Vero ... masz calkowita racje z tymi uzywanymi rzeczami ...:):):)
Juz wczoraj chcialam o tym napisac, gdy po raz kolejny "chwalilyscie" sie swoimi zakupami, ale zrezygnowalam, bo pomyslalam sobie, ze powiecie ... o, paniusia sie znalazla ...
:D:D a to wcale nie o to chodzi ... jestem po prostu strasznie wyczulona na obca energie ...
Moi rodzice nie brali nigdy nic uzywanego, woleli miec skromniejsze, ale nowe ...
Nigdy nie nosilam niczego po mojej siostrze, bo na szczescie, nie musialam... Moja siostra bardzo niszczyla ciuchy, a moja mama swietnie szyla i potrafila wyczarowac cudenka, niemal z byle czego. Nie cierpiala przerobek, wiec wolala uszyc nowe ... Poza tym sponsorowala mnie moja ukochana ciocia, spelniajac wszelkie moje zachcianki ...
Kiedy obydwie z siostra bylysmy juz panienkami, siostra chciala wymieniac sie ciuchami, ja nigdy ... Czasem brala cos bez mojej wiedzy i wtedy mialam straszny problem ... Pomimo solidego prania, czulam sie w tym ciuchu nieswojo, niemal dusilam sie, tak jakbym miala kogos na plecach, to bylo bardzo niemile uczucie i mijalo dopiero po kilku praniach i intensywnym noszeniu ... Oczywiscie, wtedy nie wiedzialam na czym to polega... siostra takich odczuc nie miala ... Teraz wiem, ze jako wrazliwa duchowo osoba, odbieralam w ten sposob jej energie... Z tych powodow nigdy nie kupuje uzywanej odziezy ... W Polsce nie kupowalam absolutnie niczego z drugiej reki, ani tez nie przyjmowalam darmo ...
W Holandii uzywane rzeczy sa szalenie popularne i wiekszosc Holendrow tylko w takich sklepach sie zaopatruje, szczegolnie w meble ...
Po odejsciu od meza musialam sobie urzadzic mieszkanko, a nie mialam kasy ... musialam sie wiec przelamac, jesli nie chcialam siedziec na podlodze ... Bardzo dlugo chodzilam po sklepach z uzywanymi meblami, szukajac czegos, co by mi odpowiadalo rowniez energetycznie ... Znalazlam kanape i lawe i fotel ... Kanapa byla dla gosci, a z fotelem to bylo tak, ze potrzebowalam go i do siedzenia i do medytacji... mial byc wiec moim osobistym meblem... Szukalam go z tydzien ... i nagle weszlam do wielkiego sklepu i niemal od progu wypatrzylam go swoim slepym okiem ... po prostu przyciagal mnie ... Podeszlam do niego, byl szeroki, dosc niski (takie lubie), jasny, bez sladow uzywania, a gdy na nim usiadlam, od razu poczulam sie, jak u siebie ... Towarzyszyl mi wiernie przez 10 lat, przezyl ze mna wiele przeprowadzek, nikomu nie pozwolilam na nim siadac ... byl naprawde moj... W zeszlym roku
kupilam nowe meble i niestety, nie mialam, co z nim zrobic ... wrocil wiec do sklepu, z ktorego przyszedl ... Strasznie bylo mi go zal ... byl taki wygodny ... obecne fotele i kanapa juz takie nie sa ...
Teraz mam wszystko nowe ... Jedyne, co moge kupic uzywanego to ozdoby ze szkla czy porcelany ... ale i te bardzo starannie myje, dlugo plucze pod biezaca woda, a potem trzymam przez kilka minut w dloniach ...
Prawda jest taka, ze na wszystko przechodzi energia osoby, ktora to uzywa ... nawet mury nasiakaja energia mieszkancow domow ...
W zaleznosci, czy jest to energia pozytywna czy nie, harmonizujaca z nasza wlasna czy nie, tak sie czujemy ...
Kiedys czytalam ciekawy artykul o rodowej bizuterii ... tak, tak... nawet piekny pierscien czy drogocenny naszyjnik po naszej prababce moze byc przyczyna naszego zlego samopoczucia i chorob ...
I w murach i przedmiotach siedzi energia osob, ich wydarzen losowych, chorob, klotni, zlosci, bolu, zalu ... wszystko to przejmujemy od nich wraz z tymi przedmiotami ... oczywiscie, komu to nie przeszkadza, nie musi rezygnowac z rzeczy uzywanych ... to jest jedynie kwestia naszych indywidualnych odczuc i naszego wlasnego wyboru ...
:):)
Dziekuje Ci, Vero, za podjecie tego interesujacego tematu ...
:):)
A teraz musze sie znowu szkowac ... na pozegnalna imprezke ... ostatni obowiazek do spelnienia, przed wakacjami ...
:D:D
A wiec do wieczorka Dziewczynki ...
:):)