Mąż chce odejść... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż chce odejść...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 269 ]

196

Odp: Mąż chce odejść...

Życzę Ci wytrwałości w postanowieniach.Będziesz o wiele szczęśliwsza bez kogoś kto cię po prostu nie docenia zerwij z nim kontakt i daj sobie szansę na szczęście.Jak wygląda teraz sytuacja u Ciebie?

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Mąż chce odejść...

Też przeżywałem takie myśli w swoim związku , była chwila że wolałem być poza domem , niż w domu z żoną i dziećmi  , ale jeżeli strona nie ma woli próby -szczególnie ta która oferuje odejście czy rozstanie to nie dobrze.   Jeżeli jednak nie dogadasz się i nie wykaże on woli którą ty stawiasz , przecież to warunki , on odchodzi więc Ty stawiasz warunki , to walcz o swoje.

198

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza,
to już ponad rok. Ja nic z tego nie rozumiem. Właściwie to jak wygląda sytuacja?

199

Odp: Mąż chce odejść...

Tak, juz ponad rok. W skrócie - w marcu się wyprowadził, w lipcu wyjechał za granicę. Przyjeżdża raz na jakiś czas (~co dwa miesiące na kilka dni): urodziny dzieciaków, święta. Jak jest to staram się nie kłócić, bo cóż to da. Można powiedzieć, że jak przyjeżdża to "wieje u nas normalnoscia rodzinną": wspólne śniadania, obiadki, wyjscia, no i raz na jakiś czas przypomina mi ze z nami koniec, żebym nie robiła sobie nadziei, bo przyjeżdża tylko do dzieci.
Pewnie, że cały czas go kocham, ale niestety (a może stety:-)) on już nie dla mnie. Staram się nie kontaktować, odciąć od niego, ale nie potrafię - wszystko mi jego przypomina, mamy tyle wspólnych wspomnień...
Wysyłam mu info co u nas, zdjęcia dzieciaków, on raz na jakiś czas coś odpisze i tyle...

200

Odp: Mąż chce odejść...

Kolejny dzień z głowy, cały przeryczany. Przez te kilka tygodni pogadalismy trochę, trochę zrobiło się "normalnie". Pytania co u nas, przesłanych kilka fotek z "jego" życia, smsy,  pogawędki na Skype. Dziś nie wytrzymałam i napisałam, że wciąż go kocham (bo tak właśnie jest!), po czym otrzymałam maila, że on zdaje sobie z tego sprawę, ale on definitywnie zakończył ten rozdział. Mogłam się tego spodziewać, ale to wciąż boli i nie potrafię się z tym pogodzić. Ja wciąż żyje nadzieją, że będziemy razem.

201

Odp: Mąż chce odejść...

Droga autorko, rozumiem twój ból, ale coś mi w tej twojej historii nie pasuje.

1. Dlaczego twój mąż odszedł z tak błahych powodów? Czy podejrzewasz u niego totalny brak umiejętności bycia ojciecm, mężem? W końcu ożenił się z tobą, ma z tobą 2 dzieci.

2. Jak było przed ślubem? Jaki dla ciebie był, jak żyliście? W jakim kontekście był zawierany ślub? Jak było po ślubie?

3. Gdzie on poszedł potem mieszkać? Byłaś tam? Dlaczego potem wyjechał? Wiedziałaś o tym, że ma takie plany? Co on robił w Polsce? A co robi tam?

4. Czy ty nam wszystko powiedziałaś. Czy odszedł od ciebie, bo miał już cie dość? Ja odeszłam od swojego mężczyzny, pomimo, że kochałam i nadal kocham, ale tak mi dał do wiwatu, że nie ma szans na kontynuowanie tej relacji.

Moje pytanie podstawowe, jest związane z jego motywacją. Czy ty ustaliłaś konkretny powód jego odejścia? Mi tego brakuje, ta opowieść, przynajmniej dla mnie, kryje drugie dno.

1. Czy uważasz, że odszedł, bo był niezdolny do bycia ojcem, mężem?

2. Czy uważasz, że ma jakieś zaburzenia?

3. Czy tak mu dałaś do wiwatu, że miał już dość?

4. Czy ustaliłaś, że on nie odszedł do innej kobiety? Ustaliłaś to na 100%?

Będzie dobrze. Wstaniesz na nogi, tylko otaczaj się teraz ludźmi, którzy mogą cie wesprzeć.

202

Odp: Mąż chce odejść...

Odpowiadając lifrinat

Wciąż się dziwię, że odszedł. Znaliśmy się długo przed ślubem, byliśmy parą 10 lat. Zdecydowaliśmy się na ślub razem, chociaż niedawno usłyszałam, że to ja chciałam ślubu, a mój mąż po prostu "płynął falą razem ze mną".
Czy odszedł do innej - nie podejrzewam, Co za różnica gdzie mieszka. Mieszka sam, pracuje.
Dzieci kocha, to wiem. Tęskni za nimi, ale jakby tu był, to pewnie dużo by mi nie pomógł. Nie ma cierpliwości do dzieci, ale potrafi z nimi szaleć, wariować, być dzieckiem.

I jeszcze jedno:
Nie widzę sensu coś ukrywać, bo po co. Co mi to da. Zaczęłam o tym pisać, bo było mi źle, nie wiedziałam jak sobie pomóc.

203

Odp: Mąż chce odejść...

I jeszcze jedno. Nie wiem, czy dobrze robię, ale już niewiele w tym "związku" mogę zrobić. Zacytuję maila, który dostałam.
Przybliżając historię: napisałam, że go kocham, po czym dowiedziałam się, ze on definitywnie zakończył ten etap swojego życia. Odpowiedziałam, że nie mogę w to uwierzyć, że nie ma chwili, bym za nim nie tęskniła i że jest mi z tym ciężko.

Na to mi tak odpisał:
"Tak wiem,
rozumie Cie,
mi tez jest kurwsko ciezko,
jest mi przykro po tym Co dzis Tobie napisalem,
chcialbym byc teraz Twoim przyjacielem i pomoc jak przyjaciel bo po tylu razem spedzonych latach rozumie Cie i to dobrze , ale niestety jako partner odchodze i nie moge pelnic jednoczesnie tych dwoch funkcji.
Nie prosze Cie o wybaczenie bo tego nie da sie wybaczyc ale o przyjecie tych decyzji.
Pewnie mi nie uwierzysz ale ty przeczytalas maila dopiero wieczorem a ja od chwili jego napisania mam kurewsko zjebany dzien. Boli mnie to bardzo ze kogos krzywdze, latwiej chyba by bylo jak bys mnie nakryla z jakas laska wtedy nienawisc wzielaby gore. Boli mnie to bo krzywdze kogos kogo dobrze znam i nie chce Cie krzywdzic ale nie jestem w stanie byc Twoim partnerem.
Przepraszam."

Czekam na rady.

