Mąż chce odejść... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż chce odejść...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 269 ]

131

Odp: Mąż chce odejść...
czegojasiespodziewalam napisał/a:

Z perspektywy tej drugiej i ze świadomością tego co Pan mąż robi poza domowym ogniskiem zastanawiam się jak można wiedząc o wszystkim usprawiedliwić i zrozumieć zdradę na zasadzie "a bo się pogubił", a wredna kur..a kochanka go uwiodła...
Nie kumam tego.

Nie ma co kumać.
Tak czasami bywa, ale wg mnie to margines.
W większości przypadków (przynajmniej na tym forum) jest tak, że żona mówi dałeś d...y na całego, poszedłeś na łatwiznę, bezrefleksyjnie wybrałeś drogę na skróty. Ale jeśli to widzisz, szczerze żałujesz to jestem w stanie dać Tobie szansę. Weź jednak pod uwagę to, że Twoja zdrada mnie zmieniła, Ty też się zmieniłeś i nasz związek będzie inny.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Mąż chce odejść...
czegojasiespodziewalam napisał/a:

Z perspektywy tej drugiej i ze świadomością tego co Pan mąż robi poza domowym ogniskiem zastanawiam się jak można wiedząc o wszystkim usprawiedliwić i zrozumieć zdradę na zasadzie "a bo się pogubił", a wredna kur..a kochanka go uwiodła...
Nie kumam tego.

Z tego co sie orientuje w tym wątku to tu nie ma kochanki  tylko jest jakis inny problem

zuza1234 napisał/a:

Jestem przekonana, że nie ma drugiej babki (..tak wiem, zaraz się dowiem, że "wiele by sobie rękę dało odciąć, że nie było, a tu niespodzianka:)"), tylko nie wiem, jak przekonać go do zmiany decyzji.

133

Odp: Mąż chce odejść...
ryba81 napisał/a:

Z tego co sie orientuje w tym wątku to tu nie ma kochanki  tylko jest jakis inny problem

Ryba, tak na marginesie, wierzysz, że tutaj nie ma innej kobiety?
Niekoniecznie kochanki, ale jakiegoś zauroczenia ?

134

Odp: Mąż chce odejść...
Przyszłość napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Z tego co sie orientuje w tym wątku to tu nie ma kochanki  tylko jest jakis inny problem

Ryba, tak na marginesie, wierzysz, że tutaj nie ma innej kobiety?
Niekoniecznie kochanki, ale jakiegoś zauroczenia ?

Ze wzgledu na własne doswiadczenia oczywiscie pierwsza mysl to kurewna ale wydaje mi sie ze zuza juz zrobila własne śledztwo i dlatego wyklucza zdradę . Moze on jest rzeczywiście wyjątkiem smile
chociaz ja tez dawała sobie reke uciac ze moj jest wyjatkiem.

135 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-06-10 12:54:32)

Odp: Mąż chce odejść...
ryba81 napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Z tego co sie orientuje w tym wątku to tu nie ma kochanki  tylko jest jakis inny problem

Ryba, tak na marginesie, wierzysz, że tutaj nie ma innej kobiety?
Niekoniecznie kochanki, ale jakiegoś zauroczenia ?

Ze wzgledu na własne doswiadczenia oczywiscie pierwsza mysl to kurewna ale wydaje mi sie ze zuza juz zrobila własne śledztwo i dlatego wyklucza zdradę . Moze on jest rzeczywiście wyjątkiem smile
chociaz ja tez dawała sobie reke uciac ze moj jest wyjatkiem.

I ja myślałam, że mi się trafił egzemplarz z zasadami smile

Wiesz, jak dla mnie to wygląda na zauroczenie - pewnie nawet obiekt westchnień nie ma pojęcia o tym, a co dopiero autorka wątku. Albo ja już taka "skrzywiona" jestem smile
Jak w In_ki stopce: wiem, co to za otwór.

136 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-06-10 13:08:58)

Odp: Mąż chce odejść...
Przyszłość napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Ryba, tak na marginesie, wierzysz, że tutaj nie ma innej kobiety?
Niekoniecznie kochanki, ale jakiegoś zauroczenia ?

Ze wzgledu na własne doswiadczenia oczywiscie pierwsza mysl to kurewna ale wydaje mi sie ze zuza juz zrobila własne śledztwo i dlatego wyklucza zdradę . Moze on jest rzeczywiście wyjątkiem smile
chociaz ja tez dawała sobie reke uciac ze moj jest wyjatkiem.

I ja myślałam, że mi się trafił egzemplarz z zasadami smile

Wiesz, jak dla mnie to wygląda na zauroczenie - pewnie nawet obiekt westchnień nie ma pojęcia o tym, a co dopiero autorka wątku. Albo ja już taka "skrzywiona" jestem smile
Jak w In_ki stopce: wiem, co to za otwór.

smile ja tez jestem skrzywiona chociaz juz staram sie prostować smile
   mam nadzieje ze chociaz tutaj nie jest problemem kurewna  i tego zycze Zuzi smile

137

Odp: Mąż chce odejść...

Musiał być jakiś bodziec do odejścia, kobieta - nie podejrzewam, po ostatnich rozmowach stwierdzam, że to po prostu chęć realizacji siebie, samorozwój. Ja zajęłam się domem, dzieckiem, byłam mega szczęśliwa, że będziemy mieć drugie maleństwo, a on w tym czasie się oddalał, poszukiwał samego siebie i odnalazł ale już beze mnie na pokładzie. Poczuł się zepchnięty na drugi, trzeci tor, aż w końcu stwierdził, że należy zmienić kurs. Szkoda, że wcześniej tego nie zauważyłam i szkoda, że wówczas nie przyszedł i nie pogadał. Było, minęło.
Jestem tu i teraz, w miejscu, które samej mi trudno ocenić. Ostatnio usłyszałam, że nadal go korci, żeby wrócić, i jest jedyny pozytyw jaki usłyszałam, ale daje mi to iskierkę nadziei.
Czasem stwierdzam, że nie ma sensu walczyć, ale nie mogę sie poddać - kocham go i tyle.
Pewnie, dopadają mnie gorsze dni (już pisałam pozew rozwodowy, już pisałam mu, żeby po prostu spie... z mojego życia), ale staram się nie działać w emocjach. Czasami się jednak nie udaje i wówczas znowu się kłócimy.
Jestem typem osoby, która idealizuje świat i może dlatego widzę jakieś szanse, ale przecież już więcej stracić nie mogę.

138

Odp: Mąż chce odejść...

możesz...
ale o tych podlejszych stronach życia pisała nie będę
może teraz macie czas na to, żeby odpowiedzieć sobie na ważne pytania - i ty i twój mąż ...
na ile jesteście dla siebie ważni
na ile wasza rodzina jest dla Was ważna...

139

Odp: Mąż chce odejść...

zuza
to było więcej niż pewne, ze jest ktoś 3. Tak się zdarza w 99,99%. ja za mojego ex mogłaby się dac pokroić...cóż...

Pytanie tylko co dalej, co Ty z tym zrobisz bo to jest to na co masz wpływ, na nic więcej.

140

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza, jak długo mieszkacie osobno? Ile razy w tym czasie był seks z mężem?
Jeśli w ciągu kilku miesięcy kilka razy to jest pewne, że kogoś ma. Zwykłe proste rozumowanie. Nie potrzeba detektywa, sprawdzania i dorabiania sobie ideologii.

141

Odp: Mąż chce odejść...
bet napisał/a:

Zuza, jak długo mieszkacie osobno? Ile razy w tym czasie był seks z mężem?
Jeśli w ciągu kilku miesięcy kilka razy to jest pewne, że kogoś ma. Zwykłe proste rozumowanie. Nie potrzeba detektywa, sprawdzania i dorabiania sobie ideologii.

ciekawe co bys powiedziala raz na pol roku?

