jovitko ty masz taki system wrodzony ,ja jestem niejadkiem tylko w stresie wtedy nic nie przelkne ,zawsze bylam grubokoscista ,i tak mi zostalo geny ,rozmiar 44-46 ludzie co za grubas hi hi zdrowie wazniejsze .
pozdrawiam laseczki.
2,666 2010-01-22 21:31:31
2,667 2010-01-22 21:39:51
Morawa - ja jak mam jakieś większe kłopoty - to fakt ,ściska nie da się jeść!!!!
Ale nie wiem czemu - mam tak że w niedzielę,gdy jest takie nudne popołudnie - to zajadam!!!! może dlatego,że nie lubię niedzieli!!Coś w tym musi być!!!!!
2,668 2010-01-22 21:42:05 Ostatnio edytowany przez Nicolle (2010-03-14 20:03:07)
W
2,669 2010-01-22 21:49:02 Ostatnio edytowany przez Nicolle (2010-03-14 20:03:41)
g
2,670 2010-01-22 21:49:27 Ostatnio edytowany przez schiz49 (2010-01-22 21:53:01)
Kominek super rzecz!!!!!
Nicolle będziesz się wygrzewała!!!!!
Mi właśnie brakuje takiego "ciepełka" odkąd mam kaloryfery!!!!Super tak patrzeć jak pali się drewno i czuć to ciepełko!!!!!
Dobrej nocki dziewczynki !!!!Paaaaaaaaaaaaa!!!
2,671 2010-01-22 21:55:36
nikolle to teraz jak krolowa zasiadziesz kolo kominka ,i co bedziesz robic ,masz blisko telewizor ............no wiesz przy kominku rozne rzeczy mozna robic ,ja mam 58lat nie mam zamiaru sie zadreczac dietami ,ja i tak malutko jem ,moj mowi tak malo jesz ,ale ja biore leki rozne ,hormony skacza ,i ja skacze do mojego hi hi 
2,672 2010-01-22 21:55:57 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:17:46)
yy
2,673 2010-01-22 21:57:40 Ostatnio edytowany przez Nicolle (2010-03-14 20:04:32)
J
2,674 2010-01-22 22:07:06 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:18:01)
uu
2,675 2010-01-22 22:11:56 Ostatnio edytowany przez Nicolle (2010-03-14 20:05:11)
N
2,676 2010-01-22 22:40:43 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:13:05)
iii
2,677 2010-01-22 23:06:47
ja wam powiem ze jestem na salacie ,mam 90kilo wagi 170wzrostu ,ale sie upasla ,taka jestem ,i co mam zrobic ,wyjsc z siebie i stanac obok hi hi zycze kolorowych snow.....dobranoc ogladalam pilke reczna polacy zremisowali.
2,678 2010-01-23 02:13:50 Ostatnio edytowany przez Jovita (2010-01-23 02:26:47)
Oj... Dziewczynki, ale duzo postow napisalyscie ... odpowiem ogolnie... przepraszam, jesli cos pomine... ![]()
A propos diet, to ja tak naprawde nie przestrzegam zadnej diety...
Jezeli chodzi o moje odzywianie to robie to, co sama chce...
Poltora roku temu, jak juz Wam kilka razy wspominalam, przeszlam tzw. transformacje przygotowujaca cialo do odzywiania swiatlem (boskim, nie elektrycznym
) ... to byl po prostu jeden z etapow mojego rozwoju duchowego... sama tak zdecydowalam...
chodzilo o to, by w razie potrzeby moc przezyc bez jedzenia i bez picia...
Ponad 2 lata temu przestalam jesc mieso rowniez z powodow duchowych... bo pochodze z bardzo miesozernej rodziny i do tamtego momentu moglam nic nie jesc, bylebym miala mieso...
Robie to dla siebie... i to ja sama decydujeo tym czy i co jem...
Tak naprawde nie potrzebuje jedzenia ani picia i nie jestem w Polsce jedyna tego typu osoba... Program tej transformacji znalazlam w ksiazce Vasanty "Mozna zyc nie jedzac"... Nie bylo to dla mnie nic nowego... zawsze to wiedzialam...
Sprobowalam, bo lubie pokonywac wlasne ograniczenia...
Juz jako dziecko nie jadlam wiele (glownie slodycze) i bylam bardzo zdrowa i mialam mnostwo energii...
Cale zycie musialam uwazac na to co jem, bo latwo tylam...
Dzis wiem, ze ja zawsze moglam odzywiac sie energia (taka sie juz urodzilam), nigdy nie odczuwalam tzw. glodu... jadlam wylacznie z lakomstwa, bo cos mi bardzo smakowalo...
Juz jako dziecko, jesli nie mialam tego, co lubie to nie jadlam wcale np. na koloniach czy obozach... Bylam bardzo brzydliwa i nie jadlam nigdzie poza domem... mimo to calkiem dobrze wygladalam...
Nigdy nie lubilam warzyw i owocow... jedynie nieliczne... Lubilam mleko, bialy ser i mieso...
Wiedzialam, ze nie posune sie dalej z rozwojem duchowym, jesli nie przestane jesc miesa... modlilam sie o to... i stalo sie...
Dokladnie 2 lata i 3,5 m-ca temu przestalam jesc mieso... nagle... przestalam miec ochote...
To byl dla mnie wielki krok do przodu...
Poniewaz nadal lubie nieliczne warzywa, a owocow nie jem wcale... niewiele pozostaje mi do jedzenia...
Siedzenie w domu tez mi nie sluzy, bo w domu rodza sie ochoty...
Najchetniej nie jadlabym wcale, bo wtedy o wiele lepiej sie czuje, ale... jestem wolna od potrzeby jedzenia, ale nie od lakomstwa,
niestety... wiec korci mnie, zeby cos skubnac... szczegolnie zima...
