End_aluzja napisał/a:Emilio. No ale chciałam zauważyć ze od kilku postów życzysz ludziom zle wpajajac im śmiała tezę ze jak komuś złe życzą to spotka to ich.
Tautologia i nadużycie. Nie życzę nikomu źle. Staram się ich tylko uświadomić jak działa ich podświadomość. Ona nie wie, o kim mowa, zawsze "spełnia" to, czego chcemy, obojętnie czy dla siebie czy dla innych. I w moim życiu znajduję dowody na działanie praw rządzących podświadomością. Nie będę opisywać jakie, bo to nie wątek na ten temat. Fakt, że to działa i dlatego warto być ostrożnym nawet w myślach. I oczywiście myśleć pozytywnie
.
End_aluzja napisał/a:To nie są twoim zdaniem twoje negatywne życzenia dla tych ludzi? Przy czym atakujesz tych którzy są właśnie na trudnych emocjonalnych zakretach wywołanych takimi postawami jak megan.
Nikogo nie atakuję. Uświadamiam. Może zbyt brutalnie, ale to wynika z troski o innych ludzi. Kitwaszenie się w bólu i żalu do niczego dobrego nie prowadzi, nie rozwija nas w żaden sposób.
End_aluzja napisał/a:Ja na przykład uważam ze życzenia to życzenia. Moc ma działanie. I dlatego to nie jest kwestia złych życzeń. Ale kwestia tego co robisz drugiemu do ciebie wróci.
Przeczytaj "Potęgę podświadomości" i inne książki z tego nurtu. Warto. Gwarantuję, że zmienisz zdanie.
End_aluzja napisał/a:Więc nie obciążaj ludzi zrozpaczonych nieszczęśliwych opuszczonych i samotnych dziwnym poczuciem sprawiedliwości ze jak odczuwają dzisiaj złość na partnera zdrajce i jego kochankę czy kochanka- to całe zło tego swiata spotka znowu ich.
Nikogo nie obciążam, nie odpowiadam za cudze samopoczucie. Jeśli ktoś jest uzależniony od opinii innych i przejmuje się tym, co ktoś napisze na forum, to ma problem. Ja też zostałam zdradzona będąc żoną i daleko mi do oceniania, złości i tym podobnym. Gdybym się tym przejmowała to popadłabym w depresję. Bo w końcu kochanka była gruba, nieatrakcyjna, bez klasy, a ja wręcz przeciwnie, to może ze mną jest coś nie tak?? Skoro wybrał ją? Takie myślenie nigdzie nie prowadzi, a w każdym razie do niczego dobrego. Jestem piękna, mądra i dobra, zasługuję na szacunek, a niewierny były mąż i jego flama ma się nijak do mojego poczucia własnej wartości. Nie uważam, że małżeństwo jest całym światem, który wali się podczas zdrady.
End_aluzja napisał/a:Czy naprawdę nie widzisz ze całe zło tego swiata w ich własnych odczuciach już ich spotkało? A ani kochankowie ani zdradzajacy to nie bezmyslne krowy. Podejmują decyzje o tym ze bedą ranic innych. Naprawdę uważasz ze należy im sie glaskanie po glowce?
Nie głaskam po główce kochanek. Przeczytaj moje posty na poprzedniej stronie. Po prostu staram się nie oceniać. Staram się jak tylko mogę. Nie moje życie. Ktoś ma problem i przychodzi z nim na forum. Nie mam w sobie złości i żalu i nie rozumiem, jak można żyć ciągle mieląc w sobie te uczucia i dokopując osobom, które nie są winne temu, co mnie spotkało, a że sytuacja jest podobna - milion ludzi jest do siebie podobnych. I co z tego?
BTW kochanka mojego eks działała na naszym forum wypowiadając się w tych samych wątkach co ja. Byłam wtedy moderatorką i mogłam sprawdzić jej adresy e-mail i IP. Dzięki temu ostatniemu zorientowałam się, jakie miała nicki i maile z których się rejestrowała, więc wiedziałam, że to ona. Miała już eks tylko dla siebie od dłuższego czasu, a mimo to wchodziła tutaj i "łaziła" za mną. Do tej pory nie wiem, po co robiła to, jak i kilka innych rzeczy. Pisała kobiecie, która nie mogła się zdecydować, czy woli męża czy kochanka m.in. takie słowa: "Każdy z nas przeżywa czasem fascynację, podejmuje trudne decyzje - nieakceptowane przez otoczenie lub sprzeczne nawet z naszym własnym systemem wartości". Trudną decyzją było zapewne omotanie wokół siebie mojego eks przy pełnej świadomości, że ma żonę. Natomiast eks podczas rozwodu wyraził się o niej jasno: "koleżanka, z którą spotyka się w celach erotycznych". Tak zostało zaprotokołowane. Ale ja jej nigdy nie oceniałam. Strasznie jej współczuję, że trafiła akurat na mojego eks. Popatrz, co on o niej myślał. A bidulka pewnie się zakochała. Jak poszukasz po tym zdaniu w wyszukiwarce forum to znajdziesz i tekst o nieszczęśliwych miłościach. Ja jej naprawdę życzę dużo szczęścia i byłemu też. I dojrzałości, i sumienia, i moralności, i przebudzenia do pełnej świadomości. I tego, bym nie musiała nigdy ani jej oglądać ani czytać. I jego też. Niczego złego, same dobre rzeczy.
End_aluzja napisał/a:Są takie nieszczęścia na które człowiek wpływu nie ma. Choroba. Smierć. Wypadek.
W tej akurat sytuacji złość na ludzi którzy skrzywdzili salvahe jest w jej wykonaniu czymś zupełnie naturalnym.
I niech będzie zła. To czasami lepsze uczucie niż rozpacz i samotność..
Rozumiesz Emilio?zyczenia nie maja mocy sprawczej.
Ale to co robi megan. To co
Robią ludzie zdradzajacy i ci co sie w taki układ pakują--- już moc
Sprawczą maja...
W pewnym sensie masz rację. Polemizuję tylko z mocą sprawczą życzeń. Wiem, o co ci chodzi. Ale naprawdę o niebo lepiej jest się znieczulić emocjonalnie, albo po prostu nie stawiać męża na pierwszym miejscu w życiu, bo potem jest tylko ból i dramat.
Życzenie ma moc sprawczą. I to jaką
. Nie można życzyć komuś źle, bo to wróci do nas samych. W taki czy inny sposób, nie koniecznie taki, jaki innym życzymy.
"Umysł jest wszystkim. To co myślisz, tym się staniesz". Budda
"Wszystko jest energią. Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. To nie filozofia, to fizyka" - A. Einstein
"Myśli i słowa mają wielką moc i tworzą naszą rzeczywistość. Wybierajmy je więc mądrze. To, co mówimy, jest odbiciem naszych myśli. Jakie są pierwsze słowa, które mówisz do siebie rano, zaraz po przebudzeniu, a drugie, a trzecie ? Większość ludzi mówi do siebie codziennie rano te same słowa. Jak wpływa to na ten dzień ? Czy jest to pozytywny sposób mówienia, czy też gderasz i narzekasz, bo jeśli gderasz, narzekasz i marudzisz, to taki właśnie dzień będziesz mieć. Sam go sobie zorganizowałeś. A jaka jest Twoja ostatnia myśl przed zaśnięciem ? Właśnie w ten sposób kształtujesz swoją przyszłość. Czy są to myśli pełne mocy, czy myśli o niedostatku ?" - Louise L. Hay