netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Niezdecydowana żona - moja historia

235 odpowiedzi47 582 wyświetleniazałożony przez zodiac87, 31.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niezdecydowana żona - moja historia

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 236 z 236 ]

196 Ostatnio edytowany przez zwiazkowy_len (2014-02-07 18:20:52)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Wiem Zodiacu. Przed wczoraj miałem gorszy dzień, powiedziała coś co nie powinna, nawet jeżeli to nie jest tak jak ja to odebrałem. Zacząłem czytać od początku Twój temat, bo wiedziałem, że ma szczęśliwe zakończenie i pomoże mi poznanie dokładnie Twojej drogi i polepszenie humoru wink. Te dwie strony pomogły ze świadomością tego że na koniec wyszedłeś na prostą. Wcześniej nie czytałem słowo w słowo wszystkiego. Póki co kończę drugą stronę i rzekłbym że 85-90% jest identyczne ;p
Dziś mega balet się szykuje, nastrój zaj... także będzie szeroko big_smile
Idę na "gąski" haha...

Mam tylko nadzieję, że jutro nie popłynę jak ona wyjdzie ;p Chyba że znajdę chętnych na sobotnie wyjście także. Ktoś chętny? wink
Dobra już kończę, bo to nie mój "zeszyt" i tylko bazgrolę ;p

197 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-02-09 21:34:40)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

No a u mnie sie dużo działo przez weekend smile

To miejsce jest rodzajem mojej terapii wiec opisuje Wam ty wszystko bardzo szczerze. Inaczej byłoby to bez sensu...

Była u mnie z piątku na sobotę na noc moja koleżanka. Wypilismy winko gadaliśmy chyba do 4 rano. Po czym po dżentelmeńsku każdy do innego pokoju i spać smile strasznie kocha osobę, która nie tak dawno zostawiła. Miała mocne powody i nie dziwie sie jej. Myślałem, ze to nie jest możliwe, ale zawsze mi sie wydWalo, wręcz byłem pewny, ze jezeli facet i kobieta maja jakiś tam łącznik emocjonalny, jak w tym przypadku miedzy nami, to któraś strona moze oczekiwać czegoś wiecej... Dla mnie jest mega aseksualna, choć pewnie podoba sie facetom. Z jej strony czuje podobnie...

Było miło. Odprezylismy sie na maksa inobydwoje zapomnieliśmy o naszych problemach.

Wczoraj spotkałem sie z z moja żona. Długo rozmawialiśmy. Były pocałunki, przytulania itd. Czułem sie dobrze. Była propozycja wyjścia wieczorem z jej znajomymi, ale odmówiłem. Miałem inne plany.

Pewnie powiecie: "dziwna sytuacja".

Spotkanie zaczęło sie bardzo dyplomatycznie, wręcz szukaniem tematu do rozmowy. Cały czas widziałem, ze cos jest u niej nie tak, znamy sie nie od dziś, wiec potrafię wyczuć kiedy jest cos na rzeczy. Powiedziała, ze jest jej źle, ale przy mnie czuje sie dobrze. Tęskni za mną, za mieszkaniem. Chciałaby wychodzić ze mną, poznawać nowe miejsca, ale tez chce czegoś czego nigdy nie chciała np. Spędzić cały dzień na lenistwie tylko ze mną.

Powiedziałem jej prawdę. Zawsze to robię. Ze sa dni kiedy za nią tęsknię ale zdecydowanie wiecej jest takich, kiedy czuje sie dobrze będąc sam, bez niej. Bardzo ja to zabolało... Powiedziała, ze jesteśmy na innych etapach. Ja jestem tam, gdzie ona juz była.

Było mi wczoraj bardzo dobrze. Przypomniały mi sie początki.

Lecz z drugiej strony widząc jej zachowanie, wręcz wyraz szczęścia na twarzy -PRZERAZIŁEM SIE. Jej życiem, decyzjami rządzą skrajne emocje. Z piekła do nieba. Raz kocha raz nie kocha.

