Yhm,to ciekawe jak usprawiedliwisz to :
Papież Innocenty III zwołał w 1215 r. do Lateranu sobór, na którym potępiono m. in. głosy żądające praw dla ubogich. Nie zapomniano jednak przyznać klerowi praw pobierania danin i dziesięcin.
W 1231 papież Grzegorz IX (1227-1241) rozpowszechnił inkwizycję na wszystkie kraje katolickie i ustanowił urząd inkwizytora. Papież Innocenty IV (1243-1254 ogłosił 15 maja 1252 r. bullę, która sankcjonowała metody inkwizycji, aprobując stosowanie tortur i kary śmierci wobec nieposłusznych kosciołowi, co natychmiast stało się regułą. Innocenty IV zobowiązywał dzieci, aby donosiły na swoich rodziców, jeśli ci nie wykazywali się "mocną i głęboką wiarą".
Zadaniem inkwizycji nie była ewangelizacja i nawracanie 'błądzących', ale planowe, metodyczne wyszukiwanie 'heretyków' i ich fizyczna eksterminacja w imię Boga i kościoła. Rzymskie chrześcijaństwo nigdy nie tolerowało konkurencji, a tym bardziej ateizmu. Kościółrzymskokatolicki uzurpował sobie prawo jedynego interpretatora Biblii, jedynego kompetentnego stróża ludzkiej moralności i postaw. Dowodem na to jest dokument "Dominus Iesus".
kiedy Otton I Wielki (912-973) podporządkował sobie papiezy i sięgnął po koronę cesarską w Rzymie w 951 r. Niemcy byli przekonani, że są narodem wybranym do panowania nad światem. Król Henryk IV (1050-1105, od 1084 cesarz) w wieku 25 lat wszedł w konflikt z papieżem Grzegorzem VII (1037-1085) rozpoczynjąc z nim walkę o inwestyturę. Chcąc go zdetronizować zwołał do Worms (Wormancja) 25 biskupów niemieckich i rozkazał im pozbawić papieża władzy. Posłuszni woli władcy biskupi, z wyjątkiem jednego, spełnili rozkaz, ogłaszając papieża intruzem i fałszywym mnichem. Grzegorz VII w rewanżu rzucił klątwę na króla, który zląkł się jej konsekwencji i udał się 27 sycznia 1077 r. do Canossy, prosząc papieża o przebaczenie. Służalczość niemieckich biskupów wobec króla wywołała taką wściekłość papieża, że w liście do prymasa Niemiec, arcybiskupa Moguncji Siegfrieda, zwrócił się do niego "Sciat Vestra fatuitas" (Niech wie Wasza Głupota".
Kler katolicki w niemczech był głównym narzędziem nacjonalizmu, w odróżnieniu choćby od wiernego Watykanowi kleru polskiego. To chierarchia kościoła rzymskiego w Niemczech przyczyniła się do odrywania poszczególnych ziem Polski. Franciszkanie niemieccy oderwali od polskiej prowincji Śląsk, a niemiecki biskup z Kamienia, Henryk, pośredniczył w układach z margrabiami brandenburskimi, w celu zagarnięcia Pomorza Gdańskiego. O roli, jaką w niemieckim nacjonaliźmie odegrał zakon krzyżacki, nie trzeba chyba wspominać.
Niemieccy biskupi i kler katolicki pilnie pracowali na rzecz wzrostu potęgi Niemiec. Całe wieki tej pracy uwidoczniły się na początku ubiegłego wieku. W XVIII w. Prusy grabiły i niszczyły państwa ościenne, a w XIX w. za sprawą Bismarcka, upokorzywszy sąsiadów, zdobyły przewagę w Europie. Wreszcie w XX wieku wyruszyły na podbój świata z faszystowsko - nacjonalistycznymi hasłami na sztandarach.
Od chwili przyjęcia przez Hiszpanię usług Kościoła w materii współrządzenia, upadek jej potęgi i dokonań był nieuchronny. Ale za to Hiszpania mogła się pochwalić najpotworniejszą formą faszystowskiej dyktatury katolickiej inkwizycji, mordującej w skali ludobójstwa. Państwo zostało podporządkowane zamordyzmowi Namiestnika Chrystusa.
