netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Niezdecydowana żona - moja historia

235 odpowiedzi47 581 wyświetleńzałożony przez zodiac87, 31.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niezdecydowana żona - moja historia

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 236 ]

131

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
Gemma napisał/a:

Ona widzi to, co chce zobaczyć w danym dniu. Chwiejna emocjonalnie jak chorągiewka na wietrze. Poza tym jakie to wygodne rozwalić małżeństwo, zrzucić winę na drugą stronę i jeszcze domagać się walki. Majstersztyk.

Dama będzie starała się za wszelką cenę wybielić przed sobą samą i przed otoczeniem. Jak dziecko "to nie ja zbiłam wazon tylko on".

132

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Dokładnie tak jest

133

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

To przecież ona uważa się za najbardziej nieszczęśliwą i pokrzywdzoną w tej sytuacji.Bo biedny mąż nie chce umartwiać się w swej rozpaczy i całować ziemi, bo której madame stąpa. Wredne, ale prawdziwe.

134

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Jakim  prawem Ona po tym wszystkim co Ci zafundowala ma czelnosc zakomunikowac Ci ze jest jej smutno (???), jakim prawem placze ze to Ty o Nia nie walczysz!
Jaki tupet trzeba miec by zachowywac sie  ten sposob!
To straszne...

Dobrze robisz chcac ukrocic kontakt, to jedyna sluszna decyzja.

Ja bym ja jeszcze zapytala jak Ona to sobie wszystko  wyobraza, czy jest tak bardzo zaslepiona swoim Ja ze nie widzi jak Ciebie tym krzywdzi?

Nie miej odrobiny dla Niej litosci.

Mozna sie pogubic- jasne, ale to  akurat przekracza wszelkie normy, jest jak wiele osob wyzej nadmienilo- OKROPNA MANIPULANTKA!

135 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-01-19 18:46:45)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Jesteśmy po  długiej rozmowie na FB. Zakończyła się obustronnym stwierdzeniem "Że się nie dogadamy".

Jej zdaniem to, że powinniśmy utrzymywać kontakt - to z jej strony próba ratowania związku. Moim zdaniem próba utrzymania mnie w odwodzie. A być może w międzyczasie znajdzie się ktoś lepszy.

Mam nadzieję, że druga strona dotrzyma obietnicy i będzie się kontaktować tylko w  sprawach kasy/kredytu


Czas zacząć ŻYĆ.

136

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Chyba czas najwyższy, nie uważasz?

137

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Jesteśmy po  długiej rozmowie na FB. Zakończyła się obustronnym stwierdzeniem "Że się nie dogadamy".

Jej zdaniem to, że powinniśmy utrzymywać kontakt - to z jej strony próba ratowania związku. Moim zdaniem próba utrzymania mnie w odwodzie. A być może w międzyczasie znajdzie się ktoś lepszy.

Mam nadzieję, że druga strona dotrzyma obietnicy i będzie się kontaktować tylko w  sprawach kasy/kredytu


Czas zacząć ŻYĆ.

proba ratowania zwiazku?
litosci...

mam nadzieje ze sie nie zlamiesz, przygotuj sie ze to nie ostatnie slowo twojej szanownej malzonki...

przepraszam za te ironie w tonie wypowiedzi, ale mam okropna awersje do tego typu osob.

mysl teraz o sobie, dbaj o siebie i swoje tylko potrzeby.
wydajesz sie byc porzadnym mezczyzna nie wartym calego tego szamba ktore zgotowal ci los.... 
trzymam za  ciebie mocno (!) kciuki!

138 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-01-19 19:08:40)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Wasze słowa dużo dla mnie znaczą.  Wiem że nie jesteście w mojej sytuacji - dlatego każdy Wasz komentarz biorę przez pryzmat pewnego "krytycyzmu".

Widzicie. Ja nie oczekuje tego, że ona przyjdzie na kolanach i będzie prosiła o litość. Ona chce się bawić w ponowne zdobywanie. Powiedziała mi, że nie potrafię utrzymać przy sobie kobiety i żebym to zmienił bo jeszcze nie raz będę cierpiał... OK. Takiej kobiety nie chce przy sobie zatrzymać. Życie to nie film romantyczny. A jak jest źle, to się rozmawia i próbuje a nie zabiera zabawki i czeka na podchody...

139

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Wygląda, że musiała dostać jakieś lanie społeczne i odtrącenie. No i pewnie włóczenie się po knajpach w końcu się kończy, przecież to nie są lata studenckie, że można było mieć kupę znajomych na zawołanie. A może to zwyczajnie nie byli znajomi, tylko gdzieś tam zapoznani ... ? Nie zdziwiłbym się też, że swoimi litaniami, w końcu znudziła swoich bliskich znajomych i w kontrowersji z Twoją osobą zodiac87 i jej zachowaniem, zobaczyli kto ma rację, czytaj to Ty.

140

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Nie. Jest jeszcze lepiej.

Ona próbuje mi wmówić ( i  taką wersję rozpowiada), że decyzja o  rozstaniu była wspólna!!!

Nie ma to jak usprawiedliwić się w ten sposób. Dla mnie mówić "Przepraszam, że Cię skrzywdziłam" a innym - nie wyszło nam. Postanowilismy się rozstać...

141

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Wasze słowa dużo dla mnie znaczą.  Wiem że nie jesteście w mojej sytuacji - dlatego każdy Wasz komentarz biorę przez pryzmat pewnego "krytycyzmu".

Widzicie. Ja nie oczekuje tego, że ona przyjdzie na kolanach i będzie prosiła o litość. Ona chce się bawić w ponowne zdobywanie. Powiedziała mi, że nie potrafię utrzymać przy sobie kobiety i żebym to zmienił bo jeszcze nie raz będę cierpiał... OK. Takiej kobiety nie chce przy sobie zatrzymać. Życie to nie film romantyczny. A jak jest źle, to się rozmawia i próbuje a nie zabiera zabawki i czeka na podchody...

Dokładnie to nie jest piaskownica. Zwyczajnie jak już wiele razy było tu wspominane, ona nie jest dojrzała na takie coś. Rozumiem aby trzymać relacje na pewnym poziomie aby nie wpaść w pewną rutynę, ale z partnerem/partnerką o tym trzeba rozmawiać, jeżeli poszło coś nie tak. Poza tym jakby miała odwagę powiedziałaby całą prawdę od A do Z, bo jestem pewien, że jeszcze duuuuuużo ukrywa przed Tobą. Tylko pewne rzeczy, już jej pewnie kończą, a ona chce po wyszaleniu się w knajpach wrócić do bezpiecznej przystani. Całe szczęście spuściłeś wiadro zimnej wody na głowę.

