przepraszam tanga;-)
Podobne tematy
132 2014-02-01 18:21:08 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-02-01 18:23:16)
:-/
myszka50 napisał/a:Filoletowa napisał/a:Co Ty tak z tym utrzymywaniem żony przez męża? Przeczytałaś post autorki tematu? Wyraźnie napisała, że dobrze zarabia i na siebie i na dom i na dziecko. A Ty piszesz, że mąż ją do roboty powinien pognać. Twoj post jest nadinterpretacją i Twoim wyobrażeniem. Wiesz lepiej, czy jej dziecko czekało na ojca, czy nie, wiesz, że nie pracuje, wiesz, że jej chłop zapieprzał, a ona po sklepach z nim latała. Nie sądzisz, że za daleko pojechałaś z wyobraźnią?
Nie usprawiedliwiam zdrady ani jej ani też JEJ MĘŻA, bo ten biedny człowiek, zapracowany i zaganiany też zdradził. W tym małżeństwie od dłuższego czasu było źle, to sa naturalne konsekwencje, odpowiedzialność za związek niesie się po połowie. On zdradził, ona zdradziła. Są od siebie bardzo daleko.
Tobie autorko życzę równowagi i szczęścia dla Ciebie i dla męża! Może znajdziecie jeszcze wspólną drogę. Może terapia małżeńska skoro trudno Wam się spotkać w rozmowie?
Jeśli nie, to przecież, nie wszyscy muszą być szczęśliwiwiesz czemu ja tak z tym utrzymaniem zony ??to ci odpowiem .z jakich pobudek ona chce byc teraz z mezem ???NIE KOCHA JEGO ,wiec czemu ?bo kochanek tez juz jej nie chce ??
Nie pisz ze maz ja zdradzil bo tego nie wiemy znamy tylko wersje jednej strony.o dziecku czekajacym na ojca to autorka pisala. .tylko szkoda ze jak mamusia chodzila na podboje nie martwila sie zeby czas poswiecic dziecku .nie jestem na twojej terapii zebym myslala tak jak ty mnie bys chciala pokierowac .Przede wszystkim nie chcę nikogo nigdzie kierować, to Twoje odczucia, nie moje potrzeby
Nie obarczaj mnie odpowiedzialnością za swoje uczucia.
Poza tym, rozumiem, że nie wierzysz autorce tego tematu. Rozumiem to, bo ja nie wierzę Tobie i Twoje słowa i interpretacja tego, co dzieje się w ich małżeństwie nie sa żadną prawdą. Zwyczajnie, nie masz pojęcia, co tam się dzieje i wymyślasz sobie historie. Zapewne po coś jest Ci to potrzebne, nie moja sprawa.
W taki sposób w ogóle nie chce mi sie z Tobą rozmawiać
Pozdrawiam!
Eot
Nie chcesz !!bo nie po twojej mysli .a ty skad wiesz co sie u nich dzieje jak i mje tak i twoje wypociny sa w wiekszosci domniemaniami .co ty sie czepilas moich uczuc !u mnie wszystko ok a u ciebie ???nie mam zakretow w swoim zyciu by zmieniac partnerow lub swoje wyznanie religijne ,czy tez poglady w/g ktorych zyje .
Wczuwasz sie zbytnio w pomoc wirtualna wielce pokrzywdzonych kobiet ktore tak naprawde maja co maja na wlasne zyczenie .chyba masz skrzywienie zawodowe .nie wszystkie kobiety sa ofiarami mezczyzn.
przepraszam tanga;-)
Ok tak myslalam .myszolku
Zakładając ten post nie liczyłam na zrozumienie ani porady... po prostu musiałam to z siebie wyrzucić. Pomimo, że od naszego rozstania minął miesiąc ja czuję się dokładnie tak samo jak pierwszego dnia po nim. To wszystko tak cholernie boli. Większość z Was Dziewczyny widzi to wszystko w dwóch kolorach - albo czarny albo biały a to nie jest niestety tak do końca. Według większości Ta z którą zdradza mąż to k..rwa a ta co zdradza męża to daje dupy. To naprawdę duże uproszczenie. Przecież jeżeli facet zdradził to znaczy , że zrobił to z jakiegoś powodu a nie bo miał taki kaprys. Tylko my kobiety nie potrafimy się przyznać do błędu. Lepiej obarczyć winą tą z którą zdradził bo tak jest łatwiej znaleźć wytłumaczenie dla siebie. Mój mąż też mnie zdradził.... dlaczego? Nie wiem ale na pewno nie powiem że wszystko było cudownie a nagle on poszedł do łóżka z inną. Widać to , że ja przez długie lata starałam się żeby było wszystko ok nie wystarczyło. Ja zdradziłam bo potrzebowałam bliskości i On mi ją dał.