142

Odp: Mąż chce odejść...

To zależy. Kiedy mężczyzna zdradza, to można poznać to też po seksie z nim. Jest rozbuchany, taki inny.
Jeśli taki rozkręcony, a tylko raz na jakiś czas, to wiadomo, że ma na boku. To nienaturalne. Po facecie to widać:)

143

Odp: Mąż chce odejść...
bet napisał/a:

To zależy. Kiedy mężczyzna zdradza, to można poznać to też po seksie z nim. Jest rozbuchany, taki inny.
Jeśli taki rozkręcony, a tylko raz na jakiś czas, to wiadomo, że ma na boku. To nienaturalne. Po facecie to widać:)

Tak to widać, ale można różnie interpretować, odczytywać.
Ja np. myślałam, że mój M po prostu już nie może tyle, co dawniej.
A nie chciałam go frustrować.
Chociaż źle czułam się z tym, jak mnie odsuwał, gdy zaczynałam się do niego kleić, to aby uniknąć spinania się przez niego aby stanąć na wysokości zadania, to głaskałam i mówiłam odpocznij sobie. BŁĄD.

144

Odp: Mąż chce odejść...
bet napisał/a:

To zależy. Kiedy mężczyzna zdradza, to można poznać to też po seksie z nim. Jest rozbuchany, taki inny.
Jeśli taki rozkręcony, a tylko raz na jakiś czas, to wiadomo, że ma na boku. To nienaturalne. Po facecie to widać:)

czyli jak dużo seksu to zdradza
jak mało seksu to zdradza?/
Łoj ludziska.. ... można zgłupieć;)

145 Ostatnio edytowany przez TEO50 (2014-06-12 10:31:44)

Odp: Mąż chce odejść...
End_aluzja napisał/a:
bet napisał/a:

To zależy. Kiedy mężczyzna zdradza, to można poznać to też po seksie z nim. Jest rozbuchany, taki inny.
Jeśli taki rozkręcony, a tylko raz na jakiś czas, to wiadomo, że ma na boku. To nienaturalne. Po facecie to widać:)

czyli jak dużo seksu to zdradza
jak mało seksu to zdradza?/
Łoj ludziska.. ... można zgłupieć;)

typowo babskie gadanie!!! KURY. I to ze po facecie mozna poznac jak zdradza. zabarwia sie wtedy na kolor sino pomaranczowy jak papierek lakmusowy. Z jednej niczego sobie babki, a z drugiej kretynki jak malo. A ta co by sobie pewno reke dala obciac, chetnie to zrobie, niby ze mnie chirurg jak z koziej dupy reisentasza ale zrobie. I ta pewnosc w ocenie!, przenikliwosc do szpiku kosci i ta pewnosc jak dalej postepowac, jedna rada lepsza od drugiej. Kiedys sie wkurzalem ze jakies takie wajajace tu pisaly, nieszczesliwe niebozatka, Ale jak teraz te idiotyczne konkrety slysze to wole jednak te wajajace.

Zuza TY tez jakas niezdecydowana, juz pozew rozwodowy pisala, ale kocha nie moze!
Dobrze Ci pisza jest ktos trzeci bierz za pewnik, pier..ol wszystko. Pisalas pozew? mam nadzieje ze na kompie i jest gdzies zabunkrowany. tylko odszukac i wydrukowac.

Co to za gadanie ze poszedl szukac siebie? co zgubil sie? "Poczul sie odstawiony na drugi trzeci tor."  No pewno a jak Ty myslalas? Potwierdzasz tylko te zle teorie ze jak baba juz swoja prokreacje ma to na co jej facet? Murzyn zrobil swoje, murzyn moze odejsc. "Szkoda ze z tym do mnie nie przuyszedl".  Mial przyjsc do Ciebie? A nie byl?

Wez juz Zuza wyluzuj, bo z rad to znajdziesz tu tylko przepis jak wode z mozgu zrobic..
Wrzuc na rozwod, zadbaj o dobre alimenty i szafa gra.

146

Odp: Mąż chce odejść...

Wyluzuj TEO50,
Co Ciebie tak irytuje?
To publiczne forum, każdy ma prawo wypowiedzieć się.
Ale będzie nam wszystkim łatwiej, jak obędzie się bez osądów itp.

Chyba ten wątek trzeba odświeżyć:
http://www.netkobiety.pl/t48417.html

147

Odp: Mąż chce odejść...

Ono, TEO dokładnie da się poznać:)
Postawiłam się na jego miejscu. Nie wiem, może niejasno piszę. To nie jest wróżenie z fusów. Może bardziej logika.

148

Odp: Mąż chce odejść...

Przyszłość, Ciebie nie denerwuja dobre rady dla zuza1234?
Przypominam z czym sie dziewczyna zwrocila :
"Ale ja go kocham i chcę to naprawić. poradźcie co robić. Czy to ma jeszcze sens?"

moze ja nie potrafie czytac i zle wyczuwam tendencje, ale na moj rozum ktos szuka pomocy, a kierunek sam juz obral. A tu na sile rady ze pewno zdradza i zdrajca i ach i och. Podsumowalem tylko co ma zrobic by sieczki dalej nie produkowano. Kazdemu wedlug checi. Nurt jest taki ze w jednym kierunku rwie, ze jej facetowi w glowce sie poprzewracalo. Wiesz moze te posty ktore dobrze jej radza, nie maja na mnie wplywu pod wzgledem irytacji, powiem sobie yes, tak to jest, tu ktos madry napisal. Ale jak czytam niedorzecznosci tutaj powypisywane to mi sie zoladek przewraca. No coz taki juz moj wywrotny styl ze idiotyzmy jeszcze bardziej wyolbrzymiam, no i oczywiscie licze na poklask, od idioty sie na pewno doczekam, bo madry raczej przemysli.

149

Odp: Mąż chce odejść...
TEO50 napisał/a:

Przyszłość, Ciebie nie denerwuja dobre rady dla zuza1234?
Przypominam z czym sie dziewczyna zwrocila :
"Ale ja go kocham i chcę to naprawić. poradźcie co robić. Czy to ma jeszcze sens?"

moze ja nie potrafie czytac i zle wyczuwam tendencje, ale na moj rozum ktos szuka pomocy, a kierunek sam juz obral. A tu na sile rady ze pewno zdradza i zdrajca i ach i och. Podsumowalem tylko co ma zrobic by sieczki dalej nie produkowano. Kazdemu wedlug checi. Nurt jest taki ze w jednym kierunku rwie, ze jej facetowi w glowce sie poprzewracalo. Wiesz moze te posty ktore dobrze jej radza, nie maja na mnie wplywu pod wzgledem irytacji, powiem sobie yes, tak to jest, tu ktos madry napisal. Ale jak czytam niedorzecznosci tutaj powypisywane to mi sie zoladek przewraca. No coz taki juz moj wywrotny styl ze idiotyzmy jeszcze bardziej wyolbrzymiam, no i oczywiscie licze na poklask, od idioty sie na pewno doczekam, bo madry raczej przemysli.

TEO50
Jak trafiłam na to forum i poprosiłam o poradę, to od razu ktoś zauważył, że ja mam właściwie obrany kierunek.
Ale pod wpływem różnych uwag i spostrzeżeń zaczęłam się zastanawiać czy ja świadomie ten kierunek obrałam, dlaczego właśnie ten, czy on rzeczywiście mi pasuje.
Może to dziwne, ale dzięki temu poczułam, że moje życie jest MOJE i szkoda tracić czasu na realizowanie scenariusza, który gdzieś w młodym wieku został mi zaszczepiony.
Różne punkty widzenia, które tutaj otrzymałam pozwoliły mi bardziej świadomie podjąć decyzje.
Bo finalnie, moje działania zależą ode mnie, od moich decyzji.
To ja muszę oddzielić ziarno od plew, chociaż ziaren czasami bywa bardzo niewiele.