Pod rządami Arabów, Hiszpania była jednym z najbogatszych i oświeconych krajów ówczesnego świata. Początek końca Hiszpanii nastąpił za Ferdynanda V Katolickiego (1479-1516) i krwawej Izabeli I Katolickiej (1451-1504) współrządzącej z poślubionym w 1469 roku Ferdynandem Katolickim. Była ona wielka zwolenniczką papieskich metod działania. Oboje panujący narzucili swojemu narodowi fanatyzm religijny, a za pozwoleniem papieża Sykstusa IV (1471-1484) przekształcili inkwizycję w totalny, niespotykany w dziejach świata aparat represji. Doprowadzono do obłędu religijnego, w którego następstwie Hiszpanie zaczęli uważać się za naród wybrany przez boga.
Gospodarka kraju upada na skutek wypędzenia ludności żydowskiej i wojen religijnych, oświata zanika, a wszelka niezależna myśl jest bezwzględnie tępiona. Triumf odnosi ciemnota, zabobon, dewocja i fanatyzm. Wzrasta mechaniczna, bezrozumna pobożność, upada moralność, a inkwizycja, upokarzając ludzi, szaleje, siejąc strach i przerażenie. Prześladowana w okrutny sposób ludność Hiszpanii nie ośmiela się zbuntować, gdyż zdominowana jest przez kler, który bacznie obserwuje wszelkie poczynania. Totalny terror był sposobem rządzenia przez świeckich monarchów katolickiego wyznania i Kościół. Ludność biednieje, a żniwo śmierci głodowej sieje spustoszenie.
Tymczasem Kościół w Hiszpanii ma się bardzo dobrze. Budowane są kościoły i klasztory, do których należą wielkie obszary ziemi, kler (w XVII wieku - ok. 300 tys.), bogaci się w sposób gwałtowny i podstępny. To nic, że bieda i nędza wyrywa ze społeczeństwa tysiące śmiertelnych ofiar. W XVII wieku, kiedy Hiszpania konała z głodu, biskup Toledo posiadał piątą część bogactw całego kraju, nie dzieląc się z nikim. Stłamszeni i zastraszeni Hiszpanie, przed śmiercią zapisują swój dobytek Kościołowi, przysparzając mu dodatkowych bogactw, jednocześnie pozbawiając swoje rodziny widoków na przyszłość.
Rozwija się mnogość "cudownych" miejsc, obrazów, rzeźb i innych przedmiotów kultu, do których zagania się wiernych, wyłudzając od nich każdy grosz. A za tym wszystkim idzie niespotykany upadek moralności wśród samego kleru i całego społeczeństwa Hiszpanii, jakiego ten kraj nie znał w przeszłości.
Kler katolicki, będąc na usługach papiestwa i państwa kościelnego, działając w swoim interesie, a nie społeczeństwa, którego kosztem żył, stał się praktycznie rządem w rządzie. Stosując metodę pochlebstwa, szantażu i zastraszania w stosunku do dworaków i królów, duchowieństwo rzymskie pochwalało i aprobowało najbardziej nieludzkie metody sprawowania władzy, gdyż z takiego stanu rzeczy płynęły dla Kościoła korzyści...
Hiszpanie i Kościół dokonują zagłady cywilizacji Inków i Majów. Bezlitośnie mordując Indian, niszczą cały dorobek ich wysokiej cywilizacji i kultury, którego ludzkość już nie odzyskała.
Król Ferdynand VII (1813-1833) stał się dla Kościoła "odrodzicielem" religii katolickiej, bowiem przywrócił w roku 1814 inkwizycję. Jego działania uznano za triumf boga! To nic, że ten zboczeniec, złodziej, zbrodniarz, zdrajca, okrutnik i rozpustnik był zdegenerowany do szpiku kości. Wystarczyło, że szedł z Kościołem ręka w rękę.
Jego córka, Izabela II (1830-1904), ladacznica i, podobnie jak jej ojciec, zdrajczyni oraz złodziejka, była chwalona przez prasę katolicką za zasługi dla Kościoła. Wszystkie jej niegodziwości zostały zapomniane, gdyż wiernie służyła religii katolickiej..... [_12_] Ówczesny, najwyższy autorytet moralny rzymskiego katolicyzmu, papież Pius IX (1846-1878), w dowód uznania przesłał jej odznaczenie Białej Róży oraz list, w którym m.in. napisał: "Na publiczne potwierdzenie miłości jaką do Ciebie żywimy, przesyłamy Ci, najdroższa córko w Chrystusie ten dar, tak dla zasług, poniesionych przez Ciebie dla naszej osoby i Kościoła, jak i dla wspaniałych Twych cnót, których blask rozsiewasz dookoła." Za to wyróżnienie, "najdroższa córka" złożyła papieżowi w"ofierze" sporą kwotę pieniędzy.
