyjść, się przejść. Tylko ze to takie bardziej eleganckie sukienki, albo wzorzyste. Lubię założyć takie sukienki z chust w stylu orientalnym, biżuteria... Jak byłam u koleżanki, która jest fotografem i stylistką, to stwierdziła, ze taki styl najlepiej do mnie pasuje, bo ciemne włosy, duże ciemne oczy... Ale jakoś się to nie podoba. A z drugiej strony ja w wyzywającym stroju też nie wyglądałabym korzystnie. Nie mam niestety rozmiaru 36...

115

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
robert247 napisał/a:
kasha151288 napisał/a:

No dla mnie łatwa dziewczyna to taka, która szybko decyduje się na "łóżko, seksualne przygody". Owszem nie chcą ich jako partnerek, ale znam takie dziewczyny i nawet jeżeli nie są piękne, to faceci do nich lgną. A dziewczyna z zasadami nie pójdzie szybko, od razu. Woli trochę poznać faceta, zaufać mu. Nie mówię mu o iluś miesiącach i latach spotykania się bez niczego. Nie chodzi mi o cnotki, po prostu dziewczyny, które chcą to zrobić jak  zakochają się, zaufają, będzie między nimi chemia... Sama należę do tej 2 grupy. No i własnie, z tego powodu słyszałam teksty typu: "wypie*dalaj do Średniowiecza". JA bym się chciała zakochać, chciałabym , żeby mnie szanował, a nie zaraz do łóżka pchał, bo jak nie, to sobie pójdzie... No i idą... A ja nadal singielka... Więc już odechciało mi się teraz szukać...

Ale zrozum że łóżko to podstawa....
Skoro nie masz pociągu seksualnego do powiedzmy co piątego faceta mijanego na ulicy,to zaden inny nei bedzie chciał na ciebie spojrzeć,kontekst seksualny jest na tym etapie dominujący,nie chodzi tu o to zebys sie puszczała z każdym,tylko przestała blokowac swoje pragnienia.

Pociąg seksualny do co piątego faceta mijanego na ulicy? pierwsze słyszę:) seks jest bardzo ważny, to fakt, na dłuższą metę bez tego związek nie przetrwa ale bez przesady że to podstawa... podstawą jest chemia ( niekoniecznie cielesna) i wspólny język, a później i uczucie. Skoro dziewczyna nie czuje pociągu do obcych mężczyzn to przecież nie zmusi się. A już wogóle głupotą jest chodzić do łóżka z kolegami choćby tylko po to by nazywało się że jest wyzwolona i otwarta. Sama musi tego chcieć.

116

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Myślę, że nie masz czego żałować że jesteś singielką bo to naprawdę jest super stan - możesz robić co chcesz, nikt Ci niczego nie wypomina i jesteś Panią swojego losu. Jeśli chodzi o facetów no to nic nie straciłaś gdyż współcześni faceci są wygodni i bardzo cwani. Jak im się coś nie podoba lub coś przeszkadza to kop w 4 litery, a po drugie potrafią być bardzo sprytni, oszukiwać,    dawać obietnice bez pokrycia, manipulować oraz mówić kobiecie to co Ona chce usłyszeć. W końcu jak przystało na facetów to kochają tylko za coś a nie dlatego bo fajnie i warto kochać oraz być kochanym. Trochę widzę u Ciebie desperacji a to najprostsza droga do tego żeby jakiś "złamas" Tobą się pobawił i zostawił. Należy bardzo ależ bardzo uważać na współczesnych facetów oraz uważać na "buraków".

117

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Moim zdaniem nie w wyglądzie tkwi problem, znam mnóstwo dziewczyn, które są średnie wizualnie (mówiąc delikatnie) a mają chłopaków. Pomyśl co w Twoim charakterze i osobowości może stanowić przyczynę sytuacji. Może jesteś za bardzo uległa, nie masz własnego zdania? Może nie jesteś otwarta? Albo stwarzasz dystans, choć sama o tym nie wiesz?