Tak samo Ty Zuza, sama musisz zdecydować, czego tak naprawdę chcesz, jakiego związku oczekujesz, jaki da Tobie szczęście.
Nikt Twojego życia za Ciebie nie przeżyje.
Co chcesz zobaczyć, jak kiedyś za parędziesiąt lat będziesz opuszczała ten padół łez?
Było fajnie, bo miałam męża i małżeństwo?
Czy było fajnie, bo w małżeństwie byłam szczęśliwa i spełniona oraz kochałam z całego serca.
Oczywiście w powyższym przykładzie ograniczyłam się do związku, ale to dotyczy całości naszego życia.
Tego, żeby przeżyć je świadomie.

150

Odp: Mąż chce odejść...

TEO, tytuł wątku jest: mąż chce odejść...
A nie jak zatrzymać męża.  On chce odejść, ona uzmysławia sobie, że go kocha. Chce, żeby wrócił.  To jakiś standard. Nie wiem, pwenie działa jakiś mechanizm. 
Co mogę zrobić, żebyś chciał ze mną być? Czego oczekujesz?
Czasu? Ok. Ile?
Nie wiem czy w ogóle będę chciał. To kiedy będziesz wiedzieć?
Mało czasu razem spędzamy. Ile chcesz spędzać czasu?
Czy jestem w stanie temu sprostać. Czy jest to realne. Może spotkać się gdzieś pomiędzy...
Na co ja mogę liczyć z twojej strony. Samo, z tobą będę. Czy mnie to wystarczy. Jeśli tak. Ok.

Ale konkretnie, świadomie.  I prawda.

Lubię cię czytać TEO, nawet jak mam być kurą. Przynajmniej konkret:)
Wyczuwa się twoje intencje. Fajnie, że chcesz Zuzie pomóc. Podoba mi się twoje proste podejście do sprawy. W sumie to muszę przyznać Ci rajcę. Roztrząsamy, babramy się w tym. Nie umiem Zuzie pomóc. Nie skupiam się na jej celu, ale chyba na sytuacji. Tak jakbym chciała jej powiedzieć: nie bądź głupia. Serio chcesz z nim być? Co za życie cię czeka?
A przecież to Zuzy życie, to ona wie kiedy jest szczęśliwa.
Potrafi się człowiek zagalopawać. Sugeruję Zuzie zastanowić się czy mąż ją nie zdradza. Sory. Nie szuka odpowiedzi na pytanie: czy on mnie zdradza.

151

Odp: Mąż chce odejść...

Przyszłość,
hm, wiesz co, pewno miedzy nami taka roznica ze ja sobie kierunek sam obieram dla siebie. Oczywiscie te watpliwosci mam czy dobrze go obralem, ale zazwyczaj wiem czego chce? Tak oceniam Zuze, u Kobiety cos sie stalo a ona sobie juz przemyslala pewne sprawy. Jej pierwszy post wskazuje na to ze nie wpada tu w panice ze jej sie swiat wali, ale zdaje w miare spokojna relacje z podanym rozwiazaniem. Jakos tak sie u mnie zlozylo ze chyba 2 czy 3 kursy przeszedlem na temat "rozwiazywanie problemow" itp. Schematycznie pierwszy post Zuzy wyglada na to ze podeszla do tego zgodnie z tym co mnie uczono, moze w sposob troche laicki ale jednak dobry, wiecej w tym instynktu niz racjonalnosci ale jest ok.

Nie zamierzam z Toba dyskutowac na temat oczywistych rzeczy
Twoje zycie jest Twoje i niczyje inne, przyklady mozna by mnozyc. Wiesz moze w tym momencie tez patrze oczami TEO i wymagam od innych tego samego. Po prostu wymagajacy jestem..

152

Odp: Mąż chce odejść...

bet,
sadze ze tytul powinien byc taki by przyciagac, szukam porad wybiore taki by tych porad bylo duzo, A pozniej nastepuje historia ktora wyjasnia temat. Wybacz nie jestem wszystkowiedzacy, a raczej czasu mi brakuje by przesledzic losy poszczegolnych autorek, Twojej historii nie przeczytalem, moze kiedys.., ale nic nie obiecuje.
Pytania ktore postawilas co zrobic by do mnie wrocil.. niestety falszywy adres. Nikt lepiej nie odpowie niz wlasnie zainteresowany. Chyba ze on tez z tych co sie pogubili.. Reszta to takie gdybanie, co by bylo gdyby.. Jak juz wyzej pisalem jest problem siadam i rozwiazuje.. nie potrafie szukam pomocy u specjalisty

Bet, szczerze z reka na sercu. Ile tu osob takich ktore sie rozeszlo? myslisz ze dobrymi specjalistami jestesmy?

jezeli chodzi o KURY, to wiedz ze maja sie u mnie bdb, milosnikiem zwierzat jestem. Gdybym mial cos z poety powiedzialbym: kury u mnie na zlotych jajach siedza ;-)

Zdrada. Czasami tak sobie mysle, czy nie lepiej dla jednej/ jednego nie byloby gdyby sie o tej zdradzie nie dowiedzial? Wiesz ile sie krysztalowych swiatow przez takie dowiadywanie zawalilo? A czasami zyski znikome... a cierpienie wielkie. Powstaje czasami pytanie czy w okresie jak ktos byl zdradzany az tak zle mu bylo? i czy sie poprawilo jak dotarlo to do jego swiadomosci?
ale to juz inna para kaloszy

153

Odp: Mąż chce odejść...
TEO50 napisał/a:

Przyszłość,
hm, wiesz co, pewno miedzy nami taka roznica ze ja sobie kierunek sam obieram dla siebie. Oczywiscie te watpliwosci mam czy dobrze go obralem, ale zazwyczaj wiem czego chce? Tak oceniam Zuze, u Kobiety cos sie stalo a ona sobie juz przemyslala pewne sprawy. Jej pierwszy post wskazuje na to ze nie wpada tu w panice ze jej sie swiat wali, ale zdaje w miare spokojna relacje z podanym rozwiazaniem. Jakos tak sie u mnie zlozylo ze chyba 2 czy 3 kursy przeszedlem na temat "rozwiazywanie problemow" itp. Schematycznie pierwszy post Zuzy wyglada na to ze podeszla do tego zgodnie z tym co mnie uczono, moze w sposob troche laicki ale jednak dobry, wiecej w tym instynktu niz racjonalnosci ale jest ok.

Nie zamierzam z Toba dyskutowac na temat oczywistych rzeczy
Twoje zycie jest Twoje i niczyje inne, przyklady mozna by mnozyc. Wiesz moze w tym momencie tez patrze oczami TEO i wymagam od innych tego samego. Po prostu wymagajacy jestem..

Myślę, że to co Ty nazywasz instynktem, to ja nazywam wpojonym scenariuszem.
I to jest różnica między nami.
Co do reszty jestem z tym OK smile

154

Odp: Mąż chce odejść...

Zadaję inne pytania. Ale gdybym chciała tego co Zuza to takie bym chyba zadawała.
Zapominamy, że za tymi historiami często stoją dzieci. Widzisz TEO, masz inne, ale tak jakoś wydaje mi się, że starasz się, aby to nie odbijało się na rodzinie. Bierzesz dalej odpowiedzialność za rodzinę.
Czytam Zuzę i myślę o życiu. O jej dzieciach. Losie kolejnej rodziny. Może jestem za praktyczna.
Nie polecam czytania mojego wątku. Chyba bym chciała, żeby to nie było moje życie. Nigdy nie sądziłam, że będę miała czwórkę dzieci.