204 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-01-31 00:48:44)

Odp: Mąż chce odejść...

hmm,
no potrwa to jeszcze, zanim przyjmiesz do wiadomości, że to, już przeszłość...
ON ma świadomość, że ciebie skrzywdził i z tym się męczy  ale nie z tym, że jest bez ciebie - rozumiesz, tą różnicę?
pozostaje skupić się na życiu i odcinać się od złudzeń

205

Odp: Mąż chce odejść...

Powoli się przyzwyczajam do bycia samej, powoli zdaję sobie sprawę, że nie mam po co walczyć, bo nikogo do miłości się nie zmusi. Trudno mi zrozumieć mojego męża, ale wiem, że cytuję go "rozwód jest nieunikniony".
Najgorsze jest to, że cokolwiek robię, gdziekolwiek jestem, to przypominają mi się chwile spędzone z nim. Oglądam właśnie film i się cała rozkleiłam, bo x.lat temu oglądaliśmy go razem (wtedy rozkleiłam się na filmie, teraz mam inne powody).  I kolejny raz złamałam swoją zasadę: po czterech dniach niepisania do niego, wysłałam mu smsa. To było silniejsze ode mnie.

206

Odp: Mąż chce odejść...
zuza1234 napisał/a:

cokolwiek robię, gdziekolwiek jestem, to przypominają mi się chwile spędzone z nim. Oglądam właśnie film i się cała rozkleiłam, bo x.lat temu oglądaliśmy go razem (wtedy rozkleiłam się na filmie, teraz mam inne powody).  I kolejny raz złamałam swoją zasadę: po czterech dniach niepisania do niego, wysłałam mu smsa. To było silniejsze ode mnie.

Kochana - JEST Ci trudno, ale... czy NIE sama sobie dokładasz?
Wiesz - to bardzo ludzkie tak się "zapomnieć w bólu" ale dopóki NIE POSTANOWIMY, że ZAMIAST odrywać swą uwagę od boleści będziemy "nurzać się (w cierpieniu)" - NIC się nie zmieni sad bo to "samo się" nie robi...
Czemu nie przełączyłaś TV na inny kanał?

207

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza
ale po co piszesz?  Co to daje? Jesteś jak narkoman uzależniona. Też tak miałam. Zmieniłam sobie opis w telefonie na "po co?" I za każdym razem jak miałam zadzwonić lub napisać to czytałam to.

ja myślę że na bank on już ma nową rodzinę.

208

Odp: Mąż chce odejść...

Macie rację dziewczyny i ja to dobrze wiem, ale czasem jest to silniejsze ode mnie. Nawet go ostatnio poprosiłam, by nie odpowiadał na żadne moje smsy, maile, by nie rozpoczynać dyskusji, bo chcę zapomnieć, a nie mam tyle w sobie silnej woli, by przestać pisać. Sama siebie katuję, ale nie potrafię inaczej.

Dobrze to nazwałaś, jestem uzależniona.

Mimo że sobie w miarę radzę, to czasami dopada mnie kryzys.

Nie dam sobie ręki odciąć, ale pewnie ma kogoś. Ostatnio mi napisał, żebym sobie odpuściła, bo niebawem się nieźle zdziwię albo dostanę szoku.

209 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-02-24 08:07:49)

Odp: Mąż chce odejść...
zuza1234 napisał/a:

ale czasem jest to silniejsze ode mnie. Nawet go ostatnio poprosiłam, by nie odpowiadał na żadne moje smsy, maile, by nie rozpoczynać dyskusji, bo chcę zapomnieć, a nie mam tyle w sobie silnej woli, by przestać pisać. Sama siebie katuję, ale nie potrafię inaczej.

Dobrze to nazwałaś, jestem uzależniona.

Mimo że sobie w miarę radzę, to czasami dopada mnie kryzys.

Nie dam sobie ręki odciąć, ale pewnie ma kogoś. Ostatnio mi napisał, żebym sobie odpuściła, bo niebawem się nieźle zdziwię albo dostanę szoku.

Tiaaa...
Bo to "COŚ" twoimi palcami stuka w klawisze telefonu.
Obsesja to obsesja.
Nie słyszałam, by udało się komuś wyjść z niej BEZ własnego udziału w walce... BEZ postawienia SPRZECIWU. Proś go dalej. Nie poniża to twej godności?
No to faktycznie, jak już zderzysz się z tą "niespodzianką" to może być jak zderzenie z rozpędzonym czołgiem... O co wówczas go poprosisz? O dobicie konającego? Wciąż starasz się wcisnąć część swego jestestwa w jego ręce (odpowiedzialność)... dobrze się to nie może skończyć sad

210

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza
i co jeszcze? Może napisz mu jeszcze ze jesteś taka beznadziejna ze dobrze ze Cię zostawił.

WSTAŃ Z KOLAN! SZANUJ SIEBIE!

211

Odp: Mąż chce odejść...

Mocne słowa, ale przynajmniej docierają do sedna.

212

Odp: Mąż chce odejść...

Niedługo po 3 miesiącach nieobecności, na kilka dni wpadnie mój mąż. Oczywiście przez ten czas kilka razy wyznałam mu miłość i próbowałam nakłonić go na powrót (tylko mnie za to nie zlinczujcie:)). Co jest dobre, to to, że ostatnio się trzymam i ograniczam moją aktywność do minimum (nie piszę, nie dzwonię).
Boję się tylko, że jak przyjedzie to się rozkleję. Zastanawiam się czy pozwolić mu nocować u nas? (będziemy mieć szansę pogadać, ale czy ja chcę po raz kolejny słyszeć, ze nie wróci?) czy spędzić razem święta? (ale po co mam się zadręczać i udawać kochającą rodzinkę?) czy nie kazać mu zabrać z domu wszystkich jego rzeczy (które mi ciągle przypominają o nim, a zresztą po co mają mi zabierać w szafie miejsce), a może tylko ustalić, że dzieci zabiera (gdziekolwiek) i ograniczyć nasze (ja i on) spotkania do minimum.

Czytając powyższe widzę, że odpowiedziałam sobie na wszystkie pytania:)

213

Odp: Mąż chce odejść...

A mnie wcale nie dziwi kryzys po urodzeniu się dziecka. Myślę, że najbardziej odczuwalny jest brak seksu dla nich. No bo przecież wcześniej byli w centrum i na każde zawołanie mieli kobietę, a teraz po porodzie nie dość ze hormony to jeszcze ogólne zmęczenie dochodzi. Wiem coś o tym. Obraz rodziny w dzisiejszych czasach jest bardzo wyidealizowany... A żona po porodzie z jednej strony ma się zajmować dziećmi, domem a z drugiej nadskakiwać panu i władcy i mieć ZAWSZE ochotę na seks. Tak. Nie ważne, że jedyne o czym marzymy to przyłożyć głowę do poduszki i zasnąć. To facet ma być w centrum, chwalony i zaopiekowany.