142

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Nie. Jest jeszcze lepiej.

Ona próbuje mi wmówić ( i  taką wersję rozpowiada), że decyzja o  rozstaniu była wspólna!!!

Nie ma to jak usprawiedliwić się w ten sposób. Dla mnie mówić "Przepraszam, że Cię skrzywdziłam" a innym - nie wyszło nam. Postanowilismy się rozstać...

Tak rozumiem, że wasi znajomi też korzystają z Facebooka? Jeżeli tak, taką wiadomość prostującą całą sprawę i jej komentarze, możesz zostawić na swoim koncie - ma być to czysta, klarowna wiadomość, bez żadnych domieszek emocjonalnych i oskarżeń. Jeżeli uważasz, oczywiście to za stosowne.

143

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Dam sobie spokój z tego typu akcjami. Spotykam sie ze znajomymi. Rozmawiam. Nie mam czasu na włączanie sie do jej Gierek.

Myśle ze mimo wszystko urwie kontakt na dłużej. Zawsze dumna była.

Ale to i dobrze.

144 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-01-21 10:04:05)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Mimo, ze jest lepiej mam dni, ze bardzo tęsknię. Cały czas sie zastanawiam jak ja skłonić by powiedziała mi prawdę o jej relacji z tym kolesiem, z którym tak pisze. Wiem ze prawda byłaby dla mnie zbawienna. Niezależnie od tego jaka by ona nie była.

Nie chce mi powiedzieć pewnie z dwóch powodow.

1.Przewiduje moja reakcje. Nie chce bym totalnie sie od niej odciął
2.Nie chce czuć sie winna rozpadowi małżeństwa.

Rozmawiałem wczoraj ze znajoma. Jest ona w identycznej sytuacji jak moja żona smile haha z tym, ze ona odeszła od nazeczonego. Przyznała mi sie ze spotkała kogoś kto pokazał jej światełko w tunelu. Nie spali ze sobą, ale smsuja juz kilka miesięcy a to sie wkręca. (W moim przypadku pewnie jest podobnie). Ona boi sie z nim spróbować ale boi tez sie nie spróbować. Jest pewna ze do swojego juz nie wróci. Tylko ze ona próbowała kilkukrotnie z nim to naprawiać...

145

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Mimo, ze jest lepiej mam dni, ze bardzo tęsknię. Cały czas sie zastanawiam jak ja skłonić by powiedziała mi prawdę o jej relacji z tym kolesiem, z którym tak pisze. Wiem ze prawda byłaby dla mnie zbawienna. Niezależnie od tego jaka by ona nie była.

Nie chce mi powiedzieć pewnie z dwóch powodow.

1.Przewiduje moja reakcje. Nie chce bym totalnie sie od niej odciął
2.Nie chce czuć sie winna rozpadowi małżeństwa.

Rozmawiałem wczoraj ze znajoma. Jest ona w identycznej sytuacji jak moja żona smile haha z tym, ze ona odeszła od nazeczonego. Przyznała mi sie ze spotkała kogoś kto pokazał jej światełko w tunelu. Nie spali ze sobą, ale smsuja juz kilka miesięcy a to sie wkręca. (W moim przypadku pewnie jest podobnie). Ona boi sie z nim spróbować ale boi tez sie nie spróbować. Jest pewna ze do swojego juz nie wróci. Tylko ze ona próbowała kilkukrotnie z nim to naprawiać...

Prawdy nigdy się od niej nie dowiesz. Ona wie, że tym spaliła by ze sobą wszystkie mosty.

A co do relacji... to jakby nie patrzeć... to dorosła kobieta i dorosły mężczyzna... nie bądź więc naiwny, puzzli to oni nie układają. Zresztą skąd wiesz, że tylko piszą? Wątpię by facet marnował czas wyłącznie na pisanie... skoro i tak zależy mu na sexie.

146

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Nie wiem na czym mu zależy i na czym jej zależy w ich wzajemnej relacji...

147

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Póki co napędza ich adrenalina i podniecenie które towarzyszy takim nowym relacjom.
Myślenia o przyszłości to na razie tam nie ma.

148

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Strasznie mnie korci by drążyć z nią ten temat.

Z jednej stronynwidze ze bardzo jej zależy by nie tracić kontaktu. I być może bada dopiero temat z tym drugim i nie wie na co sie zdecydować . Z drugiej strony może być tak ze juz sa w jakiejś bliższej relacji. Tylko dlaczego nie chce mi o tym powiedzieć?

149

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Nie wiem na czym mu zależy i na czym jej zależy w ich wzajemnej relacji...

to moze byc taki lancuszek wink tamten moze ja trzymac w niepewnosci lub jako furtke ( moze tez jest zajety ) i ona Ciebie chcialaby trzymac jako furtke..

150 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-01-21 14:15:38)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Jest zajęty. I podobno bardzo szczęśliwy w jego związku. Tak mi powiedziała. I żebym nie tworzył teorii spiskowych. Ze łączy ich tylko znajomość i nie traktuje go jak przyjaciela nawet. Na moja prośbę zakończenia kontaktowania odpowiedziała ze głupio jej będzie tak to mu oznajmić bo nie ma do tego powodu i wyjdzie na głupia. 

Jeżeli sie pytam o czym rozmawiają odpowiada ze to nie dotyczy mnie i to jej sprawa. ...

151

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Jest zajęty. I podobno bardzo szczęśliwy w jego związku. Tak mi powiedziała. I żebym nie tworzył teorii spiskowych. Ze łączy ich tylko znajomość i nie traktuje go jak przyjaciela nawet. Na moja prośbę zakończenia kontaktowania odpowiedziała ze głupio jej będzie tak to mu oznajmić bo nie ma do tego powodu i wyjdzie na głupia. 

Jeżeli sie pytam o czym rozmawiają odpowiada ze to nie dotyczy mnie i to jej sprawa. ...