155

Odp: Mąż chce odejść...
in_ka napisał/a:

Lexpar ile ja wina ze swoim wypiłam hohoho ...i też nie pomogło wink

In_ka może słabe było http://emotikona.pl/emotikony/pic/49rotfl.gif

156

Odp: Mąż chce odejść...

Większość proponuje mi się poddać i tyle... Najłatwiejsze rozwiązanie, rozwieść się i tyle. Czy ktoś rozumie, że ja go kocham i chcę o niego walczyć. Tak może i ta walka jest bezsensowna, ale to jest moja walka. Może i po jakimś czasie też będę tak radziła innym, może też się przekonam na swojej skórze, że nie było warto, że trzeba było odpuścić, żądać kasy na dzieci i tyle. Ale ja nie po to wychodziłam za niego, by teraz dać mu tak odejść. Tak, małymi krokami próbuję, zrobię trzy do przodu, a potem usłyszę coś co mnie cofa o dwa i od nowa to samo. Wiem, do tanga trzeba dwojga, ale może tej drugiej stronie potrzeba podać rękę, by wróciła na parkiet, by pokazać, że popełnia błąd.

157

Odp: Mąż chce odejść...

warto jest zawsze, nawet dla tego powodu ze kiedys sobie sama powiesz, tak ja chcialem.
Szanse, trudno ocenic, to zalezy od wielu czynnikow. Z mojego doswiadczenia wynika, ze czasami jest na reperacje juz za pozno. Oby u Ciebie nie bylo za pozno.
Zycze Ci wszystkiego dobrego i zebys potarla do Twojego celu. Przypomnij sobie, przypomnij jemu jak mialo byc. Wiesz jak bedzie potrzebowal mnostwo czasu, do namyslu to gorzej, dopoki ze soba rozmawiacie doputy sa szanse. Jak oboje odpuscicie, znikna.
Zuza, jak czytam co pisalas, to sobie tak mysle ze nie zwalasz wine tylko na niego. Moze mu o tym powiesz. Jakby popatrzec na malzenstwo ze cos sie chce w zyciu ugrac, to pamietaj jestescie Team, i tylko macie szanse ugrac jako Teamplayer. Kazdy z osobna, to tylko porazka zaprogramowana.
Z 3 krokow do przodu i dwoch do tylu pozostaje jeden do przodu, wiec posowasz sie do przodu..., pomysl ile lat posowalas sie do tylu i jaka droga przed wami by przynajmniej dojsc do punku wyjscia.
Masz ciezko, wiem, ale wierze w pomyslne zakonczenie tej historii. Najwazniejsze ze chcesz z nim byc. zapytaj czy on chce byc z Toba, ale nie miedzy sniadanim i zmienianiem pieluch..
Pozdrawiam Cie, i wiedz ze przynajmniej ja trzymam kciuki

158

Odp: Mąż chce odejść...

Niewiele wyczytałam o waszym małżeństwie. Mam inne niż TEO zdanie. W ogóle to dla mnie to jest jakiś absurd. Jakbyś totalnie zdurniała, a TEO jeszcze cię w tym utwierdza. No jak facet chce mieć zonę, a ma dwójkę małych dzieci to niech zatrudni od zaraz opiekunkę. Zamiast wydawać na wynajem mieszkania akurat starczy na niańkę.
Wtedy to ja rozumiem. Będzie miał żonę na wyłączność. A tak to co? Masz dzieci do szafy włożyć, utopić cz co? 
TEO ty się chyba z choinki urwałeś. To nie jest do pogodzenia! Kobiety lubią robić z siebie super woman i popisywać się przed facetami.
I jeszcze jedno. do kogo on ma wrócić. Co ty sobą prezentujesz? Jakaś goniąca za facetem i walcząca o faceta kobieta.
Kibicuję Ci, żebyś tworzyła z mężem zgraną rodzinę. Zresztą twórz sobie co tam chcesz. Może TEO nazwie mnie kurą. Twoje życie, twoje małżeństwo. Ale we mnie się gotuje jak cię Zuzka czytam! Małżeństwo tak, ale nie coś takiego!!!

159

Odp: Mąż chce odejść...
zuza1234 napisał/a:

Większość proponuje mi się poddać i tyle... Najłatwiejsze rozwiązanie, rozwieść się i tyle. Czy ktoś rozumie, że ja go kocham i chcę o niego walczyć. Tak może i ta walka jest bezsensowna, ale to jest moja walka. Może i po jakimś czasie też będę tak radziła innym, może też się przekonam na swojej skórze, że nie było warto, że trzeba było odpuścić, żądać kasy na dzieci i tyle. Ale ja nie po to wychodziłam za niego, by teraz dać mu tak odejść. Tak, małymi krokami próbuję, zrobię trzy do przodu, a potem usłyszę coś co mnie cofa o dwa i od nowa to samo. Wiem, do tanga trzeba dwojga, ale może tej drugiej stronie potrzeba podać rękę, by wróciła na parkiet, by pokazać, że popełnia błąd.

Zuzka,
Piszesz, że to Twoja walka.
A o co walczysz?
Żeby on po prostu był?
A gdzie Ty w tym wszystkim jesteś?
Wiem, że Twoje wyobrażenie przyszłego życia rozpływa się w dali.
Ale zastanów się jakiego związku chcesz, co będzie jego osią.
Chciałabym Cię teraz przytulić, bo wiem, że cierpisz.

160

Odp: Mąż chce odejść...
Przyszłość napisał/a:
zuza1234 napisał/a:

Większość proponuje mi się poddać i tyle... Najłatwiejsze rozwiązanie, rozwieść się i tyle. Czy ktoś rozumie, że ja go kocham i chcę o niego walczyć. Tak może i ta walka jest bezsensowna, ale to jest moja walka. Może i po jakimś czasie też będę tak radziła innym, może też się przekonam na swojej skórze, że nie było warto, że trzeba było odpuścić, żądać kasy na dzieci i tyle. Ale ja nie po to wychodziłam za niego, by teraz dać mu tak odejść. Tak, małymi krokami próbuję, zrobię trzy do przodu, a potem usłyszę coś co mnie cofa o dwa i od nowa to samo. Wiem, do tanga trzeba dwojga, ale może tej drugiej stronie potrzeba podać rękę, by wróciła na parkiet, by pokazać, że popełnia błąd.

Zuzka,
Piszesz, że to Twoja walka.
A o co walczysz?
Żeby on po prostu był?
A gdzie Ty w tym wszystkim jesteś?
Wiem, że Twoje wyobrażenie przyszłego życia rozpływa się w dali.
Ale zastanów się jakiego związku chcesz, co będzie jego osią.
Chciałabym Cię teraz przytulić, bo wiem, że cierpisz.

Dobrze napisałaś, ona chce żeby był.
Sama będzie żyła zahukana, w ciągłej obawie, ale ludzie dookoła nie powiedzą, że mąż z nią nie wytrzymał.
Takie typowo polskie, co ludzie powiedzą a nie ważne czego ja chcę.
Albo jak Scarlet: pomyśę jutro.

161

Odp: Mąż chce odejść...

