netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

wrócił do żony

141 odpowiedzi19 273 wyświetleniazałożony przez Neoksa, 27.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 142 ]

66

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:
assassin napisał/a:

Niepotrzebnie straszysz dziewczynę. Wg GUS-u około 55% nas facetów jest do luftu i około 35% kobiet, więc są duże szanse żeby z syfem nie mieć do czynienia.

assassin, Twoj optymizm do mnie nie przemiawia.
Nie wierze GUS- owi, wierze wlasnym obserwacjom;)

I wiesz co, gdybym miala corke, z pewnoscia nie czytalabym jej bajek o rycerzach i krolewiczach...
Zastanawiam sie tez czy przypadkiem syna nazbyt nie uwrazliwilam...

i tu masz racje ani GUSY ani OBOP ani SMGKRC nie odzwierciedlaja rzeczywistosci .w Poslce pracowalalam w jednym z instytutow i naprawde duzo ankieterow robilo te ankiety jak robilo ,nie wychodzac z domow .ja tez uwazam ze rzeczywistosc jest inna

Druga rzecz ze taka ankieta ma sie nijak do rzeczywistosci nawet jak ankieter rzetelnie pyta ankietowany odpowie jak mu sie tam widzi, albo jedynie na dany moment jak czuje.

Mysza zadalas mi temat... bo teraz to ciekawa jestem gdyby tak moj maz zostal zapytany na miescie przez takiego ankietera
z grubej rury - zdradzil pan zone ? - ciekawe co by biedaczek mu odpowiedzial lol

Ja z kolei w Polsce pracowalam w USC, miedzy innymi w archiwum, wpinalam w ata malzenstwa wyroki rozwodowe ktore sady nam przysylaly... kazdego dnia po kilka sztuk.

67 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-01-28 23:37:44)

Odp: wrócił do żony
eine_gute_ehefrau napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Onazona, naprawde uwazasz ze trzeba miec wlasne doswiadczenia, aby zdecydowanie potepic qrestwo ?
qrestwo, ktorego notabene jest taki ogrom wokol iz praktycznie dotyka juz niemalze kazda rodzine ?

Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym. sad

Dominisia, zycie jest brutalne, a ludzie... coraz bardziej podli.
Co ja Cie tu bede oszukiwac sad

Szkoda, że nic nie można w tym względzie zrobić, co najwyżej mogę postarać się nigdy nie wejść w to bagno. Tak, to jest to. smile Bo do otwartych związków, to ja się kompletnie nie nadaję. tongue

Ale przerażona trochę jestem i wobec tego musiałam zmniejszyć limit wejść na to forum, bo tyle się tych historii naczytałam, że później tylko rozkładałam je na czynniki pierwsze aż do przesady. I nie wiem dlaczego to tak przeżywam. Nic mi nie wiadomo o zdradzie u moich rodziców, jeśli chodzi o jakiekolwiek związki, to jestem na razie "czysta kartka" (;)), więc czemu się tak zachowuję? Może chodzi o jakieś moje poprzednie wcielenie? Tu już zaczęłam żartować... żeby nie było tak smutno i poważnie. smile

I chciałabym wiedzieć, jak tak naprawdę rozkładają się te zdrady procentowo u kobiet i mężczyzn. A wy myślicie, że jak to wygląda?

68 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2014-01-28 23:47:03)

Odp: wrócił do żony
onazona napisał/a:

moniaCo- tak myslałam, że większość tych komentarzy to pewnie zdradzonych żon - owszem - czasem ta druga jest winna- ale w tym przypadku widać ewidentnie- zawinił facet, który oszukał aż dwie kobiety - dlaczego wrzucić ją do tego samego worka z tymi wszystkimi babami, którym tylko rozbijanie małżeństw w głowie- nie wydaje mi się, aby ona była z takich...

Ja tam zdradzoną żoną nie jestem (chyba, że o czymś nie wiem hmm ), ale myślę tak samo jak End_aluzja, Monia czy Eine_gute_ehefrau.
Najpierw rozwiązuje się małżeństwo a potem szuka szczęścia.

69

Odp: wrócił do żony
eine_gute_ehefrau napisał/a:
myszka50 napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

assassin, Twoj optymizm do mnie nie przemiawia.
Nie wierze GUS- owi, wierze wlasnym obserwacjom;)

I wiesz co, gdybym miala corke, z pewnoscia nie czytalabym jej bajek o rycerzach i krolewiczach...
Zastanawiam sie tez czy przypadkiem syna nazbyt nie uwrazliwilam...

i tu masz racje ani GUSY ani OBOP ani SMGKRC nie odzwierciedlaja rzeczywistosci .w Poslce pracowalalam w jednym z instytutow i naprawde duzo ankieterow robilo te ankiety jak robilo ,nie wychodzac z domow .ja tez uwazam ze rzeczywistosc jest inna

Druga rzecz ze taka ankieta ma sie nijak do rzeczywistosci nawet jak ankieter rzetelnie pyta ankietowany odpowie jak mu sie tam widzi, albo jedynie na dany moment jak czuje.

Mysza zadalas mi temat... bo teraz to ciekawa jestem gdyby tak moj maz zostal zapytany na miescie przez takiego ankietera
z grubej rury - zdradzil pan zone ? - ciekawe co by biedaczek mu odpowiedzial lol

Ja z kolei w Polsce pracowalam w USC, miedzy innymi w archiwum, wpinalam w ata malzenstwa wyroki rozwodowe ktore sady nam przysylaly... kazdego dnia po kilka sztuk.

samo zycie mi tez nic nie wiadomo czy moj malenki robaszek nigdy nie zamoczyl gdzies na boku .ja moge powiedziec ze ja przez 30 lat naszego malzenstwa byla uczciwa i nigdy go nie zdradzilam .a jezeli moj robaczesz cos gdzies i z kims na boku to niech mu uschnie ogonek .
Odnosnie ankiet to mi sie wydaje ze malo kto przyzna sie tak otwarcie do zdrady .ja bym nie powiedziala takiemu ankieterowi !!!niby ankiety byly anonimowe ale tak naprawde nie byly .kazdy respondent mial odpowiedni nr a pod tym nr krylo sie wszystko .metryczka tak skonstruowana ze respondent sie nie zorientowal kiedy i co podaje .takie zakkrecone zycie ale jak sie da to zyjmy najprosciej .jutro ide na Kopenhage na podryw .ha ha tyle sie tu na czytam ze zaczynam we wszystko watpic .

70

Odp: wrócił do żony

Dominisia, nie ma sensu tak analizowac i bac sie na wyrost,
jedynie trzeba miec swiadomosc ze w zyciu roznie moze byc i z tym sie liczyc.
Ja zylam jak w bajce, oderwana od tego calego goowna
swiecie przekonana ze mnie nigdy nie obryzga.
Moj maz byl moja wielka miloscia, a ja wielka miloscia mojego meza.
Bylismy dla siebie jedyni.
20 lat razem, jako wzor idealnego malzenstwa wsrod znajomych i rodziny.
Dalabym za niego wszystkie czesci ciala, taka bylam pewna.
Bardziej niz siebie.
Ale przyszly zawirowania zyciowe, w najslabszym momencie
i nie wiem czy tylko ja mialam takiego pecha, czy zawsze wtedy znajdzie sie taka co to sobie bedzie wlasne zycie z cudzym facetem chciala ukladac...

Ale co taka mloda osoba jak Ty, niepokaleczona ( na szczescie ) robi tu na tym czarnym forum... to ja nie rozumiem...

71

Odp: wrócił do żony
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Dominisia, nie ma sensu tak analizowac i bac sie na wyrost,
jedynie trzeba miec swiadomosc ze w zyciu roznie moze byc i z tym sie liczyc.
Ja zylam jak w bajce, oderwana od tego calego goowna
swiecie przekonana ze mnie nigdy nie obryzga.
Moj maz byl moja wielka miloscia, a ja wielka miloscia mojego meza.
Bylismy dla siebie jedyni.
20 lat razem, jako wzor idealnego malzenstwa wsrod znajomych i rodziny.
Dalabym za niego wszystkie czesci ciala, taka bylam pewna.
Bardziej niz siebie.
Ale przyszly zawirowania zyciowe, w najslabszym momencie
i nie wiem czy tylko ja mialam takiego pecha, czy zawsze wtedy znajdzie sie taka co to sobie bedzie wlasne zycie z cudzym facetem chciala ukladac...

Ale co taka mloda osoba jak Ty, niepokaleczona ( na szczescie ) robi tu na tym czarnym forum... to ja nie rozumiem...

Niech sie uczy .moze bedzie tylko w przyszlosci doradzala .

72

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:

mi tez nic nie wiadomo czy moj malenki robaszek nigdy nie zamoczyl gdzies na boku .

Druga, ktora nie wiem co tu robi na tym forum i po jaka cholere czyta to cale szambo ?
masochizm smile

73

Odp: wrócił do żony
Jababa napisał/a:

Moim zdaniem pojechałyście po babce, bo same przez mężów byłyście zdradzone.

Ale Wasi mężowie oczywiście są ok, tylko te qrwy ich uwiodły.
Jak ja nie lubię kobiet, które za całe zło obwiniają inne kobiety.

piszesz o swoim mezu.bo moj chyba w takich orgiach nie bral udzialu .nie kazdy nie kazda co bierze tu udzial w dyskusji ma takie doswiadczenie o ktorym piszesz .sa szczesliwe malzenstwa w co moze i tobie ciezko uwierzyc.czyzbys byla ta zdradzajaca ?czy zdradzona .proste stwierdzenie w twoim kierunku tak jak ty dalas w naszym kierunku .