"Podobno" i "nie Twoja sprawa" - fajny sposób na tłumaczenie się, tym bardzie że nadał oficjalnie jesteście małżeństwem big_smile. Chyba wiesz dlaczego ludzie w związkach najczęściej szukają sobie kochanków akurat też ze związków?

Wcześniej tak sobie przypuszczałem, że brakuje Ci tej informacji o jej kontaktach z innymi mężczyznami i ich celach, aby rozwiać wszystkie wątpliwości lub utwierdzić o jej zdradzie. Szkoda, że nie skorzystałeś z naszej propozycji z Assasine, jak jeszcze miałeś dostęp do jej laptopa. Teraz na jej szczerość nie oczekuj, zostaje Ci niestety albo detektyw, albo prywatne śledzenie ... .

152

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Jest zajęty. I podobno bardzo szczęśliwy w jego związku. Tak mi powiedziała. I żebym nie tworzył teorii spiskowych. Ze łączy ich tylko znajomość i nie traktuje go jak przyjaciela nawet. Na moja prośbę zakończenia kontaktowania odpowiedziała ze głupio jej będzie tak to mu oznajmić bo nie ma do tego powodu i wyjdzie na głupia. 

Jeżeli sie pytam o czym rozmawiają odpowiada ze to nie dotyczy mnie i to jej sprawa. ...

Niezłe tłumaczenia. I jasne to tylko... kolega;)

Od niej prawdy się nie dowiesz.
Tak jak pisze Rockfor jeśli chcesz mieć dowody zdrady to wynajmij detektywa. W sumie kto wie, czy te dowody nie przydadzą Ci się szybciej niż myślisz.
Zresztą jak już będziesz miał prawde czarno na białym, może wreszcie pójdziesz na przód bo póki co wciąż jesteś w zawieszeniu.

153

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

J Na moja prośbę zakończenia kontaktowania odpowiedziała ze głupio jej będzie tak to mu oznajmić bo nie ma do tego powodu i wyjdzie na głupia. 

Jeżeli sie pytam o czym rozmawiają odpowiada ze to nie dotyczy mnie i to jej sprawa. ...

jakie są "prywatne sprawy" zony, które można ujawniać przed "przyjacielem" a które mają pozostać tajemnicą dla mężą ?
To ewidentne wprowadzanie osoby trzeciej pomiędzy Was.
Osoby ważniejszej od Ciebie - męża, partnera......

154

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Tak. Racja chyba ze juz sie stoi obok związku, to i sie pewnej lojalności tez nie czuje.

Dziś sobie zadałem pytanie. Raczej mi nie powie o niczym. A ja i tak jestem na 99% ze cos jest na rzeczy.

Wiec przyjmuje ze ma kogoś intymne.

Wiem dlaczego nie chce powiedzieć. Jeżeli zaproponowałaby tam kiedyś Ew. Powrót to ma argument ze z nikim nie była ze potrzebowała czasu bla bla bla.

Bardzo chciałbym żeby to był ktoś kto chce ja wykorzystać . Bardzo chciałbym żeby sie w nim zakochała i żeby została skrzywdzoną. Z myślą o niej. Nauczy sie szanować uczucia. Nie moje - ogólnie.


Być może ułoży im sie i bedą ze sobą szczęśliwi do końca życia. Jak tak ma być to ok. Życie.

Widzę ze robię z siebie debila przed samym sobą...  Dobrze ze sie do niej nie odezwalem. Wiecej szacunku do siebie.

Tylko Kobiety mi brakuje big_smile - strasznie. wink

155

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

W znaczeniu partnerki wink nie jestem stworzony do życia w samotności

156 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2014-01-21 18:21:38)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

W znaczeniu partnerki wink nie jestem stworzony do życia w samotności

Wszystko w swoim czasie. Dojdź najpierw do siebie po tym co jest teraz.
Po za tym odradzam teraz jakie kolwiek relacje z innymi kobietami. Dasz żonie ewentualny argument na rozwód z Twojej winy.

157 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-01-21 19:07:24)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
Mały_Książe napisał/a:
zodiac87 napisał/a:

W znaczeniu partnerki wink nie jestem stworzony do życia w samotności

Wszystko w swoim czasie. Dojdź najpierw do siebie po tym co jest teraz.
Po za tym odradzam teraz jakie kolwiek relacje z innymi kobietami. Dasz żonie ewentualny argument na rozwód z Twojej winy.

Hah..

I to może być kluczowy powód, tego że nie mówi prawdy. Myślę, że się tego  boi. Tym bardziej, że zaczęło się jeszcze podczas trwania związku małżeńskiego.

Była mega zaskoczona, jak jakis czas temu podzieliłem wspolną kasę, zalozylem własne konto i przelałem  swoją połowe. Wypłata też już od października  idzie oddzielnie. W szoku była.... Więc myślę, że zrozumiała, że bez wahania mógłbym się też i zdecydować o wniesienie rozwodu z jej winy.

P.S. - Od dziś jestem "Tajemniczą Lady" wink - dyskryminacja ! ;-)

158

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Więc myślę, że zrozumiała, że bez wahania mógłbym się też i zdecydować o wniesienie rozwodu z jej winy.

Więc może pomyśl o gromadzeniu dowodów ku temu? Nie chodzi o to byś wnosił od razu sprawę o rozwód, zwłaszcza że wiem, że człowiekowi trudno się na coś takiego zdecydować. Ale lepiej być przygotowanym na każdą ewentualność.
Aha i rusz chociaż sprawę z rozdzielnością majątkową. Zadbaj o siebie byś nie obudził się z ręką w nocniku.

159

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Rozdzielczość juz mamy. Mamy postanowienievo separacji od października.

160

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

zodiac87 Żeby postawić kropkę nad "i", możesz zawsze użyć w stosunku do niej blefu.  Abyś wiedział czy to już definitywnie sprawa zamknięta czy nie? Np. powiedzieć, że już wszystko wiesz od dobrych ludzi ale chciałbyś dowiedzieć całej prawdy z jej ust. Może sprawdzi się big_smile

161

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

O, to jest niezły pomysł. Tylko pamiętaj o pokerowej minie przy tym. Pewność siebie i spojrzenie mówiące "wiem już wszystko"

162 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-01-25 13:32:24)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

U mnie cały czas coś sie dzieje....

Zacząłem rozmawiać przez neta z moja była podwładną.... Jest w niemal identycznej sytuacji jak ja. No i tak codzień do 3 w nocy....