Aleksandra81: gdzieś mam to co ludzie powiedzą, niech gadają co im się podoba i zajrzą co się w ich gniazdkach dzieje; nie robię nic na pokaz.
Przyszłość: jakbym chciała żeby tylko był, to bym pewnie nowe krzesło kupiła i też by było:). Wiem, że odbudować nasz związek będzie mega trudno, ale warto walczyć.
Bet: czy to źle, że jestem kobietą walczącą o faceta. Nie rozumiem: facet może walczyć o kobietę, ale odwrotnie to już nie wypada? Oprócz tego że walczę, to uwierz ma do kogo wracać: jest osobowość, charakterek, ciałko, etc.

162

Odp: Mąż chce odejść...
zuza1234 napisał/a:

Aleksandra81: gdzieś mam to co ludzie powiedzą, niech gadają co im się podoba i zajrzą co się w ich gniazdkach dzieje; nie robię nic na pokaz.
Przyszłość: jakbym chciała żeby tylko był, to bym pewnie nowe krzesło kupiła i też by było:). Wiem, że odbudować nasz związek będzie mega trudno, ale warto walczyć.
Bet: czy to źle, że jestem kobietą walczącą o faceta. Nie rozumiem: facet może walczyć o kobietę, ale odwrotnie to już nie wypada? Oprócz tego że walczę, to uwierz ma do kogo wracać: jest osobowość, charakterek, ciałko, etc.

To walcz Zuza, walcz.
Tylko nie wystawiaj się na strzały, bo masz po co i dla kogo żyć.

163

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza: Ja Cię rozumiem i trzymam kciuki. Nie musisz się tłumaczyć z tego, ze tak postępujesz, tak czujesz w czasach obecnych gdy dla wielu pojęcie małżeństwa jest abstrakcją lub wyłącznie jednym z wielu etapów życia.
To nie Ty źle postępujesz lecz Twój mąż, nie powinnaś mieć wyrzutów, ŻADNYCH !

OT

Aleksandra81 napisał/a:

... pomyśę jutro..

Aleksandro: można odnieść wrażenie, że ta dewiza Ci przyświeca na co dzień ale na pewno w momencie gdy tworzyłaś swój post.

164

Odp: Mąż chce odejść...

Dla mnie nie istnieje chyba coś takiego jak walka o faceta czy kobietę.   Z kim walczysz Zuza?   
 
Jak chcesz to staraj się o męża, bądź dla niego jak najlepszą żoną z miłości. Okazuj mu dobroć, wsparcie, troskę, czułość, zaangażowanie. Masz do tego prawo. Nikomu nic do tego. On może być najgorszą szmatą w czyimś odczuciu, ale ty masz prawo go kochać i rozpieszczać. Nie wyrządzasz tym krzywdy innym.  Wiesz czym dla mnie jest miłość m. in: wolnością.
Ważne, żebyś ty czuła się szczęśliwa w tym co robisz.

Zuza, mnie jest jakoś tak Ciebie szkoda. Nie wiem, kiedy piszę w Twoim wątku, mam ochotę używać sformułowania dziecko zamiast Zuza.

165

Odp: Mąż chce odejść...

Są jakies konkretne efekty, rozmawiacie,spotykacie sie,idzie cos do przodu?zycze powodzenia i rob tak jak chcesz,nie przejmuj sie opiniami

166

Odp: Mąż chce odejść...

Witam, jestem tu po raz pierwszy i nigdy nie myślałam, że tak bardzo mi się posypie życie.

Mam bardzo podobną sytuacje do Zuzy. Jestem 6 lat po ślubie dwojke dzieci ( 4 lata i 14 miesięcy). Róznie bywało, były kłótnie ale jakoś trwalismy. Fakt, że po slubie bylo coraz mniej seksu niestety musze przyznać, że bardzo mało.
Po ostatniej awanturze wyrzucilam męża z domu, były wyzwsika i dostał w twarz. Dostałam szału bo  w naszym związku nie było wogóle czułości tylko obojętność przynajmniej ja to tak czułam i nie mogłam sobie z tym poradzić i zrobiłam błąd. Mąż się wyprowadzil, później podjął dodatkową pracę i od 2,5 miesiaca ani razu nie spał w domu. Ostatnio się dowiedziałam, że wynajął mieszkanie. Znika na całe weekendy jedzie gdzieś do pracy nie weim gdzie nie odbiera telefonu, nie odzywa się. On chce rozwodu, wspólnej opieki nad dziećmi a ja jestem załamana. Uslyszałam, ze od 6 miesiecy się nim kompletnie nie intersowaalm, że on ma dość, że się wypaliło, że mnie juz nie kocha i że na wszystko sobie zapracowałam. Fakt, że ciągle były dzieci, dom teraz praca.
że wspominał, że mąż też jest ważny i nie dałam mu tej bliskości (seksu) ale pomogłam mu z magisterką, chcialam rozmawiać, pytalam o pracę, i wiem, ze popelnilam błąd. Ale teraz błagam, prosze placzę, groże, i nic. Nie wiem co mam robić. Ide na terpię bo mam cięzki chrakter ale to dla niego nic nie zanczy. Nie chcę się zgodzic na rzowód lae on nie chce spróbować i koniec.
Czy w sądzzie mam jakąs szanse, że nie dojdzie do rozwodu. Proszę pomóżcie bo już nie weim co robić i tylko płaczę a moje córki to widzą.

167

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza napisała:Ale ja nie po to wychodziłam za niego, by teraz dać mu tak odejść.
Ze swojego "podwórka" wiem,że nie można czekać w nieskonczoność na podjęcie decyzji przez TŻ. Mój małżonek 2 lata temu  przed urlopem też tak mi zrobił, nie wrócił do domu po pracy i wysłał mi sms że nie wraca i już. Nie było go w domu w sumie 4 dni. Na drugi dzień po sms wysłałam mu e-mail z pozwem rozwodowy,którego wstęp zawieraly moje odczucia z całej tej sytuacji. Zostawilam w "pozwie" miejsce na kwotę alimentów na syna do wpisania przez niego. Dałam mu czas na przemyślenie na okres pobytu ze mną i z synem na wczasach. Wrócił i został, ale mieliśmy po wczasach jeszcze spotkanie u psychoterapeuty na którym sie pokłóciliśmy.Usłyszał ode mnie że nie będę za WSZELKĄ CENĘ ratować tego związku,ze jak nie -to NIE! Byłam gotowa na wszystko, bo strasznie mnie upokorzył swoim zachowaniem. Jesteśmy ze sobą dalej i od tamtej pory nie rozmawialiśmy już więcej na ten temat. Owszem pojawiają się zgrzyty.On jest w moim mniemaniu niedojrzałym psychofagiem bo zbyle czego robi awantury. Ja natomiast nie potrafię zapomnieć krzywd. Ale po ostatniej jego awanturze powiedziałm dość! Mogę żyć bez niego,dam sobie radę. Jego złość jest dla nas niszcząca, więc nie dam mu już szansy. Teraz gdyby odszedł ode mnie nic bym już nie robiła, bo trzeba siebie szanować i mieć święty spokój, niż męczyć się. Życie zbyt piękne i krótkie jest. :-)
Więc dziewczyno przemyśl sobie i poukładaj wszystko w głowie.
Zobacz Zuza jakie twój mąż ma korzyści nie mieszkając z tobą- żyje jak singiel- beztrosko,nie ma żadnych obowiązków wobec dzieci i domu. Superrrrrr!
Moim skromnym zdaniem taki facet potrzebuje żony Zołzy. Także nie można przy nim płakać, błagać go, szukać kontaktu z nim chyba,ze ma to być  wywiązywanie się z obowiązków Ojca. On nie powinien przyjeżdżać sobie do domu kiedy chce tylko w ustalonych godzinach w celu sprawowania opieki nad dziećmi i ma pomagać. A Ty dziewczyno w tym czasie: kometyczka,fryzjer, koleżanki (najlepiej jeszcze wyjścia wieczorem na imprezę zeby musiał z dziećmi zostać na noc-tak kilka razy). A ciebie zawsze powinien widzieć wesołą, zadbaną,zadowoloną i chłodną. Jeżeli nie ma kochanki to zobaczysz jak szybko mu się odmieni, szybko dojrzeje i wydorośleje. Szukaj wsparcia w swoim otoczeniu i głowa do góry.:-)