74

Odp: wrócił do żony
onazona napisał/a:
moniaCo napisał/a:
onazona napisał/a:

zadziwie cie- nie mam takich doswiadczen:)))

Ale z tego co czytałam..podejrzewasz swojego męża o zdradę...więc?

ale co mają podejrzenia o zdradę z pakowaniem się w związek z innym facetem podczas swojego związku- sorki ale troszkę sie zakręciłam - bo chyba o tym mowa w tym watku - po tej kwestii tak większość pojechała, a ja zwyczajnie stanęłam w obronie, że nie można tak jednostronnie - odpowiadajac mi moimi slówami - "nie dopowiadaj historii przez pryzmat włąsnych doswiadczen" - odebralam to ze sugerujesz ze bylam w podobnej sytuacji - a ja odpowiadam ze nie byłam - wiesz troszkę chyba sie nie zrozumiałyśmy:) - w zasadzie to idać schematem powinnam pojechac po tej kobietce- bo może mój też tak się zabawia jak ona to robiła z tym gościem - a jednak nie zrobiłam tego...ale dobra odpuszczam temat, bo wszyscy sie tu za bardzo nakręcili:) - ja chciałam zwrócić uwagę, ze wiekszość komentarzy była oparta na domysłach - dziewczyna napisala tylko jednego posta - a prawie każdy komentarz(zresztą włącznie z moim pierwszym) zawiera coś co dodał autor od siebie- jak się domyślam na podstawie własnych doświadczeń - zrobił się z tego wręcz lincz jakiś...

onazona, wiem, że nie chcesz juz brać udziału w dyskusji

ale uświadom sobie tylko, że jesli twój mąż cię zdradza- to pewnie uważa, że ma prawo, bo wasz związek jest juz martwy
a kochanka twojego męża jest święcie przekonana, że on jest z toba tylko dla dzieci, jest nieszczesliwy - przez ciebie, bo ty złą kobieta jesteś... - i że poświęca się bedąc z tobą... kochanka jest przekonana, że jest dla niego samym dobrem i nagrodą, na która zasłuzył..
rozumiesz to?

o tym mówimy

w tym kontekście, w jakim ty piszesz, powinnas uznać, że kochanka miała prawo ładowac się do łozka, bo zgodnie z jej wiedzą, nikomu krzywdy nie zrobiła - a ty potwór jestes, więc zasługujesz... (nie docenic i nie wspierac takiego wspaniałęgo, czułęgo, zaangazowanego faceta, jak twój mąz...)

kochanka miała prawo, bo taki był stan jej wiedzy??
moim zdaniem, nie miała, bo jakby małżeństwo nie istniało.. to by nie istniało.. mieszkanie razem, zycie razem, wspołne dzieci, wspólne sprawy, wspólne kredyty i wspólne konto...... to JEST ZWIĄZEK...

i musisz jeszcze mieć na uwadze, że kochanka kalkuluje - fajny facet, odpowiedzialny, bo rodzine już ma, zaradny, bo utrzymuje rodzinę, płodny bo ma dzieci, dobry ojciec, bo dzieciaki grzeczne i zdrowe... to ja go upoluje, bo taki mi sie przyda...

a poczucie winy z rozwalenia jednego małżeństwa.. wstyd.. spowodują, że będzie się bardziej starał, żeby nikt nie powiedział - że on nieudacznik i recydywa....

wszystko rpawda, co nie onazona??

prawdą jest to, co mówi twój maz i co słyszy kochanka??

czy elementem gry, która nazywa się ROMANS??

75

Odp: wrócił do żony
End_aluzja napisał/a:
onazona napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Ale z tego co czytałam..podejrzewasz swojego męża o zdradę...więc?

ale co mają podejrzenia o zdradę z pakowaniem się w związek z innym facetem podczas swojego związku- sorki ale troszkę sie zakręciłam - bo chyba o tym mowa w tym watku - po tej kwestii tak większość pojechała, a ja zwyczajnie stanęłam w obronie, że nie można tak jednostronnie - odpowiadajac mi moimi slówami - "nie dopowiadaj historii przez pryzmat włąsnych doswiadczen" - odebralam to ze sugerujesz ze bylam w podobnej sytuacji - a ja odpowiadam ze nie byłam - wiesz troszkę chyba sie nie zrozumiałyśmy:) - w zasadzie to idać schematem powinnam pojechac po tej kobietce- bo może mój też tak się zabawia jak ona to robiła z tym gościem - a jednak nie zrobiłam tego...ale dobra odpuszczam temat, bo wszyscy sie tu za bardzo nakręcili:) - ja chciałam zwrócić uwagę, ze wiekszość komentarzy była oparta na domysłach - dziewczyna napisala tylko jednego posta - a prawie każdy komentarz(zresztą włącznie z moim pierwszym) zawiera coś co dodał autor od siebie- jak się domyślam na podstawie własnych doświadczeń - zrobił się z tego wręcz lincz jakiś...

onazona, wiem, że nie chcesz juz brać udziału w dyskusji

ale uświadom sobie tylko, że jesli twój mąż cię zdradza- to pewnie uważa, że ma prawo, bo wasz związek jest juz martwy
a kochanka twojego męża jest święcie przekonana, że on jest z toba tylko dla dzieci, jest nieszczesliwy - przez ciebie, bo ty złą kobieta jesteś... - i że poświęca się bedąc z tobą... kochanka jest przekonana, że jest dla niego samym dobrem i nagrodą, na która zasłuzył..
rozumiesz to?

i całe podsumowanie- właśnie zauważyłąm, że większość osob - zapewne to te zdradzone- ma z tym problem- dopowiada - mój związek NIE JEST martwy i mój mąż wie to doskonale- nie ma przeświadczenia, że jest martwy - nasz związek jest bardzo burzliwy, zbyt często popadamy w kontaktach w skrajności i tyle - a ja nigdzie nie napisałam, że mój mąż jest przekonany, tudzież mam wrażenie, że sobie uświadamia, że nasz związek jest martwy - no ale Ty wiesz lepiej:)))

To co piszesz o motywacji kochanek - jak najbardziej podpisuje się pod tym - i nawet im się nie dziwię, wiesz- bo bywam do niczego i jeśli on tak jej marudzi jak ja czasem na niego, to wcale nie zdiwiłabym się, że myśli o sobie jako o wspaniałej wybawicielce - w tej sytuacji w jakiej ja jestem - nigdy nie obwiniałabym tej drugiej, bo uważem,że jeśli jest jakaś zdrada - o ile w ogóle jest - to winę ponosimy na spółkę

76 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-01-29 10:34:09)

Odp: wrócił do żony
onazona napisał/a:

... mój związek NIE JEST martwy i mój mąż wie to doskonale...

Ja też byłem o tym przekonany, każdy z nas był.

Wracając do wątku. Sądzę, ze to kolejny fake.

77

Odp: wrócił do żony
bullet napisał/a:
onazona napisał/a:

... mój związek NIE JEST martwy i mój mąż wie to doskonale...

Ja też byłem o tym przekonany, każdy z nas był.

Wracając do wątku. Sądzę, ze to kolejny fake.

Dokładnie tak jak piszesz...
Tez myślałam, że mam wielkie szczęście i najkochańszego męża, który poza mną świata nie widział.
Ale prawda była znacznie okrutniejsza.

78

Odp: wrócił do żony

Boze zaczynam juz we wszystko watpic .po tym jak sie czlowiek tu na czyta to patrze na swoje staruszka i tak sobie mysle czy tez mnie zdradzal .chyba zrobie kolacje i sie spytam .zapewne powie ze na starosc mi odbilo .ale .....byc moze on tez sie zastanawia chociaz sie nie pyta .ha ha zaraz rozwale 30 letnie malzenstwo ;-( .nie wiem jak bym sie zachowala gdyby moj robaszek mi powiedzial ze ,,tak,, oj ciuchy przez okno by polecialy ,nawet gdyby to bylo dawno .

79

Odp: wrócił do żony

ja byłam po obu stronach...każdy w życiu szuka szczęścia...ja tam zalozycielke postu  rozumiem ..jeszcze nie wszystko stracone może przyjdzie taki u niej czas ze wszystko w jej życiu wróci do normalności..Ale do tego potrzeba czasu..czasem oczy otwierają się w porę..??? współczuję autorce postu bo kobieta cierpi..Ale czas leczy rany.Co mogę doradzić...zerwać wszystkie kontakty z kochankiem..bo może się okazać ze za kilka tygodni bendzie cię znowu zwodzil..niewchodź w te relację!!! pisałaś że mąż jest dobrym człowiekiem to nierań go więcej i nigdy nawet w złości niewydaj się z swym romansem!!!niech to bendzie nauczka na przyszłość ok?  zacznij może coś zmieniać w swym małżeństwie!!! przecież kiedyś go kochalaś...??? pozdrawiam

80

Odp: wrócił do żony

Myszolku bo ci mysz ogonek skroci .daje slowo .tak fajnie napisalas ze ,,PRZECIEZ KOEDYS KOCHALAS MEZA,,-kochalas .ta kobieta jest w pewnym stopniu nieodpowiedzialna .jeden sie znudzil buch do drugiego .drugi juz nie chce buch do pierwszego .facet tez czlowiek .co miala za dobrze???to nie byla chwila tych jej zdrad to trwalo ROK .to troche za dlugo byc na utrzymaniu meza a byc jednoczesnie z drugim facetem .ha gdyby kazdy facet tak lekkim .....pozwalal zonie na roczne romanse to by bylo dla niektorych zajefajnie .za meza plecami smula sobie z kochasiem nowe zycie i co gdyby sie udalo pewnego dnia happy mowi mezowi ze odchodzi !!!!myszolku to nie ludzkie no prosze cie .badz taka jak wszystkie gryzonie .po co ona wogole pisze ze kochas juz jej nie chce ???po co pisze ze WROCIL DO ZONY??A CZY ON ODSZEDL OD NIEJ .nie mam litosci to nie bylo jednorazowe to byla wredna intryga uknuta przeciwko jej mezowi ktory na koniec i tak pokazal jej gdzie jest jej miejsce .nie wolno bawic sie czlowiekiem .