Bardzo sie zmieniłem. BARDZO. Widzę, ze dojrzałem jako facet. 

Pewnie jakiś czas temu po takim spotkaniu lecialbym w tej chwili do niej. A dziś? Nie zrobiło to na mnie jakiegoś większego znaczenia.

Dlaczego?

Nigdy nie zaufam, co uważam za podstawę związku, osobie, która wszystkie życiowe decyzje podejmuje pod wpływem chwili, mocnych emocji. Wczoraj potrzebowała swobody bo sie dusila wiec "do widzenia nie kocham Cie", dziś potrzebuje Ciebie wiec chce być z Tobą.

Mimo wszystko pozytywnie. Moze wyglada to jak krok w tył. Nie uważam tak. Raczej do przodu.

Pozdrowienia dla ludzi, którzy CHCĄ być szczęśliwi smile

198

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

"Powiedziałem jej prawdę. Zawsze to robię. Ze sa dni kiedy za nią tęsknię ale zdecydowanie wiecej jest takich, kiedy czuje sie dobrze będąc sam, bez niej. Bardzo ja to zabolało... Powiedziała, ze jesteśmy na innych etapach. Ja jestem tam, gdzie ona juz była."

Nie wiem czy Ty się pomyliłeś pisząc, czy tak powiedziała. Jeżeli tak powiedziała to raczej ona jest na etapie w którym Ty już byłeś. Przecież to ona się bawiła, a teraz po całkowitej utracie Ciebie jako partnera to ona przeżywa to co Ty wcześniej.
Potwierdza się po raz kolejny, że większość kobieta ma problem z walką o związek. Robi się nudno to uciekają, nie walczą, nie pokażą, że życie może być inne jak w związku nudą zawieje. Niby zgadzają się na ponowną próbę, ale same się wtedy nie starają.
Dlatego często sprawdza się zasada kontrastu, widzi że jest wszystko z Tobą ok i rodzą się w głowie myśli różne, że jakim cudem, tak być nie może że beze mnie jest szczęśliwy.
Żyj, żyj, żyj i bierz ile się da, bo z tego co czytałem to dałeś już sporo. Twoja kolej.
Ja chwilowo wpadłem w bagno i powoli ponownie z niego wychodzę.
Pozdrawiam.

199

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Miałem na myśli to, ze janteraz właśnie jestem na etapie poznawania samego siebie i budowania wlasnejnwartosci na nowo. Ja nie szaleje. Bardziej układam sobie pewne rzeczy.... Wydaje mi sie, ze ona jest gotowa popróbować.  Ja na tym etapie nie jestem i nie wiem czy kiedykolwiek będę. Nie zanosi sie.

Właśnie mi napisała smsa, ze czuje sie jakby mi sie napraszala. I ze chyba chce być teraz sam dlatego nie będzie mi zawracała głowy...

200

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Doskonałe, manipulanckie zagrywki. Nie identyczne, ale podobne... Oj te bidulki... One chyba są z innego wszechświata, a nie z wenus.

201

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Jakbyście zinterpretowali takiego smsa?:

Nie chcę używać sformułowań typu "spróbujmy jeszcze raz" itp. Nie chcę próbować... Jeżeli chcemy żyć razem to nie mogą być próby, tylko mamy tego obydwoje chcieć. A nie wiem czy Ty chcesz... Czy teraz, czy w ogóle ze mną... Nie chcesz być sam-ale to nie znaczy, że chcesz być że mną smile.

202

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Chcę wrócić smile jeżeli ją kochasz,jeżeli jest jeszcze szansa... hmm ja bym spróbowała smile
tylko wiesz,musi zrozumieć,że na słowach się nie kończy,czyny i jeszcze raz czyny...trzymam kciuki za Was.

203

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Chce wrócić. Jeśli to prawdziwa miłość,  spróbuj.  Zawsze warto walczyć,  ale ten nowo-stary związek musi mieć solidny fundament. Pytanie,  czy będziesz mógł ponownie zaufać?

