Witam wszystkich pięknie w ten najgorszy(podobno)dzień tygodnia.
W''pytaniu na śniadanie''dzisiaj radzili,jak go przeżyć.Ja nie pracuję zawodowo,więc mnie jest''wsio rawno'',a jak MARUDY sobie radzicie
po niedzieli?Tak jak BA-CHA radzi? Fajny ten kubeczek.
SUZANKO,to Twoje śniadanko,takie słodziutkie,że trzeba uważać,żeby całego nie schrupać.Życzę CI dużo zdrowia,bo studenci ciężki okres
teraz mają.Mój syn też piszczy,tym bardziej,że jest na pierwszym roku,a Ty na którym roku jesteś?
KLAUDYNO, wiersz prześliczny,gratuluję talentu.
RAJECZKO,żal mi Ciebie i siebie,bo nie łatwe to nasze życie,żal mi też tych naszych chłopaków,chociaż mój mężuś to mnie
czasem wkurza,taki wesolutki,nie rozumie,że mnie,czy dzieciom może być żle.(oj niedobra ze mnie żona )
Pytałaś,czy ktoś mnie wspiera,pomaga;na początku brat mi trochę pomagał,ale od kiedy siostra zachorowała,
to musiał się nią zająć.Na dodatek mieszkamy w innym mieście,a jeśli chodzi o teściów to różnie bywało,ich
zdaniem powinnam się cieszyć,że mąż jest taki dzielny,nie narzeka,więc jakim prawem mnie mogłoby być żle?
Na dodatek tesciowa,obraziła się na mnie,jak się dowiedziała,ze będzie drugie dziecko,bo u nich w rodzinie panuje moda n
jedynaków.Syna rozpieszczała,a córki nawet na ręce nie wzieła.Dzisiaj piszę to już bez emocji,ale było ciężko .
A ja jestem taka szczęśliwa,bo udały mi się te dzieciaki,żadnych problemów z nimi nie mam(odpukać w nie malowane)
A Tobie Rajko,ktoś pomagał?Mam nadzieję,że w tej kwestii masz więcej szczęścia,niż ja.
MIGO,pewnie,że byłoby fajnie poczuć się słabą kobietką i mieć takiego faceta z wiersza KLAUDYNKI(rodzenie dzieci bym mu
darowała),ale nie mam wyboru,muszę być silna.
ANHEDONIU,dzięki za dobre słowo,domyślam się,że to ''chapeau bas''to coś miłego,bo ja po angielsku,włosku to i owszem,ale innych
języków brak.
Kończę już,bo co chwilę ktoś mi przeszkadza,muszę nakarmić męża i koty.
Pozdrawiam ŻYWORUDKĘ,BA-CHĘ,MAJĘ LAILĘ i WIELBICIELA.