Ja utrzymuej kontakt bo wciaz mam nadzieje:( a on hm, i tak wszystko zalezy od niego, ja nic nie moge, wie co czuje, wie ze chce z nim byc natomiast onb sobie tam siedzi i mysli fajnie, ja za to leze i becze w poduszke jak dziecko
Podobne tematy
I teraz jest tam a w soboty gdy ma tel rozmawia ze mna kilka godz nadal jak facet z kobieta, swoja kobieta, tego nie rozumiem wlasnie ::(
Nieodpowiedzialny jest i tyle. Może chce żeby ktoś usłyszał doniósł i sprawa by się sama załatwiła. Chyba na legalu z kobietą to nie rozmawia.
Szczerze, to ja bym nawet nie chciał wchodzić w bliższe relacje z "kandydatką" na zakonnice. Chociaż Boga jako takiego nie uznaję to jest ponad moją moralność. Czułbym że odciągam ją od powołania ![]()
Szczerze, to ja bym nawet nie chciał wchodzić w bliższe relacje z "kandydatką" na zakonnice. Chociaż Boga jako takiego nie uznaję to jest ponad moją moralność. Czułbym że odciągam ją od powołania
wszystko dzialo sie za przyzwoleniem obu stron, wiec BOG nie ma tu nic do rzeczy
wszystko działo się za przyzwoleniem obu stron, wiec BÓG nie ma tu nic do rzeczy
Mówiłem, nie chodzi mi o rolę Boga w tym wszystkim, bo nie uznaję go. Jednak tak jak piszesz, wszystko działo się za obustronnym przyzwoleniem i dlatego teraz macie problem. Oboje zgodziliście się na taki układ znając jego plany. Tylko praktycznie rzecz biorąc jedyną osobą, która ma problem jest on. Ciebie przecież nic nie trzyma. To jest JEGO problem, z którym ON SAM musi sobie poradzić. Zerwij kontakt, jeżeli trzeba to zmień numer. Wasze wzajemne pisanie po cichaczu tylko "dorzuca oliwy do ognia", a on jak widać kontaktu nie zerwie, bo jest za słaby
Ja mogę cię "pocieszyć", że z początkowych kandydatów to zakonników zostaje kolo 30 % -reszta prędzej czy później odpada... ( mówie o Dominikanach, bo akurat mam kontakt z jednym )
Wybacz Esterko, ale ja, im więcej piszesz o waszym związku, tym mniej wierzę, w to, co opisujesz.
jesli ktos nie wierzy to trudno, nie musi pisac po prostu, a do pozostalych czy myslicie, ze moglam go zatrzymac? chociaz sprobowac? ja tepa strzała powiedziałam jedz bo bede cale zycie sie zastanawiac czy nie myslisz o tym nadal, wole zebys jechal i wrocil niz nie jechał........ gdybym powiedziala jednak cos innego, a ja powiedzialam tylko, zakochalam sie w Tobie i chce z Toba byc...
74 2013-10-03 06:26:12 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2013-10-03 06:29:28)
Nie obraź sie Autorko, ale na moje oko to ten Twój ideał ma coś nie równo pod sufitem...Bo ktoś, kto marzy/chce/zamierza wstąpić do zakonu/klasztoru - raczej nie traktuje tego jak ciekawej przygody tylko jak coś priorytetowego. I wówczas wręcz stroniłby od jakichkolwiek kontaktów kwestionujących wybór...
Przykład: ktoś postanawia zostać wegetarianinem, bo ma takie przekonania i nie godzi się na zabijanie i zjadanie zwierząt. Dotychczas - załóżmy - był "pod kuratelą" rodziców, którzy na nim wymuszali żarcie mięcha. Ale robił to z obrzydzeniem... Staje sie wolnym człowiekiem i postanawia, ze od np. 1 listopada nie bedzie jeść mięsa i będzie 100% wegetarianinem... Ale w październiku poznaje dziewczynę, której dieta to samo mięcho... I postanawia - póki co - wraz z nią to mięcho żreć bez opamietania... Więc wcina wraz z nią, ale ze świadomoscią, że od 1 koniec... Czy Twoim zdaniem takie postępowanie to coś ...normalnego? Bo dla mnie to ewidentny fałsz, fałsz w obraniu własnej drogi...