204

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Jakbyście zinterpretowali takiego smsa?:

Nie chcę używać sformułowań typu "spróbujmy jeszcze raz" itp. Nie chcę próbować... Jeżeli chcemy żyć razem to nie mogą być próby, tylko mamy tego obydwoje chcieć. A nie wiem czy Ty chcesz... Czy teraz, czy w ogóle ze mną... Nie chcesz być sam-ale to nie znaczy, że chcesz być że mną smile.

Ano role się odwróciły wink. Ach ta potęga chłodu i braku walki. Teraz Ty rozdajesz karty. Możecie spróbować, ryzykujesz tylko swój czas, bo już wiesz że bez niej dasz sobie radę.
Ewentualne ponowne zejście należałoby potraktować jako budowlę od nowa. Solidne fundamenty i jakieś reguły gry należałoby nakreślić tak, aby znowu jedna ze stron nie starała się za bardzo bez wzajemności.
Swoją drogą uczucia Twojej pani to prawdziwa sinusoida smile

205

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Karolina... Spokojnie.

Ona jest osoba, która kierują skrajne emocje. W zasadzie rządzą jej życiem. Dziś chce tego jutro bez powodu czegoś innego...

Dlatego nie czuje tego. Z jednej strony chcę, z drugiej nie. Nie czuje do niej tego co jeszcze pół roku temu. A mi takie cos jest potrzebne w związku. Nie potrafię jej zaufać. A bez tego cieżko będzie dać jej te uczucia, które dawałem...

Nie robię nic. Jestem świadomy, ze mogę przegapić moment do odbudowy. Mimo tego godze sie na to. Odzyskałem spokój. Patrzę teraz raczej na mnie niż na nas...

206

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Tylko swój czas lub aż swój czas. Rób jak czujesz, uczucia z serca przefiltruj tylko przez rozum, a wszystko będzie jasne. Własny spokój jest najważniejszy. Będąc na Twoim miejscu w mojej obecnej sytuacji, pewnie bym popłynął. Widzę jak mi jeszcze brakuje do Twojego etapu. Blokuje mnie jej obecność.

207

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
assassin napisał/a:

Ano role się odwróciły wink

Dobra puenta. A, że dobra - sms, który otrzymałem 5 minut temu:

"Role się odwróciły, ale cóż wszystko ma swoją cenę... Ja wiem czego chce, ale Ty chcesz chyba zupełnie juz czegoś innego? Idę spać" Czyli jej słowo ostatnie, a ja mam teraz myślec.... Czuje, że się mną,  mimo  wszystko, manipuluje pisząc takie coś.

208 Ostatnio edytowany przez zagubiona4994 (2014-02-11 01:03:49)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Tak, masz rację, chce manipulować Tobą. Teraz chce Ci pokazać że jednak nie byłeś jej obojętny, tęskni, czyli coś czuje...

Ale szczerze... Jak masz stworzyć fundamenty do czegoś normalnego, jak masz ją znowu szczerze kochać jak ona nie wie czego chce, raniła Cię, miała Cię głęboko... w kieszeni.

Ja nie potrafiła bym wrócić. Za wiele się rzeczy wydarzyło.

209

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Czas odrzucić poroże i rozpocząć nowe życie. To nie jest niezdecydowana żona, to osoba nie mająca szacunku do Ciebie.