Uważam, że gość wykazał mega niedojrzałość. Macie przecież 2-mczne dziecko!!! Jakim trzeba być skrajnie nieodpowiedzialnym dupkiem, żeby w takim momencie zostawić kobietę. Ty się poważnie zastanów nad tym, czy w przyszłości np. w chorobie będziesz miała na kogo liczyć. Jak już takie robi cyrki...przy osesku.
Wiem jakie trudne jest wychowanie takiego malucha, bo sama mam dwoje dzieci i aktualnie nieciekawą sytuację... grożącą rozwodem... Jak mój mnie straszy (a robi to już wiele lat) to ja mu na to: "Jasne, już dziś składaj papiery". "Po co będziemy się oboje męczyć". On też pewnie myśli, że go będę prosić i czołgać się na kolanach. Ja się nie czołgam. I to jest jedyna rzecz, która w tej mojej sytuacji daje mi jakieś poczucie godności. (Choć sama nie odważyłam się złożyć papierów rozwodowych...)

TY też kochana absolutnie tego nie rób. Nie żebraj o miłość.

214 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-03-25 11:18:28)

Odp: Mąż chce odejść...

A to może on ma jakieś problemy z głową? neurologiczne/psychiatryczne?

215

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza kobieta, która ma dzieci dobrze jak jest praktyczna - tak myślę.
Miłość, tęsknota to jedno, ale facet ma z tobą dwójkę dzieci no i jesteś jego żoną.
Jak sobie radzisz?
Pracujesz? Masz z kim zostawić dzieci, żeby np wyjść ze znajomymi i się zrelaksować.
Czy uważasz, że pieniądze, które przekazuje ci na prowadzenie domu i utrzymanie rodziny są wystarczające?
Radziłaś się prawnika co do ewentualnych rozwiązań?
Nic nie piszesz o zwykłych sprawach, z których jednak nasze życie się składa.
Człowiek jest chyba tak skonstruowany, że jednak tęskni za odwzajemnioną miłością, za czułością, bliskością.
Jeśli ktoś nie chce być z nami to moim zdaniem należy uszanować jego decyzję. 
Może jednak warto otworzyć się na nowe.

216

Odp: Mąż chce odejść...

Moje codzienne życie: rano wyszykować dzieciaki do żłobka i przedszkola, a potem sama lecieć do pracy (nie jest zła, stresów jest, ale gdzie teraz jest bezstresowo), po pracy po dzieciaki i już jest po piątej, zanim coś zjemy, czas na kąpanie, usypianie i dopiero wtedy mam chwilę dla siebie. dzieciaki chorują, ale na szczęście mogę liczyć na mamę (ostatnio nawet na teściową:)). Bez pomocy mojej mamy i całej rodzinki zresztą byłoby trudno pogodzić pracę z domem.
Rzadko bo rzadko, ale udaje mi się czasami wyrwać spędzić trochę czasu z jak ja to ich nazywam "dobrymi ludźmi":)
A wracając do męża, to wiecie, co jest najgorsze, że ja wciąż o nim myślę, wciąż go kocham...

217

Odp: Mąż chce odejść...

A co do kasy, to się umówiliśmy, że wszystkie koszty związane z dziećmi (większe zakupy, przedszkole, żłobek) i mieszkaniem dzielimy na pół. I tak co miesiąc wysyłam mu rozliczenie jaką kwotę musi mi przelać.
Prawnika się nie radziłam, bo mimo, że ogólnie jestem realistką mocno stąpającą po ziemi, w tej kwestii niestety ciągle żyję marzeniami...

218

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza mnie kiedyś wytłumaczyła psycholog, że nie to nie o męża chodzi. Człowiek potrzebuje bliskości, tęskni za nią. Mąż kojarzy ci się z bliskością, miłością. Za tym prawdopodobnie tęsknisz i utożsamiasz to z mężem. Nie masz nic w zamian i to jest naturalne co czujesz.
Pomyśl nawet gdyby stwierdził, że ok. będziecie razem. Myślisz, że byłabyś w pełni z nim szczęśliwa...?

Zuza dobrze sobie radzisz. Tylko zastanów się czy to jest miłość jakiej potrzebujesz, to jest to czego chcesz?
Przechodzisz sama przez bardzo trudny okres. Wiem jak to jest z małymi dziećmi samej. Jego w tym czasie z tobą nie ma!
Nie ma z dziećmi.
Uważasz, że on żyje w celibacie przez ten rok? Myślisz, że to jest możliwe?
Byłaś kiedyś u niego? Sprawdziłaś go?
Może wtedy łatwiej byłoby tobie zadbać o swoje życie osobiste.

219 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-03-26 09:29:37)

Odp: Mąż chce odejść...

Nie pisałem w Twoim wątku ale chciałby się odnieść do poniższego wpisu

bet napisał/a:

...uważasz, że on żyje w celibacie przez ten rok? Myślisz, że to jest możliwe?...

Gdy przeczytałem Twój pierwszy wpis, rok temu, juz wtedy tak myślałem jak bet, ale nie chciałem "Szczuć".
Wg mnie jest inna kobieta w jego życiu. Ja jestem tego pewien.
Nawet nie próbuj go pytać bo Ci nie powie.
Moim zdaniem powinnaś złożyć pozew z orzekaniem o winie i powiedzieć "sprawdzam".
Albo go to otrzeźwi albo on odkryje karty.

pozdrawiam ciepło smile

220

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza...on kogoś ma, nie mam cienia wątpliwości. Bardzo długo jesteście, byliscie razem i nie wierzę,  ze dwa miesiące po narodzinach drugiego dziecka jemu nagle sie odwidzialo. Jezeli nawet, to poczekalby az dzieci troche podrosna. Tutaj kierowala nim silna motywacja,  w postaci tajemniczej Pani X, ktora, w odróżnieniu od ciebie wedlug niego, ma mega dużo optymizmu, umie rozmawiać i ma ogromną wiare w twojego Miśka.
Nie oszukuj siebie, zloz papiery o rozwod. Juz dzis! Określ odpowiednia sume która jest ci potrzebna i wywal tego pozal się boże lelum pelelum ze swojego domu! Jakie przekazywanie rachunków? Obliczanie wydatków na dzieci? Ty te dzieci wychowujesz SAMA! Ogarnij sie i zażądaj od niego konkretnej kwoty a nie jakieś tłumaczenia.  Rozwod z jego winy,  ty nie życzysz sobie jego widywać a dzieci odwiedzić moze u tesciowej.  Koniec kropka! Dziewczyno, nie daj po sobie jeździć!