Ale na mnie nie ma co patrzec, bo pod tym wzgledem (jedzenia) jestem i zawsze bylam nietypowa...
W moim domu rodzinnym bylo to zawsze akceptowane i nigdy nie bylam zmuszana do jedzenia..., na szczescie ... ![]()
Zasada jest taka, Drogie Dziewczynki, ze nie wazne ile kto wazy, jesli tylko dobrze sie z tym czuje i jest zdrowy... to jest warunek...
Ludzie roznia sie miedzy soba i nie wszyscy musza byc szczupli... wiadomo... jestesmy drobnej budowy, sredniej lub grubej....
Osobiscie nigdy nie bylam bardzo szczupla i zeby przy wzroscie 160 cm wazyc 53-54 kg ( w mlodosci) musialam bardzo uwazac na to co jem i liczyc kalorie...
Nie jestem zwolenniczka katowania sie, wiec czasem pozwalam sobie troche poszalec... ale z umiarem... bo nie lubie przesady...
Zyje swiadomie, wiec pozwalam sobie na cos albo nie pozwalam, to jest zawsze moja decyzja, wiec nie mam problemu sie do niej zastosowac...
Jesli mam trudny okres w zyciu to jestem dla siebie mila i dogadzam sobie ...
Jesli czlowiek jest zestresowany to musi miec jakies przyjemnosci dla przeciwwagi...
Moim pragnieniem jest nie jesc i nie pic na stale, ale jest to trudne zyjac wsrod tzw. normalnych ludzi...bo nasze zycie towarzyskie opiera sie na jedzeniu i piciu...
Jak juz wspomnialam, najwazniejsze jest nasze zdrowie i samopoczucie... musimy sluchac naszego wlasnego ciala...
Jezeli ktos stosuje diete i sie zle czuje, jest oslabiony to znaczy, ze odzywia sie absolutnie niewlasciwe...
Mozemy jesc, co chcemy lub nie jesc, ale musimy przy tym czuc sie swietnie, byc pelni energii i zdrowi... taka jest zasada...
A do tego trzeba sie ruszac, bo ... ruch to zdrowie...
Najzdrowszym ruchem jest chodzenie, bo obciaza rownomiernie wszystkie miesnie... oczywiscie mowie o ludziach majacych zdrowe nogi...
Jednym z warunkow zdrowia jest tzw. pozytywne myslenie (tak, tak ... to naprawde dziala) i PRZEBACZANIE...
Przepraszam za te czesc powyzej... kto nie chce niech nie czyta...
... i to nie jest zaden wzor do nasladowania ... ani namowa...
A teraz Schiz49 ... shoarma to jest arabska potrawa z miesa... tutaj bardzo popularna... i moj syn ja uwielbia...
W krajach arabskich przyrzadzana jest z baraniny... a w Holandii oczywiscie z wieprzowiny...
Mieso wieprzowe (lopatka, od szynki) pociete na niegrube paski, jak cienkie frytki... obsmazone na odrobinie oleju i duszone do miekkosci ze specjalnymi przyprawami, nadajacymi miesu ten wlasciwy i niepowtarzalny smak...
Do tego sa specjalne bulki, ktore sie podpieka, do polowy przekrawa nozem i napelnia goracym miesem...
A teraz sprobuje Wam wkleic zdjecie mojego bloku... mam nadzieje, ze sie powiedzie...

ten niski budynek przed moim blokiem, przy kanale to szkola podstawowa...
Tutaj szkoly to glownie wlasnie takie parterowe budynki....
Moje mieszkanie znajduje sie przy windzie po jej lewej stronie... a windy sa po srodku bloku ...
Latem moj balkon wyroznial sie, bo byl caly w kwiatach... teraz, niestety, juz nie ...
2,679 2010-01-23 02:16:18
Noooo... udalo sie ...
A teraz zegnam Was, Kochane... mowiac Wam slodkie Dobranoooc.... do jutra... ![]()
2,680 2010-01-23 10:11:45 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:13:32)
kkkk
2,681 2010-01-23 10:16:20 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:13:51)
kkk
2,682 2010-01-23 11:23:48 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:14:07)
lll
2,683 2010-01-23 11:35:12
witam u nas -20 lublin ale da sie wytrzymac ,wszystko jovitko prawda ,zgadzam sie z toba wszystko czlowiek powinien robic ze spokojem ,dokladnie ,sumiennie ,ja tego niemam ,kiedys tak ,teraz mam depresje i trudniej mi ,i do tego moj ma charakter nerwowy,jak moj syn mowi ja jestem niewolnica .osobie chorej trudniej sie skupic ,dlatego nic w tym wzgledzie nie robie .
2,684 2010-01-23 11:47:56 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:14:22)
iii
2,685 2010-01-23 12:47:59
jani tak napewno ,tylko bedac 38lat ,co mozesz zmienic jak prawie czlowiek wychowal sie razem ,nawet niezdajac sobie sprawy z tego uzaleznia sie ,a tu w kolko nie pracujesz ,a ja pracuje ,siedzisz madra jestes ,a pieniedzy brak ,jak teraz pojde do pracy ,ludzie sa okrutni ,weekend znowu klotnie ,i tak wkolko.
2,686 2010-01-23 12:59:45
zapraszam na cos goracego.