Tak samo postrzegam wybór Twego ideału. Jesli rzeczywiscie miał zamiar zostać zakonnikiem - powinien stronić od kobiet, a nie "nażrerać się jeszcze na zapas"...
A on to robił i jeszcze nadal ...ukradkiem "podżera kiełbasę w ukryciu" (pisze smsy, dzwoni do Ciebie) udając wegetarianina ![]()
Czy nie widzisz tu czegoś fałszywego, pokręconego i zastanawiającego?
Dlatego podtrzymuję wszystko to, co wcześniej pisałem. Dla mnie ten facet nie wie czego chce, bawi się (Tobą także) i do ideału jest mu stanowczo daleko...
Życzę Ci, by jednak wrócił - ręczę, że szybko łuski spadną Ci z oczu - i zaczniesz patrzeć na niego jak na to zasługuje ...z obrzydzeniem ![]()
Dosc mocny komentarz, nie wiem... A jesli sie zakochal we mnie? I ma dylamaty...
Caly czas zaluje, ze go nie probowalam zatrzymac
(((
77 2013-10-03 16:34:22 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-10-03 16:35:13)
Estera...czasu nie cofniesz...poszedł do tego zakonu. Pomijam już fakt, ze faktycznie manipulował Tobą i nie wiem, czy chciałabym mieć takiego faceta znowu.
Pisze znowu, bo miałam już jednego, który nie potrafił długo wybrać, czy chce być ze mną, czy ze swoją kochanką......i bujał sie ponad rok, bo i to kręci i to nęci....
Swoje przezyłam z takim manipulantem i najgorszemu wrogowi nie życzę...
Ja na twoim miejscu odcięłabym sie zupełnie od tego faceta. Powinnas mu postawić sprawę jasno...wybrałes zakon, to puść mnie wolno, nie rób sobie ze mnie wyjścia awaryjnego. Od dziś nie ma kobiety w Twoim zyciu. W ciszy i skupieniu powinieneś wybrać swoją zyciowa drogę.
I jeśli stwierdzisz, że jednak zakon to nie Twoje przeznaczenie....to wiesz gdzie mnie szukać. Być może, będe jeszcze wtedy wolna i zainteresowana, być może nie...Twoje ryzyko, a ja czekac nie będę.
OK a co myslisz o probie zatrzymywania, ze moglam go choc probowac zatrzymac? I jak widzisz taka syt. ze robimy razem rozne rzeczy, mowimy sobie czule, slowka, mowimy jak nam razem dobrze a co jakis czas zdanie: kurcze prawie zapomnialem, o tym ze niedlugo wyjezdzam>.......
OK a co myslisz o probie zatrzymywania, ze moglam go choc probowac zatrzymac? I jak widzisz taka syt. ze robimy razem rozne rzeczy, mowimy sobie czule, slowka, mowimy jak nam razem dobrze a co jakis czas zdanie: kurcze prawie zapomnialem, o tym ze niedlugo wyjezdzam>.......
Zatrzymać jak? Rzucić się jak Rejtan i "nie pozwolę"? Facet wybrał, wiedziała z tego co piszesz, że jesteś zainteresowana i z Tobą nie został. Ja bym go naprawdę olała, jeszcze za kilka tygodni sam przylezie, bo mu sie w nowicjacie znudzi. Chociaż ja tam nie wiem czy bym go nawet spowrotem przyjęła.
80 2013-10-03 19:06:43 Ostatnio edytowany przez Milionek (2013-10-03 19:26:22)
Estero witaj ![]()
Chyba wypadnie Tobie pomodlić się o Jego Wybór drogi życiowej.
Nie od dziś są takie sytuacje,pamiętam jak nas ,kiedy to
w Szkole średniej mieliśmy naukę religii,młody ksiądz uczył nas.
