Dominisia21 napisał/a:Smutna sytuacja Tom.
Ale mimo wszystko (niekoniecznie) mógł być u nich jakiś kryzys, bo czasami ludzie dobrze udają, więc tu sobie można gdybać. Jednak mogło być też tak jak mówisz. A to, że mąż wybaczył... może akurat u niego będzie to dobra decyzja... różnie bywa, wszędzie jakieś wyjątki są.
No właśnie po twoich postach można zauważyć, że dużo zdrad widzisz, a ja np. tego nie dostrzegam, tzn. są zdrady, ale nie aż tyle.
Raz mówiłeś, że w twoim otoczeniu więcej zdradzają kobiety, tak procentowo to jak mniej więcej mogłoby to wyglądać?
PS. Co do nudy i monotonii... ja nie rozumiem tego argumentu... czy jednak życie nie jest samo w sobie monotonne? Codziennie jesz, pijesz, śpisz, często chodzisz do pracy, szkoły... jest szereg powtarzających się czynności, a tutaj ktoś nagle wyskakuje z jakąś monotonią... i jeszcze coś, XXI wiek oferuje wiele ciekawych zajęć, moim zdaniem łatwo jest się nie nudzić, jeśli się tego chce, zamiast tylko marudzić: "nuda, nuda i nuda".
D*pa, a nie nuda. 
Zgadzam się. Nuda to kiepski argument, chyba, że np chcesz coś zrobić z partnerem, a on nic, tylko przed tv z piwem wiecznie i taka nuda, to już rozumiem, że może doprowadzić do frustracji, a często do zdrady. No nie jest to fajne wtedy, wtedy to po prostu partner nie stara się, a my np dajemy z siebie wiele. No, ale jeśli po prostu nuda, że nie jest jak dawniej, to prędzej niedojrzałość jak komuś aż tak to przeszkadza, by zdradzać. Czasem to jest takie ganianie za motylkami i tak, to fajne nie jest, bo motylki prędzej czy później się skończą, a taka osoba skoro ciągle za tym goni nie będzie w stanie stworzyć trwałego związku.
Tom, no przykre, ja sama nie wiem czy bym wybaczyła, zależy pewnie od sytuacji, teraz mi się tak wydaje, bo rozumiem, że np po 10 czy 20 latach to co innego niż np po 2 latach związku jak ktoś tak krótko jest. No wiesz, współczuję mu, ale skoro zdecydował, to zobaczy. Dobrze chociaż, że radzą się też specjalisty, terapia wspólna, czasem bezstronna osoba pozwala więcej zobaczyć.
Domi, zgadzam się z Tobą, i po wielu latach związku można wprowadzić coś nowego, wyjechać gdzieś, zadbać o relację, może być znowu ta iskra. Wiadomo, że nie będzie tak jak na samym początku, czyli ciągła namiętność, bo to inny etap, ale nadal może być namiętnie czasem, z iskrą. To w głównej mierze od ludzi zależy i czy np chce im się pracować właśnie nad związkiem. Wielu ludzi sami odpuszcza i potem się dziwią, a tu nie ma co się dziwić, trzeba się postarać po prostu. Wiem, z facetem jeszcze nie jestem po ślubie, pewnych doświadczeń jeszcze nie mam, ale to dość logiczne, trzeba po prostu się starać. O miłości, gdy jest dojrzała po iluś latach mówi się bodajże miłość pełna czy kompletna i to raczej nie bez przyczyny. Wtedy jest intymność, zaangażowanie jak ludzie się starają, przyjaźń, po prostu taka bliskość, że to taka najważniejsza osoba, a i namiętność może być czasem. Jest wszystko
To dla mnie o wiele lepsze niż sama namiętność, która zwykle jest na początku związku i ogólna fascynacja, to dopiero sam początek i nie jest dla mnie aż tak piękne jeszcze, fajne, ale jeszcze nie tak piękne
Z chłopakiem może nie jestem jeszcze bardzo długo i jeszcze nie mieszkamy razem, ale już widzę dużo na plus relacji naszej jak porównam nas z początków, a teraz, gdy jesteśmy prawie 6 lat razem.