81 Ostatnio edytowany przez ania2000 (2014-01-29 14:00:24)

Odp: wrócił do żony

Czytam i przecieram oczy ze zdumienia...
Jak kobieta potrafi niszczyć inna kobietę zamiast wykazać sie odrobina empatii, zrozumienia...
Życie nie jest czarne albo białe, ma cała gamę odcieni szarości. Autorka nie pisała wiele o sobie ani o swoim mężu czy układach a Wy juz dopowiedzialyscie sobie, ze to ona jest zła, ze ona zawaliła a mezulek jest biednym, poszkodowanym i nieswiadomym człowiekiem.
Jakiś czas temu sama pisałam tutaj w sprawie swojego małżeństwa, wielka miłość, dzieci, mieszkanie, wszystko jak należy. W pewnym momencie mój kochany mąż twierdzi, ze juz mnie nie kocha, nie szanuje, nie obchodzi go to co zrobię czy z kimś będę. On ma swoje życie i będzie teraz żył jak mu sie podoba a ja moge sobie robić co chce i nim mam sie nie interesować.
Żyjemy tak 3 lata, jestem zmęczona, samotna i opuszczona, nigdy go nie zdradzilam (prawie 18lat) i nie moge sie z nim na te chwile rozejsc z rożnych przyczyn. Wiecie co radzili mi tutaj na forum? Nie bierz rozwodu bo obetniesz gałąź, na której siedzisz ( to samo powiedział prawnik), żyj swoim życiem, zajmij sie sobą i UWAGA: znajdź sobie kogoś i o nic sie nie martw i niczym nie przejmuj bo to nie Ty zlamalas przysięgę, nie Ty odeszłas, nie Ty nie podjęłam walki itd. Jak powiedziałam, ze sie boje, dostałam odpowiedz, czego? Masz listy, masz esemesy od niego, w których pisze j.w. Wasze małżeństwo nie istnieje i absolutnie nie myśl o tym w kategoriach zdrady.

I teraz tak, ja sie nie skusilam ale tez nikogo nie spotkałam, jak będzie, nie wiem. Autorka wpasowala sie w związek z zonatym mężczyzna ale czy mając doświadczenia takie jak ma, nie mogła pomyśleć i usłyszeć, ze u nich jest tak samo?  A czy nie mogło tak właśnie być ale facetowi sie odmienilo?
Nigdy nie zrozumiem skąd taka lekkość w ocenianiu innych kobiet...
Siła go wzięła? Związała?
Za zdradę jesli takowa była, odpowiada tylko i wyłącznie zdradzajacy.

82

Odp: wrócił do żony
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Dominisia, nie ma sensu tak analizowac i bac sie na wyrost,
jedynie trzeba miec swiadomosc ze w zyciu roznie moze byc i z tym sie liczyc

Dziękuję za radę. smile Niby to wiem, ale i tak dobrze to usłyszeć. smile

eine_gute_ehefrau napisał/a:

Ale co taka mloda osoba jak Ty, niepokaleczona ( na szczescie ) robi tu na tym czarnym forum... to ja nie rozumiem...

eine_gute_ehefrau napisał/a:

Druga, ktora nie wiem co tu robi na tym forum i po jaka cholere czyta to cale szambo ?
masochizm smile

Ja masochistką? Nieeeeeeeee. Aż tak źle ze mną nie jest. wink Przecież wcześniej powiedziałam, że czytam takich historii już o wiele mniej (czytam co innego), więc wszystko idzie w dobrą stronę. A to moje małe przerażenie bierze chyba się stąd, że jestem idealistką, chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że życie idealne nie jest. Taka sprzeczność we mnie jest. smile

A co robię na tym forum? No cóż, na tym forum są różne działy i nie wszystkie są smutne, zresztą to jest przede wszystkim kobiece forum i różne rzeczy są omawiane. wink

myszka50 napisał/a:

Boze zaczynam juz we wszystko watpic .po tym jak sie czlowiek tu na czyta...

Ej, a może ty jesteś masochistką? wink

83 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-29 14:12:47)

Odp: wrócił do żony
Dominisia21 napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Dominisia, nie ma sensu tak analizowac i bac sie na wyrost,
jedynie trzeba miec swiadomosc ze w zyciu roznie moze byc i z tym sie liczyc

Dziękuję za radę. smile Niby to wiem, ale i tak dobrze to usłyszeć. smile

eine_gute_ehefrau napisał/a:

Ale co taka mloda osoba jak Ty, niepokaleczona ( na szczescie ) robi tu na tym czarnym forum... to ja nie rozumiem...

eine_gute_ehefrau napisał/a:

Druga, ktora nie wiem co tu robi na tym forum i po jaka cholere czyta to cale szambo ?
masochizm smile

Ja masochistką? Nieeeeeeeee. Aż tak źle ze mną nie jest. wink Przecież wcześniej powiedziałam, że czytam takich historii już o wiele mniej (czytam co innego), więc wszystko idzie w dobrą stronę. A to moje małe przerażenie bierze chyba się stąd, że jestem idealistką, chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że życie idealne nie jest. Taka sprzeczność we mnie jest. smile

A co robię na tym forum? No cóż, na tym forum są różne działy i nie wszystkie są smutne, zresztą to jest przede wszystkim kobiece forum i różne rzeczy są omawiane. wink

myszka50 napisał/a:

Boze zaczynam juz we wszystko watpic .po tym jak sie czlowiek tu na czyta...

Ej, a może ty jesteś masochistką? wink

EJ to czy jestes masochistka to sie tyczylo do ciebie .szukasz masochistki???zle trafilas !takim starym jak ja juz sie chyba nic nie zmieni .takze pilnuj siebie ze wzgledu na mlodziutki wiek.ty wszystko analizujesz no przypomne ci wczesniejszy twoj post
BYLO TAK
,,Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym. ,,
Ty boisz sie w przod? I raczej nie zycie nie jest idealne to ludzie nie sa idealnymi .

84

Odp: wrócił do żony
Dominisia21 napisał/a:

A to moje małe przerażenie bierze chyba się stąd, że jestem idealistką, chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że życie idealne nie jest. Taka sprzeczność we mnie jest. smile

Mam to samo smile
i jakos nie przechodzi z wiekiem.
wiec zapewne z tym umre lol

Uswiadomilam sobie jedynie ze trzeba sie bedzie nacierpiec do tego momentu,
bo z takim podejsciem lekko nie ma smile

85

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:

EJ to czy jestes masochistka to sie tyczylo do ciebie .

Was obu, Mysza wink

86

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:

Ty boisz sie w przod?

A jak inaczej ?
Wiesz, osobiscie ja b. rzadko sie boje, ale jak juz mi sie zdarzy to zazwyczaj "wprzod"
Kiedy patrze wstecz, to tam juz nie ma czego sie bac wink

87

Odp: wrócił do żony
ania2000 napisał/a:

Czytam i przecieram oczy ze zdumienia...
Jak kobieta potrafi niszczyć inna kobietę zamiast wykazać sie odrobina empatii, zrozumienia...
Życie nie jest czarne albo białe, ma cała gamę odcieni szarości. Autorka nie pisała wiele o sobie ani o swoim mężu czy układach a Wy juz dopowiedzialyscie sobie, ze to ona jest zła, ze ona zawaliła a mezulek jest biednym, poszkodowanym i nieswiadomym człowiekiem.
Jakiś czas temu sama pisałam tutaj w sprawie swojego małżeństwa, wielka miłość, dzieci, mieszkanie, wszystko jak należy. W pewnym momencie mój kochany mąż twierdzi, ze juz mnie nie kocha, nie szanuje, nie obchodzi go to co zrobię czy z kimś będę. On ma swoje życie i będzie teraz żył jak mu sie podoba a ja moge sobie robić co chce i nim mam sie nie interesować.
Żyjemy tak 3 lata, jestem zmęczona, samotna i opuszczona, nigdy go nie zdradzilam (prawie 18lat) i nie moge sie z nim na te chwile rozejsc z rożnych przyczyn. Wiecie co radzili mi tutaj na forum? Nie bierz rozwodu bo obetniesz gałąź, na której siedzisz ( to samo powiedział prawnik), żyj swoim życiem, zajmij sie sobą i UWAGA: znajdź sobie kogoś i o nic sie nie martw i niczym nie przejmuj bo to nie Ty zlamalas przysięgę, nie Ty odeszłas, nie Ty nie podjęłam walki itd. Jak powiedziałam, ze sie boje, dostałam odpowiedz, czego? Masz listy, masz esemesy od niego, w których pisze j.w. Wasze małżeństwo nie istnieje i absolutnie nie myśl o tym w kategoriach zdrady.