221 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-03-26 09:44:14)

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza: czytasz inne watki i nie zauważasz podobieństwa ? Twój jm manipuluje Tobą bo wie, ze go kochasz, Ty jeszcze go w tym utwierdzasz.
Ona ma ubaw po pachy, płaci Ci jakieś ochłapy i żyje z jakąś Panią X sobie wygodnie, a Ty w tym czasie zajmujesz się wszystkim. Odwiedza kiedy chce, bo mu np pasuje. I TY SIĘ GODZISZ NA TO ? Jesteś na etapie wypierania.
Tak, on Ciebie zdradza i mu tak wygodnie. Gdy pisałaś ostatni post on spał smacznie obok niej albo ją w tym czasie posuwał.
On wie, że gdybyś znała prawdę puściłabyś go w trąbę z ogromnymi alimentami na siebie i dzieci, więc przeciąga w nieskończoność.
Wcześniej czy później się rypnie i poznasz całą historię, jednak powinnaś wykonać ruch uprzedzający.
Nie powinnaś się wahać. Ile chcesz czekać ? Przecież on Ci wyraźnie powiedział "to se ne wrati".
Poczytaj watek Piotra, chcesz walczyć o taki "powrót" ?

222

Odp: Mąż chce odejść...
bullet napisał/a:

Zuza: czytasz inne watki i nie zauważasz podobieństwa ? Twój jm manipuluje Tobą bo wie, ze go kochasz, Ty jeszcze go w tym utwierdzasz.
Ona ma ubaw po pachy, płaci Ci jakieś ochłapy i żyje z jakąś Panią X sobie wygodnie, a Ty w tym czasie zajmujesz się wszystkim. Odwiedza kiedy chce, bo mu np pasuje. I TY SIĘ GODZISZ NA TO ? Jesteś na etapie wypierania.
Tak, on Ciebie zdradza i mu tak wygodnie. Gdy pisałaś ostatni post on spał smacznie obok niej albo ją w tym czasie posuwał.
On wie, że gdybyś znała prawdę puściłabyś go w trąbę z ogromnymi alimentami na siebie i dzieci, więc przeciąga w nieskończoność.
Wcześniej czy później się rypnie i poznasz całą historię, jednak powinnaś wykonać ruch uprzedzający.
Nie powinnaś się wahać. Ile chcesz czekać ? Przecież on Ci wyraźnie powiedział "to se ne wrati".
Poczytaj watek Piotra, chcesz walczyć o taki "powrót" ?

Dokładnie jw. Myślę, że on od dawna prowadzi podwójne życie. Przecież od momentu, gdy się od Ciebie wyprowadził, nawet nie wiedziałaś gdzie mieszka i co robi. Nie rozumiem też dlaczego wydatki na dzieci dzielicie na pół. Przecież, jak sądzę, on pracując za granicą ma znacznie większe dochody od Ciebie. To nie prawda, że rodzice muszą łożyć na dzieci dokładnie po połowie. Każdy rodzic powinien dawać w/g własnych dochodów.
Zastanów się, jakie masz możliwości, żeby poznać miejsce jego zamieszkania, dowiedzieć się czegoś więcej.
Wykończysz się tkwiąc w tym zawieszeniu, czekając na niego.
On od dawna ma inne życie, zrezygnował z Was bez większych emocji, próbując winą obarczyć Ciebie.

223

Odp: Mąż chce odejść...

Poryczałam się czytając te kilka ostatnich postów. A pewnie tak jest, a ja tracę niepotrzebnie czas, spalam się, zamiast "żyć nowym życiem". I przyznam jeszcze, że wczoraj zgodziłam się, by nocował u nas podczas jego pobytu. Spytał, czy ma czegoś szukać, czy ma spać u nas. Niby zrobiłam to dla córy, która od tygodnia mówi, że jak tata przyjedzie to z nim śpi.

224 Ostatnio edytowany przez Sienna (2015-03-28 22:39:43)

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza, wywolanie u ciebie placzu nie bylo moja intencja...
Czy ty naprawde nie możesz poprosic teściowej zeby na czas jego pobytu wziela dzieci do siebie? Przeciez ty sie mentalnie katujesz na wlasne zyczenie, albo ustal kiedy Pan wezmie dzieci do swojej mamy. Ja bym go absolutnie do domu nie wpuscila! Owszem, ma prawo widywać dzieci ale dopoki ty nie staniesz na nogach lepiej żeby u was nie nocowal. Ustal z nim finanse i to ostro bo mi sie wydaje ze ty dla niego za dobra jesteś a on po tobie jeździ. 
Musisz jemu pokazac ze jesteś silna kobieta ktora żąda swoich praw a nie rozplakana, roztrzesiona, zdruzgotana ofiara. No sorry als mnie by odrzucalo na jego widok po czyms takim a ty jeszcze za nim biegasz...Najpierw trzeba szanowac samego siebie zeby oczekiwac tego od innych. Ty siebie nie szanujesz a on to widzi i skutek jest taki, ze toba pomiata i nie okazuje zadnego szacunku do twoich uczuć, cierpienia, lęku i rozpaczy. Tylko mi nie mow ze Pan Miś sie toba przejmuje, gdyby tak bylo nawet nie pisnalby o spaniu pod jednym dachem. On nie ma za grosz empatii! Wyciagaj  ciężkie działa i ruszaj do walki! Na dzień dobry pozew z orzeczeniem o jego winie! Trzymaj sie.

225

Odp: Mąż chce odejść...
Promykslonca napisał/a:

Zawsze oplaca sie walczyc zwlaszcza jesli ma sie dzieci, powinnas z nim probowac rozmawiac, moze zrozumie jaka glupote chce popelnic

I co ma zrobić? Co proponujesz do walki? Przeciez jest otwarta, przyjmuje meza, rozmawia. Moim zdaniem alimenty przede wszystkim. Reszta do uzgodnienia. Przyznam ze to zachowanie nietypowe chyba ze nie kochal. Do tego trudno się przyznać.

226

Odp: Mąż chce odejść...

Dziś mój mąż przyjechał, oprócz tego, że się nie przywitaliśmy, nie padliśmy sobie w ramiona, etc. (co jest oczywiste), pozostała część dnia minęła "normalnie" - kochająca rodzinka spędzająca dzień z dziećmi (wspólne odebranie dzieci z przedszkola/żłobka, wspólny obiad, rozmowy, "śmiechy-chichy", żarty etc.) Zaproponował mi, bym z nim i dzieciakami pojechała do teściów, ale nie zdecydowałam się. Pojechał z córą. Wrócili wieczorem, oczywiście został na noc - śpi z córą (na co się już wcześniej zgodziłam).
Naprawdę nie wiem dlaczego to robię, dlaczego go po prostu nie wyrzucę. Słaba jestem i tyle, no i kocham go naprawdę mocno (spoko nie wyznałam mu dziś miłości), gadamy normalnie, próbuję powstrzymywać emocje, chociaż najchętniej rzuciłabym się mu na szyje i już więcej nie puściła.

