Azyl dla marudzących inaczej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Azyl dla marudzących inaczej

Strony Poprzednia 1 2 3 4 280 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 10,606 ]

39 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-29 08:12:45)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
miga napisał/a:

Witam. Wiecie co, nie mogłam znaleźć sobie miejsca z powogu tego muru, którego nie mogę pokonać od wielu lat (...)
U mnie, jak się passa nie odwróci, to w końcu zacznę w klątwy wierzyć. Daleko mi jeszcze do tego, ale...pierwsza myśl już sie pojawiła ( i oby ostatnia).
Polecicie mi jakaś komedię?

Witajcie w kolejny nietypowo ciepły, jak na jesień dzień :D mnie się moja niemądra dusza raduje, jak głupi do sera... (jak se przypomnę, że jakiś rok temu wyjść na studia nie mogłam, bo śnieg obalił bzy i stworzył z nimi monolit trudny do pokonania. Brrr...)
Miga - ale co to za mur sobie zbudowałaś? Obronny? Chowasz się za nim? Aż barbakan potrzebny do przetrwania?
Co do złej passy - WSZĘDZIE na świecie "odczynia się" złe uroki... (od "zawsze" ;) ) Tylko "jak to leciało"? O północy na rozstaju dróg, czarna kura...? Uśmiechnij się :) Na poczekaniu żadnej, godnej polecenia komedii nie pamiętam. Chyba już dawno w kinie nie byłam... właśnie sobie uświadomiłam :)
W kwestii owej passy - może DA SIĘ jakieś plany A, B, C opracować? Spojrzeć na trudne sprawy z innego punktu patrzenia, wtedy, bywa, choć nie zawsze, że można dostrzec coś , czego dotąd widać nie było... Od spodu ;) ? Whatever: powodzenia.
Idę do lekarza (gina), gdzie nie byłam od paru ładnych lat (wiem - wstyd. Tak tego nie cierpię, że postarałam się nie mieć dłuuuuugo na to czasu. Jedne studia, drugie... ;) )
Aczkolwiek idę "przez rozum" a nie dlatego by cokolwiek się działo, to po wpisach na zadniej stronie - aż strach się bać.

Ps. świetne rymowanki. Mało jakoś marudne? Śmiem twierdzić, że RACZEJ optymistyczne. I podnoszące na duchu (samopoczucie znaczy...)

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

http://vpx.pl/i/2013/10/29/qd2869_bozena30.th.gif

Witam :) Przez tę nietypową pogodę właśnie boli mnie głowa, dobrze że nie wiało tragicznie. Muszę załatwiać sprawy, których nie lubię, między innymi w kochanej służbie zdrowia :(
Więc to jest moje marudzenie na dzisiaj :D ....wiecej nie pamiętam :D

Na razie ...pa :)

Dobroć jest ważniejsza niż mądrość, a uznanie tej prawdy to pierwszy krok do mądrości.

Theodore Isaac Rubin

41

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Dzień doberek :).

Mur? To urzędy go stworzyły, wszystkie z jakimi miałam do czynienia. Dlatego ostatnio pomyślałam, że jakby tak jakąś tą zdechłą kurę na rozstaju dróg...itd...w pełni księżyca rzecz jasna... :D.
Przemyślałam i nie bedę opisywać moich problemów, bo znalazłam ku temu kilka ważnych powodów, a sprawa kalibru: " Państwo w państwie". Dajmy temu spokój. Przynajmniej w kafejce odpocznę :). Z komedią nic pilnego, sama sobie potrafię stworzyć :D. I może też się kiedyś pokuszę o jakąś rymowankę, bo mnie zazdrość spala ;). Napisałam w życiu jeden wiersz :D. Nawet go już za bardzo nie pamiętam, tyle tylko, że był ponury.

Żyworódko, to ja dalej nie wiem, jak Ci może coś leżeć na wątrobie? :D. Ale cieszę sie bardzo, że takie z Ciebie panaceum, w marudnej kafejce taki lek, to skarb prawdziwy  :).

Wercia, ależ Ty strasznie marudzisz :D.

A ja dzisiaj nie będę marudziła. Pada deszcz, a i tak jest pięknie. Miłego dnia :).

"Najmniejszy drobiazg może zmienić życie."

42

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

http://i51.tinypic.com/34j4q41.jpg

Dzień dobry Dziś witam wszystkich słonecznym uśmiechem, a to znak, że z doła się wygrzebuję. O narzekaniu i marudzeniu - zapominam, chociaż, podobnie jak Anhedonii przypomniała mi się ubiegłoroczna  zima  w dniach od 27-go października.
Jechałam tego dnia na ślub bratanka, nawet dość daleko........sama w tym samochodzie.......były już zaspy......wiało, lało i sypało, do tego okrutne zimno........pierwszy raz widziałam "młodych" - w kolorze zielonym......szczękających zębami........horror.

Miga jak mam chęć na komedię - to zawsze oglądam tą naszą, kultową "Sami swoi", ewentualnie biorę się za książkę
H. Auderskiej - Babie Lato i Ptasi Gościniec.
Wiersz napisałaś? - jeden - to już jest coś! Nawet jeśli jest ponury - to pasuje do pory roku.........no, nie daj się prosić.....wklej!
Odczynianie uroków? - też mi się podoba, ale z kurą na rozstaje.......to duży kłopot.......może tak coś w domowym zaciszu....
np: użycie wody święconej......... albo......zawiązanie czerwonej nitki, która odbije urok od Twojej osoby i walnie w tą osobę, która ten urok rzuciła........
Klątwa - to już wyższa półka ...........może kukła osoby, która klątwę rzuciła........a jak by tak jeszcze szpileczkami ją potraktować i dorzucić garść nienawiści?

Miłego wieczoru wszystkim życzę.

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

43 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-10-29 19:42:13)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Witam narzekaczy. :)

Raja napisał/a:

(...)Miga dawno zauważyłam, że niewiele osób słucha, tego co się mówi, albo słucha jednym uchem i nie przywiązuje wagi do tego.(...)

A ja słucham, aleee przestanę być słuchaczem i stanę z drugiej strony tzn. będę gadaczem.
Tak postanowiłam i tego się będę trzymać!

Bo nawet dzisiaj w czasie jazdy autobusem, bardzo sympatyczna pani, siedząca obok mnie, najpierw spytała, na którym przystanku ma wysiąść, a następnie tak się  rozgadała w temacie służby zdrowia, że podjęłam z nią dyskusję, bo też lubię pogadać, ale ona  i tak mnie przegadała.  :(
Hmm...czyżby znała mnie z wątku "WITAJ ZDRÓWKO" hahaha...
A ja tak chciałam sobie porozmyślać...efektywnie wykorzystać ten czas samotności - samotności w tłumie.

Jechałam z przesiadką i w tym drugim autobusie zdjęłam kurtkę, bo było mi za ciepło.
Pani siedząca naprzeciwko zaczęła o pogodzie, że piękna, ale ja tylko przytaknęłam i zapatrzyłam się w okno.

Czy Wam też się zdarza, że przypadkowo spotkane osoby, w zastraszająco kalejdoskopowym tempie opowiadają swoje życie?
Bo mnie bardzo często. Kiedyś to nawet lubiłam posłuchać, ale obecnie czuję się bombardowana tymi opowieściami.
Nie to, że ja nigdy sama nie zagadam i nie rozpocznę dyskusji, ale i tak koniec końców zostaję sprowadzona do roli słuchacza.
A dlaczego?
A dlatego, że właśnie okazuję zainteresowanie problemami rozmówcy, a sama rzadko odczuwam potrzebę mówienia o swoich.

