MamaNalijki, zdaje sie ze wiem juz jak kobiety maja zakodowane, problem w tym ze calkiem inaczej niz mezczyzni. Moze mysle i mowie stereotypami, ale nie na darmo nawet kawaly biora sie o przyslowiowym "bolu glowy". Fakt kazdy daje tu tylko tyle informacji ile chce i to subiektywnych. Znam na tyle jednak relacje damsko meskie ze wiem ze spory odsetek bierze sie wlasnie z braku sexu. Mam nie tylko uszy szeroko otwarte ale i oczy, a nawet na tym Forum mozna gdzies wyczytac ratunku moj maz ze mna nie sypia. I jakie reakcje kolezanek i dobre rady? rozejdz sie nie mecz sie itd. Calosc dobrego zwiazku polega chyba na otwartosci i kompromisach. Mimo ze mi brakowalo sexu nigdy nie bylem zdania ze musze go dostac i juz. A szkoda ze nie bylem takiego zdania, bo na tym chyba rzecz polega w malzenstwie (strasznie sle to bardzo strasznie upraszczajac) pomijam juz inne aspekty, ale co? Jak facet nie ma zaspokojonych swoich potrzeb erotycznych to jak? na bok nie idz bo to zdrada, sam sie nie zaspokajaj bo to tez zdrada jak gdzies tu wyczytalem.. Inna teroria to wlasnie sam sie zaspokajaj. To jest wszystko makabra.
Prawdopodobnie KOBITETA potrafi sobie czesciej odmowic i wlasnie potrzebuje jakies szczegolnych okolicznosci czy to w postaci bezpeieczenstawa, czy milosci czy jakolwiek to nazwiemy. Wierze w ro co napisala Zuzka, ze w pewnym momencie byla tak zyciem rodzinnym, domem zaabsorbowana ze gdzies jej na potrzeby meza czasu nie starczalo. Otwarcie napisala ze na te intelektualne, wiec watpie ze na te doczesne libido akurat jej starczalo.
No i co? facet sie wkurzyl, po co ma byc dodatkowym sprzetemw tym mieszkaniu.... a kto wie czy jeszcze jakies pretensje nie byly. Ok jak byly formulowane, ale jak nie byly tylko obraza majestatu, to kazdy chlop bylby wtedy oglupialy!!
A co do mojej rady, wybacz watpie by takie cos wlasnie kobiecie moglo wpasc na mysl. Bo jak sama mowisz... daje dyla z domu itd. A z drugiej strony, Zuza sama pisala ze jej zalezy, wiec pewno slowom nie bylo konca. Moze stereotyp ale mezczyzni dzialaja a kobiete gadaja.., no ja tez sie cos od was mile panie nauczylem
Lexpar, strasznie sprostowane, ODPOWIEDZIALNY, a jaki to jest? No ja sobie mysle ze ja bylem zapobiegawczy, uczynny, wyrozumialy, i i i. Pomijajac juz ze kochajacy i pozadajacy. Ale pewno nie o to Ci chodzi. Na pewno ODPOWIEDZIALNY to jest sluchajacy sie, nadskakujacy, znajdujacy przyjemnosc w wyreczaniu w pracach domowych. Ale w porzadku przeciez mozmy jako recepete na wszystko napisac maz byc odpowiedzialny a zona dobra. I stosujcie sie panie i panowie a omina was wszystkie klopoty
uparlyscie sie na Bernadetke 88, bo dziewczyna ma cos do powiedzenia, a Wy drogie panie na nia Huzia na Jozia. Ciekawy jestem czyj zwiazek jest lepszy jej czy wasz? Ale juz tak macie ze nie daj Boze ktos inny inaczej mysli, Pozjadalyscie rozumy i chcialbym widziec jak sluchacie lub sluchalyscie tych swoich mezow. Czy cokolwiek wpadlo wam do ucha z tego co mowili. Chyba nikt takim depem nie jest by nie wiedziec ze cos kosztuje, za darmo nic nie ma. A pani SJ to najbardziej pokrzywdzona na swiecie, bo kochala a on sobie poszedl. Pani dajesz nam potrawe zjesc ale z czego ona zrobiona to juz nie powiesz
69 2014-05-30 20:02:33 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-05-30 20:08:31)
TEO50 ale ja to naprawdę wszystko rozumiem, też obserwuje, też widze co sie dzieje..zazwyczaj jest tak, ze mezczyzni mają wieksze potrzeby a dla kobiet wazne jest tysiac innych spraw, dzieci, ten porzadek w domu..ja nie przecze, nie usprawiedliwiam.Mnie tylko dziwi fakt czemu Ty sie chlopie nie rozwiodles albo teraz nie rozwiedziesz skoro z zoną nie zyjesz jak mąz-zona?dzieci odchowane,rozumiem dom, ale mozna uregulowac sobie sprawy,miec czyste konto...no chyba, ze to juz dla Ciebie nie ma znaczenia,niczego nie zmienia i tak jest ok...
jak dla mnie jest prosta sprawa- mąz/zona nie chce wspolzyc ( a to jeden z podstaw zwiazku malzenskiego) to sie podejmuje starania, rozmowy etc..jak to nie skutkuje powiedzmy latami (ok niech bedzie, ze nie konczymy czegos od tak) bo wiadomo dzieci,dom, co rodzina powie...ale no wlasnie, jak nie ma tego seksu wcale to lepiej sie rozstac niz sie szarpac ze sobą, z zoną etc.Nie widze sensu tkwienia w zwiazku, w ktorym nie ma sie tej potrzeby wcale zaspokojonej-tak pisze to matka i zona zmywająca co drugi dzien podlogi...ale co ja o zyciu wiem,powiem za 20 lat...bo na razie to ja jeszcze siłe na wiele rzeczy mam.
TEO50 ma trochę racji - "dzieci są - mąż poszedł w odstawkę". Ludzie piszą "nie wiń siebie", ale tak jak tu ktoś napisał wina leży po środku. Jestem przekonana, że nie ma drugiej babki (..tak wiem, zaraz się dowiem, że "wiele by sobie rękę dało odciąć, że nie było, a tu niespodzianka:)"), tylko nie wiem, jak przekonać go do zmiany decyzji. Rozmowa - probówałam, seks - próbowałam, itd. Teraz po prostu staram się negatywne emocje wyładować gdzie indziej i nawet jak jestem na niego na maksa wku... przeczekuje to, nie okazuje mu tego. Same pozytywy, uśmiech na twarzy i tak powoli małymi kroczkami, bo przecież jak będzie mu dobrze, to może stwierdzi, że po co odchodzić... Może się łudzę, ale nic nie mam do stracenia, a zyskać mogę wiele.
71 2014-05-30 23:51:59 Ostatnio edytowany przez Bernadetka88 (2014-05-30 23:57:04)
Bernardetko88- dam Ci życiową radę- nigdy nie oceniaj ludzi nie znając ich ani nie wiedząc w jakiej sytuacji się znajdują. Być może te 88 to rok urodzenia, więc życia jeszcze nie znasz. Ja mam kilkanaście lat więcej. Nie uważam się za hienę cmentarną. Był nią, jak się teraz okazało mój mąż, przez kilka lat małżeństwa i kilka lat związku przed ślubem. Masz jednak rację- o miłość trzeba dbać, pielęgnować itp. Ale muszą to robić dwie strony, a nie tylko jedna. W moim małżeństwie to ja byłam dawcą, mój mąż tylko brał. Brał, brał i dużo... mówił. Jak on pięknie mówił! Ale nic nie robił! Poważnie traktował tylko swoją pracę i swoje przyjemności. Tak, o nie dbał jak najlepiej potrafił. Jestem atrakcyjną kobietą, dobrze zarabiałam, nigdy więc nie byłam na utrzymaniu męża. Zawsze dbałam o dom, to na mojej głowie były zakupy, sprzątanie, prasowanie, gotowanie, zajmowanie się dziećmi, ale mimo zmęczenia znajdowałam zawsze czas, energię i siłę by wspierać mojego męża, dbałam o niego, o jego potrzeby i te fizyczne i duchowe. Seks? nigdy nie był monotonny. Nigdy nie było też narzekania, marudzenia itp. Były natomiast prośby, próby rozmów, delikatne sugerowanie czegoś. Ciężko jest jednak rozmawiać z kimś kto siedząc w internecie, bądź czytając książkę mówi do ciebie "mów, mów, mam podzielną uwagę". Bernardetko, czy masz dzieci, chyba nie. Wiesz ile kosztuje przedszkole, niania, ubranka, buty, żywność, szczepienia itp. które kupuje się dzieciom? Pieniądze to nie wszystko. Najważniejsza jest rodzina, pełna, kochająca się i szanująca rodzina. I pomyśl sobie co może czuć kobieta, która zostaje sama z dwójką maleńkich dzieci. Co czuje kobieta, której mąż sporo zarabiający, jeżdżący luksusowym samochodem, chodzący w markowych ciuchach mówi ci że młodsze dziecko może chodzić w ubraniach po starszym bracie, mało tego butach!, nie potrzebuje zabawek, lekarstw, bo przecież teraz jest zdrowe. I wylicza alimenty na żenującym poziomie? Czy wiesz co czuje matka gdy dziecko pyta dlaczego tata nie mieszka z nami i histerycznie płacze gdy ten wychodzi? Wiele bym dała by dzieciństwo moich dzieci wyglądało inaczej. i nie jest tak że wolę dostać kasę, a facet niech sobie idzie w siną dal. Po prostu- w moim małżeństwie ktoś nie dorósł do roli męża, a przede wszystkim ojca.