227

Odp: Mąż chce odejść...
zuza1234 napisał/a:

Dziś mój mąż przyjechał, oprócz tego, że się nie przywitaliśmy, nie padliśmy sobie w ramiona, etc. (co jest oczywiste), pozostała część dnia minęła "normalnie" - kochająca rodzinka spędzająca dzień z dziećmi (wspólne odebranie dzieci z przedszkola/żłobka, wspólny obiad, rozmowy, "śmiechy-chichy", żarty etc.) Zaproponował mi, bym z nim i dzieciakami pojechała do teściów, ale nie zdecydowałam się. Pojechał z córą. Wrócili wieczorem, oczywiście został na noc - śpi z córą (na co się już wcześniej zgodziłam).
Naprawdę nie wiem dlaczego to robię, dlaczego go po prostu nie wyrzucę. Słaba jestem i tyle, no i kocham go naprawdę mocno (spoko nie wyznałam mu dziś miłości), gadamy normalnie, próbuję powstrzymywać emocje, chociaż najchętniej rzuciłabym się mu na szyje i już więcej nie puściła.

Współczuję Ci ..

228

Odp: Mąż chce odejść...

Wiesz co Zuza, pewnie się tu na mnie posypie fala krytyki...
Co tam, napiszę ci co myślę: zajrzyj mu lepiej do telefonu.
Jeśli znajdziesz coś interesującego zachowaj lepiej dla siebie. Tak żeby niby między wami nic się nie zmieniło. Może chociaż przyciśniesz go żeby coś więcej dawał na dzieci, a ty dziewczyno układaj sobie życie. W sumie dał ci pełną swobodę.
Napiszę tak, to indywidualna sprawa, ale ja wolę znać najgorszą prawdę niż być oszukiwana i żyć w nieświadomości.
Młoda kobieta jesteś, przecież też masz jakieś tam swoje potrzeby. Co to za mąż do którego nie możesz się nawet przytulić...

229

Odp: Mąż chce odejść...
bet napisał/a:

Wiesz co Zuza, pewnie się tu na mnie posypie fala krytyki...
Co tam, napiszę ci co myślę: zajrzyj mu lepiej do telefonu.
Jeśli znajdziesz coś interesującego zachowaj lepiej dla siebie. Tak żeby niby między wami nic się nie zmieniło. Może chociaż przyciśniesz go żeby coś więcej dawał na dzieci, a ty dziewczyno układaj sobie życie. W sumie dał ci pełną swobodę.
Napiszę tak, to indywidualna sprawa, ale ja wolę znać najgorszą prawdę niż być oszukiwana i żyć w nieświadomości.
Młoda kobieta jesteś, przecież też masz jakieś tam swoje potrzeby. Co to za mąż do którego nie możesz się nawet przytulić...

Zgadzam się niestety .. o to za mąż ? Wyprowadził się, odwiedza dzieci kiedy mu się zachce , na pewno w celibacie nie żyje, daje marne grosze na dzieci ,nie interesuje się zŻONA!!! I to bez żadnych konsekwencji !złóż pozew rozwodowy z całkowitym orzekaniem o winie .na co czekasz powiedz ? Nie widzisz ze Twój MĄŻ od roku ma cię w.... ! Egoista bez serca

230

Odp: Mąż chce odejść...

Nie mogę się doczekać, kiedy o nim zapomnę. Wkurzam się na siebie, ze tkwię w nadziei, że będziemy razem. Tak bardzo bym chciała by do mnie wrócił, mimo że wiem, że tak nie będzie, mimo że widzę jak mnie skrzywdził. Boli mnie to wszystko, a jednocześnie tęsknię. Chciałabym rozpocząć "nowe życie", bez niego "w mojej głowie". Męczy mnie taka sytuacja, ale nie potrafię się oderwać. Wszystko wokół mi jego przypomina, trudno jest mi zapomnieć te kilkanaście lat spędzonych razem.
Staram się utrzymywać z nim "poprawne" stosunki, nie kłócimy się, wymieniamy mailami, piszę mu co u dzieci, wysyłam mu ich zdjęcia.
Wszystko na mojej głowie, dzieciaki, dom. Sami wiecie jak to jest. A on pisze że chciałby mi pomóc, ale jest daleko i nie może z pracy zrezygnować. Obiecuje, że jak wróci (za dwa lata) to mi pomoże. Ale takie słowa mi nie pomagają, nie wiem po co mi o tym opowiada? żeby mieć czystsze sumienie?
Ogólnie to złapałam kolejnego doła. Wylewam swoje żale tu na forum, jakoś mi to "pomaga".

231

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza, czy nie masz już dość siebie katować i karać myśleniem o... niedojrzałym chłopaku, który ożenił się kiedyś z tobą i który z tobą ma dzieci, i nie jest odpowiedzialny, dla którego liczy się tylko jego wygoda i jego ego.
To facet, który chce eksperymentować, poznawać nowe, bawić się, który jest skoncentrowany na sobie.
Chcesz być z kimś kto oszukuje i jest nieodpowiedzialny- nie nadaje się do życia w rodzinie?


Zuza, zadbaj o swoje zdrowie psychiczne bo uzależniłaś się.

Co zrobiłaś realnie w sprawie alimentów, rozwodu?


Daj sobie szansę i spróbuj zmienić swoje życie. Wiem że łatwo jest mi to napisać, ale spróbuj złamać schematy. Może masz okazje by nawet kogoś poznać i zbudować z kimś fajną relację, tylko uciekasz przed tym.
I tak wystarczająco długo jesteś sama i dajesz sobie radę. Zawsze masz prawo do pomocy ze strony ojca dzieci oraz możesz prosić o pomoc krewnych.
Walcz o siebie, odetnij się od niego bo to ciebie wyzwoli i odczujesz ulgę i spokój, zaczniesz wreszcie żyć.

Zmiany w życiu są potrzebne, bo niosą rozwój. Poradzisz sobie z tym jak kiedyś poradziłaś z innymi relacjami, z osobami które są dla ciebie przeszłością.

232

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza przeczytałam cały post i współczuję bardzo Tobie i sobie. Jestem w takiej samej sytuacji, można powiedzieć, że dosłownie z tym, że dopiero na początku drogi. Mija 4 miesiąc kiedy mąż powiedział, że to koniec odchodzi. Jeszcze się nie wyprowadził, ale szuka mieszkania. Powód-przestał mnie kochać, ale zapiera się cały czas, że nie ma innej kobiety. Przeżywam to bardzo, boli całe ciało dosłownie. Mam córeczki w wieku 9 lat, bardzo kochają tatę, ale jeszcze o niczym nie wiedzą, nie wyobrażam sobie co będzie jak im powie. A on widząc jak cierpię, płaczę, jeszcze bardziej się oddala. Ja też kocham go chyba zbyt mocno i nie będę potrafiła sobie z tym poradzić. Przeraża mnie to, że u Ciebie trwa ten stan już rok i nie mija. Nie mogę się pogodzić z tym, że zostawia mnie z domem w którym trwa remont, nie chce iść na terapię, mówi że to nie ma sensu skoro on ma pustkę i nie chce niczego już ratować. Wiem, że wiele mądrych rad tu padło i nie będziecie się powtarzać, ale Zuza napisz coś czasem, może jakoś będziemy sobie umiały pomóc.