Jakoś co niektóre z Was źle zinterpretowały moje posty. Ja teraz wcale nie dążę do tego żeby dogadywać się z moim mężem bo zostawił mnie kochanek. Ja próbowałam dogadać się z nim dużo wcześniej... teraz tkwię w tym dla dziecka. Oczywiście najlepiej napisać , że to bez sensu że go oszukuję , że powinnam go zostawić bo przecież w czym problem, że najpierw kończy się jeden związek a potem zaczyna drugi... To wszystko łatwo się pisze... ale tak naprawdę wiele nowych związków zaczyna się kiedy jeszcze trwają stare i nie mówię tu tylko o małżeństwach. Nie jest łatwo zrobić dziecku sajgon bez powodu tylko dlatego że mi coś nie pasuje i samemu wychowywać dziecko. Nadinterpretacją było też to, że nie mogę się sama utrzymać i to mąż na mnie pracuje a ja go biednego zdradziłam. I znów zonk... bo naprawdę dobrze zarabiam i stać mnie na to żebym utrzymała siebie i dziecko i to na bardzo dobrym poziomie.
Trudno Wam tylko zrozumieć to, że naprawdę KOCHAM tego faceta który ma żonę. Czy mam do tego prawo... tak bo mogę kochać kogo chcę i to jest silniejsze ode mnie i zakochując się człowiek nie patrzy czy ktoś nosi obrączkę czy nie....mogę kochać tylko z konsekwencjami cierpienia. Oni próbują się dogadać, Ona wybacza mu roczna zdradę... w porządku. Jeśli ma się im ułożyć życie i będą potrafili o tym zapomnieć to Ok. Nie chciałam rozbijać jego rodziny to ON sam roztaczał przede mną wizję wspólnego szczęsliwego życia RAZEM w którą niestety uwierzyłam. Mówił mi to co chciałam usłyszeć. Nie żałuję tego co zrobiłam... żałuję że tak bardzo zaufałam...
Neoksa, coz ci napisac dziewczyno...
Powiem krotko - ty sie sama prosisz o to by byc nieszczesliwa w zyciu.
I wiesz co, moze cie to zdziwi - ale mozna inaczej.
Zrobic sajgon dziecku .a teraz twoj scenariusz kochanek chce byc z toba wiec wyprowadzasz sie od meza zabierasz dziecko !!!!i co???nie sajgon ?takze nie tlumacz sie i nie zastawiaj sie dobrem dziecka .nie nam tu ciebie oceniac .ale jak sie wystawilas ?!?!?piszesz ze jak sie czlowiek zakocha nie patrzy czy ma obraczke .czegos bardziej ironicznego nie slyszalam .ty nie chcialas rozbijac jego rodziny ale gdyby teraz kiwnal na ciebie palcem bys nadal z nim romansowala .jest ci ciezko ????tak powinno byc .nie wiem jak mozna napisac ze jeszcze stary zwiazek trwa ale juz nowy sie zaczyna ---to zalezy kto gdzie aie obraca .co ma kasa tu do tego co robilas ???mi chodzilo ze jak bys ciezko zapieprzala to nie miala bys sily myslec o glupotach i prezyc aie na mysl o kochanku .ja zarabiam baaardzo duzo nawet na dunskie warunki wiecej od mojego meza i jakos woda sodowa do glowy mi nie udeza bo pracuje ciezko ze jak przyjde do domu to nieraz tylkiem mi sie nie chce ruszyc----byc moze i to tez zalezy kto gdzie sie obraca .
Wyprostuj swoje sciezki a zapewne bedzie ci lzej ..
Facet zdradził z jakiegoś powodu tak?? Nie kochanka winna??
Ale jak zdradził cie mąż widocznie chociaz starałas sie przez
Wiele
Lata ale jemu to niewystarczalo??
Czyli podsumujmy. Kochanek zdradził zone bo na to zasłużyła.
A cie ie zdradził mąż chociaz sie przez
Tyle lat starałas???
Widzisz niekonsekwencje???
Juz sama nie wiem z czym masz problem .wrocil do zony bo tam jest jego miejsce .nad czym ubolewasz ?czego sie spodziewalas po facecie ktory oszukiwal taaaak dlugo zone a ty meza .madroscia bylo wedlug twojego stwierdzenia ze nie zawsze jedno sie konczy drugie sie zaczyna trzba bylo w miedzy czasie konczyc ze swoimi wspolmalzonkami i zakladac nowe rodziny .ale wam obojgu bylo tak wygodnie .nadal nie moge sobie wyobrazic jak mozna wrocic z ycieczki seksuologicznej do domu i byc happy i patrzec mezowi w oczy .twoj byly kochanek jest teraz zapewne szczesliwy z zona i dziecmi .pozwolilo mu to zapewne docenic co mogl stacic.
wiecie co mi z mezem tez sie nie uklada ale jak czytam o zdradzie tej to w glowie sie nie miescie albo walczy sie o maluzenstwo albo rozwod no i jak czytam sa tu dzieci to masakra rowniez zastanawiam sie na rozwodem ale walcze staram sie o moje maluzenstwo mimo ze rozpada sie nie z mojej winy i mam wrazenie ze tylko ja walcze ale nie posunela bym sie mimo wszystko do zdrady
Przeciez to mezowi sie na zlosc nie zrobi .to kobieta okazuje jak ma szacunek sama do siebie.nawet jak taki kochanek widzi jak ta kobieta potrafi swoim mezem manipulowac to wykorzysta na maxa i zostawia .kazdy stawia na uczciwosc .