118

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Im starszy czlowiek tym mniej ma ochote angazowac sie,jak sie widzi tyle rozwodow ..problemow...

czesto niektorzy wola sami zostac .. inni zas ,nie wyobrazaja sobie zycia bez partnera, samotnosci to strasze dla ich przerazajace wrecz .

119 Ostatnio edytowany przez Satysfaction (2014-12-15 00:27:43)

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Autorko te twoje kolezanki ,specjalnie ci mowia o twoich niedoskonalosciach,chocby  w  wierszach i tym samym ich cel to..  wpedzc cie  w  gorsze kompleksy , zebys sie czula gorzej-gorsza od ich ,zeby mialy wladze nad toba-manipulacja ,chcac wbudzic w tobie ze cos z toba nie tak ,zeby czuc sie lepsza/lepszym od Ciebie  -tak to dziala .. !  same pewnie nie sa idealne ,kazdego moza za cos wysmiac,wytkac  mu cos smile
one to robia specjalnie,bo widza czuja ,ze masz kompleksy ,nie jestes pewna siebie ! to toksyczne osoby...  sad   chca ,zebys czula sie gorsza od nich !

Nie raz slyszlam co kolezaki mowia o innych swoich kolezakach..a same nie sa idealne ,czesto gorzsze ,,gorzej wygladaja niz ta ktora obgaduja wytykja jej niedoskonalosci.


TOKSYCZNI LUDZIE  manipulatorzy jak wyczuja ,ze cos cie boli ,masz kompleks na jakims punkcie ,to specjalnie uderzaja w niego  - ten punkt,jestes dla nich jak marionetka..  od takich jak najdalej.
NIE daj im satysfakcji ,pociagac za sznureczki .

PAMIETAJ ,ze czlowiek ktory akceptuje siebie takmi jakim jest  ,nie wysmiewa nie kpi z drugiego czlowieka wygladu.. Ci najbardziej zakompleksieni (choc moga to skrzetnie ukrywac grajac   cool wink   ) wysiewaja drugiego czlowieka  .. zeby poczuc sie lepszym..

120

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Gabrysiowo napisał/a:

Myślę, że nie masz czego żałować że jesteś singielką bo to naprawdę jest super stan - możesz robić co chcesz, nikt Ci niczego nie wypomina i jesteś Panią swojego losu. Jeśli chodzi o facetów no to nic nie straciłaś gdyż współcześni faceci są wygodni i bardzo cwani. Jak im się coś nie podoba lub coś przeszkadza to kop w 4 litery, a po drugie potrafią być bardzo sprytni, oszukiwać,    dawać obietnice bez pokrycia, manipulować oraz mówić kobiecie to co Ona chce usłyszeć. W końcu jak przystało na facetów to kochają tylko za coś a nie dlatego bo fajnie i warto kochać oraz być kochanym. Trochę widzę u Ciebie desperacji a to najprostsza droga do tego żeby jakiś "złamas" Tobą się pobawił i zostawił. Należy bardzo ależ bardzo uważać na współczesnych facetów oraz uważać na "buraków".

Dziękuję za wszystkie Wasze porady i za to, że chcieliście mi pomóc smile

Dawno tu nie wchodziłam, szczerze mówiąc jeśli chodzi o mój status, to nadal jestem singielką, ale miałam czas przemyśleć i doszłam do wniosku, że właściwie nie ma na co narzekać. Owszem, wszystkie koleżanki kogoś mają, ale przecież jak jest napisane w powyższym cytacie "mogę robić co chcę". I mam zamiar rozwijać swoje pasje: malowanie, rysowanie, chciałabym spróbować swoich sił w tańcu brzucha, podobno to jest taniec dla wszystkich i pomaga tancerkom wyzwolić swoją "kobiecość" oraz zaakceptować siebie. Może właśnie przestanę mieć takie kompleksy. Nie jestem zdesperowana.A seks? jak nikt mnie nie pociąga, to też się nie zmuszę, żeby to robić "dla sportu".

