mileniutka, z własnego doświadczenia podpowiem Ci, że koty najlepiej jest zapoznawać na neutralnym gruncie. Wówczas oboje są nowi, i nie ma walki o terytorium.
Kiedy pomieszkiwałam z kociakami u mamy, na spacerach dołączała do nas koleżanka z jeszcze jednym kocurem, mniej więcej w wieku mojego starszego sierściucha. Dopiero przy trzecim spacerze zaczęli się razem bawić: biegać, wdrapywać się na drzewa, zaczepiać się. Wcześniej cała trójka udawała, że się nie widzi, co i tak było dobre, bo mieliśmy na uwadze też takie akcje, że mogą się szczepić. W takich sytuacjach człowiek nie powinien interweniować, bo koty ustalają sobie hierarchię. Im częściej macza się w tym łapy, tym dłużej to wszystko trwa. Pomijam oczywiście sytuacje kryzysowe, gdy widać, że koty są bardzo terytorialne, i żaden nie odpuści, ale wtedy trzeba pamiętać, że nie wolno wkładać rąk między koty, tylko zrobić to za pośrednictwem jakiegoś przedmiotu, np. spryskiwacza do kwiatów, dla własnego dobra. 
Kiedy całe trio zaczęło fajnie dogadywać się na dworze, postanowiłam zaprosić koleżankę wraz z kotkiem na kawę i mleko. 
Po przekroczeniu progu mieszkania, jakby nam ktoś koty podmienił - syczenie, warczenie, przeciągnięte miauczenie. Na dworze znowu dobrzy kumple.
Ostatnio ta sama koleżanka, odwiedziła nas z tym samym kociakiem, w nowym domu. Jakby się nigdy nie znali - zaczęli organizować sobie ustawkę. Koleżanka szybciej wyszła, niż weszła. 
Oczywiście gdyby kot koleżanki miałby u nas zamieszkać, nie miałyby innego wyjścia, jak zaakceptować go jako nowego członka naszej sfory, tylko na wszystko potrzeba czasu, znajomości kociej psychiki, a w pracy z takimi indywidualistami, również dystansu. 
Kociak cudny. 
Tu jest mój Klakier: http://zapodaj.net/bff1d3742ef28.jpg.html
i mój Kefir
: http://zapodaj.net/e9a9b2f413686.jpg.html
i razem
: http://zapodaj.net/fabc286993f5f.jpg.html
Lena, te święta też są pierwszymi świętami moich kotów, i najbardziej były zainteresowane ziemią w doniczce, więc okryliśmy doniczkę folią aluminiową. 