Witajcie Dziewczynki...
:):) U mnie mialo byc slonecznie, a tymczasem cale niebo jest zasnute chmurami i do tego nadciagaja rowniez chmury ciemne ... Moze po obiedzie sie wypogodzi ... tutaj jest tak czesto ... zimnica - 12 st.C ... Podobno nadchodzi leciutkie ocieplenie do 15 st.(w niedziele), ale wg synoptycznych przepowiedni juz dawno mialo nadejsc ... a wciaz jest zimno ... i zapowiadanego sloneczka tez jakos nie widac ... 
Jagodko... nie cierpimy za innych tylko za siebie samych, czyli za nasze wlasne uczynki ... Owszem jest tez karma rodzinna i karma calego narodu i calej ludzkosci, ale one sa malo widoczne w naszym zyciu ...
Moze teraz jestesmy krysztalowi, ale nie zawsze tacy bylismy ... W poprzednich zyciach popelnialismy rozne bledy, krzywdzilismy mniej czy bardziej swiadomie innych i teraz ponosimy konsekwencje tych czynow ... Nasza plec tez nie jest w kazdym wcieleniu jednakowa, najczesciej rodzimy sie przemiennie raz kobieta, raz mezczyzna, ale zdarzaja sie 2 czy nawet 3 wcielenia pod rzad tej samej plci ... wowczas posiadamy duzo cech tej plci poprzedniej ... mowimy wtedy o meskich, mocnych kobietach i o miekkich, zniewiescialych mezczyznach ...
Ci ludzie, z ktorymi jestesmy zwiazani w tym zyciu, zwykle byli nam bliscy w zyciach poprzednich i spotykamy ich po to, by wyrownac z nimi nasze rachunki ... pamietacie o bilansie ?...
:D:D... i nie koniecznie musi byc to ten sam typ relacji ... Kiedys dokuczylismy naszej zonie, a teraz jest ona np. naszym dzieckiem lub rodzicem i to przeciwnej plci... czasem powtarza sie podobny uklad ... wszystko zalezy od sytuacji, w ktorej najlepiej mozemy splacic nasz dlug ... Spotykamy innych rowniez dlatego, aby dac im szanse splaty ich dlugu wobec nas ... kiedys nas skrzywdzili i teraz maja okazje zadoscuczynic tej krzywdzie ... czesto zamiast splacac swoj dlug zaciagaja nowy ... oni albo my ... i tak sie to bledne kolo kreci, dopoki nie wezmiemy sie za wlasny rozwoj i nie zaczniemy zyc swiadomie ...
Splata dlugu czyli wysokosc "rat" jest zawsze dokladnie obliczona na nasze mozliwosci ...
nigdy nie dostajemy wiecej ciezaru, niz mozemy uniesc ...
Wszystko jest nam dane po cos, by splacic dlug lub nas doskonalic ... nic na tym swiecie nie dzieje sie bez przyczyny ...
Dlatego, gdy nas spotyka cos przykrego, nie powinnismy pytac : "Dlaczego nas to spotkalo ?..." , bo adresat z cala pewnoscia jest wlasciwy ...
tylko : "Dlaczego nas to spotkalo ?...", bo znajac przyczyne, mozemy zrozumiec powiazania i wyciagnac wlasciwe wnioski na przyszlosc, czyli uniknac podobnych bledow ...
To zastanawiajace, ze nigdy nie pytamy, dlaczego spotkalo nas cos dobrego ... bo to uwazamy za naturalne ...
:D:D
Dobro ma przyjsc do nas, a zlo niech idzie do Bogu ducha winnego sasiada ... bardzo wygodna, ale egoistyczna postawa ...:D:D:D
Niu7nia... Jezeli bliscy opuszczaja nas poprzez "smierc" to znaczy, ze zakonczyli juz swoja prace w tym wcieleniu i ze spelnili juz swoje zadanie w naszym zyciu, ze nie moga juz nas niczego wiecej nauczyc, a ich odejscie jest kolejnym doswiadczeniem dla nas ...
Powinnismy im podziekowac, ze zechcieli nam pomoc w nauce i puscic ich wolno ... spotkamy ich kiedys znowu, kiedy przyjdzie na to czas ...:)
W przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia forme ...
:):)
Wszystko jest sprawiedliwe, te wszystkie pozorne "niesprawiedliwosci" slusznie nam sie naleza ... Boska Sprawiedliwosc jest jedyna najprawdziwsza sprawiedliwoscia ... Bog nie wymierza nam kary ... ponosimy jedynie konsekwencje naszych wczesniejszych uczynkow ... Jezeli damy komus po buzi, a on nam pozniej odda, to gdzie tu jest niesprawiedliwosc ?... Wiadomo, ze jesli zaciagniemy kredyt, to musimy go splacic i nie ma co narzekac ...(bilans, bilans) ani mieszac do tego Boga ... Bog dal nam wolna wole i my z niej korzystamy beztrosko, jak dzieci ... zapominajac, ze z wolna wola jest nierozerwalnie zwiazana odpowiedzialnosc ...