Nie pamiętam dokładnie ile lat był księdzem.... ale jak wróciłam
w swoje strony rodzinne , to ten właśnie ksiądz wyjechał a granicę
z kobietą..... był dobrym księdzem,spokojnym nawet chodził
na dyskoteki,tak mówiły koleżanki.... czy chciałabyś aby tak było z Tobą? ![]()
Nie jest to łatwa sytuacja dla Ciebie zapewne,ale jednak powinnaś
być cierpliwa,zająć się czymś...... no nie wiem czym.....ale zająć ten czas.
Aby on powiedzmy w spokoju,bez targania wybrał.... i rozeznał się
czy to jest powołanie.Choć jak wiemy ,nawet osoby Księża,Ojcowie,Siostry
Zakonne mają co jakiś czas chwile zwątpienia,bo szatan czyha jak złodziej...
Pozdrawiam serdecznie
Ps. A Bardo Śląskie to niedaleko jest mojej miejscowości.
Można go odwiedzić,dużo ciekawych rzeczy się dowiedzieć.
O ile kogoś to interesuje. ![]()
Dwa pierwsze etapy formacji kandydatów na kapłanów i braci zakonnych odbywają się wspólnie:
Postulat ? trwa jeden rok i mieści się w Bardzie Śląskim.
Postulanci nie noszą jeszcze habitu i nie składają ślubów zakonnych. Poprzez studium, modlitwę i różne zajęcia poznają charyzmat i duchowość redemptorystowską, wprowadzani są w życie we wspólnocie zakonnej i lepiej rozpoznają swoje powołanie.
Nowicjat ? trwa jeden rok i odbywa się w Lubaszowej.
Jest to czas modlitwy, pogłębiania relacji z Chrystusem, bliższego poznania życia zakonnego oraz duchowości i zasad życia Zgromadzenia. Kończy się złożeniem pierwszych ślubów zakonnych czystości, ubóstwa i posłuszeństwa oraz otrzymaniem habitu.
Dla kandydatów na kapłanów:
Studentat ? to czas sześcioletnich studiów filozoficzno-teologicznych w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów w Tuchowie.
Poprzez studia akademickie, modlitwę, posługi liturgiczne i zaangażowania apostolskie studenci przygotowują się do głoszenia Dobrej Nowiny. Zwieńczeniem tego etapu są śluby wieczyste i święcenia kapłańskie.
Dla braci zakonnych:
Juniorat ? trwa 5 lat i przeżywany jest w jednym z domów formacji.
Poprzez modlitwę, naukę i spełnianie różnorodnych posług domowych i apostolskich bracia przygotowują się do złożenia ślubów wieczystych.
Kilka filmów, wartych obejrzenia:
POWOŁANIE: GENESIS - KIM JESTEŚ
"Redemptoryści wczoraj i dziś" (historia zgromadzenia)
"parafia z sercem" - dokument TVP INFO
81 2013-10-03 19:35:13 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2013-10-03 19:42:58)
...Nie jest to łatwa sytuacja dla Ciebie zapewne,ale jednak powinnaś
być cierpliwa,zająć się czymś...... no nie wiem czym.....ale zająć ten czas.
Aby on powiedzmy w spokoju,bez targania wybrał.... i rozeznał się
czy to jest powołanie.Choć jak wiemy ,nawet osoby Księża,Ojcowie,Siostry
Zakonne mają co jakiś czas chwile zwątpienia,bo szatan czyha jak złodziej...
Przepraszam, ale sugerujesz tej dziewczynie by tak pobłazliwie traktowała postępowanie tego goscia? Ma ona na niego czekać i się czymś ...zająć? Robieniem na drutach do 70 - tki? A nuż facetowi sie znudzi za pięćdziesiąt parę lat, tak? I wówczas wróci w glorii i chwale wprost w ramiona stęsknionej, aczkolwiek juz pomarszczonej oblubienicy? ![]()
Nie dostrzegasz obłudy tego goscia? I asekuracji? Radzisz tej skołowanej dziewczynie takie coś? Czekanie?
Czy uważasz, ze też ten cały "szatan" moze odwieść tego chłopaczka od "powołania", zasiać w nim owo "zwątpienie"?
Jezu...![]()
Wiesz Kosmiczny nicku ![]()
Czas jest najlepszym lekarstwem na wszystko i cierpliwość.