Młody wiek, czy fakt, że nie mam dzieci nie świadczy o tym, że nie mam świadomości jakie obowiązki i koszty generuje posiadanie dzieci, a o życiu wbrew pozorom wiem sporo (na moje szczęście albo nieszczęście)...i jestem daleka od oceniania kogokolwiek, personalnie nikomu nic nie zarzucam, lecz na podstawie obserwacji otoczenia widzę jakie są tendencje...i niestety przykra prawda jest taka, że kobiety często same są sobie winne, a później robią wielkie oczy. Może warto spojrzeć na problem trochę szerzej, bo jest on o wiele bardziej złożony niż pozornie się wydaje, a nie z marszu obarczać odpowiedzialnością za rozpad rodziny tylko faceta.
Nawiązując do wypowiedzi marioli856
...moja postawa nie ma nic wspólnego z desperacją, czy żalem(???) to jedynie chłodny i zdystansowany pogląd, a sugerowanie że chętnie zajęłabym się takowym panem z odzysku, to już daleko idąca nadinterpretacja
facet z bagażem traumatycznych doświadczeń i problemów, to nie szczyt moich marzeń ![]()
Już kilka razy usłyszałam, że jestem materialistką, bo chciałam by mąż pracował i cokolwiek łożył na rodzinę i gdy mieszkał ze mną i gdy odszedł! Teraz BERNADETKO ,ani nie łoży na dziecko,mimo zasądzonych alimentów, ani na odległość jej nie wychowuje, nawet rzadko się z nią widuje, bo jest nowa pani. A ja wciąż przecież lecę na kasę
Więc mi tu nie podnoś ciśnienia dziewczyno, skoro sama nie masz dzieci i nie wiesz ile kosztuje wychowanie, zarówno pod względem finansowym jak i codzienne sprawy z wychowaniem związane. Tyle w temacie!
Hohoho...co za atak na moją skromną osobę ![]()
Swoją drogą, to ciekawe dlaczego te "nowe panie" prędzej czy później się pojawiają...nie trzeba być omnibusem, aby zauważyć, że panowie nie zamieniają kochających, oddanych, atrakcyjnych, ciepłych, pogodnych i wyrozumiałych kobiet na zrzędliwe, lodowate, wiecznie niezadowolone i roszczeniowe jędze, tylko odwrotnie
coś chyba jednak w tym jest...
Witaj Zuza, nie dziekuje za te troche racji, bo mam ja cala. Potrafisz sobie troche pofantazjowac? Wyobraz sobie ze ktos Cie zatrudnia do pracy ktora lubisz, czujesz sie tam dobrze, dobrze zarabiasz i jestes zadowolona. W pewnym momencie pojawia sie jednak nowy pracownik i cala uwaga szefa przypada jemu. Ty dalej masz funkcjonowac bo juz jestes w tej pracy przyuczona, stawiane sa wobec Ciebie nie tylko stare wymagania ale coraz to nowsze, na dodatek z wynagrodzeniem wyglada marnie. zamiast wiecej to mniej a czasami wcale. A teraz sobie to wszystko przenies w wyobrazni na swojego slubnego ;-))). Kuzwa ale prostacki przyklad wymyslilem, sam bym sie za niego zlinczowal, no ale coz, prostacki ma ten sam rdzen co prosty wiec pewno i latwy do zrozumienia bedzie. Co to za debilne stwierdzenie "nie win siebie" to co? wsuzystkich na okolo obarczyc wina? a moze w dodatku partie, rzad , Zydow i rowerzystow?, najlatwiej tak szukac winnych, wiec dlaczego ci mieliby miec mniejsza niz inni. Winna jestes dziewczyno zaniedbania wobec meza, ja tam nie wiem jak on dal Ci do zrozumienia, czy wogole dal, ale widze efekty, spakowal manele i sobie poszedl na to motto: jestem Ci niepotrzebny, Ty masz co chcialas, ja sobie spokoju poszukam.
MamaNalijki, no wiec tylko dla info, to w czym utknalem wcale nie jest dla mnie tym wymarzonym. Materialnie nawet obciazajacym. No coz moze taki debil jestem, ale kiedys sie na to zdecydowalem, na dobre i na zle, gdybym tak po prostu sobie odszedl, mysle ze duzo runelo by w pyl. Gdzies na tym forum czytalem ze ktos wyprowadzil sie w glowie, to chyba dosc trafna wypowiedz.
Bernadetka88, ciekawie myslisz, szczerze podziwiam
niechęć do podejmowania działań, wygodnictwo, lenistwo, szukanie nowych podniet...to bardzo często domena ... mężczyzn
można się tak licytować, tylko po co...
Niekonsekwencja i nielogicznosc to przywary kobiece, bo jak mozna szukac nowych podniet bedac leniwym i wygodnym, ach brak slow, szkodam ze brak z Twojej strony, bo naprawde chcialbym troszeczke zrozumiec. Ale dac pare odnosnikow i na tym poprzestac.......
Niekonsekwencja i nielogicznosc to przywary kobiece...
nie chcę licytować się i uogólniać, no bo po co ... zbyt dużo znam fantastycznych mężczyzn ![]()
to jest watek zuzy ...autorka szuka pocieszenia, zrozumienia pewno i jakiś podpowiedzi, co mogłaby w takiej sytuacji w jakiej się znalazła zrobić
każdy pisze, co uważa za słuszne i dobrze...zuza czyta i sama podejmuje decyzje dotyczące swojego życia i tyle
"panowie nie zamieniają kochających, oddanych, atrakcyjnych, ciepłych, pogodnych i wyrozumiałych kobiet na zrzędliwe, lodowate, wiecznie niezadowolone i roszczeniowe jędze, tylko odwrotnie smile coś chyba jednak w tym jest..."
Bernardetko, nie zawsze w domu mają zrzędliwe, lodowate, wiecznie niezadowolone i roszczeniowe jędze. Nie należy uogólniać. Niektórych po prostu przerasta proza życia. Życie z dwójką małych dzieci, zwłaszcza z niemowlakiem nie jest łatwe. To nie sielanka. Śpisz wtedy po dwie, trzy godziny, snem szarpanym na etapy. I starasz się by płacz młodszego dziecka nie obudził w nocy starszego dziecka. Wiesz co myśli i czuje kobieta, która w tym wszystkim jest zdana tylko na siebie. Kiedy pada już z nóg i pewnej nocy prosi męża o wstanie chociaż raz do dziecka. Co słyszy, gdy ten po kolejnej prośbie wreszcie wstaje? "O Boże, o Boże, o Boże!". I wychodzi do drugiego pokoju mówiąc że musi się wyspać, bo jutro idzie do pracy. Dzieci były naszą wspólną decyzją, mąż tyle mówił o tym jakim będzie wspaniałym ojcem, co będzie robił z dziećmi itp. Tylko były to plany odnoszące się do dzieci tak w ok. 5-6 roku życia. A co do tej pory? Nie pomyślał. jak byłam z drugim dzieckiem w ciąży opowiadał naszym znajomym już o trzecim dziecku. Takie miał plany. Tylko do realizacji tych planów miał swoich ludzi. On tylko miał wizje. Wiem, możesz powiedzieć, że to moja wina bo sobie na to pozwoliłam. nie, nie uważam tak, bo mojego męża nie zmienię. Jak bym wymagała, zrzędziła po prostu wszystko by się szybciej posypało. Po drugie żyłam jeszcze tą wizją wspólnoty małżeńskiej, gdzie jedno wspiera drugiego. Wzięłam na siebie cały trud troski o dom, bo w tym czasie mój mąż zdobywał kolejny szczebel w karierze zawodowej. jak już to osiągnął zapomniał, że obiecał mnie wesprzeć i w domu i przy dzieciach. Zapragnął mieć więcej- i czasu i wolności. A co może zaoferować żona i dwójka dzieci, które wymagają wiele uwagi, czasu, cierpliwości? Dla wielu mężczyzn bardzo wiele. Ale dla niektórych? To balast. A kochanka? Zawsze czuła, wypoczęta, ciepła, pachnąca, poświęcająca dla faceta całą swoją uwagę. Tylko jak długo? Kiedyś i ona będzie matką. I sielanka się skończy. Wiesz, jak nie mieliśmy dzieci, to ani razu się nie posprzeczaliśmy- żadnych negatywnych emocji, po prostu sielanka. Jak słyszeliśmy jakąś kłótnię jakiejś pary, mówiliśmy- o co im chodzi? Nie mają większych problemów? szkoda życia na szarpanie się z powodu takich drobiazgów. Dla małżeństwa okres, w którym są małe dzieci to czas wielkiej próby i niestety wiele z nich jej nie przechodzi. oj, bo nie jest lekko. Mój mąż jak się to wszystko zaczęło powiedział, że się pogubił. I wiesz? miał rację. może się kiedyś odnajdzie. Ale czy wtedy nie będzie za późno?
"panowie nie zamieniają kochających, oddanych, atrakcyjnych, ciepłych, pogodnych i wyrozumiałych kobiet na zrzędliwe, lodowate, wiecznie niezadowolone i roszczeniowe jędze, tylko odwrotnie smile coś chyba jednak w tym jest..."