2,687 2010-01-23 13:01:40 Ostatnio edytowany przez Julia24 (2010-01-23 13:07:18)
Jani piękny ten tekst
Dzień Dobry Kochane Dziewczynki Życze Wam cudnej soboty , słonecznej i ciepłej pod każdym względem
a ja na ..., ale najpierw śnieg odwalić bo nasypało mi w nocy,ż echyba nie przejdę
o to idę na śniadanko ..u mnie synuś , córka i ja spaliśmy do 10.30 nie wiem spokój był .... a potem walczyć z łopatą.... śniegu znowu dowaliło
a potem zakupy ,upiec jakiś placek / raczej najmłodsza ja nie lubię piec wolę robić sałatki, mięśko, ew. coś na zimno... jedyne co lubię piec to murzynek:)
Trzymajcie się zdrowo , ciepło i PAMIĘTAĆ USMIECH NA BUZIĘ.... bo pupę wytrzepię
pierś do przodu / swoją nie kurzą !!!/ głowa do góry ... radość wszelka
i teraz mantra : Powtarzamy :
Jestem piękna
Jestem mądra
Jestem Silna
Jestem kobietą
i nie jestem robotem ............pa do potem Julka
duże uściski dla Was Wszystkich ale mi się nic nie chce
ale jak to kiedyś jeden znany powiedział :
...niechcem ale muszem !!!
" skąd w tej Julce ta energia???"
a nie wiem ... ostatnio w piątek poszłam z córcią na ubraniowe zakupy i mówię ale chodź szybko bo ze
ślimakami nie chodzę....i to samo mi pytanie zadała
odpowiedziałam Jej to co teraz Wam odpowiem ...
zaczełam chodzić jak maiłam 9 mcy porem w wieku 12mcy nikt w domu nie mógł za mną nadążyć
i tak mi zostało
.... nie umiem wolno chodzić, wolno pisać, wolno jeść, wolno żyć......
zreguły nie umiem też usiąźć .... przy kompie muszę
...efekty nie choruję i radzę sobie sama ze wszystkim /no prawie ze wszystkim / są rzeczy których sama
nie robię bo do tego trzeba dwojga
No słoneczka umawiamy się teraz wszystkie do roboty / sprzątanie, zakupy itd/ a potem popołudniu na kawkę
zbiórka choć na 10 min. może być 16-17 ????
Spokojnie życie zbyt krótkie aby się tylko smucić, martwić i użalać nad sobą
Wlałyście w mnie optymizm a Wasz gdzie wybył ????
...a dzwonił do mnie smok wawelski ..... mówił ,że o 12.00-12.30 chuchnie ogniem na netkafejki : 40+,50+ 30+ aby Wam znikneły smutki
także otwórzcie się na pozytywną energię z Wawelu i Krakowa oświetlonego słońcem
ja też Wam wysyłam pozytywną energię pa. Julia
2,688 2010-01-23 13:11:38 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:14:38)
Jlll
2,689 2010-01-23 13:18:52
Julia "jesteś wielka" nic dodać nic ująć. Wszystko zostało powiedziane.
dzięki Jani Ty też .... pa Dziewczynki lecę ... do roboty .... ale kurcze ,któs mi skrzydła podprowadził
na 112 muszę zadzwonić
pa Julka
2,690 2010-01-23 13:19:47
Jani... Morawko... Witam Was serdecznie...
Jani... mozesz sie smialo poklepac po ramieniu i pogratulowac sobie tego, co dla siebie dokonalas... bo trzeba sama siebie tez chwalic... Mozesz byc z siebie dumna... Rzucenie palenia to jest duzy wyczyn... Walka z nalogiem i zwyciestwo w niej !!!... ![]()
Zmobilizowanie sie do nauki po dluzszej przerwie to tez czyn jak najbardziej heroiczny... ![]()
Na tym polega zycie ... na walce z przeciwnosciami i ze swoimi wlasnymi slabosciami...
Slabosci kazdy z nas ma i mamy tez do nich prawo, ale powinnismy starac sie je w miare naszych mozliwosci sukcesywnie eliminowac... dla samych siebie ...
Nikt nie ma obowiazku robic cos dla nas, ten obowiazek mamy jedynie my sami...
Morawko... najwazniejsze to wyjscie z depresji... nie wiem, jak gleboko w niej siedzisz.... ale leki ... usmierzaja jedynie bol... w przypadku depresji, bol psychiczny, bol duszy...
Przyjmowanie lekow nie zwalniaja Cie z obowiazku zmobilizowania swoich sil wewnetrznych i ratowania siebie...
Ratuj sie, Morawko!.. Twoje zdrowie i zycie jest najwazniejsze !!!...
Oczywiscie trudno doradzic, co byloby dla Ciebie najlepszym poczatkiem wychodzenia z tego slepego zaulka, tu na forum...
Jedno jest pewne, Morawko, ze MUSISZ zaczac cos robic... chocby bardzo, bardzo male kroczki... takie na jakie w tej chwili Cie stac, ale MUSISZ ZACZAC... najlepiej juz dzis... od przemyslenia, co Cie najbardziej uwiera, co Cie tak obezwladnia, przed czym chcesz uciec... i badz ze soba sama szczera... bo najwazniejsza jest swiadomosc naszych problemow...
Wiadomo, ze jesli poznamy wroga, latwiej nam bedzie z nim walczyc i pokonac go...
Najwazniejsze jest wiec rozpoznanie problemu, bo wtedy mozemy opracowac odowiednia taktyke walki... i nie musimy od razy strzelac z armaty, jesli nie umiemy sie z nia obchodzic i konsekwencje tego strzalu moga nas w danej chwili przerastac ...
Jest tyle metod walki, ze latwo wybrac cos, co nam na ten moment zyciowy odpowiada...
Wojne wygrywa sie zawsze glowa, nie sila...
Nie wolno sie poddawac... ![]()
I masz tu zyczliwe duszyczki, ktore Ci chetnie pomoga...
Jani... to o zyciu... jest WSPANIALE... Ty zawsze znajdziesz cos madrego... ![]()
Synus wieczorem jedzie do Polski... najprawdopodobniej ok. 18-tej ...