Czuje ze i ona i ja sie wkrecamy za bardzo w te relacje. Maśle ze jak na razie bardzo sobie pomoglismy stanąć na nogi. Ona motywuje mnie do działania ja ja....

Postanowiłem uczyć sie na błędach z przeszłości (z moja żona zaczynałem tak samo.... O czym pisałem wcześniej, z tym ze ja byłem wolny, ona po 4 letnim związku, zakończonym przez nią) Postanowiłem od razu postawić sprawę jasno, ze nie szukam teraz związku. Ona niby tez, ale czuje ze nie do końca.

Zerwać kontakt?

163

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

U mnie cały czas coś sie dzieje....

Zacząłem rozmawiać przez neta z moja była podwładną.... Jest w niemal identycznej sytuacji jak ja. No i tak codzień do 3 w nocy....

Czuje ze i ona i ja sie wkrecamy za bardzo w te relacje. Maśle ze jak na razie bardzo sobie pomoglismy stanąć na nogi. Ona motywuje mnie do działania ja ja....

Postanowiłem uczyć sie na błędach z przeszłości (z moja żona zaczynałem tak samo.... O czym pisałem wcześniej, z tym ze ja byłem wolny, ona po 4 letnim związku, zakończonym przez nią) Postanowiłem od razu postawić sprawę jasno, ze nie szukam teraz związku. Ona niby tez, ale czuje ze nie do końca.

Zerwać kontakt?

Przyjaciół, którzy nas rozumieją nigdy za wiele.  Chyba niepotrzebnie dorabiasz jakieś ideologie do tych waszych rozmów. Dobrze wam się rozmawia i tyle, chyba że po zakończeniu imprezy pt małżeństwo chciałbyś od niej czegoś więcej.

164 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-01-25 14:32:59)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
assassin napisał/a:

Przyjaciół, którzy nas rozumieją nigdy za wiele.  Chyba niepotrzebnie dorabiasz jakieś ideologie do tych waszych rozmów. Dobrze wam się rozmawia i tyle, chyba że po zakończeniu imprezy pt małżeństwo chciałbyś od niej czegoś więcej.

PRzyjaciółką moją to Ona nie jest wink Miałem jedną w życiu. Już jej nie mam wink Dobrze nam się rozmawia bardzo. Rozumiemy się ,mamy podobne skojarzenia. Słyszeliśmy te same słowa  od naszych partnerów.

Być może  dorabiam smile

Nie chcę absolutnie  niczego więcej teraz od nikogo, ani się o to nie staram. Nie stanąłem na nogi i moja żona nie jest jeszcze wspomnieniem, na myśl o którym przypomne sobie miłe chwilę, uśmiechnę się  i powiem :"Nie wyszło. Takie życie."

Każdy po zakończeniu związku szuka wsparcia. KAŻDY. Wydaje mi się, że czesto, jak się to wsparcie otrzyma z czyjejś strony. A w tym przypadku wspieramy się wzajemnie, to można podświadomie  pomylić uczucia.... I później są takie problemy jak z moją żoną  obecnie... Ja po jej rozstaniu takie wsparcie jej dałem. Nawet wiecej.

Tabula rasa po każdej ze stron - wtedy można próbować smile - tylko czy to w ogole możliwe?

Nie chce teraz nikogo potencjalnie skrzywdzić. Nie chcę też być skrzywdzony.

Być może zamykam sobie drogę do dobrego związku? Raczej nie.

Myślenie sercem nie wyszło OK... Intuicja teraz jest moją najlepszą przyjaciółką.


P.S.

Rozmawiałem z żoną.

Pytałem sie o jej relacje z tym gościem. I zapytałem w prost. Czy spała z nim. Pzed rozstaniem/ po rozstaniu.

Odpowiedziała, że:

"ja i tak  jej nie ufam. I po prostu chcę usłyszeć TAK. Że jak powie, że  nie to i tak jej nie uwierzę. Że nie zrobiła nic złego i nie będzie sie tłumaczyć... Powiedziała też, że poczatek  relacji był bardzo  dyplomatyczny. Przerodziło się to w coś czego  nie potrafi nazwać i zaczeło  być dwuznacznie. Doszli do wniosku, że trzeba powrócić dodyplomatycznych relacji i tak teraz to  traktuje. Dodała, że zrobiła mi krzywdę i że nie może mi więcej mieszać w życiu dlatego nawet gdyby chciała wrócić to tego nie zrobi. Musi się nauczyć żyć sama ze sobą. Jest skomplikowana i ja jej nie ogarnę..."

165

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Mój Jeszcze Mąż też internetowo kontaktował się z koleżanką,  taki był nieszczęśliwy w związku ze mną.  Ta relacja stała się gwozdziem do trumny dla naszego małżeństwa. W konsekwencji rozpadną się dwie rodziny.  Zastanów się dobrze w jakim kierunku zamierzasz.  Taka relacja może przerodzić się w miłość.  Prawdziwą lub pseudo.  Powodzenia

166

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Osoba z którą rozmawiam jest po rozstaniu.... Co do  tych rozmów zdanie wyraziłem w powyższych postach. smile

167

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

jesli stawiasz sprawe jasno, uczciwie w relacji z kolezanka to po co zrywac kontakt?

168

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Racja. Zawsze jest z kimś pogadać o pierdołach smile

169

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Zgadzam się z wiktoRR, nic w tym złego nie widzę lecz same pozytywy smile

170

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Taki mały update:

1- Najważniejsze. Jest ze mną  coraz lepiej  smile Czuje sie bardziej pewny. Z wielu rzeczy też sie rozliczyłem sam ze sobą. Poczułem znowu werwrę i radość z pracy. Także  czuję, że  ide na przód - m.in. dzięki Wam. Za co jeszcze raz serdecznie dziękuje.

2- Myślę, że nawet to jak z tą moją nową/starą koleżanką sobie rozmawiam o jej i moich problemach, to czuje się mimo wszystko  znowu jak  facet. Zdarza nam się, że między wierszami  sobie flirtujemy wink Nie powiem - pomaga mi  to. Myślę,że jej też. Dobry kontakt złapaliśmy. Po tym co mówi, wiem że Ona strasznie za nim tęskni- mimo, że stara się przedstawiać to w taki sposób, że  niby jest pewna decyzji itp... Mimo wszystko, nie czuje, że nasza relacja może przerodzić się w coś tam innego. Z dwóch powodów. Pierwszy. Tak, jak napisałem, widzę, że tęskni za nim. Po drugie. Ja też mimo wszystko tęsknie...