Bernardetko, nie zawsze w domu mają zrzędliwe, lodowate, wiecznie niezadowolone i roszczeniowe jędze. Nie należy uogólniać. Niektórych po prostu przerasta proza życia. Życie z dwójką małych dzieci, zwłaszcza z niemowlakiem nie jest łatwe. To nie sielanka. Śpisz wtedy po dwie, trzy godziny, snem szarpanym na etapy. I starasz się by płacz młodszego dziecka nie obudził w nocy starszego dziecka. Wiesz co myśli i czuje kobieta, która w tym wszystkim jest zdana tylko na siebie. Kiedy pada już z nóg i pewnej nocy prosi męża o wstanie chociaż raz do dziecka. Co słyszy, gdy ten po kolejnej prośbie wreszcie wstaje? "O Boże, o Boże, o Boże!". I wychodzi do drugiego pokoju mówiąc że musi się wyspać, bo jutro idzie do pracy. Dzieci były naszą wspólną decyzją, mąż tyle mówił o tym jakim będzie wspaniałym ojcem, co będzie robił z dziećmi itp. Tylko były to plany odnoszące się do dzieci tak w ok. 5-6 roku życia. A co do tej pory? Nie pomyślał. jak byłam z drugim dzieckiem w ciąży opowiadał naszym znajomym już o trzecim dziecku. Takie miał plany. Tylko do realizacji tych planów miał swoich ludzi. On tylko miał wizje. Wiem, możesz powiedzieć, że to moja wina bo sobie na to pozwoliłam. nie, nie uważam tak, bo mojego męża nie zmienię. Jak bym wymagała, zrzędziła po prostu wszystko by się szybciej posypało. Po drugie żyłam jeszcze tą wizją wspólnoty małżeńskiej, gdzie jedno wspiera drugiego. Wzięłam na siebie cały trud troski o dom, bo w tym czasie mój mąż zdobywał kolejny szczebel w karierze zawodowej. jak już to osiągnął zapomniał, że obiecał mnie wesprzeć i w domu i przy dzieciach. Zapragnął mieć więcej- i czasu i wolności. A co może zaoferować żona i dwójka dzieci, które wymagają wiele uwagi, czasu, cierpliwości? Dla wielu mężczyzn bardzo wiele. Ale dla niektórych? To balast. A kochanka? Zawsze czuła, wypoczęta, ciepła, pachnąca, poświęcająca dla faceta całą swoją uwagę. Tylko jak długo? Kiedyś i ona będzie matką. I sielanka się skończy. Wiesz, jak nie mieliśmy dzieci, to ani razu się nie posprzeczaliśmy- żadnych negatywnych emocji, po prostu sielanka. Jak słyszeliśmy jakąś kłótnię jakiejś pary, mówiliśmy- o co im chodzi? Nie mają większych problemów? szkoda życia na szarpanie się z powodu takich drobiazgów. Dla małżeństwa okres, w którym są małe dzieci to czas wielkiej próby i niestety wiele z nich jej nie przechodzi. oj, bo nie jest lekko. Mój mąż jak się to wszystko zaczęło powiedział, że się pogubił. I wiesz? miał rację. może się kiedyś odnajdzie. Ale czy wtedy nie będzie za późno?
To wszystko brzmi jak nieustająca droga przez samotną mękę i to w dodatku z brakiem zrozumienia i wszystkie gromy za taki stan rzeczy padają na mężczyznę. Otóż nigdy nie jest tak, że winę ponosi tylko jedna strona, pisałam o tym już w poprzednich postach, lecz solidaryzujące się żony niemalże mnie zjadły ![]()
Myślę, że wiele zależy od organizacji i ODPOWIEDNIEGO podejścia do faceta. Znam kobiety będące w związkach małżeńskich, które mają kilkoro dzieci i żyją jak księżniczki. Więcej sprytu drogie panie
Mąż, który czuje się kochany potrzebny, spełniony, otoczony troską i w dodatku mający delikatne poczucie zagrożenia zrobi dla kobiety wiele... zatem może być i macierzyństwo i sielanka, jeśli wszystko odpowiednio się zrównoważy, a tutaj jak widzę matkowanie przedstawione jest głównie jako ciężka orka i zło konieczne, bo koszty, nieprzespane noce, przemęczenie itp...
Bernadetka88 Ty masz dzieci i wszystko u Ciebie tak super funkcjonuje?masz racje w tym, ze jak kazdy z malzonkow czuje sie doceniany,kochany etc, wspierany to powinno byc dobrze tylko jest jest szereg sytuacji posrednich.Nie tylko dwa bieguny- zona jako mamuska nie majaca czasu dla meza i na drugim biegunie zona olewająca.jest jeszcze mnostwo odcieni szarosci bo i ludzie są rozni,poza tym sie zmieniają z biegiem czasu.
czasem jest tak, ze mozemy dawac z siebie bardzo duzo i zrozumienia i milosci i stajemy na glowie ( czy to maz czu to zona-nieistotne ) a druga osoba i tak tego nie docenia i idzie sobie na bok..bo juz zycie takie z jedną osobą go/ją wypalilo, znudzilo czy tam milion innych osobistych powodow.
Bernadetka88 teoretyzujesz. Poczekaj z ocenami jak będziesz miała dzieci i męża.
Życie, to realne życie odczute na własnej skórze, zaskakująco rewiduje nasze postawy.
No własnie zastanawiam sie czy Bernadetka ma doswiadczenie takiego sielankowego zycia malzenskiego z dziecmi po kilku latach...teoretyzowac mozna.Jak bylam przed slubem to tez myslalam, ze co to ja nie bede robic w malzenstwie dla wszystkich,niestety zycie to nie jest wieczna sielanka, nie wszystko zalezy od NAS samych
No własnie zastanawiam sie czy Bernadetka ma doswiadczenie takiego sielankowego zycia malzenskiego z dziecmi po kilku latach...teoretyzowac mozna.Jak bylam przed slubem to tez myslalam, ze co to ja nie bede robic w malzenstwie dla wszystkich,niestety zycie to nie jest wieczna sielanka, nie wszystko zalezy od NAS samych
Nie, nie mam doświadczenia ani małżeństwie ani w macierzyństwie, co nie oznacza, że moja teoria nie ma przełożenia na rzeczywistość. Mój pogląd poparty jest doświadczeniami innych ludzi, z którymi przebywam, funkcjonuję w na tyle specyficznym otoczeniu, że zaobserwować można wiele i wyciągnąć wnioski dla siebie...niekoniecznie nauka jest możliwa tylko na swoich błędach, cudze również mogą być pouczające, a może i nawet bardziej, bo na te cudze zwykle patrzymy bardziej obiektywnie.
ja to rozumiem - taki jest sposób na facetów, to prawda...
pytanie jest takie; czy chcę resztę życia spędzić z Piotrusiem Panem? jeżeli odpowiedź twierdząca ...wiesz co robić
ja po dwudziestu paru latach życia z takim "wiecznym chłopcem" powiem kup wino i ...wypij je sama
No nie, nie można być takim egoistą i trzeba podzielić się ze spragnionym 
Bernadetka88,
no no no, jestem pod duzym wrazeniem, nie tylko tego co piszesz, bo mi sie to podoba, ale rowniez tego ze plyniesz pod prad. Jak jeszcze z roznych perspektyw probujesz patrzec to fajna babka musisz byc.
Nie daj sobie do glowy wybic ze nie masz doswiadczenia praktycznego. Maz przemyslenia przed i pewno bedziesz chciala kiedys skorzystac ze swojego banku wiadomosci w glowie. Oby to Ci sie udalo. A jezeli nie uda to przynajmniej pomyslalas, a to jest rarytasem. Wiele jest bezmyslnych cielatek na tym swiecie, i nawet nie wiedza ze cielatkami sa. (Jak dorosna to samce to byki a samice krowy ;-)))))))- ;-)))))
MamaNalijki, jak sie czegos chce to pewno sie i moze no nie. Jak to bylo?? Acha "jak sobie poscielisz tak sie wyspisz"...
Lexpar, bez komentaraz
Bernadetko, przez prawie 20 lat mąż był mi wierny. Załamałam się kiedy okazało się, że córka jest bardzo poważnie chora. Pozwoliłam sobie na słabość. Przestałam wierzyć w swoją kobiecość. Potrzebowałam wsparcia. Byłam w rozpaczy. Kiedy dochodziłam do siebie mąż już miał romans z 18 lat młodszą.
Bernadetko... nie na tym polega małżeństwo... - moim zdaniem.
Bernadetko, przez prawie 20 lat mąż był mi wierny. Załamałam się kiedy okazało się, że córka jest bardzo poważnie chora. Pozwoliłam sobie na słabość. Przestałam wierzyć w swoją kobiecość. Potrzebowałam wsparcia. Byłam w rozpaczy. Kiedy dochodziłam do siebie mąż już miał romans z 18 lat młodszą.
Bernadetko... nie na tym polega małżeństwo... - moim zdaniem.
Widzę, że z moimi słowami, to jak z grochem rzucanym o ścianę...
Zastanawiające dlaczego znalazła się młoda kochanka akurat w tym czasie. Wzięłaś pod uwagę to, że choroba dziecka również była bolesna dla Twojego męża? Może znosił to nawet trudniej niż Ty, może i jemu wsparcie również było potrzebne... i może tak jak Ty znalazł sposób na odreagowanie całej tej sytuacji. Z tym, że on skłonił się ku innej kobiecie, a Ty pogrążyłaś się w osamotnionym cierpieniu. Mężczyźni mają inną konstrukcję niż kobiety, aby się z nimi wiązać trzeba tą konstrukcję najpierw poznać, zrozumieć i nauczyć się obsługi...
Mam świadomość, że tego rodzaju zakręty życiowe wystawiają związek na próbę i radosne ćwierkanie czułych słówek do ucha schodzi na dalszy plan albo w ogóle przestaje mieć miejsce, ale wzajemne wsparcie, troska i bliskość są wtedy potrzebne jak nigdy, w dalszej perspektywie czasowej to utrwala, wzmacnia związek... po każdej nocy przychodzi dzień, a po burzy słońce...
Teo, dziękuję za zrozumienie i konstruktywne słowa ![]()
Mężczyźni mają inną konstrukcję niż kobiety, aby się z nimi wiązać trzeba tą konstrukcję najpierw poznać, zrozumieć i nauczyć się obsługi...
mam nadzieję, że tobie uda się nauczyć tej obsługi ... ![]()
Bernadetka88 napisał/a:Mężczyźni mają inną konstrukcję niż kobiety, aby się z nimi wiązać trzeba tą konstrukcję najpierw poznać, zrozumieć i nauczyć się obsługi...
mam nadzieję, że tobie uda się nauczyć tej obsługi ...
Proces uczenia trwa...a czy się nauczę i z jakim skutkiem....zweryfikuję za x lat...