Z drugiej zaś strony mówią, że: z ludźmi do ludzi.
Zdarzało się, że w trakcie tych rozmów uzyskiwałam jakieś wiadomości, które okazały się przydatne, przy załatwianiu określonych spraw.
Bo właśnie te  przypadkowo spotkane osoby, bardzo chętnie dzielą się swoimi wiadomościami, co, gdzie i jak załatwić - myślę, że bardziej niż moi znajomi. Tak wynika z moich obserwacji.

Raja, to Ty sprowadziłaś mnie do tego wątku, ale mam nadzieję, że nie poczujesz się przeze mnie "inwigilowana" - ja też się cieszę. :D
Masz żal o to, że taki los został Ci przypisany.
Dlaczego akurat  Tobie?
Bo każdy ma swój los do przeżycia, chociaż nie wyciągnął go sam na loterii.
A mówią, że Pan Bóg daje każdemu taki krzyż, jaki ten człowiek potrafi udźwignąć.

To się sprawdza w Twoim przypadku.
Masz chwile załamać, odczuwasz zmęczenie, przeżywasz rozgoryczenie, ale nie stoisz w miejscu, tylko szukasz drogi wyjścia z tego impasu.
A najważniejsze, że tryskasz humorem, chociaż w sercu Twym często gości smutek.

miga napisał/a:

Żyworódko, to ja dalej nie wiem, jak Ci może coś leżeć na wątrobie?

Eeeee tam.....marudzisz.......  :D :D :D

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

44 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-29 20:48:07)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
miga napisał/a:

...
Mur? To urzędy go stworzyły, wszystkie z jakimi miałam do czynienia. Dlatego ostatnio pomyślałam, że jakby tak jakąś tą zdechłą kurę na rozstaju dróg...itd...w pełni księżyca rzecz jasna... :D.
Przemyślałam i nie bedę opisywać moich problemów, bo znalazłam ku temu kilka ważnych powodów, a sprawa kalibru: " Państwo w państwie"...

Aaaaaaa... to nie będę indagować ;) obrzydlistwo z natury rzeczy. Też mam z nimi ostatnio "pod górkę".
Zauważyłam ciekawą zależność. Już 2 razy w "sytuacji urzędniczej" udawało mi się dojść do jakiegoś konsensusu z facetami w urzędzie, a kobity usiłowały krzyczeć na mnie lub przychodziły i "psuły" wszelkie ustalenia. Frustratki takie czy jak? I pomyśleć, że ja z pierwszego zawodu też "gryzipiórek" - ciekawe czy taka praca zaszkodziłaby by również i mnie na osobowość?

miga napisał/a:

A ja dzisiaj nie będę marudziła. Pada deszcz, a i tak jest pięknie. Miłego dnia :).

Ja jak przeważnie (znaczy "jak głupi do sera" ;) 
Kiedyś dawno (będzie ze 3 lata temu) jedna fajna forumowiczka (Zazdrość jej było) zalecała w każdym niefarcie poszukać 3 pozytywów. Może się wyćwiczyłam? W każdym razie śmiechu z takiego szukania uzasadnień było co nie miara :D
ZATEM - jakie propozycje w kwestii odczynienia uroku (urzędniczego) dla Migi?
O takie znalazłam: "Odczynianie jajkiem. Zdejmowanie uroków za pomocą jajka od wieków stosowane było przez ?zamawiaczki? i ?szeptuchy? na Wschodzie Polski. Rytuał oczyszczania należy przeprowadzić w ciszy i skupieniu. Jajko do zdejmowania uroków powinno być świeżo zniesione..."
NO i bez kury się chyba nie obędzie...
Miga - masz gdzie pohodować sobie kurę? Jedna dużo miejsca nie zajmie... Ciekawe czy musi być czarna?

Aha - pani gin okazała się super odjechaną babką z rodzaju tych, co to już w momencie zapoznania ma się ochotę iść na kawę/piwo na babskie pogaduchy :) dostałam skierowanie na markery i za miesiąc się zobaczy co dalej :)

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

45 Ostatnio edytowany przez Wercia (2013-10-29 21:50:56)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Ja tylko zgłaszam się na dobry wieczór i dobranoc :D i mówię że też jestem tym do słuchania, szczególnie jak rozmawiam z siostrzyczką...ale i koleżanka też zawsze mnie zagada, a jak ja coś na swój temat to i tak wyjdzie na jej :D, ech marudzę :D

Dobranoc :)




Po prostu jesień


Płomienie liści ogrzewają
jesienną melancholię
na drzewach pajęcze sieci   
z diamentami kropel               
jak najcudowniejsze kolie
na podniebnej pięciolinii
pieśni już zapisane
pod oknem spłakane kwiaty
mgłą i deszczem malowane
drzew parasole
od deszczu nie chronią
liście choć piękne
teraz łzy ronią
smutne są kwiaty
smutne są drzewa
ludziom na smutek
lekarstwa potrzeba
więc bursztyn herbaty
na stole w pokoju
uchroni cię od smutku
i niepokoju
 

  http://vpx.pl/i/2013/10/29/images_(12).th.jpg     

http://vpx.pl/i/2013/10/29/obraz-plakat-cup-and-teapot-of-green-tea-with-honey7xdSP.jpg

Dobroć jest ważniejsza niż mądrość, a uznanie tej prawdy to pierwszy krok do mądrości.

Theodore Isaac Rubin

46

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Anhedonio, ja też Cię witam i o zdrówko pytam.  :)
A jeśli podoba Ci się nasze wierszowanie,
to zapraszam do wątku "Witaj zdrówko",
tam rymem piszą prawie wszystkie panie,
a czasem i jeden pan.

Anhedonia napisał/a:

(...)CZY jednak znaczy to, że kogokolwiek wspiera osoba, która "wszem i wobec" oznajmia wokół :"JA MAM GORZEJ"."jestem BARDZIEJ..."?
Nie chodzi o głupie "keep smiling" a o umiejętność POSŁUCHANIA także drugiej/innej osoby. NIE wystawianie SIEBIE przed szereg :)(...)

Oczywiście, że takie gadanie, to nie wspieranie, tylko licytacja.
A im więcej wymienianych dolegliwości, tym więcej dominacji tej osoby w rozmowie.
Jest szczęśliwa i ukontentowana, że w tym ringu bezapelacyjnie wygrała.

Anhedonja napisał/a:

(...)Parafrazując: A to "bądź dobrej myśli" to najprostsze i najwygodniejsze co można zrobić...(...)

Tu bym z Tobą polemizowała.
Ja często tak  słyszę, a i sama raczę rozmówcę takim przesłaniem.
Tak, bo dla mnie jest to właśnie proste, pozytywne przesłanie, aby się nie załamywać, nie tworzyć scenariusza niepowodzeń, tylko wizję dobrego.