Poszedl spac o 7-ej rano i caly dzien przespi... wiec niewiele zrobimy... Chcial mi udzielac lekcji o 2-ej w nocy, ale uprzejmie podziekowalam i poszlam spac...
No dobrze... co zdazymy zrobic, to zdazymy, a reszte nastepnym razem...
Kiedys to bym sie na niego wsciekala, a teraz pelny luz i akceptacja...
Swiat sie od tego nie zawali i moje zycie tez nie... wiec nie ma problemu...
Nawet syn powiedzial, ze to wklejanie zdjec na forum jest bardzo zawiklane... po co takie utrudnienie ?
Bylam na forum dla psow i tam moglam bez problemu umieszczac zdjecia, bo byla taka opcja... a tutaj takie zawracanie gitary z tym przesylaniem...
Ja lubie proste i skuteczne metody... lopata, srubokretem, a jak nie da rady to mlotem... ![]()
Wyslalabym nastepne zdjecie, ale jeszcze tego nie opanowalam samodzielnie... no i musze sobie to zapisac... bo pamiec mam bardzo dobra, ale... troche krotka, niestety.... ![]()
No i musze jeszcze bardziej zmniejszyc te zdjecia, bo takim formatem to szybko osiagniemy tysieczna stronice ... ![]()
2,691 2010-01-23 13:25:06
Julia24 ... witam Cie i podpisuje sie pod Twoim postem rekami i nogami... ![]()
Ja tez mam motorek w pupie... jesli chodze, to nikt nie moze za mna nadazyc ... jedynie pies... ![]()
2,692 2010-01-23 13:36:15
witam julia ,tak dziewczynki ,wlasnie ta szybkosc wpedzila mnie w to co teraz mam wszystko robie szybko ,moj mowi ze jestem nienormalna ,powinnam jedna rzecz zrobic dziennie ,ludzie bym zwariowala ,moja depresja jest zwiazana tez z menoupauza ,wiecej placzu ,wszystko mnie wnerwia ,moj tez mi nie pomaga w tym ,bo on tez ma swoje choroby ,pomysle nad tym co napisala jovitka .mam problem zaakceptowaniem siebie z tymi zmianami co mnie spotkaly z bielactwem .
2,693 2010-01-23 13:42:51
2,694 2010-01-23 14:34:12 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:15:06)
kkk
2,695 2010-01-23 14:42:21
Witaj Gizelo... jak masz lenia to sie len... od czasu do czasu musimy sie troche zatrzymac i polenic sie, jesli nam przyjdzie na to ochota... Nie mozna tylko pedzic i pedzic... ![]()
Tam gdzie jest praca musi byc tez czas na odpoczynek ... Rownowaga jest zlotym srodkiem... ![]()
Jesli sobie dobrze odpoczniesz i zregenerujesz sily, to ruszysz w dalsza droge... To nie wyscig z czasem... ![]()
Ja tez mam teraz okres odpoczynku i rusze dopiero wiosna ... to moj swiadomy wybor i nie mam poczucia winy... ![]()
A ja, Kochane Dziewczynki,spiesze wyjasnic, ze wprawdzie chodze szybko , ale spokojnie ... i absolutnie nie jestem rozlatana...
Chodze krokiem marszowym, bo taki krok nie meczy... to jest po prostu moj styl chodzenia... zdecydowanie, ale bez nerwowosci i pospiechu...
Jestem osoba bardzo zrownowazona (i dobrze zorganizowana) i nie mam tzw. robakow w..... ale znam takie ludzi ... ich wizyty strasznie mnie mecza, bo mam wrazenie, ze orkan przelecial przez moje mieszkanie... ale to jest zupelnie co innego...
Np. Moja siostra byla taka...
Morawko... wybaczenie i akceptacja przede wszystkim... i najpierw wybaczenie sobie i akceptacja siebie...
Ja akceptuje to, czego nie moge zmienic... bo walenie glowa w mur nic nie da... poza rozbiciem glowy, a to chyba nie o to chodzi... ![]()
W dziecinstwie przeszlam 3 razy zapalenie ucha srodkowego i mam zaburzenia rownowagi... nie moglam robic przewrotow, ani jezdzic na karuzeli, ani na rowerze, ani krecic sie w tancu... i co ?... czy przez to bylam gorsza ? mniej warta ? NIE !!!
Mialam wiele innych zalet...
Teraz, w Holandii rower bardzo sie przydaje... szczegolnie w malych miasteczkach to koniecznosc...
No to kupilam trzykolowiec, dla inwalidow... wcale nie czujac sie inwalidka... Wiekszosc moich kolezanek wstydzilaby sie jezdzic na takim rowerze ... a ja nie... a czego ?...
Kiedys mialam sokole oczy, a teraz -5 ... i w okularach wcale nie jest mi do twarzy... no ale najwazniejsze dla mnie, ze ciagle jeszcze WIDZE...
Kiedys mialam piekna cere, jak alabaster... a po 40-tce dostalam cere naczynkowa... no i co z tego ?...
Kiedys mialam piekne, szczuple stopy, a potem od wysokich obcasow wykrzywily mi sie paluchy i od kilku lat musze nosic wkladki...
W zwiazku z tym musialam pozegnac sie z pieknymi bucikami na wysokich obcasach i chodzic w butach, do ktorych mieszcza sie wkladki... i co z tego ?... ciesze sie, ze nadal moge szybko i duzo chodzic...
Jedna z moich mlodych kolezanek, ma luszczyce i straszny celullitis, pomimo ze jest mloda i bardzo szczupla...
Ale to nie jest wazne bo i tak jest sliczna, a przy tym dobra i madra... i tylko to sie liczy...