Grunt, to dobre chęci i świadomość, że nie jesteśmy pępkami wszechświata i facet to też człowiek, a nie bezmyślny buhaj rozpłodowy.
że nie jesteśmy pępkami wszechświata i facet to też człowiek, a nie bezmyślny buhaj rozpłodowy.
o matko a ktoś tak myśli...
Bernadetko mój post to żarcik, stąd to oczko na końcu...
Powiem pełnym zdaniem.
Jeśli mąż chce odejść to go nie zatrzymasz.
Zapytaj tylko:dlaczego .... i pozwól odejść.
Przed odejściem powiedz co Ty o tym myślisz i co czujesz.
Będzie bolalo!
A co dalej?
Zobaczysz.
Trzymaj sie!
in_ka napisał/a:Bernadetka88 napisał/a:Mężczyźni mają inną konstrukcję niż kobiety, aby się z nimi wiązać trzeba tą konstrukcję najpierw poznać, zrozumieć i nauczyć się obsługi...
mam nadzieję, że tobie uda się nauczyć tej obsługi ...
Proces uczenia trwa...a czy się nauczę i z jakim skutkiem....zweryfikuję za x lat...
Grunt, to dobre chęci i świadomość, że nie jesteśmy pępkami wszechświata i facet to też człowiek, a nie bezmyślny buhaj rozpłodowy.
CUDO ![]()
W razie niepowodzenia będzie można się pocieszać, że TEORIĘ się miało opanowaną na piątkę... tylko ten drugi element składowy związku nawalił i nie zdał egzaminu ![]()
właśnie Bernadetko teoria to nie wszystko:) a z obserwacji można dużo wywnioskować ale nie wszytsko, nie jesteś z kims 24 na dobe i nie wiesz co dzieje się w czyims związku,
co do teo50 to może najpierw uporzakuj swoje zycie, a nie chwal się ze zona jest dla ciebie obcym człowiekiem i ze ja zdradzasz, bo nie ma tu powodu do dumy, masz jedno zycie coz twój wybor
bet napisał/a:Bernadetko, przez prawie 20 lat mąż był mi wierny. Załamałam się kiedy okazało się, że córka jest bardzo poważnie chora. Pozwoliłam sobie na słabość. Przestałam wierzyć w swoją kobiecość. Potrzebowałam wsparcia. Byłam w rozpaczy. Kiedy dochodziłam do siebie mąż już miał romans z 18 lat młodszą.
Bernadetko... nie na tym polega małżeństwo... - moim zdaniem.Widzę, że z moimi słowami, to jak z grochem rzucanym o ścianę...
Zastanawiające dlaczego znalazła się młoda kochanka akurat w tym czasie. Wzięłaś pod uwagę to, że choroba dziecka również była bolesna dla Twojego męża? Może znosił to nawet trudniej niż Ty, może i jemu wsparcie również było potrzebne... i może tak jak Ty znalazł sposób na odreagowanie całej tej sytuacji. Z tym, że on skłonił się ku innej kobiecie, a Ty pogrążyłaś się w osamotnionym cierpieniu. Mężczyźni mają inną konstrukcję niż kobiety, aby się z nimi wiązać trzeba tą konstrukcję najpierw poznać, zrozumieć i nauczyć się obsługi...
Mam świadomość, że tego rodzaju zakręty życiowe wystawiają związek na próbę i radosne ćwierkanie czułych słówek do ucha schodzi na dalszy plan albo w ogóle przestaje mieć miejsce, ale wzajemne wsparcie, troska i bliskość są wtedy potrzebne jak nigdy, w dalszej perspektywie czasowej to utrwala, wzmacnia związek... po każdej nocy przychodzi dzień, a po burzy słońce...Teo, dziękuję za zrozumienie i konstruktywne słowa
do wszystkowiedzącej bernadetki:)
naprawdę to już mnie rozwalilo, dziewczyna nie ma meza dzieci, a tu poucza wszystkich i kobiecie z 20 letnim stażem malzenstwa mowi ze ona wie dlaczego maz ja zdradzil, jak uratować malzenstwo i wogole,
może minelas się z powołaniem, ale nawet psycholodzy nie sa az tak pewni siebie nikogo tak nie pouczają i nie mysla ze wszystko wiedza ,
co ty takiego w zyciu przezylas ze jesteś taka madra?:)
a co do teo50, to te konstruktywne słowa i zrozumienie masz od gościa który tez jak ty wszytsko wie, tu ,,zaslynal na forum,, i zdradza zone z kim popadnie bo mu nie daje seksu i jest obca dla niego, ale tkwi w tym malzenstwie, bo cos tam,
wiec jak sklasyfikujesz takiego mezczyzne? bo ty znasz konstrukcje mężczyzn
a i smieszne ze taka mloda dziewczyna może uwazac ze ktoś może traktować mezczyzne jak rozplpdowego buhaja, w zyciu bym na to nie wpadla,
w jakim ty srodowisku się obracasz, ze sa tam hieny cmentarne które wiaza się z buhajem rozpłodowym?:)
Mój pogląd poparty jest doświadczeniami innych ludzi, z którymi przebywam, funkcjonuję w na tyle specyficznym otoczeniu, że zaobserwować można wiele i wyciągnąć wnioski dla siebie....
więc jak słusznie zauważyłaś powinnaś te wnioski wyciągnąć dla siebie (tylko dla siebie) albo zmienić otoczenie. Przedmówcy zajawili ale ja to ujmę dosadniej: nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, i to nawet (jak to ujęłaś) pomimo Twojego doświadczenia, środowiska i ludzi z którymi przebywasz.
..Teo, dziękuję za zrozumienie i konstruktywne słowa
Autorytet jak się patrzy, tylko przyklasnąć. Takim jak Teo bardzo potrzebne są osobniki z podejściem do życia jak Twoje, tak mocno doświadczone. Bez Was zdrada mogłaby na stałe stać się pojęciem historycznym
Mężczyźni mają inną konstrukcję niż kobiety, aby się z nimi wiązać trzeba tą konstrukcję najpierw poznać, zrozumieć i nauczyć się obsługi...
daleka droga przed Tobą. Obyś na tyle szybko zrozumiała i poznała tę konstrukcję zanim życie zweryfikuje Twoje podejście do tematu. Upadek jest zawsze bolesny, a schemat praktycznie taki sam.
Bernadetko, nie ma sensu z Tobą dyskutować. Twoje teorie nazwałabym: myślenie gejszy.
Dziewczyno, warto szanować siebie jako człowieka, szanować mężczyznę.
Wszyscy się kłócą a życie i tak zweryfikuje wszystko...
Teoria - jak najbardziej można na niej polegać, ale w praktyce to niestety wygląda zupełnie inaczej.
Ja jeszcze pół roku temu bym nie przypuszczała, że znajdę się na takim zakręcie... A z zewnątrz to pewnie cały czas funkcjonujemy jako przykładowe małżeństwo. Ale wiecie co, nabieram coraz większego przekonania, że nam się uda. Może jeszcze nie teraz, ale... wierzę, że tak będzie i się nie poddaję. Tak jak wspominałam, metoda małych pozytywnych kroczków. Myślę, że mój mąż się pogubił w tym wszystkim, drugie dziecko, w zeszłym roku mój tata zmarł, więc tez miałam trudny okres, trochę skupiłam się na własnych potrzebach, ale staram się to odbudować. I mi się uda. Zobaczycie:)
.. Ale wiecie co, nabieram coraz większego przekonania, że nam się uda..
I to jest obecnie clou wątku. Powodzenia.
Byłby jeden z niewielu watkow ze szczelsiwym zakonczeniem!tego Ci zycze Zuzia
no i pozarly Cie Bernadetko z kosteczkami, +++ ku Twojej pamieci.
Kij w oko kazdej kobicie co zbiera teorie, bo i tak znajdzie sie jakis juhc co ja zgnebi. I tyle bedziesz miala kobitko z teoretyzowania. Bo chlopy to chamy nieprzecietne nie wiecie o tym. 24 godziny na dobe z nimi byc to juz katorga. Niewdziecznicy jedni.
mariola856, wyobraz sobie sytuacje ze zmuszona jestes isc do szkoly teraz, no moze na jakis kurs czy cos w tym rodzaju, i docent bedzie duzo duzo mlodszy od Ciebie, co mu powiesz trzym pysk smarkaczu, bo zielony jestes i nic nie wiesz. Moze i jestes pracujaca zawodowo moze i masz mlodszego przelozonego... ale coz debile, wyuczona wiedza, zadnej praktyki......
cytuje:
"a co do teo50, to te konstruktywne słowa i zrozumienie masz od gościa który tez jak ty wszytsko wie, tu ,,zaslynal na forum,, i zdradza zone z kim popadnie bo mu nie daje seksu i jest obca dla niego, ale tkwi w tym malzenstwie, bo cos tam,"
po czym sadzisz ze wszystko wiem? powiedzialem cos takiego? (napisalem tu na forum)
a Ty tego faceta nie rozumiesz? jak bym sie tak troche zaglebil to pewno bym i zrozumial. Tez mialem okres w zyciu ze tak postepowalem, burdele byly sa i beda, jeszcze nie slyszalem o zadnym by splajtowal z powodu malej frekwencji.
cytuje:
"a i smieszne ze taka mloda dziewczyna może uwazac ze ktoś może traktować mezczyzne jak rozplpdowego buhaja, w zyciu bym na to nie wpadla,
w jakim ty srodowisku się obracasz, ze sa tam hieny cmentarne które wiaza się z buhajem rozpłodowym?"
no no, to malo slyszalas i malo widzialas i malo sie wywiedzialas. Moze Ty nie, ale tak bywa. Czysto teoretycznie, ale jestes w sytuacji ze od Twojej decyzji mozesz uratowac jedna osobe. Twoje dziecko czy Twojego partnera. Kogo wybierzesz?
bullet. Nie zycze sobie bys zakazywala slowa Bernadetce, mi jej wnioski sie podobaja, wiec juz istnieje konflikt miedzy nami. Zabraniasz komus cos pisac? czy Tobie ktos tu powiedzial stul pysk. ( przeslannictwo to samo co Twoje inne slowa).