Anhedonja napisał/a:

Najprostsze i najwygodniejsze to wyrazić swoją litość: "oj jakaś Ty biedna"... JUŻ widzę jak taki tekst cokolwiek zmienia w sytuacji osoby z problemem ;)

No to za Wercią mówię też dobranoc.
Ależ Anhedonio, nie wszyscy chcą być sprowadzani tak od razu 'na ziemię'.
Są osoby, które oprócz wysłuchania, pragną utwierdzenia/potwierdzenia ich niedoli przez słuchacza.
Czemu mamy ich tego pozbawiać i wychodzić na bezduszne istoty? :D
Zatem, każdemu wedle potrzeb.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

47

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
żyworódka napisał/a:

(...)No to za Wercią mówię też dobranoc.

To zdanie miało być na koniec mojego postu, ale już po północy i nie mogłam postu edytować.
Ech, pora spać, bo mi się linijki plątają. :(

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

48

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Witam rankiem.

Raju, cieszę się, że z doła wychodzisz :). Film już mi się przejadł. Poszukam książki w necie. Jak gdzieś znajdę, to przeczytam, dzięki. Wiersza nie wkleję, bo go nie bardzo pamietam, ale jak mi się coś kiedyś uda zrymować, to się pochwalę.
Za kukłę się nie biorę, to chyba czarna magia, jeszcze sobie bym krzywdę zrobiła. Ty byś się nie bała zastosować taką kukłę? Ale woda swięcona może być, na pewno nie zaszkodzi.

Żyworódko, też tak mam, że mogę tylko słuchać. Nijak sie przebić i się samemu wyżalić. A z upływem lat zdałam sobie sprawę, że ja chyba tak nie do końca chcę opowiadać o swoich problemach- może przyczyną jest właśnie brak słuchaczy?
Mnie się wydaje, że Pan Bóg jednak niektórym ludziom daje wiekszy ciężar niż mogą udźwignąć i ludzie popełniają samobójstwa. A może można to jakoś inaczej wytłumaczyć? Jeśli chodzi o proste posieszanie typu: "Bądź dobrej myśli", to rzeczywiście są w życiu sytuacje, w których te słowa są człowiekowi potrzebne. Przeżywałam kiedyś ciężką chorobę bliskiej mi osoby i wtedy tych słów:'"zobaczysz, wyzdrowieje" potrzebowałam, jak powietrza, mimo, że nikt takich rzeczy przecież nie wie. Ale to dawało nadzieję, a tylko tego wtedy pragnęłam i tylko takich ludzi chciałam słuchać. Ta osoba wyzdrowiała :).
Ja marudzę ? :D

Werciu, czuję niedosyt Twojego marudzenia :D.

Anhedonia, też uważam, że z facetem łatwiej coś załatwić. Pozytywów w niefartach owszem szukam i o dziwo- znajduję je! "Zdechłą kurę" złapię u cioci, a jak nie dogonię, to czarcim kopytem zastapię :D, trzeba sobie radzić :D. Słabo wierzę w to jajko czy w szeptuchy, ale kto wie, może one naprawdę odczyniają uroki. Pamiętam, jak byłam dzieckiem i bardzo bolała mnie głowa i znajoma, która do nas przyszła kazała mi wykonać pewne czynności z pluciem za siebie włącznie. To podziałało natychmiast, tylko, że byłam dzieckiem, może łatwo ulegałam sugestii?
Gratuluję udanej ginki :), żeby tylko nie zaczęła niepotrzebnie hormonami faszerować, bo one nie każdemu służą i nie zawsze są potrzebne.

Teraz jest czas głębszej zadumy nad życiem, jego kruchoscią. Boicie się śmierci?

"Najmniejszy drobiazg może zmienić życie."

49

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
miga napisał/a:

Żyworódko, też tak mam, że mogę tylko słuchać. Nijak sie przebić i się samemu wyżalić. A z upływem lat zdałam sobie sprawę, że ja chyba tak nie do końca chcę opowiadać o swoich problemach- może przyczyną jest właśnie brak słuchaczy?

To jeszcze dopowiadam, że mam dwie serdeczne koleżanki, z którymi rozmawiam - prowadzimy d i a l o g.
A ze słuchaniem monologów próbuję skończyć, o czym już pisałam. Dobrym posunięciem jest zlikwidowanie telefonu stacjonarnego, bo gadanie przez komórkę niestety kosztuje. Tu ekonomia bierze górę. :D

miga napisał/a:

Mnie się wydaje, że Pan Bóg jednak niektórym ludziom daje wiekszy ciężar niż mogą udźwignąć i ludzie popełniają samobójstwa. A może można to jakoś inaczej wytłumaczyć? Jeśli chodzi o proste posieszanie typu: "Bądź dobrej myśli", to rzeczywiście są w życiu sytuacje, w których te słowa są człowiekowi potrzebne. Przeżywałam kiedyś ciężką chorobę bliskiej mi osoby i wtedy tych słów:'"zobaczysz, wyzdrowieje" potrzebowałam, jak powietrza, mimo, że nikt takich rzeczy przecież nie wie. Ale to dawało nadzieję, a tylko tego wtedy pragnęłam i tylko takich ludzi chciałam słuchać. Ta osoba wyzdrowiała :).
Ja marudzę ? :D

Nie, raczej przyporządkowujesz swoje myśli zdarzeniom, a zdarzenia myślom.
Ja uważam, że każdy człowiek ma swoją świeczkę życia.
Niektórym gaśnie właśnie w takich okolicznościach.
To jest najbardziej drastyczne zejście z tego świata.

miga napisał/a:

Werciu, czuję niedosyt Twojego marudzenia :D.

Miga Wercia z  pewnością dopiero zaczęła.
Ty jej nie poganiaj, bo jak się rozpędzi,
to da nam taką szkołę kwękania, biadolenia,
że trzeba będzie trzymać jej zapędy na uwięzi. :lol:

Poza tym, ona teraz w melancholię wpadła,
Werciu, czy to Twój wiersz....czy zgadłam?

To ja też dodam od siebie w temacie jesieni:

Chłód wieje już od jesieni,
liść kasztana złotem się mieni,
w purpurowym blasku księżyca,
gwiazd: Saturna i Jowisza.

Drzewa z wiatrem wespół
kołyszą się zgodnie,
niby jakiś zespół,
grający coś żałobnie...

Coś o pożegnaniu...
pewno wiosny z latem.
Coś o przemijaniu,
bardzo szybkim czasem.

Choć nam jesień ozłaca
cały świat ubogi,
z nią to zawsze wraca
żałość, smutek srogi.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

50

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Dzień dobry w "marudowie"
Na początek zobaczyłam wiersze o jesieni Żyworódki i Werci - piękne :D
Fajnie, że wklejacie wiersze swojego autorstwa, po co mają zalegać szuflady, kiedy możemy się wszyscy nimi cieszyć :D.


                              http://i40.tinypic.com/1z4xx7s.jpg

Za piękne wiersze dziękuję :D
kolejnych - oczekuję.:D

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

51

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
żyworódka napisał/a:

Raja, to Ty sprowadziłaś mnie do tego wątku, ale mam nadzieję, że nie poczujesz się przeze mnie "inwigilowana" - ja też się cieszę. :D
Masz żal o to, że taki los został Ci przypisany.
Dlaczego akurat  Tobie?
Bo każdy ma swój los do przeżycia, chociaż nie wyciągnął go sam na loterii.
A mówią, że Pan Bóg daje każdemu taki krzyż, jaki ten człowiek potrafi udźwignąć.

