Witam Was wszystkich.
Nie da się krótko opisać mojej historii - postaram się to zrobić jak najspójniej ? o resztę dopytacie ?
Nasza historia zaczęła się ok. 4 lat temu (obecnie ja 30 ona 26 lat), Znaliśmy się wcześniej a nasze drogi skrzyżowały się intensywniej krótko po tym, jak zostawiła swojego chłopaka (mojego znajomego) z którym była 5 lat (miała wtedy 22 lata). Zostawiała go z 3 razy w tym raz na dłużej na ok 6 miesięcy. Zaczęło się niewinnie od GG. Ona w tym czasie szalała ?imprezy itp. Ja to na początku traktowałem jako zwykłą rozmowę ? bardzo ją ceniłem i cenie do dnia dzisiejszego za inteligencję ? świetnie mi się z nią rozmawiało ? mieliśmy wiele spójnych poglądów i upodobań. Po kilku miesiącach przerodziło to się w uczucie z ?motylkami? od pierwszego spotkania F2F - i z jej i z mojej strony. Ważne jest, że to było z jej inicjatywy ? tak naprawdę to można powiedzieć, że mnie zaciągnęła do łóżka? ? Latałem za nią jak szalony ?potrafiłem co noc wrócić od niej o 3 w nocy przez całe miasto pieszo a na 7 iść do pracy? Byłem jak cyborg (hormony
) Byliśmy w sobie zakochani i to bardzo mocno! Jednak z jej strony od początku była chęć nie dawania ?ram? dla tego co nas łączy. ?to że się spotykamy nie znaczy ,że jesteśmy razem?? Po jakimś czasie uznała, że lepiej jak nie będziemy się spotykać i że chce się rozstać. Wytrzymała 3 dni a ja już byłem u niej z powrotem? Sytuacja taka powtórzyła się jeszcze kilka razy i za każdym razem prosiła, żebym przyszedł, że nie potrafi żyć beze mnie . Ja? Wracałem... Ostatecznie zostaliśmy parą. Byliśmy razem.
Tak na marginesie. Gdy cała sprawa wyszła na jaw nie zostaliśmy w naszym otoczeniu zaakceptowani. Ja zostałem uznany za zdrajcę kolegi ona za ?sukę?? Próbowałem ratować sytuację wśród znajomych tłumaczyć jak to wszystko wygląda ponieważ uważam że emocje z czasem opadają a nie należy palić za sobą mostów. Ona jednak uniosła się honorem i ?. Zostaliśmy sami. Nie przeszkadzało nam to jednak bo nie potrzebowaliśmy niczego innego . I tak przez 4 lata co dzień razem. Dzień za dniem.
Ona nigdy nie przepadała za wychodzeniem gdzieś, nie ?lubiła ludzi?. Raczej sama, w domu. Znajomi ją drażnili. Przez cały okres wydałem całą swoją kasę na prezenty, niespodzianki i co ważne sprawiało mi to WIELKĄ radość. W sumie to ja ją utrzymywałem. Do tej pory rozbieżność w naszych zarobkach jest dwukrotna na moją korzyść ? ale to nie było i nie jest to dla mnie istotne ? nigdy nie byłem osobą, która liczy pieniądze.
Taka sytuacja trwała około roku. W międzyczasie zmieniłem pracę (nie kończyłem tak jak dotychczas o 15.00. Coraz częściej wspominała o ślubie, że nie ma na co czekać. Kochałem ją szalenie układało nam się byłem pewny jej uczuć. Zawsze powtarzała, że jestem zdolnym człowiekem, który dojdzie do czegoś w życiu. Zachęcony oświadczyłem się. 2 lata tamu wzięliśmy piękny ślub i zrobiliśmy naprawdę niezłe wesele.
Do sedna:
Problemy zaczęły się w tym roku. Zona została kierowniczką w urzędzie, w którym pracuje (po 1,5 roku pracy ? jest b.zdolna i ambitna). Ja też objąłem kierownicze stanowisko. W kwietniu wzielismy kredyt na 30 lat i kupiliśmy mieszkanie. Zaczęła się proza życia, monotonia. Szczerze się Wam przyznam, że przez pracę zaniedbaliśmy nasz związek. Ja dodatkowo przytyłem przez te dwa lata - nie byłem już takim ?ciachem? jak na początku
We wrześniu 3 dni przed rocznicą powiedziała mi, że mnie już nie kocha. Że nie traktuje mnie jak swojego mężczyznę. Że jestem jej bardzo bliską osobą ale nie czuje już do mnie chemii i, że chce rozwodu i chce mieć jasną sytuację. Dusi się od dłuższego czasu w małżeństwie i jest jeszcze na tyle młoda, by ułożyć sobie życie z kimś innym, że zaczęła zwracać uwagę na innych mężczyzn i że przeprasza, że nie wyszło? Odpowiedziała mi, że mnie nie zdradziła i że nie ma nikogo na horyzoncie?
Zauważyłem, że od jakiegoś czasu przed tym jak zażądała rozwodu chowała przede mną telefon. Nie rozstawała się z nim na krok. Gdy się zapytałem czy coś przede mną ukrywa odpowiedziała mi, że treść tych smsów nie jest przeznaczona dla mnie? Zmieniła hasło do swojego laptopa itp.
Nagle zaczęła odnawiać swoje stare znajomości (te same osoby, z którymi kiedyś nie chciała mieć nic do czynienia), kupować nowe ciuchy - szaleństwo
Byłem w szoku ? nadal jestem. Udało mi się podstępem wynegocjować separację. Niechętnie ale zgodziła się Mamy sądowo ją orzeczoną już (szybko działała).
Taka sytuacja trwa od września. W między czasie zaczęło robić się normalnie ?przytulanie, sex, kolacja ? po czym wybuchła, że dla niej tak nie może być, że wracam od razu do normalności, że ona tak nie potrafi. Wyprowadziła się do rodziców. Wytrzymała tydzień ? ?jakoś tęsknię za Tobą ? przyjedź po mnie? i już ją przeprowadziłem z powrotem . Nie mogę wymagać od niej by się wyprowadziła i nie chcę tego nawet. Ma tu super warunki bytowe to też i jej mieszkanie i ma do tego pełne prawo.
Ostatnio powiedziała, że na początku nie chciała tej separacji ?teraz nie jest pewna, że nie wie czego chce. Nie wie czy mnie kocha czy nie. Że musimy dać sobie czas a jak ja będę na nią czekał to ok. Jeżeli nie to to zaakceptuje.
I tak siedzę dziś w Sylwestra sam. Ona mimo, że wczoraj ponownie stwierdziła, że jest już stara. Nie czuje się już na siłach na imprezę spakowała dziś torbę podróżną i kieckę . Nie zapytałem jej gdzie idzie ? honor mi na to nie pozwala. Na odchodne powiedziała, że musi mi być bardzo ciężko i czy chcę aby mnie przytuliła? i że to nie jej wina, że nie czuje tego co ja..
Ona odżywa, chodzi na imprezy, ma głód poznawania nowych ludzi i flirtowania z facetami ? mówi o tym mi wprost. Jednocześnie zapewnia, że nie szuka nikogo i chce siebie odkryć na nowo. Mało tego zachęca mnie do tego samego. Mówi, że byłaby szczęśliwa gdybym poflirtował z innymi laskami, umówił się na niezobowiązującą kawę itp?
Ja? Jestem zdemolowany tą sytuacją.
Zastanawiam się corobić??