210 Ostatnio edytowany przez Obsmiechuj (2014-02-11 18:19:17)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Wybacz Zodiac... Ale pieprzysz 3 po 3. Powiem Ci jedno. Nic sie nie zmieniles, jestes jeszcze dalej niz na poczatku. Zachowujesz sie jak rozdygotana galareta. Analizujesz kazdego jej smsa, co gorsza przytaczasz je nam zebysmy to tez robili. Nie zdystansowales sie ani troche. "nie chce jej ple ple, ide tam z ciekawosci, tylko i tyle" a potem, wiecie co byly przytulanki, calusy yikes Wybacz ale co to ma byc?! To jak dystansujesz sie czy jednak nie? Bo chyba nie powiesz mi, ze jestes takim kozakiem, ze nie robi to na Tobie wrazenia. Jara Cie to bo Pani teraz za Toba biega i adoruje. A wiesz dlaczego? Bo jej uciekasz, a ona nie ma nikogo na horyzoncie - i taki jest tylko tego powod. Mechanizm jest zawsze taki sam. Twoje samopoczucie ciagle jest uzaleznione od niej, cieszysz sie bo teraz Ty jestes kroliczkiem. Wybacz chlopie ale zgubiles gdzies po drodze swoje jajka i coraz bardziej sie od nich oddalasz, wpadajac w coraz wieksze bagno. Nie zrobiles zadnych postepow, na wlasne zyczenie. Aa idz jeszcze wyjasniaj po raz milionowy na kawke, to Ci napewno pomoze. Prawda jest taka, ze odwyk polega na calkowitym odstawieniu. Masz w glowie wieksze siano niz na poczatku tego tematu.

211

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

duzo racji maja poprzednicy.. ty chyba nie wyleczyles sie z niej do konca wink nie obraz sie ale ja dalej uwazam ze ta twoja kobieta ma/miala kochanka.. moze juz nie ma albo jest niezdecydowany i dlatego ona tak kreci Toba wink

212

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
wiktoRR napisał/a:

duzo racji maja poprzednicy.. ty chyba nie wyleczyles sie z niej do konca wink nie obraz sie ale ja dalej uwazam ze ta twoja kobieta ma/miala kochanka.. moze juz nie ma albo jest niezdecydowany i dlatego ona tak kreci Toba wink

Albo najprawdopodobniej dowiedziała się, że ma żonę, której nie zamierza zostawiać i z nią było to tylko "zabawa w gruszki". Swoją drogą Zodiac możesz ją podpytać, jak tam wyglądają jej relacje z wspominanym "przyjacielem". Jak powie, że już z nim nie kontaktuje się, to masz odpowiedź jak na talerzu. Swoją drogą Ona Tobą dalej manipuluje, a nie zabiega o Ciebie.

213 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-02-11 21:29:08)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Trochę mnie zjechaliscie smile. Ale to dobrze. Zawsze wiecej punktów widzenia to lepiej.

Czy sie z niej nie wyleczylem? Jezeli to oznacza, ze nie potrafię żyć bez niej, to tak wyleczylem sie. Wierzcie mi czy nie wink

Nie jesteśmy razem i na to sie nie zanosi w najbliższym czasie.

Oczywiście, ze cos do niej czuje. Myśle, ze czuć będę zawsze i nie ma nic w tym nic dziwnego. Fakt te uczucia bedą sie pewnie zmieniać.

Moim zdaniem takie spotkanie było mi bardzo potrzebne. Jeszcze pół roku temu po takim czymś lecialbym za nią jak piesek. A teraz! Pożegnaliśmy sie po kawie i każdy poszedł w swoją stronę. Mimo wszystko poczułem sie jeszcze silniejszy wink A wiecie dlaczego? Bo mimo wszystko nie wierze w autentyczność i  jej stałość. To raczej była dla niej magia chwili, znowu emocje znowu adrenalina - Ona bez tego nie  potrafi żyć...

Wiem, ze mogę żyć bez niej bo żyję  smile i to moim zdaniem jest najlepsza odpowiedzią na powyższe posty.

Wiem, ze to chyba znaczy tyle samo co nie kocham jej taka miłością, która pokochałem.

Dzięki za posty!!

214

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Co tam u Ciebie zodiacu?Jak sie sprawy maja?

215

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

zodiac87 No właśnie co tam nowego?? Mam nadzieję, że wszystko okey.

216 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-02-26 14:42:12)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Żyje smile

Zona chce wrócić. Powiedziała mi wszystko. Podobno to juz skończone. I nie czuje ze mnie zdradziła ponieważ jestesmy w separacji smile

Zauroczyla sie. Po tym jak sie wyprowadziła spała z nim.

