Prawdę mówiąc, to ja też na początku zgłupiałam z tą dietą. Każdy mówi i pisze coś innego.
U mnie wyglądało to tak: na początku jadłam prawie wszystko poza wzdęciowymi, smażonymi rzeczami, cytrusami i czekoladą. I Małej do 4-5 tygodnia nic nie było.
Potem (od mniej więcej 4 tygodnia) córa zaczęła wisieć mi na piersi co godzinę albo pół. Domagała się non stop. Po paru takich dniach zaczęły się kolki. Pierwsze co, to obwiniałam siebie i swoją dietę, więc przeszłam na taką bardzo ostrą - gotowane mięsko, marchewka, ziemniaki, rosołek, krupniczek, chleb z masłem i chuda wędlinka. Do tego woda i herbatka laktacyjna. No i banan. Nic więcej. Tak mam do dzisiaj, ale już powoli dietę rozszerzam. Co dwa dni jakiś nowy składnik (była już rukola, makaron, kasza gryczana, cukinia, dzisiaj jajko).
Pediatra powiedziała, żeby nie pozwalać tak Małej wisieć na cycu co godzinę, bo pokarm matki trawi się ok. 2,5 h, więc te jelitka będą cały czas przeciążone. Więc pilnuję, żeby odstępy nie były mniejsze niż 2 godziny. W razie czego podaję 50 ml herbatki Hipp z kopru włoskiego. Jak na razie pomaga, mimo iż po nocach śni mi się founde czekoladowe, lody waniliowe i inne zakazane przyjemności
.
Zastanawia mnie tylko to, że dzieci na mleku modyfikowanym też mają kolki. Bo tak naprawdę to wcale nie jest powiedziane, że to chodzi o dietę matki, tylko o niedojrzałość układu pokarmowego.
Kaska, na ulotce jest napisane, że to głównie o wzdęcia chodzi. Z tego co wiem, to dzieci karmione tylko piersią mogą nawet dwa dni kupki nie robić, bo mleko matki może być trawione w całości. Moje dziecię, to teraz jak nie śpi i nie je to marudzi. Nosimy ją na zmianę na rękach, a ona marudzi i popłakuje. Uspakaja się jak puszczamy muzykę rockową i jej śpiewamy
. Czy takie marudzenie to normalne?
Malamiki, to super że już w domku
. Cieszcie się Maleństwem i zbierajcie siły na dalsze tygodnie
. A dietę raczej trzymaj i ostrożnie wprowadzaj nowe rzeczy.
Dobrej nocki dla Was
!