233

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza.. minął juz rok. A Ty dalej jesteś w tym samym miejscu.. tak nie można .

Dlaczego pozwalasz na to żeby Twój mąż robił co chce i nie ponosil żadnych konsekwencji ??

Dlaczego sama masz się zająć domen i dziećmi ??

Przecież on przez ten rok w celibacie nie żył.. nie badz naiwna ! Obudź się w końcu !!!

Nie pozwalaj sobie na to co się dzieje JUŻ od rok..

Jest mi żal Ciebie , ale proszę zrób coś z tym !!

234

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza nie zwróciłaś jakoś szczególnie uwagi na tą jego wiadomość...?
'Nie dam sobie ręki odciąć, ale pewnie ma kogoś. Ostatnio mi napisał, żebym sobie odpuściła, bo niebawem się nieźle zdziwię albo dostanę szoku.'

Może nie chodzi o kobietę.. może wręcz przeciwnie. Wykluczasz możliwość jego homoseksualizmu?
Dlaczego właściwie podkreślił fakt że dostaniesz szoku...
Jego związek z kobietą chyba nie byłby wielkim szokiem po tym wszystkim, chyba że to ktoś Ci bardzo bliski...

Być może się mylę...

235

Odp: Mąż chce odejść...

Wszyscy w koło mnie mają rację, powinnam żyć swoim życiem, przecież mogę być jeszcze szczęśliwa, czy to sama czy może z kimś. A ja na przekór wszystkim, walczę z wiatrakami. Jest mi mega przykro, że to mnie spotkało. (Wiem, większość z nas ma różne problemy, wiele osób tu na forum o wiele większe). Moje życie jest na totalnym zakręcie. Nie wiem dlaczego nie mogę przyjąć jego słów do siebie. Wiem, że on chce rozwodu, że nie wróci, a ja ciągle swoje. Marzę, by zasnąć i o nim zapomnieć. Obudzić się i nie pamiętać, że był w moim życiu ktoś taki. Wszyscy mi powtarzają, ze jestem dla niego za dobra, nie potrafię inaczej. Wiem, że znowu polecą na mnie gromy, ale ja go nie potrafię przestać kochać. Jestem wewnętrznie uzależniona od niego

236 Ostatnio edytowany przez De M (2015-05-25 20:23:03)

Odp: Mąż chce odejść...

Słuchaj, ludzie tutaj już Ci tłumaczyli co on robi. I ok. Ja przeczytałam  z e   z r o z u m i e n i e m. Może też się skup i przeczytaj swój wątek raz jeszcze od deski do deski.
A jak to zrobisz, to bardzo proszę oświeć mnie i odpowiedz, bo tego nie rozumiem: za co Ty go kochasz?  Może być w punktach.

237

Odp: Mąż chce odejść...

Jak tu zacząć, by nie przeczytać od razu negatywnych uwag. Pewnie potępicie mnie zaraz, ale do rzeczy. Jakiś czas temu zaproponowałam mojemu mężowi przyjazd do niego na dwa tygodni mojego urlopu, z dziećmi oczywiście. Wówczas tego nie komentował. Teraz akurat przyjechał na weekend, kilka formalnych swoich spraw załatwić.  No i do tematu wrócił. Zaprosił nas do siebie, przede wszystkim dzieci, ale i mnie bo chciałby żebym sobie odpoczęła. Zaproponował, że mógłby po nas przyjechać i nas odwieźć, ale wszystko to pod jednym warunkiem: że nie będzie to dla mnie powodem do nadziei i że nie będę próbowała wykorzystać ten pobyt na zbliżenie się do niego.
Wróciliśmy do tematu jego odejścia. Ma do mnie wielki żal, że nie czuł się kochany, że miał mało seksu, nie było szczerych rozmów etc. Twierdzi, że jakbyśmy nie mieli ślubu, to może żylibyśmy teraz szczęśliwie. Ale na moje pytanie, czy to ja zmieniłam się tak bardzo po ślubie nie umiał odpowiedzieć (przypominam,że przed ślubem znaliśmy się/byliśmy parą/ 11 lat). Nie potrafił tez odpowiedzieć dlaczego tak długo to ciągnął, skoro mu nie pasowałam, dlaczego wcześniej nie zakończył tego związku. Usłyszałam tylko, że był głupi, że wszystko tak się działo jak oczekiwali inni, wszystko się działo poza nim. Stwierdził, że nie chce patrzeć na innych, że chce być szczęśliwy (chociaż póki co nie jest). Jest mu przykro, że nie może mi pomóc, czuje się niekomfortowo, że ja musze radzić sobie ze wszystkim, ale on do mnie nie wróci, bo już od długiego czasu mnie nie kocha.

238 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2015-05-31 19:15:43)

Odp: Mąż chce odejść...

Zastanawiałam się czy jest sens tutaj cokolwiek pisać, bo i tak nic do Ciebie - nawet po roku czasu nie dociera.

Jeżeli on się określił , że Ciebie nie kocha i nie chce wrócić dlaczego nie zaproponuje rozwodu ?!

On nie ma jak Ci pomoc ?! Ale na wynajem mieszkania ma ?!

Zastanawiam się czy faceci specjalnie biorą takie naiwne kobiety za żony ..
Ty w domu , opiekujesz się dziećmi a on rzuci jakieś ochłapy.

On formalnie jest mężem, ma rodzinę, ale od roku mieszka w wynajętym mieszkaniu, bzyka inne laski i zarabia tylko na siebie..

Zuza.. jesteś tak naiwna..

239

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza ja ci powiem z własnego doświadczenia - pokaż mu, że już go nie kochasz podając o alimenty lub zaspokojenie potrzeb rodziny.Może z rozwodem na razie się wstrzymaj.Tylko jeśli już podasz to nie ustępuj.Nie opowiadaj mu o dzieciach, o sobie,a już w żadnym wypadku nie płacz i nie żal się jak ci ciężko.Jak będzie dzwonił, to zbywaj go byle czym i udawaj, że akurat masz gdzieś wyjść, czy po prostu nie masz czasu.Wierz mi, że jego postępowanie zmieni się, zobaczy że potrafisz mieć go gdzieś i o to chodzi.Do tej pory miał wszystko i to mu się z n u d z i ł o.Niech się zacznie zastanawiać, że może stracić naprawdę wszystko przez własną głupotę.Trzymaj się.

240

Odp: Mąż chce odejść...

Kasę na dzieci dostaję, dzielimy się wydatkami na pół i póki co mi to wystarczy. Jak przyjeżdża to przywiezie słodycze, proszki, inne, zrobi nam "cięższe" zakupy. Nie tłumaczę go, opisuję jak praktycznie jest.
Dlaczego nie zaproponuje rozwodu, nie wiem.
Spróbuję faktycznie się nie odzywać, nie pisać, nie żalić się. Czy wytrzymam? Mam nadzieję, że tak.