I teraz tak, ja sie nie skusilam ale tez nikogo nie spotkałam, jak będzie, nie wiem. Autorka wpasowala sie w związek z zonatym mężczyzna ale czy mając doświadczenia takie jak ma, nie mogła pomyśleć i usłyszeć, ze u nich jest tak samo?  A czy nie mogło tak właśnie być ale facetowi sie odmienilo?
Nigdy nie zrozumiem skąd taka lekkość w ocenianiu innych kobiet...
Siła go wzięła? Związała?
Za zdradę jesli takowa była, odpowiada tylko i wyłącznie zdradzajacy.

Ależ Aniu, Autorka wątku jest właśnie tym zdradzającym, bo przecież ona też zdradziła.
Nie tylko jej żonaty kochanek.
On przecież ten jej nie wiązał, ani nie brał siłą.
Nie ma czegoś takiego jak wpasowanie się w związek z żonatym mężczyzną / zamężną kobietą.
To między kochankiem a jego żoną jest związek, a nie w przelotnym romansie z autorką wątku.

I nieważne, kim i jaki jest jej poszkodowany biedny mężulek.

Ważne jest to, że aby na nowo układać sobie życie, należy się najpierw rozstać z dotychczasowym starym życiem.
Rozwieść z małżonkiem na ten przykład.
I uprzedzając Twoją odpowiedź - jeśli z jakichś względów nie można tego rozwodu przeprowadzić - to można chyba zamieszkać osobno i odseparować się od siebie, hę ?
I kochanek zainteresowany wspólną przyszłością powinien zrobić to samo.
Nie ma w tym żadnej wielkiej filozofii przecież.

88

Odp: wrócił do żony
IsaBella77 napisał/a:


Nie ma czegoś takiego jak wpasowanie się w związek z żonatym mężczyzną / zamężną kobietą.
_
To między kochankiem a jego żoną jest związek, a nie w przelotnym romansie z autorką wątku.
_
I nieważne, kim i jaki jest jej poszkodowany biedny mężulek.
_
Ważne jest to, że aby na nowo układać sobie życie, należy się najpierw rozstać z dotychczasowym starym życiem.
_
I kochanek zainteresowany wspólną przyszłością powinien zrobić to samo

Sa ludzie ktorzy nie przyswajaja tych oczywistych prawd.
I nie ma chyba takiej dyskusji, ktora by im je uswiadomila...

89

Odp: wrócił do żony

Och Żono .... niby to wiem, że są tacy.
Ale i tak mnie to wkurza wink

90 Ostatnio edytowany przez ania2000 (2014-01-29 14:44:34)

Odp: wrócił do żony

Isa, miało być "wpakowala", telefon edytowal wink
Ja oczywiście podzielam Twoje zdanie ale autorka moze być np w takiej sytuacji jak ja i nie mieć szans na "inne życie", mogli tez dać sobie z mężem przyzwolenie na takie życie, tego nie wiemy więc nie oceniajmy.

Wiesz, wartości mamy te same ale pryzmat jest inny. Czasem trzeba czegoś doświadczyć zeby moc wyciągnąć sensowne wnioski.
Tak jak pisałam, nie ma jednej jedynej prawdy, nic nie jest czarne albo białe...

Piszecie o oczywistych prawdach? Nie ma czegoś takiego jak oczywista prawda. Są wartości i ja sie nimi kieruje w życiu od zawsze i rowniez estem idealistka ale życie czasami podsuwa nam całkiem niestandardowe scenariusze niestety, czasem trzeba dostosować sie do tego co mamy i iść dalej, walczyć o siebie.

91

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:

EJ to czy jestes masochistka to sie tyczylo do ciebie .szukasz masochistki???zle trafilas !takim starym jak ja juz sie chyba nic nie zmieni .takze pilnuj siebie ze wzgledu na mlodziutki wiek.ty wszystko analizujesz no przypomne ci wczesniejszy twoj post
BYLO TAK
,,Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym. ,,
Ty boisz sie w przod? I raczej nie zycie nie jest idealne to ludzie nie sa idealnymi .

Wiem, że to tyczyło mnie (chociaż Eine Gute napisała, że ciebie również to dotyczy wink), ale moje pytanie było z przymrużeniem oka (nawet użyłam emotki), chciałam wprowadzić trochę weselszy nastrój, a ty to tak wzięłaś na poważnie. Chyba nie umiem żartować. big_smile Będę musiała poćwiczyć... tongue

Co do tego bania się, nie uważam tego za wstyd ani coś dziwnego, powiem tak: nie sztuką jest się nie bać, sztuką jest sobie z tym radzić, tak by to nie zdominowało twojego życia. I rzeczywiście, w tym względzie powinnam się pilnować. Właśnie ze względu na swój wiek i idealizm. Dlatego czytam już mniej takich rzeczy. smile smile smile

eine_gute_ehefrau napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:

A to moje małe przerażenie bierze chyba się stąd, że jestem idealistką, chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że życie idealne nie jest. Taka sprzeczność we mnie jest. smile

Mam to samo smile
i jakos nie przechodzi z wiekiem.
wiec zapewne z tym umre lol

Uswiadomilam sobie jedynie ze trzeba sie bedzie nacierpiec do tego momentu,
bo z takim podejsciem lekko nie ma smile

Ano lekko nie ma. smile

92

Odp: wrócił do żony
Dominisia21 napisał/a:
myszka50 napisał/a:

EJ to czy jestes masochistka to sie tyczylo do ciebie .szukasz masochistki???zle trafilas !takim starym jak ja juz sie chyba nic nie zmieni .takze pilnuj siebie ze wzgledu na mlodziutki wiek.ty wszystko analizujesz no przypomne ci wczesniejszy twoj post
BYLO TAK
,,Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym. ,,
Ty boisz sie w przod? I raczej nie zycie nie jest idealne to ludzie nie sa idealnymi .

Wiem, że to tyczyło mnie (chociaż Eine Gute napisała, że ciebie również to dotyczy wink), ale moje pytanie było z przymrużeniem oka (nawet użyłam emotki), chciałam wprowadzić trochę weselszy nastrój, a ty to tak wzięłaś na poważnie. Chyba nie umiem żartować. big_smile Będę musiała poćwiczyć... tongue

Co do tego bania się, nie uważam tego za wstyd ani coś dziwnego, powiem tak: nie sztuką jest się nie bać, sztuką jest sobie z tym radzić, tak by to nie zdominowało twojego życia. I rzeczywiście, w tym względzie powinnam się pilnować. Właśnie ze względu na swój wiek i idealizm. Dlatego czytam już mniej takich rzeczy. smile smile smile

eine_gute_ehefrau napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:

A to moje małe przerażenie bierze chyba się stąd, że jestem idealistką, chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że życie idealne nie jest. Taka sprzeczność we mnie jest. smile

Mam to samo smile
i jakos nie przechodzi z wiekiem.
wiec zapewne z tym umre lol

Uswiadomilam sobie jedynie ze trzeba sie bedzie nacierpiec do tego momentu,
bo z takim podejsciem lekko nie ma smile

Ano lekko nie ma. smile

przeciez ja tez zartem jechalam co do bania sie zycia to zebys nie wiem jak mocno sie pilnowala to nic nie da .czlowiek cale zycie sie uczy i tak glupi umiera .ale powiem ci szczerze ze zadziwiaj mnie niektorzy ludzie .sami sobie komplikuja zycie i jeszcze innym .momentami plakac mi sie chce .mi sie wydaje ze czesc tej sztuki zycia to z domu sie wynosi .

93

Odp: wrócił do żony

zwyczajnie oklamal Cie, ze odejdzie od zony.
Znam takich. Przez rok umawial sie ze mna na kawe - ale pewnie liczyl na wiecej, zonaty koles. Po tym czasie mowi mi ze ma zone.
A na portalu randk. na ktorym sie zalogowalam pisza do mnie conajmniej dwaj zonaci.
wczesniej przez rowne piec lat dzwonil do mnie zonaty koles, nalegajac na spotkanie....
Notoryczne przypadki...
Jak byc idealistka w takiej sytuacji.

94

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:

przeciez ja tez zartem jechalam co do bania sie zycia to zebys nie wiem jak mocno sie pilnowala to nic nie da .czlowiek cale zycie sie uczy i tak glupi umiera .ale powiem ci szczerze ze zadziwiaj mnie niektorzy ludzie .sami sobie komplikuja zycie i jeszcze innym .momentami plakac mi sie chce .mi sie wydaje ze czesc tej sztuki zycia to z domu sie wynosi .

Ano jakoś nie załapałam tego żartu... big_smile

Co do tego bania się (nie wiem jak to uczucie dobrze nazwać, więc niech już będzie to "banie się"), to nie jest ono wcale duże, wszak jestem idealistką, ale jak czyta się (i nie tylko) jak postępują zdradzający, czyli kłamią, oszukują, stosują dziwaczne wykręty, to cóż, krótko mówiąc, niedobrze mi się robi. I wolę na tym skończyć.