W roku 1931 rewolucja zrzuciła z tronu króla hiszpańskiego, Alfonsa XIII i Hiszpania ogłosiła się republiką, w której wprowadzono rozdział Kościoła od państwa, szkoły bez religii i nałożono podatki na "biedny" kler. Przemożny wpływ Kościoła w przed rewolucyjnej Hiszpanii uwidaczniał się m.in. na polu oświaty. Kościół miał "pieczę" nad całym szkolnictwem w kraju, a rezultatem tego było, że w roku 1925 ponad 80% hiszpańskich chłopów było analfabetami, (ale za to głęboko wierzącymi). Według hiszpańskiego pisarza, Brenana, w szkołach podstawowych, "dzieci tracą przeszło połowę godzin wykładowych na odmawianie różańców i uczenie się historii Kościoła, co pozostawia im niewiele czasu na naukę pisania i czytania." Wówczas jezuici kontrolowali jedną trzecią wszystkich bogactw narodowych Hiszpanii. Byli oni właścicielami kopalń, banków, kolei, towarzystw okrętowych, fabryk, itd. Było więc o co walczyć, kiedy rewolucja pozbawiła Kościół korzyści materialnych.
I jakkolwiek Pius XI nakazał katolikom włoskim słuchać władzy państwowej (Mussoliniego), gdyż każda pochodzi od Boga, tak w stosunku do republikańskiej Hiszpanii miał akurat inną wersję owych nauk. Encyklika Dilectissima nobis (1933r.) skierowana do hiszpańskiego kleru, przypomina, że Kościół godzi się tylko z taką formą władzy w państwie, która respektuje "boskie prawo", czyli rządy kleru. Nie może być mowy o ugodzie z rządem republikańskim, dopóki będzie "działał z nienawiścią do chrześcijaństwa". W praktyce oznaczało to obronę przywilejów Kościoła i jego materialnych oraz politycznych interesów.
W Hiszpanii w roku 1933 dzięki propagandzie kleru, skrytobójczych mordów, noża, pistoletu, szantażu i zastraszania, wybory wygrały partie prawicowe, które utworzyły rząd przychylny Watykanowi, zgodnie z encykliką Dilectissima nobis. Ale już następne wybory z lutego 1936 r., zdecydowanie wygrał Front Ludowy. Wynik 277 mandatów w Kortezach przeciwko 132 mandatom prawicy i 32 Centrum, wykazały, że arcykatolicka Hiszpania miała serdecznie dość klerykalnych rządów.
Porażka nie osłabiła zapału elementów klerykofaszystowskich do przejęcia na powrót władzy w państwie. Zaczęto podpalać klasztory i kościoły, oskarżając o to rząd hiszpański, oraz - inaczej być nie mogło! - komunistów. Buntownik, generał Franco 8 lipca 1936 r., wypowiada posłuszeństwo rządowi i z Maroka rusza na Madryt. Do walki użyta została Falanga Espanola, utworzona przez syna Primo de Rivery, dyktatora, obalonego podczas rewolucji. Z polecenia Kościoła wstępowali do niej członkowie Akcji Katolickiej. Natomiast w kwietniu tegoż roku, cała organizacja katolicka przystąpiła do Falangi na czele z jej sekretarzem, Serano Sunerem, zięciem Franco.
Faszystowski kardynał Tomasz Gomay, wydaje list pasterski, w którym potępia Front Ludowy, a kardynał Segura, nawoływał do "zniszczenia bezbożnych wrogów Kościoła"... Nad kwaterą Franco, wywieszono papieską flagę, a w Watykanie wciągnięto na maszt flagę Franco.