Bog nie moze sie mieszac i prostowac naszych bledow ... musimy to zrobic sami ... sami musimy wypic piwo, ktore nawarzylismy ...
Bog moze nam pomoc, jesli go o to goraco prosimy, a nie obwiniamy ...
Baska... Zawsze przyczyniamy sie do zachowania innych wobec nas ...i jest to normalne ... To, co sie dzieje w zwiazku jest suma reakcji partnera na nasza akcje i odwrotnie ...
Czasem wychodzi z tej mieszanki wspanialy nektar, a czasem koktail Molotowa ...
:D:D i absolutnie nie o to chodzi, zebysmy chodzili z mina winowajcy i bili sie w piersi, powtarzajac "mea culpa"...
:D
W kryminalistyce jest odrebny dzial zajmujacy sie wplywem ofiary na przestepstwo (wiktymologia) ...
Oczywiscie nie chodzi o to, zeby sie samemu zadreczac wina, najczesciej nawet nie swiadoma ... bo wiadomo, ze gdyby czlowiek wiedzial, ze sie przewroci, to by sie polozyl ...
:D:D Czasem nie przewidzimy konsekwencji z powodu naszej "glupoty", a czasem po prostu z powodu za malej ilosci danych ... tylko nieliczni z nas sa jasnowiadzami ...
:D:D
Jak juz wczesniej wielokrotnie pisalam, nikt nie jest doskonaly, wiec zaakceptujmy to u siebie ... uczmy sie i starajmy postepowac, jak najlepiej mozemy ... jezeli cos nam sie nie u da, to nie szkodzi ... moze uda sie nastepnym razem ...
:)
Wszyscy jestesmy tu po to, by sie uczyc... i nikt nie jest lepszy od drugiego ... Nauczanie jest indywidualne, kazdy z nas ma swoj program i swoje tempo ... kazdy przerabia inne doswiadczenia ...
Ktos jest w swej podrozy blizej, ktos dalej celu, ale kiedys wszyscy tam dojdziemy ...
Pamietajmy, ze "Bladzic jest rzecza ludzka..., wiec wybaczajmy bledy nie tylko innym, ale i sobie samym ...
Gdy dziecko sie sparzy, to wie, ze to baaaardzo boli i stara sie unikac goracego... a jezeli nie, to oparzy sie znowu, az do skutku ... az zrozumie powiazanie pomiedzy przyczyna (dotkniecie goracego) i skutkiem (bol oparzenia)...
I jeszcze jedna wielka madrosc : "Kto jest bez grzechu niech rzuci we mnie kamieniem ..."...
Jakos nie widze tych kamieni ...
:D:D
No, musze sie sila woli hamowac, zeby Wam tutaj nie napisac calej wielostronicowej rozprawy ... bo to moj ulubiony temat ...
:D:D
I oczywiscie, spiesze wyjasnic, ze to, ze sie tu tak "wymadrzam" nie oznacza, ze nie popelniam bledow ... Ja tez nie jestem doskonala i musze sie jeszcze wiele nauczyc ... ale staram sie zyc swiadomie i swiadomie podejmowac decyzje... i ucze sie nie tylko z moich wlasnych doswiadczen, ale i z doswiadczen innych ... idzie mi dobrze, robie duze postepy i jestem z siebie zadowolona ...
:D:D
Bardzo lubie analizowac, dociekac przyczyny ... lubie rozwiazywac trudne zadania i rozne lamiglowki, wiec zycie dostarcza mi duzo ciekawych zajec i radochy ... czasem tez mnie prad "popiesci", jak dotkne niewlasciwy "kabelek", ale to tez ma swoj urok ...
:D:D
wazne, zeby ocalic swoj tyleczek z opresji ... a po latach wspominamy ze smiechem i satysfakcja wlasnie te trudne sytuacje, z ktorych udalo nam sie wybrnac, natomiast te latwe nie maja dla nas znaczenia ...
:):)
Zycie jest szkola, ale ja bardzo lubie sie uczyc ... zycie jest tez przygoda i przez to jest tak ciekawe, a ja lubie to, co ciekawe ...:D:D
Zycie jest mieszkaniem, ale od nas zalezy, jak je sobie urzadzimy...
W starych powiedzeniach jest bardzo duzo madrosci ... "jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz ..." 
Rozne miewalam lozka ...
:D:D ... W moim przedostatnim mieszkaniu, tym zastepczym, spalam przez poltora roku na turystycznym lozku... kiedys bylo bardzo wygodne, ale z czasem sie ubilo i zaczely wystawac z niego sprezyny... Bylam od nich doslownie posianiaczona...cale boki mnie bolaly, ale czulam sie wyspana, bo to bylo moje wlasne lozko... Zwinelam te gruba barankowa narzute na pol i podlozylam na spod, ale jeszcze bylo za malo, wiec kupilam do tego jeszcze gruba koldre i poczulam sie wreszcie, jak ksiezniczka ...
:D:D
Morawko, Kochana... co z Toba ?... Zdrowiej nam szybciutko !!! ...
:):)
No to posluchajmy razem anielskiej muzyki ...
:):)