Mogłabym już w ogóle nie czytać takich historii, ale nie chcę samej siebie umieścić w złotej klatce i uciekać od wszystkiego, a potem jeszcze będę zdziwiona, wolę więc po prostu czytać mniej (i mniej komentować). I pilnować się żeby nie zamieniło się to w jakiś lęk, bo wtedy można na siebie sprowadzić samospełniającą się przepowiednią, a coś w tym jest.


Jeśli chodzi o to twoje zdziwienie innymi ludźmi, to masz na myśli zdrady czy coś innego?

95

Odp: wrócił do żony
ania2000 napisał/a:

Piszecie o oczywistych prawdach? Nie ma czegoś takiego jak oczywista prawda.

Sa aniu,
te oczywiste prawdy zostaly spisane w dekalogu.
To nie zycie podsuwa nam te niestandardowe scenariusze tylko ludzie ktorzy tych prawd nie przyswoili
ludzie, ktorzy zyja wedlug wlasnych "wartosci" bo jest im tak wygodniej, bo maja "pryzmat inny" wink

Dlaczego piszesz ze nie masz szans na inne zycie ?
Kazdy ma szanse, zwlaszcza w tak mlodym wieku jak Ty.
Dalczego godzisz sie na taki uklad ? na zgorzknienie ?
Dlaczego aniu ?

96

Odp: wrócił do żony

No jak to jak. Po prostu.
Idealistą jest się dla siebie.
To jest utożsamianie się z własnymi poglądami, zasadami ... ideałami właśnie.
A to, że podrywają mnie żonaci mężczyźni - nie ma żadnego znaczenia.
Bo jak nie chcę zdradzać - to nie zdradzę.

Świat zewnętrzny nie ma nic do moich ideałów, bo nie robię czegoś na pokaz, tylko dla siebie.
To dla siebie mam swoje zasady i chcę pozostać tożsama z nimi.

97

Odp: wrócił do żony

Dokladnie.
A skoro Ty uwazasz sie za idealistke to nie umowisz sie z takim kolesiem,
nie wejdziesz z nim w zaden uklad,
powiem wiecej - jesli jestes dodatkowo odwazna idealiska ( jak ja wink ) powiesz takiemu doopkowi ze ma spi****** w podskokach do zony swojej.
i tyle.

98

Odp: wrócił do żony

To prawda. Zonatych kolesi, ktorzy próbują podrywać powinno się kasować z miejsca.
Szkoda czasu.

99

Odp: wrócił do żony

No to trochę wyjaśnień.... Z mężem jesteśmy od 17 lat w tym małżeństwem 9. Przez cały ten czas (wyłączając ostatni rok) starałam się jak mogłam. W domu zawsze wszystko dopięte na ostatni guzik - obiadek na stole , pranie zrobione świeże kwiatki w wazonie, wieczorem kolacyjki przy świecach, przebieranki w sexy bieliznę. A do tego niezależna pracująca sama na siebie, na dom, na dziecko. Nigdy o nic się nie prosiłam do daję radę. Ktoś napisał że szkoda że dziecko ma taką matkę... Hmm moje dziecko uważa inaczej i co dzień słyszę mamusiu kocham Cię najmocniej na całym świecie bo poświęcam mu się bez reszty, mnóstwo rzeczy robimy razem i... nie mam sobie nic do zarzucenia a wręcz przeciwnie bo te wszystkie kochane mamusie które udają że robią coś dla dzieci puszczą dziecko do piaskownicy a niech się pobawi a ona sobie już rączek w piasku nie pobrudzi bo woli rozmawiać z innymi mamuśkami które robią to samo, idzie na basen i ogląda jak dziecko pięknie pływa ale sama stópki nie zamoczy bo przecież woda jest mokra.  Ja robię z moim dzieckiem wszytko... jeździmy razem na nartach , grzebiemy się razem w błocie, gramy w piłkę , pływamy - RAZEM nie samo dziecko bo chcę wykorzystać każdą chwilę bo czas za szybko ucieka i nie chcę go zmarnować. Tak wszystko JA robię z moim dzieckiem bo mojego męża nie ma non stop. Non stop wyjazdy bo przecież pracuje na rodzinę (szkoda tylko, że nasze dziecko i ja nic z tego nie mamy - hmm zresztą właściwie nie potrzebuję). Próbowałam rozmawiać - wiele razy. To zawsze kończyło się tak że nie wiadomo o co mi chodzi. Naprawdę nie potrzebowałam wiele - rozmowy i od czasu do czasu przytulenia i pogłaskania po głowie. Wiele razy mówiłam żebyśmy zaczęli wszytko od początku bo to wszytko gaśnie i kończyło się tekstem że musi iść popracować i że jest ok. No i.... poznałam Jego. W podobnej sytuacji , że cały dom był na jego głowie bo żona miała wszystko głęboko w dupie łącznie z dzieckiem. (jego dziecko kiedyś nawet powiedziało do mnie mamo). Wiedziała że się spotykaliśmy, że chodziliśmy razem na spacery, że dziecko bardzo mnie lubi i dopóki nie dowiedziała się że jest coś więcej to nie zależało jej na rodzinie. Ale oczki otworzyły się jak pomyślała że może wszytko stracić. Jakie wszystkie kobiety są beznadziejne i te co zdradzają i te zdradzone. Zdradzone wybaczają i to facet zawsze spada na cztery łapy bo biedaczek zbłądził a zwykle jest tak że żonka po prostu nie dałaby rady być niezależna bo przecież wygodnie jest jak facet utrzymuje dom. Bo jak nagle zacząć wszytko od początku - lepiej wybaczyć i przełknąć smak porażki. Niby go kocha ale tak naprawdę kocha samą siebie i wygodę  bo niby dlaczego miałaby się martwić o wiele spraw. według zdradzonych każda kochanka to k..wa... otóż ja wcale się tak nie czuję. Mam tylko sama do siebie pretensje , że tak mu zaufałam że uwierzyłam że możemy być razem naprawdę szczęsliwi. Roztoczył przede mną wizję naprawdę szczęsliwego związku razem z dziećmi.  Nie chciałam mu rozbijać rodziny... to On sam twierdził , że jest mu źle. To wszytko zawsze działa w dwie strony.
Dlaczego teraz nie odchodzę od męża? Bo moje dziecko pomimo , że przez cały czas nie ma go w domu a jak jest to i tak jakby go nie było to czeka na tatę i nie będę mu fundowała "atrakcji" bez potrzeby. A jeżeli chodzi o mnie to mogę mu spojrzeć prosto z w oczy i powiedzieć , że to co było kiedyś po prostu umarło i jesteśmy razem dla dziecka. A zresztą mój mąż też święty nie jest. Naprawdę kocham tego faceta z którym chciałam ułożyć sobie życie... którego byłam kochanką. Zdecydował inaczej i nie będę mu przeszkadzała w jego decyzjach. Pomimo tego, że 99% z Was pojechało po mnie totalnie bo pewnie większość z Was jest z tej drugiej strony ja nie czuję się jak ostatnia kur..a. bo wiem jaką jestem kobietą. A jeżeli facet albo kobieta zdradza to znaczy że coś jest nie tak. Tak jak pisałam mój  mąż też święty nie jest- dlaczego zdradził? Nie wiem być może dlatego że jestem bardzo poukładana i obowiązkowa i może mu się to znudziło. Dlaczego ja zdradziłam? Bo potrzebowałam bliskości.

100 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-31 01:50:07)

Odp: wrócił do żony
eine_gute_ehefrau napisał/a:
myszka50 napisał/a:

EJ to czy jestes masochistka to sie tyczylo do ciebie .

Was obu, Mysza wink

Jak tak lecisz w przod to dolaczasz do masochistek.tylko na co mi zycie masochistki jak mam poukladane ????pomysl.ale sie usmialam .nie z ciebie !

101 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-31 01:52:29)

Odp: wrócił do żony
eine_gute_ehefrau napisał/a:
myszka50 napisał/a:

mi tez nic nie wiadomo czy moj malenki robaszek nigdy nie zamoczyl gdzies na boku .

Druga, ktora nie wiem co tu robi na tym forum i po jaka cholere czyta to cale szambo ?
masochizm smile

Teraz dopiero doczytalam co nagryzmolilas !czy ty uwazasz ze to forum jest tylko dla ucisnionych przez mezczyzn ,ze ludzie ktorzy maja poukladane zycie tu nie moga zabierac glosu ?ze tam gdzie jest milosc w malzenstwach to my z takich tragedii nie czerpiemy nauki? Jezeli chcesz by zabierano glos w twojej i tylko twojej sprawe zaloz swoj  watek i po sprawie .!!!!i jeszcze ci powiem ze jak poczyta sie w jakich szambach ludzie sie taplaja to docenia sie to co ma .daje do myslenia .pomysl tez

102

Odp: wrócił do żony

neoksa witaj:-) jeśli masz ochotę popisać o tym to pisz.. pomaga;-) napisz mi czy w tej sytuacji Masz z nim jakiś kontakt?? czyli możesz gdzieś  go spotkać?? np praca..ulica..? niewiem sklep? bo jak to mówią co z oczu to z serca.!!! najlepszym lekarstwem jest czas..a boli cholernie..obrazy.. sytuacje wracają..trudno sie na czymkolwiek w tym okresie skupić..wszystko jest szare..serce poranione ..moja sytuacja jest taka że ja mojego byłego kochanka codziennie widuje!!! i to jest codzienne wyrzuty sumienia i kara za moją głupotę..:@  napisz ile czasu u ciebię minęło od rozstania..i nieprzyjemuj się krytyką innych:-)

103

Odp: wrócił do żony
moniaCo napisał/a:

Nie ma to jak generalizowanie i upraszczanie....
Nikt po nikim nie pojechał, tylko dosadnie zwrócił uwagę na kilka kwestii...
Moja droga...ona jest winna, bo to ona zdradziła, a nie jej mąż.