241

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza, Ty chyba nie zamierzasz pojechać?... Jeśli po tym wszystkim chciałabyś, żeby on wrócił, to tylko to co zbyt delikatna radzi może pomoc.

242

Odp: Mąż chce odejść...

Współczuję Ci Zuza .... żal mi Twojego życia, które właśnie tak i właśnie w taki sposób przecieknie Ci przez palce.
Obudzisz się kiedyś, to jest pewne.
Ale za 25-30 lat nie będziesz mogła już zrobić niczego ze swoim życiem, oprócz uświadomienia sobie, że je zmarnowałaś.

243

Odp: Mąż chce odejść...

Wydaje mi się, ze wszyscy tutaj dobre mówią, mąż jest wygodny a jego wymówka jest dość krucha. Wszyscy rozumiemy że jest Ci ciężko i że na pewno Twoja psychika nie znosi tego najlepiej ale czy jest warto poświęcać swoje wartości dla kogoś kto pokazuje że już mu nie zależy ?
Jakie było jego podejście do Ciebie po tym jak wylądowaliście w łóżku ?  Jeśli potrafił zrobić dzieci to niech wie że musi potrafić je wychować, może on jeszcze nie dojrzał do założenia rodziny...
Zawsze jeszcze jest szansa na to że jak już dostanie co chciał ( czytaj - rozwód ) to założę się że zatęskni za tym co stracił, za swoją rodziną którą rozbił na własne życzenie.
Czy mąż wzbudza Twoje podejrzenia że za jego czynami stoi inna kobieta ?

244

Odp: Mąż chce odejść...

zgodziłam się na wyjazd do niego, przynajmniej będę miała fajne wakacje, trochę pozwiedzamy, taka odskocznia od szarej rzeczywistości.Nie mogę liczyć na coś więcej, szczególnie, że wyraźnie podkreślił, że cytuję "robię to dla Dzieci i dla Ciebie jako matki naszych dzieci i dlatego ze Cie szanuje".

245

Odp: Mąż chce odejść...

Skoro tak chcesz i skoro właśnie tego chcesz - to powodzenia, baw się dobrze ...

246

Odp: Mąż chce odejść...

Zastanawiam się dlaczego mój mąż zgodził się na wspólny wypad na wakacje. Przyjedzie po nas, zabierze nas do siebie. Wziął sobie kilka dni urlopu, więc wyjedziemy razem. Potem nas przywiezie. Wiem, że większość z Was uważa, że nie powinnam jechać, ale zdecydowałam inaczej. Sama nie wiem dlaczego, pewnie dlatego, że przez te kilka dni będziemy "razem". Mój mąż średnio raz w tygodniu przypomina mi, żebym nie traktowała tego wyjazdu jako naszego powrotu do siebie, bo on tego nie chce. A u mnie nie ma dnia, żebym za nim nie tęskniła, tak trudno jest sie odkochac.

247

Odp: Mąż chce odejść...

Oj Zuza, Zuza chyba "lubisz" życie w roli ofiary i uzależnienia od prawie ex męża. Po co myślisz i analizujesz dlaczego mąż zgodził się na wspólny wyjazd. Zgodził się i już. Ty będziesz tam jako mama jego dzieci i jak prawie koleżanka, bo żoną jesteś tylko w dowodzie.
Nie rób sobie wciąż nadziei. Zajmij się sobą na wyjeździe i dziećmi i niczego nie próbuj, bo to żałosne z twojej strony tak nie szanować siebie. W kimś takim jak twj maz możesz wzbudzać litość, może pogardę?
Przepraszam za ostre sowa, ale otrząśnij się Zuza z tego marazmu.
i zgadzam się z IsaBella77  "Ale za 25-30 lat nie będziesz mogła już zrobić niczego ze swoim życiem, oprócz uświadomienia sobie, że je zmarnowałaś." T

248

Odp: Mąż chce odejść...

Widzisz Zuza od roku wszyscy Ci dobrze radzą.
A Ty ? Po co założyłaś ten wątek ? Skoro Ty i tak nie chcesz nim zmieniać.
Jak można być tak naiwną ?! Pozwalać się tak traktować ?!

Twój pożal się Boże mąż - ma Cię w tyłku.
Czasem zrobi większe zakupy, zapyta jak u dzieci,prześle parę gorszy.. i ma to w tyłku.
Na boku pewnie ma już ułożone życie z kimś innym, albo spotyka się z panienkami i prowadzi życie kawalera.
Co tam żona i dzieci ?! ( Formalnie przecież rodzinę mam ).

A Ty ani pozwu o rozwód ! żadnych konsekwencji.. tylko godzisz się na to.
Dobrze mężu ja będę się zjamować domem, dziecmi.. nie będę mieć życia w ogóle ale Ty rób to na co masz ochote! i nie zapomnij ,że jak Ci się noga podwinie to Twoja wierna żonka przyjmie Cię na kolankach, bez żadnego " ale ".

Dziwisz się, że on Tobą pomiata i ma Cię tylko za matkę jego dzieci ?!
Miej trochę godnośći !!

249

Odp: Mąż chce odejść...

zuza jestes mloda obarczona obowiazkami wszystko co najgorsze ciazy na twoich barkach malenkie dzieci,dom i ty sama w tym wszystkim ale nie daj sie walcz o swoje kopnij pana w dupe zeby go zabolalo dasz rade a to uwierz zaprocentuje powodzenia

250

Odp: Mąż chce odejść...

okrutny on jest, ile razy można powtarzac komus to samo, ze się go nie kocha, nie chce z nim być
dlaczego nie ucinasz tych rozmów, nie boli ciebie to
dlaczego ty nie podasz go o alimenty i potem o rozwod,
pokaz ze masz swoja godność, on traktuje ciebie tak jak na to mu pozwalasz,
na wyjazd tez nie jedz, przecież on bedzzie ciebie tylko odpychal, a nawet jeśli wyladujecie w lozku, to i tak to nic nie zmieni
starszny dupek z niego
on specjalnie daje ci nadzieje mimo tych słow, a tobie się nie dziwie ze łapiesz się tej ostatniej iskry nadziei, nie wiem może sprawia mu przyjemność ze jest dla ciebie wszystkim
nie pokazuj mu tego
łatwiej chyba znieść odrzucenie w samotności niż być ciagle odpychanym od kochanego przez nas człowieka

251

Odp: Mąż chce odejść...

A czemu to on ma być ten zły? Przecież to autorka postu się wprosila żeby do niego przyjechać. On jej nie daje nadziei a ona na siłę jej szuka. Ja tak to widzę

252

Odp: Mąż chce odejść...

no wlasnie - maz Zuzy nie jest juz teraz tym 'zlym'.... kontakt maja - no bo sa dzieci - i to akurat dobrze o nim swiadczy. Ze jej powtarza - no bo widzi to przeciez ze ona ciagle, za nim....w nim....