Dziekuje, ale na prawde nie bylo potrzebne, nie musisz mnie nazywac Autorytetem. Skromnosc mi nie pozwala, ale jak tak koniecznie chcesz, no dobrze.
cytuje:
"Bez Was zdrada mogłaby na stałe stać się pojęciem historycznym"
hm, chlasnac sobie zyly razem z Bernadetka, mamy szanse uratowac swiat od zdrad. Podejrzewalem ze jestem wazny, ale zeby az tak wazny, to to cale zlo przezemnie. Ukamieniujcie mnie, ale niech pierwsza rzuci kamieniem ta ktora bez winy.
Jednak zaniecham, mesjaszem nie jestem. Watpie nawet by moje zejscie powstrzymaloby jedna osobe na swiecie przed zdrada.
O zdradzie mozna kiedys podyskutowac, co to jest i czym to sie je.
Zuza1234
cytuje:
" Tak jak wspominałam, metoda małych pozytywnych kroczków. Myślę, że mój mąż się pogubił w tym wszystkim, drugie dziecko, w zeszłym roku mój tata zmarł, więc tez miałam trudny okres, trochę skupiłam się na własnych potrzebach, ale staram się to odbudować. I mi się uda. Zobaczycie:)"
czy Ty w Twojej euforii czegos nie przekrecasz? Czy Twoj maz sie pogubil, czy nie czasami Ty? Jak dobrze pamietam, (spojrzalem na Twoj pierwszy post) to on chce odejsc. Ja widze tu konkretna ide i konkretny jego plan. Cos mu sie tam nie podoba ( pewno ma do tego swoje powody, zaznaczam SWOJE) i chce zmienic radykalnie, nawet Ciebie o tym poinformowal. No i teraz pytanie, kto naprawia? Ty? jak Ty naprawiasz male kroczki robisz to chyba jego argumenty trafily ze Ty cos spieprzylas, ale nie wiem do konca bo tak kropka w kropke nie piszesz. Dalej jestem Ci przychylny.
100 2014-06-02 12:04:29 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-02 12:06:53)
Pozwol ze się odniosę do twojej wypowiedzi które mnie dotyczy:)
Rozbawiles mnie, dzięki. Mam prawie 29 lat wiec w sumie mało w zyciu widzialm i przezylam:)
Nie dawno robiłam studia magisterskie, ale wykładowcy byli starsi, no i na studiach jest w większości sama praktyka, a zresztą dlaczego miałabym być dla kogos taka nie mila, chamska, jeśli przyszłam od niego czegos się nauczyć. Ale czym innym jest zycie, a czym innym nauka zawodu, wiec przykład nie trafiony.
To ze wszytsko wiesz to tak wywnioskowałam z twojego napastliwego tonu i rad jakich udzielasz. A pewnie ze mogę cie zrozumieć, bo z ciekawości czytałam inne posty twoje, ale i ty tez moglbys innych zrozumieć. Jednak wspołczuje twojej zonie, ze ja zdradzasz bo zawsze można odejść i ulozyc sobie zycie z kims kogo się szanuje i kocha, albo być samemu i nikogo nie ranic.
A co burdeli to nie obchodzi mnie to jak prosperują nie moja broszka.
Może i tak wiele nie widziałam i mało wiem, ale wiem co jest dobre a co zle,
a i rozumie ze ludzie sa rozni, ja tez popełniam błędy i krysztalowa nie jestem
a to jakiś test to ostatnie pytanie? to zależy od sytacji ale wiadomo ze wybrałabym swoje dziecko, ale na pewno takiej sytuacji mieć nie będę, zresztą znowu to teoretyzowanie.
A i podajmy sobie rece:) nie chce się klocióc dalej
Po prostu ty i bernadetka spuście z tonu, bo nie jesteście nieomylni, tak jak i ja
każdy wypowiada się tu na przykładzie swoich doswiadczen i tego co widział co czuje,
a mam dwoje dzieci, męża wiec wiem o czym mowie:)
zuza
ja czegoś tu nie rozumiem, wątek zaczełaś, mąż chce odejść, potem dalej, że chce odejść. A teraz piszesz, że się ułoży...no jakieś to dziwne, no chyba ze wydarzyło się coś takiego o czym nie piszesz, zadeklarował że Cię kocha, chce być?
A Ci powiem co powiedział mi mój mąż nr 1, że kobiety są jakieś dziwne, facet im wprost mówi, że nie kocha, nie chce być i chce odejść, a kobieta rozumie to inaczej, na zasadzie, że się pogubił, że kocha ale o tym nie wie, ale zrozumie... . Mój jeszcze mi mówił "czy Ty nie rozumiesz co się do Ciebie po polsku mówi i tak dalej...". Faceci są naprawdę, dużo mniej skomplikowani, facet mówi wprost co myśli i nie ma tu dwuznaczności. Tak wiec nie bardzo rozumiem na czym opierasz tezę, że się powoli ułoży. Czy to że się uśmiechnie, powie dobre słowo, czy okażę się czasem człowiekiem..? Jeśli tak, to według mnie łudzisz się... . I nie pisze tego dlatego żeby Ci zabrać nadzieję, którą żyjesz, ja Ci piszę to na podstawie własnych przeżyć i doświadczeń. Tak, łudziłam się, a teraz wiem, ze szkoda życia było na to.
To wszystko brzmi jak nieustająca droga przez samotną mękę i to w dodatku z brakiem zrozumienia i wszystkie gromy za taki stan rzeczy padają na mężczyznę. Otóż nigdy nie jest tak, że winę ponosi tylko jedna strona, pisałam o tym już w poprzednich postach, lecz solidaryzujące się żony niemalże mnie zjadły
Myślę, że wiele zależy od organizacji i ODPOWIEDNIEGO podejścia do faceta. Znam kobiety będące w związkach małżeńskich, które mają kilkoro dzieci i żyją jak księżniczki. Więcej sprytu drogie panieMąż, który czuje się kochany potrzebny, spełniony, otoczony troską i w dodatku mający delikatne poczucie zagrożenia zrobi dla kobiety wiele... zatem może być i macierzyństwo i sielanka, jeśli wszystko odpowiednio się zrównoważy, a tutaj jak widzę matkowanie przedstawione jest głównie jako ciężka orka i zło konieczne, bo koszty, nieprzespane noce, przemęczenie itp...
Jak to czytam, to uśmiecham się
.
Zgadzam się z tym w całej rozciągłości. Zazdroszczę tego (choć sama już to wiem), że ja nie wiedziałam tego wcześniej. Pewnie bym ustrzegła się przed zdradą ze strony Męża.
Jak Berdanetce można zarzucić to, że nie będąc w małżeństwie - nie wie jak jest, tak mi zarzucić nie można, bo jestem Mężatką 8 lat.
Nie mamy dzieci, ale żyję jak księżniczka
. Sama na to zapracowałam swoją wiedzą, sprytem
.
Czuje się jak w raju, a Mąż myślę podobnie patrząc na to jak mnie traktuje
.
Niektórzy nazywają to manipulacją - dla mnie to nie manipulacja, a dbanie o relacje w małżeństwie.
Beradnetko - życzę powodzenia, poradzisz sobie mając taką wiedzę
.
103 2014-06-02 14:19:41 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-02 14:36:08)
tylko ze nikt nie napisał ze winna jest jedna strona czy zawsze ten mezczyzna
ale bernadetrka wrecz nagonke zrobila na te wymagające ,,cmentarne hieny,,, które chcą tylko kasy od meza, a jak się nie da to choć alimenty i niech idzie sina w dal,
i ze jak zle w malzenstwie jest to wina kobiety bo nie umie postepowac z mezczyzna!
bo nie ma tego sprytu daru co ona
tylko ze jedna osoba nie może ciagnac związku druga osoba tez musi od siebie cos dawac
a co do bernadetki oj ona na pewno sobie poradzi z taka wiedza:)
tylko ciekawe ze nie ma na kim testować tej wiedzy ale tu już jestem zlosliwa i to nie w temacie
sa rozne sytuacje w zyciu naprawdę, nie wszystko da się ugrac w tym malzenstwie sprytem jak wy to mówicie , uroda, seksem,
ważniejsze jest to co zostanie po latach, jak już się zestarzejemy zbrzydniemy, a wiec przyjazn miedzy małżonkami, szacunek, wspólnie przezyte lata, dzieci oczywiście, wspólne doswiadzcenia
a to ze pisze kobieta ze maz po 20 latach ja zdradzil, a wiec do tego czasu było ok, ale przyszly na nich rozne tragedie w zyciu, chroba smierc, z którymi ludzie roznie sobie radza, to bernadetka na fali entuzjazmu, ze wie jak radzic sobie z facetami,, pisze ze z ta kobieta to cos nie tak, bo nie przyjela wspaniałych przemyslen bernadetki i ,,jak grochem o sciane,, bo ona wie dlaczego maz zdradzil, to ja się pytam jej skad to wiesz i jak to naprawić , tylko nie pitol już trzy po trzy ze, ,,rozmowa, zrozumienie itd. bo to na pewno mieli przez te 20 lat
Cokolwiek by się nie działo w małżeństwie, to malutkich dzieci się po prostu nie zostawia. Koniec. Kropka. Na tym właśnie polega odpowiedzialność. ten facet to po prostu zwykły nieodpowiedzialny smarkacz który powinien dostać solidnie pasem po gołej dupie. To co zrobił to skrajna nieodpowiedzialność. Zostawił nie tylko żonę która nadal go kocha, ale przede wszystkim porzucił dzieci. Nie tylko zawalił jako mąż, ale przede wszystkim zawalił jako ojciec.