To się sprawdza w Twoim przypadku.
Masz chwile załamać, odczuwasz zmęczenie, przeżywasz rozgoryczenie, ale nie stoisz w miejscu, tylko szukasz drogi wyjścia z tego impasu.
A najważniejsze, że tryskasz humorem, chociaż w sercu Twym często gości smutek.

Żyworódko uwielbiam być - przez Ciebie "inwigilowaną"....... Dużą przyjemnością jest dla mnie rozmowa z Tobą "prozą"......prozę, przedkładam nade wszystko, bo z rymami to jest tak, że raz wyjdą a wiele razy nie wyjdą........a taki laik jak ja - to ile się musi natrudzić przy tym.
Ładnie roztłumaczyłaś ten "mój krzyż"........ale tak sobie kombinuję, że.......TAM  NA  GÓRZE.........pewnie pomylono mnie z Barbakanem......ale cóż! nie ma odwołania.
Albo druga opcja, że zbyt mocno zostałam umiłowana - a przy rozdawaniu darów - stanęłam przy niewłaściwej półce.......przy tej niższej.......z racji wzrostu.......
Z natury, jestem pogodną osobą, humorem bronię swojego zdrowia psychicznego........wychodzę z założenia, że lepiej śmiać się niż płakać.........

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

52

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Do wierszyków to trzeba mieć dar jednak ,ja tam nie potrafię :(

Ale mogę pomarudzić z Połomskim :D

"Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- E.Fromm

53

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Jak tu dużo ciekawych tematów zdążyłyście poruszyć.........
Kto słuchacz? - a Kto gadacz?
A ja.......zawsze byłam od słuchania......
i jeszcze, języka za zębami trzymania.
Miałam to wpisane w swoje obowiązki zawodowe........studnia........i tak mi pozostało, jako druga natura.
Dlatego też bardzo mi się chciało komputerka, aby co - nieco ulżyć sobie w necie.
O sprawach bardzo ważnych i ważnych rozmawiałam tylko z menem.........teraz głoszę monologi.........wszystko pozostaje we mnie, głęboko ukryte.........wyłazi w koszmarach sennych i różnych dołach.

Odnośnie "sytuacji urzędniczych" - Anhedonio faktycznie, najgorsze bywają krzyki i kazania różnego rodzaju. Coś w tym jest, że łatwiej dochodzi się do porozumienia z facetami - urzędnikami........może mniej emocji wkładają w załatwianie spraw?

Jeszcze przeczytałam o ciekawym pomyśle odczyniania uroków świeżym jajem.....z zakupem odpowiedniej kury nie powinno być większego problemu......chociaż.......należałoby sprawdzić, czy ta kura zamierza szybko znieść jajo.........
czarna - czy biała? - jajo wyjdzie takie samo. Jednak najgorsze, gdzie tą kurę usadowić do zniesienia jaja? - widzę tylko jedno miejsce - kanapa! tam jest miękko i jest gwarancja, że jajo się nie stłucze.

I tak oto, od jaja - doszłam do pytania Migi
Teraz jest czas głębszej zadumy nad życiem, jego kruchoscią. Boicie się śmierci?

odpowiedź jest trudna - podobnie jak pytanie. Czy się boję? - boję się okoliczności śmierci i cierpienia poprzedzającego samą śmierć. Uważam, że wielkiej łaski doświadczają ludzie, którzy odchodzą we śnie........ale wtedy bardzo cierpią najbliżsi, którzy nie byli przygotowani na taki cios. No, ale czy w ogóle może się ktokolwiek przygotować na śmierć?

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

54

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
Raja napisał/a:

No, ale czy w ogóle może się ktokolwiek przygotować na śmierć?

W samej tylko Belgi 7000 ludzi w okresie 11lat poddało się dobrowolnej eutanazji ,myślę że można jak człowiek nie ma innego wyjścia.. :/
Ja jestem katolikiem i wierzę że po tamtej stronie będzie mi o wiele lepiej ;)

"Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- E.Fromm

55

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

{b]Witaj Paweł[/b]
Z wielką przyjemnością pomarudzę słuchając artysty takiej klasy - POŁOMSKIEGO. Rozumie się każde wyśpiewane przez NIEGO słowo........i do tego taka piękna piosenka.
Wielkie dzięki :D

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

56

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Paweł
eutanazję rozumiem i nie jestem jej przeciwniczką, oczywiście w uzasadnionych przypadkach.
Ja również jestem katoliczką......ale tak czasami zastanawiam się nad słowami modlitwy: "jako w niebie, tak i na ziemi".

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

57 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-30 18:05:15)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Witojcie, witojcie w kolejny przepiękny dzionek :D
Dziękuję żyworódko za zaproszenie, chetnie zajrzę. Aczkolwiek ja do rymowania pasuję jak wół do karety... Tego talentu nigdy nie posiadłam w najmniejszej mierze :)

żyworódka napisał/a:

...

Anhedonja napisał/a:

(...)Parafrazując: A to "bądź dobrej myśli" to najprostsze i najwygodniejsze co można zrobić...(...)

Tu bym z Tobą polemizowała.
Ja często tak  słyszę, a i sama raczę rozmówcę takim przesłaniem.
Tak, bo dla mnie jest to właśnie proste, pozytywne przesłanie, aby się nie załamywać, nie tworzyć scenariusza niepowodzeń, tylko wizję dobrego.

TYLKO że... to nie moje twierdzenie ;)
Ja WOLĘ opcje optymistyczną i nie uważam jej WCALE za głupią :)

żyworódka napisał/a:
Anhedonja napisał/a:

Najprostsze i najwygodniejsze to wyrazić swoją litość: "oj jakaś Ty biedna"... JUŻ widzę jak taki tekst cokolwiek zmienia w sytuacji osoby z problemem ;)

...
Ależ Anhedonio, nie wszyscy chcą być sprowadzani tak od razu 'na ziemię'.
Są osoby, które oprócz wysłuchania, pragną utwierdzenia/potwierdzenia ich niedoli przez słuchacza
Czemu mamy ich tego pozbawiać i wychodzić na bezduszne istoty? :D
Zatem, każdemu wedle potrzeb.

WARTO by było, by takie osoby Z GÓRY określały swe oczekiwania?
Fajne jest to młodzieżowe: "przytul mnie (pociesz)" mówiące WPROST o potrzebie danej chwili :)
Wtedy można uniknąć marnowania czasu na sytuację, gdy ktoś jest jeszcze nie jest gotowy by zrobić kolejny krok (i tylko niepotrzebnie się irytuje słowami "hurraoptymistów" :) )

Raja napisał/a:

...
Teraz jest czas głębszej zadumy nad życiem, jego kruchoscią. Boicie się śmierci?

odpowiedź jest trudna - podobnie jak pytanie. Czy się boję? - boję się okoliczności śmierci i cierpienia poprzedzającego samą śmierć. Uważam, że wielkiej łaski doświadczają ludzie, którzy odchodzą we śnie........ale wtedy bardzo cierpią najbliżsi, którzy nie byli przygotowani na taki cios. No, ale czy w ogóle może się ktokolwiek przygotować na śmierć?

