Moja nie pluła co prawda, ale na cycku wisiała bez przerwy. Dzień i noc... Jeszcze w dzień jakoś funkcjonowałyśmy, noc była straszna, bo darła się co godzinę, niekiedy nawet krócej, a ja nie mogłam spać karmiąc, bo poranione sutki bolały strasznie.
A potem się okazało, że obie jesteśmy wykończone, a młoda na wadze traci zamiast przybierać. Ja z resztą też chudłam w oczach.
A jak dostała na noc butle to spała 4 godziny bez przerwy:) I te stało się jasne, że się nie najadała po prostu. Na modyfikowanym jadła co 3,5-4 godziny, a w nocy nawet dłuższe przerwy. I przybierała prawidłowo.
A co do diety karmiącej, to tak jak mówiłam, mi położne mówiły, że jeść mam wszystko (włącznie z cytrusami- jeśli tylko lubię). Ograniczyć jedynie ostre przyprawy. Żadnych ograniczeń co do smażonego nawet- chociaż wiadomo, że jeśli już coś smażone to na grillowej patelni, albo bez tłuszczu. A jak mała mała kolki, to nie widzieli problemu w diecie- nie kazali niczego ograniczać, tylko kropelki dawać po prostu.
Mieszkam w UK. I nikt mnie tutaj też nie przekonywał, że cycek jest najlepszy dla mojego dziecka.