Moja koleżanka chce czegoś wiecej. Ja nie i nie bede jej oszukiwał. Także w tym momencie nawet nie mam z kim pogadać. Bo urwałem z nią kontakt.

Dużo pracuje dbam o siebie poznałem wielu ciekawych ludzi.

Moja zona zaczęła leczyć sie na depresje.

Wiosne czuć smile wszystkiego dobrego!!:):):):):)

217

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Czyli niestety tak jak myslelismy.. ale fajnie ze tak sie ogarnales smile) tak trzeba smile

Trzymaj sie tam smile

218

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Jeszcze raz dziękuje Wam za wsparcie i pomoc. Bede tu zaglądał smile

219

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Przedtem separacja byla jej potrzebna na swobodne rozwijanie romansu, teraz jest usprawiedliwieniem.
Brak wyrzytow sumienienia u zdradzacza, znajdowanie sobie usprawiedliwien dla zdrady to z?y prognostyk na przyszlosc ,,,

220

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Żyje smile

Zona chce wrócić. Powiedziała mi wszystko. Podobno to juz skończone. I nie czuje ze mnie zdradziła ponieważ jestesmy w separacji smile

Zauroczyla sie. Po tym jak sie wyprowadziła spała z nim.

Moja koleżanka chce czegoś wiecej. Ja nie i nie bede jej oszukiwał. Także w tym momencie nawet nie mam z kim pogadać. Bo urwałem z nią kontakt.

Dużo pracuje dbam o siebie poznałem wielu ciekawych ludzi.

Moja zona zaczęła leczyć sie na depresje.

Wiosne czuć smile wszystkiego dobrego!!:):):):):)

Jakoś mi się nie chce wierzyć w szczerość powrotu Twojej żony. Zwłaszcza, że brak u niej skruchy.
Tak naprawde zostałeś zdradzony, a Twoja żona próbuje się przy tym wybielić by móc do Ciebie wrócić. Prawda jest jednak taka, że gdyby romans jej wyszedł to miała by Cię w głębokim poważaniu.
Co jednak innego ma zrobić jak kochaś kopnął ją w cztery litery jak nie wrócić do Ciebie?
Miej szacunek do siebie i nie pozwól być kimś na przeczekanie aż do momentu gdy na horyzoncie znów pojawi się jakiś cudowny amant.


Po za tym tak jak napisał Secondo1 brak wyrzutów sumienia to zły prognostyk. Dla niej tak naprawdę nic złego się nie stało. A dla Ciebie?

221

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Też myślę,że ona separacje traktowała jak możliwość,sposobność do romansu.
Nie wyszło,przestraszyła się cholera wie?
Teraz jest depresja tylko z jakiego powodu? Że nie wyszło z kochankiem czy z powodu straty Ciebie?
No i ten brak wyrzutów sumienia nie jest dobrym znakiem,ponieważ raz jej się udało może udać się i kolejny..

222

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
KoralinaW napisał/a:

Też myślę,że ona separacje traktowała jak możliwość,sposobność do romansu.
Nie wyszło,przestraszyła się cholera wie?
Teraz jest depresja tylko z jakiego powodu? Że nie wyszło z kochankiem czy z powodu straty Ciebie?
No i ten brak wyrzutów sumienia nie jest dobrym znakiem,ponieważ raz jej się udało może udać się i kolejny..

Słuszna uwaga, szczególnie w kwestii co jest powodem depresji smile Jestem pewien, że jej kochanek był "zajęty", zresztą jak często zdarza się w takich scenariuszach. Z jednej strony mi ją naprawdę żal, bo nieźle pogubiła się i nawarzyła kaszy. Ale z drugiej strony Zodiac nie może jej dać warunkowego wybaczenia, bo nie wiadomo co będzie znowu w kolejnym zauroczeniu się. Ta historia jest dobrym przykładem jak kurcze można zaniedbać stabilność i dobro rodziny z powodu braku rozmów i kompromisu. To że byle wrażliwość może rozwalić rodzinę.