"MAM TAK SAMO" - lękam się nieznanego...
W mojej rodzinie, na porządku dziennym, jest ten rodzaj łaskawej śmierci o którym piszesz. Umierają nagle i niespodziewanie, prawie nikt nie dożywa sędziwego wieku ani nie męczy się, będąc obłożnie chorym (poza 1 nestorka rodu).
A eutanazja? mam nadzieję, będzie kiedyś prawem dostępnym dla wszystkich :)

A propos przygotowania się do śmierci zaintrygowała mnie w tym względzie osoba ks. Jana Kaczkowskiego, założyciela hospicjum w Pucku. Uczył lekarzy jak informować pacjentów o wyroku na jaki skazała ich choroba. Ba... ON był w stanie zobaczyć pierwsze "oznaki" śmierci (zmarszczka nad nosem i in.) Mimo młodego dość wieku (raptem 35 (?) lat) "zaraził się" nowotworem i ponoć dożywa właśnie swoich dni...

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

58 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-10-30 23:03:58)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Paweł, dzięki za piosenkę.
Rozumiem, że dobrze Ci jest z nami, z dziewczynami-marudami. :D

Raja napisał/a:

(...)Żyworódko uwielbiam być - przez Ciebie "inwigilowaną"....... Dużą przyjemnością jest dla mnie rozmowa z Tobą "prozą"......prozę, przedkładam nade wszystko, bo z rymami to jest tak, że raz wyjdą a wiele razy nie wyjdą........a taki laik jak ja - to ile się musi natrudzić przy tym(...)

No wiesz...roboty się boisz?
Leniuszek z Ciebie wychodzi, ja nie znałam Cię od tej strony.
Marudzisz..... :o.

Raja napisał/a:

(...)Ładnie roztłumaczyłaś ten "mój krzyż"........ale tak sobie kombinuję, że.......TAM  NA  GÓRZE.........pewnie pomylono mnie z Barbakanem......ale cóż! nie ma odwołania.
Albo druga opcja, że zbyt mocno zostałam umiłowana - a przy rozdawaniu darów - stanęłam przy niewłaściwej półce.......przy tej niższej.......z racji wzrostu......(...).

Jak zwykle " na dwoje baba wróżyła".

Raja napisał/a:

(...)Z natury, jestem pogodną osobą, humorem bronię swojego zdrowia psychicznego........wychodzę z założenia, że lepiej śmiać się niż płakać.........(...)

Ja też!
Wiesz, że nie pamiętam kiedy płakałam, a  to chyba też nie jest dobrze.
Tak myślę, że albo swoje wypłakałam, albo mi źródełko  wyschło.

P.s. czy też macie problemy z logowaniem i wysyłaniem postu?
Robię klik...żeby mi post nie znikł...

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

59 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-10-30 22:14:34)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
Raja napisał/a:

(...)Odnośnie "sytuacji urzędniczych" - Anhedonio faktycznie, najgorsze bywają krzyki i kazania różnego rodzaju. Coś w tym jest, że łatwiej dochodzi się do porozumienia z facetami - urzędnikami........może mniej emocji wkładają w załatwianie spraw?(...)

Ależ wprost przeciwnie!
Żebyś Ty widziała, jakie emocje nimi targają, gdy zamiast patrzeć w dokumenty, ich wzrok zatrzymuje się na wysokości mojego biustu...:lol:

Raja napisał/a:

(...)Jeszcze przeczytałam o ciekawym pomyśle odczyniania uroków świeżym jajem.....z zakupem odpowiedniej kury nie powinno być większego problemu......chociaż.......należałoby sprawdzić, czy ta kura zamierza szybko znieść jajo.........
czarna - czy biała? - jajo wyjdzie takie samo. Jednak najgorsze, gdzie tą kurę usadowić do zniesienia jaja? - widzę tylko jedno miejsce - kanapa! tam jest miękko i jest gwarancja, że jajo się nie stłucze.(...)

Dobrze kombinujesz, mój men często wysiaduje na kanapie i jakoś nie narzeka .:lol: - nie było żadnej stłuczki do tej pory.... przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.



W temacie śmierci i eutanazji nie wypowiadam sie, bo jakoś mi dzisiaj nie po drodze...:(

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

60

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Dzień dobry wszystkim :).

Moim skromnym zdaniem człowiek jeszcze nie dorósł do eutanazji. Jak do homo "sapiens" będzie można z całą odpowiedzialnością dopisać "bezinteresowny" ( nie wiem, jak to po angielsku by było), to wtedy dopuściłabym eutanazję, czyli pewnie nigdy. 7000 w ciągu 11 lat, to średnio dwie osoby dziennie. Trudno mi w to uwierzyć. Podejrzewam, że są tam jakieś przekręty. Teraz czasy są takie, że starzy ludzie są niepotrzebni nikomu, nawet rodzinie, a może zwłaszcza rodzinie. Dla mnie taka ilość eutanazji jest podejrzana. Wiem, że są ludzie, którzy bardzo cierpią. Trudny temat...

Co byście chcieli,, żeby po tamtej stronie było lepsze niż po tej? Ja bym chciała, żeby nie było żadnych zmartwień. Może byłoby to nawet nudne, ale taki błogi spokój często mi się marzy.
Mróz był w nocy, dobrze, że żywych kwiatów nie kupiłam, bo by zmarzły.
Nie miałam czasu na ułożenie wierszyka. W przyszłym tygodniu sie postaram. Wam to idzie bardzo lekko. Fajnie, że nie jestem sama, są tu inni, którzy też nie potrafią :).


żyworódka napisał/a:

Dobrze kombinujesz, mój men często wysiaduje na kanapie i jakoś nie narzeka .:lol: - nie było żadnej stłuczki do tej pory.... przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.

Hahaha... A już się buntowałam: jak to? jajka na kanapie? :D

"Najmniejszy drobiazg może zmienić życie."

61

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Dobry wieczór :D :D  dobry wieczór :D:D

Zamierzałam dziś trochę pomarudzić, ale jak przeczytałam Wasze wpisy........to jednak zamiast marudzenia - będzie szczerzenie..........:D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D
Moja wyobraźnia zaczęła bardzo pracować kiedy przeczytałam "jakie emocje targają faceto-urzędników na widok biustu Żyworódki"..........mało tego, że to wszystko widziałam oczyma wyobraźni........to jeszcze wysnułam stosowny wniosek,
a mianowicie: omawiany biuścik musi być stosownego rozmiaru i w dodatku zgrabniutki, pięknie podkreślony dekoltem i odpowiednią bluzeczką............no, bo przecież........gdyby to był biust na zasadzie: z tyłu plecy i z przodu plecy - to jednak żadne oczy nie miałyby punktu zaczepienia..........a szczególnie męskie oczy......:D :D :D :D :D

Druga sprawa - to wysiadywanie jajek na kanapie.........hihihiiiiii......wiadomo, że potłuczeniu nie ulegną.........ale.......czy czasami się - nie zalęgną????????
ja bym jednak systematyczne przeglądy robiła,
czy tam się czasem, jakaś odleżynka nie zrobiła :D:D:D:D

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

62

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Miga przyłączam się do Twego marzenia o spokojności..........bo ja też lubię ciszę i spokój........tak mi się zmienił charakter - a kiedyś przedkładałam nade wszystko, gdy się coś działo.
Jeszcze jedno zdanie na temat eutanazji - znalazłam takie dane:
"Z holenderskich badań wynika, że 80-90% ludzi, którzy trafiają do hospicjum z zamiarem poddania się eutanazji - odstępuje od niego.Oznacza to, że eliminacja bólu i okazanie zainteresowania choremu likwiduje potrzebę eutanazji."