A jeśli chodzi o moja sytuację...mój eks jest wart swojej suczy...


Endi...nic dodać, nic ująć smile

Monia myślę, że tu i ona i on jest winny.
Nie chcę jej usprawiedliwiać, bo jak w związku jest nie tak, to się rozstajemy i nie szukamy wrażeń na boku.
Dziecko nie jest tu wytłumaczeniem.
Już wiele razy spotkałem się z przypadkami gdzie facet perfidnie wykorzystał lichą sytuację kobiety, żony, matki.
Kobieta, która czuje się nie kochana, nie doceniana nie szanowana zwierzy się jakiemuś koledze z pracy, a ten wysłucha, pocieszy, poradzi i to perfidnie wykorzysta a następnie porzuci.
Takich pieprzonych pocieszycieli jest multum Obrazek dodany przez użytkowniczkę. To są krwiopijcy, którzy nie jeden związek rozwalili i takich tylko Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Ludzie popełniali, popełniają i będą popełniać błędy.
Takie jest życie Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Ale kawę z Tobą czy chcesz, czy nie to wypiję.
Pozdrawiam cieplutko Obrazek dodany przez użytkowniczkę

104

Odp: wrócił do żony

Najgorsze jest to ze ludzie nie rozmawiaja ze soba jak im zle w zwiazkach czy malzenstwach.i potem jest jak jest .maz zdiwiony ze ona poszukala sobie pocieszyciela bo nic nie mowila ze to czy tamto nie pasi .druga strona medalu tez jest taka ze maja dobrze a szukaja wrazen ,bo tak naprawde jak sie cos dzieje to sie rozmawia i sie czlowiek decyduje czy cos robia z ta rutyna czy sie rozchodza .autorka mogla trche szybciej pomyslec o rozmowie z mezem a nie rok romansu ,ktory sie zakonczyl jak zakonczyl ,i jak zostala na lodzie to wtedy dziwi sie sie maz nie chce z nia rozmawiac .konsekwencje zdrady sa bolesne dla dwoch stron .

105

Odp: wrócił do żony
myszka41 napisał/a:

neoksa witaj:-) jeśli masz ochotę popisać o tym to pisz.. pomaga;-) napisz mi czy w tej sytuacji Masz z nim jakiś kontakt?? czyli możesz gdzieś  go spotkać?? np praca..ulica..? niewiem sklep? bo jak to mówią co z oczu to z serca.!!! najlepszym lekarstwem jest czas..a boli cholernie..obrazy.. sytuacje wracają..trudno sie na czymkolwiek w tym okresie skupić..wszystko jest szare..serce poranione ..moja sytuacja jest taka że ja mojego byłego kochanka codziennie widuje!!! i to jest codzienne wyrzuty sumienia i kara za moją głupotę..:@  napisz ile czasu u ciebię minęło od rozstania..i nieprzyjemuj się krytyką innych:-)

myszko tu myszka pisze do ciebie :czy jej meza tez boli???ja boli cholernie a jej meza ktory ma rogi???krytyke trzeba umiec przyjac .

106

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:

Najgorsze jest to ze ludzie nie rozmawiaja ze soba jak im zle w zwiazkach czy malzenstwach.i potem jest jak jest .maz zdiwiony ze ona poszukala sobie pocieszyciela bo nic nie mowila ze to czy tamto nie pasi .druga strona medalu tez jest taka ze maja dobrze a szukaja wrazen ,bo tak naprawde jak sie cos dzieje to sie rozmawia i sie czlowiek decyduje czy cos robia z ta rutyna czy sie rozchodza .autorka mogla trche szybciej pomyslec o rozmowie z mezem a nie rok romansu ,ktory sie zakonczyl jak zakonczyl ,i jak zostala na lodzie to wtedy dziwi sie sie maz nie chce z nia rozmawiac .konsekwencje zdrady sa bolesne dla dwoch stron .

Myszko50 i tu się z Tobą zgadzam. Jak jest partnerstwo to i musi być dialog.
Nie ma dialogu, nie ma partnerstwa a są tylko pocieszyciele i pocieszycielki Obrazek dodany przez użytkowniczkę

107

Odp: wrócił do żony
Lexpar napisał/a:
myszka50 napisał/a:

Najgorsze jest to ze ludzie nie rozmawiaja ze soba jak im zle w zwiazkach czy malzenstwach.i potem jest jak jest .maz zdiwiony ze ona poszukala sobie pocieszyciela bo nic nie mowila ze to czy tamto nie pasi .druga strona medalu tez jest taka ze maja dobrze a szukaja wrazen ,bo tak naprawde jak sie cos dzieje to sie rozmawia i sie czlowiek decyduje czy cos robia z ta rutyna czy sie rozchodza .autorka mogla trche szybciej pomyslec o rozmowie z mezem a nie rok romansu ,ktory sie zakonczyl jak zakonczyl ,i jak zostala na lodzie to wtedy dziwi sie sie maz nie chce z nia rozmawiac .konsekwencje zdrady sa bolesne dla dwoch stron .

Myszko50 i tu się z Tobą zgadzam. Jak jest partnerstwo to i musi być dialog.
Nie ma dialogu, nie ma partnerstwa a są tylko pocieszyciele i pocieszycielki http://emotikona.pl/emotikony/pic/0what.gif

No i coz autorka dziwi sie ze maz po jej rocznym romansie nie chce juz nic robic !!!pogadac sobie jest lepiej na forum niz szukac w realu pocieszyciela.wejdz w polozenie tego meza ?!?!?jelen .ona ofiara losu zlapana w szpony pocieszyciela .jednego pojac nie moge ;gdyby kochas sie zgodzil i wzial rozwod ze swoja zona to autorka miala by w nosie meza !!!!jak kochas wystawil ja do wiatru to w ostatecznosci maz bylby juz tez dobry.pisze ze dla dziecka siedziala tyle lat w tym toksycznym zwiazku .zeby dziecko mialo ojca itd !!!ale marzac ze z kochasiem zalozy rodzine juz nie kierowala sie ze dziecko zabierze od ojca .pieprzenie ze dla dobra dziecka sie poswiecala .kierowala sie dobrem dla  swojego tylka .jest maz jest zona i sie rozmawia nawet krzyczy i wtedy podejmuje sie ostateczna decyzje .to nie byo jedno spotkanie to TRWALO ROK .jeden utrzymywal i ona robila dobra mine do zlej gry ,drugi zaspokoil seksualnie .a tak mnie zastanawia ze dala nieodpowiedni tytul swojego postu ,,wrocil do zony,,pytanie a czy on odszedl od zony .mysle ze jego zona to nawet o niczym nie wie .

108

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:
myszka50 napisał/a:

mi tez nic nie wiadomo czy moj malenki robaszek nigdy nie zamoczyl gdzies na boku .

Druga, ktora nie wiem co tu robi na tym forum i po jaka cholere czyta to cale szambo ?
masochizm smile

Teraz dopiero doczytalam co nagryzmolilas !czy ty uwazasz ze to forum jest tylko dla ucisnionych przez mezczyzn ,ze ludzie ktorzy maja poukladane zycie tu nie moga zabierac glosu ?

Nie mysza, nie uwazam.
Ale nie sadzilam ze szczesliwi ludzie maja potrzebe spedzania czasu w takim goownianym miejscu.
Tylko tyle, niepotrzebnie sie tak unioslas wink

109

Odp: wrócił do żony

Neoksa
Przeczytalam... i przykro mi ale  dla mnie nie jestes wiarygodna - zbyt siebie wyidealizowalas.
Przedstawilas tak fakty ze tylko ci aureole zapodac.
Zdrada meza... dziecko kochanka ktore mowi do ciebie mamo... zona kochanka ktora wie o tobie i jest jej to obojetne...
Wszystko super, jedziesz w zdrade na zielonym swietle z napisem  "mam dobre intencje".
Kurcze, tylko ten kochanek jakis dziwny ze sie do tej twojej swietej dobroci nie przekonal...

Ty naprawde nie rozumiesz ze nie mialas prawa ?

110

Odp: wrócił do żony

do myszki 50 z tego co wyczytałam to od 5 lat relacje autorki z mężem są fatalne..od roku miała romans...ją to boli..a dlaczego jej męża ma to boleć????  niewyczytalam żeby o tym wiedział!!! cały czas delegacje...jemu jest tak dobrze jak jest...i do świętych też nienalezy!!!!!!myszko 50 rozmowy w związku jak najbardziej..Ale czasami.można krzyczeć do partnera Ale nie do wszystkich to dociera!!!! wszystko zależy od charakteru człowieka!!!!

111

Odp: wrócił do żony

Cyt .."Dlaczego teraz nie odchodzę od męża? Bo moje dziecko pomimo , że przez cały czas nie ma go w domu a jak jest to i tak jakby go nie było to czeka na tatę i nie będę mu fundowała "atrakcji" bez potrzeby. " Aaaaa czyli bedziesz z męzem tak długo dopóki nie pojawi sie kolejny "kochanek" albo tamten przemysli i wróci.. Hahaha ... I to wszystko dla dobra dziecka..