MY to cos znacznie wiecej niz cialo... cialo jest tylko ubraniem dla duszy, a czlowieka nie osadza sie po ubraniu... ![]()
2,696 2010-01-23 15:02:00 Ostatnio edytowany przez Jovita (2010-01-23 15:02:49)
No i mialam racje, ze sobie dalam z synkiem luzu ... bo tu nieoczekiwanie ... synus wstal ... tak po prostu sam z siebie i juz sie kapie i zaraz, tzn. po jego sniadaniu dostane nauki ... w spokojnej i przyjaznej atmosferze ... ![]()
I po co mialam sie zawczasu wkurzac ?... calkiem niepotrzebnie...
A tak, to teraz sie ciesze,...
bo juz sie pogodzilam, ze niewiele zdazymy zrobic ... a tymczasem ... yes, yes, yes ... ![]()
2,697 2010-01-23 15:51:03 Ostatnio edytowany przez morawa (2010-01-23 15:53:05)
jovitka tak samo dopiero syn mi napisal ,a jak nie to wszystko sprzedaj i jedz na haiti pomagac ,wiem ze to nie wazne ,dziekuje bogu to ca mam ,ale w nerwach nie moge sie opamietac ,teraz z nerwow boli mnie brzuch ,bo przeciez mam drazliwe jelito ,wczoraj mowili jak w stanach ludzie traca prace z dnia na dzien ,babka byla prawnikiem ,a teraz papugi pilnuje u kogos w domu ,tragedia ,ja nie narzekam ,tylko jak sie wygadam to moze mi lzej .zrobilam kopytka i pyzy z miesa .pozdrawiam
2,698 2010-01-23 16:55:29
Morawko... a pewnie, ze wyrzucanie z siebie pomaga... Nie krepuj sie dzielic sie z nami... ![]()
Oczywiscie, my bedziemy zawsze probowaly Cie troche zmotywowac na nasz sposob, ale najwazniejsze, zebys sobie ulzyla...
to tez zawsze cos... na pewno wiecej, niz nic ...
Najgorsze jest duszenie w sobie... a ja Cie bardzo, bardzo lubie, bo jestes Kochana Kobitka i zalezy mi, zebys byla ZDROWA !!! ![]()
A tak wygladaly moje orchidee w czerwcu, kiedy jeszcze mialam puste mieszkanie...
To sa tylko te, ktore wowczas kwitly, a reszta odpoczywa w drugim pokoju ... no bo one, oczywiscie, nigdy nie kwitna wszystkie na raz... tylko z gora polowa...
Teraz kwitnie ich troche wiecej, choc nie tak obficie, ale sa za firanka ... wiec trudno zrobic zdjecie...

2,699 2010-01-23 16:56:33 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:15:27)
rrr
2,700 2010-01-23 16:56:36
pozdrawiampogoda jeszcze sloneczna ide na pare minut na spacerek z pieskiem .
2,701 2010-01-23 16:59:59 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:09:42)
hh
2,702 2010-01-23 17:22:36 Ostatnio edytowany przez Jovita (2010-01-23 17:30:00)
Janiu... dzieki... ![]()
Teraz stoja za firanka i tak, jak wspomnialam, kwitnie ich wiecej, ale juz nie tak obficie...
Zima to ciezka pora dla orchidei, a to z powodu ogrzewania... na parapecie goraco od kaloryfera i stanowczo za sucho...
One tez czekaja do wiosny...
bo dostana wiecej slonca, no i ogrzewanie w mieszkaniu nie bedzie juz tak intensywne...
Te, ktore odpoczywaja maja chlodniej, bo stoja w drugim pokoju ... One nie sa na pokaz... orchidee bez kwiatow nie sa dekoracyjne...
Sa ludzie, ktorzy orchidee po przekwitnieciu wyrzucaja (!!!), bo nie maja miejsca dla golych "badyli"...
Ja wystawiam je do drugiego pokoju i tam sobie odpoczywaja w spokoju nieogladane przez nikogo...
2,703 2010-01-23 17:36:31 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:09:58)
ooo
2,704 2010-01-23 18:26:48
Tak, Jani... najlepiej miec cierpliwosc... Jak orchidea ma wlasciwe warunki i dobrze sie czuje, to kwitnie czesto i dlugo...
Oczywiscie mam na mysli phalaenopsis, bo mam tez dendrobium, ale te kwitna rzadko i bardzo krotko...
Wiele z moich orchidei kwitna caly rok bez przerwy... stare kwiatki wiedna, a galazka rosnie nadal, wypuszczajac swieze paczki, albo wyrasta nowa lodyzka ... a potem 2-3 m-ce odpoczynku, czasem jeszcze krocej i juz zaczynaja zycie od nowa...
A niektore sa oporne i leniwe... no i nie ma na nie rady... To troche jak z ludzmi... sa pracowici i leniwi... ![]()
Warunek, Jani... zeby przekwitnietej lodyzki nie obcinac, dopoki sama nie uschnie...
2,705 2010-01-23 20:08:22 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:10:18)
oo
2,706 2010-01-23 20:14:08 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:10:36)
hh
2,707 2010-01-23 20:20:01 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:10:53)
oo
2,708 2010-01-23 20:21:32 Ostatnio edytowany przez Jovita (2010-01-23 20:23:49)
No, widze, ze niebo w sopocie piekne... blekitne... a u mnie szare, zamglone... niestety...
Jani... czy ten atak zimy to dzisiaj ?...
2,709 2010-01-23 20:29:50 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:11:11)
ttt
2,710 2010-01-23 20:42:23
A to sa domki na ulicy prowadzacej do mojego bloku ...



2,711 2010-01-23 20:47:51 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:11:29)
jjj
2,712 2010-01-23 20:50:25
Chyba masz racje, Jani... ja tez mam jakies dziwne odczucia...