A ten który go broni i obwinia tylko kobietę to zwykły cep i palant (chyba wiadomo o kogo chodzi), któremu nie warto nawet odpisywać na jego prymitywne szowinistyczne posty.
Załóżmy że nie ma innej kobiety (choć to wątpliwe), to wcale go nie usprawiedliwia. Wielu niedojrzałych egoistycznych facetów, nie wytrzymuje takiej gruntownej zmiany jaką jest pojawienie się małych dzieci.
A to przecież jest tak, że całe życie wywraca się do góry nogami. Życie się zmienia nawet jak kupimy sobie psa, bo dochodzi wiele obowiązków, a co dopiero jak pojawi się dziecko.
Niestety, w większości przypadków ten ciężar obowiązków bierze na siebie żona. A pan mąż myśli że nadal jest pępkiem świata i że nadal żona powinna skakać dookoła niego i obsługiwać go seksualnie na każde skinienie penisa.
Kompletnie nie widzi tego jak wiele żona musi włożyć życiowej energii w zajmowanie się dziećmi, nie mówiąc już o utrzymaniu domu (pranie, sprzątanie, gotowanie itd.) , które nie raz jest większym wysiłkiem, niż najgorsza męska praca.
I ten szowinistyczny prymityw mówi że to właśnie obciążona tym wszystkim żona jest winna i powinna się starać o względy egoistycznego męża? Co za palant! Zajmij się sam palancie choć przez rok małymi dziećmi, do tego sprzątaniem, gotowaniem, praniem , to może zrozumiesz jak głupi jesteś.
Już tylko niesprawiedliwy, krzywdzący podział obowiązków w domu może sprawić że żona może nie mieć ani ochoty ani siły na sex i adorowanie męża. A gdy do tego jeszcze dojdzie jego skrajny egoizm, to nie ma się co dziwić tej sytuacji.
Nie powtarzajcie też tej głupoty wymyślonej przez niesprawiedliwych ludzi, że wina leży zawsze pośrodku. Wina leży w każdym przypadku gdzie indziej, a bardzo rzadko pośrodku. Nawet gdyby faktycznie żona była winna zepsucia relacji z mężem (choć nie uważam aby tak było w tym wypadku), to gdyby był prawdziwym, kochającym swoje dzieci ojcem, zostałby z nimi. Ten facet nie tylko nie kocha swojej żony (nawet z nią nie chce rozmawiać o problemie, ma tylko wobec niej roszczenia) ale on nie kocha nawet swoich dzieci. Bo gdyby je kochał, to zostałby z nimi.
wreszcie normalnie myslacy facet:)
a to ze poprzedni kolega tak się wypowiada to się nie dziwie ale kobiety?
bernadetta, smallangel
Czytam, czytam i dochodzę do takiej konkluzji, że trzeba się nauczyć instrukcji faceta...jak jej nie znasz to jesteś przegrana. Inaczej mówiąc, jesteś cwana, sprytna, to bez problemu faceta zmanipulujesz, będzie tańczył jak mu zagrasz. I tak faktycznie jest bo zauważyłam, że jest wiele kobiet, które to potrafią, mają to we krwi, to najczęściej kochanki...
Mój mąż nr 1 też mi powtarzał, że teraz już z kolejnymi facetami będzie mi łatwiej bo wiem jak z facetem postępować. I rzeczywiście coś w tym jest, tylko mnie nie odpowiada rola manipulatorki. Ja chce być związku z facetem, który mnie kocha i rozumie, który jest dla mnie partnerem i przyjacielem.
a co do macierzyństwa to jest ono piękne ale i trudne
wymaga dużo nakladow przede wszystkim czasowych, finasowych, dużo milosci
sa korzyści ale i koszty
wie to kazda matka i ojciec tez powinien wiedzieć co wiaze się z posiadaniem dzieci, choć nie zawsze tak jest
ciekawe ze żadna z kobiet które maja dzieci nie poprala w calosci przemyslen bernadetki i teo50, czyzby umknelo wam cos?
108 2014-06-02 15:28:24 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-06-02 15:30:18)
bernadetta, smallangel
Czytam, czytam i dochodzę do takiej konkluzji, że trzeba się nauczyć instrukcji faceta...jak jej nie znasz to jesteś przegrana. Inaczej mówiąc, jesteś cwana, sprytna, to bez problemu faceta zmanipulujesz, będzie tańczył jak mu zagrasz. I tak faktycznie jest bo zauważyłam, że jest wiele kobiet, które to potrafią, mają to we krwi, to najczęściej kochanki...
Jeżeli to Twoja konkluzja - masz prawo myśleć jak chcesz.
Twoje zdanie - jest Twoim zdaniem, moje zdanie - jest moim.
Nie manipuluje Mężem - doceniam to jaki jest i nie szczędze słów, po prostu.
Mój mąż nr 1 też mi powtarzał, że teraz już z kolejnymi facetami będzie mi łatwiej bo wiem jak z facetem postępować. I rzeczywiście coś w tym jest, tylko mnie nie odpowiada rola manipulatorki. Ja chce być związku z facetem, który mnie kocha i rozumie, który jest dla mnie partnerem i przyjacielem.
Jeżeli wiesz jak postępować - to dobrze.
Człowiek całe życie się uczy ![]()
Ja chcę - a czy ważne jest co partner chciałby?
Może On też chciałaby być kochany, rozumiany, być partnerem i przyjacielem?
Tylko czy kochanie, rozumienie, partnerstwo jest tym samym u Kobiety i Mężczyzny?
109 2014-06-02 15:41:39 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-10 14:18:04)
Zuza, może z tą butelką wina to dobry pomysł. Idź. wulgaryzm się za wszystkie czasy. Tak, żeby tobie było mega dobrze.
Zostaw go z dziećmi. Nie jesteś kochanką tylko jego żoną. Urodziłaś mu dwójkę dzieci. Wolno ci zrobić dokładnie to samo co robi on.
Niech wypastuje podłogi, zajmnie się dziećmi, ugotuje no i zaspokoi twoje potrzeby seksualne:)
wulgaryzm przed obiadem, po obiedzie, po zmianie pampersa, przed spracerkiem z dzieckiem. Tak, żeby sikać nie umiał. A podłogi to niech zmywa najlepiej nago.
kasm,
do mnie pijesz, pewno do mnie, przynajmniej takie odnioslem wrazenie po pierwszej czesci Twojego postu. Druga mnie zirytowala. Tylko nie wiem dlaczego tak na okolo obchodzisz i jakies tam wiadomo o kogo chodzi. Ja sie tylko domyslam, wiadomo mi nie jest.
Zdziwil bys sie pan gdybys wiedzial ze wlasnie dlatego nie odeszlem bo byla swojka malych dzieci, ktore teraz wchodza powoli w dorosle zycie. To wejscie ich napawa mnie duma, gdyz tylko jednego ich nauczylem w zyciu, na czym mi bardzo zalezalo. To jest myslec. Mozna nie potrafic matematyki lub gramatyki ale jak sie potrafi myslec to sie i wymysli ze matematyka i gramatyka jest potrzebna, a wtedy droga krotka do wiedzy. Myslenie polega tez na tym, ze potrafi sie zdobyc informacje, a moje dzieci to potrafia w odwrotnosci do pana. Przeczytaly by posty w ktorych sie wypowiadalem i wyciagnely by wnioski, no coz ale nie od kazdego nalezy wymagac tego samego, jedni kieruja inni sa do lopaty, moje dzieci beda kierowac, i to nie gola przechwalanka.
Jezeli chodzi o moja skromna osobe, to wychowalem dzieci pozostalem z zona, pomagalem w domu, wybudowalem dosc fajny nawet w ktorym sa dwa mieszkania ( na przyszlosc po kazdym dla jednego dziecka). Pomagalem i to wcale nie malo. A pan masz dzieci czy psy bo cos tak o tym kupnie.. i co zycie sie wywrocilo? Oj niedobrze niedobrze, bo przeciez nalezy sie dzielic obowiazkami a przedewszystkim tak planowac by mialo rece i nogi. No coz ozorem kazdy moze mielic, ale jezeli chodzi prace to juz inaczej to wyglada. Chyba ze nalezysz pan do tych co to w gebie sa silni naobiecuja, naopowiadaja a jak przyjdzie do realizacji to klapa ;-)
Ok duzo pisze z wlasnych doswiadczen, nie chce komus odbierac tego ze on nie pisze z wlasnych, wiec zrozumialem panskie doswiadczenia. Moje dosiadczenia to nie tylko rok zajmowania sie dziecmi ale zajmuje sie nimi do tej chwili. I nie mow do mnie palancie.......... bucu jeden ;-)))
Z tym obslugiwaniem seksualnie przesadziles, moze to jest szczyt twoich marzen, ale jak pisalem kazdy z wlasnej perspektywy pisze. Obsluzyc seksualnie owszem w burdelu, mam uwazac ze masz burdel w domu?? W moich zwiazkach nikt nikogo nie obslugiwal, sluzacej nie posiadam i posiadac nie bede.
To tyle co do twojej osoby, zamaiary masz takie jaka ja mialem praktyke (podejrzewam, bo o sobie nic nie piszesz) wiec zle ci nie zycze, pojdz tylko w moje slady a obaczysz, ale czy ja wiem czy zrozumiesz, cos mi mowi ze nie.
Coscie sie uczepili Bernadetki. Dziewczyna jest mloda widzi to i tamto i sobie mysli tak chce zyc a tak nie. Mieliscie takie przemyslenia przed slubem? albo na zywiol jakos to bedzie!!! hura jupijupi jej.
Mariola856, chwiejna jak ta witka na wietrze, do mnie mogles odejsc, a do kasm, wreszcie normalnie myslacy facet. Ok jezeli Twoje poglady sa norma i kazdy kto sie z nimi zgadza jest normalny, i masz magisterke, bo niedawno zrobilas... (masakra) bez komentarza.