223

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Rockfor ale Ty bledy sadzisz tongue ("żal mi ją", "założę się na" etc.). Czytaj wiecej ksiazek wink

Do sedna: jestem pod wrażeniem calej historii. Zwlaszcza pod wrazeniem zachowania tej kobiety. Jest jak kapryśna nastka. Straszne, co wyprawia. Rozumialabym jeszcze, gdyby bawila sie jakims facetem, na ktorym jej nie zalezy, ale takie zachowanie wobec meza, w dodatku oddanego i kochajacego, to naprawde przegiecie. Wybacz, autorze, ale uwazam, ze fatalnie wybrales. Glupia babke bez charakteru. Na przyszlosc prosze nie pakuj sie szybko w zwiazek z kims, kto Cie zauroczy. To najczestszy blad, jaki sie popelnia. Jest jeszcze niebezpieczenstwo "lecenia" na roznego typu gwiazdy imprezowe, przebojowe, wygadane- mam wrazenie, ze takie lwy i lwice salonowe to najczesciej nic dobrego w normalnym zyciu we dwoje- ego wielkie i nierowno pod sufitem. Nie patrz na pozory, patrz glebiej. Co z tego, ze zabawowa i wygadana. Podkreslam jeszcze raz, co z tego.

224

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Co słychać u Ciebie zodiac?

225

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Ehh tak czytam i czytam.. ta Twoja żona poprostu głupia jest, ze ma takiego faceta i tego nie docenia.. szuka przygód. Pusc ja w cholere - predzej czy pozniej napatoczy sie na.jej drodze jakis iduota i bedziesz musial wychowywac nie swoje dziecko.
Ile bym oddala za takiego faceta  sad

226

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

dokładnie sama bym chciała takiego faceta jak ty:)  a ona cie nie docenia i nie szanuje

227

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Bardzo ociekawy teamt - mysle, ze jestem w podobnej (jednak paradoksalnie zupelnie innej) sytuacji.
moja zona zupelnie nie wie czego chce, a ja swoim zachowaniem chyba pogaarsza msprawe.
Szacun dla Ciebie Zodiak, ze potrafiles sie zebrac w sobie i postawic sprawe jasno - wiem jakie to trudne walczyc z wlasnymi uczuciami.

Przede mna zapewne podobna droga jak przed Toba, kocham moja zone - stracilem jednak do niej zaufanie.
Jestem przekonany, ze juz nigdy nie bedzie tak jak bylo kiedys, bez wzgledu na to jak zakonczy sie moja opowiesc.

Niektore osoby na tym forum wydaja sie byc bardzo ostre i szorstkie, jednak potrzebny jest kubel zimnej wody, zeby przejrzec na oczy.

228

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Dla mnie na zawsze chyba niepojęte pozostanie jak można wstydzić się rozmawiać o swoich potrzebach z kimś, kogo się kocha.
Co innego gdy od początku nie ma chemii, niedopasowanie, etc. Ale kiedy to wszystko było, w pewnym momencie wkrada się rutyna -ok, ale przecież na tym życie polega: codzienność, spokój i rutyna.
Nie wiem co jest z tym światem..Czy ludzie naprawdę uwierzyli, że życie może wyglądać jak w jakimś tanim harlequinie czy soft porno 24/24?

Wystarczyło by żeby powiedziała Ci jak masz ją dotykać, co i jak lubi.. ale nie, dziewczynka zrobiła buzię w odwróconą podkówkę i się obraziła na świat i autora, że hormonki opadły.

Boże, strzeż mnie od takiej "miłości"..

229

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Witam Wszystkich po dosyć dlugiej przerwie smile

Postanowiłem napisać dalszy ciąg mojej historii, głównie ze względu na to, że czuje się zobowiązany, by to uczynić, wobec osób, które śledziły moj temat i służyły radą.

