Ale w pewnym wieku trzeba się moim zdaniem po prostu wyszaleć. Najlepiej mając między 20 a 25 lat. Nawet jeśli jest się w tym wieku w super związku, to czegoś będzie brakować gdy ma się 35 czy 40 lat.
Może lepiej szaleć przed 25 rokiem a poważny związek dopiero wtedy. To moim zdaniem optymalne.
Ktoś pewnie napisze, że w takim razie Miłość zaczęta w wieku 18 czy 19 lat byłaby tracona.... tyle, że moim zdaniem takie związki nie przetrwają całe życie. Może 5 czy 10 lat, ale potem może odezwać się poczucie braku wyszalenia się. Tak więc albo albo.
I jeszcze jedno: wierzę, że można poznać kogoś nawet w wieku 18 lat i zbudować związek na całe życie, ale tylko gdy partner jest super w łóżku i nawet nie marzy się o odmianie. Ale takich prawie nie ma. Przeważnie to zachłyśniecie się Miłością. Gdy mija to brakuje innych wrażeń.