3. Właśnie. Wczoraj długo rozmawiałem z żoną. Pierwszy raz spokojnie. PIerwszy raz bez zarzutów z obu stron.

Zaczęło się od  pierdół. Skończyło na tym,  że tęskni. Powiedziała coś dziwnego. Zapytała się że skoro jest tyle fajnych kobiet na świecie uparłem sie na nią? Skąd ten wniosek, że się uparłem - odpowiedziałem. Ona- "Nie mówię,  że teraz. Teraz nie  mam prawa tak mówić a tym bardziej oczekiwać, że będziesz chciał być ze mną.  Nie chce Ci już w życiu mieszać. Jesteś dla mnie za dobry. Ja się nie nadaje do  związku. Muszę nauczyć się żyć sama ze sobą, organizować sobie czas.... Wszystko teraz jest takie nie oczywiste. Nie lubie jak nie jest oczywiste..."

To, że nie ma prawa oczekiwać, że będziemy jeszcze razem słyszałem w ostatnich dniach z jej ust już kilka razy. Ani razu nie odniosłem się do tych słów. Myślicie, że testuje mnie?


Życie zaczyna nabierać kolorów. Nie ze względu na pkt3 ale pkt1 smile

171

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Hmm a może już wie,że chce do Ciebie wrócić ? Teraz sprawdza Twoją reakcje smile

172

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Być może. Nie wiem. Nie ufam jej. Nie chce.

Użyła w pewnym momencie rozmowy "Kotek".

I tu jest moim zdaniem problem... Ona nie czuje, że mnie straciła.


Mimo wszystko szczerze Wam powiem. Dobrze, że to wszystko się stało. Jazne, że bolało. Strasznie. Ale efekty juz widze.

Sztuka by się na błędach uczyć wink

173

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

A ja gratuluję lepszego samopoczucia.

Też przeczytałam Twój wątek z uwagą i w wielu punktach myślę podobnie do Ciebie. Powiem nawet że jestem zaskoczona że facet potrafi być tak łagodny, w sensie, że opanowany. Jesteście oboje młodzi a Wasz związek rozpadł się po 4 latach ... niektórzy piszą, że długo...
dla mnie to tylko chwila:/ . Chodzi mi o to, że nieważne po jakim czasie ale co przeżywacie oboje.

Bez względu na Twoją decyzję myślę, że Twojej żonie potrzebna jest terapia z której zrezygnowała jak piszesz od kiedy z Tobą jest. A może warto by było też z takowej skorzystać w razie próby powrotu do siebie. Może terapeuta wskazał by Ci drogę do zrozumienia i wyprostowania tych krętych dróg Twej żony.

No i potomstwo broń Boże nie namawiam zwłaszcza w takiej sytuacji ale fakt ten w pewien sposób mógł wpłynąć na "znudzenie" Twej partnerki jeśli w ogóle opcja dzieci była kiedyś brana pod uwagę.

Fakt, że zachowania jakie opisałeś wskazują na bardzo niedojrzałe podejście do związku u Twej połówki, a z Twojej strony duże zaangażowanie. Nie namawiam Cię abyś przy tym trwał bo może się to okazać całkowitym niewypałem, czasem jednak kochamy mimo wszystko. Ważne żeby być w tym wszystkim szczęśliwym.

174

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

1:0 dla nas wink, gz.
Teraz moja kolej na punkt 1, jutro wyjeżdża do domu na parę/naście dni, zobaczymy co będzie ze mną. Mam nadzieję, że nie najgorzej bo mam czw/pt robić uprawnienia...

175

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Dasz radę.

Dziecko nie wchodzi w grę...  Była by to najgorsza rzecz jaka moglibyśmy zrobić...

Zawiozłem dziś jej resztę rzeczy. Gdy wszedłem do niej to jakoś tak naturalnie przytulilismy sie do siebie... Miło było, ale tylko miło... Zjadłem u niej obiad pogadalismy co u mnie, co u niej.

Widać ze jej cieżko. Rozmawiając ze mną raz patrzy sie na mnie "mokrymi oczami" raz bije od niej pewność siebie... Strasznie sie mi jej zrobiło szkoda. Przytulilem ja. Tak tkwilismy kilka chwil. Śmiać mi sie chciało bo tak wąchala moja szyje jakby chciała mnie wessac wink
Czulem ze jej KOGOŚ brakuje bliskiego do kogo mogłaby sie przytulić. Kogoś ale nie mnie.


Po chwili sie zabrałem i wróciłem do domu.

Dziwnie jakoś. Ale jak wracałem do domu to nie zalowalem tego, ale i nie tęskniłem za nią... Teraz tez nie tęsknię.

Moze rzeczywiście to wszystko co sie stało skutecznie wszystko juz zakończyło.

Dużo schudlem. Wziąłem sie za siebie. Jestem dobrze ubrany. Dziś mi powiedziała, ze teraz muszę sobie znaleźć jakaś fajna laske...

176 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-01-28 20:45:51)

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

No i wiedziałem,  że  tak  będzie.

Zaczeła pisać smsy... atakować na FB. Rozmawia co dziś zrobiła, że na silownie zaczela chodzić. Pyta sie co sądze otym co o tamtym. Rozmawiamy tak jak kiedys....

Ewidentnie chce mieć ze mną codziennie kontakt. Opowiadac jak minął dzień itd...  (już od kilku dni). Tylko, że ja myślę, że ona poprostu nie chce być sama. Potrzbuje kogoś by się wygadać. Przyjaciela. A od dłuższego  czasu jak sie okazało- byłem dla niej tylko przyjacielem. (Myślę, że  tak mnie traktowała od samego  początku)

Nie ma nikogo w tym momencie. Tego się dowiedziałem - i to raczej pewne źródło.

Nie chce być dla niej kimś w "friend zone". Nie wchodzę w to, poniważ nie wyjdę na prostą.


Postaram się jakoś jej delikatnie zasugerować, że nie powinniśmy tak intensywnie się ze sobą kontaktować. Szkoda mi jej. Zawsze ulegałem i ją pocieszałem. Zawsze i o każdej porze byłem dla niej. Nigdy niczego nie odmówiłem. Swój charakter schowałem do kieszeni.

