Dzisiaj nie mam szczescia do pisania postow ... Rano niespodziewanie zatelefonowala mlodsza kolezanka, zeby sie poradzic w sprawie nowych, grubszych zaslon i przerwala mi pisanie, a pozniej juz nie mialam czasu i biegiem lecialam do pracy ...
A teraz mialam juz dlugi post na ukonczeniu, gdy zadzwonila znowu pochwalic sie, co kupila ... Kiedy po rozmowie moglam juz wrocic do pisania, nacisnelam niechcacy cos, czego nie nalezy i post mi wcielo ... wrrrrr...
:D:D
A wiec od nowa, tym razem w skrocie ...
Po upalnej pierwszej czesci dnia, po poludniu zachmurzylo sie troche i leciutko popadalo ... akurat wracalam z pracy... Powiew chlodniejszego wiaterku przyjelam z radoscia, tak jak chyba wszyscy zmeczeni upalem ... Szybko wypogodzilo sie znowu i jest bardzo przyjemny wieczor ...
W mieszkaniu mam bite 25 st.C i raczej duszno, pomimo pootwieranych pokoi dla przewiewu ...
Jutro ma byc ciut chlodniej 24-25 st. a dalej znowu upaly ok. 30 st. i wiecej ...
Jagodko... ja tez tak czesto mam, ze zatrzymam sie z waga miedzy rozmiarami ... Juz sie przyzwyczailam, ze wiekszosc ciuchow, glownie spodni, musze przerabiac ...
A z tym chudnieciem, to jest tak, jak kiedys juz wspominalysmy ... organizm przystosowuje sie do diet i moze funkcjonwac bardzo oszczednie ... Z jednej strony jest to calkiem wygodne, bo czlowiek wyzywi sie stosunkowo malym kosztem, ale z drugiej strony latwo jest utyc, a bardzo trudno schudnac ...
Troche zaluje, ze nie kupilam tej biezni od razu po tamtej pierwszej, ktora odeslalam ... bo teraz jest za goraco, zeby cwiczyc, a najwazniejsze, ze nie moge dobrac odpowiedniego obuwia ... W adidasach jest mi stanowczo za goraco, a w tenisowkach poscieralam sobie piety i z korkami tez nie jest wcale wygodniej ...
Trudno, bede musiala sie przemeczyc ... chyba przez cale wakacje nie wyjde z domu ...
:D:D
Ty, Jagodko, masz duzo ruchu, a ja w sumie niewiele ...
Vero ... zazdroszcze Ci tej wspanialej przemiany materii ... Znam jeszcze kilka takich osob, ktore moga opychac sie do woli, nawet slodyczami i zawsze trzymaja jedna wage i szczupla sylwetke, bez najmniejszego wysilku ...
Niestety, moja waga jest, jak holenderska pogoda ... baaaaardzo zmienna ...
:D:D wystarczy kilka wizyt, jakies urodziny i juz ciuszki ciasne ...
:D:D
I ja tez nie przewidywalam, ze utyje przez ostatnia zime, a jednak utylam ...
:D:D a teraz juz od miesiecy przewiduje schudnac i jakos mi to nie wychodzi ...
:D:D tak to jest z przwidywaniami ...
:lol:
Morawko ... mnie nie grzeja anie miesnie, ani sadelko, bez wzgledu na to, ile jednego i drugiego akurat mam jestem zmarzlakiem ... to u mnie rodzinne, u kobiet, bo mezczyzni, a zwlaszcza moj ojciec, do ktorego jestem podobna, byli zawsze goracokrwisci ... Moj ojciec, w najwieksze nawet mrozy nigdy nie nosil kalesonow ... zawsze bylo mu cieplo i byl bardzo zdrowy ...
Mojej kolezanki maz, jest jak slon i jest bardzo zmarzly ... a na brak "miesni" na pewno narzekac nie moze ...
:D:D
Na to nie ma reguly ... to zalezy od ilosci receptorow ciepla i zimna w skorze ...
Oczywiscie moglabym kupic sobie jakies ciuchy, tzn. spodnie, na aktualna tusze, ale jak juz wspomnialam, musialabym je przerabiac, a na to nie mam w tej chwili nastroju ... tym bardziej, ze nie zamierzam taka pozostac, wiec szkoda mojej pracy ... Ludze sie, ze zanim je przerobie to juz zdaze schudnac ...
:D:D nie ma to jak sie pocieszac ...
:lol:
Ewuniek... ja przylaczam sie do rady Jagodki ... do nalesnikow najlepiej pasuja mi powidla sliwkowe ... W sumie rzadko jem nalesniki, ale zawsze mam w domu sloiczek polskich powidel, bo w Holandii takich pysznych nie ma, tylko slodkie dzemy ...
Niu7nia ... ach ... ta talia osy ... nie wiem ile i jak musialabym cwiczyc, zeby ...
:D:D ach, lepiej zmienie temat ...
Piec kleszczy !?!?!?... to musisz miec wyjatkowo smaczna krew ... zebys tak supermenow przyciagala !!!
:lol::lol:
a juz na powaznie, to kleszcze sa naprawde niebezpieczne ... na wszelki wypadek obserwuj sie, bo moj znajomy tylko od jednego kleszcza nabawil sie choroby Lyme...
Tego posta pisze juz 2,5 godziny, bo znowu mi przerwano ... zatelefonowala druga mlodsza kolezanka i umowilysmy sie na jutro na wspolny spacer po lasku/parku rekreacji, ktory sie ciagnie od mojego bloku az za jej dom ...
Od mojego czarnego sasiada zajezdza smrod marychy ... nic nie poradze, jest za goraco, zeby zamknac balkon, niestety ...
Baska ... skarzysz sie na komary ... a u mnie na razie spokojnie, nic nie tnie i nawet much prawie nie ma ... zeby tylko nie zapeszyc ...
:D:D
No lepiej juz zakoncze tego posta, zanim znowu zadzwoni telefon i zrobi sie to post pozegnalny ...
:D:D