168

Odp: Mąż chce odejść...

dawno mnie tu nie było, było mi wstyd, czułam złość na siebie, na męża. Nie pisałam, bo co miałam napisać, że odszedł, że wyjechał i od ponad miesiąca się nie widzieliśmy, że nie mogę sobie z tym poradzić, a może to, że mimo wszystko go kocham.
Dzwoni od czasu do czasu, ostatnio nawet często, co drugi dzień, rozmawia z córą i ze mną, opowiada co u niego. Po naszych rozmowach można odnieść wrażenie, że jesteśmy razem, a jednak nie i wiem, że nie powinnam robić sobie żadnych nadziei, że jestem naiwna, ale ja cały czas pragnę by wrócił. Czy naprawdę pragnę tak wiele.
Ostatnio napisał, że "czuje złość na nas, że tak się stało, ale mleko się już rozlało i żeby dotarło do mnie, że nie jesteśmy już razem". A do mnie dotrzeć to nie może, zachowuję się tak, jakby niedługo miał wrócić do nas. Ja naprawdę w to wierzę.

169

Odp: Mąż chce odejść...

nie martw sie, ja też dostaję smsa, zebym zrozumiała, że jest za późno to nic nie da, to koniec, rozstańmy sie jak ludzie a ja nadal się łudzę i czekam, wprowadziłam wyzwanie 40 dniowe, jestem na 3 dniu, i od meza usłyszalam ale ja nic niechcę i wyszedł, ..... ale ja sie nadal łudzę, ze to się daa wszystko naprawić, trzymaj się Zuza

170

Odp: Mąż chce odejść...

Dziewczyny
co Wy robicie najlepszego? Ja wiem, zeajak włącza sie serce to wylacza się myślenie...ale to co wasi mężowie wprost wam mowia to to ze nie chca z wami byc, ze nie kochają,  zresztą jak ktoś kocha to się nie wyprowadza. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak na siłę trzymam sie tego małżeństwa którego juz dawno nie ma? Czy to lęk przed samotnością?  Czy ze nie da sobie rady? Czy mam tak niskie poczucie wartości?

171

Odp: Mąż chce odejść...

Zuzia... a czy przez ten miesiac, prze ten czas podczas którego nie ma Was, usłyszałaś od Niego, jakiś tekst... zdanie... słowo choć... że "niedługo wróci do was" ? Albo że On się pogubił, potrzebuje czasu i chce tak poukładać swoją głowę, serce, by wrócić? Albo wyczuwasz między wierszami, że jest "ta szansa", że będzie walczył o Ciebie? Że CHCIAŁBY ? Sam z siebie CHCIAŁBY ?

Nie piszę tego złośliwie - nie to jest moim celem smile
Zastanawiam się tylko, na jakich przesłaniach, obserwacjach, dowodach można budować swoje "wrażenie że jest się razem" (z przyjaciółmi często rozmawia się tak jak z partnerem, blisko, sekretnie, ze zrozumieniem...) i poczucie że wróci. Ja oczywiście nie neguję PRZECZUCIA... bo wierzę, że jest coś takiego i że ma "moc" i może nas "spokojnie prowadzić" do jakiegoś celu i pozwala "żyć normalnie". Ale wtedy, gdy np. dwoje ludzi chce być ze sobą, ale trzeba najpierw pokonać jakieś przeszkody (uporządkować przeszłość osobistą czy wspólną, albo przejść terapię, albo właśnie poukładać sobie wszystko w głowie, wyprowadzając się na jakiś czas, albo ... ).
Ale wtedy kiedy chce tylko jedna osoba? A od drugiej słyszy, no to co Ty słyszysz :  "żeby dotarło do mnie, że nie jesteśmy już razem" ...?
To wtedy na czym budowane jest to PRZECZUCIE?

pozdrawiam i przepraszam, jeśli uraziłam smile

172

Odp: Mąż chce odejść...

Ja nie chce być złym prorokiem ale skoro wątpliwości masz tak duże już teraz to może jednak lepeiej zacznij sie organiać bo potem zostaniesz z ręką w nocniku... Poszukaj prawnika i dowiedz sie z wyrpzedzeniem co robić w razie rozwodu , czym to grozi w ogole. Ja bym tak zrobiła gdybym znowu była w tej sytuacji. A tak neistety mąż i rozwód mnie zaskoczyli... Tak czy tak polecam mecenas Brykczyńską

173

Odp: Mąż chce odejść...

właśnie sprawdzam smsy, maile, próbuję znaleźć coś pozytywnego, coś między wierszami, że może to jednak nie koniec, że może jest jeszcze szansa. I co? i nie mogę tego znaleźć. Ale jest coś innego, co ja (tak wiem, ta naiwna) uważa za światełko w tunelu: są słowa "dziękuję" za moje opanowanie i rozsądek, za zdjęcia dzieci, które mu na bieżąco wysyłam, są słowa, które mówią, że jest wkurzony na nas (nie tylko na mnie), że stało się co stało, są rozmowy o tym co u nas, co u niego i to nie 5.minutowe, ale półgodzinne. Wiem też, że ja bardzo tego chcę i pewnie dlatego próbuję w naszych rozmowach wyszukać nadziei. Ktokolwiek inny by tego posłuchał, poczytał, to by nie znalazł ani krzty nadziei. Ktokolwiek inny po wysłuchaniu i przeczytaniu, powiedziałby dziewczyno daj sobie spokój, nie widzisz, że on nie chce być razem z Tobą, nikogo nie zmusisz do miłości.
Ogólnie jestem racjonalna, mocno stąpam po ziemi, ale w tym przypadku całkowicie się rozklejam.
A co do rozwodu, to co on mi da, nie potrzebuję papieru, który jedynie potwierdzi sytuację, która jest w tej chwili. Póki co uzgodniliśmy podział wydatków i tyle.

174

Odp: Mąż chce odejść...

"... Ktokolwiek inny by tego posłuchał, poczytał, to by nie znalazł ani krzty nadziei..."  tak sad

a rozwód? Pewnie dostaniesz mądre odpowiedzi za i przeciw.

Trzymaj się i odnajduj SIEBIE smile

175

Odp: Mąż chce odejść...

mija kolejny miesiąc, a ja cały czas nie mogę sobie poradzić. Mąż mi nie daje żadnych złudzeń, że wróci, a ja nie potrafię sobie z tym poradzić. Wieczorami ryczę jak wół, wszystko kręci się wokół niego - sprawdzam tel czy nie wysłał smsa, czy nie dzwonił, sprawdzam pocztę. A tam nic... no chyba że dzwoni do dzieciaków i tyle. Poprosiłam go by dał jeszcze szansę temu związkowi, ale on o niczym nie chce słyszeć. Pewnie napiszecie, żebym szanowała siebie, zajęła się sobą i dziećmi, nie patrzyła w przeszłość, tylko żyła tym co będzie - próbuję, ale nie potrafię. Męczy mnie taki stan, ale nie mogę się z niego wyzwolić.

176

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza
tak dokładnie,  nic z tego juz nie będzie. Myślałaś o terapii? 