W ostatnich dniach przeprowadziłam taką mini - ankietę (z ciekawości) wśród swoich bliskich znajomych i takich znajomych, z którymi rozmawiam na spacerach, na temat: "Czy lubicie Dzień Wszystkich Świętych"?
Każda z tych osób, baz namysłu, odpowiadała, że nie lubi tego dnia. Przyznaję, że w wielu przypadkach byłam zaskoczona, ponieważ kilka z tych osób traktuje cmentarz, niemal jak drugi dom........(mam tu na uwadze codzienne chodzenie na cmentarz).
Nikt nie powiedział, że lubi ten dzień........wszyscy podkreślali, że zbyt dużo biegania, zamieszania, kupowania.

Dziś wybrałam się na odległy cmentarz aby zapalić znicze.........myślałam, że jestem taka sprytna........i jutro uniknę korków i braku miejsca do parkowania............pomyliłam się, bo nie tylko ja okazałam się taka sprytna.

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

63

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
Raja napisał/a:

(...)Zamierzałam dziś trochę pomarudzić, ale jak przeczytałam Wasze wpisy........to jednak zamiast marudzenia - będzie szczerzenie..........:D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D
Moja wyobraźnia zaczęła bardzo pracować kiedy przeczytałam "jakie emocje targają faceto-urzędników na widok biustu Żyworódki"..........mało tego, że to wszystko widziałam oczyma wyobraźni........to jeszcze wysnułam stosowny wniosek,
a mianowicie: omawiany biuścik musi być stosownego rozmiaru i w dodatku zgrabniutki, pięknie podkreślony dekoltem i odpowiednią bluzeczką............no, bo przecież........gdyby to był biust na zasadzie: z tyłu plecy i z przodu plecy - to jednak żadne oczy nie miałyby punktu zaczepienia..........a szczególnie męskie oczy......:D :D :D :D :D

hahaha....Raja, opisujesz mnie tak, jakbyś mnie widziała. :D :D :D :D :D
Czyżbyś podgląd miała????????????  Albo w szklanej kuli czytała????? :lol: :lol: :lol:


Raja napisał/a:

Druga sprawa - to wysiadywanie jajek na kanapie.........hihihiiiiii......wiadomo, że potłuczeniu nie ulegną.........ale.......czy czasami się - nie zalęgną????????
ja bym jednak systematyczne przeglądy robiła,
czy tam się czasem, jakaś odleżynka nie zrobiła :D:D:D:D

Ty mnie nie podpuszczaj Raja.....men jest w transie (remontuje), więc nie mogę mu pracy przerywać i sprawdzać, czy nie szwankują narzędzia, którymi się posługuje.... ;)...może potem, po skończonej robocie.....:D :D :D :D :D

Raja napisał/a:

Miga przyłączam się do Twego marzenia o spokojności..........bo ja też lubię ciszę i spokój........tak mi się zmienił charakter - a kiedyś przedkładałam nade wszystko, gdy się coś działo.

To ja dołączam do Was, jako ta trzecia.
Bo w tym roku u mnie dużo się dzieje, za dużo...i taka mieszanka koktajlowa - dobrego, z tym mniej dobrym.

Jestem również teraz w fazie marzenia :oby nic nie było do robienia.
Gdy tymczasem, w tym roku zbieram plony/spełniają mi się noworoczne życzenia z 2012 roku i te zaległe z 2011 roku.
Chyba  tylko jedno z ubiegłego roku przejdzie na rok następny.
Wiadomo, że jak są plony, to trzeba się napracować, żeby je zebrać.....ale, niech się ten rok w końcu skończy, bo jestem już zmęczona do entej potęgi :(:(:(:(:(- domagam się, okazania mi współczucia, ale....też uszczęśliwiona, zadowolona, kontentna (nie wiem, czemu ten wyraz podkreśla mi się na czerwono?), usatysfakcjonowana, uradowana...itd...itd...itp...:D :D :D :D :D, ucieszona...
Więc cieszcie się razem ze mną :).
A wszystko to się zadziało za sprawą/radą Anhedonii, której składam w tym momencie dzięki.  :)


Dobrej nocki wszystkim. :)

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

64 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-01 07:23:04)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
żyworódka napisał/a:

...

Raja napisał/a:

Miga przyłączam się do Twego marzenia o spokojności..........bo ja też lubię ciszę i spokój........tak mi się zmienił charakter - a kiedyś przedkładałam nade wszystko, gdy się coś działo.

To ja dołączam do Was, jako ta trzecia.
Bo w tym roku u mnie dużo się dzieje, za dużo...i taka mieszanka koktajlowa - dobrego, z tym mniej dobrym.
Jestem również teraz w fazie marzenia :oby nic nie było do robienia.

No proszę - jaka zbieżność potrzeb :)
Na cmentarzu, a mamy "rodowy" (znaczy wszystkich "po kądzieli" w tym samym miejscu, niemniej chodzenia na jakie 2 godziny minimum) porobiłam wszystko we wtorek, BO... w tym roku DZISIAJ się nie wybieram...
Spytacie jak moje córki CZEMU!? - bo nie mam w zwyczaju awanturować się na cmentarzu.
A tak by się niechybnie stało gdybym "naszła" braciszka jedynego (rodzonego) bądź siostrzyczkę cioteczną... Nazbierało IM się kamyków w ogródku :)
PÓJDĘ w Zaduszki. W Zaduszki w ogóle wolę. Mniejsze tłumy :) atmosfera refleksji, której poszukuję w tym miejscu, bardziej "dostępna".
Ja lubię chodzić na cmentarz. Nie przepadam TYLKO za uczestniczeniem w tym święcie "po polsku"...
Dziś pójdziemy z sześciolatką do miejsca gdzie rozstrzelano w okupację całą rodzinę (w tym jakiś naszych odległych pociotków) oraz harcerzy, by zapalić świeczkę.

żyworódka napisał/a:

... cieszcie się razem ze mną :).
A wszystko to się zadziało za sprawą/radą Anhedonii, której składam w tym momencie dzięki.  :)

Cieszę się, że tak powiem - z przyjemnością :D
I PROSZ Cię bardzo, tylko gdzie ta moja zasługa? - o "wspólnego Sylwestra"? i picie popiołów w alkoholowym napitku (o północy! - oj, zalatuje "odprawianiem" uroków!) Ci chodzi?

Moja kolej na marudzenie. Wczoraj miałam pechowy dzień.
Primo: dentystka się odwołała i nie będę mieć na weekend pięknej nowej jedynki, tylko dotychczasowy krzywulec.
Secundo: do pracy przyszłam "skoro świt", wszystko zaległe (przez zastępstwo) nadrobiłam a MIMO to, i tak po południu dostałam telefon ze sprawą, której przez telefon nijak rozwiązać nie mogłam... :(
... a na koniec udałam się na długo wyczekiwaną wizytę do tych młodych prawników (co to zachwalam ich wszem i wobec, za działania "pro bono", zabłądziłam po drodze (wsiadłam w "pociąg-widmo") nasiedziałam w kościele (bo korzystają z gościny) i dopiero po godzinie, młodzieniec nas "spławił"... :(

Szukając pozytywów uznałam, że poprzez bierne uczestniczenie w dwóch połówkach mszy i 1 różańcu - jestem duchowo przygotowana na nadchodzące dni zadumy.
Tylko po co mi ten katar, którego się nabawiłam w tym przeciągu? Na pamiątkę?