2,713 2010-01-23 20:54:27 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:11:45)
oo
2,714 2010-01-23 21:12:09
Tak chyba bedzie najlepiej... ![]()
2,715 2010-01-23 21:52:14
pozdrawiam ,jovitko mieszkasz w bloku ,ale tam widze spokojnie ,to dobrze ,a jani mieszka w willach tak ,ja tez mieszkam w bloku ,kwiaty piekne ,ale mowia ze nieszczescie sprowadzaja ,tak jak kwiat grudzien lzy ,mialam kupic ale mama mowila nie kupuj ,wiec nie wiem zawsze jak jestem w obi to mnie ciagnie a moj mowi po co ci ten kwiatek ,bo mi sie podoba ,ale to tylko takie zabobony ,w calej polsce mamy zime .moj przyszedl i mowi ze bardzo zimno.
2,716 2010-01-23 22:00:11
dobry wieczorr!jakie swietne kociaki ![]()
2,717 2010-01-23 22:00:15 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:12:05)
ggg
2,718 2010-01-23 22:29:37
dobranoc spioszkom ,jani poszla spac ,jovitka uczy sie nowosci ,dobrze korzystaj poki syn jest ,pozdrawiam 
2,719 2010-01-23 22:31:01 Ostatnio edytowany przez Jovita (2010-01-23 23:26:27)
Dobranoc Jani... spokojnych, milutkich snow .... ![]()
Morawko... wiesz... to jest tak... jak wierzysz, ze Ci cos przyniesie pecha, to Ci go przyniesie...
Hoduje orchidee od jakichs 6-7 lat ... i absolutnie nie ma mowy o zadnym pechu ... przeciwnie... daja mi wiele radosci... uwielbiam je... przezyly ze mna 2 ciezkie przeprowadzki ... i kiedy na nie patrze to... usmiech sam pojawia sie na mojej twarzy...
Ktokolwiek do mnie przyjdzie to rozdziawia usta w zachwycie ... pytajac czy to prawdziwe...
Zarazilam ta moja miloscia moje 2 kolezanki i dobrego przyjaciela Holendra (tego od Albanki)... On nigdy nie interesowal sie kwiatami i dbac o nie nie umie... a orchideami (dostal je ode mnie) tak sie przejmuje, ze zanudza swoja sasiadke i babke, ktora mu sprzata, zeby na nie uwazaly... i jak cos zauwazy to do mnie zaraz dzwoni przejety... Tak mu na nich zalezy...
A jak widzi, ze ludzie na ulicy przystaja i patrza w okno to puchnie z dumy...
To tak jak z 13-tka ... niektorzy sie jej boja, a ja zawsze na nia stawiam i wygrywam... Lubie ja, dlatego przynosi mi szczescie...
Orchidee sa bardzo malo wymagajace... duzo mniej, niz inne rosliny, a odwdzieczaja sie tysiackrotnie swoim pieknem... no i nie ma kwiatow, ktore kwitlyby tak dlugo bez przerwy i to przez caly rok na okraglo...
Moj syn mial wyjechac o 18-tej, a tu busika jeszcze nie ma ... najpierw dzwonili, ze o 20-tej, a teraz, ze ok. 22-ej ...
Siedzimy i czekamy...
Dobranoc Morawko... piekny ten bokserek... czy to Twoj ?... ![]()
No... wlasnie wyprawilam syna do Polski... nareszcie busik przyjechal... lepiej pozno, niz wcale... ![]()
A co to... Nicolle nie zajrzala dzisiaj wcale... nawet wieczorkiem... Nicolle dobry Duszku... cudnych, otulajacych blogim ciepelkiem snow Ci zycze... i pozostalym Dzewuszkom tez...
:):)
i do jutra...
2,720 2010-01-24 00:02:54
ja chyba tez sobie kupie jak tak jest ,a tak chcialam miec ,zimno w polsce u mnie juz 24stopnie ,bylo powiedziec synowi zeby sie ubieral cieplo .napewno masz racje ,wiec nie bede sluchac ,jak cos to zawsze zapytam ciebie tez w sprawie kwiatka orchideii,ja mialam bardzo duzo kwiatow ,ale sie przeprowadzalam i oddalam ,mam paprotki dwie i anginowiec ,bo jak uszy mnie bola to wkladam i po bolu .dobranoc jovitko ,aty sama jestes znaczy mieszkasz ,jak tak to nie jest ci smutno .
2,721 2010-01-24 00:04:15 Ostatnio edytowany przez morawa (2010-01-24 00:09:21)
jovitko ja mam owczarka niemieckiego ,sredniej postury ,ma juz 8lat .
2,722 2010-01-24 00:25:23
widze ze wszystkie poszly spac dobranoc
2,723 2010-01-24 02:32:25 Ostatnio edytowany przez Jovita (2010-01-24 02:34:07)
Dobranoc Morawko... sliczny piesek i dobrze mu z oczu patrzy...
Widzisz... ja mieszkam sama i bardzo lubie byc w domu sama...
Wszystko, czym sie zajmuje i co kocham... pisanie, praca nad soba, rozwoj duchowy i wszelka tworcza praca ... wymaga samotnosci...
Dom to moja oaza i bardzo lubie go miec tylko dla siebie...
Kupilam wspanialego pieska do chodzenia po ulicy, ale w domu nie moglam go zniesc, chociaz byl idealny...
Taka juz jestem i nic na to nie poradze...
Kazdy czlowiek jest inny i ma inne potrzeby...
Z moim ex mialam buldoga francuskiego, niestety, nie mam jego zdjec... Byl z tego najwiekszego sortu, caly bialy... mial tylko 2 czarne latki na grzbiecie i pare czarnych centek na duzych uszach... Odeszlam, gdy mial 3.5 roku ...