Mnie to wszystko zajęło prawie 2 lata...daj czasowi czas

177

Odp: Mąż chce odejść...
in_ka napisał/a:

Lexpar ile ja wina ze swoim wypiłam hohoho ...i też nie pomogło wink

In_ka sorrki ale zagubiłem ten wątek i dlatego wcześniej nie odpisałem.
Powiem Ci tylko jedno.
Można wypić beczkę piwa, wina etc., ale jak nie ma uczuć, nie ma chemii, to nic z tego nie będzie.
Ja już jestem starszy pan i wierz mi, że cały czas adoruję swoja żonę.
Chodzimy na piwo, chodzimy na keebaba, jak wraca z pracy to wychodzę po nią i na nią czekam.
Kiedyś tego nie robiłem i bardzo żałuję.
Ona (moja żona ) jest dla mnie najważniejszą istotą w życiu.
A co jest najważniejsze?
To jest to, że widzę, iż ona to widzi i docenia.
W kim mam mieć wsparcie jak w nie w żonie?
Kochanki nie szukam ( ale był okres kiedy z tymi sprawami było źle).
Ja sam się dziwię, że można tak długo kochać kobietę.
Ona (moja żona ) dała mi wszystko.
Dała mi miłość, dała mi oddanie, dała mi dziecko.
To czego ja jeszcze mogę chcieć?
Chcę tylko jej.
Chcę czuć jej piękny zapach, chcę czuć jej ciepło jak kładziemy się spać.

178

Odp: Mąż chce odejść...

Lexpar to faktycznie zagubiłeś się, bo dawno, to w wątku Zuzy pisałam ...
a teraz od kilku miesięcy znowu to wino z moim mężem ... popijam wink
pięknie piszesz wiesz o swojej żonie i twoim uczuciu do niej

a wracając do Zuzy i jej wątku a moich doświadczeń - do tanga trzeba dwojga, wielka prawda ... jedna strona nic nie zdziała ale jak dwie chcą pomimo trudności i kryzysów można pięknie przejść wspólnie przez życie

179

Odp: Mąż chce odejść...

Zuza - dosyć pospiesznie przejrzałam twój wątek. Myślę,że twój mąż kogoś ma, chyba,że już to odkryłaś ?
Mój wątek też jest tutaj. Dokładnie zaczyna się tak samo jak twój, tyle,że u nas 12 lat małżenstwa..Mąż wyprowadził się w czerwcu, mowil identyczne teksty. Potem jeszcze karmił mnie różnymi kłamstwami przez jakiś czas, albo rzucał jakieś hasła, które miały zrobić mi nadzieję. Do końca nie wierzyłam,że on kogoś ma...nie on, nigdy mnie nie zdradził. Ciągle myślałam, gdzie jest co robi..to był koszmar. Dwa tygodnie temu umarłam po raz kolejny, zupełnie przez przypadek odkryłam,że mieszka z kobietą i jej dzieckiem. Do tego z kobietą, którą znałam od dziecka ( z mojej rodzinnej ulicy). Myślę,że on nigdy by się nie przyznał i tak nadal tkwiłabym w zawieszeniu.
Odciął się ode mnie i od dzieci prawie całkowicie.
Nadal ciężki mi w to uwierzyć, ale niestety life is brutal. Wiem,że muszę się z tym pogodzić. Moje życie teraz to jednak wielka huśtawka emocji.

I wiesz co, chyba nie sama zdrada boli mnie najbardziej w tym wszystkim, tylko ta cała otoczka. Te wszystkie kłamstwa, które mi wciskał. Też pytałam się go wielokrotnie czy kogoś ma i też się wypierał, kłamał mi w oczy.

Trzymaj się, my kobiety jesteśmy silne, przetrwamy to. Mamy dzieci, mamy dla kogo żyć.
A oni..pamiętaj,że karma wraca do człowieka podwójnie, po za tym budowanie szczęścia na cudzym nieszczęściu szybko się kończy.

180

Odp: Mąż chce odejść...

Dawno tu nie zaglądałam. Idą święta, znowu "dołuję", mimo że staram się "żyć" - nie myśleć, odciąć się od tego wszystkiego. W święta będziemy przed dziećmi udawać idealną rodzinkę. Pierwszy raz święta są mi obojętne, dla mnie w ogóle ich nie musiałoby być - przynajmniej całej tej "szopki" by nie było. Czas mija, a ja nie mogę się uporać ze swoimi uczuciami. Nadziei już nawet nie ma, a mimo to trudno mi jest się przyzwyczaić do bycia bez męża. Cały czas ma miejsce w moim sercu. Wykańcza mnie ten stan

181

Odp: Mąż chce odejść...

zuza
no to super, obrałaś chyba najgorszą drogą z możliwych bo oszukujesz samą siebie...wiesz gdzie to prowadzi...na pewno nie do szczęśliwego życia. Ogarnij się.

Priw.

182

Odp: Mąż chce odejść...

No i nie mogę priwa. Masz chyba zablokowany sad.

183

Odp: Mąż chce odejść...
zuza1234 napisał/a:

Dawno tu nie zaglądałam. Idą święta, znowu "dołuję", mimo że staram się "żyć" - nie myśleć, odciąć się od tego wszystkiego. W święta będziemy przed dziećmi udawać idealną rodzinkę. Pierwszy raz święta są mi obojętne, dla mnie w ogóle ich nie musiałoby być - przynajmniej całej tej "szopki" by nie było. Czas mija, a ja nie mogę się uporać ze swoimi uczuciami. Nadziei już nawet nie ma, a mimo to trudno mi jest się przyzwyczaić do bycia bez męża. Cały czas ma miejsce w moim sercu. Wykańcza mnie ten stan

Zuza, dlaczego chcesz coś udawać przed dziećmi?
Nie możesz spędzić części świąt tylko z dziećmi i ze swoją rodziną?
Po co się tak "katujesz" i zapraszasz ex-męża skoro ty go nie obchodzisz- bo on nie chce do ciebie wrócić ?
Nie uważasz że już pora uporządkować swoje życie i iść do przodu, zakończyć ten "toksyczny" dla ciebie układ? 
Ze swoimi uczuciami, żalem możesz nie poradzić sobie sama jak możesz to poszukaj dla siebie pomocy psychologa. Pozdrawiam cieplutko  smile

184

Odp: Mąż chce odejść...

wydawało mi się, że dla dzieci lepiej będzie spędzić święta razem, dlatego taka decyzja. Nie wyobrażam sobie świąt: wigilia - dzieci ze mną, kolejny dzień - mąż zabiera dzieci. Ale może tak by było "zdrowiej"? Młody jest mały, dopiero co skończył rok, ale córa (4 lata), to czeka za ojcem, chyba bardziej niż za świętym Mikołajem. Nie mogę jej tego zrobić, że tata po nią przyjedzie i zabierze na święta.
Mąż już by mógł przyjechać, ale jak to napisał mi "Twoja tęsknota opóźni mój przyjazd", pewnie wpadnie dopiero na wigilię. Chyba powinnam się do tego przyzwyczaić.

185

Odp: Mąż chce odejść...

zuza
Przepraszam to Ty robisz to dzieciom? Nie!To on to zrobił dzieciom, mając gdzieś ich uczucia. Lepiej na kłamstwie oprzeć całe życie? Ile tak będziesz jeszcze udawać dla dobrego ogółu i kryć go dlatego że on myślał fiutkiem zamiast mózgiem?

To Twoje życie i nikt go za ciebie nie przeżyje.

186

Odp: Mąż chce odejść...