Pod koniec marca postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Z tym zaczeliśmy na nowo:

Czerwona lampka nr.1

Jak się okazało, w okresie gdy byliśmy w separacji (po wyprowadzeniu się mojej żony z domu) przespala się ona z jej kolegą z pracy. Z tym samym, z którym tak namiętnie smsowala ukrywając telefon (początek wątku) co moim zdaniem, biorąc pod uwage czas jaki to trwało jest po prostu zdradą emocjonalną. Do tej pory mi nie powiedziala kim on jest. Bo On by tego nie chciał (jest w związku). Na pytanie dlaczego tego nie kontynuowała odpowiedziala - Bo nie byłabym z nim szczęśliwa. Dlaczego to zrobila? Bo była sama, potrzebowała ciepla i bliskości. Oczywiście wyciągnąłem to z niej - sama nie powiedziala. Czy przespała się z nim raz? NIE WIEM smile Lojalność wobec "kolegi" z pracy okazała się ważniejsza ode mnie. Chciałem poznać wszystko. Oczyścić, wyzerować.

Jak to widzę dziś? Zobaczyła, że koleś nie śpieszy się by ukladać z nią sobie życie. Służy raczej mu jako obiekt do bzykanka. A że jest ona b. bystrą kobietą postanowiła nie pakować się w "układ" bez przyszłości.

Czerwona lampka nr.2

Wyznała mi, że straciła wszystko. Mnie, mieszkanie. Teraz już wiedziała, czego chce, ale nie wie czy ja też jeszcze tego chcę.

Jak to widzę dziś? Nie chciała płacić kasy za wynajmowanie mieszkania. Brakowało jej wygód, poczucia bezpieczeństwa, które jej dawałem. Myślę, że bardzo chciała wierzyć w to, że wie czego chce. Niestety nie wiedziala wink


No ale - zaryzykowałem. Zeszliśmy się. To była jej inicjatywa. Obiecalismy sobie, że będziemy rozmawiać o uczuciach, starać się o to by rozwijać związek.

Początek był super. Wychodziliśmy ze znajomymi, byliśmy nawet za granicą na kilkudniowym wypadzie. Czułem się dobrze, lecz cały czas gdzieś z tyłu głowy miałem niepewność. Nie ufałem jej. Chociażby z tego powodu, że nie powiedziala mi całej prawdy no i kilka razy oklamała mnie jeszcze przed i w czasie separacji. Momentami krytycznymi były jej wyjścia na imprezy firmowe. Wiedziałem, że będzie tam ten koleś i nie akceptowałem tego - o czym jej mówiłem. Ona na to ,że się dusi i oczywiście - szła smile nocując u koleżanki.

Zauważyłem b. podobny schemat w jej postępowaniu jak ten, który wystąpił przed jej odejściem we wrzesniu zeszłego roku. Żona wkręciła się od kliku miesięcy w siłwonię. Poznała wielu ludzi zapasjonowanych tym tematem, głownie facetów miala zajęcie, które zajmowało jej 90% wolnego czasu. No i super cieszylem się, że ma pasję i widzialem, że sprawia jej to mega frajde. Jej samoocena poszybowała w góre z pierwszymi wynikami w budowaniu FIT sylwetki (potwierdzam big_smile porpawiła to i owo).

Teraz wiem, że im moja żona jest pewniejsza siebie, tym łatwiej przychodzą jej do głowy myśli typu: czy jestem z nim szczęśliwa? Może stać mnie na "lepszy" model? z tą samą pasją co moja, z niezliczoną ilością wpolnych tematów, fajnie by było zapoznać "jakieś nowe mięsko" itp itd.

Ok. 2 tygodnie temu wywiązała się miedzy nami rozmowa przez telefon. Zakończyłem ja "Kocham Cię". Ona na to: ja tego nie czuje ...
Dalej potoczyło się już szybko. Tego samego dnia podjeliśmy decyzję o rozwodzie.

Ona:

-Nie czuje, że mogę być z Tobą szczęśliwa.
-Kocham Cię, ale nie mogę z Tobą być.
-Mamy zupełnie inny obraz związku.
-Mamy zupełnie inne charakteru.