To tylko jakby to powiedzieć,rada czy też moje spostrzeżenie.
Pewnie że niekoniecznie musi korzystać w ogóle z naszych rad
czy oburzenia itd. Mogę sobie wyobrazić jak targają Esterę
wątpliwości.... to tylko mój punkt widzenia.
Wybór należy do Autorki,a życzę jej jak najlepiej,a co zrobi....
okaże się za czas jakiś. Trudno powiedzieć,co było dobre....
Za jakiś czas będą skutki .... nie da się w pełni przewidzieć
co będzie.....................................................................
A jaki on jest? hmmm przecież nie wiemy czym się kieruje
Choć z opisu Estery wynika,że czuje się Powołany......
Choć tutaj też czas pokaże,jak to było naprawdę.
Pozdrawiam ![]()
83 2013-10-03 20:49:58 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2013-10-03 21:11:06)
Ok, zgadzam się: cierpliwość...
Ale w sytuacji autorki? Ona miałaby ...cierpliwie czekać aż tamten gość podejmie decyzję?
Ile czasu? miesiąc? Rok? Dwadzieścia osiem lat?
Uznajesz za "uczucie powołania" granie na dwa wzajemnie wykluczajace się fronty? Dziewczyna sie spala, rozpacza, a on ...bawi sie w zakonnika w najlepsze co chwilą jej mącąc w głowie. To mało, ze niepoważne. To nieodpowiedzialne i obłudne.
Wiesz, znałem kiedyś, za młodych czasów dziewczynę, która kończyła szkołę średnią i miała zamiar po zakończeniu wstąpić do klasztoru... Była w gronie kilkunastu osób, wśród których i ja bywałem. Jeździliśmy pod namioty do Chałup... I wiesz? Ona odkąd pamietam była "inna". I owszem, pogodna, uśmiechnieta, ale było w niej coś niedostępnego, coś co od razu wyznaczało granicę.
Nie "kręciła" z chłopakami, trzymała kazdego na dystans i daleko było jej do tego, co robił i robi chłopak od autorki.
To rozumiem. Zachowania i postępowania tego chłopaka - już nie, bo skrajnie odmienne... I z tzw. powołaniem nie mające - jak na moje oko - nic wspólnego.
OK a co myslisz o probie zatrzymywania, ze moglam go choc probowac zatrzymac? I jak widzisz taka syt. ze robimy razem rozne rzeczy, mowimy sobie czule, slowka, mowimy jak nam razem dobrze a co jakis czas zdanie: kurcze prawie zapomnialem, o tym ze niedlugo wyjezdzam>.......
Ale jak zatrzymać?
Przykuć do kaloryfera?
Kobieto!
85 2013-10-03 21:14:10 Ostatnio edytowany przez Milionek (2013-10-03 21:17:15)
Ok, zgadzam się: cierpliwość...
Ale w sytuacji autorki? Ona miałaby ...cierpliwie czekać aż tamten gość podejmie decyzję?
Ile czasu? miesiąc? Rok? Dwadzieścia osiem lat?
Uznajesz za "uczucie powołania" granie na dwa wzajemnie wykluczajace się fronty? Dziewczyna sie spala, rozpacza, a on ...bawi sie w zakonnika w najlepsze co chwilą jej mącąc w głowie. To mało, ze niepoważne. To nieodpowiedzialne i obłudne.
Wiesz, znałem kiedyś, za młodych czasów dziewczynę, która kończyła szkołę średnią i miała zamiar po zakończeniu wstąpić do klasztoru... Była w gronie kilkunastu osób, wśród których i ja bywałem. Jeździliśmy pod namioty do Chałup... I wiesz? Ona odkąd pamietam była "inna". I owszem, pogodna, uśmiechnieta, ale było w niej coś niedostępnego, coś co od razu wyznaczało granicę. To rozumiem. Zachowania i postępowania tego chłopaka od autorki - już nie, bo skrajnie odmienne...
Masz rację ...to mi się również nie podoba,że pisze ....... sms o tym że
kocha.. Esterę,ale też nie musi to być z "Premedytacją" skoro napisała
że jest idealny,choć ideałów tak naprawdę nie ma. ![]()
No a zawsze myślałam że człowiek mający Powołanie Kościelne
na księdza,Ojca czy też Siostry są szczere nie umieją powiedzmy
kombinować..... aby nie urazić blizniego....