112

Odp: wrócił do żony

myszka, wykrzyknik oznacza krzyk
a ty krzyczysz i krzyczysz w swojej wypowwiedzi
nie czyta się tego fajnie

113

Odp: wrócił do żony

do myszki 50 syty glodnego nigdy niezrozumie...:-)

114

Odp: wrócił do żony

I wiesz co Neoksa, jeszcze jedna uwaga.
Ukazalas swoj obraz jako cudownej matki ( niech ci bedzie ), przy jednoczesnej bardzo zlej ocenie macierzynstwa tamtej kobiety

Posuwasz sie nawet tak daleko ze to ty jestes lepsza matka dla jej dziecka niz ona sama !
No bo przeciez gdyby tak nie bylo to obce dziecko nie powiedzialoby do ciebie mamo...

de facto zaplanowalas okrasc ta kobiete ze wszystkiego
z meza
dziecka
z jej zycia
bo wedlug ciebie jej na tym nie zalezalo ! nie dbala !
ty dbasz idealnie...
Czy ty slyszysz sama siebie ???

Jak mozna tak daleko wejsc komus z buciorami w zycie ????
I tego nie zauwazyc ??????

Kim trzeba byc, co Neoksa ????

115

Odp: wrócił do żony
End_aluzja napisał/a:

myszka, wykrzyknik oznacza krzyk
a ty krzyczysz i krzyczysz w swojej wypowwiedzi
nie czyta się tego fajnie

być może.. niezwróciłam na to uwagi..może zbyt emocjonalnie podchodzę do tematu przepraszam

116

Odp: wrócił do żony
myszka41 napisał/a:

do myszki 50 syty glodnego nigdy niezrozumie...:-)

myszolku no prosze cie bo kota na ciebie nasle.jak ktos jest szczesliwy w swoim ognisku to co to mam zrozumiec takie talatajstwo .pomysl sobie ze jakas larwa zacznie uwodzic twojego meza .nie ma dla niej wytlumaczenisa .lumpuc sie ,nie odejsc od meza i piec lat sie katowac.przestan bo dajesz jej zielone swiatlo .maz w delegacjach i niby dziecko nie widzislo ojca bo go nigdy nie bylo-wiec na co ona kwitla w tym domu.Kasa bo maz jelen haral  a ta zycia uzywala.szkoda ze jak na randki latala nie pomyslala ze dziecko czeka tez na nia .jak id tylu latsie meczy to dziecko bylo malutkie i co chce powiedziec ze roczne dziecko siedzi i czeka az tatus przyjedzie .w tylku jej sie z dobrobytu poprzewracalo. .do roboty maz powinien ja pognac to by wiedziala co zycie .nastepnie to jest tylko jej wersja .chlop zapieprzal a ta moze miala wymogi zeby jeszcze z nia po sklepach latal .podejdz troche z dystansem do jej problemu ktory ma na wlasne zyczenie .wrocil do zony -czy ona wspomniala w ktoryms poscie ze on odszedl od zony ?!?!

117

Odp: wrócił do żony

mysza50 czy ty czytasz dokładnie? ta kobieta też pracuje!!!! i dba o dom!! probowala wszystkiego..świeże kwiatki ..obiadki..seksi bielizna..ale niema miłości...czy to tak trudno zrozumieć???? tak jak ci napisałam syty głodnego niezrozumie

118

Odp: wrócił do żony

myszka 50 ja jej nie bronię tylko bardzo rozumiem..dziewczyna dba o dom a niema. miłości z strony męża...spotkała faceta w którym się zakochała..były czułe słowa seks.a mąż co? delegacje i niewidzi problemu? to on jest winien niepotrafi rozmawiać pozostawił kobietę samotną!!! i

119 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-01-31 20:06:36)

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:
myszka41 napisał/a:

do myszki 50 syty glodnego nigdy niezrozumie...:-)

myszolku no prosze cie bo kota na ciebie nasle.jak ktos jest szczesliwy w swoim ognisku to co to mam zrozumiec takie talatajstwo .pomysl sobie ze jakas larwa zacznie uwodzic twojego meza .nie ma dla niej wytlumaczenisa .lumpuc sie ,nie odejsc od meza i piec lat sie katowac.przestan bo dajesz jej zielone swiatlo .maz w delegacjach i niby dziecko nie widzislo ojca bo go nigdy nie bylo-wiec na co ona kwitla w tym domu.Kasa bo maz jelen haral  a ta zycia uzywala.szkoda ze jak na randki latala nie pomyslala ze dziecko czeka tez na nia .jak id tylu latsie meczy to dziecko bylo malutkie i co chce powiedziec ze roczne dziecko siedzi i czeka az tatus przyjedzie .w tylku jej sie z dobrobytu poprzewracalo. .do roboty maz powinien ja pognac to by wiedziala co zycie .nastepnie to jest tylko jej wersja .chlop zapieprzal a ta moze miala wymogi zeby jeszcze z nia po sklepach latal .podejdz troche z dystansem do jej problemu ktory ma na wlasne zyczenie .wrocil do zony -czy ona wspomniala w ktoryms poscie ze on odszedl od zony ?!?!

Co Ty tak z tym utrzymywaniem żony przez męża? Przeczytałaś post autorki tematu? Wyraźnie napisała, że dobrze zarabia i na siebie i na dom i na dziecko. A Ty piszesz, że mąż ją do roboty powinien pognać. Twoj post jest nadinterpretacją i Twoim wyobrażeniem. Wiesz lepiej, czy jej dziecko czekało na ojca, czy nie, wiesz, że nie pracuje, wiesz, że jej chłop zapieprzał, a ona po sklepach z nim latała. Nie sądzisz, że za daleko pojechałaś z wyobraźnią?

Nie usprawiedliwiam zdrady ani jej ani też JEJ MĘŻA, bo ten biedny człowiek, zapracowany i zaganiany też zdradził. W tym małżeństwie od dłuższego czasu było źle, to sa naturalne konsekwencje, odpowiedzialność za związek niesie się po połowie. On zdradził, ona zdradziła. Są od siebie bardzo daleko.

Tobie autorko życzę równowagi i szczęścia dla Ciebie i dla męża! Może znajdziecie jeszcze wspólną drogę. Może terapia małżeńska skoro trudno Wam się spotkać w rozmowie?
Jeśli nie, to przecież, nie wszyscy muszą być szczęśliwi wink

120

Odp: wrócił do żony

Dokładnie to samo chciałam napisać. Mysza nie dość, ze kompletnie nie czyta bądź nie potrafi czytać ze zrozumieniem to jeszcze sie z lekka zagalopowala w slownictwie i osadach, pomijając juz fakt, ze jej posty są strasznie infantylne, aż cieżko czytać.


Autorko, znam takie życie i trzymam kciuki za to zeby Wam sie życie ułożyło, czy to razem czy osobno. Walcz o siebie i swoją przyszłość!
Warto! smile

121

Odp: wrócił do żony
myszka41 napisał/a:

myszka 50 ja jej nie bronię tylko bardzo rozumiem..dziewczyna dba o dom a niema. miłości z strony męża...spotkała faceta w którym się zakochała..były czułe słowa seks.a mąż co? delegacje i niewidzi problemu? to on jest winien niepotrafi rozmawiać pozostawił kobietę samotną!!! i

Myszolku to sie bierze rozwod !!!proste i racjonalne
Jak wytlumaczysz teraz to :maz ktory nie patrzyl na jej chwasty w wazonie przepraszam kwiatki i sexi bielizne teraz jej nie chce juz wogole znac .CZY ONA MA AMBICJE I SZACUNEK SAMA DLA SIEBIE JAK JEJ KOCHAS JUZ NIE CHCE TO MAZ MOZE BYC W OSTATECZNOSCI .teraz przypomniala sobie ze moze z mezem jej sie uda przewegetowac poki nowego kochanka sobie nie przygrucha .
Niech ona ma nawet dziesieciu ALE ZANIM SIE DRUGI ZWIAZEK ZACZYNA KONCZY SIE PIERWSZY a nie nie wyszlo jej z kochasiem i nagly powrot do meza .kasa ,glupota ,idiotyzm .

122 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-31 23:55:48)

Odp: wrócił do żony
ania2000 napisał/a:

Dokładnie to samo chciałam napisać. Mysza nie dość, ze kompletnie nie czyta bądź nie potrafi czytać ze zrozumieniem to jeszcze sie z lekka zagalopowala w slownictwie i osadach, pomijając juz fakt, ze jej posty są strasznie infantylne, aż cieżko czytać.


Autorko, znam takie życie i trzymam kciuki za to zeby Wam sie życie ułożyło, czy to razem czy osobno. Walcz o siebie i swoją przyszłość!
Warto! smile

Piszesz jak z klubu ucisnionych przez facetow. Jak moderator nie czysci postow to znaczy ze nie ma problemu ze slownictwem .czytam i czytam i ciezko mi jest uwierzyc w tak perfidne wyrachowanie tej kobiety .maz be kochanek zajefajny ,ale ale ale jak kochanek jej juz nie chce to maz fajny .gdzies sie to mija z normami czlowieka.
Jej zachowanie i postepowanie porownam do Judasza.

123

Odp: wrócił do żony

do myszki 50 ...gdzie ona napisała że mąż fajny.?? dziewczyna cierpi...ma męża nudnego w domu...którego ciągle niema więc z kim i o czym miała rozmawiac? znalazła kochanka który okazał się paskudem który ją oszukał!!! a autorka szukała miłości...porostu złe trafiła bo okazał się pajacem który ją wykorzystał u.zadrwil z jej uczuć!!!!