Ja:

- Ok. Kończmy to i nie marnujmy naszego czasu (zaskoczyłem ją tym zdaniem)

Teraz widzę jak na dłoni jaką wykwintną jest manipulatorką. Broniła się jak mogła by decyzja była wspólna. Nie chciała znowu brać na siebie odpowiedzialności za decyzję. Poszedłem jej na rękę. Jestem w końcu Gentelmanem wink Chcę się spokojnie rozstać, bez scen. Jak ktoś mi mówi, że jest jednak nieszczęścliwy ze mną i nie czuje ,że może być i po tym pyta się mnie czy ja jestem szczęśliwy w tym związku? - odpowiedź moja jest oczywista. Nie będę nikogo uszczęśliwiał na siłę, tym bardziej kochał...

Sytuacja obecna:

-Sprzedajemy mieszkanie
-Rozwód w toku (bez orzekania winy)
-Traktujemy siebie jak obcy ludzie. Niestety jej to przychodzi znacznie łatwiej... Ale sobie całkiem nieźle tez radze smile

Po tym wszystkim nie chcę mieć z nią kontaktu. Nie żaluje, że spróbowaliśmy.

Uff...

TO wszystko smile

Nie wiem tylko, czy to że nie potrafiłem jej zaufać po tym wszystkim i uważam, że to miało duży wpływ na to co się stało, świadczy o tym, że jestem słaby?

230

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

(...)
Nie ufam jej totalnie... sad Tak. Czułem sie jak zbity pies zostawiony w lesie przez pana, który juz go nie chce... I nigdy w życiu tego uczucia nie zapomnę. (...)
DBNC! big_smile cieszcie sie życiem, małymi rzeczami!!!!

A jednak, nigdy nie mów - nigdy...
Następnym razem będzie lepiej :-)

231

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Mam nadzięję, ze wszystko ci się ułoży, bo czuć, że naprawdę fajny z ciebie facet. Obyś zaznał spokoju i był szczęśliwy. A twoja niedługo ex-żona, niech wie co straciła. Pozdrawiam smile

232

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
starr napisał/a:
zodiac87 napisał/a:

(...)
Nie ufam jej totalnie... sad Tak. Czułem sie jak zbity pies zostawiony w lesie przez pana, który juz go nie chce... I nigdy w życiu tego uczucia nie zapomnę. (...)
DBNC! big_smile cieszcie sie życiem, małymi rzeczami!!!!

A jednak, nigdy nie mów - nigdy...
Następnym razem będzie lepiej :-)

No właśnie nie zapomnę - bo to taka lekcja od życia, że ho ho i to buduje siłę człowieka. Ważne by być uczulonym na pewne rzeczy i nie powtarzać pewnych błędów... Bo jestem świadomy, że ja nie byłem tu też aniołem. Mimo tego uczciwie przyznaję, że po głowie dostałem aż nadto wink

Będę bardziej ostrożny teraz.

A w tym momencie? Robię wszystko, by zakończyć jakiekolwiek wspólne tematy jak szybko się da i zacząć wszystko od nowa smile

233

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Dokładam się do życzeń, dużo ciepła, prawdziwej przyjaźni i miłości! Ta na pewno nią nie była, ale teraz po tym wszystkim przez co przeszedłeś pewna jestem - będzie tylko lepiej...

Trzymaj się cieplutko!

pozdrawiam smile

234

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Nie wiem tylko, czy to że nie potrafiłem jej zaufać po tym wszystkim i uważam, że to miało duży wpływ na to co się stało, świadczy o tym, że jestem słaby?

Można w pełni drugi raz komuś zaufać? Wydaje mi się to bardzo abstrakcyjne. Raczej bym powiedział, że musiałeś mieć dużo siły, aby próbować drugi raz.
Powodzenia.

235

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Myślę, że można smile Tylko potrzeba dużo czasu i starań obu stron. Przede wszystkim cierpliwości strony, która to zaufanie nadwrężyła. U mnie żona nie chciała być cierpliwa - pewnie dlatego, że uważała, że nic złego w sumie nie zrobiła i mam się ogarnąć wink

Posty [ 196 do 236 z 236 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niezdecydowana żona - moja historia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026