177

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Widzisz wziąłeś się solidnie za siebie, zaczęła widzieć że umykasz. I nie chce puścić tej pewnej gałęzi skoro jak twierdzisz nie ma drugiej w zasięgu ręki, albo okazała się zbyt krucha.

178

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Ja bym tak łatwo wyroków nie wydawała, kobieta ma problem sama ze sobą, a tym samym wkręca w to swego faceta.

Ty jednak zodiak nie możesz się nad nią litować i robić wszystko za nią lub dla niej. Powinieneś czerpać zadowolenie z tego jak żyjesz z kim żyjesz i jak będziesz żył dalej. Jeśli historia ma się powtarzać to nie warto inwestować siły i czasu. Trzeba robić krok na przód.

Co do rozmów z podwładną... fajnie że masz osobę z którą możesz porozmawiać, ale taki układ jest trochę niezręczny. Praca to nasz drugi dom i oby nie splotły się Twoje problemy w życiu osobistym i firmowym, bo będzie niefajnie. Oczywiście wcale tak nie musi być ale w razie nieporozumień sam widzisz że taki punkt styku może mieć niemiłe konsekwencje.
Jeszcze raz napiszę że to takie moje spojrzenie i nie musi absolutnie pokrywać się z Twoim.

179

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
czy jestem? napisał/a:

Co do rozmów z podwładną...

Mam zupełnie takie samo zdanie jak Ty. Tyle ze to moja, jak napisałem, była podwładna. A nie widzieliśmy sie juz chyba z dwa lata smile

Żonę jakoś grzecznie przeprosilem. Teraz juz w zasadzie nie ma "neutralnego" powodu by sie ze mna kontaktować. Zobaczymy.

Mimo wszystko dzień na + big_smile

180

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

A to dobrze musiałam nie doczytać lub źle zrozumieć... znaczy się obca bratnia dusza jest... to co innego:)

Reszta to już Twoja bajka, pewnie każda decyzja jest trudna jednak nie można stać w miejscu. Oby tych plusów było więcej, a jak nie to w matematyce parzysta ilość minusów i tak wychodzi na plus smile))

181

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Nie powiem. Gdy poczułem,  że świetnie mi się z nią rozmawia. Kilka razy przez telefon. To  gdzieś tam pojawiła się myśl z tyłu głowy.... wink  Ale to chyba znak, że jako facet, dochodzę do siebie... Zresztą czuje, że zaufała mi mocno. Dużo mi opowiedziała o swoim związku. Nie czas i miejsce i dla mnie i dla niej na jakieś dziwne podchody. Chce by to pozostało formą obustronnej  pomocy. Pomaga mi to po prostu, mam nadzieję, że jej też. Widzę w niej siebie z przed 4 miesięcy... Chcę ją troche zmotywować do działania smile

Co do  minusów - Oby jak najmniej. Fatk też są potrzebne. I fakt dają wartość dodatnią wink

182

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Dziś znowu sie odezwała. Wytrzymuje bez kontaktu góra 2 dni. Rozmowa w sumie o niczym. W ogóle w moim odczuciu sie nie kleiła... Głownie mówiła ona. Ja słuchałem. A głownie sie zalila. Boli ja to, jest przemęczona, nie moze zasnąć itd... Ze tęskni za Kotem. (Tak jestem samotnym facetem z kotem big_smile ). Zawsze w takich momentach przytulalem ja i pocieszalem. Pewnie jej tego po prostu brakuje. Zakończyła słowami żebym czasami sie tez do niej odezwał...

Nie ufam jej totalnie. Cały czas myśle, ze mi mówi takie rzeczy. A następnie planuje kolejne dzikie wypady na miasto w weekend.

183

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

bardzo  chcialaby zebys wciaz o nia zabiegal, chcialaby miec total nad toba kontrole i chyba nie w  smak jej ze sie dystansujesz...

184

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Ale dlaczego?

185

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

dlaczego jej nie w smak?
dlatego ze moglaby tak toba  zakrecic  bys mogl byc zawsze ta opcja zapasowa ze sie tak brzydko wyraze.
a teraz kiedy widzi, ze oddalasz sie ciezko jej sie z tym pogodzic.

186

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Kolejny SMS. - "Ostatnio cały czas siedzisz mi w głowie... Może nie powinnam tego pisać, tak?"

Po kilku minutach. Zaprosić mnie chciała do kina..... Nie zgodziłem sie.

Nie ma dnia bez smsa, mimo, ze ewidentnie nasze rozmowy, jakby ktoś tak z boku je przeczytał, to sie ewidentnie "nie kleją"... Nie kleją sie bo jej odpisuje bardzo lakonicznie i chłodno...

Druga sprawa to, mimo wszystko czuje, ze moja koleżanka zaczyna sie za bardzo wczuwac... sad
Nie chce zrywać z nią kontaktu, mi on pomaga bardzo. Widzę, ze jej tez bo w końcu sie zaczęła uśmiechać. Nie chce jednak jej "uzależniać" od siebie... 

To sie czuje. Nie wydaje mi sie żebym sobiencis wmawiał...


Tak na marginesie. To ta sytuacja miedzy mną koleżanka wyglada identycznie jak miedzy moja żona a tym kolesiem z którym miała/ma kontakt. Tez rozmowy, tez smsy  rano "dzień dobry. Życzę miłego dnia smile ( zacząłem od koleżanki takie dostawać)...

Zobaczymy. Na razie nic nie robię.


Odpoczywam. Spokojnie jest smile

187

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

Witam Was wszystkich.

Nie da się krótko opisać mojej historii - postaram się to zrobić jak najspójniej ? o  resztę dopytacie ?