Stoktotka, a tak trzeba sie nauczyc instrukcji faceta. To jest naprostsza i najkrotsza instrukcja jaka moze byc. Facet o cos zabiega, to mu to umozliw. Pamietaj ze jak ty cos bedziesz chciala to on tez cos zrobi. Najprostsze Qui Pro Quo. To czysta bzdura ze mezczyzni daja mniej niz kobiety, a druga bzdura to to co daja kobiety to czasami w ich mniemaniu to czego chca mezczyzni. Proste jak budowa cepa (prosty chlop jestem to i pewno pan wyzej napisal zem cep). Nie obawiaj sie to nie zostanie przez mezczyzn odczytane jako manipulacja. Nawet ulamka tego nie wiesz jak mezczyzna lubi swojej kobiecie sprawiac przyjemnosc i miec poczucie tego ze ona sie na nim opiera.
smallangel, Twoim domem nawet tabun dzieci nie zatrzesie. Jezeli jemu jest dobrze i Tobie jest dobrze, bo na to wyglada to co moze byc lepszego na swiecie?
* wybacz ale zjedza Cie jak Bernadetke ze skorka i kosteczkami, bo nie jestes dumny babszytyl dla ktorego celem zycia jest zniszczenie faceta.
A swoja droga, ale tak szczerze, ten pierwszy to glupi byl czy nie, tak z perspektywy czasu.........
Pozostajemy ciagle przy watku zuzy, a jak wiemy ona chce by zostal i m iloscia zapalal
111 2014-06-02 15:59:52 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-10 14:17:18)
Zuza, może z tą butelką wina to dobry pomysł. Idź. wulgaryzm się wszystkie czasy. Tak, żeby tobie było mega dobrze.
Zostaw go z dziećmi. Nie jesteś kochanką tylko jego żoną. Urodziłaś mu dwójkę dzieci. Wolno ci zrobić dokładnie to samo co robi on.
Niech wypastuje podłogi, zajmnie się dziećmi, ugotuje no i zaspokoi twoje potrzeby seksualne:)
wulgaryzm przed obiadem, po obiedzie, po zmianie pampersa, przed spacerkiem z dzieckiem. Tak, żeby sikać nie umiał. A podłogi to niech zmywa najlepiej nago.
plaska jestes, jeszcze bardziej plaska ode mnie. a jakby Zuza tak zrobila i jakby swoj zwiazek uratowala to co? to bys plaska istoto powiedziala D***M? D***M KAZDA POTRAFI!!
Teo, czy zastanowiłeś się kiedyś dlaczego nie ułożyło ci się z żoną. To znaczy dlaczego ona nie chciała i nie chce się z tobą kochać. Co takiego zrobiłeś? No bo przecież macie dzieci, więc coś kiedyś się zmieniło.
Jak to jest. Piszesz o sobie wiele superlatyw, a ja jako kobieta napiszę ci, że jesteśmy ssakami. I nie zrezygnujemy z tego co jest dla nas przyjemne.
nie jestem chwiejna jak chorogiewka na wietrze:) nie rozumiesz co innego zostać z dziecmi i zona i ja szanować i kochac i dbac o dzieci, tak jak mowil kasm a co innego zostać i zdradzać zone oszukiwać nawet dla dzieci
bo można się rozejść i lepiej to zrobić jeśli maja być zdrady w malzenstwie
a co magisterki:) to chciales mnie osmieszyc ale nie zabolało, bo ani się nia nie chwale, tylko ty zaczales ze idz na jakiś kurs czy cos, i czy bylabym chamska wobec kogos kto wykladalby mi teorie,
a co do mojego wieku, to zrobiłam ja dwa lata temu, bo miałam przerwę dwuletnia po lincencjacie bo urodziłam pierwsza corke, a nie miał mi lto pomoc,
i smiej się teraz ze mnie, ze ktoś dokonczyl studia przy dwojce dzieci, normalnie masakra:)
ja nie napisalem ze ona nie chce, ona nawet bardzo chce, wedlug jej wypowiedzi.
To ja nie chce.
Fakt kiedys ona nie chciala, myslalem ze jej tak zostanie do konca zycia, wiec zadbalem o siebie, nie mialem zielonego pojecia ze jej sie odwidzi.
Wiesz pozadac to ja ja pozadalem jak jasny gwint, az mnie skrecalo, czerwony na pysku sie robilem i dym mi uszami szedl, ale to bylo kiedys kiedys tam.
No ale za punkt honoru sobie wzialem ze ja tez poitrafie co ona!! i wszystko potrafie, za szycie sie nie zlapalem, ale jak maszyna nie szyla to i naprawilem..
A malo to dziur w lesie? tylko nie wiadomo w ktorej ta kita lisia sie schowa.
115 2014-06-02 16:28:30 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-02 16:41:48)
no wlasnie dlaczego zona cie nie chciała, czy nie lepiej było walczyc o relacje zona, albo rozejść się w zgodzie, skoro nie dalo się inaczej,
co to za rozwiązanie zdradzać, dla mnie to jest nie do pomyślenia, choć wiem ze dużo ludzi tak zyje,
a co do dzieci ciesze się ze takie madre masz, ale wiesz nie wszyscy mogą być kierownikami:) musi tez ktoś isc i do lopaty i nie sa ci od lopaty w niczym gorsi bo tez musza umiec dobrze wykonywać swoja prace i myslec
nie jestem chwiejna jak chorogiewka na wietrze:) nie rozumiesz co innego zostać z dziecmi i zona i ja szanować i kochac i dbac o dzieci, tak jak mowil kasm a co innego zostać i zdradzać zone oszukiwać nawet dla dzieci
bo można się rozejść i lepiej to zrobić jeśli maja być zdrady w malzenstwie
a co magisterki:) to chciales mnie osmieszyc ale nie zabolało, bo ani się nia nie chwale, tylko ty zaczales ze idz na jakiś kurs czy cos, i czy bylabym chamska wobec kogos kto wykladalby mi teorie,
a co do mojego wieku, to zrobiłam ja dwa lata temu, bo miałam przerwę dwuletnia po lincencjacie bo urodziłam pierwsza corke, a nie miał mi lto pomoc,
i smiej się teraz ze mnie, ze ktoś dokonczyl studia przy dwojce dzieci, normalnie masakra:)
czy powiedzialem ze jej nie szanuje? nawet chyba nie powiedzialem ze jej nie kocham. na 100% kocham moje dzieci i dbam o nie.
Jedno jest pewne, jedno z nas czytac nie umie. pewno ja, bo niedouk jestem.
nie potrzebuje Cie osmieszac kobieto, a daleki jestem od zadawani Tobie bolu.
Przepraszam ze taki przyklad dalem, chcialem Ci tylko powiedziec ze kazdy tutaj budzi moj respekt, no moze poza jednym facetem co wyzej pisal. Nie wiem w jaki sposob mam Ci wytlumaczyc to co chcialem. Chodzilo o Bernadetke, ma odwage dziewczyna ze sie nie zraza docinkami. Wydaje mi sie ze duzo mysli jej po glowie chodzi i ze lubi obserwowac. Mamy cos wspolnego bratnie dusze jestesmy bo ja tez lubie obserwowac. Moze dlatego zaciekle jej bronie. Mimo pewno duzej roznicy wieku. Bo ogolnie rzecz biorac siusiumajtek nie lubie, zadne to partnerki do dyskusji dla mnie. ( w wiekszosci, bo istnieja tez wyjatki ) No ale coz zarozumialy typ jestem, bo jakos udaje mi sie rodzynki tu wylapac, a w takim bagienku nielatwo.
Ej Teo, buc Ci nie pasuje, ale mnie płaską nazywasz... Nie życzę sobie.
Teo, jasne że DUPOM można. Tylko nie dla każdego się chce DUPOM pokręcić. Niekoniecznie idzie to też w parze z szacunkiem do takiego, którego się "dupom" trzyma. Według mnie nie warto wiązać się z takim. W razie problemów życiowych łatwo zastąpi inną DUPOM.
Rozumiesz, ryzkowna inwestycja. Odradzam.
Olaboga...
wszystkie Panie dzielnie trzymają jeden front ![]()
...jedna mądrzejsza od drugiej, doświadczone, mądre, godne naśladowania matki i żony, tylko ciekawe dlaczego spora większość albo i wszystkie zdradzone, czy tam porzucone. Może jednak teoria doświadczonych mężatek się nie sprawdza???
A i radzę wykrzesać z siebie odrobinę tolerancji, wyrozumiałości, (każdy ma prawo do własnego zdania niezamężna 26 latka również) oraz nieco więcej rzeczowych argumentów. Powtarzanie, że młoda dziewczyna nic o życiu nie wie, bo tak jest i już, dowie się dopiero za 20 lat, jak urodzi dzieci i mąż ją zdradzi średnio do mnie przemawia...
no wlasnie dlaczego zona cie nie chciała, czy nie lepiej było walczyc o relacje zona, albo rozejść się w zgodzie, skoro nie dalo się inaczej,
co to za rozwiązanie zdradzać, dla mnie to jest nie do pomyślenia, choć wiem ze dużo ludzi tak zyje,
a co do dzieci ciesze się ze takie madre masz, ale wiesz nie wszyscy mogą być kierownikami:) musi tez ktoś isc i do lopaty i nie sa ci od lopaty w niczym gorsi bo tez musza umiec dobrze wykonywać swoja prace i myslec
czy Ty sie czasami we mnie nie podkochujesz? odpusc sobie, nie jestem w Twoim typie, ;-))))))
Ej Teo, buc Ci nie pasuje, ale mnie płaską nazywasz... Nie życzę sobie.
Teo, jasne że DUPOM można. Tylko nie dla każdego się chce DUPOM pokręcić. Niekoniecznie idzie to też w parze z szacunkiem do takiego, którego się "dupom" trzyma. Według mnie nie warto wiązać się z takim. W razie problemów życiowych łatwo zastąpi inną DUPOM.