Tutaj to juz TYLKO i WYLACZNIE sama Zuza moze sobie pomoc. Nie odkochasz sie nie zmieniajac swojego nastawienia w sojwje glowie przede wszytskim.

a z wyjazdu - wrocisz totalnei rozwalona, niestety....

253

Odp: Mąż chce odejść...

Gdybym potrafiła, to bym pstryknęła palcami i zapomniała o nim. Niestety dla mnie nie jest to łatwe i pewnie potrzebuję więcej czasu. Już dziś umiem sobie lepiej poradzić z tym, że jestem sama. Jeszcze kilka miesięcy temu ryczałam jak tylko pomyślałam o nim. Teraz zdarza się mi to rzadziej. Nie potrafię jednak przestać go kogoś. Był dla mnie wszystkim. Całkowicie zdaję sobie sprawę, że do miłości nikogo nie mogę zmusić. Zawiodłam go w pewnym sensie, nie zauważyłam, że się oddala na zawsze, nie czuł, że jestem cała za nim. Może dlatego teraz tak trudno mi powiedzieć koniec i kropka, brakuje mi go po prostu. Póki co czuję, że daleka droga przede mną.
A co do wyjazdu, to może i wrócę z wyjazdu rozwalona, ale przynajmniej dzieci będą szczęśliwe z tatą. Ja zamierzam cieszyć się wolnym.

254

Odp: Mąż chce odejść...

Nie wiem Zuza co takiego strasznego zrobiłaś, że tak się obwiniasz. Myślę, że każdemu można coś zarzucić. Zawsze... jeśli tylko się tego chce. To, że on nie czuł to jego sprawa. Może powinien był coś ze sobą zrobić, żeby to poczuć...
Staniesz na rzęsach a taki i tak będzie niezadowolony.
Zuza dziwne jest to co piszesz. Jakieś takie wielkie oddanie.
Pamiętam jak pisałaś, że skarżył się, że mało ma seksu z Tobą. Miałaś wtedy chyba 2 miesięczne niemowlę. No nie wiem, kto opiekował się maleństwem, ale wiem, że po porodzie to różnie bywa.
Wiesz, że on musi kogoś mieć i to od dawna. Wtedy było mu mało a teraz nie miałby wcale?
Zuza wypoczywaj. Baw się jak najlepiej, no i może zbierz sobie jakieś materiały na rozwód z jego winy w międzyczasie.

255

Odp: Mąż chce odejść...

Hej.

łatwo powiedzieć  odejdź lub zostań.

Zrób wszystko, żeby uratować swoje małżeństwo. Ale 1 warunek. Wyznacz czas. Po przekroczeniu tego czasu - KONIEC. Facetom trzeba określać ramy czasowe - dając mu odp ,, poczekam ile się da " -poczekasz ile się da.

Potem sama zrozumiesz, że nie skorzystał. Będzie bolało. Będziesz wyła do księżyca, rwała włosy, szukała winy w sobie. Minie.

Będzie bolało jak cholera. Długo. Bez litości. Poszukaj od razu psychologa bo nie pchniesz tematu.

Ale każdy kolejny dzień będzie krokiem. Milimetrowym - niezauważalnym , ale krokiem . Do poukładania WŁASNEGO ŻYCIA. Bo Ty jesteś najważniejsza.
I nic nie rób wbrew sobie . Chcesz wyrzucić tv przez okno - wyrzuć. Chcesz wywalić wszystkie jego rzeczy - wywal. Chociaż na chwile będzie Ci lepiej. Bo Twoje chwile są tu najważniejsze. Chcesz mu przywalić - przywal.

Jesteś najważniejsza bo potrzebna na tym naszym po...nym świecie jako szczęśliwa kobieta.

Łatwo nie będzie. Będzie trwało całą wieczność. Ale dasz rade. JA daje.


A faceci to kurwiarze. I nigdy nie dawaj ręki za żadnego. Ja też tak myslałam - teraz łaziłabym bez łba i ręki. To by dopiero było. smile

Jak coś pisz pisz pisz.

Zawsze możesz liczyć na nas.

256

Odp: Mąż chce odejść...

Bullet
Zgadzam się z w 100% , Mnie to też niestety zakrawa na zdrade. Ile ja miałam takich sytuacji ,że kłóciłam się z mężem , po pół roku chcieliśmy się rozwieźć ,oczywiście w nerwach, ale potem jak ochłonęliśmy to walczyliśmy o o nasze małżeństwo i jest dobrze .Zuza sprawdź go , jak tu czytam większość postów, to się na prawdę zgadzam z nimi sad

257

Odp: Mąż chce odejść...
Tamarka81 napisał/a:

... faceci to kurwiarze. ....

rozumiem żal, uprzedzenia ... ale nie wiem czemu generalizujesz

258

Odp: Mąż chce odejść...

No właśnie nie wiem smile odwołuje. Mój mąż to kurwiarz i 50 % reszty.

Mam nadzieje, że po rozwodzie trafie na te drugie 50 % smile

259

Odp: Mąż chce odejść...

czytam posty w moim wątku i w innych i nie wierzę, że tylu facetów jest tak nieodpowiedzialnych. Wiecie co mnie najbardziej boli, że pozwolił, że tak daleko nasz związek "zaszedł", a on wtedy bach, koniec tego. Skrzywdził w ten sposób naszą trójkę. Nie wierzę, że ot tak się zmieniłam i nagle nie czuł się kochany. Znamy się w końcu do teraz 17 lat', miał czas by poznać moje wady i zalety. I wszystko wskazuje na inną kobietę... Chociaż żadnych dowodów nie mam.
Teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam decydując się na ten wspólny wyjazd. Ale żadnych nadziei sobie nie robię, chyba powoli dociera do mnie to, że nie ma sensu o niego walczyć.

260 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-07-09 09:10:51)

Odp: Mąż chce odejść...

zuza: zrozum wreszcie, ze on ma inną. Powinnaś w trybie expresu wystąpić o rozwód z orzekaniem i o zabezpieczenie alimentacyjne na potomstwo i siebie. Złap go wreszcie za "za gardło", nic nie osiągniesz w ten sposób, który pokazujesz. Dopóki nie pokażesz mu, że "masz jaja" nie zacznie Cię szanować, a z Tego co widzę, szacunku nie ma. Sama zresztą się nie szanujesz.
Wczoraj to pisałem w innym wątku:
Twoja słabość jest jego siłą,
Twoja siła jest jego słabością

Przeczytaj mój wpis http://www.netkobiety.pl/p2551776.html#p2551776
dotyczy także Ciebie, nie wahaj się, dopóki nie zacznie mu się palić pod nogami będzie mydlił, jak zaczniesz działać i zrozumie, pokaże prawdziwą twarz.

Posty [ 196 do 260 z 269 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż chce odejść...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024