Nasza historia zaczęła się ok. 4 lat temu (obecnie ja 30 ona 26 lat), Znaliśmy się wcześniej a nasze drogi skrzyżowały się intensywniej krótko po tym, jak zostawiła swojego chłopaka (mojego  znajomego) z którym była 5  lat (miała wtedy 22 lata). Zostawiała go  z 3  razy w tym raz na dłużej na ok 6 miesięcy.  Zaczęło się niewinnie od GG. Ona w tym czasie szalała ?imprezy  itp. Ja to na początku traktowałem jako zwykłą rozmowę ? bardzo ją ceniłem i cenie do dnia dzisiejszego za inteligencję ? świetnie mi się z nią rozmawiało ? mieliśmy wiele spójnych poglądów i upodobań. Po kilku miesiącach przerodziło  to  się w uczucie z ?motylkami? od pierwszego spotkania F2F -  i z jej i z mojej strony. Ważne jest, że to  było z jej inicjatywy ? tak naprawdę to można powiedzieć, że mnie zaciągnęła do  łóżka?  ? Latałem za nią jak szalony ?potrafiłem co noc wrócić od niej o 3 w nocy przez całe miasto pieszo a na 7 iść do pracy? Byłem jak  cyborg (hormony wink ) Byliśmy w sobie zakochani i to bardzo mocno! Jednak z jej strony od początku była  chęć nie dawania ?ram? dla tego co nas łączy. ?to że się spotykamy nie znaczy ,że  jesteśmy razem?? Po jakimś czasie uznała, że  lepiej jak nie będziemy się spotykać i że chce się rozstać. Wytrzymała 3 dni a ja już byłem u niej z powrotem?  Sytuacja taka powtórzyła się jeszcze kilka razy i za każdym razem prosiła, żebym przyszedł, że nie potrafi żyć beze mnie . Ja? Wracałem... Ostatecznie zostaliśmy parą. Byliśmy razem.

Tak na marginesie. Gdy cała sprawa wyszła na jaw nie  zostaliśmy w naszym otoczeniu zaakceptowani. Ja zostałem uznany za zdrajcę kolegi ona za ?sukę?? Próbowałem ratować sytuację wśród znajomych tłumaczyć jak to wszystko wygląda ponieważ uważam że emocje z czasem opadają a  nie należy palić za sobą mostów. Ona jednak uniosła się honorem i ?. Zostaliśmy sami. Nie przeszkadzało nam to jednak bo nie potrzebowaliśmy niczego  innego . I tak przez 4 lata co dzień razem. Dzień za dniem.
Ona nigdy nie przepadała za  wychodzeniem gdzieś, nie ?lubiła ludzi?. Raczej sama, w domu. Znajomi ją drażnili. Przez cały okres wydałem całą swoją kasę na prezenty, niespodzianki  i co  ważne sprawiało mi to WIELKĄ radość. W sumie to ja ją utrzymywałem. Do tej pory rozbieżność w naszych zarobkach jest dwukrotna na moją korzyść ? ale to nie było i nie jest to dla  mnie istotne ? nigdy nie byłem  osobą, która liczy pieniądze.

Taka sytuacja trwała około roku. W międzyczasie zmieniłem pracę (nie kończyłem tak jak dotychczas o  15.00. Coraz częściej wspominała o ślubie, że nie ma na co czekać. Kochałem ją szalenie układało nam się byłem pewny jej uczuć. Zawsze powtarzała, że jestem zdolnym człowiekem, który dojdzie do  czegoś w życiu. Zachęcony oświadczyłem  się. 2 lata tamu wzięliśmy piękny ślub i zrobiliśmy naprawdę niezłe wesele.

Do sedna:

Problemy zaczęły się w tym roku. Zona została kierowniczką w urzędzie, w którym pracuje (po 1,5 roku pracy ? jest b.zdolna i ambitna). Ja też objąłem kierownicze stanowisko. W kwietniu wzielismy kredyt na 30 lat i kupiliśmy mieszkanie. Zaczęła się proza życia, monotonia. Szczerze się Wam przyznam, że przez pracę zaniedbaliśmy nasz związek. Ja dodatkowo przytyłem przez te dwa lata  - nie byłem już takim ?ciachem? jak na początku wink We wrześniu 3 dni przed rocznicą powiedziała mi, że mnie już nie kocha. Że nie traktuje mnie jak swojego mężczyznę. Że jestem jej bardzo bliską osobą  ale nie czuje już do mnie chemii i, że  chce rozwodu i chce mieć jasną sytuację. Dusi się od dłuższego czasu w małżeństwie i jest jeszcze na tyle młoda, by ułożyć sobie życie z kimś innym, że zaczęła zwracać uwagę na innych mężczyzn i że przeprasza, że nie wyszło? Odpowiedziała mi, że mnie nie zdradziła i że nie ma nikogo na horyzoncie?
Zauważyłem, że od jakiegoś czasu przed tym jak zażądała rozwodu chowała  przede mną telefon. Nie rozstawała się z nim na krok. Gdy się zapytałem czy coś przede mną ukrywa odpowiedziała mi, że treść tych smsów nie jest przeznaczona dla mnie? Zmieniła hasło  do swojego  laptopa itp.

Nagle zaczęła odnawiać swoje stare znajomości (te same osoby, z którymi kiedyś nie chciała mieć nic do czynienia), kupować nowe ciuchy - szaleństwo

Byłem w szoku ? nadal  jestem. Udało  mi się podstępem wynegocjować separację. Niechętnie ale zgodziła się Mamy sądowo ją orzeczoną już (szybko działała).

Taka sytuacja trwa od września. W między czasie zaczęło  robić się normalnie ?przytulanie, sex, kolacja ? po czym wybuchła, że dla niej tak nie może być, że wracam od  razu do normalności, że ona tak nie potrafi. Wyprowadziła się do rodziców. Wytrzymała tydzień ? ?jakoś tęsknię za  Tobą ? przyjedź po mnie? i już ją przeprowadziłem z powrotem . Nie mogę wymagać od niej by się wyprowadziła i nie chcę tego  nawet. Ma tu super warunki bytowe to też i jej mieszkanie i ma do tego  pełne prawo.
Ostatnio powiedziała, że na początku nie  chciała  tej separacji ?teraz nie jest pewna, że nie wie czego  chce. Nie wie czy mnie kocha czy nie.  Że musimy dać sobie czas a jak ja będę na nią czekał to  ok. Jeżeli nie to to zaakceptuje.
I tak siedzę dziś w Sylwestra sam. Ona mimo, że wczoraj ponownie stwierdziła, że jest już stara. Nie czuje się już na siłach na imprezę spakowała dziś  torbę podróżną i  kieckę . Nie zapytałem jej gdzie  idzie ? honor  mi na to  nie pozwala. Na odchodne powiedziała, że musi mi być bardzo ciężko i czy chcę aby mnie przytuliła?  i że to nie jej wina, że nie czuje  tego  co ja..
Ona odżywa, chodzi  na imprezy, ma głód poznawania nowych ludzi i flirtowania z facetami ? mówi o  tym  mi wprost. Jednocześnie zapewnia, że nie szuka nikogo i  chce siebie odkryć na nowo. Mało  tego zachęca mnie do tego samego. Mówi, że byłaby szczęśliwa gdybym poflirtował z innymi laskami, umówił się  na niezobowiązującą  kawę itp?
Ja? Jestem zdemolowany tą sytuacją.