To jest fakt, że jestem zdystansowana, nie ufam za szybko, nie lubię flirtować, kokietować, zwłaszcza jak kogoś dobrze nie znam, albo w ogóle przez internet na tych różnych portalach, więc myślę, że to też utrudnia znalezienie partnera.


Czy faceci są cwani? Być może, nie miałam za dużo z nimi do czynienia. Nieraz słyszałam przykre historie koleżanek i w głębi ducha powtarzałam sobie wtedy: "jak dobrze być singielką". Zamiast siedzieć i rozmyślać "czemu jestem sama", lepiej robić swoje, bo szkoda na to życia smile

Jeszcze raz dziękuję Wam za porady i pomoc smile))

121

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

cześć kasha, witaj w klubie samotników tongue może pogadamy?

122

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
marioosh666 napisał/a:
baziula napisał/a:

Trzeba polubić siebie, takim jakim się jest. ( ale też starać się coś zmieniać na lepsze). I pogodzić się z tym, że nie jest się jedną z tych dziewczyn, rozchihranych, rozrywanych. Po prostu tak jest i już.

Nie trzeba się zmieniać. Wystarczy odblokować energię seksualną. Po tym staniesz się lepszą wersją siebie smile

jak odblokować energię seksualną? MOim problemem jest to, że z jednej strony podobam się mężczyznom, mogę wydawać się na pierwszy rzut oka otwarta, a później się zamykam. Jestem po prostu nieśmiała w kontaktach z mężczyznami, bo nie mam wielkiego doświadczenia.Ostatnio spotkały mnie tylko same porażki. Dopadają mnie jakieś obiekcje i kompleksy i nie potrafię racjonalnie myśleć. Mam 24 lata za miesiąć 25, od dawna nie byłam w związku. Kiedy jestem spontaniczna wiem,że mogę przyciągać płęć przeciwną, bo jestem zrelaksowana, uśmiechnięta, śmieszna, pewna siebie. Jednak z czasem, kiedy widzę zainteresowanie lub kogoś sobie 'wkręcę' automatycznie się blokuję i zaczynam się wycofywać. Tak jakbym się czegoś bała. Tracę wtedy tą całą energię seksualną, na rzecz energii takiej zwykłej koleżanki, siostry bez seksualności.

Jak to zmienić?
I rozumiem Cię Autorko. Przeżywam podobny problem. Już nie wiem co ze mną jest nie tak. Tylko, że ja czuję, że psuję znajomości. Wierzę, że Ty byś nie popełniała tych błędów co ja. A ja za każdym razem popełniam ten sam bląd, bo jestem zbyt miła i grzeczna- od razu łatka koleżanki się nasuwa.

123

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Przeczytałem troche temat o powiem że jestem lekko zdziwiony bo zawsze myślałem, że nawet jak kobietka nieśmiała to i tak kogoś pozna bo to mężczyzna zrobi pierwszy krok. Autorka uporała się z uczuciem samotności, mnie to strasznie męczy nie potrafię się do tego przyzwyczaić a problem ten sam jak i wasz brak poczucia wlasnej wartosci. pewnosci siebie, niesmialosc... Gdy sięgam oczami wyobraźni w przyszłość to nie widzę zadnych zmian.... Zazdroszcze tym osobom które potrafiły oswoić się z samotnością...

124

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Mowia ze samotnosc jest straszna.

125

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
Orientalne Klimaty napisał/a:

Mowia ze samotnosc jest straszna.

Bo jest, kiedy chcesz mieć u boku partnera a się tak nie układa że masz

126

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
rzeka_marzen napisał/a:

Przeczytałem troche temat o powiem że jestem lekko zdziwiony bo zawsze myślałem, że nawet jak kobietka nieśmiała to i tak kogoś pozna bo to mężczyzna zrobi pierwszy krok. Autorka uporała się z uczuciem samotności, mnie to strasznie męczy nie potrafię się do tego przyzwyczaić a problem ten sam jak i wasz brak poczucia wlasnej wartosci. pewnosci siebie, niesmialosc... Gdy sięgam oczami wyobraźni w przyszłość to nie widzę zadnych zmian.... Zazdroszcze tym osobom które potrafiły oswoić się z samotnością...

