Trochę Was w międzyczasie poczytuję (w zasadzie wszystko).
Kolory, deski sedesowe, fryzury i pazurki - ot, różnice płci. Jakby w równouprawnieniu chodziło o to, żeby faceci zaczęli malować paznokcie.
Snake napisał/a:ewelinaL napisał/a:Snake, świetnie mi to wytłumaczyłeś. Najbardziej podoba mi się Twoje odniesienie do natury. Przybliż mi jeszcze, jak ta chęć założenia i utrzymania rodziny przekłada się na życie i co ma zrobić kobieta, której partner wiedziony instynktem po XX latach małżeństwa odchodzi do młodszej, atrakcyjniejszej, mądrej - bo potrafiącej ukryć swoją inteligencję, wiedzę i przebojowość, kobiety?
Rzeczywistość jest taka, że kobiety, które zaufały partnerowi i zgodziły się na męski porządek rzeczy, często lądują z ręką w nocniku. Dzieciaki odchowane, mąż w ramionach młodszej, a babka z najniższą krajową w wieku 40+. Najniższy czynsz za mieszkanie (kawalerka) w mojej okolicy, to 1400 zł. Nie trudno policzyć ile samotnej kobiecie zostaje na życie i lepiej żeby miała końskie zdrowie.
Co może zrobić? A co jej się podoba. To jej problem. Mogła nie ufać, nie poświęcać się dla rodziny, tylko zapierniczać przez lata, widząc dzieci godzinę dziennie. Brutalne? A jakie ma być?
Owszem - brutalne, bo w godzinę nie da się nakarmić dzieci, a co dopiero wychować - przygotować do dorosłego życia.
Skoro mężczyźni są tak naturalni, tak wierni w zachowaniu swojej naturze, jak piszesz
Snake napisał/a:Źle na to patrzysz. Mężczyzna robi karierę żeby założyć rodzinę, a potem ją utrzymać. Choćby nie wiem jakie nowomodne cuda, wianki niektóre panie nie odstawiały, to brutalna prawda o dobieraniu się w stadzie ludzkim jest taka, że im większe zdolności mężczyzny do robienia kariery (czytaj przynoszenia do domu hajsu) tym większe jego szanse reprodukcyjne (czytaj znalezienie atrakcyjnej partnerki). Przeciętny facet będzie więc w życiu dążył do polepszenia swojego statusu społecznego i finansowego, bo to podnosi jego atrakcyjność lub przynajmniej jego poczucie atrakcyjności. Oczywiście na różnych poziomach, stosownie do statusu jaki dostał na start, talentów, charakteru itp.
i tak zdesperowani, żeby rekonstruować swoje geny za pośrednictwem
Snake napisał/a:W przypadku kobiet no sorki ale głównym czynnikiem wpływającym na atrakcyjność jest uroda i wiek. Inteligencja, wiedza, umiejętności czy przebojowość w przypadku kobiet nie musi się przekładać na atrakcyjność i wiele mądrych kobiet to wie, maskując się odpowiednio żeby nie płoszyć samców.
, to może zamiast
Snake napisał/a:Jednocześnie biorąc pod uwagę biologię nie da się przeskoczyć tego, że większe zaangażowanie w wychowanie potomstwa jest wpisane w życie kobiety.
sami zajęliby się wychowaniem swojego potomstwa, zamiast się wyręczać kobietami?
Osobiście uważam, że powoływanie się na naturę i różnice płciowe, to tylko wygodna wymówka facetów. Mężczyzna, któremu zależy na rodzinie i dzieciach nie odwołuje się do wojaczki, nie będzie przywoływał za argument polowań w celu nakarmienia rodziny i nie będzie mówił, że jeżeli znajdzie się młodsza i atrakcyjniejsza dla przekazania jego genów, to sajonara, nie trzeba było ufać.
Powrócę i będę się upierać, dopóki jakiś rozsądny facet tego nie obali, przy teorii, że faceci są wygodni i pod pretekstem wielkich spraw unikają codziennych obowiązków. Mało tego, żeby mieć gwarancję "świętego spokoju", wykombinowali sobie, że kobiety lepiej się nadają do czynności, których oni nie lubią i od nich stronią.