I znowu tu jestem.
Nie potrafię sobie poradzić!!!
Ale zacznę od początku.
Jestem prawie dwa lata po rozwodzie.Mam wspaniałego syna. Ale chcę ułożyć sobie życie "na nowo"....
Poznałam faceta! To było takie buuummmm!!!! Pierwsza rozmowa przez telefon prawie 5 godzin i spotkanie po dwóch dniach!
On był już prawie rok po rozwodzie.Z byłą żoną byli 10 lat małżeństwem, przetrwał jej chorobę (rak piersi), był przy niej, wspierał - a ona po wyleczeniu złożyła pozew o rozwód.Nie chciała mieć z nim dzieci. Rozwiedli się.
Zaczęliśmy się spotykać regularnie. W ciągu trzech miesięcy poznałam jego rodziców, wszystkich znajomych.On poznał mojego syna.Były plany na przyszłość. Było wspaniale. I nagle, będąc u mnie w któryś weekend powiedział, że on jednak tego nie czuje, że nie może zapomnieć o byłej żonie, że musi iść do psychologa, żeby się od niej uwolnić!!! Czułam, że coś jest nie tak, że coś musiało się wydarzyć - jak można dzisiaj mówić, że się kocha a jutro stwierdzić, że to nie to.
Ale postanowiłam, że przetrzymam. Nie będę nalegać, pozwolę mu przejść przez terapię, przejdę przez to z nim.
Na początku niby było O.K. Nie spotykaliśmy się, ale dużo i często rozmawialiśmy przez telefon. Dwa tygodnie temu przestał się odzywać pierwszy. Czekałam. I wczoraj dowiedziała się (od niego), że znowu jest z byłą żoną. Ona ma nawrót choroby, a on ją kocha, i nie może jej teraz zostawić!!!
Nie wiem jak żyć?! Nie potrafię jeść, spać, nie potrafię już niczego!!!!
Z jednej strony jest mi jej żal.To ona nie jest pewna jak długo będzie żyć. Z drugiej wiem, że ona nim manipuluje. Po rozwodzie nie miała nikogo "na stałe"! Potrzebuje teraz faceta, który będzie trzymał ją za rękę! Ale czy, gdy znowu wszystko będzie O.K. nie zostawi go ponownie! To przecież ona nie chciała z nim być. Przechodzili już przez to.
A co ze mną? Wiem, że mogłabym wygrać z nią, ale z jej chorobą... chyba nie!!!
Co mam robić???
Podobne tematy
oj... no to masz problem. ale czemu obwiniasz tą kobiete? to nie jej wina ze jest chora i nie jej wina że on do niej wrócił. zapomnij o nim. bo zbyt dużo przeszedł w tamtym związku i wiadomo że tak łatwo o tamtym życiu nie zapomni. i jak widać nie chcę. więc musisz ułożyc jakoś sobie te życie na nowo...
Może to co napiszę będzie bolesne, ale ja go rozumiem. Nie da się tak łatwo przekreślić 10 lat wspólnego życia, zwłaszcza jeśli nie było to życie łatwe.
Nawet jeśli nie łączy ich już nic, to moim zdaniem zwykła ludzka przyzwoitość wymaga by pomóc.
Dlaczego ją obwiniam?
Bo to ona, po pierwszym wyleczeniu odeszła od niego. Na ulicy odwracała głowę!
Świetnie się wtedy bawiła sama! A teraz, gdy nastąpił nawrót choroby, po prostu potrzebuje byle kogo, tylko po to, żeby nie zostać teraz w samotności. A wiedziała, że on już nie jest sam!!! Ja wiem, że ona znowu go zostawi! Bo próbuję patrzeć na to ze swojej strony! Wyznaję zasadę: nie rób komuś czegoś, czego nie chciałabyś aby ktoś zrobił tobie!!! Nie potrafiłabym po kopnięciu faceta w tyłek, prosić go potem o powrót tylko dlatego,że akurat nie mam nikogo a nie chcę być sama!! Nie potrafiłabym zrobić tego innej kobiecie!!! Skoro nie chciała być z nim "na dobre" wtedy, to nie będzie chciała, gdy złe już minie!
Ale dlaczego kosztem mnie??
Nie wiem. Ale myślę, że ona teraz myśli w innych kategoriach - i pewnie jej nawet przez myśl nie przemknęłaś.
Być może ona się BOI że UMRZE i nic oprócz tego strachu nie ma dla niej znaczenia.
masz całkowitą rację. zgadzam sie z tobą. ale tym bardziej moje pytanie brzmi czemu zawracasz sobie głowe facetem który jest na zawołanie tej kobiety? zostaw to. wspominaj. ale nie próbuj znowu z nim być bo zawsze będziesz tą drugą.
A ja straciłam już złudzenia, że w moim życiu będzie dobrze!! Zanim go poznałam wierzyła, że jeszcze jakoś się to moje życie ułoży!
Teraz nie wierzę już w nic!!!
Nawet nie potrafię czuć złości!!! Do niego , do niej!!! Tylko własną przegraną!
nie możesz tak myśleć. dla każdej z nas jest ktoś na świecie przeznaczony. on nie był dla Ciebie ale ty sie nie załamuj. głowa do góry i bądź dumna z tego kim jesteś. znaj swoją wartość. nie daj sie wyprowadzać z równowagi. pokaż wszystkim że i ty możesz być szczęśliwa.
Dzięki ![]()
Muszę już "uciekać" do pracy. Mam wspaniałego syna, dla którego jestem całym światem (syna, który codziennie pyta, kiedy on przyjedzie. Syna, który zapytał wczoraj: mamo, X nie przyjeżdża dlatego, że byłem niegrzeczny jak on ostatnio był?)
Nie wiem nawet co oprócz tego, że on niczym nie zawinił i jest wspaniały, mam mu mówić!!!
powiedz mu prawdę. że opiekuje sie panią która jest bardzo chora
Bądźcie ze mną dzisiaj! Odezwę się wieczorem.