Witam,
Opowiem wam moją historię jest ona troszkę skomplikowana niestety ale liczę na jakieś rady co kolwiek.
Otóż Pawła poznałam rok temu w Sylwestra właśnie, zauroczyliśmy się oboje, on się strasznie starał stawał na głowie bym była szczęśliwa i była z nim. Lecz ta sielanka nie trwała długo po jakimś miesiącu zaczeło sie psuć, kontakt był coraz słabszy, zaczeliśmy mniej pisać rozmawiać, rzadko przyjeżdzał wykręcał się że jest chory, zmęczony po pracy itp. nie spotkaliśmy się nawet w walentynki bo pisał pracę do szkoły. Ja starałam się naprawić nasze relacje chciałam się spotkć, szczerze porozmawiać ale on się ciągle wykręcał. W końcu nie wytrzymałam, rozstaliśmy się. Wyjechałam za granicę by nie myśleć o tym. Po przyjeździe nasz kontakt się odnowił, Paweł pomógł mi znaleść pracę u siebie w firmie, był moim przełożonym. Lecz i tak był obojętny chciał się spotykać lecz tylko w jednym celu jak twierdził początkowo. Spotykaliśmy się tak bardzo długo on był ciągle obojętny, a moje uczucie rosło. Jednak zapytałam czy zależy mu na związku czymś więcej, on niestety powiedział że mu takie życie odpowiada nie chce na razie się wiązać. Więc chcąc zapomnieć poznałam kogoś zmniejszając kontakt z nim chociaż nadal razem pracowaliśmy. Paweł dowiedział się, że z kimś się umawiam stał się bardzo zazdrosny, mówił że mam nowego to już jego nie potrzebuje, że chce sobie ułożyć życie bez niego itp. W końcu zapytałam czy mu zależy na mnie odpowiedział możliwe że tak. Zapytałam go konkretnie czy mnie kocha miał odpowiedzieć tak lub nie, odpowiedział Tak. Kolejne pytania dotyczyły tego dlaczego mówił że zależy mu na jednym, jego odpowiedz brzmiała że nie lubi pokazywać że mu zależy, że jak coś jest mu pisane to i tak to będzie jego. Tylko czy ja mam całe życie za nim czekać, czy to ja mam się starać, kocham go ale nie mogę wciąż tylko ja się strać pokazywać że mi zależy co mam zrobić waszym zdaniem?. Jak sprawić by też wkońcu się przełamał i zdecydował coś?
Wiem, że to troszkę chaotyczne ale taka jest też ta sytuacja ![]()
pozdrawiam