Zastanawiam się corobić??

Jasne zacznij sie spotykac z innymi kobietami to zapewniam Cie ,ze jej reakcje nie beda mile dla Ciebie.W tej chwili ona wie ,ze siedzisz i czekasz na nia.

188

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

@zodiac87 jak zdrówko?

189

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Całkiem dobrze smile

Dziś spotkałem  sie na  kawce w Macu z moją.

Spokojna rozmowa o naszym życiu codziennym. Powiedziała mi, że tęskni, że jej mnie brakuje... Że wreszcie robi toczego jej brakowało w związku. Poznaje nowych ludzi bawi się itd.  Ale, że to  nie to - bo czegoś jednak brakuje w tym wszystkim.

Rozmawialismy około 30  minut. Widząc moją pasywną postawę zakończyła :" Oj zodiac zodiac ... ja nie będę za Tobą biegała"

Powiedziałem jej, że nigdy za mną nie biegała. To  była moja domena...


Rozmawiało mi się z nią  jednak trochę jak z obcą osobą. Zmienił ją  ten czas. Mnie też.


Nic z tego  raczej już nie będzie.......

Cała ta sytuacja była potrzebna. Dla mnie, dla niej.

Co u Ciebie Leniu??

190

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia
zodiac87 napisał/a:

...Zmienił ją  ten czas. Mnie też.

Uwazam, że mimo wszystko bardziej Ciebie smile

zodiac87 napisał/a:

Nic z tego  raczej już nie będzie.......

Raczej wink

zodiac87 napisał/a:

Cała ta sytuacja była potrzebna. Dla mnie, dla niej.

Bez dwoch zdan...

Ps. Nie wpadlam tutaj jako meteoryt wink w ukryciu sledze Twoje losy od samego poczatku, takze jak najbardziej zorientowana jestem w temacie smile

Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego Ci zycze smile

191

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Dobrze to słyszeć Zodiacu. Ciesze się wink
U mnie hm dwa kroki do przodu, jeden w tył, także końcowy wynik na plus wink Muszę tylko się powściągnąć, bo właśnie przez to ten krok w tył. Ostatni weekend z pt na sb do 8 balowałem tongue Potem egzamin na lekkim rauszu wink Ten pt kolejne party, urodziny przyjaciela, więc pewnie przez weekend mnie tu znowu nie zobaczycie ;p
Jak chcesz to zajrzyj do mojego "pamiętnika", rozpisałem się tam szerzej o minionych paru dniach. Pewne rzeczy muszę usystematyzować i już będzie lepiej, bo zajmie mi to kolejny wolny czas (na początek i póki zimno: dieta, masa ale tylko aby ~80 dobić , sport). Sporo planów mam czego chciałbym spróbować tylko chęci powoli rosną, ale rosną wink
Pozdrawiam.

192

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Leniu. Rób wszystko co możesz dla SIEBIE  w tym momencie. Masz się poczuć dobrze sam ze sobą. Reszta sama sie ułoży. Przede wszsytkim musisz poczuć  własną wartość chłopie... smile

Idę jutro  na kawę z moją  koleżanką smile

A w sobotę z moją żoną. Nie wiem dlaczego  się zgodziłem. Chyba z ciekawości  smile Myślę, że to może być ostatnia kawa, jaką pijemy ;-)

193

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

ciekawa historia, wkreciła mnie. a to nie jest tak , że jeszcze na coś liczysz spotykajac sie z nią, tłumacząc zwykłą ciekawością?

194

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Nie. Nie liczę na nic. Właśnie o to chodzi, ze nauczyłem sie, ze nadzieja nie pozwala "stanac na nogi".

Spotkanie z jej inicjatywy. Pewnie skoczymy gdzieś na kawę. Chce zobaczyć czy w ogóle potrafię jeszcze z nią rozmawiać.

To co wiem. To to, ze nie wyobrażam sobie w tym momencie powrotu, nie jestem jej przyjacielem, czuje tez, ze stała mi sie mimo wszystko trochę obca osoba. Nie czuje np. Chęci przytulenia jej o porządaniu nawet nie wspomnę...

Widzę z jej strony starania. Mówi, ze tęskni, chce sie spotykać. Ale zupełnie nie wiem w jakim celu to robi.

Nie ufam jej totalnie... sad Tak. Czułem sie jak zbity pies zostawiony w lesie przez pana, który juz go nie chce... I nigdy w życiu tego uczucia nie zapomnę. Czy sie z nią rozlicze? Tak. Rozliczyłem sie juz przed samym sobą. Nie mam do niej pretensji. Zrobiła to co czuła. Podjęła decyzje. Jest dorosła. Ale utrata zaufania i emocje, których nie da sie zapomnieć sprawiają, ze to co do niej czuje przypomina mi nasza relacje z przed wielu lat, kiedy ani mi ani jej nawet sie nie śniło, ze będziemy parą....

DBNC! big_smile cieszcie sie życiem, małymi rzeczami!!!!

195

Odp: Niezdecydowana żona - moja historia

Dokładnie! nadzieja nie pozwala nam stanąć na własnych nogach! I myślę, że takimi spotkaniami sobie nie ułatwiasz sprawy. Skoro straciłeś zaufanie do tej osoby to dla mnie spotkania są zupełnie bezcelowe. No ale to Twoja decyzja. Wiem z własnego doświadczenia że takie spotkania wcale nie poprawiają nastroju tym bardziej jak nasza sympatia nie przejawia żadnych emocji i spotyka się tak po przyjacielsku. Jeżeli Twoje przemyslenia są szczere że już kompletnie nie widzisz możliwości powrotu, to sam sobie odpowiedziałeś na podstawowe pytanie. Że z tego już nic nie bedzie. A spotkania są tu najmniej Ci teraz potrzebne.

Posty [ 131 do 195 z 236 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niezdecydowana żona - moja historia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026