Witajcie Dziewczynki w to sloneczne, niedzielne poludnie ...
:):)
U mnie ma byc dzis 24 st.C i pelne slonce, bez chmur ... a wiec lato ... a jutro juz podobno tylko 16 st.C...
Nie lubie takich skokow, bo czuje sie "zdezorientowana"...
:D lubie lagodne przejscia pogody, zeby miec czas na aklimatyzacje,
a tak to czuje sie dziwnie, jakbym urwala sie z choinki ... jeden dzien prawie zima, innego dnia lato, to znow wczesna wiosna ...
i czlowiek glupieje, nie wiadomo, co to wlasciwie jest i jak sie ubrac ...
Zaraz zabieram sie do pracy, bo wczoraj rozgrzebalam, a konca oczywiscie nie widac ...:D
Pokoj goscinny zaczyna przypominac pokoj, ale za to zagracilam duzy pokoj, bo zeby w goscinnym moc dzialac, musialam czesc rzeczy gdziec wystawic ... Moja sypialnia jest mala i calkowicie zagospodarowana, a wiecej pomieszczen, niestety, nie mam...
Bardzo brakuje mi jakiegos malego pokoiku, w ktorym moglabym zrobic sobie taki podreczny skladzik na rzeczy, ktorych nie trzyma sie w pokoju i w komorce tez nie ... zreszta moja komorka jest malutka i w 2/3 wypelnia ja rower ...
Moja kolezanka ma o jeden pokoj wiecej i do tego ogromna, sucha, calkiem ciepla piwnice, wiec nie ma problemu z ulokowaniem
wszystkich swoich rzeczy ...
Metrazowo, ja mam o 3 m2 wiecej, niz ona, ale moj duzy pokoj ma 30 m2, a jej tylko 18m2 i mam wieksza lazienke i WC i przedpokoj
z wielka szafa, no i jej blok jest duzo starszy, ze starego typu ogrzewaniem, wiec oczywiscie nie zamienilabym sie ...
No i ja mam piekny, duzy balkon, a kolezanka tylko taki na 2 krzesla i malenki stoliczek ...
Uwazam, ze moje mieszkanie jest absolutnie najladniejsze ze wszystkich w tej miejscowosci, no ale czlowiek zawsze chcialby
cos lepszego, taka natura ...
:D:D
Nowe bloki maja specjalne pomieszczenia gospodarcze, ale za to maja inne bardzo uciazliwe dla mnie mankamenty, wiec bym
ich nie chciala ...
Schiz, Morawko...
:):)
Sasiedzi to nigdy nie sa idealni ... w blokach najczesciej dokucza zbyt glosna muzyka ... a w domkach czesto tez i do tego
w domkach 2 razy mialam problem z piecami ogrodowymi, sasiedzi kopcili w nich tak intensywnie, ze nie tylko nie moglam
siedziec w ogrodzie, ale nawet ne moglam otworzyc okien, bo dym mi wchodzil do mieszkania ... a bylo lato ...
Albo raz mialam obok rodzine z malymi dziecmi i oprocz czestych wrzaskow i placzu, mialam ciagle nie tylko pilke lub inne zabawki w ogrodzie, ale i rowniez pelno smieci - opakowan po chipsach i napojach, ogryzki jablek, niedojedzone kanapki, papiery itd.
A z kolei w innym domku mieszkala rodzina - rodzice + trzech dorastajacych synow i wszyscy mieli motorowery benzynowe albo skutery ... w komorce urzadzili sobie garaz i warsztat naprawczy i ciagle przy nich grzebali i probowali ... Caly dzien, od rana bylo nie tylko mnostwo smrodu spalin, ale do tego okropny halas brumbrumbrum... Do tych synow przyjezdzali koledzy i cala wataha robili rundki wokol domkow... mozna bylo oszalec ... Mialam taka alergie na motory, ze jeszcze przez 2,3 lata po wyprowadzce na dzwiek motoru noz mi sie w kieszeni otwieral i budzily sie we mnie mordercze instynkty ...
:D:D
Tam, gdzie mieszkaja starsi zwykle jest spokojnie ... U mojej kolezanki w bloku mieszkaja wylacznie 55+, wiec nie ma zadnych
problemow z sasiadami, a w moim bloku sa dwa rodzaje mieszkan ... na kazdym pietrze sa 2x4 mieszkania wieksze dla
starszych, a posrodku przy klatce jest jedno male mieszkanie, z jedna mala sypialenka, mniejszym pokojem i wneka kuchenna ...