Estero.
Powiem Ci jak ja to widzę.
Dla niego najważniejsza jest relacja z Bogiem, jest wierzący i tak jest prawidłowo.
Poszukiwał długo drogi powołania i w końcu ją odnalazł, dlatego postanowił wstąpić do zakonu.
Ale Bóg mu postawił na swojej drodze Ciebie.
I on nie wie co to znaczy, bo skoro dał mu rozeznać aby wstąpił do zakonu to dlaczego teraz zsyła na niego wątpliwości?
Zastanawia się, czy to pokusa, próba ukazania mu jak bardzo jego powołanie jest mocne czy pokazanie, że źle rozeznał i jego powołaniem jest życie w rodzinie.
On musi do tego dojść. Sam, przy pomocy Boga.
Daj mu czas na to, ograniczcie kontakty.
Ewentualnie napisz mu, że dajesz mu pewien czas (parę miesięcy) aby zadecydował bo nie wiesz, czy na niego czekać i ci napisał co postanowił. Niech pożyje trochę tam, zobaczy czy to do niego pasuje.
Zajmij się swoim życiem, nie oczekuj niczego.
Jak będzie, tak będzie, samo się okaże. ![]()
Jest idealny pod każdym względem i WIEM, ze nie poznam takiego drugiego juz nigdy, przez cale zycie poznalam bardzo wielu roznych facetow, fajniejszych mniej fajnych i tez totalnych debili, musze dodac, ze mam powodzenie ze tak napisze prostym jezykiem, ALE DLA mnie to wrecz dolujace, bo coz z tego, ze chce ze mna byc ten czy tamten czy niechby chcialo pol swiata jak nie moge miec tego jedynego? JAKI ON jest? hm czuły, wrazliwy, kochajacy, dobry, potrafii słuchać, zabawny, mądry, opiekuńczy, szanuje ludzi, pomocny, uczynny, pracowity... moglabym wymieniac jeszcze dlugo? TEN człowiek prezentuje soba 100% wartosci:((( nawet nie wiem czy na takiego zasluguje...
Droga Autorko
<autocenzura>
Do rzeczy:
W Biblii jest napisane co należy zrobić w takiej sytuacji w jakie oboje się znaleźliście. Gdyby Twój znajomy był taki idealny to, po pierwsze, umiałby czytać i znał Pismo, po drugie, nie miałby wątpliwości co wybrać. Czy przez te 5 miesięcy doszło między wami do czegoś fizycznego? Pytam bo próbuję zrozumieć Twój zachwyt tym człowiekiem.
On potrafii napisac taki mam plan na siebie ze wroce tylko pytanie czy Bog na mnie tez ma taki plan... I daje mi nadzieje i ja odbiera ![]()
Estera28 napisał/a:Jest idealny pod każdym względem i WIEM, ze nie poznam takiego drugiego juz nigdy, przez cale zycie poznalam bardzo wielu roznych facetow, fajniejszych mniej fajnych i tez totalnych debili, musze dodac, ze mam powodzenie ze tak napisze prostym jezykiem, ALE DLA mnie to wrecz dolujace, bo coz z tego, ze chce ze mna byc ten czy tamten czy niechby chcialo pol swiata jak nie moge miec tego jedynego? JAKI ON jest? hm czuły, wrazliwy, kochajacy, dobry, potrafii słuchać, zabawny, mądry, opiekuńczy, szanuje ludzi, pomocny, uczynny, pracowity... moglabym wymieniac jeszcze dlugo? TEN człowiek prezentuje soba 100% wartosci:((( nawet nie wiem czy na takiego zasluguje...