A tak z Waszego doświadczenia, kiedy Wasze dzieci się dowiedziały (kiedy powinny się dowiedzieć) i jak to wytłumaczyć, że tata z mamą już nie są razem. Chodzi mi o córkę (4 lata). Czy w ogóle ją teraz w to mieszać. Żyje sobie złudzeniem,że tata wyjechał pracować (niewątpliwie to jest prawda) i czeka z utęsknieniem na jego powrót. Czy wyprowadzać ją z tej wizji? Jak o tym mówić? Może jest już jakiś podobny wątek, jeżeli tak, to poproszę o linka.

187

Odp: Mąż chce odejść...

Nie wiem czy jest, nie spotkałam. Ja radziłam się psychologa, dziecięcego też. Jednogłośnie mówią, ze dziecko musi wiedzieć na tyle na ile jest w stanie zrozumieć.

Moja córka miała skończone 5 lat, a syn 2 jak ex się wyprowadził. Powiedziałam ex, że jeśli razem nie usiądziemy i nie przeprowadzimy rozmowy - że tata nie kocha mamy i nie chcą z nią dalej mieszkać i się wyprowadza to ja to zrobię sama, a wtedy nie ma wpływu na to co dzieci usłyszą. Zrobił to, ja byłam i słuchałam, zapewniliśmy ich obydwoje, ze nie było to ich winą i że ich kochamy oboje.

188

Odp: Mąż chce odejść...

Lepsze to niż życie w matrixie, ze tatuś nie mieszka, bo co? bo ma bliżej do pracy, mój ex chciał to dzieciom tak sprzedać.

189

Odp: Mąż chce odejść...

no tak, taka rozmowa jeszcze jest przed nami - kolejny trudny krok.

190

Odp: Mąż chce odejść...

zuza
trudna, tak na pewno, pamiętaj tylko, że to nie Ty jesteś temu winna.

191

Odp: Mąż chce odejść...

"Twoja tęsknota opóźni mój przyjazd" ??? Co miało znaczyć? czy nie dostrzegasz, ze Twój mąż bawi się Twoim cierpieniem. Jest przekonany, że w każdym momencie przyjmiesz go z otwartymi ramionami, to zakrawa na sadyzm. Zuza, rozumiem, że jest ci ciężko, zostawił Cię z dwójką maleńkich dzieci i nie dość, że nie ma facet skrupułów, to jeszcze z Tobą pogrywa.
"Twoja tęsknota opóźni mój przyjazd" jak to rozumieć; jestem pewien, że za mną tęsknisz, to dobrze, potęsknij jeszcze, lubię, gdy jest ci przykro.
Zuza, nie tłumacz się córką, ona jest malutka, przyjmie to co jej powiesz. Ty jesteś dla niej najważniejsza. Może zrób postanowienie noworoczne i zacznij odkochiwać się w tym okropnym człowieku.

192

Odp: Mąż chce odejść...

odkochuję się już od pewnego czasu, ale odkochać się nie mogę.
Mąż przyjechał, spędziliśmy "rodzinne" święta, byliśmy trochę u nas, trochę u mojej rodzinki, trochę u jego (oczywiście wszyscy wiedzą jak jest między nami, no może poza jego rodzicami, którzy nie mogą zrozumieć, przecież ich synek to idealny tata, "przecież przyjechał na święta", "zobaczcie jak się tata bawi z dziećmi", to przecież nie może być taki zły). Fatalnie się czułam jak dzieliliśmy się opłatkiem, bo co mu miałam życzyć..., po życzeniach tylko ze mną się nie całował, wszystkich innych wyściskał... Z dzieciakami spędził trochę czasu, pogadaliśmy trochę, ale nie poruszaliśmy tematu naszego związku, wolałam nie psuć tej atmosfery.
Teraz siedzę i ryczę, że doprowadziliśmy do takiej sytuacji, a mogło być tak pięknie... 
Jutro wyjeżdża, chociaż wiem, że mógłby zostać dłużej.

193

Odp: Mąż chce odejść...

jak zaczynałam pisać na forum, wierzyłam, że za jakiś czas napiszę, że nam się udało, że odbudowaliśmy na nowo nasz związek, że pracujemy nad nim. Dziś wiem, że była to tylko mrzonka...

194

Odp: Mąż chce odejść...
zuza1234 napisał/a:

jak zaczynałam pisać na forum, wierzyłam, że za jakiś czas napiszę, że nam się udało, że odbudowaliśmy na nowo nasz związek, że pracujemy nad nim. Dziś wiem, że była to tylko mrzonka...

Zuza, każdy człowiek jest inny i każdy inaczej przeżywa swoją tragedię, zawiedzione nadzieje, odrzucenie przez partnera, borykanie się z samotnością. Bez względu na charakter, odporność psychiczną, zdrada boli i przysparza ogrom cierpienia wszystkim, którzy jej doświadczyli. Twój mąż Cię zdradził, nawet jeśli nie z inną kobietą, to jednak zdradził. Przysięgał Ci miłość, wierność, szacunek i że Cię nie opuści...
Tymczasem nie na długo starczyło mu tej miłości, odpowiedzialności za rodzinę i szacunku do Ciebie. Opisując tutaj swoją historią, z pewnością czytałaś też inne historie porzuconych, oszukanych kobiet. Zwróć uwagę, że mimo cierpienia, często poczucia upokorzenia, lepiej radzą sobie te osoby, które w miarę szybko podejmują stanowcze działania. Nie łudzą się, nie czekają na łaskę tylko świadomie zamykają ten rozdział swojego życia. Zrobiłaś wszystko co mogłaś, nie masz już wpływu na uratowanie małżeństwa, bo on tego nie chce i najwyraźniej bawi się Twoim cierpieniem (powtarzam się). Przeczytaj historię np. Joanki i Bet, wyciągnij wnioski. Spróbuj spojrzeć w przyszłość optymistycznie, mimo wszystko. Weź przykład z tych kobiet, które mają już za sobą porzucenie, rozwód, jak teraz żyją, jak się odnalazły w nowej rzeczywistości. Oczywiście, nie wszystkie są szczęśliwe, ale najczęściej dotyczy to osób, które ciągle żyją przeszłością, rozdrapują rany, nie potrafią lub nie chcą iść do przodu. Jesteś młoda, co mają powiedzieć kobiety, które zostały porzucone po kilkudziesięciu latach małżeństwa i zostały  dosłownie z niczym, bo np. nigdy nie pracowały. Zuza, jeśli mogę doradzić, przede wszystkim zmień swoją postawę wobec męża, nie pokazuj mu się jako zrozpaczona, załamana, ciągle czekająca na niego żona. Nie musisz odbierać od niego każdego telefonu, nie wdawaj się w dyskusje, postaraj się być obojętna i zacznij myśleć o przyszłości bez niego. Nie musisz być zawsze samotna.

195

Odp: Mąż chce odejść...

Na Nowy Rok postanowiłam nie pisać, nie myśleć, zerwać kontakt z mężem, tak by jak najszybciej móc zamknąć ten rozdział mojego życia. Oczywiście już swoje postanowienie zerwałam:( Tak, wiem, że powinnam być silna i nawet jakby mnie mocno korciło to trzymać się i nie odzywać się do niego. Niestety było to dla mnie za trudne. Uwierzcie, że próbowałam - rozum mi podpowiadał jedno, a niestety serce wygrało:) Ale ok, próbuję na nowo. Za którymś razem się na pewno uda. Wiem, że to jest teraz tylko i wyłącznie w mojej głowie, że mąż do mnie nie wróci i muszę sobie poradzić sama. I wiecie co? Poradzę sobie, przestanę rozmyślać tylko o nim, jeszcze będę szczęśliwa. Może nie jutro, może nie za miesiąc, pewnie jeszcze trochę czasu upłynie, ale to się stanie - będę szczęśliwa.

Posty [ 131 do 195 z 269 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż chce odejść...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024