Zaden porzadny czlowiek 55 + takiego mieszkania nie chce, wiec nie ma na nie ograniczen wieku ... W czesci zajmuja je starsi
samotni faceci, najczesciej lubiacy wypic, ale oni nie sa raczej uciazliwi, a w bodajze czterech mieszkaja mlodzi faceci ...
z tego dwaj sa porzadni, a dwaj, w tym moj sasiad (jedyny ciemnoskory), niestety, nie ... tzn. bac go sie nie trzeba, bo absolutnie nie jest agresywny, ale ten rap ... no i smrod marychy ... ale w Holandii narkotyki nie sa zabronione ...
Musze przyznac, ze od tamtej pory, kiedy przesadzal z glosnym sluchaniem, ze nie tylko ja, ale i moja sasiadka za mna miala
problem, troche sie uspokoil i slucha rzadziej i juz nie az tak glosno ...
Co do tesknoty za granica, to jest to bardzo indywidualne ... Ja np. nie tesknie, moja starsza kolezanka tez nie, a moj syn i jej
syn to nawet do Polski wcale nie chca jechac w odwiedziny ...
Wazne, by tam gdzie sie mieszka zbudowac sobie swoje wlasne zycie, nie tymczasowe, tylko stale ... Trzeba miec wlasne
srodowisko, krag przyjaciol, znajomych to wtedy nie ma potrzeby tesknic ...
Bywalo, ze bylam w Polsce nawet 3 razy w roku i zawsze z przyjemnoscia wracalam do domu, do Holandii ... a w Polsce nie mam
nikogo bliskiego i nic, za czym moglabym tesknic ... Na poczatku brakowalo mi jedynie polskich sklepow, a teraz tez juz nie ...
Moj syn czuje sie w Irlandii, jak ryba w wodzie ... Ma prace, z ktorej jest zadowolony, ma przyjaciol (Polakow i Irlandczykow),
zna doskonale jezyk, wiec nie czuje sie absolutnie wyobcowany ...
A juz np. moje mlodsze kolezanki tesknia ... zawsze byly bardzo zwiazane z matkami i siostrami i chociaz maja tu dobrych mezow, prace, kolezanki to jednak nie ukrywaja, ze gdyby z takich czy innych powodow zostaly same, to natychmiast wrocilyby
do Polski ... ale gdyby nie mialy tam matek i siostr ... to zostalyby w Holandii ... 
Jezeli czlowiek integruje sie ze spoleczenstwem, to nie czuje sie obco ... 
W Holandii rozne organizacje bardzo dbaja o to, by czlowiek nie zamykal sie w czterech scianach i nie zdziczal i dotyczy to nie
tylko cudzoziemcow, ale i rdzennych obywateli ...
Mlodzi w wiekszosci pracuja, wiec sami sobie organizuja zycie, ale ci, ktorzy sa na zasilkach, bez wzgledu na wiek, maja mozliwosc isc do ludzi czyli brac udzial w roznych kursach, kolkach zainteresowan czy w zwyklych spotkaniach, zeby tylko porozmawiac, jak np. kawowy poranek ... i to wszystko za darmo, jeszcze dostanie sie kawe i ciasteczka, a na kursach wszystkie potrzebne przybory i materialy ...
Sasiedzi tez w wiekszosci sa rozmowni ... Oczywiscie, nigdy nie ma tak, ze 100% ludzi jest bardzo przyjaznych, ale to jest juz
kwestia ludzkiej natury i dotyczy obu stron, bez wzgledu na narodowosc ...
To my, cudzoziemcy musimy sie starac wyjsc do ludzi, byc otwartymi, bo my nie mamy tu bliskich ...Tubylcy maja swoj scisly krag
rodzinny, przyjacielski, wiec im mniej zalezy na nawiazaniu z nami kontaktu ...
A jak ma sie miejscowego partnera, to jest jeszcze latwiej, bo zyskuje sie tez jego rodzine i przyjaciol i ma sie gotowe zycie,
bez wiekszego wysilku ... bo np. ja musialam swoje zycie zbudowac sama, sama zadzialac, stworzyc swoja baze, poszukac tego, co chce ... ale jak sie szuka, to sie znajdzie ...
:D:D
No, powiesc juz Wam napisalam, to teraz czas zabrac sie do pracy ... Jest cieplo, ale niebo nie jest tak czyste, jak zapowiadano...
:)

Ojej, nie wiem, co sie stalo, ale udalo mi sie wkleic zdjecie ... ludzie CUDA !!!...
:D:D
A to jest moj idealny buldog francuski, wzorcowy... piekny, jak marzenie !!! ...
:):)