Rozumiesz, ryzkowna inwestycja. Odradzam.
dobra dupa nigdy nie jest zla
zarozumilay to fakt
i nie nazywaj mnie siusiumajtka bo tym bardziej mimo dużej roznicy wieku powinieneś mieć szacunek do młodszych kobiet:)
a bagienko to ty masz ale w malzenstwie:)
i nie trzeba mowic ze nie szanujesz zony, bo fakt nie napisales tego nigdzie ani ze jej jej nie kochasz, ale to ze zdradzasz to wystarczy, a napisales ze jest dla ciebie obca, nie ma miedzy wami blsikoci i nie ma i nie było seksu,
wiec wybacz ale umiem czytac ze zrozumieniem, choć nie jestem kierownikiem jakims ważnym panem kierownikiem, jak pewnie ty jesteś, choć może się myle
a fakt dyskusja z toba nie jest mila
a masz prawo bronic swoich pogladow i bernadety, tak jak ja mam prawo bronic tu wypowiedzi innych czy nie zgdadzac się z waszymi
122 2014-06-02 16:50:12 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-02 16:51:10)
a nie podkochuje się w tobie teo no co ty, za stary jesteś dla mnie:)
a bernadetko ani nie jestem zdradzona ani porzucona, mamy swoje problemy ale nie takie:)
Olaboga...
wszystkie Panie dzielnie trzymają jeden front
...jedna mądrzejsza od drugiej, doświadczone, mądre, godne naśladowania matki i żony, tylko ciekawe dlaczego spora większość albo i wszystkie zdradzone, czy tam porzucone. Może jednak teoria doświadczonych mężatek się nie sprawdza???A i radzę wykrzesać z siebie odrobinę tolerancji, wyrozumiałości, (każdy ma prawo do własnego zdania niezamężna 26 latka również) oraz nieco więcej rzeczowych argumentów. Powtarzanie, że młoda dziewczyna nic o życiu nie wie, bo tak jest i już, dowie się dopiero za 20 lat, jak urodzi dzieci i mąż ją zdradzi średnio do mnie przemawia...
dobra trzeba spasować bo ty masz swoje zdanie i ja tez i się nie przekonamy na pewno
a jakie ty masz rzeczowe argumenty na poparcie swojej tezy oprócz obserwacji
ja mam i inne kobiety tu własne doświadczenia, przekonalysmy się na własnej skorze jak to jest
ja tez inaczej przed slubem myslalam, a zycie zweryfikowalo dużo moich pogladow:)
Bernadetka88 napisał/a:Mój pogląd poparty jest doświadczeniami innych ludzi, z którymi przebywam, funkcjonuję w na tyle specyficznym otoczeniu, że zaobserwować można wiele i wyciągnąć wnioski dla siebie....
więc jak słusznie zauważyłaś powinnaś te wnioski wyciągnąć dla siebie (tylko dla siebie) albo zmienić otoczenie. Przedmówcy zajawili ale ja to ujmę dosadniej: nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, i to nawet (jak to ujęłaś) pomimo Twojego doświadczenia, środowiska i ludzi z którymi przebywasz.
Bernadetka88 napisał/a:..Teo, dziękuję za zrozumienie i konstruktywne słowa
Autorytet jak się patrzy, tylko przyklasnąć. Takim jak Teo bardzo potrzebne są osobniki z podejściem do życia jak Twoje, tak mocno doświadczone. Bez Was zdrada mogłaby na stałe stać się pojęciem historycznym
Bernadetka88 napisał/a:Mężczyźni mają inną konstrukcję niż kobiety, aby się z nimi wiązać trzeba tą konstrukcję najpierw poznać, zrozumieć i nauczyć się obsługi...
daleka droga przed Tobą. Obyś na tyle szybko zrozumiała i poznała tę konstrukcję zanim życie zweryfikuje Twoje podejście do tematu. Upadek jest zawsze bolesny, a schemat praktycznie taki sam.
MAM pojęcie i tak jak wszyscy inni udzielający się tutaj mam prawo o nim pisać. Z całym szacunkiem, ale Twój pogląd jest dość archaiczny, narzucony z góry, utarty sposób myślenia i to w dodatku tylko w jedną stronę. Najprościej wypalić "nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz" ![]()
Olaboga...
wszystkie Panie dzielnie trzymają jeden front
...jedna mądrzejsza od drugiej, doświadczone, mądre, godne naśladowania matki i żony, tylko ciekawe dlaczego spora większość albo i wszystkie zdradzone, czy tam porzucone. Może jednak teoria doświadczonych mężatek się nie sprawdza???A i radzę wykrzesać z siebie odrobinę tolerancji, wyrozumiałości, (każdy ma prawo do własnego zdania niezamężna 26 latka również) oraz nieco więcej rzeczowych argumentów. Powtarzanie, że młoda dziewczyna nic o życiu nie wie, bo tak jest i już, dowie się dopiero za 20 lat, jak urodzi dzieci i mąż ją zdradzi średnio do mnie przemawia...
Ja np nie trzymam zadnego frontu, uwazam jedynie, ze często się łatwiej mowi niż robi ale nie mozna powiedziec, ze nie ma szczesliwych malzenstw o jakich piszesz
Nie wszyscy są tu zdradzeni,porzuceni,niektorzy są po prostu ciekawi swiata i relacji miedzyludzkich.
Odkad wzielam slubnego pod swoj dach zaczelam sie interesowac a traumy zadnej nie mam i nikogo nie bronie,nie obwniam,pisze jak to wygląda...
wiadomo, że jak do meza podejsc dobrze, z miloscią to i pewnie odwzajemni ale to tez dziala w dwie strony a czesto tego nie ma.jedna strona sie wypompowuje a druga ,,wypoczywa"-to zaczyna sie problem
kryzysy tzw seksualne to juz inna broszka, tu z reguly kobietom sie w pewnym momencie chce rzadko, albo wcale, tu juz nie bede analizowac bo co para to przypadek
grunt to znalezc zloty srodek-zeby wilk byl syty i owca cala, zeby oboje byli zadowoleni.
mariola856, sorry powiedzialem tez cos o rodzynkach, szkoda ze sie nie poczulas.
Stawiasz czola i to budzi respekt (we mnie) co nie znaczy ze sie z Toba zgadzam, czy powinienem miec szacunek do mlodszych kobiet? Nie widze takiej koniecznosci, kiedys jak bylem duzo duzo mlodszy wszystkie mialy moj szacunek. Niestety moj swiatopoglad sie zmienil, teraz musza sobie na moj szacunek zapracowac.
Bede mial moj watek bedziemy mogli o moim bagienku porozmawiac, tiu nie miejsce na roztrzasanie tego. Ja sobie rzeczy poukladalem, no coz tam gdzie wojna tam tez sie trup sciele, ale taka rzecz wojny.
Uwazam ze Tobie jednak troche doswiadczenia brak, wolno mi nawet Ciebie z Bernadetka porownac, i tam gdzie Ty widzisz proste nieskomplikowane rzeczy, Bernadetka pewno by sie zastanowila dlaczego. Bez mrugniecia okiem osadzilas ze jak zdradzem to wystarcza na wyciagniecie jakis wnioskow. Pewno Ty bedac z impotentem cierpialabys bo nie wypada skok w bok. Jestes surowa w ocenie i nie dziwie sie z kim tworzysz "Front", po prostu szukasz "charakterow" Tobie podobnych, ciekawe na ile w Tobie wyrozumialosci tolerancji. Pewno Ty taki Kali jestes. Gdyby zaszla kiedys u Ciebie sytuacja ze maz Cie zdradzil (czego oczywiscie umiarkowanie zycze) ciekaw bylbym Twojej reakcji. Ale watpie czy zaspokoilabys moja ciekawosc. Dobrze na niektore tematy mowic jak samemu sie nie jest w centrum.
jestem zarozumialy, to fakt jak napisalas, ale Ty nie ustepujesz mi na krok, pewno zdajesz sobie z tego sprawe
127 2014-06-03 08:49:50 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-03 09:02:48)
no tak jestem surowa w ocenie, ale nie zarozumiała, choć może tak wygląda
a co do ciebie to przepraszam za oceny nie moja sprawa i nie prosiłeś o to, wiec uznajmy za zakończoną sprawę
a cieszę się ze nie jestem doświadczona w tematach zdrady mojej czy męża i oby tak pozostało
a fakt najlepiej się mówi o czymś jeśli kogos to nie dotyczy osobiście, i to się tyczy tak mnie jak i innych
a co do tematu seksu jeśli już jesteśmy to raczej maz jest mniej potrzebujący,:) i przemęczony praca, ale masz racje nie zdradzę go ale nie dlatego ze tak wypada, ale dlatego ze go kocham,
nie wiem dlaczego oceniles mnie jako osobe która zyje według zasady ,,bo tak wypada,, czy ,,co inni ludzie pomysla,,
daleka jestem od tego
nie uważam żeby brakowało mi tolerancji i wyrozumiałości wobec innych
a wobec siebie tez jestem wymagająca
jak zuza u ciebie
Z perspektywy tej drugiej i ze świadomością tego co Pan mąż robi poza domowym ogniskiem zastanawiam się jak można wiedząc o wszystkim usprawiedliwić i zrozumieć zdradę na zasadzie "a bo się pogubił", a wredna kur..a kochanka go uwiodła...
Nie kumam tego.
Z perspektywy tej drugiej i ze świadomością tego co Pan mąż robi poza domowym ogniskiem zastanawiam się jak można wiedząc o wszystkim usprawiedliwić i zrozumieć zdradę na zasadzie "a bo się pogubił", a wredna kur..a kochanka go uwiodła...
Nie kumam tego.
i tutaj jest moja całkowita zgoda - też nie kumam... ![]()