Byl bardzo dominujacy i nieposluszny... niszczyl wszystko, co tylko udalo mu sie dostac do pyska i uciekal, jesli tylko mial okazje...
Mial tez ogromne poczucie humoru i potrafil sie swietnie bawic...
A oto moje idealne buldogi fr. ... oczywiscie tylko z wygladu...



Morawko... zdjecia swietne... szczegolnie to z Clintonem (!!!) ![]()
Co to za roslina, ten anginowiec ?... nigdy nie slyszalam o takiej...
Pieknych snow ... Morawko... i spokojnej nocy... spij dobrze ... ![]()
Jutro wkleje moje pozostale buldozki...
2,724 2010-01-24 10:03:06 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:12:27)
ppp
2,725 2010-01-24 10:07:22 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:12:42)
iii
2,726 2010-01-24 12:56:27
witam ,jovitka czlowiek sie uczy ,uczy i wraz glupi umiera ,dlaczego pytalam czy sama mieszkasz ,bo ja boje sie samotnosci ,wydaje mi sie ze nie dalabym rady ,bo jestem z kims juz tyle lat ,ale syn mi mowi ze dalabys rade jakbys musiala ,przeciez on tez jest zagranica juz tyle lat ,mieszka sam ,a jak bylam u niego to ,chcialam do polski ,podoba mi sie paryz ,ale to nie dla mnie zeby byc na stale ,cieszylam sie bo bylam z nim ,bedac z kims nie za bardzo wdrozysz swoje zasady ,musi byc tolerancja bo inaczej mozna sie pozabijac ,dlatego u mnie trudno dojsc do zgody ,ale to nie pomaga ,tylko sie stresuje ,jeszcze moze to nie zasady tylko upartosc moja ,cos musze zmienic .pozdrawiam
piekne te twoje pieski jovitka ,jani dziekuje za capuccino uwielbiam .
2,727 2010-01-24 13:29:52
Witaj Kochana Jani... wprawdzie juz jestem po sniadanku, ale tej smakowitej kawusi chetnie sie napije...
bo do ciasteczka pilam tylko wode z mlekiem... No wiesz ... staram sie sobie az tak nie dogadzac, zeby kilka grzybkow w barszcz... ![]()
No tak... to Nicolle na pewno opijala wczoraj ten kominek, a jak poczula to cudne ciepelko z niego bijace, to sobie slodko przysnela zapominajac o tym zimnym swiecie...
wcale sie nie dziwie...
Kominek byl zawsze moim marzeniem i planowalam go zainstalowac w tym mieszkaniu... ale kupilam troche inne meble, niz pierwotnie zamierzalam i teraz mi sie nie zmiesci, bo chce miec rowniez akwarium... no i musialam dokonac wyboru...
Zwyciezylo akwarium jako przyjemnosc caloroczna... i zywa przyroda....
Sentymentalna Jani... widze, ze jestes "oblatana" w sprawach forum, bo ja nie bardzo orientowalam sie co to sa te trolle...
Musialam poczytac na google...
No tak juz jest, ze tam, gdzie jest duzo slonca i jest cieplo, jest tez ... robactwo...
Mysle, ze najlepszym sposobem jest "olewac" te posty, po prostu nie reagowac na nie i spokojnie prowadzic nasze pogaduszki dalej jakby nigdy nic ... Jezeli nie bedziemy im odpowiadac, to nie damy im pozywki do rozwoju i z pewnoscia sie od nas odczepia...
No, moj synus jest juz w Polsce i to na miejscu swego przeznaczenia tzn. u swojego ojca - wlasnie mialam telefon...
Podroz mial dobra i warunki pogodowe tez...
Wczoraj wyjechal z bardzo duzym opoznieniem... o 22.20 zamiast o 18.00 ... no ale z tymi busikami tak jest...
Sama nigdy busikiem nie jechalam, ale wiem od kolezanek...
Za to na miejsce dojechal o 2 godz. wczesniej, niz podano...
A teraz przedstawiam Wam, Dziewczynki, mojego kolejnego, juz samodzielnego (tylko mojego) buldozka...
Byl to buldog amerykanski czyli najwiekszy z buldogow...
Na tym zdjeciu, robionym przez hodowce, ma 6 tygodni ... - mialam pierwszy wybor, gdyz jako pierwsza wplacilam zadatek i czekalam jak sie urodzi... Wybralam go, bo byl najciemniejszy z miotu... Nie lubie bialego umaszczenia u psow krotkowlosych, bo przypominaja swiniaki... ![]()

Sprzedalam go po zaledwie 5 tygodniach ustawicznej walki z nim... Byl wulkanem energii i cietosci... Nie chcial sie bawic zabawkami, gryzl wylacznie to, czego mu nie bylo wolno, kable, narzute, pudelka, wykladzine i ... mnie... Gdy mu czegos zabranialam, rzucal sie na mnie warczac... jako 9,10 tygodniowe szczenie !!! ... Koszmar...
Nie bylo w nim odrobiny szczeniecej radosci... patrzyl na mnie zimno i obojetnie, a nawet z ... wyzszoscia... i w ogole sie do mnie nie przywiazywal...
Porobilam mu zdjecia, ale zwyklym aparatem, wiec musze je dopiero zeskanowac...
A to zdjecie dostalam od nowych wlascicieli ... ma na nim 9 czy 10 m-cy i jest po ciezkiej operacji jelit - pozarl skarpetke...
Pomimo bardzo ciemnego (pregowanego) umaszczenia i silnego pigmentu mial intensywnie niebieskie oczy... nie wiedzialam o tym, gdy go wybieralam, bo mial wtedy zaledwie 2 dni...
Wszyscy sie nim zachwycali wlasnie z powodu tych "pieknych" oczu, a dla mnie to byla wada, bo ja akurat lubie oczy brazowe...