Droga Autorko
<autocenzura>
Do rzeczy:
W Biblii jest napisane co należy zrobić w takiej sytuacji w jakie oboje się znaleźliście. Gdyby Twój znajomy był taki idealny to, po pierwsze, umiałby czytać i znał Pismo, po drugie, nie miałby wątpliwości co wybrać. Czy przez te 5 miesięcy doszło między wami do czegoś fizycznego? Pytam bo próbuję zrozumieć Twój zachwyt tym człowiekiem.
byla namietnosc, czulosc...
takijedenfacet820 napisał/a:[...]/quote]
Droga Autorko
<autocenzura>
Do rzeczy:
W Biblii jest napisane co należy zrobić w takiej sytuacji w jakie oboje się znaleźliście. Gdyby Twój znajomy był taki idealny to, po pierwsze, umiałby czytać i znał Pismo, po drugie, nie miałby wątpliwości co wybrać. Czy przez te 5 miesięcy doszło między wami do czegoś fizycznego? Pytam bo próbuję zrozumieć Twój zachwyt tym człowiekiem.byla namietnosc, czulosc...
Czyli co? Jeśli jest szczerym chrześcijaninem i katolikiem, myślącym o zakonie powinien unikać pewnych zachowań i wiedzieć, że należy ich unikać.
Niby czego nalezy unikac?
Niby czego nalezy unikac?
np seksu
Wiem, ze targaja nim watpliowosci, ale wiem tez ze tam mu tak zryja glowe ze juz nie wyjdzie ![]()
Wiem, ze targaja nim watpliowosci, ale wiem tez ze tam mu tak zryja glowe ze juz nie wyjdzie
Czyli coś było ... dlaczego nie weźmie pod uwagę ślubu z Tobą? Poza wydłubaniem sobie oczu i odcięciem rąk takie wyjście zaleca Biblia jeśli chce żyć bez grzechu. Powinien to wiedzieć !
Jakiego slubu??? Facet mnie olał jak w tytule i jest w zakonie!! ![]()
Jakiego slubu??? Facet mnie olał jak w tytule i jest w zakonie!!
Bo jest hipokrytą i analfabetą, najwidoczniej. Podsuń mu ten pomysł i niech zapyta o to przełożonych a nie wysyła łzawe smsy.
Po co szydzisz?
Po co szydzisz?
Piszę poważnie ... dla zakonników takie dylematy to nie pierwszyzna. Niech zapyta, niech dowie się wszystkiego.
ale o co Ci chodzi? przeciez on wybral takie zycie tam? Nie martw sie zakonnicy juz mu wytlumaczyli na tyle ze nie wroci na bank
ale o co Ci chodzi? przeciez on wybral takie zycie tam? Nie martw sie zakonnicy juz mu wytlumaczyli na tyle ze nie wroci na bank
To wybrał czy nie? Raz piszesz, że planuje wrócić, teraz, że wybrał życie tam. Skoro jesteś przekonana, że już nic nie da się zrobić to najlepiej zapomnij o panu idealnym.
Jest tam i do mnie pisze, ze teskni tyle wiem.
Wróci, nie wróci, daj sobie z nim spokój. a konkretnie napisz mu, że nie będziesz się z nim kontaktować dopóki jest w zakonie, bo szanujesz jego decyzję i nie chcesz go od Boga odciągać. Jeśli ma tam zostać to nic tego nie zmieni, ale jeśli nie to mu się proces decyzyjny może przyspieszyć.
Hej, jest tu ktoś jeszcze? Minął już prawie rok, ale jestem w identycznej sytuacji i chętnie skontaktowałabym się z autorką.
Przynajmniej jest z Tobą szczery. Ja mam takiego "kolegę", który też kiedyś był w zakonie, nic mi nie powiedział, że idzie. Będąc tam codziennie do mnie dzwonił i wymyślał jakieś bajki a to jakieś wakacje z rodzicami, a to szkolenie służbowe. Dowiedziałam się przypadkiem od znajomego księdza, który pokazał mi zdjęcia z wycieczki z postulantami. Jednak po miesiącu wrócił i oczywiście mi nie powiedział gdzie naprawdę był.
To, że wstąpił do zakonu jeszcze nie oznacza, że zostanie księdzem. Przy dobrych wiatrach to połowa tych co wstąpiła przyjmie kiedyś święcenia.
kalinka 86 no tak, ale to był jak sama napisałaś tylko kolega, a dla niej to był ktoś kogo kochała