Baska... ja tez sie ciesze, ze masz 3 lata spokoju, choc szkoda, ze zabrali Ci te 100 zlociszow... no, ale lepiej juz stracic 100zl, niz cala rente ... Mam nadzieje, ze trafisz cos, zeby dorobic ...
:):)
Jagodko... ostroznie z gierkami, bo te gospodarstwa (w necie i w realu) Cie wykoncza ... i w dzien i w nocy ... zatyrasz sie...
:D:D
Lenko... ja tez sie nieraz zastanawiam, co sie dzieje, ze tyle ludzi wokol zapada na raka ... w Holandii istne zatrzesienie ... praktycznie to tutaj choroba nr 1 ...
Vero ... z pewnoscia wiele czynnikow sklada sie na tycie ... Mysle, ze takie typowe zapewnienie sobie poczucia bezpieczenstwa to raczej tycie z powodu opychania sie slodyczami ...
W moim przypadku moze to byc tak, ze cialo stara sie robic maksymalne zapasy na wypadek, gyby jego pani znowu cos odbilo i postanowila nie jesc np. pol roku ... a wiec tez poczucie bezpieczenstwa, tylko troche inaczej ...
:D:D Prawda jest taka, ze ja w ogole nie powinnam jesc, wiec wszystko, co wezme do ust to jest juz ekstra ... i powinnam bardzo duzo sie ruszac ...
W krajach dalekiego wschodu osoby otyle wzbudzaja szacunek i sympatie ... Budda tez byl tlusciutki ... nieraz sobie myslalam dlaczego ?... Nie sadze, zeby ta droga chcial sobie zapewnic bezpieczenstwo ... Jego Duch i cialo byly w calkowitej harmonii ... jadl baaaaaardzo skromnie, malenka miseczke ryzu ... no coz ... widac mial sklonnosci do tycia, a poniewaz duzo czasu poswiecal medytacjom, wiec mial malo ruchu ... tak mysle ...
:D:D
O zawodnikach sumo nie wspominam, bo ci to sobie zdrowo podjadaja, wiec wiadomo dlaczego tyle waza ...
:lol::lol:
A teraz powiem Wam, co ja jem ... Od 3 lat nie jem miesa ... kasz nie lubie... raz czy dwa razy do roku ugotuje sobie kasze gryczana, bo to jedyna kasza, ktora lubie ... Klusek nie lubie - nie jem ... Ziemniaki lubie, ale gotuje je kilka razy do roku, gdy mam gosci na obiedzie i wtedy tez jem... Pieczywo ... ani lubie ani nie lubie ... czasem zjem tzn. 3-4 razy w m-cu, nieregularnie ...
Spytacie pewnie, co ja jem ?... Moje glowne menu sklada sie z zielonego groszku, kalafiora z wody, rzodkiewek i ogorkow konserwowych, do tego dochodzi szczypiorek z dymki, od czasu do czasu fasolka szparagowa, jajka i rzadziej troche twarozku ...
Jem to w kolko, w roznych wariantach, do znudzenia ... Czasem dla urozmaicenia zrobie sobie jaka sadzone ze szczypiorem, a wiec dojdzie troche masla ... innym razem z warzyw zrobie salatke (groszek, szczypior, rzodkiewki, ogorek) i dodam lyzeczke majonezu ...albo ugotuje kiszona kapuste bez miesa i tluszczu, zaprawiona jedynie przyprawami do smaku ...
Innych warzyw nie jem, bo nie lubie ... co najwyzej marchewke, ale to bardziej zima ... i zadnych owocow ... za wyjatkiem jablek, ale w ciagu ostatnich 7 lat jadlam je kilka zaledwie razy ... Ostatnio po chyba 3 czy 4 latach przerwy kupilam 3 kg i jem jedno jablko dziennie, dopoki sie nie skoncza ... W sklepie juz nie widze ladnych jablek, wiec pewnie znowu bedzie dluuuuuuuga przerwa ...
Rano wypijam duze cappuccino z trzema lyzeczkami cukru ... sniadan nie jadam od dziecka ... Jezeli ide do pracy to rano wypijam troche wody z odrobina mleka dla smaku (nie lubie czystej wody), bo w pracy wypijam kawe ...
Gdy wracam wypijam jedyne cappuccino ... Gdy nie pracuje, ok. 13-14-tej wypijam drugie cappuccino... Miedzy 15-17-ta przygotowuje sobie mieszanke warzywna, w proporcjach zaleznych od nastroju ... Ogolnie jest to zawsze mniej wiecej taka sama ilosc jedzenia, choc sklad jest rozny ... Wieczorem wypijam szklanke wody z odrobina mleka lub w upaly 2- 3 szklanki wody mineralnej o smaku owocow lesnych, rozcienczonej woda ... ew. zgryze jeszcze kilka rzodkiewek ... To jest moj standard ...
Kolacji nie jadam od przynajmniej 45 lat ... Czasem zjem lody, ale ... jako posilek, tzn. ze nie jem juz wtedy innych rzeczy ...
Jezeli trafia sie w pracy jakies urodziny lub jakas inna uroczystosc to zjem kawalek ciasta ... Jesli mam goscia to tez sie skusze, ale jesli ja ide z wizyta, to nie zawsze ... to zalezy, czym mnie czestuja... za zwykly placek czy ciasteczka dziekuje ... Ciasto musi byc warte "grzechu" ...
:D:D To jest wszystko, co mam na "sumieniu" w ciagu dnia ... oczywiscie wiem, ze normalnie jedzace osoby mi nie uwierza ... nie ma to dla mnie znaczenia ... Teraz moze zrozumiecie, dlaczego te wszystkie diety nie sa dla mnie ...
Zawsze bardzo duzo chodzilam ... teraz troche mniej, ale i tak robie min. 6 km dziennie szybkim marszem, do pracy, na kursy ...
Dzis juz pochodzilam dodatkowo na biezni ... 2 x 20 min. ...czyli w sumie zrobilam 10 km, niestety, troche za goraco na wiecej ...
Och, Niu7nia, przypomnialas mi ... czasem wypije drinka na bazie czerwonego wina albo rzadziej kieliszek czy dwa szampana... no... przy bardzo dobrym towarzystwie, z poczuciem humoru, to nawet i cala butelke ...
:D:D