Udanego, przede wszystkich spokojnego i "zrównoważonego" weekendu (bez nadprogramowych atrakcji) życzę wszystkim :)

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

65

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Witam w "marudzącym wątku"
I co znajduję ? Wierszokletki uciekły tu trochę pomarudzić:) No co zrobić, nie można być  zawsze happy...
I ja trochę pomarudzę. Na pogodę nie mogę, bo ładna, na siebie chyba pomarudzę.Kobieto, ty tu kawę pijesz ,  na forum piszesz, a  za godzinkę masz wyjeżdżać ...
Pozdrawiam cieplutko!
http://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201310/1383147075_9mzgcw_600.jpg

66

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Summerko witaj i marudź z nami :).
Anhedonia, toś się namodliła niechcący :D. A katar, to jak wiesz; albo siedem dni albo tydzień tylko :D.
Też nie lubię dzisiaj chodzić na cmentarz, staram sie więc skracać pobyt do minimum.
A propos jajek do uroków, to nie będe kupowała żadnych, wykorzystam te, co mam w domu, całkiem jeszcze swieże ;). Taki oto przepis na ceremonię znalazłam:
"To proste, wystarczy skropić jajka wodą, można je delikatnie ponacierać, potem
przechodzimy troche wyżej, do tzw. twardego rdzenia tego uroku i nim sie
zajmujemy. Niektóre czarownice robia to naprawdę dobrze, z wielka wprawą i
chętnie..." :D (nie wiem, czy można tu takie rytuały podawać, jakby co, to pewnie usuną?)

Wczoraj przed zaśnięciem miałam natchnienie:

Wczoraj, gdy myłam ręce
w mej rozświetlonej łazience
w lustro przpadkiem spojrzałam
i piękne CUDO ujrzałam.

Patrzę i oczom nie wierzę,
serce raduje się szczerze:
Miło! Ach miło! Jak miło!
Dwadziescia lat mi ubyło!

Biegnę do męża z nowiną:
-"Najdroższy, otwieraj wino!"
-"Czemu kochanie chcesz wina?
Jeszcze za wczesna godzina."

-"Lat mi ubyło! Spójrz na mnie!
Cera gładziutka, jak dawniej!
Taka świeżutka, różowa,
żonka twa całkiem, jak nowa!"

Mąż mnie w fotelu sadowi,
widzę, że bardzo się głowi.
Tu się ma radość skończyła:
-"Dioptria ci znowu przybyła".

I wszystko popsuł :(.

:D :D :D.

Miłego wieczorku :).

"Najmniejszy drobiazg może zmienić życie."

67

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Na dobry wieczór to ja trochu pomarudzę.

Mamy groby, aż na czterech cmentarzach.
Nawet sprawnie nam poszło i to z przerwą na obiad, bo pierwszy raz od wielu lat tylko ja i mąż, bez dzieci i wnuków.
Myślę tak w przyszłości praktykować, bez tego rodzinnego pochodu, kiedy dojście do grobów wydłuża się, bo to dziecko gdzieś zostało w tyle, a to ktoś z naszych spotka znajomych i zatrzymuje się, żeby się przywitać, a reszta czeka opodal.
Zawsze jestem później bardzo zmęczona, a dzisiaj nie - zatem same plusy.

Dzięki refleksowi męża i Świętemu Krzysztofowi nie doszło do stłuczki, kiedy baba wymusiła nam pierwszeństwo z drogi podporządkowanej.
Zapamiętałam numery samochodu, ale mąż machnął ręką: a co Ci to da.

Co roku palimy też lampkę na grobie kolegi męża.
Miał 46 lat...a śmierć jego była niewyjaśniona, tak nam mówiła jego żona. Miała problemy z uzyskaniem dokumentu z sekcji zwłok.
Wspominała coś o tym, że podano mu jakieś lekarstwo, które prawdopodobnie zamiast pomóc, to spowodowało pogorszenie się jego stanu zdrowia i śmierć. Jednakże nie wiem, jak się sprawa zakończyła (zgłoszenie do prokuratury), bo nie mamy kontaktu.

Na jego grobie jest napis, który dzisiaj spisałam:

"Panie, nie pytamy, dlaczego go nam zabrałeś,
lecz dziękujemy Ci za to, że nas nim obdarzyłeś"

To do mnie przemawia, dlatego nie pytam, dlaczego ludzie odchodzą..........

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

68

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Dobry wieczór
Zadumałam się nad ostatnim wpisem Żyworódki.........groby na czterech cmentarzach - to trzeba nie lada kondycji i zorganizowania, aby wszystkie obskoczyć jednego dnia.
- mam tylko groby na dwóch cmentarzach, z mojej strony - na cmentarzu w innej miejscowości i tam byłam wczoraj, ze strony męża - groby są w naszym miejscu zamieszkania..........dużo jest tych grobów. Akurat na ten cmentarz jechać nie muszę, bo blok w którym mieszkam znajduje się kilkaset metrów od cmentarza.........można iść kilka razy dziennie.
W naszej miejscowości są dwie parafie, a w tej drugiej, cmentarz znajduje się w lesie i procesje odbywają się zawsze w Dniu Zadusznym - czyli jutro o godz.17-ej...........co roku ludzie się buntują przeciwko temu zwyczajowi, ale chyba nie dość skutecznie, bo trwa nadal.
Wspominasz o 46-letnim koledze swojego męża, a mnie natychmiast przypomniała się śmierć koleżanki z pracy - miała 31 lat.
Rozstałyśmy się jak zwykle o godz15-ej..........cały dzień była radosna.........piłyśmy kawę.........poszła do domu...........a rankiem dowiedziałyśmy się, że leży w szpitalu w stanie krytycznym. Po kilku dniach - zmarła.......co się stało? Zostawiła dwoje malutkich dzieci. Nigdy nie dowiedziałyśmy się co było przyczyną śmierci........spekulacje były różne.
W przypadkach niejasnych okoliczności śmierci - zawsze Prokurator zarządza sekcję zwłok, najbliższa osoba ma wgląd w dokumentację, ale rodziny raczej nie ujawniają przyczyn śmierci.

Świętego Krzysztofa zawsze wożę ze sobą w samochodzie........otrzymałam przed laty od swojej nie żyjącej już matki........wierzę, że czuwa nade mną wraz z matką.
Piękne jest to przytoczone przez Ciebie epitafium

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

69

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Miga - brawo!!!!!! piękny wiersz :D
a wiesz? z tymi lustrami......to jest coś na rzeczy. Odkryłam taką prawidłowość.........lustro się starzeje.......a ja w nim młodnieję.

skoro jeszcze głowisz się nad urokami przy pomocy jajec......to ja znalazłam świetny przepis, tym razem na podkurzanie dymem:
z piór czarnej kury.
-piór musi być obowiązkowo dziewięć, i to z lewego skrzydła, bo bliżej kurzego serca i moc większą mające.

Summerko witaj wśród marudów
Oj tam.......zaraz pouciekały ze Zdrówka.......
ja tam wcale nie uciekłam, tylko wena z rymami uciekła ode mnie,
mam nadzieję , że powróci......
To prawda, że nie zawsze jest OK
Raz jest smutno......
raz wesoło......
i tak to się kręci wkoło.