Osobnym tematem jest opis zbrodni popełnionych przez żołdaków Franco na bezbronnej ludności. Kościół milczał w tej sprawie, bowiem każda ofiara, była stopniem, po których klerykofaszyści hiszpańscy kroczyli do władzy. Mordercy w niczym nie ustępowali krzyżowcom, dokonującym w interesie papieży krwawych rzezi na Maurach przed 800 laty. Francuski filozof z Instytutu Katolickiego w Paryżu, Maritain, pełen przejęcia pisał: "To świętokradztwo przystrajać muzułmańskich żołnierzy marokańskich Franco wizerunkiem Serca Jezusowego i posyłać ich do mordowania chrześcijan... Szaleje tam biały terror, a to, co się wie i nim, świadczy, że doszedł on do niebywałego na świecie okrucieństwa i wzgardy życia ludzkiego. W łunach świętej wojny, pod sztandarami religii, krzyż Chrystusowy błyszczy jako symbol agonii rozstrzeliwanych. (...) Jest świętokradztwem rozstrzeliwanie - jak miało to miejsce w Badajoz - setek ludzi świętujących dzień Wniebowzięcia albo zniszczenie bombami lotniczymi - jak w Durango - kościołów i ludzi, którzy je wypełniali, i kapłanów, którzy odprawiali msze św.; świętokradztwem jest bombardowanie - jak było w Guernice - całego miasta z jego kościołami i świętymi przybytkami i koszenie z karabinów biednych, uciekających ludzi. Wojna święta gwałtowniej niż niewiernych nienawidzi wierzących, którzy nie chcą jej służyć. (...) Człowiek, który wierzy w Boga, wie, że kości Chrystusa, których w Górze Kalwarii nie tknęli nawet oprawcy, złamali na krzyżu sami chrześcijanie." Kościół nie stanął w obronie mordowanych. Kościół błogosławił mordercom...
Słowa biskupa Kartaginy, Diaza Gomara, udzielającego namaszczenia i rozgrzeszenia mordercom, cywilizowany świat przyjął z niedowierzaniem i zdumieniem: "Błogosławione niech będą armaty, jeśli w lejach, które otwierają, zakwitną słowa ewangelii." I to cały katolicyzm...!
14 grudnia 1936r., papież Pius XI przyjął na audiencji na Watykanie 500 księży hiszpańskich, którzy wykazali się "właściwą" postawą w czasie wojny domowej. Mówił wówczas dużo o prześladowaniach Kościoła w Hiszpanii i słał błogosławieństwo "tym wszystkim, którzy wzięli na siebie ciężki i niebezpieczny obowiązek obrony i utrzymania czci Boga i religii."
W imię zwycięstwa własnych interesów, papieski Kościół zawsze poświęcał moralność, ewangelię i boga... Życie ludzkie nie miało wówczas żadnej wartości...
Watykan jako pierwszy uznał w lutym 1939r. rząd Franco. Papież Pius XII (1939-1958) wygłosił 17 kwietnia 1939r. przemówienie radiowe do zwycięzców: "Z wielką radością - powiedział - zwracamy się do was, najdrożsi synowie katolickiej Hiszpanii, by wyrazić nasze ojcowskie gratulacje za dar pokoju i zwycięstwo, którym Bóg ukoronował chrześcijański heroizm naszej wiary i miłości... tak wam, nasi drodzy synowie katolickiej Hiszpanii, jak głowie państwa i jego sławnemu rządowi, heroicznym kombatantom... przesyłamy nasze apostolskie błogosławieństwo." Papieże zawsze takich najbardziej kochali.
Interes polityczny Watykanu nieodparcie szukał poparcia w faszyzmie, znajdując z nim wspólną płaszczyznę porozumienia i korzyści. Faszystowska Hiszpania Franco, uznała katolicyzm za jedynie dozwoloną religię, a dzieci innych wyznań gnano do katolickich kościołów. Wprowadzono przymus nauczania religii, zaprowadzono papieski indeks zakazanych ksiąg, a duchowieństwu papieskiemu zwrócono majątki i średniowieczne przywileje.
Hiszpania do dzisiaj nie może pozbierać się z upadku, jaki zgotował jej Kościół. To państwo, będące niegdyś bogatym, dostatnim i oświeconym krajem, zostało zrujnowane gospodarczo oraz intelektualnie przez rzymskie duchowieństwo. To była cena, jaką zapłaciła Hiszpania za wspólne rządy władzy świeckiej i Kościoła. Do dzisiaj krwawe, barbarzyńskie corridy będące opium dla hołoty, cieszącej się na widok bestialsko męczonego byka, są pozostałościami po świętych rządach Kościoła, który dawał ludziom katolickie igrzyska zamiast chleba mądrości i wiedzy.