124

Odp: wrócił do żony
myszka41 napisał/a:

do myszki 50 ...gdzie ona napisała że mąż fajny.?? dziewczyna cierpi...ma męża nudnego w domu...którego ciągle niema więc z kim i o czym miała rozmawiac? znalazła kochanka który okazał się paskudem który ją oszukał!!! a autorka szukała miłości...porostu złe trafiła bo okazał się pajacem który ją wykorzystał u.zadrwil z jej uczuć!!!!

No a teraz maz fajny bo kochas jej juz nie chce ???tak napisalam ze fajny bo chce wrocic do meza .po co ona chce byc dalej z mezem jak taki zapracowany nudziasz z niego .???no odpowiedz mi po co chce byc z nim dalej jak jej tak bylo nie dobrze ze felernego kochanka sobie znalazla!!a moze to faceci sie na niej zaczeli piznawac.tak naprawde jakby tak szanowala rodzine to sxybciej by dopinala do poprawieniarelacji a nie teraz jak kazdy ma dosyc .z braku laku dobry i kit.jak tyle zarabia jak jest samowystarczalna to na co jej intruz ktory tyle nudy w jej zycie wsadzil

125

Odp: wrócił do żony
Filoletowa napisał/a:
myszka50 napisał/a:
myszka41 napisał/a:

do myszki 50 syty glodnego nigdy niezrozumie...:-)

myszolku no prosze cie bo kota na ciebie nasle.jak ktos jest szczesliwy w swoim ognisku to co to mam zrozumiec takie talatajstwo .pomysl sobie ze jakas larwa zacznie uwodzic twojego meza .nie ma dla niej wytlumaczenisa .lumpuc sie ,nie odejsc od meza i piec lat sie katowac.przestan bo dajesz jej zielone swiatlo .maz w delegacjach i niby dziecko nie widzislo ojca bo go nigdy nie bylo-wiec na co ona kwitla w tym domu.Kasa bo maz jelen haral  a ta zycia uzywala.szkoda ze jak na randki latala nie pomyslala ze dziecko czeka tez na nia .jak id tylu latsie meczy to dziecko bylo malutkie i co chce powiedziec ze roczne dziecko siedzi i czeka az tatus przyjedzie .w tylku jej sie z dobrobytu poprzewracalo. .do roboty maz powinien ja pognac to by wiedziala co zycie .nastepnie to jest tylko jej wersja .chlop zapieprzal a ta moze miala wymogi zeby jeszcze z nia po sklepach latal .podejdz troche z dystansem do jej problemu ktory ma na wlasne zyczenie .wrocil do zony -czy ona wspomniala w ktoryms poscie ze on odszedl od zony ?!?!

Co Ty tak z tym utrzymywaniem żony przez męża? Przeczytałaś post autorki tematu? Wyraźnie napisała, że dobrze zarabia i na siebie i na dom i na dziecko. A Ty piszesz, że mąż ją do roboty powinien pognać. Twoj post jest nadinterpretacją i Twoim wyobrażeniem. Wiesz lepiej, czy jej dziecko czekało na ojca, czy nie, wiesz, że nie pracuje, wiesz, że jej chłop zapieprzał, a ona po sklepach z nim latała. Nie sądzisz, że za daleko pojechałaś z wyobraźnią?

Nie usprawiedliwiam zdrady ani jej ani też JEJ MĘŻA, bo ten biedny człowiek, zapracowany i zaganiany też zdradził. W tym małżeństwie od dłuższego czasu było źle, to sa naturalne konsekwencje, odpowiedzialność za związek niesie się po połowie. On zdradził, ona zdradziła. Są od siebie bardzo daleko.

Tobie autorko życzę równowagi i szczęścia dla Ciebie i dla męża! Może znajdziecie jeszcze wspólną drogę. Może terapia małżeńska skoro trudno Wam się spotkać w rozmowie?
Jeśli nie, to przecież, nie wszyscy muszą być szczęśliwi wink

wiesz czemu ja tak z tym utrzymaniem zony ??to ci odpowiem .z jakich pobudek ona chce byc teraz z mezem ???NIE KOCHA JEGO ,wiec czemu ?bo kochanek tez juz jej nie chce ??
Nie pisz ze maz ja zdradzil bo tego nie wiemy znamy tylko wersje jednej strony.o dziecku czekajacym na ojca to autorka pisala. .tylko szkoda ze jak mamusia chodzila na podboje nie martwila sie zeby czas poswiecic dziecku .nie jestem na twojej terapii zebym myslala tak jak ty mnie bys chciala pokierowac .

126

Odp: wrócił do żony
myszka41 napisał/a:

znalazła kochanka który okazał się paskudem który ją oszukał!!!

Jedyna kobieta, ktora oszukal ten paskud jest jego zona.
To jej przysiegal
milosc
wiernosc
i uczciwosc...

127

Odp: wrócił do żony

No bo jak kochanka moze poczuc sie oszukana wlazac z buciorami w czyjes zycie .?

128

Odp: wrócił do żony

tak samo ona wlazla z buciorami w jego życie..jak on w jej życie..do tanka trzeba dwojga..

129

Odp: wrócił do żony
myszka41 napisał/a:

tak samo ona wlazla z buciorami w jego życie..jak on w jej życie..do tanka trzeba dwojga..

Tanka?

130

Odp: wrócił do żony
myszka50 napisał/a:
Filoletowa napisał/a:
myszka50 napisał/a:

myszolku no prosze cie bo kota na ciebie nasle.jak ktos jest szczesliwy w swoim ognisku to co to mam zrozumiec takie talatajstwo .pomysl sobie ze jakas larwa zacznie uwodzic twojego meza .nie ma dla niej wytlumaczenisa .lumpuc sie ,nie odejsc od meza i piec lat sie katowac.przestan bo dajesz jej zielone swiatlo .maz w delegacjach i niby dziecko nie widzislo ojca bo go nigdy nie bylo-wiec na co ona kwitla w tym domu.Kasa bo maz jelen haral  a ta zycia uzywala.szkoda ze jak na randki latala nie pomyslala ze dziecko czeka tez na nia .jak id tylu latsie meczy to dziecko bylo malutkie i co chce powiedziec ze roczne dziecko siedzi i czeka az tatus przyjedzie .w tylku jej sie z dobrobytu poprzewracalo. .do roboty maz powinien ja pognac to by wiedziala co zycie .nastepnie to jest tylko jej wersja .chlop zapieprzal a ta moze miala wymogi zeby jeszcze z nia po sklepach latal .podejdz troche z dystansem do jej problemu ktory ma na wlasne zyczenie .wrocil do zony -czy ona wspomniala w ktoryms poscie ze on odszedl od zony ?!?!

Co Ty tak z tym utrzymywaniem żony przez męża? Przeczytałaś post autorki tematu? Wyraźnie napisała, że dobrze zarabia i na siebie i na dom i na dziecko. A Ty piszesz, że mąż ją do roboty powinien pognać. Twoj post jest nadinterpretacją i Twoim wyobrażeniem. Wiesz lepiej, czy jej dziecko czekało na ojca, czy nie, wiesz, że nie pracuje, wiesz, że jej chłop zapieprzał, a ona po sklepach z nim latała. Nie sądzisz, że za daleko pojechałaś z wyobraźnią?

Nie usprawiedliwiam zdrady ani jej ani też JEJ MĘŻA, bo ten biedny człowiek, zapracowany i zaganiany też zdradził. W tym małżeństwie od dłuższego czasu było źle, to sa naturalne konsekwencje, odpowiedzialność za związek niesie się po połowie. On zdradził, ona zdradziła. Są od siebie bardzo daleko.

Tobie autorko życzę równowagi i szczęścia dla Ciebie i dla męża! Może znajdziecie jeszcze wspólną drogę. Może terapia małżeńska skoro trudno Wam się spotkać w rozmowie?
Jeśli nie, to przecież, nie wszyscy muszą być szczęśliwi wink

wiesz czemu ja tak z tym utrzymaniem zony ??to ci odpowiem .z jakich pobudek ona chce byc teraz z mezem ???NIE KOCHA JEGO ,wiec czemu ?bo kochanek tez juz jej nie chce ??
Nie pisz ze maz ja zdradzil bo tego nie wiemy znamy tylko wersje jednej strony.o dziecku czekajacym na ojca to autorka pisala. .tylko szkoda ze jak mamusia chodzila na podboje nie martwila sie zeby czas poswiecic dziecku .nie jestem na twojej terapii zebym myslala tak jak ty mnie bys chciala pokierowac .

Przede wszystkim nie chcę nikogo nigdzie kierować, to Twoje odczucia, nie moje potrzeby wink Nie obarczaj mnie odpowiedzialnością za swoje uczucia.
Poza tym, rozumiem, że nie wierzysz autorce tego tematu. Rozumiem to, bo ja nie wierzę Tobie i Twoje słowa i interpretacja tego, co dzieje się w ich małżeństwie nie sa żadną prawdą. Zwyczajnie, nie masz pojęcia, co tam się dzieje i wymyślasz sobie historie. Zapewne po coś jest Ci to potrzebne, nie moja sprawa.
W taki sposób w ogóle nie chce mi sie z Tobą rozmawiać wink
Pozdrawiam!
Eot

Posty [ 66 do 130 z 142 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026