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

70

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Mnie na czytanie wzięło, ale zamiast komedii, to znowu czytam "Dalej niż swiatło" Atwater Phyllis o przeżyciach z pogranicza śmierci. Interesuje mnie ten temat i co jakis czas muszę coś poczytać. Komedia odeszła na plan drugi.

Raja, cieszę się, że wierszyk Ci się spodobał :). Ja jestem dumna, że tak mi się zrymowało :).

Też nam niedawno zmarł kolega...

"Najmniejszy drobiazg może zmienić życie."

71 Ostatnio edytowany przez Raja (2013-11-01 20:07:49)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
Anhedonia napisał/a:

Na cmentarzu, a mamy "rodowy" (znaczy wszystkich "po kądzieli" w tym samym miejscu, niemniej chodzenia na jakie 2 godziny minimum) porobiłam wszystko we wtorek, BO... w tym roku DZISIAJ się nie wybieram...
Spytacie jak moje córki CZEMU!? - bo nie mam w zwyczaju awanturować się na cmentarzu.
A tak by się niechybnie stało gdybym "naszła" braciszka jedynego (rodzonego) bądź siostrzyczkę cioteczną... Nazbierało IM się kamyków w ogródku :)
PÓJDĘ w Zaduszki. W Zaduszki w ogóle wolę. Mniejsze tłumy :) atmosfera refleksji, której poszukuję w tym miejscu, bardziej "dostępna".
Ja lubię chodzić na cmentarz. Nie przepadam TYLKO za uczestniczeniem w tym święcie "po polsku"...
Dziś pójdziemy z sześciolatką do miejsca gdzie rozstrzelano w okupację całą rodzinę (w tym jakiś naszych odległych pociotków) oraz harcerzy, by zapalić świeczkę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozumiem dlaczego nie poszłaś dziś na cmentarz - wytłumaczyłaś bardzo dobrze, lepiej unikać osób, których się nie chce widzieć........mam tak samo. Bardzo zaintrygował mnie "cmentarz rodowy" - pozwolę sobie zapytać.......czy to jest na ogólnym cmentarzu "wyodrębnione miejsce" - czy też samodzielny cmentarz........2 godziny chodzenia - to jednak duży cmentarz. Jeśli jestem zbyt wścibska - to z góry przepraszam.
Na naszym cmentarzu są zbiorowe groby żołnierzy poległych w 39 roku........jest ich dużo przy głównej alei........zawsze na nich stoją kwiaty i palą się znicze.



Anhedonia napisała
Moja kolej na marudzenie. Wczoraj miałam pechowy dzień.
Primo: dentystka się odwołała i nie będę mieć na weekend pięknej nowej jedynki, tylko dotychczasowy krzywulec.
Secundo: do pracy przyszłam "skoro świt", wszystko zaległe (przez zastępstwo) nadrobiłam a MIMO to, i tak po południu dostałam telefon ze sprawą, której przez telefon nijak rozwiązać nie mogłam... :(
... a na koniec udałam się na długo wyczekiwaną wizytę do tych młodych prawników (co to zachwalam ich wszem i wobec, za działania "pro bono", zabłądziłam po drodze (wsiadłam w "pociąg-widmo") nasiedziałam w kościele (bo korzystają z gościny) i dopiero po godzinie, młodzieniec nas "spławił"... :(

Szukając pozytywów uznałam, że poprzez bierne uczestniczenie w dwóch połówkach mszy i 1 różańcu - jestem duchowo przygotowana na nadchodzące dni zadumy.
Tylko po co mi ten katar, którego się nabawiłam w tym przeciągu? Na pamiątkę?

Udanego, przede wszystkich spokojnego i "zrównoważonego" weekendu (bez nadprogramowych atrakcji) życzę wszystkim :)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Za "szukanie pozytywów" - to ja również dziękuję........zapomniałam zrobić to wcześniej, a szukam ich od dnia, kiedy o tym wspomniałaś........nawet znajduję.......jeśli nie trzy - to za każdym razem przynajmniej jeden........a to już jest coś.
Anhedonio - kataru się nabawiłaś w okolicznościach załatwiania pięknych i słusznych spraw, a w dodatku pomodliłaś się.............a ja, nabawiłam się tego paskudztwa nie wiadomo gdzie i po co.........siedzę, prycham i kicham......

Ps.musiałam edytować, bo stworzyłam przedziwny stwór w cytowaniu........nie wiem czy się ktokolwiek doczyta....co kto powiedział. BUUUUUUU a chciałam żeby mi wyszło takie cytowanie jak Anhedonii........po jednym zdaniu.
Jeżeli przy czytaniu nie będziecie wiedziały o chodzi - to proszę powiedzieć.........wykasuje te wypociny.

Długo przyglądaj się temu, co ci się podoba,
a jeszcze dłużej temu, co sprawia ci ból.

72

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Matko kochana, jakie długasne posty te marudery piszą :D:D

A w ogóle to


http://vpx.pl/i/2013/11/01/k,NjAzMTA1MTEsNDYwNTAwNjg=,f,f79b285f62.gif

Uwaga: marudzę :D - nie lubię postów z wieloma cytatami, gubię się w tym i nie chce mi się tyle czytać :D wolę takie "osobiste" albo ogólne, ale co ja tam mogę woleć...ot wymyśliłam marudzenie, takie bla, bla :D proszę o reprymendę :D

A teraz akcenty świąteczne


http://vpx.pl/i/2013/11/01/images_(17).jpg.http://vpx.pl/i/2013/11/01/images_(18)B9rxd.jpg

Dobroć jest ważniejsza niż mądrość, a uznanie tej prawdy to pierwszy krok do mądrości.

Theodore Isaac Rubin

73

Odp: Azyl dla marudzących inaczej
Wercia napisał/a:

Matko kochana, jakie długasne posty te marudery piszą :D:D

No! :D :D :D

"Najmniejszy drobiazg może zmienić życie."

74 Ostatnio edytowany przez Wercia (2013-11-01 20:41:59)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Pierwszy listopada


przedwieczorna szarość
spływa na biel i złoto chryzantem
unoszona na płomieniach
zawisa nad grobami
nad ludźmi z pochylonymi głowami

przez chwilę jeszcze walczy
jasność z ciemnością
dramatycznie
jak życie z wiecznością
ciemność zwycięża
mijając światła
w głąb grobów sięga

dusze ubrane w płomienie
czekają na modlitwę
czekają na zbawienie
pochyl więc głowę
nad grobem bliźniego
w tym dniu szczególnym
bądź bliżej niego

autor-ja

Dobroć jest ważniejsza niż mądrość, a uznanie tej prawdy to pierwszy krok do mądrości.

Theodore Isaac Rubin

75

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

:):):) Dobranoc :):):)

Dobroć jest ważniejsza niż mądrość, a uznanie tej prawdy to pierwszy krok do mądrości.

Theodore Isaac Rubin

76 Ostatnio edytowany przez miga (2013-11-01 20:46:19)

Odp: Azyl dla marudzących inaczej

Wercia- prawdziwa poetka! A ja zamiast książke czytać, to się po forum rozlatałam :D. Chłop mi usnął w fotelu ( wybaczam, bo w pracy był rano).

Dobranoc Werciu :).

"Najmniejszy drobiazg może zmienić życie."

Posty [ 39 do 76 z 10,606 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 280 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Azyl dla marudzących inaczej

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018