Rzeka_marzeń teraz się uporałam- po prostu nie myślę o tym. Po co? Jak zaczynałam ten wątek to byłam mega smutna z tego powodu (ale nie zdesperowana), bo wydawało mi się, że jestem gorsza, bo nie podobam się mężczyznom. Dziękuję wszystkim za miłe porady i wielu z Was pisało- nie rozmyślaj, rób swoje. Jeżeli rozmyślasz, to po pierwsze stajesz się bardziej przygnębiony, po drugie: jak jesteś bardziej smutny, to na pewno w ten sposób się odpycha ludzi. Ja nie rozmyślam, robię swoje. Chcę zająć się tym co lubię robić, co sprawia mi radość, bo smucenie się nie przyniesie mi absolutnie żadnych korzyści. Nie możesz zakładać, że będziesz sam do końca życia. Nigdy nic nie wiadomo. Jeśli masz jakieś zainteresowania, pasje, hobby to zajmij się nimi, to daje poczucie satysfakcji, radości. Ja właśnie tak robię. Nieprawdą jest, że osoby które nigdy nikogo nie znalazły są brzydsze, czy gorsze (a niestety taki jest stereotyp). To nie "druga połówka" świadczy o wartości człowieka.

127

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

Tylko widzisz ja zaczynam postrzegać pasję jako zabicie wolnego czasu który w innym przypadku spędzałbym wspólnie z lepszą połówką...

128

Odp: wieczna singielka, niska samoocena

A skąd wiesz, że byś spędzał? Ta druga połówka mogłaby Cię w tej kwestii ograniczać. Są zalety i wady bycia singlem. Zaletą jest właśnie wolność. Ale u mnie jest ten problem, że nie chcę sexu. Koleżanki mi mówiły,że zdarzało się tak, że chłopak im się nie podobał,ale się godziły na związek. Ja tak niestety nie potrafię. Jeżeli ktoś mnie nie pociąga fizycznie, to nie chce się nawet całować, a co dopiero sex. Wolę być sama i unikać takich sytuacji.

129

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

A skąd wiesz, że byś spędzał? Ta druga połówka mogłaby Cię w tej kwestii ograniczać. Są zalety i wady bycia singlem. Zaletą jest właśnie wolność. Ale u mnie jest ten problem, że nie chcę sexu. Koleżanki mi mówiły,że zdarzało się tak, że chłopak im się nie podobał,ale się godziły na związek. Ja tak niestety nie potrafię. Jeżeli ktoś mnie nie pociąga fizycznie, to nie chce się nawet całować, a co dopiero sex. Wolę być sama i unikać takich sytuacji.

te kobieyty robia im i sobie niesamowita krzywde ale dopiero po czasie sie to okazuje

130

Odp: wieczna singielka, niska samoocena
kasha151288 napisał/a:

A skąd wiesz, że byś spędzał? Ta druga połówka mogłaby Cię w tej kwestii ograniczać. Są zalety i wady bycia singlem. Zaletą jest właśnie wolność. Ale u mnie jest ten problem, że nie chcę sexu. Koleżanki mi mówiły,że zdarzało się tak, że chłopak im się nie podobał,ale się godziły na związek. Ja tak niestety nie potrafię. Jeżeli ktoś mnie nie pociąga fizycznie, to nie chce się nawet całować, a co dopiero sex. Wolę być sama i unikać takich sytuacji.

bo byłaby dla mnie całym światem? smile
Nie miałem na myśli kontaktu fizycznego a ogólnie spędzenie czasu wolnego z kimś bliskim...

Posty [ 66 do 130 z 560 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » wieczna singielka, niska samoocena

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026