Nowi wlasciciele nigdy nie napisali mi jednego slowa o jego charakterze, zawsze tylko ogolnie, ze ma sie dobrze lub o tej operacji, ale nigdy, jaki on jest... Oni juz mieli innego psa (pekinczyka), wiec dostal od razu kolege do zabawy...
2,728 2010-01-24 14:49:26
Witaj Morawko... no to napijmy sie cappuccino... ja tez uwielbiam...
Morawko... samotnosci nie trzeba sie bac...
Poznalam w swoim zyciu wszystkie rodzaje samotnosci...
Juz jako dziecko czulam sie samotna w rodzinie...i rowniez wsrod rowiesnikow..
Mialam duzo kolezanek i bylam bardzo lubiana, bo bylam bardzo kolezenska i mialam poczucie humoru... Bawilam sie, jak inne dzieci, ale jednoczesnie siedzialy we mnie jakies tesknoty (tesknoty duszy), ktorych wowczas sama nie rozumialam, a ktorych inni w moim otoczeniu nie mieli...
Zawsze widzialam energie, myslac wowczas, ze widze powietrze... wiecej odczuwalam i widzialam, ale nie moglam o tym z nikim rozmawiac, bo oni tego nie czuli...
Zawsze, od dziecka... mialam silnie rozwiniete zycie wewnetrzne... chociaz jednoczesnie bylam bardzo logiczna i stalam mocno na ziemi...
A pozniej bylam samotna w malzenstwie i ta samotnosc najbardziej mnie bolala i niszczyla !!!
Ze wszystkich rodzajow samotnosci, najmniej dokuczliwa byla samotnosc w pojedynke... bo kiedy bylam sama to wiedzialam z gory, ze nie mam na kogo liczyc, ... jedynie na siebie... a ja siebie sama zawsze rozumiem...
I wtedy podjelam decyzje... wybralam najlzejsza z samotnosci... ale nie mialam na nia czasu... bo poczulam taka ulge i przyplyw sil,
jakbym pozbyla sie calego uciazliwego balastu...
Dalam sie poprowadzic moim tesknotom ... i zaczelam realizowac to, co uwazalam za dobre i dla mnie wazne...
Po przekroczeniu pewnego progu, odczuwanie samotnosci psychicznej juz nie jest mozliwe...
Teraz moge mieszkac na pustyni i nie bede sie czula samotna, co najwyzej bedzie mi troche za goraco ... ![]()
I dopiero wtedy wyjechalam za granice...
Czlowiek jest duzo silniejszy, niz mu sie to wydaje...
a ja zawsze mialam poczucie sily, tylko bylam przywiazana emocjonalnie ...
Wiesz Morawko... moja siostra miala tesciow... tesc byl o 5 lat mlodszy od tesciowej i byl wulkanem energii, typowy choleryk, rzadzacy w domu i w pracy (dyrektor), ale i wszystko robiacy... on gotowal, sprzatal, urzadzal przyjecia, robil na dzialce za miastem...
Tesciowa byla cicha, i tylko mu pomagala we wszystkim, co on inicjowal...
Tesc zawsze podkreslal, ze ona nic nie umie i my w to wierzylismy... A on byl juz po 2 zawalach i wszyscy mysleli... co ta biedna, nieporadna kobieta zrobi sama, gdy jego zabraknie...
I przyszedl 3-ci zawal, ktorego tesc nie przezyl... a wtedy tesciowa ODZYLA... bo sie okazalo, ze ona wszystko potrafi, tylko przy nim nie smiala, bo on ja po prostu TLAMSIL !!!...
Z nieporadnego, zahukanego tlumoczka ukazala sie naszym oczom w krotkim czasie zaradna i bardzo fajna kobieta... ![]()
Po kilku latach (byla juz dobrze po 60-tce) wyszla powtornie za maz, za bardzo zgodnego i spokojnego mezczyzne... i zyli sobie szczesliwie...
I dziekowala Bogu, ze uwolnil ja od tyrana, bo sama nie mialaby odwagi odejsc... (dala sobie wmowic, ze jest do niczego i ze sama sobie nie poradzi)...
To nieprawda, ze jestesmy na cos skazani... w kazdej chwili mozemy zaczac od nowa, jesli tylko tak zdecydujemy...
Pisalam juz wczesniej stara prawde, ze "do odwaznych swiat nalezy"... Oczywiscie odwadze MUSI towarzyszyc ROZUM... bo nie chodzi o to, zeby skoczyc w przepasc na leb na szyje...
Chodzi o odwage realizowania SAMEJ SIEBIE,... o odwage, by przestac wreszcie byc OFIARA ...
Tolerancja w zwiazku jest niezbedna, ale... nie trzeba z nia przesadzac... jesli zwiazek zmusza nas do daleko idacych kompromisow, to jednoczesnie wyrzekamy sie siebie... i NIGDY nie bedziemy w takim zwiazku szczesliwi... bo to jest zwiazek toksyczny...
Sentymentalnej Jani sie powiodlo ... Moje najszczersze GRATULACJE, Jani... Jest w zwiazku kochana, szanowana i jest ... SOBA...
Tylko w takim zwiazku mozna byc szczesliwym... i tylko taki zwiazek jest prawdziwym zwiazkiem, inne zwiazki to choroba...
Zaraz bedzie moj ostatni, strasznie kochany piesek... buldog staroangielski...
Dzisiaj zbombarduje Was, Kochane, tymi psami... ale "musze ... inaczej sie udusze" ... ![]()
2,729 2010-01-24 15:10:42 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:07:09)
yyy
2,730 2010-01-24 15:41:33 Ostatnio edytowany przez sentymentalna Jani (2010-01-26 01:07:31)
jjj
